Powiedziec, czy nie?

  liczba postów: 25
na dół strony  
Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 10:42
Mam taki maly dylemat… Chcialbym powiedziec rodzinie i nie chcialbym za razem. Moja matka jest trudna osoba. Gra moja przyjaciolke (chociaz blizej nam do wrogow), ale, gdy dowiaduje sie czegos o mnie, obraca to tak, aby wygladalo to tak, jakby ja czyms katowal. Ale czasem potrafi jednak zajarzyc, w szczegolnosci, ze wie, ze kontakt ma ograniczony do emaili i moge go dosc prosto zerwac, znikajac z jej zycia raz, a na dobre. Ojciec wydaje mi sie, ze w jakis sposob wie, bo nigdy nie traktowal mnie jak plec, tylko jak osobe. Nie dal mi odczuc tego, ze mam cialo dziewczyny, zawsze traktowal mnie tak specyficznie, ze czulem sie bezpieczniejszy, pewniejszy siebie. Obawiam sie tylko tego, ze matka bedzie podstepna zmija i obroci wszystkich przeciwko mnie, bo nie bedzie chciala tego zrozumiec, ani nawet przekazac w takiej formie, w jakiej ja bym jej to wyslal. W koncu ma wpojone myslenie przez ksiedza, ze biale jest biale, czarne jest czarne i nie ma nic pomiedzy. Dlatego chcialbym wiedziec, czy warto im mowic, czy po prostu zniknac gdzies i zapomniec, ze sie istnialo? Ot, taka sierotka po prostu, co ma rodzicow, ale ich nie ma...



zmian: 1, ostatnia: meffistowy - 2013.11.11, 15:04
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 14:40
myślę, że... oni pewnie i tak się dowiedzą, jak mają zerwać kontakt to i tak go zerwą, dlatego ja bym powiedziała... ale nie koniecznie mamie. piszesz, że z tatą masz lepszą relację, dobrze jest zacząć od osób w rodzinie, które będą trzymać twoją stronę, by nikt nie ustalał zmyślonych faktów pod twoją nieobecność... ja mówiłam każdemu z osobna, na szczęście moja rodzina albo szanowała moją prośbę o dyskrecje, albo była zawstydzona i robiła z tego temat tabu, więc mogłam na spokojnie wyałtować się przed każdym. najgorzej zniosła oczywiście dziewczyna :P

a jak z resztą świata? wie? bo jak nie, to możesz sprawdzić najpierw jak zareagują ludzie dla ciebie mniej ważni. z mojego doświadczenia nie ma się czego bać. chociaż z drugiej strony nie mam wstępu do domu... :D
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 15:04
Owszem, ale jedyny kontakt, jaki mam z rodzina to kuzyni i matka... Reszta nie chce sie do mnie za bardzo odzywac (wlasnie przez ten brak kontaktu i "plotki"). Kuzyni mogliby to zniesc (kuzynka ma swobodne podejscie do gejow itd., wiec chyba nie byloby i problemu z transeskaulistami :)), jednak co do mojej matki to jesli trafie na zly moment (chociazby okres) to w moja matke diabel wstapi i wszystko zrujnuje. Niestety mieszkam tez za granica, wiec nie uda mi sie z kazdym porozmawiac osobno, aby to wyjasnic.  

Reszta swiata wie i zareagowala dosc pozytywnie. Ludzie ze szkoly byli zaskoczeni, ale nie gadali nic, pomagali. W sumie to od nich uslyszalem o stronie transseksualizm.pl. :) Przyjaciele zareagowali na zasadzie "pff, przeciez Ty zawsze facet byles" i nie zmienili stosunku do mnie, ani troche. Nikt za bardzo mi problemow nie robil, nawet docenili moja szczerosc (moj drapieznik nie przepadal za transami z powodu klamstw innego k/m, ale docenil to, ze powiedzialem przed spotkaniem i tak juz sobie razem jestesmy prawie 3 lata :)). W pracy powiedzialem z dnia na dzien stalem sie dla nich Dorianem. Ale w Bristolu ludzie sa bardzo tolerancyjni pod tym wzgledem, nawet w aptece to odczulem odbierajac testosteron. :)

Obawiam sie tylko jednej rzeczy. Ze matka moze chciec mnie sciagnac jakims cudem do Polski i zaczac detrancyzje na sile. Jej potrafi odbic do tego stopnia, a nawet i gorzej. Ale z drugiej strony potrafila stwierdzic, ze czyjs biseksualizm/homoseksualizm to prywatna sprawa, wiec...  Czekac na dobry moment?
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 15:16
[autor]
To nigdy nie było, nie jest i nie będzie proste. I nie ma gotowych wzorców, bo każda sytuacja i każdy z nas jest inna(inny). Tylko cele i oczekiwania są podobne. Musisz sobie odpowiedzieć, czy jesteś gotowa na potencjalne zerwanie kontaktów. Ty masz prawo być sobą i przede wszystkim bliscy powinni to zrozumieć. Nie da się w nieskończoność odkładać,a lepiej by dowiedziała się od Ciebie, niż od kogoś obcego. jak zareaguje ? To nie takie ważne, ważne jest, co zrobi potem. Moja najpierw przeżyła szok. Potem miała okres całkowitego wyparcia wręcz z zerwaniem kontaktów. teraz nie ma nic przeciwko, jak w jej towarzystwie mówię o sobie innym, którzy nie wiedzą jeszcze. W końcu stwierdziła - jesteś moim dzieckiem. I nie ma tu znaczenia, że jak Jej powiedziałam, miałam 43 lata. Nie będzie łatwo, ale raczej nie masz wyjścia. Bo jak tego nie zrobisz, nigdy nie będziesz wiedziała, na czym stoisz. A pamiętaj, że jeszcze obowiązuje i długo jeszcze będzie, prawo, gdzie trzeba pozwać własnych rodziców, by móc zmienić płeć metrykalną.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 15:18
[autor]
sorry, automatycznie użyłam formy kobiecej, a powinnam męskiej ;-)
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 15:37
 Właściwie dokąd będziesz się ukrywać  jeżeli hardo i twardo nie staniesz po właściwie stronie to kim znacie moją historię jeżeli mogłam być sobą to dlaczego jesteś drętwa  ja i tak 10 lat straciłam bo moja matka mówiła że ja bo operacji chodzić nie będę  a ja latam i  jeszcze mówię wyraźnie i jestem szczęśliwa że mam wszystko za sobą  teraz na was jest kolej  żeby wam też udało  być sobą  a to Lukrecji     mam pytanie po co na te tematy wypowiadasz  lepiej nie zabieraj bo to trochę i rozprasza ludzi albo piszesz na temat albo milczysz  bo ja też ze przebierałam w damskie rzeczy jak byłam chłopakiem a stwierdziłam że jest coś nie tak ze mną  i dożyłam zmiany płci za wszelką   ceną a straczylam   wszystko bo nie mam nawet własności bo rodzice wszystko przepisali na siostrę a ja dalej swoje robiłam  i ja mam prośbę Lukrecjo nie wsadzaj kija w szprychy  tylko takie osoby wspieraj  dobrym słowem
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 18:26
Lukrecja - zdarza się każdemu. ;) Moja na pewno oddzieli mnie od rodziny, aby nie doszło mnie to, co o mnie mówi. Przeżyje szok, obrobi mi tyłek za plecami, a potem będzie grać wielką przyjaciółkę. A najmniej zależy mi na kontakcie z nią, z rodziny.
Płeć metrykalną będę mieć poprawioną na angielskich dokumentach. Polskie odeślę, chyba, że to usprawnią za kilka lat i wezmą pod uwagę opinie lekarzy z Anglii.

Marysia1 - mogę stanąć hardo i twardo, ale nie chcę, by zrobiło się z tego nieporozumienie. Zależy mi, by jakaś część rodziny tam jeszcze była i nie nienawidziła mnie bez większego powodu (bo ktoś coś powiedział/przeinaczył). Zmieniam płeć, biorę hormony, planuję pozbyć sobie balastu tu i ówdzie, i dorobić jeden na dole. ;) Urodziłem się facetem, zawsze nim byłe tylko ciało miałem jakieś inne (co zabawne u mnie jest tak, że mam posture małego chłopca tylko narządy płciowe nie te, mój brat np. ma biodra...). Od początku życia byłem chłopcem i takim pozostanę, tylko boję się, że moja rodzina nawet w małym stopniu tego nie zrozumie... A sami widzieli, jak zachowywałem się jak chłopak już od maleńkości.

I cholernie boję się, że będą chcieli mnie zawrócić. Nie dadzą i rady, ale nie chcę się poczuć zdradzony...
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 20:11
 ja napisze tak  jak miałam twój rozum to ja bym  wylądowała w szpitalu psychiatrycznym albo leżała  jak ja widzę że na ciebie jest waż rodzina co ty tu robisz nie biadol nie narzekaj bo nie ten adres  ja cię nie rozumie może ktoś mi wytłumaczy dlaczego takie osoby jak ty biadolisz  ja powiedziałam rodzicom   w wieku 16 lat a koleżanka wiedziała już w 7 klasie szkoły podstawowej że nie chce być chłopcem  przez kierowniki O.P.S  w mojej gminie od 18 lat pieniądze pobierała matka ja z toczyłam bój  żeby ja miała pieniądze na leczenie bo był ból nie chciane ciało  a terać jest super  co 6 stracone bo leczenie było by od 18 lat tak było o 24 lat i już 14 lat mija jak jestem na hormonach już zakończone ja ten pisać tylko będę ripostować bo ciebie nie powinno być
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.11, 21:55
[autor]
Chciałabym Marysi zwrócić uwagę, że on nie biadoli ani nie narzeka, on po prostu ma rozterki. Twoje doświadczenia i heroiczne osiągnięcia z przeszłości nie uprawniają Ciebie do wydawania werdyktów i decydowania kto ma, a kto nie ma pojawiać się na tym forum. Ty na przykład wychwalasz pod niebiosa Dulkę i Imielińskiego, ja o nich mam jak najgorszą opinię, szczególnie o tym drugim. Z oboma miałam nieprzyjemność zetknąć się osobiście. Ale ty masz prawo mieć inne zdanie. Przez te 65 lat mego życia nauczyłam się, że podziały między ludźmi nigdy się nie pokrywają. To kwestia wyobraźni, której Tobie życzę.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.12, 00:48
myślę, że wiele zależy od  poziomu twojej zależności od rodziny. jak obawiasz się ewentualnych trudności i dodatkowych przeszkód, to postaw ich przed faktem dokonanym (ja bym tak zrobiła) wtedy każdy będzie się mógł wypowiedzieć, ale ty będziesz miał silniejszy niż obecnie argument przemawiający za. pytanie ile cię oddziela od zakończenia procesu i czy możesz sobie pozwolić na taki czas bez rodziny. ja na przykład nie powiedziałam ojcu, nie wiem czy mu powiem, niewykluczone, że kiedyś przyjadę do niego i powiem "oto ja!"

@Lukrecja pod twoimi postami wyświetla się między innymi ikonka przedstawiająca ołówek w kwadraciku, to opcja edycji posta, możesz nią poprawić swoje błędy przeszłości :D.

@Marysia pozwól ludziom przeżywać ich emocje, może miałaś ciężej, ale możliwe, a nawet pewne, że ktoś miał gorzej od ciebie i daje rade. czy to jest jakiś argument, by odebrać komuś (na przykład tobie) prawo do stwierdzenia "ciężko mi" czy "nie wiem co robić"? zastanów się. jestem pełna podziwu dla twoich osiągnięć, ale ten temat nie dotyczy tej kwestii, tylko sytuacji autora lub osoby o pokrewnym problemie, czyli osoby, która chce się wyałtować przed rodziną i boi się reakcji, bo ma zagrożoną potrzebę przynależności do własnej rodziny. a nie jest niczym zdrowym uodpornić się na niezaspokojenie tej potrzeby.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.12, 09:08
 Moje doświadczenia są ciężkie nie jeden nie jedna z was już popełniła samobójstwo ja mam ciężko rodzinę do mieszkania  żeby Dr Dulko i nie żyjący DR Imieliński ten temat był by nie ruszony  zostawcie tych lekarzy w spokoju   Grodzka Hałuszko Ja i wiele innych osób które zawdzięczają normalność że żyją tak jak ludzie  u mnie jeszcze że mówię wyraźnie i myślę normalnie sama o sobie decyduje
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.12, 09:18
Z rodzinami różnie bywa z matkami szczególnie.

Niestety czasem jesteśmy w sytuacji wyboru, ja albo rodzina.

i na taką ewentualność, bardzo polecam każdemu mieć przyjaciół
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.12, 13:44
Salamandra - rodzice w ogóle nie są mi potrzebni do procesu zmiany płci. Dane mam zmienione, biorę hormony, niedługo operacje. Żyję bez rodziny już dwa lata, kontakt tylko mailowy, ale miło by było, gdybym zamiast córo, usłyszał synu. Jeśli mnie odrzucą, trudno. Mam chłopaka i przyjaciół, którzy będą dla mnie nową rodziną.

Laylah - nie mam takiego dylematu, na moje szczęście. Ja jestem i taki, jaki jestem, zawsze byłem. Pod względem charakteru się nie zmieniłem, ale co zabawne, katolicy, mówiący tak pięknie od wyższości duszy nad ciałem, zaczną jęczeć, że ciało nagle wiedzie prym podczas egzystencji. I to mnie smuci, bo widzę moją rodzinę ponad to, a jednak czasem potrafią dotknąć dna i czuję się, jak adoptowany.

Marysia1 - Gdybyś miała mój rozum, to byś nie latała i jęczała, jak Ci ciężko było/jest/będzie. Skoro jest Ci dobrze to żyj i bądź szczęśliwa, a nie latasz i się wywyższach, jakby to było jakieś niesamowite osiągnięcie. Każdy zmienia płeć i każdy ma jakieś problemy, a to nie czyni z jednego herosa, a z drugiego jakiegoś mizerniaka. Każdy jest bohaterem w swoim życiu, bo ludzi nigdy nie mierzy się swoją miarą.
Zadałem pytanie natury ludzkiej, licząc, że wykobinuję sobie perfekcyjne rozwiązanie, aby powiedzieć tak, by nie złamać i im, i sobie serc. Jestem człowiekiem i czuję, ale moje uczucia nie dotyczą tylko bólu, strachu i cierpienia. To też uczucie bycia potrzebnym, szczęśliwym, zrozumianym. Zależy mi na akceptacji przez mojego ojca, bo wiem, że on to rozumie, jest bardzo inteligentny, ale nie chcę, by osoby pokroju mojej matki zmieniały mu myślenie, czy choćby dręczyły go do końca jego dni. Wystarczająco ma już ten człowiek problemów zdrowotnych, nie mogę go zabić moim coming outem, bo to ja będę mieć krew na rękach. To jest jak gra w szachy, musisz być precyzyjna, o krok do przodu, inaczej stracisz wszystkie pionki. 
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.12, 17:01
nie chodziło mi o to w jakim stopniu potrzebujesz rodziny a w jakim stopniu rodzina może ci to utrudnić, do jakiego stopnia realne jest wspomnianie przez ciebie widmo "detranzycji na siłę" itd. jeśli to faktycznie miałoby cię spowolnić, to odradzam.

a z drugiej strony dalej mi się wydaje, że w cztery oczy ma się więcej kontroli nad przepływem treści i jak mówić, to radziłabym tylko tak. 

do mnie początkowo rodzina była nastawiona neutralnie do czasu gdy zaczęłam się spotykać z chłopakiem, wtedy okazało się, że jest niedobrze i rodzina się ode mnie odwróciła. ale to też można zmienić, bo skąd mają wiedzieć kim jesteś skoro od lat mają przed oczami nieprawdziwą wizję ciebie? ja spotykając się z różnymi członkami rodziny oddzielnie (mam potwornie rozległą rodzinę, są nas miliardy) przekonałam do siebie praktycznie wszystkich poza mamą i ojczymem, bo nie mam wstępu do ich domu i nie mają pojęcia kim jestem. 

nie wiem, czy mail, list bądź telefon wystarczy by im to przekazać tak, aby zrozumieli co do nich mówisz.
zmian: 1, ostatnia: salamandra - 2013.11.12, 17:07
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.12, 18:51
To właśnie kwestia tego "momentu". Z jednej strony, jeśli po prostu się obrażą to będzie mi to wisiało, bo kiedyś muszą się "od-obrazić", z drugiej strony, jak mnie siłą wezmą i będą ukobiecać na siłę, to szlag mnie trafi, bo nie toleruję takiej zdrady. Mogą mnie nienawidzieć, ale niech nawet nie zaczynają gadać, że może być inaczej...

W cztery oczy, hmmm... Nie wiem, czy w przeciągu następnych pięciu lat będę opuszczać Anglię. To jest problem.

No, jak widzę to matki są jakieś dziwne. Mojej też odbiło, jak zacząłem się spotykać z chłopakiem, chociaż wciąż ma mnie za kobietę i teoretycznie powinno jej to pasować. W sumie ona jest typem kobiety, której nie sposób dogodzić. O.o

Musiałbym im książkę o transseksualiźmie wysłać wpierw, aby sobie poczytali, najlepiej taką, która wyłoży to nie w sposób naukowy, ale duchowy... Może to byłby dobry myk na nich?
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 08:15
  Mnie krytykuj po ja przeszłam piekło na ziemi słuchaj ja będziesz miękka to nic zrobisz mimo mego miałam taką determinację że jestem po całkowicie ja na rodzinę nie patrzyłam tylko parłam do przodu rodziną nie będzie żyć za ciebie nie mam prawa nawet sprzeciwić dwoje decyzji   ja żeby słuchała rodziny to nadal bym nic nie zrobiła w tym kierunku  ja mam tylko problem z strony ojca najstarszej siostry ojca z rodziną a tak ciotki i wujowie rozmawiają i mnie szanują a najgorzej mam w domu ale myślę że w domu też będzie  dobrze ja mam twardy charakter u mnie nikt siię nie może sprzeciwić
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 09:24
Pisac do Ciebie to jak grochem o sciane. Nie obchodzi mnie, czy przeszlac pieklo, czy nie. To Twoj problem, Twoje zycie. Ja sie tylko pytam, jak im to powiedziec, BO JA NIE JESTEM OD NICH ZALEZNY CO DO ZMIANY PLCI, rozumiesz? Ani pod wzgledem zmiany danych, ani finansowym, ani zadnym innym. Zacznij czytac moje posty, a nie bezmyslnie po mnie jechac. Mam juz dane zmienione od dluzszego czasu, bo nie zyje w Polsce i jedyne, o co mi chodzi to to, aby dobrze to rozegrac. Ale jesli mnie znienawidza to to przezyje. Przezylem gorsze rzeczy niz to.
Moja rodzina nie jest przyjemna. Matka sie na mnie wyzywala i nie chce, by sie wyzywala na ojcu za to, kim jestem. On juz ma chore serce przez nia i praktycznie sie nie odzywa do innych odkad wyjechalem, i wystarczajaco czuje sie temu wspolwinny, bo on mnie niosl na barkach przez zycie i wiem, ze powinienem go teraz ja niesc, bo jestem mu wdzieczny za zrobienie ze mnie silnego faceta. On zachartowal moj charakter, ktory jest podkresleniem mojej plci, nie zaden penis, zarost, czy cokolwiek innego. I nalezy mu sie szacunek i wyjasnienie, a nie krzyczenie, machanie narzadami plciowymi i oczekiwanie, ze to zrozumie, bo on nie jest tym, co patrzy, ale tym, co slucha.
Zatem po prostu sie nie odzywaj, bo nie mam szacunku do Ciebie, jak do kazdego krzykacza. Przezylas pieklo? Straszne, przykro mi, naprawde, ale sa ludzie, ktorzy tez nie maja lekko i po wyjsciu z dolka ZYJA i SA SZCZESLIWI, bo koszmar sie zakonczyl. Gdybym byl taki, jak Ty, pewnie siedzialbym w kacie w jakims sennym delirium, bo nie dalbym rady wyjsc na chwile zza chmury problemow, jezeli bym sie wczesniej nie zabil.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 09:44

meffistowy, mowisz ze masz kontakt tylko przez maila. A np skype? i nie musisz od razu im mowic, chodzi raczej o zlapanie od nowa bardziej regularnego kontaktu i przygotowanie do powiedzenia prawdy. tak jak pisales o ksiazce, po prostu mozesz z nimi gadac i raz na jakis czas zahaczyc o temat dookola ts. chociaz z drugiej strony nie wiem dokladnie jak zyjesz, czy taki kontakt przez skype nie bylby w zasadzie powiedzeniem prawdy o sobie.


mowisz tez ze masz kontakt z kuzynami (poza matka) i kuzynka moze byc bardziej przychylna. Moze od niej zaczac. Nie musisz sie ujawniac na sile, ale kiedys ten moment i tak przyjdzie, bo to musi byc wykanczajace psychicznie zyc normalnie jak facet i jedynie od rodziny sluchac ze jest sie dziewczyna.


Co do matek. Mysle, ze Wy k/m macie z nimi po prostu to samo co my z ojcami. Chociaz oczywiscie to nie regula. Ale tak sadze, ze matka w corce widzi odbicie siebie, podobnie ojciec w synu. Wiec jak im to dziecko mowi ze ma inna plec, to jest dramat. 

zmian: 1, ostatnia: malami - 2013.11.13, 09:45
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 10:03
Skype? Nie chcialbym. Rozmawialaby ze mna tylko matka, ewentualnie brat, a ich oboje najmniej potrafie zniesc. Niestety zostalem odizolowany i matka nie pozwoli, abym odzyskal kontakt, chociazby nawet po tym, ze po rozmowie z kuzynami dowiedzialem sie, jak mi obrobila przed rodzina tyly.
Poki co pisze do nich maile w formie bezplciowej. Wczesniej pisalem, jak dziewczyna, wiec moze cos ruszy, jak zaczne powoli robic "literowki" w strone plci meskiej.

Coz, to jest opcja. Chociazby, zeby dotrzec do ojca i z nim porozmawiac. Kuzyni mogliby w tajemnicy sie z nim skontaktowac, zeby dal mi znac albo chociaz numer podac.

W moim przypadku i ojciec, i matka widzieli odbicie siebie we mnie (chociaz wygladam wypisz wymaluj jak ojciec :)) i to powodowalo klotnie miedzy nimi! Matka chciala miec ekonoma w rozowej spodniczce, ojciec syna, ktory bedzie po prostu soba i czasem soc mu pomoze z komputerem. ;) I chociaz matka ukobiecala mnie na sile (w wieku 13 lat wygladalem jak chlopak, nie mialem miesiaczek i piersi, ani bioder, zabrala mnie do endo, abym dostal zenskie hormony, chociaz "odchyl" byl tak malutki, ze wedlug pani doktor tego nie oplacalo sie leczyc, bo tylko trulem sie tabletkami :/ i po tym wygladalem jak pokraka plci nijakiej z wypustkami na przedzie), to i tak poszedlem w slady ojca. 
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 10:24
 to wy użalacie nad sobą  ja mająć 16 lat ja  już powiedziałam że chce być kobietą moja historia trudna i bolesna  ty jak nie wiesz to się wypowiadaj tylko rób postępy żeby być normalną osobą rodzinę zostaw na bocznym torze  jesteś twarda idziesz do celu nie patrząc na nic i na nikogo tylko rób swoje   ja jak bym miała twój rozum to ja bym nic nie zrobiła ja cenę zapłaciłam wysoką i ja mam prawo swoje się wypowiedzieć  ja jak przechodziłam zmianę płci ja sama byłam fundacji nie było tylko parłam naprzód i ja na ten temat koniec bo nie ma sensu w koło Macieju powtarzać czuje się kimś zmieniasz płeć i tu nikt nie prawa dyskutować a ni sprzeciwiać bo to twoje życie i ty za to odpowiadasz w życiu i nikt nie prawa mieszać siostra z szwagrem 3 miesiące nie rozmawiają dałam radę po operacji a teraz dzielnicowy mi pomoże będę miała spokój  a jeszcze spastyczne mięśni  nie mogę się do pleców dotknąć tak boli ja też oddawałam i ojcu i matce i mieszkam ja spać nie mogę tak mnie boli no niestety w dzieciństwie lekarze tego nie wykryli  to tego dojdzie że mogę o kulach chodzić  ja mam wszędzie daleko  mieszkam na prowincji  i dałam przeszłam wszystko a ty miękką osoba która nic w tym temacie tylko biadoli     
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 12:56
Pokaz mi, gdzie sie uzalam? Caly czas Ty jeczysz i stekasz, ze "bylo to, bylo tamto, jak mi zle bylo, pieklo, ajajajaj". Wyrazilas swoja opinie na ten temat, ze trzeba twardo i hardo, ale ta opcja mi sie nie podoba, wiec powinnas zakonczyc dyskusje i pojsc niesc pomoc/pomarudzic gdzies indziej. Naprawde nie interesuje mnie, co dzialo sie w Twoim zyciu, bo prawdopodobnie nasze drogi nigdy sie nie zejda, a nawet jesli to prawdopobnie sie miniemy, bo nie chcialbym siedziec i sluchac non stop o czyjejs "strasznej" przeszlosci.
Sama piszesz, ze to moje zycie, wiec ja decyduje, jak powiem rodzicom i przestan mnie obrazac, sugerujac, ze jestem miekki. Moim zdaniem panicznie potrzebujesz uwagi i robisz to w tak smieszny sposob, jeczac, jak Ci zle bylo. Przeszlas wiele, wiec powinnas niesc "sobie podobnym" dobra rade, a nie demotywowac wszystkich naokolo i uwazac sie za jakas wyjatkowo osobe, bo Tobie sie udalo. Skoro Ci sie udalo to wcale tak zle nie mialas. Twoja zmiana plci ma oznaczac Twoje szczescie, a nie karte przetargowa "bo ja mialam gorzej niz Ty". 
Bardzo mi przykro, ze Cie boli. Mnie tez boli. Noga. Tez groza mi kule. I nawet w takim stanie chodzilem pieszo 6.5km do centrum miasta, bo nie mialem grosza na bilet, a musialem pojsc. I szedlem, a nie narzekalem, ze mi zle. Jak bolalo za bardzo to robilem przerwe i ruszalem dalej, a nie zaczepialem przechodniow, ze mnie boli i litujcie sie niebiosa, bo moja persona cierpi.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 15:05
[autor]
meffistowy - marysia1 to osoba upośledzona umysłowo więc nie rozumiem dlaczego się z nią kłócisz. Ona i tak nie rozumie co chcesz jej przekazać, bo po prostu ma inny tok myślenia przez swoją chorobę. To nie ma sensu, jej nic nie wytłumaczysz.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 15:41
Gdybym wiedzial to bym sobie darowal, ale po prostu myslalem, ze to osoba uparta prawie tak mocno jak ja. Coz.
Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 16:54
leo92 pisze:
meffistowy - marysia1 to osoba upośledzona umysłowo więc nie rozumiem dlaczego się z nią kłócisz. Ona i tak nie rozumie co chcesz jej przekazać, bo po prostu ma inny tok myślenia przez swoją chorobę. To nie ma sensu, jej nic nie wytłumaczysz.
Leo92 czytajac wypowiedzi kolezanki marysi wydaje mi sie ze jednak 
sporo rozumie.Zgadzam sie z meffistowy. Ile mozna wylewac swoje 
smutki? Nie tylko jej historia jest dramatyczna. Dojdzie niedlugo do tego
ze w kazdym temacie bedzie mozna przeczytac jej straszliwa historie i
jak to wszystko sie da zrobic. Glebiej tematu nie bede drazyc bo jeszcze kogos obraze a nie to
jest moim zamierzeniem.
tak naprawde na pytanie czy powiedziec nie ma jednoznacznej odpowiedz.
Zbyt wiele czynnikow o tym decyduje. Lacznie z wlasnym charakterem. 

Re: Powiedziec, czy nie? 2013.11.13, 17:24
[autor]
Może tak wydać wspólnym wysiłkiem jej pamiętnik?
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj