poważny temat

  liczba postów: 60
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
poważny temat 2014.10.04, 17:14
[autor]

Cześć.


Jestem w dołku emocjonalnym, finansowym, uczuciowym, jestem strasznie samotna, otaczają mnie ludzie właśnie, nie otaczają mnie ludzie, nie potrafię znaleźć sobie miejsca, bliskiej mi osoby, nie wiem gdzie takiej szukać nawet. Oświadczyłam byłej partnerce, którą niesamowicie mocno kocham, że przez to iż nie możemy razem być popełnię samobójstwo. Podałam datę i godzinę, będzie to ten poniedziałek około 18. Teraz zastanawiam się czy być konsekwętną i zrobić to, czy może odpuścić. Dodam iż już raz miałam próbę samobójczą nieudaną bo nie takie leki wzięłam. Teraz to dobrze przemyślałam i myślę że na 99% będzie skuteczna. Nie mam z kim nawet pogadać na ten temat. Boję się, bo czas leci, ja chcę życz, ale zarazem nie chcę żyć, bo nie mam po prostu dla kogo, nie czuję się w ogóle potrzebna. Może jakieś sugestie od was dostane?

Re: poważny temat 2014.10.04, 17:18
[autor]
Nie zabijaj się.
Re: poważny temat 2014.10.04, 17:24
[autor]
Wiem, że przez taki czyn pzemawia egoizm. Ale jakie to łatwe rozwiązanie. Zniknąć. Nie potrafię znaleźć jakichkolwiek plusów z tego że jestem. Jedyny plus to moja tranzycja z którą nie mam problemu co do wyglądu, ale stałam się przez to właśnie bardzo samotną osobą.
Re: poważny temat 2014.10.04, 18:28
[autor]
Ludzie mają nowotwory - żyją.
Ludzie mają długi - żyją.
Ludzie nie maja domu - żyją.
Ludzie rodzą się, bądź żyją w krajach ogarniętych wojna - żyją.
Ludzie są homoseksualni, transseksualni, chorzy, brzydcy, ładni, mądrzy, głupi - żyją.

Dlaczego Ty masz nie żyć? Dlaczego masz zmarnować jedyną, JEDNĄ JEDYNĄ szansę życia na Ziemi, gdzie możesz w ciągu tego życia poznać mnóstwo ludzi, miejsc, zjeść super potrawy, uprawiać dziki seks, cieszyć się z dnia codziennego? Dlaczego pomimo trudności z którymi przyszło Ci się zmierzyć dzisiaj, masz się poddać?

Teraz jest źle. Jutro może być też źle, bądź gorzej, a może być lepiej. Ale tego się nie dowiesz, poddając się.

To nie gra, gdzie się respisz po śmierci. Niestety, stracisz szanse jaką dał Ci los. Zawiedziesz swoją matkę, która po urodzeniu uśmiechnęła się do Ciebie i zażyczyła sobie abyś żył/żyła długo.

Nie wolno Ci się poddać. Bo tylko walcząc, o lepsze jutro jesteś w stanie wygrać. Zawalcz o swoje szczęście. Miliony ludziom w gorszej sytuacji od Ciebie się udaje i żyją. Nie dołączaj do tej grupy, którzy się poddali, stchórzyli. Którzy odpuścili. Bo oni byli słabi.

A ty musisz być silny/silna. Nie poddawaj się.

I to do wszystkich którym przychodzi na myśl zabicia się.

Przekazuje Wam moją energię, abyście przemyśleli to wszystko i podnieśli głowę wysoko i wykrzyczeli : CHCĘ ŻYĆ!

Pozdrawiam
Re: poważny temat 2014.10.04, 18:54
[autor]
cleopatra pisze:
Teraz jest źle. Jutro może być też źle, bądź gorzej, a może być lepiej. Ale tego się nie dowiesz, poddając się.
Ale co zrobić kiedy życie przestało cię... "bawić" i jest nudne jak "Śmierć w Wenecji"? Co zrobić kiedy w sumie cieszysz się wieloma rzeczami, pijesz kawę, jesz ciastko, oglądasz piękne kwiaty, ale właściwie wszystko wydaje się być niczym innym jak estetyką, do tego przebrzmiałą, nie mającą wyższej wartości?
Dlaczego Ty masz nie żyć? Dlaczego masz zmarnować jedyną, JEDNĄ JEDYNĄ szansę życia na Ziemi, gdzie możesz w ciągu tego życia poznać mnóstwo ludzi, miejsc, zjeść super potrawy, uprawiać dziki seks, cieszyć się z dnia codziennego? Dlaczego pomimo trudności z którymi przyszło Ci się zmierzyć dzisiaj, masz się poddać?
A co takiego jest wartościowego w życiu? Jeśli cokolwiek nie zrobisz i tak kiedyś umrzesz i obrócisz w nicość - więc po co to wszystko?
Nie wolno Ci się poddać. Bo tylko walcząc, o lepsze jutro jesteś w stanie wygrać. Zawalcz o swoje szczęście. Miliony ludziom w gorszej sytuacji od Ciebie się udaje i żyją. Nie dołączaj do tej grupy, którzy się poddali, stchórzyli. Którzy odpuścili. Bo oni byli słabi.
Nie wolno - a dlaczego? Co można wygrać? Życie każdego człowieka jest indywidualne, nie można oceniać, że ktoś w gorszej sytuacji radzi sobie, bo co oznacza gorsza sytuacja? Każdy ocenia to indywidualnie.
To nie gra, gdzie się respisz po śmierci. Niestety, stracisz szanse jaką dał Ci los. Zawiedziesz swoją matkę, która po urodzeniu uśmiechnęła się do Ciebie i zażyczyła sobie abyś żył/żyła długo.
A dlaczego, ktoś kto się zabija ma pragnąć odrodzić się po śmierci?
Szansę na co się straci?
Czy życzenie matki aby żyło się długo, dla osoby pragnącej nie istnieć, nie jest czymś jak życzenie najgorszego?

Dla mnie przykładowo wszyscy ludzie, którzy płodzą dzieci --świadomie-- są maksymalnymi egoistami, gdyż powołują człowieka z absolutnego niebytu. Pragnąć powołać kogoś z niebytu, aby ten ktoś mógł zrealizować ambicje i nadzieję rodzica, jest --- jak dla mnie --- największą nieodpowiedzialnością, samolubnością i głupotą na tym świecie :)
Re: poważny temat 2014.10.04, 18:56
[autor]

Dla wiadomości - nikogo nie szantażuje.

Co do sposobu to wybrałam tabletki nasenne, przetestowane bo pomagają mi zasnąć i spać oraz na nadciśnienie, nie mam problemu z ciśnieniem więc one powinny tak mocno obniżyć ciśnienie że aż się zatrzyma akcja serca. To tak technicznie.


Bardzo trudno znaleźć w sobie choć trochę energii by przestać o tym myśleć, by nie zrobić tego. Czasami tak myślę, że to jest moje wołanie o pomoc, tylko nie potrafię ukierunkować tego wołania.

Re: poważny temat 2014.10.04, 19:06
[autor]
lena_kazuro pisze:
Oświadczyłam byłej partnerce, którą niesamowicie mocno kocham, że przez to iż nie możemy razem być popełnię samobójstwo.
Pewna znana mi osoba po śmierci swojego męża pożegnała się ze swoimi znajomymi z neta, po czym nażarła się leków poszła spać. Znajomi z neta pozbierali do kupy wiedzę na jej temat i wysłali do niej (nie bez problemu) pogotowie.

Laska żyje i od kilkunastu lat jest z kimś.

Nigdy nie wiesz, co cię w życiu jeszcze czeka.
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:10
[autor]
A ja sądzę, że istnienie tego tematu i postów, które się tutaj znajdują są już wystarczającym argumentem do tego, aby namierzyć IP autorki tego tematu i wezwać pogotowie. Pragnę też przypomnieć, że podawanie sposobów na popełnienie samobójstwa jest przestępstwem.

Freja, czemu tematu nie usuniesz ?
Autorko...jak odbierasz to, że w każdej chwili mogę zadzwonić na odpowiedni numer telefonu w Twojej sprawie ?
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:13
[autor]
kyoto pisze:
Pragnę też przypomnieć, że podawanie sposobów na popełnienie samobójstwa jest przestępstwem.
Z tego co wie, to podawanie sposobu nie jest przestępstwem, ale zachęcanie już tak, a ja nie zachęcam.
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:16
[autor]
czarnowron pisze:
kyoto pisze:
Pragnę też przypomnieć, że podawanie sposobów na popełnienie samobójstwa jest przestępstwem.
Z tego co wie, to podawanie sposobu nie jest przestępstwem, ale zachęcanie już tak, a ja nie zachęcam.

(Art. 151. KK) "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."

Re: poważny temat 2014.10.04, 19:16
[autor]
Nie rób tego - nie zabijaj się. Każdy ma prawo do życia.

Kiedyś i mi przychodziły do głowy takie myśli, jako jedyne słuszne rozwiązanie. Zdawało mi się, że po samobójstwie nie będzie już cierpienia, tylko wszystko będzie lepiej, zaznam ulgi. Ale jestem osobą wierzącą i wiem, że jak Pan Bóg dał życie, to tylko On może je odebrać. Jeśli zrobię to samemu, to czeka mnie kara w Piekle. Nie spotka mnie ulga, po tym jak się uduszę, podetnę sobie żyły, czy połknę leki w nazbyt dużej ilości. To nie jest wybawienie. To jest tylko prowokowanie jeszcze gorszych konsekwencji. Była okazja do obejrzenia różnych filmów o osobach, którym prawie udało się popełnić samobójstwo i w ostatniej chwili wróciły "z martwych" po utracie przytomności. Relacjonowały, że nic dobrego taka próba im nie przyniosła. Zycie samo w sobie może i nie jest łatwe, może jest najeżone trudnościami, ale nie wiemy co czeka nas za zakrętem, bo mogą to być też i piękne chwile. Ja wiem, że nie żałuję że NIE UDAŁO mi się zrobić tego drastycznego kroku jeszcze jakiś czas temu. A to dlatego, że wielu osobom dzięki temu pomogłem, dla wielu udało się coś pozytywnego zrobić. Choć nie wszystkie momenty po ostatniej nieudanej próbie były szczęśliwe, a niektóre wręcz trudne, to dla tych szczęśliwych chwil warto żyć. Bo na pewno spotkają jeszcze i Ciebie.

Nie rób tego - masz prawo żyć i nikt nie ma możliwości Ci tego prawa odebrać, ni brat ni swat.

pozdrawiam
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:20
[autor]
kyoto pisze:
czarnowron pisze:
kyoto pisze:
Pragnę też przypomnieć, że podawanie sposobów na popełnienie samobójstwa jest przestępstwem.
Z tego co wie, to podawanie sposobu nie jest przestępstwem, ale zachęcanie już tak, a ja nie zachęcam.

(Art. 151. KK) "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."

Różnie można to zinterpretować, ale dla świętego spokoju zmażę ;)
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:24
[autor]

Borykam się z tym problemem już długo. Jak na razie życie nie niesie mi dobrych rzeczy, dobrych chwil. Ciągle mam pod górkę, a najgorsza jest w tym wszystkim samotność i brak poczucia bycia potrzebnym.

Byłam już w szpitalu z tego powodu z własnej inicjatywy, miałam próbę samobójczą i wiem ile to wymaga odwagi - uwierzcie mi bardzo dużo, nic nie ma po drugiej stronie. Ja do szpital nie chcę wracać bo nie uzyskam tam pomocy, szprycowanie lekami uspakajającymi i antydepresyjnymi to nie jest rozwiązanie. Jakoś widać nie pomogły mi.

Co ja mogę dodać, dziękuję że niektórzy próbują mnie od tego odwlec, powiem szczerze że właśnie dlatego podjęłam ten temat, bo nie mam z kim w realu go podjąć.

Re: poważny temat 2014.10.04, 19:29
[autor]
lena_kazuro pisze:

Borykam się z tym problemem już długo. Jak na razie życie nie niesie mi dobrych rzeczy, dobrych chwil. Ciągle mam pod górkę, a najgorsza jest w tym wszystkim samotność i brak poczucia bycia potrzebnym.

Byłam już w szpitalu z tego powodu z własnej inicjatywy, miałam próbę samobójczą i wiem ile to wymaga odwagi - uwierzcie mi bardzo dużo, nic nie ma po drugiej stronie. Ja do szpital nie chcę wracać bo nie uzyskam tam pomocy, szprycowanie lekami uspakajającymi i antydepresyjnymi to nie jest rozwiązanie. Jakoś widać nie pomogły mi.

Co ja mogę dodać, dziękuję że niektórzy próbują mnie od tego odwlec, powiem szczerze że właśnie dlatego podjęłam ten temat, bo nie mam z kim w realu go podjąć.

Jak myślisz - skąd wynikają Twoje problemy w relacjach z innymi ludźmi ?
Czy nie jesteś aby zbyt zaborcza/zazdrosna w kontaktach z innymi ?
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:34
[autor]
emilymae pisze:
Ale jestem osobą wierzącą i wiem, że jak Pan Bóg dał życie, to tylko On może je odebrać.
Nie "wiesz", tylko "wierzysz", że tylko on ma prawo. Akurat każdy ma prawo odebrać sobie życie, co najwyżej może Bogu się to nie podobać i może ukarać cię pasem, że nie cieszyło się z tego powodu, że zafundował nam wielkie g :) Mmmmm PYSZNE G!!! Boże daj mi jeszcze tego g, proszę o dokładkę!!!
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.10.04, 21:38
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:39
[autor]
"Zycie to straszna gra
ona wszystkie rozkosze i smutki zna
życie to walka i więcej nic
ale jednak warto jest żyć"

Nie warto się zabijać, bo to nie rozwiąże żadnych problemów.
Re: poważny temat 2014.10.04, 19:43
[autor]

Re: Kyoto


Wiesz, nie umiem się pogodzić że straciłam swoją rodzinę. Najgorsze w tym wszystkim jest moje uczucie - wielka miłość do byłej partnerki, nie potrafię tej miłości okiełznać, to ona najbardziej pcha mnie do tego. Ja wyrażam swoje uczucia, ale to jak do ściany, te wyrazy wracają do mnie bez żadnego odzewu z drugiej strony. Przez to nie potrafię utrzymać znajomości, po chwili entuzjazmu że kogoś poznałam pojawia się strach przez tą znajomością, bo przez swoje uczucia jestem wierna jak pies dla byłej partnerki. Nie wiem co może wpłynąć na mnie abym zmieniła swoją decyzję, chyba tylko powrót do związku, ale to jest nie możliwe. Czuję się jak w błędnym kole, nie ma z niego żadnego dobrego wyjścia dla mnie. Nawet nie cieszy mnie moja osoba, moja wolność w byciu sobą, to zeszło na drugi plan. Oznajmiłam jej że jestem w stanie dla niej zaprzestać swojej tranzycji, a to jest bardzo ale to bardzo dużo, i nici, nic już nie mogę więcej zrobić.

Re: poważny temat 2014.10.04, 19:54
[autor]
Aha i jeszcze jedno. Mi pomaga w egzystowaniu pasja do pewnych rzeczy. Chodzi tu konkretnie o prace elektryczne, które wykonuję dla znajomych i innych osób, oraz inne drobne remontowe. Tak jak patrzę na to z perspektywy czasu, to jeden z tych powodów dla których warto mi żyć. Plus parę innych, pomniejszych. Chodzi mi tutaj o znalezienie sobie pasji, czegoś takiego co nas fascynuje i wciąga bez reszty. Czegoś takiego, żeby całą resztę, całe te problemy mieć gdzieś i żyć dla tego co nas fascynuje. To się w życiu liczy. Jak mi towarzyszyły myśli czy próby samobójcze, to myślałem o tym co daje mi przyjemność i jakoś nie było z mojej strony 100procentowego przekonania, że chcę skoczyć z tej skały, czy podciąć sobie żyły. Teraz się zastanawiam, mówiąc brutalnie, gdzie Ci wszyscy moi klienci znaleźli by takiego jelenia do poprawiania tych wszystkich samoróbek po pseudo-elektrykach i pseudo-złotych rączkach. Ale lubię to robić, nie będę ukrywać. To plus parę innych powoduje, że już nie chcę myśleć o odebraniu sobie życia. Bo kto inny tak szybko i zręcznie ( nie chwaląc się ) poprawił źle podłączoną instalację, lampę, gniazdko, tablicę rozdzielczą, jak nie ja. Dobrze mieć taki swój konik, który daje pozytywnego kopa do życia. Nie warto się tak łatwo poddawać. A może weźmy coś z innej beczki - nasz papież JAN PAWEŁ II. Proponowano mu abdykację z powodu jego problemów zdrowotnych, ale człowiek się nie poddał, bo miał misję i ją czuł i to mu dawało satysfakcję w życiu.
Re: poważny temat 2014.10.04, 20:01
[autor]
lena_kazuro pisze:

Re: Kyoto


Wiesz, nie umiem się pogodzić że straciłam swoją rodzinę. Najgorsze w tym wszystkim jest moje uczucie - wielka miłość do byłej partnerki, nie potrafię tej miłości okiełznać, to ona najbardziej pcha mnie do tego. Ja wyrażam swoje uczucia, ale to jak do ściany, te wyrazy wracają do mnie bez żadnego odzewu z drugiej strony. Przez to nie potrafię utrzymać znajomości, po chwili entuzjazmu że kogoś poznałam pojawia się strach przez tą znajomością, bo przez swoje uczucia jestem wierna jak pies dla byłej partnerki. Nie wiem co może wpłynąć na mnie abym zmieniła swoją decyzję, chyba tylko powrót do związku, ale to jest nie możliwe. Czuję się jak w błędnym kole, nie ma z niego żadnego dobrego wyjścia dla mnie. Nawet nie cieszy mnie moja osoba, moja wolność w byciu sobą, to zeszło na drugi plan. Oznajmiłam jej że jestem w stanie dla niej zaprzestać swojej tranzycji, a to jest bardzo ale to bardzo dużo, i nici, nic już nie mogę więcej zrobić.


Nikogo nie zmusisz do miłości - pogódź się z tym
Ja wiele rzeczy chciałabym mieć/robić a nie mogę.

Może odeszła bo miała dość problemów ? Akurat w sytuacji, gdy spotykają się obie osoby z problemami i jeśli żadna z nich nie wykaże inicjatywy wzięcia się w garść to taka relacja prędzej czy później się rozleci.

Apropo Boga i religii - błagam was, może lepiej nie poruszajcie tej kwestii bo znając to forum zaraz zrobi się off-top o życiu po śmierci oraz o wierzeniach i sensie istnienia religii na świecie :P
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2014.10.04, 20:02
Re: poważny temat 2014.10.04, 20:07
[autor]
Nie wiem jak się z tym pogodzić. To jest moja pierwsza prawdziwa w sensie dosłownym miłość. Ja jestem po wielu związkach, ale ten ostatni był naprawdę prawdziwy, warty poświęcenia wszystkiego.
Re: poważny temat 2014.10.04, 20:08
[autor]
A swoją drogą, to jak ktoś chce się zabić, zabić, to po prostu to robi. Ci co tylko o tym mówią, piszą i myślą, to tak naprawdę szukają pomocy, albo po prostu za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę.

A to nie jest forum wzajemnej adoracji. Tu większość osób gołym okiem widać, że ma problemy, głównie z głową. Więc szukać tu dobrego słowa i mądrego słowa, nie ma zbytnio sensu. Ja chciałam Cię wesprzeć, to taka wrona zamiast zrobić to samo, zaczęła negować to co napisałam.

Ehhh :(
Re: poważny temat 2014.10.04, 20:42
[autor]
cleopatra pisze:
A swoją drogą, to jak ktoś chce się zabić, zabić, to po prostu to robi. Ci co tylko o tym mówią, piszą i myślą, to tak naprawdę szukają pomocy, albo po prostu za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę.
Jeden z największych mitów. Przynajmniej 70% osób, które targają się na swoje życie informowało o tym co chce zrobić. Może szukają pomocy, ale nie takiej w stylu: "Żyj, bo życie jest piękne. Żyj bo zawiedziesz innych". Szczerze mówiąc, taka pomoc jest raczej wepchnięciem takiej osoby w jeszcze czarniejsze wizje, bo nie widzi, że życie jest piękne - ale inni widzą, czyli utwierdza się w przekonaniu, że z nią jest coś nie tak. Wpędzanie w poczucie winy - że ma się takie myśli - również tylko jeszcze bardziej takie osoby dobija.

Jeśli chcesz pomóc, to dzwonisz na pogotowie! Albo dajesz radę jak zejść z tego świata (choć jest to prawnie zabronione, ale czy etycznie również?).

Najlepszą radą jaką mogę dać sama z siebie, poza metodą - w której się zakochałam ;))) po trzech latach poszukiwań w końcu znalazłam odpowiednią - to przełożyć termin, który się zaplanowało o kilkadziesiąt dni. W trakcie tego okresu pogodzić się z "Bogiem", czyli własnym "sercem/sumieniem" i posłuchać tego do czego cię wzywa, do jakiej powinności. Jeśli po tym okresie się nic nie zmieni, to... niestety nie mogę napisać ze względu na paragraf ;)
Re: poważny temat 2014.10.04, 21:25
[autor]
kyoto pisze:
Freja, czemu tematu nie usuniesz ?
A pomogę jakoś autorce, usuwając go?
Porady suicydalne wronowata sama już skasowała.
Re: poważny temat 2014.10.04, 21:32
[autor]
kyoto pisze:
A ja sądzę, że istnienie tego tematu i postów, które się tutaj znajdują są już wystarczającym argumentem do tego, aby namierzyć IP autorki tego tematu i wezwać pogotowie.

IP: 178.56.137.232 o godzinie 2014.10.04 19:52:29

Tylko wiesz, od IP do człowieka to jest długa droga. Może policja z odpowiednim nakazem umiałaby się doszukać.
Re: poważny temat 2014.10.04, 21:39
[autor]
czarnowron pisze:
zafundował nam wielkie g :)
Wrona, pamiłuj, to akurat nie jest wątek do sporów religino-ideologicznych.
Re: poważny temat 2014.10.04, 21:44
[autor]
lena_kazuro pisze:

bo przez swoje uczucia jestem wierna jak pies dla byłej partnerki

A jak długo byłyście razem?
Zakochanie jest jak najbardziej "uleczalne" czasem to może trwać 2-3 lata, ale można się pozbierać po takim doświadczeniu. Oczywiście nawet mając tego świadomość, mamy wtedy przez jakiś czas poczucie, że życie bez tej osoby nie ma sensu, że już nigdy nikt inny itp, ale to jest subiektywne.

lena_kazuro pisze:

Oznajmiłam jej że jestem w stanie dla niej zaprzestać swojej tranzycji

Nie byłabyś szczęśliwa.
Re: poważny temat 2014.10.04, 23:34
[autor]
Straciłaś miłość - zdarza się (niestety). Ja też straciłam kilka wartości, bez których nie widziałam życia przez jakiś czas, ale nie miałam odwagi.

Zawsze, gdy o tym myślę, zastanawiam się, czy mam jeszcze jakiś cel. Dopóki życie może przynieść więcej dobrego niż złego, warto brnąć dalej.
Nie wiem, jakie mogą być Twoje cele życia, ale pomyśl nad tym. Straciłaś miłość, ale czy to jedyna korzyść z tego, że żyjesz? Myślisz, że nie doznasz żadnych przyjemności? Albo nie uczynisz dobra innym? Nie znajdziesz nowej miłości albo przyjaciół? Nie zbudujesz czegoś użytecznego? Nie stworzysz czegoś pięknego? Co jeszcze daje Ci satysfakcję?
Wątpię, że istniejesz tylko dla miłości. Teraz jesteś w dołku - zrozumiałe. Dołek jest wtedy, gdy coś zasłania wszystko inne. Spróbuj go przeczekać i odpowiedzieć sobie szczerze, czy możesz jeszcze wziąć coś dla siebie.
Re: poważny temat 2014.10.05, 06:16
[autor]

Po przespanej nocy obudziłam się z podjętą decyzją. Leżąc w łóżku zrobiłam sobie dodatkowo taki rachunek za i przeciw. Wszysło dla mnie "ZA", czyli termin pozostaje. Dziękuję wam za wszystkie dobre słowa. Czarnowron ma rację - takie teksty w stylu "nie rób tego bo życie jest pięknę, albo że to jest tchurzostwo" nie pomagają, wręcz przeciwnie działają.

Termin podyktowany jest odbiorem środka umożliwiającego zejście, dlatego ten poniedziałek, około 18.

Czuję się źle przez to że podjęłam ten temat tutaj, że zakłóciłam sielankę forum.

Żegnam wszystkich i całą społeczność forum, jesteście kochani, choć czasami można was nienawidzić za to co piszecie. Przepraszam za kłopot. Temat jest dość poważny, więc proszę moderatora aby go usunął, po co inni mają czytać i się zastanawiać czy to prawda. A to jest prawda.


Lena

Re: poważny temat 2014.10.05, 07:40
[autor]
Więc telefon i czas Cię ratować dziewczyno.
Freja dzięki za namiary.
Re: poważny temat 2014.10.05, 08:17
[autor]
cleopatra pisze:
Ludzie mają nowotwory - żyją.
Ludzie mają długi - żyją.
Ludzie nie maja domu - żyją.
Ludzie rodzą się, bądź żyją w krajach ogarniętych wojna - żyją.
Ludzie są homoseksualni, transseksualni, chorzy, brzydcy, ładni, mądrzy, głupi - żyją.

Dlaczego Ty masz nie żyć? Dlaczego masz zmarnować jedyną, JEDNĄ JEDYNĄ szansę życia na Ziemi, gdzie możesz w ciągu tego życia poznać mnóstwo ludzi, miejsc, zjeść super potrawy, uprawiać dziki seks, cieszyć się z dnia codziennego? Dlaczego pomimo trudności z którymi przyszło Ci się zmierzyć dzisiaj, masz się poddać?

Teraz jest źle. Jutro może być też źle, bądź gorzej, a może być lepiej. Ale tego się nie dowiesz, poddając się.

To nie gra, gdzie się respisz po śmierci. Niestety, stracisz szanse jaką dał Ci los. Zawiedziesz swoją matkę, która po urodzeniu uśmiechnęła się do Ciebie i zażyczyła sobie abyś żył/żyła długo.

Nie wolno Ci się poddać. Bo tylko walcząc, o lepsze jutro jesteś w stanie wygrać. Zawalcz o swoje szczęście. Miliony ludziom w gorszej sytuacji od Ciebie się udaje i żyją. Nie dołączaj do tej grupy, którzy się poddali, stchórzyli. Którzy odpuścili. Bo oni byli słabi.

A ty musisz być silny/silna. Nie poddawaj się.

I to do wszystkich którym przychodzi na myśl zabicia się.

Przekazuje Wam moją energię, abyście przemyśleli to wszystko i podnieśli głowę wysoko i wykrzyczeli : CHCĘ ŻYĆ!

Pozdrawiam
W sumie napisałabym posta o podobnej treści więc zachęcam do przeczytania postu Cleopatry i zastanowienia się nad sobą.
Re: poważny temat 2014.10.05, 08:29
[autor]
czarnowron pisze:
cleopatra pisze:
Teraz jest źle. Jutro może być też źle, bądź gorzej, a może być lepiej. Ale tego się nie dowiesz, poddając się.
Ale co zrobić kiedy życie przestało cię... "bawić" i jest nudne jak "Śmierć w Wenecji"? Co zrobić
Co zrobić? Odebrać sobie życie, wow ale masz rozwiązanie. Nie wiem co ty masz w głowie dziewczyno/chłopaku? ale w sumie nazwa twojego nicka idealnie do Ciebie pasuje. Jednak zachowaj swoje czarne porady dla innych wron, szpaków and the like.

Co zrobić kiedy skończy się dobre show w TV? kiedy ptasie mleczko podrożeje i życie stanie się nudne?, wystarczy popełnić samobójstwo.
I piszesz to jeszcze w wątku w którym jedna z osób staje właśnie na drodze aby to zrobić. Mam dla Ciebie poradę, mam nadzieję że skorzystasz. W podobnym wątkach lepiej się nie udzielaj i zachowaj swe mysli dla siebie.
Re: poważny temat 2014.10.05, 08:37
[autor]
Już po wszystkim.
Temat wraz z userką został już zgłoszony.
Re: poważny temat 2014.10.05, 09:00
[autor]
Szczerze, nie rozumiem jak można mieć tak mało szacunku, żeby podważać czyjąś świadomą decyzję. Pozbawiając kogoś możliwości zrobienia czegoś nazywacie go szaleńcem i ubezwłasnowalniacie. Naprawdę wszyscy samobójcy to szaleńcy? Nikt z nich nie potrafi przemyśleć swojej sytuacji?

Tak samo zareagowalibyście gdyby ktoś stracił sens swojego życia - sparaliżowany sportowiec? osoba dotknięta nieświadomością swojego istnienia? ktoś, kto wie, że umrze? ktoś zdający sobie sprawę z nieważności istnienia?

Skąd przeświadczenie, że życie to zawsze wartość pozytywna? Pomijając ten konkretny przypadek, nie potraficie zrozumieć, że czasem życie daje w kość bardziej niż daje przyjemność?

W odniesieniu do tego konkretnego przypadku - gadanie "żyj bo warto" trafia jak kulą w płot. Nie dość, że wykazujecie absolutne niezrozumienie tego, co czuje osoba w jej sytuacji, to jeszcze obraza: nie masz prawa robić tego, co chcesz... łatwo sobie dopowiedzieć: "bo nie mamy lepszych argumentów".
Re: poważny temat 2014.10.05, 09:17
[autor]
Na szczęście żyjemy w państwie, w którym samobójcy i osoby zdołowane nie mają prawa głosu i są kierowane do odpowiednich ośrodków, które zajmują się tego typu przypadkami.

Autorka trafi teraz na kolejną obserwację do psychiatryka - może to ją nauczy jakie są konsekwencje popełnianych czynów. Z tego co wiem to za którymś razem szpital kieruję wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie takiej osoby i zamyka ją w ośrodku "na czas nieokreślony".

Poza tym jakim kretynem trzeba być, aby popierać samobójstwo ?
(na marginesie jawne popieranie samobójstwa można podpiąć pod w/w paragraf)
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2014.10.05, 09:19
Re: poważny temat 2014.10.05, 10:12
[autor]
kyoto pisze:
Na szczęście żyjemy w państwie, w którym samobójcy i osoby zdołowane nie mają prawa głosu i są kierowane do odpowiednich ośrodków, które zajmują się tego typu przypadkami.

Autorka trafi teraz na kolejną obserwację do psychiatryka - może to ją nauczy jakie są konsekwencje popełnianych czynów. Z tego co wiem to za którymś razem szpital kieruję wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie takiej osoby i zamyka ją w ośrodku "na czas nieokreślony".

Poza tym jakim kretynem trzeba być, aby popierać samobójstwo ?
(na marginesie jawne popieranie samobójstwa można podpiąć pod w/w paragraf)
Jakim egoistą trzeba być, żeby odbierać wolną wolę drugiemu człowiekowi? Gdzie widzisz w tym szczęście? Może uważasz, że podtrzymywanie przy życiu śmiertelnie chorych i cierpiących jest również dobre i prawe?

Proszę, potęp Maksymiliana Kolbego, który oddał własne życie po to, żeby uratować współwięźnia od śmierci. Przecież samobójstwo to kretynizm.
Kretynem trzeba być, żeby używać tego słowa nie popierając go żadnym argumentem.

Czekam, aż rozważanie idei samobójstwa będzie można również podpiąć pod w/w paragraf. A następnie w ogóle wypowiadanie tego słowa.

Zrozum proszę, że nie masz moralnego prawa, żeby oceniać moralność innych. Możesz mieć takie prawo z kodeksu, ale to nie oznacza, że robisz dobry czyn.
Za to strasząc wszystkich naokoło kodeksem stajesz się osobą, która (znów) chce narzucić swoją wolę argumentem siły.
Re: poważny temat 2014.10.05, 10:24
[autor]
I co tymi gadkami chcesz wskórać ?
Sądzisz, że Ty i podobni Tobie którzy (o ile macie zaburzenia depresyjne) zamiast się leczyć na terapiach i u lekarzy specjalistów wolą dorabiać sobie ideologię i robić co im się żywnie podoba nakłaniając przy tym innych do tego coś zdziałacie ?

O ile sprawy TS i środowiska LGBT są dla mnie w pełni zrozumiałe o tyle gadki takich osób jak Ty, które stanowną mniejszość społeczną popierającą samobójstwo wywołują u mnie śmiech. Tak to jest jak jeden gość, który nie jest pod opieką specjalistów zacznie gadać takie dyrdymały publicznie to inni zaczną go popierać zamiast udawać się po pomoc do lekarza. Tak się rodzą różnego rodzaju teorie/poglądy i mamy potem tragedie.

Może jeszcze zaczniemy słuchać pedofilów, gwałcicieli, psychopatów, schizofreników, że nie wymagają leczenia i mają prawo do legalizacji swoich poczynań (czyli ustanówmy związki kazirodcze, zalegalizujmy gwałty, związki pedofilskie....)

Tak teraz sobie uświadamiam skąd u ludzi niechęć do osób TS - skoro widzą/słyszą takie gadki i pieprzenie trzy po trzy niczym osoba z Tworków to nie dziw, że uważają ts za ludzi chorych psychicznie. Włącznie z stwierdzeniem dotyczącym "ograniczonej tolerancji" - czytając ten wątek nabiera ono pozytywnego odbioru.

Ktoś w tym temacie miał świętą rację - na tym forum mało jest ludzi normalnych...
zmian: 2, ostatnia: kyoto - 2014.10.05, 10:30
Re: poważny temat 2014.10.05, 10:38
[autor]
Moja droga, nie popieram niczego. Przeczytaj jeszcze raz mojego pierwszego posta. Napisałam w nim, że pewne osoby NIE ROZUMIEJĄ problemu i chrzanią głupoty. Chcecie pomóc (wg własnego mniemania) - rozumiem.

Przeczytaj jeszcze raz posty Leny i zobacz, do kogo się w pozytywny sposób odwołała. Pomogę:
lena_kazuro pisze:

Czarnowron ma rację - takie teksty w stylu "nie rób tego bo życie jest pięknę, albo że to jest tchurzostwo" nie pomagają, wręcz przeciwnie działają.

Re: poważny temat 2014.10.05, 10:40
[autor]
W każdym bądź razie sądzę, że temat powinien być zamknięty.
Zostało to już zgłoszone na policję, więc autorka z pewnością otrzyma stosowną pomoc.

Miłego dnia.
Re: poważny temat 2014.10.05, 10:43
[autor]
kyoto pisze:
Autorka trafi teraz na kolejną obserwację do psychiatryka - może to ją nauczy jakie są konsekwencje popełnianych czynów. Z tego co wiem to za którymś razem szpital kieruję wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie takiej osoby i zamyka ją w ośrodku "na czas nieokreślony".
Jak już autorka została zgłoszona to trzeba było o tym tutaj nie pisać bo co jeżeli przeczytała i znajdzie inny sposób na "zejście" zanim ktokolwiek do niej dojedzie.
No chyba że to było chwalipięctwo.
Re: poważny temat 2014.10.05, 11:03
[autor]

Na temat moralności samobójstwa trzeba nauczyć się rozmawiać. Nikt nie zrozumie takiej osoby nie będąc w takiej sytuacji. Można tylko próbować zrozumieć, ale trzeb mieć dużo doświadczenia aby dobrze to zrobić. Pamiętajcie, że argumenty (jeśli oczywiście są logiczne) swojego rozmówcy trzeba uszanować, a nie próbować go ośmieszyć.


Każdy kto chce popełnić lub myśli o popełnieniu samobójstwa ma jakieś swoje powody, większe, mniejsze, ale dla nich tak duże, przez które właśnie chcą odebrać sobie życie. Przeważnie w takim wieku jak mój to są poważne powody, musiało dużo w życiu się wydarzyć negatywnych rzeczy, że podejmując takie działania uważamy to za jedyne słuszne rozwiązanie.


Co do szpitala, to pobyt w takim miejscu jest smutny, dostajesz leki uspokajające i antydepresyjne, rzadko kiedy rozmawiasz z psychologiem bo jest tyle kuracjuszy (w szczególności na detoksie) że psycholog ma pełne ręce roboty i na takie osoby jak ja za bardzo nie ma czasu. Tak przynajmniej jest w szpitalu gdzie byłam, myślę że wszędzie jest podobnie. Podstawowa długość pobytu w szpitalu to 6 tygodni.


Co do sądu, to może on tylko zatrzymać na okres około 3msc max, przeważnie jest to 2 tygodnie. Zatrzymanie polega na pobycie w szpitalu na oddziale zamkniętym, ale sam proces leczenia, jeśli o takim można mówić wobec osób z problemami samobójczymi nie zmienia się.


Leki nie są rozwiązaniem, psycholog może tylko trochę pomóc, bo czy on rozwiąże problemy takiej osoby? Np. jeśli ktoś ma bardzo duże długi, których dorobił się przez np. kredyt hipoteczny, komornika, suma sięga np. 500 tyś. To czy psycholog może mu pomóc? W takim wypadku może pomóc tylko bardzo dobra praca, gdzie wysokie zarobki pozwolą w jakimś sensownym czasie spłacić takie zobowiązanie. Dlatego szpital to jest tylko i wyłącznie odwleczenie tego co się chce zrobić w czasie, bo po wyjściu trafia się z powrotem do brutalnej rzeczywistości i po krótszym lub trochę dłuższym czasie przestaje się widzieć pozytywy, a zaczynają wracać negatywy, które doprowadzają do takiej właśnie sytuacji jak samobójstwo.


Nie działam pod wpływem emocji, dobrałam niedawno takie dawki leków, że mam bardzo rzadko wahania nastroju, działa to nawet lepiej niż antydepresanty, które jeszcze niedawno brałam, bo myślałam że mi pomogą.


Nie chcę wymieniać moich problemów, aby zrozumieć moje postępowanie, ale uwierzcie mi, mam solidne podstawy aby to zrobić. Poruszając temat nie miałam na myśli wywołania dyskusji czy to moralne czy nie, ale dowiedzieć się czy być konsekwentnym czy nie.

Re: poważny temat 2014.10.05, 11:25
[autor]
lena_kazuro pisze:

Nie chcę wymieniać moich problemów, aby zrozumieć moje postępowanie, ale uwierzcie mi, mam solidne podstawy aby to zrobić. Poruszając temat nie miałam na myśli wywołania dyskusji czy to moralne czy nie, ale dowiedzieć się czy być konsekwentnym czy nie.

Jeśli chcesz to zrobić, tylko dlatego, aby być "konsekwentną" i nie rzucać słów na wiatr, to znaczy, że nie kierujesz się pełnym spektrum. Czy chcesz być niewolnicą swoich własnych postanowień?
Daj sobie kilka dni, albo kilkadziesiąt, zobaczysz co się stanie. Od stołu możesz zawsze odejść, ale jeśli masz żetony, to lepiej jeszcze przynajmniej zagrać w jedną partyjkę pokera, tak dla przekory :)

Jeśli chcesz pogadać - obiecuję patrzeć bezstronnie i nie mówić Ci, że życie jest piękne (dla mnie nie jest ;)), a jednocześnie chcesz znaleźć coś dla czego warto żyć - a wiem, że chcesz żyć inaczej byś nie napisała tego posta i nie rozpoczynała wątku, to napisz do mnie na maila ///ciach///
Odpowiem najwcześniej jutro rano.


Pozdrawiam
zmian: 1, ostatnia: czarnowron - 2014.10.05, 17:31
Re: poważny temat 2014.10.05, 13:35
[autor]
czarnywron, ja rozumiem, że twoje życie jest marne, w sumie po to co piszesz, wydawać się może, że po za tym forum, to pewno nie masz życia, albo nikt w życiu cię słuchać nie chcę, bo po prostu tylko potrafisz pisać wzniośle i bez polotu. zwykły potok mądrującej się piczki, która swoje nieszczęscie chyba ma zamiar przekazać wszystkim.

[ciach]

Mnie z domu wyrzucili, musiałam zacząc zyc jakos nie mając jeszcze 20 lat. i jakos nikomu na zadnym forum nie wylewałam swoich zalow, ba, wszyscy mysla, ze mialam tak latwo, super. Bo nie potrzebuje się uzewnętrzniać zeby szukac litosci poklasku.


Pomoc mozna chciec, niestety nie wszystkim się da.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.10.05, 13:49
Re: poważny temat 2014.10.05, 14:42
[autor]
cleopatra pisze:
czarnywron, ja rozumiem, że twoje życie jest marne,
Rozumiem, że twoje jest tak wspaniałe, że stać cię tylko na obrażanie innych swoją ignorancją.
Re: poważny temat 2014.10.05, 15:21
[autor]
lena_kazuro:
a najgorsza jest w tym wszystkim samotność i brak poczucia bycia potrzebnym.

Na to drugie akurat mogłabyś coś poradzić :) Możesz poszukać jakiejś fundacji i zostać wolontariuszką - będziesz potrzebna. A może nawet zmienisz zawód? Gdybyś zaczęła pracować z ludźmi (np. starszymi), to dopiero byś się poczuła potrzebna, oni się często bardzo przywiązują.


lena_kazuro:
Nie wiem co może wpłynąć na mnie abym zmieniła swoją decyzję, chyba tylko powrót do związku


Błąd - czas może to zrobić. Ale to jak pisze Freja - potrwa.


lena_kazuro:
Poruszając temat nie miałam na myśli wywołania dyskusji czy to moralne czy nie, ale dowiedzieć się czy być konsekwentnym czy nie.


Tylko sposób w jaki to napisałaś nie da rady żeby oddzielić to od moralności: powiedziałaś, byłej partnerce: "że przez to iż nie możemy razem być popełnię samobójstwo." - to nie było moralne, zrzucać na nią winę spowodowania samobójstwa. Być może decyzja jest Twoja, ale wtedy nie powinnaś była mówić takiej rzeczy. Ale jak sama napisałaś - może to wołanie o pomoc z Twojej strony.


Wiesz... nie jestem kimś, kto będzie Cię przekonywał jakie cudowne jest życie (chociaż bywa takie! :) ), ale po prostu no cóż... dziewczyny mają rację - nie spodziewasz się co Cię jeszcze dobrego może spotkać, to po co się od tego ostatecznie odcinać? Może posłuchaj Wrony właśnie - daj sobie kilkadziesiąt dni, może parę miesięcy - sama zobaczysz. To co chcesz zrobić zawsze jeszcze zdążysz ;)
Re: poważny temat 2014.10.05, 17:22
[autor]
lena_kazuro pisze:
Oświadczyłam byłej partnerce, którą niesamowicie mocno kocham, że przez to iż nie możemy razem być popełnię samobójstwo.

Dlatego właśnie jestem no genderowym ASem i jest mi z tym zaskakująco dobrze.

Tak po wątku widzę, że nic nie dały nasze próby podniesienia na Ciebie duchu. Powiem tyko brutalnie, że najlepszym wyjściem dla takich sytuacji jest po prostu bycie samemu, nie wiązanie się z nikim i nie szukanie nikogo. Bo to tylko prowokuje takie właśnie problemy. Ja sobie nikogo nie szukam, nie chcę i jest mi z tą myślą bardzo dobrze. Mam swoją pasję i to mi wystarczy. Druga osoba, patrz "kula u nogi" jest mi zbędna i do niczego nie potrzebna. Bo ile to osób z powodu tej drugiej połówki popełniło lub próbowało popełnić samobójstwo to nie zliczy. Refren mojej ulubionej piosenki mówi << amor, amor to dolor siento e to del alma >> czyli że miłość to ból i nic poza tym. Nie mam tej kotwicy, która by mnie ciągła na dno i nie chcę mieć NIGDY. A jak czytam takie historie tu i ówdzie, to tym bardziej nie chcę mieć.
Re: poważny temat 2014.10.05, 17:26
[autor]
Podpinam się pod ofertę wrony. Maila nie publikuję, ale możesz mnie często dorwać na gg (rebus).
Jeśli chcesz pogadać, mam raczej bezemocjonalne podejście do życia.
Re: poważny temat 2014.10.05, 17:35
[autor]
Napisała bym do ciebie Śliwka, ale nie mam siły rozszyfrowywać twojego adresu
Re: poważny temat 2014.10.06, 08:25
[autor]
Lena poprosiła abym przekazała, że została przewieziona do szpitala.
Re: poważny temat 2014.10.06, 10:28
[autor]
czarnowron pisze:
Lena poprosiła abym przekazała, że została przewieziona do szpitala.
To ja w imieniu Leny, forum i reszty ludzkości pragnę podzieńkować kyoto za obywatelską postawę.
Re: poważny temat 2014.10.09, 17:07
[autor]

Hej,


Chcę przeprosić za posta forum, po przemyśleniu tematu uważam że podeszłam nieodpowiedzialnie, aczkolwiek wtedy inaczej myślałam.

Dziękuję KYOTO za uwagę i rozwagę i myślenie i troskę.

Dziękuję za wsparcie z waszej strony.


Cóż mogę dodać, pobyt był bardzo krótki, lekarz dyżurna nie chciała mnie puścić bo karetkaa pzywiozła, a w poniedziałek dopiero lekarz prowadząca uznała wraz z ordynatorem że nie potrzebuję hospitalizacji i wypuszczono mnie do domu :).


Lena

zmian: 1, ostatnia: lena_kazuro - 2014.10.09, 17:08
Re: poważny temat 2014.10.09, 17:20
[autor]
myślę że powinnaś zacząć od koncepcji że życie które żyjesz jest tylko i wyłącznie twoje, dla ciebie, i przez ciebie.

Związki pomiędzy ludzkie są ważne, ale nie żyje się dla kogoś, tylko Dla Siebie!!!

Od malutkiego dziecka jestesmy wpajani temat przynależności i koncepcje zniewolenia prowadząc życie wedle kogoś widzimisię, czy to matka, czy ojciec, rodzina czy kościół

Wszystko co obserwujesz i przeżywasz, cały wszechświat znajdują się w twojej jaźni, wszystko jest przyczyną ciebie, i wszystko jest dla ciebie.

Pomyśl, co ty chcesz od życia, a nie co inni chcą od ciebie w życiu!!!!!
zmian: 1, ostatnia: inna - 2014.10.09, 17:24
Re: poważny temat 2014.10.09, 17:23
[autor]

Chcę przeprosić za posta forum, po przemyśleniu tematu uważam że podeszłam nieodpowiedzialnie, aczkolwiek wtedy inaczej myślałam.

Gdybyś nie napisała tego posta, to nie otrzymałabyś wsparcia. Dlatego myślę, że nie powinnaś przepraszać za to, że czegoś potrzebowałaś. Ważne, że już czujesz się inaczej. Mam nadzieję, że wszystko Ci się ułoży :)
Re: poważny temat 2015.02.23, 16:01
[autor]
Kiedyś powiedziałem mojej byłej coś podobnego, ona nazwała to szantażem emocjonalnym i w końcu i tak odeszła, a ja na całe szczęście się ogarnąłem. Naprawdę na całe szczęście, bo ona okazała się nic nie wartą manipulantką, która nigdy nie traktowała mnie poważnie, a jedynie się mną bawiła. Cała ta sytuacja nie byłaby warta mojej śmierci. Fakt, że ten wątek trochę stary, ale może jeszcze się komuś przyda, nie ma takiej sytuacji, z której nie byłoby wyjścia - a w każdym razie nie takiej, która byłaby warta śmierci z własnej ręki.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj