Wielka ilość frustracji życiowej

  liczba postów: 10
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 01:29
[autor]

Trochę "smutów" i zwierzeń, nie wiem komu mogłabym to napisać - napiszę tutaj.


Byłam niedawno u psychologa i trochę z nim rozmawiałam. Powiedziałam różne rzeczy i nie wiem czy tego nie będę żałować.


W głowie mam teraz kompletny chaos. Niebawem będę musiała powiedzieć o wszystkim rodzinie bo nawet nie mam jak ukryć tego, że próbuję być bardziej kobieca w wyglądzie i stroju.


Myśli na ten temat mnie wykańczają. Czytałam artykuł mówiący, że urodziłam się mężczyzną itd. i jedyną drogą do szczęścia jest nauczenie się jak być mężczyzną - bo mam męskie potrzeby. Jest to bardzo frustrujące i drażniące. Wszystko co uświadamia mi różnice międzypłciowe jednocześnie podkreślając, że kobietą nie nigdy nie będę, wywołuje we mnie uczucie buntu. Może jestem niedojrzała psychicznie i dlatego buntuję się przeciwko rzeczywistości? :/ 

zmian: 3, ostatnia: mi71 - 2011.07.10, 07:49
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 03:02
[autor]
A skomentuję se!


"Czytałam artykuł mówiący, że urodziłam się mężczyzną biologicznie i nic z tym nie zrobię(...) - bo mam męskie potrzeby."


A cóż może wiedzieć jakikolwiek autor jakiegokolwiek artykułu na temat Twoich potrzeb? Zna Ciebie osobiście? A jeśli nawet zna- może się jedynie (w ułomny sposób) domyślać. Sama oceń, jakie masz potrzeby- najlepiej bez etykietowania ich jako "męskie", "żeńskie", "drewniane", "blaszane", "smocze" i każde inne- bo to tylko niepotrzebny zamęt tworzy.

Na marginesie- ja urodziłem się w żeńskim ciele i słyszałem sporo bzdetów na temat rzekomo moich potrzeb- to bardzo zuchwałe, takie jasnowidztwo, tylko ślepe i raczej ciemne. Nic tu biologii do tego- bo, jak to F.K. mawia, niektóre rzeczy to nawet fizjologom się nie śniły.

"Jest to bardzo frustrujące i drażniące."


To prawda. Frustrujące i drażniące. Ale po pewnym czasie i dogłębnej introspekcji wydestylowanym zmysłem staje się raczej żałosne i śmieszne.


"Może jestem niedojrzała psychicznie i dlatego buntuję się przeciwko rzeczywistości?"


I obyś nigdy nie dojrzała odpuściła.


"Ja jednak nie czuję się źle ze sobą - czuję się źle z samotnością i z tym, że jeśli chcę znaleźć swoje miejsce na tym świecie ze swoją biologiczną płcią, to muszę robić rzeczy które wywołują we mnie wewnętrzny opór."


Bo to prawda- raczej tak. A ja pytam- po co?


"Mogłbabym się do tego zmusić, ale... Naprawdę lubię siebie jako kobietę. Bardzo się lubię rozwijać w sobie kobiecość."


Sama sobie odpowiadasz na wątpliwości- w powyższych zdaniach. Ja Cię do niczego nie namawiam. Jedynie do powtórzenia tego, coś sama rzekła. Wszystko to, co jest Twoją mową. Gadanie o tym, co w artykułach to mowa zależna- "ktoś coś powiedział".


"A tutaj dostaję tekstem, że po prostu jestem ciotą, bardzo beznadziejnym przypadkiem mężczyzny"


W każdym razie- pozdrawia Cię Ciota, bardzo wyjątkowy przypadek mężczyzny

A artykuły pisane przez ślepych jasnowidzów czytam sobie czasami jako brukowiec do śniadania- to lepsze niż współczesne komedie!
zmian: 2, ostatnia: cybernet - 2011.07.10, 03:18
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 07:49
[autor]
Dzięki za komentarz, ale trochę to skróciłam wycianjąc fragmenty po których było mi głupio. ;)
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 13:18
[autor]
Heyka, kochana! Bardzo często czytam wypowiedzi załamanych starszych transkobiet które podkreślają "nigdy ta kobietą wżyciu nie będę". A mianowicie, jeżeli pełnym sercem i dusza tego pragniesz to będziesz odzwierciedleniem kobiety. A tak mianowicie to prawdopodobnie zawsze ta kobita byłaś tylko ciało się pomyliło :)

Ja te same słowa powtarzałam, ale dzięki bogu poznałam mnóstwo dziewuch które uświadomiły mnie że prawda może wyglądać inaczej. Stoi przed tobą niesamowite zadanie, ale jest ono do wykonania. Ja zaczęłam prawdziwa kuracje farmaceutycznymi hormonami 5 miesięcy temu a naturalne sojowe hormony poprzednio brałam przez 2 lata. Zmiany we wszystkim są nie do uwierzenia, ale operacja twarzy mnie czeka niedługo. Forsy nie miałam, ale wiara w to że dojdą  do skutku moje ponowne urodziny spowodowała że pieniądze się znalazły.

Wszystko jest możliwe ale wiara w to co chcesz musi być nieskazitelna. Super że zaczęłaś od terapii, to wspaniały początek.

Love, Inna.
zmian: 1, ostatnia: inna - 2011.07.10, 13:18
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 13:41
[autor]
inna pisze:
Bardzo często czytam wypowiedzi załamanych starszych transkobiet które podkreślają "nigdy ta kobietą wżyciu nie będę". A mianowicie, jeżeli pełnym sercem i dusza tego pragniesz to będziesz odzwierciedleniem kobiety.
(...)
Forsy nie miałam, ale wiara w to że dojdą  do skutku moje ponowne urodziny spowodowała że pieniądze się znalazły.

Nasz osobniczy wszechświat w ogromnej mierze zbudowany jest z naszego osobniczego postrzegania go. Nasze osobnicze postrzeganie decyduje o tym, czy dostrzegamy w nim szanse, pozytywy, źródła radości i drogę do przyszłości.

Nasze postrzeganie zatem - w pewien sposób - określa formę samego wszechświata.
Jedyną dostępną nam formę wszechświata, bo nie widzimy przecież nigdy wszechświata jako takiego, lecz zawsze tylko pewne jego odzwierciedlenie w naszym umyśle.
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 17:42
[autor]

Witaj

Jestem teską M/K i zawsze byłam kobietą. Nie mam pojęcia o jakich męskich potrzeba pisali w tym artykule ponieważ ja nigdy żadnych męskich potrzeb nie odczuwałam. Moim największym marzeniem było i jest urodzenie dziecka. Marzenie niemożliwe do spelnienia. Więc skoro nie to chociaż postaram się być tak szczęśliwa jak tylko może być szczęsliwa kobieta ts. Transseksuwalizm to nie jest katar i nie przechodzi po tygodniu. To jest zaburzenie  w rozwoju na etapie płodowym. To nie nasza wina że się takie/tacy rodzimy, a jedyną drogą jest korekta płci do płci odczuwanej. W przeciwnym razie unieszczęśliwimy siebie i tych z którymi się zwiążemy. Nie ma innej drogi bo ból będzie narastał i zniszczy nasze wnętrze.

Ja nareszcie żyję jako ja i jest to cudowne uczucie móc być sobą każdego dnia.

Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 17:54
[autor]
barbwire
Spokojnie
:)
Fajnie że odnalazłaś drogę do szczęścia. 
Pamiętaj jednak, że droga ta nie jest uniwersalnym, "złotym środkiem" dla wszystkich odwiedzających to miejsce osób.
Kasia póki co czuje się zagubiona. Szuka drogi dla siebie. Nie pozwalaj jej iść na skróty.
Niech korzysta z pomocy specjalistów - psychologów obeznanych z tematem, aby przez nadmierny pośpiech nie wyrządziła sobie krzywdy.
:)
J.B.
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 18:52
[autor]

nie moglabym sie bardziej zgodzic z tym co napisala Julita. I po sobie takze wiem, ze pospiech nie jest dobry. Wlasciwie od pol roku jestem pewna czego chce, ale po wizycie u psychologa zdalam sobie sprawe, jak wiele spraw musze przemyslec, uporzadkowac i ulozyc, bo sama korekta nie jest i nie moze byc celem samym w sobie. Da nam szczescie, ale tylko jesli jestesmy szczesliwymi osobami poza tym!


Jesli chodzi o "meskie potrzeby" to w ogole smieszna jest taka kwalifikacja, widac ze temat byl omawiany przez osoby z podejsciem bardzo powierzchownym, a niestety to chyba nas najbardziej zbija z tropu. Ja sama widze, ze mam mnostwo "meskich" zainteresowan, a mimo to jestem pewna, ze nie potrafie byc w pelni szczesliwa jako mezczyzna i pragne byc soba czyli kobieta. Inne zycie bedzie udawane. Teraz juz to rozumiem i mimo tego ze lubie pilke nozna i gralam z chlopakami w nia zawziecie na podworku, zaraz po powrocie do domu kiedy tylko nikogo nie bylo latalam w kiecce i obcasach i malowalam sie maminymi kosmetykami. I bylam szczesliwa, ale gdy mialam sie w srodku zdeklarowac i nawet gdyby ktos mi kazal wybrac i zrezygnowac z jednego z tych zyc - bylam pewna ze wybiore to drugie! Co roku zdmuchujac swieczki z tortu mialam tylko jedno marzenie! Choc wydawalo mi sie wtedy nieosiagalne... Gdybym sie wiec urodzila dziewczynka od razu, bylabym pewnie typowa chlopczyca przynajmniej do pewnego wieku, jednak pewna swej kobiecosci. Ale na pewno nie chcialabym wtedy zmienic plci. Bo tak wlasnie sie czuje.


Niestety nie kazdy to rozumie. Nawet rodzicom (lub szczegolnie im) jest to ciezko pojac i zrozumiec, ze jesli jestesmy innej plci niz ta "na zewnatrz" to dlaczego mamy zainteresowania "sprzeczne" z nasza plcia psychiczna. Albo dlaczego moga pociagac nas osoby tej samej plci (co odczywalna). I jakos do nikogo nie trafia, ze to wszystko wlasciwie nie ma zbyt wielkiego zwiazku ze soba. Niedawno powiedzialam o sobie wlasnie moim rodzicom. Poczatkowo przyjeli to dobrze, ale teraz jest im coraz trudniej i w pewnym stopniu sama przyczyniam sie do tego. Bo wg nich wysylam im "sprzeczne sygnaly" np. bedac z dziewczyna czy robiac kurs prawa jazdy na motocykl (nomen omen polowa grupy to dziewczyny!). Co ich zdaniem prowadzi do tego, ze chyba nie jestem do konca przekonana kim chce w koncu byc.


Alez sie rozpisalam... moj najdluzszy post na transfuzji :D Ale podsumowujac trzymaj sie Kasiu, przede wszystkim pojdz do psychologa, ktory pomoze Ci dotrzec do samej siebie. Tylko pomoze, bo nikt za Ciebie nie odpowie Ci na pytanie kim jestes! Powodzenia!

zmian: 1, ostatnia: maja - 2011.07.10, 18:55
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 19:53
[autor]
Myślę, że o tym, jakiej płci jest każdy z nas może "zdecydować" tylko on/ona sam(a).
"Zdecydować"- w cudzysłowie, bo wszystko mi mówi, że to już zostało zdecydowane "poza nami". Do nas należy dowiedzieć się jak najwięcej o sobie- bez oglądania się na rzekome powinności i to, jak powinienem czynić i myśleć, jeśli chcę się identyfikować z daną płcią. Nasza płeć to jest plik "tylko do odczytu"- musimy go uważnie przestudiować, zidentyfikować treść tego pliku. Korekty ciała (do której w możliwie najszybszym tempie zmierzam) nie traktuję jako edycji/modyfikacji pliku o nazwie "płeć". Chyba to będzie bardziej "odzyskiwanie pliku".
Cokolwiek zrobi koleżanka Mi71, będzie dobre, pod warunkiem, że dobrze odczyta swoje pliki- a psycholog obeznany z tematem i o dobrym podejściu będzie najlepszą aplikacją pomocną przy takim odczycie.
Re: Wielka ilość frustracji życiowej 2011.07.10, 20:25
[autor]
Moja pani psycholog powiedziała mi coś takiego, że diagnozę stawiamy sobie samodzielnie. Po diagnozie następuje zaś jej weryfikacja i obrona przed światem.
Kłody pod nogi rzuca społeczeństwo, a rolą psychologa jest takie zamieszanie zrobić, żeby tylko osoby pewne na milion procent tą diagnozę podtrzymało w ogniu pytań krzyżowych, weryfikacji, testów i innych przeszkód wszelakich. I takim osobom powinno się dawać "przepustkę" do dalszych kroków. Zweryfikować mocno i czasem boleśnie, czy to wszystko to nie jest jakaś mania, załamanie, cokolwiek.

Jeśli takie coś się przejdzie pomyślnie, jeśli zaniknie sinusoida poczucia siebie i wyjdzie się na krzywą wznoszącą, to wtedy ... wtedy przychodzą inne problemy. Ale one już takie zwykłe są. Prozaiczne i do przejścia. Kasa na leki, badania takie tam pierdołki. Znaczy problemy zwyczajnie chorej przewlekle osoby. Zaczyna się zupełnie inaczej myśleć i funkcjonować. Przynajmniej ja tak mam. Wiem, mam pewność kim jestem i po prostu funkcjonuję w życiu. Jak ktoś z cukrzycą, fenyloketonurią czy ciort wie z czym tam jeszcze.

Jest się wtedy po prostu sobą. Z nadzieją na częściowe wyleczenie. (częściowe, bo niestety leki do końca życia). I ja na ten przykład po prostu jestem. Mam dołki, płaczę, martwię się, żyję... ŻYJĘ... ale nie wegetuję.

JA

PS. ma ktoś stówę do pierwszego???? hyhyhyhy
PPS. Życie jest piękne i cudowne.
PPPS. Będzie jeszcze lepiej.
PPPPS. O!

na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj