test realnego życia

  liczba postów: 55
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
test realnego życia 2013.02.14, 13:33
[autor]
Witam, was gorąco, jestem Natalia i mój prowadzący zlecił mi zrobić test realnego życia powiedzmy z miesiąc zanim mi poda hormony, niby powiedział że powinnam już chodzić po mieście jako ona itd, tylko że ja mieszkam na wsi dojeżdżam busami itd, wyglądam jeszcze nie zbyt kobieco niestety i właśnie ludzie by naszą rodzinę chyba zlinczowali, więc na razie wymyśliłam sobie że będę po domu chodzić w sukienkach makijaż itd, czynności kobiece wykonywać, a do ludzi jako on, bo boję się że jakbym zaczęła już chodzić jako ona to ludzie by mnie wzięli za jakiegoś zboczeńca czy transwestytę i nawet po zmianie by mi to pamiętali a tego bym chciała uniknąć, a jakie wy miałyście swoje sposoby na test realnego życia?
zmian: 1, ostatnia: natalia91 - 2013.02.14, 13:34
Re: test realnego życia 2013.02.14, 13:41
[autor]
Bzdura, głupota, zmień lekarza.

Test realnego życia? A co to znaczy? Przed terapią, kiedy duża część tsów wygląda męsko/żeńsko, mają włożyć sukienki/dzińsy i iść na miasto? Dopiero jak usłyszą za sobą ty pedale, zboku, paszoł won dziadu, to będą gotowę na terapię? 

Ja zaczęłam żyć jako ona, dopiero kiedy mój wygląd, nie budził podejrzeń. To raz. Dwa, długo się do tego zabierałam, przygotowywałam rodzinę do tego. Nie działo się to nagle, a jutro się juz ubiore na maksa itp. Nie. Powoli. A hormonki działały w tym czasie. 

Natalia, nie rób tego. Bo ten cały test wyjdzie ci bokiem i nic dobrego z tego nie wyjdzie. 
Ja rozumiem, że nie którzy lekarze chcą sprawdzić itp. Ale skoro zrobiłaś prawie wszystkie badania itp. to nie wiem czemu on jeszcze ci nie da recepty. 

Ja uważam, że test realnego życia, mamy... przez całe swoje życie. Ale na Boga, nie jest dobrym, wypuścić genetycznego faceta w szmince i w szpilkach i kazać mu życ jako Edzia, skoro wygląda jak Edward. 

Nie wiem co nimi kieruje. Próboją jakies nowe metody leczenia, nasluchali się Robachy która pieprzy w tv jak to nie wyglada leczenie u niej i w ogole jak powinno wygladac. 

Bawią się w trenerów czy co, nie wiem, ja tego nie pochwalam i gdyby mi Liber powiedział, że mam jakiś test robić i dopiero wtedy da mi horomony, a jeszcze na dodatek bym wygladała jak chłopak to chyba bym go wyśmiała. Leczenie ma pomóc, nie szkodzic, a takie praktyki w moim odczuciu szkodzą. Niech sami sobie robią test życia.



Re: test realnego życia 2013.02.14, 14:02
[autor]
generalnie jeszcze czekam na kariotyp, który ma być za około tydzień, oraz na diagnozę u Dulko, gdyż moim prowadzącym jest psychiatra, i właśnie za 3 tygodnie mam spotkanie z nim i moimi rodzicami, wszyscy razem, umówimy przy okazji termin u Dulko, wiskad wyszedł ok, badania inne też nic nie wykryły oprócz kariotypu, którego wyniku nie znam, w każdym razie mam na sobie teraz sukienkę sweterek rajstopy, pomalowane paznokcie makijaż i nie czuję żadnego podniecenia, czuję się zwyczajnie, a nawet trochę dziwnie, bo widzę faceta w kiecce, no ale jak zalecał tak robić to robię tak, ale tylko w domu, na miasto idę jako on, teraz tylko modlić się że mi Dulko nie przypnie łątki jakiegoś TV czy TG tylko włąśnie TS, czyli tym kim się czuję:)
Re: test realnego życia 2013.02.14, 14:26
[autor]

robiłam sobie taki pseudotest przed hormonami i wiem, że nic nie daje, poza co najwyżej wystawieniem się na ataki nieprzychylnych osób (ale mi się nie zdarzyły, nikt się też nie śmiał - po prostu odwracali wzrok udając, że się nie gapią)

Re: test realnego życia 2013.02.14, 14:26
[autor]
tak kariotyp wazna sprawa, on wszystko potwierdzi.

nie wiem rób jak uważasz, dziwne te twoje leczenie. Niby się leczysz a się nie leczysz. Nie wiem.
Re: test realnego życia 2013.02.14, 15:20
[autor]
Mnie Robacha też powiedziała żebym do niej zaczęła przyjeżdżać jako ONA a ja właśnie do niej tak na pierwszą wizytę przyjechałam... wzięłam perukę, makijaż więc jeśli wg niej ja dalej nie byłam kobieca to ja już k...a wysiadam, jak miałam w miniówce tam do niej pojechać?!
Dopiero by mi wpie.... doli na ulicy albo już na samym przystanku.

Daj sobie spokój z takim lekarzem który ci każe z jabłkiem adama, w makijażu, damskich ciuszkach paradować tak po swojej okolicy. Też mieszkam na wsi, wiem co to znaczy.
W mieście to często w jednym bloku, w jednej klatce schodowej ludzie nie znają się ale na wsi każdy o każdym wie.
Dopiero byś sobie problemów narobiła, jak chcesz mieć real test wśród człowieków to jedź sobie do dużego miasta.
Mnie zawsze wkurzają te wszystkie wyszczekane transki z większych miast, paradują ubrane jak chcą a jak by na wsi mieszkały to by już tak różowo nie miały.

Poza tym co to ma być do jasnej ciasnej ten test? I co czyli trans m/k ma tak wyjść przed leczeniem w damskich ciuchach i makijażu na miasto? A co jeśli zostanie odebrany jako transwestyta? Na bazarku pani odpowie do nas na Per Pan i co wtedy mamy sie juz nie zmieniać? Bo będziemy odbierani jako faceci w damskich ciuszkach? I mamy pozostać wtedy dalej facetami i się nie zmieniać bo nam test nie wyszedł, bo nas ludzie rozszyfrowali że transami jesteśmy?
To w sumie nie ma po co robić diagnoz psychologicznych, tylko ok -Chcesz się zmienić to najpierw cie przebierzemy i umalujemy na babę i jak odbiorą Cię jako laskę to wtedy możesz dalej dokonywać zmiany a jak się kapną że jesteś facetem to daj sobie spokój z przemianą i zostań facetem.
Sorry ale ja wolę już być odbierana jako ten transwestyta, brzydka kobieta czy baba z barytonem niż zostać do końca życia DZIWNYM facetem i się tak męczyć do końca życia.
Re: test realnego życia 2013.02.14, 15:21
[autor]
Nie że nie leczę, wszystkie badania zrobiłam już, ale jeszcze czekam na ten kariotyp, no i nie dostałam upragnionych hormonów:/ a do Libera nie pójdę przynajmniej dopóki nie spróbuję uczciwszych sposobów, bo generalnie rodzice mnie finansują a że dowiedzieli się że Liber jest taki że od razu daje hormony to mi zabronili, a chcę żyć z nimi w zgodzie więc nie będę się sprzeciwiała
Re: test realnego życia 2013.02.14, 15:35
[autor]
No ja głos mam altowy, więc przez telefon biorą mnie za kobietę:), na żywo, nawet mój prowadzący stwierdził że na prawdę minimalnie mi brakuje, poza tym mój prowadzący jutro się kontaktuje w mojej sprawie z Dulko, za 3 tygodnie mam wizytę z rodzicami i nim wspólnie, na której omówimy pewnie wszystko od A do Z, generalnie jestem wściekła trochę, bo badania wszystkie zaliczyłam w niecały miesiąc, łącznie z wiskadem i wechslerem wszystkie wyniki mam oprócz kariotypu nawet rezonans, a nie dostałam jeszcze hormonów, a tak liczyłam z mamą że na wczorajszej wizycie już dostanę recepty i miło spędzę ferie wiedząc że powoli larwa będzie się przemieniać w motyla;)nie nawidzę takiego zastoju, co innego jakby pieniędzy nie było na dalsze leczenie ale się znajdą a tak to lipa
zmian: 1, ostatnia: natalia91 - 2013.02.14, 15:36
Re: test realnego życia 2013.02.14, 15:37
[autor]
przygotuj się na to, ze twoje leczenie bedzie trwalo minimalnie z 2 lata. przynajmniej tak się zapowiada.
Re: test realnego życia 2013.02.14, 15:41
[autor]
jak pójdę do Dulko to może szybciej to pójdzie, bez jaj żeby w tej głupiej polsce takie rzeczy choćby to że trzeba pozywać rodziców że nam złą płeć wybrali, tylko co ciekawe jakby mnie np nazwali Natalią to i tak bym rozwijała się i wyglądała jak teraz, narządów płciowych też by mi to nie zmieniło, a słyszałam że np w ameryce to jest taka zasada że hormony na pierwszej wizycie po to aby wykluczyć transów bo podobno były przypadki że ktoś tam przestał odczuwać po nich erekcje i chciał zaniechać leczenia, a u nas tyle tych głupich procedur, ach biada temu idiocie co wymyślił recepty:/
Re: test realnego życia 2013.02.14, 15:58
[autor]
natalia91 pisze:
a słyszałam że np w ameryce to jest taka zasada że hormony na pierwszej wizycie po to aby wykluczyć transów bo podobno były przypadki że ktoś tam przestał odczuwać po nich erekcje i chciał zaniechać leczenia,
Otrzymuje się hormony na pierwszej wizycie ale po to aby wykluczyć nie transów (czyli nas) tylko transwestytów czyli osoby które się tylko przebierają aby poczuć się kobieco raz na jakiś czas. :)
Taką metodę stosuje dr Liber i to jest dobra metoda także więc nie wiem dlaczego twoi rodzice się tak oburzyli na niego, to co nie chcą abyś miała leki jak najszybciej? Nie rozumiem, z jednej strony o wszystkim wiedzą, robią z tobą badania a jak jest lekarz który jest szybki, konkretny i do tego jest wspaniałym człowiekiem to oni mówią że do Libera to NIE pójdziemy.
Nie rozumiem...
Re: test realnego życia 2013.02.14, 17:11
[autor]
Po pierwsze magdaleno to ja transwestytów właśnie nazywam transami :P nie wiem jakoś tak, a po drugie rodzice oburzeni że bez diagnozy daje hormony, że ktoś np może mieć guza mózgu a nei być TS itd że tego guza się wytnie i osoba poczuje się tym kim jest biologicznie itd, no w sumie z tym osotatnim to mają trochę racji, ale ja już muszę otrzymać hormony, bo już nie dam rady tak żyć mam dość swojego ciała:/
Re: test realnego życia 2013.02.14, 17:29
[autor]
jest wielu innych lekarzy nie robiacych problemow tym bardziej jesli rodzice sa za. We wroclawiu jest zdrojewicz. Moze nie jest to najprzyjemniejszy i najlatwiejszy czlowiek w obyciu, ale da sie dogadac. Ale przede wszystkim nigdy mnie nie zwodzil, zasady postawil proste - mam robie badania i przynosze na 2 wizyte - dostaje hormony. Nie wiem skad jestes ale na pewno jest jeszcze kilku takich normalnych lekarzy.
Re: test realnego życia 2013.02.14, 18:29
[autor]
moniczka pisze:
Test realnego życia? A co to znaczy? Przed terapią, kiedy duża część tsów wygląda męsko/żeńsko, mają włożyć sukienki/dzińsy i iść na miasto? Dopiero jak usłyszą za sobą ty pedale, zboku, paszoł won dziadu, to będą gotowę na terapię? 

Ja zaczęłam żyć jako ona, dopiero kiedy mój wygląd, nie budził podejrzeń. To raz. Dwa, długo się do tego zabierałam, przygotowywałam rodzinę do tego. Nie działo się to nagle, a jutro się juz ubiore na maksa itp. Nie. Powoli. A hormonki działały w tym czasie. 
Się podpisuję pod powyższą opinią. Od lat wyglądam dziwnie i "po swojemu", ale w moim odczuciu jest to jakoś tam spójne estetycznie, powiedzmy coś a'la artysta ekscentryk. Natomiast jak bym miała z obecną facjatą odstawić się na full jak laska, to sama bym się sobie nie podobała i sama się źle czuła.
Re: test realnego życia 2013.02.14, 18:32
[autor]
fteroto pisze:

robiłam sobie taki pseudotest przed hormonami i wiem, że nic nie daje, poza co najwyżej wystawieniem się na ataki nieprzychylnych osób (ale mi się nie zdarzyły, nikt się też nie śmiał - po prostu odwracali wzrok udając, że się nie gapią)

Ja pamiętam tylko raz jak przechodziłam to dwie dziewczyny rozmawiały. Jednak z nich powiedziała:

to facet czy kobieta. Nawet się mnie pytały. Ja to zignorowałam, bo nie mam zamiaru reagować na takie żałosne zaczepki


Re: test realnego życia 2013.02.14, 20:06
[autor]
Mi też Robacha powiedziała, że muszę zacząć nosić się jak laska. Pierwszy raz był oczywiście porażką ale nie powiem żebym miała jakieś większe nieprzyjemności z powodu tego jak wyglądałam..

Prawda jest taka, że hormony niewiele zmienią w wyglądzie większości z was. Jeżeli wyglądacie męsko to tak pozostanie, chyba zdecydujecie się na zabiegi chirurgiczne. Poza tym każda dziewczyna i każdy facet powinni znaleźć swój własny styl i dobrać sobie ubrania fryzurę, makijaż w których czują się dobrze i swobodnie.

Pewność siebie i przekonanie niekiedy czynią cuda...
Re: test realnego życia 2013.02.14, 21:49
[autor]
Z jednej strony nikogo nie powinno się zmuszać do testu realnego życia. Z drugiej strony jak inaczej przekonasz się, że to jest to. Że po zmianie będzie ci dobrze jako kobiecie. Bo w sumie to jest najważniejsze. Być sobą, być szczęśliwą, móc realizować się w życiu. Powiem ci tylko że początek może być trudny ale potem bycie sobą na co dzień jest super.
Re: test realnego życia 2013.02.14, 22:30
[autor]

no na pewno nie przekonasz sie o tym ladujac w szpitalu bo akurat kibice byli niewyrozumiali. sa rozne metody ale na pewno nie powinno sie nikogo zmusza by ryzykowal zdrowie obojetne psychiczne czy fizyczne poki nie jest na to gotowy. A hormony w wiekszosci daja przynajmniej tyle, ze sie "uchodzi". Na tyle by nie zwracac uwagi kazdej napotkane osoby. Jasne nie kazda bedzie gwiazda, ale genetyczne w wiekszosci tez gwiazdami nie sa. Chodzi o umozliwienie komus normalnego funkcjonowania w spoleczenstwie, a u wiiekszosci tsek droga do tego jest podanie hormonow i powolne wejscie w nowa role, a nie latanie po miescie w mini, bo "jestem kobieta".



Zreszta, czy jak ja chodze w spodniach i bluzie z kapturem bo tak mi wygodniej tzn ze bym oblala test realnego zycia?? Bo nie znosze zimna i nie zaloze zima kiecki? Nie, test realnego zycia to fakt ze jak probowalam odebrac przesylke z sadu na stary dowod i zaswiadczenie od lekarza, to kobieta na poczcie z oburzeniem prawie wykrzyczala ze mi jej nie wyda bo przeciez nie jestem Panem X... A jak ktos mi sie przyglada w tramwaju to widze ze go zainteresowalam a nie ze sie zastanawia kim jestem. Bo to jest REALNE ZYCIE. 

Re: test realnego życia 2013.02.14, 22:34
[autor]
Dla mnie testem realnego życia było ujawnienie sie w pracy niby jestem z Warszawy ele aktualnie mieszkam w małej miejscowości i gdybym poszła w sukience po zakupy to pewnie by mnie mieszkańcy ukamieniowali .
Re: test realnego życia 2013.02.14, 22:45
[autor]
Barbwire, nie tak dawno nazywałaś Test Realnego Życia "Survivalem".
I potwierdzałaś to co pisze większość osób tutaj, że udowadnianie na każdym kroku że jest się kobietą (czy to przez poprawianie, czy to przez machanie pismami od lekarzy przed nosem) niewiele de facto wspólnego ma z byciem kobietą na co dzień, która nie musi np. opowiadać historii swojego życia tylko po to by odebrać głupią przesyłkę na poczcie.
Zapomniał wół jak cielęciem był?
Re: test realnego życia 2013.02.15, 00:04
[autor]

Moim zdaniem test realnego życia nie jest po to, żeby sprawdzić, czy umiesz być przekonywującą kobietą, tylko żeby sprawdzić a) jak Ty się czujesz w realnych sytuacjach życiowych jako kobieta b) jak sobie radzisz z tym, że nie jesteś kobietą biologicznie i czy jesteś gotowa na hormony właśnie w tej chwili.

 

Test realnego życia w małej miejscowości może być trudny. Ale na pewno masz gdzieś jakieś większe miasto - może spróbuj wziąć ubrania, kosmetyki i jechać gdzieś, a potem tam jako kobieta iść do sklepu, na spacer, na spotkanie ze znajomymi. A, i do damskiej ubikacji idź koniecznie. Fajnie by było, jakbyś miała znajomych przy których mogłabyś wypowiadać się jak kobieta. Ubieranie się w domu chyba niewiele da, trochę z pewnością, ale nie zweryfikuje Twoich relacji z otoczeniem - czy naprawdę chcesz uczyć się, pracować, chodzić na pocztę, do sklepu, do banku, do kina jako kobieta? Czy chcesz przedstawiać się i rozmawiać z ludźmi na żywo jako kobieta? Czy lepiej Ci z tym? Myślę, że przede wszystkim o to chodzi w teście realnego życia, a nie o to, czy umiesz chodzić w sukience.

 

No i drugi problem - czy jesteś gotowa na ewentualne problemy z leczeniem związane? Pojawią się z pewnością wcześniej czy później, w mniejszym lub większym natężeniu. Szczerze to nie dziwię się, że dr Robacha nalega na test w procesie diagnostycznym - bo właśnie teraz, kiedy jesteś pod opieką lekarza i masz wsparcie rodziców, masz szansę sprawdzić, jak reagujesz na problemy i nauczyć się sobie z nimi radzić. Test realnego życia boli..., ale może lepsza chwila bólu (w dodatku jeśli ktoś Cię wspiera i pomoże się z nim uporać) niż kolejne dziesięć lat życia w lęku i dawkowanym stresie przed każdym wyjściem z domu.

 

"bo boję się że jakbym zaczęła już chodzić jako ona to ludzie by mnie wzięli za jakiegoś zboczeńca czy transwestytę"

Hm, transwestyta jakiś gorszy czy jak?

 

 
Po pierwsze magdaleno to ja transwestytów właśnie nazywam transami :P

Też ich nawet tak nazywam czasem, ponieważ niektórzy po jakimś czasie zaczynają odczuwać chęć trwałych zmian, inni nie. Mówi się czasem o nich, że "transują", nie?

Re: test realnego życia 2013.02.15, 00:14
[autor]
Nie nie transwestyta nie gorszy, tylko ludzie raczej ich nie lubią, więc traktują w większości jako zboczeńców, więc, później nawet jakbym już była po SRS, to i tak mogliby mnie kojarzyć jako taką a ja bym chciała to przejść delikatnie na zasadzie, no trudno miał problem teraz jest dziewczyną ważne że szczęśliwa, ale też znowu bez litowania, że o jezu ale on nieszczęśliwy itd, tego też bym wolała uniknąć
Re: test realnego życia 2013.02.15, 00:36
[autor]
Ja nie wiem w czym problem i po co ma od razu zmieniać lekarza (jeśli poza tym jej odpowiada). Po prostu do lekarza chodź ubrana na max dziewczęco jak możesz, a poza tym normalnie tak jak dobrze się czujesz. I tyle, tu nie ma żadnej filozofii, i tak Ci tego niekt nie sprawdzi :D
Re: test realnego życia 2013.02.15, 02:33
[autor]

@Wendigo -    :) ale jak wygląda jak facet to gdzie sie ma przebrać - na schodach u lekarza czy w kiblu? W przypadku słabo wygladajacych MK to bardziej bedzie przypominało test na clowna, test na odpornośc psyche, test na umiejetnosci samoobrony, test na sprint ale nie test na to czy jestśmy "tej" płci :)

 

Oczywiście że osoba idaca w kierunku SRS musi być świadoma że oto za chwile dostanie dobre imię i dobre papiery i bez "passingu" obudzi sie na środku ulicy z "ręka w nocniku" - co mi pomoże nowy dowód osobisty, dobre imię a nawet cipka miedzy nogami po SRS jeśli za każdym razem po wejściu do damskiej ubikacji obecne w niej cis-kobiety będą robiły awanturę, wzywały ochronę albo policję?  A są momenty gdzie właśnie choćby wysiusiać się trzeba i nie w kazdym miejscy sa ku temu krzaki :) a z kolei korzystac z męskiego kibla bedąc kobieta, tym bardziej po zmianach. ??? chyba będzie bolało? Z tych powodów jest jak najbardziej celowe przymuszenie do tego TSki przed ostatecznym werdyktem, jeśli sama nie ma to to odwagi. natomiast robienie tego przed hormonami jest według mnie, w niektórych przypadkach niepotrzebnym barbarzyństwem.  A dr Robacha wie ,że część pacjentek żyje jak transwestyci, chyba nawet to akceptuje, ale chyba właśnie o to chodzi aby czasem ostudzić ten hurra optymizm pt- bede laska i wszystko bedzie super milunio :)

 

Wszyscy , niezależnie od kierunku zmian jedziemy na tym samym wózku ale różnica podejścia homofobów do TS KM i MK jest istotna. Co się stanie KM jak pójdzie sobie ze słabym passingiem na miasto w męskich ciuchach bo tak sobie doktor prowadzacy zażyczy? A co będzie jeśli na wycieczkę w babskich ciuchach wybierze się MK wyglądajaca jak facet? Panowie KMowie - oceniając całość przemian to trudno powiedzieć która płeć "ma lepiej", ale pozwolę sobie wysnuc powazne przypuszczenie, że na własnej skórze niewielu z Was doświadczyło problemów z byciem wzietym za crossdressera czy transwestytę, niezależnie od "passingu" 

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2013.02.15, 02:42
Re: test realnego życia 2013.02.15, 09:46
[autor]

fizia, nikogo nie trzeba do niczego przymuszac, bo wierz mi ze jesli dostaniesz hormony i zaczynasz sie choc leciutko zmieniac to "comming out" to jest Twoje najwieksze pragnienie. 


kasiaa, sorry ale piszesz troche bzdury. Wyjazd do miasta, pojscie do kina i do wc to ni jest test realnego zycia. Moze niektorzy lekarze to akceptuja, ale jesli wymagaja RLT i zadowlaja sie paroma godzinami to sobie zaprzeczaja. Pomyslcie troche, test realnego zycia ma testowac ... realne zycie, nie? A jak ono wyglada? Idziesz do pracy, do szkoly, wychodzisz ze znajomymi, idziesz wyrzucic smieci, rozmawiasz z sasiadka. Wszystko jako kobieta. A nie przejdziesz ulica i kupic hot doga, a potem znow powrot.


Oczywiscie ja nie twierdze ze tak powinno wygladac leczenie i tym bardziej rozumiem ludzi z malych wiosek. Ogolnie wg mnie wymuszony RLT to bzdura. Ale to wlasnie jest prawdziwe zycie. Na codzien, na 100% i we wszystkim. I nie ma odwrotu, nie ma poczucia ze mozesz choc na chwile wrocic do tego "bezpiecznego miejsca" i byc facetem bo nie mozesz.. po prostu

Re: test realnego życia 2013.02.15, 11:24
[autor]
realnych sytuacjach życiowych jako kobieta
Czy ktoś z was naprawdę próbował funkcjonować w społeczeństwie jako transwestyta (ja próbowałam) a potem próbował jako uchodząca kobieta (tak mam teraz)?

Nie jestem w stanie zrozumieć jak można nie widzieć różnicy i nazywać tą 1 sytację "realnymi sytuacjami życiowymi". Zresztą do tej pory nie zmieniłam dokumentów więc "realnych sytuacji życiowych" też w sumie nie mam.

może spróbuj wziąć ubrania, kosmetyki i jechać gdzieś, a potem tam jako kobieta iść do sklepu, na spacer, na spotkanie ze znajomymi
Po to żeby przyzwyczaić się do tego jak się na ciebie gapią i wyzbyć się lęku przed łamaniem stereotypów płci. Tylko taki sens widzę w tzw. "teście realnego życia"  - przyzwyczajanie się do tego, że szokuje się otoczenie swoim wyglądem.

Żadnego innego uzasadnienia w tym nie widzę. No chyba żę masz rzeczywiście dobre warunki fizyczne, ale nie oszukujmy się - większość m/k po 16 roku życia nie ma szans na żaden passing bez hormonów. Dorośli transwestyci którzy uchodzą to ludzie którzy doskonalą się w tym przez lata i to jest sztuka zaawansowanego makijażu i dobierania stroju maskującego meską figurę połączona z naturalną androgynią, a nie po prostu nałożenie tapety na twarz i ubranie kiecki. :P

Pomyslcie troche, test realnego zycia ma testowac ... realne zycie, nie? A jak ono wyglada? Idziesz do pracy, do szkoly, wychodzisz ze znajomymi, idziesz wyrzucic smieci, rozmawiasz z sasiadka. Wszystko jako kobieta. A nie przejdziesz ulica i kupic hot doga, a potem znow powrot.

Taaak... Szczególnie z niezmienionmi dokumentami proponuję isć do pracy "jako kobieta". Jeśli będziecie mieć szczęście to nawet będą się do was zwracać kobiecym imieniem, ale nikt nie zagwarantuje, że nie będziesz mieć obowiązku posługiwania się prawdziwymi danymi przy kontaktach z ludźmi spoza firmy, którzy mogą być nieświadomi, żę nie jesteś oficjalnie kobietą. A szczególnie polecam "prawdziwe życie" przed hormonami lub będąc nieuchodzącą późną zmianą - jak słuchasz na codzień gdy zwracaja się wszyscy w męskiej formie i meskim imieniem a ty jak prawdziwa kobieta konsekwentnie na przekór systemowi używasz żeńskiego imienia i form. :)

Zaiste, prawdziwe życie normalnej kobiety. :D

zmian: 8, ostatnia: fteroto - 2013.02.15, 11:35
Re: test realnego życia 2013.02.15, 13:04
[autor]

Niekoniecznie będzie się sama outować zaraz po hormonach - zależy jaki ma charakter. Znam takie przypadki, że ktoś brał hormony, ale się nie outował; po pierwsze z obaw, po drugie dlatego, że wewnętrzne zmiany, na które osoba czekała latami na tyle ją uszczęśliwiały, że było jej wszystko jedno, jak ją nazywają.

 

@Lilith No pewnie, że najlepiej 100% realnego życia, ale Natalia pisze, że nie da rady w małej miejscowości, próbowałam ją więc przekonać, że lepsze "coś" niż odrzucenie tego testu całkowicie.

 

@Fteroto

Z doświadczeń mojego real-life testu wynika, że ludzie generalnie są spoko. I ok, m/k ma trochę inną sytuację niż k/m, bo:

- mnie z męskiego kibla nie wyrzucili pomimo biustu

- byłam z dorobionym zarostem (ponoć wyglądał naturalnie) na niebranżowej dyskotece pełnej żuli i również nic!      ale tego ostatniego akurat m/k nie polecam 

 

Ale też bez przesady, że k/m to się ma tak niby fajnie w porównaniu do m/k! W życiu codziennym jest dokładnie tak samo. Kiedy poprosiłam znajomych i w pracy, żeby przestawili na męskie końcówki i mówili do mnie męskim imieniem, wyglądałam całkowicie jak dziewczyna (długie włosy, buty na obcasach), czyli passing zerowy. A oni się przestawili mimo tego i mówili do mnie, jak do mężczyzny (!), mylili się tylko czasem.

Sprzedawców, barmanów itp. poprawiałam z "pani" na "pan" i - również się poprawiali zazwyczaj. Chęć sprzedaży jest w dzisiejszych czasach ważniejsza niż wygląd.

Wracając jeszcze do pracy, obsługa klienta z zewnątrz jest pewnym problemem - tu się zgadzam, ale również tak samo dla m/k jak k/m (głos).

 

Re: test realnego życia 2013.02.15, 15:16
[autor]
Każdy nie robi jak uważa. Każdy niech sobie to leczenie prowadzi jak chce. W sensie, dobór lekarzy, sposób na leczenie. 

Test realnego życia, REALNEGO czy takiego jakie osoba ts miałaby mieć na codzień, zakładająć, ze będzie obrzucona błotem np., to chyba tylko może utwierdzić ts w przekonaniu, ze tak bedzie zawsze, przez co wpedzic w depresje. Albo nawet zniechęcić do dalszego leczenia. I co? TO juz nie bedzie trans, jak sie podda? A moze ta osoba bedzie miala tak slaba psychike, odpornosc itp. ze tak po prostu sie stanie? I co lekarz powie, a ona nie byla ts? A my to kurde jakieś cyborgi jesteśmy? Poczucie wlasnej tozsamosci i chec zmiany sa duze, wielkie, ogromne, ale nie wszyscy maja sile psychiczna, czesto sa strasznie osoby ts zakompleksione, wystraszone itp. Wiec jak mozna takiej osobie kazac robic cos, na co jest duza szansa, ze ją to tylko bedzie bolało i jej nie pomoze? 

Nie wiem. Uwazam, że ten cały test, tak na poczatku, bez hormonow, bez obycia się z nową rolą jest z dupy. Ktos powie, ale jak sie ma obyc z nową rolą bez testu. A no może. Może.
Ja przez długo czas, prowadziłam obserwacje. Patrzyłam się na np. w czasie nauki, na kolezanki. Jak się ubieraja, zachowuja, malują. Pytalam sie (mialam takie kontakty z niektorymi kolezankami) jak maskuja, to ze maja maly biust, a raczej co robia zeby to jakis powiekszyc, jak robia inne rzeczy. Poznalam inne osoby z tym problemem, podpytywalam, patrzylam. Bo to, że czulam się laską ok, ale musialam pewne rzeczy jakos przyswoic. Poczatku byly dziwne. Ale osoby bliskie mi doradzaly, odradzaly. I w koncu, zaczelam juz chodzic po miescie normalnie, jako ona. To moim zdaniem było  idealne przygotowanie się do ŻYCIA jako laska. Nie wyszlam na huraaa bo mi jakiś stary pryk kazał, tylko sama sobie to zaplanowałam. Bo zalezalo mi na tym, aby nie wzbudzic kontrowersji. Potem już wyszukałam swój styl, jak się malowac, w czym mi ladnie, w jaki kolorach, zmiana koloru wlosow itp. I to wszystko było etapami. 

Tak wiec moim zdaniem, każda kumata ts, powinna zrobic tak jak ja to zrobilam. Pomimo mojego wieku, (poczatek leczenia 19 lat) myslałam trzeźwo. A teraz, 9 miesiecy na hormonach, śmiało moge powiedzieć, że spolecznie, calkowicie się przystosowalam wraz z wygladem. Fakt, mialam dobre warunki, ale to nie wszystko. Tez duze ma znaczenie zachowanie, ubior, makijaz. Zeby nie przesadzic. Dlatego jak ktos zaczyna zmiane 20+, moim zdaniem zanim wyjdzie na miasto, ja bym tak na okolo dala pol roku czasu. Na lasery, hormony, obserwacje kobiet w bliskim otoczeniu, w ogladaniu poradnikow jak coś maskowac, jak sie nie malowac, jak sie malowac. Poszperac jakie kosemtyki sa fajne. Popracowac nad glosem. 

Bo my kobietami jesteśmy w głowie. Ale przed zmianą, ogólnie, nie jest łatwo. Bo nie żyłyśmy jak kobiety. Tajniki ubioru, makijazu, ogolnie bycia, to jest cos co w krotkim czasie musimy nadrobic. Dlatego apeluje, rozwaga. Zaplanujcie sobie to powoli. Odszukajcie swoj styl. 




Re: test realnego życia 2013.02.15, 15:24
[autor]
A co do Natalii, to nawet jak ona będzie wyglądała jak chodzace 1mln dolarów z wywalonymi cyckami, każdy kto ją zna będzie wiedział, ze jest ts, niekoniecznie pomimo passingu będzie  miły itp. Tak wiec o ile nie zamierza w ciagu roku wyprowadzić się, to naprawde, prędzej czy później i tak się ludzie dowiedzą. 


Re: test realnego życia 2013.02.15, 15:34
[autor]
Test realnego życia - hehe, dobre... Realne życie ma oznaczać faceta paradującego w kiecce? Może jeszcze z zarostem? Bo według mnie osoba transseksualna (w tym przypadku M/K) jako REALNE życie traktuje bycie kobietą - w pełnym tego słowa znaczeniu - a nie formę przejściową polegającą na przebieraniu się za kobietę. Zwłaszcza, jeśli w tym przebraniu nie wygląda przekonywająco. Nie wiem, to raczej jest test na wytrzymałość fizyczną na lewy sierpowy... A w najlepszym przypadku na znoszenie wyzwisk, śmiechów i pogardy.
Oczywiście, że reakcje otoczenia na zmianę płci mogą być nieprzychylne, ale po co sobie celowo utrudniać życie i sprawdzać reakcje na osobę, która wygląda jak facet, a ubiera i zachowuje się jak kobieta? Może niech doktor sam na sobie zrobi sobie taki test i zda relację...
Re: test realnego życia 2013.02.15, 16:28
[autor]

O ile w przypadku k/m nawet na samym początku drogi to naprawde nie wiem co trzeba zrobić żeby oburzyć ludzi na chodniku bo:

- noszenie spodni to normalna rzecz

- noszenie męskich ubrań albo takich mega uniseksowych też nikogo nie oburza

- fryzura na jeża czy minimalna ilość włosów na głowie też nie

 Jeżeli taka osoba jest jeszcze w szkole(liceum, gimnazjum - nie mam na myśli studiów) to owszem - rówieśnicy się przypieprzą. Natomiast w innych wypadkach to ten km musiałby:

- szokować przedziwnym strojem

- szokować niespotykaną ilością tatuaży/kolczyków

inaczej kompletnie nic złego się tej osobie nie stanie... A i tak to jak zostanie odebrany będzie zależało od:

- twarzy

- głosu

- sylwetki

Czyli w większości przypadków... Od tego który miesiąc jest na hormonach ;)


 Natomiast co do mk to wymaganie z testem realnego życia(w większości przypadków) jest nienormalne. 


Re: test realnego życia 2013.02.15, 19:09
[autor]
tytka pisze:
Barbwire, nie tak dawno nazywałaś Test Realnego Życia "Survivalem".
I potwierdzałaś to co pisze większość osób tutaj, że udowadnianie na każdym kroku że jest się kobietą (czy to przez poprawianie, czy to przez machanie pismami od lekarzy przed nosem) niewiele de facto wspólnego ma z byciem kobietą na co dzień, która nie musi np. opowiadać historii swojego życia tylko po to by odebrać głupią przesyłkę na poczcie.
Zapomniał wół jak cielęciem był?
Sorka ale chyba pomyliłaś wypowiedzi. Nigdy nie nazwałam Testu Realnego Życia "Survivalem" i nigdy przenigdy nie wymachiwałam na lewo prawo papierami od lekarza. Ja właśnie nie mogłam używać karty kredytowej, odebrać paczki na poczcie i parę innych wątpliwej przyjemności zdarzeń.
Więc następnym razem proszę dokładnie sprawdzić zanim zarzucisz mi czyjąś wypowiedź.
To chyba nie jest za trudne.
Re: test realnego życia 2013.02.15, 19:22
[autor]
moniczka pisze:
Dlatego jak ktos zaczyna zmiane 20+, moim zdaniem zanim wyjdzie na miasto, ja bym tak na okolo dala pol roku czasu. Na lasery, hormony, obserwacje kobiet w bliskim otoczeniu, w ogladaniu poradnikow jak coś maskowac, jak sie nie malowac, jak sie malowac. Poszperac jakie kosemtyki sa fajne. Popracowac nad glosem. 
No to ja bez rozpoczętego HRT to wyjdę tak sobie na miasto dopiero za jakieś pół roku, a mam 23 l. ;p
Podejdę kupić sobie zapiekankę na dworcu centralnym a sprzedawczyni jeszcze tylko zapyta -A ketchup Panu podać?
:))

Faktycznie jest ciężko z tym testem, ja np też nie mam dobrych warunków fizycznych, ani dobrego głosu.
Nawet gdybym sobie lepszy makijaż zrobiła to i tak odbierana jestem jako facet, cech męskich, zwłaszcza głosu będzie dosyć trudno w moim przypadku zamaskować.
Re: test realnego życia 2013.02.15, 19:31
[autor]
magdalena pisze:
moniczka pisze:
Dlatego jak ktos zaczyna zmiane 20+, moim zdaniem zanim wyjdzie na miasto, ja bym tak na okolo dala pol roku czasu. Na lasery, hormony, obserwacje kobiet w bliskim otoczeniu, w ogladaniu poradnikow jak coś maskowac, jak sie nie malowac, jak sie malowac. Poszperac jakie kosemtyki sa fajne. Popracowac nad glosem. 
No to ja bez rozpoczętego HRT to wyjdę tak sobie na miasto dopiero za jakieś pół roku, a mam 23 l. ;p
Podejdę kupić sobie zapiekankę na dworcu centralnym a sprzedawczyni jeszcze tylko zapyta -A ketchup Panu podać?
:))

Faktycznie jest ciężko z tym testem, ja np też nie mam dobrych warunków fizycznych, ani dobrego głosu.
Nawet gdybym sobie lepszy makijaż zrobiła to i tak odbierana jestem jako facet, cech męskich, zwłaszcza głosu będzie dosyć trudno w moim przypadku zamaskować.

Ty moim zdaniem największy problem masz z głową, nie głosem czy wyglądem. Spotkałyśmy się, dodatkowo widziała i słyszała Cie moje przyjaciolka i obie ci powiedziałysmy, że masz dobre warunki a glos normalny kobiecy. Ale tak juz jest z osobami ts, ze proboja lamentowac na forum, tylko dlatego, zeby szukac co raz to nowszych powodu, na nie. Nie chce juz dalej sie na twoj temat wypowiadac, rob jak uwazasz. Ale moim zdaniem, obiektywnie, masz glos nie budzacy podejrzeć, malo tego wyglad jest na tyle androgeniczny, ze pol roku na hrt i bys wygladala naprawde ok. Ale pewno, lepiej sobie cos wmawiac, poglebiac swoje kompleksy, a osoby ktore mowia ci swoja zdanie olac. Co jak co, ale ja jestem szczera i mowie to co mysle. 

Ale jak chcesz sie uzalac nad soba to rob sobie to dalej. :)

p.s i w ogole jestes nudna z tym ze na forum piszesz jaka to nie jestes meska, naprawde. nie wiem co ci to daje takie dolowanie sie. 
zmian: 1, ostatnia: moniczka - 2013.02.15, 19:33
Re: test realnego życia 2013.02.15, 20:18
[autor]
Nie należy się bać chodzić po ulicy w nietypowym dla mężczyzny/chłopaka stroju, bez przesady - nie trzeba od razu nosić sukienek w kwiatki.

Pamiętajcie żę to wy decydujecie jak się chcecie ubrać i czy to wygląda na was dobrze, a nie otoczenie. Nie widzę sensu w podejściu "wyjdę po pół roku HRT" - dla każdego passing to sprawa indywidualna i w przypadku m/k które zaczynają po okresie dojrzewania w większości przypadków nie będzie nigdy pełny i perfekcyjny. Nie ma co się przejmować że nie wygląda się jak typowa kobieta, bo typowego wyglądu większość z nas nigdy nie uzyska. Czekając aż nasz wygląd będzie bez wzbudzania podejrzeń można się nigdy nie doczekać tego momentu. Bardziej zachęcałabym do odwagi i eksperymentowania z wyglądem - zresztą sama tak robiłam i nikt mnie nie pobił. :)

Zresztą ja mam szczęście mieć dobry passing i wyglądać względnie dobrze jak na ts m/k, a mimo to jak ktoś zna temat to i tak zauważy męskie cechy. Nie ma cudów.

Zresztą nawet brak passingu nie jest taki zły, ludzie nie biją, nie grożą, nie naśmiewają się - tylko z czasem można mieć dość robienia sensacji sobą, to też jest męczące.

A oni się przestawili mimo tego i mówili do mnie, jak do mężczyzny (!), mylili się tylko czasem. Sprzedawców, barmanów itp. poprawiałam z "pani" na "pan" i - również się poprawiali zazwyczaj.

No jak poprosisz to się przestawią zwykle, pytanie tylko, na ile ciągłe upominanie ludzi o formę ma wspólnego z "realnym życiem"... Poza tym w kierunku k/m łatwiej mieć passing - nawet moje zupełnie nietransowe koleżanki nieintencjonalnie są brane za chłopaków/mężczyzn gdy chodzą w bardziej androgynicznych ubraniach i krótkich włosach. Tak samo ja - w męskich ciuchach z biustonoszem pod koszulą w kratkę, wydepilowana i mówiąca w miarę wysokim, kobiecym głosemm też byłam bez problemów brana za mężczyznę - mimo co jakiś czas komentarzy podważających mój passing ("ty masz 15 lat czy co?"). ;)

Jednak z zarostem na twarzy i basowym głosem trudno przekonać kogokolwiek, żeby mówił o tobie "ona".
zmian: 9, ostatnia: fteroto - 2013.02.15, 20:29
Re: test realnego życia 2013.02.15, 20:24
[autor]
itsme_a pisze:

O ile w przypadku k/m nawet na samym początku drogi to naprawde nie wiem co trzeba zrobić żeby oburzyć ludzi na chodniku bo:

- noszenie spodni to normalna rzecz

- noszenie męskich ubrań albo takich mega uniseksowych też nikogo nie oburza

- fryzura na jeża czy minimalna ilość włosów na głowie też nie

 Jeżeli taka osoba jest jeszcze w szkole(liceum, gimnazjum - nie mam na myśli studiów) to owszem - rówieśnicy się przypieprzą. Natomiast w innych wypadkach to ten km musiałby:

- szokować przedziwnym strojem

- szokować niespotykaną ilością tatuaży/kolczyków

inaczej kompletnie nic złego się tej osobie nie stanie... A i tak to jak zostanie odebrany będzie zależało od:

- twarzy

- głosu

- sylwetki

Czyli w większości przypadków... Od tego który miesiąc jest na hormonach ;)


 Natomiast co do mk to wymaganie z testem realnego życia(w większości przypadków) jest nienormalne. 



K/M mają lepiej. Kobiety mogą nosić spodnie, a mężczyźni sukienek - nie. Ale z chęcią bym wyszła na ulicę w sukience. Ale wszyscy twierdzą, że póki "jestem chłopakiem". Mam się zachowywać i żyć jak chłopak. Powiem jedno - jak tylko zmienię płeć, to już nigdy nie ubiorę spodni...
Re: test realnego życia 2013.02.15, 20:57
[autor]
ja mam kilkanaście par spodni chyba tylko jedne są męskie i również wole ubierać sie w sukienki lub spudnice ale nie bede sie zarzekała że nie ubiore spodni .A z pójściem do sklepu w sukience poczekam do zmiany dokumentów bo choć mam wygląd faceta to nikt mi w majtki nie zaglądał a mając dokument zawsze moge go pokazać.
Re: test realnego życia 2013.02.15, 22:20
[autor]
Nie sądzę by wysyłanie transki zupełnie bez hormonów, na ulicę w sukience miało jakikolwiek sens. Jedyne co może to przynieść to siniaka pod okiem. To bez sensu, jak takie coś ma przygotować do życia jako kobieta? 
Re: test realnego życia 2013.02.15, 22:31
[autor]
Fizia:
:) ale jak wygląda jak facet to gdzie sie ma przebrać - na schodach u lekarza czy w kiblu?


Napisałem " max dziewczęco jak możesz" - jak nie może, to mniej dziewczęco. Ale hmm... obie Twoje opcje są w porządku - gdzie się da :) I może nie przebierać ale ja nie wiem, pierścionek jakiś włożyć na palec, spinkę we włosy i uczesać się inaczej, może policzki przypudrować - do tego nie potrzebujesz w sumie ani kibla ani klatki schodowej - wystarczy odwrócić się tyłem do ulicy kiedy akurat nikt nie idzie w pobliżu ;) (i wyjąć kieszonkowe lusterko z torby).

A tak w ogóle Fiziu... jak m/k będzie po SRS, to co jej grozi? Nie wszystkie kobiety (zwłaszcza starsze) wyglądają mega kobieco i nie wszystkie są ładne.

Z resztą nikt nie mówi o paradowaniu w kiecce. Można ubrać rurki - niby mężczyźni też noszą, ale jednak ubiór bardziej kobiecy. Plus sweter jakiś dłuższy, o.
zmian: 1, ostatnia: wendigo - 2013.02.15, 22:31
Re: test realnego życia 2013.02.16, 11:42
[autor]
Wiesz, w niektórych miejscach za bycie hipsterem też niby można dostać, więc czy to takie bezpieczniejsze niż bycie emką? ;)
zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2013.02.16, 17:38
Re: test realnego życia 2013.02.16, 14:54
[autor]
jarrel pisze:
Nie sądzę by wysyłanie transki zupełnie bez hormonów, na ulicę w sukience miało jakikolwiek sens. Jedyne co może to przynieść to siniaka pod okiem. To bez sensu, jak takie coś ma przygotować do życia jako kobieta? 

Pomijamy chyba wersję w której sama transka chce zacząć dla siebie ten test, a wierzę, że i takie osoby istnieją i nie jestem kosmitką Zaczęłam ten test Woodstock'iem i potem już poszło jakieś 3 miesiące zanim zebrałam się i pojechałam po hormony. Czy były gorsze momenty, i nieprzyjemne komentarze, zdarzały się, czy miałam niezbyt przyjemne spotkania z ludźmi o "innych" poglądach, miałam.

Pomimo niemiłych komentarzy na początku życie w zgodzie ze sobą daje spory komfort gdy nie jest się sensacją na ulicy i jest się naturalnie odbieraną za kobietę, a choćby doszlifowanie sztuki makijażu zajmuje trochę czasu, a chyba żadna z nas nie chcę się pomalować i wyglądać jak clown (wyłączając imprezę tematyczną "cyrk") .

Cóż moim zdaniem rozpoczęcie testu realnego życia powinno być poprzedzone odpowiedzeniem sobie na kilka pytań i skonfrontowaniem wszystkich za i przeciw:
  • czy sama tego chcę, czy ktoś mnie do tego popycha?
  • czy otoczenie nie będzie wywierać na mnie presji (czy mnie i rodziny ludzie nie zlinczują, etc.)?
  • czego tak naprawdę oczekuję od tego testu?
  • czy mam pomysł jak bym się chciała ubrać? czy mam coś odpowiedniego w szafie?
  • a jak by tu się umalować, czy po prostu jesteśmy w stanie położyć stosunkowo prosty makijaż i czuć się z nim dobrze?
  • czy myślę, że na obecną chwilę ten test da mi więcej szczęścia czy więcej bólu?

Szczególnie ostatnie pytanie jest warte rozważenia, bo jak już kilka osób napisało test realnego życia nie powinien być testem na "uniknięcie lewego sierpowego", sprint do najbliższej klatki, czy też na odporność psychiczną na obelgi.


Mamy tu na forum kliku psychologów (tudzież studentów psychologii) którzy pewnie mają trochę inne zdanie na temat powyższych pytań które postawiałam, chętnie posłucham co by jeszcze można było dodać do listy za i przeciw a co w sumie nie musi mieć większego znaczenia.

Re: test realnego życia 2013.02.16, 15:38
[autor]
Ale się naczytałam :) wychodzi na to, że taki test różnie się widzi, pozostaje chyba zapytać lekarza i powiedzieć mu, że ma sprecyzować. Jak to ma wyglądać? czemu ma to pomóc? lekarz powinien wyjaśnić dokładnie leczenie, bo robienie czegoś, czego się nie rozumie, jest szaleństwem.
Ja osobiście mieszkam także na wsi i nie ma opcji by wyjść w okolicach jako kobieta. Mogę jedynie wyglądać tak w domu, ale tylko wieczorami.
Re: test realnego życia 2013.02.16, 22:07
[autor]
Słyszalam ze po hormonach znacznie zwiększa się odporność na lewy sierpowy - szczególnie z wieczora na wsiach.
Re: test realnego życia 2013.02.16, 22:17
[autor]
Przechodziłam taki test w 2003 roku . Moji sąsiedzi z piętra wiedzieli co jest grane a inni w zasadzie mnie nie obchodzili,tak chodziłam ubrana na bazarek i po okolicznych sklepach  . Oczywiście tylko w tedy jak moja rodzina wyjeżdrzała {średnio co 45 dni na tydzień } wszystko było cacy aż nie spodobało sie to kilku okolicznym skinom - wylądowałam na tydzień w szpitalu a na twarzy miałam wszystkie kolory tęczy .   były również inne znacznie poważniejsze skutki kilka lat póżniej> Po śmierci matki spółdzielnia nie zgodziła sie przyjąć mnie na członka musiałem opuścić lokal {jeden ze skinów był synkiem prezesa spółdzielni } I teraz od 2005 jestem praktycznie bezdomna - pewnie że radze sobie mieszkam w przyczepie mam prace raz lepszą raz gorszą ale test przeszłam 
zmian: 1, ostatnia: pepita - 2013.02.17, 00:57
Re: test realnego życia 2013.02.16, 22:19
[autor]
Ja obecnie mieszkam na wiosce, jakos nie mam problemow a wrecz przeciwnie ,ale fantazjowac nikt wam nie zabroni.
Re: test realnego życia 2013.02.16, 22:25
[autor]
zapewnie masz warunki fizycne ku temu lub jest to na tyle mała miejscowość wszyscy sie znają i wiedzą o tobie i to popieraja lub tolerują
zmian: 1, ostatnia: pepita - 2013.02.17, 00:03
Re: test realnego życia 2013.02.17, 11:05
[autor]

Ja nie czuję potrzeby przeprowadzania testu. Przeprowadziłąm sobie test na stronie trans-fuzji i wyszło mi, że jest możliwe, że jestem trans. Ale obawiam się, że będę musiała przejść przez te wszytkie testy. Nie widzę potrzeby przeprowadzania testu, bo ja jestem bardzo pewna swojej kobiecości i już od 13 roku życia mam pewność, że jestem kobietą. A od najmłodszych lat wolałam dziewczęce zabawy. Nawet chłopacy się ze mnie śmieli, że z dziewczynami bawię się lalkami. Ale na szczęście mam dość kobiecą twarz. Jedyny mój kompleks to zbyt grube palce, ale ogólnie większość kobiet w mojej rodzinie ( ze strony mamy ) ma dość grube palce. Poza tym mam koleżankę, która też ma grube palce, a nogi ma grubsze od moich. Ale może dlatego, że po prost jest niższa.

 

A tak wogóle to mam pytanie, czy po hormonach te palce mi trochę mi się zmniejszą

Re: test realnego życia 2013.02.17, 11:46
[autor]
chica pisze:

Ja nie czuję potrzeby przeprowadzania testu. Przeprowadziłąm sobie test na stronie trans-fuzji i wyszło mi, że jest możliwe, że jestem trans. Ale obawiam się, że będę musiała przejść przez te wszytkie testy. Nie widzę potrzeby przeprowadzania testu, bo ja jestem bardzo pewna swojej kobiecości i już od 13 roku życia mam pewność, że jestem kobietą. A od najmłodszych lat wolałam dziewczęce zabawy. Nawet chłopacy się ze mnie śmieli, że z dziewczynami bawię się lalkami. Ale na szczęście mam dość kobiecą twarz. Jedyny mój kompleks to zbyt grube palce, ale ogólnie większość kobiet w mojej rodzinie ( ze strony mamy ) ma dość grube palce. Poza tym mam koleżankę, która też ma grube palce, a nogi ma grubsze od moich. Ale może dlatego, że po prost jest niższa.

 

A tak wogóle to mam pytanie, czy po hormonach te palce mi trochę mi się zmniejszą

Z twoich słów wynika jakbyś myślała, że test realnego życia to ileś dziesiąt pytań na które trzeba odpowiedzieć. Test Realnego Życia to tak naprawdę wstęp do normalnego życia jako kobieta lub mężczyzna. Ten test tak naprawdę nie kończy się nigdy. Bo w trakcie testu zmieniasz dokumenty a test zamienia się po prostu w normalne życie.
I muszę was rozczarować. HRT to nie jest żaden złoty środek. Owszem powoduje zmiany w organizmie ale tak naprawdę są one nie wielkie. Stanowią może 10% wyglądu. Nad resztę 90% każda z nas musi zapracować sama. Nauczyć się makijażu, wypracować własny styl ubierania. HRT nie ma wpływu ani na tembr głosu ani na to jak chodzicie (bo kobiety chodzą inaczej niż mężczyźni). To jak będziemy postrzegane zależy od nas nie od długości czasu HRT. To od pielęgnacji zależy czy masz np. piękne smukłe paznokcie, czy szerokie męskie łopaty. I tak dalej i tak dalej. Liczenie że po 2 latach tylko na HRT któraś będzie wyglądać super kobieco to utopia. Bajka i marzeniowe myślenie. 
Re: test realnego życia 2013.02.17, 15:45
[autor]
chica A//KTO MÖWI ZE MASZ PECHA-skontaktuj sie z mna.chce z Toba porozmawiac prywatnie,napewno zmienisz zdanie.

Re: test realnego życia 2013.02.18, 23:35
[autor]
@Wendigo Z resztą nikt nie mówi o paradowaniu w kiecce. Można ubrać rurki - niby mężczyźni też noszą, ale jednak ubiór bardziej kobiecy. Plus sweter jakiś dłuższy, o.
Owszem, właśnie o to chodzi, żeby z głową, wtedy test przejdziesz i masz szansę nie oberwać.

@itsme_a O ile w przypadku k/m nawet na samym początku drogi to naprawde nie wiem co trzeba zrobić żeby oburzyć ludzi na chodniku
Namalować sobie wąsy. Ale nie takie sztuczne, przerysowane, tylko delikatne, jak zarost 15-latka. Jeśli masz dobrze warunki pozostałe, to podniesie passing, jeśli złe, to konsternacja ludzka gwarantowana.

@fteroto Jednak z zarostem na twarzy i basowym głosem trudno przekonać kogokolwiek, żeby mówił o tobie "ona".
Ludzi na ulicy nie, ale w domu, pracy, szkole i znajomych już tak - a ta część życia chyba ważniejsza, niż kupowanie na bazarku? Może na to postawić w teście realnego życia - sprawdzać to, co jest stanowi w większości o życiu, a na spacery wybrać coś bardziej stonowanego niż szpilki.

zmian: 4, ostatnia: freja - 2013.02.19, 01:11
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj