Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc.

  liczba postów: 50
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 10:49
[autor]
Witajcie.

Ahh, napisałam długą konkretną wiadomość, ale po kliknięciu wyślij okazało się, że mnie wylogowało w międzyczasie i przepadła. Tak więc napiszę w skrócie, nie chcę ponownie tyle pisać.

Od dziecka przejawiałam dziewczęce zachowania, jak zabawa lalkami itp. (ale chłopięce też, chociaż nie typowo chłopięce bo np. piłka nożna czy samochodziki nigdy mnie nie interesowały). Z czasem zachowywałam się coraz bardziej dziewczęco co było dla mnie naturalne, lubiłam czasem ubierać spódniczki siostry (pamiętam jak raz zrobiłam to przy mamie, wtedy to akurat była bluzka dziewczęca, nie spódnica, i mama powiedziała, że mam nie zakładać damskich ubrań bo w przyszłości zacznę myśleć, że jestem dziewczyną - ta sytuacja została przeze mnie dobrze zapamiętana).

W podstawówce wszystko się nasiliło, w wieku 11-12 lat zauważyłam też że pociągają mnie mężczyźni (i tylko mężczyźni). Myślałam wówczas że jestem gejem.

Z czasem dowiedziałam się o czymś takim jak transseksualizm. W międzyczasie, w gimnazjum już żartowano ze mnie że zachowuję się jak dziewczyna itd. wszystko to było dla mnie naturalne. Gdy czytałam niebieską stronę najpierw próbowałam oddalić od siebie myśli że jestem ts i miałam takich parę podejść ale w końcu się przemogłam i stwierdziłam, że to jest to. Byłam u lekarza w sprawie takiej przedwstępnej diagnozy (miałam wtedy raptem 14-15 lat) i stwierdził najpierw, że jestem ts, potem jednak, że może jestem tv. Jest to lekarz powszechnie negowany, ale wtedy nie było o nim tyle wiadomo. Jego opinia nie ma już od paru lat żadnego znaczenia prawnego czy klinicznego.

Do liceum poszłam już jako ''ona'' mimo męskich danych. Załatwiłam sobie hormony i brałam w małych dawkach by nie zrobić sobie krzywdy. W wieku 18 lat udałam się do psychologa. Nalegałam by zrobił mi testy na TS itp. bo cały czas miałam jakieś drobne wątpliwości. Jednak psycholog ten uznał że jak całe liceum tak funkcjonowałam to nie ma sensu robić testów, że to i tak testy tylko na osobowość a nie na ts no i wydał mi opinię.

Psycholog sądowy zasugerował mi że mogę mieć syndrom dorosłego dziecka z rodziny dysfunkcyjnej i przestrzegł mnie że nieodwracalne operacje mam robić najwcześniej po 25 roku życia bo do tego czasu rozwija się mózg.

W końcu zmieniłam dane, poszłam na studia które mnie interesowały. Nie znalazłam wielu znajomych bo byłam wyobcowana. Znajomi z którymi się jednak zakumplowałam robili czasem jakieś imprezy, spotkania - ja zawsze odmawiałam, szukałam wymówki.

Teraz druga sprawa. Jako dziecko miałam zdiagnozowaną nerwicę natręctw. Moja rodzina była od zawsze dysfunkcyjna chociaż zrozumiałam to gdzieś dopiero w wieku 17-18 lat. Były awantury, bijatyki rodziców, rozstania i powroty itp. Kiedy chodziłam do liceum, gdy rodzice byli już w trakcie rozwodu to idąc do szkoły, pierwsze 2 lekcje zanim nie zajęłam myśli czymś innym, myślałam prawie tylko o tym czy jak wrócę to jeden rodzic nie zabije drugiego. Bo w trakcie rozwodu i podziału majątku ich wojny się bardzo nasiliły, często nawet moim czy rodzeństwa kosztem. Natomiast już jako dziecko miałam na przykład tzw. wiercenie w żołądku, kłucie serca czy uczucie zatkania przełyku, gdy np. rodzice się kłócili. Czułam się wtedy podobnie, jak dziś czując tą niepewność. Ten ogromny lęk, wiercenie w żołądku. Nerwicę natręctw mam do dziś i jako tako nad nią panowałam. Ale zauważyłam od jakichś 3-4 miesięcy (co wcześniej nie miało miejsca) że czasem pojawiają mi się myśli (kompulsywne?) że myślę w formach męskich, a nie żeńskich. Czasem tak, czasem tak. Że myślę o sobie jak o mężczyźnie? Sama nie wiem czy tak, ale jest to dziwne.

Kolejna sprawa to z czasem nasilały mi się też różne lęki i chyba mogę stwierdzić dziś że urosły do miana nerwicy lękowej. Kiedyś lubiłam nowe miejsca, ludzi, a dziś się boję. Czuję lęk na myśl o obcym miejscu, obcej mi osobie. Nie raz jak się z kimś umówię to na godzinę przed odwołuję bo czuję lęk i niechęć. Boję się sama znajdować w nowych miejscach.

Trzecia rzecz to że od paru lat zauważyłam że coraz rzadziej odczuwam przyjemność. Spacer, spotkanie ze znajomymi, książka, gra itd. nie sprawiają mi przyjemności lub sprawiają nikłą, wymieszaną z lękiem. Nie mam ochoty często na nic. Prawie nic nie sprawia mi przyjemności. Chyba tylko podróż (z kimś bo sama czuję lęk) i poznanie nowego fajnego faceta mnie ożywia i motywuje do życia jakkolwiek. Często też czuję strach przed tym że ja albo któryś z moich rodziców zachowuje na nowotwór i niedługo umrze.

Od paru dni kiedy budzę się rano to moje myśli o wątpliwościach są najsilniejsze. (nie wiem czy zrozumiecie, ale mogę to porównać do sytuacji po rozstaniu z facetem, w dzień i wieczorem już niby jestem uspokojona, a budzę się rano i znów czuję taką rozpacz, pustkę). Wątpliwościach co do TS. Od 3 tygodni biorę dziurawca w tabletkach, poza tym inozytol, szafran, magnez, tran, miłorząb. Bo postanowiłam zwalczyć depresję, zastanawiałam się co jest przyczyną, gdzie ona się zaczęła. Próbowałam też wyobrażać sobie świat jak widziałam go jako dziecko kiedy byłam w miarę szczęśliwa, czułam przyjemność, chęć życia, chęć przygody. Piszę o tym bo wiem, że leki przeciwdepresyjne (a dziurawiec się do nich zalicza) mogą zarówno poprawić sytuację jak i pogorszyć.

Nie wiem co mam o tym myśleć. Nie wyobrażam sobie być gejem. Mam negatywne myśli na myśl o tym że wyglądam jak facet, że ludzie traktują mnie jak faceta. W związku z mężczyzną też wyobrażam sobie to chyba tylko tak, że ja jestem kobietą. Transwestytyzm też mi się nie widzi bo nie kręcą mnie przebieranki w takim sensie że jak się ubiorę w damskie ciuchy to czuję przypływ euforii, podniecać też mnie to nie podnieca. Zresztą nigdy nie lubiłam szpilek, czy sukienek i ogólnie takich typowo damskich ubrań, ubieram się raczej luźno i sportowo. Płaskie buty, damskie, lekko obcisłe spodnie, t-shirt, czapka z daszkiem. Generalnie jeśli chodzi o wygląd to raczej nie mam z tym problemu, zważywszy na wcześnie podjętą terapię hormonalną. Na co dzień wychodzę bez jakiegokolwiek makijażu i nikt mnie nie myli z facetem. Myślałam też o TG - w sensie jako o osobie która chce być traktowana i wyglądać jak kobieta, ale się nią w 100% nie czuje, nie czuje potrzeby robienia SRS. Jednak myśli, że myślę czasem w formach męskich, wahania - czy to w ogóle pasuje do TG?

Zawsze bałam się iść do psychologa bo bałam się że mi powie że jednak wcale nie jestem ts, albo mi wynajdzie jakąś ciężką chorobę psychiczną jak schizofrenia czy CHAD. W końcu się udałam parę miesięcy temu i temat krążył wokół TS właśnie. To od tamtego czasu moje wątpliwości z rangi malutkich i drobniutkich urosły do wyższej rangi i jak pisałam w ciągu ostatniego tygodnia być może pod wpływem tych preparatów na depresję - nasiliły się. Psycholog ten polecił mi innego psychologa, jednak z tego co wiem to wizyty u niego są bardzo drogie (o ile 40-50 zł na wizytę jakoś bym wyciągnęła to 200 na wizytę jest dla mnie nierealne). Napisałam wiadomość za radą pierwszego psychologa, do tego drugiego i teraz czekam na odpowiedź.

Jeśli chodzi jeszcze o sprawy związkowe, to nigdy nie byłam w poważnym związku, bo zazwyczaj zepsułam relację albo swoją nadgorliwością, albo zazdrością, albo impulsywnością. Czasem też mam tak że jak widzę że ktoś mnie lubi i komuś zależy to zaczynam się bać tej osoby i ukracam tą znajomość (to już nie tylko w odniesieniu do związków, facetów, ale ogólnie do wszelkich znajomości).

Dodam jeszcze jeśli chodzi o rodzinę że mi na akceptacji z ich strony nie zależało. O ile nie zabraniali mi niczego, nie szykanowali itp. to było ok. Wręcz nie przeszkadza mi gdy rodzina mówi do mnie w formie męskiej - dziwnie się czuję gdy właśnie oni mówią do mnie w formie żeńskiej - a czasem mówią. Co innego znajomi, czy obcy ludzie. Ale w kwestii rodziny czuję taki dziwny wyjątek, że wręcz jeśli o rodziców chodzi to nie przeszkadza mi że mówią do mnie w formie męskiej.

W tej chwili czuję okropne poplątanie emocjonalne, wycisk psychiczny, mam różne myśli, wątpliwości, nie wiem co mam zrobić, jak sobie poradzić z nerwicami i depresją, jak się upewnić kim jestem, czy gejem-transwestytą (aż niedobrze mi się robi na taką myśl, do tego fakt że musiała bym całą zmianę odwracać, niesamowicie wstyd mi przed samą sobą i rodziną na taką myśl), czy TG (to bym potrafiła zaakceptować), czy jednak TS, czy może coś nie tak mam z głową i żadne z powyższych. Dodam też że miałam robiony rezonans mózgu i nie wykazał jakichś patologii poza jedną małą torbielą która powoduje co najwyżej nadciśnienie czaszkowe, zawroty głowy, a i posiadam ją najpewniej dopiero od 2 lat, po wypadku.

Co byście mi poradzili? Czy doradzicie mi jakiegoś psychologa, psychiatrę? Najlepiej na NFZ na terenie zachodniej Polski. Co o tym myślicie? Tylko proszę darujcie sobie ostre i nieuprzejme słowa bo w tej chwili czuję się tak fatalnie że wszystko mnie mocno porusza, dotyka emocjonalnie.
zmian: 2, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.10, 11:14
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 13:21
[autor]
Jakbym czytała o sobie.. też mam nerwice natręctw i wątpliwości co do swojej osoby
możesz do mnie napisać, gg: 50675574
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 14:07
[autor]
niemampojecia pisze:
Od paru dni kiedy budzę się rano to moje myśli o wątpliwościach są najsilniejsze. (nie wiem czy zrozumiecie, ale mogę to porównać do sytuacji po rozstaniu z facetem, w dzień i wieczorem już niby jestem uspokojona, a budzę się rano i znów czuję taką rozpacz, pustkę). Wątpliwościach co do TS.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruminacje ?

Jeśli: nie wyobrażasz sobie życia jako facet/gej, żyjesz od lat jako kobieta i to ci pasuje, to nie widzę żadnych racjonalnych podstaw do ciągłego zastanawiania się nad słusznością podjętej decyzji.

Nasze decyzje odnośnie naszych wyborów życiowych nie stają się słuszne dlatego, że spełniają jakieś zewnętrzne, obiektywne kryteria, tylko dlatego, że są dla nas samych najbardziej satysfakcjonujące. Jeśli masz wybierać zawód, to wybierasz ten, w którym się spełniasz, nie ten, który wybierają ci inni.

Co do reszty: masz ewidentnie zaburzenia nerwicowe wyhodowane jeszcze w domu rodzinnym i to jest - myślę - twój podstawowy problem. Wiele osób w podobnym stanie zaczyna się obawiać, że teraz zwariuje i zacznie jeść zupę widelcem, ale przeważnie obawia się na wyrost, bo sprawa jest do odkręcenia, chociaż wyjście z tego na 100% może zabrać nawet kilka lat.

Prawdziwe choroby psychiczne nie polegają na tym, że masz jakieś zaburzenia i to cię niepokoi. Prawdziwa choroba robi się wtedy, gdy pacjent swoją pokręconą wizję świata łyka bez mrugnięcia i nie widzi w niej nic dziwnego

Poczytaj sobie: http://zaburzeni.pl/
To zobaczysz historie ludzi, którzy mają/mieli podobne jazdy i wyszli z nich. A teraz potrafią opisać, co im pomogło i nawet podejść do tego z humorem - mi to kiedyś pomogło.

Na pewno poszukaj sobie jakiegoś sensownego psychologa. Ew. mogłabym kogoś we Wrocławiu sugerować, ale nie mam pojęcia skąd jesteś.

A poza tym: głowa do góry :)
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.08.10, 14:08
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 15:52
[autor]
Kreweta - na razie się powstrzymam, bo boję się że nasza rozmowa o wątpliwościach mogła by tylko nas wzajemnie nakręcić na różne niefajne myśli, ale dzięki za chęci.

Freja - to wygląda dokładnie tak jak zalinkowana definicja, ruminacje. I to właściwie w wielu sprawach, nie tylko związanych z TS ale i z choćby wyborem kremu czasem potrafię się tak stresować, że źle wybrałam, że wydałam bez sensu kasę itd. Potrafię i godzinę stać przed półką z kremami, czytać składy wszystkich po kolei, porównywać ceny itd., a jak się zdecyduję to i tak sobie wmawiam, że pewnie źle wybrałam. W ogóle mam niskie poczucie własnej wartości. Często próbuję się dowartościować czyimś kosztem (np. mądrując się - tym też odstraszam od siebie facetów).

Co do zaburzeń nerwicowych, boję się po prostu, że poczucie bycia TS wynika właśnie z ich i z momentem ich wyleczenia, zacznę uważać się za faceta. Chociaż może to i absurdalne, ale mam w tej chwili takie absurdalne myśli właśnie. Z tym tekstem że nie wyobrażam sobie życia jako gej/transwestyta sama nie wiem do końca jak to dokładnie wyjaśnić. Ale nie chciała bym być traktowana jak facet, zwłaszcza przez facetów. Z drugiej strony te kompulsywne myśli z np. formami męskimi itd. mnie dobijają kompletnie i wprawiają w zakłopotanie, w ogóle nie mam pojęcia o co w tym chodzi. Poza tym przez to zdanie miałam na myśli też to, że gdybym faktycznie była transwestytą/gejem to sobie nie wyobrażam będąc taką osobą funkcjonowania w społeczeństwie, w rodzinie, w pracy itd. Moje lęki dotyczą też tego, że może właśnie jestem gejem/transwestytą ale przez to właśnie o czym wyżej nie potrafię się przed sobą do tego przyznać. Nie wiem.

Czytałam kiedyś że zaburzenia nerwicowe biorą się stąd, że robimy coś wbrew sobie - to była tylko hipoteza, ale myślę nad tym, czy może cała zmiana nie była wbrew mnie i stąd z czasem nerwica mi się tak bardzo nasiliła. Do tego brak odczuwania przyjemności, nieumiejętność tworzenia relacji.

Jak poznaję kogoś to nawet nie czuję w większości przypadków przyjemności ze spotkań, nie potrafię stworzyć emocjonalnej więzi, za to za znajomościami podwórkowymi z dzieciństwa do dziś czasem płaczę z tęsknoty i zastanawiam się czy nie odezwać się może do niektórych osób, ale boję się, że to się źle skończy, no i przy nich, podobnie jak przy rodzicach, zważywszy że znali mnie kiedyś, nie wiem czy dziwnie bym się nie czuła mówiąc w formie żeńskiej. To właśnie też kolejny powód który mnie przytłacza i wprawia w zakłopotanie - że przy rodzinie nie czuję potrzeby mówienia w formie żeńskiej i żeby oni tak się do mnie nie zwracali, wręcz przy rodzinie wolę jak mówią do mnie starym imieniem. Z drugiej strony może to być tylko objaw syndromu dorosłego dziecka z rodziny dysfunkcyjnej.

Ostatnia moja znajomość na której mi zależało zakończyła się bo, ''czepiam się, jestem arogancka, szukam powodów do kłótni, nie potrafię spojrzeć na nic pozytywnie, wyśmiewam tych którzy myślą inaczej niż ja, wymądrzam się, przebywanie ze mną mimo zalet jest trudne'' itd... I ja o tych wadach doskonale wiem, ale nie potrafię ich wyeliminować. Jestem wręcz niemal pewna że wynikają z mojej niskiej samooceny bo moja arogancja, wymądrzanie się, wyśmiewanie innych itd. wynika tak naprawdę tylko z idiotycznej chęci dowartościowania się. Zresztą chyba u każdego wymądrzanie się, arogancja itd. jest objawem niedowartościowania się, tak mi się wydaje...

W moich snach, które są dosyć realistyczne (czasem mam tak, że coś mi się przyśni, a ja potem po obudzeniu myślę, że to wydarzyło się naprawdę i dopiero jak porządnie przemyślę ten sen lub opowiem komuś i stwierdzi, że to nie miało miejsca to przypominam sobie, że to był przecież sen, a nie rzeczywistość) jestem raczej pewniejsza siebie, nie mam lęków itd., podróżuję w nich, wychodzę chętnie z domu itp. Tylko też sama nie wiem czy w tych snach jestem dziewczyną, czy chłopakiem. Tzn. czasem wiem, że jestem dziewczyną bo inni mnie w ten sposób w snach traktują, ale czasem nie mam pojęcia.

Zastanawiałam się jeszcze czy może moja depresja nie wynika z brania leków hormonalnych - na ulotkach zawsze ostrzegają o depresji jako dość częstym efekcie ubocznym. Ostatnio poważnie myślę nad tym, czy, skoro i tak już osiągnęłam efekty związane z wyglądem, nie przerzucić się z estradiolu na fitoestrogeny. Przecież kobietom bez jajników czy po menopauzie się je podaje i są skuteczne. Do tego mają też różne inne działania prozdrowotne jak przeciwnowotworowe, przeciwotyłościowe, przeciwcukrzycowe, przeciwmiażdżycowe. A przyznam że skutki brania estrofemu (no i pewnie też androcuru ale tego niestety nie mam czym zastąpić) to nie tylko w moim wypadku te depresje (o ile wynikają właśnie z tego - ale właśnie zaczęło się to mniej więcej jak zaczęłam brać diane, więc może anhedonia w moim przypadku wynika właśnie z leków hormonalnych bo pamiętam że zanim je brałam to czułam taką chęć do życia, do tej całej zmiany, do znalezienia sobie chłopaka, a teraz jestem jak zombie) ale też bóle nóg, serca, bóle głowy, cellulit. Nie wiem czy to jest dobrym pomysłem, by zamieniać estradiol na fitoestrogeny ale jak czytam publikacje naukowe że kobietom po menopauzie i bez jajników pomaga, to może i w moim przypadku lepiej było by nimi zastąpić estradiol.

Poza tym wszystkim czuję też presję ze strony swojego endokrynologa. Jak u niego jestem to mnie podejrzliwie pyta ''to kiedy orchidektomia?''. Aż się boję przyznać do tych wątpliwości. A właśnie na ostatniej wizycie kwietniowej pytał mnie czy mam wątpliwości to bezsprzecznie zaprzeczyłam mimo iż faktycznie je mam - ze wstydu, no i też trochę boję się do nich przyznać.

Ah, no i jeszcze jedna wstydliwa rzecz to że coraz częściej - najzwyczajniej z wygody - załatwiam się na stojąco. Nijak nie wiążę tego z płciowością, po prostu jest to wygodniejsze. Zaczęło się od tego że mieszkałam z kimś kto bardzo brudził ubikację i nie chciał po sobie sprzątać i zwyczajnie brzydziłam się siadać na toalecie, ale z czasem nawet jak nie musiałam załatwiałam się w ten sposób, bo to wygodniejsze. Nie wiem czy to może mieć znaczenie w całej tej sprawie.
zmian: 3, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.10, 16:09
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 16:26
[autor]

wydaje mi się, że masz pewne problemy, pewne natręctwa, wynikające z doświadczeń w dzieciństwie etc. ale mam wrażenie, że na siłę próbujesz to podciągnąć pod transseksualizm

oglądałam ostatnio filmiki jednej tski na youtube, która niezaleznie od transseksualizmu ma schizofrenię i zaburzenia osobowości (oscyluje między 4-5 różnymi postaciami)


wydaje mi się, że tak bardzo się boisz, że to zmiana płci ci przyspożyla tych problemów, że to tylko napędza twoje wątpliwości czy aby napewno jesteś ts


zaczęłaś zmiane wczesnie, zylas dlugo jako kobieta, radzisz sobie dobrze, jak mówiłaś nie wyoibrażasz sobie żyć jako mezczyzna, więc jesteś conajmniej transgender, nie wiem czy chcesz srs cyz nie


zaadresuj swoje problemy z psychologiem, sama nie mogę nikogo polecic niestety, i zaadresuj je bez zbędnej fiksacji na transseksualiźmie


powodzenia!

Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 18:43
[autor]
duzami pisze:
oglądałam ostatnio filmiki jednej tski na youtube, która niezaleznie od transseksualizmu ma schizofrenię i zaburzenia osobowości (oscyluje między 4-5 różnymi postaciami)

Wiem nawet o kim mówisz, bo sama czasami oglądam jej filmiki. Wgl ciekawe, że za oceanem leczą ts mimo stwierdzonej schizofrenii, bo u nas nikt nie chce się tego podjąć. Wgl trudny temat - ts a objawy psychologiczne współtowarzyszące. Jakiekolwiek by nie były, to czasami specjaliści po ich zdiagnozowaniu nie chcą się podejmować leczenia ts, wolą nie ryzykować w ten sposób. A może to taka maniera u nas, względnie w ue, bo za oceanem jakoś psychoterapeuci są w stanie bez wątpliwości zdiagnozować kilka dolegliwości niezależnie od siebie, nawet w towarzystwie ts.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 19:28
[autor]
niemampojecia pisze:

Co do zaburzeń nerwicowych, boję się po prostu, że poczucie bycia TS wynika właśnie z ich i z momentem ich wyleczenia, zacznę uważać się za faceta. Chociaż może to i absurdalne, ale mam w tej chwili takie absurdalne myśli właśnie.
(...)
Czytałam kiedyś że zaburzenia nerwicowe biorą się stąd, że robimy coś wbrew sobie
Przyczyną zaburzeń nerwicowych jest długotrwały stres:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stres
czyli długotrwałe: poczucie zagrożenia, przemęczenie pracą, napięcie.
To co opisałaś odnośnie domu rodzinnego, to doskonały generator zaburzeń nerwowych. Bycie ts też jest niezłym stresorem, zwłaszcza jak otoczenie nas w tym nie wspiera, a wręcz rzuca kłody pod nogi. Nie musisz kombinować i szukać jeszcze innych powodów.

Z drugiej strony te kompulsywne myśli z np. formami męskimi itd.
Wygląda na jakieś obsesje. U głęboko wierzących mogą dotyczyć grzechu, niepewności co do ważności spowiedzi, obscenicznych myśli, wulgarnych słów itp. Czyli uderzają tam, gdzie daną osobę najłatwiej zranić. U ciebie padło na tożsamość płciową i wątpliwości, co do poprawności diagnozy.

Porównaj sobie z:
http://www.biomedical.pl/zdrowie/nerwica-obsesyjna-objawy-przyczyny-leczenie-2682.html
http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/forum/81/n/4719

myślę nad tym, czy może cała zmiana nie była wbrew mnie i stąd z czasem nerwica mi się tak bardzo nasiliła
(...)
a znajomościami podwórkowymi z dzieciństwa do dziś czasem płaczę z tęsknoty i zastanawiam się czy nie odezwać się może do niektórych osób, ale boję się, że to się źle skończy, no i przy nich, podobnie jak przy rodzicach, zważywszy że znali mnie kiedyś, nie wiem czy dziwnie bym się nie czuła mówiąc w formie żeńskiej. To właśnie też kolejny powód który mnie przytłacza i wprawia w zakłopotanie - że przy rodzinie nie czuję potrzeby mówienia w formie żeńskiej i żeby oni tak się do mnie nie zwracali, wręcz przy rodzinie wolę jak mówią do mnie starym imieniem.
A jak twoja rodzina reagowała na twój TS? Wspierała, przeszkadzała? Jak się teraz odnoszą?

Nikt nie da ci diagnozy w oparciu o dwa posty w necie, ale z tego co piszesz wyłania mi się na 99% taki obraz: TS-ka, która chce, ale boi się reakcji rodziny i starych znajomych. Zatem problemem jest tu nie tyle wątpliwość, co do TS, ale niepewność, jak inni to odbiorą i związany z tym strach.

Ostatnia moja znajomość na której mi zależało zakończyła się bo, ''czepiam się, jestem arogancka, szukam powodów do kłótni, nie potrafię spojrzeć na nic pozytywnie, wyśmiewam tych którzy myślą inaczej niż ja, wymądrzam się, przebywanie ze mną mimo zalet jest trudne'' itd.
W której z ról dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej się odnajdujesz:
http://www.psychologyhub.eu/artykuly/27,role-w-rodzinie-dda
?

Jeśli znalazłaś tu swoją kategorię, to czy zauważasz odruchowe przenoszenie zachowań, które stosowałaś kiedyś w domu na aktualnych partnerów?

Przejrzyj też sobie np. to:
http://www.stowarzyszenie.edu.pl/pl/projekty-2010/program-partnerstwa-transgranicznego-kompetentna-pomoc-wspouzalenionym/syndrom-dda-objawy-przyczyny-i-leczenie

Ah, no i jeszcze jedna wstydliwa rzecz to że coraz częściej - najzwyczajniej z wygody - załatwiam się na stojąco.
A weź to olej dziewczyno. Sikaj jak ci akurat jest najwygodniej, nie dorabiaj do tego ideologii i nie szukaj sobie na siłę problemów.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 21:41
[autor]
Owszem, jestem w długotrwałym stresie, głównie na skutek kłótni w rodzinie oraz właśnie tych nerwic bo jak pisałam, potrafię się głupim wyborem kremu zestresować mocno.

Co do rzucania kłód pod nogi to nikt mi nie rzucał. Owszem było dokuczanie w szkole, w gimnazjum czasem znęcanie się wręcz. Ale rodzice mnie wspierali finansowo (nie od początku, ale z czasem tak), ale mentalnie nie i prawdę mówiąc nawet tego nie chciałam, bo jak mówiłam - dziwnie i niefajnie mi z tym jak rodzice mówią do mnie moim żeńskim imieniem. To takie dziwne ukłucie lęku właśnie. Sprzeczności. I nie wiem z czego to wynika. To właśnie jeden z tych powodów wprawiających mnie w wątpliwości, drugi to to, że czasem myślę końcówkami męskimi ostatnio i to, że czasem myślę, że czasem czuję się jak facet, oraz te sny.

Moja koleżanka, nie wiedząca o moim TS, powiedziała, że ja jestem jak ''facet i babka w jednym'' (chociaż ona pod kątem płci ocenia ludzi bardzo stereotypowo i jest osobą mocno wierzącą, katolicką, więc nie wiem czy jej opinia ma tu znaczenie, dla niej to że nie lubię chodzić godzinami po ciuchy oznacza, że jestem niekobieca, albo że lubię gry komputerowe to dla niej oznacza że jestem męska, z kolei to że interesuję się składami kosmetyków czy że szukam dziury w całym i zamartwiam się na zapas oznacza dla niej wysoką kobiecość itp.) oceniając moje zachowanie.

Fakt, że z jednej strony mam kobiece cechy charakteru i zachowania, z drugiej też męskie. Psycholog, nie biegła tylko ta co byłam u niej parę miesięcy temu mówiła mi o czymś takim jak psychologiczna androgynia, czyli bycie jedną płcią, ale posiadanie cech obydwu. Tylko zastanawiam się, gdybym była androgynicznym facetem, to przecież nie jest równoznaczne z tym, że pociągają mnie mężczyźni, że w związku chcę być kobietą, że lubię wyglądać na kobietę (mimo że ubieram się mało kobieco), być tak traktowana itd. Poza tym transwestyci raczej lubią ubierać się bardzo wyzywająco i bardzo kobieco z tego co zauważyłam, to ich właśnie kręci, a ja jak pisałam lubię się ubrać tak zwyczajnie, czy trochę na ''wojskowo'' wręcz jeśli tak to można nazwać, ale z kobiecym akcentem, by nikt nie miał wątpliwości.

Ta sprzeczność z rodzicami też jest dziwna, bo jak mama czy tata traktowali mnie jak typowo chłopaka to się z tym czułam źle, ale jak traktują mnie jak typowo dziewczynę to też się z tym czuję źle. Nie wiem czemu akurat tak mam z rodziną.

To wszystko równie dobrze może być wynik zaburzeń nerwicowych, ale może też poczucie bycia TS być wynikiem zaburzeń nerwicowych, sama nie mam pojęcia. Co do DDD to jestem tą osobą, która wszystko stara się naprawić, wszystkim pomagać, zwalać za wszystko winę na siebie, natomiast moja starsza siostra na odwrót, jest skrajnie niedojrzała i nieodpowiedzialna mimo wieku, wszystko zwala na innych, z niczego nie wyciąga wniosków itp., gdy opowiadałam o tym psychologowi-biegłemu to też mówił, że to może być ten syndrom także u niej. Tzn. sugerował.

Zastanawiałam się czy iść do psycholog Halemby, tylko czytałam o niej kilka niepochlebnych opinii no i przyjmuje tylko prywatnie. Nie znalazłam też informacji czy leczy nerwicę, depresję. Z tego co wiem do leczenia tych chorób potrzeba także leków, a nie tylko terapii, a tym samym psychiatry, bo o ile wiem to psycholog nie wypisuje recept. No i nie chciała bym żeby to był ktoś kto albo pchał by mnie w stronę TS, albo wmawiał, że wszystkie moje problemy to wina TS, który sobie mogłam rzekomo wymyślić. A właśnie ta psycholog sprzed 3-4 miesięcy tak trochę próbowała sprawę nakierować, że to może być wina TS/rzekomegoTS - chociaż jest to psycholog która zajmuje się podobno osobami TS.

Co do fitoestrogenów to czuję ogromną ulgę na myśl o przestaniu brania estrofemu bo po prostu czasem to mam tak, że ból nóg zniechęca mnie nawet do wstawania. Pojawiają mi się pajączki. Gdy wstaję z łóżka albo się trochę mocniej wysilę, mam czarne plamy przed oczami. Bóle głowy. Odkąd biorę estrofem (przed 18 rokiem życia brałam diane raz na 2 dni, od 18 biorę 2 mg estrofemu raz dziennie, jak chyba większość ts zresztą) mam też paskudny cellulit, wcześniej nie miałam. Do tego zaczęłam tyć i ważę mniej więcej 10 kg więcej niż przy tej diane raz na parę dni. Ale objawy lękowe, depresyjne widziałam już wcześniej jak brałam diane, stąd myślę, że same hormony mogą dodatkowo nasilać moje nerwice itd. Czytałam że mała dawka estradiolu z większą dawką fitoestrogenów działa wspólnie, a duża dawka fitoestrogenów + duża dawka estradiolu działa antagonistycznie. Więc myślałam czy może zmiejrzyć estradiol do 1 mg i zamiast doustnie to doskórnie, a może i nawet do 0,5 mg dziennie i do tego jeszcze brać fitoestrogeny. Czytałam kilka publikacji naukowych o tym i też są różne grupy fitoestrogenów, które wywołują nieco inne działanie. Na przykład są takie które są niewskazane dla osób mających ryzyko raka piersi a inna grupa, bodajże tych z szyszek chmielu, czy koniczny są właśnie wskazane dla osób z mutacją genu odpowiadającą za raka piersi.
zmian: 2, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.10, 21:55
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.10, 23:12
[autor]
niemampojecia:
Ta sprzeczność z rodzicami też jest dziwna, bo jak mama czy tata traktowali mnie jak typowo chłopaka to się z tym czułam źle, ale jak traktują mnie jak typowo dziewczynę to też się z tym czuję źle. Nie wiem czemu akurat tak mam z rodziną.


Z tym też wyluzuj i się w ogóle nie przejmuj, też miałem podobnie :) To się zmieni z czasem (możliwe że baaardzo długim czasem).
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 01:45
[autor]
niemampojecia pisze:
Witajcie.

Ahh, napisałam długą konkretną wiadomość, ale po kliknięciu wyślij okazało się, że mnie wylogowało w międzyczasie i przepadła. Tak więc napiszę w skrócie, nie chcę ponownie tyle pisać.


Ahh też tak mam :-/ napisałam spooory pościk i ... A drugi raz już nie napiszę nie potrafię napisać dwa razy tej samej myśli. Może to i lepiej pewnie mój post nie miał się pojawić.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 09:21
[autor]
Wendigo - możliwe że tak mam właśnie przez nerwicę bo gdy mama czy tata powiedzą do mnie żeńskim imieniem to mam właśnie takie lękowe ukłucie w żołądku.

Gabi - możesz napisać w skrócie to, co chciałaś.

Mam za sobą kolejny poranek i znów to samo, zastanawianie się i największe wątpliwości. Przyznam głupio że wczoraj tak na próbę ubrałam się ''na chłopaka'' bo chciałam zobaczyć co będę czuć i nie było to nic specjalnego, ale też nie wiem jak to określić.

Nadal nie ma nikt informacji o dobrym psychologu w Zachodniej Polsce, głównie Wielkopolsce? Podejrzewam, że podejmowanie decyzji bez wyleczenia nerwicy, depresji i DDD będzie bezsensowne. Czytałam wczoraj jakąś publikację naukową opisującą przypadek osoby która właśnie przez nerwicę myślała, że jest TS, a nie była...

Wiecie może czy zaglądają czasem na to forum psychologowie, psychiatrzy?

Pamiętam też, że idąc do wszelkich lekarzy w sprawie TS, do sądu, biorąc pierwszy raz hormony itd. też zawsze czułam ten nerwicowy lęk.
zmian: 2, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.11, 09:46
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 09:46
[autor]
niemampojecia pisze:
Wiecie może czy zaglądają czasem na to forum psychologowie, psychiatrzy?

Kiedyś dawno udzielała się tu jedna pani psycholog, a na chwilę obecną wyjechała za granicę i nie zagląda już tutaj. Co do innych osób.... nie wiadomo kto kryje się pod różnymi nickami ale myślę że w 99% to raczej same osoby zainteresowane tu zaglądają/ odpisują niż ktoś kto zajmuje się profesjonalną pomocą. Jest tu nawet taki dział, w którym można było napisać o swoim problemie do pani psycholog, ale niestety teraz te wszystkie posty zostają bez odpowiedzi. Szkoda

Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 13:11
[autor]
Ogólnie, stosując analogię można mój przykład bardzo przybliżyć do tego: http://forum.transfuzja.org/pl/watek/portal/jak_sie_dogadac_z_samyma_soba/Zgubilem_sie.htm
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 21:15
[autor]
niemampojecia:
Wendigo - możliwe że tak mam właśnie przez nerwicę bo gdy mama czy tata powiedzą do mnie żeńskim imieniem to mam właśnie takie lękowe ukłucie w żołądku.

Możliwe, że to przez nerwicę. Też tak miałem :) Potrzeba przyzwyczajenia... to trochę trwa.


niemampojecia:
Pamiętam też, że idąc do wszelkich lekarzy w sprawie TS, do sądu, biorąc pierwszy raz hormony itd. też zawsze czułam ten nerwicowy lęk.


Ja tam czułem lęk nawet prosząc w sklepie o bułki, także luz :P Po prostu niektórzy mają nerwicę lękową...
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 23:05
[autor]
Teraz na przykład mi niemal całkowicie przeszło. Ale wiem że jutro rano przyśni mi się, że jestem chłopakiem i znów się zacznie ta męczarnia i bicie z myślami, albo pomyślę w formie męskiej i... kolejny dzień zmarnowany na myślenie nad tym wszystkim. :(
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 23:15
[autor]
niemampojecia pisze:
Teraz na przykład mi niemal całkowicie przeszło. Ale wiem że jutro rano przyśni mi się, że jestem chłopakiem i znów się zacznie ta męczarnia i bicie z myślami, albo pomyślę w formie męskiej i... kolejny dzień zmarnowany na myślenie nad tym wszystkim. :(
Ale naprawdę tym się nie przejmuj. Nawet osobom tzw. cis czasem śni się że są osobą odmiennej płci tylko, że oni się do tego nie przyznają ;-)
zmian: 1, ostatnia: gabi - 2014.08.12, 11:40
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.11, 23:24
[autor]
niemampojecia pisze:
Teraz na przykład mi niemal całkowicie przeszło. Ale wiem że jutro rano przyśni mi się, że jestem chłopakiem i znów się zacznie ta męczarnia i bicie z myślami, albo pomyślę w formie męskiej i... kolejny dzień zmarnowany na myślenie nad tym wszystkim. :(
Ale czego ty chcesz? Mózg sobie mieli, co do niego wpadło, kroi, skleja i produkuje z tego różne patchworki. Skoro przez większą część życia mówiłaś w rodzaju męskim i żyłaś jako chłopak, to nie spodziewaj się, że to się nagle zmieni.

Dawno, dawno temu, jak przyśniła mi się moja była, to budziłam się zakręcona, przez cały dzień zastanawiając się nad tym z czego to się bierze, co to oznacza i co powinnam z tym robić, bo może to oznacza, że nadal ją kocham i powinnam do niej wrócić.

Mniej dawno temu, kiedy przyśniła mi się dziewczyna, do której nadal w sumie coś czułam (albo we śnie miałam wrażenie, że coś nadal do niej czuję), ale co do której zdecydowałam, że nie chcę z nią być, stwierdzałam po prostu, że moje staromózgowie wyprodukowało mi mało strawną sieczkę zapisanych wspomnień, nie ma co tego brać poważnie i przeżywać, tylko robić swoje i realizować, co sobie zaplanowałam.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.08.11, 23:24
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.12, 12:00
[autor]
Właśnie nie wiem czego chcę. Z jednej strony żyć jak dziewczyna, zwłaszcza w związku z facetem, z drugiej strony na myśl o odkręceniu tego wszystkiego czuję jakąś ulgę. Nie mam pojęcia co z czego wynika i dlaczego. Muszę znaleźć psychologa który mi pomoże się odnaleźć, a poza tym wyleczyć z nerwicy i depresji... Na pewno nie macie kogo polecić w Zachodniej Polsce?
zmian: 1, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.12, 12:01
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.12, 12:44
[autor]
niemampojecia pisze:
Na pewno nie macie kogo polecić w Zachodniej Polsce?
We Wrocławiu:
http://www.cppb.pl/specjalisci/agnieszka-nomejko
http://www.psychoterapia.powiat.pl/index.php?option=com_content&view=article&catid=null&id=53%3Aalicja-strzelecka&Itemid=62
http://www.maluchy.pl/specjalisci/katarzyna_cwirko/

Z innych miast szukaj na Niebieskiej Stronie:
http://www.transseksualizm.pl/p56
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.12, 13:25
[autor]
Dzięki. Niestety niebieska strona mi nie działa ostatnio. Tzn. ładuje się jakieś 10 minut, ciągle zawiesza. Nie o Wrocław mi chodzi, ale nie bardzo chcę zdradzać miasto w którym mieszkam... Może napiszę na priw.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.12, 20:09
[autor]
Na zachodzie jest ciężko o psychologów dla nas...
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.12, 22:31
[autor]
Na pewno dla własnego bezpieczeństwa warto skonsultować się z endokrynologiem co do zmiany leków. Przypominam, że leki hormonalne sprzyjają zakrzepom i znam osobę, której mocno to zaszkodziło... Ona akurat brała niesławną Dianę, środek tani, a bodaj najgorszy wśród żeńskich hormonów w postaci leków...

Co do wątpliwości - ktoś mi mówiła coś takiego... Denerwuje ją to, że jakby obawy zasiało w niej spotkanie z jedną osobą, która żałuje przemiany, ale jednak od tego czasu niekiedy dręczy ją myśl, że proszę bardzo, zrobi pełną korektę płci, aż tu któregoś dnia obudzi się z myślą, że jest facetem... Mówiła mi coś takiego: że ona - przy całym stresie, który nieuchronnie powoduje dysforia płciowa - nie chciałaby nie być ts. Przyzwyczaiła się tak o sobie myśleć przez lata, jest dumna z tego, jak póki co sobie radzi mimo konieczności czekania na rozpoczęcie leczenia... Czy w Twoim przypadku to podobne uczucie?
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.12, 22:58
[autor]
emu pisze:
Na pewno dla własnego bezpieczeństwa warto skonsultować się z endokrynologiem co do zmiany leków. Przypominam, że leki hormonalne sprzyjają zakrzepom i znam osobę, której mocno to zaszkodziło... Ona akurat brała niesławną Dianę, środek tani, a bodaj najgorszy wśród żeńskich hormonów w postaci leków...

Co do wątpliwości - ktoś mi mówiła coś takiego... Denerwuje ją to, że jakby obawy zasiało w niej spotkanie z jedną osobą, która żałuje przemiany, ale jednak od tego czasu niekiedy dręczy ją myśl, że proszę bardzo, zrobi pełną korektę płci, aż tu któregoś dnia obudzi się z myślą, że jest facetem... Mówiła mi coś takiego: że ona - przy całym stresie, który nieuchronnie powoduje dysforia płciowa - nie chciałaby nie być ts. Przyzwyczaiła się tak o sobie myśleć przez lata, jest dumna z tego, jak póki co sobie radzi mimo konieczności czekania na rozpoczęcie leczenia... Czy w Twoim przypadku to podobne uczucie?

Ja właśnie odkąd biorę hormony, a trochę to już trwa, porobiły mi się pajączki i pojedyncze, małe żylaki, mam bóle nóg. Ogólnie to na różne skutki uboczne wywołane estrofemem (i pewnie też androcurem) biorę dziennie już chyba z 5-6 tabletek dodatkowych. Na suplementy i leki na skutki uboczne hormonów wydaję więcej, niż na same hormony. Także myślę, że akurat przydało by mi się zastąpienie estradiolu fitohormonami. Efekty wyglądu mam, więc już nie o to chodzi tylko by podtrzymać normalność hormonalną, tj. żeby nie mieć napadów gorąca, nocnych potów, osteoporozy itd.

Co do drugiego akapitu to niestety nie do końca rozumiem Twój przekaz. Na pewno mam właśnie takie myśli, że kiedyś może się obudzę i pomyślę, że jestem facetem. Kiedyś wierzyłam że można być czegoś na 100% pewnym - swoich poglądów, miłości, związku, tego w co się wierzy, tego co się czuje, tego kim się jest, a dzisiaj wiem, że niczego nie można być na 100% pewnym, może poza śmiercią, miłością rodziców do dziecka i dziecka do rodziców (nie licząc patologicznych wyjątków). W moim wypadku to jest takie trochę rozdwojenie. Ale jak mówiłam wszystko może wynikać z nerwicy jak i nerwica może wynikać z tego. Poza tym zastanawiam się czy czasem moje wątpliwości nie nasiliły wspomnienia z dzieciństwa. Bo czuję właśnie, że chcę wrócić do tego co było w dzieciństwie. Kiedy byłam szczęśliwa mimo awantur w domu. Kiedy po powrocie ze szkoły i odrobieniu lekcji biegłam na podwórko i dopóki nie było późno bawiliśmy się z dzieciakami. Czułam chęć do życia, przygody, do poznawania nowych miejsc i ludzi. Od paru dni dzień w dzień płaczę z tęsknoty za osobami z mojego dzieciństwa, nawet tymi które potem w gimnazjum przyczyniły się do dokuczania mi itp. z powodu mojej inności.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.13, 13:29
[autor]
gabi pisze:
niemampojecia pisze:
Teraz na przykład mi niemal całkowicie przeszło. Ale wiem że jutro rano przyśni mi się, że jestem chłopakiem i znów się zacznie ta męczarnia i bicie z myślami, albo pomyślę w formie męskiej i... kolejny dzień zmarnowany na myślenie nad tym wszystkim. :(
Ale naprawdę tym się nie przejmuj. Nawet osobom tzw. cis czasem śni się że są osobą odmiennej płci tylko, że oni się do tego nie przyznają ;-)
Potwierdzam jako bardziej cis niż trans na własnym przykładzie.

Mam taką teorię, że Jungowskich animusa i animy używa się do utożsamienia z innymi ludźmi, bohaterami fabuł itp., naturalny wytwór potrzebny do empatii. Anyway, zdarza się, nie martw się.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 14:08
[autor]
Jest jeszcze opcja, że to wynikało z niedożywienia. Faktem jest, że w wieku 12-19 odżywiałam się BARDZO źle. Praktycznie same chipsy jadłam i bułki z serem, takie gotowce, wiecie... mrożone pizze, zapiekanki, jakieś gotowe kanapki itd., do tego miałam fazę na wegetarianizm i 2 lata nie jadłam wcale mięsa, nabiału, jajek, a później jadłam z raz na 2-3 miesiące.

Owoce w wieku 12-19 to jadłam jeden na miesiąc mniej więcej. To samo warzywa, to samo zdrowe oleje (ryby, tran...), to samo nasiona, pestki. I tak było latami, więc niedobór witaminy B12 na przykład, ale też B11, A, C i paru innych miałam na pewno. Czytałam, że niedobór wit. B12 prowadzić może właśnie do chorób psychicznych, nawet dając efekty podobne do schizofrenii. Uparłam się na wit. B12 bo co do jej niedoboru nie mam wątpliwości, miałam objawy typowe dla niego, zresztą czego się spodziewać jak przez około 2 lata nie jadłam nic co by zawierało B12, a później raz na jakiś czas tylko.

Natomiast od niespełna roku gdzieś odżywiam się naprawdę dobrze, myślę, że wręcz bardzo dobrze. Ostatnio suplementowałam też witaminę B12 własnie w sporych dawkach. I zastanawiam się, czy moje TS nie było urojone w wyniku niedożywienia po prostu... Dopiero od 19 roku życia, kiedy zaczęłam jeść jakkolwiek normalnie, przestałam mieć anemię, a tak miałam ją kilka lat - co potwierdzały badania krwi. Eh :(.

Przez te lata rozdwajały mi się paznokcie, wypadały włosy, byłam słaba fizycznie, kruszyły mi się zęby, pierwsze zmarszczki miałam już w wieku 16-17 lat. Ponieważ do dziś jem mało mięsa, nabiału i jajek (ale na pewno jest to częściej niż raz na 2-3 miesiące jak kiedyś, tj. teraz tak z 2-3 razy w tygodniu jem coś co ma wit. B12, ale czytałam, że aby uzupełnić niedobór należy spożywać 2 mg dziennie przez 3 miesiące... bardzo dużo, zważywszy że zalecana dzienna dawka dla osoby która nie ma niedoboru to 2,4 mikrograma) to zaczęłam właśnie niedawno suplementować wit. B12. Kiedyś bardzo ignorowałam sprawy związane z jedzeniem, aż dziwne, że w ogóle jakoś wytrzymałam. Moi rodzice w czasie mojego dojrzewania byli zajęci wojnami między sobą w trakcie rozwodu i podziału majątku, więc też raczej mieli gdzieś jak się odżywiam. Jedynie moja mama przez ten okres co bylam wegetarianką wciskała mi po kryjomu np. szynkę do kanapek, ale na tym się kończyło.

Na szczęście znalazłam psychologa na NFZ, doradziła mi go Pani profesor, do której pisałam tutaj, że napisałam z prośbą o radę. Wiele przede mną jeszcze zapewne w tym temacie... mam tylko nadzieję, że dzięki terapii itd. do przyszłego roku wyklaruje się to. Niestety im więcej myślę, tym bardziej uważam, że cała zmiana była błędem, z kolei jak się uspokoję i pomyślę mniej emocjonalnie to uważam, że może jestem TG. Wszystko mam teraz takie poplątane :(.
zmian: 4, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.15, 14:19
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 14:36
[autor]
niemampojecia pisze:
Jest jeszcze opcja, że to wynikało z niedożywienia. Faktem jest, że w wieku 12-19 odżywiałam się BARDZO źle. Praktycznie same chipsy jadłam i bułki z serem, takie gotowce, wiecie... mrożone pizze, zapiekanki, jakieś gotowe kanapki itd., do tego miałam fazę na wegetarianizm i 2 lata nie jadłam wcale mięsa, nabiału, jajek, a później jadłam z raz na 2-3 miesiące.
Jest jeszcze taka opcja, że zostałaś opętana przez szatana lub też, że obca cywilizacja z Zeta Reticuli przeprowadza na tobie esperymetny medyczne
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 14:39
[autor]
freja pisze:
niemampojecia pisze:
Jest jeszcze opcja, że to wynikało z niedożywienia. Faktem jest, że w wieku 12-19 odżywiałam się BARDZO źle. Praktycznie same chipsy jadłam i bułki z serem, takie gotowce, wiecie... mrożone pizze, zapiekanki, jakieś gotowe kanapki itd., do tego miałam fazę na wegetarianizm i 2 lata nie jadłam wcale mięsa, nabiału, jajek, a później jadłam z raz na 2-3 miesiące.
Jest jeszcze taka opcja, że zostałaś opętana przez szatana lub też, że obca cywilizacja z Zeta Reticuli przeprowadza na tobie esperymetny medyczne
Raczej nie bagatelizowała bym kilkuletniego niedoboru wit. B12. Tutaj nie musiałam mieć nawet badań robionych bo fakt, że nie jadłam nic co miało wit. b12 przez 2 lata a potem bardzo rzadko dostatecznie świadczy o niedoborze... Moja suplementacja wyglądała tak, że brałam przez miesiąc jakieś 2 miesiące temu, potem przestałam. Teraz kupiłam sobie zapas na 2 miesiące. Wg badań skuteczne jest podawanie 2 mg przez 3 miesiące...
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 15:30
[autor]
freja pisze:
niemampojecia pisze:
Jest jeszcze opcja, że to wynikało z niedożywienia. Faktem jest, że w wieku 12-19 odżywiałam się BARDZO źle. Praktycznie same chipsy jadłam i bułki z serem, takie gotowce, wiecie... mrożone pizze, zapiekanki, jakieś gotowe kanapki itd., do tego miałam fazę na wegetarianizm i 2 lata nie jadłam wcale mięsa, nabiału, jajek, a później jadłam z raz na 2-3 miesiące.
Jest jeszcze taka opcja, że zostałaś opętana przez szatana lub też, że obca cywilizacja z Zeta Reticuli przeprowadza na tobie esperymetny medyczne
A ty mi się czasami dziwisz, że ja jestem wredna czy też ironiczna.

Jak czytając takie posty można zachowywać się na tym forum inaczej? :P
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 15:36
[autor]
niemampojecia pisze:
freja pisze:
niemampojecia pisze:
Jest jeszcze opcja, że to wynikało z niedożywienia.
Jest jeszcze taka opcja, że zostałaś opętana przez szatana lub też, że obca cywilizacja z Zeta Reticuli przeprowadza na tobie esperymetny medyczne
Raczej nie bagatelizowała bym kilkuletniego niedoboru wit. B12.
Też bym nie bagatelizowała zdrowotnych konsekwencji różnych niedoborów żywieniowych, natomiast nigdy w życiu nie słyszałam, żeby powodowały one... transseksualizm.

Jeżeli znajdziesz jakieś badania, które sugerują coś podobnego, to możemy o tym podyskutować. Jak na razie jedyną zależnością żywieniową odnośnie TS noszącą pewne znamiona prawdopodobieństwa jest sugestia, że kilkudziesięciokrotnie wyższa podaż żeńskich fitohormonów w diecie azjatyckiej gra rolę w tajlandzkiej nadreprezentacji transów.

Natomiast dalsze gdybanie sobie bez odniesienia się do żadnych badań, statystyk itp, ma tyle samo sensu, co dociekanie, czy przyczyną całej twojej biedy nie jest np. "złe" spojrzenie sąsiadki jak miałaś 3 lata.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 15:46
[autor]
cleopatra pisze:
A ty mi się czasami dziwisz, że ja jestem wredna czy też ironiczna.
Jak czytając takie posty można zachowywać się na tym forum inaczej? :P
Przyznam ci się w tajemnicy - ale nie powtarzaj nikomu - że sama lubię być czasem wredna i ironiczna, boć to dzika frajda tak się przejechać po oponencie, żeby tylko mokra plama została. Ale, żeby to zadziałało, to delikwent musi mnie najpierw pierwszy zaczepić i sprowokować. Bo takie łapanie "muszek", żeby im powyrywać skrzydełka jakoś mnie jednak nie bawi.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.08.15, 15:46
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 15:51
[autor]
hiihihi :D
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 17:04
[autor]
Ale ja nie napisałam, że niedobór wit. B12 może powodować transseksualizm. Tylko, skoro może powodować nawet psychozy, to chyba mógłby spowodować też takie namieszanie w głowie, że ktoś sam nie wie jakiej płci jest. Oczywiście to tylko domysł. W każdym razie będę się obserwować w trakcie tej suplementacji, psychologowi też o tym wspomnę...
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 17:24
[autor]
Nie wiem po co ''żartobliwie'' przeinaczacie moją wypowiedź, to wcale nie jest zabawne, a przypadki kiedy ''TS'' wynikał z innych chorób są znane. Co do psychologa, idę do takiego co zajmuje się TS więc wątpię, że będzie mnie kierował w którąś stronę, zresztą poproszę o to by tego nie robił. Wyjaśnię, że chodzi o nerwicę, depresję, lęki oraz wątpliwości, które nie wiem czy są słuszne, czy są tylko wynikiem nerwicy.
zmian: 1, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.15, 17:26
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.15, 21:08
[autor]
prolaktynka pisze:
niemampojecia pisze:
Nie wiem po co ''żartobliwie'' przeinaczacie moją wypowiedź, to wcale nie jest zabawne, a przypadki kiedy ''TS'' wynikał z innych chorób są znane. Co do psychologa, idę do takiego co zajmuje się TS więc wątpię, że będzie mnie kierował w którąś stronę, zresztą poproszę o to by tego nie robił. Wyjaśnię, że chodzi o nerwicę, depresję, lęki oraz wątpliwości, które nie wiem czy są słuszne, czy są tylko wynikiem nerwicy.
Przy tak silnych objawach przydałaby się farmakoterapia pod tym kątem. A psychologowie reklamujący się, jako "zajmujący się TS" bywają gorsi od tych niezajmujących się :P

Podejrzewam, że lepszą opcją byłby jakiś spec od nerwic.
Na pewno nie udam się do Libera, czy Dulki, o to się nie martw. Bo pewnie tego typu lekarzy miałaś na myśli. Wizyta u psychiatry pewnie i tak mnie nie ominie.

Im dłużej myślę, tym bardziej przekonuję się do tego, że to była pomyłka. Coraz bardziej myślę o sobie jak o chłopaku (może to dziwne ale nie cierpię słowa kobieta i mężczyzna - pisałam zresztą, że analogicznie do osoby z zalinkowanego tematu, a tam też padły takie słowa), geju/kobiecym/nie wiadomo co... z drugiej strony nie rozumiem dlaczego przez facetów wolę być traktowana jako kobieta i czemu nie lubię zachowywać się i wyglądać jak facet... naprawdę jest to bardzo nieprzyjemne zagubienie, emocjonalne, psychiczne... :(. Liczę, że ten psycholog i pewnie też psychiatra do którego mnie skieruje, naprawdę mi pomogą. Bo teraz żadnej decyzji nie podejmę, w jakąkolwiek stronę, dopóki nie będę mieć 100% pewności, że robię dobrze, zgodnie z tym co czuję, bez uczucia sprzeczności. Te moje lęki i wątpliwości dotyczące TS wywołują trochę podobne uczucie jak gdy podrywa mnie facet który mi się nie podoba... taka niechęć, uczucie sprzeczności, że to nie to, nie tędy droga... Postanowiłam też poznać jakiegoś geja, normalnego, nie kogoś z parad itp. i porozmawiać na ten temat, ale ciężko znaleźć kogoś w moim mieście, póki co poznałam tylko biseksualistę i zanosi się na spotkanie. Mam nadzieję, że to pomoże mi wyklarować sytuację, rozmowa z taką osobą. Przy okazji może poznam kogoś ciekawego...
zmian: 1, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.15, 21:10
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.16, 13:12
[autor]
Dzisiaj drugi raz na próbę ubrałam się ''na faceta'' i nie mam pojęcia jak określić swoje uczucia w tym momencie, ale nie były one negatywne... mam już dosyć brania hormonów od których niszczę sobie zdrowie (biorę je raptem prawie 6 lat, to co będzie po np. 20 latach ich brania...), mam dosyć noszenia mega obcisłej, niewygodnej bielizny, mam dosyć denerwowania się czy ktoś mnie ''rozpozna'', dosyć bania się wyjść do ludzi z kimś z rodziny bo powie do mnie przy ludziach po męsku i wszyscy będą się gapić, dość niemożliwości zaproszenia kogokolwiek do domu bo nikt nie wie o TS a w domu mówią do mnie jak do faceta zwykle, co zresztą mi specjalnie nie przeszkadza (same zwroty, bo traktowanie mnie jak faceta już tak), dosyć ''ukrywania'' się przed starymi znajomymi, do niektórych z nich tęsknię, jak pisałam. Dość tego wszystkiego... Na myśl o tym, że wychodzę z domu jako ''chłopak'' itd. nie czuję takiego lęku. Być może to kluczowe.

Tylko wciąż nie rozumiem tego... że mimo iż czuję ulgę na myśl o odkręceniu tego wszystkiego to nie rozumiem dlaczego np. wolę żeby faceci traktowali mnie jak dziewczynę, że lubię też damskie ubrania, że nie lubię w ogóle jak ktoś mnie traktuje jak faceta, że nie chcę mieć zarostu, owłosionej klaty, jabłka adama itp... Transwestytą chyba też być nie mogę, bo typowo damskie, bardzo kobiece ciuchy ciuchy mnie nie kręcą, od początku całej zmiany stroniłam od sukienek, spódnic, szpilek, koturnów, obcasów i innych typowo kobiecych rzeczy, które kręcą transwestytów. Zresztą, może głupio się przyznawać akurat tutaj, ale będąc szczerą, czuję obrzydzenie na widok faceta w damskich ciuchach. Jak zresztą pewnie większość ludzi...

Ten psycholog jest chyba moją jedyną nadzieją w tej chwili bo wydaje mi się, że sama sobie nie pomogę i nie poradzę. A na pewno nie podejmę jakiegokolwiek kroku bez zrozumienia siebie i 100% pewności tego, że robię to w zgodzie ze sobą. Podejmując decyzję w wieku 14 lat o tym, że uważam się za TS i w wieku 15 by brać hormony, na pewno nie zrobiłam tego rozważnie, rzetelnie, dojrzale i odpowiedzialnie, zresztą zważywszy na wiek nie ma się chyba co dziwić... Dzieciaki w tym wieku gorsze rzeczy wymyślają.

Poza tym na myśl o odkręcaniu całej zmiany, boję się, że rodzice mnie znienawidzą, chociaż z drugiej strony uważam, że to była by też ich wina bo mocno mnie zaniedbali, mieli w głowie tylko swoje wojenki między sobą w trakcie rozwodu i podziału majątku, co trwało właściwie cały okres od początku mojej zmiany, aż do początku tego roku... Nie mówię, że rodzice muszą nie wiadomo jak interesować się dzieckiem które ma 18-19 lat i więcej, ale to było na przestrzeni czasu 14-20, w sensie mojego wieku 14-20... O ile mama jeszcze jakoś tam (niestety, tylko jakoś tam) interesowała, to tata raczej wcale. I tak potem mama znalazła sobie nowego faceta i miała mnie raczej w nosie. Co weekend jechała na działkę o swojego faceta, ojciec do swojej babki gdzieś jeździł, a ja zostawałam w domu z awanturującym się i spitym chłopakiem starszej siostry, tym co go z więzienia przyprowadziła. Mama zgodziła się na to by z nami zamieszkał chyba tylko po to by zrobić na złość ojcu. Moi rodzice też się nie interesowali tym co w szkole, moja mama w ogóle mówiła że wstyd jej przychodzić na zebrania dla takiego dziecka. Mieliśmy dziennik elektroniczny, wszyscy rodzice po tym buszowali, sprawdzali oceny, uwagi, godziny lekcyjne, czy dziecko ma obecność itd. a moi rodzice przez całe 3 lata liceum ani razu nie zajrzeli do tego. Mieli to w nosie. Interesowali się mną przede wszystkim wtedy kiedy było blisko do kolejnej sprawy sądowej o podział majątku, żeby mnie przekabacać czy pójdę i zeznam jako świadek na korzyść jednego, czy drugiego.

Do tego znów sąd... zastanawia mnie czy trudno by było w ogóle zmienić z powrotem dane osobowe. Wydaje mi się, że zważywszy na narządy płciowe i płeć genomową, chyba nie, ale nie wiem... Poza tym czuję ogromny wstyd na myśl o tym, że gdybym to odwróciła, miała bym teraz chodzić po miejscach w których pracowałam by wymienili mi świadectwa pracy. A trochę ich w trakcie studiów zdobyłam, w moim zawodzie, by po studiach nie być tylko z papierkiem że mam licencjat czy mgr, ale też doświadczenie zawodowe... Na mojej uczelni była bym już skreślona, jak i pewnie musiała bym zmienić miasto zamieszkania. Na mojej uczelni niektóre osoby wiedzą o mojej zmianie, bo w trakcie rekrutacji miałam jeszcze męskie dane, potem dopiero jakoś przed październikiem cały proces zmiany danych dobiegł końca, także panie w dziekanacie, prodziekan, dziekan i inni tacy wiedzą o tym wszystkim co zresztą widać po ich dystansie w moją stronę. No i trochę osób, zwykłych studentów też wie, bo znają osoby, które znały mnie w gimnazjum na przykład.

Przepraszam, czuję się fatalnie :(. A nie mam się komu z tego wygadać. Powiedziałam o tym tylko dwójce znajomych - z Internetu, ale tak bardzo ogólnie, pobieżnie. Nie chodzi już o to co myślicie, bo napisaliście mi i doradziliście, po prostu próbuję się wygadać.
zmian: 8, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.16, 13:27
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.16, 14:06
[autor]
niemampojecia pisze:
Dzisiaj drugi raz na próbę ubrałam się ''na faceta'' i nie mam pojęcia jak określić swoje uczucia w tym momencie...

Czyli podsumowując: chciałabyś żyć jako kobieta:

niemampojecia pisze:
wolę żeby faceci traktowali mnie jak dziewczynę, że lubię też damskie ubrania, że nie lubię w ogóle jak ktoś mnie traktuje jak faceta, że nie chcę mieć zarostu, owłosionej klaty, jabłka adama itp...

ale zdecydujesz się jednak poświęcić i żyć wbrew sobie, bo frustruje cię zachowanie twojej rodziny oraz boisz się przyznać do tego swoim starym znajomym?

niemampojecia pisze:
mam dosyć denerwowania się czy ktoś mnie ''rozpozna'', dosyć bania się wyjść do ludzi z kimś z rodziny bo powie do mnie przy ludziach po męsku i wszyscy będą się gapić, dość niemożliwości zaproszenia kogokolwiek do domu bo nikt nie wie o TS a w domu mówią do mnie jak do faceta (...) dosyć ''ukrywania'' się przed starymi znajomymi, do niektórych z nich tęsknię, jak pisałam.

To może lepiej jednak wziąć "rozwód" z rodziną i zweryfikować otwarcie, który z twoich dawnych przyjaciół jest prawdziwym przyjacielem?

Co do problemów związanych z braniem hormonów konsultuj się z endokrynologami. Może trzeba zmienić środki, może trzeba zmienić dawki, może to w ogóle nie o to chodzi i masz jakąś inną chorobę.
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.16, 15:26
[autor]
Freja, jakby wyrwać z kontekstu jak to robisz to miała byś rację, ale niestety nie tak to wygląda. Po prostu coraz bardziej i częściej myślę o sobie jak o chłopaku. I coraz częściej czuję ulgę na myśl o cofnięciu tego wszystkiego.

Co do cofnięcia zmiany wg prawa, to sama moja biegła chyba miała wątpliwości, sądząc po tym co mi mówiła, m.in. żebym wstrzymała się do 25 roku życia z wszelkimi operacjami nieodwracalnymi. Zaprosiła też na wizytę moich rodziców którzy również odnieśli wrażenie co do wątpliwości jej względem mnie. Pewnie chciała by dużo kasy za pomoc w procesie, ale myślę, że to było by do zrobienia. Do tego ja miałam dość poplątany wyrok, inny niż wszyscy TS, ale idący na korzyść, gdybym chciała to cofnąć. Początkowo nawet w Urzędzie nie chcieli mi uznać tego wyroku, przy zmianie danych. Nie przeszłam też żadnych operacji, fizycznie mam narządy męskie więc wydaje mi się, że sąd chyba nie mógł by się opierać... Podejrzewam, że przykłady które przytaczasz dotyczą osób, co miały pewnie kilku biegłych i które przeszły już jakieś operacje. Tylko nie wiem czy tego chcę. Odwrócenia tego. Dlatego muszę iść do psychologa. Może udam się też do biegłej mojej... co myślicie? To dobry pomysł? Tylko ona przyjmuje jedynie prywatnie. Ale raczej na jedną-dwie-trzy wizyty było by mnie stać.

Przy okazji chcę zapytać, Wam też tak się zacina niebieska strona? Ja muszę z 20 razy odświeżać, aż się jakoś załaduje z masą błędów.
zmian: 3, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.16, 16:18
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.16, 18:38
[autor]
niemampojecia pisze:
Po prostu coraz bardziej i częściej myślę o sobie jak o chłopaku.
Co przez to rozumiesz?
Z jakimi aspektami męskości/chłopackości się utożsamiasz?

niemampojecia pisze:
I coraz częściej czuję ulgę na myśl o cofnięciu tego wszystkiego.
To może świadczyć o tym, że nie jesteś TS, ale nie musi.

Zdarzało mi się odczuwać ulgę, dowiedziawszy się, że dzisiaj mnie już dentysta nie przyjmie. Czy można z tego wnioskować, iż oznacza to, że mój ząb nie wymagał leczenia?

niemampojecia pisze:
Przy okazji chcę zapytać, Wam też tak się zacina niebieska strona? Ja muszę z 20 razy odświeżać, aż się jakoś załaduje z masą błędów.
Odpowiedź informatyczna: u mnie działa
Wypluwa trochę błędów CSS i Java_script_, ale tak robi obecnie większość stron i jeśli nie masz przeglądarki skonfigurowanej po webmastersku, to nie powinnaś tego w ogóle zauważać.

p.s. To jest twoje życie, więc zrobisz jak zechcesz. Możesz (i powinnaś) postarać się możliwie dobrze zrozumieć siebie samą, zanim podejmiesz jakieś kluczowe życiowo decyzje. Ale osobiście, w tym co piszesz, nie znajduję zbyt wiele logiki. Zatem, albo kompletnie źle wyrażasz to, co czujesz, albo nie potrafisz odróżnić, co jest twoją potrzebą, a co tylko twoim strachem.
zmian: 3, ostatnia: freja - 2014.08.16, 18:42
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.16, 19:03
[autor]
freja pisze:
niemampojecia pisze:
Po prostu coraz bardziej i częściej myślę o sobie jak o chłopaku.
Co przez to rozumiesz?
Z jakimi aspektami męskości/chłopackości się utożsamiasz?

niemampojecia pisze:
I coraz częściej czuję ulgę na myśl o cofnięciu tego wszystkiego.
To może świadczyć o tym, że nie jesteś TS, ale nie musi.

Zdarzało mi się odczuwać ulgę, dowiedziawszy się, że dzisiaj mnie już dentysta nie przyjmie. Czy można z tego wnioskować, iż oznacza to, że mój ząb nie wymagał leczenia?

niemampojecia pisze:
Przy okazji chcę zapytać, Wam też tak się zacina niebieska strona? Ja muszę z 20 razy odświeżać, aż się jakoś załaduje z masą błędów.
Odpowiedź informatyczna: u mnie działa
Wypluwa trochę błędów CSS i Java___script___, ale tak robi obecnie większość stron i jeśli nie masz przeglądarki skonfigurowanej po webmastersku, to nie powinnaś tego w ogóle zauważać.

p.s. To jest twoje życie, więc zrobisz jak zechcesz. Możesz (i powinnaś) postarać się możliwie dobrze zrozumieć siebie samą, zanim podejmiesz jakieś kluczowe życiowo decyzje. Ale osobiście, w tym co piszesz, nie znajduję zbyt wiele logiki. Zatem, albo kompletnie źle wyrażasz to, co czujesz, albo nie potrafisz odróżnić, co jest twoją potrzebą, a co tylko twoim strachem.
Nie chodzi o to z jakimi aspektami się utożsamiam. Tylko myślę sobie: kurde, nie będę myśleć w formach żeńskich, bo przecież nie jestem i nie chcę być kobietą... Odnośnie ulgi o której mówisz. Może to to samo, może nie. I fakt, mam problem z wyrażeniem tego co czuję i myślę. Z wyrażaniem emocji zwłaszcza. Powiedzenie komuś kocham Cię jest dla mnie dziwne chociaż czuję potrzebę takiego uczucia. Jak ktoś mnie przytula to nigdy tego nie odwzajemniam, nie potrafię. Jak myślę o poważnych, patetycznych acz koniecznych rozmowach to aż cała się boję. Może to przez to że rodzice nie okazywali mi uczuć, nie przytulali mnie, nie mówili że mnie kochają. I sami dla siebie też nie byli dobrzy.

Co do niebieskiej strony to na bramce proxy mi działa, a tak to nie. W ogóle Freja, robisz wrażenie bardzo dojrzałej i mądrej osoby. Czy nie miała byś nic przeciwko żeby porozmawiać ze mną prywatnie (na gg, skype) o tym wszystkim, na spokojnie, bez przekonywania mnie do czegokolwiek? Tak czy siak udam się do psychologa, to już postanowione, że w poniedziałek jadę po skierowanie do lekarki rodzinnej i jak zdążę to zadzwonię od razu się umówić na wizytę. Ale takie rozmowy na ten temat wydaje mi się, że wiele dają i uspokajają...

Prawdę mówiąc to info wyżej, że nie da się cofnąć prawnie zmiany płci trochę mnie zestresowało i wywołało niepokój, lęk. Chociaż podejrzewam, że to dotyczyło osób po operacjach/które miały kilku biegłych, moja sytuacja akurat, gdybym miała to odkręcać, była by chyba komfortowa zważywszy na to że sama biegła miała (chyba) wątpliwości i że wyrok nie brzmiał: XXX jest uznany za osobę płci żeńskiej'' tylko ''XXX ma psychikę płci żeńskiej''. Jakoś tak, nie chce mi się tam zaglądać dokładnie. Taka różnica w wyroku spowodowała, że jakiś miesiąc dłużej załatwiałam sprawy w urzędzie bo nie chcieli mi po prostu zmienić, mówili że musi być że sąd ustala płeć po prostu, a nie płeć psychiczną. W końcu mi zmienili po kilku wizytach i odmowie sądu co do skorygowania wyroku.
zmian: 1, ostatnia: niemampojecia - 2014.08.16, 19:05
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.16, 19:35
[autor]
niemampojecia pisze:
Nie chodzi o to z jakimi aspektami się utożsamiam. Tylko myślę sobie: kurde, nie będę myśleć w formach żeńskich, bo przecież nie jestem i nie chcę być kobietą...
Hm... no to małubyś problem, gdybyś byłu anglofonem, bo wtedy formy gramatyczne (wyjąwszy zaimki w drugiej osobie liczby pojedynczej) nie istnieją. I jak byś wtedy definiowału swoją męskość/kobiecość?

niemampojecia pisze:
Czy nie miała byś nic przeciwko żeby porozmawiać ze mną prywatnie (na gg, skype) o tym wszystkim, na spokojnie, bez przekonywania mnie do czegokolwiek?
Posłałam ci gg mailem. Będę miała włączone jeszcze przez jakąś godzinę.
Uprzedzam, że jestem aktualnie trochę wcięta, ale gadać jeszcze potrafię
Re: Zła diagnoza? Niepewność. Wątpliwości. Proszę o pomoc. 2014.08.17, 03:09
[autor]
niemampojecia:
Jak zresztą pewnie większość ludzi...

Ja tam nie, mnie takie coś jakoś kręci :P Nie miałbym nic przeciwko mieniu faceta, którego miałbym traktować jak dziewczynę :P
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj