reakcja na przemoc.

  liczba postów: 26
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
reakcja na przemoc. 2011.08.03, 08:12
[autor]
Tak sobie dziś rano myślałam, jak można się zachować, gdy ktoś wobec osoby trans na ulicy zachowuje się wrogo, w różny sposób czy to bijąc, czy ośmieszając czy jeszcze inaczej. Mnie osobiście nie spotkało jeszcze coś takiego, ale ciekawa jestem jak można sobie radzić w takiej sytuacji.
Powodem do takiego zapytania była historyjka jaka się kiedyś wydarzyła w moim zakładzie pracy. Dwóch dość dobrze zbudowanych chłopaków, przyszło do pracy któregoś dnia bardzo rozweselonych. Jak zaczęli opowiadać na przystanku autobusowym spotkali jakąś TV( w ich określeniu tranzystora), zaczęli się naśmiewać z tej osoby a na końcu ją skopali. Tak wynikło z ich opowiadania. Przez kilka godzin w pracy był to główny temat, jak to fajnie jest takiej osobie dokopać, nie będę już pisać jakie teorie powstały na temat takich osób, bo wszyscy pewnie się domyślają. Co ciekawe z ok dwudziestu pracujących wtedy ludzi tylko jedna osoba miała inne zdanie.( oprócz mnie, bo nic nie mówiłam). Starałam się nie zabierać głosu w tym temacie, by nikogo nie prowokować (nikt o mnie nie wiedział nic), jedyną rzeczą którą zrobiłam, była moja zemsta nie za tą skopaną osobę ale raczej za te wszystkie słowa jakie usłyszałam tamtego dnia w pracy. W czasie przerwy śniadaniowej ci dwaj chłopacy zrobili sobie kawę a ja niepostrzeżenie dodałam im swoją miksturkę karmelową. Skutek był taki że po 10 minutach nie było już tematu, jak dokopać tranzystorowi, ale który z nich pierwszy dobiegnie do toalety, a uwierzcie to było dopiero zabawne.
Co można by było zrobić w takiej sytuacji innego?
 
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 08:43
[autor]
Wtakiej sytuacji pozostaje ratować się ucieczką, lub takim działaniem, które pozwoli odnieść jak najmniejsze straty. W ubiegłym roku Rafalala została poturbowana w KFC na oczach całego personelu i ochrony. Ponoć wcześniej prosiła o pomoc Straż Miejską, która również nie zareagowała.
Dopóki w naszym społeczeństwie będzie funkcjonowało przyzwolenie na jakiekolwiek i przeciwko komukolwiek okazywanie agresji, transy będą bronione w ostatniej kolejności.
Przykre, ale na to wskazuje moje doświadczenie. 
"Na każdego transa odpowiedni kij się znajdzie"
:)
1. Unikać grup pijanej młodzieży
2. Nie chodzić w pojednynkę
3. Zaopatrzyć się w jakąś "wyjkę" - coś co hałasuje najbardziej jak się tylko da, np. pneumatyczny klakson z malutką butlą na sprężone powietrze
4. Wybierać na spacery "bezpieczne miejsca"
..............................
i czekać, aż czasy się trochę zmienią
:)
a zmiany już są widoczne
J.B.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 11:06
[autor]

Powiem wam ze ja na codzien zyje jako facet w srodowisku praktycznie czysta meskim mianowicie pracuje w firmie budowlanej jako dekarz:)Czesto jestem swiadkiem rozmow na tematy jak to inni w pracy okreslaja"Pedalskie"Widze tez z jaka agresja reaguja na np film w ktorym byla transseksualistka.Pracuje tam z bratem i on opowiadajac ten film malo co sie nie pozygal(o mnie nie wie jeszcze)Ja czasami sama prowokuje tematy tego typu aby sie dowiedziec co sobie mysla.KIedys spytalam jednego co by zrobil jak by poznal dziewczyne,wszystko ladnie pieknie i nagle ona oznajmia ze urodzila sie mezczyzna.Jego odpowiedz brzmiala "Zaje.... bym ja"Wiem tez ze w wiekszosci przypadkow to jest tylko takie chwalenie sie ze tak by zrobili aby przypodobac sie grupie nawet jesli mysla inaczej.W kazdym razie jeszcze duzo czasu moze minac zanim zmieni sie podejscie do innosci i nie mowie tu tylko o trans.Np jeden z pracy nienawidzi dlugich wlosow u mezczyzn i chetnie by takie komus podpalil.Pociesza mnie jednak fakt ze osoby ktore tak najezdzaja na gejow,trans,sami maja problemy ze swoja seksualnoscia a ich nienawisc jest tak naprawde skierowana na samych siebie.Pochwale sie jeszcze ze w pracy zaczelam czasami odpowiadac w formir zenskiej i nazywac mnie Samanta.Dla nich to sa oczywiscie zarty ale dla mnie jest to przyjemne.Taki przedsmak tego jak moze wygladac kiedys moje normalne zycie.Dzisiaj maja do mnie przyjsc zamowione kozaczki ktorych nie jestem w stanie ukryc przed bratem wiec i on sie dowie.Zobaczymy jaka bedzie reakcja.Pozdrawiam:-)

Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 12:27
[autor]
Osobiście myślę, że:

Jeśli na ulicy jakiś obcy wygłasza głupie uwagi - olej.

Jeśli robi to twój znajomy, sąsiad itp - musisz się postawić.

Jeśli ktoś cię fizycznie atakuje - uciekaj (lub ew. walcz, jeśli jesteś pewna, że że sobie poradzisz albo zwyczajnie nie masz wyboru). Jeśli znasz napastnika, koniecznie zgłoś taką fizyczną napaść na policji.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 13:08
[autor]
ja mieszkam w takiej sobie średniej miejscowości, praktycznie znam tutaj większość ludzi, sporo z nich to moja rodzina, lub rodzina mojego słoneczka. Jej rodzina akurat jest dość spora i do tego ma opinię pijaków, rozrabiaków itp. W pewnych sytuacjach jest to dobre, każdy się ich boi, praktycznie nie ma czasu by któryś z nich nie siedział w areszcie. Wiele mają na sumieniu, dla mnie jednak jest to o tyle dobre że praktycznie nikt nic mi nie powie ani nie zrobi z obawy przed nimi. Kiedyś była taka sytuacja że spotkałam ich pod sklepem, wtedy miałam włosy do ramion spięte w kitkę i kolczyki, takie małe kółeczka. Oprócz tego ubrana byłam jak facet. Podjechał do sklepu jakiś obcy klient z kolegą, zrobił zakupy i wychodząc zaczął się na mnie gapić i coś tam do swojego kolegi skomentował. To był jego błąd, ja na to nie zwróciłam uwagi ale ta moja rodzinka tak. Skończyło się tym że sprawili tamtym dwóm taki łomot że jednego musiało zabrać pogotowie.
Tak się zastanawiam co będzie gdy się o mnie dowiedzą, w tej chwili nie wiedzą a moje niektóre zachowania czy wygląd tolerują. Dla nich na razie jestem facetem z troszkę innym wyglądem. Nie zwrócili mi jakoś szczególnie uwagi że mam za długie włosy, że nieraz noszę kolczyki (zawsze małe kółeczka) a i nieraz miałam delikatnie pomalowane paznokcie. Obawiam się jednak że gdybym pokazała coś więcej mogłoby nie być już tak różowo.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 14:24
[autor]
Trudno zgadnąć. Albo zostaniesz takim tutejszym, oswojonym "diabłem" i będzie jak z tym rolnikiem, co w lecie chadzał w kieckach, na co cała wieś reagowała jedynie wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że:
- Aaa... bo pani on to w lecie zawsze chodzi w sukienkach.
Albo licz się z tym, że będziesz musiała wyjechać.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 19:41
[autor]
Chyba jednak trzeba się nauczyć się jakoś bronić, uciekać... Jakieś kursy samoobrony. Puszka z gazem w torebce lub coś hałasującego chyba nie wystarczą. Albo chodzić w towarzystwie kogoś przy kim można czuć się bezpieczniej. :/        


@Samanta

Też spotkałam się ze słowną agresją do LGBT, nawet wśród ludzi których możnaby wziąć za inteligentnych (studenci, inżynierowie). Np. takiego jednego, który z uśmiechem stwierdził, że strzelałby do mnie i do moich przyjaciół. Najpierw mnie to denerwowalo, ale potem jakos mi przeszło i nie umiałam się mścić - byłam tylko miła... Dopóki ktoś nie próbuje mi robić krzywdy fizycznie to mogę ignorować, bo mówić czegokolwiek takim ludziom chyba nie ma sensu. :/

zmian: 11, ostatnia: jul7 - 2011.08.03, 20:06
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 19:44
[autor]
Tajski bokser?
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:01
[autor]
Jeśli jakimś cudem uda się znaleść taką ochronę... No ale wiem, to nie jest bardzo realne wyjście. :(  
zmian: 3, ostatnia: jul7 - 2011.08.03, 20:03
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:08
[autor]
Tajski bokser?...
Bronił się sam
:)

Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:14
[autor]
Jak na obrazku :)


Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:17
[autor]
Ja wlasnie powiedzialam bratu o mnie i jestem teraz obiektem jego agresji.Wygania mnie z domu,z pokoju,patrzy na mnie jak by sie mial pozygac,nie chcial abym pila z tej samej butelki co on.Ja sie tylko smieje z tego bo olewam jego opinie.JUz dosc dlugo zylam dla innych za cene utraty samej siebie.Teraz jest czas Samanty i mam nadzieje ze swoje 30 urodziny bede obchodzic jako 100% kobieta juz po wszystkich zmianach.Ambitny plan ale da sie zrobic a jak cos robie to na full.A co do obrony to niestety nie mozna przewidziec wszystkich wydarzen jakie moga nas czekac.Trzeba po prostu uwazac i starac sie unikac sytuacji potencjalnie niebezpiecznych.A nauka samoobrony zawsze sie przyda,nawet nie uzyta dodaje pewnosci siebie:-)
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:20
[autor]
jednym w miarę dobrym rozwiązaniem jest sporych rozmiarów pies, to daje duże poczucie bezpieczeństwa, przynajmniej fizycznego.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:23
[autor]
anitaaa pisze:
jednym w miarę dobrym rozwiązaniem jest sporych rozmiarów pies, to daje duże poczucie bezpieczeństwa, przynajmniej fizycznego.
Dobre, dobre. A jak jeszcze pies puszczony wolno, a ty nonszalancko bawisz się półtorametrową smyczą ze stalowego łańcucha - bezcenne
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:27
[autor]
hyhyhy a jeżeli piesek jest sunią rottweilerką to i smyczy nie potrzeba... przetestowane :)
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:35
[autor]
Mam dwa ogromne psy "obronne"
"Obronne", bo trzeba je bronić przed ludźmi
:)
Uwielbiam duże psy, bo mogę je PRZYTULAĆ Z CAŁYCH SIŁ nie wyrządzając im przy tym krzywdy.
One też to lubią i kochają mnie z całych sił.
Nie wiedzą co to przemoc, czy agresja, w związku z czym nie mają świadomości jaka w nich drzemie siła. Jak dwa ogromnie dzieciuchy
:)
Ech... Nie rozumiem ludzi, którzy robią z tak kochanych zwierzaków agresywne potwory.
J.B.


Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 20:41
[autor]
To wam opowiem historię. Otóż:

Dwa-trzy lata temu poszłam sobie wieczorem z psem na spacer kilka killometrów za miasto. Stalową smycz miałam owiniętą wokół nadgarstka jak jeden z komiksowych bohaterów - chyba Spawn. Zmierzch już zapadał, ledwo widziałam asfaltową drogę, ale pamiętałam gdzie idę, a i sporawy kundel nie wydawał się mieć problemów. Wtedy usłyszałam za sobą kwik dzika. Nic nadzwyczajnego - widywałam (tu gdzie obecnie mieszkam) o kilkanaście metrów od siebie już i dziki, lisy, żmije, wydry, jeże, borsuki - chyba wszystko oprócz wilków i niedźwiedzi. Ledwo widziałam tego dzika, ale widziałam że na mnie szarżuje. Zrzuciłam łańcuch z nadgarstka i pozwoliłam u malowniczo i hałaśliwie rozsypać się po asfalcie. Dzik szarżował, choć ledwo go widziałam. Wolałabym mieć w tym momencie w rękach dwumetrową lagę. Pętlę smyczy miałam owiniętą wokół nadgarstka, więc w najgorszym wypadku bydlak mógł mi go wyrwać, albo uszkodzić, ale nie miałam gdzie uciekać i nie miałam czasu nic kombinować. Walczyłam przecież właśnie o życie.

Dzik zbliżał się. W miarę tego zbliżania jego kontury zaczęły się zamazywać i przypominać zarys faceta, który próbuje ponownie wskoczyć na rower bez świateł. Na rower, który zatrzymał z piskiem/kwikiem, bo mój kundel wyskoczył mu pod koło. Minął mnie tak jakoś dziwnie i niepewnie.

Jeszcze dość długo gapiłam się za nim ze stalowym łańcuchem smyczy rozrzuconym malowniczo po asfalcie.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 21:02
[autor]
To ja miałam fajną przygodę z jednym, z już nieżyjących psiaków.
Otóż... zostałam zaproszona na Sylwestra (z moim ówczesnym facetem i DWOMA JAK ZAWSZE PSAMI)
Zaraz po północy wyszłam z jednym z nich przed dom. Ubrana byłam w skórzaną, wąską spódnicę, kozaki na obcasie i skórzaną kurtkę.
(Gdybym pomyślała choć przez chwilę, nigdy bym z domu nie wyszła!)
Jak moje psicho zobaczyło te fajerwerki?.... czym prędzej schroniło się w najbliższym piwnicznym okienku. Ja rzecz jasna za nim, wygniatając przy okazji kilnkudziesięciometrową rynnę, sunąc po śniegu w pozycji Supermena.
:)
Aż psiur "zaparkował" w piwnicznym okiemku, a ja w pozycji Supermena na końcu jego smyczy.
Otrzymałam gromkie brawa od ludzi zgromadzonych na balkonach, którzy miast oglądać fajerwerki, podziwiali moje "ślizgi"
:)
J.B.

Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 21:19
[autor]
Idę sobie wąską ścieżyną pośród drzew. Ciemno, choć oko wykol, jakieś lampy za moimi plecami rzucają blade blaski, tyle że widzę grzbiet własnego czarnego kundla wielkości wilczura i refleksy stalowego łańcucha, który z nudów nawijam i rozwijam na nadgarstek. Przy ludziach bym się tak nie popisywała podobnymi sztuczkami jak ten idiot, ale koniec świata, zadupie, ciemność, no to nawijam i rozwijam. Nawijam i rozwijam.

Dostrzegam go, gdy jest jakieś dwa metry ode mnie. Małolat. Ma może ze dwie dychy. Chudy, cienki, ech.. tylko trochę hormonów i taka byłaby laska. Mija mnie, a ja jednocześnie próbuję sobie przedstawić całą tą sytuację z jego punktu widzenia i... Stal samokontroli ścina mi przeponę, by nie śmiać się histerycznie.

Kudłate, czarne licho? Stuknięty satanista z łańcuchem? Normalka - przecież tu, co wieczór, diabeł mówi dobranoc
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 22:37
[autor]
Najlepsza metoda to po prostu unikać niebezpiecznych sytuacji,nie chodzić sama po mieście nocą,nie reagować na prowokacyjne zachowania innych ludzi,zasadniczo ostrożność i rozsądek.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 22:46
[autor]
supernata pisze:
Najlepsza metoda to po prostu unikać niebezpiecznych sytuacji,nie chodzić sama po mieście nocą,nie reagować na prowokacyjne zachowania innych ludzi,zasadniczo ostrożność i rozsądek.
Wiesz, to zależy jeszcze też trochę od gabarytów twoich i oponentów. Pamiętam np. jak przed kilku laty szłam sobie nocą przez kark z kumplem (190 cm wzrostu, 1xx kg żywej wagi) i naprzeciw nam szło 4 zakapiorów śpiewających kibolskie piosenki. Zrobiło się nieciekawie, ale nie pozostawało nic jak tylko robić dobrą minę do złej gry i nie pokazywać, że się boimy. Na szczęście jakieś 100 metrów przed konfrontacją zakapiory przestały wyć i szły już spokojnie i cicho. Dopiero kiedy mijaliśmy ich, dotarło do nas jakie to były straszne szczyle. Ech... No ale równie dobrze można trawić na prawdziwego red-necka z siłowni.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 23:02
[autor]
To wybraz sobie co ja czułam jak byłam jeszcze na początku zmian i przyjechałam z domu do Warszawy,no i wysiadam na dworcu centralnym, a tu akurat tak się złożyło ze tego dnia był mecz piłkarki, chyba w Poznaniu i ci wszyscy kibole z Warszawy stali dużymi grupami na peronie,ale to dosłownie cały peron pełny tych kiboli, a ja przechodzę koło nich wszystkich z torbami i cała dosłownie się trzęsę ze strachu,ale zebrałam się jakoś w sobie i idę w kierunku schodów z dusza na ramieniu,ale na szczęście nic się nie stało,jak już wyszłam na przystanek MPK to trochę poczułam ulgę.A znowu niedługo pózniej też na centralnym, miałam taką sytuację,wtedy jeszcze paliłam, no i czekając na pociąg wyszłam przed dworzec na papierosa ale nagle ale widzę ,że tak ze 3 metry ode mnie stoi taki zakapior,łysy z tatuażami na ramionach ale co tam nie daję poznać po sobie,że się boję ale on nagle podchodzi do mnie stanął tak dosłownie na przeciwko mnie i wpatruje się we mnie,mnie zamurowało,zesztywniałam cała ale nic, pale dalej i udaje,ze nie zwracam na niego uwagi,no ale tak po ok 15 sekundach tego wpatrywania się na mnie, po prostu odszedł tam gdzie stał wcześniej a ja jak gdyby nigdy nic zgasiłam papierosa i wróciłam na peron.Ale co ja przeżyłam wtedy...
zmian: 2, ostatnia: supernata - 2011.08.03, 23:05
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.03, 23:20
[autor]
supernata pisze:
Ale co ja przeżyłam wtedy...
Che, che. Jakoś tak w 2006 wracałam z Wa-wy do domu pociągiem do którego zwalili się jacyś nawiedzeni kibole. Miałam wtedy rude włosy do pasa. Na wszelki wypadek wpakowałam je pod kurtkę, żeby nie kusić złego.
Re: reakcja na przemoc. 2011.08.04, 04:41
[autor]
Znaczy, zdjęłaś te włosy i schowałaś pod kurtkę?

Re: reakcja na przemoc. 2011.08.04, 11:30
[autor]
Oj Julitka, Julitka. Ty chyba coś bardzo chcesz, żeby ktoś cię dzisiaj za kudły wytargał
Re: reakcja na przemoc. 2015.02.22, 11:15
[autor]
Zdarzyło mi się kiedyś, że dostałem wiadomość od jednego faceta, który pisał mi, że mnie znajdzie i mi wpierdzieli, ale gdyby nawet do tego doszło, to bardzo by się zdziwił :) natomiast gdybym.zobaczył, że coś takiego przydarza się na ulicy innej osobie, to raczej bym się nie pierdzielił i sam bym do tych oprawców doskoczył.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj