pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród

  liczba postów: 61
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 14:56
[autor]
Czytałem niedawno artykuł na temat osoby transseksualnej k/m ktora urodziła dziecko .
Przebiłem sie po łebkach przez kompendium m/k a nie znalazlem kompedium k/m.

Skoro  histerektomii sie nie przeprowadza albo nie powinno(nic innego nie znalazłem).
http://mojeprawa.info/619/wizyta-przedstawicieliek-organizacji-lgbt-w-ministerstwie-zdrowia/
 A osoba transeksualna k/m jest zdatna do urodzenia dziecka. W artykule wyczytałem ze to 3 taki przypadek.

No bo tak sobie wyliczyłem na szybko na paluchach. 
Ze osoby transseksualne są w zwiazkach/małżeństwach czas płynie auto ,jacht jest to   kiedys zamarzy im sie posiadanie potomstwa.
Jeżeli by chciały przekazać dziecku własne geny to maja kilka wariantów zaleznie od sytuacji :
- zamrozic nasienie przed zmiana płci
- pozostawic macice
-adopcja
-dzieci z poprzednich zwiazków .

No wiec w zwiazku z tym ze tych sposobów jest mało a powiedzmy okazuje sie ze osoba transeksualna k/m jest w stanie urodzic dziecko . Jest to 3 przypadek taki a mamy rok 2012.
Zastanawiam sie czy osób transeksualnych k/m o takich potrzebach jest ralatywnie mało czy medycyna dopiero teraz osiagneła taki pułap ze to możliwe ?


Moje drugie pytanie to o tzw instynkt macierzyński(jezeli tak mozna to nazwac).
Czy występuje on raczej u osób trans m/k(tak bym zakładał)  ?
Ale ze to moze byc lekko skomplikowane i wymagało by pewnie doswiadczeń osób ktore juz maja to dawno za soba. Moge sobie to odpuścić.


zmian: 1, ostatnia: stary_sciemniacz - 2012.02.14, 14:57
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 15:02
[autor]
k/m który chce urodzić raczej nie jest osobą TS tylko TG

a postawienie macicy wiąże się z dużymi komplikacjami w przyszłości
zmian: 1, ostatnia: shayla - 2012.02.14, 15:04
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 15:05
[autor]
proste nie jest TS tylko TG, nie zapominajmy, że takie osoby również istnieją
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 15:09
[autor]
kolejny klon Jaro K. dla którego wszystko musi być czarne lub białe
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 15:16
[autor]
a co ty możesz wiedzieć na ten temat, nie jesteś skórze danej osoby, skąd możesz wiedzieć co ona czuje i jakie ma potrzeby
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 15:24
[autor]
Chec  posiadania potomstwa, wychowania go i pozostawienia czegos po sobie na swiecie jest bardzo czesto jedna z podstawowych potrzeb dojzalego psychicznie czlowieka, nie nalezy tego wartosciowac. Dla kogos wazniejsze jest "byciem soba" cokolwiek to w ogole do cholery znaczy, dla kogos innego posiadanie potomstwa jest potrzeba wyzsza i glebsza. Swiadomie rezygnujemy z posiadania potomstwa w imie wlasnego dobra i samorealizacji, wtedy i tylko wtedy kiedy jest to dla nas na prawde niezbedne. Jesli ktos probuje pogodzic te dwie w tym przypadku chyba wykluczajace sie potrzeby to mimo wszystko nie uwazam, aby ktokolwiek mial prawo to potepiac.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 15:59
[autor]
Wczoraj był o tym program. Tam podawali na co choruje ich syn ale nie zapamiętałam. Jakaś złożona wrodzona wada rozwojowa.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 16:29
[autor]
kalafior pisze:
No właśnie kolega zadał ciekawe pytanie, jeśli ktoś czuje się mężczyzną i zmienia płeć to dlaczego planuje urodzić dziecko, przecież to by uwłaczało jego męskości o którą tak zabiegał żaden prawdziwy facet nie chciał by rodzić dziecka,a on na chwilkę wraca sobie jakby nigdy nic do roli kobiety bo chcą mieć potomstwo ,logiki się to nie trzyma. Co wy na to
"Chcesz zmienić świat? A może byś zaczął od siebie? Może tak na początek dokonaj zmiany w sobie? Jak to osiągniesz? Przez obserwację. Poprzez zrozumienie. Bez żadnej ingerencji i oceny z twej strony. Ponieważ jeśli oceniasz, to nie możesz zrozumieć. Jeśli powiesz o kimś, że jest "komunistą", to w tym momencie skończyło się rozumienie. Przyczepiłeś mu etykietkę. "Ona jest kapitalistką" - w tym momencie przestałeś rozumieć. Dałeś jej etykietkę, a jeśli etykietka wyraża półtony twej aprobaty lub dezaprobaty, to jeszcze gorzej! Jak zamierzasz zrozumieć to, co dezaprobujesz albo co aprobujesz w danej materii? Żadnych sądów, żadnych komentarzy, żadnych nastawień. Po prostu obserwacja, studia, ogląd bez pragnienia zmiany. Ponieważ jeśli pragniesz zmiany tego, co jest, na to, co powinno być - powinno być według ciebie - przestajesz rozumieć."
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 19:02
[autor]
Akurat tutaj nie trafiłeś. Mi to rybka jak mnie inni odbierają. Oczywiście nie jestem wolna od ich opinii itp. Jednak zmianę robię dla siebie, dla swojej własnej satysfakcji. Po prostu jestem innym diabelstwem aniżeli ty. Nigdy to, że ktoś zwraca się do mnie per pan nie robiło na mnie wrażenia, ot tak wyglądam, tak się do mnie zwracają, właściwie to czy jestem facetem, czy kobietą, co to za różnica? Ja przemieniam się dla siebie, dla swojego własnej "chorej" satysfakcji. Nie przemieniam się dla Ciebie, czy dla kogokolwiek innego. Interesuje mnie tylko to co JA osiągnę przez tą przemianę. Bo ja ani nie jestem tym Ciałem, ani nie będę tym ciałem w którę przemienię to, które mam. Bo tutaj nie o ciało chodzi, nie o nazwę, ale o egzystencję. Jestem tym kim się uczynię, a nie tym za kogo mnie mają. To też nauka płynąca ze słów de Mello.
- Co Ty do licha wyrabiasz? – zapytałem małpę widząc, że wyciąga rybę z wody i układa ją na gałęziach drzewa.
- Ratuję ją od utonięcia – odpowiedziała mi”

Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 19:46
[autor]
kalafior pisze:
Bo rodzenie dzieci przez mężczyznę nie jest normalne nawet po zmianie płci
Chodzenie w ubraniach też nie jest normalne. I szczepionki na ospę, stomatologia, samochody, słowo pisane, internet i to forum. Żadna z tych rzeczy nie jest normalna.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 19:50
[autor]
kalafior pisze:
Nie rozśmieszaj mnie:) ,jakie potrzeby , no najlepiej "róbta co chceta"
(...)
ktoś zmienia płeć (...), ale w takim razie niech się zachowuję jak przystało na to w jakiej roli teraz jest, a to ,to jest Hardcore.
A to niby czemu? Jego prawo, jego wybór. Jak ktoś chce przez 45 minut biegać po murawie za nadmuchanym świńskim pęcherzem (tak z mojego punku widzenia wygląda piłka nożna) to niech sobie biega. Jego życie, jego sprawa, jego świński pęcherz.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 19:55
[autor]
kalafior pisze:
Ale czy to nie jest już niesmaczne ? to już w ogóle pomieszanie wszystkiego
Osobiście uważam, że wódka jest niesmaczna. Cholernie niesmaczna, nie jestem w stanie pić tego paskudztwa. A kupa ludzi jakoś pije i lubi. Nie lubię też kaszy gryczanej z sosem. Dla mnie to kompletne pomieszanie wszystkiego, bo prawdziwa kasza jest tylko ze skwarkami i zsiadłym mlekiem, a mojej partnerce tak smakuje. Kto ma rację, ja czy ona?

kalafior pisze:
i teraz pytanie jak te dziecko w czasie tej ciąży się rozwinie, przecież ta kobieta przyjmowała sztuczne hormony męskie.Domniemam iż w czasie tej ciąży zapewne odstawiła i wróciła do żeńskiego układu hormonalnego. Czy takie dziecko bedzie zdrowe?
Na to pytanie nie odpowiem, bo nie jestem lekarzem. Gdybym wiedziała, że taka ciąża wiąże się z zagrożeniem dla dziecka, byłabym przeciwna. Zakładam - chociaż pewna być nie mogę - że skoro lekarze zdecydowali się na wywołanie takiej ciąży, to wiedzieli, co robią.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 19:59
[autor]
kalafior pisze:
ale on [de Melo] mówi o zmianie wewnątrz ,poprzez tą zmianę zewnętrzną sama se etykiety naklejasz ,pragniesz żeby ludzie cię odbierali inaczej tak jak byś chciała.Więc prowadząc do zmiany płci zaprzeczasz temu co napisałaś.
A dlaczego zakładasz, że Wronowata chce przechodzić zmianę po to, żeby "ludzie inaczej ją odbierali"? Nie pomyślałeś o tym, że Wronowata może przechodzić zmianę przede wszystkim dla siebie samej? Jak powiada pewne porzekadło na temat makijażu: "kobiety malują się dla siebie".
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 20:05
[autor]
kalafior pisze:
piszesz " właściwie to czy jestem facetem, czy kobietą, co to za różnica?" Śmieszna jesteś wronowata :) , jeśli nie o wygląd ci chodzi to po co jesz hormony  i pytasz się jak usunąć zmarszczki mimiczne i inne takie tam. Skoro obojętnie ci czy facetem jesteś czy kobietą :), sorki ale chyba inne lekarstwa powinnaś brać na coś innego:)
"Facet" i "kobieta" to tylko nazwy. Spróbuję ci to jakoś przybliżyć. Otóż np. ludzie nie ubierają się na czarno, po to, żeby inni nazywali ich "metalami", ubierają się tak, bo ten kolor im się podoba i dobrze się w nim czują. Nie farbują sobie włosów na rudo po to, żeby usłyszeć "ta ruda", farbują, bo ten kolor im się podoba, i dobrze się w nim czują. Nie pakują na siłowniach po to, żeby usłyszeć na ulicy "ale paker" (chociaż może im to sprawiać przyjemność), pakują bo dobrze się czują, gdy wyglądają jak młody Herkules.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 21:09
[autor]
kalafior pisze:
No właśnie kolega zadał ciekawe pytanie, jeśli ktoś czuje się mężczyzną i zmienia płeć to dlaczego planuje urodzić dziecko
Bo jest ŹLE zdiagnozowany? Dla mnie, jako dla ts faceta to nie jest normalne i normalne nie będzie obojętnie co będą mi wpierać inni ts i nie ts. To nie jest normalne i przede wszystkim takich rzeczy się nie robi dziecku. Mam wrażenie, że wielu "rodziców" nie podchodzi do dziecka jak do nowego człowieka, tylko raczej jak do rzeczy.
Ale stary(czy tam stara, nie wiem, a może kalafior jest tg czy czymkolwiek innym... - na tym forum ryzykownie wybierać forme :P ), nie możesz pytać o to nas. W końcu nikt z nas czegoś takiego nie zrobił.
Słuchaj - są shemale, są źle zdiagnozowane osoby, które robią częściowo operacje bo tak im się podoba - tylko, że co my Ci na to poradzimy? Jak dla mnie to też lepiej, jakby ich nie było. Przede wszystkim dlatego, że nie byłbym oceniany przez pryzmat takich ludzi, niszczących życie biednym dzieciakom alboo realizującym swoje jakieś dziwne fetysze.
Facet to facet, kobieta to kobieta. Facet który chce być biologiczną matką nie jest facetem...
A jeżeli, jak ktoś już wspomniał, chodzi o tg - tg nie powinien mieć korekcji i hormonów, bo to się raczej z tg wyklucza. A jeżeli nie i sztab mądrzejszych ludzi ode mnie stwierdził że nie - to niech oni chociaż do cholery oszczędzą te biedne dzieci.
Może jeszcze niedługo zalegalizuje się trójkąty i wielokąty i przyzna im prawo do adopcji...
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 21:32
[autor]
itsme_a pisze:
A jeżeli, jak ktoś już wspomniał, chodzi o tg - tg nie powinien mieć korekcji i hormonów, bo to się raczej z tg wyklucza. A jeżeli nie i sztab mądrzejszych ludzi ode mnie stwierdził że nie - to niech oni chociaż do cholery oszczędzą te biedne dzieci.
Może jeszcze niedługo zalegalizuje się trójkąty i wielokąty i przyzna im prawo do adopcji...
/cytat
Czemu niby tg nie miałby móc brać T, mieć zmiany w dowodzie etc?
Ja sam definiuję się jako tg a leczę się i nie mogę się doczekać dnia jak będę wyglądał tak jak się czuje (tj. facetem). A że nie: - mam depresji, - plastyka narządów nie jest moim priorytetem, - nie jestem hetero - etc. nie oznacza że nie mam mieć możliwości "zmiany płci".

Dla mnie rodzenie dzieci przez facetów trans* też jest dziwne, ale znam wiele par "normalnych" (hetero i genetycznych), które zostają rodzicami i wychowują dzieci a nie powinny, i wątpię, żeby trans-tatuś w ciąży był od nich gorszy. Przynajmniej może będzie bardziej szanował swoje dziecko bo będzie wiedział jak wiele poświęceń to kosztuje.
Znam takiego kolesia, co stara się o dziecko. Nie uważam żeby był nienormalny, nie-ts czy klasyfikował się do spalenia na stosie.
Ja bym się nie pisał na ciążę, ale to jest indywidualny wybór i nie powinniśmy nikogo osądzać nie znając kulisów takiego czy innego wyboru.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 21:36
[autor]
em_fry pisze:
itsme_a pisze:
A jeżeli, jak ktoś już wspomniał, chodzi o tg - tg nie powinien mieć korekcji i hormonów, bo to się raczej z tg wyklucza. A jeżeli nie i sztab mądrzejszych ludzi ode mnie stwierdził że nie - to niech oni chociaż do cholery oszczędzą te biedne dzieci.
Może jeszcze niedługo zalegalizuje się trójkąty i wielokąty i przyzna im prawo do adopcji...
/cytat
Czemu niby tg nie miałby móc brać T, mieć zmiany w dowodzie etc?
Ja sam definiuję się jako tg a leczę się i nie mogę się doczekać dnia jak będę wyglądał tak jak się czuje (tj. facetem). A że nie: - mam depresji, - plastyka narządów nie jest moim priorytetem, - nie jestem hetero - etc. nie oznacza że nie mam mieć możliwości "zmiany płci".
No to mi wytłumaczy bo to w sumie hmm ciekawe. To czym jest w końcu tg? Bo ja myślałem, że to osoba, która nie chce być przypisana do żadnej z płci, lub żyjąc w jednej tymczasowo lubi być postrzegana jako inna etc
Poza tym nie chodzi o to jakim był by ojcem. To jest tragedia dla dziecka i koniec. Żadne społeczeństwo tego nie zaakceptuje i nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć. Mi nie chodzi o to, że np homoseksualiści czy inni ludzie byliby złymi rodzicami - nie, często nawet wręcz przeciwnie. Ale jeżeli nie żyją w odpowiednim miejscu, sprzyjającym że tak powiem, to dziecko będzie oceniane przez pryzmat rodziców nie siebie samego. A chcąc mieć dziecko to jego dobro powinniśmy mieć w hierarchii na pierwszym miejscu...
Poza tym naprawdę dla Ciebie poród kobiecą biologią i bycie facetem się nie wyklucza? Mnie to obrzydza, prędzej bym sobie w łeb strzeli :P

PS Nie wspomne o fakcie, że przyjmowanie Testo i nie robienie porządku ze swoimi "flaczkami" jest niebezpieczne dla zdrowia, szczególnie po I(wtedy to już nawet KONIECZNOŚĆ). Mało tego, żeby być tym "tatusiem" trzeba odstawić hormony - to też niebezpieczne dla zdrowia, dla życia dziecka pewnie także... Dalej okej?
zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.02.14, 21:50
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 22:02
[autor]
itsme_a pisze:
cytat No to mi wytłumaczy bo to w sumie hmm ciekawe. To czym jest w końcu tg? Bo ja myślałem, że to osoba, która nie chce być przypisana do żadnej z płci, lub żyjąc w jednej tymczasowo lubi być postrzegana jako inna etc
Poza tym nie chodzi o to jakim był by ojcem. To jest tragedia dla dziecka i koniec. Żadne społeczeństwo tego nie zaakceptuje i nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć. Mi nie chodzi o to, że np homoseksualiści czy inni ludzie byliby złymi rodzicami - nie, często nawet wręcz przeciwnie. Ale jeżeli nie żyją w odpowiednim miejscu, sprzyjającym że tak powiem, to dziecko będzie oceniane przez pryzmat rodziców nie siebie samego. A chcąc mieć dziecko to jego dobro powinniśmy mieć w hierarchii na pierwszym miejscu...
Poza tym naprawdę dla Ciebie poród kobiecą biologią i bycie facetem się nie wyklucza? Mnie to obrzydza, prędzej bym sobie w łeb strzeli :P

PS Nie wspomne o fakcie, że przyjmowanie Testo i nie robienie porządku ze swoimi "flaczkami" jest niebezpieczne dla zdrowia, szczególnie po I(wtedy to już nawet KONIECZNOŚĆ). Mało tego, żeby być tym "tatusiem" trzeba odstawić hormony - to też niebezpieczne dla zdrowia, dla życia dziecka pewnie także... Dalej okej?
To Ci wytłumaczy.

To co opisujesz nazywane jest bardziej genderqueer. Trangender, jakiej by nie miało definicji nie oznacza niczego "tymczasowego" "przechodniego". Jak ts, jest cały czas, nie mija. Tak najprościej: jeśli transseksualizm miałby wartość 100 to trangendryzm wahałby się pomiędzy 50-99. Ja to nazywam "słabszym ts".

Oczywiście, dziecko jest najważniejsze, ale nie trzeba robić z ciązy jakiegoś halo i wołać telewizję. A przypadków ciąży przez ts/tg (na terapii lub po) jest więcej niż 4. O wiele więcej. Tylko właśnie się nie afiszują z tym.
Z doświadczenia tego chłopaka, to wiem, że nie jest to decyzja bezstresowa (wręcz przeciwnie) i często łączy się z faktem że inaczej nie można mieć dzieci (bo np. odmówiono adopcji).

Wiem, że zostawianie damskich narządów nie jest bezpieczne. Ale niektórzy tak robią. Nie wiem, sam bym się zastanawiał nas II (boję się operacji) ale będę musiał to zrobić dla zdrowia.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 22:11
[autor]
kalafior pisze:
:)Ale wam zaśmieciłem forum Paczką z kalafiorem :)
Spoko luz - zawsze to miło, jak jest trochę ruchu w interesie.

Aaa... przy okazji - pozdrów: magda83'ę, girl333, safiyę, asmę i harajuku.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 22:16
[autor]
freja pisze:
kalafior pisze:
:)Ale wam zaśmieciłem forum Paczką z kalafiorem :)
Spoko luz - zawsze to miło, jak jest trochę ruchu w interesie.

Aaa... przy okazji - pozdrów: magda83'ę, girl333, safiyę, asmę i harajuku.
/cytat Właśnie się zastanawiałam czy to nie moja Grecka Mądrości.... ten styl poznam wszędzie.... ach to rozczwożenie jaźni... ponoć w kobietach tkwi wiele osobowości. Tak jak we mnie "Mój dom murem podzielony..." ;D
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 22:41
[autor]
.................
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 22:58
[autor]
kalafior pisze:
spoko pozdrowie
Ten czosnek cię zdradził
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.14, 23:58
[autor]
Nie widzę w tym nic aż tak nadzwyczajnego. Wielu transmężczyzn urodziło dzieci - zobaczcie "Trans-Parent"- choć owszem, różnica w tym, że do tej pory było to przed leczeniem. Może teraz więcej jest nonkonformistów, którzy nie dają sobie wmówić, że albo wszystkie operacje, albo nic? Wy się co prawda zapewne lepiej znacie na gospodarce hormonalnej organizmu, ale nie sądzę, żeby to było aż tak niebezpieczne dla płodu. Oczywiście transmężczyzna, który chciałby urodzić dziecko, musi odstawić testosteron i poczekać na przywrócenie owulacji, potem oczywiście ciąża też bez hormonów, zapewne jest wskazane odczekanie trochę dłużej, niż tylko do pierwszej owulacji po odstawieniu... Ale wygląda na to, że nie ma zagrożenia, które kazałoby uznać taką praktykę za niedopuszczalną.
Oczywiście inna sprawa to nietolerancja. Zapewne pod tym względem łatwiej jest heteroseksualnym transom - otoczenie nie musi wiedzieć, kto urodził dziecko... Ale w każdym razie ten argument nietolerancji budzi we mnie jednak pewien sprzeciw. Jak daleko można się posunąć? Wedle takiej samej logiki można by zabronić rozmnażania się przedstawicielom szczególnie stereotypizowanych mniejszości, żeby nie pomnażać liczby dyskryminowanych dzieci. Jeżeli będzie się uniemożliwiać posiadanie dzieci osobom trans, a także choćby gejom i lesbijkom - to tym bardziej można mieć niemal pewność, że społeczeństwo się z takimi zjawiskami nie oswoi. Taki bardzo "ładny" mechanizm samosprawdzającej się przepowiedni.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.15, 02:37
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
Skoro  histerektomii sie nie przeprowadza albo nie powinno(nic innego nie znalazłem).
Histerektomię się przeprowadza i się raczej powinno, żeby te tam (zbędne jak dla mnie :P ) flaki nie rakowaciały. Chociaż z tym rakiem to tak do końca nie wiadomo nic. Niby oficjalnie nie jest potwierdzone, że jak one zostają, to wzrasta ryzyko raka, ale wielu lekarzy jest tego zdania.
No ale oczywiście jeśli ktoś planuje urodzić dziecko, to musi zostawić.

@istme_a: Nie jest niebezpieczne odstawienie hormonów na tym etapie (może trochę wahnięcie hormonalne być niezdrowe). Nie jest konieczna histerektomia, bo - patrz wyżej. No ale chyba jest zalecana przez większość lekarzy.

stary_sciemniacz pisze:
W artykule wyczytałem ze to 3 taki przypadek.
Hehe, ze 3 takie przypadki to znam z samego niemieckiego ts-forum :P więc takich przypadków jest o wiele więcej, tylko nie wszystkie są takie głośne.

stary_sciemniacz pisze:
No wiec w zwiazku z tym ze tych sposobów jest mało a powiedzmy okazuje sie ze osoba transeksualna k/m jest w stanie urodzic dziecko . Jest to 3 przypadek taki a mamy rok 2012.
Zastanawiam sie czy osób transeksualnych k/m o takich potrzebach jest ralatywnie mało czy medycyna dopiero teraz osiagneła taki pułap ze to możliwe ?
Ta pierwsza odpowiedź jest właściwa :P (no ej, urodzić dziecko? o.O nawet te 3 przypadki to jak dla mnie o 3 za dużo :D tzn. nie no, spoko, chcieli, urodzili, są szczęśliwi - super, ale dla mnie niepojęte ;) ) bo z medycznego punktu widzenia to to jest możliwe i zawsze było.

stary_sciemniacz pisze:
Moje drugie pytanie to o tzw instynkt macierzyński(jezeli tak mozna to nazwac).
Czy występuje on raczej u osób trans m/k(tak bym zakładał)  ?
Ale ze to moze byc lekko skomplikowane i wymagało by pewnie doswiadczeń osób ktore juz maja to dawno za soba. Moge sobie to odpuścić.
No raczej u emek :P ja tam nic takiego nie odczuwam. Natomiast ojcowski to i owszem.

kalafior pisze:
No właśnie kolega zadał ciekawe pytanie, jeśli ktoś czuje się mężczyzną i zmienia płeć to dlaczego planuje urodzić dziecko, przecież to by uwłaczało jego męskości o którą tak zabiegał żaden prawdziwy facet nie chciał by rodzić dziecka,a on na chwilkę wraca sobie jakby nigdy nic do roli kobiety bo chcą mieć potomstwo ,logiki się to nie trzyma. Co wy na to
Jak wyżej napisałem - ja też nie rozumiem i bym nie chciał. Natomiast nie masz racji mówiąc, że żaden prawdziwy facet by nie chciał (btw. ciekawe jaki to jest sztuczny facet :D a wiem, to pewnie emka przed zmianą płci ;P ), zapraszam np. tutaj: http://www.malepregnancy.com/

Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.15, 18:19
[autor]
Wiedze ze temat poszedł w kilku roznych kierunkach .
Musze chyba inaczej sformułować pytanie i zastanowic sie nad trescia tych wypowiedzi.
Bo nie chodzi mi o moralizatorstwo kto kim jest albo co powinien. Bo to indywidualna kwestia zalezna od potrzeb jednostki . Z czasem wiekiem wzrasta pewność siebie i nie mysli sie juz o tym jak postrzegaja nas inni przez pryzmat kobiecosc/meskosc . Bo te sprawy sa unormowane.
Zaczyna sie liczczyc cos innego a ta reszta to jakies drugorzedne bo juz unormowane sprawy o ktorych sie nie pamieta , sa jak woda w kranie i tyle.

 Aczkolwiek kazdy moze w ktoryms momencie zycia czuc pewien niedosyt albo niespełnienie. Pytanie jest takie raczej czy transesksualisci m/k do tej pory nie zakładali ( lub nie czuli takiej potrzeby albo było to niedostępne medycznie) zeby urodzic. To ogarnołem - że to zalezy.
 Bo zakładam ze czesc osób transeksualnych ma wizje swojego zycia ktora raczej od przyjetych modeli nie odbiega.

Czyli 2 +1 albo 2 +2 dostepnymi metodami zeby sobie wypełnić w najgorszym wypadku zycie po 40.
A czy urodzi to facet ...dla niego prywatnie to pewnie nie ma znaczenia co kto o nim mysli , bo co ma myslec o sobie to wie ,grunt ze urodził swoje i jak komus sie to nie podoba to moze mu conajwyzej "wyrazic swoje poglady".

No własnie moje pytanie brzmi ..
Czy jak ktos decyduje sie na terapie po wykryciu u niego transeksualizmu.
To przed podjeciem terapii hormonalnej albo zabiegami medycznymi sa pytania zwiazane z tym czy planuje miec dzieci ze swoich komponentów ? Oraz czy są przedstawiane takiej osobie metody jakimi moze to osiagnąc. Zamrazanie nasienia , poród k/m (popr.)
Tak pytam z ciekawości bo sie na tym nie znam a akurat mnie to interesuje w korelacji z potrzebami osób transeksualnych . Dlatego pytałem o te potrzeby macierzynskie.
No i dziekuje za aktywnosc w watku i wyczerpujace odpowiedzi jakie do tej pory sie pojawiały.

A ze pytanie jest moze dziwne to nie ma co sie przejmowac , niestety w zyciu przyszło mi tez robic kiedys audyty. Wiec mam skłonnośc do generowania teroretycznie dziwnych ale dla mnie interesujących pytań. Trudno mi powiedziec dlaczego interesujących , raczej dlatego chyba tylko ze nie znam na nie odpowiedzi. No ale ze za kazdym pytaniem kryja sie ludzie staram sie nie zadawać niezrecznych pytań.

Jedyne co mnie zdziwiło w ktoryms watku to stwierdzenie iz jak ktos ma ciezej to mu sie wiecej nalezy.
To jest przesadny idealizm , tez bym tak chcial zeby za cierpienia zwracali z nawiazką .

Niestety nigdzie tak nie ma bo zyjemy w takim swiecie jakim zyjemy i to sie nie zmieni.

Jezeli ktos jeszcze mysli inaczej trzeba go wyprowadzic z tego błednego mniemania bo z tym nastawieniem pewnie osiagnie mniej niz ci ktorzy uwazaja ze dostana to na co zapracuja albo to co uda im sie wypracowac.
Ale to  jest moje prywatne zdanie  po prostu to akurat mi sie wydawało nielogiczne.
zmian: 7, ostatnia: stary_sciemniacz - 2012.02.16, 18:41
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.15, 20:39
[autor]
stary_sciemniacz pisze:


Moje drugie pytanie to o tzw instynkt macierzyński(jezeli tak mozna to nazwac).
Czy występuje on raczej u osób trans m/k(tak bym zakładał)  ?
Ale ze to moze byc lekko skomplikowane i wymagało by pewnie doswiadczeń osób ktore juz maja to dawno za soba. Moge sobie to odpuścić.


/cytat Hmmm...nigdy nie chciałem mieć dzieci, nigdy jako swoich ich nie planowałem, mam słaby instynkt macierzyński, chociaż w kontaktach z dziećmi wychodzę in plus, nie wyobrażam sobie by takowe kiedykolwiek wcześniej urodzić a później tym bardziej (czytaj: w trakcie leczenia). Zawsze zakładałem, ze ewentualnie adopcja lub poznana partnerka może mieć swoje z poprzedniego związku. Urodzenie dziecka w  moim mniemaniu w moim/naszym przypadku (czytaj: transa na lekach) byłoby dziwne i niebezpieczne dla dziecka.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 00:47
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
Pytanie jest takie raczej czy transesksualisci m/k do tej pory nie zakładali ( lub nie czuli takiej potrzeby albo było to niedostępne medycznie) zeby urodzic.
Teraz mówisz o m/k czy tylko się przejęzyczyłeś? :P m/k to urodzić nie mogą ;)
k/m... to już mówiłem, medycznie zawsze było to możliwe, wcześniej widocznie nie było takich co by czuli taką potrzebę w trakcie leczenia...

stary_sciemniacz pisze:
No własnie moje pytanie brzmi ..
Czy jak ktos decyduje sie na terapie po wykryciu u niego transeksualizmu.
To przed podjeciem terapii hormonalnej albo zabiegami medycznymi sa pytania zwiazane z tym czy planuje miec dzieci ze swoich komponentów ? Oraz czy są przedstawiane takiej osobie metody jakimi moze to osiagnąc. Zamrazanie nasienia , poród m/k. 
Wiesz co... to chyba zależy od lekarza. Z tego co wiem, mój pyta (czasem?) m/k czy myślały o tym i czy nie chcą zamrozić nasienia. Niektóre m/k faktycznie się na to decydują.
Nas, k/m, z tego co wiem lekarze raczej nie pytają, bo o ile w przypadku m/k sprawa jest prosta - wystarczy kubeczek i do działa ;) tak w naszym przypadku aby pobrać komórkę jajową trzeba by organizm stymulować jakimiś tam żeńskimi hormonami cośtam... Raz na Niebieskim forum jeden k/m przed leczeniem myślał o tym żeby zamrozić swoje komórki jajowe i może kiedyś w przyszłości jego partnerka mogłaby urodzić dziecko z jego komórki jajowej, ale chyba porzucił ten pomysł, bo to by się właśnie wiązało z uprzednią suplementacją żeńskimi hormonami (a wcale to nam się nie podoba zbytnio ;) ). Także no tak to wygląda.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 03:13
[autor]
wendigo pisze:

Wiesz co... to chyba zależy od lekarza. Z tego co wiem, mój pyta (czasem?) m/k czy myślały o tym i czy nie chcą zamrozić nasienia. Niektóre m/k faktycznie się na to decydują.
Nas, k/m, z tego co wiem lekarze raczej nie pytają, bo o ile w przypadku m/k sprawa jest prosta - wystarczy kubeczek i do działa ;) 
Mnie zawsze zastanawiało o co tu w ogóle chodzi, jedna m/k którą pytałam odpowiedziala dosc zgryzliwie..
Może ja mam jakoś zamknięty móżdżek i nie widzę oczywistości ale.. jak? Wiem że różne ludzie mają różnie ale ja pomijając juz samo zamrożenie... akt pozyskania materiału to mnie nurtuje mocno bardzo (może to kwestia dystansu do siebie ale 'kubeczek i do działa?' no heloł, ja wymiękam)
Przepraszam jesli moj post jest nieczytelny ale późno i mi się myślociągi plączą...
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 06:28
[autor]
A mnie dziwi, że się tyle osób dziwi, że jakiś k/m urodził dziecko. Co w tym dziwnego? Chciał mieć, jego żona nie mogła więc to on urodził. Nawet jeśli było to dla niego coś czego nie chciał, to zrobił to z miłości. Ewentualnie zrobił to dla siebie i co w tym dziwnego? Otwartość, otwartość, otwartość... Ja też jestem dziwadłem, które pozbywa się swojej płci na rzecz tej drugiej - dlaczego?  Bo jestem zboczona? Tak zapewne będzie uważało wiele ludzi, którzy rozpoznają co robię i kim jestem. 
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 08:30
[autor]
Czy nie za często usiłujemy ingerować w życie innych?
Co mnie obchodzi Twoja płeć Wronowata? Co mnie obchodzi to, z kim śpisz? Co mnie obchodzi jakich "zabawek" i do czego używasz w łóżku?
Co mnie obchodzi czy zamrozisz swoje nasienie, czy nie i czy ew. w przyszłości zechcesz je wykorzystać? 
Żyjemy w wolnym świecie.  Dopóki nie wyrządzamy nikomu krzywdy, chyba wszystko jest ok.
.........................
Co zaś się tyczy mężczyzny w ciąży,... to cóż. 
Skoro ma możliwość urodzenia dziecka i tego chce, to niech rodzi.
Osoby transseksualne w młodym wieku często krytykują starsze za posiadanie potomstwa, spłodzonego "przed". Czy mają rację, czas osądzi. Niech się w przyszłości owe dzieci wypowiedzą, czy wyrządzono im faktyczną krzywdę. Bo to ONE będą miały moralne prawo do podobnych osądów.
Prawdą jest również to, że po osiągnięciu celu, do jakiego dążą osoby TS, a zarazem ustabilizowaniu życiowej sytuacji, zaczynają dojrzewać do założenia rodziny - posiadania partnera, no i... dziecka. 
Tyle że o tym trzeba się przekonać na własnej skórze - trzeba dojrzeć.
..........................................
Rozmowy międzypokoleniowa - starsze osoby TS "po", oraz młode osoby TS "po", czy "w trakcie" leczenia, nie doprowadzą do kompromisu. Młody człowiek widzi świat w czarno białych barwach, idealizując go. On wie czym jest grzech, pierwsza i jedyna miłość, uczciwość, wierność. Dla niego rozwód, czy zdrada któregoś z rodziców to grzech śmiertelny i totalna tragedia.
Dopiero po latach zaczyna rozumieć mechanizmy działania świata.
J.B.

Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 10:49
[autor]
Dokładnie Julitko, co Ciebie obchodzi moja płeć? Są jednak ludzie, których to bardzo frapuje (obecnie tylko potencjalnie). Podobnie jak widzę jest z tymi osobami, które krytykują tego faceta!
A wszystkim młodzikom niewypierzonym powiem, że jeszcze 10x zmienicie pogląd na życie. Z swojego doświadczenia wiem, że to co niegdyś krytykowałam, teraz albo toleruję, albo akceptuję, albo co gorsza uznaję za swoje ;D
Rozpisałabym się bardziej ze swoją krytyką, ale mam kompletny mętlik w głowie i po prostu chciałam sobie poględzić, a na inteligentną dyskusję nie mam sił ;)
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 15:54
[autor]

julita_borowska pisze:

Rozmowy międzypokoleniowa - starsze osoby TS "po", oraz młode osoby TS "po", czy "w trakcie" leczenia, nie doprowadzą do kompromisu. Młody człowiek widzi świat w czarno białych barwach, idealizując go. On wie czym jest grzech, pierwsza i jedyna miłość, uczciwość, wierność. Dla niego rozwód, czy zdrada któregoś z rodziców to grzech śmiertelny i totalna tragedia.

Dopiero po latach zaczyna rozumieć mechanizmy działania świata.

J.B.

 

No BINGO - dokładnie tak myślę.....Minus że tak myślę - znaczy zaczynam być STARA :)

Klasyczny Generation Gap.

 

Chęć posiadania dzieci pojawia się

 

Cholernie Wam, TS-kom i TSD-om poniżej 30-tki zadzroszczę tego, że już wiecie co Wam jest że prowadzicie terapię itd. To Wam daje szansę na wejście we w miarę normalne "dorosłe" życie. Uwierzcie mi teraz na słowo że was światopogląd, przekonania i plany będą się zmieniały. Część opinii z "nie" zmieni się na "tak", z "tak" na "nie" niektóre staną sie lub pozostaną jako "nie wiem"

Mając 20-kilka lat myśli się że "całe życie" przede mną, mogę wszystko jeśli tylko chcę. U mnie tak było do około 32-35 roku życia - też myślałam że jeszcze wszystko mogę, że nawet jak coś jest nie tak to się zmieni i zacznie od nowa, ale powolutku wkrada się do  głowy świadomość że jednak czas mija i u mnie to było dosyć skokowe, szokowe - po kolejnych urodzinach, siadłam sobie wieczorem z kieliszkiem wina i doszło do mnie, że nie mam już 20lat, starzeję się.  Ile po sobie zostawię, co do tej pory zrobiłam, ile jeszcze mi sie uda?

Rozwijające ale i przygnębiające :( Co ciekawe podobnie było z moją żoną, GENETYCZNĄ kobietą. Też zawsze miała czas na dziecko, że później, że kariera itd aż w końcu podjęliśmy decyzję, że jednak dobrze by było mieć dziecko. To jest niezwykle trudna decyzja ale podjęłam ją. Świadomie skomplikowałam sobie proces tranzycji - teraz już do końca mojego życia będę rodzicem dziecka, które z własnej woli stworzyłam i za którego "bycie" będę na zawsze odpowiedzialna, świętując jego radości i powodzenia oraz przeżywając potknięcia i smutki. Dochodzi do tego również prozaiczny obowiązek utrzymania materialnego ale w zamian za to mam syna. Minusem jest to że jestem jego „tatą” no ale takie możliwości dała mi natura.

Trzymam kciuki za wszystkie trans ki i transów, rodziców i nie-rodziców J

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.02.16, 15:55
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.16, 18:35
[autor]
Hmm nie sadziłem ze dyskusja na tym pytaniem  pojdzie w takich kierunkach.

Czyli pewnego priotytetu potrzeb oraz ich roznorodności z racji hmm wieku.
( no ja tez jestem juz stary wiec w sumie racja)

Raczej myslalem ze te naglośnione porody k/m mogly by byc :
- informacja i reklama o niszowej spelcjalizacji medycznej porody k/m jakiejś kliniki
- wskazaniem ze dla osób transeksualnych k/m taka mozliwosc istnieje tylko musza byc
zachowane pewne warunku(bez histerektomii) a sukces byc moze ma ich zachęcic do takich działan
-próba przełamania stereotypu mezczyzna nie rodzi dzieci
( to bardziej tak filozoficznie )
-indywidualna próba zaistnienia jakichś anonimowych jednostek ktore w imie swoich celów
wpasowały sie w ciekawa reportersko historie.
No ale okazuje sie ze nie bedzie jednoznacznych odpowiedzi bo sprawa jest bardziej skomplikowana niz wydawało sie na początku.

Ale moje pytanie czy domniemania powyzej  to w sumie lipa np w porównaniu z tym co napisała Fizia.
Wydaja sie lekko miałkie. Ponadczasowe doswiadczenie , bardzo smutne tak nawiasem mowiac.
Ja to przynajmiej tak odbieram.

Moj  problem jest inny to jest tak ze jak zyciu sobie czlowiek zakłada jakies cele.
Ale po osiagnieciu ich albo zblizeniu sie do nich  stwierdza iż nie daje to żadnej sensowej satysfakcji.
Cały ten system wartosci ktorym posługiwal sie do tej pory nie jest miarodajny ;)
Bo przeciez indianie zyli bez zegarka i tez byli szcześliwi to za czym tu gonic do czego sie spieszyć ;)
Mozna nawet podłozyć sie na wszystkich frontach i zebrać tego owoce .
Po czym stwierdzić i co z tego to nic nie zmienia.
No wiec to prowadzi do jakiegoś długiego dialogu w ktorym szuka sie rzeczy naprawde istotnych.
Ale to juz tak poza tematem.
Nie dość że wszystko wydaje sie nudne i bez smaku to jeszcze całe to doswiadczenie tez jest nudne bo w nastawienie jest bez przerwy to samo. To jest chyba kryzys wieku albo wypalenie zawodowe.
Nie polecam . Jezeli chodzi o prace to moge dać dobra rade 8 godzin , beret na głowe i do domu oraz  jakieś zdrowe hobby.


No to w sumie z reczy sensownych moze cos regulującyc przyszło mi do głowy .
Zeby pewne wypowiedzi gdzies zebrac do działu "jezeli jeszcze sie zastanawiasz".
Zebym miał jakis wkład w tę dyskusje ;)
zmian: 4, ostatnia: stary_sciemniacz - 2012.02.16, 19:04
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 03:19
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
-indywidualna próba zaistnienia jakichś anonimowych jednostek ktore w imie swoich celów
wpasowały sie w ciekawa reportersko historie.
To raczej to.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 09:21
[autor]
wendigo pisze:
stary_sciemniacz pisze:
-indywidualna próba zaistnienia jakichś anonimowych jednostek ktore w imie swoich celów
wpasowały sie w ciekawa reportersko historie.
To raczej to.

Nie sądze żeby ktos ryzykował własne i cudze zycie.
Chociaz jak popatrzysz na ta strone o rodzeniu dzieci przez meżczyzn to widać wylewający sie marketingowy kapitał(mini blog, opinie,podpiecie pod stereotypy).
Wiec powiedziałbym ze ktos pomyslal i chciał upiec kilka pieczeni przy jednym ogniu.

Mi sie wydaje ze jak ktos chce tak naprawde zaistniec to bedzie zbierał 20 lat kłaczki z pępka
i ktoregoś dnia pokaze cały słoik jako dowód swego ...hmm hobby.
Natomiast tutaj jest pewnie sporo czynników ktore układaja sie w jedną całośc.
A próba przyrównania wartosci mierzalnych(jestesmy sławni) i niemierzalnych (nowe życie) chyba jest niemożliwa(tak mi sie wydaje). Poza indywidualna wartościa jaką jest posiadanie przez te osoby potomstwa jest wkład jaki to wydarzenie wniesie. Czy można powiedzieć ze jest to sukces ?
To czas na to odpowie , dla nich na pewno jest to sporo.

Natomiast wracając do wątku dyskusyjnego ...
Faktycznie nie rozumiem problemów osób transeksulanych i niektóre watki przerastaja mnie intelektualnie i emocjonalnie o kilka dekad.
Ale spojrz na to moimi oczami , czlowieka ktory nie ma o tym pojecia.
Leczenie transeksualizmu ma długą historie , wiec skoro te zdarzenia wystapiły stosunkowo niedawno.
Chciałem zorientowac sie dlaczego jest taki stan rzeczy ? Bo to było dla mnie jak stwierdzenie ze ktoś po 15 latach użytkowania samochodu stwierdza ze on tez ma wsteczny bieg.
Kiedyś wywawało mi sie ze transeksualizm to idea zmiany płci. Potem okazało sie ze to przywrócenie wszystkiego do porzadku wiec nawet zwrot zmiana płci nie oddaje faktów .

No ale ..jedno pytanie , róznica pokoleń , rożne potrzeby , rożne postawy.
Wszystko zamieszane wokól tych samych pytań kim jestes i co jest dla ciebie ważne.
Czy prowadzi to odpowiedzi ze nie zyjemy w tym zyciu wyłacznie dla siebie tylko dla innych ludzi ?
To też nie wydaje sie juz takie proste.

Ale ta dyskusja miała swietny potencjał macie tu sporo madrych ludzi ktorzy potrafia sie wypowiedziec
i pociagnąc abstrakcyjne pytanie we własciwym kierunku.




zmian: 1, ostatnia: stary_sciemniacz - 2012.02.17, 09:24
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 09:43
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
Leczenie transeksualizmu ma długą historie , 
Trochę nie tak jak piszesz.
Leczenie transseksualizmu praktycznie jest jeszcze w powijakach.
Póki co praktycznie od diagnozy, poprzez leczenie hormonalne, chirurgiczne jak i opiekę psychologiczną, pacjenci napotykają na same przeszkody.
Jedynie szczęśliwcy, którzy urodzili się w "otwartych na wiedzę o TS" rodzinach, mogą liczyć na kompleksową pomoc specjalistów, jaką to dla nich wywalczą rodzice.
Piszę "wywalczą", bo nie przychodzi ona lekko.
Samo zajęcie stanowiska przez rodziców wyrażające aprobatę dla takiego leczenia bywa dużym aktem odwagi wobec reakcji otoczenia.
Problem kontynuowania nauki w szkole, w której młody człowiek przechodzi "przemianę" to już wyzwanie dla całego grona pedagogicznego, które z natury rzeczy będzie podzielone. Sam fakt obecności wśród nauczycieli katechety i jego prokościelnej postawy może nastręczać problemy. 
Mogłabym tak marudzić godzinami, powołując sie na konkretne przykłady.
Faktem jednak jest to, że zrozumienie dla osób TS z roku na rok jest coraz większe.
J.B.
  
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 10:14
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
Kwestia nr 1: Kiedyś wywawało mi sie ze transeksualizm to idea zmiany płci. Potem okazało sie ze to przywrócenie wszystkiego do porzadku wiec nawet zwrot zmiana płci nie oddaje faktów .

Kwestia nr. 2: No ale ..jedno pytanie , róznica pokoleń , rożne potrzeby , rożne postawy.
Wszystko zamieszane wokól tych samych pytań kim jestes i co jest dla ciebie ważne.
Czy prowadzi to odpowiedzi ze nie zyjemy w tym zyciu wyłacznie dla siebie tylko dla innych ludzi ?
To też nie wydaje sie juz takie proste.
Ad. 1.
Zastanawia mnie, czy czasami nie istnieją 2 rodzaje transseksualizmu, jeden immanentny, a drugi transcendentalny - niestety nie znam lepszych pojęć na to co chce powiedzieć ("Granice mojego języka są granicami mojego świata" Ludwig Wittgenstein).
Pierwszy zakładałby niejako, że ktoś jest płci męskiej/żeńskiej ale nie w swoim ciele. Rozumienie płci wychodzi niejako "od środka" i cała zmiana ma charakter bardziej "korekty".
Drugi jest czymś innym, jest "wychodzeniem-ku", w tym wypadku, nie jest się kobietą/mężczyzną i to co robi się ze sobą, ma charakter "zmiany", "wychodzenia poza siebie" w celu osiągnięcia siebie. Nie chcę zanudzać filozoficznymi przemyśleniami i uzasadnieniem drugiego rodzaju, ale uznaję, że ma również rację bytu.

Ad. 2.
Zawsze jesteśmy osadzeni w świecie, gdzie inni są częścią naszego życia. Starożytni uważali, że aby żyć bez ludzi trzeba być albo bogiem, albo zwierzęciem - istotą człowieka jest bycie z ludźmi. Twoje pytanie odnosi się do podstawowego konfliktu, który toczy się między "ja" a "inni". Odpowiedzi na nie, bywały różne, od utylitaryzmów, po filozofie wolności; od komunizmów po kapitalizmy. Ostatecznie żadna z odpowiedzi nie wygrała, a prawda leży pewnie gdzieś po środku.
Nie wiem jak wy, ale jeśli miałabym wiedzę, że moja "zmiana" wpłynie w taki sposób na moje relację ze światem, że wszyscy (co do jednej osoby) odwrócili by się ode mnie, to nie wiem czy byłabym w stanie podjąć ów trud. Jednocześnie nie wybierając siebie zanegowałabym się, co oznaczałoby, że na dobrą sprawę nie-istnieję, a to prowadziłoby wprost do myśli o śmierci. Ponoć ta myśl jest z kolei podstawą do samorealizacji (do ujawnienia się autentycznego ja)... zgłupiałam od swojego myślenia ;P
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 10:35
[autor]
wronowata pisze:
stary_sciemniacz pisze:
Kwestia nr 1: Kiedyś wywawało mi sie ze transeksualizm to idea zmiany płci. Potem okazało sie ze to przywrócenie wszystkiego do porzadku wiec nawet zwrot zmiana płci nie oddaje faktów .

Kwestia nr. 2: No ale ..jedno pytanie , róznica pokoleń , rożne potrzeby , rożne postawy.
Wszystko zamieszane wokól tych samych pytań kim jestes i co jest dla ciebie ważne.
Czy prowadzi to odpowiedzi ze nie zyjemy w tym zyciu wyłacznie dla siebie tylko dla innych ludzi ?
To też nie wydaje sie juz takie proste.
Ad. 1.
Zastanawia mnie, czy czasami nie istnieją 2 rodzaje transseksualizmu, jeden immanentny, a drugi transcendentalny - niestety nie znam lepszych pojęć na to co chce powiedzieć ("Granice mojego języka są granicami mojego świata" Ludwig Wittgenstein).
Pierwszy zakładałby niejako, że ktoś jest płci męskiej/żeńskiej ale nie w swoim ciele. Rozumienie płci wychodzi niejako "od środka" i cała zmiana ma charakter bardziej "korekty".
Drugi jest czymś innym, jest "wychodzeniem-ku", w tym wypadku, nie jest się kobietą/mężczyzną i to co robi się ze sobą, ma charakter "zmiany", "wychodzenia poza siebie" w celu osiągnięcia siebie. Nie chcę zanudzać filozoficznymi przemyśleniami i uzasadnieniem drugiego rodzaju, ale uznaję, że ma również rację bytu.

Ad. 2.
Zawsze jesteśmy osadzeni w świecie, gdzie inni są częścią naszego życia. Starożytni uważali, że aby żyć bez ludzi trzeba być albo bogiem, albo zwierzęciem - istotą człowieka jest bycie z ludźmi. Twoje pytanie odnosi się do podstawowego konfliktu, który toczy się między "ja" a "inni". Odpowiedzi na nie, bywały różne, od utylitaryzmów, po filozofie wolności; od komunizmów po kapitalizmy. Ostatecznie żadna z odpowiedzi nie wygrała, a prawda leży pewnie gdzieś po środku.
Nie wiem jak wy, ale jeśli miałabym wiedzę, że moja "zmiana" wpłynie w taki sposób na moje relację ze światem, że wszyscy (co do jednej osoby) odwrócili by się ode mnie, to nie wiem czy byłabym w stanie podjąć ów trud. Jednocześnie nie wybierając siebie zanegowałabym się, co oznaczałoby, że na dobrą sprawę nie-istnieję, a to prowadziłoby wprost do myśli o śmierci. Ponoć ta myśl jest z kolei podstawą do samorealizacji (do ujawnienia się autentycznego ja)... zgłupiałam od swojego myślenia ;P

Jest też chyba mi się wydaje 3 rodzaj że osoby które albo są jakoś pomiędzy płciami , mogą się nie identyfikować z żadną opcją , no ale wtedy to by chyba było trochę dziwnie w sumie, bo jak odnaleźć się między ludźmi.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 10:45
[autor]
a nad czym się tu rozwodzić, filozoficzne wywody nic tu nie pomogą

są naukowe opracowania na wysokim poziomie i radzę sobie przeczytać

poza tym nie ma sensu na siłę przekonywać osób do TS, bo to nic nie daje, albo się to akceptuje albo nie (wystarczą naukowe opracowania, inteligenta osoba powinna zrozumieć, głupia nigdy tego nie ogarnie - proste), takie dyskusje niczemu nie służą

3 rodzaj osoby po między płciami to nie są już TS, tylko TG
zmian: 2, ostatnia: shayla - 2012.02.17, 10:48
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 10:53
[autor]
shayla pisze:
a nad czym się tu rozwodzić, filozoficzne wywody nic tu nie pomogą

są naukowe opracowania na wysokim poziomie i radzę sobie przeczytać

poza tym nie ma sensu na siłę przekonywać osób do TS, bo to nic nie daje, albo się to akceptuje albo nie (wystarczą naukowe opracowania, inteligenta osoba powinna zrozumieć, głupia nigdy tego nie ogarnie - proste), takie dyskusje niczemu nie służą
Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić.
Uważam akurat odwrotnie. Dyskusje na temat TS przekładają się na wzrost społecznego zrozumienia. Choćby z tego względu że z czasem mocno spowszednieje i przestanie tak szokować jak do niedawna.
Podobnie stało się z homoseksualizmem.
Kiedyś mocno piętnowany, dziś uznany choćby w postaci zdeklarowanego geja posła.
J.B.
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 11:13
[autor]
julita_borowska pisze:
shayla pisze:
a nad czym się tu rozwodzić, filozoficzne wywody nic tu nie pomogą

są naukowe opracowania na wysokim poziomie i radzę sobie przeczytać

poza tym nie ma sensu na siłę przekonywać osób do TS, bo to nic nie daje, albo się to akceptuje albo nie (wystarczą naukowe opracowania, inteligenta osoba powinna zrozumieć, głupia nigdy tego nie ogarnie - proste), takie dyskusje niczemu nie służą
Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić.
Uważam akurat odwrotnie. Dyskusje na temat TS przekładają się na wzrost społecznego zrozumienia. Choćby z tego względu że z czasem mocno spowszednieje i przestanie tak szokować jak do niedawna.
Podobnie stało się z homoseksualizmem.
Kiedyś mocno piętnowany, dziś uznany choćby w postaci zdeklarowanego geja posła.
J.B.
niestety w Polsce homoseksualizm nadal szokuje i jest uważane za coś złego lub zboczenie, to, że ludzie się z tym oswoili to mrzonki, a jeśli się oswoiła jakaś grupa ludzi to jest ich garstka

co do TS to dam na przykładzie porównania, myślisz, że w UK ludzie się z tym oswoili? nie, sprawa wygląda identycznie jak w Polsce, tyle, że kadra lekarzy jest uświadomiona w tym temacie i rząd podjął swego czasu odpowiednie działania, inicjatywa musi wyjść z góry, uświadamianie na niskim poziomie nic nie daje, TS jest skomplikowanym problemem i niektórzy ludzie nigdy tego nie zrozumieją, zresztą co za różnica, osoby TS po zmianie normalnie funkcjonują i nie potrzebują nikogo uświadamiać, poza osobami najbliższymi
zmian: 1, ostatnia: shayla - 2012.02.17, 11:15
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 11:22
[autor]
shayla pisze:
a nad czym się tu rozwodzić, filozoficzne wywody nic tu nie pomogą

są naukowe opracowania na wysokim poziomie i radzę sobie przeczytać

poza tym nie ma sensu na siłę przekonywać osób do TS, bo to nic nie daje, albo się to akceptuje albo nie (wystarczą naukowe opracowania, inteligenta osoba powinna zrozumieć, głupia nigdy tego nie ogarnie - proste), takie dyskusje niczemu nie służą

3 rodzaj osoby po między płciami to nie są już TS, tylko TG
Akurat się z Tobą nie zgodzę. Psychologia jest pseudonauką i naprawdę toczą się duże boje pomiędzy Metodologami Nauki a Psychologami o jej naukowość.
Poza tym, filozofia wyprzedza trochę naukę - i nie mówię tutaj o akademicką filozofię w postaci prof. Kołakowskiego i innych komentatorów, ale o takie idee jak te na które wpadł Einstein i inni (przed dowodem jest koncepcja, a koncepcja jest "gdybaniem").
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 11:38
[autor]
Pamiętaj że Polska do niedawna żyła za tzw. żelazną kurtyną, przez którą nie przenikały informacje ze świata. 
Ale jest coraz lepiej.
:)
J.B.


Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 15:50
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
wendigo pisze:
stary_sciemniacz pisze:
-indywidualna próba zaistnienia jakichś anonimowych jednostek ktore w imie swoich celów
wpasowały sie w ciekawa reportersko historie.
To raczej to.

Nie sądze żeby ktos ryzykował własne i cudze zycie.
Chociaz jak popatrzysz na ta strone o rodzeniu dzieci przez meżczyzn to widać wylewający sie marketingowy kapitał(mini blog, opinie,podpiecie pod stereotypy).
Wiec powiedziałbym ze ktos pomyslal i chciał upiec kilka pieczeni przy jednym ogniu.

Mi sie wydaje ze jak ktos chce tak naprawde zaistniec to bedzie zbierał 20 lat kłaczki z pępka
i ktoregoś dnia pokaze cały słoik jako dowód swego ...hmm hobby.
Natomiast tutaj jest pewnie sporo czynników ktore układaja sie w jedną całośc.
A próba przyrównania wartosci mierzalnych(jestesmy sławni) i niemierzalnych (nowe życie) chyba jest niemożliwa(tak mi sie wydaje). Poza indywidualna wartościa jaką jest posiadanie przez te osoby potomstwa jest wkład jaki to wydarzenie wniesie. Czy można powiedzieć ze jest to sukces ?
Nie wiem czy to sukces, natomiast co do kilku pieczeni przy jednym ogniu to zgadzam się. To właśnie coś na zasadzie: "chcę mieć dziecko, zdecydowałem się urodzić, więc przy okazji pójdę do mediów, kilka wywiadów, potem sprzedam zdjęcia i przy okazji zarobię" - wielu ludzi  potępia takie postępowanie, ale nie rozumiem. Skoro i tak zamierzam coś zrobić, to zarobienie na tym jest tylko na plus (moim zdaniem).

kalafior pisze:
Jest też chyba mi się wydaje 3 rodzaj że osoby które albo są jakoś pomiędzy płciami , mogą się nie identyfikować z żadną opcją , no ale wtedy to by chyba było trochę dziwnie w sumie, bo jak odnaleźć się między ludźmi.
No i takim osobom jest właśnie bardzo trudno.
A Ty to napisałeś tak jakby to był jakiś ich wybór. To tak jak człowiek na wózku - ciężko ma, niewątpliwie, ale przecież sobie tego stanu nie wybrał.

shayla pisze:
a nad czym się tu rozwodzić, filozoficzne wywody nic tu nie pomogą

są naukowe opracowania na wysokim poziomie i radzę sobie przeczytać

poza tym nie ma sensu na siłę przekonywać osób do TS, bo to nic nie daje, albo się to akceptuje albo nie (wystarczą naukowe opracowania, inteligenta osoba powinna zrozumieć, głupia nigdy tego nie ogarnie - proste), takie dyskusje niczemu nie służą
Po raz kolejny starasz się uciąć ciekawą dyskusję...
A gdzie masz naukowe opracowania o k/m w ciąży? Bo nigdy nie słyszałem o takich, a chętnie bym poczytał :P
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 16:06
[autor]
ciekawa dyskusja jak wątek leży w śmietniku :P
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 16:12
[autor]
A to gdzie leży to ja nie wiem i na to nie patrzę :P Skoro jest otwarty i można w nim dyskutować, to raczej nie ma to większego znaczenia gdzie leży ;)
Re: pytanie ktore mi przyszło do głowy.... trans k/m i poród 2012.02.17, 18:52
[autor]
wronowata pisze:
stary_sciemniacz pisze:
Kwestia nr 1: Kiedyś wywawało mi sie ze transeksualizm to idea zmiany płci. Potem okazało sie ze to przywrócenie wszystkiego do porzadku wiec nawet zwrot zmiana płci nie oddaje faktów .

Kwestia nr. 2: No ale ..jedno pytanie , róznica pokoleń , rożne potrzeby , rożne postawy.
Wszystko zamieszane wokól tych samych pytań kim jestes i co jest dla ciebie ważne.
Czy prowadzi to odpowiedzi ze nie zyjemy w tym zyciu wyłacznie dla siebie tylko dla innych ludzi ?
To też nie wydaje sie juz takie proste.
Ad. 1.
Zastanawia mnie, czy czasami nie istnieją 2 rodzaje transseksualizmu, jeden immanentny, a drugi transcendentalny - niestety nie znam lepszych pojęć na to co chce powiedzieć ("Granice mojego języka są granicami mojego świata" Ludwig Wittgenstein).
Pierwszy zakładałby niejako, że ktoś jest płci męskiej/żeńskiej ale nie w swoim ciele. Rozumienie płci wychodzi niejako "od środka" i cała zmiana ma charakter bardziej "korekty".
Drugi jest czymś innym, jest "wychodzeniem-ku", w tym wypadku, nie jest się kobietą/mężczyzną i to co robi się ze sobą, ma charakter "zmiany", "wychodzenia poza siebie" w celu osiągnięcia siebie. Nie chcę zanudzać filozoficznymi przemyśleniami i uzasadnieniem drugiego rodzaju, ale uznaję, że ma również rację bytu.

Ad. 2.
Zawsze jesteśmy osadzeni w świecie, gdzie inni są częścią naszego życia. Starożytni uważali, że aby żyć bez ludzi trzeba być albo bogiem, albo zwierzęciem - istotą człowieka jest bycie z ludźmi. Twoje pytanie odnosi się do podstawowego konfliktu, który toczy się między "ja" a "inni". Odpowiedzi na nie, bywały różne, od utylitaryzmów, po filozofie wolności; od komunizmów po kapitalizmy. Ostatecznie żadna z odpowiedzi nie wygrała, a prawda leży pewnie gdzieś po środku.
Nie wiem jak wy, ale jeśli miałabym wiedzę, że moja "zmiana" wpłynie w taki sposób na moje relację ze światem, że wszyscy (co do jednej osoby) odwrócili by się ode mnie, to nie wiem czy byłabym w stanie podjąć ów trud. Jednocześnie nie wybierając siebie zanegowałabym się, co oznaczałoby, że na dobrą sprawę nie-istnieję, a to prowadziłoby wprost do myśli o śmierci. Ponoć ta myśl jest z kolei podstawą do samorealizacji (do ujawnienia się autentycznego ja)... zgłupiałam od swojego myślenia ;P
ad 1 ) Ja do  pewnego momentu patrzyłem na to jak na wersje nr 2.
Jako procesie zmiany płci czyli zmiany . To wydawało mi sie fascynujące bo niespotykane.
No ale im głebiej w temat tym cieżej ...

ad 2)
Co by tu powiedzieć . Otaczają nas metki i etykiety.
Jeżeli określanie siebie można spłycić do metek nadających wartośc to podobny system funkcjonuje w słowach i sentacjach.  Dla mnie cudze sentecje kolorujące sposób postrzegania rzeczywistosci są nie miarodajne. Jest to fajne z punktu widzenia porównań pogladów. Aczkolwiek dla mnie zupełnie nieprzydatne . Nasłuchałem sie sporo, mam swoje zdanie nie potrzebuje cudzych słów żeby ubrac moje zycie w kolory i ideologie. Jezeli ze słow cos ma dla mnie jakąs wartośc to słowa ktore sie wypowiada samodzielnie słuchając co znacza.
Co w sumie przewija sie w tym watku ale to logiczne bo to dyskusja.
Poza tym sprzedawałem kiedyś ubezpieczenia to transcedentalne lol
doswiadczenie zmieniające sposób postrzegania. Masz prosty cel przekonać kogoś do swoich słów.
Reszta to kwestia warsztatu.
Natomiast nie pisałem o swiecie bez ludzi. Chodziło mi  o to ze pewne osoby maja dla nas sporą wartośc , bo po prostu maja. Czyli parnetnerów/partnerki dzieci i rodzine.
Natomiast kwestia postrzegania przez inne osoby oraz informacja zwrotna o ktorej piszesz.
hmm to i tak kiedyś przestanie być takie istotne tak mi sie wydaje.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj