ewolucja poglądów, K>M, les, feminizm

  liczba postów: 6
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
ewolucja poglądów, K>M, les, feminizm 2013.11.29, 23:35
[autor]
Witajcie, mam ochotę opowiedzieć trochę o ewolucji moich odczuć i poglądów na przestrzeni lat, zapytać, czy ktoś ma podobnie, i jak żyjecie.

[ to mój pierwszy post i oczywiście skończyło się na dłuuuuugiej opowieści autobiograficznej; ucieszę się, jeśli ktoś i tak będzie miał(a) ochotę czytać ]

Przy narodzinach uznano mnie za dziewczynkę (chociaż przed narodzinami cyganka wywróżyła matce syna :). Przez pierwsze lata życia chyba nie miałem specjalnych refleksji ani problemów z płcią, dawałem ubierać się jak nakazuje konwencja (byle nie gryzło i nie uciskało :), bawiły mnie zabawy przypisywane wszelkim płciom, szczególnie chyba twórcze. potem w okresie dojrzewania, jak okazało się, że mam okres i piersi, było jedno wielkie NIE i dramat -- pomimo uświadamiających książeczek z edukacji seksualnej miałem jakąś pewność, że mnie to ominie, i zderzenie materialnej rzeczywistości z tą niekwestionowaną intuicją chyba wywołało szok psychiczny. 

Pamiętam z tego okresu (chyba 1-2 lata przed dojrzałością fizyczną) pierwsze chęci do krótkich włosów i koszulek polo, i komentarze że wyglądam jak jakiś chłopięcy idol. pozatym jakaś dziwna mieszanka, której do dziś nie rozumiem, zbliżania się do chłopców 'na równi', tzn. robiąc na nich wrażenie robieniem głupich ryzykownych rzeczy albo inteligencją, książkami o komputerach czy polityce (15 lat później połapałem się, że to nie jest społecznie zrozumiałą strategią podrywu ze strony kogoś, kogo uznaje się za dziewczynę :). Dzisiaj myślę, że biseksualność nakładała się na chęć przynależenia. Do dziewczyn nie pasowałem. Pamiętam myśl, że w miesiączce -- oprócz tego, że odczuwałem ją jako upośledzenie sprawności fizycznej (dzisiaj myślę inaczej) -- boli mnie najbardziej to, że teraz -- niby -- to jest dowód, że przynależę właśnie do kobiet. Teoretycznie jestem np. 'z tego samego gatunku' co moja nauczycielka matematyki. 
Za cholerę tego nie chciałem, chociaż nie rozumiałem swoich emocji. 

Potem była długa masakra, np. próby niejedzenia żeby zgubić okreś i pomniejszyć piersi, które skończyły się w sumie na zaburzeniach żywienia (na szczęście nie silnych). ogólna (nieuświadomiona) nienawiść do siebie, myślenie po nocy, za co to kara. 

Specyficzne może było to, że wtedy miałem się za kobietę i przyjąłem za oczywiste, że wszystkie kobiety przeżywają to samo, bo po prostu chujowo jest być kobietą. to było dla mnie ewidentne: twoje ciało robi rzeczy, które nie służą niczemu, na czym Ci zależy (jeśli chciałem być atrakcyjny, to przez inteligencję i siłę, na pewno nie przez biodra i piersi), o rodzeniu dzieci nie myślałem (to oczywiste, że lepiej je tylko płodzić), poza tym nagle nikt cię nie traktuje serio, oczekują ode mnie idiotycznych rzeczy -- obsesji na punkcie wyglądu i chłopaków (którzy mnie interesowali w inny sposób), udawanie głupiej i potulnej. Oraz czegoś, co odbierałem jako useksualnianie się w totalnie dziwny sposób.
Zajęło mi chyba ponad 10 lat, żeby odkryć, że nie wszystkie kobiety tak czują i myślą.

Potem była faza feminizmu, odkrywania, że można być kobietą w inny sposób. że kobieta nie jest gorsza, słabsza, ani głupsza, i dziewczyny i kobiety spotyka od stuleci czy tysiącleci wielka krzywda, jak się im to wmawia pośrednio lub bezpośrednio. że wiele moich odczuć jest podzielanych przez feministki (nie traktowanie serio itp.). 

Potem w dodatku była faza feministyczno-lesbijska. 
W sumie pytanie, żywe do dziś, czy to nie pranie mózgu ze strony patriarchatu -- który mówi, że kobieta jest bezwartościowa, i ja to przełykam do tego stopnia, że nie potrafię ze sobą żyć. (Chociaż potrafię podziwiać kobiety pod każdym względem i zakochiwać się w kobietach.)

Potem jednak odkrycie, że większość lesbijek uważa się za kobiety i dobrze im z tym. a mi jednak nie przechodzi przez gardło takie twierdzenie, chyba że warunkowo i okrężnie, np. "jestem kobietą w kontekście feministycznym, bo w jakimś stopniu rozumiem jak to jest być traktowanym tak jak traktuje się kobiety" albo "czuję solidarność z kobietami", co często jest prawdą ze względu na moje doświadczenia i relacje. i tyle. 

Potem, po jakimś czasie przyszła psychoterapia, nowe znajomości, i uznanie, że życie jest totalnie dziwne i praktycznie nie ma limitu absurdalnych rzeczy, które istnieją. dużo więcej czytania i uznanie, że rzeczy najczęściej nie są czarno-białe, tylko ludzie chcą je widzieć takimi. więc czemu nie, może istnieć ktoś taki jak ja i to niczemu nie przeczy ani nie tworzy żadnego problemu, samo w sobie. rzeczy nie muszą być proste ani idealne. 

pewna wewnętrzna ulga, chociaż zewnętrzny kłopot dalej jest -- schizofreniczność tego, że ludzie, nawet znający mnie w miarę, widzą mnie przez inne okulary niż ja siebie. tak pewnie jest zawsze, ale jednak mam wrażenie, że w takiej sprawie we wzmożonym stopniu. 

no i pytanie, jak się z tym stanem rzeczy zaaranżować.

Czy jestem mężczyzną? raczej nie w takim znaczeniu, w jakim się używa tego słowa we wszystkich językach, które znam. nie wiem, jak to jest, kiedy rodzice, nauczyciele, koledzy, współpracownicy, kochanki czy kochankowie traktują cię jak chłopca lub mężczyznę (oprócz chyba dwóch okazji kiedy ktoś rozmawiał ze mną przez godzinę biorąc za chłopaka, parę wieczorów drag i krótkich rozmów z nieznajomymi na ulicach -- okazji zazwyczaj dodających mi dużo pozytywnej energii). 

Nigdy nie będę miał niektórych doświadczeń fizycznych, które w rozumienie płeć=ciało uznaje się za 'męskie' (szczególnie seksualnych; golenia nie zazdroszczę bo jestem wygodny ;). za dużo wiem o kobietach i feminizmie :) więc określanie się jako 'mężczyzna' w tym języku, w którym żyje, zdaje mi się jednak w jakimś stopniu też bez sensu, chyba że sobie zredefiniuję pojęcie.

Ale piszę sobie w formie męskiej, żeby oddać równowagę albo głos tej części mojej osobowości, która pewnie chciałaby być w jakiś sposób widoczna. ubieram się utylitarnie i w męskie ciuchy jak pasują. gdyby mi urosła broda, może bym się ubierał bardziej na geja albo kobietę, bo nie trzeba by było nadrabiać braku widocznej męskości ciuchami. 

* * *
Może ostatnio czuję lub widzę się jako istotę całościową, dla której płeć nie jest podstawą samo-definicji (mam dużo innych ciekawych cech :). feministycznie -- dlaczego człowiek miałby być definiowany przez swój układ rozrodczy ponad wszystko? mogę mieć piersi (i ich używać ;), nie wpisując się w żadne kategorie. ale jednak mogę sobie to myśleć albo mówić -- ludzie i tak mnie widzą jako nietypową kobietę albo lesbijkę. i dalej wkurza i kaleczy mnie, jak mi się narzuca z zewnątrz płeć. nawet jak wewnętrznie czuję, że nie muszę się trzymać jej schematów (tu K>M ma pewnie dużo lepiej od M>K). narzuca mi się przynależność, tożsamość, kim niby jestem -- odczuwam to może jak narzucanie mi jakiejś absurdalnej fanatycznej religii. 

ciągle nie wiem w sumie, jak z tym żyć -- wycofuję się pewnie dużo bardziej z kontaktów społecznych, niż wymagałby tego sam mój naturalny introwertyzm. 
Re: ewolucja poglądów, K>M, les, feminizm 2013.11.30, 01:08
[autor]
Przeczytałam całośc i napisałam wiadomośc, po czym jakimś cudem całą skasowałam, a była długa. Dlatego też nienawidzę komputerów...Eh, odpiszę pewnie jutro, bo dziś nie mam już do tego siły.
Re: ewolucja poglądów, K>M, les, feminizm 2013.11.30, 01:23
[autor]
Dziwne, w takim razie może coś jest nie tak? Na przyszłośc wolę napisac np. w Wordzie tekst, a potem przekopiowac. Frustrujące to jest.
Re: ewolucja poglądów, K>M, les, feminizm 2013.11.30, 01:54
[autor]
Wyróbcie sobie bardzo przydatny w internecie nawyk :) WSZYSTKO co piszecie i chcecie posłać w internet, najpierw sobie skopiujcie i dopiero kliknijcie "Wyślij", te pół sekundy czasu więcej mogą Wam oszczędzić czasem znacznie więcej ;)
zmian: 1, ostatnia: wendigo - 2013.11.30, 01:55
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj