TG czy non-op TS? Jaka jest różnica?

  liczba postów: 24
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 12:19
[autor]
Ciągle mam problem jak to rozwiązać. Jedna psycholożka u której byłam jakiś czas temu na psychoterapii twierdzi że nie powinnam poddawać się SRS. Tylko nie wiem co w związku z tym zrobić. Sama mi powiedziała że diagnozuje mnie jako osobę transseksualną (nazwała mnie transseksualną, chociaż może powiedziała to tylko dlatego że nie umiałabym zaakceptować innego określenia na tym etapie?), ale non-op właśnie, przy czym nie wiem dokładnie dlaczego, domyślam się, że przez to że nie jestem hetero, oraz że nie jestem i nie byłam nigdy w związku z mężczyzną, bo mówiła mi też że powinnam się przemóc i związać z biologiczną kobietą bo taki związek ma szanse i mogłabym mieć z nią dzieci, a związek z mężczyzną nie ma szans. Spotkałam się też z opiniami że nie ma czegoś takiego jak "nieoperacyjny transseksualizm" i że to jest transgenderyzm. Czy w takim razie powinnam się określać jako osoba TG?

Proszę o nie dzielenie się waszymi prywatnymi definicjami transseksualizmu tylko o pomoc w określeniu tego w terminach bardziej powszechnie uznanych i przyjętych. I jakie mogły być powody dlaczego uznała mnie za non-op, bo ja domyślam się tylko jednego: mianowicie że uważa, że moja zmiana płci ma podłoże fetyszystyczne, czyli to jest bardziej skrajna forma tv fetyszyzmu i wytłumienie męskiego heteroseksualnego popędu seksualnego spowoduje że nie będę mogła mieć satysfakcji z seksu, a poza tym mogę stworzyć jedynie heteroseksualną relację z kobietą ponieważ mam męską psychikę. Nie powiedziała tego na tym etapie pewnie dlatego, że domyśla się, że nie jestem w stanie zaakceptować takiego wyjaśnienia. Ale chciałabym też porównać sytuację z tym co inni o tym myślą, bo wiem, że żadna inna osoba transseksualna którą znam nie słyszała takich opinii w czasie terapii i to sugeruje, że może jednak nie jestem TS.

Moje pytanie brzmi czy jest jeszcze jakieś inne wyjaśnienie czemu mogłam zostać uznana za "ts non-op"? Czy tutaj chodzi tylko o orientację?
zmian: 17, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 13:02
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 12:41
[autor]

Ale chciałabym też porównać sytuację z tym co inni o tym myślą, bo wiem, że żadna inna osoba transseksualna którą znam nie słyszała takich opinii w czasie terapii i to sugeruje, że może jednak nie jestem TS.
A czy którakolwiek z osób, które znasz była na "terapii" u tej samej psycholożki?

a poza tym mogę stworzyć jedynie heteroseksualną relację z kobietą ponieważ mam męską psychikę. Nie powiedziała tego na tym etapie pewnie dlatego, że domyśla się, że nie jestem w stanie zaakceptować takiego wyjaśnienia -
Nie powiedziała, bo nie miała kompetencji by oceniać "płciowość" czyjejś psychiki (tym bardziej po 5-6 wizytach). Ile lękowego dopowiadania...

Nie wiem, czy powinno mi się wypowiadać, bo moją opinię już (chyba) znasz. Jak dla mnie oczywiste jest to, że ta psychoseksuolog ma specyficzne podejście do transseksualizmu m/k w ogóle i że nie tylko ciebie zniechęcała do operacji.

Zamiast wkręcać sobie, że w ciągu kilku (nieregularnych) wizyt zanalizowała Twój przypadek bezbłędnie i wydała "wyrok" według którego masz żyć (pod groźbą nieszczęśliwego życia forever and ever w przypadku "nieposłuszeństwa") mogłabyś po prostu przestać się nią tak bardzo przejmować/pójść do innego specjalisty i zobaczyć, że nie wszyscy mają takie podejście?
zmian: 4, ostatnia: prolaktynka - 2014.09.09, 12:44
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 12:48
[autor]
mogłabyś po prostu przestać się nią tak bardzo przejmować/pójść do innego specjalisty i zobaczyć, że nie wszyscy mają takie podejście?
Mogłabym, ale muszę zrozumieć czemu właśnie w ten sposób myślała i dlaczego akurat w ten sposób zinterpretowała mnie. Dlaczego właśnie po tych spotkaniach uznała, że jestem taka a nie inna, skoro wcześniej się zadeklarowałam jako zdiagnozowana osoba transseksualna, że czuję się jednoznacznie kobietą, chcę SRS i mam silną niechęć do męskości mojego ciała. Inni mogą mieć różne podejście, ale nie zrozumiem czemu akurat ona mogła tak myśleć i co za tym stało - a to przecież jest ważne. Skoro specjalista znający się na temacie transseksualizmu mówi że źródłem moich problemów jest to a nie co innego to nie umiem tak po prostu powiedzieć "nie zgadam się, nie ma pani racji" i nie zastanawiać się, czy nie stało za tym coś głębszego, czy nie miała ona może racji. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie przecież.

Nie powiedziała, bo nie miała kompetencji by oceniać "płciowość" czyjejś psychiki (tym bardziej po 5-6 wizytach). Ile lękowego dopowiadania...
Nie jestem całkowicie heteroseksualna (właściwie chyba nawet bardziej homo) i nigdy nie miałam relacji z cis mężczyznami, jest więc to dostatecznie duże uzasadnienie by mniemać, że mam męski typ umysłu i męską psychikę, nawet dla mnie jest to oczywiste.
zmian: 9, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 13:05
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 13:08
[autor]
mikro pisze:
Inni mogą mieć różne podejście, ale nie zrozumiem czemu akurat ona mogła tak myśleć i co za tym stało - a to przecież jest ważne. Skoro specjalista znający się na temacie transseksualizmu mówi że źródłem moich problemów jest to a nie co innego to nie umiem tak po prostu powiedzieć "nie zgadam się, nie ma pani racji" i nie zastanawiać się, czy nie stało za tym coś głębszego, czy nie miała ona może racji. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie przecież.
Ale dlaczego jest to ważne co myślała babka kilka lat po studiach, na których prawdopodobnie za dużo naczytała się Kurta Freunda i Raya Blancharda jeśli to jest nijak nieadekwatne do tego co czujesz?
To tak jak pójść do psychoanalityka albo behawiorysty, który nie uzupełniał swojej wiedzy od kilkudziesięciu lat i latami rozkminiać ich brednie pod kątem możliwie zawartej w nich "głębokiej prawdy o twoim życiu".

Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie przecież.
A nikt inny nie może powiedzieć ci kim jesteś (a podpieranie się naukowym autorytetem przy czymś takim jest po prostu niepoważne).

Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 13:10
[autor]
Ale dlaczego jest to ważne co myślała babka kilka lat po studiach, na których prawdopodobnie za dużo naczytała się Kurta Freunda i Raya Blancharda jeśli to jest nijak nieadekwatne do tego co czujesz?
- ona skończyła studia psychologiczne a ja nie, a ci których czytała robili badania naukowe a ja nie i swoje teorie uzasadniali naukowo, a ja mam tylko myślenie życzeniowe
- ona ma doświadczenie w terapii osób transseksualnych i psychoterapii w ogóle
- ona jest obiektywna a ja nie

Dla mnie dostateczne argumenty żeby tego co mówiła nie dało się ot tak po prostu zignorować.

To tak jak pójść do psychoanalityka albo behawiorysty, który nie uzupełniał swojej wiedzy od kilkudziesięciu lat i latami rozkminiać ich brednie pod kątem możliwie zawartej w nich "głębokiej prawdy o twoim życiu"
Behawioryzm to teoria naukowa... A psychoanaliza nie. Są różnice. Poza tym ona z tego co wiem nie była z nurtu psychodynamicznego i nic tutaj się o psychodynamiczny nurt psychologii nie ociera przecież.

A nikt inny nie może powiedzieć ci kim jesteś
Owszem, tak się mówi, ale tak naprawdę to co obiektywnie mogę powiedzieć na temat tego kim jestem to że przypisana została mi przy urodzeniu płeć męska, a twierdzę, że jestem kobietą, ale ani ciało, ani psychika, ani orientacja seksualna tego nie potwierdzają - nie jestem więc fizycznie, biologicznie, naprawdę kobietą, jestem tylko osobą identyfikującą się społecznie jako kobieta, ale to na źródło moich problemów i na potencjalne rozwiązania przecież nie wpływa. Więc moje teorie na temat źródła moich problemów jeżeli są sprzeczne z teoriami pani psycholog mogą wymagać rewizji.
zmian: 7, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 13:19
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 13:24
[autor]
Zadałaś jej pytania o to wszystko czy po prostu przestałaś przychodzić?
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 13:27
[autor]
Przestałam przychodzić ponieważ namówiła mnie do tego bliska osoba. To był błąd ale już się cofnąć nie da.
zmian: 3, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 13:45
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 13:40
[autor]
- ona skończyła studia psychologiczne a ja nie, a ci których czytała robili badania naukowe a ja nie i swoje teorie uzasadniali naukowo
Czyli wystarczy swoją teorię "uzasadnić naukowo" i staje się niezniszczalna niezależnie od ilości niespójności czy sprzeczności?

- ona jest obiektywna a ja nie
Dlaczego? Opiera się na dziurawej i wielokrotnie krytykowanej teorii z lat 80.
Czemu wszystko, co "konfirmuje" twoje lęki i dowala ci musi być obiektywne, niezależnie od tego na ile faktycznie jest rzetelne?
zmian: 5, ostatnia: prolaktynka - 2014.09.09, 13:41
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 13:42
[autor]
Czyli wystarczy swoją teorię "uzasadnić naukowo" i staje się niezniszczalna niezależnie od ilości sprzeczności i zewnętrznej krytyki?
Teorie naukowe są, cóż, naukowe, i w dyskusjach z nimi opiera się na faktach i badaniach. Teorii naukowych nie obala się ideologią, ani myśleniem życzeniowym (jak np. "bardzo boli mnie to że badania naukowe nie potwierdziły że jestem prawdziwie kobiecą najprawdziwszą kobietą"). Tak samo nie możesz obalić teorii ewolucji tylko dlatego że rani twoje uczucia religijne.

Dlaczego?
Dlatego że jest obcą osobą, nie zaangażowaną w moje życie, a nie mającą żadnych ideologicznych ani religijnych przeświadczeń o nim.

Czemu wszystko, co "konfirmuje" twoje lęki i dowala ci musi być obiektywne, niezależnie od tego na ile faktycznie jest rzetelne?
Akurat badania ludzi o których piszesz znam i są rzetelne.
zmian: 4, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 13:50
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 14:08
[autor]
mikro pisze:
Czyli wystarczy swoją teorię "uzasadnić naukowo" i staje się niezniszczalna niezależnie od ilości sprzeczności i zewnętrznej krytyki?
Teorie naukowe są, cóż, naukowe, i w dyskusjach z nimi opiera się na faktach i badaniach. Teorii naukowych nie obala się ideologią, ani myśleniem życzeniowym (jak np. "bardzo boli mnie to że badania naukowe nie potwierdziły że jestem prawdziwie kobiecą najprawdziwszą kobietą"). Tak samo nie możesz obalić teorii ewolucji tylko dlatego że rani twoje uczucia religijne.
Kiedy w tej teorii "z korelacji wynika przyczynowość" to można ją postawić w równym rzędzie z przekonaniami religijnymi...

Akurat badania ludzi o których piszesz znam i są rzetelne.
Blanchardowska typologia NIE jest rzetelna. Sama znasz na to mnóstwo dowodów z życia. Dlaczego więc to powtarzasz?
A orientacja będąca determinantą płci jest tak absurdalnym założeniem, że nie wiem nawet jak można o tym serio dyskutować.
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 14:13
[autor]
Kiedy w tej teorii "z korelacji wynika przyczynowość" to można ją postawić w równym rzędzie z przekonaniami religijnymi.
Z korelacji nie wynika przyczynowość, ale wynika korelacja. Jeżeli tak jest że w badaniach naukowych istnieje korelacja między homo TS i niezadowoleniem z SRS to można mniemać że jeżeli ja zrobię to też taka korelacja zajdzie? Wiesz to nie do końca logiczne, ale bez rozumowania indukcyjnego ludzkość nie zebrałaby żadnej wiedzy o niczym. :P

Blanchardowska typologia NIE jest rzetelna.
Jest. Jedyne co jest swobodną interpretacją to wnioskowanie z niej o przyczynach transseksualizmu, badania i statystyki nie są podważalne.

A orientacja będąca determinantą płci jest tak absurdalnym założeniem, że nie wiem nawet jak można o tym serio dyskutować.
Ona nie negowała mojej płci społecznej ale dążenie do SRS i do relacji z mężczyznami zamiast z kobietami skoro pociągają mnie kobiety. Nie chciałam żeby brzmiało tu pytanie "czym mam żyć jako chłopak czy jako dziewczyna" tylko czy powinnam się określać bardziej jako TG czy TS i co oznacza 'non-op TS' jeżeli nie TG?
zmian: 4, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 14:16
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 14:36
[autor]
mikro pisze:
Kiedy w tej teorii "z korelacji wynika przyczynowość" to można ją postawić w równym rzędzie z przekonaniami religijnymi.
Z korelacji nie wynika przyczynowość, ale wynika korelacja. Jeżeli tak jest że w badaniach naukowych istnieje korelacja między homo TS i niezadowoleniem z SRS to można mniemać że jeżeli ja zrobię to też taka korelacja zajdzie? Wiesz to nie do końca logiczne, ale bez rozumowania indukcyjnego ludzkość nie zebrałaby żadnej wiedzy o niczym. :P

Blanchardowska typologia NIE jest rzetelna.
Jest. Jedyne co jest swobodną interpretacją to wnioskowanie z niej o przyczynach transseksualizmu, badania i statystyki nie są podważalne.
Podstawowe założenie tej teorii jest takie, że są "homoseksualni transseksualisci", którzy dążą do operacji w celu stworzenia relacji z heteroseksualnym mężczyzną (pierwszy zgrzyt, wyklucza to oczywiście wszelkie inne motywy przechodzenia SRSu przez m/k) jak i "cała reszta, czyt. autogynefiliczni transseksualiści". Innych opcji nie ma, bo założono, że jeśli jakaś osoba TS twierdzi, że nie pasuje do tych klasyfikacji to znaczy, że kłamie.
(they dismiss non-autogynephilic, non-androphilic transsexuals as misreporting or lying while not questioning androphilic transsexuals, describing it as "tantamount to hand-picking which evidence counts and which does not based upon how well it conforms to the model either making the theory unscientific due to its unfalsifiability, or invalid due to the nondeterministic correlation that later studies found"
- http://en.wikipedia.org/wiki/Blanchard 's_transsexualism_typology#cite_note-serano-43

Więcej chyba przytaczać nie trzeba. Zapominasz też (albo świadomie ignorujesz?) że są m/k niehetero, które nie żałują SRSu.
zmian: 1, ostatnia: prolaktynka - 2014.09.09, 14:37
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 15:08
[autor]
Podstawowe założenie tej teorii jest takie, że są "homoseksualni transseksualisci", którzy dążą do operacji w celu stworzenia relacji z heteroseksualnym mężczyzną (pierwszy zgrzyt, wyklucza to oczywiście wszelkie inne motywy przechodzenia SRSu przez m/k) jak i "cała reszta, czyt. autogynefiliczni transseksualiści". Innych opcji nie ma, bo założono, że jeśli jakaś osoba TS twierdzi, że nie pasuje do tych klasyfikacji to znaczy, że kłamie.
Tak, ale ty mówisz o ich, pewnej, proponowanej i nie udowodnionej jednoznacznie interpretacji odnośnie przyczyn i motywacji ludzi, a nie o samych zimnych danych które zebrali. Poza tym oni są bardzo liberalni w przepuszczaniu m/k w dążeniu do SRS. Wcześniej (np. Harry Bejamin) uważano że niehero m/k nie nadają się do SRS bo nie są transseksualne i tyle. A tutaj pani psycholog zdawała się sugerować coś innego, że rozwiązaniem mojego problemu nie jest SRS. Czyli kierowała się czymś innym i to mnie zastanawia...
zmian: 8, ostatnia: mikro - 2014.09.09, 15:28
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 16:53
[autor]
mikro pisze:
Przestałam przychodzić ponieważ namówiła mnie do tego bliska osoba. To był błąd ale już się cofnąć nie da.
Ojej, psycholog umarła? Przykre. W takim razie rzeczywiście musisz sama dochodzić do tego, co też mogła mieć na myśli i czym się kierowała, zamiast - do czego Cię na pewno zachęcała w trakcie terapii - podzielić się z nią swoimi wątpliwościami i osobiście zapytać, o cóż to mogło jej chodzić.
zmian: 1, ostatnia: marcin - 2014.09.09, 16:56
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 16:57
[autor]
Ojej, psycholog umarła? Przykre.
Nie, zmieniłam miejsce zamieszkania. :P
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 19:06
[autor]
Również tragedia. Przecież nie istnieją ani maile, ani telefony, a do Warszawy na umówione spotkanie można dojechać tylko dyliżansem.
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 22:09
[autor]
To rzeczywiście dziwna taka diagnoza. Moim zdaniem (i wg tego co czytałem):
- TG - ktoś, kto nie robi operacji, bo NIE CHCE jej robić, bo mu odpowiadają np. takie narządy;
- TS non-op - ktoś, kto nie robi operacji bo nie może (z różnych powodów).
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.09, 23:45
[autor]

Marcin, to zamierzchła przeszłość, ona nawet nie pamięta kim jestem a co dopiero dlaczego mówiła to a nie co innego, nawet jak do niej chodziłam to co 2 tyg. zdarzało jej się zmieniać zdanie. :P Ale ciekawi mnie jakie mogłyby być przyczyny.

Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.10, 00:54
[autor]
mikro pisze:

Marcin, to zamierzchła przeszłość, ona nawet nie pamięta kim jestem a co dopiero dlaczego mówiła to a nie co innego, nawet jak do niej chodziłam to co 2 tyg. zdarzało jej się zmieniać zdanie. :P Ale ciekawi mnie jakie mogłyby być przyczyny.

To może to wszystko jest kompletnie bez znaczenia?
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.10, 08:39
[autor]
Każda osoba ma dynamiczną konstrukcję psychiki .
Skoro specjalista oznajmia Ci ,,prawdy o Tobie,, a Ty masz problem z zaadaptowaniem tak zdiagnozowanego swojego życia......wystarczy zebrać kilk innych opinii od innych specjalistów , niekoniecznie ,,specjalizujących się ,, w TS.
Co do leczenia operacyjnego - jest wiele rozwiązań i o tym rozmawiaj z lekarzem prowadzącym .
Leczenie operacyjne to konkretna decyzja a osoba poddająca się jej (operacji ) jest zdiagnozowana prawidłowo i sama nie ma wątpliwości co i dlaczego robi. Zmienia się wszystko...czy jesteś gotowa zmienić wszystko ?
W mojej opinii , wyżej cenię opinię psychiatry niż innych specjalistów nie mających przygotowania lekarskiego .
To Ty wybierasz do kogo się udasz i czyjej opinii zaufasz , pamiętając , że od już takiej decyzji - zmienisz lub nie - swoje życie.

Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.10, 17:45
[autor]
mikro pisze:

nawet jak do niej chodziłam to co 2 tyg. zdarzało jej się zmieniać zdanie. :P Ale ciekawi mnie jakie mogłyby być przyczyny.

Przyczyny są proste - to debilka, idź gdzie indziej. Szczególnie ten tekst o dzieciach mnie urzekł. A Ciebie czeka jeszcze długa droga, by zaakceptować siebie taką jaką jesteś - zacznij od tego.
Na różnych etapach zmiany dążenie do operacyjnej zmiany płci przybiera różne nasilenie - pożyjesz z rok lub dwa jako kobieta to wtedy będziesz wiedziała, czy ci ptaszek nie przeszkadza...
A co do orientacji... Lesbijki wymarły?

Kurczę, a miałam tu już więcej nie pisać :)
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.11, 00:06
[autor]

Żyję kilka lat, przeszkadza. Ale czasami po prostu tracę wiarę że to ma sens. Nieważne.


A Ciebie czeka jeszcze długa droga, by zaakceptować siebie taką jaką jesteś - zacznij od tego.
To jest raczej niemożliwe. :(
Re: TG czy non-op TS? Jaka jest różnica? 2014.09.12, 21:01
[autor]
mikro pisze:
Ciągle mam problem jak to rozwiązać. Jedna psycholożka u której byłam jakiś czas temu na psychoterapii twierdzi że nie powinnam poddawać się SRS.
To czy "powinnaś" czy "nie", zależy tylko od Ciebie - nikt nie jest specjalistą od twojego życia - szczególnie psycholog ;) Z czasem sama się przekonasz czego ci potrzeba, tym bardziej, że tranzycji nie zaczyna się od SRS.
Spotkałam się też z opiniami że nie ma czegoś takiego jak "nieoperacyjny transseksualizm" i że to jest transgenderyzm. Czy w takim razie powinnam się określać jako osoba TG?
Okazało się, że pastor King nie był Murzynem, ani czarnym – on był Afroamerykaninem!
Proszę o nie dzielenie się waszymi prywatnymi definicjami transseksualizmu tylko o pomoc w określeniu tego w terminach bardziej powszechnie uznanych i przyjętych.
A co jeśli nie wpasujesz się w definicję? Znaczy, że wymyśliłaś sobie swój problem? Czy jeśli ktoś pominął przypadki podobne do twojego w definiowaniu transseksualizmu, to znaczy, że nią nie jesteś? Czy jeśli powiem, że wszystkie ptaki mają skrzydła, to kiwi nie jest ptakiem?
I jakie mogły być powody dlaczego uznała mnie za non-op ...
Powody mogła mieć różne - skąd mamy to wiedzieć?
... bo ja domyślam się tylko jednego: mianowicie że uważa, że moja zmiana płci ma podłoże fetyszystyczne (...) Nie powiedziała tego na tym etapie pewnie dlatego, że domyśla się, że nie jestem w stanie zaakceptować takiego wyjaśnienia.
A czy na innym etapie myślisz, że będziesz mogła zaakceptować takie stwierdzenie? Myślisz, że z czasem może przekonać Ciebie, że to tylko fetysz?
Moje pytanie brzmi czy jest jeszcze jakieś inne wyjaśnienie czemu mogłam zostać uznana za "ts non-op"? Czy tutaj chodzi tylko o orientację?
A jak ty myślisz? Powiedz dlaczego tylko ta opcja przychodzi Ci do głowy?

mogłabyś po prostu przestać się nią tak bardzo przejmować/pójść do innego specjalisty i zobaczyć, że nie wszyscy mają takie podejście?
Mogłabym, ale muszę zrozumieć czemu właśnie w ten sposób myślała i dlaczego akurat w ten sposób zinterpretowała mnie.
Wiedza bezcenna. Skoro nie możesz zasnąć spokojnie bez poznania tej "prawdy", warto wydać jeszcze trochę pieniędzy i pójść do niej na kolejne sesje.
Skoro specjalista znający się na temacie transseksualizmu mówi że źródłem moich problemów jest to a nie co innego to nie umiem tak po prostu powiedzieć "nie zgadam się, nie ma pani racji" i nie zastanawiać się, czy nie stało za tym coś głębszego, czy nie miała ona może racji.
Mam dla Ciebie przypowiastkę buddyjską (nie jedną):

JAJKO
Nasruddin zarabiał na życie sprzedając jajka. Do jego sklepu weszła pewna osoba i rzekła mu:
- Zgadnij, co trzymam w ręce?
- Naprowadź mnie jakoś - powiedział Nasruddin.
- Dam ci kilka wskazówek: ma kształt jajka i rozmiar jajka. Wygląda jak jajko, smakuje jak jajko i pachnie jak jajko. W środku jest białe i żółte. Przed ugotowaniem jest płynne, po ugotowaniu twarde. Co więcej, zniosła je kura...
- Już wiem - powiedział Nasruddin - to jakiś rodzaj ciastek.

Specjalista ma dar niedostrzegania oczywistości!

Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie przecież.
Nie wiedziałam, że psychologowie wydają wyroki...
Druga przypowiastka:

JEDZ SAM OWOCE
Pewnego razu uczeń skarżył się mistrzowi:
- Opowiadasz nam różne historie, a nigdy nie odkryjesz ich znaczenia.
Mistrz odpowiedział:
- Czy byłbyś zadowolony, gdyby ktoś ofiarował ci owoc i pogryzł go przedtem ?

Nikt nie może odkryć za ciebie twojego znaczenia. Nawet mistrz.

Nie jestem całkowicie heteroseksualna (właściwie chyba nawet bardziej homo) i nigdy nie miałam relacji z cis mężczyznami, jest więc to dostatecznie duże uzasadnienie by mniemać, że mam męski typ umysłu i męską psychikę, nawet dla mnie jest to oczywiste.
Nawet dla Ciebie? Co ty nie powiesz... Znam wielu specjalistów, dla których to nie jest oczywiste, ale skoro dla Ciebie jest, to w takim razie dlaczego się nad tym wszystkim zastanawiasz?
Pisior jest Ci potrzebny, bo masz męski typ umysłu, męską psychikę. Bez fallusa stracisz oparcie. A twoje fantazje, że go nie masz, tylko go napędzają dzięki czemu wzrasta w siłę.
zmian: 3, ostatnia: czarnowron - 2014.09.12, 21:44
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj