tranwestytyzm? a moze to chwilowe?

  liczba postów: 8
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.09.29, 22:06
[autor]
Witam. Mam problem z określeniem siebie. Może znajdzie się ktoś w miarę ogarnięty i coś mi doradzi. A o co chodzi? Jestem 18 letnim młodym człowiekiem. Od kilku lat określam się jako osoba homoseksualna - wspominam o tym, gdyż być może ma to znaczenie. Od początku było to dla mnie oczywiste, lecz to co się dzieje ze mną od jakiegoś czasu, już wcale takie nie jest. Otóż. Zaczęło się wszystko od tego, że zaznaczając płeć zakładając konto na jakiejś stronce, opanowało mnie znienacka coś na kształt buntu - co? A dlaczego ta płeć a nie inna? Niekoniecznie się tak czuję... Zaczęły mnie nachodzić dziwne myśli, gdyż zmieniło się postrzeganie mojego ciała - obudziło mnie nieraz błądzenie rąk po moim ciele, przy uczuciu ... Rozpaczy? I niedowierzania, jakby coś było nie tak. Zaczęlo się noszenie 'spłaszczaków' , ciuchów płci przeciwnej, (bokserki, koszule, spodnie, t-sjirty...blabla) pojawiło się uczucie takiego skrępowania przy noszeniu tych 'wcześniejszych' ubrań. Inne układanie wlosów, uczucie głębokiej satysfakcji jak przypadkowo wydałam z siebie niższy głos. Wszystko to sprawiało, że czułam się... Tak spokojnie. I nagle wszystko minęlo. pragnienie noszenia meskich ciuchów, używania meskich perfum, czesania się w ten sposób, by ktoś postronny nie mógł ustalić mojej płci. Wszystko. A potem... Znów wróciło. I minęlo. I wróciło. No, szlag może czlowieks trafic! O co tu, do cholery, chodzi?! Nie chce jednak zmieniać mojego ciala trwale - żadna operacja. Odpowiadałoby mi jednak, gdyby była możliwość określenia siebie w jak najbardzidj uniseksowy sposób - ani konieta, ani mężczyzna. Transwestytyzm? Z tym że nie czerpię z tego przyjemności, nie podnieca mnie to. Szczerze, mało się na tym znam. Jakieś pomysły?
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.09.29, 22:59
[autor]
Transwestytyzm niekoniecznie jest związany z uczuciem podniecenia. Jest odmiana fetyszystyczna i ona, owszem, służy zaspokajaniu potrzeb seksualnych, ale jest także transwestytyzm podwójnej roli, który polega na okresowym wcielaniu się w płeć przeciwną bez chęci wprowadzania trwałych zmian. To tak na wstępie.
Hm, odrobinę przypominasz mi siebie - też nie czuję się jednoznacznie, tyle że ja przyjmuję hormony i planuję pierwsze dwie operacje, głównie dla zdrowia, bo jednak w społeczeństwie wolę pełnić rolę męską. Zapoznaj się może z terminem genderqueer lub genderfluid (o ile nie masz problemu z angielskim, bo google głównie takie rzeczy wyszukuje). W skrócie oznacza to osobę, która utożsamia się raz z męską płcią, raz z żeńską, czasem z obiema, czasem z żadną, czasem jeszcze inaczej; ogólnie dosyć płynnie się postrzega. Albo jest transgenderyzm - coś jak transseksualizm, tyle że osoba TG niekoniecznie chce podejmować się tranzycji, choć ja to rozumiem też jako niejednoznaczną tożsamość seksualną (po środku?).
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.09.30, 19:39
[autor]
Dziękuję Ci momoko za odpowiedź. Termin transwestytyzm podwójnej roli był mi już znany, ale chcę dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej więc dzięki za dwa następne. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Mianowicie, część kobiet homoseksualnych, określanych jako "butch" ubiera się męsko, nosi krótkie włosy... Znany jest ten podział na lesbijki femme/butch. Może to o to chodzi? Wybrałam nieodpowiednie forum? Powinnam utożsamiać się z kobietami butch? Z drugiej strony, gdyby tak bylo to wydaje mi się że nie miałabym faz na 'bycie chłopakiem' (wraz ze wszystkim o czym pisalam na początku) i 'bycie dziewczyną'.... Po prostu bylabym butch.
Po prostu chcę przeanalizowac wszystkie mozliwe warianty... Co myślicie?
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.09.30, 21:07
[autor]
Bycie męską lesbijką a czucie się (nawet jeśli tylko okresowo) chłopakiem to dwie różne rzeczy, ale czy się wykluczają, to już inna sprawa. Orientacja chyba nie ma tu większego znaczenia. Nikt nie powie Ci, z kim powinnaś się utożsamiać, bo to określić jesteś w stanie tylko Ty. :)
Zresztą ja jestem bi i mam fazy, gdy wygodniej mi myśleć o sobie jak o lesbijce, ciesząc się ze swojej biologii, innym razem jak o geju (mając do biologii neutralny stosunek) albo w ogóle jeszcze inaczej. Najczęściej odnajduję się po środku. Czasem chcę wyglądać ekstremalnie kobieco, a czasem chcę zapuścić brodę i ociekać testosteronem. :P No genderqueer. Można? Można.
Także niekoniecznie wszystko musi być zero-jedynkowe, a chęć wyglądania w jakiś określony sposób niczego jeszcze nie przesądza.
Transwestytyzm raczej nie polega na uniseksowym określaniu się. Może w takim razie agenderyzm?
Ostatecznie to wszystko to tylko szufladki... ważne, by się ze sobą dobrze czuć.
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.09.30, 21:12
[autor]
page pisze:
I nagle wszystko minęlo. pragnienie noszenia meskich ciuchów, używania meskich perfum, czesania się w ten sposób, by ktoś postronny nie mógł ustalić mojej płci. Wszystko. A potem... Znów wróciło. I minęlo. I wróciło. No, szlag może czlowieks trafic! O co tu, do cholery, chodzi?! Nie chce jednak zmieniać mojego ciala trwale - żadna operacja. Odpowiadałoby mi jednak, gdyby była możliwość określenia siebie w jak najbardziej uniseksowy sposób - ani konieta, ani mężczyzna.
Tzn. nie chcesz trwale zmieniać swojego ciała w tym momencie (w, jak rozumiem, fazie "remisji parcia na trans"), czy też pomysł trwałej zmiany ciała nie przychodzi ci do głowy nawet wtedy, kiedy akurat czujesz, że z twoim ciałem jest coś nie tak?

Czy może okresy niezadowolenia z ciała masz wtedy, kiedy akurat angażujesz się jakoś w relacje z ludźmi, a przestaje ci to zaprzątać wtedy, kiedy skupiasz się na jakichś pozacielesnych abstrakcjach: szkoła, praca, jakieś pasje intelektualne?

page pisze:
Po prostu chcę przeanalizowac wszystkie mozliwe warianty... Co myślicie?
Myślę, że mamy zbyt mało danych, żeby coś wyrokować. Podobnego "falowania" tożsamości płciowej doświadczało kilka znanym mi osób, włącznie ze mną. Raz parcie w temacie było silniejsze, raz wydawało się znikać. I jedne z nich ostatecznie okazały się TS, a inne nadal określają się jako TV.

Pozostaje Rada Standardowa nr. 427: Poznaj prywatnie kilka TV, TS, butch. Pójdź z nimi na piwo, naciągnij na zwierzenia. Dowiedz się jakie fazy przechodziły i gdzie je to zaprowadziło, to może ci się wyjaśni, do której z tych historii najlepiej pasujesz.
Na początek może być tu - na forum, potem rozejrzy się może za jakąś grupą wsparcia: http://transfuzja.org/pl/artykuly/zapowiedzi_trans.htm
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.09.30, 21:13
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.09.30, 21:30
[autor]
Tu nie ma co wymyślać :P rób co dla ciebie najwygodniejsze, poczytaj o tematach albo poznaj kilka osób z danych grup, a reszta wypłynie sama.

Chociaż też nie umiem się określić - wiem jednak, że nie ma to żadnego wpływu na cokolwiek tak naprawdę :P
zmian: 3, ostatnia: prolaktynka - 2014.09.30, 22:11
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.10.04, 01:29
[autor]

freja pisze:
page pisze:
I nagle wszystko minęlo. pragnienie noszenia meskich ciuchów, używania meskich perfum, czesania się w ten sposób, by ktoś postronny nie mógł ustalić mojej płci. Wszystko. A potem... Znów wróciło. I minęlo. I wróciło. No, szlag może czlowieks trafic! O co tu, do cholery, chodzi?! Nie chce jednak zmieniać mojego ciala trwale - żadna operacja. Odpowiadałoby mi jednak, gdyby była możliwość określenia siebie w jak najbardziej uniseksowy sposób - ani konieta, ani mężczyzna.
Tzn. nie chcesz trwale zmieniać swojego ciała w tym momencie (w, jak rozumiem, fazie "remisji parcia na trans"), czy też pomysł trwałej zmiany ciała nie przychodzi ci do głowy nawet wtedy, kiedy akurat czujesz, że z twoim ciałem jest coś nie tak?


był taki okres kiedy moje piersi były dla mnie czymś tak obcym, że zrobiłabym wszystko żeby się ich pozbyć. Myślałam nad operacją, usunięciem piersi czy cos?... ale doszłam do wniosku, że nie potrzebuję tego. W zupełności wystarczają mi spłaszczaki. Paradoksalnie, nie zniosłabym posiadania męskich narządów płciowych - doszłam co wniosku, że nie czuję się chlopakiem. Po prosyu nie czuję się dziewczyną. Czasem. Chwilowo. Bez sensu?

freja pisze:
Czy może okresy niezadowolenia z ciała masz wtedy, kiedy akurat angażujesz się jakoś w relacje z ludźmi, a przestaje ci to zaprzątać wtedy, kiedy skupiasz się na jakichś pozacielesnych abstrakcjach: szkoła, praca, jakieś pasje intelektualne?


Właściwie to chyba nie do końca tak. Jeżeli spotykając się z ludzmi funkcjonuję jako:
  • 'nie-dziewczyna' - w spłaszczaku, ubierając się w męskie/uniseksowe ciuchu itd. - wszystko jest wspaniale. Czuję się swobodnie.
  • 'nie dziewczyna' - ubrana np. z konieczności dziewczęco - czuję się fatalnie, chcę się zapaść pod ziemię. Chcę jzk najszybciej się przebrać jak najbardziej neutralnie.

freja pisze:
a przestaje ci to zaprzątać wtedy, kiedy skupiasz się na jakichś pozacielesnych abstrakcjach: szkoła, praca, jakieś pasje intelektualne?


Owszem, zauważyłzm taką zależność :ale jeżeli skupię się nad czymś wystarczająco, to chyba typowe że nie myślę o innych sprawach? Ale rozumiem o czym mowa. Czy przeszkadza mi to wciąż, czy nurtuje mnie to nawet podczas nauki, czy tylko jak mam wolny czas i nie mam nic innego do roboty? I to jest powód, przez który nie poruszyłam jeszcze tego tematu w rozmowie z psychologiem - mam spotkania z nieco innego powodu. Bo co, jeżeli przejmuję się czymś, co 'powstało' przez chwile znudzenia i samotności w pokoju? Odpowiadając : w kryzysowych sytuacjach owszem, dużo o tym myślę, wtedy te myśli krązą nade mną także podczas nauki. Ale tylko wtedy gdy jakoś szczególnie się tym przejmuję, ktoś mnie rozdrażni w związku z tym, albo akurat zebrało mi się na rozkminy co mi jest.
Re: tranwestytyzm? a moze to chwilowe? 2014.10.04, 02:49
[autor]
page:
W zupełności wystarczają mi spłaszczaki.

Z tym jednak trzeba uważać. Żeby się żebra trwale nie odkształciły, na pojemność płuc to chyba też niekorzystnie wpływa... Ktoś tam coś wspominał chyba też o problemach z oddychaniem...


page:
Paradoksalnie, nie zniosłabym posiadania męskich narządów płciowych

Ja sobie na początku leczenia też nie bardzo to wyobrażałem :) Teraz nie mogę znieść, że moje nie są dokładnie takie jakie być powinny... czyli typowo męskie.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj