elektryczka

  liczba postów: 57
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
elektryczka 2014.08.01, 18:05
[autor]
Jedna koleżanka poprosiła mnie, żebym napisała o niej, druga - o sobie. Spotkała mnie dziś ciekawa sytuacja w pracy. Poszłam do nowo budowanego warsztatu samochodowego ( konkretnie "stacji diagnostycznej" ) i miałam poprawić odstające gniazdka. Obok 3 robotników kładło kostkę brukową i swoje rzeczy mieli w środku, plecaki, picie, narzędzia. Trochę dziwnie mi się przyglądali ukradkiem. Jeden wszedł i powiedział: "Pierwszy raz widzę kobietę elektryka. Jak to się nazywa?" a ja "elektryczka" . Potem jeszcze pogadał chwilę ze mną i mówił mi na "Pani", co mnie bardzo ucieszyło ( choć wiem, osobie no genderowej powinno być to obojętne ). Włosy miałam związane w kucyk i ubrana byłam raczej z lenistwa w takie ciuchy wyjściowe, a spodnie raczej damskie. W dodatku jak byłam u Ani to udało mi się zrzucić parę kg, więc wyglądałam korzystniej. Powiedziałam o tym wszystkim koleżance na gg i ta stwierdziła że jednak mogę pracować jako K w swoim zawodzie, ale nadal mam wątpliwości. Inni pracownicy to jeszcze ujdzie ale co do konkretnych inwestorów, to nie wiem.
zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2014.08.01, 18:10
Re: elektryczka 2014.08.02, 01:30
[autor]
Oczywiście, że możesz pracować jako K w jakim zawodzie chcesz :) Może w Polsce jeszcze trochę dziwniej patrzą, ale w Niemczech co raz więcej kobiet wykonuje niby męskie zawody (o "elektryczce" czytałem chyba w gazetce mojego dostawcy prądu), tu widziałem kobiety kładące kostkę brukową, jeżdżące na TIRach itp. Przyjdzie i do nas. I czemu by nie mogły być? Skoro mężczyźni bywają wychowawcami w przedszkolach czy niańkami :)
zmian: 2, ostatnia: wendigo - 2014.08.02, 01:31
Re: elektryczka 2014.08.02, 08:10
[autor]
wendigo pisze:
Skoro mężczyźni bywają wychowawcami w przedszkolach czy niańkami :)

Myślę, że coraz częstszy widok to np mężczyzna opiekun do dziecka ale w drugą stronę, to byłabym ostrożna. Z wrodzonej przezorności pytam wśród znajomych, czy nie znają osobiście kobiet elektryczek i słyszę, że ich znajomy znajomego kogoś takiego znał, ale ta pani wyjechała za granicę do pracy. Ania też mi coś wspominała, że w Szczecinie pracowała kiedyś pani elektryczka, ale też wyjechała. Sama też, przyznam, bym się trochę zdziwiła, jakbym zobaczyła dziewczynę przy bardziej zaawansowanych pracach tego typu. Zaraz bym miała podejrzenia że jest ts, jak siebie znam, bo z własnej woli, to trudno mi uwierzyć, że któraś by chciała taki właśnie zawód wykonywać. Siebie nie biorę pod uwagę, bo jestem przypadkiem szalenie adefiniowalnym.
Re: elektryczka 2014.08.02, 11:25
[autor]
emilymae pisze:
Z wrodzonej przezorności pytam wśród znajomych, czy nie znają osobiście kobiet elektryczek

http://pl-pl.facebook.com/pages/Budles-Kobieca-Ekipa-Remontowa/129621603775757?sk=info&_fb_no_script_=1

http://www.budnet.pl/Kobiece_firmy_budowlane_coraz_powszechniejsze,Analizy_badania_raporty,i=22138.html
Re: elektryczka 2014.08.02, 11:31
[autor]
Czyli sama widzisz, że Twój wygląd wcale nie jest dwuznaczny. Po drugie elektryczka nie jest czymś dziwnym, sama znam dwie kobiety z zawodem Technik mechanik i jedną Energetyk. A jest ich więcej, kiedy robiłam informatyka w Toruniu chodziło ze mną sześć dziewczyn. Nie każda kobieta to bezmyślna pani z biura
Re: elektryczka 2014.08.02, 22:15
[autor]
gabi pisze:
Czyli sama widzisz, że Twój wygląd wcale nie jest dwuznaczny. Po drugie elektryczka nie jest czymś dziwnym, sama znam dwie kobiety z zawodem Technik mechanik i jedną Energetyk. A jest ich więcej, kiedy robiłam informatyka w Toruniu chodziło ze mną sześć dziewczyn. Nie każda kobieta to bezmyślna pani z biura
Otóż to, coraz więcej kobiet wybiera męskie zawody, mam koleżankę która skończyła samochodówkę, znam też panią która pracuje w stoczni jako monter, a ostatnio jak pojechałem z pracy do jednej firmy papiery podpisywać to spotkałem panią kierownik budowy która na obcasach popylała między robotnikami :P
Re: elektryczka 2014.08.03, 09:04
[autor]
Hej :-) to ciekawa dyskusja hm. Sa jestem z zawodu cieśla i nadal umię wykonywac bardzo różne prace budowlane-przeruzne co by wielu ts mogły by szczęki po opadac z wrazenia. Prawie do swojej operacji pracowałam jako Drwal-Pilarz bez żadnego pomocnika tak tutaj jestem nadal dobra. Póżniej pracowałam w sklepach, na produkcji, układałam kwiaty w różne bukiety :-).A obecznie sprzątam biura. Dla mnie ważne jest dobre wykonywanie swojej pracy takiej jaką w danej chwili życia mam. Ja pracuję od dziecka noi ja umię gotowac - opiekowac się dziecmi które i mnie lubią od zawsze mam te umiejętności mam pięcioro rodzeństwa. Wzwania są również dla Ts
Obecznie zaoczełam po latach robię szkołę średnią i może zrobię sobie jakiś nowy zawód . Ts elektryk dla mnie to jest normalna sprawa , tak samo jak kobieta mechanik samochodowy , kierowca, motornicy czy chodz by górnik, mam swojej rodzinie kobiete spawacza, nauczyciela i różna plejada zawodów w tym zawodów typowo męskich jak to kiedyś uważano :-).
Pozdrawiam Ciepło Stasia :-)
Re: elektryczka 2014.08.03, 10:53
[autor]
Motornicze są już powszechne, w Warszawie co najmniej jedną czwartą tramwajów kierują kobiety. Niestety, już w metrze bodaj sami faceci, na kolei pewnie prawie sami, kobiety prowadzące autobusy są rzadkością... Ale poszukajcie sobie "Bloga kierowniczki autobusu". :)
Marianna także już jako formalnie kobieta pracowała jako monterka w metrze (miałam okazję widzieć jej identyfikator z pracy, wydany już po wymianie dokumentów), poza tym zaczęła zaocznie studiować transport na Politechnice... Niestety, choroba popsuła jej plany. :(
Zresztą naprawdę dobrze się zna na kolei, kiedyś byłam z nią i jeszcze jedną dziewczyną w Muzeum Kolejnictwa i dowiedziałam się ciekawych rzeczy.
A moja mama zawsze choćby z konieczności, z powodu wieloletniej choroby ojca, wykonywała w domu wszystkie "męskie" prace - wierciła w ścianach, wieszała półki, naprawiała meble... Ściślej mówiąc przy mojej współpracy, ja przytrzymywałam półkę do zaznaczenia wysokości i asystowałam przy wierceniu z odkurzaczem.
Re: elektryczka 2014.08.03, 11:00
[autor]
emu pisze:
Motornicze są już powszechne, w Warszawie co najmniej jedną czwartą tramwajów kierują kobiety.
Hm...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryka_Krzywonos
Re: elektryczka 2014.08.04, 15:25
[autor]
Przyuważone dziś przypadkowo w ofertach pracy:
"Inżynier konstruktor (m/k), Bolesławiec".
Re: elektryczka 2014.08.04, 18:27
[autor]
emu pisze:
Przyuważone dziś przypadkowo w ofertach pracy:
"Inżynier konstruktor (m/k), Bolesławiec".
I... tam konstruktor. Transportowcy, to dopiero lubią transów










Re: elektryczka 2014.08.16, 12:01
[autor]
Sytuacja nr 2: sąsiad podwiózł mnie kilka dni temu do swojej znajomej, która ma pewne prace elektryczne do wykonania. Jak tylko przyjechałam, rozejrzałam się po mieszkaniu w poszukiwaniu możliwych rozwiązań problemu i w pewnym momencie odkręciłam obudowę rozdzielki. A tu za plecami słyszę od przyszłej pracodawczyni << a to PANI zna się na prądzie??? >>A sąsiad, który stał z boku zaśmiał się z lekksza....
Re: elektryczka 2014.10.06, 20:59
[autor]
Sytuacja nr 3. Tym razem w trochę innym wydaniu, które brzmi <<ooo!! kobieta tynkarz>> Jakiś czas temu mój stały pracodawca polecił mnie swojej znajomej. Ta już nie pierwszy raz bierze mnie do prac różnych, bo widocznie się sprawdzam W skrócie można powiedzieć że mieszka w starym poniemieckim domu z paroma innymi rodzinami. Sąsiedzi mieli mnie już okazję widzieć przelotem przy pracach elektrycznych, hydraulicznych teraz przyszła pora na coś innego. Moja pracodawczyni zleciła mi otynkowanie części muru na zewnątrz budynku. Trochę sporo tego. Sąsiedzi zebrali się przed domem i przyglądali się pracom, dwóch mi trochę pomagało. I wszyscy zwracali się do mnie na Pani, może nawet byli trochę zaskoczeni. I tak było do momentu aż moja pracodawczyni nie wróciła wieczorem z zakupów i wszystkich nie wyprowadziła z błędu. Szkoda trochę.... Potem Ci sąsiedzi mi się przyglądali i mówili że "mam taką kobiecą urodę i to z tego powodu" plus parę podobnych komentarzy. Jak to mówią : było miło, dopóki się nie skończyło.

A tak się zastanawiam jak to jest wgl możliwe. Takie sytuacje przytrafiają mi się co jakiś czas, ale jak Boga kocham, to nie wiem co ci ludzie widzą. Bo ja w lustrze widzę dziwnego ludka bez konkretnej płci. Ani to M ani K. A oni coś jednak widzą i to wiele osób.
Re: elektryczka 2014.10.06, 23:19
[autor]
Bo widzisz to co chcesz widzieć.
Ta choroba nie polega na chceniu.
Re: elektryczka 2014.10.06, 23:21
[autor]
mikro pisze:
Bo widzisz to co chcesz widzieć.
Ta choroba nie polega na chceniu.

Nie bardzo wiem co masz na myśli
Re: elektryczka 2014.10.06, 23:23
[autor]
Mam na myśli chorobę polegającą na tym że widzisz w lustrze coś innego niż reszta ludzi widzi.
zmian: 1, ostatnia: mikro - 2014.10.06, 23:23
Re: elektryczka 2014.10.12, 14:32
[autor]
Całkiem niedawno nadarzyła mi się okazja natrafienia na kolejną osobę, której z początku zależało na pracach różnych. Sęk w tym, że ów mężczyzna, od kiedy tylko przysiadł się do mnie w autobusie i zagajał mnie rozmową, mówił mi na 'Pani'. Nie mam w zwyczaju poprawiać pomyłek tego typu, więc gra szła dalej. Spotkaliśmy się następnym razem u niego na zbiorze owoców - przywiózł mnie dziadek i o mało nie wydał. Udało mi się wczoraj załapać na prace elektryczne u tego klienta i doszedł on do ciekawych wniosków - "Pani powinna urodzić się chłopcem jak tak wszystko umie". Nie wiem co mam myśleć o tym stwierdzeniu Ale mam jeszcze przewidziane inne rzeczy u niego. Cały czas jednak mam obawy, że prawda wyjdzie na jaw. Trochę się tego obawiam....
Re: elektryczka 2014.11.26, 21:45
[autor]
Długo się zastanawiałem czy o tym napisać, no ale jednak. We wcześniejszym poście pisałem, że poznałem takiego starszego pana, który potrzebował pomocy przy pracach drobnych i od kiedy mnie pierwszy raz spotkał, to mówi mi na "pani" i postanowiłem go nie poprawiać. I tak się złożyło, że wczoraj po raz pierwszy, oficjalnie pracowałem nie jako elektryk jak zawsze... a tym razem jako elektryczka :D W sumie było to bardzo ciekawe doznanie, z jednej strony niby robić to co zawsze, ale jednak w innej odsłonie. Pan inwestor towarzyszył mi cały czas w pracy i opowiadał ciekawe historie z życia oraz recytował napisane przez siebie wiersze. Mimo wszystko jednak jest ta nuta niepewności, że dowie się, tego, czego nie chciałbym, żeby się dowiedział. W sumie mało prawda nie wyszła na jaw, bo był u niego dzisiaj mój kolega z energetyki, bo sprawa dotyczyła też licznika, a nie było mnie przy tym. I pojawił się między nimi problem komunikacyjny typu "zadzwonił pan" , "nie, zadzwoniła pani" ale tamten kolega, mimo, że nie wiedział, o co chodzi, to mnie nie zdradził. Teraz czekam na odpowiedź od tego Inwestora w sprawie adaptacji pomieszczenia na łazienkę, bo powiedziałem, że się podejmę. Ale jednak ta niepewność, że się o mnie dowie, jest.
Re: elektryczka 2014.11.26, 23:25
[autor]
No to gratuluję miłych przeżyć. ;-) A co do prawdy to bym się tym nie przejmowała, bo masz dwie opcje. Jeśli się dowie to możesz zamienić to w żart typu: "Pan tu jest szefem więc wszystko ma być tak jak szef mówi a ja nie śmiem poprawiać w sumie to całkiem miłe" lub po prostu powiedzieć prawdę X-D "jestem TS i wcale Pan się nie pomylił" być może nawiąże się nowy temat do rozmowy, czasem ludzie są ciekawi o co w tym biega.
Re: elektryczka 2014.11.26, 23:45
[autor]
gabi pisze:
No to gratuluję miłych przeżyć. ;-)
Gabi ! Miło jest mieć tutaj kogoś po swojej stronie, kto rozumie moje rozterki. Dzięki za podpowiedź, jak się okaże, że przyparto mnie do muru, wtedy zrobię użytek z którejś z tych dwóch opcji
Re: elektryczka 2014.11.27, 00:51
[autor]
emilymae pisze:
gabi pisze:
No to gratuluję miłych przeżyć. ;-)
Gabi ! Miło jest mieć tutaj kogoś po swojej stronie, kto rozumie moje rozterki. Dzięki za podpowiedź, jak się okaże, że przyparto mnie do muru, wtedy zrobię użytek z którejś z tych dwóch opcji
A byłam kiedyś po innej ?
Swoją droga kiedyś myślałam, że po to właśnie jest to forum aby mieć kogoś po swojej stronie. Ale to chyba nie w Polsce
Re: elektryczka 2014.11.27, 01:36
[autor]
No właśnie, zdawało mi się, że to jest forum, dla tych wszystkich, którzy są pod jakimś względem inni, ale jest gdzieś tutaj jakaś niewidzialna granica, której nie można przekraczać. Nie mogę jej zlokalizować za żadne skarby. Wgl na ile można odstawać od normy na forum na którym właśnie się odstaje od normy? Bo po to jest. Ale najwyraźniej wiele osób o tym zapomniało.
Re: elektryczka 2014.11.27, 01:58
[autor]
emilymae pisze:
No właśnie, zdawało mi się, że to jest forum, dla tych wszystkich, którzy są pod jakimś względem inni, ale jest gdzieś tutaj jakaś niewidzialna granica, której nie można przekraczać. Nie mogę jej zlokalizować za żadne skarby. Wgl na ile można odstawać od normy na forum na którym właśnie się odstaje od normy? Bo po to jest. Ale najwyraźniej wiele osób o tym zapomniało.
Bo zaczęli tworzyć normy odstających od normy. "Normą jest odstawać od normy, ale odstawanie od odstającej normy to już nienormalne"
Re: elektryczka 2014.11.27, 08:44
[autor]

Nie chodzi bynajmniej o bycie "innym odmieńcem", tylko męczące manifestowanie tego wszędzie dookoła i destrukcyjne wciskanie nowym osobom, które szukają własnej tożsamości, że moja odmienność jest najlepsza i rozwiązuje wszystkie problemy. I tym razem mam na myśli każdego, kto tak postępuje, od nie-mogę-być-już-bardziej-tru-tru-ts przez wszelkiej maści tg, tv, aż po asy itp.


Mnie na tym forum nie wkurza brak tolerancji, bo wg mnie wcale jej nie brak. Mnie denerwuje podnoszenie własnego ego kosztem innych i wszelkie przejawy takich prób. No i jeszcze zakłamanie, próba nagięcia przeszłości/rzeczywistości pod to w co się próbuje wierzyć. To jest spoko, ale nie tędy droga do przodu. Jesteśmy inni, ale żeby sobie z tym poradzić, to najpierw musimy zaakceptować siebie w 100%, potem możemy mówić o tolerancji dla innych.

zmian: 2, ostatnia: malami - 2014.11.27, 08:46
Re: elektryczka 2014.11.27, 18:24
[autor]
emilymae tak się boisz tego, że twoi zleceniodawcy się dowiedzą, że zmieniasz płeć? Z własnego doświadczenia wiem, że im jest to obojętne, bardziej mogą być ciekawscy, czasami nawet mogą chcieć się zaprzyjaźnić w pewien sposób. Ja wcale tego nie ukrywałam, zdobyłam dzięki temu można powiedzieć przyjaciółkę - żona inwestora. A inni byli po prostu ciekawscy, czasami nawet zrobili się bardziej mili. Może masz inne, złe doświadczenia, sama nie wiem.
Re: elektryczka 2014.11.27, 19:47
[autor]
lena_kazuro pisze:
Może masz inne, złe doświadczenia

W sumie to mam bardzo małe doświadczenie, bo nie uważam, żeby było się czym chwalić i po prostu dotychczas nie było innej okazji, aby się przekonać. Jeśli to działa w ten sposób, że pracuję dla kogoś jako Kamil K. to w ten sposób również zostanę polecony dalej, mimo, powiedzmy... pewnych charakterystycznych cech wizerunkowych. A nie poprawiam nikogo, póki co, żeby być Emilką K. ,bo uważam, że przy akuratnie tym co robię... mogę nie zostać zrozumiany. W dużym stopniu zależy to od tego, na kogo trafię, bo np dla Skąpca pracuję już 5 lat? chyba i cały czas dla niego coś robię, więc jemu powiedziałem ale bardzo źle przyjął to do wiadomości i nie popiera do końca tego, co robię, a pewna miła Pani X z małej wioski, np przyjęłaby taką informację bardzo ciepło... tylko... tylko, no właśnie... wiem, że nie każdemu by się spodobała e l e k t r y c z k a w pracy, bo woleliby w sumie faceta, nawet zniewieściałego, ale jednak faceta. I mam obawy, że z tego powodu, jak by mi przyszło się ujawnić, to może mi przepadnąć dużo ciekawych zleceń. Albo może mi się tak tylko wydaje... jednak nie bardzo chcę ryzykować i się przekonywać - co innego gdybym już w tym 2006r , jak się wprowadzałem w nowe miejsce miał tą <<drugą>> tożsamość i wszyscy by mnie od początku znali jako elektryczkę płci K, ale teraz to może nie być takie łatwe.
Re: elektryczka 2014.11.27, 20:14
[autor]
U mnie to wyszło w taki sposób, że jak robiłam coming out, to wysłałam wszystkim w telefonie smsa, po prostu byłam wtedy w złym stanie emocjonalnym i na niczym mi nie zależało. Przyznam, część kontaktów znikła, ale część pozostała, też pozostały kontakty z pracy. Myślałam, że bardziej przyjaciele i znajomi zrozumieją niż właśnie inwestorzy, a tu na odwrót. Dlatego nie mam złych doświadczeń, choć i tak poinformowałam później, gdzieś pół roku później, że zaprzestaję wykonywania swego zawodu z powodu właśnie że jestem TS. Ci właśnie ludzie życzyli mi najwięcej szczęścia i wytrwałości w tym. A znajomi? Widać jacy byli, mało tolerancyjne, bezwartościowe ludziki, które widzą tylko swój czubek nosa i nic więcej. Ze mną tak było.
Re: elektryczka 2014.11.27, 21:47
[autor]
lena_kazuro pisze:
wysłałam wszystkim w telefonie smsa

Do rodziny i znajomych mogę wysłać sms z taką wiadomością, dużo gorzej do pracodawców. Bo cały czas pracuję praktycznie dla nowych i nowych osób, więc nie ma możliwości ich wszystkich poinformować, nawet jak bym chciał. Niby mogę przesłać do byłych z wiad żeby polecać mnie dalej jako Emilkę K. ale trochę obawiam się jednak reakcji, jak już pisałem wcześniej.
Re: elektryczka 2014.11.27, 22:13
[autor]

emilymae, a czy nie byłoby Ci łatwiej jeśli pracował/a byś w jakiejś firmie lub korporacji przez okres przemiany na formalnie K? O ile tego pragniesz (tzn funkcjonowania jako kobieta). Wtedy, o ile tylko firma-matka Cię zaakceptuje, to o ile będziesz wykonywać pracę poprawnie, to nie powinno być problemu ze zleceniami.


Lena, to informowanie przez sms jednak torche słabe było. Jeśli Ci na kimś zależało, to chyba jednak rozmowa albo przynajmniej rozmowa po smsie byłaby mocno wskazana. Ja tak zrobiłam ze wszystkimi przyjaciółmi. Reakcje były różne, od bardzo pozytywnych po całkiem neutralne, niby nie było negatywnych, ale kontakt mi się potem urwał z wieloma. Tyle, że mam tylu nowych znajomych, że ta garstka starych która została jest warta znacznie więcej niż cała paczka tych co się odsuneli.


Co do pracy, to naprawdę można jeśli się to dobrze rozegra. Ja zawsze byłam lubiana i kiedy wreszcie przyszłam jednego dnia do pracy jako K i zaczęłam ludziom tłumaczyć dlaczego, co i jak to już tego samego dnia się nawzajem zaczeli poprawiać... A identyfikatory i wszelkie wewnętrzne dokumenty poza oficjalnymi miałam na K po paru dniach.

Re: elektryczka 2014.12.11, 01:22
[autor]
malami pisze:

emilymae, a czy nie byłoby Ci łatwiej jeśli pracował/a byś w jakiejś firmie lub korporacji przez okres przemiany na formalnie K? O ile tego pragniesz (tzn funkcjonowania jako kobieta). Wtedy, o ile tylko firma-matka Cię zaakceptuje, to o ile będziesz wykonywać pracę poprawnie, to nie powinno być problemu ze zleceniami.


Jak by tylko była taka możliwość, to już dawno bym pracował w firmie
ale
ale
- nie nadaję się do prac na dużej wysokości
- nie nadaję się do prac ziemnych ( zakopywanie kabli )
- kompletnie, ale to kompletnie nie zdam egzaminu jako pomocnik, a jedynie w takiej formie, że organizuję pracę zgodnie ze swoją koncepcją i to ja mam pomocnika
- zbyt wolno pracuję ( przynajmniej wg części osób )
- raczej nie dogadam się z kolegami z pracy, bo tak jak to było...erhh na stażu, będą się ze mnie nabijać na każdym kroku
- no i wgl u nas to kobieta elektryczka nie przejdzie w firmie, bo zaraz będą się doszukiwać, co ze mną nie tak
- ze względu na mój stan zdrowotny potrzeba by mi było dużo dni wolnych ( zwolnień ) aby odwiedzić lekarzy oraz pozałatwiać podobne sprawy
- apropos stanu zdrowotnego - obecnie żaden poważny lekarz nie podpisze mi zgody na wykonywanie pracy, zwłaszcza TEGO TYPU pracy; skoro słyszę już od początku, czyli od 13 lat, że "ta praca nie jest mi wskazana" to raczej to się nie zmieni tak z dnia na dzień, PLUS obserwując reakcje obronne swojego organizmu ( kurz, pył, szybkie męczenie się ), to nawet wiem, czemu oni tak mówią
- tak czy owak muszę często robić sobie dni wolne, bo mój organizm nie podoła pracy typu 10-5-11 ( dziesięć godzin 5dni w tygodniu przez 11mieś non stop ) ( czyli argument nijak nie trafiający do moich rodziców )

Jedyne co mogę robić, to pracować tak-o, na własne ryzyko - jeśli ktoś uznał, że nie podołam pracy w standardowych warunkach i typowych "ryzach" i z tytułu tej niezdolności przyznał mi rentę, to raczej się nie pomylił. A prawda jest taka, że te 700zł nijak a nijak nie starcza mi na pokrycie leczenia i po prostu muszę dorobić do tej kwoty, ale i tak za każdym razem brakuje. Poza tym nie mam takiej mentalności, żeby cały czas non stop siedzieć w domu i nic nie robić, tylko np gierki i gierki. Po prostu dla zdrowia psychicznego muszę się zająć czymś pożytecznym, bo tak już mam wryte na "dysk twardy" od małego.
Re: elektryczka 2014.12.29, 00:44
[autor]
Czy w ogóle jest sens pisać post o czymś co już było i to z przymusu i który generalnie niczego nie wniesie ??
Re: elektryczka 2014.12.29, 00:52
[autor]
emilymae pisze:
Czy w ogóle jest sens pisać post o czymś co już było i to z przymusu i który generalnie niczego nie wniesie ??
Absolutnie nie ;-) a co Cię dręczy?
Re: elektryczka 2014.12.29, 01:04
[autor]
gabi pisze:
a co Cię dręczy?

To samo co zawsze - "pewne osoby" namawiają mnie bardzo usilnie, że tak powiem "do określenia się wreszcie po 2 latach hrt" i ma to poniekąd jakiś związek z elektryką lub raczej jej brakiem.
Re: elektryczka 2014.12.29, 01:43
[autor]
gabi pisze:
zacznij pracować jako Emilka.

Na razie dla jednej osoby pracuję jako K... ale nie wydało by Ci się podejrzane, mimo wszystko, że przychodzi młoda dziewczyna i podejmuje się raczej "dziwnej" jak dla tej dziewczyny pracy? Nie miałabyś ochoty trochę pogrzebać w jej życiorysie, bo coś by Ci mocno nie grało ??
Re: elektryczka 2014.12.29, 01:51
[autor]
emilymae pisze:
gabi pisze:
zacznij pracować jako Emilka.

Na razie dla jednej osoby pracuję jako K... ale nie wydało by Ci się podejrzane, mimo wszystko, że przychodzi młoda dziewczyna i podejmuje się raczej "dziwnej" jak dla tej dziewczyny pracy? Nie miałabyś ochoty trochę pogrzebać w jej życiorysie, bo coś by Ci mocno nie grało ??
Szczerze mówiąc nie. Jeśli szukam kogoś do elektryki i ktoś poleca mi Panią Emilkę to dlaczego mam grzebać w jej życiorysie? ona ma wykonać dla mnie konkretną pracę, w jej życiorysie mogę poszukać czy faktycznie jest elektrykiem jeśli mi spartoli robotę i spłonie mi dom z powodu spięcia instalacji. Emilka dzisiaj kobiety wykonują zawody naprawdę różne, skoro mogą prowadzić 40 tonowe tiry po całym świecie to mam się czepiać do kobietki która jest elektrykiem? Z moim synem do klasy chodzą trzy dziewczyny a zawód wybitnie męski ;-) co ciekawe lepiej sobie radzą jak ich koledzy.
Re: elektryczka 2014.12.29, 02:00
[autor]
gabi pisze:
Jeśli szukam kogoś do elektryki i ktoś poleca mi Panią Emilkę to dlaczego mam grzebać w jej życiorysie?

No nic... Mam po prostu takie bardzo typowe obawy
Re: elektryczka 2014.12.29, 02:11
[autor]
emilymae pisze:
gabi pisze:
Jeśli szukam kogoś do elektryki i ktoś poleca mi Panią Emilkę to dlaczego mam grzebać w jej życiorysie?

No nic... Mam po prostu takie bardzo typowe obawy
Może niepotrzebnie :-) zaufaj sobie. To kim jesteś nie ma wpływu na to jak znasz się na swojej pracy. A dla klienta liczy się to czy będzie miał zrobione to co zamawia i tak jak chce. A kto to będzie robił nie ma znaczenia. Ja osobiście znam kobietę murarza do tego kafelkarza i zapiernicza lepiej niż faceci bo robi wszystko dużo dokładniej i estetyczniej a co najważniejsze nie chleje w pracy i za to ją chwalą.
zmian: 1, ostatnia: gabi - 2014.12.29, 02:12
Re: elektryczka 2014.12.29, 16:17
[autor]
emilymae pisze:
gabi pisze:
zacznij pracować jako Emilka.

Na razie dla jednej osoby pracuję jako K... ale nie wydało by Ci się podejrzane, mimo wszystko, że przychodzi młoda dziewczyna i podejmuje się raczej "dziwnej" jak dla tej dziewczyny pracy? Nie miałabyś ochoty trochę pogrzebać w jej życiorysie, bo coś by Ci mocno nie grało ??
Emilko dziś mamy tzw równouprawnienie i kobiety zajmują się zawodami lub sportami które kiedyś były zarezerwowane tylko dla mężczyzn. Czy 50 lat temu ktoś by pomyślał że kobiety mogą uprawiać skoki narciarskie albo grać w piłkę nożną ? dziś to nikogo nie dziwi, mam znajomą która skończyła samochodówkę i jest mechanikiem tzn mechaniczką i nikt jej ani jednego złośliwego czy podejrzliwego pytania nie zadał, co najwyżej spotyka się z pochwałami, że no proszę kobieta a zna się jak faceci mechanicy ale jest to forma komplementu. Rozumiem Cię, że się obawiasz bo Ty znasz swoją przeszłość i to tak automatycznie się nasuwaja myśli czy nikt nic nie podejrzewa, ale gdybyś była genetyczną kobietą i miała męski zawód to nawet by Ci nie wpadło do głowy że ktoś mógłby Cię dziwnie odebrać. Strach ma wielkie oczy.
Re: elektryczka 2015.01.06, 22:47
[autor]
Pewne osoby namawiają mnie, jak zawsze... do "przejścia na drugą stronę rzeki" ale wiem, że w moim przypadku to niemożliwe. Skoro wszyscy od zawsze znają mnie jako Kamila K o androgynicznym wyglądzie, to tak już musi zostać. Nie zmienię tego, bo stracę klientów i zamówienia.
Re: elektryczka 2015.01.06, 23:01
[autor]
emilymae pisze:
Nie zmienię tego, bo stracę klientów i zamówienia.
Paru MOŻE stracisz, a co najmniej dwa razy tylu zyskasz, bo jako kobieta-elektryk byłabyś bardziej oryginalna. Ale już Ci to mówiłem, więc moje zdanie znasz.
Moim zdaniem to tylko wymówka z Twojej strony... no ale rozumiem, też różne takie miałem, wiem że czasami się nie da tej decyzji od tak podjąć i tych wymówek się szuka... Ale może kiedyś nadejdzie dzień, że zmienią się jakieś blokujące Cię okoliczności i się zdecydujesz, w końcu "Życie jest jak wahadło, w naturze wahadła leży zmiana pozycji" :)
Re: elektryczka 2015.01.06, 23:21
[autor]
wendigo pisze:
emilymae pisze:
Nie zmienię tego, bo stracę klientów i zamówienia.
Paru MOŻE stracisz, a co najmniej dwa razy tylu zyskasz

To działa tak, że przychodzę do jednej osoby z polecenia jako K. K. więc po dobrym wykonaniu pracy ta osoba dalej mnie poleci też jako K. K. ale tak naprawdę to nie wiem czy dwóm czy dwunastu osobom. I teraz jedna z tych dwóch/ dwunastu osób mnie weźmie z tożsamością K. K. i przekaże dalej dwóm/ dwunastu kolejnym osobom. Nie mam na to wpływu, tym bardziej, że pracowałem w kilku miejscowościach w Pl i nie wiem nigdy skąd do mnie ktoś zadzwoni, ani kiedy.
A nie będę ich poprawiać, że chodziło o Kamilę K. bo to brzmi jak gorsza kopia mnie, jest nieprawdą, robi mi bałagan w designie, może być odebrane przez klienta jak ukrywanie się przed policją, w dodatku osoby, która jest androgyniczna ( ja ) i prędzej czy później i tak bym został zidentyfikowany jako formalny M. Nawet zmiana danych nic nie da, bo muszę się po prostu i będę musiał tak czy owak już do końca legitymować jako K. K. i takie zmiany by powodowały liczne nieporozumienia oraz utratę klienta. Nie mówiąc już o tym, że moje obecne dane są pewną rozpoznawalną marką i w ten sposób bardzo łatwo tą markę stracę. Dlatego idąc za zdrowym rozsądkiem, lepiej mi pozostać andro- niż niepotrzebnie kombinować czy robić zamieszanie. Nie widzę takiej potrzeby.
Re: elektryczka 2015.01.06, 23:24
[autor]
Kamil == Kamila
Możesz zawsze gadać, że klient źle usłyszął imie czy co…

A tak w ogóle - nie chcesz to nic nie rób - problem sam zniknie, bo nic z nim nie zrobisz ;D
Tak na serio - jak byś na serio nie chciała tego robić, to byś nie narzekała na forum milionowy raz, że stracisz klientów. Boisz się po prostu i tyle. No, ale o to chodzi w tranzycji, że każdy/a się boi tego co będzie 'po tamtej stronie'.
Re: elektryczka 2015.01.06, 23:50
[autor]
Emilymae:
To działa tak, że przychodzę do jednej osoby z polecenia jako K. K. więc po dobrym wykonaniu pracy


...więc po dobrym wykonaniu pracy mówisz tej osobie: "Gdyby Pan/Pani albo ktoś z Państwa znajomych potrzebował jeszcze elektryka, to proszę polecić mnie Kamilę K., panią elektryk (jeśli są państwo zadowoleni), gdyż niedługo tak właśnie oficjalnie będę się nazywała" - tadam. Tyle. Jak się pojawią pytania to odpowiadasz, jak nie to nie.

Emilymae:
Nie widzę takiej potrzeby.


Jak nie widzisz potrzeby to nic nie rób. I nie ma problemu.


xyz:
Tak na serio - jak byś na serio nie chciała tego robić, to byś nie narzekała na forum milionowy raz, że stracisz klientów. Boisz się po prostu i tyle. No, ale o to chodzi w tranzycji, że każdy/a się boi tego co będzie 'po tamtej stronie'.


Jestem tego samego zdania, ale mnie się już milionowy raz nie chce pisać o tym ;) Więc zostaję przy swoim zdaniu, a jak się ono zmieni, to dam Wam znać :P
Re: elektryczka 2015.01.07, 00:00
[autor]
wendigo pisze:
...więc po dobrym wykonaniu pracy mówisz tej osobie: "Gdyby Pan/Pani albo ktoś z Państwa znajomych potrzebował jeszcze elektryka, to proszę polecić mnie Kamilę K., panią elektryk (jeśli są państwo zadowoleni), gdyż niedługo tak właśnie oficjalnie będę się nazywała" - tadam.

Matko jedyna... ciemność w oczach i stan przedzawałowy za każdym razem !

Nieee, odpuszczę sobie lepiej, dla świętego spokoju.
Re: elektryczka 2015.01.07, 00:39
[autor]
emilymae pisze:
wendigo pisze:
...więc po dobrym wykonaniu pracy mówisz tej osobie: "Gdyby Pan/Pani albo ktoś z Państwa znajomych potrzebował jeszcze elektryka, to proszę polecić mnie Kamilę K., panią elektryk (jeśli są państwo zadowoleni), gdyż niedługo tak właśnie oficjalnie będę się nazywała" - tadam.

Matko jedyna... ciemność w oczach i stan przedzawałowy za każdym razem !

Nieee, odpuszczę sobie lepiej, dla świętego spokoju.
Tylko przed pierwszym razem, później za każdym było by łatwiej.
Re: elektryczka 2015.01.07, 22:22
[autor]
Emilymae:
Matko jedyna... ciemność w oczach i stan przedzawałowy za każdym razem !

Tak, wierzę. Ale nie mów mi, że żyć jako androgeniczny chłopak, którego z resztą już teraz niektórzy biorą za kobietę (a inni też by na pewno wzięli gdyby nie znali właśnie "Kamila") jest tak łatwo i super. Bo w to nie wierzę. Mnie jako "męskiej dziewczynie" było MEGA trudno, a podobno to kobietom więcej się wybacza...
Nasze życie jest niestety pełne lęku tak czy inaczej. Albo będziesz miała ten lęk stale, albo (po korekcie) z czasem znikną powody do lęku.
Jeszcze jedn z moich ulubionych cytatów (właściwie ten najulubieńszy, który powtarzam sobie najczęściej): "Wszyscy ludzie się boją ale odważni nie myślą o strachu i idą na przód, czasem po śmierć ale zawsze po zwycięstwo".


Gabi:
Tylko przed pierwszym razem, później za każdym było by łatwiej.


To też prawda (chociaż jeśli Emily byłaby podobna do mnie, to długo potrwa zanim będzie faktycznie łatwiej).
Re: elektryczka 2015.01.07, 23:39
[autor]
wendigo pisze:
Jeszcze jedn z moich ulubionych cytatów (właściwie ten najulubieńszy, który powtarzam sobie najczęściej): "Wszyscy ludzie się boją ale odważni nie myślą o strachu i idą na przód, czasem po śmierć ale zawsze po zwycięstwo".
To jeszcze dodam jakiś 'cytat' od siebie, że 'lepiej spróbować niż żałować że się nie spróbowało' ;)
Re: elektryczka 2015.01.08, 01:45
[autor]
wendigo pisze:

Gabi:
Tylko przed pierwszym razem, później za każdym było by łatwiej.


To też prawda (chociaż jeśli Emily byłaby podobna do mnie, to długo potrwa zanim będzie faktycznie łatwiej).
Wiem, tak tylko napisałam. Sama jestem jednym wielkim kłębkiem stresu, strachu i w ogóle wszystkiego i jedynie udaję osobę, która ze wszystkim sobie radzi co jest chyba gorsze bo potem inni wymagają od ciebie więcej a ty... no cóż możesz jedynie udawać mając w tym samym czasie ciśnienie 200/100 ze strachu. Ale cóż ja to ja. I Emilka zapewne dużo lepiej sobie by poradziła ;-)
Re: elektryczka 2015.02.27, 20:39
[autor]
Dzisiaj tak mnie natchnęło, żeby napisać o czymś trochę innym niż << czy być kobietą elektryczką czy w ogóle najlepiej zmienić zawód na inny >> Jestem przeziębiony i musiałem wziąć przymusowy urlop od pracy, więc trochę tu pobędę XD
Napiszę o trudach swojej pracy w kilku aspektach.


2007 sierpień. Ostatnia klasa liceum. Rykoszetem udało mi się podłapać pracę u pewnego sklepikarza niedaleko moich rodziców. Sklepikarz ten kupił mieszkanie do remontu, kawalerkę i remont praktycznie zrobił, tyle, że w sypialni nie było elektryki. Zawołał mnie i powiedział, że << pod sufitem jest puszka z kablami i było już 3 elektryków i żaden nie wiedział, o co tam chodzi i jak to światło zrobić. ( Wiem nawet, którzy ) Wycofali się. Ciekawe było, że pokój został pomalowany drogą farbą a nie sprawdzono wcześniej, czy "prąd działa". Przy wejściu nie było włącznika do światła a na suficie żadnego wypustu na żyrandol oO W dodatku inwestor był nieco wymagający oraz "lubiący pieniądze", ekscentryczny. Postanowiłem pomimo utrudnień podjąć się tego zadania. Trudność polegała na tym, żeby kable tak poprowadzić, żeby nie było ich w żadnym wypadku widać oraz absolutnie nie kuć ścian pomalowanych drogą farbą oraz ich nie pouszkadzać. Po dokładnym przyjrzeniu się mieszkaniu, zobaczyłem, że w suficie przechodniej kuchni jest bardzo dobrze zakamuflowany właz na jakby strych. Co gorsza, okazało się, że ten stryszek jest niski i duszny, w dodatku dość ciemny. Zasilanie musiałem przeciągnąć przez całość mieszkania od wejścia do tej tajemniczej puszki pod sufitem w pokoju. Strop nad pokojem to były deski przybite gwoździami do belek, które tak trzeszczały, jak się po nich przesuwałem, że myślałem, że spadnę razem z nimi XD. W dodatku belki mocno uwierały plecy, bo na tym stryszku można było tylko leżeć. Druga połowa była wyłożona watą szklaną, co wróżyło kilka mocno swędzących nocy, nawet pomimo kombinezonu. Czyli jedna połowa straszzzna a druga niewiele lepsza. W dodatku wszystko trzeba było tam robić na czuja ( montować kable na belkach ) i w niemożliwej duchocie, co bardzo pracę utrudniało. A z tą puszką... okazało się, że przychodzą do niej jakieś kable, ale część była wprost ucięta na podłodze tego strychu a zasilanie wpuszczone w ściankę działową między pokojem i kuchnią i niekończący się kilkumetrowy kabel był ucięty w tej ściance. Do włącznika kabel udało mi się schować za listwą wykończeniową drzwi od strony kuchni i przewiercić od strony pokoju na włącznik... niestety trafiłem na końcówkę kątownika i jakiś centymetr farby pod włącznikiem mi się wykruszył, a za tym poszło mocne, DOBITNIE MOCNE niezadowolenie Klienta. A historia z osprzętem ( włączniki, gniazdka ) ...żal. Znałem akuratnie serię, która była już w kuchni, łazience i przedpokoju. Tyle, że tam był kolor, a ja domówiłem białe, bo były łatwiej dostępne. Po ich zamontowaniu, musiałem zdjąć wszystkie, bo Klient rzekł, że "nie będzie mógł spać po nocach jak w pokoju będą białe a pozostałe zielone" ( tak, zielone ). Miałem już domówić ten dziwny kolor, jak przez przypadek w kuchni ( lekkiej graciarni ) przy szukaniu klinka, natknąłem się, na bliżej nieoznaczony worek z zielonym osprzętem :P Biały udało się zwrócić, na prośbę Klienta, a zamontowałem kolor. W dodatku ów sklepikarz wiedział, że ma kupione gniazdka ale z jakichś powodów fakt ten zataił. Potem były jeszcze perypetie przy płaceniu, bo mimo poprawności wykonania i działania, Klient nie do końca chciał odebrać prace i zapłacił tylko większą część wynagrodzenia. Chodziło np o to, że przy włączniku w pokoju ukruszył się kawalątek farby, pod sufitem było widać 10cm kabla w korytku kablowym ( dość skromnym mimo wszystko ) oraz, że wymiary wymienionej rozdzielki na murze w przedpokoju, różniły się od tej starej i został pasek starej farby, którego nijak nie dało rady zakryć nową, też ze względu na długość starych kabli. Najbardziej jednak pamiętam ten stryszek... tylko dla wytrwałych




2013 luty. Sroga zima, a ja przeziębiony. W Gazecie Noworudzkiej pisali na pierwszych stronach o pożarze stodoły w pewnej wiosce, gdzie zajęła się jeszcze część domu. Nie udało się uratować psów, kota, oraz wszystkich baranów - zginęły w pożarze. Właściciel uratował się w ostatniej chwili i była noc, jak zadzwonił po straż pożarną. Artykuł przykuł moją uwagę i tak się ciekawie złożyło, że przyszły Inwestor był dobrym znajomym mojego kolegi z miasta. I w ten sposób dostałem do niego numer i jeszcze tego samego dnia umówiłem się na zlecenie pomimo przeziębiania. Klientowi zależało na wyniesieniu skrzynki z licznikiem na zewnątrz, doprowadzeniem do niego linii oraz wykonaniu rozdzielki w środku, w korytarzu. Tak, żeby miał światło w domu, też i do celów remontowych. Zależało mu, by inwestycja była dość oszczędna w środkach, bo nie był ubezpieczony. Dziadek podwiózł mnie na miejsce oraz narzędzia i dom był w opłakanym stanie.... Ściany domu z białych zrobiły się czarne od dymu, a po stodole zostały tylko mury. Spory nieład przed domem. Trzeba było przejść przez łąkę, aby dotrzeć do gospodarstwa. Rozpacz, jedna rozpacz... Wszedłem do środka i przywitał mnie Klient, który prosił, by zwracać się do niego po imieniu. Materiał kupiliśmy w Kłodzku, a też zawiózł nas dziadek, bo Klient nie miał środka transportu. Potem przywiózł nas z powrotem i już zostałem na miejscu. Pierwszy dzień był organizacyjny, żeby domówić szczegóły oraz przygotować plan robót. Prąd do pracy mieliśmy "pożyczyć" od sąsiada z dołu, przez długi przedłużacz. Wieczory spędzaliśmy na pogawędkach na tematy związane z Klientem. Pierwszej nocy spało mi się super ale to SUPER wyśmienicie, pod grubą kołdrą, a Klient napalił w piecu w pokoju obok, więc było ciepło. Pamiętam tylko, że tam wieczorem się położyłem, szybko usnąłem ( jak nie ja ) i następnie zbudziłem się rano wypoczęty i gotowy do pracy. Drugi dzień to było kucie w ścianach na rozdzielki i mocowanie uchwytów na kabel WLZ ( zasilający od linii ). Drugiego wieczoru Inwestor pokazał mi sporą fotografię jak gospodarstwo wyglądało rok wcześniej, latem - CUUUDNIE, po prostu nie do opisania :D Piękny bialutki duży dom z wspaniałą stodołą, w pobliżu drzewka owocowe, ład i porządek dookoła, wszystko zadbane w szczegółach a przed domem na zielonej łące liczne stadko pasących się owiec. Jak z marzenia... Ten obraz przed i po zachował mi się mocno w pamięci. Pamiętam, że im dłużej przyglądałem się fotografii, tym bardziej zbierało mi się na łzy, co za podły człowiek mógł tak zrobić... bo to było celowe podpalenie... Więc druga noc była przepłakana, bo zrobiło mi się nieprzeciętnie żal biednego właściecila, że stracił wszystko co miał i dom i zwierzęta... Klient pokazał mi jednego dnia 3 ocalałe cudem owce, bo większość nie przetrwała pożaru... Zimowały w częściowo spalonej stajni. A weszliśmy tam po składaną aludrabinę, bo drugi i trzeci dzień to było robienie WLZ oraz wchodzenie wysoko na elewację i słup, by się podpiąć. Na samej elewacji, ścianie szczytowej od strony drogi było ponad 8 metrów ( ! ) a drabina, mimo, że przywiązana do izolatora gibała się przy wchodzeniu tam i nazad. Ale kabel AsXSn tak czy owak na elewacji trzeba było zamontować i podłączyć, ale strach na tej wysokości był N I E Z I E M S K I.
Potem kolejny dzień na podłączenia i montaż sondy do uziomu, co wymagało odgruzowania podejścia do domu. To robił już sam Klient ... w pewnym momencie dokopał się do... zwęglonego ciała kota i odrzucił je w pole... Widok tego zwierzaczka był dla mnie nieprzeciętnie smutny i dołujący, przerażający i nie mogłem cały dzień przestać myśleć o tych zwierzaczkach, które zginęły w pożarze - kolejna noc przepłakana, a jako, że jestem osobą zwierzo-kochającą, to bardzo przeżyłem widok tego kotka... Nie było mi też łatwo, bo byłem cały czas mocno przeziębiony i dokuczał mi silny kaszel, katar oraz nie mogłem nic jeść, bo wymiotowałem... Inwestor widząc mój stan zdrowia, chciał prace przerwać ale uparłem się i szedłem szybko ku końcowi. Kilka dni mi zajęło, żeby przegotować energetyce do odbioru rozdzielkę licznikową, która jest umiejscowiona przy wejściu do budynku, WLZu oraz przyłącza. Samego pana Inwestora wspominam jako osobę serdeczną, pomocną i niezwykle rozmowną, jednak nieco zagubioną i z różnymi kłopotami życiowymi. Bardzo dużo mi o sobie opowiedział i o swojej rodzinie. O planach na przyszłość, że chce odbudować dom i otworzyć agro gospodarstwo. Większość dni spędziliśmy w pokojo-kuchni na parterze, wieczory przy świeczce oraz małym szymiącym radyjku na baterie. Wieczorem też pracowało się przy świetle świecy, bo wieczory nastawały szybko. Prąd był tylko na dzień, jak się ściemniało, zwijaliśmy przedłużacz. Na ładowanie komórek wieczorem Inwestor wychodził do sąsiada, więc chwilami byłem sam w domu przypominającym wszechogarniającą rozpacz, po czymś, co jeszcze tak niedawno było piękną chlubą i ozdobą wsi... Gotowanie wody na herbatę na odbywało piecyku w drugim, małym pokoiku. Jeśli mam się czymś pochwalić na koniec, to tym, że nadprogramowo udało mi się podpiąć do nowej instalacji kuchnię właściwą, łazienkę oraz dwa pokoje na dole, bo nie mieliśmy tego w planie. Zrobiłem to oszczędnie, starym miedzianym kablem, podwieszając go w korytarzu, nieprofesjonalnie, na długich gwoździach oraz lince. Starałem się robić tym, co było pod ręką, oprócz zrobionych zakupów instalacyjnych. Nie chciałem dzwonić po dziadka, bo do miasta było daleko. Praca wymagała wchodzenia na piętro, które bylo zwęglone z zalane wodą gaśniczą przez strażaków, a po podłodze strach chodzić... Nie było szyb w oknach, lub całych okien bo "zjadł" je pożar. Współczuję bardzo temu biednemu człowiekowi...



Mogę tak pisać bardzo długo, ale na razie te dwa zlecenia, bo i tak się rozpisałem
Re: elektryczka 2015.02.27, 20:53
[autor]
To pierwsze mnie rozwaliło, co za marudny klient, mógł sobie sam zrobić jak mu nic nie pasowało. W ogóle, zielone włączniki :D a przy czytaniu drugiego zrobiło mi się smutno, przez te zwierzaczki i człowieka, który tyle stracił.
Re: elektryczka 2015.02.28, 04:32
[autor]
Witać że lubisz swoją pracę :) poznaję to po tym, że ja o swojej obecnej tez mógłbym opowiadać choć jakby ktoś popatrzył z zewnątrz, to pomyślałby że nie ma o czym :P
Re: elektryczka 2015.02.28, 08:06
[autor]
wendigo pisze:
Witać że lubisz swoją pracę :) poznaję to po tym, że ja o swojej obecnej tez mógłbym opowiadać choć jakby ktoś popatrzył z zewnątrz, to pomyślałby że nie ma o czym :P

Tak, właśnie w tym rzecz, że lubię. Choć zdrowotnie to już nie takie proste, bo z jednej strony socjalizowanie się z coraz nowymi i nowymi osobami ma pozytywny wpływ na moją chorobę psychiczną - że jak w przypadku pozostałych schizo nie zamykam się sam na sam w domu miesiącami, tylko właśnie wychodzę do ludzi; bywa tak, że opowiadają mi oni w zaufaniu o swoich kłopotach, więc poznaję, z czym inni borykają się na co dzień. Ale z drugiej, typ pracy i jej WARUNKI nie są dla mnie korzystne, bo kurz, pył, czasami zaduch, niewietrzone pomieszczenia, a wiadomo, ma to wpływ na moją astmę oraz liczne problemy skórne. Nawet gdyby jakiś budowlany pomocnik miał dla mnie wykonywać najgorsze prace związane z kuciem ( o czym myślę ostatnio ), to i tak nie do końca uniknę zdrowotnych "komplikacji remontowych".
Pracować tak czy owak muszę, bo renta nie pokrywa mi kosztów leczenia. Więc dodatkowe zarobione środki są niezwykle pomocne.
I faktycznie pracuję, bo lubię. Podejmuję się takich zajęć, które są dla mnie w jakiś sposób ciekawe i warte wykonania. Nie mogę za długo siedzieć w domu, nic nie robiąc, bo zaraz przychodzi depresja, ten cały "dżenter" oraz inne problemy ze zdrowiem dokuczają nawet bardziej.
Tak to mniej więcej wygląda. W dzieciństwie, oprócz innych zabawek, nawet dziewczęcych lalek, od zawsze towarzyszyły mi "kabelki" i tak jakoś pozostało. Kiedyś to była zabawa, rozrywka, teraz praca, którą lubię.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj