W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom?

  liczba postów: 52
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.10, 13:18
[autor]
Mam wrażenie, że powszechnie w środowisku TS przecenia się autorytet psychologów i psychiatrów. Z moich doświadczeń wynika, że wizyty w gabinetach psychologów pomagają przede wszystkim w uświadomieniu komuś, że rozwiazaniem jej problemów nie jest chodzenie do psychologów, tylko samodzielna i cieżka praca, oraz że jeśli ona sama sobie nie pomoże, to nie pomoże jej nikt. W tym psycholog.

Oczywiście wiem, że w wielu przypadkach diagnoza psychologiczna jest konieczna dla różnych osób żeby uświadomiły sobie, w jakim kierunku powinny prowadzić swoją terapię, jednak też wygląda to tak, że jeśli ktoś nie wie, czego chce, to tego u psychologa nie uzyska.

Krótko mówiąc - wysyłanie kogoś do psychologa to nie jest żadna rada czy pomoc, a tylko odsuwanie od siebie jego problemu. Dlatego, że wiadomo, że jeśli taka osoba ma problem, i jeśli sama nie włozy w zmianę siebie olbrzymiej pracy, to psycholog w żaden sposób na to nie wpłynie, ani w tym nie pomoże.

Tylko zwykle ludzie rozumieją to sami po wyrzuceniu kilku tysiecy złotych na rozmowy z różnymi terapeutami, które nie dały im oczekiwanych efektów. :P
zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2013.03.10, 14:30
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.10, 14:27
[autor]
Jest taki dowcip:

Ilu psychologów potrzeba, żeby zmienić żarówkę?
Jednego, ale żarówka musi chcieć się zmienić.

I to jest prawda. Psycholog może bardzo pomóc osobie zmotywowanej, ukazując jej kierunki, metody pracy nad sobą, pomagając zrozumieć mechanizmy, które stoją za jej działaniami i pułapki, w których utknęła, może nawet próbować podnieść je motywację, ale nie jest cudotwórcą.

Czy wysyłanie do psychologa jest "pozbywaniem się problemu". Niekoniecznie. Psycholog to (przynajmniej w założeniach) człowiek najwszechstronniej przygotowany do pomocy i posiadający rozległą wiedzę o różnych "ludzkich zakrętach". Jeśli zatem ktoś ma w ogóle szansę dotrzeć do takiej zakręconej osoby, to najszybciej właśnie ktoś taki.

A czasem mimo najlepszych chęci niewiele da się nic zrobić.  Sama mam np. takiego przyjaciela, który od ponad dekady siedzi w swoim prywatnym piekiełku emocjonalnym, chodzi do psychologa, jak mu źle to dzwoni do mnie, a czasem nawet wpada, jak ma większy kryzys i nic z tego nie wynika. Mam wrażenie, że jedyna korzyść jaką odnosi z rozmów z psychologiem i ze mną jest taka, że może się trochę uspokoić samym gadaniem z kimś, bo rozmowa (jeśli dotyczy akurat problemu) zwykle wygląda tak:

ja - No przejdź przez tą kładkę. Zobacz, tu po drugiej stronie są ludzie, mamy tu jedzenie, picie, życie tu mamy.
kl - Nie... ta kładka się pode mną załamie.
ja - Nie załamie się, sama przez nią kilka razy chodziłam, większość z nas po niej chodziła.
kl - Ale pode mną się załamie, bo ja czuję, że na to nie zasługuję.
ja - No przecież już raz przez nią przeszedłeś!
kl - Tak, ale wtedy to był błąd w "Matrixie", ale potem szybko się zorientowali, że to nie tak miało być i już naprawili. Załamie się.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.10, 18:52
[autor]

Trafiłam do psychologa z nadzieją, że załatwi za mnie moje problemy. Po kilku latach zdałam sobei sprawę , że to moje życie i moje problemy ale dzieki psychoterapii byłam w stanie dokopać sie do tego co mnie wogóle boli. Dlatego warto iść, rozmawiać i chcieć sie zmienić. Za najwiekszy konkretny efekt spotkań uwazam poznanie kilku tricków na radzenie sobie z agresją, umiejetność wykrywania i przechwytywania nadchodzacego doła i w miarę możliwosci kontrolowanie go.

Przekonanie się że psycholog nei jest "załątwiaczem" zajeło mi duuuuuzo czasu, gdy to do mnei doszło czułam zal, złość i rozczarowanie ale jednak cała przygoda mnie wzmocniła. Ponieważ moja Pani psycholog okazała się mieć jednak nieduże doświadczenie w pracy konkretnie z transeksualistami aktualnie szukam specjalisty który pomoże mi przejść moją drogę , ale wiem juz dosyć dobrze czego realnego oczekuję.

Warto    

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.10, 19:34
[autor]
fteroto pisze:
Mam wrażenie, że powszechnie w środowisku TS przecenia się autorytet psychologów i psychiatrów. Z moich doświadczeń wynika, że wizyty w gabinetach psychologów pomagają przede wszystkim w uświadomieniu komuś, że rozwiazaniem jej problemów nie jest chodzenie do psychologów, tylko samodzielna i cieżka praca, oraz że jeśli ona sama sobie nie pomoże, to nie pomoże jej nikt. W tym psycholog.

 To najczęściej jest jeden z celów terapii: nauczyć osobę, że powinna i potrafi (!) wziąć odpowiedzialność za własne życie. Bo zwykle człowiek przychodzi z "pomóż mi, zrób to za mnie, spraw żeby", a terapia pomaga mu zmienić myślenie na "pomogłem sobie, zrobiłem to, sprawiłem że, łał, mam kontrolę nad swoim życiem!".


Z drugiej strony, psychologowie (w teorii) najlepiej wiedzą o tym, że pewnych rzeczy nie rozwiąże się bez przegadania ich z kimś, kto pokaże drugą stronę lub rozwali niezdrowe pułapki myślowe (jak ta o błędzie w Matrixie z dialogu wyżej XD). Dlatego sporą częścią aktywności samych psychologów jest wzajemna superwizja i dlatego terapia psychologiczna może pomóc. Bo to inna rozmowa niż "tak, tak, masz rację".

ALE psychoterapeuta może pomóc zobaczyć, zrozumieć czy zmienić pewne mechanizmy, a pracę nad sobą i tak ma wykonać ten, kto do niego przychodzi.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.10, 22:07
[autor]
Poza tym fteroto, myślę że może chodzić też o samo wygadanie się przed kimś... w sumie obcym, to może być czasem lepsze niż wygadanie się przed rodziną czy przyjaciółmi.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.11, 19:36
[autor]
W sumie to, że biorę hormony jest w pewien sposób zasługą tego, że mam zrobioną terapię i nauczyłam się "zaglądać" w siebie i dostrzec swoje potrzeby, problemy, ograniczenia, mocne strony... To ja zrobiłam pracę nad sobą samą, ale bez pomocy psychoterapeutów i psychologów, nie wiedziałabym jak to zrobić :) Udało mi się trafić na wyjątkowych ludzi, którym szczerze dziękuję :D
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.11, 22:57
[autor]
marcin pisze:

 To najczęściej jest jeden z celów terapii: nauczyć osobę, że powinna i potrafi (!) wziąć odpowiedzialność za własne życie. Bo zwykle człowiek przychodzi z "pomóż mi, zrób to za mnie, spraw żeby", a terapia pomaga mu zmienić myślenie na "pomogłem sobie, zrobiłem to, sprawiłem że, łał, mam kontrolę nad swoim życiem!".

Raczej nie - z tego co ja się nauczyłam wynika tylko to, że jeśli ktoś sam z siebie nie zmieni myślenia, to psychoterapia mu tego nie ułatwi. Co najwyżej może pomóc uświadomić sobie jałowość różnych działań, które nie dają zamierzonego efektu, ale nie wpłynie na czyjeś myślenie w żaden konkretny sposób jeżeli ktoś sam nie przyjdzie z konkretnymi zamiarami zmiany.

Krótko mówiąc - jeśli ktoś czegoś sam silnie nie chce to psycholog go nie zmotywuje do zmian. :P Tak samo jeśli ktoś sam nie wie, co jest z nim nie tak.
                
wendigo pisze:

Poza tym fteroto, myślę że może chodzić też o samo wygadanie się przed kimś...

Czy ja wiem... Ja tam nie mam skłonności do wyżalania się w gabinecie, a terapeutki z którymi współpracowałam też nie naciskały na jakąś wylewnosć - znacznie łatwiej moim zdaniem wygadać się przy losowej osobie z Internetu niż przy terapeucie. :P

fizia pisze:

Przekonanie się że psycholog nei jest "załątwiaczem" zajeło mi duuuuuzo czasu

Mnie wystarczyła właściwie jedna zakończona terapia która nie dąła mi tego czego oczekiwałam ale czegoś nauczyła i temu nie przeczę. :P
zmian: 8, ostatnia: fteroto - 2013.03.12, 01:37
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.12, 14:46
[autor]
fteroto pisze:
marcin pisze:

 To najczęściej jest jeden z celów terapii: nauczyć osobę, że powinna i potrafi (!) wziąć odpowiedzialność za własne życie. Bo zwykle człowiek przychodzi z "pomóż mi, zrób to za mnie, spraw żeby", a terapia pomaga mu zmienić myślenie na "pomogłem sobie, zrobiłem to, sprawiłem że, łał, mam kontrolę nad swoim życiem!".

Raczej nie - z tego co ja się nauczyłam wynika tylko to, że jeśli ktoś sam z siebie nie zmieni myślenia, to psychoterapia mu tego nie ułatwi. Co najwyżej może pomóc uświadomić sobie jałowość różnych działań, które nie dają zamierzonego efektu, ale nie wpłynie na czyjeś myślenie w żaden konkretny sposób jeżeli ktoś sam nie przyjdzie z konkretnymi zamiarami zmiany.

Krótko mówiąc - jeśli ktoś czegoś sam silnie nie chce to psycholog go nie zmotywuje do zmian. :P Tak samo jeśli ktoś sam nie wie, co jest z nim nie tak.

No, wieloletnie zebrane doświadczenie psychoterapeutów na szczęście pokazuje, że jest to trochę bardziej optymistyczne. To znaczy - jeżeli ktoś przyjdzie bez motywacji do pracy włanej nad zmianami, to trzeba będzie poświęcić ileś początkowych wizyt na zbudowanie tej motywacji. I wtedy część osób wypadnie z terapii, bo nie tego oczekiwali, bo jak to, gdzie ta magiczna pigułka, ale czemu psychoterapeuta nie chce im pomóc...? Ale część osób zostanie i skorzysta. A nawet i ci wypadający być może czegoś się na psychoterapii nauczą.

Statystycznie takie terapie z niezmotywowanym klientem są oczywiście dużo trudniejsze i mniej skuteczne, ale bywają i sukcesy. 


Z kolei jeśli ktoś nie wie, co z nim jest nie tak - psycholog ma narzędzia do rozpoznania tego lub do zignorowania i pracowania na konkretnych problemach (bez diagnozy, bo są różne nurty). Tylko oczywiście mamy tu ryzyko pomyłki (przy osobach TS bardzo częste) i poświęcenie iluś sesji na odkrywanie, co jest celem terapii. 

Ahaa... i klient też może się mylić. Bardzo często jest tak, że przychodzi człowiek z "moim problemem jest X, poza tym wszystko jest dobrze, chcę terapii takiej i takiej!", aż tu nagle okazuje się, że X to wierzchołek ogromnej góry lodowej.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.13, 17:20
[autor]
marcin pisze:

ALE psychoterapeuta może pomóc zobaczyć, zrozumieć czy zmienić pewne mechanizmy, a pracę nad sobą i tak ma wykonać ten, kto do niego przychodzi.

Mówiąc inaczej psycholog uosabia czystego ducha kapitalizmu
Płacisz mu 100zł i w nagrodę możesz nad sobą pracować.
Pewnie stąd psychoterapeuci tak zwracają uwagę na zegarek - w końcu czas to pieniądz.
Czy psychiatrzy też są takimi "czasomierzami"?
No ale oni nazywają ludzi pacjentami, a psychologowie klientami.

P.S. Następnym razem przed wiytą spytam się czy są jakieś promocje "darmowe minuty", albo "naliczanie sekundowe".

Tekst sponsorowany: w formule 4.0 masz darmowe rozmowy ze wszystkimi w sieci, a do psychologów drożej :)
zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2013.03.13, 17:31
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.13, 21:53
[autor]
wronowata pisze:
marcin pisze:

ALE psychoterapeuta może pomóc zobaczyć, zrozumieć czy zmienić pewne mechanizmy, a pracę nad sobą i tak ma wykonać ten, kto do niego przychodzi.

Mówiąc inaczej psycholog uosabia czystego ducha kapitalizmu
Płacisz mu 100zł i w nagrodę możesz nad sobą pracować.
Pewnie stąd psychoterapeuci tak zwracają uwagę na zegarek - w końcu czas to pieniądz.
Czy psychiatrzy też są takimi "czasomierzami"?
No ale oni nazywają ludzi pacjentami, a psychologowie klientami.

Please, piłem herbatę, a Ty mnie rozśmieszasz...


a) psycholog wykonuje cholernie dużo bardzo obciążającej psychicznie pracy. Nie powinien nawet przyjmować klientów w wymiarze 8 tygodniowo przez 5 dni, bo to za dużo i długo tak nie wyrobi. Teraz słucham na stażu historii osób doświadczających przemocy i piąta - ostatnia - godzina jest dla mnie bardzo trudna. Zresztą, wyobrażasz sobie aktywnie słuchać przez pięć godzin jak ludzie z płaczem opowiadają Ci o swoich dramatach albo jak słyszysz tle ryki sprawcy, albo jak musisz znaleźć człowiekowi ośrodek, żeby mógł gdzieś spędzić noc, bo boi się wrócić do własnego domu, ponieważ prześladowca ścigał człowieka z bronią?

Jako psycholog musisz to wszystko przyjąć, oddać zaangażowanie, empatię, pomóc to klientowi uporządkować i jeszcze pomyśleć, jak zadać dobre pytanie (takie, które człowiekowi włącza tę "pracę własną"), wiedząc że jedno niewłaściwe słowo i skrzywdzisz tę osobę, która być może przez długi czas nie zwróci się o pomoc do nikogo innego. I nawet jak mówisz "mhm, mhm", to w głowie Ci trybi...


b) psychoterapeuci zwracają uwagę na zegarek ze względu na bardzo konkretne mechanizmy, które mają znaczenie w terapii. Jeden z konkretów, o którym mogę opowiedzieć: klienci psychoterapii bardzo często mają problemy z granicami - własnymi i cudzymi - i albo się spóźniają, albo dążą do tego, by przedłużać sesję (standard: pięć minut do końca sesji, a klientka rzuca "bo ja byłam molestowana w dzieciństwie!" albo inną bombę - i czeka co się wydarzy). Gdyby psychoterapeuta ustępował, przestałby być tym, który prowadzi terapię, a klientowi, paradoksalnie, tylko by to zaszkodziło, bo zwykle część jego problemów bierze sie z tego, że nie rozumie/nie akceptuje istnienia granic.

Już nie mówiąc o tym, że często po kliencie jest drugi klient i szacunek do jego czasu wymaga, by jego sesja nie została opóźniona.

Psychiatra jest lekarzem, więc przeważnie na to sobie bimba ;)


c) każdy odbiorca usług pomocowych jest nazywany klientem. Pracownik socjalny pracuje z klientami. Wolontariusz w bezpłatnym, anonimowym telefonie zaufania pracuje z klientem. Streetworker pomagający bezdomnym i prostytutkom pracuje z klientem (marginalizowanym). Partyworker zachęcający w klubie do wzięcia prezerwatywy pracuje z klientem. Chodzi o brak patologizacji i szacunek do drugiej osoby, przy jednoczesnym podkreśleniu zawodowego i partnerskiego charakteru relacji, a nie o kasę.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 01:13
[autor]
Psychiatra jest lekarzem, więc przeważnie na to sobie bimba ;)

??? Przepraszam, na co sobie bimba? Na zdrowie pacjentów?
Czy przypadki, które spotyka są mniej dla niego obciązające?

psychoterapeuci zwracają uwagę na zegarek ze względu na bardzo konkretne mechanizmy, które mają znaczenie w terapii. Jeden z konkretów, o którym mogę opowiedzieć: klienci psychoterapii bardzo często mają problemy z granicami - własnymi i cudzymi - i albo się spóźniają, albo dążą do tego, by przedłużać sesję (standard: pięć minut do końca sesji, a klientka rzuca "bo ja byłam molestowana w dzieciństwie!" albo inną bombę - i czeka co się wydarzy).

Myślałam zawsze, że psychologowie zwracają uwage na człowieka, a ty mi mówisz, że zwracają uwage na mechanizmy.... w sumie te tykanie zegarka przykuwa uwagę.
Teraz wiem, że nie przestrzegam granic kiedy dziewczyna nagle mi się rozpłkuje w ramionach - powinnam jej powiedzieć "dobra mała, godzina piętnasta, mam zaplanowane czytanie książki, musze realizowac swój plan, dokończymy nastepnym razem" - brzmi aspergerowo (może jak afazja). Czy psychologowie mają aspergera?

Moim zdaniem, za mało zwracacie uwagi na to, czym dla Klienta w istocie jest to patrzenie na zegarek. Interpretujecie za pomocą bardzo wąskich kategorii, nie uwzględniając tego, jak to będzie zinterpretowane przez konkretną osobę. I jak można pisać, że Klienci "albo się spóźniają albo dąża do tego, by przedłużyć sesję"? To brzmi niezmiernie protekcjonalnie w kontekście problemu, z jakim przychodzi Klient. To nie jest uczeń, który ma przyjść punktualnie na lekcję i wyjść, jak zadzwoni dzwonek. Powinniście szanować Klientów. Osoba, która chwilę przed końcem sesji jest w koncu gotowa, by powiedzieć o tym, że była "molestowana", nie robi tego po to, by rzucić "bombę" ha ha zobaczymy, jak teraz ten psychoterapeuta zareaguje! Nie po to, by testować granice psychoterepeuty, czemu jesteście tacy nadwrażliwi na tym punkcie?  Klient nie robi tego z premedytacją i na złość psychoterapeucie [nie musicie tak wszystkiego brać do siebie].


Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 02:02
[autor]
Po tym:
wronowata pisze:
Psychiatra jest lekarzem, więc przeważnie na to sobie bimba ;)

??? Przepraszam, na co sobie bimba? Na zdrowie pacjentów?
Czy przypadki, które spotyka są mniej dla niego obciązające?


oraz tym:
wronowata pisze:
Teraz wiem, że nie przestrzegam granic kiedy dziewczyna nagle mi się rozpłkuje w ramionach 

zastanawiam się czy to już trolling i powinienem machąć ręką, czy naprawdę w pierwszym przypadku nie odnosisz podsumowania do punktu, który omawiałem, a w drugim nie rozróżniasz wsparcia udzielanego bliskiej osobie od sesji z psychoterapeutą.


W każdym razie nie jest to styl dyskusji, na który mam czas, więc odniosę się tylko do jednej kwestii, bo ta może być istotna dla kogoś innego:  


wronowata pisze:
Osoba, która chwilę przed końcem sesji jest w koncu gotowa, by powiedzieć o tym, że była "molestowana", nie robi tego po to, by rzucić "bombę" ha ha zobaczymy, jak teraz ten psychoterapeuta zareaguje! 

To jest inny przypadek.


Zapewniam Cię, że dobry psychoterapeuta potrafi rozróżnić,

czy osoba X powiedziała o molestowaniu, bo zbierała się do tego całą sesję,

czy dlatego, że ma potrzebę rzucić bombę, zobaczyć, jak zareaguje psychoterapeuta, a potem - w zależności od reakcji - albo stracić do niego szacunek, bo kolejny cienias podatny na manipulację, albo go opierdolić na następnej sesji, że jest beznadziejny, jak on mógł wypuścić ją w takim stanie, kilka(naście) minut jadowitej wiązanki... i, z czasem, docenić takie traktowanie.

Tej pierwszej oczywiście poświęca się kilka dodatkowych minut sesji. Tej drugiej nie powinno się przedłużać sesji, bo to pogłębia zaburzenia. Tylko że ten drugi typ ZAWSZE się o to wkurwi i zwyzywa psychoterapeutę od najgorszych.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 10:43
[autor]
marcin pisze:
Po tym:
wronowata pisze:
Psychiatra jest lekarzem, więc przeważnie na to sobie bimba ;)

??? Przepraszam, na co sobie bimba? Na zdrowie pacjentów?
Czy przypadki, które spotyka są mniej dla niego obciązające? 

zastanawiam się czy to już trolling i powinienem machąć ręką, czy naprawdę w pierwszym przypadku nie odnosisz podsumowania do punktu, który omawiałem

To właśnie ja się zastanawiam czy ty nie rozdzielasz "pomocy" od "terapi" - no bo lekarz psychiatra sobie bimba na "czas innych", pozwalajac danej osobie się wygadać.
Zaczynam myśleć, że psychiatra woli mieć "szerszą perspektywę" zanim da diagnozę. W końcu składał przysięgę Hipokratesa, która mówi "po pierwsze nie szkodzić".


wronowata pisze:
Osoba, która chwilę przed końcem sesji jest w koncu gotowa, by powiedzieć o tym, że była "molestowana", nie robi tego po to, by rzucić "bombę" ha ha zobaczymy, jak teraz ten psychoterapeuta zareaguje! 

To jest inny przypadek.


Zapewniam Cię, że dobry psychoterapeuta potrafi rozróżnić,

czy osoba X powiedziała o molestowaniu, bo zbierała się do tego całą sesję,

czy dlatego, że ma potrzebę rzucić bombę, zobaczyć, jak zareaguje psychoterapeuta, a potem - w zależności od reakcji - albo stracić do niego szacunek, bo kolejny cienias podatny na manipulację, albo go opierdolić na następnej sesji, że jest beznadziejny, jak on mógł wypuścić ją w takim stanie, kilka(naście) minut jadowitej wiązanki... i, z czasem, docenić takie traktowanie.

Tej pierwszej oczywiście poświęca się kilka dodatkowych minut sesji. Tej drugiej nie powinno się przedłużać sesji, bo to pogłębia zaburzenia. Tylko że ten drugi typ ZAWSZE się o to wkurwi i zwyzywa psychoterapeutę od najgorszych.

Na pewno dobry psychoterapeuta potrafi to rozróżnić - zawsze mnie zastanawiała ta PEWNOŚĆ jaką mają psychologowie - szczególnie zważywszy, że ich "nauka" dotyczy tak subtelnej materii i oparta jest na intuicjach [czy to jakiś kompleks?]. 

Po twojej wypowiedzi zaczełam rozumieć dlaczego aż tyle płacę za sesje psychologiczne - to nie jest zapłata, to jest akt miłosierdzia, współczucia za ich ciężkie męczeństwo, za tą drogę krzyżową, która musieli przejść ze mną i z innymi. Ten zegarek psychologa jest święty , zatem muszę wyjść, gdyż psycholog musi chwilę poplakać nad swoim losem w samotności.

Moje doświadczenie pokazuje jedno, mówię i w połowie D.O.S.Ł.O.W.N.I.E. zdania słyszę "bedziemy na dzisiaj kończyć", czuje się w takim momencie oszukana - jakby nie potrafił poczekać do końca zdania.
Wiem, że do psychologa przychodzą różni ludzie - zawsze to wiedziałam - ponadto, że psycholog jest człowiekiem. Jednak takie podejście uznaję za skrajny brak szacunku - no ale po tym uznasz mnie za ten DRUGI typ.

Myślę, że psycholog powinien informować na pierwszej sesji Klienta o tym dlaczego jest zegarek, dlaczego sesja nie powinna trwać dłużej itp. W ten sposób nastroi jakoś Klienta - da mu znać, że szanuje go, a nie tylko "swój czas". Bo z rozmów z większością osób chodzących na psychoterapię słyszałam zawsze to samo "że ten czas ich wkurza, pokazuje, że psycholog nic sobie ze mnie nie robi" i wszyscy widzieli to, że psychiatrzy są znacznie bardziej ludzcy, nie przerywają jak Pacjent mówi - chyba dlatego, że chca mu pomóc, albo nie znają tego mechanizmu o którym pisałeś? Może są zatem niedouczeni?

Aby było jasne - uważam, że psychologowie sa potrzebni, pomagają ludziom, nie mniej nie biorą pewnych czynników pod uwagę [nie mówię, że wszyscy] ale wydaje mi się, że brakuje im samokrytycyzmu.

"Współczesny psycholog na roli nauki orze twardą glebę prawdy o człowieku narzędziami przypominającymi nieco te używane przez człowieka pierwotnego: powiązana sznurkami kamienna motyka psychometrycznych testów i drewniany pług badań statystycznych. Tymczasem ukazując owoce swojej pracy przed światem wypina dumnie pierś niczym przodownik pracy na radzieckim kombajnie. I jak mu się dziwić, kiedy cały świat czeka zgłodniały na jego szokujące doniesienia, na nowinki, na sensacje ze świata nauki. Przed taką presją staje ten biedny psycholog-kmiecik z motyką w ręku i, prezentując wydłubanego z ziemi malutkiego kartofelka, wygłasza wielkie teorie o wielkich ziemniakach. (...) Pokorę bezinteresownego badacza, który musi czasem włożyć wiele czasu i wysiłku, by zdobyć wiedzę o tym ile wciąż jeszcze nie wie, zastąpiła niecierpliwość twórcy, który musi swoje błyskotliwe pomysły błyskawicznie przekłuć na efekty - najlepiej finansowe. Pozyskana wiedza musi być ciekawa, ładnie opakowana, musi mieć zastosowanie w psychobiznesie.  (...)
Racjonalność postmodernistyczna zrezygnowała z budowania syntezy wiedzy. Współczesna psychologia wyrastająca z takiego rozumienia racjonalności nie chce zobaczyć więc człowieka jako całości. Mnoży kolejne ujęcia, małe teorie, paradygmaty, które, o ile tylko nie pozostają w jakiejś rażącej sprzeczności, mogą współistnieć obok siebie, nie wchodząc sobie w drogę. Brakuje jednego ucha, które usłyszałoby symfoniczną prawdę o człowieku. Tymczasem każdy psycholog jest znawcą wyłącznie swojego instrumentu i skupia się tylko na tym, by usłyszeć własną linię melodyczną, bez zwracania uwagi na całość kompozycji. Nie trzeba wcale być muzykiem, by rozumieć, że takie granie, bez oglądania się na innych, to fałsz i kakofonia. Otwarte pozostaje pytanie, czy taka kakofoniczna racjonalność jest jeszcze racjonalna. Wszak klasycznym celem rozumu było zawsze budowanie porządku, spajanie doświadczenia rzeczywistości w jedną całość.

Antoni Kępiński podkreśla ponadto dialogiczny charakter twarzy. Pisze: "Żywej twarzy nie można oglądać jako rzeczy samej w sobie, niezależnej od obserwatora. Twarz zawsze odbija patrzącego. Patrząc na kogoś, widzimy jednocześnie siebie, swoje odbicie społeczne, tj. widzimy, jak dana osoba nas odbiera, z lekceważeniem, lękiem, podziwem, pogardą itp. Każda więc twarz ma coś z aspektu sędziowskiego, w jej wyrazie mimicznym zawarty jest wyrok na patrzącego" [8]. Z twarzy dociera przede wszystkim informacja o tym, czy relacja ma charakter podmiotowy, czy też Drugi jest dla innego tylko rzeczą.*** Od odczytania tej podstawowej informacji zależy całkowicie dalszy los spotkania. 
Piękne słowa
*** Z tego co piszesz to Klient dla psychologa nie jest ani podmiotem - a jest terrorystą, który czycha na tego biedaczka
 
zmian: 4, ostatnia: wronowata - 2013.03.14, 11:23
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 12:22
[autor]
Nie zawsze tak jest, np. te z którymi ja współpracowałam tak dokładnie na zegarek nie patrzyły, tym bardziej, jeśli to nie ja płaciłam za wizyty, tylko instytucja, która fundowałą mi psychoterapię i nawet dodatkowa godzina rozmowy (gdy nie było nikogo po mnie) nie była dla tej osoby pracą za darmo.

Zresztą ja to mogę zrozumieć bo sama wiem jak to jest po ciężkim dniu pracy nie mieć ochoty na darmowe nadgodziny specjalnie dla mnie. :P
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 13:49
[autor]
Wronowata, myślę, że prezentujesz dość roszczeniowe podejście do psychologów. Ja podobnie, jak Fteroto spotykałam się z psychologami bądź psychoterapeutami, którzy nie mieli problemu przeciągnięcia wizyty o parę minut jeśli była taka potrzeba.
W terapii potrzebna jest pewna doza zaufania do terapeuty, a nie wyszukiwanie w nim wad :)
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 13:58
[autor]
Nie nie reprezentuję "roszczeniowego" podejścia do psychologów, ale podejście zakładające szacunek do mnie jako osoby.
Nie, że piszę maila - w którym opisuję swoje "pragnienie śmierci" - do psychologów z transfuzji i czekam 3 tygodnie na odpowiedź - którą swoją drogą dostałam tylko dzięki temu, że pewna osoba - której naskarżyłam - poruszyła niebo. 
W odpowiedzi dostałam maila z wyrazami wielkiego szacunku - "Dziękuję, że nam zaufałaś", żadnego przepraszam - tak zaufałam 3 tygodnie temu I(dużo mnie to kosztowało) teraz to już raczej nie czuję się poważnie - tym bardziej, że "przełknęłam tą wpadkę" i odpisałam, ale znów cisza w eterze.

Dzięki Marcinowi już wiem, że stałam sie terrorystką - rzuciłam bombę i patrzę co się stanie ;)


zmian: 5, ostatnia: wronowata - 2013.03.14, 14:34
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 16:26
[autor]

Wronowata - czy 3 tygodnie tu dużo czasu wobec wieczności? :) :) :)

 

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 19:18
[autor]
fizia pisze:

Wronowata - czy 3 tygodnie tu dużo czasu wobec wieczności? :) :) :)

 

Oj zdecydowanie mniej niż to ile ty go straciłaś aby dowiedzieć się tego samego - psycholog nie jest "załatwiaczem" - mi całe szczęście oszczędzili niepotrzebnie wydanych pieniędzy i swojego męczeństwa :)
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2013.03.14, 19:19
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 19:37
[autor]
wronowata pisze:
Powinniście szanować Klientów. 
Wy - filozofowie - powinniście trochę mniej generalizować
Podałaś jednostkowy przykład przerwania Ci w połowie zdania dokonany przez jednego psychologa i jesteś gotowa odnosić to do wszystkich psychologów i każdego dnia?

wronowata pisze:
zawsze mnie zastanawiała ta PEWNOŚĆ jaką mają psychologowie - szczególnie zważywszy, że ich "nauka" dotyczy tak subtelnej materii i oparta jest na intuicjach
Na intuicjach mógł się opierać wioskowy szaman i ew. jeszcze dziadek Freud. Współczesna psychologia stara się posługiwać metodologią naukową:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
http://badania.net/dlaczego-psychologia-jest-nauka-cz-2-%E2%80%93-psychologia-naukowa/

wronowata pisze:
zaczełam rozumieć dlaczego aż tyle płacę za sesje psychologiczne - to nie jest zapłata, to jest akt miłosierdzia, współczucia za ich ciężkie męczeństwo, za tą drogę krzyżową, która musieli przejść ze mną i z innymi. Ten zegarek psychologa jest święty , zatem muszę wyjść, gdyż psycholog musi chwilę poplakać nad swoim losem w samotności.
To jest trolling.

wronowata pisze:
Myślę, że psycholog powinien informować na pierwszej sesji Klienta o tym dlaczego jest zegarek, dlaczego sesja nie powinna trwać dłużej itp. W ten sposób nastroi jakoś Klienta - da mu znać, że szanuje go, a nie tylko "swój czas".
Tu możesz mieć rację. No chyba, że za brakiem takich tłumaczeń stoją jednak jakieś argumenty. Ale tu już się powinien wypowiedzieć ktoś siedzący w temacie.

wronowata pisze:
Współczesny psycholog na roli nauki orze twardą glebę prawdy o człowieku narzędziami przypominającymi nieco te używane przez człowieka pierwotnego: powiązana sznurkami kamienna motyka psychometrycznych testów i drewniany pług badań statystycznych.
O jasna cholera, ale żonk :/ Ale, ale... ty wiesz, że tej samej motyki i pługa używa się nadal również w: astrofizyce, fizyce cząstek elementarnych, biologii, inżynierii materiałowej itp.


wronowata pisze:
Pokorę bezinteresownego badacza, który musi czasem włożyć wiele czasu i wysiłku, by zdobyć wiedzę o tym ile wciąż jeszcze nie wie, zastąpiła niecierpliwość twórcy, który musi swoje błyskotliwe pomysły błyskawicznie przekłuć na efekty - najlepiej finansowe.
Podobne zjawisko występuje obecnie także w innych gałęziach nauki.

wronowata pisze:
Racjonalność postmodernistyczna zrezygnowała z budowania syntezy wiedzy. Współczesna psychologia wyrastająca z takiego rozumienia racjonalności nie chce zobaczyć więc człowieka jako całości. Mnoży kolejne ujęcia, małe teorie, paradygmaty, które, o ile tylko nie pozostają w jakiejś rażącej sprzeczności, mogą współistnieć obok siebie, nie wchodząc sobie w drogę. Brakuje jednego ucha, które usłyszałoby symfoniczną prawdę o człowieku.
Teoria względności od prawie stulecia pozostaje w rażącej sprzeczności z fizyką kwantową, co nie znaczy, że obie nie dają nam skutecznych narzędzi do opisu określonej klasy zjawisk w określonym przedziale parametrów, przewidywania ich zachowań i praktycznego wykorzystywania obu teorii.
Co nie znaczy, że od tych stu lat nie staramy się dążyć do jakiejś syntezy naszej wiedzy na temat fizyki.

wronowata pisze:
Tymczasem każdy psycholog jest znawcą wyłącznie swojego instrumentu i skupia się tylko na tym, by usłyszeć własną linię melodyczną, bez zwracania uwagi na całość kompozycji. 
Wraz z rozbudową danej dziedziny nauki, dochodzimy w końcu do punktu, w którym żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć całości wiedzy z danej dziedziny, a w każdym razie w każdej z nich być specjalistą.
Fizyk optyk może nie mieć pojęcia o tym, o czym wie fizyk krystalograf, obaj nie będą mieć pojęcia o tym, czym zajmuje się fizyk gorącej plazmy.
Niektórzy znajomi nazywają mnie informatyczką. Owszem znam kilka technologii informatycznych i mam naście lat doświadczenia w ich wykorzystaniu, jednocześnie jednak zdaję sobie sprawę z istnienia dziesiątek, jeśli nie setek, ważkich technologii informatycznych, na których poznanie życia by mi zabrakło.

wronowata pisze:
Twarz zawsze odbija patrzącego. Patrząc na kogoś, widzimy jednocześnie siebie, swoje odbicie społeczne, tj. widzimy, jak dana osoba nas odbiera, z lekceważeniem, lękiem, podziwem, pogardą itp. Każda więc twarz ma coś z aspektu sędziowskiego, w jej wyrazie mimicznym zawarty jest wyrok na patrzącego" [8]. Z twarzy dociera przede wszystkim informacja o tym, czy relacja ma charakter podmiotowy, czy też Drugi jest dla innego tylko rzeczą.*** Od odczytania tej podstawowej informacji zależy całkowicie dalszy los spotkania.
Mniemam, że nawiązujesz tutaj do dystansu jaki starają się zachować psycholodzy w rozmowie z pacjentem, i który to (jak mniemam) Ci przeszkadza. Ale on właśnie dlatego istnieje, że psycholog nie ma osądzać osoby i wchodzić z nią w emocjonalne relacje, tylko pomagać jej. Inaczej to nie byłaby terapia, tylko jakaś gierka prowadzona pomiędzy klientem a terapeutą. Poczytaj o takich pojęciach jak "zimny odczyt", "gorący odczyt", np tu:
http://www.rafalgarbarczyk.pl/dlaczego-wrozbici-wiedze-az-tak-wiele/#more-152

Owszem, zgodzę się, ta "psychologiczna twarz" potrafi być wkurzająca. Widuję psycholożkę na grupie wsparcia i widzę, że ona stoi z boku i nie da się z nią nawiązać "normalnej relacji" jak z ludźmi na grupie, ale też rozumiem, że ona przychodzi tutaj w innym celu niż reszta.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 21:04
[autor]
wronowata pisze:
Nie, że piszę maila - w którym opisuję swoje "pragnienie śmierci" - do psychologów z transfuzji i czekam 3 tygodnie na odpowiedź - którą swoją drogą dostałam tylko dzięki temu, że pewna osoba - której naskarżyłam - poruszyła niebo. 
W odpowiedzi dostałam maila z wyrazami wielkiego szacunku - "Dziękuję, że nam zaufałaś", żadnego przepraszam - tak zaufałam 3 tygodnie temu I(dużo mnie to kosztowało) teraz to już raczej nie czuję się poważnie - tym bardziej, że "przełknęłam tą wpadkę" i odpisałam, ale znów cisza w eterze.

Aha. To bardzo przykre doświadczenie, nie dziwię Ci się, że jesteś tak sfrustrowana.

Niemniej jednak zastanawiam się, czy nie prościej byłoby napisać "Jestem teraz wściekła na psychologów, ponieważ jedna psycholożka z Trans-Fuzji nie odpisywała przez trzy tygodnie na mojego maila, kiedy byłam w złej sytuacji i potrzebowałam pilnie pomocy" - niż trollować przez kilka wypowiedzi?


freja pisze:
wronowata pisze:
Myślę, że psycholog powinien informować na pierwszej sesji Klienta o tym dlaczego jest zegarek, dlaczego sesja nie powinna trwać dłużej itp. W ten sposób nastroi jakoś Klienta - da mu znać, że szanuje go, a nie tylko "swój czas".
Tu możesz mieć rację. No chyba, że za brakiem takich tłumaczeń stoją jednak jakieś argumenty. Ale tu już się powinien wypowiedzieć ktoś siedzący w temacie.
Siedząc TROCHĘ w temacie odpowiem "to zależy". Na pierwszej sesji raczej nie rzuci się pełnym, szczegółowym, zindywidualizowanym wyjaśnieniem... Z wielu powodów. Natomiast można, warto i należy powiedzieć, że podczas terapii będą się działy różne rzeczy w relacji psychoterapeuty z klientem oraz ustalić, że jeśli się coś ważnego pojawi, to obie strony obiecują sobie o tym powiedzieć. Więc jeśli ktoś czuje się nieszanowany, bo uważa, że terapeuta poświęca więcej uwagi zegarkowi niż jemu - może i powinien o tym powiedzieć.



Dwie inne kwestie, które pojawiły się w trakcie dyskusji i które połączę w jedną:


Praca psychiatry jest zupełnie inna niż praca psychoterapeuty. Psychiatra po pierwsze wychodzi z zupełnie innej perspektywy (i np. nie zna i nie musi znać wszystkich mechanizmów psychoterapeutycznych), po drugie ma inne cele i narzędzia pracy, a po trzecie - pracuje z nieco inną grupą ludzi. 

Kluczowa dla tej dyskusji różnica jest taka, że wizyta u psychiatry MOŻE być komfortowa, bo na ogół sprowadza się do zebrania informacji, diagnozy, wypisania recept i przekazania informacji, natomiast psychoterapia, na którą się chodzi dla przyjemności, bo jest miła, lekka i przyjemna, po prostu nie działa. Psychoterapia nie jest pogaduchami z przyjaciółką przy kawie tylko pracą na żywym organizmie. Ma boleć. I jasne, że nieodpisanie na ważnego maila przez trzy tygodnie było zaniedbaniem. Ale przerywanie komuś nie jest już takie oczywiste, bo czasami klientowi przerwać TRZEBA.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 21:25
[autor]
natomiast psychoterapia, na którą się chodzi dla przyjemności, bo jest miła, lekka i przyjemna, po prostu nie działa

Sama nie byłam jeszcze na takiej działąjącej, ani tym bardziej nieprzyjemnej, niemiłej i ciężkiej - nie wiem, może powinnam zmienić terapeutę raz jeszcze czy co?
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 21:53
[autor]
wronowata pisze:
fizia pisze:

Wronowata - czy 3 tygodnie tu dużo czasu wobec wieczności? :) :) :)

 

Oj zdecydowanie mniej niż to ile ty go straciłaś aby dowiedzieć się tego samego - psycholog nie jest "załatwiaczem" - mi całe szczęście oszczędzili niepotrzebnie wydanych pieniędzy i swojego męczeństwa :)

Żartowałam ale chyba nie w humor trafiłam ;)
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 22:16
[autor]
freja pisze:
wronowata pisze:
Powinniście szanować Klientów. 
Wy - filozofowie - powinniście trochę mniej generalizować 
Podałaś jednostkowy przykład przerwania Ci w połowie zdania dokonany przez jednego psychologa i jesteś gotowa odnosić to do wszystkich psychologów i każdego dnia?

wronowata pisze:
zawsze mnie zastanawiała ta PEWNOŚĆ jaką mają psychologowie - szczególnie zważywszy, że ich "nauka" dotyczy tak subtelnej materii i oparta jest na intuicjach 
Na intuicjach mógł się opierać wioskowy szaman i ew. jeszcze dziadek Freud. Współczesna psychologia stara się posługiwać metodologią naukową:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
http://badania.net/dlaczego-psychologia-jest-nauka-cz-2-%E2%80%93-psychologia-naukowa/
1. Opieram się na doświadczeniu swoim - nie tylko u jednego psychologa
doświadczeniu mojej dziewczyny (z zupełnie innymi psychologami)
doświadczeniu mojej matki (z jedną -inną- psycholożką)
doświadczeniu znajomej (również z kilkoma psychologami)
oraz na waszych CUDOWNYCH psycholożkach, którre służą pomocą w fundacji (mogę -  odnośnie nich-  powiedzieć, że nie jestem jedyną "ofiarą" ich "pomocy"!!!!!!!!!!)

Moje wnioskowanie jest generalizacją - tzw. wnioskowanie przez indukcję, które owszem jest zawodne, ale stanowi podstawę wszelkich nauk humanistycznych (statystyka, psychometria itp).

a zatem odpowiadając na twój punkt drugi
Chcesz powiedzieć, że psychoterapia jest nauką? Powiedz mi jakie są kryteria intersubiektywnej komunikowalności i sprawdzalności psychoterapii?
(równie dobrze możemy powiedzieć, że spowiedź święta jest nauką) 

Karl Popper uważał, że najważniejszą metodą w nauce jest falsyfikacjonizm - czyli podanie kryteriów, które dyskwalifikują daną teorię i sprawdzić ją w tych zakresach. 

Wraz z rozbudową danej dziedziny nauki, dochodzimy w końcu do punktu, w którym żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć całości wiedzy z danej dziedziny, a w każdym razie w każdej z nich być specjalistą.
Fizyk optyk może nie mieć pojęcia o tym, o czym wie fizyk krystalograf, obaj nie będą mieć pojęcia o tym, czym zajmuje się fizyk gorącej plazmy.
Niektórzy znajomi nazywają mnie informatyczką. Owszem znam kilka technologii informatycznych i mam naście lat doświadczenia w ich wykorzystaniu, jednocześnie jednak zdaję sobie sprawę z istnienia dziesiątek, jeśli nie setek, ważkich technologii informatycznych, na których poznanie życia by mi zabrakło.
To jest absolutnie normalne. Nie mniej kiedy idę do neurochirurga a ten stwierdzi, że guz w mózgu jest przerzutem z pułc, to nie będzie mi wycinał guza z pułc tylko wytnie tego z mózgu i skieruje mnie na onkologię. Kiedy mam coś z przewodem pokarmowym nie ide do urologa - a jeśli pójde to on mnie wyśle do gastrologa.
Fakt jednak, że odpowiedziałaś na ten cytat w następujący sposób - przez co odpowiedziałam powyższym - oznacza, że nie zrozumiałaś tego co on oznaczał. Chodzi o to co Popper ujął następującymi słowami:
 „Dwadzieścia pięć lat temu [czyli w roku 1937 – przyp. moje] usiłowałem wyjaśnić tę kwestię grupie studentów fizyki w Wiedniu, rozpoczynając wykład od następującego polecenia: «Proszę wziąć pióro i papier, pilnie obserwować i zapisać to, co udało się wam zaobserwować!» Zapytali mnie oczywiście, co chciałem, aby obserwowali. Jest jasne, że polecenie «Obserwuj!» jest absurdalne. […] Obserwacja jest zawsze wybiórcza. Wymaga wybranego obiektu, określonego celu, zainteresowania, punktu widzenia, problemu, a jej zapis zakłada jakiś język opisowy ze słowami oznaczającymi własności, zakłada punkty widzenia i problemy”

Mówiąc inaczej psychoterapeuta zawsze już coś tam z góry sobie upatruje - czy tego chce czy nie chce - nie istnieje czysta obserwacja. Ocenia czlowieka pod jakims kątem, wybiórczo "docinając czlowieka do swojej teorii" - Marcin sam to opisywał w przypadku "schizofremika idealnego" na swoim blogu.

Teoria względności od prawie stulecia pozostaje w rażącej sprzeczności z fizyką kwantową, co nie znaczy, że obie nie dają nam skutecznych narzędzi do opisu określonej klasy zjawisk w określonym przedziale parametrów, przewidywania ich zachowań i praktycznego wykorzystywania obu teorii.
Co nie znaczy, że od tych stu lat nie staramy się dążyć do jakiejś syntezy naszej wiedzy na temat fizyki.

TAK - wciąż fizycy mają ten problem, wciąż szukają Teorii UNIFIKACJI by jakoś ten problem rozwiązać - jednym z podejść była teoria superstrun - no ale "brzytwa Ockhama" jej trochę krzyżuje plany.
Inną sprawą jest to, że - jak sama to doskonale zauważyłaś - teoria względności nie wchodzi na grunt mechaniki kwantowej i odwrotnie (choć "mechanicy" mają koncepcje "grawitonu" - nie mniej NASA nie korzysta z obliczeń opartych na tej koncepcji ;))
U psychologów jest inaczej, jedna teoria wchodzi z buciorami w zakres drugiej i co lepsze całkowicie wykluczając się wzajemnie.

Chcąc jednoczesnie mierzyć teorie nauk ścisłych z psychologicznymi wiedz, że nauki humanistyczne nie wytrzymają takiego starcia - to, że teologia ma w sobie człon "logia" nie czyni z niej jeszcze nauki.

O psychologii możemy wciąż mówić w kategoriach protonauki.
cc
Mniemam, że nawiązujesz tutaj do dystansu jaki starają się zachować psycholodzy w rozmowie z pacjentem, i który to (jak mniemam) Ci przeszkadza...

Ładnie to ujelaś - że mniemasz. Zupełnie nie o to mi chodzi. Chodzi mi dokładnie o to co jest w tym cytacie.

Owszem, zgodzę się, ta "psychologiczna twarz" potrafi być wkurzająca. Widuję psycholożkę na grupie wsparcia i widzę, że ona stoi z boku i nie da się z nią nawiązać "normalnej relacji" jak z ludźmi na grupie, ale też rozumiem, że ona przychodzi tutaj w innym celu niż reszta.

Z racji tego, że jesteś taka obeznana z mechaniką kwantową to nie śmiem wątpic, że wiesz o tym, że sam proces badawczy ma wpływ na eksperyment - wiesz ta cała sprawa z nieoznaczonością i tym podobne.
Psycholog nie jest duchem i sama jego obecność ma wpływ na badanie. Co więcej psycholog jest takim samym człowiekiem jak ja i ty, ma również twarz. Jak to sprytnie zauważył Martin Heidegger inny człowiek już jest przez nas zawsze jakoś rozumiany i z racji tego, że ma możliwość mówienia, uśmiechania, robienia różnych gestów - które są dla nas zrozumiałe - psycholog to nie jest pies, którego milczenie nie jest nawet milczeniem.
W przypadku psychoterapii mamy doczynienia z sytuacją JA-TY (jeśli chcesz się dowiedzieć o niej więcej poczytaj sobie Bubera i Levinasa). Sytuacja psychoterapii jest sytuacją dialektyczną, dialektyka osobowości, "ja" które odpowiada na pytanie zadane przez "ty", w tym samym czasie ty odpowiadasz na moje pytanie (twarzą, mimiką, gestem). Jest to relacja wiązana - o tym właśnie pisze Kępiński w przytoczonym przeze mnie cytacie, czyli:
Twarz zawsze odbija patrzącego. Patrząc na kogoś, widzimy jednocześnie siebie, swoje odbicie społeczne, tj. widzimy, jak dana osoba nas odbiera, z lekceważeniem, lękiem, podziwem, pogardą itp. Każda więc twarz ma coś z aspektu sędziowskiego, w jej wyrazie mimicznym zawarty jest wyrok na patrzącego
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 22:59
[autor]
wronowata:
To nie jest uczeń, który ma przyjść punktualnie na lekcję i wyjść, jak zadzwoni dzwonek.


To jest klient, który płaci za godzinę i tyle ma siedzieć. No bez przesady, jesteśmy dorośli, jak się z kimś umawiam na godzinę o 15:00, to przychodzę na 15:00 i siedzę godzinę (jak się spóźnię, to będę siedział krócej - dla mnie to oczywiste), a nie na 15:20 i siedzę do 16:20. Jak Ty sobie to wyobrażasz? że psycholog będzie dla każdego klienta rezerwował dwa razy więcej czasu bo może ten się spóźni a może zechce siedzieć dłużej? a zapłaci za te nadgodziny? Jak chcesz kogoś, kto Cię wysłucha bezinteresownie i poświęci Ci tyle czasu ile chcesz, to znajdź sobie przyjaciela :P


wronowata:
Powinniście szanować Klientów.


I vice versa. Jak ja pracuję nadgodziny, to mi za to płacą. Poza tym nadgodziny zwykle są nieobowiązkowe.

Tak szczerze, to nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Płacisz określoną kwotę i za tę kwotę uzyskujesz określone świadczenia, jeśli one Ci nie odpowiadają, to możesz poszukać innego świadczeniodawcy.
zmian: 1, ostatnia: wendigo - 2013.03.14, 23:00
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 23:07
[autor]

Sa jeszcze psycholodzy na NFZ - za darmo. Na pierwsza wizytę trzeba czekac do pół roku, ale na dłuższa mete się może opłacać.

 

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 23:19
[autor]
marcin pisze:
wronowata pisze:
Nie, że piszę maila - w którym opisuję swoje "pragnienie śmierci" - do psychologów z transfuzji i czekam 3 tygodnie na odpowiedź - którą swoją drogą dostałam tylko dzięki temu, że pewna osoba - której naskarżyłam - poruszyła niebo. 
W odpowiedzi dostałam maila z wyrazami wielkiego szacunku - "Dziękuję, że nam zaufałaś", żadnego przepraszam - tak zaufałam 3 tygodnie temu I(dużo mnie to kosztowało) teraz to już raczej nie czuję się poważnie - tym bardziej, że "przełknęłam tą wpadkę" i odpisałam, ale znów cisza w eterze.

Aha. To bardzo przykre doświadczenie, nie dziwię Ci się, że jesteś tak sfrustrowana.

Niemniej jednak zastanawiam się, czy nie prościej byłoby napisać "Jestem teraz wściekła na psychologów, ponieważ jedna psycholożka z Trans-Fuzji nie odpisywała przez trzy tygodnie na mojego maila, kiedy byłam w złej sytuacji i potrzebowałam pilnie pomocy" - niż trollować przez kilka wypowiedzi?

:) Lubię te formułki psychologiczne.

Odpowiem zatem w tonie poprawności psychologicznej:
Marcinie, nie jestem wściekła na psychologów - nigdy na nich wściekła nie byłam - po prostu moje doświadczenie z psychologami pokazuje, że jestem przez nich traktowana protekcjonalnie, przez co nie czuję się w relacji partnerskiej, a tym bardziej mentorskiej. Sposób podchodzenia psychologów - jakiego doświadczyłam - powoduje, że straciłam do nich całkowicie szacunek. Zasmuca mnie też ten fakt, że nie jestem jedyną osobą, która tak się czuje. Bardzo jest mi przykro z powodu tego, że wiele bliskich mi osób zostało w podobny sposób potraktowanych - nie chciałabym w żaden sposób insynuować tego, że psychoterapia ma podobną skuteczność co wyjście na piwo z kolegą i porozmawianie o filmach, ale tak właśnie to odbieram. Jako osoba, która skończyła filozofię jestem całkowicie zaniepokojona faktem bezkrytyczności co do sądów wygłaszanych przez psychoterapeutów. 
Bezkrytyczność uważam za totalnie nienaukową, a to powoduje, że nie mogę uznać - we własnej opinii - psychoterapeuty za osobę posługującą się rzetelnymi naukowymi metodami.
Chciałabym się dowiedzieć czy były prowadzone jakieś testy podobne do tych, które sa robione na lekach, które potwierdziłyby skuteczność różnych rodzajów psychoterapii? - chodzi mi o efekt placebo.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 23:27
[autor]
wendigo pisze:
Tak szczerze, to nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Płacisz określoną kwotę i za tę kwotę uzyskujesz określone świadczenia, jeśli one Ci nie odpowiadają, to możesz poszukać innego świadczeniodawcy.
Przyznaję, że za mocno zaakcentowałam fakt odpłatności za usługę psychoterapeuty. Nie mniej chcialabym wiedzieć jaką usługe kupuję. Dokładnie sprecyzowany plan za co płacę. Z racji tego, że mamy rynek usług itp. Czy istnieją jakieś rodzaje reklamacji?
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 23:55
[autor]
Chciałabym się dowiedzieć czy były prowadzone jakieś testy podobne do tych, które sa robione na lekach, które potwierdziłyby skuteczność różnych rodzajów psychoterapii? - chodzi mi o efekt placebo.

No właśnie, a odpowiedź pewnych grup na zarzut, że terapia to efekt placebo, zabrzmi najprawdopodobniej, że ci, którzy mieli takie same efekty bez realnej psychoterapii, zapewne jej nie potrzebowali. ;)
zmian: 3, ostatnia: fteroto - 2013.03.14, 23:57
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 23:55
[autor]
fizia pisze:
wronowata pisze:
fizia pisze:

Wronowata - czy 3 tygodnie tu dużo czasu wobec wieczności? :) :) :)

 

Oj zdecydowanie mniej niż to ile ty go straciłaś aby dowiedzieć się tego samego - psycholog nie jest "załatwiaczem" - mi całe szczęście oszczędzili niepotrzebnie wydanych pieniędzy i swojego męczeństwa :)

Żartowałam ale chyba nie w humor trafiłam ;)
Nie, po prostu głupio żartowałaś - przynajmniej odnośnie tej właśnie sytuacji.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 23:59
[autor]

O, jest merytorycznie. Dziękuję :)


wronowata pisze: 
Bezkrytyczność uważam za totalnie nienaukową, a to powoduje, że nie mogę uznać - we własnej opinii - psychoterapeuty za osobę posługującą się rzetelnymi naukowymi metodami.
Chciałabym się dowiedzieć czy były prowadzone jakieś testy podobne do tych, które sa robione na lekach, które potwierdziłyby skuteczność różnych rodzajów psychoterapii? - chodzi mi o efekt placebo.


Nie moja działka, więc będzie w skrócie.


Najpierw odpowiedź pozytywna i konkretna: tak, da się potwierdzić naukowo skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Źródeł Ci nie podam, bo bazuję na wykładzie prowadzącej & psychoterapeutki.


A teraz mniej fajna część: psychoterapia poznawczo-behawioralna jest prosta, płytka, schematyczna i wielu rzeczy klasycznych dla psychoterapii tam po prostu nie ma. Dlatego względnie łatwo zbadać jej skuteczność. Natomiast im głębiej wchodzi psychoterapia, im bardziej niejednoznaczne, poplątane i zindywidualizowane są problemy, tym bardziej bezsilne są metody bazujące na przewidywalności, schematach etc. - zarówno terapeutyczne, jak i naukowe. Nagle się okazuje, że na człowieka działa to, co podobno na nikogo nie działa i nie działa to, co podobno działa na każdego, albo że ludzie wymyślają sobie takie niemożliwe do zbadania konstrukty jak tożsamość płciowa czy sekualna w opozycji do "prawdziwej" płci czy orientacji...

zmian: 1, ostatnia: marcin - 2013.03.15, 00:00
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 00:00
[autor]
wronowata pisze:
 Opieram się na doświadczeniu swoim - nie tylko u jednego psychologa
doświadczeniu mojej dziewczyny (z zupełnie innymi psychologami)
doświadczeniu mojej matki (z jedną -inną- psycholożką)
doświadczeniu znajomej (również z kilkoma psychologami)
oraz na waszych CUDOWNYCH psycholożkach, którre służą pomocą w fundacji (...)
Ok. Tak lepiej. Mamy zatem pewną tezę wywiedzioną z określonej liczby obserwacji. Niemniej do tego punktu, z braku bycia psychologiem, takoż z braku doświadczeń w kontaktach z psychologami się akurat nie odniosę.

Co do punktów kolejnych z góry zaznaczam, że wypowiadam się tutaj jako laik odnośnie: psychologii i fizyki, w ramach wolnego czasu i umysłowego sportu nazywanego "pisaniem na forum" :)

wronowata pisze:
 Chcesz powiedzieć, że psychoterapia jest nauką? Powiedz mi jakie są kryteria intersubiektywnej komunikowalności i sprawdzalności psychoterapii?
(równie dobrze możemy powiedzieć, że spowiedź święta jest nauką)
Kryterium sprawdzalności jest takie, że jeżeli badacz B zastosuje technikę t wobec klienta K, a następnie badacze B(1-100) zastosują technikę t wobec klientów K(1-100), zanotują jej przebieg i wyniki, to uzyskają statystycznie uzyskają określony rozkład wyników. Coś podobnie jak przy rzucaniu dwiema kostkami - da się statystycznie przewidzieć, co nam wypadnie.

Kryteria intersubiektywnej komunikowalności są takie, że używamy tu pojęć zdefiniowanych naukowo, których desygnaty możemy realnie obserwować i mierzyć (pośrednio lub bezpośrednio). W odróżnieniu od sytuacji spowiedzi, kiedy pojawiają się takie pojęcia, jak: bóg, dusza, grzech, zbawienie itp, funkcjonujące jedynie w ramach jednego z systemów religijnych i nawet w jego ramach różnie rozumiane przez samych wyznawców.

wronowata pisze:
Karl Popper uważał, że najważniejszą metodą w nauce jest falsyfikacjonizm - czyli podanie kryteriów, które dyskwalifikują daną teorię i sprawdzić ją w tych zakresach.
Nie da się w żaden sposób zmierzyć wpływu spowiedzi na szansę zbawienia. Nie da się nawet udowodnić, że zjawisko "zbawienia" w ogóle występuje. Da się natomiast mierzyć wpływ określonych procedur na funkcjonowanie osoby, którą nimi potraktowano. Na tym polega różnica.

wronowata pisze:
 […] Obserwacja jest zawsze wybiórcza. Wymaga wybranego obiektu, określonego celu, zainteresowania, punktu widzenia, problemu, a jej zapis zakłada jakiś język opisowy ze słowami oznaczającymi własności, zakłada punkty widzenia i problemy”

Mówiąc inaczej psychoterapeuta zawsze już coś tam z góry sobie upatruje - czy tego chce czy nie chce - nie istnieje czysta obserwacja. Ocenia czlowieka pod jakims kątem, wybiórczo "docinając czlowieka do swojej teorii"
To zjawisko występuje w każdej nauce, której przedmiot poznania jest na tyle złożony, że nie da się sprowadzić do skończonej liczby reguł (co nie znaczy, że reguły w ogólności tam nie istnieją) i/lub nasza wiedza na jego temat jest ciągle niekompletna: ekonomii, immunologii, zaawansowanej fizyce.

Kiedy obserwujesz zjawiska fotoelektryczne przykrawasz sobie światło do modelu cząsteczkowego[1], kiedy obserwujesz interferencję, przykrawasz je sobie do modelu falowego[2]. Żonk się pojawia wtedy, jak stwierdzasz, że przy strzelaniu w szczeliny dyfrakcyjne pojedynczymi fotonami, również zobaczysz prążki interferencyjne:
http://open.agh.edu.pl/file.php/17/rozdzial_3/rozdzial_3_3/Rys_62.jpg

Możesz naturalnie spróbować ominąć tą trudność i zamiast o falach/cząstkach, mówić w tym wypadku o "gęstości prawdopodobieństwa", która to sobie zamiast banalnych fal/cząstek przez te szczeliny przelata. Tylko, że wtedy z kolei znów mamy dwie interpretacje:

Według interpretacji kopenhaskiej funkcja falowa opisuje stan naszej wiedzy o układzie kwantowym[3] i jako taka nie ma charakteru ontologicznego. Inne interpretacje często zakładają realne istnienie funkcji falowej[4].
http://pl.wikipedia.org/wiki/Funkcja_falowa

i znowu tego biednego fotona wybiórczo sobie oceniasz, przycinając do wybranej teorii.

A to przecież "twarda fizyka", a nie jakieś "psycholigiczne intuicje" ;)


wronowata pisze:
 nną sprawą jest to, że - jak sama to doskonale zauważyłaś - teoria względności nie wchodzi na grunt mechaniki kwantowej i odwrotnie
Ależ wchodzi. Np. takie zjawisko jak "stan splątany"
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_spl%C4%85tany
przeczy teorii względności[5]. A nasz aktualny opis zachowań cząstek elementarnych nie gryzie się z teorią względności tylko dlatego, że sobie przykrawamy te cząstki do teorii i nie uwzględniamy w ich wzajemnych oddziaływaniach istnienia grawitacji[6].

A to ciągle przecież "twarda fizyka".

wronowata pisze:
U psychologów jest inaczej, jedna teoria wchodzi z buciorami w zakres drugiej i co lepsze całkowicie wykluczając się wzajemnie. 
No jak już pokazałam w punktach: [1], [2], [3], [4], [5] i [6], w fizyce jest dokładnie tak samo :)

wronowata pisze:
 Chcąc jednoczesnie mierzyć teorie nauk ścisłych z psychologicznymi wiedz, że nauki humanistyczne nie wytrzymają takiego starcia
 Dobrze. Przedstaw zatem (konkretne) przykłady testowania teorii, które można zastosować w przypadku fizyki, a które nie są wykonalne w przypadku psychologii.

wronowata pisze:
Sytuacja psychoterapii jest sytuacją dialektyczną, dialektyka osobowości, "ja" które odpowiada na pytanie zadane przez "ty", w tym samym czasie ty odpowiadasz na moje pytanie (twarzą, mimiką, gestem). Jest to relacja wiązana.
Ale czego ty oczekujesz? Symetrycznej relacji? W takim razie dlaczego nie domagasz się np., żeby terapeuta opowiadał ci o swoich problemach, skoro ty opowiadasz mu przecież o własnych.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 00:06
[autor]
Ależ wchodzi. Np. takie zjawisko jak "stan splątany" http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_spl%C4%85tany  przeczy teorii względności[5].

Nie do końca, ale nie ma sensu w to wnikać, bo nie ma nic bardziej pretensjonalnego, niż rozmowa niefizyków o zaawansowanej fizyce, bez użycia matematyki, która jest kluczem do zrozumienia o czym mowa. :P

albo że ludzie wymyślają sobie takie niemożliwe do zbadania konstrukty jak tożsamość płciowa czy sekualna w opozycji do "prawdziwej" płci czy orientacji...

Myślę, że jeśli mówimy już o takich rzeczach, to musimy przyjąc mniej autorytatywny sposób wygłaszania opinii, gdyż właśnie takie przykłady o jakich wspomniałeś ujawniają bardziej słabość i względność ludzkich interpretacji rzeczywistości, niż ich obiektywizm; i z tego co zrozumiałam Wronę, to jej nie odpowiada właśnie stawianie róznych z tych interpretacji jako bardziej uprzywilejowanych, lepszych, od innych, gdy nie ma ku temu przesłanek.
zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2013.03.15, 00:22
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 00:08
[autor]
wronowata pisze:
Mówiąc inaczej psychoterapeuta zawsze już coś tam z góry sobie upatruje - czy tego chce czy nie chce - nie istnieje czysta obserwacja. Ocenia czlowieka pod jakims kątem, wybiórczo "docinając czlowieka do swojej teorii" - Marcin sam to opisywał w przypadku "schizofremika idealnego" na swoim blogu.

Zaznaczając, że od tego się odchodzi.

W kierunku indywidualności, niedocinania... i jeszcze większych problemów z metodologią ;P

Nurt Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach w ogóle zakłada, że to klient zna rozwiązania swoich problemów, tylko trzeba mu pomóc je nazwać. Interpretacje i wyjaśnienia nie są w tym nurcie mile widziane. Diagnozy też nie. A już szufladki i "schizofrenicy idealni" to kompletna porażka.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 00:12
[autor]
fteroto pisze:
Ależ wchodzi. Np. takie zjawisko jak "stan splątany" http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_spl%C4%85tany  przeczy teorii względności[5].

Nie do końca, ale nie ma sensu w to wnikać, bo nie ma nic bardziej pretensjonalnego, niżrozmowa niefizyków o zaawansowanej fizyce, bez użycia matematyki, która jest kluczem do zrozumienia o czym mowa. :P
Ok. Dlatego swoje powyższe wywody opatrzyłam zastrzeżeniem, że to tylko taka rozrywka umysłowa laika :)
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 02:13
[autor]
marcin pisze:


Najpierw odpowiedź pozytywna i konkretna: tak, da się potwierdzić naukowo skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Źródeł Ci nie podam, bo bazuję na wykładzie prowadzącej & psychoterapeutki..

To może je poproś.
Ostatnio by skandal, związany z tym, że wiele osób - znanych na świecie - powoływało się na nieistniejący artykuł naukowy - bardzo zabawna sytuacja ;)
Metoda "naukowa" w której zawierza się bezkrytycznie mistrzowi nosiła miano "scholastyki" i była uprawiana w średniowieczu. Nie mówiac już o dzieciach, które chwalą się, że mają robota "który może zniszczyć świat".

marcin pisze:

A teraz mniej fajna część: psychoterapia poznawczo-behawioralna jest prosta, płytka, schematyczna i wielu rzeczy klasycznych dla psychoterapii tam po prostu nie ma. Dlatego względnie łatwo zbadać jej skuteczność. Natomiast im głębiej wchodzi psychoterapia, im bardziej niejednoznaczne, poplątane i zindywidualizowane są problemy, tym bardziej bezsilne są metody bazujące na przewidywalności, schematach etc. - zarówno terapeutyczne, jak i naukowe. Nagle się okazuje, że na człowieka działa to, co podobno na nikogo nie działa i nie działa to, co podobno działa na każdego, albo że ludzie wymyślają sobie takie niemożliwe do zbadania konstrukty jak tożsamość płciowa czy sekualna w opozycji do "prawdziwej" płci czy orientacji...

I to również rozumiem. Nie mniej oznacza to, że dyscyplina ta odchodzi od idei nauki - dlatego nie rozumiem w takim wypadku zacietrzewienia psychologów i uznawania jej wciąż za naukę, a staje się bardzo podobna do metafizyki.
Wiesz co jest podstawą rozróżnienia nauki od metafizyki? Właśnie ta empiryczna sprawdzalność - czy jak to pisał Popper ich weryfikowalnność

 Istnieje za to metoda sprawdzania naukowej wartości nowych pomysłów. Jeśli taki obierzemy sobie cel nauki, to diametralnie zmienia się nasze nastawienie do metafizyki, której lękali się logiczni empiryści i za wszelką cenę starali się odróżnić ją od nauki, sformułować kryterium naukowości. Popper zaś uświadamia, iż metafizyki nie należy się lękać, że może ona stanowić wcale piękne źródło pomysłów, które mogą się stać naukowymi teoriami. W swymConjectures and Refutations Popper zwraca uwagę na przewrót kopernikański i historyczne tło tego pomysłu. Gdzież ono leży? „Więc ja [Sokrates; a w gruncie rzeczy Platon; bo ustami Sokratesa się Platon posługuje – przyp. moje] słońca nazywam dzieckiem Dobra; Dobro je zrodziło na podobieństwo własne i tym, czym jest Dobro w świecie myśli i przedmiotów myśli, tym jest słońce w świecie widzialnym w stosunku do wzroku i do tego, co się widzi”[5]. Dostrzegamy zatem piękną ideę – IDEĘ – ustanowienia słońca w centrum świata materialnego. Cóż innego uczynił Kopernik? To samo – lecz rozpoczął on od obserwacji, nie od religijnej czy mitologicznej idei. „Tak piękne, choć niezwykłe pomysły wielcy myśliciele przedstawiają równie często jak szaleńcy”[6].

Widać tu niezbicie, iż takie „szaleńcze” pochodzenie pomysłu w żadnym stopniu nie dyskwalifikuje go jako potencjalnej hipotezy naukowej; nie pochodzenie bowiem odróżnia teorię naukową od nienaukowej, lecz to, w jaki sposób się ją sprawdza. Naukowe sprawdzanie teorii, jak już mówiliśmy, nie polega wg Poppera na potwierdzeniu jej, bo to daje niewiele informacji, lecz na poddawaniu jej najsurowszym testom – na dążeniu do jej obalenia. Jeżeli dana teoria nie wytrzymuje jakiejś próby – daje nam to o wiele więcej informacji, koniecznych do jej udoskonalenia, niźli w przypadku jej potwierdzenia. Jeżeli zaś mimo najwyższego okrucieństwa wysunięta teoria przechodzi nasze próby pomyślnie, to możemy ją uznać za teorię naukową, co nie oznacza wcale, że teoria ta ma charakter ostateczny i niepodważalny, może bowiem zostać w przyszłości obalona.

Samokrytycyzm własnych idei, który Popper dostrzegł u Einsteina na wykładzie w roku 1919, stanowi pełny wyraz takiej postawy. Wszystkie natomiast teorie tamtego okresu, o których wspominaliśmy rysie biograficznym Poppera, czyli marksizm oraz teorie psychoanalizy, są wg ich twórców niepodważalne i nieobalalne, a wg Poppera – po prostu: nienaukowe.


Rozumiem, że psychologia może się bać przypisywania sobie miana metafizyki, z różnych powodów - przedewszystkim w związku z powszechnym przekonaniu, że metafizyka jest bujaniem w obłokach, albo co gorsza będzie musiała zmierzyć się z narzedziami wytworzonymi przez filozofów (logika, dialektyka, hermeneutyka...) gdzie nie ma takiego doświadczenia.Poza tym teorię o wypartych popędach i libido będą musieli konfrontować z ideą grzechu pierworodnego, albo z marksistowskim pojeciem alienacji.
zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2013.03.15, 02:18
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 02:20
[autor]
marcin pisze:

Nurt Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach\

A to - wybacz za trolling, ale nie moge się powstrzymać - brzmi jak Niewidzialny Uniwersytet ze Świata Dysku.

Zastanawiam się też czy inne nurty nie są skoncentrowane na rozwiązaniach? Zatem na czym?
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 02:34
[autor]
freja pisze:

wronowata pisze:
 Chcesz powiedzieć, że psychoterapia jest nauką? Powiedz mi jakie są kryteria intersubiektywnej komunikowalności i sprawdzalności psychoterapii?
(równie dobrze możemy powiedzieć, że spowiedź święta jest nauką)
Kryterium sprawdzalności jest takie, że jeżeli badacz B zastosuje technikę t wobec klienta K, a następnie badacze B(1-100) zastosują technikę t wobec klientów K(1-100), zanotują jej przebieg i wyniki, to uzyskają statystycznie uzyskają określony rozkład wyników. Coś podobnie jak przy rzucaniu dwiema kostkami - da się statystycznie przewidzieć, co nam wypadnie.

Kryteria intersubiektywnej komunikowalności są takie, że używamy tu pojęć zdefiniowanych naukowo, których desygnaty możemy realnie obserwować i mierzyć (pośrednio lub bezpośrednio). W odróżnieniu od sytuacji spowiedzi, kiedy pojawiają się takie pojęcia, jak: bóg, dusza, grzech, zbawienie itp, funkcjonujące jedynie w ramach jednego z systemów religijnych i nawet w jego ramach różnie rozumiane przez samych wyznawców.
Mówiąc inaczej psychoterapia pomaga 10% osób - reszta nie chce dać sobie pomóc, albo nie mają predyspozycji.
Zapomniałaś podać jeszcze jednej rzeczy - czynnika kulturowego. Teorie psychologiczne bardzo częśto ograniczają się do konkretnych kultur i są zupełnie nieadekwatne w innych. W związku z czym pojęcie osoby np. "aspołecznej" będzie inne w Anglii a inne w Polsce, tam jeśli ściągasz na sprawdzianie jesteś złodziejem, u nas jesteś osobą, która sobie radzi. U nas nie zgłosisz na policję, że sąsiad katuje zwierzęta - jesteś swój, myślisz o relacjach, w Anglii jesteś właściwie współwinna.
Z tego co wiem tylko jedna teoria psychologiczna jest interkulturowo sprawdzalna, mianowicie teoria Piageta - ale dotyczy tylko zdolności matematycznych.

Rozumiem, że pojęcie "libido", "sens życia", "motywacja", "inteligencja" są zdefiniowane naukowo, a ich desygnaty możemy obserwować i mierzyć.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 03:50
[autor]
wronowata pisze:
marcin pisze:


Najpierw odpowiedź pozytywna i konkretna: tak, da się potwierdzić naukowo skuteczność psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Źródeł Ci nie podam, bo bazuję na wykładzie prowadzącej & psychoterapeutki..

To może je poproś.
(...) Metoda "naukowa" w której zawierza się bezkrytycznie mistrzowi nosiła miano "scholastyki" i była uprawiana w średniowieczu. 

Ale po co mam o nie prosić...? Bo zażądała tego współdyskutantka w necie, w dyskusji równie pretensjonalnej co wywody nieznających matematyki niefizyków na temat zaawansowej fizyki? Co dałoby Ci w ogóle źródło, skoro cały czas mylisz psychologię z psychoterapią?


Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale zajęcia z psychoterapii nie polegają na przerzucaniu się badaniami naukowymi i eksperymentami. Nie ma też na nich metodologii. Bo to jest WCZEŚNIEJ, w ramach psychologii akademickiej. Na zajęciach z psychoterapii omawia się (szok!) konkretne procesy, zjawiska, techniki, problemy, doświadczenia itd. - czyli praktyczne aspekty pracy z klientem.

Być może oczekujesz, że psychoterapeuta, zamiast umieć sformułować z Tobą cel terapii, będzie umiał Ci opowiedzieć dokładnie, kto, kiedy i w jaki sposób zbadał, że sformułowanie celu terapii istotnie podnosi skuteczność terapii, ale jeśli tak, to Cię rozczaruję - tego się NIE ROBI.


wronowata pisze:

marcin pisze:

Nurt Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach\

A to - wybacz za trolling, ale nie moge się powstrzymać - brzmi jak Niewidzialny Uniwersytet ze Świata Dysku.

Zastanawiam się też czy inne nurty nie są skoncentrowane na rozwiązaniach? Zatem na czym?

No właśnie NIE SĄ. Inne nurty mogą się koncentrować na nieświadomości, procesach poznawczych, reakcjach warunkowych, rozwoju osobistym jednostki, systemach, etc. Google it, jeśli nic Ci jeszcze nie dzwoni. 


Z mojej strony EOT, nie mam czasu na trolling.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 08:50
[autor]
marcin pisze:

Ale po co mam o nie prosić...? Bo zażądała tego współdyskutantka w necie, w dyskusji równie pretensjonalnej co wywody nieznających matematyki niefizyków na temat zaawansowej fizyki?


Nie, nie dlatego - ogólnie mam to gdzieś - ale dlatego, że jesteś osobą, która - z tego co zrozumialam - chce pomagac ludziom, która przeszła 5 lat edukacji wyższej, a sama nie posiada rzetelnej wiedzy na temat "swoisch" metod.
Właśnie to jest ten bezkrytyzyzm i bezgraniczna wiara w siebie. Może tutaj lezy ten problem ze skutecznością psychoterapii?
Dziękuję za wspaniały popis ignorancji.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 09:16
[autor]

Wronowata

- proszę Cię - wyluzuj trochę :) Psycholodzy też są ludźmi, jeden ma poczucie że praca to jego misja, drugi że za uczciwą pracę nalezy się uczciwy pieniądz, a trzeci uważa że za słowo mgr przed nazwiskiem nalezy mu się kasa. Poszukaj takiego z dobrymi recenzjami bo doświadczenia wielu TS wskazują, że tranzycja to bardzo ciężki czas dla psyche (u TSek dochodzi działanie hormonów - którego Ty zaznałaś a ja jeszcze nie :0 )

 

Mnie w każdego rodzaju kontaktach najlepiej się pracuje z ludźmi którzy jasno ustalają zasady współpracy, godzina jest godzina, stawka jest stawka, a czas i praca są współproporocjonalne do zarobków.

 

Pozdrawiam Cię :)

 

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 14:41
[autor]
wronowata pisze:
marcin pisze:

Ale po co mam o nie prosić...? Bo zażądała tego współdyskutantka w necie, w dyskusji równie pretensjonalnej co wywody nieznających matematyki niefizyków na temat zaawansowej fizyki?


Nie, nie dlatego - ogólnie mam to gdzieś - ale dlatego, że jesteś osobą, która - z tego co zrozumialam - chce pomagac ludziom, która przeszła 5 lat edukacji wyższej, a sama nie posiada rzetelnej wiedzy na temat "swoisch" metod.
Właśnie to jest ten bezkrytyzyzm i bezgraniczna wiara w siebie. Może tutaj lezy ten problem ze skutecznością psychoterapii?
Dziękuję za wspaniały popis ignorancji.

Pierwsza sprawa: to TY definiujesz w tym momencie jak ma wyglądać rzetelność w pracy, o której, jak demonstrujesz w tym wątku, nie masz zielonego pojęcia. Bo gdybyś miała jakiekolwiek pojęcie, to pytałabyś o inne rzeczy. Na przykład o nurty, w których ktoś pracuje. O doświadczenie w zawodzie. O superwizje. O nazwiska. Ty nie wiesz nawet, że powinnaś była o to pytać, ale już oceniasz.

Druga sprawa: po pięciu latach edukacji wyższej nie jest się psychoterapeutą. Jest się psychologiem. Ta dyskusja miałaby jakiekolwiek szanse na powodzenie, gdybyś nauczyła się różnicy między tymi dwoma pojęciami.

Tak więc to ja dziękuję za wspaniały popis ignorancji, a teraz już naprawdę przestaję zaglądać do tego wątku, bo to strata czasu. Ewentualnie mogę się pokłócić o filozofów w jakimś sąsiednim. Co prawda się nie znam, ale to akurat drobiazg.

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.15, 14:58
[autor]
marcin pisze:
wronowata pisze:
marcin pisze:

Ale po co mam o nie prosić...? Bo zażądała tego współdyskutantka w necie, w dyskusji równie pretensjonalnej co wywody nieznających matematyki niefizyków na temat zaawansowej fizyki?


Nie, nie dlatego - ogólnie mam to gdzieś - ale dlatego, że jesteś osobą, która - z tego co zrozumialam - chce pomagac ludziom, która przeszła 5 lat edukacji wyższej, a sama nie posiada rzetelnej wiedzy na temat "swoisch" metod.
Właśnie to jest ten bezkrytyzyzm i bezgraniczna wiara w siebie. Może tutaj lezy ten problem ze skutecznością psychoterapii?
Dziękuję za wspaniały popis ignorancji.

Pierwsza sprawa: to TY definiujesz w tym momencie jak ma wyglądać rzetelność w pracy, o której, jak demonstrujesz w tym wątku, nie masz zielonego pojęcia. 

Nie, nie definiuję jak ma wyglądać rzetelność pracy. Podważam tylko rzetelność twojej wiedzy na temat metod, których bronisz.
Przyznaję się do błędów, które były zwykłymi skrótami myślowymi, a mogły wyprowadzić Ciebie z równowagi - mam nadzieję, że mi wybaczysz. Nie chciałam zranić ciebie, a tym bardziej wyładowywać swoich emocji na Tobie - wyszło jak wyszło.
Z tego co widzę jesteś takim samym laikiem jak ja w kwestiach psychoterapii - za ten akt pokory serdecznie Ci dziękuję. Dbaj o siebie.
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2013.03.15, 15:02
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 14:06
[autor]
Wronowata napisała:

Nie nie reprezentuję "roszczeniowego" podejścia do psychologów, ale podejście zakładające szacunek do mnie jako osoby.
Nie, że piszę maila - w którym opisuję swoje "pragnienie śmierci" - do psychologów z transfuzji i czekam 3 tygodnie na odpowiedź - którą swoją drogą dostałam tylko dzięki temu, że pewna osoba - której naskarżyłam - poruszyła niebo. 
W odpowiedzi dostałam maila z wyrazami wielkiego szacunku - "Dziękuję, że nam zaufałaś", żadnego przepraszam - tak zaufałam 3 tygodnie temu I(dużo mnie to kosztowało) teraz to już raczej nie czuję się poważnie - tym bardziej, że "przełknęłam tą wpadkę" i odpisałam, ale znów cisza w eterze.

W związku z powyższą wypowiedzią oraz w związku z faktem, że w tej sprawie wpłynęła do zarządu Fundacji Trans-Fuzja skarga, złożona zresztą przez osobę trzecią, zarząd zmuszony był wyjaśnić sprawę, a tym samym zapoznać się z treścią i datami korespondencji Zainteresowanej z psychologiem. 

W imieniu zarządu Trans-Fuzji informuję, że nie jest prawdą, jakoby odpowiedź psychologa zawierała jedynie "wyrazy wielkiego szacunku" (takie określenie zresztą nigdzie nie padło). Taki wniosek mogła wysnuć tylko osoba, która nie przeczytała dokładnie treści odpowiedzi.

W odpowiedzi udzielonej Zainteresowanej psycholog zawarł także konkretne pytania o sytuację Zainteresowanej w związku z tranzycją. Padła także konkretna propozycja odbycia indywidualnej konsultacji psychologicznej w siedzibie fundacji (psycholog nie miał informacji, gdzie Zainteresowana mieszka, stąd taka propozycja).

Nie jest prawdą również, jakoby odpowiedź nastąpiła po trzech tygodniach tylko dlatego, że osoba postronna, której Zainteresowana naskarżyła, poruszyła niebo. Informuję, że skargi na ewentualne nieprawidłowości w realizowaniu przedsięwzięć fundacji należy składać do zarządu lub administracji fundacji, nie zaś do osób postronnych, które nie mają żadnego wpływu na działania fundacji. Zwracam uwagę, że współpracujący z fundacją psychologowie nie mogą informować osób postronnych o tym, kto, kiedy i po co zgłasza się do nich z prośbą o pomoc. Informuję, że w powyższym przypadku odpowiedź na maila i tak by nastąpiła bez względu na to, czy ktoś próbował to przyśpieszyć, czy nie.
Informuję również, że oczekiwanie przez Zainteresowaną przeprosin za cokolwiek jest bezzasadne.

Gwoli ścisłości: odpowiedź nastąpiła nie po trzech tygodniach, lecz po 17 dniach.
Fundacja stoi na stanowisku, że odpowiedzi na maile w sprawie pomocy psychologicznej powinny docierać do zainteresowanych osób jak najszybciej. Nie oznacza to jednak, że będą one niezwłoczne. Jest to niemożliwe przede wszystkim dlatego, że maile wpływające na adres psycholog@transfuzja.org zawierają często sprawy dość trudne i delikatne, a czasem wręcz bardzo intymne. Jest rzeczą zrozumiałą, że odpowiedzi w takim przypadku nie da się napisać w ciągu kilku minut. Osoba odpowiadająca musi dogłębnie zapoznać się z treścią, dokładnie ją przeanalizować i sformułować najwłaściwszą odpowiedź. Podkreślam, że w zespole psychologów współpracujących z naszą fundacją są specjaliści pracujący wyłącznie wolontaryjnie i poświęcający na to swój prywatny czas. To również ogranicza możliwość niezwłocznego odpowiadania na poszczególne maile.

Rozumiemy, że każdy chciałby otrzymać odpowiedź na maila natychmiast, zaraz, jednak z powyższych powodów, a także z wielu innych, jest to po prostu niemożliwe. Ani psychologowie, ani nikt z pracowników i wolontariuszy Trans-Fuzji nie jest w stanie pracować 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Obecnie liczba wpływających do nas maili, biorąc pod uwagę skromność sił i środków, zmuszałaby nas do takiej pracy. Dlatego apelujemy o cierpliwość do wszystkich osób piszących do nas w jakiejkolwiek sprawie. To, że osoby zainteresowane dostają odpowiedź po kilku lub nawet kilkunastu dniach, nie oznacza, że są lekceważone, a wynika jedynie z naszych obecnych możliwości.

Pomoc psychologiczna uruchomiona przez fundację jest przedsięwzięciem nowym. Podczas jego realizacji dopiero zdobywamy doświadczenie i staramy się spowodować, by wyglądało ono jak najbardziej profesjonalnie. Pracujemy obecnie nad usprawnieniem działania internetowego wsparcia psychologicznego, którego efekty wkrótce będą widoczne. Nie możemy jednak zgodzić się na rzucanie oskarżeń pod adresem fundacji, opierających się na fragmentarycznym potraktowaniu uzyskanej odpowiedzi.

Zastrzegamy również, że internetowa pomoc psychologiczna nie jest terapią psychologiczną i nie może być przez nikogo jako taka traktowana.

Edyta Baker
rzecznik prasowy
Fundacja Trans-Fuzja

PS Moja wypowiedź w powyższej sprawie jest oficjalną informacją i nie ma charakteru głosu w toczącej się tu dyskusji.
zmian: 1, ostatnia: edyta - 2013.03.18, 14:07
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 14:50
[autor]
Słuchajcie moja  transfuzja to była 1999r  do 2003  zmieniałam płeć i na panią psycholog w Nowy Dworze Maz powiedziała otwarcie że mi nie pomoże  ja sobie sama z organizowałam od dziecka wiedziałam ze jestem kobietą w męskim ciele ja tylko raz miała testy u dr n. med. Wiesław Czernikiewicz  ja decyzji nie żałuje po jestem sobą we właściwym ciele do jest terapia  żmudna ale efekty dopiero po 13 leczenia. U nas w Polsce tacy jak my jesteśmy na marginesie życia społecznego  i medycznego moim zdaniem z zmianą płci tak jak z nowotworem powinno być zamienione na inne ciało  tu lekarz psychiatra i psycholog  nie umiał na ten temat wypowiedzieć a szkoda po lekarze psychiatrzy powinni znać ten temat po lekarz w powiecie może i powinien pomóc i kierować do specjalisty który postawy diagnozę przede wszystkim szybko zacznie terapie tylko tak pomóc a nie brać z wizyty tak jak robi  dr Dulko zdziera z człowieka skórę
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 14:52
[autor]
Cześć :-) Edytko proszę napisz do mnie mmam ,nadzieje ze jeszcze masz mojego maila,
Ja odpowiem dla ciebie na twoje pytania osobiście. Pamiętasz tą osobę z Wrocka , której tłumaczyłaś wiele ważnych spraw:-)
Pozdrawiam Stanisia :-) Paputki :-)

Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 15:10
[autor]
W związku z oficjalną odpowiedzią Transfuzji dokładnie odniosę sie do punktów:

W imieniu zarządu Trans-Fuzji informuję, że nie jest prawdą, jakoby odpowiedź psychologa zawierała jedynie "wyrazy wielkiego szacunku" (takie określenie zresztą nigdzie nie padło).

Nigdzie nie napisałam, że padło JEDYNIE takie stwierdzenie - jest to podawanie nieprawdy do wiadomości publicznej - proszę jeszcze raz przeczytać mojego posta - proszę mi podać w którym miejscu napisałam JEDYNIE? Będe bardzo rada za tą odpowiedź.
Proszę jeśli nie jest to możliwe, pokazać, że to "JEDYNIE" w moim poście da się jakoś wywnioskować z mojej wypowiedzi - jeżeli nie jest możliwe wskazanie takiego stwierdzenia bezposrednio.

Tak takie okreslenie nigdzie nie padło[wyrazy wielkiego szacunku] - był to skrót myślowy - który odnosił się do niniejszych wyrażeń z maila:
"Dziekuje Ci za zaufanie - chciałabym, abys wiedziała, ze naszej pracy
tutaj przyswieca akceptacja, szacunek i otwartosc."
"Zachęcam Cie serdecznie do pisania!
Tymczasem serdecznie pozdrawiam i wysyłam mnóstwo ciepła,"

Dziękuję zatem za ta ogromną dawkę ciepła. Również ciesze się, że - idąc dosłownym tropem słów, które padły [a które tak Fundacja widac lubi] cieszę się, że SZACUNEK PRZYŚWIECAŁ W NASZEJ [czyli czyjej?] PRACY TUTAJ [czyli gdzie?].

 Taki wniosek mogła wysnuć tylko osoba, która nie przeczytała dokładnie treści odpowiedzi.

Rozumiem zatem, że wy przeczytałyście (liście) mojego posta bardzo dokładnie i uważnie - tym bardziej czekam na odpowiedz gdzie znajduje sę w moim poscie słowo JEDYNIE?

W odpowiedzi udzielonej Zainteresowanej psycholog zawarł także konkretne pytania o sytuację Zainteresowanej w związku z tranzycją. 

Nie psycholog nie zawarł konkretnego pytania ZWIĄZANEGO Z TRANZYCJĄ
Zawarł(a) dokładnie takie pytanie:
Pytasz sie mnie o aspekty, ktore sa dla mnie wazne - przeznaczeniem naszej
skrzynki jest udzielenie pomocy i wsparcia z psychologicznymi aspektami
transpłciowości, dlatego też, jesli moge Cie prosic, chcialabym abys
opowiedziała mi, jesli to mozliwe, przede wszystkim o swoich emocjach, o
tym czego doświadczasz, i co sie w zwiazku z tym z Toba dzieje - wtedy
będzie mi dużo łatwiej udzielic Tobie pomocy i byc moze, jesli będziesz
chciała, udzielić Ci wszelkich innych potrzebnych informacji.

Oczywiscie można snuć domysły, że chodzi o tranzycje (w zwiazku ze zdaniem wczesniejszym, jednak jednoznacznośc nie jest tutaj widoczna - jeśli jestesmy takie KONKRETNE) - ale widzę, ze jesteście bardzo konkretni i wyczerpujaco odpowiadacie na konkretne odpowiedzi. Odpowiedziałam dokładnie na to pytanie - rozszerzajac sytuiację również o tło tranzycji. Nie mniej z pytania psychologa nie wynika KONKRETNIE, że chodzi o tranzycję - ale jesli czytałas uwaznie korespondencję to wiesz, że opisalam problemy związane z tranzycją i poczuciem bezpieczeństwa.

Nie jest prawdą również, jakoby odpowiedź nastąpiła po trzech tygodniach tylko dlatego, że osoba postronna, której Zainteresowana naskarżyła, poruszyła niebo.

W takim razie dlaczego nastapila taka wymiana maili?

Do Lalka P. (dalej "LP") (dnia 7.03)
Witam serdecznie,
Dostałam informację, że mam przesłać Pani maila, którego pisałam do psychologa TF.
To jego treść - choć dziś powinnam troszkę go rozbudować o pewne informacje.

Nastepnego dnia otrzymałam wiadomość zwrotną

Witam Martyno,

Jesteś pewna, że dobrze zaadresowałaś list do naszej grupy psychologicznej?
Pozdrawiam ciepło, przytulam :-)

Dziewczyny,
Odpowiedzcie Martynie. Od dawna nie dostała od Was odpowiedzi na swój list.

Dwa dni wcześniej rozmawiałam o sprawie z "osobą trzecią" porozmawiała najpierw z "LP" a ja napisałam dopiero do niej gdy mogłam. Tego samego dnia co wiadomość od "LP" dostałam odpowiedź na maila wysłanego 17 dni wcześniej - ciekawe, że inna znajoma z TF wysłała maila prawie miesiąc przede mną i dostała odpowiedź tego samego dnia co ja (nie będę ujawniała kogo to dotyczy - chyba, że wspomniana osoba sama to tutaj napiszę) - rozumiem, że zbieżność dat jest w tym wypadku przypadkowa.

Informuję, że skargi na ewentualne nieprawidłowości w realizowaniu przedsięwzięć fundacji należy składać do zarządu lub administracji fundacji, nie zaś do osób postronnych, które nie mają żadnego wpływu na działania fundacji.

"Osoba trzecia" była tylko moją powierniczką i doradcą. Jesli podjeła jakieś działania w swoim zakresie to na pewno nie na moją prośbę (ale na pewno z moim wyrazem wdzięczności - jeszcze raz ci dziękuje "osobo trzecia";))

Informuję również, że oczekiwanie przez Zainteresowaną przeprosin za cokolwiek jest bezzasadne.

Nie chodzi o przeprosiny jako takie - ale zwykłą GRZECZNOŚĆ np. "przepraszam, że tak długo to trwało" - to jednak jest sprawa OSOBISTEJ KULTURY - nie domagam się przeprosin, prosze powiedzieć w którym miejscu mojego posta się ich DOMAGAM?

Gwoli ścisłości: odpowiedź nastąpiła nie po trzech tygodniach, lecz po 17 dniach.

W związku z WASZĄ ŚCISŁOŚCIĄ tym bardziej czekam na odpowiedzi na moje zapytania postawione w niniejszym poście.

Fundacja stoi na stanowisku, że odpowiedzi na maile w sprawie pomocy psychologicznej powinny docierać do zainteresowanych osób jak najszybciej. Nie oznacza to jednak, że będą one niezwłoczne.

Oznacza to, że na odpowiedź można czekać np 365 dni? [od razu zaznaczam, że nie jest to sugestia aby wynosić z tego miejsca wniosej, że musiałam tyle sama czekać na odpowiedź]

 Jest to niemożliwe przede wszystkim dlatego, że maile wpływające na adres psycholog@transfuzja.org zawierają często sprawy dość trudne i delikatne, a czasem wręcz bardzo intymne. 

Wystarczy czasami dac zwykła odpowiedz - taka po ludzku - "dziękujemy za kontakt, po uważnym przeczytaniu odezwiemy się" - a przynajmniej coś co pokaże, że maile nie wpływają na skrzynkę jako spam.

Pomoc psychologiczna uruchomiona przez fundację jest przedsięwzięciem nowym. Podczas jego realizacji dopiero zdobywamy doświadczenie i staramy się spowodować, by wyglądało ono jak najbardziej profesjonalnie.

Mam nadzieję, że nie będzie WYGLĄDAŁO tylko jak najbardziej profesjonalnie, ale że BĘDZIE JAK NAJBARDZIEJ PROFESJONALNE. Mam nadzieję, że ta sytuacja uświadamia fundację o pewnych trudnościach.

 Nie możemy jednak zgodzić się na rzucanie oskarżeń pod adresem fundacji, opierających się na fragmentarycznym potraktowaniu uzyskanej odpowiedzi.

Proszę wskazać KONKRETNIE co jest fragmentarycznym potraktowaniem wypowiedzi? Czas oczekiwania na odpowiedź? Proszę o konkretną odpowiedź w tej kwestii.
Dodatkowo proszę powiedzieć co jest rzuceniem oskarżeń pod adresem fundacji?!!

W odpowiedzi udzielonej Zainteresowanej psycholog zawarł także konkretne pytania o sytuację Zainteresowanej w związku z tranzycją. Padła także konkretna propozycja odbycia indywidualnej konsultacji psychologicznej w siedzibie fundacji (psycholog nie miał informacji, gdzie Zainteresowana mieszka, stąd taka propozycja).

/Rozumiem, że w tym przypadku nie zostały popełnione przez państwa wykroczenia w związku z przekazywaniem korespondencji między mną a psychologiem osobom trzecim - proszę o odniesienie się do tej kwestii.
zmian: 6, ostatnia: wronowata - 2013.03.18, 15:54
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 15:27
[autor]
Ja wysłałam maila 29 stycznia, odpowiedź dostałam 6 marca, odpisałam dzień później i do dziś nie mam odpowiedzi, szczerze mówiąc nie chcę nagabywać bo zdaję sobie sprawę że to darmowa pomoc i dodatkowa praca dla pań psychologów więc jestem wdzięczna, ja naprawdę nie jestem roszczeniową osobą więc postaram sobie pomóc we własnym zakresie kiedy będzie mnie na to stać finansowo.
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 15:53
[autor]
Odniosę się tylko do ostatniego fragmentu wypowiedzi Wronowatej:

Rozumiem, że w tym przypadku nie zostały popełnione przez państwa wykroczenia w związku z przekazywaniem korespondencji między mną a psychologiem osobom trzecim - proszę o odniesienie się do tej kwestii.

Jak zaznaczyłam na wstępie poprzedniego wpisu, w związku z powyższą sprawą zarząd Trans-Fuzji zmuszony był zapoznać się z treścią i datami korespondencji. Było to konieczne dla zbadania zasadności zarzutów i wyciągnięcia wniosków. Żadne treści tej korespondencji nie zostały ujawnione osobom postronnym.

Zgodnie z zastrzeżeniem uczynionym na końcu poprzedniego posta, przedstawiłam informację i nie zamierzam ciągnąć dyskusji na ten temat. Wszystko, co napisałam powyżej, jest jasne i zrozumiałe oraz wyczerpuje temat. Nie jest celem ani moim, ani fundacji przerzucanie się na argumenty i wzajemne chwytanie za słówka z uczestnikiem forum, a do tego dalsza dyskusja by się sprowadzała. Zapewniam, że wyciągniemy wnioski z tego incydentu.

Edyta Baker
rzecznik prasowy
Fundacja Trans-Fuzja 
zmian: 1, ostatnia: edyta - 2013.03.18, 15:55
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 16:02
[autor]
edyta pisze:

Jak zaznaczyłam na wstępie poprzedniego wpisu, w związku z powyższą sprawą zarząd Trans-Fuzji zmuszony był zapoznać się z treścią i datami korespondencji. Było to konieczne dla zbadania zasadności zarzutów i wyciągnięcia wniosków. Żadne treści tej korespondencji nie zostały ujawnione osobom postronnym.

Edyta Baker
rzecznik prasowy
Fundacja Trans-Fuzja 
Wystarczyło tylko napisać prośbe o zgodę do mnie - moim zdaniem została tu złamana etyka zawodowa.

To tyle z mojej strony.
Pozdrawiam.

zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2013.03.18, 16:05
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.18, 18:36
[autor]
marcin pisze:

Pierwsza sprawa: to TY definiujesz w tym momencie jak ma wyglądać rzetelność w pracy, o której, jak demonstrujesz w tym wątku, nie masz zielonego pojęcia. Bo gdybyś miała jakiekolwiek pojęcie, to pytałabyś o inne rzeczy. Na przykład o nurty, w których ktoś pracuje. O doświadczenie w zawodzie. O superwizje. O nazwiska.

... o tajemnicę zawodową... i sprawe poufnosci informacji wrazliwych. O etykę zawodową i o kilka innych spraw.

Teraz już wiem, ze mam zerowoe pojęcie w tej kwestii ;)

--- ale to już nie do Ciebie Marcinie, nie do Ciebie....
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2013.03.18, 18:37
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.04.21, 12:29
[autor]
powiem wam tak, że większość psychologów po prostu łączy życie zawodowe z prywatnym i kierując się swoimi ograniczonymi przekonaniami nie chcą pomagać :/ ja akurat miałam szczęście bo po długich poszukiwaniach trafiłam do poradni Alter Ego we Wrocławiu i tam w końcu potraktowali mnie jak żywą istotę, która potrzebuje pomocy, wcześniej "zaściankowi" specjaliści pokazywali mi drzwi, pomimo to, że byli to obcy ludzie, którzy nic o mnie nie wiedzieli - bolało mnie to bardzo :( 
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj