Rozprawa, biegły - problem!

  liczba postów: 16
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.11, 09:42
[autor]
Jestem świeżo po rozprawie. 

Trwała bardzo krótko, sędzia zadał mi kilka pytań (i to takich w stylu czy próbowałem się leczyć psychologicznie) i właściwie od razu skierował mnie na badania do jakiegoś instytutu psychiatrycznego w Warszawie (pełnej nazwy nawet nie podał). Podobno to jedyny taki instytut w Polsce, który ma takie kompetencje i tam mają podjąć decyzję czy nie jestem chory psychicznie, czy to nie kaprys (tych słów używał sędzia). Mam bardzo obszerną opinię psychologiczno -seksuologiczną oprócz opinii samego lekarza, ale sędzia sprawiał wrażenie, jakby nawet tego nie przejrzał. 

Teraz mam czekać aż przyjdzie wezwanie z tego instytutu.

Czy to się wpisuje w tradycyjną sytuację, w której sąd odsyła do biegłych, czy to coś gorszego? Ktoś był albo jest w podobnej sytuacji?
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.11, 21:17
[autor]
Ja bym radził nie stresować się aż tak bardzo. Może sędzia faktycznie jakiś mega nie w temacie :/ ale może ten instytut będzie bardziej w temacie, więc po prostu czekaj i idź na te badania. Być może standardowe jakieś zrobią, potwierdzą diagnozę i sędzia nie będzie miał się już czego czepiać. Gdyby jednak instytut okazał się też jakiś anty, to już będzie trzeba pomyśleć o zwrócenie się do kogoś innego. Przynajmniej ja bym tak postąpił.
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 09:03
[autor]
Jeszcze przed przesłuchaniem sędzia ogłosił, że dopuścił dowód z badań tego instytutu (nazwy nie podał, zapytał tylko tej co notowała "pamiętamy jak się nazywa?" - więc dopiero jak przyjdzie wezwanie dowiem się co to za cholerstwo) W ogóle koszmarny sędzia. Wiedziałem, że będzie się zwracał do mnie per "pani", ale po nim widać było, że robi to specjalnie bardzo hm... intensywnie. Potem powiedział do moich rodziców, którzy mówili, że chcą, żebym był szczęsliwy, że ona rozumie, bo "też ma 3 córki". Jakbym nie był obecny na sali i jakbym nie był osobą pełnoletnią. Mi zadał pytanie, czy próbowałem wcześniej to leczyć psychologicznie i nie spodobała mu się najwyraxniej moja odp., że stan obecnej medycyny wyklucza psychologiczne wyleczenie transseksualizmu. Na koniec oznajmił, że to własnie po tych badaniach zapadnie decyzja, czy będę prawnie meżczyzną, czy będe dalej kobietą. Szczerze poczułem się jak śmiec z powodu całego wyglądu tej rozprawy.

Zwrócić się do kogoś innego tzn? Masz na myśli zasięgniecie pomocy prawnej? 
I serio nikt nie słyszał o takim instytucie psychiatrii? Może sędzia miał po prostu na myśli miejsce, w którym pracuje któryś z sądowych biegłych? (chciałbym, żeby tak było...)


Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 15:04
[autor]
genderysta pisze:
Jeszcze przed przesłuchaniem sędzia ogłosił, że dopuścił dowód z badań tego instytutu (nazwy nie podał, zapytał tylko tej co notowała "pamiętamy jak się nazywa?" - więc dopiero jak przyjdzie wezwanie dowiem się co to za cholerstwo) W ogóle koszmarny sędzia. Wiedziałem, że będzie się zwracał do mnie per "pani", ale po nim widać było, że robi to specjalnie bardzo hm... intensywnie. Potem powiedział do moich rodziców, którzy mówili, że chcą, żebym był szczęsliwy, że ona rozumie, bo "też ma 3 córki". Jakbym nie był obecny na sali i jakbym nie był osobą pełnoletnią. Mi zadał pytanie, czy próbowałem wcześniej to leczyć psychologicznie i nie spodobała mu się najwyraxniej moja odp., że stan obecnej medycyny wyklucza psychologiczne wyleczenie transseksualizmu. Na koniec oznajmił, że to własnie po tych badaniach zapadnie decyzja, czy będę prawnie meżczyzną, czy będe dalej kobietą. Szczerze poczułem się jak śmiec z powodu całego wyglądu tej rozprawy.

Zwrócić się do kogoś innego tzn? Masz na myśli zasięgniecie pomocy prawnej? 
I serio nikt nie słyszał o takim instytucie psychiatrii? Może sędzia miał po prostu na myśli miejsce, w którym pracuje któryś z sądowych biegłych? (chciałbym, żeby tak było...)


Masz rację, koszmarny sędzia. W jakim mieście to było? Piszesz, że sędzia dopuścił dowód z badań w tym instytucie czy też dopuści taki dowód dopiero po tych badaniach? Przychodzi mi jedynie do głowy Instytut Psychiatrii na Sobieskiego ale nie wiem czy o to chodzi. A co na to twój lekarz prowadzący? Jeśli masz obszerną opinię, z zaznaczeniem, że jesteś TS, to rozprawa powinna być formalnością.
zmian: 1, ostatnia: az - 2013.09.12, 15:58
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 16:25
[autor]
Staram się przypomnieć dokładnie to co powiedział, ale 1. nie znam się na prawie 2. byłem zestresowany. ALe powiedział mniej więcej, że sąd zdecydował się dopuścić dowody z (tutaj wymienił wszystkie moje dokumenty od lekarzy) oraz z tego instytutu. 

Sąd w Tarnowie. Co dziwne podobno dobre opinie krążą o sądzie tarnowskim a ten sędzia też mówił, że prowadził takie sprawy, więc albo ja mam jakiegoś pecha, albo kłamał i wcale takich spraw nie prowadził. Nie wyobrazam sobie, żeby ktoś mógł go chwalić za coś takiego

I co to za instytut, ten o którym piszesz? Mam się bać?
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 16:29
[autor]
*Rozprawa była wczoraj, wiec nie kontaktowałem się jeszcze z żadnym z lekarzy. 
Lekarzem prowadzącym jest Liber, więc obawiam się, znając go, że wszystko będzie miał gdzieś. 
Natomiast najobszerniejszą opinię psychologiczno-seksuologiczną mam od Jabłońskiego. Jest naprawdę solidna, na kilka stron i nie sądziłem, że ktokolwiek może się do tego dopieprzyć.
Nie wiem tylko jaki sens jest kontaktować się z Jabłońskim.
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 16:57
[autor]

http://szukaj.sluzbazdrowia.pl/Instytut-psychiatrii-i-neurologii/Warszawa/Ul-sobieskiego-9/z18514.html


Skoro dopuścił dowód z twoich dotychczasowych badań, to nie powinien cię kierować na dodatkowe. Chyba, że nie miałeś robionych badań w celu wykluczenia innych chorób, np. psychicznych, guza mózgu itd. Ale to nic strasznego, w sumie powinno potwierdzić to, co już masz. A jeśli miałeś takie badania, to nie wiem. Zresztą takie badania (jak EEG itd.) robi się na skierowanie w zwykłych szpitalach.

Możesz skontaktować się z tym Jabłońskim i powiedzieć, że sędzia zakwestionował jego kompetencje 

Poza tym sędzia był faktycznie nieprzyjemny i to przykre, ale to olej. 

A jeśli sędziemu chodziło o wysłanie cię na badania psychiatryczne, żeby odwieźć cię od całej zmiany, bo piszesz, że pytał, czy próbowałeś to leczyć psychologicznie, to jest chyba sens skontaktować się z psychologiem, który wystawił ci opinię, bo tak się nie robi. Może ci coś doradzi.

A jeszcze zapytam, nie miałeś jeszcze mastektomii? Niektóre sądy tego wymagają. Wtedy chyba nawet jest łatwiej. Ale i tak sędzia nie powinien robić problemu.

Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 17:34
[autor]
Nie miałem mastektomii, bo mnie na nią zwyczajnie nie stać. Tylko że wszyscy, których pytałem twierdzili, że to nie będzie sprawiać problemu. Sędzia nie pytał o nic- ani od jakiego czasu przyjmuję hormony (właściwie nie zapytał wcale, czy przyjmuję), ani o operacje. 
Na guza mózgu badania nie miałem, natomiast byłem u psychiatry, i sąd dopuścił dowód od niego o braku objaw chorób psychicznych. Chyba powinien powiedzieć, jeśli o to chodziło?
Nie powiedział jakich badań ode mnie wymaga, tylko skierował do instytutu i kazał zapłacić za biegłych (dlatego już nie wiem czy w tym instytucie będa biegli sądowi czy co. Nie znam się na tym, serio)
 
Pytał tylko kiedy pierwszy raz byłem u lekarza, czy leczyłem się psychologicznie lub psychiatrycznie.

Zastanawiałem się wczoraj pół dnia, czy może sam pogorszyłem sytuację mówiąc coś nie tak, tyle, że to co mówiłem ja albo moi rodzice nie miało żadnego wpływu, bo on rozpoczął przecież rozprawę odczytaniem skąd dopuszcza dowody. Zanim mnie przesłuchał usłyszałem o tym pieprzonym instytucie. 

Masz racje, zwłaszcza że Jabłońskiemu zależy na pacjentach- kazał się poinformowac gdy już będę po wszystkim. 
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 18:48
[autor]

Może ten sędzia doszedł do wniosku, że nie ma wszystkich - według niego potrzebnych - badań, a nie że te, które masz, są błędne. Nie byłoby wtedy tak źle, zobaczysz co przyjdzie z tego instytutu. Powinien był na rozprawie dokładnie powiedzieć co to za instytut i jakie badania są potrzebne. 

Może miał wcześniej sprawę tego typu i tam były te badania, których ty nie miałeś, więc uznał, że są konieczne. Trudno mi się wypowiadać, bo nie wiem dokładnie jakie badania, opinie masz. Zresztą nie wszyscy lekarze zlecają te same badania, co, jak sądzę, może powodować takie sytuacje. A jeśli chodzi o biegłego, to jeśli jego opinia w sądzie będzie potrzebna, to mogą być zwykłe badania albo ocena psychologiczna (chociaż to bez sensu - po raz drugi?) i wtedy lekarz wydaje opinię a ty ją dołączasz. Opinia, którą masz to też zeznanie biegłego w twojej sprawie, więc to trochę dziwne, powinno to wystarczyć. Nie sądzę żeby sędzia osobiście chciał przesłuchiwać biegłego ale w sumie ten facet jest dziwny. Zapytaj lekarza, czy w twojej dokumentacji może być czegoś brak czy sędzia się zwyczajnie czepia. Ogólnie nie stresuj się, tylko poczekaj na pismo z tego Instytutu.  

Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 19:06
[autor]
Dzięki serdecznie za słowa pocieszenia :) 
I tak mi nie zostaje nic innego tylko czekanie... Co do badań sam Jabłoński zapewniał mnie, że powinny spokojnie wystarczyć te, które mam. 
Wgl sędzia zachował się jakby to była normalna procedura- na koniec powiedział, że mam zapłacić za biegłych, że przyjdzie pismo i że trzeba się uzbroić w cierpliwośc bo wszystko zwykle trwa jeszcze kilka miesięcy. Na to byłem akurat przygotowany, że po pierwszej rozprawie wyznaczą biegłego/biegłych i będę musiał czekać. Tylko ten instytut mnie zbił z tropu okropnie. 
Od początku byłbym spokojniejszy gdyby raczył powiedziec co mu się nie podoba/czego jeszcze chce. Niestety nic nie powiedział i tylko sprawiał wrażenie, jakby chciał mnie odesłać najlepiej od razu do czubków w kaftanie.
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 20:43
[autor]
genderysta pisze:
Dzięki serdecznie za słowa pocieszenia :) 
I tak mi nie zostaje nic innego tylko czekanie... Co do badań sam Jabłoński zapewniał mnie, że powinny spokojnie wystarczyć te, które mam. 
Wgl sędzia zachował się jakby to była normalna procedura- na koniec powiedział, że mam zapłacić za biegłych, że przyjdzie pismo i że trzeba się uzbroić w cierpliwośc bo wszystko zwykle trwa jeszcze kilka miesięcy. Na to byłem akurat przygotowany, że po pierwszej rozprawie wyznaczą biegłego/biegłych i będę musiał czekać. Tylko ten instytut mnie zbił z tropu okropnie. 
Od początku byłbym spokojniejszy gdyby raczył powiedziec co mu się nie podoba/czego jeszcze chce. Niestety nic nie powiedział i tylko sprawiał wrażenie, jakby chciał mnie odesłać najlepiej od razu do czubków w kaftanie.

Nie ma za co :). 

Bez względu na to, czy ten sędzia jest tępy i nie lubi transów czy tylko niezbyt się zna i chce być ostrożny, to nie będzie mógł ci nic zblokować. Najwyżej trochę opóźni. 

Nie mam jakichś statystyk, ale nie zawsze tak jest. Czasem wystarczy jedna rozprawa i wszystko. Jak masz opinię biegłego (psychiatra, seksuolog) wydaną na podstawie badań itp., dołączoną do akt, to sędzia nie powinien mieć żadnych zastrzeżeń i ogłasza cię mężczyzną nawet po 15 minutach rozprawy. Ale czasem trafiają się widocznie takie "kwiatki". 

Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.12, 21:53
[autor]
genderysta:
Zwrócić się do kogoś innego tzn? Masz na myśli zasięgniecie pomocy prawnej?


W sumie to nie wiem co mam na myśli :P Raczej miałem na myśli, że wtedy to dopiero będzie czas by zacząć panikować i coś wymyślać ;) Bo jednak póki co myślę, że wszystko będzie ok :)


az:
Skoro dopuścił dowód z twoich dotychczasowych badań, to nie powinien cię kierować na dodatkowe.


A niby dlaczego nie? Sąd może sobie zażyczyć nawet powtórzenie wszystkich badań jeśli będzie mieć taki kaprys. W ogóle az, myślę że przesadzasz. Po co na tym etapie kontaktować się z lekarzami prowadzącymi? Znaczy ok, gdyby genederysta akurat w międzyczasie miał wizytę u Libera, to na jego miejscu bym się poskarżył :P ale to raczej tak żeby usłyszeć jakieś słowa pocieszenia i tyle ;) (btw. nie powiedziałbym, że Liber ma tak całkiem wszystko gdzieś, kiedy ja potrzebowałem "historię choroby" dla biegłego właśnie, to bez zająknięcia i bardzo szybko mi przygotował i zgodził się żeby rodzina odebrała, więc bardzo sprawnie zadziałał).
Na tym etapie uważam, że naprawdę nie ma co panikować. Sędzia był dziwny, ale to nie znaczy że ten cały instytut też taki będzie. Ja sądzę, że to jakaś poważna placówka i nie będzie robić problemów tylko wyda pozytywną opinię :) I na tym się skończy. Naprawdę genderysto spokojnie, mojego kolegę sędzia też skierował do jakiejś placówki, też się chłopak trochę stresował bo jak to do placówki (czemu nie tylko wizyta u jednego biegłego?) ale w końcu wyszło na to że jakieśtam badania mu zrobili, też jakiś standard i może rozmowa z psychologiem i też wszystko było ok. Choć to nie było akurat w Warszawie tylko chyba we Wrocławiu, ale naprawdę, NAPRAWDĘ moim zdaniem na tym etapie zupełnie nie masz się czym martwić tylko spokojnie poczekać na ta wizytę. Może się przecież okazać, że w tym instytucie przyjmie Cię jakiś psycholog/psychiatra, pogadacie pół godziny i tyle.


az:
 (chociaż to bez sensu - po raz drugi?) (...) Opinia, którą masz to też zeznanie biegłego w twojej sprawie,


To nie jest bez sensu. I nie o to chodzi z tym biegłym. Sąd może sobie uznać, że może lekarza przekupiłeś ;) Dlatego powołuje biegłych - chodzi o to że biegły jest bezstronny (i o to chodzi z terminem "biegły" a nie że jest oblatany w jakiejś sprawie ;) ). Ja też jako jednego z biegłych miałem psychologa mimo że opinię psychologiczną oczywiście miałem.


genderysta:
Wgl sędzia zachował się jakby to była normalna procedura-


Bo dla niektórych sędziów to jest normalna procedura. Tym bardziej się nie stresuj.


az:
Jak masz opinię biegłego (psychiatra, seksuolog) wydaną na podstawie badań itp., dołączoną do akt, to sędzia nie powinien mieć żadnych zastrzeżeń i ogłasza cię mężczyzną nawet po 15 minutach rozprawy. Ale czasem trafiają się widocznie takie "kwiatki".


Nie wprowadzaj w błąd ;) Nawet gdyby miał opinię lekarza który przy okazji jest biegłym sądowym w takich sprawach (nie każdy jest, ale np. Dulko jest), to i tak nawet wtedy sędzia mógłby powołać innego biegłego, bo: jak wyżej - może uznać, że opinia z którą zgłasza się powód(ka) jest nieobiektywna i ma się jej przyjrzeć ktoś nowy/obcy.
Ale masz rację, że czasem idzie to bardzo szybko i bez biegłych.
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.13, 00:07
[autor]

Wendigo, napisałem w sumie to samo, a to ty w paru miejscach się mylisz. 

"Ale masz rację, że czasem idzie to bardzo szybko i bez biegłych."

Właśnie to napisałem. Tylko nie, że bez biegłych. 

"Nie mam jakichś statystyk, ale nie zawsze tak jest. Czasem wystarczy jedna rozprawa i wszystko."

Nie mówiłem, że tak jest zawsze przecież. 

"Sąd może sobie zażyczyć nawet powtórzenie wszystkich badań jeśli będzie mieć taki kaprys."

Nie, nie może, o ile nie ma podejrzeń, że badania zostały sfałszowane lub że są niekompletne. Jeśli nie, to podważa autorytet biegłego, który wystawił opinię.

"chodzi o to że biegły jest bezstronny (i o to chodzi z terminem "biegły" a nie że jest oblatany w jakiejś sprawie ;)"

Nie, nie chodzi o to. Biegły to jest ekspert w danej dziedzinie. A to że jest bezstronny to jest oczywiste. A przynajmniej powinien być i sąd musi tak zakładać.

"Sąd może sobie uznać, że może lekarza przekupiłeś ;"

Rozumiem, że to był żart. Sąd nie ma prawa sobie czegoś takiego założyć, każda dokumentacja przekazana sądowi jest traktowana jako prawdziwa, o ile sąd nie ma dowodów/podejrzeń, że nie jest. Miałem jakiś czas temu sprawę w sądzie i kontakt z adwokatami, coś tam jeszcze pamiętam. 

Nie wprowadzam go w błąd. Napisałem, że opinia biegłego jest potrzebna. Jeśli ją ma i przedstawił w sądzie to POWINNO wystarczyć.

"Nawet gdyby miał opinię lekarza który przy okazji jest biegłym sądowym w takich sprawach (nie każdy jest, ale np. Dulko jest), to i tak nawet wtedy sędzia mógłby powołać innego biegłego, bo: jak wyżej - może uznać, że opinia z którą zgłasza się powód(ka) jest nieobiektywna i ma się jej przyjrzeć ktoś nowy/obcy."

Opinia, z którą zgłasza się powód jest nieobiektywna? Ma się jej przyjrzeć ktoś nowy? Wendigo, sędzia nie może kwestionować opinii biegłego jak mu się żywnie podoba. Właśnie na tym polega instytucja biegłych. Oczywiście, druga strona w sporze może przedstawić swoich biegłych, którzy mają przeciwne zdanie i wtedy sąd może przychylić się do jednej lub drugiej opinii (lub sam wyznaczyć trzeciego biegłego - tego nie wiem) ale tu stroną są rodzice genderysty i, jak rozumiem, nie protestują.

Może jednak uznać, że brak mu pewnych danych w dokumentacji, pewnych badań i wtedy jest ok. Ma do tego prawo. I o tym pisałem.

"Po co na tym etapie kontaktować się z lekarzami prowadzącymi?"

A dlaczego by nie? Chociażby dlatego, że Jabłoński sam chciał, by skontaktował się z nim po rozprawie. Może po to, by dowiedzieć się o co chodzi, bo sędzia nie raczył tego powiedzieć. 

"Bo dla niektórych sędziów to jest normalna procedura." 

Nie kwestionowałem tego.

"Tym bardziej się nie stresuj." 

Napisałem mu to samo. Więc w czym niby przesadzam?

Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.13, 00:39
[autor]
Zainteresowanych statystykami i komentarzami do procedur sądowniczych, w tym konieczności powoływania biegłego, bardzo zachęcam do lektury "Sytuacji prawnej osób transseksualnych" linkowanej na stronie głównej Trans-Fuzji - konkretnie rozdziału "Transpłciowość w świetle badań".
Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.14, 00:57
[autor]
az:
Nie, nie może, o ile nie ma podejrzeń, że badania zostały sfałszowane lub że są niekompletne. Jeśli nie, to podważa autorytet biegłego, który wystawił opinię.


Ale jakiego biegłego? Nie każdy z naszych lekarzy prowadzących jest biegłym sądowym. Z tego co ja wiem, to może sobie zażyczyć - to też jest z tego co pamiętam opinia prawnika.


az:
"chodzi o to że biegły jest bezstronny (i o to chodzi z terminem "biegły" a nie że jest oblatany w jakiejś sprawie ;)"
Nie, nie chodzi o to. Biegły to jest ekspert w danej dziedzinie. A to że jest bezstronny to jest oczywiste. A przynajmniej powinien być i sąd musi tak zakładać.


Skąd masz takie informacje?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bieg%C5%82y_s%C4%85dowy - ok, rzeczywiście pisze tam: "inna osoba, ale o której wiadomo, że posiada odpowiednią wiedzę w danej dziedzinie nauki (tzw. biegły ad hoc)", jednak w praktyce z tego co ja wiem, biegły w naszych sprawach powoływany jest ZAWSZE biegłym z listy prowadzonej przez sądy (ktoś miał kogoś spoza listy?). Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fragment: "W praktyce często zdarza się, że strony postępowania przedstawiają sądowi tzw. opinie prywatne, to znaczy sporządzone przez osoby, których sąd nie powołał na biegłych. Opinie takie nie stanowią dowodu w postępowaniu, chyba że sąd uzna, że należy powołać ich autorów na biegłych." - baa, z tego to wynika nawet, że nasze dokumenty nie muszą być nawet wzięte przez sąd za dowody.


az:
"Sąd może sobie uznać, że może lekarza przekupiłeś ;"
Rozumiem, że to był żart. Sąd nie ma prawa sobie czegoś takiego założyć, każda dokumentacja przekazana sądowi jest traktowana jako prawdziwa, o ile sąd nie ma dowodów/podejrzeń, że nie jest.


Jak chcesz udowodnić, że sąd nie ma takich podejrzeń? To są sprawy nie tak łatwe do udowodnienia.


Re: Rozprawa, biegły - problem! 2013.09.14, 02:41
[autor]

wendigo:

"Nie każdy z naszych lekarzy prowadzących jest biegłym sądowym."

O ile pamiętam, nigdzie nie napisałem, że jest.

Dlatego mówiłem, że nie wiem jaką posiada opinię, czy psychologiczną opinię biegłego, uznawanego przez sąd i jak przebiegało przygotowanie do rozprawy ("Trudno mi się wypowiadać, bo nie wiem dokładnie jakie badania, opinie masz.")

"Skąd masz takie informacje?"

Nie posiłkowałem się wikipedią, ale ok, to, co tam napisali się w sumie zgadza.

"biegły w naszych sprawach powoływany jest ZAWSZE biegłym z listy prowadzonej przez sądy"

To jest chyba oczywiste - o ile powołuje go sąd. O ile się orientuję, polskie prawo nie zna instytucji biegłego, którego może powołać strona w procesie. Jest to wtedy jedynie stanowisko strony. Istnieje, jak napisałeś, możliwość, że sąd powoła takiego eksperta na biegłego.

Dlatego napisałem, że nie wiem jakie dokumenty przedstawił genderysta ale jeśli miał taką opinię, to wydało mi się bez sensu, że sędzia wymagał dodatkowej ewaluacji psychologicznej. Być może chodzi tu o kwestie proceduralne  - i to jest dobra wiadomość dla genderysty :). Jeśli opinię wydał lekarz nie będący biegłym sądowym, lub (jeśli był) sędzia nie zdecydował się na powołanie go na biegłego po dopuszczeniu jego opinii, mógł sam ustalić innego biegłego z tego instytutu, o którym mówił. I wtedy to będzie tylko formalność. 

Dalej - opinia biegłego sądowego może być niekompletna, wtedy sąd może zażądać opinii dodatkowej lub jej wyjaśnienia, jeśli nie jest jednoznaczna itp. Rzecz w tym, że sędzia tego wszystkiego- tak twierdzi genderysta - nie wyjaśnił, lub też on nie zapamiętał, dlatego wyraziłem moje zdanie, że tak mogło być. 

"Jak chcesz udowodnić, że sąd nie ma takich podejrzeń? To są sprawy nie tak łatwe do udowodnienia."

Strona w procesie nie musi takich rzeczy udowadniać. Sąd musi jasno wyrazić swoją opinię, jeśli ma zastrzeżenia. Sędziego też obowiązuje prawo :). 

"Sąd nie może odrzucić wszystkich opinii specjalistycznych i przyjąć
w danej sprawie własnego odmiennego stanowiska, byłoby to
bowiem ustalanie faktów bez wymaganych dowodów. (wyrok Sądu
Najwyższego z 3 marca 1981 r., sygn. akt IV KR 271/80);
W judykaturze pojawił się pogląd jakoby opinię biegłego można
było oceniać tylko w odniesieniu do poprawności w rozumieniu
zasad logiki formalnej (wyrok Sądu Najwyższego z 21 czerwca
1971 roku, sygn. akt III KR 18/71);"

Reasumując, istotne jest to, co napisał autor postu, mianowicie, że sędzia zdecydował się dopuścić dowód z badań i opinii, które przedstawił plus dowód z opinii, którą dostanie z tego instytutu. To znaczy, że nie kwestionował dotychczasowej opinii, jedynie potrzebował jej potwierdzenia przez wyznaczonego przez siebie biegłego sądowego. Ale jak pisałem: nie wiem jak wyglądała rozprawa ani nie znam przedstawionej dokumentacji, więc - dywaguję.

Co nie zmienia faktu, że sędzia był bardzo nieprzyjemny.



na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj