xxx

  liczba postów: 151
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
xxx 2012.05.29, 11:57
[autor]
http://tvnplayer.pl/seriale-online/ukryta-prawda-odcinki,521/odcinek-72,S00E72,12896.html


Bałem się, że taki dzień kiedyś nadejdzie.
Odcinek ukrytej prawdy o TV.
zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.05.29, 11:57
Re: xxx 2012.05.29, 12:02
[autor]

No i co?
zmian: 1, ostatnia: marcin - 2012.05.29, 12:02
Re: xxx 2012.05.29, 12:05
[autor]
o boshe
Re: xxx 2012.05.29, 12:05
[autor]
marcin pisze:

No i co?
No i pstro.

Ja nie moge ta scena jak idzie jako Marysia do salonu piękności swojej żony jest mocno patologiczna.
zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.05.29, 12:07
Re: xxx 2012.05.29, 12:17
[autor]

nie no fajne fajne. wiesz duzo ludzi oglada takie gowno, wiec moze akurat zobacza ze to nic zlego. ja osobiscie nie trawie tych dlaczego ja itp. ale jestem za zeby takie rzeczy byly tam poruszane. fajny odcinek :)

 

ale moj szok jak zobaczylam Edytke o.O dlatego napisalam te slowo, za co jakas szarpeja dala mi ostrzezenie.

Re: xxx 2012.05.29, 12:25
[autor]

Oglądałam premierę z babcią, później musiałam jej jeszcze raz wytłumaczyć róznice pomiędzy TS i TV :D ale co tam. Dla mnie patologiczny był jedynie występ Marii w tym programie bez liczenia się ze zdaniem rodziny. I nie jestem pewna, ale chyba jedna z osób na tych spotkaniach TV to nie była przypadkiem Edyta z pierwszej edycji Miss Trans?


Chociaż ogólnie bardzo lubie Ukrytą Prawde, Trudne Sprawy, Pamiętniki z Wakacji, itp.
Najlepsze polskie seriale komediowe!

Re: xxx 2012.05.29, 12:25
[autor]
moniczka pisze:

nie no fajne fajne. wiesz duzo ludzi oglada takie gowno, wiec moze akurat zobacza ze to nic zlego. ja osobiscie nie trawie tych dlaczego ja itp. ale jestem za zeby takie rzeczy byly tam poruszane. fajny odcinek :)

No zobaczymy jak się skończy, bo jeszcze do końca nie doszedłem.  :P
Re: xxx 2012.05.29, 12:52
[autor]
itsme_a pisze:
moniczka pisze:

nie no fajne fajne. wiesz duzo ludzi oglada takie gowno, wiec moze akurat zobacza ze to nic zlego. ja osobiscie nie trawie tych dlaczego ja itp. ale jestem za zeby takie rzeczy byly tam poruszane. fajny odcinek :)

No zobaczymy jak się skończy, bo jeszcze do końca nie doszedłem.  :P


skonczylo sie nawet nawet. Ale ta Maria była obrzydliwa. I te wlosy na plecach i ramionach. Mogłaby się ogolić.

 

Nie no powiem Wam szczerze, ze niby sama jestem porąbana, ale nie chciałabym życ dalej z mężem ktory sie przebiera. To nie tyle co chore, bo to nie jest choroba czy dewiacja, ale takie po prostu nie wiem, nie seksowne i w ogóle za bardzo krejzi :P

Re: xxx 2012.05.29, 13:04
[autor]

Ja w tym miałem grać, więc czytałem scenariusz i na razie nie mam jak wypowiadać się o aspektach wizualnych, bo do oglądania mnie nie ciągnie. Natomiast sceny z salonem i programem są... cóż, egoistyczne, nieprzemyślane i do bólu ludzkie. Wierzę w nie. Słyszałem o podobnych.


Reakcję na partnera-transwestytę muszę sprawdzić na żywo - bez tego ciężko mi cokolwiek mówić. 



Re: xxx 2012.05.29, 13:04
[autor]
moniczka pisze:

Nie no powiem Wam szczerze, ze niby sama jestem porąbana, ale nie chciałabym życ dalej z mężem ktory sie przebiera. To nie tyle co chore, bo to nie jest choroba czy dewiacja, ale takie po prostu nie wiem, nie seksowne i w ogóle za bardzo krejzi :P

Poprawiłaś mi humor tym komentarzem. Dzięki.
Re: xxx 2012.05.29, 13:10
[autor]
itsme_a pisze:
moniczka pisze:

Nie no powiem Wam szczerze, ze niby sama jestem porąbana, ale nie chciałabym życ dalej z mężem ktory sie przebiera. To nie tyle co chore, bo to nie jest choroba czy dewiacja, ale takie po prostu nie wiem, nie seksowne i w ogóle za bardzo krejzi :P

Poprawiłaś mi humor tym komentarzem. Dzięki.

Ps co do mojej reakcji na partnera transwestyte to nie byłoby żadnej bo jestem hetero.
Natomiast nie wiedzieć czemu strasznie dobijają mnie takie komentarze jak ten księdza z tego odcinka czy tam coś. Komentarze odnośnie ts tv wszystko jedno. Nie wiem dlaczego jestem na to tak mocno uczulony. Wolałbym, żeby temat publicznie nie istniał... Żeby nie było momentu, że gdzieś mogę o tym usłyszeć na imprezie/w pubie/na uczelni. Gdziekolwiek. Może mi ktoś powiedzieć jak sobie z tym radzić?
Re: xxx 2012.05.29, 13:13
[autor]

Zacząć od odkrycia, dlaczego Ci to przeszkadza...


Hm, chyba jednak muszę obejrzeć ten odcinek, w scenariuszu ksiądz był okej. Nie rozumiał o co chodzi, ale reagował po ludzku i doradzał psychologa.

Re: xxx 2012.05.29, 13:16
[autor]

Jak sobie radzić z czymś takim? Kurde nie wiem. Narazie o mnie wie okolo 10 osób i od każdej mam wsparcie, akceptacje. Nie spotkalam się jeszcze z wrogością czy coś. Ale sądzę, ze takie glodne kawałki jak gej, dewiant czy pedofil należy po prostu wysmiać. Ja jestem taka, ze jak ktos by do mnei tak powiedzial, to na pewno nie zignorowałabym czegos takiego.Na pewno bym sie rzucila do gardla albo zwyzywala czy to tam. Dlatego musze sobie kupic gaz pieprzowy  :P

 

Nie chce byc ofiara. I nią nie będę. Co by sie nie dzialo. Wiadomo, jak spotkam na swojej drodze bande dresow, kozaczyc nie bede, ale tak o z kims kogo znam, albo zkims kto ma mozg wielkosci orzeszka, to na pewno nie popuszcze. Ja jestem bardzo pyskata i zlosliwa, a sama tez mam taki stosunek do ts, ze nie rusza mnie jak ktos mi powie cos nie milego.

Re: xxx 2012.05.29, 13:30
[autor]
moniczka pisze:

Jak sobie radzić z czymś takim? Kurde nie wiem. Narazie o mnie wie okolo 10 osób i od każdej mam wsparcie, akceptacje. Nie spotkalam się jeszcze z wrogością czy coś. Ale sądzę, ze takie glodne kawałki jak gej, dewiant czy pedofil należy po prostu wysmiać. Ja jestem taka, ze jak ktos by do mnei tak powiedzial, to na pewno nie zignorowałabym czegos takiego.Na pewno bym sie rzucila do gardla albo zwyzywala czy to tam. Dlatego musze sobie kupic gaz pieprzowy  :P

 

Nie chce byc ofiara. I nią nie będę. Co by sie nie dzialo. Wiadomo, jak spotkam na swojej drodze bande dresow, kozaczyc nie bede, ale tak o z kims kogo znam, albo zkims kto ma mozg wielkosci orzeszka, to na pewno nie popuszcze. Ja jestem bardzo pyskata i zlosliwa, a sama tez mam taki stosunek do ts, ze nie rusza mnie jak ktos mi powie cos nie milego.

Nie no mi osobiście nikt nigdy żadnego przytyku nie zrobił. O mnie wie rodzina, przyjaciele, mam wspaniałą Dziewczyne i mase znajomych - wielu z nich myśli że jestem nim takim GG.
Ale mi chodzi ogólnie o artykuły i komentarze pod nimi. I o poruszanie tej tematyki gdziekolwiek. Sam nie wiem czemu ale strasznie mnie to drażni jak widzę tą falę hejtu :P
Re: xxx 2012.05.29, 13:59
[autor]

Moniczko, my się rzadko zgadzamy, ale tym razem podpisuję się pod Tobą wszystkimi odnóżami!


Należy się odgryzać. Tam, gdzie to możliwe. I nie brać komentarzy do siebie albo przynajmniej nie okazywać, że się bierze do siebie. 

A propos, dzisiaj mnie jakiś internetowy hejterek wyzwał w rodzaju żeńskim, celowo i maksymalnie agresywnie. Dostał tak protekcjonalno-lekceważącą odpowiedź, że z miejsca umilkł XD


Fala hejtu jest w mediach, na żywo rzadko się ją spotyka (co nie znaczy, że nie ma). Ja sobie zawsze myślę, że to biedni, sfrustrowani ludzie ze stadem problemów w pracy i w domu, którzy po prostu muszą poczuć się od kogoś lepsi, żeby się nie załamać.



Re: xxx 2012.05.29, 14:10
[autor]
marcin pisze:

Fala hejtu jest w mediach, na żywo rzadko się ją spotyka (co nie znaczy, że nie ma). Ja sobie zawsze myślę, że to biedni, sfrustrowani ludzie ze stadem problemów w pracy i w domu, którzy po prostu muszą poczuć się od kogoś lepsi, żeby się nie załamać.

Ja kiedyś sobie pomyślałem tak, że jeżeli autor komentarza publikując go musiałby wyrazić zgodę na automatyczną publikację swojej facjaty too hejterskich komentarzy byłoby max 2-3... Mimo wszystko to jakoś wkurza denerwuje.

PS Marcinie ksiądz w tym odcinku mówi tak:
- Synu, przecież wiesz, że jeżeli zmienisz płeć to w kościele to nic nie zmieni bo urodziłeś się mężczyzną.
Re: xxx 2012.05.29, 14:14
[autor]

Aaaa, to w scenariuszu to też mówił. Ale ja nie jestem z tej parafii, więc nawet nie zauważyłem.


O tak, twarz + hejcenie nie idą w parze...

Re: xxx 2012.05.29, 14:15
[autor]
itsme_a pisze:
Nie wiem dlaczego jestem na to tak mocno uczulony. Wolałbym, żeby temat publicznie nie istniał... Żeby nie było momentu, że gdzieś mogę o tym usłyszeć na imprezie/w pubie/na uczelni. Gdziekolwiek. Może mi ktoś powiedzieć jak sobie z tym radzić? 
jak sobie z tym radzić- nie wiem, ale sam cierpie na coś takiego (i to na dwóch płaszczyznach, bo równie silnie reaguję na rozmowy o homoseksualizmie--> jestem homoseksualny), ale umiem chyba wyjaśnić dlaczego tak jest w moim przypadku. 

większość społeczeństwa nawet nie próbuje być zainteresowana tematyką LGBT i często nie jest wobec nas zyczliwa. łatwiej widziec w kazdym geju przegietą ciotę malującą oczy, w każdym transie fetyszyste i własciwie to chyba pedała (lubi damskie ciuszki, pedały też pewnie je lubią), w lesbijce babochłopa itd.itp. tak jest wygodniej. nie mówię, że takie opinie wygłaszają wszyscy- ale od dawna tylko ta ograniczona grupa rzuca mi sie w oczy. ludzie, którzy nie mają bladego pojecia o temacie, mają na niego wyrobiony pogląd. co za tym idzie, to co można czesto usłyszeć (i niestety to co zdarza im sie pokazać w telewizji) to stereotypy, uprzedzenia, kpiny. wszystko stronnicze i takie, zeby sie spodobało większosci, słabo majace sie do rzeczywistosci. nie denerwowałoby mnie to tak bardzo, gdyby nie to, ze nie spotkałem zbyt wielu rozmówców którzy byliby zwyczajnie ciekawi i życzliwie wysluchali mojej opinii. raz tylko ktos prosił mnie zebym wyjaśnił różnice miedzy tv a ts. 

poza tym wszystkim, chciałbym żyć normalnie, bez etykietki dziwaka której mam juz serdecznie dosyc- a jesli pada takie hasło czuje od razu na sobie spojrzenia ludzi. dlatego stronie od takich rozmów. tak samo za każdym razem gdy słysze "pedał" (ew. lesba) lub widze w telewizji jak pokazuje sie homo środowisko, czuje autentyczny ból. od dziecka żywiołowo na to reaguje. gdybym musiał jakoś sprecyzować, czego ten ból dokładnie dotyczy... czuje sie jakby osoby niepowołane do tego, zupełnie mi obce i często wrogie, poruszały intymną i bardzo ważną sfere mojego zycia i chciały coś w niej zniszczyć swoim ograniczeniem, nienawiścią. czuje sie "pod ostrzałem" takze jeżeli dotyczy to zupełnie obcej mi osoby, z którą łączy mnie jedynie tożsamość płciowa lub/i orientacja. nawet jeżeli ktoś nie jest wrogi, mimowolnie czekam na moment w którym powie, choćby nieumyślnie, coś bolesnego. 

a co do odcinka ukrytej prawdy, przełączyłem go po 5 minutach ;>
zmian: 1, ostatnia: frydrys - 2012.05.29, 14:17
Re: xxx 2012.05.29, 14:41
[autor]

Ale wiecie co, tak szczerze mówiąc, to my wcale nie jesteśmy ofiarami. NAPRAWDĘ!

 

No popatrzcie. Czyż nie jest tak, że w dzisiejszym świecie ludzie, społeczeństwo śmieje się z wszystkiego i wszystkich?

 

No popatrzcie. Śmiejemy się z moherowych babć, często je naprawdę wulgarnie obrzucamy błotem, śmiejemy się z głupoty dresów, śmiejemy się z polityków, z policjantów, z lekarzy, z księży. ITP> ITD

 

No po prostu z wszystkiego ludzie się śmieją. I to, że np: idę sobie, wie o mnie sąsiad i się śmieje, mnie poniża jest straszne. Ale zaraz przejdzie tą samą drogą dziewczyna która uchodzi za latawice i też ją obrzuci błotem. Tak naprawdę, jeżeli ktoś sobie tłumaczy siedzenie w domu i nie życiu z poczuciem własnej płci, tym, że ktoś go wyśmieje jest po prostu głupi. Bo ludzie ze wszystkiego się śmieją. Mnie często spotykają dziwne komenatrze, że nie wyglądam jak facet, że jestem małomęska itp. No i mówią, że ja to taka laska jestem. Tak ale jak się dowiedzą, że zmieniam płeć to zaraz będzie, ze to mam męskie, że ja zawsze bede facetem. I weź tu dogódź ludziom. Prawda jest taka i tyle. Ważne jest to aby samemu umiec się z siebie smiac, bronic się i nie dac soba pomiatac. Tak wiec głowa do góry i ruszamy do boju.

Re: xxx 2012.05.29, 14:59
[autor]
O rany i nagle się okazało, że nie tylko ja mam dość łatki pod tytułem transwenstyta. Właśnie za to mam ostrzeżenia hihi. Że sprzeciwiam się łączenia TS z TV pod jednym szyldem i w jednym koszyku. LOL
Re: xxx 2012.05.29, 15:11
[autor]
moniczka pisze:
Mnie często spotykają dziwne komenatrze, że nie wyglądam jak facet, że jestem małomęska itp. No i mówią, że ja to taka laska jestem. Tak ale jak się dowiedzą, że zmieniam płeć to zaraz będzie, ze to mam męskie, że ja zawsze bede facetem. I weź tu dogódź ludziom.
Swoją drogą będąc jeszcze w podstawówce/gimnazjum/liceum zawsze słuchałem komentarzy w stylu: "zachowujesz się jak facet" "wyglądasz jak facet" "siadasz jak facet" "ubierasz się jak facet" "jesteś kolesiem" "nie przypominasz mi dziewczyny" "nie zachowujesz się jak dziewczyna" "przecież tak robią chłopcy!". W liceum nawet bodajże w drugiej klasie "kolega" na lekcji namalował mnie w wersji męskiej(dodał parę szczegółów typu wielkie mięśnie itd), pokazał swoim koleżkom i jakimś pechem też trafiłem na ten rysunek.
Od zawsze miałem takie przytyki. I tak jak mówisz - śmieszne jest to, że jakby się powiedziało tym ludziom: "tak, odkryliście amerykę. Ja JESTEM facetem." to pewnie zaczęli by bluzgać w drugą stronę ;)

Ale też za daleko poszłaś w swoich wnioskach. Ja na ten przykład żyję jako ja 24/h i jedyne momenty w których muszę się podawać za kogoś "innego"(choć to w sumie też ja) następują przy używaniu jeszcze niezmienionych dokumentów. Także absolutnie "mam dość k.. tego tematu w mediach" nie równa się "zamykam się w piwnicy i głośno płaczę jak to mi źle i niedobrze". No.
zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.05.29, 15:12
Re: xxx 2012.05.29, 15:27
[autor]
itsme_a pisze:

Ale też za daleko poszłaś w swoich wnioskach. Ja na ten przykład żyję jako ja 24/h i jedyne momenty w których muszę się podawać za kogoś "innego"(choć to w sumie też ja) następują przy używaniu jeszcze niezmienionych dokumentów. Także absolutnie "mam dość k.. tego tematu w mediach" nie równa się "zamykam się w piwnicy i głośno płaczę jak to mi źle i niedobrze". No.


No widzisz, ja ci zazdroszcze. Że żyjesz jako Ty cały czas. Znaczy wiesz, to też nie jest tak, że ja nie mogę. Mogłabym już zacząc coś tam ubierac bardziej damskiego, malowac się. Ale czułabym się sztucznie. Sztucznie dlatego, po najpierw chciałabym poprawić kilka rzeczy i uswiadomic kilka osob. I wtedy zaczne zyc jako Monika dziewczyna ratownika 24h. Moim wyznaczonym dniem, co moze wam sie wydawac glupie, jest 9 listopad. Wtedy wychodze z domu jako pelnowymiarowa Monisia na swoj film i tak juz zostanie. Do tego listopada mam czas zeby pracowac jeszcze jako chlopak, uswiadomic reszte rodzinki i sama sie przygotowac. Wiele spraw planuje sobie w zyciu i latwiej mi je realizowac.

 

A tak w ogole, to ja sądzę, że moj ts na wiele plaszczyznach zycia mi bardzo pomoze. I z taka mysle chce ruszac w zycie, nowe zycie. Teraz tylko musze zrobic kariotyp zeby zaczac leczenie u Zdrojewicza co w sumie jest dziwne, bo wczesniej o tym nie czytalam, ze zeby zaczac leczenie trzeba miec najpierw opinie, kariotyp i badania hormonalne. Ale coz. Jak mus to mus.

 

 

 

Re: xxx 2012.05.29, 20:30
[autor]
jaki swoj film?
Re: xxx 2012.05.29, 21:20
[autor]
Czemu akurat 9 listopada? Co jest takiego 9 listopada, czego nie ma teraz, albo nie będzie w wrześniu?
Re: xxx 2012.05.29, 21:57
[autor]
autumn pisze:
Czemu akurat 9 listopada? Co jest takiego 9 listopada, czego nie ma teraz, albo nie będzie w wrześniu?

łe pomyliłam się, nie 9 tylko 16 :)

 

Czemu 16? Bo będzie Zmierzch 4 część 2. Czego nie mam teraz? No tego filmu, to raz. Dwa nie zaczełam HRT jeszcze. Dodatkowo mam czas do listopada, bo w grudniu chce jechać na operację nosa, więc od czerwca mam 5 miesięcy na to aby zarobić sobie na ową operację. Akuart mi tyle wystarczy żeby pracować.

 

Nie chce abyście sobie pomyślały, że głupia baba jakimś zmierzchem się podnieca itp. To tylko symbolicznie. Główny powód to właśnie czas na uzbieranie kasy, comming out przed resztą rodziny, pozorne efekty mojej zmiany (typu hormony, fryzura, styl ubierania się).

 

Ja mam wszystko zaplanowane. Mam nadzięje, że wszystko się uda.

Re: xxx 2012.05.29, 22:11
[autor]
a gdzie zamierzasz zrobic nos? :-) Masz jakies dokladniejsze info juz?
Re: xxx 2012.05.29, 22:30
[autor]
yhym :)))) mam poleconą dobrą klinikę :)
Re: xxx 2012.05.29, 23:18
[autor]
itsme_a:
Wolałbym, żeby temat publicznie nie istniał... Żeby nie było momentu, że gdzieś mogę o tym usłyszeć na imprezie/w pubie/na uczelni. Gdziekolwiek. Może mi ktoś powiedzieć jak sobie z tym radzić?

Też mnie to kiedyś jakoś irytowało, a teraz... nie myślę na co dzień o tym, że jestem ts, dla mnie to jakby mówili o kimś innym, więc nie rusza mnie wcale. Mówią o jakimś teesie, więc co mnie to obchodzi? :P

moniczka:
Bo ludzie ze wszystkiego się śmieją.

Dokładnie! I w sumie... śmiech to zdrowie :P 
Re: xxx 2012.05.30, 10:47
[autor]
Cóż widziałam i gra aktorska poprostu mnie powaliła na kolana. W całej historii przez dłuższy kawałek czasu wydawało mi się, że głównego bohatera kreuje się na tego co jest tym pokrzywdzonym, biednym, dobrym, a rodzina z powodu uprzedzeń odrzuca go jako osobę. Już przestał być dla nich kochanym ojcem, a stał się dewiantem. Jest to warte potępienia, ale nie jestem wstanie zaakceptować tego, że pominięto fakt jego oszukiwania. 20 lat oszukiwał małżonkę, dla mnie oszukiwanie tak długo kogoś w tak ważnej sprawie, jest zaprzeczeniem miłości. I tu leży wina bohatera.
maja pisze:
a gdzie zamierzasz zrobic nos? :-) Masz jakies dokladniejsze info juz?

Operacja nosa jest bardzo wbrew pozorom trudna. Bardzo łatwo ją spieprzyć, wielu ludzi ma po nich problemy z oddychaniem, u jeszcze większej liczby ludzi nos nie pasuje do twarzy. Do tej zabawy potrzeba naprawdę artysty. Nie wiem jakiego trzeba mieć kulfona by się na to zdecydować, ale z tego co widzę dla wielu m/k to substytut ffs. Nie tędy droga, nos mało zmieni w passingu, a jedynie pomoże lepiej się poczuć patrząc w lustro. Taniej, pewno wyjdzie samoakceptacja pewnych wad. Ale wymaga więcej wysiłku.

moniczka pisze:
autumn pisze:
Czemu akurat 9 listopada? Co jest takiego 9 listopada, czego nie ma teraz, albo nie będzie w wrześniu?

łe pomyliłam się, nie 9 tylko 16 :)

 

Czemu 16? Bo będzie Zmierzch 4 część 2. Czego nie mam teraz? No tego filmu, to raz. Dwa nie zaczełam HRT jeszcze. Dodatkowo mam czas do listopada, bo w grudniu chce jechać na operację nosa, więc od czerwca mam 5 miesięcy na to aby zarobić sobie na ową operację. Akuart mi tyle wystarczy żeby pracować.

 

Nie chce abyście sobie pomyślały, że głupia baba jakimś zmierzchem się podnieca itp. To tylko symbolicznie. Główny powód to właśnie czas na uzbieranie kasy, comming out przed resztą rodziny, pozorne efekty mojej zmiany (typu hormony, fryzura, styl ubierania się).

 

Ja mam wszystko zaplanowane. Mam nadzięje, że wszystko się uda.


Ok, ok, ale czemu taka twarda data? Zawsze mnie ciekawi stawianie tych twardych dat, większość moich znajomych, którym transition jako tako idzie zaczęła żyć full time ot tak. Wpierw hormony i rzadkie wypady, później parttime, aż w końcu ni stąd ni zowąd fulltime. Mi samej fulltime wyskoczył tak dziwnie, że w męskich ciuchach brano mnie za kobietę. To był dobry znak ;). Stopniowe przenikanie na drugą stronę ma taki sens, że nagle nie stajemy na ulicy w tłumie już jako ja i wpadamy w panikę, że ludzie się gapią, że może coś widać między nogami (lub na klacie), etc. Odrazu na głeboką wodę? Można, ale znam osoby, którym słabo to poszło.
zmian: 2, ostatnia: autumn - 2012.05.30, 10:49
Re: xxx 2012.05.30, 12:21
[autor]
autumn pisze:

Operacja nosa jest bardzo wbrew pozorom trudna. Bardzo łatwo ją spieprzyć, wielu ludzi ma po nich problemy z oddychaniem, u jeszcze większej liczby ludzi nos nie pasuje do twarzy. Do tej zabawy potrzeba naprawdę artysty. Nie wiem jakiego trzeba mieć kulfona by się na to zdecydować, ale z tego co widzę dla wielu m/k to substytut ffs. Nie tędy droga, nos mało zmieni w passingu, a jedynie pomoże lepiej się poczuć patrząc w lustro. Taniej, pewno wyjdzie samoakceptacja pewnych wad. Ale wymaga więcej wysiłku.

 

 

Nos mam duży. I chciałabym go zmniejszyć. Pani dr Grabowska z Bytomia, ponoć jest dobra i poleciła mi ją znajoma. Tak więc to, czy mogą być komplikacje czy nie, w sumie mnie nie interesuje. Muszę nos zrobić i koniec. SRS chyba jest znacznie poważniejszą operacją, a jak wiadomo jakie ryzyko niesie. Cena 7 tysięcy też nie jest zbyt wysoka, akurat jestem w stanie sobie uzbierać do tego listopada.

 

 

Co do twardej daty, no oczywiście to nie jest tak, że ja akurat tego dnia wskakuje w kiecki itp. Będę już zaczynała wczesniej, w sumie to już zaczełam. Ten dzien bedzie moim symbolem zakonczenia zycia jako chlopak i wejscie w nowe zycie. :)

 
 
zmian: 2, ostatnia: moniczka - 2012.05.31, 21:48
Re: xxx 2012.05.30, 12:23
[autor]

autumn pisze:
Nie tędy droga, nos mało zmieni w passingu, a jedynie pomoże lepiej się poczuć patrząc w lustro. Taniej, pewno wyjdzie samoakceptacja pewnych wad. Ale wymaga więcej wysiłku.

 

Co przez to rozumiesz? Moim zdaniem nos zaraz po cyckach jest najważniejszy w wygladzie kobiety. Takie mam odczucie.

Taniej wyjdzie akcpetacja, to na pewno, ale to, że beda ludzie widziec, ze mam klamke od zachrystii to juz nie wiem czy takie mile.

Re: xxx 2012.05.30, 13:43
[autor]

Nos mam duży. I chciałabym go zmniejszyć. Pani dr Grabowska z Bytomia, ponoć jest dobra i poleciła mi ją znajoma. Tak więc to, czy mogą być komplikacje czy nie, w sumie mnie nie interesuje. Muszę nos zrobić i koniec. SRS chyba jest znacznie poważniejszą operacją, a jak wiadomo jakie ryzyko niesie. Cena 7 tysięcy też nie jest zbyt wysoka, akurat jestem w stanie sobie uzbierać do tego listopada.


Myślę, że takiego "dużego nosa" wiele osób mogłoby Ci pozazdrościć. Bo w takim razie mój np. musi być gigantyczny. Moim zdaniem masz ładne, delikatne rysy twarzy i wygląda to wszystko autentycznie tak jak jest :)
Re: xxx 2012.05.30, 14:38
[autor]
moniczka pisze:

autumn pisze:
Nie tędy droga, nos mało zmieni w passingu, a jedynie pomoże lepiej się poczuć patrząc w lustro. Taniej, pewno wyjdzie samoakceptacja pewnych wad. Ale wymaga więcej wysiłku.

 

Co przez to rozumiesz? Moim zdaniem nos zaraz po cyckach jest najważniejszy w wygladzie kobiety. Takie mam odczucie.

Taniej wyjdzie akcpetacja, to na pewno, ale to, że beda ludzie widziec, ze mam klamke od zachrystii to juz nie wiem czy takie mile.


Najważniejsza jest linia włosów i rysy twarzy, ważny jest też głos i trochę mnie wzrost (ale to tylko ściąga podejrzenia, które reszta może rozwiać, wiem co mówię ;)), cycki są daleko, daleko na liście. Płaskich kobiet jest sporo, jakby ich nie było nie byłoby staników z miseczkami AA i A. Sama rozważam tą operację, ale jedyne co mnie interesuje to B, może C. A nos cóż z foty mało widać i nie mówię zrób lub nie. Zwracam uwagę, że ludzie przesadzają z cięciem się. I do tego cena 7000 zł. Poniżej 10000 zł bałabym się dopuścić lekarza do siebie, ale może ja jestem dziwna i zwyczajnie uważam, że jak coś ma być z moim ciałem robione to ma być zrobione dobrze. Na swoim zdrowiu nie będę oszczędzać, dlatego SRS-u w Gdańsku nie planuje mimo licznych pozytywnych opinii ;).
Re: xxx 2012.05.30, 14:58
[autor]
ja też planuję powiększenie piersi. Sądzę, że do wigilii dam radę. Wiem już u kogo i mniej więcej jakie. Ale tu zdam się na radę specjalistki.

http://www.plastyczna.med.pl/Galeria/Powiekszanie-biustu

Gdzieś miałam link ze zdjęciami + podany jaki rozmiar ale mi wcięło jak macie wrzućcie pls.
Re: xxx 2012.05.30, 14:59
[autor]
http://www.aboutplasticsurgery.com/breast-enhancement/before-after-photos
Re: xxx 2012.05.30, 18:09
[autor]

a ja rozumiem Monike, tez mam ten kompleks. Moze i nie mam wielkiego nosa, ale mi sie nie podoba zupelnie jego ksztalt i tez jak najbardziej zamierzam przejsc taka operacje. Po prostu, to mi pomoze w akceptacji


Co do linii wlosow, glosu itp, mysle ze kazdy za wazne cechy uwaza te, ktore u niego mu najbardziej przeszkadzaja. Po prostu tych ktore sa ok nie zauwazamy, wiec wydaje nam sie ze nie sa tak istotne.. 

Re: xxx 2012.05.30, 18:17
[autor]
maja pisze:

a ja rozumiem Monike, tez mam ten kompleks. Moze i nie mam wielkiego nosa, ale mi sie nie podoba zupelnie jego ksztalt i tez jak najbardziej zamierzam przejsc taka operacje. Po prostu, to mi pomoze w akceptacji


Co do linii wlosow, glosu itp, mysle ze kazdy za wazne cechy uwaza te, ktore u niego mu najbardziej przeszkadzaja. Po prostu tych ktore sa ok nie zauwazamy, wiec wydaje nam sie ze nie sa tak istotne.. 


no właśnie

 

a co do ceny za ten zabieg, jest tania 7 tysiecy, ale tez przypomne ze jest polecana. Tak wiec, nie ide w ciemno.

 

Szczerze, to mam taki kompleks z tym nosem, ze nie boje sie ze mi cos spieprza. gorzej byc nie moze moim zdaniem :P

 

ale dziekuje za rozmowe autmun:) duzo mi uzmyslowilas. szkoda ze z tym srs to taka ciezka robota. ja sama sie zastanawiam czy mnie na gdansk bedzie stac a co dopiero tajlandia czy cos.

 

ciezkie jest zycie 19 letniej trans, kiedy rodzina nie chce pomoc z kasa. ehhh

Re: xxx 2012.05.30, 18:24
[autor]
Pomyślcie że Tajlandia kosztuje znacznie więcej niż się wydaje. Bo oprócz kosztu operacji i wyjazdu to rehabilitacja trwa ok 2-3 miesięcy. A pan doktor z Tajlandii nie da wam na to zwolnienia lekarskiego więc trzeba wziąć bezpłatny urlop albo coś innego wymyślić.
Re: xxx 2012.05.30, 22:39
[autor]
barbwire pisze:
Bo oprócz kosztu operacji i wyjazdu to rehabilitacja trwa ok 2-3 miesięcy.
Czyli po Tajlandii jest rehabilitacja, a po Gdańsku nie potrzeba? To tym bardziej lepiej stawiać na Tajlandię :D ;)

(nie no, tak poważnie to ja się nie znam i się nie będę wypowiadać co lepsze, ale takie argumenty są po prostu moim zdaniem słabe)
Re: xxx 2012.05.30, 23:07
[autor]
wendigo pisze:
barbwire pisze:
Bo oprócz kosztu operacji i wyjazdu to rehabilitacja trwa ok 2-3 miesięcy.
Czyli po Tajlandii jest rehabilitacja, a po Gdańsku nie potrzeba? To tym bardziej lepiej stawiać na Tajlandię :D ;)

(nie no, tak poważnie to ja się nie znam i się nie będę wypowiadać co lepsze, ale takie argumenty są po prostu moim zdaniem słabe)

Faceci naprawde po 22 nie mysla. Ja slyszalam, ba, wiem, ze trzeba chyba okolo 1 miesiaca zostac po srs w tajlandii. Tak wiec oprocz kosztów przelotu, operacji dochodzi miesieczny pobyt na drugim koncu swiata. wiec Iwonka jedynie chciala zauwazyc ze same tam 45 czy ile tam za operacje to nie jedyne koszty. :)))

Re: xxx 2012.05.31, 07:46
[autor]
W obu przypadkach potrzebna jest długa rehabilitacja bo po operacji ledwie chodzisz a podniesienie czegokolwiek cięższego od puchu sprawia ból. Tylko Gdańsk da ci zwolnienie które potem przedłużysz u lekarza rodzinnego. Na Tajlandię musisz mieć min miesiąc wolnego bo tyle siedzisz w Tajlandii po operacji i dodatkowo drugi może nawet trzeci miesiąc w Polsce. Ja byłam na chorobowym od 29 listopada 2011 do połowy lutego 2012 po Gdańsku.
Re: xxx 2012.05.31, 12:33
[autor]

ale te baseny, ten klimat, w Polsce tego nie masz :)

Całe szczeście że sporo TSów jeszcze przed SRSem dostaje zwolnienie :) :) :)

Re: xxx 2012.05.31, 15:56
[autor]
I akurat po srs wskoczysz do takiego basenu i zrobisz 10 długości? Już to widzę hehe.
Re: xxx 2012.05.31, 21:19
[autor]

a moze nie takie baseny :D


a co stoi na przeszkodzie by po powrocie z Tajlandii pojsc do lekarza po zwolnienie? Albo nawet przed majac termin ustalony. Pokazujesz dokumenty, wyrok itp, powinno dac sie jakos zalatwic

Re: xxx 2012.05.31, 21:47
[autor]
fizia pisze:

ale te baseny, ten klimat, w Polsce tego nie masz :)

Całe szczeście że sporo TSów jeszcze przed SRSem dostaje zwolnienie :) :) :)


no cale szczescie, moze ty tez dostaniesz :)))
Re: xxx 2012.05.31, 23:19
[autor]
@moniczka
Wiesz, z tymi kosztami to dla mnie tak oczywiste, że nawet nie trzeba tego na każdym kroku podkreślać. Jeśli ktoś się decyduje na wyjazd za granicę, to zawsze oznacza koszty.

Zafiksowałyście się też na tej pracy, a może ktoś prowadzi własną firmę i ma "urlop" kiedy tylko chce :)
Re: xxx 2012.06.01, 03:38
[autor]
wendigo pisze:
@moniczka
Wiesz, z tymi kosztami to dla mnie tak oczywiste, że nawet nie trzeba tego na każdym kroku podkreślać. Jeśli ktoś się decyduje na wyjazd za granicę, to zawsze oznacza koszty.

Zafiksowałyście się też na tej pracy, a może ktoś prowadzi własną firmę i ma "urlop" kiedy tylko chce :)

Kiedy się ma własną firmę, nie ma się w ogóle urlopu. Zamknięcie choćby czasowe działającego przedsiębiorstwa oznacza utratę klientów, a w konsekwencji jej upadek.
No... chyba że to bardzo duża firma.

Ale pomysł, by poprosić polskiego lekarza o zwolnienie jest moim zdaniem najlepszy.
:)
Re: xxx 2012.06.01, 06:13
[autor]
julita_borowska pisze:

Kiedy się ma własną firmę, nie ma się w ogóle urlopu. Zamknięcie choćby czasowe działającego przedsiębiorstwa oznacza utratę klientów, a w konsekwencji jej upadek.
No... chyba że to bardzo duża firma.
Nie musi być bardzo duża, ważne tylko, żeby to była firma, a nie - de facto - samozatrudnienie. Jeśli mogę zasugerować Kiosakiego i jego Kwadrant przepływu pieniędzy:



E - tu znajdują się ludzie pracujący na etacie. Mają swojego szefa, za każdy miesiąc pracy otrzymują stałe wynagrodzenie, niskie (z reguły).

S - samozatrudnieni. Osoby, które mają dość jednego szefa i otwierają własną działaność. Mają tylu szefów ilu klientów, zarobki są bardzo ruchome, średnie.

B - ludzie posiadający własny biznes, nie mają szefa ani szefów, zarabiają nawet jak już przestają cokolwiek robić (dochód pasywny, stały, wysoki)

I - to inwestorzy, inwestują po to. by nie wykonywać żadnej pracy.

Dochód pasywny - pojęcie mało popularne w Polsce. Oznacza okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy.
Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski.
Dochód pasywny można porównać z emeryturą oraz innymi świadczeniami wypłacanymi przez państwo lub jego instytucje, choć jego osiągniecie możliwe jest znacznie wcześniej.
Osoby osiągające dochód pasywny bez wkładu własnej pracy nazywamy rentierami.
Re: xxx 2012.06.01, 09:25
[autor]

Julitko jasne że na urlop nie ma szans chyba że masz mega zaufaną osobę.

Na szczescie ja taka mam. Ma wszelkie pełnomocnictwa do reprezentowania mnie i firmy.

mega ułatwienie.

Re: xxx 2012.06.01, 10:20
[autor]
natulka1983 pisze:

Julitko jasne że na urlop nie ma szans chyba że masz mega zaufaną osobę.

Na szczescie ja taka mam. Ma wszelkie pełnomocnictwa do reprezentowania mnie i firmy.

mega ułatwienie.


a daj spokój :) - Julita to jest taka nieufna :) że od samego momentu wejścia na teren jej firmy czuję na sobie oddech rosłego włochatego ochroniarza :) Właściwie to Ona chyba nie opuszcza firmy :) Pewnie nawet ma tam jaki bunkier i zapas suchego prowiantu na rok :) :) :) 

 

Ja to co innego - wychodze codziennie z pracy i mówię do siebie - "pie..... to wszystko" Rano jadę zawsze z nadzieją że przez noc zniknęła ale skąd - do tej pory codzeiennie stoi :) O Boże - jakbym chciała ograniczyć kontakty w pracą do kanału "Przelewy przychodzące" w moim banku :) Nietesty codziennie muszę iśc i jeszcze ten powalony dress code - oczekują że będę przychodziła ubrana jak facet :)

 

Re: xxx 2012.06.01, 10:40
[autor]
fizia pisze:
 
 

 

Ja to co innego - wychodze codziennie z pracy i mówię do siebie - "pie..... to wszystko" Rano jadę zawsze z nadzieją że przez noc zniknęła ale skąd - do tej pory codzeiennie stoi :) O Boże - jakbym chciała ograniczyć kontakty w pracą do kanału "Przelewy przychodzące" w moim banku :) Nietesty codziennie muszę iśc i jeszcze ten powalony dress code - oczekują że będę przychodziła ubrana jak facet :)

 

Oczekują bo nic nie wiedzą. Sorry, ale mało ludzi patrząc na dorosłego faceta, może wpaść na to, że ten o to facet, nie jest facetem, tylko kobietą.

 

Ania Grodzka dała rade, Ty też byś dała, tyle, ze jak to mowia, zawsze znajdzie się powod.

Fizia jesteś moją zagadką. Nie czaje o co kaman z Tobą. Takim osobm to jak nic, przydała się jakas wygana w lotka. Jak wygram, to ci dam kase.


Re: xxx 2012.06.01, 12:39
[autor]

Właściwie to jak nie widomo o co chodzi to chodzi o pieniądze :)  Na życie, na operacje, na zapewnienie bytu dziecku i jego mamie, na spokojny byt. Tak - chodzi o pieniądze.

Mogę wyprzeć ze swojej osobowości wiele rzeczy ale nigdy nie będę zwolenniczką poglądów " a jakoś to będzie" 

Człowiek nie po to dostał głowę żeby żyć jak bezmózga mucha - "od kupy do kupy"

 

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.06.01, 12:42
Re: xxx 2012.06.01, 12:49
[autor]

Ania Grodzka dała radę. Dała ale bardzo długo pracowała na to aby sobie dać radę. Wiedza o świecie, odpowiedni znajomi, znajomość funkcjonowania rynku, pracowitość i ozdolenienia do zarabiania pieniędzy, wyselekcjonowani przyjeciele.

 

To nie było jakoś. Wygląda na to że wyszło prawie najlepiej jak tylko mogło wyjść - coś jak sławne lądowanie kapitana Wrony.

 

Kupiłabyś dziś bilet na lot z kapitanem Wroną wiedząc że bedziecie musieli lądować bez podwozia? Czego się bać? :) przecież już raz się udało :)

  Bo ja sie nie czuję drugą Anną Grodzką

  

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.06.01, 12:51
Re: xxx 2012.06.01, 14:00
[autor]
Ja też się nie czuję drugą Anią Grodzką. A jednak zmiany dokonałam papiery mam nowe, srs już też za mną, mam pracę, partnera i wszystko układa się jak po maśle. Czasem myślę że układa się aż za dobrze ale cóż pierwsza część życia do dupy więc niech chociaż druga będzie szczęśliwa.
I jednak się dało!!!! Nikt nie mówił że będzie łatwo ale się dało.
Jest takie powiedzenie CHCIEĆ TO MÓC! i wszystko w temacie. Innych ograniczeń nie ma.
Re: xxx 2012.06.01, 14:10
[autor]
Ja akurat nie mogę tak jednoznacznie powiedzieć że całę moje stare życie było/ jest całkowicie do d... i bezowocne. Wykształciłam się, mam ciekawą stałą pracę, płacą mi za nią, mam dziecko. To nie tak że to jest wszystko super bo przecież wszystko robione "pod przykrywką" mojej męskiej powłoki, z codziennym przekonywaniem się że warto jeszcze ten dzień... ale nie mogę powiedzieć że to wszystko śmieci i sie nie liczą. czasem Czuję że staram się na codzień wyszukiwac takie widoki w których nie widać krat bycvia TSką,  staram sie tak ruszać w swoim świecie aby się nie obijać o te kraty (choć raczej sie nie da) , nie patrzę wlustro to nie widzę że zamiast jak piękny ptak wyglądam jak fermowa kura, pobijana i poocierana o kraty codziennego życia w nieswojej bajce. Ale jest i to że na głowę mi nie pada i nie jestem na czyimś utrzymaniu.
Re: xxx 2012.06.01, 14:25
[autor]
No cóż Fizia. Twoim problemem jest tylko to, że ty nawet nie próbujesz spróbować. Zafiksowałaś się na codzienności i na "Nie da się". Bo.......... coś. A to nie prawda. Z całą odpowiedzialnością ci mówię, że się da. Chcieć to móc. Bariery, ograniczenia są tylko w twoim umyśle. Free your mind. To wszystko co musisz zrobić. Na każdy twój problem istnieje rozwiązanie. I to więcej niż jedno. Problem leży tylko w tym aby TO zrobić. 
Re: xxx 2012.06.01, 15:41
[autor]

Fizia skoro tak martwisz się o rodzinę, o swoją pracę, to powiedz mi po co to wszystko robisz? To siedzenie na forum, pisanie, ze jesteś ts, pisanie, że to ci przeszkadza, że to tamto.

Po co??

Tak dla pisania? Daje ci to coś? Wiesz chce jedynie cie zrozumiec.

Bo widzisz, jakbym byla na twoim miejscu i wiedziala, ze nie moge/nie chce zmiany, to nie siedzialabym tu.

Pelno tu postow, takich jak Iwonki, ze jej sie udalo, ze mozna. Lubisz to czytac?

 

A jak to czytasz, to co? Nic ci to nie daje do myslenia?

 

Ja naprawde wyobrazam sobie jak to jest. Wygladasz jak facet, HRT malo da, bez ffs i treningu raczej nie bedziesz wygladac wiarygodnie, masz dziecko za ktore jestes odpowiedzialna, rodzina, stala praca. Ale w tym wszystkim gdzie jestes Ty?

Dlatego tak napisalam o przykladzie Ani Grodzkiej. Bo ona wlasnie powiedziala, chyba w filmie, ze zaluje, ze dopiero teraz to zrobila. Ze zawalczyla o siebie.  mozesz dalej pomagac w wywchowaniu dziecka, kase wysylac nie wiem. Nie znam dokladnie sytuacji. Ale taki wieczny patos nic ci nie da. Bedzie to sie ciągneło i tyle.

 

Szczerze nie rozumiem takich ludzi. Naprawde. I juz nie chodzi nawet o to ze sie nie zmieniaja itp.

Chodzi o to, że takie osoby, piszą na takich forach, przybierają te swoję sweet imionka, Helenka, Maria, Gienia, tak sobie tu marzą marzą, potem wychodzą z neta i żyją w tym kłamstwie.

 A może to nie jest transseksualizm?

No nie wiem co to jest. Bo np: z tego co ja wiem i co sama czuje, transseksualizm to taki problem, ze nie wyobrazam sobie jak mozna x lat zyc  Z KIMS nie bedac soba.

jeszcze tak jak Iwonka np.(mam nadzieje ze sie nie obrazisz ze mowie o tobie Iwonko) zyla sama, nie chciala nikogo oszukiwac, ranic. Ale wlasnie jest duzo "ts" ktorzy zakladaja rodziny, a potem bezczlenie po x latach zmieniaja wszystko, rujnują życie. Dla mnie takie osoby to samoluby, oszusci. I TYLE.

 

 Takie mam zdanie. Bo jakie mogę mieć inne? Jeżeli bierzemy z kimś ślub, przysięgamy mu przed bogiem czy tam przed orzelkiem, potem mamy dzieci, to świadomie wybieramy takie zycie. To nie Indie zeby ktos mi wmowil ze malzenstwo byla nagrane i bylo gowno do gadania.

I proszę niech mi ktoś wytłumaczy, co się dzieje potem, ze ten pozorny ts nagle się uaktywnia?

I co? W wieku ileś tam lat, mając sylwetkie, glos, zarost, twarz męską, będąc postrzganym jako facet, majac dzieci, rodzine, prace, zobowiązania zmieniamy płeć? W imię czego? Właśnego dobrego samopoczucia? To ja się pytam, dlaczego do jasnej cholery tego nie można było zrobić wczesniej?

 

Nie wiem. Może takie osoby po 40 się nudzą zyciem i nagle im odbija szajba. Naprawdę nie wiem. Jeżeli ktoś, ma dziecko zobowiązania tak jak Fizia piszę, to ja na miejscu takiej osoby, bym zamkneła temat, wsuneła pod szafe i tyle. Jak widać tyle lat się dało to dalej też się da. A jak nie to po prostu dowod na to, że jednak wbrew opiniom, ts ma jakiś licznik. W pewnym momencie dochodzi do spiecia i jeb. A jezeli nie, to ja naprawde już nie wiem jak to nazwac.

 

 

Tak więc podsumowując moj wywod, swoja droga dość ostry, uwazam, że osoby transseksualne,

to niekiedy osoby naprawde majace problemy nie tylko z ts, ale tez chyba w ogole z głową. Nie wolno kłamac, nie wolno oszukiwac, zwlaszcza osob ktore się kocha. A ukrywane wlasnej tozsamosci, to oczustwo i klamstwo. Oczywiscie mow o takiej sytuacji, jak sie klamie bardzo dlugo. Nie tka jak np; podczas zmiany ze ktos tam nie wiem. Mowie o osobach bliskich.

To jest analogiczne do gejow ktorzy  maja zony dzieci. To samo. Oszustwo i tyle.

A potem takie osoby isę dziwia i mysla ze milosc wszystko zalatwi.

 

 

Ja nie chcę być taką osobą. Nie chcę. Bo na miejscu takiej kobiety, ktorej mąż po x latach pozycia, oswiadcza, że pragnie byc kobieta, ze nią jest, to bym wziela patlenie, rozwaliła łeb i zakopała pod altanką. I nie za to, ze moj maz chce byc kobieta. Tylko za to, że tyle lat klamał. Oszukiwał. łgał. udawał.

 

I to jest sedno sprawy. Dlatego ludzie tak na nas patrzą. I tak nas oceniaja. Bo malo jest mlodych ts o ktorych wiadomo, o ktorych sie mowi. Ale za to duzo jest wlasnie takich, ściemniaczy, kjtorzy na starosc zmieniaja się i rujnuja ludziom bliskim zycie. I dlatego zawsze bedziemy utozsamiani z facetem w kiecce. Przez takie błędy. Mam nadzieje, ze sie to zmieni.

 

zmian: 1, ostatnia: moniczka - 2012.06.01, 15:42
Re: xxx 2012.06.01, 18:58
[autor]
 To ja się pytam, dlaczego do jasnej cholery tego nie można było zrobić wczesniej?

Może dlatego, że dzieci były za młode i nie zrozumiałyby, albo dlatego, że wtedy zmiana płci była znacznie trudniejsza niż dziś.


mozesz dalej pomagac w wywchowaniu dziecka, kase wysylac nie wiem.

Wysyłanie kasy to nie jest rodzicielstwo.


zmian: 2, ostatnia: jul7 - 2012.06.01, 19:01
Re: xxx 2012.06.01, 19:01
[autor]
Łatwiej jest życie rozgrywać cudzymi kartami.
Trudniej grać swoimi.
:)
zmian: 1, ostatnia: julita_borowska - 2012.06.01, 19:01
Re: xxx 2012.06.01, 21:09
[autor]
julita_borowska pisze:
Łatwiej jest życie rozgrywać cudzymi kartami.
Trudniej grać swoimi.
:)
To jest pewna mądrość życiowa - ucz się na cudzych błędach, a skoro nie chcą ich popełnić to im to podpowiedz ;)
Re: xxx 1970.01.01, 01:00
[autor]
moniczka pisze:

Fizia skoro tak martwisz się o rodzinę, o swoją pracę, to powiedz mi po co to wszystko robisz? To siedzenie na forum, pisanie, ze jesteś ts, pisanie, że to ci przeszkadza, że to tamto.

Po co??

Tak dla pisania? Daje ci to coś? Wiesz chce jedynie cie zrozumiec.

 

 

Bycie tu daje mi możliwośc dzielenia się swoimi myślami i uważnego czytania tego co piszą inni, przez co pewnych rzeczy nie musze dotknąć sama żeby wiedzieć ze są. To tez jest pewien sposób na wyrzucanie z siebei czegoś. Poza tym - ja w ten sposób mysle - czasem musze swoje mysli usłyszec lub przeczytac aby do mnei trafiły

 

 

Bo widzisz, jakbym byla na twoim miejscu i wiedziala, ze nie moge/nie chce zmiany, to nie siedzialabym tu.

 

Ani nie wiem że nie moge, ani nie myslę że nie chcę , ja po prostu myślę tu głosno o tym

 

 

Pelno tu postow, takich jak Iwonki, ze jej sie udalo, ze mozna. Lubisz to czytac?

 

Różnimy sie nieco w ocenie sytuacji. Ja uznam że się udało jak za 10lat powie mi że jest OK

 

A jak to czytasz, to co? Nic ci to nie daje do myslenia?

 

Daje mi - wiem że jestem inna, bardziej ostrożna, choć można to nazwać zachowawczościa- niezależnie od TS zawsze taka byłam.

 

 

Ja naprawde wyobrazam sobie jak to jest. Wygladasz jak facet, HRT malo da, bez ffs i treningu raczej nie bedziesz wygladac wiarygodnie, masz dziecko za ktore jestes odpowiedzialna, rodzina, stala praca. Ale w tym wszystkim gdzie jestes Ty?

 

Wyglądam jak facet na codzień, jak chce wygladać jak babka i chodzić po ulicy, to wygladam lepiej niż niektóre TSki latajace z zadowoleniem po ulicach. Głos mam dosyć wysoki wiec tez uchodzi.  Można powiedzieć - jestem bardziej samokrytyczna i mniej bezczelna :) Jak 90% TS przydałby mi się trening wszelaki i FFS :). Jestem megaodpowiedzialna, mam rodzine i stała pracę i jestem TSka - dokładnie tu w tym jestem, nie w sobie, staram się szanować ludzi którym coś obiecałam, tylko tu i teraz bo tyle mnie ile dla innych zrobię

 

 

Dlatego tak napisalam o przykladzie Ani Grodzkiej. Bo ona wlasnie powiedziala, chyba w filmie, ze zaluje, ze dopiero teraz to zrobila. Ze zawalczyla o siebie.

No jednak z jakiegos powodu zrobiła to po 50-tce :) Na przykład ma syna, swojego z krwi i kości.

 

  mozesz dalej pomagac w wywchowaniu dziecka, kase wysylac nie wiem.

na szczęście jak napisałas -raczej z tego co piszesz to faktycznie nie wiesz :) Wychowywanie syna to wysyłanie kasy ???!!!!!

 

 Nie znam dokladnie sytuacji. Ale taki wieczny patos nic ci nie da. Bedzie to sie ciągneło i tyle.

 

Bedzie i może to zrobię a na razie sobie tu myślę, pisze co potrafie i czerpię z doświadczeń innych, tylko je krytycznie filtruję. Jak ktoś mi pisze że nie ma nietolerancji bo tydzień temu w pracy powiedział i wszystko jest OK, jak ktoś mi pisze że pięć miesiecy temu zrobił SRSa i wszystkim poleca bo to jest super ekstra to sobie mysle że mało takie osoby wiedzą. Ja wyrosłam z tego, że trzeba ręke do pieca wsadzic aby się przekonać, że parzy. Jest też inna kwestia - faktycznie sa osoby, które dotkneły dna - wtedy po pierwsze - kolejny upadek jest z małej wysokości, po drugie każda poprawa jest mega poprawą.

 

 

Szczerze nie rozumiem takich ludzi. Naprawde. I juz nie chodzi nawet o to ze sie nie zmieniaja itp.

Chodzi o to, że takie osoby, piszą na takich forach, przybierają te swoję sweet imionka, Helenka, Maria, Gienia, tak sobie tu marzą marzą, potem wychodzą z neta i żyją w tym kłamstwie.

 A może to nie jest transseksualizm?

 

ja nie wiem co to jest transseksualizm kogoś tam , ja wiem jaki on jest u mnie. Wiem ze w wielu aspektach jestem bardziej kobieca niz niketóre TSki ale w innych jestem bardziej męska ale to nie czyni bycia TSka. Ja wiem ze tam w środku mnie jest jednak babka i tyle :)

 

No nie wiem co to jest. Bo np: z tego co ja wiem i co sama czuje, transseksualizm to taki problem, ze nie wyobrazam sobie jak mozna x lat zyc  Z KIMS nie bedac soba.

jeszcze tak jak Iwonka np.(mam nadzieje ze sie nie obrazisz ze mowie o tobie Iwonko) zyla sama, nie chciala nikogo oszukiwac, ranic. Ale wlasnie jest duzo "ts" ktorzy zakladaja rodziny, a potem bezczlenie po x latach zmieniaja wszystko, rujnują życie. Dla mnie takie osoby to samoluby, oszusci. I TYLE.

 

A dopuszczasz, że można być jako chłopak wychowywanym "na żołnierza", od poczatku w warunkach gdzie nie masz wyjścia, każda niesubordynacja kończy sie wpierd..., masz wykonywac rozkazy. To nie był świat dla wolnomyślicieli facetów, a co dopiero dla faceta który pod spodem jest babką. Nie wiem czy rozumiesz ale to mniej wiecej tak -po uslyszeniu jakiegoś polecenia mówisz "ale" i zanim kończysz wymawiać "e" dostajesz w ryj - czaisz? Jak Ci każą to zapierdalasz przez 12godzin sipą a pózniej  śpisz na stojaco, jak Ci każa to śpisz na betonie, jak Ci każa czekac na mrozie -20C w charakterze szofera przez pół nocy [pod czyims domem to czekasz, wszystko pod przykrywką - na zewnątrz sielsko- anielsko. Najgorsze jest to że później sama nie wierzysz, że to co czujesz to prawda. Wiesz, że jestes pojebem po prostu i nie ma się co tym chwalić - jak to facet babą?, nie ma takiej opcji!!!! Ja żeby do tego dojśc to po pierwsze musiałam się wynieść z własnego domu, póxniej jeszcze straciłam sporo lat i godzin u terapeuty tyle, że pewnie średnio ze 20 transów bym obdzieliła.

Dopuść, że sa takie stany umysłu, które sprawiają ze wiesz ze coś jest nei tak ale ty przez lata blokujesz wprost oczywiste odpowiedzi. Na skutek tego co powyżej napsiałam. Moja partnerka zawsze wiedziała o mnie wszystko co ja wiedziałam i potrafiłam nazwać o sobie, dalej wie. Ja też nei dopuszczam że sa osoby któe mogłyby świadomie oszukac kogoś wchodza w zwiazek.

 

Ale wchodzą bo liczą że to nei jest TS, że jakoś to bedzie, że dam radę

  - to nie jest niezwykłe akurat - wiele osób TS (i K/M i M/K) to zrobiło wiec może poszerz horyzonty :)

 

 Takie mam zdanie. Bo jakie mogę mieć inne? Jeżeli bierzemy z kimś ślub, przysięgamy mu przed bogiem czy tam przed orzelkiem, potem mamy dzieci, to świadomie wybieramy takie zycie. To nie Indie zeby ktos mi wmowil ze malzenstwo byla nagrane i bylo gowno do gadania.

I proszę niech mi ktoś wytłumaczy, co się dzieje potem, ze ten pozorny ts nagle się uaktywnia?

 

No zapytaj na przyklad Anny Grodzkiej, jak znasz innych to też zapytaj. To się dzieje z powodów m.in takich jak powyżej napisałam :)

 

 

I co? W wieku ileś tam lat, mając sylwetkie, glos, zarost, twarz męską, będąc postrzganym jako facet, majac dzieci, rodzine, prace, zobowiązania zmieniamy płeć? W imię czego? Właśnego dobrego samopoczucia? To ja się pytam, dlaczego do jasnej cholery tego nie można było zrobić wczesniej?

 

Dlatego do cholery :),  że wcześniej myślisz że to nie TS (bo TS jawią Ci się jako marsjanei, totalne odjeby na trzech nózkach a przeciez Ty tylko trochę jesteś nei tak ) i że jakoś to będzie, że sie uda, że sie chce wychować dziecko, że Ci szkoda czegos stracić.... Wbrew temu co się później podkreśla nie wszyscy TS "przed" to życiowi nieudacznicy - bardzo czesto zamiast w wódkę czy narkotyki uciekają w prace, nauke, działalność społeczną, polityczną i to działa, znaczy przynosi efekty tej działalności. No i sorry - jest znacznie mądrzejsze i mniej samolubne niż chlanie czy ćpanie

 

Nie wiem. Może takie osoby po 40 się nudzą zyciem i nagle im odbija szajba. Naprawdę nie wiem. Jeżeli ktoś, ma dziecko zobowiązania tak jak Fizia piszę, to ja na miejscu takiej osoby, bym zamkneła temat, wsuneła pod szafe i tyle. Jak widać tyle lat się dało to dalej też się da.

No właśnie jest taki moment kiedy wiesz, że się nie da, jest coraz ciężej. To jest też czesto na przykład w momencie kiedy się dowiesz, że Twoje zycie jest jedno, tu i teraz, nie trwa wiecznie i albo tu i teraz albo d...a. To chyba powoływana przez Ciebie Ania tak miala troche po wyleczeniu nowotworu

 

 A jak nie to po prostu dowod na to, że jednak wbrew opiniom, ts ma jakiś licznik. W pewnym momencie dochodzi do spiecia i jeb. A jezeli nie, to ja naprawde już nie wiem jak to nazwac.

 

Ciekawa teoria, coś w tym moze być :) - warte zgłebienia, tak samo jak same przyczyny pojawiania się TSów

 

 

Tak -

Re: xxx 2012.06.01, 22:12
[autor]

Fiziu, kochanie, dziękuje, ze mi odpisalas. Że w koncu na tym forum, napisalas coś wiecej niz pierd&%&#enie kota w bambus. Teraz już wiem mniej wiecej jak Ty to widzisz, co cie sklonilo do tego, jak to wyglada. O to mi chodzilo. Zeby sie dowiedziec cos o tobie. Bo w sumie moglam sie tylko domyslac, wiec dlatego zalozylam, ze twoja zona nic nie wie i wiele innych.

 

ROzumiem o co ci chodzi. Nie doświadczylam czegos takiego, ale jestem w stanie sobie wyobrazic. Dlatego na takich forach, w takim srodowisku, osoby powinny od razy wykladac kawe na lawe, zeby potem nikt nie siał domysłów. Bo ja z gory zalozylam, ze ty oklamujesz zone i w ogole. Teraz juz wiem i gitara. Ale co ogolnie do mojej oceny osob ktore to ukmrywaja jest niezmienna. Dla mnie takie osoby to wstretni oszusci.

 

 

Re: xxx 2012.06.01, 23:25
[autor]
moniczka:
Bo widzisz, jakbym byla na twoim miejscu i wiedziala, ze nie moge/nie chce zmiany, to nie siedzialabym tu.

A ja tym bardziej bym siedział, chociaż w internecie być sobą.

moniczka:
Tak więc podsumowując moj wywod, swoja droga dość ostry, uwazam, że osoby transseksualne, to niekiedy osoby naprawde majace problemy nie tylko z ts, ale tez chyba w ogole z głową.

No z całą pewnością, ja bym powiedział że takie czy inne problemy z głową ma 99,9% ts, bo to jest niejako wpisane... (nie mam tu oczywiście na myśli tego co większość społeczeństwa rozumie pod pojęciem "problemów z głową").

moniczka:
Bo na miejscu takiej kobiety, ktorej mąż po x latach pozycia, oswiadcza, że pragnie byc kobieta, ze nią jest, to bym wziela patlenie, rozwaliła łeb i zakopała pod altanką. I nie za to, ze moj maz chce byc kobieta. Tylko za to, że tyle lat klamał. Oszukiwał. łgał. udawał.

Rozumiem, ale... nie dopuszczasz do siebie myśli, że ludzie popełniają błędy? Po prostu. Wiem, to przykre i może mieć bardzo przykre skutki... ale tak jest. Takie jest życie.
Re: xxx 2012.06.01, 23:28
[autor]

Ja ta "kawe na ławę" wyłożyłam tu z 10razy, tylko akurat tego nie czytałaś - przepraszam kilka koleżanek i kolegów za to że powtórzyłam pewne fakty po raz któryś. Do rozpisania się zacheciło mnie to że poruszyłaś  kilka bardzo precyzyjnych spraw i mogłam w miare precyzjnie napisac Ci jak to dla mnie wygląda. Nieświadomość rzeczywistości albo dobrze ukryte udawanie laika w celu wyciągnięcia nieco osobistych informacji było na tyle wiarygodne, że się skusiłam.

 

Życie TSów M/K  można by zamknąć chyba w takim trójkacie historii zbliżonych do historii Michaliny Manios, Anki Grodzkiej i  takich TSów co umieraja w nieswojej bajce dożywszy starości. Reszta TSek jest gdzies pomiedzy, pomieszana i niepowtarzalna tak jak tylko natura potrafi i dlatego nigdy nie przyjmę sobei za wzór tego co ktoś? Bo ani ja ktosia nie znam ani on mnie.

 

Jedni pija lub narkotyzują się przez 20lat w samotności, inni uciekają w prace, kariery, dorabiają się rodzin i dzieci. Ja wybrałam tak, inne Tski inaczej. Wszystkie drogi mają swoje wady, mają i zalety - każdy sobie musi iść po swojemu bo tak jak napisała Julita - w razie pomyłki "doradcy" się upłynnia :) a zainteresowany będzie w "nocniku" siedział sam.

 

Jestem akurat teraz w takim momencie życia że właśnie czuje iż dotychczasowa scieżka mi sie kończy. Wiem że kiedyś zrobiłam źle. Gdybym raz jeszcze żyła z tamta świadomoscia to bym tak samo zrobiła - wtedy wg mnie było to najlepsze wyjście. gdybym natomiast wtedy miała dzisiejsza świadomość to bym się tu nie zaliła tylko dawno żyła po drugiej stronie.

 

Teraz mam tylko problem taki, że jestem uwikłana uczuciowo, i w różny inny sposób z tym co robiłam a bez częściowego zamknięcia starego zycia nie zacznę nowego. I to jest problem bo o ile pewne rzeczy są kwestią umów (praca, małżeństwo nawet) to kwestia tego, że jestem ojcem nie jest dla mnie łatwa - to nie była umowa. Świadomie zostałam ojcem i teraz nie mogę sobie znaleźć  łatwego wytłumaczenia na porzucenie dziecka jak "kukiełki ze starej bajki" . To jest człowiek, jest moim dzieckiem, kocham je tak jak tylko rodzic może kochać i kombinuję jak znaleźć sobie  scieżke pomiędzy pozostawieniem dziecka z powodu zmiany płci a pozostowieniem dziecka z powodu "nagłego odejscia" :) które grozi mi z przedłużającego się życia w czarnej d..e :) To jest bardzo proste w sumie. Tylko trzeba to poczuć :( 

  

 

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.06.01, 23:43
Re: xxx 2012.06.02, 09:20
[autor]
fizia pisze:
moniczka pisze:

Tak więc podsumowując moj wywod, swoja droga dość ostry, uwazam, że osoby transseksualne,

to niekiedy osoby naprawde majace problemy nie tylko z ts, ale tez chyba w ogole z głową. Nie wolno kłamac, nie wolno oszukiwac, zwlaszcza osob ktore się kocha. A ukrywane wlasnej tozsamosci, to oczustwo i klamstwo. Oczywiscie mow o takiej sytuacji, jak sie klamie bardzo dlugo. Nie tka jak np; podczas zmiany ze ktos tam nie wiem. Mowie o osobach bliskich.

To jest analogiczne do gejow ktorzy maja zony dzieci. To samo. Oszustwo i tyle.

A potem takie osoby isę dziwia i mysla ze milosc wszystko zalatwi.

A ja będę przewrotna - dlaczego nie wolno kłamać? Bo mama jak się dowie da jakąś karę? A może dlatego, że Bozia nie lubi kłamania? Kłamstwo to druga natura kobiety  - makijaż, odpowiedni fason ubrania. Poza tym oszukiwanie jest miarą inteligencji, z tym, że widać znalazł się kiedyś spryciarz i powiedział "kłamać nie wolno" i w ten sposób oklamał większość ludzi.
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.06.02, 09:21
Re: xxx 2012.06.02, 09:59
[autor]
fizia pisze:

Gdybym raz jeszcze żyła z tamta świadomoscia to bym tak samo zrobiła - wtedy wg mnie było to najlepsze wyjście. gdybym natomiast wtedy miała dzisiejsza świadomość to bym się tu nie zaliła tylko dawno żyła po drugiej stronie.

Bo dobre decyzje są wynikiem posiadanego doświadczenia, a doświadczenie jest konsekwencją złych decyzji.
Re: xxx 2012.06.02, 10:17
[autor]
hej
Re: xxx 2012.06.02, 10:20
[autor]
wronowata pisze:
A ja będę przewrotna - dlaczego nie wolno kłamać? Bo mama jak się dowie da jakąś karę? A może dlatego, że Bozia nie lubi kłamania?
Oczywiście wolno, ale społeczne konsekwencje posługiwania się kłamstwem są, na dłuższą metę, niekorzystne dla kłamcy.

Jeżeli już koniecznie trzeba, to jest to środek, którym można posłużyć się sporadycznie, w niektórych sytuacjach i nie wobec osób na których nam zależy. No i najlepiej nie kłamać wprost, tylko mówić najprawdziwszą prawdę tak dobraną i skrojoną, żeby kłamstwo zrodziło się w umyśle naszego rozmówcy.

"Zaufanie otwiera możliwości, które w innych przypadkach nie są możliwe".
A jeśli masz opinię kłamcy, to d.... nie możliwości.

18 zasad budowania zaufania:
1. Samo-zaufanie jest krytycznym czynnikiem kreującym zaufanie.
2. Czekanie, aż inni udowodnią swoją wiarygodność jest niewystarczające.
3. Zaufanie buduje się bardzo długo a może być zniszczone w jednym momencie.
4. Nie zbudujesz zaufania, jeśli traktujesz je jako środek do celu.
5. Nie można zbudować zaufania bez respektowania wartości.
6. Zaufanie jest często niewidoczne.
7. Zaufanie wymaga zaangażowania.
8. Zaufanie polega zwykle na odwzajemnionych relacjach.
9. Zaufanie otwiera możliwości, które w innych przypadkach nie są możliwe.
10. Zaufanie jest zmienne w czasie.
11. Należy unikać substytutów zaufania.
12. Należy unikać gry władzy.
13. Należy budować kulturę wysokiego zaufania w organizacji.
14. Należy unikać ciągłego dławienia konfliktów.
15. Należy dbać o zgodność, unikać strategii oszustwa (zafałszowania, ukrycia, dwuznaczności) w procesach komunikacji.
16. Należy redukować niepewność.
17. Należy pamiętać, zachowania obserwowalne stanowią „wierzchołek góry lodowej”.
18. Należy traktować ludzi uczciwie i równo - sprawiedliwie.

W kontekście szerokiego spojrzenia na zaufanie, zarządzanie przez zaufanie może być rozpatrywane w dwojaki sposób. Po pierwsze jako proces, w wyniku którego jednostka A osiąga zaufanie innych jednostek. Zaufanie owo jest istotnym kryterium sukcesu i przetrwania, ponieważ skłaniana jednostki do podjęcia współpracy z jednostka A. Nie jest rzadkim zjawiskiem, iż część ludzi usiłuje budować fałszywy obraz własnej wiarygodności z wielu powodów, chociażby dla osobistych korzyści. Po drugie umiejętność właściwej oceny wiarygodności innych jednostek jest równie ważna jak proces budowania własnej wiarygodności.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zarz%C4%85dzanie_przez_zaufanie
Re: xxx 2012.06.02, 10:44
[autor]
moniczkaz pisze:
hej


dziecinko życie ci nie miłe? co się tutaj panoszysz z moim nickiem. Paszoł won

 

 

^^

Re: xxx 2012.06.02, 10:50
[autor]

NIEEEEEEEEEEE

 

Stop. Oświadczam STOP. Stop filozofowaniu. Błagam. Wronowata, Freja paszoł won. Tutaj Fizia takie mądre rzeczy pisze, w końcu od kilku tematów, poruszony został temat życiowy, tematem ktorego jest ts, a znowu wronowata stara się z tego zrobic miejsce do jej chorych przemyslec.

 

Wronowata wiesz czemu nie mozna kłamac? Bo mozna dostac za to po ryju. Koniec. Filozofia XXI wieku.

 

 

:)))

Re: xxx 2012.06.02, 11:26
[autor]
moniczka pisze:

NIEEEEEEEEEEE

 

Stop. Oświadczam STOP. Stop filozofowaniu. Błagam. Wronowata, Freja paszoł won. Tutaj Fizia takie mądre rzeczy pisze, w końcu od kilku tematów, poruszony został temat życiowy, tematem ktorego jest ts, a znowu wronowata stara się z tego zrobic miejsce do jej chorych przemyslec.

 

Wronowata wiesz czemu nie mozna kłamac? Bo mozna dostac za to po ryju. Koniec. Filozofia XXI wieku.


:)))

No to się nazywa pełna kultura ;D

Nie myl filozofii z sarkazmem, jednak skoro mówisz, że to filozofia, to odpowiem na sposób przykazania jezusowego ("Niech wasza mowa będzie prosta: tak - tak; nie - nie). Moniczka pier..(piip)..isz jak struta, bo jesteś młodziutka. Życie to nie tylko płeć, to nie tylko praca, to nie tylko uśmiech na twarzy. Życie jest kur..(piip) ...kie. Idealistką można być kiedy jest się na czyimś utrzymaniu.
zmian: 2, ostatnia: julita_borowska - 2012.06.02, 11:28
Re: xxx 2012.06.02, 11:40
[autor]
"Młodym transkom" (młodym nie wiekiem, ile czasem od rozpoczęcia kuracji) przyszłość wydaje się świetlana i prosta, więc idą przed siebie jak burza. 
Sęk w tym, że nakręca je nie tyle rozsądek, czy świadomość, ile testosteron - hormon odpowiedzialny za odwagę i agresję. 
Tak Moniczka, jak Barbwire (mimo że jest już po srs-ie) jadą na testosteronowym haju.
Stąd agresja, głoszone przez nie odważne hasła, czy nakłanianie do radykalnych decyzji.
Sęk w tym, że "testosteronowy haj" kiedyś minie. Mgła świetlistej przyszłości, przesłaniająca do tej pory oczy opadnie, odsłaniając szarą rzeczywistość. Psychika zacznie słabnąć, pojawią się problemy, jakich wcześniej nie było. Już nie będzie hurra, czy "jakoś to będzie".
Przykro o tym pisać, ale tak to właśnie działa.
:)
J.B.
Re: xxx 2012.06.02, 11:51
[autor]
W sumie testosteron powoduje, że sprawy nie widzi się w pełnej perspektywie, a to ułatwia podejmowanie deecyzji - dobrych czy złych to nie ma znaczenia.

* to zdanie jest tylko marginalną uwagą do postu Julity, nie wymag od nikogo komentarza i zejścia z życiowego tematu
Re: xxx 2012.06.02, 11:56
[autor]
ja głosze radykalne poglądy, ja jestem na haju, bo jestem przeciko kłmastwu i życiu wiecznie z tymi samymi genitaliami. kyrie elejson.
Re: xxx 2012.06.02, 12:00
[autor]
moniczka pisze:
ja głosze radykalne poglądy, ja jestem na haju, bo jestem przeciko kłmastwu i życiu wiecznie z tymi samymi genitaliami. kyrie elejson.
99.9% społeczeństwa chce żyć wiecznie z tymi samymi genitaliami. Amen.
Re: xxx 2012.06.02, 12:08
[autor]

wronowata proszę cię. Dobrze wiesz o czym pisze i co mam na myśli. To forum dla 99,9% ludzi tego świata czy dla osó transseksualnych?

 

Słuchajcie, to nie jest tak, że ja mam klapki na oczach. 

 Ja żyję na utrzymaniu rodziców. Super. Tak żyje. Dają mi jeść i dach nad głową. Ale czy ktoś mi pomaga z leczeniem? Nie. Nikt. Mam 19 lat wiec trudno aby wyprowadziła się z domu i żyła na własny rachunek, kiedy mam taki problem. To ja teraz chodzę do pracy, odkładam każdy grosz i marzę o tym aby za rok mi starczyło na dokończenie leczenia. Matka ma mnei w dupie, wychodzi z założenia, ze to moje widzimisię, siostrze daje kase pomimo, ze ta ma rodzine, meza, dziecko, mieszkanie dwa samochody, ja musze zaciskac zęby.

 

Ja mam lekkie zycie? Nie. Nie mam lekkiego życia. Czuje sie intruzem we wlasnym domu. Czuje sie okropnie. I pomimo wieku juz swoje porzezylam i cos tam moge sie wypowiedziec.

 

na tym forum zauwazylam, ze kazda opinia inna od tej ktorą gloszą te stare baby jest zła. Ze zaraz ktos jestes bezczelny, ze ktos nie zna zycia itp. Wiecie co, ale takiego zycia to ja nie chce znac. Pierdziele takie zycie. Po to sie zmieniam, zeby wlasnie nie meic takiego zycia jak nie ktorzy tutaj.

Re: xxx 2012.06.02, 12:09
[autor]
julita_borowska pisze:
"Młodym transkom" (młodym nie wiekiem, ile czasem od rozpoczęcia kuracji) przyszłość wydaje się świetlana i prosta, więc idą przed siebie jak burza. 
Sęk w tym, że nakręca je nie tyle rozsądek, czy świadomość, ile testosteron - hormon odpowiedzialny za odwagę i agresję. 
Tak Moniczka, jak Barbwire (mimo że jest już po srs-ie) jadą na testosteronowym haju.
Stąd agresja, głoszone przez nie odważne hasła, czy nakłanianie do radykalnych decyzji.
Sęk w tym, że "testosteronowy haj" kiedyś minie. Mgła świetlistej przyszłości, przesłaniająca do tej pory oczy opadnie, odsłaniając szarą rzeczywistość. Psychika zacznie słabnąć, pojawią się problemy, jakich wcześniej nie było. Już nie będzie hurra, czy "jakoś to będzie".
Przykro o tym pisać, ale tak to właśnie działa.
:)
J.B.


to ciekawe ile lat ty bylas na haju. -.-

 

Re: xxx 2012.06.02, 12:27
[autor]
Mimo że mam 22 lata i jestem na "testosteronowym haju" to doskonale rozumiem Fizię.
Nie dla tego iże jestem bardzo empatyczna ale ja dla większości z was mogę wyglądać na dziwaka.
Bo w dobie powszechnie dostępnych informacji w internecie ja zamiast udać się od razu do seksuologa to próbowałam to zdusić w sobie i dostosować do społeczeństwa.

Po maturze poszłam na studia, nie wyszło... następny rok, znowu na studia i znowu nie wyszło...

Próbowałam na siłę być "normalnym chłopcem",
na siłę ubierałam się jak chłopak,
na siłę próbowałam rozmawiać z kolegami o motoryzacji i "dupie marynie",
na siłę chciałam być dobrym synkiem jak każdy inny chłopak z mojej wioski, itd.

Aż wreszcie poszłam do seksuologa, późno bo późno. I też mogę teraz powiedzieć że gdybym znowu miała 18 lat i tą świadomość co teraz to już byłabym po drugiej stronie ale zrobiłam jak zrobiłam, nie mogę mieć do siebie żalu. Teraz już wiem kim jestem i zamierzam się zmienić.

Moniczko, u mnie ojciec nie wie a dalej mieszkam z rodziną. Widzi, patrzy na mnie, mówi do mnie "pedał" ale muszę to wytrzymać bo równie dobrze mogłabym się wyprowadzić ale wynajem pokoju też kosztuje, nie mówiąc nawet o wyżywieniu...
A to wszystko daje sporą miesięczną sumkę, więc póki co wolę zacisnąć zęby kiedy słyszę że wyglądam jak "baba", "pedał".
Re: xxx 2012.06.02, 12:36
[autor]
Testosteronowy haj nie jest niczym złym, jeśli nie objawia się agresją do innych.
:)
Re: xxx 2012.06.02, 12:48
[autor]
julita_borowska pisze:
Testosteronowy haj nie jest niczym złym, jeśli nie objawia się agresją do innych.
:)
No to jest jednak forum i tutaj każdy powinien każdego wysłuchiwać. :)

Oczywiście nie zazdroszczę Fizi sytuacji w jakiej jest ale wiem że jeżeli ja urodziłabym się dużo wcześniej to może też ożeniłabym się, miałabym dziecko bo presja jaką bym czuła byłaby zbyt duża. A wtedy nie było forum transseksualizm.pl, trans-fuzji, nie było Anny Grodzkiej i w ogóle nie było internetu.
To ja teraz ciągle słyszę w moim otoczeniu że transi, lesby i pedały to są psychole, idioci i że tylko do psychiatryka się nadają... a co dopiero gdybym urodziła się 20lat wcześniej.

Fizia nie porzuci z dnia na dzień, żony, dziecka. Chociaż gdyby chciała to od razu mogłaby sie odciąć od rodziny i zacząć HRT i się zmieniać, ale przecież żywi uczucia do żony, do dziecka. Kocha swoje dziecko tak jak każdy inny rodzic, a wysyłanie pieniędzy to nie jest rodzicielstwo.


Re: xxx 2012.06.02, 13:10
[autor]
julita_borowska pisze:
Testosteronowy haj nie jest niczym złym, jeśli nie objawia się agresją do innych.
:)

hau hau wrrrrrrrrrr


Re: xxx 2012.06.02, 13:35
[autor]
magdalena pisze:
juFizia nie porzuci z dnia na dzień, żony, dziecka. Chociaż gdyby chciała to od razu mogłaby sie odciąć od rodziny i zacząć HRT i się zmieniać, ale przecież żywi uczucia do żony, do dziecka. Kocha swoje dziecko tak jak każdy inny rodzic, a wysyłanie pieniędzy to nie jest rodzicielstwo.



Miło mi czytać konkretną dyskusję choć troszkę się rzewnie zrobiło :)

Cieszę sie że przysłużayłam sie do merytorycznej dyskusji, może ktoś siezastanowi jeszcze, bo uważam że nei jest dobre czytanei tylko orgazmicznych zachwytów i piania nad zaletami zmiany płci. One są bezdysksyjne ale są i cienie tego i dobrze to brać pod uwagę przy planowaniu wszystkiego :)

Moja sytucja nie jest absolutnie wyjątkowa - nie wiem czy nie będzie prawdą jakbym napisała że większość polskich TSów M/K (licząc tylko tych po SRS) ma swoje dzieci. Każdy taki TS musiał sobie z tym poradzić. Problemy rodzą siewcześniej znacznie - z diagnostyką, ze stworzeniem nastolatkowi klimatu do potencjalnego ujawnienia się  w młodym wieku. Stąd bardzo ważne jest budowanie zdrowych kontaktów dziecko-rodzic bo to tylko statystyka decyduje w jakiej rodzinie sięTS urodzi. No i im wczesniej wyjdzie ze skorupy tym lepiej, podobnie jak z innymi "dewiacjami" :)  jak homoseksualizm :) , czy chorobami psychicznymi etc. Jak najszybsze dopuszczenie do procesu zmian fachowca (lekarza, seksuologa, psychologa) daje szanse na sprawne i "prawie " niepotłuczone wejście w dorosłość.

Ale też na swoim przykładzie -  nie mogę za wszystko obwiniać systemu, społeczeństwa, zewntrzności, zrobiłam tak bo zrobiłam na pewno z niewiedzy i własnej nieświadomości, na pewno z powodów traumatycznego dzieciństwa ale również ze strachu, może z wygody - jest dużo czynników.

 

Nie uważam że młode wiekowo transki to teraz mają wszystko super i elegancko - nie bo na przykład są zależne finasnowo od rodziców. Ja sobie na przykład mogę powiedzieć - OK zaciskam zeby przez dwa lata zbieram kasę na operacje i heja a młoda transka już przed studiami powinna to przejść a tu mama z tatą często szantażują wyrzuceniem z domu itd. Może iść do pracy od już ale bez wsparcia rodziny szansa na zarobienie kasy na zmiany jest mniejsza, dużo mniejsza bo dla większości osób najbardziej efektywny okres życia finansowego to dopiero przedział 30-50lat. I to kusi żeby poczekać, dochodzą pewnei czasem też myśli - a moze jakoś to przejdzie, jakoś mi sieuda to ciągnąć... ale wtedy właśnie urasta często balast w postaci żony/ męża i dzieci. Młode nie mają również lżej w społeczeństwie - pedał jest pedał i w pewnych aspektach się znaczenie tego słowa nie zmieniło od 40lat. Z transwestytami i Ts  może trochę lepiej jest ale i tak jesteśmy popierd.. dla społeczeństwa. Możliwe że najwięcej dla TSów wywalczyły przez ostatnie 100lat kobiety genetyczne (dla TSów K/M :) ) - bo z jednej strony kobiecie (a tak , przynajmniej na poczatku jest postrzegany K/M :) ) dużo "uchodzi" , bo "toto" :)  zmienne, niestabilne emeocjonalne, bo bić nie można, pyszczy samo z siebie, jak sie opie..y to bedzie płąkać albo ucieknei z domu :). W portkach lata, koszule tacie podbiera - no cóż - właściwie typowy obraz cis -nastolatki :) . Zgrzyt jest pewnie jak wychodzi że to nie żadna moda, humor, tylko reality :) M/Ki mają troszkę bardziej hardkorowo bo w społeczeństwie "paragraf za pedalstwo"ciągle ma siedobrze i to jest fajne pochwalić się na dzielni że się skopało jakiego pedała zwyzywało, przebiło koła w aucie itd. Pośmiać sięz takiego pedała na ulicy też jest cool i enteligentne :)  Bo przecież to facet a nie babka.

Jak już sie uda przejść za SRS to i tak zostaje "pamiątka" w postaci zmienionego głosu, wzrostu i niekobiecej budowy ciała - choć tu akurat jest plus w stosunku do K/M - łatwiej się daje nas przerabiać tam na dole, "genitalnie" na babki niż Was na facetów - ale co to za odkrycie - zawsze jest łatwiej uciąć niż dołożyć :) :) :)  Ale biorąc pod uwagę temperament i męskość niektórych K/M jestem pewna że kobieta może się z nimi (nawet  seksie :) )poczuć lepiej niż z wieloma  CIS facetami.

 

Fallus to tylko narzedzie które można wypożyczyć czy kupić (są naprawdę realistyczne wyroby na rynku -błagam nie myślcie o tych za 10-15zł :) ). Ważny jest muzyk...mam nadzieję że spotkam kiedyś jakiegoś Wirtuoza takiego że ........ ach....:) ........i tak sobie miło skończyłam swoją wypowiedź :) :) :) 

 

 

 

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.06.02, 13:37
Re: xxx 2012.06.02, 14:04
[autor]

Wszystkie mamy ciężko. Wszystkie dążymy do szczęścia.

Ale także każda z Nas jest inna. To czyni z Nas wyjątkowe osoby :))

 

 

Fizia ten ostatni akapit to taki bardzo odważny. Jesteś niegrzeczną dziewczynką! ^^

Re: xxx 2012.06.02, 14:18
[autor]
moniczka pisze:

Fizia ten ostatni akapit to taki bardzo odważny. Jesteś niegrzeczną dziewczynką! ^^

A ja za to sądząc po twoim avatarze Moniczko także wnioskuję iż jesteś "niegrzeczną dziewczynką". :DD
Re: xxx 2012.06.02, 14:55
[autor]
Nie myślcie tylko że ja "cośtam, cośtam" w trakcie pisania robiłam  :) Tak chciałam po prostu przeciąć trochę tą smutasową nutę :) 
Re: xxx 2012.06.02, 19:59
[autor]
Witajcie
Dzięki ci Moniczka za poruszenie tej kwestii. Ja również nie rozumiem jak można np. ożenić się i okłamywać żonę latami. A kiedy w końcu się dowie wciąż kłamać że się ją kocha. Skoro okłamujesz żonę i dzieci od lat w tak ważnej sprawie to znaczy że ich nie kochasz i nigdy nie kochałeś, to również znaczy że nic nie obchodzą cię ich uczucia i że nigdy nie obchodziły.

Bo ona wrobiła faceta w ślub i dziecko? Chciał to wrobiła. Tu nie Indie.
I co nagle teraz refleksja rany mam żonę, dzieci. I co? Naprawdę myślisz że teraz mówiąc prawdę krzywdzisz ich bardziej niż okłamując przez te wszystkie lata?

O rany.

Re: xxx 2012.06.02, 20:59
[autor]
Znów ten romantyczny idealizm. Miłość, którą opisujesz Barbwire jest wymyślona przez poetów - piękna, romantyczna i dostępna tylko w romansidłach. Życie jest inne, pragmatyczne do bólu. Szczerość zabija miłość podobnie jak klamstwo. Jesteśmy produktami ewolucji, stworzonymi jako replikatory zasobów genetycznych i nawet świadomość tego jaka jest nasza natura nie zmienia naszej istoty: pies, który jest świadomy bycia psem wciąż pozostaje psem; możemy zmieniać siebie, ale innych rady nie damy. Biologia wyprzedza wszelką psychologię, wszelką moralność i etykę.

Tak więc dwie oso­by za­kochują się w so­bie, kiedy czują, że zna­lazły naj­lep­szy osiągal­ny na ryn­ku obiekt, uwzględniając przy tym obus­tron­ne war­tości wymienne.
- Erich Fromm
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.06.02, 21:22
Re: xxx 2012.06.02, 23:36
[autor]
KTO WYGRAł MISS TRANS 2012?
zmian: 1, ostatnia: moniczka - 2012.06.02, 23:37
Re: xxx 2012.06.03, 00:34
[autor]
Moniko. Też poszukuję  informacji kto wygrał ale nigdzie nie ma. Wiem ytlko, że miss internetu została moja faworytka Nicole.
Re: xxx 2012.06.03, 00:50
[autor]
z relacji mojej koleżanki, to wygrał jakiś tv.
Re: xxx 2012.06.03, 07:12
[autor]
Edyta zamieściła na FB wyniki wyborów Miss Trans 2012:

Lukrecja - Miss Ttrans 2012
Artimea - Miss Trans Look
Nicole - Miss Internetu
Cross Holly - I Vice Miss Trans
Dorota - II Vice Miss Trans
Marina - Miss Publiczności
Re: xxx 2012.06.03, 08:06
[autor]
barbwire pisze:
Witajcie
Dzięki ci Moniczka za poruszenie tej kwestii. Ja również nie rozumiem jak można np. ożenić się i okłamywać żonę latami. A kiedy w końcu się dowie wciąż kłamać że się ją kocha. Skoro okłamujesz żonę i dzieci od lat w tak ważnej sprawie to znaczy że ich nie kochasz i nigdy nie kochałeś, to również znaczy że nic nie obchodzą cię ich uczucia i że nigdy nie obchodziły.

Bo ona wrobiła faceta w ślub i dziecko? Chciał to wrobiła. Tu nie Indie.
I co nagle teraz refleksja rany mam żonę, dzieci. I co? Naprawdę myślisz że teraz mówiąc prawdę krzywdzisz ich bardziej niż okłamując przez te wszystkie lata?

O rany.

 

Jesli to do mnie to przeczytaj uważnie - ja nikogo nie okłamywałam - wszystko co wiedziałam o sobie wiedziała i wie moja partnerka. U mnie tak wyglądał proces diagnostyki niestety. Ty pewnie nie możesz zrozumieć że są kobiety które moga zaakceptowac faceta latajacego w kieckach ale to juz Twój problem.

 

Szkoda że SRS nie cofa czasu. Nie powoduje na przykład odbudowy uszkodzeń spowdowanych przez niskie stany krwi w alkoholu u niektórych transek. Tak wiec wszystkie wahajace sie transki - pijcie do 40tki a później zmieniajcie płeć. Nie bedziecie nikogo okłamywały a przy duzym samozaparciu możecie sobie nawet przemodulować osobowość - tylko uwaga na padaczkę :)

 

I jeśli bym mogła to prosze o używanie w stosunku do mnie formy żeńskiej a nie trzymanie się form nadaych błednie przy chrzcie jak kołki z PISu tytułujące Grodzką per "Pan" - bo jak właśnie dowodzi podany przykład - operacje tu nic nie zmieniają ;)

 

 

A wogóle to może moderacja usunie i moje i innych zbyt osobiste wycieczki  bo to aż szkoda cos osobistego pisać jak zaraz później ktoś kasztani bo sam co może napisac o swoim dotychczasowym życiu? - chyba najwyżej przeliczyć na litry, złotówki, butelki, kontenery czy jak i to wszystko. Mało trochę jak na 40-kilka lat.


zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.06.03, 10:19
Re: xxx 2012.06.03, 09:23
[autor]
Nie wszystkie z PiS to kołki. Ja jestem z PiS i jestem trans. a Ania Grodzka sama się prosiła tytułując ojca Rydzyka panem. Juz poseł Biedroń jest taktowniejszy.
Re: xxx 2012.06.03, 10:03
[autor]
natasza1967 pisze:
Nie wszystkie z PiS to kołki. Ja jestem z PiS i jestem trans. a Ania Grodzka sama się prosiła tytułując ojca Rydzyka panem. Juz poseł Biedroń jest taktowniejszy.
A Pan Rydzyk nie jest facetem? Więc też jest trans i należało mówić Pani? Bo się pogubiłam.

PiS ma agresywne władze, które świadomie spolaryzowały społeczeństwo na "naszych" (patryjotów, prawdziwych polaków, katolików) i "ich" (dewiantów, liberałów, zdrajców, sbków, etc.). PO w tej chwili od dłuższegp czasu też się wkręciło w tą wojnę, ale sami wiemy kto ją zaczął. Kto mówił na rocznicy w stoczni: My stoimy tu gdzie staliśmy wtedy, a oni tam gdzie było zomo. Szczególnie, że on akurat tam nie stał jak się poczyta opinie ludzi  ztmatych lat.
zmian: 1, ostatnia: autumn - 2012.06.03, 10:14
Re: xxx 2012.06.03, 10:07
[autor]
barbwire pisze:
Ja również nie rozumiem jak można np. ożenić się i okłamywać żonę latami.
Ja nie rozumiem, jak można np. całymi latami pić alkohol, zamiast starać się rozwiązywać swoje problemy. Przecież wszyscy doskonale wiedzą, że alkohol nie rozwiązuje żadnych problemów, a tylko je jeszcze pogłębia. No nie rozumiem.

barbwire pisze:
Skoro okłamujesz żonę i dzieci od lat w tak ważnej sprawie to znaczy że ich nie kochasz i nigdy nie kochałeś, to również znaczy że nic nie obchodzą cię ich uczucia i że nigdy nie obchodziły.
Skoro przez tyle lat zamiast myśleć o SRS-ie, zajmowałaś się spożywaniem, to najwidoczniej nic cię nie obchodziło w związku z tak ważnymi sprawami jak twoje życie i twoja płeć. To również znaczy, że nic cię nie obchodziło kim będziesz, w jakim rodzaju będą się do ciebie zwracać ludzie itp.

-----------------
I co Badwire? Fajnie się tak innych krytykuje i ocenia?
Re: xxx 2012.06.03, 10:09
[autor]
Co do wyborów była, widziałam i się świetnie bawiłam :P. Szczególnie mina zirytowania pewnej gwiazdy, która była pewna zwycięstwa - bezcenne.
Nie ma co płakać, że wygrała osoba TV. Tak naprawdę, te wybory są dla takich osób i początkujących zmian. Kto był to wie jakie pytania miało przygotowane Jury. O zalety kobiecości, o przeistaczanie się, etc. To był konkurs dla tych co swoją kobiecość odkrywają lub jak TV mają ją co jakiś czas. I jako taki się sprawdził perfekcyjnie :), jak ktoś idei konkursu nie zrozumiał to tylko jego wina. Nie mieszkamy w Tajlandii czy Brazylii by zrobić Wybory Miss Transseksualistek. Póki co mamy Wybory Miss TRANS.
Re: xxx 2012.06.03, 10:16
[autor]
wronowata pisze:
Jesteśmy produktami ewolucji, stworzonymi jako replikatory zasobów genetycznych i nawet świadomość tego jaka jest nasza natura nie zmienia naszej istoty: pies, który jest świadomy bycia psem wciąż pozostaje psem; możemy zmieniać siebie, ale innych rady nie damy.
Innych faktycznie trudno jest zmienić wbrew ich woli, ale co do pierwszej części wypowiedzi, to się nie zgodzę. Uświadomienie sobie swoich ograniczeń jest właśnie kluczowe dla tego, by móc się ich pozbyć, albo też - jeśli są tak mocno wdrukowane w naszą biologię, że są kompletnie nierugowalne - by znaleźć sposób na ich obejście.

Mam np. ograniczoną pojemność pamięci podręcznej i nie jestem w stanie pamiętać o wszystkich sprawach, którymi się zajmuję i o ich aktualnym stopniu realizacji. Wieszam zatem na ścianie tablicę korkową i uzyskuję protezę pamięci. Ja + moja pamięć zewnętrzna tworzymy więc razem system przekraczający w tym zakresie moją ludzką naturę określoną ekspresją genów i potrzebami ich replikacji.
Re: xxx 2012.06.03, 10:32
[autor]
natasza1967 pisze:
a Ania Grodzka sama się prosiła tytułując ojca Rydzyka panem. Juz poseł Biedroń jest taktowniejszy.

To przypomnijmy może, ja pan Rydzyk taktownie skomentował wyniki wyborów:

Zagłosowali na tych ludzi, którzy nawet nie chcę mówić. Przecież to jest straszne! Wchodzi do Sejmu mężczyzna, który stał się kobietą, transwestyta. Ja nie jestem przeciwko człowiekowi, ale widzimy, jakie wartości on niesie. Wchodzą ludzie, jak ktoś nazwał, sodomici. Ludzie, to już jest bardzo poważna sprawa! Oczywiście my ich traktujemy jak ludzi, z szacunkiem dla człowieka. Ale i z szacunkiem podchodzimy do człowieka, który jest zbrodniarzem, lecz nie do jego zbrodni.

Natomiast co do kwestii tytulatury, to Ania bardzo grzecznie nazwała pana Rydyzka panem Rydzykiem.

Ja również nie zamierzam do żadnego księdza, biskupa, kardynała itp. zwracać się tytułami przyznanymi mu przez organizację do której należy. Nie podzielam jego wiary, nie jestem członkiem jego kościoła. Tytuł, który mu w tym kościele nadano obchodzi mnie tyle samo, co np. Sekretarz Towarzystwa Zbieraczy Znaczków albo Prezes Ligi Brydżowej.

Oczywiście mogę to zrobić z uprzejmości, pod warunkiem naturalnie, że:
- Rydzyk przestanie Ankę i Biedronia nazywać transwestytą i sodomitą,
- zacznie się do mnie zwracać Najwyższa Nauczycielko, ew. Arcykapłanko, bo taką właśnie funkcję pełnię w strukturach Wielokrotnie Reformowanego Kościoła Latającego Potwora Spagetti
Re: xxx 2012.06.03, 10:36
[autor]

1.Chciałam napisac jeszcze że nie jestem dumna z mojego powyższego postu ale po prostu chciałam tylko pokazac że ja "też mogę być przykra i mam zęby"

 

2. Rzeczywiście nie wszyscy członkowie PISu sa homofobami i tu przepraszam wszystkich członków i sympatyków tej partii że uogólniłam to na wszystkich. Ja popieram raczej kandydatów konkretnych a nei partie bo już się wyleczyłam z "kibicowania". Jesli coś to ewentualnym problemem wspomnianej partii jest to, że za bardzo eksponuja swoich homofobicznych członków niż członków sympatyzujących np z kręgami LGBT, albo po prostu takich "normalnych" co to maja tradycyjne polskie rodziny z zoną i dziecmi, nie trzecią żonę, czy jakiego zwierzaka tylko.

 

3. Ojciec/Ksiądz (dla niektórych, tych co wierzą) Rydzyk jest - z tego co deklaruje i niedeklaruje,  Panem.   Ciekawe jak się na urzędowych pisamch pisze: do kobiety - Pani....; do mężczyzny - Pan.... ; a do księdza - Ksiądz......?; do zakonnicy - Siostra......? W sumie ciekawe, to może na przykład do Ani powinien napisać - Przedsiebiorca Anna Grodzka, zam. .....itd Nieco by dziwne było jakbysmy za oficjalne wprowadzili dodawanie zawodów albo pełnionych funkcji do nazwisk. Zreszta zauważcie że wszystkie tytuły, związane z pełnionym zawodem na przykład, sa "wtórne". "Pierwotne" (niestety dla nas) w jezyku, nie tylko polskim, jest dodawanie określenia płci: Pani, Pan i to chyba tylko sprawa powszechności stosowania że o ile uznaje sie : Pan Prezes Kaczyński, Pani Poseł Grodzka to już się oburzaja niektórzy na Pan Ksiądz Tadeusz Rydzyk albo Pani Siostra Teofilina Bromofilska a według mnie to ta sama "szuflada" nazewnictwa.   

zmian: 2, ostatnia: fizia - 2012.06.03, 10:50
Re: xxx 2012.06.03, 11:41
[autor]
Sorka nie Fizia to nie było do ciebie. Użyłam takiej formy (bezpośredniej) bo było mi łatwiej wyrazić myśl. To było ogólnie do wszystkich. Więc może konkretny przykład. Teraz jestem w związku i mój partner od samego początku wie kim jestem. Dzięki temu możemy budować własne relacje na twardym podłożu. Generalnie kiedy facet po dłuższym czasie dowiaduje się a dowie się zawsze bo zawsze znajdzie się ten usłużny co powie kim jesteś to na ogół jest koniec. Koniec uczucia koniec wszystkiego. A okazuje się że kiedy wie od początku to wszystko można poukładać i nie mówię tylko w swoim imieniu ale znam naście takich właśnie przypadków.

Nie chodzi mi o całkowitą szczerość i mówienie sobie wszystkiego, ale są pewne żywotne dla związku sprawy które muszą być wyjaśnione na samym początku inaczej czeka nas katastrofa.
Re: xxx 2012.06.03, 13:12
[autor]
autumn pisze:
Co do wyborów była, widziałam i się świetnie bawiłam :P. Szczególnie mina zirytowania pewnej gwiazdy, która była pewna zwycięstwa - bezcenne.
Nie ma co płakać, że wygrała osoba TV. Tak naprawdę, te wybory są dla takich osób i początkujących zmian. Kto był to wie jakie pytania miało przygotowane Jury. O zalety kobiecości, o przeistaczanie się, etc. To był konkurs dla tych co swoją kobiecość odkrywają lub jak TV mają ją co jakiś czas. I jako taki się sprawdził perfekcyjnie :), jak ktoś idei konkursu nie zrozumiał to tylko jego wina. Nie mieszkamy w Tajlandii czy Brazylii by zrobić Wybory Miss Transseksualistek. Póki co mamy Wybory Miss TRANS.

Hmmm o kim mowa?:>>

 

Co do ogólnie tematu, ja się w to nie mieszam, nie moja sprawa, sama mam gówniane doś. związne z życiem jako takim, a innych życiem nie zamierzam się rozporządzać.

Powiem tyle, że widać, że nie tylko ja potrafię być bezczelna i ostra :)))

 

 

Ja się bałam jechać na te wybory, bo nie jestem an hrt i by mnie wyśmiali. a jak widac nie chodzilo o to aby wygladac jak poaris hilton. ^^

Re: xxx 2012.06.03, 13:23
[autor]
Widziałam fotke z Miss Trans na fb tv co wygrał ten konkurs badz mi sie tak zdaje bo nie jestem pewna, wdzianko miał jak z filmów dla dorosłych wybory w klimace lateks skóra.
Re: xxx 2012.06.03, 13:51
[autor]
niunia28 pisze:
Widziałam fotke z Miss Trans na fb tv co wygrał ten konkurs badz mi sie tak zdaje bo nie jestem pewna, wdzianko miał jak z filmów dla dorosłych wybory w klimace lateks skóra.

Niunia
Wygrała Lukrecja - ONA, lub TA Lukrecja.
Jeśli o niej piszesz, zachowuj formę żeńską.
:)
J.B. 
Re: xxx 2012.06.04, 16:41
[autor]
Zostawić was na parę dni...
Chciałem się odnieść do jednej z poruszonych kwestii tj "nie wolno kłamać".
Kiedyś, podczas jednej z dłuższych rozmów z siostrą, padło z jej strony takie mniej więcej zdanie: "Takie doświadczenia(tu była mowa o wykorzystywaniu seksualnym) powodują u człowieka trwałą dysfunkcjonalność i do momentu kiedy nie zacznie odpowiedniej dla siebie terapii i nie otrzyma pomocy - nie będzie w stanie funkcjonować normalnie w społeczeństwie." Po krótkiej pauzie dodała: "Tak w sumie było z tobą..."*
Dygresja nr 1:
(Tutaj moglibyśmy jeszcze pofilozofować na temat tego co jest normą, co nią nie jest i ogólnie wyjść od stwierdzenia, że sami sobie normy normami przyjmujemy. Jako, że to forum stricte filozoficznie to uprzedzam - nie róbmy tego :P .)
Powrót do tematu:
Nie jestem w stanie policzyć na palcach obu rąk i palców u obu stóp ile razy zmuszony byłem kłamać, mówić nieprawdę i z prawdą się mijać odnośnie tego co: myślę, czuję, chcę. Odnośnie tego czego bardzo bym nie chciał i tak dalej. Niejednokrotnie też dokonywałem złych wyborów w obawie przed tym jak zostanę odebrany. I niejednokronie robiłem coś dla kogoś jak np dałem ze sobą zrobić wszystko byle tylko być na ślubie siostry(jakoś ponad rok temu - jeszcze wtedy nic o mnie nie wiedziała) w takiej formie by nie zrobić jej przykrości i by ten dzień był jej dniem a nie dniem mojego buntu.
Ignoranckie wypieranie się tego, że oo inni to źli i niedobrzy a my to zawsze byliśmy super bo jesteśmy młodzi i dokonaliśmy już teraz słusznej decyzji? Pier...nie. Gdyby nie ludzie, którzy byli przed nami i często dokonywali takich wyborów w znacznie późniejszym wieku - gdyby nie oni nie było by relacji, zdjęć, materiałów, for(forumów? forów?), filmików i masy innych udogodnień, które pomagają nie tylko podjąć decyzję, ale też ogarnąć co i jak. A wyobraź sobie Moniczko, że gdybyś żyła te ileś lat wstecz słowo Tajlandia kojarzyłoby Ci się najwyżej z... Tajlandią. Nie z SRS i pokrewnymi. W bibliotece - jedynym w miarę obiektywnym źródłem informacji - znalazłabyś co najwyżej krucjatorskie banialuki i jeszcze bardziej zamknęłabyś się w sobie. Przy dozie szczęścia trafiłabyś na kogoś pokroju dr Dulko, który rzuciłby Ci mało zachęcającą sumką na wstępie "uzbieraj tyle i tyle a znajdą się hormony, adwokat na rozprawę i super operację po której będziesz miała ci.. nie do rozróżnienia". A ponieważ nie miałabyś innych informacji to musiałabyś zwierzyć takim. I sprzeciwić się rodzinie, której sprzeciwić się w tamtych czasach było o wiele ciężej niż w obecnych.
Dodam, że ja nie mam 50 lat tylko 20 a mimo to patrzę na świat z dystansem. A już szczególny obiektywizm staram się zachowywać oceniając innych ludzi...

Poza tym pisałaś gdzieś, że miłość i kłamstwo to niee bo to nieetyczne, niemoralne itd. Moją Kobietę poznałem teoretycznie jako ja, ale w praktyce nie wiedziała, że ja to na formalnych papierach(i nie tylko tam zresztą) ktoś inny. I wtedy co gorsza wcale nie zamierzałem sobie pomagać czy czegokolwiek zmieniać. Po prostu miałem swoje "drugie życie", które tak jak narkotyk wciągało mnie coraz to bardziej aż zaczęło stawać się... realnością. Więc co z tego, że w końcu poznała prawdę i co więcej zaakceptowała to. Co z tego, że to właśnie głównie dzięki Niej odważyłem się na bycie sobą, bo tak jak Fizia i większość ludzi tutaj nie myślałem o tym wszystkim na zasadzie: "huraaa lecę po hormony! ! !". Co z tego, że udało Nam się stworzyć naprawdę bezcenną relację w której czuje się jakbym i tak był już "normalny" choć jeszcze sporo mnie czeka. Wg tego co mówisz kłamstwo dyskredytuje to wszystko co przeszliśmy przez ten ponad rok zawiłej jak moda na sukces relacji.
Może kiedyś zrozumiesz, że nie wszystko jest czarne i białe. (uwaga będzie drastic one) Pewnie teraz myślisz sobie, że zrobisz ten nos, cycki, ci**ę i ładny dowód a potem znajdziesz faceta marzeń, założysz rodzinę i będziesz wiodła piękne, dostatnie życie. Myślisz tak głównie dlatego, że nie musiałaś jeszcze zderzyć się z pierwszymi trans-problemami. Ani z facetami ;) .
Walka o pieniądze na leczenie i szacunek w domu to przy problemach które mogą się pojawić za czas jakiś nic. Uwierz mi na słowo.
I tutaj w razie jakbyś wyskoczyła z "ja mam masę problemów" powiem tak: ja miałem w domu w okresie dorastania taką jesień średniowiecza, że nie odważyłem się "dokładać mamie problemów" i wyjść ze sobą. Żeby to zrobić potrzebowałem naprawdę cholernie mocnego bodźca. Akurat w moim przypadku była nim Osoba.

Tak więc szanuj innych a nie pyszcz do nich na zasadzie tego, że czegoś tam nie rozumiesz i potępiasz. Gdyby nie oni i ci przed nimi to w tym kraju nie byłoby w ogóle żadnych możliwości. Na chwile obecną są jakie są ale SĄ. Może nie jest to refundacja ale zawsze coś jest. Pomyślałaś o tym dlaczego jest? Bo ktoś musiał w tych jeszcze beznadziejniejszych czasach wyjść z szafyi zaryzykować stryczkiem i z całym szacunkiem ale nie sądze, że gdybyś żyła x lat wstecz to byłabyś właśnie Ty ;).
Poczekamy aż będziesz musiała skonfrontować się z rzeczywistością i ludźmi w kontekście swojego ts. Potem możesz opowiadać o swoich sukcesach. Przed nimi jednak nie zachwalaj się mocami superbohatera i nie mów innym tską, że są naprawdę ch..wymi(doceni ktoś ten wyborny żart słowny :D?) tskami albo wcale nimi nie są.

A i ostatnia rzecz - po co ktoś pisze w internecie "ala on" jak jeszcze w realu nic ze sobą nie zrobił? Ojojoj no nie wiem ale ja zacząłem z tym w wieku 12-13 lat na forach, czatach, grach on-line i we wszelkich możliwych miejscach. Wstydziłem się tego przed sobą samym i dbałem o to by nikt nigdy się nie dowiedział. Próbowałem przestać - przestać robić coś co dawało mi poczucie normalności, spełnienia. Traktowałem to jako nałóg. Próbowałem nawet z nim zerwać... A wiesz co jest najlepsze? Za cholere nie wiedziałem DLACZEGO to robię, ale nawet się nad tym nie zastanawiałem. Po prostu czułem potrzebę tak samo jak idziesz się napić kiedy masz ochotę na herbatę z odrobiną kurzej stópki.

To byłoby na tyle.
Ave.

* W odniesieniu do ts jako, że jam nieskalany jest :P
Re: xxx 2012.06.05, 00:19
[autor]

Aż sie prosi - HOWGH, dobre i wyważone słowa. No i mi nieobce :)

 

 

Re: xxx 2012.06.05, 11:44
[autor]
itsme_a teoretycznie masz rację tylko że właśnie ja urodziłam się w tych czasach do których nawiązujesz. Byłam pacjentką dr. Dulko jeszcze w latach 80-tych. Brałam wtedy hormony. Internet? Jaki internet. Spektrum i Atari było na topie. Cała moją wiedzę czerpałam z książek, a książki z Biblioteki Uniwersyteckiej w Łodzi. I uwierz mi że bardzo bardzo żałuję że ugięłam się pod naciskiem rodziny i otoczenia i nie dokończyłam zmiany choć kilka lat żyłam już jako ja. Wy młodzi macie teraz super. Net, wielu specjalistów, dostęp do info i wsparcia w każdej chwili, durne bo durne ale możliwe do przejścia przepisy prawne. Macie przetartą drogę do wolności do bycia sobą.
WYSTARCZY TYLKO POWIEDZIEĆ "CHCĘ BYĆ SOBĄ" RUSZYĆ D...... I BYĆ SOBĄ.

Re: xxx 2012.06.05, 12:08
[autor]
... a potem spłonąć na stosie, za prawdę objawioną.
Każde czasy mają swoje stosy.
Re: xxx 2012.06.05, 14:30
[autor]
wronowata pisze:
... a potem spłonąć na stosie, za prawdę objawioną.
Każde czasy mają swoje stosy.


Może nie zawsze jest tak czarno ale to jest opcja :)

 

"Jest takie powiedzenie - czasy się zmieniają, ludzie nie "        i to jest prawda

Re: xxx 2012.06.05, 17:41
[autor]
A na każdy stos znajdzie się odpowiednio duże wiadro wody, żeby go ugasić. Zamiast szukać wymówek trzeba szukać rozwiązań. NIKT NIE MÓWIŁ ŻE BĘDZIE ŁATWO. Co by było gdybyśmy tylko biadolili i nie robili nic? To że teraz korekta płci jest możliwa to tylko dzięki tym co powiedzieli można. DA SIĘ. Więc podsumowując wy sobie tutaj biadolcie i piętrzcie problem, a ja będę robiła, będę żyła, będę szczęśliwa.
BO KTÓREGOŚ DNIA POWIEDZIAŁAM SOBIE ŻE MUSZĘ WRESZCIE BYĆ SOBĄ WIĘC JESTEM SOBĄ. I NA KAŻDY PROBLEM Z JAKIM SIĘ SPOTKAŁAM ZNALAZŁAM ROZWIĄZANIE, a wiecie dlaczego je znalazłam? Bo chciałam je znaleźć bo nie było nie da się, nie można to się nie uda. BYŁO TAK - TAK WŁAŚNIE TO ZROBIĘ I ZROBIŁAM.
Re: xxx 2012.06.05, 17:51
[autor]
barbwire pisze:
A na każdy stos znajdzie się odpowiednio duże wiadro wody, żeby go ugasić. Zamiast szukać wymówek trzeba szukać rozwiązań. NIKT NIE MÓWIŁ ŻE BĘDZIE ŁATWO. Co by było gdybyśmy tylko biadolili i nie robili nic? To że teraz korekta płci jest możliwa to tylko dzięki tym co powiedzieli można. DA SIĘ. Więc podsumowując wy sobie tutaj biadolcie i piętrzcie problem, a ja będę robiła, będę żyła, będę szczęśliwa.
BO KTÓREGOŚ DNIA POWIEDZIAŁAM SOBIE ŻE MUSZĘ WRESZCIE BYĆ SOBĄ WIĘC JESTEM SOBĄ. I NA KAŻDY PROBLEM Z JAKIM SIĘ SPOTKAŁAM ZNALAZŁAM ROZWIĄZANIE, a wiecie dlaczego je znalazłam? Bo chciałam je znaleźć bo nie było nie da się, nie można to się nie uda. BYŁO TAK - TAK WŁAŚNIE TO ZROBIĘ I ZROBIŁAM.

Barbwire
Wiem doskonale że jesteś szczęśliwa, że wreszcie jesteś sobą, że znalazłaś sposób na swoje życie.
Cieszę się Twoim szczęściem wraz z Tobą.
Dzisiejszego wieczora wypiję za Ciebie i Twoje szczęście.
:)
Tobie radzę to samo.
 Może w końcu uświadomisz sobie, że NAPRAWDĘ jesteś sobą, że NAPRAWDĘ jesteś szczęśliwa, zamiast w kółko pisać to samo.
J.B.
 

Re: xxx 2012.06.05, 18:24
[autor]
a najlepiej wszystkie się powiśmy, albo utopmy o !
Re: xxx 2012.06.05, 18:34
[autor]
Tylko jakoś nie udaje mi się zarazić was optymizmem. Tym że można jeśli się chce. Dlaczego tyle osób tu piszących jest zawsze na nie, zawsze zbolała i z gorzkniała. Z takim podejściem są bez szans. I ja to wiem najlepiej i dziękuję moim drogim przyjaciółkom (one wiedzą o które chodzi), że swego czasu mi to uświadomiły. I właśnie to dało mi siłę do walki. Smutastwo nie prowadzi do niczego.
Re: xxx 2012.06.05, 18:41
[autor]
barbwire pisze:
Tylko jakoś nie udaje mi się zarazić was optymizmem. Tym że można jeśli się chce. Dlaczego tyle osób tu piszących jest zawsze na nie, zawsze zbolała i z gorzkniała. Z takim podejściem są bez szans. I ja to wiem najlepiej i dziękuję moim drogim przyjaciółkom (one wiedzą o które chodzi), że swego czasu mi to uświadomiły. I właśnie to dało mi siłę do walki. Smutastwo nie prowadzi do niczego.

Barbwire
Zarówno jedna jak i druga skrajność do niczego nie prowadzi.
Po środku jest rozwaga i rozsądek. Zwłaszcza przed tak ważnym krokiem, jakim jest "zmiana" czy jak kto woli "korekta płci". 
:)
 
Re: xxx 2012.06.05, 18:42
[autor]
julita_borowska pisze:
barbwire pisze:
A na każdy stos znajdzie się odpowiednio duże wiadro wody, żeby go ugasić. Zamiast szukać wymówek trzeba szukać rozwiązań. NIKT NIE MÓWIŁ ŻE BĘDZIE ŁATWO. Co by było gdybyśmy tylko biadolili i nie robili nic? To że teraz korekta płci jest możliwa to tylko dzięki tym co powiedzieli można. DA SIĘ. Więc podsumowując wy sobie tutaj biadolcie i piętrzcie problem, a ja będę robiła, będę żyła, będę szczęśliwa.
BO KTÓREGOŚ DNIA POWIEDZIAŁAM SOBIE ŻE MUSZĘ WRESZCIE BYĆ SOBĄ WIĘC JESTEM SOBĄ. I NA KAŻDY PROBLEM Z JAKIM SIĘ SPOTKAŁAM ZNALAZŁAM ROZWIĄZANIE, a wiecie dlaczego je znalazłam? Bo chciałam je znaleźć bo nie było nie da się, nie można to się nie uda. BYŁO TAK - TAK WŁAŚNIE TO ZROBIĘ I ZROBIŁAM.

Barbwire
Wiem doskonale że jesteś szczęśliwa, że wreszcie jesteś sobą, że znalazłaś sposób na swoje życie.
Cieszę się Twoim szczęściem wraz z Tobą.
Dzisiejszego wieczora wypiję za Ciebie i Twoje szczęście.
:)
Tobie radzę to samo.
 Może w końcu uświadomisz sobie, że NAPRAWDĘ jesteś sobą, że NAPRAWDĘ jesteś szczęśliwa, zamiast w kółko pisać to samo.
J.B.
 


po raz pierwszy w zyciu chyba (SZOK!) podpisuje sie pod slowami Julity.


Słowa Barbwire chciałabym skomentować krótko - to pisze osoba, ktora jeszcze niedawno w co drugim poscie pisala, ze sobie zaraz zyly podetnie


Itsme, jak zawsze rewelacyjny post, siedzisz cicho ale jak sie odezwiesz to z p...dolnieciem :-) A tak poza tym to, co mnie uderza, ze bardzo wiele osob pisze tutaj same madrosci widziane JEDYNIE ze swojej wlasnej perspektywy. I to tylko tej obecnej, zapominajac co bylo jeszcze pol roku wczesniej. 

Re: xxx 2012.06.05, 19:06
[autor]
maja pisze:

po raz pierwszy w zyciu chyba (SZOK!) podpisuje sie pod slowami Julity.



eeee
już kiedyś doszłyśmy do wspólnego wniosku: dwa kółka to fajna rzecz
:) 
Re: xxx 2012.06.05, 19:31
[autor]
kurde, juz Cie lubie :)
Re: xxx 2012.06.05, 20:03
[autor]
maja pisze:
kurde, juz Cie lubie :)

A próbowałaś jeździć na jednym?
;)
Re: xxx 2012.06.05, 20:33
[autor]
O czyli wolicie żeby was dołować!!! Wow skoro tak to proszę bardzo nic nie róbcie przecież i tak nie macie szans. Stracicie bliskich, partnerów, pracę, wylądujecie pod mostem. Naprawdę nie ma sensu nic robić. Jeśli nie macie bardzo dobrych warunków wyjściowych to hormony nic szczególnego nie zrobią. Trochę zmniejszy się owłosienie na ciele, skóra zrobi się bardziej delikatna i urosną małe cycusie. Ale to wszystko co osiągniecie hormonami. Reszta to złudzenia i pobożne marzenia.
Ja noszę 40/41 damskie 40/41. Mam 170 cm co już jest sporo przy szpilkach 9/10.

Jak będzie wyglądać ktoś kto nosi męskie 43/44 i wzroście 189 jeśli nie ma talii osy? Wyobraźcie sobie same.
Re: xxx 2012.06.05, 20:35
[autor]
nie, zbytnio cenie swoj motocykl :) poza tym jak to ostatnio przeczytalam w przykazaniach motocyklisty "po to kupujesz dwa kolka, by uzywac obu" :) Ja jezdze grzecznie i przepisowo, ekhem... ;p (tzn licznika na miescie nie zamykam)
Re: xxx 2012.06.05, 20:55
[autor]

jakbym miała się zmienić i być taką nudną babą jak julita albo fizia to wole skoczyć z mostu trzebnickiego.

 

a co do itsme i całej tej wypowiedzi: ok ja juz sie nie odzywam. nie bede poruszala zadnych tematow, bo i tak konczy sie tym, ze jakieś dewoty z koleczka trans mnie zjada bo nie mowie tego czego one chce i be be.

 

 

mam jeszcze jedno wolne ostrzezenie. ahh zostawie sobie na deser. ^^

Re: xxx 2012.06.05, 21:00
[autor]

Barbwire, no poezja. Doskonale potrafisz czytac, wspaniale nas zrozumialas, wlasnie o TO nam chodzilo. Kiedys mialam w nicku czarno-biala, bo mialam takie stany, raz gorka raz dolek. Minelo mi, a mysle ze do Ciebie to okreslenie pasuje zdecydowanie lepiej, wiec oddaje Ci tytul Miss. :)


Nie chcemy by nas dolowac, ale czasem paradoksalnie pisanie komus, kto akurat nie moze nic zrobic ze soba z przyczyn obiektywnych (tak, sa takie), ze DA SIE BO MI SIE UDALO (caps lock nieprzypadkowy...) mu nie pomoze, tylko wpedzi w wieksza depreche. Chcesz pomoc, to przeczytaj w czym problem, a nie szastasz na prawo i lewo co Ty zrobilas a co zrobisz. Narcyzie.


Czasem w ogole zachowujesz sie ChADersko. Raz ciecie zyl, innym razem hiper-super-mega-ekstra. 

zmian: 1, ostatnia: maja - 2012.06.05, 21:03
Re: xxx 2012.06.05, 21:03
[autor]
Iwona daj spokój. Naprawdę. Nie ma sensu pisania na forum o tym, jakie masz dobre zycie, ze ci się udało, ze mozna. Nie ma sensu. Bo ci zaraz ktoś wypomni, że niedawno byłaś a taka a taka, a robiłaś to a to. Niby Julitka ci powie, że się cieszy z twojego szczęścia, a zaraz bedzie gadac, że juz to mowilas itp. Nie ma sensu dzielenia się swoim szczesciem i doś. z osobami do ktorych nie dociera nic. Niech sobie zyja swoim zyciem. To same czy tam sami, sobie robia z niego parodie. I tyle w temacie.
Re: xxx 2012.06.05, 21:35
[autor]
Sam co prawda najstarszy nie jestem, ale tak sobie pomyślałem, że zazdroszczę młodszym użytkowniczkom (bądź przyszłym użytkowniczkom) forum ich pewności siebie w swoich przekonaniach i osądach.

Chciałbym móc w tak bezpośredni sposób przekazywać swoje opinie, nie analizując przy tym danej problematyki z tysiąca różnych stron, co kończy się ostatecznie absolutną niewiedzą i brakiem pewności, czy ogórek to był ten zielony, czy czerwony w lodówce.
Re: xxx 2012.06.05, 21:55
[autor]
moniczka pisze:
Iwona daj spokój. Naprawdę. Nie ma sensu pisania na forum o tym, jakie masz dobre zycie, ze ci się udało, ze mozna. Nie ma sensu. Bo ci zaraz ktoś wypomni, że niedawno byłaś a taka a taka, a robiłaś to a to. Niby Julitka ci powie, że się cieszy z twojego szczęścia, a zaraz bedzie gadac, że juz to mowilas itp. Nie ma sensu dzielenia się swoim szczesciem i doś. z osobami do ktorych nie dociera nic. Niech sobie zyja swoim zyciem. To same czy tam sami, sobie robia z niego parodie. I tyle w temacie.

Popieram :)


Re: xxx 2012.06.05, 21:58
[autor]
moniczka pisze:
Iwona daj spokój. Naprawdę. Nie ma sensu pisania na forum o tym, jakie masz dobre zycie, ze ci się udało, ze mozna. Nie ma sensu. Bo ci zaraz ktoś wypomni, że niedawno byłaś a taka a taka, a robiłaś to a to. Niby Julitka ci powie, że się cieszy z twojego szczęścia, a zaraz bedzie gadac, że juz to mowilas itp. Nie ma sensu dzielenia się swoim szczesciem i doś. z osobami do ktorych nie dociera nic. Niech sobie zyja swoim zyciem. To same czy tam sami, sobie robia z niego parodie. I tyle w temacie.
Ze skrajności w skrajność.
Czytanie ze zrozumieniem jest czasem sztuką jak widać - wskaż mi gdzie ktoś pisał, że nic nie można i wszystko be. Że czeka nas śmierć w otchłani piekieł ze wcześniejszym spełnianiem erotycznych fantazji mefistofelesa z majonezem w tle?
Tłumacząc na chłopski rozum słowo pisane raz jeszcze: Chodziło o to, że ocenianie wszystkich wokół, gdy samemu nie zrobiło się nic ponad to co oni(a nawet przypuszczam, że o wiele mniej) jest głupotą. Zwłaszcza gdy totalnie nie umie się postawić w czyjejś sytuacji.
Tylko tyle i nic ponad to.

Kwestia numer dwa. Parodia życia? No przepraszam bardzo ja ze swoim mam się bardzo dobrze i czy to w pracy(już co prawda skończyłem) czy to wśród znajomych czy to w rodzinie i związku - jestem sobą. Ba - nawet dla przypadkowych ludzi na ulicy. I co raz to bardziej w lustrze.
Więc nie wiem do kogo konkretnie z tym pijesz.

A że się da to wiadoma sprawa ale - zawsze jest mnóstwo ale. I trzeba się do tego dojrzale przygotować a od obrażania współplemienników cycki nie rosną więęc radziłbym po prostu nabrać troszkę pokory ;)

PS Jeszcze jedna porada. Zanim powiesz, że Julitka pisze a myśli co innego to wpisz sobie w google słowo "ironia".
zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.06.05, 22:00
Re: xxx 2012.06.05, 22:13
[autor]

No to ja tez pojade bez kłamstw i optymistycznie :)

 

Jestem korzystajacą z życia kobietą. Wysoka jak każda modelka. Silna i pełna krzepy do podejmowania najtrudniejszych wyzwań. Już od ponad dekady jestem w bardzo uczuciowym związku, z którego miłości zrodziło się nasze ślicze i mądre dziecko. Jestem dobrze wykształcona, mam ciekawą pracę, w której całkiem dobrze mi płacą. Robię to o czym wielu Polaków marzy codziennie. Od kilku lat conajmniej raz w roku wyjeżdżam w oryginalne ciekawe miejsca na całym świecie, wszystko za darmo. Mam wiele przyjaciółek, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim. Stać mnie aby dbać o siebie, regularnie chadzam na zabiegi kosmetyczne. Mam śliczne naturalne  włosy pozwalające na robienie z nimi dziesiatek ciekawych fryzur. W pracy jestem szanowana,codziennie spotykam się z dziesiątkami klientów i 99,9% jest bardzo zadowolonych ze spotkań ze mną.

 

naprawdę - zaręczam wszystko powyższe to prawda. Wyjęta trochę z kontekstu ale ogólnie jest super!!!!

 

 

POLECAM https://www.youtube.com/watch?v=7yQBZQM7fPE

kawałek o 4m47s do 5m30s   - chyba zawsze tak jest zaraz po SRS :)

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2012.06.05, 22:19
Re: xxx 2012.06.05, 23:11
[autor]
itsme_a pisze:
moniczka pisze:
Iwona daj spokój. Naprawdę. Nie ma sensu pisania na forum o tym, jakie masz dobre zycie, ze ci się udało, ze mozna. Nie ma sensu. Bo ci zaraz ktoś wypomni, że niedawno byłaś a taka a taka, a robiłaś to a to. Niby Julitka ci powie, że się cieszy z twojego szczęścia, a zaraz bedzie gadac, że juz to mowilas itp. Nie ma sensu dzielenia się swoim szczesciem i doś. z osobami do ktorych nie dociera nic. Niech sobie zyja swoim zyciem. To same czy tam sami, sobie robia z niego parodie. I tyle w temacie.
Ze skrajności w skrajność.
Czytanie ze zrozumieniem jest czasem sztuką jak widać - wskaż mi gdzie ktoś pisał, że nic nie można i wszystko be. Że czeka nas śmierć w otchłani piekieł ze wcześniejszym spełnianiem erotycznych fantazji mefistofelesa z majonezem w tle?
Tłumacząc na chłopski rozum słowo pisane raz jeszcze: Chodziło o to, że ocenianie wszystkich wokół, gdy samemu nie zrobiło się nic ponad to co oni(a nawet przypuszczam, że o wiele mniej) jest głupotą. Zwłaszcza gdy totalnie nie umie się postawić w czyjejś sytuacji.
Tylko tyle i nic ponad to.

Kwestia numer dwa. Parodia życia? No przepraszam bardzo ja ze swoim mam się bardzo dobrze i czy to w pracy(już co prawda skończyłem) czy to wśród znajomych czy to w rodzinie i związku - jestem sobą. Ba - nawet dla przypadkowych ludzi na ulicy. I co raz to bardziej w lustrze.
Więc nie wiem do kogo konkretnie z tym pijesz.

A że się da to wiadoma sprawa ale - zawsze jest mnóstwo ale. I trzeba się do tego dojrzale przygotować a od obrażania współplemienników cycki nie rosną więęc radziłbym po prostu nabrać troszkę pokory ;)

PS Jeszcze jedna porada. Zanim powiesz, że Julitka pisze a myśli co innego to wpisz sobie w google słowo "ironia".


Ty do czego pijesz? Ehem? Czy ja napisałam, że ktoś mówi, ze nic nie mozną i że wszystko jest be? Nie napisałam. Więc kto tu ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Hipokryta od siedmiu bolesci.

" Nie ma sensu pisania na forum o tym, jakie masz dobre zycie, ze ci się udało, ze mozna. Nie ma sensu
Czy czytając te dwa zdania, wnioskujesz, że mowa tu o tym, że nic nie mozna i wszystko jest be?

Tyczyło się to jedynie dobrego zycia i tyle. Nie ze wszystko jest be i nic nie mozna. Ten testoseron to calkowicie nie ktorym miesza w glowach chyba.

 

"Tłumacząc na chłopski rozum słowo pisane raz jeszcze: Chodziło o to, że ocenianie wszystkich wokół, gdy samemu nie zrobiło się nic ponad to co oni(a nawet przypuszczam, że o wiele mniej) jest głupotą. Zwłaszcza gdy totalnie nie umie się postawić w czyjejś sytuacji.
Tylko tyle i nic ponad to."

Nie oceniałam wszystkich wokół moj drogi. Jedynie takie osoby które kłamią. No a co do nie robienia ponad to co oni, wybacz cieszę się, ze tak jak oni jeszcze nie spierdzieliłam sobię zycia i nie splodzilam dzieci.  Nie potrafię się stawić w czyjejś sytuacji, bo samo takie stawianie przysparza mnie o zawroty głowy. I to aż tyle.

 

"Kwestia numer dwa. Parodia życia? No przepraszam bardzo ja ze swoim mam się bardzo dobrze i czy to w pracy(już co prawda skończyłem) czy to wśród znajomych czy to w rodzinie i związku - jestem sobą. Ba - nawet dla przypadkowych ludzi na ulicy. I co raz to bardziej w lustrze.
Więc nie wiem do kogo konkretnie z tym pijesz."

 

Nie pisałam tego o tobie, jak i całkowicie zagadnienie nie jest ani o tobie, ani o k/m-ach.

 

 

"A że się da to wiadoma sprawa ale - zawsze jest mnóstwo ale. I trzeba się do tego dojrzale przygotować a od obrażania współplemienników cycki nie rosną więęc radziłbym po prostu nabrać troszkę pokory ;)
PS Jeszcze jedna porada. Zanim powiesz, że Julitka pisze a myśli co innego to wpisz sobie w google słowo "ironia". "

 

Ani od bycia bucem, penis nie staje. Albo od starania się na niego wyjść.

A Ty się zastanów, czy na forum łatwo odczytać w czyimś poście ironię, zwłaszcza u osoby która lubuje się w ciągłym wywyższaniu się.

 

 

 

Re: xxx 2012.06.05, 23:14
[autor]
fizia pisze:

No to ja tez pojade bez kłamstw i optymistycznie :)

 

Jestem korzystajacą z życia kobietą. Wysoka jak każda modelka. Silna i pełna krzepy do podejmowania najtrudniejszych wyzwań. Już od ponad dekady jestem w bardzo uczuciowym związku, z którego miłości zrodziło się nasze ślicze i mądre dziecko. Jestem dobrze wykształcona, mam ciekawą pracę, w której całkiem dobrze mi płacą. Robię to o czym wielu Polaków marzy codziennie. Od kilku lat conajmniej raz w roku wyjeżdżam w oryginalne ciekawe miejsca na całym świecie, wszystko za darmo. Mam wiele przyjaciółek, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim. Stać mnie aby dbać o siebie, regularnie chadzam na zabiegi kosmetyczne. Mam śliczne naturalne  włosy pozwalające na robienie z nimi dziesiatek ciekawych fryzur. W pracy jestem szanowana,codziennie spotykam się z dziesiątkami klientów i 99,9% jest bardzo zadowolonych ze spotkań ze mną.

 

naprawdę - zaręczam wszystko powyższe to prawda. Wyjęta trochę z kontekstu ale ogólnie jest super!!!!

 

 

POLECAM https://www.youtube.com/watch?v=7yQBZQM7fPE

kawałek o 4m47s do 5m30s   - chyba zawsze tak jest zaraz po SRS :)


kolejny raz tylko pokazujesz, jak bardzo jesteś ogarniczona na inne wizje życia niż sama sobie założyłaś. TO, ze ja jestem wredna, perfidna i chamska to fakt, można ze mna sie klucic i mnie krytykowac, bo czesto pisze cos aby po prostu kogos potyrac, ale Iwonka naprawde pisze szczerze i z dobvrym zamiarem. a ty to perfidnie jedynie wysmiewasz. wiesz, takie praktyki, to dobre sa po mszy wsrod starych dewot. widac lubujesz sie w tego typu klimatach.
Re: xxx 2012.06.05, 23:32
[autor]
moniczka pisze:

Nie oceniałam wszystkich wokół moj drogi. Jedynie takie osoby które kłamią.

 

Cytujemy:

"jakbym miała się zmienić i być taką nudną babą jak julita albo fizia to wole skoczyć z mostu trzebnickiego."

"to ciekawe ile lat ty bylas na haju. -.-"

"Pierdziele takie zycie. Po to sie zmieniam, zeby wlasnie nie meic takiego zycia jak nie ktorzy tutaj."

"Że w koncu na tym forum, napisalas coś wiecej niz pierd&%&#enie kota w bambus."

"To siedzenie na forum, pisanie, ze jesteś ts, pisanie, że to ci przeszkadza, że to tamto."

"Po co?? Tak dla pisania? Daje ci to coś? Wiesz chce jedynie cie zrozumiec.

Bo widzisz, jakbym byla na twoim miejscu i wiedziala, ze nie moge/nie chce zmiany, to nie siedzialabym tu. "

"Nie wiem. Może takie osoby po 40 się nudzą zyciem i nagle im odbija szajba. Naprawdę nie wiem."

"Tak więc podsumowując moj wywod, swoja droga dość ostry, uwazam, że osoby transseksualne, to niekiedy osoby naprawde majace problemy nie tylko z ts, ale tez chyba w ogole z głową. "

To są losowe cytaty z Twojego dorobku w tym temacie. I co, nie ma tam oceniania większości? Nie ma tam obrażania? A widzisz.

Odpowiedź na posta:

"Nie pisałam tego o tobie, jak i całkowicie zagadnienie nie jest ani o tobie, ani o k/m-ach."
No ok ale pewności nie miałem bo mój nick się pojawił.

"Ani od bycia bucem, penis nie staje. Albo od starania się na niego wyjść."
Mógłbym zapytać: czy wiesz z doświadczenia? Lub powiedzieć coś równie miłego. Ale w sumie nie ma po co. I tak będziesz się broniła rączkami i nóżkami przed tym, że od jakiegoś czasu to się czepiasz jednych to drugich. Obserwowałem to z ukrycia i raz powiedziałem Ci coś niemiłego - juuż wielki ze mnie buc. Ojojoj :(

"A Ty się zastanów, czy na forum łatwo odczytać w czyimś poście ironię, zwłaszcza u osoby która lubuje się w ciągłym wywyższaniu się."

Moniko akurat w postach Julity imo bardzo ciężko doszukiwać się czegoś innego niż żartu lub ironii lub czegoś pokrewnego. Serio. I tu oczywiście z całym szacunkiem dla niej - większość z nich to przednie zlepki liter :P

Natomiast masz troszkę racji, że nie byłem za miły. Ja ogólnie nie jestem, ale no dobra... Wybacz. Chciałem Ci po prostu uzmysłowić, że Ci co tam mają te dzieci, rodziny itd itp no maja po prostu jakieś tam powody. Wybrali tak a nie inaczej i niejednokrotnie tego żałują. Takie trele morele odnośnie - nie oceniaj, nie mów od razu "masz coś z głową" albo "no chyba nie jesteś ts". Zobacz jak to działa - wyobrażasz sobie teraz seks z partnerem jeżeli byś go miała? Nie sądzę. A jest tu na forum kilka osób(wybaczcie, że się posłużę przykładem ale w dobrej wierze) np Wronowata która otwarcie o mówi o tym, że nie ma z tym problemu, robi lubi i tak dalej.
I tylko o to mi chodziło o nic więcej. No może nie ubrałem tego w cukierkowe słowa ale uwierz, że na co dzień jestem wyjątkowo potulnym misiem-królisiem.

PS I wcale nie jest tak, że neguję wszystko co mówisz itd. Tylko często brniesz za daleko. To bardzo dobrze, że wierzysz, że się uda bo to taka podstawa w tym, żeby coś osiągnąć. I ja Ci tam życzę jak najlepiej. Ale zawsze powinnaś wiedzieć, że medal ma dwie strony i wysłuchać różnych ludzi. Bo wyobraź sobie teraz jakbyś mogła skończyć buntując się i będąc na utrzymaniu rodziców bez większego wykształcenia, kwalifikacji i bez "wejścia w dorosłość" tak naprawdę. Bardzo dobrze, że musisz czytać te nudne i filozoficzne posty o tym, że ciężko znaleźć pracę, że mogą z niej wyrzucić i nie zawsze jest kolorowo. Ale czasem dostajesz też te radosne. No. Całuski od hipokryty.

PS Nienawidze używania cytatów tutaj. Freja wybacz ale nie ogarniam tego i to jeden wielki horror :P

zmian: 2, ostatnia: itsme_a - 2012.06.05, 23:38
Re: xxx 2012.06.05, 23:59
[autor]
barbwire:
Tylko jakoś nie udaje mi się zarazić was optymizmem.

Z takimi postami chcesz kogoś zarażać optymizmem? Sorry, ale nie przekonuje mnie to.
"Zapomniał wół jak cielęciem był" - tu mi na komentarz pasuje idealnie. Dlaczego zaczęłaś tak późno? Przecież mogłaś zacząć wcześniej, leczyć się właśnie jak zaczęłaś, a nie przerywać. Dlaczego tego nie zrobiłaś, ha?
NIE ZROBIŁAŚ BO NIE MOGŁAŚ, z tego czy innego powodu (to nieistotne). Więc teraz nie pisz innym że dołują się i marudzą, a przecież mogą... blablabla. No właśnie widocznie nie mogą. Ja to jakoś rozumiem i jeszcze pamiętam jakie uczucia przed leczeniem mną targały, a też jestem już po. Rozumiem, że czasem SIĘ NIE DA. Oczywiście obiektywnie, to da się zawsze, ale cóż ma obiektywizm do rzeczy? Ważne jest co dany człowiek odczuwa subiektywnie - tylko to się liczy.
Re: xxx 2012.06.06, 00:16
[autor]

jak dobrze że to tylko forum. na realnym życiu, już byscie wszyscy nieżyli. wszystkich bym was zagryzła.

 

 

itsme: wiesz, ja taka jestem. Jak mam dobry humor to pisze ok albo w ogole nie pisze, a jak mam zly humor to pisze zle itp. Ale prawda jest taka, ze czasami moze i jestem bezczelna i perfidna, ale też mowie to czego inni nie mowia.

 

 

i tak jak wiekszosc zarzeka sie ze nie jest tak kolorowo po zmianie, to ja sie zarzekam, ze nie jest tak koloro ze wzlekaniem na zmiane.

 

 

Ja po prostu czytając te forum, zauwazylam, ze tu kazdy kazdemu wlazi w dupsko i to ostro. same takie oh ah eh, wszyscy sa tacy milutcy i do bólu pomocni. a prawda jest taka, ze po prostu zamiast jakos rzeczowo poruszac tematy ts, to pierdzieli sie setki postow o dupie maaryni.

 

Ja staram sie patrzec na to okiem zwyklego czlowieka. kiedy sie z takim zmierze, to chce wiedziec jak on mnniej wiecej mnie postrzega. a jak bym sie tutaj trzymala tego co pisza niekotrzy, ze najwazniejsze jest byc soba, ze nie wazne sa genitalia i w ogole, to ta zmiana bylaby zmiana, albo nie wiem czy na dobre.

 

ja nie lubie takie czegos. gatki szmatki. Ja wole rzeczowo podejmowac temat. To co nalezy skrytykowac, co nalezcy pochwalic.

Re: xxx 2012.06.06, 00:19
[autor]
wendigo pisze:
barbwire:
Tylko jakoś nie udaje mi się zarazić was optymizmem.

Z takimi postami chcesz kogoś zarażać optymizmem? Sorry, ale nie przekonuje mnie to.
"Zapomniał wół jak cielęciem był" - tu mi na komentarz pasuje idealnie. Dlaczego zaczęłaś tak późno? Przecież mogłaś zacząć wcześniej, leczyć się właśnie jak zaczęłaś, a nie przerywać. Dlaczego tego nie zrobiłaś, ha?
NIE ZROBIŁAŚ BO NIE MOGŁAŚ, z tego czy innego powodu (to nieistotne). Więc teraz nie pisz innym że dołują się i marudzą, a przecież mogą... blablabla. No właśnie widocznie nie mogą. Ja to jakoś rozumiem i jeszcze pamiętam jakie uczucia przed leczeniem mną targały, a też jestem już po. Rozumiem, że czasem SIĘ NIE DA. Oczywiście obiektywnie, to da się zawsze, ale cóż ma obiektywizm do rzeczy? Ważne jest co dany człowiek odczuwa subiektywnie - tylko to się liczy.


dobra skoncz to bo to jest nudne. lubisz tak kogoś cisnąć jak inni już to robią od kilku postów?

niechcesz - nie czytaj postow Iwony. Sam do tematu nic nie wnosisz a jedynie ją krytykujesz.

 

 

Nienawidze facetow.

Re: xxx 2012.06.06, 00:23
[autor]

 

Nienawidze facetow.


To sie leczy!

 

Ja staram sie patrzec na to okiem zwyklego czlowieka. kiedy sie z takim zmierze, to chce wiedziec jak on mnniej wiecej mnie postrzega.

 

To Tylko od Ciebie zależy! Na pewno nie od geniteliów Rafalali itd.

zmian: 1, ostatnia: nightmare - 2012.06.06, 00:26
Re: xxx 2012.06.06, 00:25
[autor]
no was tez sie powinno
Re: xxx 2012.06.06, 07:23
[autor]
niechcesz - nie czytaj postow Iwony. Sam do tematu nic nie wnosisz a jedynie ją krytykujesz.
Sama robisz identycznie w stosunku do innych użytkowników forum. Nightmare przynajmniej różni się tym, że w swoich postach nie próbuje walczyć z rzeczywistością. :P
zmian: 1, ostatnia: jul7 - 2012.06.06, 07:24
Re: xxx 2012.06.06, 08:35
[autor]
wendigo pisze:
barbwire:
Tylko jakoś nie udaje mi się zarazić was optymizmem.

Z takimi postami chcesz kogoś zarażać optymizmem? Sorry, ale nie przekonuje mnie to.
"Zapomniał wół jak cielęciem był" - tu mi na komentarz pasuje idealnie. Dlaczego zaczęłaś tak późno? Przecież mogłaś zacząć wcześniej, leczyć się właśnie jak zaczęłaś, a nie przerywać. Dlaczego tego nie zrobiłaś, ha?
NIE ZROBIŁAŚ BO NIE MOGŁAŚ, z tego czy innego powodu (to nieistotne). Więc teraz nie pisz innym że dołują się i marudzą, a przecież mogą... blablabla. No właśnie widocznie nie mogą. Ja to jakoś rozumiem i jeszcze pamiętam jakie uczucia przed leczeniem mną targały, a też jestem już po. Rozumiem, że czasem SIĘ NIE DA. Oczywiście obiektywnie, to da się zawsze, ale cóż ma obiektywizm do rzeczy? Ważne jest co dany człowiek odczuwa subiektywnie - tylko to się liczy.
Właśnie nie zapomniałam. I jestem szczerze wdzięczna moim przyjaciółkom, że dały mi po łbie i postawiły do pionu, że wyciągnęły mnie ze smutastwa i pokazały że można inaczej. I gdyby nie one to pewnie dalej siedziałbym sama zamknięta we własnym świecie, rozczulając się nad sobą.  A czytając wasze posty dochodzę do wniosku że niektórym pomóc się nie da. Są na NIE bo NIE i żaden argument nic tu nie zmieni. Zawsze będzie NIE.

Na szczęście znam sporo osób którym mogę pomóc i które robią wspaniałe postępy i już 7 ma papiery w sądzie. I na tym to właśnie polega.
Biadolcie sobie ile chcecie, wieszajcie na mnie psy po mnie i tak to spływa.
Skoro przynosi wam to ulgę, że macie na kogo wylać swoje żale to proszę. Mnie to wisi obojętnym kalafiorem. 
Re: xxx 2012.06.06, 13:26
[autor]
Witam,najpierw przepraszam Wronowatą za brak odzewu ale skończyła mi się umowa z netem i załatwiam nowy,oczywiście się odezwę na gg. Ale co innego chcę napisać.Jak wiecie jestem raczej stałą bierną obserwatorką tego forum,raczej bardzo rzadko biorę udział w dyskusjach,wcześniej było to częstsze ;) Słuchajcie może stali użytkownicy pamiętają jak poruszyłam tutaj kiedyś sprawę tego,że środowisko trans jest bardzo zawistne,zazdrosne,plujące jadem? Pokazujecie tutaj co poniektóre Osoby,że to prawda,czytam Was codziennie i ciągle się o coś szturchacie,wykłócacie,przekomarzacie,a niedaj Bóg ktoś ma inne zdanie od rozmówcy-wtedy zjedzą go albo obrzucą mięsem :) Nie piszcie ,że nie bo ja nie jestem na tym forum od dziś :) Lubię konkretne ironiczne komentarze Julity,rzeczowe wypowiedzi Wendigo i Itsme_a, lubię też mądre komentarze Wronowatej mimo,że kiedyś miałyśmy spięcie odnośnie efektów farmakoterapii :)No ale poza tym  zaśmiecane są wątki aż do bólu :) Irytuje mnie też Barbwire której 99% komentarzy to  ,,jestem kobietą,mam fantastyczne orgazmy,jestem 100% kobietą,sama to wypracowałam,jestem szczęśliwa,samodzielna,przeszłam srs,mam partnera,akceptację,przyjaciółki,żyć nie umierać ,mam wszystko i zapomniałam dodać ,że jestem kobietą '' :)   To forum to czasem niepotrzebna paplanina,rzadko kiedy są prowadzone konkretne rozmowy mogące komuś pomóc :)      skończyłam posta. Będzie lincz? :)
Pozdrawiam
zmian: 3, ostatnia: hardpinkcandy - 2012.06.06, 13:37
Re: xxx 2012.06.06, 14:50
[autor]
Najwyraźniej zdarzają się takie osoby, które na forach internetowych muszą pokazywać się co to nie one. Pokazują więc butę, odwagę, siłę, krytykują innych, atakują, pouczają. Bądź co bądź nikt, ale to nikt nie zweryfikuje ich życia w prawdziwym świecie, nie stwierdzi, jakie naprawdę te osoby są na co dzień i jak wygląda ich życie. Odważna i agresywna, łatwo wydająca sądy osoba w internecie, może być na żywo całkiem inna. Twardzielem w necie może być każdy. Również opisywanie jak jest super i świetnie, jak wspaniale przebiegło to i owo, nie koniecznie musi być prawdą. Któż to sprawdzi? Czy te rady i pouczenia naprawdę mają sens? Czytając co nie których ma się wrażenie, że głównymi adresatami ich postów są oni sami. Może jak to się napiszą i ludzie uwierzą, jak te osoby są wspaniałe to to się stanie prawdą? Nie wiem sama.
W tej perspektywie wstrzemiezliwe posty lub te od osób poszukujących pomocy wydają się jednak dużo bardziej wiarygodne.
Re: xxx 2012.06.06, 15:21
[autor]
nightmare pisze:

 

Nienawidze facetow.


To sie leczy!

Mój Boże...dlaczego?...a czy znasz film "Kolor purpury"? w reżyserii Stevena Spielberga z roku 1985?...tam Whoopi Goldberg w jednej z ostatnich scen powiedziała do swojego oprawcy: "cokolwiek mi zrobiłeś już dzieje się tobie"?...
Re: xxx 2012.06.06, 15:28
[autor]
hardpinkcandy pisze:
To forum to czasem niepotrzebna paplanina,rzadko kiedy są prowadzone konkretne rozmowy mogące komuś pomóc :)      skończyłam posta. Będzie lincz? :)
To forum powstało, żeby móc się swobodnie wygadać na temat i nie bardzo na temat. Do tematycznych porad medycznych jest transseksualizm.pl. Jak kto ma konkretny problem, to mu się konkretnie odpowiada. Jak kto nie ma konkretnego problemu, to mu się odpowiada niekonkretnie - kapiszcze? ;)

Linczu nie będzie. Każdy może tu pisać, nawet jak ma zapatrywania odmienne od moich/naszych/waszych/ichnich. No chyba, że zaczyna obrażać, to wtedy wysyłamy takiemu pod dom smutnych panów, a oni mu robią polowego FFS-a ;)
Re: xxx 2012.06.06, 16:24
[autor]

hahahah :> Freja <3

 

 

Teraz każda będzie tutaj prawiła swoje psychologiczne pierdoły, kto tak kim jest co tam czuje. A temat był po prostu taki dosyć kontrowerysjny, więc i cała dyskusja taka musi być. Boże, czy naprawde jest coś w tym dziwnego, zę ludzie maja rozne poglady?

 

Jezeli ja krytykuje zycie wobec danego schematu, to po prostu tak uwazam i tyle. nie ma co dywagowac, czy ja czasem nie mam podobnie, czy jestem cwaniakiem w necie czy inne ujemuje. Po prostu takie mam zdanie i tyle.

 

A to forum wlasnie tak jak Freja mowi, jest luźne. I tematy takie są.

Re: xxx 2012.06.07, 00:49
[autor]
maoniczka:
a prawda jest taka, ze po prostu zamiast jakos rzeczowo poruszac tematy ts, to pierdzieli sie setki postow o dupie maaryni.

Rzeczowo jest na Niebieskiem. Po co dwa fora o tym samym? :D


moniczka:
lubisz tak kogoś cisnąć jak inni już to robią od kilku postów?

Nie lubie nikogo cisnąć, właśnie o to chodzi, że nie lubię. Nie lubię też jak inni to robią i dlatego się odzywam.


barbwire:
Właśnie nie zapomniałam. I jestem szczerze wdzięczna moim przyjaciółkom, że dały mi po łbie i postawiły do pionu, że wyciągnęły mnie ze smutastwa i pokazały że można inaczej. I gdyby nie one to pewnie dalej siedziałbym sama zamknięta we własnym świecie, rozczulając się nad sobą.  A czytając wasze posty dochodzę do wniosku że niektórym pomóc się nie da. Są na NIE bo NIE i żaden argument nic tu nie zmieni. Zawsze będzie NIE.

Ok, może mamy po prostu inne doświadczenia. Bo mnie pokazywanie jak jest po zmianie fajnie w niczym by nie pomogło. Że jest po zmianie fajnie (a na pewno fajniej niż przed) to każdy wie. Tylko to nie wystarczy. Tym bardziej nie wiem jak posty w stylu: "tylko się dołujesz i jesteś na nie, nigdy nie zaczniesz się leczyć, wcale nie jesteś ts" mają kogoś zmobilizować czy choćby pocieszyć :/ Mam kolegę (starszego od siebie). Ja byłem przed leczeniem (i nawet nie wierzyłem, że zacznę kiedyś), on był przed. Ja zacząłem, on był przed. Ja skończyłem, on był przed. Teraz zaczął się leczyć. Zawsze mówiłem mu tylko to co tu: "warto, ale rozumiem, że się boisz, przyjdzie jeszcze twój czas". Ale nigdy: "nie leczysz się, to nie jesteś ts i nigdy nie będziesz po leczeniu". Na każdego przychodzi jego czas. Że żałuje się straconych lat? No żałuje, ale z drugiej strony: "Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." (Stanisław Lem)
zmian: 1, ostatnia: wendigo - 2012.06.07, 00:54
Re: xxx 2012.06.07, 08:33
[autor]
W sumie cokolwiek nie zrobimy będziemy żałować. Taka już nasza natura.
Barbwire to, że teraz jesteś szczęśliwa nie oznacza, że możesz mierzyć innych ludzi swoją miarą. Jeśli wszystko Ci się ułożyło - to super, cieszę się twoim szczęściem. To, że byłaś buńczuczną dziewczynką, która jeszcze w kołysce wiedziała kim jest sprawia, że mialaś więcej powera do działania. Jednak z tego co widzę wiele (wielu) z nas musi powoli przyzwyczajać się do nowych warunków. To wcale nie oznacza, że nie chcemy zyskać nowego, boimy się stracić stare.
Swoją drogą trzeba nie mieć instynktu samozachowawczego aby z dnia na dzień przewrócić swoje życie do góry nogami, nie mając odpowiedniego zabezpieczenia, czy to finansowego, czy w postaci wspierających osób. Pozostać bez nikogo i niczego bez perspektyw - ale to nie ważne NIECH ŻYJE PRAWDA
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj