Po co jest to forum?

  liczba postów: 173
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Po co jest to forum? 2009.09.30, 23:05
[autor]
Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musicie się obawiać, że ktoś zapyta. To Forum odpowiada żywotnym potrzebom całej społeczności. To jest Forum na skalę naszych możliwości. Z jego pomocą, otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo!
Re: Po co jest to forum? 2009.09.30, 23:27
[autor]
Wielkie dzięki, Frejo!!!

A zatem bawmy się... i pracujmy
Re: Po co jest to forum? 2009.09.30, 23:31
[autor]

łubu dubu, łubu dubu, niech żyją nam prezesi naszego klubu, nieeech żyją nam.

To śpiewałam ja - Julcia

Przepraszam, że nie śpiewałam wcześniej, ale nie było Forum

:P

Julcia:) 2009.10.01, 00:02
[autor]
Wybaczamy :D
Witam (tu) wszystkich:) 2009.10.01, 09:45
[autor]
Niezmiernie się cieszę, że  nasze forum wreszcie zostało utworzone. Mam nadzieję, że będzie tu dołączać coraz więcej dobrych dusz. Gratulacje dla tych, którzy się przyczynili do utworzenia forum:)
Re: Po co jest to forum? 2009.10.01, 23:17
[autor]
W imieniu Zarządu Trans-Fuzji witam wszystkich na naszym FORUM. Zapraszam do rozmowy. Zapraszam do zawierania nowych znajomości i przyjaźni. Mam nadzieję, że wszyscy będą się tu czuli u siebie - śmiało czerpali od innych i aktywnie dodawali coś z siebie.
Cieszę się, że udało się nam ożywić pierwszą wersję. Gratuluję Frei i wszystkim którzy przyczynili się do powstania kolejnego miejsca w necie, w którym osoby trans będą czuć się dobrze.
Dziękuję i przesyłam serdeczności.
Ania Grodzka
Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 07:57
[autor]

A ja wiem po co jest to forum!!!

Forum jest po to aby mozna bylo wyrazic swoje opinie na rozne tematy i wlasnie ja chce wyrazic swoja opinie :)

Czytam od jakiegos czasu zawartosc tego portalu i "zafascynowala" mnie walka o legitymacje dla osob trans. Chce zapytac po co?!

Osoby TS otrzymuja zaswiadczenie ze sa w trakcie leczenia i nie maja jeszcze zmienionych dokumentow i to wystarcza aby normalnie w miare funkcjonowac. A po co transwestytom legitymacje z kobiecym imieniem to nie rozumiem? Przeciez transwestyta to facet ktory czuje sie facetem i tylko dla podniety ubiera damskie ciuchy i przepraszam ale on nie jest kobieta wiec po co takiej osobie taka legitymacja? To jego sprawa ze chodzi na ulicy ubrany jak kobieta i to jest jego zycie a nie potrzebuje miec w dokumentach kobiecego imienia. W koncu teoretycznie w Polsce panuje wolnosc i mozna robic i ubierac sie jak sie komus podoba.

Ucieszylam sie ze MSWiA zareagowalo pozywtywnie na list od osoby TS, ktora wyjasnila problem dokumentow osob TS a legitymacji i nie rozumiem dlaczego przeprowadzono na nia atak ze ona jest przeciwko osobom trans?! Moze mi to ktos wyjasni? W koncu ona wyjasnila pewne "drobne" roznice miedzy TS a TV i urzednicy sie zgodzili z nia.

Druga rzecz ktora wrecz mnie uderzyla to wypowiedzi osob TS i to osob ktore bardzo sie udzielaja medialnie i mowia wprost ze nie chca miec SRS bo penis jest niezbedny do tego aby miec przyjemosc z zycia. No sorry ale cos tu sie nie zgadza?! Pozatym wiekszosc Polakow jest raczej malo tolerancyjna i nie dosc ze czesto wrzucjaja TV i TS do jednego worka ze wszystkim innym jak np gej czy les to jeszcze takie wypowiedzi w telewizji moga wzbudzic wieksza nie chec spoleczenstwa do osob TS, bo skoro nie wiedza co chca to wiadomo takich osob sie nie akceptuje.

 

Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 08:32
[autor]
Osobiście nie jestem zaangażowana w sprawy "legitymacji", ale wypowiem się, co sama na ich temat sądzą.
Legitymacje - czyli dwuimienne - dwuzdjęciowe "para-dokumenty" mają służyć tylko tym, którzy ich potrzebują (wszelkim tv, tg, ts - w trakcie zmiany dokumentów, bądź tym, które dokumentów nie zmieniają, a funkcjonują w "innej"  tożsamości.
Kwestia uznania owych legitymacji to dobra wola urzędników, przed którymi zainteresowane osoby będą potrzebowały się przedstawić.
Legitymacje takie mogą znacznie ułatwić (przyśpieszyć) wyjaśnienie sytuacji np. podczas kontroli drogowej, etc. bez zbędnych sensacji.
pozdrawiam
Julita
Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 09:25
[autor]

Julita, z tego co wiem to dokumenty zmieniaja tylko osoby TS i one dostaja zaswiadczenia w razie wlasnie np. kontroli drogowej.  A na co facetowi dokument z kobiecym imieniem? Tylko dlatego ze jezdzi samochodem w sukience czy ze idzie np odebrac list na poczte?! To jego sprawa ze chodzi w sukienkach a nie sprawa dla urzednikow , no nie?!

 

pozdrawiam

Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 09:36
[autor]
Agnieszko
Zmieniając płeć wywalczyłaś prawo do stałej zmiany imienia, końcówki nazwiska, itd.
Dlaczego odmawiasz podobnego prawa tym, którzy zmieniają swą tożsamość tylko czasowo?
Ci ludzie mają podobne prawa.
pozdrawiam
Julita
PS
Czy aby przypadkiem już kiedyś z Tobą i Twoją Eks nie rozmawiałam?
Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 09:49
[autor]

Julita, masz dobra pamiec. Tak juz kiedys rozmawialysmy tylko nam sie kontakt urwal. Przy okazji powiem ze bardzo lubie Twoja ksiazke i jestem ciekawa czy piszesz jej dalsze czesci.

 

To nie tak, ze odbieram komus prawo do czegos (kazdy jest osoba wolna) tylko nie moge poprostu zrozumiec dlaczego ktos kto sie przebiera za kobiete chce miec dokumenty jak kobieta mimo ze nigdy nie chce  nia byc. Poprostu tutaj gdzie mieszkam cos takiego nie wystepuje mimo, ze tutaj prawo jest zupelnie inne i tolerancja takze.

 

pozdawiam

Agnieszka

Transwestyta 2009.10.02, 10:29
[autor]

Agnieszko

To nie jest tak jak napisałaś:

"transwestyta to facet ktory czuje sie facetem i tylko dla podniety ubiera damskie ciuchy i przepraszam ale on nie jest kobieta"


1. Tv nie przebierają się dla podniety. Na portalu znajdziesz wiele informacji o tym, mam nadzieję, że do nich dotrzesz :-_) 

http://transfuzja.org/pl/artykuly/trudne_slowa_czyli_kilka_definicji.htm

http://www.crossdressing.pl/main.php?lv3_id=12&lv1_id=9&lv2_id=7&lang=pl

2. Transwestyta nie jest biologicznie kobietą. Jednak czasowo bywa kobietą. Oczywiście, wiele osób może to kwestionować, tak samo, jak kwestionują kobiecość kobiet transseksualnych. Ale jednak nie zmienia to faktu, że transwestytyzm to właśnie czasowa identyfikacja z płcią przeciwną.


Dla mnie to żaden problem spojrzeć na osobą transseksualną czy transwestytyczną tak, jak ona siebie widzi. Przecież z zewnątrz nie widać, czy ktoś jest TS czy TV. Szczególnie, jeśli ktoś wygląda, zachowuje się, mówi itd jak kobieta, i dopiero, kiedy pokaże ci dowód osobisty, to zaczynasz wierzyć, że biologicznie kobietą nie jest. 

Drobna sugestia 2009.10.02, 10:38
[autor]
Sugeruję żeby przenieść dyskusję o legitymacjach do osobnego wątku. W przeciwnym razie nie będzie się już dało wrócić do tematu przeznaczenia forum.  
Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 10:45
[autor]
agnieszka32 pisze:

Druga rzecz ktora wrecz mnie uderzyla to wypowiedzi osob TS i to osob ktore bardzo sie udzielaja medialnie i mowia wprost ze nie chca miec SRS bo penis jest niezbedny do tego aby miec przyjemosc z zycia. No sorry ale cos tu sie nie zgadza?! Pozatym wiekszosc Polakow jest raczej malo tolerancyjna i nie dosc ze czesto wrzucjaja TV i TS do jednego worka ze wszystkim innym jak np gej czy les to jeszcze takie wypowiedzi w telewizji moga wzbudzic wieksza nie chec spoleczenstwa do osob TS, bo skoro nie wiedza co chca to wiadomo takich osob sie nie akceptuje.

 

Osobiście nie należę do takich osób, ale znam takie również i nie czuję się upoważniona odmawiać im prawa do takiej właśnie wizji swojego ciała i życia. Owszem osoby takie wprowadzają społeczeństwo w dodatkową konfuzję i nie ułatwiają Kowalskiemu połapanie się, co to właściwie ten TS, TV czy inny gej.

Niemniej z drugiej strony kwestia jest taka: czy walczymy o tolerancję w ogólności, czy też o tolerancję jedynie dla TS-ów?. Per analogiam: lesbijki są ok, ale te butchowate już nie, bo psują nam wizerunek. Geje domagają się akceptacji, ale jednocześnie niektórzy z nich piętnują "cioty", bo normalny gej tak przecież nie wygląda .

Społeczeństwo jest nietolerancyjne, bo odmawia nam prawa do zmiany płci, a przecież my głęboko w sobie odczuwamy potrzebę jej zmiany i czujemy, że to dla nas najlepsze rozwiązanie, zatem domagamy się by zaakceptowało naszą wolę i potrzebę zmiany płci na stałe. Ale tych, którzy odczuwają wolę i potrzebę lawirowania pomiędzy jedną, a drugą płcią zaraz ustawimy do kąta, bo kto to w ogóle widział wyczyniać takie fanaberie .

Trans-Fuzja zdecydowała się zabiegać o poszanowanie transpłciowości we wszystkich jej odmianach, nie tylko dla jednej wybranej podgrupy.
Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 10:47
[autor]

Julita, masz dobra pamiec. Tak juz kiedys rozmawialysmy tylko nam sie kontakt urwal. Przy okazji powiem ze bardzo lubie Twoja ksiazke i jestem ciekawa czy piszesz jej dalsze czesci.

 

To nie tak, ze odbieram komus prawo do czegos (kazdy jest osoba wolna) tylko nie moge poprostu zrozumiec dlaczego ktos kto sie przebiera za kobiete chce miec dokumenty jak kobieta mimo ze nigdy nie chce  nia byc. Poprostu tutaj gdzie mieszkam cos takiego nie wystepuje mimo, ze tutaj prawo jest zupelnie inne i tolerancja takze.

 

pozdawiam

Agnieszka

off-topy dozwolone 2009.10.02, 10:50
[autor]
elzi pisze:
Sugeruję żeby przenieść dyskusję o legitymacjach do osobnego wątku.
Biorąc pod uwagę fakt, jak mnie wkurza, jak mi coś gdzieś przenoszą, zdecydowałam, że tu przenosić nie będziem. Najwyżej usuwać wulgaryzmy.
Grupy dyskusyjne off-topami stoją, i 3-4 post przeważnie już nie nawiązuje do pierwotnego wątku. Skoro LUD tak właśnie chce, niechaj się stanie wola ludu.
Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 10:55
[autor]

Chwilka ja do les czy do gej nic nie mam!!!! Podalam tylko ze ludzie na codzien  nie odrozniaja TV, TS, gej i les dla nich jest to po prosto ZLO z ktorym nalezy walczyc. A jesli ktos kto mowi ze jest TS ale nie chce SRS bo sie tlumaczy tym, ze potrzebuje miec penisa do wspolzycia a nie kobiecy narzad to naprawde moze namieszac w glowach ludzi. I tylko o to mi chodzi.

 

PS

prywatnie bardzo lubie lesbijki, bo jestem jedna z NICH

Re: Po co jest to forum? 2009.10.02, 11:11
[autor]
agnieszka32 pisze:

 jesli ktos kto mowi ze jest TS ale nie chce SRS bo sie tlumaczy tym, ze potrzebuje miec penisa do wspolzycia a nie kobiecy narzad to naprawde moze namieszac w glowach ludzi.

To prawda. Taki TG nie ułatwia ludziom połapania się w tym wszystkim. I co mamy z tym zrobić? Potępić go?

agnieszka32 pisze:

prywatnie bardzo lubie lesbijki, bo jestem jedna z NICH

A ty wiesz, że na transseksualizm.pl jeszcze nie tak dawno zalecano, żeby się lekarzom od transseksualizmu nie przyznawać, że jest się les, bo to im może w głowie namieszać i wtedy dużo niechętniej wypisują papiery niezbędne do przeprowadzenia zabiegów?
zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 11:30
[autor]
agnieszka32 pisze:

Ucieszylam sie ze MSWiA zareagowalo pozywtywnie na list od osoby TS, ktora wyjasnila problem dokumentow osob TS a legitymacji i nie rozumiem dlaczego przeprowadzono na nia atak ze ona jest przeciwko osobom trans?! 

To może przykładowy fragment w/w listu (Wytłuszczenia moje):
Trans-fuzja przedstawiając Panu wizję realnych trudności, upokorzeń z jakimi borykają się osoby transseksualne będące w trakcie procedury korekty płci w chwilach, w których zmuszone są do potwierdzenia swojej tożsamości, nie pokazała tzw. drugiej strony medalu swojej inicjatywy. Zagrożeń dla ładu społecznego w momencie zdecydowania się na tak radykalne poszerzenie granic obyczajowości.Jeśli przyjmie się, że teoretycznie wprowadza się taki dokument dla każdej bez wyjątku osoby „transpłciowej", czyli także transwestyty - crossdressera, otworzy to furtkę do absurdalnej zgody Państwa na nieobyczajność zachowań, łamanie odwiecznych tabu kulturowych.


Cóż... język tu użyty brzmi w mych uszach bardzo podobnie do argumentacji naszych prawicowo-konserwatywnych oponentów. Nie wiem, czy autorka listu nie zauważyła, że bardzo podobnie uzasadniane jest również stanowisko osób przeciwnych chirurgicznemu leczeniu transseksualistów.

Dalej, co do bardziej rzeczowych argumentów autorki (toaleta, areszt, itp). Legitymacja nie miałaby w żadnym razie stwierdzać, że dana osoba jest kobietą (ze wszystkimi tego prawnym konsekwencjami) choćby dlatego, że nie miałaby tego typu mocy prawnej. Legitymacja miałaby ułatwić zadanie policjanta, czy pani na poczcie, mających przed nosem dowód osobisty  na męskie dane i z męskim zdjęciem, a przed sobą osobnika wyglądającego zgoła inaczej.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 11:57
[autor]
Różnice należy szanować, ale konsekwentnie.

Agnieszko, jeśli chcesz podkreślić, że ty nie jesteś transwestytą ani gejem, masz do tego prawo. Ale jeśli z pozycji ts chcesz wyrazić sprzeciw dla przyznania legitymacji, musisz się liczyć się z tym, że to wzbudzi sprzeciw i poczucie niesmaku, przynajmniej we mnie.

Legitymacja, jak rozumiem, nie służy zrównywaniu statusów różnych grup, które często w ogóle nie posiadają statusu prawnego (i być może wcale go nie chcą), ale poszerzeniu możliwości poruszania się w przestrzeni publicznej bez komplikacji.

Jedyne, co mnie razi w projekcie legitymacyjnym, to odwoływanie się autorek i autorów pomysłu do języka medyczno-psychologicznego oraz ustalanie kategorii "innego". Niemniej nie przeszkadza mi to, żeby kibicować temu pomysłowi, uważam, że jest pożyteczny.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 13:04
[autor]
Agnieszko
Najbardziej mnie boli fakt, że w zależności od "branży" jaką reprezentujemy - tv, ts, tg, gej, les,.... przesuwamy sobie granice "normalności" - czyli JA - jako TS jestem jeszcze NORMALNA, więc mi należą się wszelkie prawa walki o swoje, ale TV, TG, GEJ, LES, to już MARGINES, któremu nie należy się nic.
A przecież powinno być inaczej.
Ty, jako Osoba, która walczyła o prawo do Siebie, powinna dziś, kiedy już owo prawo wywalczyła, dostrzegać więcej, niż kiedyś.
Pozdrawiam i pozostawiam pod rozwagę
Julita
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 19:46
[autor]

witam po malej przerwie na prace.

 

Oj widze, ze sie niektorzy bardzo rozpisali ale to fajnie, przynajmniej mam co czytac :)

 

Freja, wiem , ze w PL lepiej sie nie przyznawac lekarzowi, ze bedac TS jest sie takze LES bo moga byc problemy. Tutaj, gdzie przechodzilam cale leczenie naprawde nie robi to nikomu roznicy czy bedziesz hetero, les czy bi. Wazne jest to co Ty czujesz.

 

Julito, faktycznie walczylam o swoje prawa i mam to co chcialam i nie zapominam o calej reszcie swiata.

 

Co do legitymacji mi chodzi o to ze nawet moga miec niektorzy wpisane ze sa Swietym Mikolajem i nie zrobi mi to roznicy. Chodzi o to ze jezeli ktos jako TV ma legitymacje z kobiecymi danymi to bedzie chcial zaraz korzystac np z damskich toalet czy szatni na basenie czy w fitness klubie bo przeciez ON jest kobieta bo ma dokument ato juz chyba byloby za duzo na moja mala osobe gdzie naprawde jestem tolerancyjna.

 

A tak na marginesie powiem Wam, ze zycie nocne na SOHO jest cudowne. Tam naprawde czuje sie atmosfere wolnosci i zabawy i nikt nikomu niczego tam nie wytyka i nikt na nikogo krzywo nie patrzy.

 

pozdrawiam

Agnieszka

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 19:48
[autor]

PS

zapomnialam dopisac ze jestem za i to bardszo za legalizacja zwiazkow homosexualnych i podpisuje sie pod tym obiema rekoma  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 21:01
[autor]
Agnieszko
Czy Ty także masz jakąś fobię z tymi szatniami, toaletami, zakładami karnymi, czy innymi wypożyczalniami sprzętów do odciągania pokarmu?
Niektóre tv-ki i bez legitymacji korzystają z damskich toalet. Czy coś w związku z tym się dzieje?
Nie bój żaby.
pozdro
Julita
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.02, 21:37
[autor]
Hej

przeczytałam wasze wpisy na tym forum:)

moim zdaniem takie legitymacje powinny już dawno powstać!! ponieważ ludzie z za burzeniem  swojej płci czy seksualności maja ogromne problemy z odnalezieniem się w Polskich  realiach życiowych, choćby płacenie karta kredytową w sklepie może sprawić trudności, każde wylegitymowanie to już kłopot który często kończy się tłumaczeniem dlaczego tak się wygląda to jest takie upokarzające... a posiadanie takiego dokumentu znacznie ułatwiło by funkcjonowanie w życiu i ułatwiło by pracę odpowiednim służbą.

Ja mając 18 lat przestałam obcinać włosy, przebiłam uczy dość dużo schudłam a w dowodzie osobistym mam zdjęcie z tamtego okresu gdy mam włosy krótki i pucatą twarz, wczoraj miałam kontrolę drogową i policjant stwierdził, że to nie mój dowód osobisty!!! nie dość że strach przed mandatem to jeszcze taka niezręczna sytuacja.
zaczęłam zmieniać swój wygląd dlatego iż jestem transseksualna kobietą i choć nie biorę jeszcze hormonów z kilku powodów dobrze czuje się wyglądając jak kobieta bo wtedy jestem sobą z wielką przyjemnością posiadała bym taką legitymacje to by mi bardzo życie ułatwiło:)

pozdrawiam :)
toalety 2009.10.02, 22:47
[autor]

A jakie to ma znaczenie z której toalety ktoś korzysta? Jeśli już musimy mieć toalety podzielone na podtawie płci to wybór nie powiniem być nikomu narzucany. Każdy powinien mieć prawo do korzystania w tej toalecie w której się lepiej czuje.

Ponadto czasami nie da się z zewnątrz określić czy ktoś jest TS czy TV czy należy do innej odmiany transpłciowości. Więc gdyby prawo pozwalało tylko  osobom TS korzystać z wybranych toalet to musiałyby one nosić przy sobie dowód że są TS. Wymaganie od ludzi okazywania dokumentów by skorzystać z toalety publicznej brzmi absurdalnie i wydaje mi się że byłoby naruszeniem prywatności. A przy okazji dostałoby się też osobom które wcale nie są transpłciowe ale wyglądem odbiegają od normatywności.


A poza tym to wydaje mi się że prawo nikomu nie nakazuje korzystania z konkretnie upłciowionej toalety. Mylę się? (wcześniej zapomniałam dodać znaku zapytania)


To wszystko dotyczyło toalet publicznych. Nad przebieralniami się jeszcze nie zastanawiałam.

zmian: 2, ostatnia: elzi - 2009.10.02, 23:34
Re: toalety 2009.10.02, 23:08
[autor]
co do toalet sprawa jest znacznie prostsza bo na prawdę ciężko określić płeć  biologiczną po wyglądzie kiedyś byłam  z koleżanka w centrum handlowym do toalety żeńskiej była duża kolejka a ona nie mogła czekać więc weszła do meskiej toalety nikt jej słowa nie powiedział a dziewczyna wygląda bardzo kobieco i eksponuje swoje walory, natomiast co do przebieralni sprawa jest ciężka bo osoba TS przebierając się w szatni z przedstawicielami jej płci biologicznej jest strasznie krępująca ja będąc w  gimnazjum byłam już przekonana o mojej płci psychicznej i strasznie krępowałam się rozebrać przed chłopakami a i zawstydzał mnie widok chłopaków w bieliźnie... dlatego przebierałam się w toalecie...
natomiast przebieralnie w obiektach typu basen czy jakieś obiekty zatrudniające ludzi pracy  powinny byś osobne dla każdej osoby!!! wiadomo nie da się każdemu dać garderoby ale coś typu przymierzalnia sklepowa, bo to jest krępujące rozbieranie się


Re: toalety 2009.10.02, 23:43
[autor]

A ja myślę, że warto pokonywać wstyd, bez względu na to, wobec jakiej płci go żywimy. Wstyd nie jest najlepszym argumentem, żeby domagać się miejsca dla siebie, bo na tej samej zasadzie jacyś niezbyt sympatyczni mężczyźni i niezbyt sympatyczne kobiety mogliby się skrzyknąć, że oni wstydzą się wszelkich nienormatywnych ciał, wstydzą się przebierać przy nich, zatem wypraszają wszystkich niechcianych na zewnątrz. Wtedy w ogóle nie byłoby się gdzie przebrać...

 

A moze to wcale nie jest wstyd?

 

Mnie z dzieciństwa bardziej przypomina się sytuacja, kiedy ktoś w naszej szatni we wszystkich kątach napisał flamastrem takie oto hasla: "Kącik pedałów", "Kącik Żydów", "Kącik lesbijek", "Kącik debilów". Po pewnej... konsternacji (właściwie to już nie bylo się gdzie przebrać, w każdym miejscu ściana...) wszyscy zajęli swoje miejsca i tak to było przez jakieś dwa lata. Myślę, że to przemoc promieniująca z takich sytuacji sprawiła, że później w różnych miejscach poza szkołą też czułem się nieswojo, podglądany, etykietkowany. Czułem, że zawsze wchodząc gdzieś, gdzie wykonuję całkiem trywialne czynności, jestem już w jakimś "kąciku" i że wszyscy patrzą z pogardą, choćby wcale nie patrzyli.

 

 

Uważam, ze dzielenie wszystkiego ściankami z dykty przypomina raczej metody Big Brothera i nie rozwiązuje sytuacji. Jeśli czuję w powietrzu przemoc, to najpierw staram sie ocenić, na ile jest realna, a na ile to tylko wspomnienia, a potem zastanawiam się, dlaczego ta konkretna przestrzeń została mi w jakiś sposób zabrana (tzn. że mnie tam nie chcą), a nie nad tym, żeby podzielić tę przestrzeń na małe komórki, bo wtedy i tak to ktoś inny decyduje, gdzie mnie wpuścić.

Re: toalety 2009.10.03, 00:24
[autor]
wstyd ale chodzi mi o to że  będąc TS  to jest okropne rozbierać się w towarzystwie facetów
to to samo jak by kazać 100% kobiecie rozbierać się w szatni pełnej facetów i na odwrót!!
osoby TS nie tolerują swojego ciała wiec dlaczego mają  je  pokazywać?

a co do tego że pisanie po ścianach napisów "kącik żydów" nie oznacza że osoba przebierająca się w danym miejscu należy do tego typu narodowości i to tylko dziecięce wyśmiewanie się z kolegów gdyby w miejscu napisów kazać się przebrać ludziom dorosłym nie sprawilo by im to problemu:)

ja byłam zawsze taka że jak z kogoś się śmiali w szkole stawałam w obronie tej osoby, ze mnie na szczęście niewiele dzieci się w szkole śmiało, zawsze potrafiłam zagrać tak jak oczekuje to moje otoczenie, w szkole podstawowej nauczycielka od matematyki wymyśliła ośle uszy dostawały je dzieci  które nie odrobiły pracy domowej po rak któryś tam, a ja zawsze byłam noga z matmy dostałam takie uczy każdy jak je nosił chował się w rogu korytarza by nikt go nie widział a ja dumnie z nimi paradowałam po korytarzu  pokazałam innym uczniom że  bycie <gorszym> nie znaczy wstydzić się i uciekać w ośli róg!!! nie powiem na początku kilka dzieci się śmiało ze mnie że mam ośle uszy byli pewni że jak reszta pobiegnę w kont najdziwniejsze wtedy dla mnie było to że za mną szły osoby mnie nie lubiły:) to było moje zwycięstwo z porażka <więcej nie dostałam oślich uszu>

tak samo jest z przebieralniami wystarczy pokazać że można inaczej a poprą nas inni
Przebieralnie 2009.10.03, 00:37
[autor]
Jeśli chodzi o wstyd przed pokazywaniem swojego ciała innym ludziom to dotyczy to nie tylko płci i i osób transseksualnych. Ludzie mogą mieć najróżniejsze powody by nie chcieć pokazywać swojego ciała i powinni mieć miejsce żeby się przebrać. My bylibyśmy tylko jedną z grup która by na tym skorzystała.
Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 06:08
[autor]

Wiecie co, przez te kilka lat co mieszkam poza PL chyba odwyklam od polskiej mentalnosci.

 

To nie legitymacje sa potrzebne na poczcie czy przy kontroli drogowej ale podejscie urzednika czy funkcjonariusza bo to nie powinno ich interesowac w co ja sie ubieram. Dlatego mysle ze nie legitymacje a edukacja spoleczenstwa jest tu potrzebna a niestety z tym to bedzie gorzej.

 

 

Skoro ktos jest osoba TS to otrzymuje od lekarza zaswiadczenie ze jest w trakcie leczenia i nalezy traktowac taka osobe jako kobiete/mezczyzne zalezy na jaka plec sie zmienia. Na podstawie takiego zaswiadczenia z kliniki przekraczalam granice i jakos nikt o nic sie nie pytal. Pewnie w PL wyglada to inaczej.

 

serdecznie pozdrawiam

Agnieszka

 

 

Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 06:23
[autor]
agnieszka32 pisze:

Skoro ktos jest osoba TS to otrzymuje od lekarza zaswiadczenie ze jest w trakcie leczenia i nalezy traktowac taka osobe jako kobiete/mezczyzne zalezy na jaka plec sie zmienia. Na podstawie takiego zaswiadczenia z kliniki przekraczalam granice i jakos nikt o nic sie nie pytal. Pewnie w PL wyglada to inaczej.

W przypadku ts z zaświadczeniami jest podobnie. W przypadku TV, TG jest zima, bo taka osoba podobnego papieru od lekarza nie dostanie. Rafalala zrobiła celową prowokację, idąc w kiecce i w asyście kamer zagranicznej telewizji na polskie wybory. No i prowokacja jej się w pełni udała, bo w świat poszło info, żeby głosować, należy być odpowiednio do swojej płci ubranym i uczesanym.
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 08:02
[autor]
agnieszka32 pisze:

Skoro ktos jest osoba TS to otrzymuje od lekarza zaswiadczenie ze jest w trakcie leczenia i nalezy traktowac taka osobe jako kobiete/mezczyzne zalezy na jaka plec sie zmienia. Na podstawie takiego zaswiadczenia z kliniki przekraczalam granice i jakos nikt o nic sie nie pytal. Pewnie w PL wyglada to inaczej. 



Kiedyś rozmawiałem o tych problemach z przyjaciółką, nie-trans, nastawioną bardzo przyjaźnie, ale niewiele wiedzącą.

Była wstrząśnięta tym, że można przez dwa lata albo podobnie długi okres czasu mieć problem z posłużeniem się własnym dowodem osobistym i w ogóle jakim prawem dostajemy właściwe tak późno.

Wyjaśniłem jej, że przez pewną część tego czasu ma się papier od lekarza, który wszystko tłumaczy (przez pewną część, ponieważ najpierw trzeba w ogóle pójść do lekarza, potem jest krótsza lub dłuższa diagnoza... a wygląda się jak się wygląda i żyje się jak się żyje już wcześniej. Tak więc to nie jest do końca tak, że TS MAJĄ ten papier i kropka). 

Papier od lekarza wstrząsnął moją przyjaciółką jeszcze bardziej - no bo jak to, komuś obcemu, jakiemuś urzędnikowi, w zupełnie innej sprawie i często przy świadkach musieć pokazywać prywatne zaświadczenie od lekarza?! Dokument - zgoda, ale kwestie zdrowotne?

Ona siedziała taka wstrząśnięta, tłumacząc, że to upokorzenie i że ona by tak nie mogła i dlaczego w ogóle ja podchodzę do tego tak spokojnie, a do mnie zaczęło docierać, że transi po jakimś czasie mają jednak bardzo zmodyfikowane podejście do rzeczywistości.

Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 08:53
[autor]

Słuchajcie, nie wyrywajcie z szerszego kontekstu urywków odpowiedzi MSWiA na wystąpienie pana RPO. Czepiacie się najmniej ważnej części, czyli powołania się przez pana podsekretarza stanu na mój z kolei list-komentarz z czerwca. Przede wszystkim Ministerstwo słusznie tłumaczy, że nie można tworzyć drugiej, równoległej tożsamości dla kogokolwiek: czy to transwestyty, czy powiedzmy członka jakiejś historycznej grupy rekonstrukcyjnej, który za bardzo wczuł się w swoją rolę, sobowtóra z agencji twarzy lub innego "św. Mikołaja", który woli  wyhodowaną własną brodę od przyklejanej – wacianej, ale uparcie nie zamierza udać się do fotografa w celu aktualizacji wizerunku w dokumentach. W liście MSWiA jest przypomniana cała wykładnia prawna zasad identyfikacji człowieka, konkretnie obywatela RP.

Megalomania niektórych transwestytów osiągnęła już kuriozalne rozmiary. Ktoś powyżej pisze, że zna takich, którzy regularnie korzystają z damskich toalet. Spoko, niech robią to dalej, ale na własne ryzyko – tzn. ze świadomością, że przekraczają granice dychotomicznego podziału społecznego ze względu na płeć, choć oczywiście po seansach zbiorowego odurzania się oparami queer'owego absurdu, przy ogłuszającym łopocie tęczowych flag, fakt ten będzie uchodził ich uwadze. Ich broszka i również ich ewentualne negatywne konsekwencje, gdy kiedyś przeliczą się mocno w oszacowaniu swojej bezkarności eksperymentowania nad granicami tolerancji otoczenia. Polskiemu Państwu nic do tego, że ktoś ryzykuje popadnięcie w sytuację mało komfortową psychicznie.

Do Ciebie, Frejo. Proszę nie zarzucaj mi prawicowo-konserwatywnego stylu retoryki. Pomimo, że dla pewno całkiem niemałej części narodu wychowanego w katolickiej "ludowo-pobożnej" tradycji jestem nieukorzonym grzesznikiem, wręcz demonem wcielonym, nie oznacza to, że powinnam obrazić się na Pana Boga, przyjąć filozofię ateistyczno-lewacką. Przypomnę Ci, że pan profesor, który nas (m/k) operuje od 18 lat był kilkukrotnie animatorem pielgrzymek trójmiejskiego środowiska medycznego na Jasną Górę. I widzisz – on nie ma z tym rozdwojenia jaźni.

Pozdrawiam,

Justyna (ta niedobra... ;)) 

Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 10:28
[autor]
Letizio
Co Cię obchodzi sprawa legitymacji dla TV?
Przecież jak mówisz to nie Twój ogródek i nie Twoja broszka.
Legitymacje TransFuzji póki co nie mają szans na zdobycie rangi oficjalnego dokumentu, więc o co chodzi?

Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 11:02
[autor]
letizia pisze:

Megalomania niektórych transwestytów osiągnęła już kuriozalne rozmiary. Ktoś powyżej pisze, że zna takich, którzy regularnie korzystają z damskich toalet. Spoko, niech robią to dalej, ale na własne ryzyko – tzn. ze świadomością, że przekraczają granice dychotomicznego podziału społecznego ze względu na płeć, choć oczywiście po seansach zbiorowego odurzania się oparami queer'owego absurdu, przy ogłuszającym łopocie tęczowych flag, fakt ten będzie uchodził ich uwadze.


Transwestyci niczym w tym przekraczaniu nie różnią się od transseksualistów przed pewnym etapem leczenia...Raczej nikt nie zapyta "Ej, jesteś TV czy TS, bo nie wiem, czy ci przylać?".

Ot, kolejny przykład megalomanii. 

zmian: 1, ostatnia: marcin - 2009.10.03, 11:03
Re: toalety 2009.10.03, 11:17
[autor]
dalida pisze:
 
wstyd ale chodzi mi o to że  będąc TS  to jest okropne rozbierać się w towarzystwie facetów
to to samo jak by kazać 100% kobiecie rozbierać się w szatni pełnej facetów i na odwrót!!
osoby TS nie tolerują swojego ciała wiec dlaczego mają  je  pokazywać?

 

 

Hm... myślę, że nie jest to uniwersalne doświadczenie wszystkich, niechęć do przebierania się lub bycia nago przy osobach różnych płci. Nie trzeba być zdeklarowaną naturystką (ja jestem ;-) ), żeby swobodnie się czuć w otoczeniu innych ludzi, tak mi się przynajmniej wydaje... Tak niewiele ludzi jeżdzi do naturystycznych kurortów, a w wielu sytuacjach na codzień jednak się nie krępują.

 

Skrępowanie jest, moim zdaniem, jednym z tych problemów, które można pokonać, biorąc pod uwagę, że właśnie takie wyuczone skrępowanie stoi  na straży wykluczeń i podziału ludzi na lepszych i gorszych. Według feministycznych pedagożek (np. syntentycznie ujmuje to Julia Estor) przyuczanie do wstydu jest podstawowym narzędziem socjalizacji dzieci płci żeńskiej, które zaważa na ich poczuciu komfortu w sferze publicznej i intuicyjnej ekspansji w przestrzeni. Generalnie rzecz biorąc: służy ograniczeniu komfortu i ekspansywności.

 

Na poziomie przekazu wychowawczego w mediach, dobrze to widać w jednej z nieśmiertelnych reklam Vizira: Dwie mamy, które nie mogą się doczekać wielkiego prania tym proszkiem (heh), są wręcz zachwycone, że ich synowie tak żywiołowo umorusali się, grając w piłkę nożną. Natomiast dziewczynka za każde najmniejsze odstępstwo od czystości jest strofowana i rodzice mówią, że im wstyd "za takiego brudasa". Natomiast dla chłopców jest to "zdrowe", bo mają się rozwijać w tym kieurnku. Uczenie wstydu ma także związek z ogólną postawą, eksponowaniem zagrożeń.

 

 

Na szczęście jest to program, który nie skutuje zawsze, nie dajemy się tak do końca zaprogramować i wiele kobiet (bezwstydnice?) wcale się nie wstydzi.

 

 

Z transkami jest podobnie, Dalido, dlaczego zakładasz, że żadna nie toleruje swojego ciała? Nie tolerują płci, ale czy to za każdym razem znaczy, że nie tolerują ciała? A jeśli niektóre z nich zmieniły coś w swoim ciele, to czy nadal go nie tolerują? Czy transwestyci nie tolerują swojego ciała?

 

Nie udzielajmy na te pytania uniwersalnych odpowiedzi. Myślę, że każda osoba, która się czegoś wstydzi, mogłaby o tym opowiedzieć: "Wstydzę się...". Wtedy łatwiej jest zareagować, jeśli to moja przyjaciółka, to znajdę jakiś swój sposób, żeby jej powiedzieć, że damy sobie z tym radę! Gorzej, jeśli ktoś mówi: "Wszystkie transki to... albo tamto", wtedy dochodzi do czegoś, co można by nazwać wiktymizacją: nie ma odwrotu, wszystkie jesteśmy ofiarami wstydu, niegodziwości, non stop, bez przerwy, zaraz ktoś nas uszlachtuje po prostu! Więc to niezbyt praktyczny sposób, żeby coś zakomunikować, np. to, że potrzebuje się wsparcia. Zresztą poczucie wstydu jest zaraźliwe w pewnym sensie... można kogoś nieprzyjemnie zawstydzić, non stop mówiąc o wstydzie ;-)

 

Tak w ogóle to nie wiem za bardzo, co to jest 100% kobieta, ale jak jakąś spotkam na księżycu, to przekażę jej pozdrowienia ;-)

 

Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 14:47
[autor]
Agnieszka32, legitymacje są potrzebne, co było tłumaczone raz po raz. Legitymacje i edukacja społeczeństwa nie przeszkadzają sobie nawzajem, a już prędzej się nawzajem wspierają. Edukacja zajmie wiele lat, prawdopodobnie dekad. Nikt nie uważa, że da się to zrobić szybko. Prawda jest jednak taka, że problemy, z którymi się borykamy dotykają nas już teraz, często i wyraźnie wpływającna nasze życia. Natomiast legitymacje można wprowadzić bardzo szybko i za ich pomocą ułatwić nam codzienne funkcjonowanie. Prawda, są półśrodkiem, co jednak nie jest powodem, by z nich nie skorzystać.

Co do zaświadczeń lekarza, to one nie rozwiązują rzeczywistego problemu. Otóż, zaświadczenie może służyć jako dowód, iż pan Jan Kowalski jest kobietą transseksualną, ale zazwyczaj nie tego próbujemy dowieść w sytuacjach wymagających dowodu osobistego. Próbujemy dowieść, że ta pani okazująca dowód pana Jana Kowalskiego w prawnej rzeczywistości JEST panem Janem Kowalskim, a nie kobietą która jest do niego trochę podobna. Zaświadczenie lekarza tego nie dowodzi. Problem urzędnika polega na tym, że osoba przedstawiająca dowód nie wygląda jak osoba na zdjęciu w dowodzie. Transseksualizm Jana Kowalskiego nie ma tu nic do rzeczy.


Inny przykład: gdybym prezentując się jako dziewczyna próbowała użyć mojego dowodu, to nie byłabym w stanie dowieść, że nie jestem np. siostrą chłopaka w dowodzie, na którą wyglądam. Ja nawet nie mam siostry.


Letizia... gdzie by tu zacząć? Po pierwsze, korzystanie z tej toalety, w której się lepiej czujesz po prostu nie jest przejawem megalomanii. Nie wiem co próbowałaś przekazać, ale użyłaś złego terminu do określenia tego. Po drugie, twoim jedynym argumentem przeciw transwestytom korzystającym z damskich toalet jest to, że polskiemu społeczeństwu się to nie podoba. Nie ma chyba prawa (i nie powinno być) by komuś zabraniać korzystania z wybranej toalety - nie można więc takich TV wyprosić za wygląd. Mam wrażenie, że sugerujesz, iż TV powinni obawiać się jekiejś słusznie użytej wobec nich przemocy lub/i wyzwisk, ale (a przypominam to w razie gdybyś nie pamiętała) taka przemoc jest przestępstwem, jak również niektóre wyzwiska. Wiec... wiesz, nie wolno ich bić.


Nawet jeśli określisz się jako "demona wcielonego", nie zmienia to faktu, iż twoja retoryka jest skrajnie konserwatywna i wręcz ocieka transfobią. Jedno i drugie występuje w twoim liście, a w twoim poście wyraźnie widać twoją transfobię.


Próbujesz chyba przywołać wspomnianego profesora jako przykład jakiegoś autorytetu, który jest jednocześnie religijny i przyjazny transom oraz porównać się do niego. Otóż jest wiele wytłumaczeń dla jego zachowania: np. może akceptuje elemanty swojej religii związane z pielgrzymowaniem, a odrzuca te związane z nienawiścią do transpłciowości; a może próbuje zaakceptować oba elementy. Ta druga możliwość nie jest symptomem rozdwojenia jaźni, tylko dysonansu poznawczego.


I owszem - ty naprawdę potrafisz być niedobrą osobą.

zmian: 2, ostatnia: elzi - 2009.10.03, 14:48
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.03, 17:42
[autor]

dalida pisze:
Ja mając 18 lat przestałam obcinać włosy, przebiłam uczy dość dużo schudłam a w dowodzie osobistym mam zdjęcie z tamtego okresu gdy mam włosy krótki i pucatą twarz, wczoraj miałam kontrolę drogową i policjant stwierdził, że to nie mój dowód osobisty!!! nie dość że strach przed mandatem to jeszcze taka niezręczna sytuacja.

Czy to tak trudno pójść do fotografa, zrobić aktualne zdjęcie i wyrobić sobie dowód osobisty z tym zdjęciem? Owszem kijowo, bo stare dane, ale przynajmniej problem "to nie pani dowód/pani go ukradła" odpadnie.
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 18:02
[autor]
elzi pisze:
Nie ma chyba prawa (i nie powinno być) by komuś zabraniać korzystania z wybranej toalety - nie można więc takich TV wyprosić za wygląd.



Nie wiem czy jest prawo czy nie ma, ale np nie chciałabym by do damskiej toalety wpadł jakiś obleśny typ i zaczął tam jakieś cyrki urządzać. Nie mam nic przeciwko temu by jakiś transwestyta czy jakiś normalne facet wszedł do kabiny, zrobił swoje (i nie nasyfił) i się zmył z toalety. Jednak nie wszyscy mężczyźni tacy grzeczni są.
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.03, 18:33
[autor]
faery pisze:
elzi pisze:
Nie ma chyba prawa (i nie powinno być) by komuś zabraniać korzystania z wybranej toalety - nie można więc takich TV wyprosić za wygląd.



Nie wiem czy jest prawo czy nie ma, ale np nie chciałabym by do damskiej toalety wpadł jakiś obleśny typ i zaczął tam jakieś cyrki urządzać. Nie mam nic przeciwko temu by jakiś transwestyta czy jakiś normalne facet wszedł do kabiny, zrobił swoje (i nie nasyfił) i się zmył z toalety. Jednak nie wszyscy mężczyźni tacy grzeczni są.

O jakich cyrkach mówisz? I jaki to jest "obleśny" typ? Ta rozmowa dotyczy ludzi, którym sprawia się trudności z powodu ich prezentacji, a nie ich zachowania. Twoje argumenty nie mają nic wspólnego z dyskusją.


Naprawdę... "Normalny facet"? Nieprawdopodobnie uproszczone określenie, któremu brakuje rzeczywistej treści.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.03, 18:42
[autor]
faery pisze:

dalida pisze:
Ja mając 18 lat przestałam obcinać włosy, przebiłam uczy dość dużo schudłam a w dowodzie osobistym mam zdjęcie z tamtego okresu gdy mam włosy krótki i pucatą twarz, wczoraj miałam kontrolę drogową i policjant stwierdził, że to nie mój dowód osobisty!!! nie dość że strach przed mandatem to jeszcze taka niezręczna sytuacja.

Czy to tak trudno pójść do fotografa, zrobić aktualne zdjęcie i wyrobić sobie dowód osobisty z tym zdjęciem? Owszem kijowo, bo stare dane, ale przynajmniej problem "to nie pani dowód/pani go ukradła" odpadnie.

Pomysł z wyrobieniem nowego dowodu może być niezły w niektórych sytuacjach, ale są z nim problemy:


1. Co z osobami, ktore nie mają jednego aktualnego wyglądu? Których wygląd może być diametralnie różny w zależności od danego dnia? Np. TV i niektórzy TS w trakcie zmian? Jedno zdjęcie to za mało.


2. Nie znam się, ale czy wyrobienie nowego dowodu nie jest czasochłonne? I czy nie trzeba zapłacić? I w przypadku TS w trakcie zmian trzeba by wyrabiać trzeci dowód po zmianie dokumentów.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.03, 18:54
[autor]
faery pisze:
Czy to tak trudno pójść do fotografa, zrobić aktualne zdjęcie i wyrobić sobie dowód osobisty z tym zdjęciem? Owszem kijowo, bo stare dane, ale przynajmniej problem "to nie pani dowód/pani go ukradła" odpadnie. 

Tak, dla transseksualisty to może być problem. Wizyty w urzędach, panie w okienku konsultujące się z kierowniczkami, tłumaczenie co, jak i dlaczego... Oraz trwałe pozbawienie możliwości pójścia gdzieś w swej biologicznopodobnej wersji - co również może generować pewne obawy.

...i dla odmiany pojawi się rozwiewanie wątpliwości, czy dowód nie jest aby nieudolnie podrobiony, bo przed człowiekiem stoi kobieta, na zdjęciu kobieta, a dowód jest na Jana Kowalskiego ;)


Różne rzeczy wydarzają się w życiu. To nie równanie matematyczne, gdzie może być tylko jedno dobre rozwiązanie. Powinniśmy mieć wybór i móc dostosować rozwiązanie do naszych własnych problemów - nie odwrotnie.

zmian: 1, ostatnia: marcin - 2009.10.03, 18:56
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.03, 20:31
[autor]
zastanawiałam się nad zmienieniem zdjęcia w dowodzie osobistym ale
po 1 to koszt nowe zdjęcie+zapłata za nowy dokument to koszt ok 50 zł
po 2 czas oczekiwanie ok 3 miesięcy
po 3 czym uzasadnić wymianę dokumentu? wytłumaczenie że zapuściłam włosy i schudłam to głupie! osoba siedząca w okienku pewnie odpowiedziała by, że zmieniając kolor włosów też by musiała wymienić dowód osobisty


po za tym to mój wygląd za kilka miesięcy może znów się zmienić i co  znów mam wymieniać dowód osobisty? znów czekać w kolejkach? mój wygląd się zmienia dość często bo cały czas chudnę i zmieniam kolory włosów!


co do toalet to nie ma jakiegoś bramkarza przy drzwiach toalet który sprawdza płeć!!!
a co do brudzenia w toaletach to zarówno wśród  pań jak i panów zdarzają się osoby które nie zawsze zostawiają należyty porządek po sobie!!!
zmian: 1, ostatnia: dalida - 2009.10.03, 20:37
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 06:23
[autor]

50 zl?!! WOOOOW normalnie majatek:)))))

Jak ktos chce znalezc wymowke aby nie zmieniac nic w dowodzie to zawsze znajdzie a te 3 mies oczekiwania to chyba drobna przesada.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 06:37
[autor]
Trochę w formie żartu, bo póki co jakość tego rodzaju poligrafii jest licha, ale można by robić zdjęcia trójwymiarowe. - z lewej widać jedną fotę, z prawej drugą
:D
Pozdro
Julcia

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 09:06
[autor]
agnieszka32 pisze:

50 zl?!! WOOOOW normalnie majatek:)))))

Jak ktos chce znalezc wymowke aby nie zmieniac nic w dowodzie to zawsze znajdzie a te 3 mies oczekiwania to chyba drobna przesada.

Zdziwiłabyś się, ale są osoby, które nie mogą sobie pozwolić nawet na taki wydatek, szczególnie dziewczyny, które wydają majątek na swoje leki.
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.04, 09:07
[autor]
elzi pisze:

O jakich cyrkach mówisz? I jaki to jest "obleśny" typ? Ta rozmowa dotyczy ludzi, którym sprawia się trudności z powodu ich prezentacji, a nie ich zachowania. Twoje argumenty nie mają nic wspólnego z dyskusją.


Naprawdę... "Normalny facet"? Nieprawdopodobnie uproszczone określenie, któremu brakuje rzeczywistej treści.


Wśród facetów zdarzają sie przecież gwałciciele czy inni predatorzy seksualni i nie wiem jak Ty, ale ja bym nie chciała by ktoś taki czatował w damskiej ubikacji. Dla jasności: transwestyta czy zwykły facet mnie nie bulwersuje w kiblu o ile przychodzi po to by zrobić siku kupę umyć ręce i wyjść.
Tylko w jaki sposób ich odróżnić? A może w ogóle zrobić wszystkie toalety koedukacyjne? Nie mam pojęcia, ale ja wchodząc do kibelka chce się czuć bezpiecznie.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 09:10
[autor]
elzi pisze:

1. Co z osobami, ktore nie mają jednego aktualnego wyglądu? Których wygląd może być diametralnie różny w zależności od danego dnia? Np. TV i niektórzy TS w trakcie zmian? Jedno zdjęcie to za mało.


2. Nie znam się, ale czy wyrobienie nowego dowodu nie jest czasochłonne? I czy nie trzeba zapłacić? I w przypadku TS w trakcie zmian trzeba by wyrabiać trzeci dowód po zmianie dokumentów.

No do urzędu niech idą tak by dało się ich zidentyfikować. Albo po prostu wprowadzić dowodziki biometryczne i po problemie.
Leczenie z TS też jest czasochłonne. Wyrobienie o jeden dowodzik więcej to przecież pikuś w porównaniu z wszystkim co trzeba załatwić po wyroku sądowym.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 09:15
[autor]
marcin pisze:

Tak, dla transseksualisty to może być problem. Wizyty w urzędach, panie w okienku konsultujące się z kierowniczkami, tłumaczenie co, jak i dlaczego... Oraz trwałe pozbawienie możliwości pójścia gdzieś w swej biologicznopodobnej wersji - co również może generować pewne obawy.

...i dla odmiany pojawi się rozwiewanie wątpliwości, czy dowód nie jest aby nieudolnie podrobiony, bo przed człowiekiem stoi kobieta, na zdjęciu kobieta, a dowód jest na Jana Kowalskiego ;)


Różne rzeczy wydarzają się w życiu. To nie równanie matematyczne, gdzie może być tylko jedno dobre rozwiązanie. Powinniśmy mieć wybór i móc dostosować rozwiązanie do naszych własnych problemów - nie odwrotnie.

No faktycznie przeogromny problem! Tylko ciekawe, że jakoś wszystkie osoby TS jakoś sobie radzą i tłumaczą sie u lekarzy, w sądzie, a po wyroku w usc i um. No i te panie konsultujące się, no normalnie bariera nie do przeskoczenia. Szczególnie dla kogoś kto marudzi, że wszyscy go posądzają o kradziony dowód.
Co do nieudolnego podrobienia, to że niby ktoś sobie zdjęcie zszywaczem przyczepił, albo wydrukował dowód na drukarce w domu, no bez przesady...

I masz rację, różne rzeczy się dzieją, ale jak komuś tak bardzo przeszkadza nieaktualna fota w DO, to niech ją wymieni i tyle.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 09:21
[autor]
dalida pisze:
zastanawiałam się nad zmienieniem zdjęcia w dowodzie osobistym ale
po 1 to koszt nowe zdjęcie+zapłata za nowy dokument to koszt ok 50 zł
po 2 czas oczekiwanie ok 3 miesięcy
po 3 czym uzasadnić wymianę dokumentu? wytłumaczenie że zapuściłam włosy i schudłam to głupie! osoba siedząca w okienku pewnie odpowiedziała by, że zmieniając kolor włosów też by musiała wymienić dowód osobisty


po za tym to mój wygląd za kilka miesięcy może znów się zmienić i co  znów mam wymieniać dowód osobisty? znów czekać w kolejkach? mój wygląd się zmienia dość często bo cały czas chudnę i zmieniam kolory włosów!


co do toalet to nie ma jakiegoś bramkarza przy drzwiach toalet który sprawdza płeć!!!
a co do brudzenia w toaletach to zarówno wśród  pań jak i panów zdarzają się osoby które nie zawsze zostawiają należyty porządek po sobie!!!
Wymianę dokumentu uzasadnia się tym, że zdjęcie w dokumencie jest nieaktualne i utrudnia identyfikację - z tego powodu są nawet jakieś tam zniżki np jak się robi paszport, nie wiem jak z DO.
50zl ? zomfg, kolejna bariera nie do przeskoczenia dla biednej tski. No i do tego inne kolory włosów, no normalnie zawsze pod górkę i pod wiatr i jeszcze piaskiem w oczy sypią.

Co do porządku w kiblu, to owszem kobiety czasem też sikają na deskę ale mimo wszystko rzadziej niż faceci
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 09:27
[autor]
faery pisze:
marcin pisze:

...i dla odmiany pojawi się rozwiewanie wątpliwości, czy dowód nie jest aby nieudolnie podrobiony, bo przed człowiekiem stoi kobieta, na zdjęciu kobieta, a dowód jest na Jana Kowalskiego ;)

Co do nieudolnego podrobienia, to że niby ktoś sobie zdjęcie zszywaczem przyczepił, albo wydrukował dowód na drukarce w domu, no bez przesady...

Bez przesady, stanowczo. Wyobraź sobie dowód, o którym pisałem. A teraz spróbuj do tego przyłożyć swój "argument". Ja tu widzę dwa różne dokumenty. Przypominam, że różowy plastik wyparł czarne książeczki prawie dwa lata temu.


Nie widzę sensu zamieniania dyskusji o sensie istnienia legitymacji na dyskusję o tym, czy i dlaczego wymienienie dowodu może stanowić problem. Moglibyśmy wrócić do meritum? 

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 09:43
[autor]
No skoro w dowodzie będzie zdjęcie kobiety, a imię Jan, to przecież będzie to znaczyło że widać tak właśnie jest. W końcu DO jest oficjalnym dokumentem tożsamości w polsce i nie tak łatwo podważyć autentyczność dowodu. Na pewno o wiele łatwiej kwestionować osobę która się nim posługuje, jeśli się fota nie zgadza.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 10:22
[autor]
Tak sobie gadamy, gadamy i jakoś nic z tego gadania nie wynika.
Najlepiej będzie jeśli TF wypuści serię legitymacji dla wszystkich zainteresowanych, a ich przydatność zweryfikuje życie.
Mogą się okazać zarówno bardzo przydatnym dokumentem, jak i zwykłym niewypałem.
:P
Czas pokaże.
Pozdro
Julcia
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.04, 15:55
[autor]
faery pisze:
elzi pisze:

O jakich cyrkach mówisz? I jaki to jest "obleśny" typ? Ta rozmowa dotyczy ludzi, którym sprawia się trudności z powodu ich prezentacji, a nie ich zachowania. Twoje argumenty nie mają nic wspólnego z dyskusją.


Naprawdę... "Normalny facet"? Nieprawdopodobnie uproszczone określenie, któremu brakuje rzeczywistej treści.


Wśród facetów zdarzają sie przecież gwałciciele czy inni predatorzy seksualni i nie wiem jak Ty, ale ja bym nie chciała by ktoś taki czatował w damskiej ubikacji. Dla jasności: transwestyta czy zwykły facet mnie nie bulwersuje w kiblu o ile przychodzi po to by zrobić siku kupę umyć ręce i wyjść.
Tylko w jaki sposób ich odróżnić? A może w ogóle zrobić wszystkie toalety koedukacyjne? Nie mam pojęcia, ale ja wchodząc do kibelka chce się czuć bezpiecznie.

Po pierwsze, to nie odróżnisz gwałciciela od zwykłego faceta. Wbrew potocznym wyobrażeniom o gwałcicielach, to większość z nich wcale nie wyróżnia się wyglądem zni zachowaniem. Wiekszość z nich to właśnie tacy "zwykli faceci", którzy się niczym nie wyróżniają. Po drugie, gdyby ktoś chciał cię zgwałcić, to żeński znaczek na drzwiach cię przed tym nijak nie uchroni. Albo tam po prostu wejdzie, albo spróbuje cie dopaść jak wyjdziesz. Spodziewam się tego drugiego, bo publiczna toaleta to niezbyt bezpieczne miejsce na gwałcenie kogoś.


Aha, i od razu chcę pogrzebać mit o gwałcicielach przebierających sie za kobiety, żeby wejść do damskich toalet. To sie po prostu nie zdarza. Osobiście w życiu nie słyszałam o ani jednym przypadku. Tak samo nie ma gwałcicieli podszywających się pod TS lub TV. Te wszystkie warianty podszywania się tylko przyciągają dodatkową uwagę.


Wiedząc to wszystko, czy możesz mi wytłumaczyć po co w ogóle dzielimy toalety na damskie i męskie?

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 16:08
[autor]
faery pisze:
elzi pisze:

1. Co z osobami, ktore nie mają jednego aktualnego wyglądu? Których wygląd może być diametralnie różny w zależności od danego dnia? Np. TV i niektórzy TS w trakcie zmian? Jedno zdjęcie to za mało.


2. Nie znam się, ale czy wyrobienie nowego dowodu nie jest czasochłonne? I czy nie trzeba zapłacić? I w przypadku TS w trakcie zmian trzeba by wyrabiać trzeci dowód po zmianie dokumentów.

No do urzędu niech idą tak by dało się ich zidentyfikować. Albo po prostu wprowadzić dowodziki biometryczne i po problemie.
Leczenie z TS też jest czasochłonne. Wyrobienie o jeden dowodzik więcej to przecież pikuś w porównaniu z wszystkim co trzeba załatwić po wyroku sądowym.

Dlaczego niby mam się przebierać za każdym razem, kiedy chcę użyć dowodu? Czasami przecież mogę musieć go użyć, gdy pojawi się sytuacja, której się nie spodziewałam, np. gdyby policja mnie zatrzymała za przejście na czerwonym świetle.

Powiem to wyraźnie: mój najważniejszy dokument potwierdzający tożsamość może się okazać bezużyteczny, gdy jestem "nie tak" ubrana. A to będzie się teraz działo coraz częściej.


I nie uważam, żeby wyrobienie dowodu było pikusiem. Kiedy się siedzi w tym ogromnym legalnym i społecznym bagnie, w które wrzucają nas problemy z płcią, to łatwo stracić perspektywę i po prostu się przyzwyczaić do kolejnego i kolejnego problemu. I łatwo przestać się zastanawiać dlaczego niby mamy się na to godzić, jakim prawem nas się do tego zmusza. 

zmian: 1, ostatnia: elzi - 2009.10.04, 16:08
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.04, 16:58
[autor]
No a czy ja napisałam, że potrafię odróżnić gwałciciela od nie-gwałciciela? No nie potrafię :P
A po co jest damska i męska toaleta, bo tak jest taniej. Gdyby nie to, to należałoby stawiać osobne zabudowane kabiny i bez pisuarów. Bynajmniej widok facetów lejących przy ścianie jakoś nie bardzo mi odpowiada.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 17:05
[autor]
No jak chodzisz raz jako facet a raz jako kobieta ubrana no to faktycznie możesz mieć kłopot.

Co do kłopotów z wyrobieniem dowodu osobistego to jakoś mnie nikt przy tym nie szykanował. Jedyne utrudnienia to miałam wtedy gdy zdjęcie w dowodzie nie zgadzało się ze stanem faktycznym.
Dlatego uważam, że powinni wprowadzić dowody biometryczne, w których zdjęcie nie byłoby jedyną formą identyfikacji.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 17:08
[autor]
elzi pisze:

Kiedy się siedzi w tym ogromnym legalnym i społecznym bagnie, w które wrzucają nas problemy z płcią, to łatwo stracić perspektywę i po prostu się przyzwyczaić do kolejnego i kolejnego problemu. I łatwo przestać się zastanawiać dlaczego niby mamy się na to godzić, jakim prawem nas się do tego zmusza. 


 Masz rację.

Jaki normalny człowiek wymienia dowód co pół roku? Po co?

Gdyby stracenia umiejętności spojrzenia z dystansem na swoje problemy było jeszcze za mało, zaczyna się gloryfikować własne doświadczenia i narzucać światopogląd innym. Pod hasłem "Jeżeli JA mogłam wyrobić sobie nowy dowód, to TY też to zrób! W czym twój problem?".

A ja znam transkę, która po złożeniu papierów do sądu chciała zakładać równoległą sprawę, o zmianę imion na takie, które uszłyby jako kobiece. Wyszła bowiem z założenia, że sprawy o zmianę imienia toczą się krócej niż sprawy o ustalenie płci i choć ma wybrane imię żeńskie, planowała przez parę miesięcy funkcjonować z imionami, których by nie uznała za własne, ale które wyglądałyby kobieco. Zdjęcie w dowodzie oczywiście zaktualizowała już wcześniej. Z pomysłu jednakże zrezygnowała.

Też mógłbym teraz zmienić nazwisko na takie, które nie kończy się na -ski/a, też mógłbym może znaleźć jakieś sensowniejsze imię i kłócić się na przykład, że to -a jest przez pomyłkę. Tylko że dla mnie to już groteska.

zmian: 1, ostatnia: marcin - 2009.10.04, 17:09
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 17:57
[autor]
Nie wiem jaki normalny człowiek wymienia dowód co pół roku, ale jak ktoś się tak często zmienia nie do poznania, to legitymacja z 2 zdjęciami też nie wystarczy.

Ja zmieniłam dowód po wyroku sądu, i wcale nikomu nie narzucam, że wyrobienie dowodu przed jest jedynym rozwiązaniem. Jednak jak ktoś jęczy, że nikt go na focie nie poznaje i ciągle się musi tłumaczyć, to może warto po prostu zadać sobie ten trud i to zdjęcie wymienić? (Nie mówię tu o osobach, które codziennie wyglądają inaczej i nie do poznania)
Re: Legitymacje, kontrole drogowe itd 2009.10.04, 18:35
[autor]
Taniej? To nie jest wystarczające usprawiedliwienie jeśli się spojrzy na ilość problemów jakie to sprawia. I czy faceci korzystający z pisuarów to taki problem? Wydawało mi się że w publicznych toaletach ludzie załatwiają swoje sprawy i nie zwracają większej uwagi na pozostałych.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 18:38
[autor]
faery pisze:
No jak chodzisz raz jako facet a raz jako kobieta ubrana no to faktycznie możesz mieć kłopot.

Przyznasz więc że potrzebne jest jakieś rozwiązanie? Legitymacja z dwoma zdjęciami chyba mogłaby mi pomóc ustalić moje podobieństwo do osoby w dowodzie.



A, Marcin, tak myślałam, że się ze mną zgodzisz. To czytając jakiś twój tekst zaczęłam o tym myśleć.

zmian: 1, ostatnia: elzi - 2009.10.04, 18:42
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 18:46
[autor]

Odwołam się do wypowiedzi mojej znajomej sprzed kilku miesięcy, która padła także na portalu T-F w komentarzach pod jednym z tekstów. Mam nadzieję, Saro, że nie będziesz miała nic przeciwko :-). Otóż Sara przypomniała co niektórym rozgorączkowanym rewolucjonistom obyczajowym, wielbicielom porzekadła: co nie jest zakazane, jest dozwolone prostą zasadę poruszania się w przestrzeni publicznej w obszarze przybytków służącym oddawaniu się czynnościom fizjologicznym. Tylko tam gdzie nie jest zaznaczone opisem/piktogramem, że dana toaleta/kabina jest przeznaczona dla konkretnej płci - oznacza że jest koedukacyjna. Inne opcji nie ma – układ zero jedynkowy  - "zero – trójkątny". Oprócz paragrafów kodeksu karnego, czy kodeksu wykroczeń istnieją niepisane zwyczaje, normy, które nie tylko w naszym kręgu kulturowym oddzieliły przedstawicieli obu płci w sytuacjach wymagających poszanowania intymności. Zresztą nie chodzi tylko o kwestię skrępowania, podtekstu potencjalnej przemocy seksualnej. Kłania się tu także anatomia. Kobiety przez taką, a nie inną budowę układu moczowo-płciowego są o wiele bardziej narażone na wszelkiego rodzaju infekcje bakteryjne, grzybice, etc. A są to zakażenia o dużym stopniu zjadliwości – bardzo opornie poddające się leczeniu. Jako, że panie nie mogą opróżnić pęcherza w pozycji stojącej, muszą mieć kontakt z deską sedesową. Jasne chyba? Tak jak oczywiste jest to, że nie wszyscy faceci to z definicji flejtuchy, brudasy, tak trzeba niestety spojrzeć prawdzie w oczy i zajrzeć do smutnych statystyk mówiących o tym, że odsetek mężczyzn bardzo nonszalancko podchodzących do kwestii higieny osobistej jest o wiele wyższy niż u kobiet. Prawdopodobieństwo, że wśród nich znajdzie się gość nie potrafiący trafić strumieniem moczu, tam gdzie powinien jest duże, tak jak to, że nie sprzątnie po sobie taki arogancki świntuch, mając gdzieś samopoczucie kolejnego człowieka korzystającego z tego miejsca.

  Zdaje się w Tajlandii wprowadzono toalety dla tzw. trzeciej płci i chyba to jest jakieś rozwiązanie dla wiecznie "rozdartych pomiędzy" i innych problematycznych osobników z galerii dziwów, którym zaczyna zdrowo odpalać, jako że Internet niestety zniesie wszystko.

Ktoś chce głosić anarchistyczne hasła – proszę bardzo. Może ktoś z personelu zatrudnionego na stanowisku „babci klozetowej” wtłoczy w końcu trochę oleju do głowy przy pomocy mopa…

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 20:30
[autor]

Zetknęłam się z historią o gwałcicielu przebierającym się za kobietę, żeby niepostrzeżenie wejść do damskiej toalety... ale to było w książe. W powieści kryminalnej. Nie ma dowodów, że rzeczywiście tak jest, za to jakoś mgliście przypomina mi to legendy miejskie o chłopcu, który zniknął w centrum handlowym i w ostatniej chwili został odnaleziony, przebrany za dziewczynkę w celu porwania. Albo odwrotnie.

(I tak a propos: po polsku nie ma słowa "predator". Słowo znaczy "drapieżnik", a w tym kontekście oczywiście "napastnik". Przyznaję bez bicia: zjawisko językowe, którego wyjątkowo nie lubię, to nadużywanie obcych słów tylko dlatego, że komuś się nie chce zastanowić, czy nie ma rodzimego odpowiednika. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale nie chcę też, by "urażona" była polszczyzna.)

 

Ale bardziej na temat... Przychodzi mi do głowy taka jedna uwaga do tej całej argumentacji. Otóż w zasadzie wcale nie zamierzam twierdzić, że w ogóle mnie nie przekonuje argumentacja o "tworzeniu alternatywnej tożsamości". Bynajmniej. Ale tak mi jednak przychodzi do głowy: człowiek może z różnych powodów wyglądać inaczej niż na zdjęciu. Założę turban, okulary słoneczne - i nie widać, jaki mam kolor oczu i włosów. Przy bardzo silnych mrozach bywa, że zasłaniam twarz chustką. Zapewne nikt by się nie przyczepił, chociaż niewątpliwie na zdjęciu w dowodzie wyglądam inaczej. Czyli można się ubrać jak się chce - byle nie w strój płci przeciwnej? To przejaw obsesji na punkcie (koniecznie) jednoznacznego podziału na (koniecznie) dwie płcie i (myślowo - nie twierdzę, że praktycznie) pierwszy krok do umundurowania społeczeństwa. Weronia mówiła mi, że w Korei Północnej kobietom nie wolno nosić spodni, a mężczyznom długich włosów. To straszny kraj, ale aż taka obsesja płciowa średnio mi do niego pasuje - natomiast z pewnością i tak znalazłoby się kraje, które mają analogiczne przepisy. Dyktowanie obywatelom i obywatelkom, w jakim stroju wolno głosować, to pierwszy krok do takiego myślenia.

Celowo nie poruszam kwestii TS, bo w tym wypadku akurat mają łatwiej - w razie konieczności mogą okazać zaświadczenie od lekarza (przynajmniej jeżeli już je mają). Transwestyci nie mają czego okazać.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 20:41
[autor]

Letizia, często zdarza się, że te niepisane zwyczaje i normy po prostu nie działają w praktyce. I kiedy próbujemy im się przyjrzeć zaczynamy nagle rozumieć, że nie da się ich logicznie lub/i racjonalnie usprawiedliwić.


Przyznam, że na higienie się nie znam, ale nie słyszałam o przenoszeniu się chorób układu moczowo-płciowego przez siadanie na desce, którą ktoś wcześniej obsikał. Jak to działa? Wydawało mi się, że narządy moczowo-płodne nie mają bezpośredniego kontaktu z deską. I czy to samo nie zdarza się w domu dzielonym przez osoby różnych płci? Czy ten problem dotyczy tylko toalet publicznych?


Co do reszty twojego posta...


Akapit dotyczący tych toalet w Tajlandii jest wypełniony kolejnymi kolejnymi przykładami twojej obrzydliwej transfobii. Odnosisz się lekceważąco wobec osób nie czujących się dobrze z  lub/i odmawiającym podporządkowaniu się płciowej binarności. Ponadto obrażasz je mówiąc, że są "dziwami", i że im odpala. Tymi dwoma wyrażeniami opdowiednio odmawiasz im człowieczeństwa i sugerujesz, że cierpią na choroby psychiczne. Przy okazji obrażasz ludzi naprawdę cierpiących na choroby psychiczne, wiążąc ich z osobami, które nazywasz dziwami.


Natomiast ostatni akapit: Nikt to nie głosi anarchistycznych haseł. Twoje użycie tego terminu oznacza, iż albo nie wiesz co on znaczy, albo nie obchodzi cię jego znaczenie i po prostu chcesz wykorzystać jego status jako odnoszącego się do prądu zwykle nie akceptowanego społecznie, i utożsamić nasze wypowiedzi i poglądy z tym prądem.

Ostatecznie komentarz o babci bijącej ludzi mopem, to zwykłe promowanie przemocy.


Krótko: to twoja kolejna wypowiedź wypełniona uprzedzeniami, celowo obraźliwym językiem i promowaniem przemocy. Uważam, że nie powinno to być tolerowane na tym forum.

zmian: 2, ostatnia: elzi - 2009.10.04, 22:19
Re: Po co jest to forum? 2009.10.04, 21:23
[autor]

Nie wiem, po co to forum jest, nie wiem czy to nie jest nasze ostatnie słowo. To się okaże. W każdym razie melduję się i witam wszystkie forumowiczki oraz wszystkich forumowiczów obecnych i przyszłych ;-P.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 21:27
[autor]
elzi pisze:

Przyznam, że na higienie się nie znam, ale nie słyszałam o przenoszeniu się chorób układu moczowo-płciowego przez siadanie na desce, którą ktoś wcześniej obsikał. Jak to działa? Wydawało mi się, że narządy moczowo-płodne nie mają bezpośredniego kontaktu z deską. I czy to samo nie zdarza się w domu dzielonym przez osoby różnych płci? Czy ten problem dotyczy tylko toalet publicznych?


Ręce opadają nad ignorancją do której się przyznajesz, ale zagryzę wargi i podam Tobie kaganek oświaty.

A czy Ty w ogóle wiesz jak wygląda budowa krocza kobiety, jak blisko od kanału pochwowego jest odbytnica? Czy wiesz, że podcierać sobie pupę należy w kierunku "od" waginy, nigdy "do"? Czy tak trudno jest Ci wyobrazić sobie w jaki sposób mikroby, które przykleją się do spodniej części uda po kontakcie z deską klozetową mogą zostać przeniesione w newralgiczne okolice wyprowadzenia cewki? Jak szybko rozmnożą się na skórze, w ciepełku, na wilgotnej od potu skórze po kilku godzinach siedzenia na 4 literach? Jak łatwo o zakażenie? Boszzzz (!!!), Dziecko Drogie, użyj mózgu, zamiast tokować jak ten cietrzew nad kimś, kto ośmiela się być w opozycji do queer-bełkotu.

 

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 21:45
[autor]
elzi pisze:

 

(...) Ponadto obrażasz je mówiąc, że są "dziwami", i że im odpala. Tymi dwoma wyrażeniami opdowiednio odmawiasz im człowieczeństwa i sugerujesz, że cierpią na choroby psychiczne. Przy okazji obrażasz ludzi naprawdę cierpiących na choroby psychiczne, wiążąc ich z osobami, które nazywasz dziwami.

 „Niektórzy, np. Binder i Baastrup [cyt. za Fajkowska-Stanik M. Etiologia transseksualizmu. Psychiatria Pol. 1999; XXXIII, 5: 783-798.] nazywają transseksualizm pomniejszoną jakościowo formą schizofrenii. Wielu autorów wyraża pogląd, że idei seksualnej metamorfozy w schizofrenii nie poświęcono w piśmiennictwie zbyt wiele uwagi. Istnieją publikacje, które donoszą o operacyjnej zmianie płci u prawie 25 % osób schizofrenicznych. Mowa jest wprost o tym, że mamy do czynienia z czterema kategoriami urojeń w aspekcie zmiany płci, tj.:


-dłużej nie będę mężczyzną/kobietą;

-jestem kimś neutralnym o nijakim rodzaju /agenderyzm;

-jestem jednocześnie kobietą i mężczyzną (ambisentencja) /bigenderyzm;

-jestem kimś o płci odmiennej.

To ostatnie urojenie pojawia się w transseksualizmie.

 

 Autorzy tych poglądów apelują o bardzo staranne diagnozowanie osób żądających operacyjnej zmiany płci, zdarza się bowiem tak, że ktoś żyje jako osoba innej płci, bo ma właśnie takie urojenie. Ci sami autorzy twierdzą, że na pięciu chorych na schizofrenię jeden ma urojenia, że jest osobą innej płci”.
Źródło: Bilikiewicz A., Gromska J. Transseksualizm jako fenomen interdyscyplinarny, Psychiatria Polska 2005; XXXIX, 2, str. 235.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 21:46
[autor]

Droga Agnieszko,

Jako osoba TV, czująca się nie tyle - jak to zgrabnie ujęła Voca - czasowo kobietą, ile czująca się pół kobietą, chcę Ci wyjaśnić, że to, o czym piszesz to fetyszyzm transwestytyczny, a nie transwestytyzm. To tylko fetyszyści transwestytyczni zakładają damskie ciuchy dla podniety. Mi w życiu nie przyszło do głowy, by podniecać się tym, że się przebieram. Natomiast niewątpliwe jest mi to potrzebne dla pielęgnowania w sobie tej mojej cześci, która jest kobietą. Robię to zresztą na różne sposoby, nie tylko przebierając się w damskie fatałaszki. Jeśli dla kogoś takiego jak Ty, jest to nie do pojęcia, no to czego my w ogóle wymagamy od ludzi spoza tak zwanej i szeroko rozumianej branży? Jeśli my wszyscy, już nie tylko TV, TG i TS, ale także L, B, G, Q nie będziemy mówić jednym głosem w kwestii poszanowania naszych praw i ułatwiania sobie życia w nieprzychylnie do nas nastawionym (na ogół) społeczeństwie, to czego wymagać od przypadkowych przedstawicieli tegoż społeczeństwa?

Z tonu Twoich wypowiedzi na temat TV wnioskuję, że lekceważysz nas, uważając, że TV to taka niedoróbka, takie dziwactwo, co to można w bałaganie za złotówkę pokazywać licznie zgromadzonej gawiedzi. A Ty jesteś od nas pod każdym względem lepsza. Otóż pozwól sobie powiedziec, że ja wcale nie czuję się ani gorsza, ani lepsza od Ciebie, z powodu tego, że jestem TV, a nie TS. Ja jestem po prostu inna. I wiem, że Ty jesteś inna. I to jest w porządku.

Re: off-topy dozwolone 2009.10.04, 21:51
[autor]

Jako przedstawicielka szeroko rozumianego ludu pozwalam sobie wyrazić zdanie przeciwne. Czyli precz z oftopami! Oftopy do oddzielnych wątków! Amen. 

Letizia 2009.10.04, 22:18
[autor]

Jak mówiłam - nie znam się na tym. Ale mikroby z deski to nie wystarczający powód, żeby dzielić toalety na płeć. Są rozwiązania. Np. deskę można podnieść. Ignorancja na temat higieny to osobny problem. Dałoby się pewnie z nim walczyć jakąś akcją edukacyjna społeczeństwa o higienie i tym jak jest ważna.


A reszta twojego komentarza? "Dziecko Drogie"? Chyba próbujesz zasugerować, że mój wiek wpływa w tej rozmowie na mój autorytet, i że nie warto brać pod uwagę co mam do powiedzenia. Niestety, o słuszność nie zależy od autorytetu, lecz od logicznej spójności. Musiałabyś wykazać, że popełniam gdzieś logiczny błąd. "Użyj mózgu"? Zapewniam cię, że go używam. Ale nie o to ci chodzi, prawda? Próbujesz mnie obrazić, mówiąc, że słabo myślę, albo że mam niespójne procesy myślowe, albo że nie zastanawiam się nad tym co chcę napisać zanim to napiszę, czy coś w tym stylu. Mylisz się. Wyraźnie widać, że dobrze się zastanawiam nad wszystkim, co piszę. I wreszcie "queer-bełkot"? Lekceważąco odrzucasz moje wypowiedzi jako bełkot, ale nawet nie próbujesz wskazać w nich błędów. Czemu? Może nie rozumiesz terminów, których używam. Może nie chcesz spróbować ich zrozumieć. Może je odrzucasz, bo część z nich pochodzi z dyskursu o tematyce queer. Czy uważasz, że osoby queer z jakiegoś powodu nie powinny mieć swojego słownictwa do określania swoich doświadczeń i zjawisk społecznych nie dostrzeganych przez innych?


Odrzucenie moich wypowiedzi jako "queer-bełkotu" to przejaw antyintelektualizmu i queerfobii, i w żaden sposób nie podważa ich słuszności.


Jeśli nie zamierzasz wskazywać błędów w moim rozumowaniu, to mam rozumieć, że przyznajesz się do swoich uprzedzeń i propagowania przemocy?



Boszzzzzzzeleventyhundredeleven
Re: Letizia 2009.10.04, 22:37
[autor]
elzi pisze:

Jeśli nie zamierzasz wskazywać błędów w moim rozumowaniu, to mam rozumieć, że przyznajesz się do swoich uprzedzeń i propagowania przemocy?


Taaaak, przyznaję się! Prowadzę ciche, ale na ten moment już zaawansowane pertraktacje z 3 "babciami klozetowymi" w sprawie wyposażenia ich mopów w przystawki miotające pociskami z soli. Oczywiście nie zaniechałam ich równoczesnej indoktrynacji queerofobicznej (cokolwiek to znaczy), ha, ha, ha.



Drodzy dyskutanci 2009.10.04, 22:48
[autor]
Drodzy dyskutanci. Poglądy swoje naturalnie można tu wyrażać. Można je wyrażać nawet jeśli są absolutnie sprzeczne z moimi  To jest wolność wypowiedzi i zamierzam jej bronić, nawet jeśli poglądy te poddawać będę jednocześnie krytyce.

Uprasza się natomiast o nie używanie argumentacji typu: "a bo ty gupi jesteś!". Zwolennikom powyższego sposobu uzasadniania swoich poglądów polecam:
news://news.neostrada.pl/alt.pl.zbluzgaj
tutaj będziemy je "nagradzać" za pomocą:
Re 2009.10.04, 23:00
[autor]
widzę że problem toalet urósł do ogromnego problemu
niedługa będą toalety dla kobiet, mężczyzn,inwalidów,transs i dla kogo jeszcze???

Ludzie zachowanie czystości po sobie w toalecie to powinno się z domu wynieść bo taka prawda że nikt w domu po sobie nie zostawia osikanej deski wiec w toaletach publicznych również nie powinien, a gdy już tak się zdarzy że osika deskę powinien wytrzeć papierem toaletowym, a skoro by nie było papieru chusteczka higieniczna ja zawsze  nosze w kieszeni takie chusteczki to nie duży koszt ok 0,30 groszy więc bez przesady!!!

a co do załatwiania swoich potrzeb np przez transwestytę w toalecie "dla kobiet" co kogo obchodzi??? czy ta osoba sika przy otwartych drzwiach??? czy pokazuje swój interes???
żyjemy w takich czasach, że kobiety są obcięte na jeżyka chodzą w luźnych spodniach i luźnych bluzach i są "normalne" choć wyglądają jak faceci tak samo przedstawiciele płci męskiej  noszą długie włosy robią sobie pasemka itp.Nikt nie zabroni nam korzystać z toalety płci przeciwnej!!

nie zachowujmy się jak dzieci w przedszkolu, bo ja to tak widzę

pozdrawiam Dalida
Re: Letizia 2009.10.04, 23:03
[autor]

Ooooh, argumenty zanim zdążyłam odpowiedzieć. I to z cytatami!


Nie potrafię odpowiedzieć cytatem opinii badacza, który wyraża przeciwne stanowisko, ale wymyślę coś innego...



Przyczyny transseksualizmu wciąż nie są tak naprawdę znane. Binder i Baastrup (domyślam się, że to psychiatrzy) mogą wyrażać jedynie swoje opinie. I mogą się mylić. Ciężko mi zaufać opinii psychiatrów sprzed dekady znając jaką długa historię uprzedzeń jaką ma ich profesja. Może i schozofrenia może powodować objawy podobne do transseksualizmu. Ale wśród wszystkich znajomych TS nie słyszałam jeszcze, żeby u nich zdiagnozowano schizofrenię.


Ponadto, ten cytat nazywa nazywa wszelkie identywikacje płciowe odbiegające od binarności płciowej urojeniami. Ignoruje możliwość istnienia czegoś, co możnaby określić jako płeć psychiczną, która prowadziłaby ludzi do identyfikowania się jako inna/niejedna/żadna płeć. Cytat nawet nie tłumaczy czy ma na myśli płeć fizyczną czy społeczną czy identyfikację.


A to wszystko nawet nie jest takie ważne, bo ja miałam problem ze sposobem, w jaki obrażasz ludzi. Nieważne ile podasz cytatów, żaden z nich nie usprawiedliwi nienawistnego języka, jakiego używasz do określania tych ludzi. Wciąż odmawiasz im człowieczeństwa. I schozofrenikom, którym choroba może sprawiać problemy z płcią, też odmawiasz człowieczeństwa poprzez zaliczanie ich do tej grupy.


Ten cytat jedynie sprecyzował jaką chorobę psychiczną miałaś na myśli.


No... właściwie, to mam wrażenie, że nie miałaś pojęcia jaką chorobę miałaś na myśli podczas pisania swojego oryginalnego postu, ale tego nie mogę dowieść.

zmian: 1, ostatnia: elzi - 2009.10.04, 23:04
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:06
[autor]
Julito, Twoje mądre słowa powinny moim zdaniem zakończyć tę dyskusję, bo powiedziałaś już wszystko na ten temat.
Ale cóż, są osoby, które muszą wciąż jakoś oswajać swoje fobie. Pomagajmy im w tym
Re: off-topy dozwolone 2009.10.04, 23:08
[autor]
edyta pisze:

Jako przedstawicielka szeroko rozumianego ludu pozwalam sobie wyrazić zdanie przeciwne. Czyli precz z oftopami! Oftopy do oddzielnych wątków! Amen. 

Ale  czy zdanie to podzielają wszyscy synowie i córki Izraela?

Rozważę zrobienie opcji: odpowiedz, tworząc nowy wątek. Ręcznie tego nikt raczej nie będzie miał siły co chwilę kroić.
Edyta! 2009.10.04, 23:12
[autor]

Na witamy, witamy, chlebem i solą <chleb> <sól>



BTW - to zdjęcie to pamiątka z lat 80.?

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:20
[autor]
Mnie, kobiecie genetycznej, jest absolutnie obojętne, czy korzystam z toalety, w której w sąsiedniej kabince swoje potrzeby fizjologiczne załatwia kobieta czy mężczyzna. Chcę opróżnić pęcherz, umyć ręce i wracać do swoich spraw. Myślę, ze nie jestem jakimś ewenementem i ze inni mają tak samo.
Śmiem podejrzewać, obserwując dyskusję w tym wątku, że tylko te kobiety, które kiedyś były mężczyznami, mają z tym jakiś problem
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:26
[autor]
Laleczko
Nie "te kobiety", a jedna kobieta.
Ale ok. Rozumiem Letizję, że się boi czymś zarazić poprzez deskę sedesową.
I jaki związek z legitymacjami mają wspomniane toalety?
Trochę się pogubiłam
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:27
[autor]
Ojej, cytujesz "guru" polskiej psychologii . Już chyba nikt z normalnie myślących autorytetów psychologicznych, a nawet studentów nie uważa tego pana za wartego cytowania. Toż to kompletna pomyłka...
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:27
[autor]

Hm... a czy ktoś tu pamięta o kobietach, które też oddają mocz na stojąco, używając freelaxów (sikawek), bo nie chcą w ogole siadać na deskach na jakichś przydrożnych stacjach benzynowych i korzystają z pisuarów? :-)

 

 

W ogóle lepiej by było, gdyby ludzie albo korzystali z pisuarów, albo siadali w celu zrobienia siusiu i byłby koniec problemu.

 

Niestety nawet tzw. mężczyźni często w u nas nie potrafią (naprawdę!) korzystać z pisuarów i dlatego robią coś, czego można by uniknąć ;-)

 

 

Z drugiej strony pewną niesprawiedliwością jest to, że w damskiej toalecie nigdy nie znajdziemy zainstalowanego pisuaru! Jest wiele dziewczyn, które umieją z niego korzystać :-)

 

Polecam link:

 

sikawka :-)

 

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:29
[autor]
Ja też nie widzę związku . A jeśli chodzi o strach przed zarażeniem - niech nie siada.
Re 2009.10.04, 23:31
[autor]
dalida pisze:
widzę że problem toalet urósł do ogromnego problemu
niedługa będą toalety dla kobiet, mężczyzn,inwalidów,transs i dla kogo jeszcze??? 

Dla tych, co potrzebują.



W kwestii propagowania przemocy, to żart oparty na używaniu przemocy przeciw prześladowanej mniejszości zwyczajnie nie jest śmieszny. I jest kolejną kroplą w oceanie, jakim jest prześladowanie osób transpłciowych w naszej kulturze.

Jeśli tematem dowcipu miały byc uprzedzenia tzw."babć klozetowych", to wyrażał on ageizm i klasizm. Jestem tego raczej pewna, choć nie są to tematy, na których sie znam. Sam termin "babcia klozetowa" na określenie starszych kobiet sprzątających publiczne toalety też jest obraźliwy.


Aha, i Letizia? To "cokolwiek to znaczy" to kolejny objaw twojego antyintelektualizmu i queerfobii. Ty chyba naprawdę jesteś dumna ze swoich uprzedzeń i wrogości do inteligentnego dyskursu. A może to nie jest duma z uprzedzeń tylko zwykłe uprzywilejowanie. Domyślam się, że zastanowienie się nad tym i konfrontacja ze swoimi przywilejami byłyby dla ciebie zbyt straszne.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:35
[autor]
Dzięki, Lily, zdecydowanie wolałabym korzystać z sikawki niż z niewygodnej muszli klozetowej, na której nigdy nie siadam w miejscach publicznych (i to właśnie radze Letizii), tylko uprawiam dziwna gimnastykę, by nie zabrudzić deski ani jej okolic
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.04, 23:52
[autor]
Dajcie już spokój tym kiblom.
Jeśli ktoś ma tak wrażliwą dupę, że ledwo gdzieś usiądzie, a już ma całą gamę chorób - od wenerycznych po psychozy urojeniowe, niech kupi sobie walizkowe wc turystyczne i problem z głowy.
A co do zasad korzystania z publicznych toalet, przestrzegam przed lizaniem deski!
A bobra po sikaniu się myje!
Dobranoci
Re 2009.10.05, 00:15
[autor]
lalka pisze:
Ja też nie widzę związku . A jeśli chodzi o strach przed zarażeniem - niech nie siada.

Jeśli zagrożenie związane z siadaniem na brudnej desce jest tak duże, jak twierdzi Letizia, to chyba powinno sie to wziąć na poważnie, a nie zarzucać jej psychozę i wrażliwość na choroby weneryczne. Właściwie, to w naszej kulturze panują uprzedzenia wobec osób z chorobami psychicznymi i wenerycznymi. Nie zgadzam się na używanie tych terminów, by kogoś obrazić. I nie zgadzam się na obrażanie kogoś za strach przed zachorowaniem.


Te kible są zaprojektowane tak, żeby na nich siedzieć i kobiety nie powinny być zmuszane do gimnastyki lub kupowania sikawek żeby z nich skorzystać w strachu o swoje zdrowie.


Teraz pozostaje mi tylko pytanie: czy deski są naprawdę tak niebezpieczne dla zdrowia, jak twierdzi Letizia? Czy ktoś może to potwierdzić? Ja naprawdę się na tym nie znam.
Re 2009.10.05, 00:29
[autor]
jak byłam mała mama ciągle mówiła
"dziecko nie siedź na betonie bo dostaniesz wilka"
i mim o że siedziałam godzinami nigdy tego wilka nie dostałam:)
sadze że z tymi toaletami jest podobnie są osoby które je sprzątają i używają do tego środków dezynfekcyjnych. Ktoś jak chce usiądzie a jak ktoś nie chce niech nie siada proste:)


Dla mnie dużo gorszym problemem od tego czy usiąść za potrzebą czy nie jest kupno damskiego obuwia:(
choć ostatnio byłam w Częstochowskim M1 i w Deichmannie spotkałam obuwie Damskie do rozmiaru 44 i to kilka różnych par w przystępnych cenach bo od 50 do 150 zł
BRAWO dziś mogę powiedzieć, że Częstochowa jest transs-przyjazna z kilku powodów tak sądzę:)
zmian: 1, ostatnia: dalida - 2009.10.05, 00:30
Re: Re 2009.10.05, 01:14
[autor]
Chwila... co? Co buty mają wspólnego z publicznymi toaletami? Nie nadążam... 
Re: Re 2009.10.05, 01:18
[autor]
hmm nie wiem ale może to że do publicznych toalet wchodzi sie w butach???
ha ha ha


Re: Re 2009.10.05, 01:30
[autor]
dalida pisze:
hmm nie wiem ale może to że do publicznych toalet wchodzi sie w butach???
ha ha ha


I... chodzi o to, że w Częstochowie jest większa szansa, że usiądziesz, bo miasto jest trans-friendly?
Re: Re 2009.10.05, 01:48
[autor]
siadanie nie ma nic wspólnego z tym że Czestochowa jest transsprzyjazna!!

jest dlatego przyjazna bo jest wiele sklepów z duża odzieżą kobiecą tzn dla kobiet wysokich,jest sklep "Victoria" w którym jest duży asortyment dla kobiet transs no i teraz odkryłam , że w Deichmannie jest duże obuwie:) a Częstochowa nie jest jakimś wielkim miastem

co do publicznych toalet i korzystania z nich skończyłam temat poprzednim wpisem:)
zmian: 1, ostatnia: dalida - 2009.10.05, 01:49
Re: Re 2009.10.05, 04:06
[autor]
Ok, nie będę więcej pytać. Ale ja wciąż nie rozuuuuuumieeeem...  
Dygresji toaletowej c.d. 2009.10.05, 10:19
[autor]

W moim odczuciu nie da się wyeliminować mankamentów toalet publicznych, więc trzeba się z nimi pogodzić i zachowywać się tak, żeby je obejść.

Jestem absolutnie przekonana, że siadanie gołym tyłkiem na desce w publicznym kiblu jest mało higieniczne. Nawet jeżeli ryzyko zarażenia się naprawdę jakimś choróbskiem jest nikłe, jest to dość obrzydliwe biorąc pod uwagę nie najlepszą średnią higienę Polek i Polaków.

Kobieta w toalecie ma cztery wyjścia:

1. usiąść jak w domu - nie polecam (p. wyżej).

2. sikawka - mało wygodne. Nie miałabym ochoty jeszcze myć i wycierać sikawki w publicznym kiblu.

3. ukucnąć jak najniżej nad deską - jestem zbyt tęga (---> zbyt ciężka), by stosować ten manewr. Albo stracę równowagę i upadnę na brudną deskę (niehigieniczne), albo opryskam całe otoczenie (chamskie).

4. usiąść - ale na podłożonym papierze. Zawsze stosuję tę metodę. Minus? - niezbyt mogę się wysikać, jeżeli papieru zupełnie nie ma, nawet w ramach zapasu. Ale warto przypominać obsłudze toalet, że zapewnienie papieru jest ich psim obowiązkiem (papier służy jeszcze do czegoś - a może oczekują, że jak w obleśnym humorze wojskowym będziemy się podcierać biletami? [Pomijając nawet, że nowe bilety się do tego nie nadają ;)]). Jeszcze lepiej byłoby promować instalowanie w toaletach dozowników z jednorazowymi podkładkami na deskę.

Są faceci, którzy uważają sikanie na stojąco za punkt honoru, ale tak ogólnie także im poprawa standardu toalet by się przydała. Ot choćby nawet po sikaniu do pisuaru przyda się kawałek papieru... mniejsza o to.

Re: Dygresji toaletowej c.d. 2009.10.05, 17:21
[autor]

emu pisze:

[...]Jeszcze lepiej byłoby promować instalowanie w toaletachdozowników z jednorazowymi podkładkami na deskę.[...]

Podoba mi się ten pomysł, zawsze noszę w torebce takiepodkładki na wypadek, gdybym musiała usiąść na desce w toaleciepublicznej, gdyby dopadła mnie „grubsza potrzeba”, zwykle jednakkorzystam z opcji 3-iej, wymienionej przez Emu, uważając, by nieopryskać otoczenia i zostawić je w estetycznym stanie (na ile tomożliwe).

Wracając jednak do obaw Letizii w stosunku do obecności osóbniejednoznacznej płci w toaletach publicznych śmiem sądzić, żenie strach przed zarażeniem przyświeca jej niechęci. W końcujakie znaczenie ma płeć osoby, która siada na desce klozetowej?Bardziej istotne jest chyba to, czy jest zarażona. Nie podejrzewam,by Letizia uważała, że wszystkie osoby posiadające penisa skrywanego podsukienką, są źródłem zakażenia damskich toalet.
Tu chyba chodzi o coś innego. Tylko o co?
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.05, 19:48
[autor]
edyta pisze:

 czująca się pół kobietą,


Hmm wiesz co zaskoczyles mnie swoja wypowiedzia, ze czujesz sie pol kobieta.. Moim zdaniem spowodowane jest to mitologia starozytna gdzie wystepowaly rozne postaci np pol czlowiek pol byk, pegaz czyli kon ze skrzydlami. Naczytales sie kolego roznych historii i teraz Ci sie wydaje ze tez jestes taka postacia pol na pol lub 2w1.

 

Zycze powodzenia

Agnieszka

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.05, 19:58
[autor]
Wiesz Agnieszku?
W tej chwili zachowałeś się jak kmiot!!!

Uwaga! 2009.10.05, 20:03
[autor]
Za obrażanie i napastliwość banujemy. Nie będę się powtarzać.
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.05, 20:06
[autor]

sorry ciezko Edyte nazwac kobieta. Zwlaszcza po fotkach z jakiegos zlotu.

 

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.05, 20:08
[autor]
Voca, najlepiej będzie jak się sama zbanuję.
Sorki
i papa
Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.05, 20:13
[autor]

Agnieszko, opowiem Ci pewną brzydką historię z morałem.

Wiosną Wydział Prawa UW zorganizował konferencję "Prawo osób homoseksualnych do życia rodzinnego". Poruszono również temat transseksualizmu. I wtedy pewna dziewczyna żenująco "chlapnęła" - pewnie wiele osób to pamięta - powiedziała coś mniej więcej takiego: "Jak komuś się wydaje, że jest psem, to się go leczy psychiatrycznie, a jak facetowi się wydaje, że jest kobietą, to się mu zmienia płeć". Może odrobinę to zwulgaryzowałam w stosunku do jej sformułowania, ale treść była z grubsza taka.

Ta dziewczyna to zresztą koleżanka ze studiów mojej dawnej koleżanki z podstawówki. Poznałyśmy się, przywitałyśmy i tak doszło do tego, że wracałam autobusem z ową dawną koleżanką i z autorką powyższej złotej myśli. Gwoli uczciwości muszę przyznać, że wyraźnie było jej wstyd tego chlapnięcia. W sumie domyślam się tu mieszaniny odczuć: wstydu, złości na ten wstyd, niechęci do wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa, próby zracjonalizowania tego, co się powiedziało... Tak więc w drodze do autobusu owa dziewczyna tłumaczyła się przed nami obiema. Z jej tłumaczeń wynikło z grubsza tyle, że jej zdaniem transseksualizm (czy może raczej sytuacja, w której prawo implicite uznaje, że to płeć psychiczna jest ważniejsza, skoro "pozwala" do niej dostosować ciało i dokumenty) to przejaw skrajnego indywidualizmu. sytuacji, w której jednostka sama określa, kim jest. My jej tłumaczyłyśmy, że nie... i w sumie wcale nawet nie chcę się tu nad nią znęcać, dziewczyna i tak skompromitowała się swoją wypowiedzią i musi i tak choćby myślowo ponieść odpowiedzialność za swoje pochopne słowa.

W każdym razie im częściej czytam wypowiedzi tego rodzaju, co Twoje, tym wyraźniej czuję: a proszę bardzo, jeżeli jedyną alternatywą ma być dyktowanie każdej osobie, za kogo WOLNO jej sie uważać - to ja już wolę ów "skrajny indywidualizm".

Coś Ci się złego stanie, jeżeli ktoś czuje się w połowie kobietą? Jakoś Ci to zagraża? Ja osobiście jestem wręcz szczęśliwa, widząc, że ludzka płciowość ma nieskończenie wiele odcieni, że ogólnie pod każdym względem ludzie są tak różnorodni.

Re: zastrzeżenia do listu do RPO przeciw legitymacjom trans 2009.10.05, 20:49
[autor]

Julita mogła się zbanować, ale ja się z nią zgodzę - wypowiedź agnieszki to nic więcej, jak chamska obraza.


Najwyraźniej uważa też, że bycie kobietą zależy od bycia ładną.

Bo forum pełne TS m/k to najlepsze miejsce, żeby przyznać się do takich poglądów...


Czy może źle zrozumiałam i nie chodziło jej o wygląd, a o coś innego, co zobaczyła na wspomnianych zdjęciach?

Żeby była jasność 2009.10.05, 20:53
[autor]

Agnieszka dostała ostrzeżenie, za złamanie regulaminu. 


Może zacytuję go ku pamięci:


Pamiętając o różnicach jakie występują pomiędzy tymi zjawiskami, pragniemy z jednakowym szacunkiem odnosić się do każdego człowieka, niezależnie od tego kim się on czuje i jak postrzega swoją płeć. O to samo chcemy prosić również wszystkich naszych użytkowników.

Zapraszamy do rzeczowych i przyjaznych rozmów, nawiązywania nowych znajomości, wymiany myśli i doświadczeń. To od Ciebie zależeć będzie atmosfera w tym miejscu.

Treści zamieszczane na portalu w działach społecznościowych: profile, forum, itp podlegają moderacji. Teksty i wypowiedzi agresywne, napastliwe, wulgarne, nawołujące do przemocy i nienawiści, pornograficzne, anonse erotyczne, wycieczki osobiste oraz fiu-bzdziu o papilotach ciotki klotki będą usuwane. Użytkowniczki i użytkownicy nagminnie łamiący zasady kulturalnej dyskusji będą blokowani.

Re: Żeby była jasność 2009.10.05, 21:02
[autor]
Aha... sorry, wydawało mi się że tylko Julita dostała ostrzeżenie. Interfejs forum nie pokazuje kto dostał ostrzeżenie, ani ile.
Re: Żeby była jasność 2009.10.05, 22:12
[autor]

Przykro mi, że Julita wyniosła się z forum... ostro odezwała się do Agnieszki, ale jednak sytuacja trochę w stylu "kowal zawinił, a powiesili Cygana". A miło pisała i będzie jej brakowało.

W każdym razie chciałabym z całą mocą powtórzyć, że w takim środowisku jest szczególnie ważne, by wystrzegać się wykluczania. Mogę w tej chwili podpisać się wszystkimi rękoma i nogami pod tym, co pisał Marcin w wątku "Tyle jest jeszcze do zrobienia". Ludzie ogólnie są nieskończenie różni - więc już zwłaszcza w tak złożonej i niepojętej sprawie, jak tożsamość płciowa jest (łagodnie rzecz ujmując) aroganckie mówić komuś, za kogo wolno mu się uważać.

Miewam zresztą poczucie, że jest też czymś aroganckim zachwycać się cudzą specyfiką - jest to jakieś przedmiotowienie drugiej osoby. Ale tak czy inaczej ludzie są różni i warto to docenić, uznać, że bez każdej i każdego z nas świat byłby uboższy. W jakiejś mierze mogę psychologicznie zrozumieć ludzi, którzy boją się niejednoznaczności, rozmycia kategorii - ale jednak warto się z nią "zaprzyjaźnić", bo jedyną alternatywą dla różnorodności jest totalitaryzm.

:( 2009.10.05, 22:49
[autor]
kiedyś oglądałam wywiad z Miriam ta  shemalką z programu "wszystko o Miriam" i ona tam mówiła jak ludzie transs są zazdrośni i  jak potrafią dokuczyć sobie nawzajem, niedługo potem dowiedziałam o trans-fuzji i wiedzcie byłam pewna, osoby transs w Polsce połączą siły i że pokażemy światu ze my polacy się wspieramy a tak czytając niekture wpisy tutaj wątpię...

a że Julita odeszła smutne to jest bardzo:( ponieważ liczyłam na kolejne częsci "Innej" choć mimo to mam nadzieje że będa sie ukazywać:) a Julita jest bardzo miła:)
mam nadzięję że wróci:)
kochani trzymajmy się razem bo w grupie siła razem możemy wiele a w pojedynkę nic...
pozdrawiam serdecznie Dalida
zmian: 1, ostatnia: dalida - 2009.10.05, 22:50
Re: Dygresji toaletowej c.d. 2009.10.05, 23:21
[autor]
emu pisze:

W moim odczuciu nie da się wyeliminować mankamentów toalet publicznych, więc trzeba się z nimi pogodzić i zachowywać się tak, żeby je obejść.

Jestem absolutnie przekonana, że siadanie gołym tyłkiem na desce w publicznym kiblu jest mało higieniczne. Nawet jeżeli ryzyko zarażenia się naprawdę jakimś choróbskiem jest nikłe, jest to dość obrzydliwe biorąc pod uwagę nie najlepszą średnią higienę Polek i Polaków.

Kobieta w toalecie ma cztery wyjścia:

1. usiąść jak w domu - nie polecam (p. wyżej).

2. sikawka - mało wygodne. Nie miałabym ochoty jeszcze myć i wycierać sikawki w publicznym kiblu.

3. ukucnąć jak najniżej nad deską - jestem zbyt tęga (---> zbyt ciężka), by stosować ten manewr. Albo stracę równowagę i upadnę na brudną deskę (niehigieniczne), albo opryskam całe otoczenie (chamskie).

4. usiąść - ale na podłożonym papierze. Zawsze stosuję tę metodę. Minus? - niezbyt mogę się wysikać, jeżeli papieru zupełnie nie ma, nawet w ramach zapasu. Ale warto przypominać obsłudze toalet, że zapewnienie papieru jest ich psim obowiązkiem (papier służy jeszcze do czegoś - a może oczekują, że jak w obleśnym humorze wojskowym będziemy się podcierać biletami? [Pomijając nawet, że nowe bilety się do tego nie nadają ;)]). Jeszcze lepiej byłoby promować instalowanie w toaletach dozowników z jednorazowymi podkładkami na deskę.

Są faceci, którzy uważają sikanie na stojąco za punkt honoru, ale tak ogólnie także im poprawa standardu toalet by się przydała. Ot choćby nawet po sikaniu do pisuaru przyda się kawałek papieru... mniejsza o to.

jam ci facet........ale....kurde tego nie lubię......siku na siedząco...

Pozegnanie 2009.10.06, 08:17
[autor]

Witam, rozumiem ze ja o ten przyslowiowy kowal?!

Niech wam bedzie!

 

Po przeczytaniu wielu postow, roznych ludzi na tym portalu doszlam do wniosku ze ciesze sie ze nie mieszkam w PL, ze nie mam problemow ze 50zl na wymiane dowodu to caly zyciowy majtek oraz ze nie musze sie martwic co ludzie powiedza bo tutaj nikogo nie obchodzi jak sie ubierasz i nie komentuja tego.

Tutaj zupelnie inaczej podchodzi sie do tematu zmiany plci. Nie ma tylko jednego wspanialego lekarza tak jak w PL ale jest naprawde wielu. Zmiana dokumentow to tylko jeden podpis u prawnika a nie cale sledztwo w sadzie, wywiady, zeznania lekarzy itd. No i rzecz najwazniejsza nie kosztuje to tyle pieniedzy tak jak w PL.

Zycze wszystkim powodzenia w zmianie swiadomosci Polakow, ale potrzebne na to sa pokolenia a nie kilka miesiecy.

 

Agnieszka

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 12:59
[autor]

Witam Wszystkich.

Na poczatku powiem tak:

Nie jestem osoba z Waszego "swiata", jestem kobieta od urodzenia i nie zamierzam tego zmieniac.

Pewnie spytacie, co mnie o wszystko obchodzi i po co tu jestem.

Otoz jestem zwiazana z tym tematem, gdyz moj maz zmienia plec.

Duzo czytalam o tych sprawach, ale wciaz ciezko mi to zrozumiec...

 

To co WY wyprawiacie tu to sie w glowie nie miesci.

Czuje sie jak na jakims jarmarku, kazda(y), chce zeby wszyscy opowiedzieli sie po jego (j) stronie.

Z drugiej strony czuje sie tez jak w szkole, gdzie za zle zachowanie pani postawi do kata, czy da kare, tu akurat za kare dajecie "bana".

Nie rozumiem tylko dlaczego, przeciez kazdy powinien moc wypowiadac sie swobodnie na kazdy temat( no chyba, ze w gre wchodza niecenzuralne slowa). A podobno jest wolnosc slowa i mysli.

 

Tak naprawde caly czas " drazycie" temat toalet, przebieralni itp.

Chcecie, zeby ludzie Was tolerowali i akceptowali.

Czujecie sie, jak najwazniejsze osoby, zeby bylo Wam wszystko wolno, a tak naprawde rozejrzycie sie wokol siebie, ile ludzi jest, ktore maja wiekszy problem.

Ile osob jest kalekich, niepelnosprawnych, chorych ale oni nie walcza az tak jak Wy o swoje.

A tez nie sa akceptowani przez spoleczenstwo.

Uwazam, ze ich problem jest wazniejszy zdecydowanie, i zapewne nie chcielibyscie sie z nimi zamienic.

 

Ile w Was jest zaklamania, gdy tylko zauwazyliscie osobe " pdejrzana" w TV zaraz wzieliscie sie za " gdybanie", ciekawe kim on jest, czy jednym ( jedna) z nas.

Po co te plotki i domysly, spojrzcie na siebie a nie na innych.

 

Nie zalezy mi zeby tu byc i mozecie mnie stad wykreslic.

Poprostu chcialam powiedziec, jak wyglada Wasze zachowanie, jak ktos patrzy na to " z boku".

Duzo w Was obludy, nienawisci jednej osoby do drugiej, aby tylko komus "dopiec" az mu w " piety pojdzie".

Kazda (y) chce z Was byc najlepsza i zeby jego racje sie tylko liczyly, a jak ktos ma inne zdanie jest za to potepiany.

 

 

Ja tez mam problem, gdyz mam taka a nie inna sytuacje, ale musze radzic sobie sama, nie licze na rozwiazanie mojego problemu przez kogos.

 

Pozdrawiam.

 

 

 

 

 

 

 

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 13:29
[autor]

ania33 pisze:

 


Chcecie, zeby ludzie Was tolerowali i akceptowali.

Czujecie sie, jak najwazniejsze osoby, zeby bylo Wam wszystko wolno, a tak naprawde rozejrzycie sie wokol siebie, ile ludzi jest, ktore maja wiekszy problem.

Ile osob jest kalekich, niepelnosprawnych, chorych ale oni nie walcza az tak jak Wy o swoje.

A tez nie sa akceptowani przez spoleczenstwo.

Uwazam, ze ich problem jest wazniejszy zdecydowanie, i zapewne nie chcielibyscie sie z nimi zamienic.

 





słuchaj transseksualizm  jest kalectwem bo masz mózg kobiety a ciało faceta(lub odwrotnie)!!!

jestes kobieta i czujesz sie kobietą!! a zastanawaiłąs się kiedyś jak czuje się osoba transs która budzi się rano idzie do lustra i ma zarost... co ty bys czuła majać zarost? co byś czuła musząc się golić co dzień? jak byś się czuła nie majac biustu? jka byś się czuła mając owłosienie na platce piersiowej? jak byś się wreszcie czuła mając penisa i jądra?? jesteś w stanie sobie wyobrazić ko kobiety transs czują? ja np gdy mam wzwód czuje się jak by mnie ktoś gwałcił!!! każdego ranka budząc się i czując zarost na twarzy czuje sie upodlona!!! zastanów się jak się czują osoby transs które całe życie musza grać!!! a gdy już zdejmują MASKĘ są odrzucane przez spoleczeństwo! przez rodzinę!(to najgorsze) tracą pracę w wyniku czego nie mają za co żyć!!! nie mówiąc już o leczeniu

pozatym osoby kalekie maja refundowane leczenie MY NIE!  my nawet za porade psychologiczną mysimy zapłącić!

trans-fuzja jest poto byśmy się wspierali i pomagali sobie!

zgadzam się z tym że to wygląda jak przekupki na targu ale puki rozmawiamy i czujemy znaczy że żyjemy!!!!!


jeszcze co do ludzi kalekich im sie współczuje i jesli ktoś się smieje inni zwracja mu uwagę że tak się nie robi, a jak ktoś się z transs smieje jest traktowany jak boharter

zpobacz w telewizjii Marcin Prokop obmacuje tego chłopka i nic a gdyby u osoby np bez nogi zaczął maca jaka była by reakcja?

skandal!!!!

z nas moga sie bezkarnie smiać! i dlatego KRZYCZYMY O SWOJE PRAWA BO JESTESMY LUDZMI NIE PRZEDMIOTAMI!!!!!!!!!!!!


zmian: 2, ostatnia: dalida - 2009.10.06, 13:35
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 13:51
[autor]
ania33 pisze:
Otoz jestem zwiazana z tym tematem, gdyz moj maz zmienia plec.

Duzo czytalam o tych sprawach, ale wciaz ciezko mi to zrozumiec...

Bo to niełatwe sprawy i często wiążą się dla najbliższych transseksualisty z zawaleniem ich świata. Nie jest to żadne pocieszenie, ale dla samego transseksualisty zazwyczaj również oznacza to niemałą katastrofę, wejście w konflikt z "całym światem", rozterki i poczucie winy.

Z drugiej strony czuje sie tez jak w szkole, gdzie za zle zachowanie pani postawi do kata, czy da kare, tu akurat za kare dajecie "bana".

Julita z własnej woli usunęła sobie konto

przeciez kazdy powinien moc wypowiadac sie swobodnie na kazdy temat( no chyba, ze w gre wchodza niecenzuralne slowa). A podobno jest wolnosc slowa i mysli.

Daje się zauważyć (nawet w tym wątku) obecność poglądów diametralnie rozbieżnych, za które nikt postów nikomu nie usuwa.

Chcecie, zeby ludzie Was tolerowali i akceptowali.

Tak.

Czujecie sie, jak najwazniejsze osoby, zeby bylo Wam wszystko wolno, a tak naprawde rozejrzycie sie wokol siebie, ile ludzi jest, ktore maja wiekszy problem.

Nie czujemy się najważniejsze na świecie. Czujemy się ważne/ni dla siebie na tyle, by mieć odwagę zabiegać o swoje własne prawa. Zachowujemy się przy tym podobnie do całej reszty społeczeństwa naszego kraju, które np. zabiega o polski wzrost gospodarczy, zamiast poświęcić się dużo poważniejszym problemom głodu w Afryce.
Ile osob jest kalekich, niepelnosprawnych, chorych ale oni nie walcza az tak jak Wy o swoje. A tez nie sa akceptowani przez spoleczenstwo.

Ależ walczą. Walczą o przestrzeń publiczną bez barier: "walka z trzema schodami". Walczą o szacunek i docenienie osób niepełnosprawnych: "niepełnosprawni - pełnosprawni w pracy".

Ile w Was jest zaklamania, gdy tylko zauwazyliscie osobe " pdejrzana" w TV zaraz wzieliscie sie za " gdybanie", ciekawe kim on jest, czy jednym ( jedna) z nas.

Po co te plotki i domysly, spojrzcie na siebie a nie na innych. 

Czy jest coś złego w tym, że zauważamy osoby podobne do nas? Cieszy nas publiczne pojawianie się podobnych osób, bo rodzi szansę przełamywania stereotypów. W opiniach na temat tego, kim on jest byliśmy z resztą dość powściągliwi. Nie każdy, kto wygląda jak trans, musi być transem.

Ja tez mam problem, gdyz mam taka a nie inna sytuacje, ale musze radzic sobie sama, nie licze na rozwiazanie mojego problemu przez kogos. 

Domyślam się, że czujesz żal i rozgoryczenie w związku ze swoją obecną sytuacją. Nie wątpię, że postrzegasz to jako niesprawiedliwość losu. Nie wątpię, że cierpisz, jesteś przerażona, załamana, etc.
Niektórzy z nas przeżywali podobne sytuacje (co prawda z drugiej strony), ale to nie oznacza, że jesteśmy nieczułymi potworami, które nie dostrzegają emocji innych osób.

Jeśli jesteś kompletnie zagubiona w tym, co na ciebie spadło, możesz tu o tym pogadać (najlepiej w nowy wątku), opisać sytuację i wysłuchać naszych sugestii. Nie jest powiedziane, że każemy ci sławić bezwarunkowo twego partnera i pozostać z nim również po zmianie płci. Jeśli to jest coś, czego absolutnie nie jesteś w stanie zaakceptować, będziemy sugerować raczej rozstanie.

Proszę tylko - nie myśl, że zmienianie płci jest wynikiem złej woli, złośliwości i okrucieństwa ze strony osoby transseksualnej.

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:15
[autor]
aniu33:
współczuję ci bardzo z powodu  że twój mąż jest transs napewno czujesz sie skrzywdzona,oszukana itp. moim zdaniem osoby transseksualne nie powinny się wiązać, bo niestety cirpią nia tylko one ale o ta druga osoba:( a jesli są dzieci to i one, niemniej nieraz nasza rodzina,otoczenie wywiera taką presję ze osoby transs sie wiąża z kimś, dla mnie osobiście sex z kobitą jest niemożliwy! nie wyobrażam sobie siebie w łóżku z kobietą,
trzymam kciuki za ciebie:) jestem pewna że sasz sobię rade z tym problemem:) i prosze cie o jedno nie oskarżaj nasz że jestesmy Egoistami bo ja tak odczułam:(

pozdrawiam serdecznie Dalida
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:16
[autor]

 

Nie bede opisywac tu swojej sytuacji, gdyz jest dluga i zawila.

Juz padlo slowa od Dalidy : czy ja rozumiem jak to jest kiedy jest sie facetem a chce sie byc kobieta.

Uwaza , ze tylko ona ma problem, bo ma wstret do tego, ze jest facetem.

Jestem w stanie wszystko zrozumiec, ale jestem ciekawa, czy ktoras z Was rozumie mnie?????

Ze ja trace osobe, ktora kocham, corka traci ojca, czy to jest fajne???

Ze nie umiem sie z tym wszystkim pogodzic, ze nie wiem juz co robic.

 

Kiedys probowalam na innym forum rozmawiac na swoj temat.

Niestety wiekszosc osob uwazala, ze jaki ja moge miec problem?

Tak naprawde tylko WY macie problem, a moj problem to blahostka, poprostu rozstac sie i na tym koniec.

Ktoras z Was ( nie powiem kto) powiedzial mi w ten sposob:

" A czy nie uwazasz, ze jesli Twoj maz nie zmieni plci, moze popelnic samobojstwo?".

Ze nie da rady dluzej zyc w takim rozdarciu?

Albo ktos inny powiedzial:

" Czy uwazasz to za traume? Przeciez nic sie nie dzieje".

 

Fakt, jak ktos nie ma rodziny nie wie jak to jest, jakie to przezycie dla drugiej strony a zwlaszcza dla dziecka.

Dlaczego ta osoba uwazala, ze tylko osoby transseksualne moga popelnic samobojstwo, jesli nie osiagna swojego celu.

A co z druga strona?

Co ze mna?

Czy ja nie moge tez tego zrobic, gdzie jest mi naprawde ciezko, gdzie sobie nie radze?

DLaczego znow myslicice tylko o sobie???

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:24
[autor]

Tak na marginesie:

Nie zalogowalam sie i nie pisze tylko dlatego, ze licze na pomoc i zrozumienie.

Kazdy z nas ma jakis problem i musi go rozwiazac.

Tylko chce zebyscie wiedzieli (y) , ze moj problem czasami przybiera wieksze "rozmiary" niz Wasz.

BO tak naprawde duzo sie mowi o takich osobach jak Wy, lekarze pomagaja Wam, a nie ma miejsca dla partnerow takich osob.

Nikt sie nie martwi co z nimi, co czuja, co przezywaja, jakie maja rozterki.

Wy kiedys bedziecie soba, albo juz jestescie, Wasze marzenia sie spelniaja, a moje juz nigdy sie nie spelni....

 

 

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:27
[autor]
aniu33:
wyżej napisałam co sadze z związkach ludzi transs z ludźmi <normalnymi>


zdaję sobie świetnie sprawę z tego jak cierpisz TY i jak cierpi wasza córka, nie chcę mówić skąd wiem jakie to uczucie:(

wiesz ośmielę dać ci się radę najlepiej będzie jeśli Ty i Twoja córka poradzicie się psychologa bo to wam potrzebne, poza tym musisz wiedzieć że masz oparcie w rodzinie i Ty musisz dawać oparcie dziecku!

pozdrawiam Dalida trzymam kciuki
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:37
[autor]

Dalida:

Oczywiscie, ze masz racje, takie osoby nie powinny zakladac rodzin, dopoki nie osiagna swojego celu ( dopoki nie zmienia plci).

Dopiero pozniej nalezy pomyslec o partnerze czy rodzinie.

Kolejnosc powinna byc taka a nie odwrotna.

ALe to temat " rzeka"....

A to, ze potem ktos cierpi, to nie jest istotne.

DLatego czasami wydaje mi sie, ze takie osoby sa poniekad EGOISTAMI ( oczywiscie nie uogolniam).

 

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:38
[autor]

Droga Aniu33 - jeśli jednak chciałabyś skorzystać z pomocy psychologa zapraszam Cię na forum partnerek, gdzie możesz zasięgnąć rady. 

Na Twoje pytania odpowie dr n. med. psycholog kliniczny z wieloletnią praktyką Dorota Hędzelek.

Żeby napisać post na forum, wejdź tutaj: http://forum.transfuzja.org/pl/watek/partnerki/psycholozka_odpowiada/witam_i_zapraszam.htm


zmian: 1, ostatnia: aterg - 2009.10.06, 14:40
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:42
[autor]

Dzieki bardzo, ale rozmawialam kiedys z psychologiem i szczerze powiedziawszy nie za bardzo byl w stanie mi pomoc.

Mowil to, o czym sama wiem.

Tak naprawde zadna rozmowa z kimkolwiek nie pomoze, problem nadal pozostanie.

Musze rozwiazac go sama.

ALe dziekuje za pomoc.

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:51
[autor]
aniu33:
twoje cierpienie jest jak najbardziej istotne!!
i to że sadzisz że jesteśmy Egoistami rozumiem...


nie znam powodów dla jakich twój partner związał się z tobą, i jakie kolwiek były nie powinien tego robić!!! niemniej tak jak mówisz to temat "rzeka" i  wiele możliwości jest
niemniej wiedz że tu są osoby z którymi zawsze możesz porozmawiać:)

pewnie jesteś rozżalona i rozgoryczona tą  sytuacją
znam historię gdzie dziewczyna Ts będąc biologicznym facetem <przespała> się z kobietą ,bo ktoś jej powiedział spróbuj może ci się spodoba, wynikiem tego aktu seksualnego jest dziecko...  były to lata 80 i wiesz co wzięli ślub razem wychowywali dziecko dla dobra dziecka, tą decyją skrzywdziła Siebie, Żonę i przedewszystkim n iczemu nie winne dziecko:(
ale stało się
pamiętaj jesteś silna wieze w to:) dasz radę wiem, że cierpisz tak samo jak My osoby Ts tylko że my życiąc w obcym ciele tracimy siebie a ty tracisz męza:(


pozdrawiam Dalida
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 14:55
[autor]
PS
tracisz męża ale może, ale nie tracisz człowieka którego kochasz, to kochamy nie cało a duszę. a twój mąż jest duszą kobieta, nie stracisz osoby! zawsze będziesz mieć człowieka którego kochasz:)
pamiętaj to

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 15:06
[autor]

Dalida:

Wiem o czym mowisz, ale moja sytuacja jest inna.

Najpierw byl slub, po  2 latach dziecko, i nie z przypadku a z mojej strony z milosci.

Bylismy 13 lat malzenstwem.

Coz nie tylko ja mam ten problem, zapewne sa jeszcze takie osoby jak ja....

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 15:16
[autor]
ania33 pisze:

A co z druga strona?

Co ze mna?

Czy ja nie moge tez tego zrobic, gdzie jest mi naprawde ciezko, gdzie sobie nie radze?

DLaczego znow myslicice tylko o sobie???

Związek nie może szczęśliwie funkcjonować, jeżeli jedna ze stron trwale w nim cierpi z jakiegoś powodu.

Zakładając sytuację, w której metamorfoza twojego partnera jest dla ciebie nie do zaakceptowania, a on decyduje się z niej zdrezygnować dla dobra rodziny, dostajesz sytuację, w której on cierpi i cierpi rodzina.

Zakładając sytuację, w której twój mąż zmienia płeć, a ty zostajesz z nim, chociaż tego absolutnie nie możesz zaakceptować, ty cierpisz, a w efekcie cierpi cała rodzina.

Owszem - takie osoby nie powinny wchodzić w związki przed uporządkowaniem sobie spraw płci. Często jednak (zwłaszcza w przeszłości) wchodziły. Z braku wiedzy o transseksualizmie i zrozumienia samych siebie, w nadziei, że po ślubie im przejdzie, pod wpływem presji otoeczenia.

Obecnie mamy internet (chociażby to forum) można poczytać, zapytać, spotkać osoby z podobnymi problemami. W latach 80 i 90 osoba transseksualna była pozostawiona właściwie sama sobie i stałała się jakoś przetwać i dostosować.
Re: Po co jest to forum? 2009.10.06, 15:18
[autor]
Witam wszystkich - tak sobie trochę poczytałam i jak pobędę nieco dłużej to dodam nieco więcej - pozdrawiam - Telimena.
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 15:22
[autor]
ania33:
sadze że twoj maż zdecydował sie na malzenstwo z toba bo cie kochał i sadze ze dalej kocha
ale dalej nie potrafi grac faceta napewno juz dawno zauważyłas że nie jest typowym facetem...
to widać że ktoś jest inny zniewiesciały...

zycze siły w walce o was:)

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 15:23
[autor]

Owszem - takie osoby nie powinny wchodzić w związki przed uporządkowaniem sobie spraw płci. Często jednak (zwłaszcza w przeszłości) wchodziły. Z braku wiedzy o transseksualizmie i zrozumienia samych siebie, w nadziei, że po ślubie im przejdzie, pod wpływem presji otoczenia.

 

Owszem zgadzam sie z tym, ze moze kiedys nie bylo takich informacji jak teraz.

Ale to nie usprawiedliwia go w zaden sposob, bo wiedzial, ze chyba dzieje sie z nim "  cos nie tak".

I powinien wyjasnic przed samym soba o co tak naprawde w tym chodzi, a dopiero potem zakladac rodzine.

Dlaczego teraz ja ponosze konsekwencje??

Czuje sie jak "krolik doswiadczalny"....

To samo uslyszalam od niego, ze mialam byc " lekarstwem" na jego "przypadlosc".

Coz mile to nie bylo....

 

przy okazji aniu33 2009.10.06, 15:23
[autor]
Zakładam, że twój mąż chce poddać się operacji zmiany płci, przejść terapię chormonalą itp i żyć jako kobieta? a nie poprostu się czasami przebierać?

Bo to by były dość różne sytuacje i różnie należałoby doradzać.
Re: przy okazji aniu33 2009.10.06, 15:27
[autor]

Ok, powiem tak:

Moj "byly" maz (ciezko nazwac mezem) jest juz od 2 lat na hormonach.

Niedlugo odbedzie sie operacja zmiany narzadow, to nie jest tak, ze dopiero "poczatkuje"w tej dziedzinie.

Odliczam dni do operacji i z dnia na dzien coraz mniej sobie z tym wszystkim radze...

Re: Pozegnanie 2009.10.06, 15:32
[autor]
aniu33:
masz  racje nie powinien
wiele ludzi w ten sposób chce sie <wyleczyc>
ja też będąc nastolatkiem miałam dziewczynę, też sądziłam że mi przejdzie jesli będe z kobietą, szczerze było jeszcze gorzej!!! nie potrafilam jej przytulić, pocałować byłam z nią 4 miesiące nie doszło do zbilżenia, ja że jestem transs wiedizałm  od przedszkola:( nie umialm wtedy zrozumiec dlaczego ja mam krótkie włosy a dziewczynki długie, zawsze bawilam sie lalkami itp.

szczerze współczuje i twojemu męzowi i tobie:(
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 15:34
[autor]
ania33 pisze:

Owszem zgadzam sie z tym, ze moze kiedys nie bylo takich informacji jak teraz.

Ale to nie usprawiedliwia go w zaden sposob, bo wiedzial, ze chyba dzieje sie z nim "  cos nie tak".

I powinien wyjasnic przed samym soba o co tak naprawde w tym chodzi, a dopiero potem zakladac rodzine.

Dlaczego teraz ja ponosze konsekwencje??

Zostałaś skrzywdzona i w jakiś sposób wykorzystana. Dlaczego tak zrobił? Bo jest tylko człowiekiem, bo nie był i nie jest w stanie przewidzeć wszelkich możliwych konsekwencji swoich działań. Bo gdy się wiązał z tobą, mógł zwyczajnie nie wiedzieć, że takie sprawy nie przechodzą. Bo mógł cię np. kochać i związać się powodowany nadzieją, że wszystko się jakoś ułoży, a jeśli się teraz nie zdecyduje na związek, to cię straci.
Re: Po co jest to forum? 2009.10.06, 16:53
[autor]
telimena pisze:
Witam wszystkich
A witam serdecznie jedną z moich ulubionych oponentek ideologicznych  i niezrównaną partnerkę do pogo
Re: Dygresji toaletowej c.d. 2009.10.06, 16:57
[autor]
gocha_k pisze:
jam ci facet........ale....kurde tego nie lubię......siku na siedząco...
Już was chciałam nakrzyczeć, że o tych sprawach, to se lepiej pogadać na jakimś temetycznym forum zwolenników konkretnej parafilii ;) ale czytam właśnie o karierze parlamentarnej Vladimira Luxiurii i dochodzę do wniosku, że to jest napraaawdę duży problem, skoro we Włoszech nad tym, do której toalety ma chodzić Luxuria obradowało aż prezydium izby parlamentu http://wyborcza.pl/1,86764,3836270.html


Re: Po co jest to forum? 2009.10.06, 17:11
[autor]
Witaj Freju - ale ,ale -co ja tu czytam - "ulubiona" , "niezrównana" - ach doprawdy czuje się zakłopotana niezmiernie ,cała się czerwienię ale zawsze chętnie wymienię z Tobą swoje przemyślenia - hej -Telka.
Re: Pozegnanie 2009.10.06, 17:26
[autor]

Aniu33

Rozumiem że mogłaś się troszkę zrazić ale psycholog psychologowi nierówny. Pani dr Dorota Hędzelek od lat zajmuje się "naszą" dziedziną i ma duże doświadczenie. 

Oczywiście - sama rozmowa nie pomoże i problem tak naprawdę trzeba rozwiązać osobiście, ale ze swojego doświadczenia wiem, iż porozmawianie z kimś, kto zna temat i wie jak inni sobie z tym radzą pomaga podjąć różne swoje decyzje i bardzo wzmacnia psychicznie.

Re: Po co jest to forum? 2009.10.06, 18:19
[autor]

Witam po przerwie "technicznej":)

Sarah d'Epervier

Aniu33 2009.10.06, 18:44
[autor]

Z prostego rachunku matematycznego wynika, ze Twoja corka ma 11 lat. Mozesz powiedziec na ile jest poinformowana (o ile wogole) i jak to znosi?

Wiem tez, ze tylko Ty wiesz co czujesz i nikt nie jest w stanie zrozumiec Twojego stanu. Moge Ci tylko wspolczuc, choc wiem, ze to troche tak...Psu na buty...

Ma racje Greta, psycholog psychologowi nie rowny, ma rowniez racje w tym, ze powinnas porozmawiac z wymieniona przez Nia, pania psycholog.

Nie napisalas tego wprost, ale z Twoich postow mozna wywnioskowac, ze wlasciwie jestes sama z tym problemem. Jesli mozesz, napisz jaka byla/jest reakcja otoczenia, najblizszej rodziny, znajomych, sasiadow. Jestes tutaj anonimowa, mozesz napisac to, czego nie powiedzialabys nikomu, nawet tete-a-tete, to jest wazne. Takie "wygadanie sie" moze pomoc nieco Tobie, moze tez pomoc komus, w podobnej sytuacji. Ten portal temu, miedzy innymi, powinien sluzyc. Pamietaj, ze najgorsze wciaz przed Toba, szukaj sojusznikow, nawet w wirtualnej rzeczywistosci bo ta, moze kiedys zamienic sie w realna. Nie wiesz, kto i kiedy moze wyciagnac do Ciebie pomocna dlon.

Pozdrawiam

Sarah

zmian: 1, ostatnia: sara - 2009.10.06, 19:27
Sarah, mam ochotę Cię zamordować:) 2009.10.06, 18:56
[autor]

Jak możesz komuś napisać, że najgorsze przed nim?

Błagam, bądź bardziej empatyczna:)

Re: Sarah, mam ochotę Cię zamordować:) 2009.10.06, 19:20
[autor]

Voca:), jak milo...I nie jest to ironia!

Jeszcze wiecej empatii?

A co do meritum, Ania napisala, ze odlicza dni do operacji...Nie czujesz Jej strachu co bedzie "the day after"?Bo ja czuje i dlatego ja namawiam,  do kontaktu z dr Hedzelek i do pisania tutaj.

 

zmian: 1, ostatnia: sara - 2009.10.06, 19:21
Empatia 2009.10.06, 20:21
[autor]

To jest tak, że zawsze może się coś zdarzyć. 


Ale życie w oczekiwaniu na najgorsze to piekło.


Myślę, że to, co już miało najgorszego się stać - stało się. Już nic jej nie zaskoczy. Wie, na czym stoi. Wie, jakie ma możliwości. Wie, co się stanie. Wie, że ma siebie. Ma też dziecko, które na pewno jest dla niej źródłem siły i miłości. Jeśli kocha swoją "byłą", to być może i ta miłość może jej pomóc. Człowiek, który mówi "umiem liczyć, więc liczę na siebie" zawsze wychodzi na plus. 


Nie ma co oczekiwać dramatu. Każdy dzień może być piękny, tylko trzeba umieć to dostrzec. Czy, gdybyś wiedziała, że umrzesz pod koniec miesiąca, wciąż tak samo postrzegałabyś świat? Czy problemy nie nabrałyby innej rangi?


Oczywiście, nie piszę tego w kontekście "przypadku" Ani, bo to nawet nie na miejscu. To takie gdybanie, ale coś pozytywnego może z tego wyjść.


A jeśli Ania dziś rozstałaby się ze swoją "byłą", a jutro spotkała księcia z bajki i wygrała 30 mln euro? Czy nie postrzegałaby wtedy swojej sytuacji inaczej?


Niedawno usłyszałam taką historię od pewnej starszej kobiety:


W latach 60. chyba gdzieś tak w 65 roku wracała wraz ze swoim mężem z zabawy. Przechodząc przez most uniwersytecki we Wrocławiu dostrzegła kobietę, która właśnie miała skoczyć do Odry. Po wielkiej szamotaninie i przekonywaniu, udało się jej zmusić kobietę, żeby nie skakała, żeby wróciła do domu. Kobieta chciała się zabić, bo mąż ją opuścił.


Pani Ania odwiozła ją taksówką do domu. W domu z przerażeniem odkryła, że w łóżeczku śpi dwójka dzieci. Zmroziło ją to, że gdyby nie ona, to dzieci byłyby już sierotami. Zaopiekowała się tą kobietą. Była na tyle majętna, żeby pomóc jej finansowo. Latem wysłała ją z dziećmi na wczasy nad Bałtyk. Tam owa kobieta poznała pewnego mężczyznę, z którym jest do dzisiaj. Podobno są bardzo udanym małżeństwem. 


Jedno zdarzenie od drugiego (próba samobójstwa i odnalezienie "tego jedynego" oddziela maksimum 10 miesięcy. Więc chyba warto optymistycznie patrzeć w przyszłość :P

Re: Empatia 2009.10.06, 20:36
[autor]

Voca:). Teraz to ja mam ochote Cie zamordowac:).

 

Re: Aniu33 2009.10.06, 21:08
[autor]
Aniu skoro twoja "mąż" wie że piszesz tu pozdrów ją:)

wiedz jedno że już cię nic gorszego nie spotka, odliczasz dni do operacji wiesz sadzę że bardzo dołuje cie ta data operacji, ale wiesz to dzień narodzin jej jako kobiety,  piszesz że dziecko wie  to bardzo dobrze że dowiedziała się od was a nie od kogos obcego:)

wiesz mnie jak jest tak bardzo źle w moim ciele, jak mi źle z tymi wszystkimi problemami siadam i pisze na kartce co mnie boli i dlaczego pisze przez łzy ws ten sposób schodzi ze mnie bezradnośc...
"

pozdrawiam dalida
Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 10:10
[autor]
dalida pisze:
PS
tracisz męża ale może, ale nie tracisz człowieka którego kochasz, to kochamy nie cało a duszę. a twój mąż jest duszą kobieta, nie stracisz osoby! zawsze będziesz mieć człowieka którego kochasz:)
pamiętaj to

Aniu33, myślę, że wszyscy w tym miejscu rozumieją, co tracisz, wszystkie nadzieje na tzw. "normalne" życie. Bardzo trudno jest pogodzić się z tym, że wali się Twój świat. Ale Dalida napisała coś naprawdę pięknego. Tracisz męża, a nie osobę, która Cię kocha i którą, jak sądzę, wciąż kochasz. Ona zostaje ta sama, nie zmienia swoich uczuć, osobowości, zmienia płeć, ale wciąż ma tę samą duszę. Jeśli potrafisz wciąż kochać to, co pokochałaś w nim/niej na początku Waszej miłosnej historii, jeśli potrafisz przeciwwstawić się stereotypom związku "tata-mama-dziecko", jeśli będziesz wystarczająco silna (wiem, że to niełatwe), możecie być jeszcze bardzo szczęśliwi. Spróbuj, Aniu, spojrzeć na to w ten sposób.
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 11:24
[autor]

Lalka:

To co piszecie jest prawda, oczywiscie, ale nawet nie wiem jak bardzo bym kochala Ja (Jego), nie mozemy byc razem.

Poprostu ja jestem heteroseksualna, interesuja mnie tylko mezczyzni i nie zmienie tego.

Rozmawiajac nieraz z Nia, slyszalam, zebym sie zastanowila, zebysmy nadal byly razem, ale jak to sobie wyobraza?

Cale zycie marzylam, zeby miec meza i byc z nim szczesliwa do konca swych dni.

Nie wyszlo niestety, ale nie zamierzam sie poddawac.

Nie chce rezygnowac ze swoich marzen, bo Ona dla mnie tez nie zrezygnowala.

Postanowila realizowac swoj "cel ", nawet za wszelka cena, za cene utraty mnie i corki.

A ja poprostu zwyczajnie chce byc szczesliwa, czy sie uda nie wiem.

 

 

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 12:14
[autor]
ania33 pisze:

Lalka:

To co piszecie jest prawda, oczywiscie, ale nawet nie wiem jak bardzo bym kochala Ja (Jego), nie mozemy byc razem.

Poprostu ja jestem heteroseksualna, interesuja mnie tylko mezczyzni i nie zmienie tego.


Droga Aniu,
Homo, hetero, bi. Tak nas wychowano, by myśleć w ten sposób o naszej orientacji. Pewnie byłoby Ci łatwiej, gdybyś była "bi". Mogłabyś równie łatwo pożądać zarówno tego faceta jak i kobietę w Waszym związku. Ale pozwól, że zadam intymne pytanie i nie musisz na nie odpowiadać. Co Cię w Twoim partnerze, gdy go poznałaś, pociągało erotycznie? Jego głos? Jego oczy, kiedy patrzył na Ciebie z miłością i pożądaniem? Jego ręce, gdy błądziły po Twoim ciele? Czy może jego penis? Jeśli to ostatnie, to istotnie po korekcie płci coś stracisz... Chociaż... istnieją środki zastępcze do uprawiania seksu, choćby te, którymi posługują się lesbijki. Fakt, że drugiego dziecka już nie spłodzicie, ale już macie jedną córeczkę, która jest Waszym wspólnym dziełem i wielkim świadectwem miłości. A te inne rzeczy, które wymieniłam, a które mnie pociągają w mężczyźnie... przecież wciąż będą istnieć, nawet gdy Twój mężczyzna w pełni zostanie kobietą. W jej oczach wciąż możesz widzieć pożądanie i miłość, jej ręce wciąż mogą sprawiać rozkosz Twojemu ciału, jej usta tak samo całować i mówić te cudowne rzeczy, które mówił on i to głosem, który wcale aż tak bardzo się nie zmieni i wciąż może Cię podniecać.
Nie zdziwi mnie, jeśli nie zostaniesz z nią. Masz prawo czuć się skrzywdzona i masz prawo szukasz szczęścia w ramionach innego mężczyzny. Życzę Ci tego z całego serca. Ale jednocześnie zachęcam do próby refleksji nad Waszym dotychczasowym życiem, nad tym, co Cię w Twoim "mężu" pociągało i czego z dużym prawdopodobieństwem trudno Ci będzie znaleźć w "zwykłym" mężczyźnie.
 
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 12:20
[autor]
ania33 pisze:

Postanowila realizowac swoj "cel ", nawet za wszelka cena, za cene utraty mnie i corki.

I jeszcze Aniu, nie dopuść do tego, by utraciła Ciebie i córkę. Zrobiłabyś przede wszystkim krzywdę córce. A Wy, nawet jeśli się rozstaniecie, możecie być przyjaciółkami i wspierać się wzajemnie i pomagać sobie, skoro nie widzisz się przy jej boku.
Re: 2009.10.07, 12:22
[autor]
:)
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 12:26
[autor]

Czy wy naprawdę nie widzicie, że to mąż Ani jest problemem? To on narobił tego całego bigosu?

Poza tym ja nei rozumiem co Wy tak z tą duszą, jakby człowiek nie miał ciała? No i to Twoje wyrażenie żalu, moja droga Lalko, że "szkoda że Ania nie jest bi", jest odrobinkę - eufemistycznie mówiąc - żenujące. Taka jakaś ułomna ta Ania i ograniczona w tym swoim hetero świecie <sarkazm>...

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 12:31
[autor]
lalka pisze:
możecie być przyjaciółkami i wspierać się wzajemnie i pomagać sobie, skoro nie widzisz się przy jej boku.

Ja nie wiem Lalko czy ty zdajesz sobie sprawę z okrucieństwa tego co napisałaś i co proponujesz Ani?
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 12:42
[autor]

Nigdy nie zalowalam i zalowac nie bede, ze nie jestem "bi".

Po trochu poczulam sie urazona .

Tak po trochu to wyglada, jakbym "powinna " byla byc z Nim ( Nia), dlatego, ze kiedys byla facetem a teraz jest kobieta ( bo przeciez pozostal ten glos, to samo spojrzenie).

Wiec czego chciec wiecej?

Nie bede robic " nic na sile",przeciez dziala to w dwie strony, jesli ja moglabym sie " przemoc" i byc z Nia, to tak samo Ona moglaby zrobic cos dla mnie i nie zmieniac plci.

A wtedy moglibysmy byc razem.

Mimo, ze Ja kocham, nie wyrzekne sie swych pragnien i dazenia do celu.

Nie stac mnie az na takie poswiecenie.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 12:50
[autor]

Dokładnie Aniu jest tak jak piszesz? I przede wszystkim życzę Ci wiele wiele szczęścia i miłości.

I to takiej, dla ktorej to Ty będziesz najważniejsza. Bo jesteś tego warta i zasługujesz na to. Bo to Ty udowodniłaś, że umiesz kochać inną osobę. A Twój mąż...

Mam nadzieję, że sobie poradzisz. Trzymam kciuki.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 13:16
[autor]
ania33 pisze:

Nigdy nie zalowalam i zalowac nie bede, ze nie jestem "bi".

Po trochu poczulam sie urazona .

Tak po trochu to wyglada, jakbym "powinna " byla byc z Nim ( Nia), dlatego, ze kiedys byla facetem a teraz jest kobieta [...]

Ależ, Aniu, jasne, że nic  nie powinnaś!!! Na pewno nie rób nic na siłę, jeśli tego nie chcesz i nie możesz. Najgorsza rzecz, jaka może mnie spotkać, to usłyszeć, że coś "powinnam". Doprowadza mnie do wściekłości. Mogę przyjąć sugestię, ale nie autorytarne stwierdzenie, że coś powinnam. Ja sama wiem najlepiej, co powinnam, a czego nie.
A tym "bi" nie chciałam Cię urazić, tylko stwierdziłam, że byłoby Ci wtedy  łatwiej. Rozumiem, że jest to dla Ciebie nie do przyjęcia i szanuję to. Nie wyrzekaj się swoich pragnień i dążenia do celu.
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 13:24
[autor]

Nie zostaje sie ot, tak nagle lesbijka, bi czy gejem.

Nie dlatego jestem osoba hetero, bo tak jest ustalone, czy dlatego, ze jestem stereotypowa.

Nie bede sie zmieniac na potrzeby osoby, ktora kocham , bo Ona nie jest w stanie poswiecic swojej osoby dla mnie.

Mozna zrobic dla milosci wiele i wiele juz zrobilam, fakt, ze jeszcze razem mieszkamy, ze pomagamy sobie, swiadczy o tym, ze robimy dla siebie wiele.

Zapewne zadna z Was, nie poswiecilaby swojego celu w imie milosci.

Mi pozostaje kochac i cierpiec.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 13:29
[autor]
weronika_wilk pisze:
lalka pisze:
możecie być przyjaciółkami i wspierać się wzajemnie i pomagać sobie, skoro nie widzisz się przy jej boku.

Ja nie wiem Lalko czy ty zdajesz sobie sprawę z okrucieństwa tego co napisałaś i co proponujesz Ani?
Zupełnie tego nie widzę, Weroniko.
Co jest złego i okrutnego w tym, że ludzie rozstają się kulturalnie i bez złości. Zwłaszcza,  że były mąż Ani wciąż ją kocha i chciałby z nią być, gdyby na to pozwoliła. Ja rozumiem to, że Ania nie może się przemóc, wcale się temu nie dziwię, chociaż jestem inna. Ale taka wzajemna pomoc po rozstaniu, wspólne uczestniczenie w wychowaniu dziecka, wspólne wypady do teatru czy kina... nie rozumiem, co jest w tym okrutnego. Napisałam to z życzliwości dla Ani i w trosce o jej samopoczucie po odtrąceniu kobiety, którą stał się jej mąż. I to abstrahując od powodów, które spowodowały ich rozstanie, bo powód rozstania kiedyś żyjących razem i w zgodzie par nie jest najważniejszy. Równie dobrze mogli rozstać się z każdego innego powodu i nadal żyć jeśli nie w przyjaźni to w koleżeńskiej bliskości. Ja dawno temu po rozstaniu z moim pierwszym facetem jeszcze długo właśnie jemu "wypłakiwałam się w mankiet", gdy było mi źle, ałaśnie jego zabierałam na spacer czy do kina. I odwrotnie, on przychodził opowiadać mi o swoich nowych partnerkach i radził się w różnych sprawach związanych z relacjami damsko-męskimi.
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 13:38
[autor]
ania33 pisze:

[...]Nie zostaje sie ot, tak nagle lesbijka, bi czy gejem.

Nie dlatego jestem osoba hetero, bo tak jest ustalone, czy dlatego, ze jestem stereotypowa.[...]


[...]Mozna zrobic dla milosci wiele i wiele juz zrobilam, fakt, ze jeszcze razem mieszkamy, ze pomagamy sobie, swiadczy o tym, ze robimy dla siebie wiele.[...]


Ależ zgadzam się z tym w 100 % - jesteś, kim jesteś i żadna wielka miłość nie zmieni Twojej orientacji. Dlatego napisałam, że byłoby Ci łatwiej, gdybyś była "bi", a nie sugerowałam, byś stała się "bi".
Wierzę, że zrobiłaś wiele dla Was, że pomagacie sobie i jeszcze mieszkacie razem, na pewno jest dla Twojego byłego męża bardzo ważne. Bardzo szanuję to, jak go teraz traktujesz, jak również Twoją decyzję odejścia.
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 13:53
[autor]

Jesteśmy Lalko z innej gliny. Ja nie mógłbym przyjaźnić się z kimś kogo kocham i przez kogo czułbym się skrzywdzony. Nie potrafiłbym gadać z kimś takim jak z przyjacielem.  Mam wrażenie, że Twoja postawa jest  reprezentatywna dla świata, w którym ani sparzyć  się, ani przemarznąć nie można. Mnie taki świat letnich temperatur wydaje się sztuczny i nieautentyczny.


W przypadku Ani i jej małżeństwa, mąż jedzie po bandzie. Bez trzymanki. I co? Ania ma chodzić z nim na zakupy? Doradzać mu jakie sobie ma ciuszki kupić? Jaki staniczek? Jakie majteczki? Pończoszki? Nie wiem, może się mylę, ale prawdopodobnie dla Ani kupowanie razem ze swoim mężem staniczka dla niego, bo już mu piersi rosną, jest jak sen, po którym człowiek budzi się zlany potem z przerażenia.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 14:04
[autor]

Powiem tak:

Jak 2 lata temu zaczal (a) ubierac sie jak kobieta i mielismy razem gdzies wyjsc, byl to dla mnie "obciach", wydawalo mi sie, ze kazdy na nas patrzy, ze zastanawia sie kim dla siebie jestesmy.

Teraz jakos mi to juz minelo, chyba kwestia przyzwyczajenia.

A moze i dlatego, ze nie jest to w POlsce, ludzie tu nie zwracaja na to uwagi.

Pewnie, ze nadal ciezko isc razem na zakupy, gdzie kupuje sobie damskie rzeczy, nie wiem ale jest to dla mnie " bolesne".

To jak bedzie miedzy nami po rozstaniu tego nie wiem, poki co mieszkamy razem, nie wiem ile to jeszcze potrwa.

Poza tym nie wiem czy tak latwo bedzie mi poznac jakiegos faceta, gdyz bede musiala powiedziec mu o swoim bylym "mezu" a z tego co wiem, nie kazdemu to odpowiada.

Nieraz teraz, kiedy komus o tym mowie, to nie wiem czy wydaje mu sie, ze klamie, czy ma mnie za idiotke.

Bo ciezko to ludziom zrozumiec, ze nadal mieszkamy razem, a skoro jestesmy razem, to pewnie ja jestem " dziwna", ze nie przeszkadza mi ta sytuacja.

Bo wiekszosc na moim miejscu juz dawno nie bylaby razem.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 14:20
[autor]
weronika_wilk pisze:

Poza tym ja nei rozumiem co Wy tak z tą duszą, jakby człowiek nie miał ciała? No i to Twoje wyrażenie żalu, moja droga Lalko, że "szkoda że Ania nie jest bi", jest odrobinkę - eufemistycznie mówiąc - żenujące. Taka jakaś ułomna ta Ania i ograniczona w tym swoim hetero świecie <sarkazm>...

A czyż nie w duszy się zakochujemy? Myślałam, że tak jest... Przynajmniej w moim przypadku ;-). Ciało jest tylko dodatkiem, no i zmienia się z latami. Mój mąż przed 38 laty, gdy go poznałam, był ogniście rudym długowłosym szczupłym, wysportowanym  chłopakiem o zgrabnym tyłeczku, teraz ma brzuszek, siwe przerzedzone włosy i trochę tłuszczyku na wciąż zgrabnym tyłeczku. Ja ze szczupłej, długowłosej, atrakcyjnej "laski" zmieniłam się w kuśtykającą, niedowidzącą, niedosłyszącą, pomarszczoną, cięższą o 20 kg starszą panią. Czy z powodu niedostatków naszych ciał kochamy się mniej? Nie, bo kochamy swoje dusze. A miłość tych dusz sprawia, że nasz seks i namiętność, która nas łączy, jest tak samo piękna, jak wtedy, gdy mieliśmy po 20 lat.
Po drugie: nie przeinaczaj, Weroniko, moich słów.
Napisałam:[...]Pewnie byłoby Ci łatwiej, gdybyś była "bi".[..].
A to zupełnie coś innego niż wmawiane mi przez Ciebie słowa "szkoda że Ania nie jest bi". Naprawdę nie żałuję, że Ania nie jest "bi".Jest mi to obojętne. Uważam tylko, że skoro wciąż kocha męża, byłoby jej wtedy łatwiej.
I nie wnikając więcej we wzajemne relacje Ani i Agnieszki - to tyle z mojej strony na ten temat.
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 14:25
[autor]

Powiem tylko tyle:

Wiecie, kiedy byloby dla mnie latwiej?

Wtedy, gdyby nie zmieniala plci, tylko wtedy.

Owszem kocha sie osobe, nie wyglad, ale jesli ten wyglad diametralnie sie zmienia, to jest zupelnie inna sprawa.

Ja kochalam mezczyzne, nie kobiete...

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 14:31
[autor]

Lalka:

Ja to rozumiem, ze zmienil sie Twoj wyglad i meza, bo koleja rzeczy jest to, ze starzejemy sie, przybywa nam zmarszczek, tyjemy, mamy z wiekiem takie a nie inne przypadlosci.

ALe nadal jest to Twoj maz, czy Ty jestes jego zona.

Ale zupelnie co innego gdy zmienia sie plec, to nie jest juz ten sam maz, tylko z "brzuszkiem " czy siwymi wlosami, bo akurat to by mi nie przeszkadzalo.

ALe chyba jest roznica w seksie, nie jest tak samo z mezczyzna a z kobieta, nawet gdybym kochala tylko jego dusze.

 

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 14:50
[autor]

Ja Cię, Aniu, rozumiem. Mam ogromne szczęście być z dziewczyną, której seksualność jest na tyle elastyczna - a przy tym uczucie do mnie tak duże - że obejmuje mnie razem z moją zmianą płci, ale rozmawialiśmy wielokrotnie na ten temat i zdaję sobie sprawę, że mogłoby się okazać, że choć kocha mnie jako człowieka, mogłaby być ze mną tylko gdybym płci nie zmieniał.

Jesteś bardzo dzielną osobą, ale jeśli Twoja seksualność nie dopuszcza erotycznego związku z drugą kobietą, to tego nie przeskoczysz. I jak najbardziej masz prawo do swojego szczęścia i do realizowania swoich własnych marzeń :) Jeżeli bycie z ukochanym mężczyzną jest dla Ciebie pragnieniem i wartością, nie rezygnuj z tego - bo to tak samo ważne jak dążenie do bycia kobietą osoby, którą poślubiłaś.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 15:14
[autor]

Marcin:

To dobrze, ze masz taka wyrozumiala dziewczyne, ktora to akceptuje, ale mniemam, ze wiedziala wszystko od poczatku i akceptowala to.

Natomiast w moim zwiazku bylo inaczej.

Poznalismy sie 18 lat temu, przed slubem wiedzialam tylko tyle, ze lubi nosic rajstopy, ale tylko zima.

Jakos nie przeszkadzalo mi to, chociaz powinnam sie zastanowic dlaczego tak sie dzieje.

ALe tyle lat temu nie bylo jeszcze takiej wiedzy na ten temat a napewno nie myslalam, ze moj wtedy jeszcze chlopak ma na mysli zmiane plci.

Po slubie doszly inne damskie rzeczy w szafie, kiedy spytalam czy zamierza zmienic plec odpowiadal, ze tylko lubi to nosic,

Nigdy szczerze do konca nie rozmawial ze mna na te tematy.

Sporadycznie slyszalam, ze chcialby moze zmienic plec, ale po jakims czasie " przechodzilo " mu to do tego stopnia, ze wyrzucal do smieci wszystkie damskie rzeczy.

Wiec coz moglam myslec??

Owszem powinnam domyslac sie, ze cos jest jednak nie tak.

Potem kiedy przez przypadek dowiedzialam sie, ze ma "ochote " to zrobic, ludzilam sie, ze to sie zmieni, ze to " przejsciowy stan".

Ach.... dlugo by tu pisac, mysle, ze niezla ksiazka by byla z tego naszego zycia.

 

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 19:05
[autor]

Aniu (Aniu33),

 

czy widziałaś może ten serial:

http://www.channel4.com/more4/documentaries/doc-feature.jsp?id=151 ?

W czwartym odcinku jedną z bohaterek jest Jackie Feakins - emerytowana kontroler ruchu lotnicznego. Jak dla mnie niesamowicie pozytywna postać. Jaki to ma związek z Tobą? Otóż Jackie wyrzekła się siebie - swoich pragnień o staniu się kobietą na wiele, wiele lat - aż cała trójka dzieci dorośnie, stanie się samodzielna. W dodatku trzecie dziecko (chyba sami chłopcy)pojawiło się dosyć niespodziewanie, po długiej przerwie - jest spora różnica wieku pomiędzy nim a środkowym z rodzeństwa. Piękny przykład poświęcenia, przedłożenia szczęścia najbliższych przed własne (nie chcę powiedzieć egoistyczne) potrzeby. Związek z żoną Jackie rozpadł się, ale z synami została zachowana cudownie głęboka więź emocjonalna - dwaj towarzyszą swojej "tato-mamie" w klinice dr Marci Bowers.

Tutaj możesz zobaczyć Jackie:

http://www.wetv.com/photo-galleries/sex-change-hospital/jackie-feakins-after-surgery.html?num=21

 

zmian: 1, ostatnia: letizia - 2009.10.07, 20:01
Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 22:45
[autor]
ania33 pisze:

To dobrze, ze masz taka wyrozumiala dziewczyne, ktora to akceptuje, ale mniemam, ze wiedziala wszystko od poczatku i akceptowala to. 


Nie wiedziała od początku. Ani wtedy, gdy się poznawaliśmy - choć raczej nie można tu użyć tego wyrażenia - ani wtedy, gdy zaczynaliśmy być razem. U nas to inna długa historia, bo my się znamy całe jej życie, za to ja dość długo wszystko tłumiłem, a zeszliśmy się, gdy byliśmy znacznie młodsi niż jesteśmy teraz ;D W efekcie ona związała się ze mną jako lesbijka, która nie umiała sobie wyobrazić choćby pocałunku z mężczyzną, a ja w chwili rozpoczęcia związku wiedziałem, że coś jest nie tak z tą płcią, ale nie byłem w stanie zaakceptować myśli, że aż tak bardzo nie tak. Gdy związek był już w miarę stabilny, zacząłem jej podsuwać temat, mówić o swoich obawach, poszukiwaniach i podejrzeniach. Też miałem różne dziwne fazy, ucieczki i powroty, ale nigdy nie okłamywałem jej bardziej niż samego siebie - co najwyżej mówiłem o czymś z drobnym opóźnieniem. A ona się bała. Oboje się baliśmy, ale przynajmniej mieliśmy do siebie zaufanie. Stąd te długie rozmowy o tym, co dalej, prowadzone wtedy, kiedy trzeba było, a nie wtedy, kiedy wszystko zaczęło się walić, obserwowanie potrzeb, szukanie możliwości...

Najbardziej uderzyło mnie to, że w Twoim związku to Ty pierwsza nazwałaś to, co się dzieje - "czy chcesz zmienić płeć" (większość kobiet chyba jednak nie chce tego widzieć) i nawet wtedy nic się nie zadziało... ot, kolejna ucieczka przed tematem.

Re: Spróbuj, Aniu... 2009.10.07, 23:14
[autor]
hey:)

marcin pisze że zadanie pytania "czy chcesz zmienić płeć?" powoduje ucieczkę
tak jest, temat powinna twój mąż nawiać w odpowiednim momencie, momencie długo przed rozpoczęciem kuracji, powinnyście sobie wyjaśnić jak widzicie swoją przyszłość po korekcji płci ale niestety było inaczej i czasu się nie cofnie

wg mnie powinnyście siąść gdy już dziecko śpi, i powinnaś mu powiedzieć że nie wyobrażasz sobie życia z kobietą<ja sobie też nie wyobrażam> powinnaś powiedzieć jej, że odchodzisz! ale pamiętaj jedno mimo że twoja mąż będzie kobietą zawsze będzie ojcem!!! i jej też nie wolno zapomnieć o tym, zdaję sobie sprawę, że nie możliwa jest przyjaźń miedzy wami ale raz na kiedy powinnyście się spotkać na kawie:) z czasem może wybaczysz mu ten brak szczerości do ciebie (należy jej się porządny opr. za to) pamiętaj dziecko powinno mieć kontakt z nią:)

sądzę, że twój mąż bał się tej szczerej rozmowy:( ja też się boję i nie mam odwagi powiedzieć rodzinie że jestem transs:( dziś mama weszła do mnie a ja stałam w żeńskiej bluzce aż sobie siadła:( spytała
-jesteś gejem?
przerażona, wystraszona powiedziałam że nie patrzyła na mnie mierząc mnie wzrokiem po dłuższej chwili spytała
-dziecko jesteś kobieta??
wiecie nie wiedziałam co mam powiedzieć....
-nie czas na ta rozmowę... powiedziałam
sadze że mama przypuszcza kim jestem, nie raz rozmawiałyśmy na temat transs, ale boje się, wstydzę przyznać:( nie wiem jak mam to powiedzieć...
mam 21 lat i wiem, że jestem kobietą nie umiem żyć jak facet każde zachowanie moje jest przemyślane, jak się zachować by się nie wydać
Boże to takie trudne:(

Aniu trzymam kciuki za ciebie i jestem pewna, że dasz sobie radę, jak sama napisałaś on n ie zrezygnował z marzeń dla ciebie ty się też nie męcz dalej  odejdź jak najprędzej!! i ułóż sobie życie na nowo, może u boku innego!!!
ale nie potępiaj i nie odrzucaj jej, miej z nią kontakt, staraj się ją wspierać:)

pozdrawiam Dalida
pytanie techniczne... 2009.10.27, 10:55
[autor]

Freja!

Dlaczego nie wszystkie nowe posty, pojawiaja sie po kliknieciu w odpowiednia zakladke w menu?

zmian: 2, ostatnia: sara - 2009.10.27, 10:55
Re: pytanie techniczne... 2009.10.27, 11:37
[autor]
Sara: Błąd jakiś, błąd, sajgon, masakra. Spisek masonów, homofobów i cyklistów. Nie wiem dlaczemu...
Re: Po co jest to forum? 2013.09.30, 23:22
[autor]
freja (2009.10.01, 00:05) pisze:
Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musicie się obawiać, że ktoś zapyta.
Cóż... właśnie minęły równo 4-lata istnienia forum i chyba dalej nikt tego nie wie
Re: Po co jest to forum? 2013.10.01, 00:06
[autor]
Z tego co widzę i słyszę to mowa o forum i jego widoczność są całkiem całkiem. Super zrobiłaś 4 lata temu ten podarek dla społeczeństwa i TG i SIS.....Dzieki!!!

hApPy bIrThdAy ForumTransfuzja, sto lat (chociaż za sto lat to może być po prostu już zwykłe forum, bo w końcu zrozumieją że TG to wcale nie dziwne, ale zwykłe naturalne zjawisko natury......
zmian: 1, ostatnia: inna - 2013.10.01, 00:10
Re: Po co jest to forum? 2013.10.01, 09:48
[autor]
"chociaż za sto lat to może być po prostu już zwykłe forum, bo w końcu zrozumieją że TG to wcale nie dziwne, ale zwykłe naturalne zjawisko natury......"
Myślę, że nawet szybciej ;)
Re: Po co jest to forum? 2013.10.01, 12:25
[autor]
Hej Poco forum/ Dlatego żeby pisać o swoich problemach -móc się nimi po0dzielić , poradzic,osób które mogą coś doradzić z swojego życiowego doświadczenia:-)ważnymi,sprawdzonymi informacjami.
Życie w kończu jest ,bardzo ważną informacją np:
jak osoba Traspółciowa moze w Polsce funkcjonować itd.
Czy wasze życie,pragnienia nie są dla istotne?
To że macie swoje pragnienia,marzenia i wiele ważnych -poukrywany7ch w was samymch pragnień-marzeń ?
Wcześniej osoby takie jak my    nie miały żadnego takiego Forum-a wy macie,więc korzystajcie
z tej możliwosci podzielenia się własnymi doświatceniami  zawsze jest warto :-)

na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj