Kwestia licealna

  liczba postów: 7
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Kwestia licealna 2013.04.03, 20:59
[autor]

No właśnie.

Załóżmy, że jest osoba w wieku licealnym, obecnie druga klasa i bardzo poważnie myśli nad korektą płci (z żeńskiej na męską). Jaka jest szansa, że sprawę uda się dopiąć przed rozpoczęciem studiów? Jakby nie patrzeć, to półtora roku. Da się w tym czasie zmieścić diagnozę, hormony, mastektomię, rozprawy sądowe i zmianę danych? 

Druga sprawa jest trochę bardziej prozaiczna. Jak sprawa ma się z... wuefem? W wypadku "wyjścia z szafy" nie wyobrażam sobie, by dzielić szatnię z dziewczynami (bo skoro określam się jako facet, to z jakiej racji?), a z naturalnych przyczyn posiadając bardzo kobiece gabaryty rozbieranie się przy samcach to też kwestia problematyczna. :P Nie wiem, jakie są szanse na zwolnienie, skoro fizycznie nic mi nie jest. 

Re: Kwestia licealna 2013.04.03, 21:16
[autor]
Ja zaczęłam leczenie z moim kolegą pod koniec II klasy LO. WF jest najprostrzy z tego względu, iż po prostu się z niego zwalniasz. Wiele kwestii zależy od wybranego lekarza prowadzącego jak i psychologa, psychiatry jakiego sobie wybierzesz. Z doświadczenia radzę, żeby wstrzymać się do pełnego wyjścia z szafy po LO, aczkolwiek nie wykluczając leczenia. Za miesiąc piszę maturę. Stuknie mi równy rok hormonów, ale radzę sobie w szkole bez większych problemów, a poza nią nie mam problemu z życiem jako dziewczyna. Analogiczna sytuacja jest u mojego kolegi, który jest na testosteronie o dwa miesiące mniej (chodzimy do tej samej szkoły, tylko do równoległych klas maturalnych). Myślę jednak, że większość Twoich wątpliwości rozwieje jakiś mężczyzna z tego forum. Ja tylko mogę podzielić się doświadczeniem z leczenia w III klasie LO.
Re: Kwestia licealna 2013.04.04, 18:00
[autor]
Dopiąć może się nie udać - ale możesz np. być już po wyroku tylko jeszcze bez nowych papierów, to wtedy załatwiasz sobie w dziekanacie żeby już na nowe zapisali, a jak wyrobisz dokumenty to donosisz. Możesz być przed wyrokiem ale w ogóle na dalszym etapie (np. ze złożonym już pozwem) i też się możesz w podobny sposób z uczelnią dogadać.
Mastektomii nie musisz robić przed wyrokiem, więc z tym nie musisz koniecznie się mieścić.
Diagnozę, hormony i złożenie pozwu do sądu na pewno da się zmieścić... ale musiałbyś chyba wybrać na lekarza prowadzącego Libera, bo z innymi to ciężko to widzę ;)
Ostatecznie może studia zacząć przecież np. rok później.
A zwolnienie z wf na pewno można dostać więc to już avonlea wyjaśniła :)
Re: Kwestia licealna 2013.04.04, 19:01
[autor]
Avonlea, też jestem w LO, i w drugiej klasie mam zamiar zacząć brać hormony. Mogłabym się dowiedzieć do jakiego lekarza się po hormony wybrałaś? I wgl, jak sobie w Lo radzisz.
Jakbyś mi dała jakieś namiary na siebie byłabym przeszczęśliwa... jakieś gg czy cóś :D
Re: Kwestia licealna 2013.04.04, 19:55
[autor]
GG mam prywatne, więc nie podam go od tak sobie. Na pytania mogę odpowiedzieć publicznie, jakby ktoś znalazł się w podobnej sytuacji. No więc w maju zeszłego roku podjęłam się leczenia u dr L. Tam właściwie dostałam odpowiednie skierowania na badania. Oczywiście psycholog i psychiatra we własnym zakresie. Ale tutaj nie będę się rozpisywała, bo to standard. Co do szkoły, to powiem tak. Zmiany w miarę ukrywam, ale nie robię tego tak skrupulatnie, żeby chodzić w obskurnych bluzach. Mam właściwie jeden zestaw ciuchów, który towarzyszy mi codziennie. Owszem, widać zmiany. Jednak trzeba wziąć uwagę na to, iż ludzie to ignoranci. Poznali ciebie jako faceta, to już do końca będą ciebie za niego uważać. Nie mam problemów, bo klasa jest dosyć sympatyczna. Chociaż mimo tego faktu kontakty mi się trochę poluzowały, a ja trzymam się w gronie poinformowanych i zaufanych osób. Nauczyciele (nawet ci najbardziej hmmm... prawicowi) też raczej nie mają problemów. Nie obnoszę się z całą zmianą i jakoś funkcjonuję, chociaż wielokrotnie zdarza mi się, że uczniowie z innych klas, czy obcy nauczyciele biorą mnie za dziewczynę. Byłam świadoma, że ten rok będę musiała się tak prześizgnąć, ale nie żałuję, bo po maturze będę mogła zacząć żyć normalnie, nie budząc większych wątpliwości jako dziewczyna. Generalnie uważam, że jak ię zabiera za coś z głową, to można sobie poradzić. Dużo pomaga też fakt, że ma się w szkole w miarę pozytywne relacje ze wszystkimi, bo wtedy nie będą robić ci przykrości, z powodu, że się wyróżniasz. Ale jak mówię. Większość po prostu to oleje.
Re: Kwestia licealna 2013.04.06, 06:40
[autor]

:D

zawsze mnie to bawiło. Tyle dziewczyn i ja :) bezkarne patrzenie, pożeranie wzrokiem półnagich ciał :) jest w tym coś miłego.. do czasu. to nie było tak, że czuję się jako d...czyna tylko gość, którego akurat akceptują :) w kwestii mojego przebierania.. WC, szybka przemianka i już mogę iść na sale :) a jak nie wc bo zajęte to po wyjściu dziewczyn z szatni, raz-dwa i już gotów do ćwiczeń :)

 

Pozdrawiam

Re: Kwestia licealna 2013.06.11, 18:54
[autor]
Też jestem w liceum, ale zacznę terapię dopiero na studiach. Niestety nie mogę pójść do lokalnego psychologa bez zawiadamiania o tym rodziców :/
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj