Mam tego dość...

  liczba postów: 13
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Mam tego dość... 2014.10.16, 17:32
[autor]
Dość rzadko piszę depresyjne posty, ale tego już za wiele.

Jestem osoba, której efekty terapii doprowadziły do typowego, kobiecego wyglądu. Wydawałoby się, że skoro wyglądam już jak dziewczyna i mam jej psychikę to nie będzie kłopotu z znalezieniem sobie partnera. Pochwalę się, że poprawiły się już u mnie kontakty interpersonalne, co jeszcze 4 miesiące temu było po prostu katastrofalne, ale irytuje mnie już powoli inna rzecz.

O tyle z facetami na stopie seksualnej potrafiłam się dogadać tak jeśli chodzi o coś więcej to jest dance macabra...sytuacja wygląda w ten sposób, że poznałam niedawno fajnego chłopaka, widział moje zdjęcie przed spotkaniem, stwierdził że mu się podobam itd no i doszło do spotkania. Nadmienię, że chłopak jest desperatem szukajacym dziewczyny, ale to mniejsza z tym.

Przysżło do spotkania i po 2 spotkaniu oznajmił mi 2 rzeczy:

- "Możemy się tylko kumplować. Traktuję Cię jak młodszą siostre"
- "Jesteś ładna, ale nie w moim typie"

Masakra...na dodatek sytuacja jest nagminna. Mój trop w poszukiwaniu powodów zaczyna uderzać w moją osobowość i zachowanie. Generalnie rzecz biorac mam silne cechy ekstrawertyczne, lubię bardzo dużo rozmawiać, dużo przebywać w towarzystwie innych ludzi, samotnosć mnie męczy. Ale są minusy:

- z powodu zaburzeń neurologicznych i zmian w mózgu (u neurologa/psychiatry wyszła ta diagnoza) doszło u mnie do zaburzeń osobowości - głównie przejścia z osobowości introwertycznej na coś w rodzaju histrionizmu ekstrawertyzmu

- to co wyżej + mam tiki nerwowe na twarzy, kiwam się do przodu i do tyłu + mam drgania w czasie chodu.

- nie wiem czy ta diagnoza jest aktualna ale rozpoznano kiedyś "na oko' Zespół Aspergera

NIE WIEM JUŻ KURKA CO MAM ROBIĆ BO SYTUACJA MNIE IRYTUJE I WKURZA NA MAKSA
JAKIEŚ PORADY ? SUGESTIE ?
Re: Mam tego dość... 2014.10.16, 18:31
[autor]
Na wstępie - znam cię i wydaje mi się, że twoje problemy nie biorą się z wyglądu czy cech charakteru tylko ze złego podejscia wynikającego z zaburzenia osobowości. Spróbuj dać sobie kilka lat czasu na popracowanie nad rozwiązaniem swoich ogólnych problemów ze zdrowiem i psychiką, ustabilizowanie się emocjonalne; na zrobienie sobie w końcu tego srsu. Kiedy już ogarniesz wszystkie swoje problemy, będziesz stabilna, spokojna i będziesz miała poczucie bezpieczeństwa w życiu - wtedy poszukaj zdrowych relacji seksualnych. I wtedy ci się uda (gdy sama nie będziesz mieć problemów to przyciągniesz ludzi, którzy też ich nie mają). Wiem od zaufanych osób, że jesteś dobrą osobą i na pewno ci się uda (tylko musisz się tak nie frustrować i dać sobie wiecej czasu).
Re: Mam tego dość... 2014.10.16, 18:44
[autor]
prolaktynka pisze:
Na wstępie - znam cię i wydaje mi się, że twoje problemy nie biorą się z wyglądu czy cech charakteru tylko ze złego podejscia wynikającego z zaburzenia osobowości. Spróbuj dać sobie kilka lat czasu na popracowanie nad rozwiązaniem swoich ogólnych problemów ze zdrowiem i psychiką, ustabilizowanie się emocjonalne; na zrobienie sobie w końcu tego srsu. Kiedy już ogarniesz wszystkie swoje problemy, będziesz stabilna, spokojna i będziesz miała poczucie bezpieczeństwa w życiu - wtedy poszukaj zdrowych relacji seksualnych. I wtedy ci się uda (gdy sama nie będziesz mieć problemów to przyciągniesz ludzi, którzy też ich nie mają). Wiem od zaufanych osób, że jesteś dobrą osobą i na pewno ci się uda (tylko musisz się tak nie frustrować i dać sobie wiecej czasu).
....i pomogę bardziej mojej przyjaciółce, która choruje na to samo co ja. Ten wniosek wysnułam sobie sama jakiś czas temu. Nie mówię, że moja friend jest nienormalna, ale połączyła nas choroba jednak jest ciężko - duchowo jednak pomaga nam nasza wiara, nie mniej często jest tak, że nie daję rady (ale opuścić w życiu jej nie opuszczę bo mam zasady)

Na pewno też powinnam być sobą. Co jak co, ale doszłam do wniosku że wiele razy udawałam tzw. 'szaloną, zabawna, wygadaną' aby tylko ukryć swoje prawdziwe ja, czyli małomówność, stabilność emocjonalna, religijność (tego najbardziej się wstydzę), nieśmiałość spokój ducha itd. Dużo tutaj zmieniła choroba bo bóle reumatoidalne przyprawiają do szaleństwa a sterydy nie zawsze ztłumią ból. Ale jest nadzieja bo dostałam skierowanie do Śremu (najlepszego szpitala dla ludzi z rzs) gdzie ustawią mi rehabilitację, abym mogła normalnie funkcjonować bez irytacje. To samo z lekami

Problemy z psychiką....mam głęboką depresję, potwornie martwie się o los bliskich mi osób, najchętniej przwróciłabym ziemię aby pomóc moim najbliższym, gdy jest jakiś problem u bliskiej osoby a ona mi o nim nie mówi (a wiem ze jest) to nie spie bo nie daje mi to spokoju.....paradoksalnie tutaj łamię diagnozę ZA bo dana osoba nie musi mi mówic ze ma problem - wyczuwam to po gestach, mowie, tonie głosu itd.

Dodatkowo muszę też zmienić leki przeciwpadaczkowe i na RZS bo przez nich 2 razy w ciągu 3 miesięcy dostałam napadu psychozy i urojeń - psychiatra w szpitalu powiedzial, ze winnymi mojej depresji jest Androcur, Sulfalazyna (lek na rzs) która wywołuje psychoze i mysli samobojcze oraz benzodiazepiny (depresja, urojenia, mysli samobojcze)

SRS w lipcu
Oby poprawa była równie szybko.....(ehhh)

Największym marzeniem jest być z osobą której będę potrafiła pomóc i to mi będzie zawdzięczać tą pomoc i która będzie czuła miłość ode mnie i ja będę mogła od niej też to czuć (łezka w oku)

zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2014.10.16, 20:14
Re: Mam tego dość... 2014.10.17, 08:58
[autor]
Ale dlaczego religijność miałaby być powodem do wstydu? Rozumiem, że ludzie mogą czuć się mniej lub bardziej komfortowo z dyskusjami na tematy światopoglądowe, ale ratunku, nie można tak sobie odcinać sfery duchowej! Tłumiąc ją w sobie działa się na własną szkodę.

PS. Przepraszam, że wytykam, ale nie ma w języku polskim słowa "friend".
Re: Mam tego dość... 2014.10.17, 10:00
[autor]
kyoto pisze:
Największym marzeniem jest być z osobą której będę potrafiła pomóc i to mi będzie zawdzięczać tą pomoc i która będzie czuła miłość ode mnie i ja będę mogła od niej też to czuć (łezka w oku)

Takie postawienie sprawy wydaje się bardzo egocentryczne: "(...) to mi [ta osoba] będzie zawdzięczać tą pomoc (...)"
Ważne jest to aby czuć się ważną i potrzebną osobą dla swojej drugiej połówki, ale twierdzenie o wdzięczności za to, że się jej potrafiło pomóc... To chyba trochę narcystyczne, nie uważasz?
zmian: 1, ostatnia: czarnowron - 2014.10.17, 11:32
Re: Mam tego dość... 2014.10.18, 20:29
[autor]
@czarnowron
Hmm, marzenie o byciu z osobą, której się będzie potrafiło pomóc to ładne marzenie i nie widzę nic w tym złego. Druga część tego zdania już zależy od interpretacji - kyoto nie napisała że ta osoba ma czuć wdzięczność czy czuć się z tego powodu zobowiązana ani nic takiego, więc to nadal jeszcze brzmi ok. A nawet jeśli byłoby to trochę narcystyczne czy egocentryczne, to cóż, jesteśmy tylko ludźmi.
Re: Mam tego dość... 2014.10.19, 10:21
[autor]
Już wyjaśniam o co mi konkretnie chodziło w tym zdaniu.

Generalnie nie chodziło mi o fakt, żeby ta osoba mi zawdzięczała pomoc, ale żeby pomoc udzielona tej osobie REALNIE i PRAWDZIWIE jej pomogła i żeby ta osoba dzięki mnie lepiej się poczuła zarówno w moim towarzystwie jak i poprzez pomoc kierującą do niej. O odwdzięczenie się nie proszę - mam przyjaciółkę której co miesiąc wysyłam niemałe kwoty pieniędzy (fatalna sytuacja w domu, dziewczyna choruje) i nie oczekuję za to wdzięczności bo:

a) jest chora + wiem ze przez chorobe nie da rady tych pieniędzy oddać...jetem również osobą chorującą, więc rozumiem to. Poza tym oni mi i tak pomagają.W sposób niewprost ale pomagają

b) jej sytuacja jest tragiczna a wiem, że $$$ o wiele bardziej jej pomogą niż staranie się o to aby czuła się lepiej psychicznie (zresztą ja nigdy nie potrafiłam sprawić by bliskie mi osoby czuły się lepiej - odkąd mam pieniądze to wiem że mogę tym sposobem pomóc).

Tak btw:
Ten wątek uświadomił mi ogromny błąd jaki popełniam, czyli zaniedbywanie swojej seksualności i cech fizycznych a konkretniej ubieranie się jak szara myszka, cała okryta ubraniami. Nie, żebym odrazu ubierała się jak latarnica, ale odważniejszy wygląd i makijaż (nie a'la burdel) z pewnością pomoże...cóż - pożyję zobaczę.

Natomiast co do operacji plastycznych to poza wadą zgryzu, biustem i bródką to ludzie których znam odradzają mi to mówiąc "to ci nie potrzebne" lub robią zdziwione miny co mnie zaskoczyło szczerze powiedziawszy.

Jeszcze apropo biustu - jeśli któraś z was mieszka w Warszawie, jeśli macie chociaż te A + jesteście gotowe na wszystko (i macie ok. 150 zł) to polecam sklep brafiterski na Wolskiej. Sprzedają tam staniki korekcyjne. Tydzień masaży biustu kremem 2x dziennie + estrevy + noszenie tego biustonosza ciągle nawet w czasie snu (ja akurat mam kłopot z kręgosłupem więc spię w pozycji pół siedziącej ale na leżąco to stanik mocno uwiera) i po tygodniu biust jest optycznie większy i nie do poznania :P
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2014.10.19, 10:26
Re: Mam tego dość... 2014.10.19, 12:33
[autor]
kyoto pisze:
Największym marzeniem jest być z osobą której będę potrafiła pomóc i to mi będzie zawdzięczać tą pomoc i która będzie czuła miłość ode mnie i ja będę mogła od niej też to czuć (łezka w oku)
To jest kompletnie niezdrowe podejście i szukając czegoś takiego w życiu, nigdy nie będziesz zadowolona ze swoich związków, a przede wszystkim z siebie. Wygląda jak typowe skrzywienie dzieci z dysfunkcyjnych domów przyjmujących w dzieciństwie, a później także w życiu dorosłym rolę "bohatera rodzinnego":

„Bohater ” to dziecko pełniące w rodzinie rolę dorosłego. Jego zadaniem jest dostarczenie rodzinie poczucia własnej wartości, nadziei, dumy i sukcesu. Dziecko obejmuje tę rolę ponieważ jedno z rodziców- lub oboje- jest niedostępne emocjonalnie w związku z własnymi problemami. Mimo, że nie przeszło pełnego cyklu dorastania i dojrzewa¬nia i nie jest w stanie sprostać takiemu wyzwaniu odgrywa taką rolę, choć wewnętrznie nie jest na to przygotowane.
Zwykle bierze na siebie róż¬ne obowiązki i świetnie sobie z nimi radzi (np. gotowanie, sprzątanie, wy¬chowywanie młodszego rodzeństwa). Jest dzielny, opanowany, pełen poświęcenia i gotowo¬ści do rezygnacji z siebie dla innych. Dalsza rodzina, znajomi i sąsiedzi często z zazdrością patrzą na takie dziecko, chwalą je i podziwiają. Dzięki bohaterowi rodzina może poczuć się do¬brze, bo przecież wychowała tak odpowiedzialnego i odnoszą¬cego sukcesy młodego człowieka.

Jeśli odnajdujesz w sobie cechy bohatera zapewne uwewnętrzniłeś/łaś niektóre z poniższych przekazów:
„Nie będę współczuł samemu sobie, muszę współczuć innym”
„Nie wolno mi przysparzać zmartwień rodzinie ani nikomu innemu”
„Zaopiekuję się wszystkimi i wszystkim”
„Nie wolno mi popełniać błędów”
„Muszę umieć uporać się ze wszystkim”
„Jestem w porządku jeśli się dobrze spisuję”
„Nigdy nie dam za wygraną”
„Odpowiadam za wszystko”
„Nie potrzeuję niczego i nikogo”
„Nie będe prosić o pomoc, sam muszę sobie radzić”
„Bez pracy nie doświadczę radości”
„Gram po to , żeby wygrać”
„Zrobię wszystko żeby cię zadowolić bo musisz mnie aprobować”
„Przystosuję się do wszystkiego, ale nie zaufam nikomu”
„Możesz na mnie polegać”
„Szybko dorosnę”

W środku bohater czuje się:
Nieszczęśliwy
Nienadający się do niczego
Skrzywdzony
Zdezorientowany
Zły
Przestraszony
Niewart sukcesu
Zły

Na zewnątrz:
- pokazuje się jako „Zosia Samosia”
- robi dobrą minę do złej gry
- pokazuje się jako pozbierany, dobra dusza, człowiek sukcesu, rozważny
- jest lubiany
- dąży za wszelką cenę do osiągnięć
- Odpowiedzialny, nie ulega emocjom
-Pełen poświęceń
- Nałogowy opiekun innych, poszukuje akceptacji
-przedwcześnie dorosły
- posłuszny, sztywno przestrzegający reguł
- potrzeby innych stawia przed swoimi
- bierze wszystko „na rozum”
- nie jest wyrozumiały dla nieudaczników
- skryty
- wiecznie niezadowolony ze swoich osiągnięć
- jutro jest ważniejsze niz dzisiaj
- cichy męczennik, rzadko okazuje złość w słowach, ale ujawnia się ona w jego zachowaniu
- osiągnięcia mają zrekompensować brak opieki rodzicielskiej


Re: Mam tego dość... 2014.10.23, 17:03
[autor]
Sama już nie wie co jest nie teges...
Kłopotów z wyglądem kobiecym to nie mam bo wszyscy (poza tymi co sama powiedziałąm) nie wiedzą o mnie, mam full passing.

Jakimś skrajnym kaszalotem nie jestem bo wyzwisk z powodu wygladu to ja nie mam, ale.... no właśnie ale.... coś jest co powoduje, że facet się mna nie zainteresuje bardziej niż koleżanka/przyjaciel...

ock ?

Re: Mam tego dość... 2014.10.23, 17:05
[autor]
Wygląd to nie wszystko. Może widać problemy np. po zachowaniu i to one odstraszają.

Poza tym w tego typu relacjach jest tak, że jeżeli ci bardzo mocno zależy, to to po tobie widać, a to działa dla odmiany odstraszająco. Łatwiej będzie ci kogoś poznać gdy przestanie ci zależeć na poznawaniu facetów. :)
zmian: 4, ostatnia: mikro - 2014.10.23, 17:45
Re: Mam tego dość... 2014.10.23, 17:14
[autor]
mikro pisze:
Wygląd to nie wszystko. Może widać problemy np. po zachowaniu i to one odstraszają.

Poza tym w tego typu relacjach jest tak, że jeżeli co bardzo mocno zależy, to to po tobie widać, a to działa dla odmiany odstraszająco. Łatwiej będzie ci kogoś poznać gdy przestanie ci zależeć na poznawaniu facetów. :)

Hm a jak odniesiesz to do faktu, że faceci głównie skupiają swoja uwagę na wyglądzie ?
Z resztą zdania zgodzę się w 100% tylko teraz kluczowe pytanie w jaki sposób dochodzi do ekspresji tych problemów przez zachowanie ?

A z ostatnim zdaniem zgodze się na 50/50 bo był okres gdy np. skupiałam się bardziej na innych wartosciach niż facet i ten facet się pojawił, to samo mogę powiedzieć o przyjaciółce (która nigdy związku nie chce a facet sie kręci) a z kolei powiem Ci, że był okres, zen ie zalezało mi a i tak odstraszałam :P
Re: Mam tego dość... 2014.10.23, 17:19
[autor]
Hm a jak odniesiesz to do faktu, że faceci głównie skupiają swoja uwagę na wyglądzie ?
Wygląd to wiele rzeczy. Wygląd to sprawa dynamiczna, wygląd to ruch, wygląd to zachowanie w czasie rozmowy. Tak, oceniają po wyglądzie, podobnie jak kobiety. I po wyglądzie widać zwykle co u kogoś jest w psychice, chyba, że jest dobrym aktorem albo psychopatą.

Więc "wygląd to nie wszystko" bo nie wystarczy wyglądać pięknie żeby sprawiać dobre wrażenie po prostu. :P

tylko teraz kluczowe pytanie w jaki sposób dochodzi do ekspresji tych problemów przez zachowanie?
Mimika twarzy, dobór słownictwa, gesty, nawet sposób chodzenia. Nie ma jednej rzeczy, ludzie to odbierają intuicyjnie. Ale wprawne oko dostrzeże wiele.
zmian: 2, ostatnia: mikro - 2014.10.23, 17:22
Re: Mam tego dość... 2014.10.23, 17:41
[autor]
mikro pisze:
Hm a jak odniesiesz to do faktu, że faceci głównie skupiają swoja uwagę na wyglądzie ?
Wygląd to wiele rzeczy. Wygląd to sprawa dynamiczna, wygląd to ruch, wygląd to zachowanie w czasie rozmowy. Tak, oceniają po wyglądzie, podobnie jak kobiety. I po wyglądzie widać zwykle co u kogoś jest w psychice, chyba, że jest dobrym aktorem albo psychopatą.

Więc "wygląd to nie wszystko" bo nie wystarczy wyglądać pięknie żeby sprawiać dobre wrażenie po prostu. :P

tylko teraz kluczowe pytanie w jaki sposób dochodzi do ekspresji tych problemów przez zachowanie?
Mimika twarzy, dobór słownictwa, gesty, nawet sposób chodzenia. Nie ma jednej rzeczy, ludzie to odbierają intuicyjnie. Ale wprawne oko dostrzeże wiele.

Nie ukryję, że zawiało z Twojego postu optymizmem bo zawsze myślałam, że istotą piękna i receptą na powodzenie wśród facetów jest posiadanie idealnego, owalnego kształtu twarzy, symetrycznego, figury klepsydry lun gruszki (która kojarzy się z płodnoscią). Z drugiej strony - niby czemu faceci gapią się i sie ślinią patrząc na modelki ktore czesto mają aseksualne rysy twarzy, nie mówiąc o figurze (co powinno być teoretycznie pocieszeniem dla TS, które narzekają na wygląd :P)

Twój post dał mi do myślenia.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj