Czy warto mówić cokolwiek rodzinie?

  liczba postów: 23
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 17:38
[autor]
O tym, że nie identyfikuję się z moją biologiczną płcią, wie tylko moja siostra. Ona przyjęła to bardzo dobrze, łatwo jej było przyjąć do wiadomości, że zamiast siostry ma właściwie brata. Ale co zrobić z resztą rodziny? Niemal wszyscy w mojej rodzinie są wierzący, a ich tolerancja to kompletna hipokryzja. Ilekroć gdziekolwiek jest coś wspomniane na temat transseksualizmu i pokrewnych zjawisk, natychmiast się oburzają i mówią, że "takich to powinno się izolować i leczyć", oraz że "zboczeńca w rodzinie by nie znieśli". Ilekroć js cokolwiek wspominam na ten temat, mówią mi, żeby iść do spowiedzi, albo żeby "przestać się wydurniać". Czy w związku z tym warto im cokolwiek mówić? Warto cokolwiek ryzykować?
Domyślam się, że podobnych pytań było tu już wiele, jednak każdy przypadek jest trochę inny, stąd też moje.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 17:46
[autor]
silveira pisze:
Czy warto mówić cokolwiek rodzinie?

Wydaje mi się, że jeśli planujesz pełną tranzycję to tak, bo może się zrobić dziwnie w pewnym momencie. Osobiście dokonuję częściowej korekty i oprócz rodzicom i jednym dziadkom nie mam zamiaru nikomu więcej o tym wspominać, bo uważam, że nie ma takiej potrzeby, bo mogliby zareagować jak Twoi albo gorzej. Od ponad 10 lat wyglądam tak samo, więc nie powinny nikogo z mojej rodziny razić drobne zmiany w moim wyglądzie, więc nie mówię. Nie potrzebuję dodatkowych stresów, poza tym nie zmieniam płci, tylko się doandrogenizowuję, albo w innych słowach: poprawiam niedoskonałości cielesne, więc comming out mnie nie dotyczy. W przypadku ts warto wszystkim powiedzieć.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 18:10
[autor]
Właśnie mój przypadek to nie jest ts, chyba bardziej tg, w sumie to opisałem go bardziej dokładnie w innym wątku nocą. Patrząc na Twój przypadek, widzę nieco podobieństw między nami, stąd Twoje słowa biorę sobie do serca. Jakoś wątpię, by moja rodzina potrafiła w ogóle to przyjąć.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 18:13
[autor]
silveira pisze:
Twoje słowa biorę sobie do serca.

Niektórzy użytkownicy tego forum donoszą co następuje:
<< słowa eMily - Mae zmieniają się szybciej niż pory dnia >> choć wg samej "zainteresowanej" mają charakter stały. Ale cieszę się, że tak piszesz
zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2015.02.01, 18:20
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 18:17
[autor]
silveira pisze:
Jakoś wątpię, by moja rodzina potrafiła w ogóle to przyjąć.

Noo, moja nie przyjmowała na długo zanim sam cokolwiek rozumiałem. To między innymi powód dla którego mama nigdy nie chciała mieć nic wspólnego z moim wychowaniem bo byłem "inny". Tak to do mnie przylgnęło, że powinni mi zmienić drugie imię w dowodzie na Kamil Inny K.
zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2015.02.01, 18:18
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 18:35
[autor]
ale to chcesz brać hrt, czy nie? do jakiego poziomu chcesz tranzycje robić? chcesz ją w ogóle robić? czy chcesz po prostu być uważany przez społeczeństwo jako facet, bez żadnych hormonalnych i hirurgicznych zmian?
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 18:55
[autor]
to było do autora tematu ;)
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 18:59
[autor]
xyz pisze:
ale to chcesz brać hrt, czy nie? do jakiego poziomu chcesz tranzycje robić? chcesz ją w ogóle robić? czy chcesz po prostu być uważany przez społeczeństwo jako facet, bez żadnych hormonalnych i hirurgicznych zmian?
Mój przypadek opisałem dokładniej tutaj: http://forum.transfuzja.org/pl/watek/portal/ratunku_kim_ja_jestem/Gdzie_jest_moje_miejsce/3.htm

@emilymae: wiesz, ja tu jestem dopiero od wczoraj, więc jeszcze sobie opinii o nikim nie wyrobiłem :D ale tak jak mówię, to na podstawie tego, co zdążyłem przeczytać.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:01
[autor]
Zdążyłem się z tym zapoznać już :)
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:09
[autor]
Nie będę Ci mówiła co masz robić, bo to nie ja od tego tu jestem, ale powiem Ci co ja zrobiłam (i robię do tej pory).
Niedawno zaczęłam hrt. Outowałam się rodzicom już pare razy - niestety bez skutku. Nie, że są katolami - raczej konserwatystami są, więc niestety po outowaniu się 'olali' sprawę, i chcieli ją zakryć pod dywan.
Sama zaczęłam leczenie, a rodzicom będę się outowała raz jeszcze jak już będę 'przechodzić' na drugą stronę rzeki do końca - czyli jakoś po fakcie dokonanym.
Masz już te 25 lat, to zakładam że jestes na swoim? No to zbytnio opinia rodziców nie jest ci potrzebna, bo sam zacząłeś już życie.
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2015.02.01, 19:09
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:21
[autor]
Wg mnie trzeba uważać komu się o tym mówi, bo nie każdemu można i niekiedy pewne osoby z przyjaciół stają się po oucie wręcz wrogami. Inni odchodzą po cichu lub kontakt się urywa.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:35
[autor]
xyz pisze:
Masz już te 25 lat, to zakładam że jestes na swoim?
Z tym jest właśnie problem. Bardzo chciałbym już być na swoim, wtedy byłoby mi obojętne, co myślą, jednak mam chorobę dwubiegunową i ktoś mnie stale musi "pilnować".
Dla mnie każda porada od bardziej "doświadczonych" osób jest bardzo cenna, wiadomo, nikt mi nie powie, co konkretnie mam zrobić, ale mogę sam wyciągać wnioski i czerpać "inspiracje" :) także dziękuję :)
To przykre, że nasi bliscy zamiast wspierać, udają, że problemu nie ma. Tobie życzę powodzenia :)
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:39
[autor]
emilymae pisze:
Wg mnie trzeba uważać komu się o tym mówi, bo nie każdemu można i niekiedy pewne osoby z przyjaciół stają się po oucie wręcz wrogami. Inni odchodzą po cichu lub kontakt się urywa.
Brzmi bardzo znajomo, chyba wielu z nas doświadczyło tego w swoim życiu :( jestem pewny, że mogę spodziewać się wydziedziczenia i/lub dożywotnich wakacji w specjalistycznym ośrodku, gdyby się moi dowiedzieli.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:48
[autor]
silveira pisze:
mogę spodziewać się wydziedziczenia i/lub dożywotnich wakacji w specjalistycznym ośrodku, gdyby się moi dowiedzieli.

To już sytuacje ekstremalne, ale na pewno w jakiś sposób rodzina wyraziłaby swoje niezadowolenie np zwalając Ci na głowę masę dziwnych obowiązków, nadmiernie pilnując, unikając rozmów jakichkolwiek czy lekceważąc wszystkie inne Twoje problemy i niedomagania, a na końcu po prostu się odwrócić i zerwać całkowicie kontakt. Mnie gdyby nie przygarnęli dziadkowie po commingu, to dziś pewnie bym mieszkał w jakimś wiejskim przytułku, ALE nie dlatego, że rodzice by mnie wygnali z mieszkania, tylko na własne życzenie, bo "klimat rodzinny" stał się mało przyjemny.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 19:55
[autor]
silveira pisze:
jednak mam chorobę dwubiegunową i ktoś mnie stale musi "pilnować".

Mnie też ktoś musi pilnować, bo choruję od wielu lat na schizofrenię. Więc w jakimś stopniu znam temat. Dobrze, że mam tych dziadków, bo jeśli chodzi o rodziców, to jedynie utrzymuję sporadyczny kontakt telefoniczny z mamą. Ona nigdy nie zadzwoni, zawsze to moja inicjatywa. Ale skoro np nie docierało do nich, że mam astmę, schizo czy in, to ts-podobne tematy tym bardziej nie robią wrażenia. Jak wczoraj powiedziałem mamie, że jadę do Poznania do lekarza, to domyśliła się w czym rzecz i zapytała ze zdziwieniem "To jeszcze Ci nie przeszło ??" tak jakby to był lekki, wiosenny katar. Też jej się dziwię, bo sama ma poważne kłopoty ze zdrowiem, ale pomimo tego moich nie rozumie i nie akceptuje JAKO MATKA. Przykre.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 20:16
[autor]
Moge mowic tylko za siebie,ale wsparcie najblizszych osob jest naprawde zbawieniem, mam to szczescie ze Mama,Brat i pare innych osob, nawet jezeli nie do konca rozumieja to daja mi to wsparcie, oparte na wzajemnym szacunku i milosci, bo tutaj jest klucz schowany.
Zycze Wam rownie zyczliwych ludzi wokol siebie, bo chamstwa dookola mamy az w nadmiarze.Joanna
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 20:16
[autor]
Jak to dobrze, że chociaż masz dziadków, moi poumierali wszyscy, prócz jednej babci, która jest jeszcze gorsza od matki, a obie chcą koniecznie, bym stał się "normalną, zwyczajną dziewczyną". Przykre to słowa Twojej mamy, rzeczywiście strasznie lekceważace podejście z nich bije :( a nie jest tak, że może uważa, że Twój stan jest spowodowany chorobą psychiczną? Jestem pewny, że moi tak by właśnie uważali, bo doświadczam stanów psychotycznych, więc pewnie mieliby poczucie, że "coś mi się tam uroilo". A normalnej atmosfery to już by na pewno nie było.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 20:25
[autor]
aska pisze:
Moge mowic tylko za siebie,ale wsparcie najblizszych osob jest naprawde zbawieniem, mam to szczescie ze Mama,Brat i pare innych osob, nawet jezeli nie do konca rozumieja to daja mi to wsparcie, oparte na wzajemnym szacunku i milosci, bo tutaj jest klucz schowany.
Zycze Wam rownie zyczliwych ludzi wokol siebie, bo chamstwa dookola mamy az w nadmiarze.Joanna
Aż się uśmiechnąłem, czytając Twoje słowa :) one dają nadzieję, być może nam wszystkim się w życiu ułoży tak jak byśmy chcieli. Pozdrawiam! :)
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 20:39
[autor]
silveira pisze:
bym stał się "normalną, zwyczajną dziewczyną".

Moja babcia wie, że nigdy nie będę "normalnym, zwyczajnym", ale i tak rozumie to lepiej od mamy. Wie, że zawsze się różniłem od rówieśników, we wszystkim. Mama już tego nie rozumie - jak miałem może 5 lat byłem na badaniach psychologicznych w swoim mieście razem z mamą i babcią i mimo, że diagnoza już wtedy nie była pozytywna dla mnie, to babcia okazała zrozumienie, a mama całą drogę była wkurzona i do dzisiaj ma jakiś żal?... Tylko nie wiem za co. Tą inność widzieli wszyscy. Próbuję od wielu lat się wpisać w jakieś społeczeństwo, ale hetero- mnie nie chcą, ts też nie, bo nie do końca jestem ts, inne grupy ? I tak szukam od wielu lat, kim jestem.
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.01, 23:14
[autor]
silveira:
jestem pewny, że mogę spodziewać się wydziedziczenia i/lub dożywotnich wakacji w specjalistycznym ośrodku, gdyby się moi dowiedzieli.

No to sprawa jest chyba prosta: nie mówić. Przynajmniej na razie. Jeśli naprawdę spodziewasz się, że może być tak źle... to zrób diagnostykę, a potem im powiedz i pokaż papiery od lekarza na potwierdzenie swoich słów - tylko to (jeśli w ogóle cokolwiek) może takich zatwardziałych przeciwników przekonać. A nawet jak ich nie przekona, to już nie będą mieli możliwości gdzieś Cię zamknąć, skoro lekarze stwierdzą, że wszystko z Tobą ok :P
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.02, 00:46
[autor]
Mam znajomą MK, która ma 18 lat i od niedawna bierze hormony.
Sytuacja wygląda tak: jako dziecko miała bliską relację z matką, taką wręcz symbiotyczną. Długo była bardzo niesamodzielna, w końcu psycholożka kazała matce "obciąć pępowinę" i matka poszła w drugą skrajność, stała się dla niej zimna, wręcz opryskliwa. Im bardziej moja koleżanka stawała się nastolatką, a nie dzieckiem, tym kontakt był gorszy. Na to nakłada się jeszcze transpłciowość, którą ona wcześnie sobie uświadamiała. Matka pozwalała jej się diagnozować, ale w nadziei, że lekarze ją zniechęcą, że jej wytłumaczą, że wcale nie jest ts, że z niej zrobią "normalnego chłopaka"... itd. Do osiemnastki owa koleżanka chodziła do Jakimy, bodajże ucznia zboczeńca Cz., po osiemnastce - już bez wiedzy matki - przeniosła się do Dulki, bo Jakima przedstawiał bardzo rygorystyczne warunki - dwuletni test realnego życia bez hormonów (jak się można domyślać, 18-letnia emka jest w wieku, w którym dwa lata mogą mieć ogromny wpływ na końcowy efekt i wiarygodność, więc chciała jak najszybciej dostać hormony).
Podobno matka jeszcze jakieś dwa lata temu twierdziła, że jeżeli ona po osiemnastce nadal będzie chciała zmienić płeć, to ona (matka) jej będzie dawać pieniądze na leczenie... niestety, w ciągu tych dwóch lat zaczęła coraz bardziej negatywnie reagować na oznaki tego, że koleżance bynajmniej nie "przechodzi". Można powiedzieć, że po prostu się wystraszyła; dopóki do osiemnastki było daleko, mogła traktować to jako problem zupełnie teoretyczny, a kiedy przekonała się, że transpłciowość jej dziecka nie jest żadną chwilową fanaberią, zacięła się w odrzuceniu.
Przez to, że - jak wspomniałam - matka stała się zimna, a chwilami z kolei wręcz agresywna, dochodzi do awantur o byle co. Koleżanka w którymś momencie wykrzyczała, że bierze hormony - i o dziwo nic, matka nie próbowała ich wyrzucać, jakby się pogodziła albo uznała, że ważniejsze są jej jogurty, które córka zjadła (o to była awantura). Obecnie koleżanka czeka, co będzie, kiedy zmiany staną się widoczne (choć nawet bez hormonów wyglądała już coraz bardziej kobieco) i planuje na ostatnią klasę liceum przenieść się do Warszawy. Trudno mi wysnuć z tego jakieś ogólne wnioski, ale przedstawiam sytuację...
Re: Czy warto mówić cokolwiek rodzinie? 2015.02.02, 02:37
[autor]
Czy istnieje możliwość, że zamieszkałbyś z siostrą, znajomymi albo kimś wspierającym? Podejrzewam, że z rodzicami trudno będzie odbudować relację na tyle by im powiedzieć, więc najlepiej jednak się wyprowadzić. Hipotetycznie, nie mogą cię wysłać na leczenie jeżeli nie stwarzasz zagrożenia dla siebie i innych bez nakazu sądowego, ale - mogą ciebie wymeldować i wystawić za drzwi (do 25 roku by musieli opłacać alimenty gdybyś się uczył, jednak już nie).

Rozumiem dylemat, bo również na mnie trzeba baczyć z różnych powodów zdrowotnych (chociaż starczy by ktoś był w tym samym mieście i w kontakcie). Kwestia czy wsparcie rodziców w tym wypadku jest warte poświęcenia jak rujnuje ci psychikę ukrywanie się.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj