odchudzanie

  liczba postów: 45
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
odchudzanie 2012.11.22, 21:39
[autor]
To może teraz dla odmiany porozmawiamy o d.... a właściwie to o brzuchach. Pierwszy raz od 3 la udało mi się schudnąć do 84 kg i spada, spada. Jest szansa, że za 3-4 miesiące osiągnę 70 i wyrównam swój życiowy rekord z 2006, który w wtedy udało mi się osiągnąć morderczymi głodówkami i już straciłam wiarę, że kiedyś jeszcze tyle za ważę. Kiedyś potrafiłam tylko: albo nie jeść nic ew. jeden jogurt dziennie, albo mi się włączał "wielki głód" i ciągle byłam nienażarta lub też "niewiedzieć kiedy" wciągałam cały garnek/miskę tego, co miałam tylko uskubnąć.

A na początku tego roku udało mi się opanować rzecz wcześniej uważaną za niemożliwą: jeść mniej. Wychodzi z tego niestety/stety, że tak już będzie musiało zostać. Znaczy się: 1-1.5 kromki chleba na posiłek, a nie 3-4, ale też odkryłam, że przy rozsądnym, zbilansowanym odżywianiu da się tak jeść i nie czuć głodu (a chudnąć nawet). Niestety spośród radości życia trzeba będzie wyrzucić kolejne: radosne obżarstwo, ale jakoś życie samo w sobie zrobiło mi się w ciągu ostatnich 2-3 lat dużo bardziej radosne.

A wy jak sobie radzicie? Wszyscy są fabrycznie szczupli?
Re: odchudzanie 2012.11.23, 01:41
[autor]
Ja opracowałam cala dietę a raczej sposób życia a nie żrycia, lol, ale wszystko rozpisane po Anglisku, jak by kto chciał przeglądnąć to mogę dodać link??


Re: odchudzanie 2012.11.23, 10:08
[autor]
Dawaj, obaczim :)
Re: odchudzanie 2012.11.23, 11:03
[autor]
A moja dieta to brak diety. :)

Ale jak ktoś chce schudnąć to polecam stosować się do mojej instrukcji o nazwie "NŻD". -Czyli "NIE ŻREĆ DUŻO".

A tak na poważnie to od ubiegłego roku zabieram się za zrzucenie zbędnych kilogramów.
Przy wzroście 175. cm w styczniu zaraz po świętach ważyłam 64 kg a jeszcze we wrześniu 56 i z tego też chciałam się odchudzić.
Starałam się mniej jeść co słabo mi wychodzi bo jeden czy dwa dni potrafię zjeść tylko około 600 kcal dziennie. To były jabłka, jakaś kaszka. Ale 2 dni i znowu wracam do "żarcia".

To oczywiście brak silnej woli u mnie.

Teraz ważę 59 kg, bardzo chciałabym wrócić do wagi 53/54.

Teraz myślę o tym aby stosować się do biegania, zamierzam codziennie przebiec się lekkim truchtem przez około godzinę. Już trochę biegałam, na początku nie potrafiłam przebiec nawet wolno jednej minuty. Teraz już mogę biec około dziesięciu minut. Jednak wyczytałam też że organizm spala kalorie podczas biegania dopiero po dwudziestu jeden minutach, nie wiem ja myślałam że dopiero wtedy kiedy się jakoś tam zmęczę czy spocę.

Wpadłam jeszcze na pomysł zakupienia orbitreka na allegro, aby ćwiczyć w domu. Nie wiem czy to da jakis efekt ale przecież jeśli będę na tym ćwiczyła to na pewno "coś tam" spalę.
Re: odchudzanie 2012.11.23, 12:27
[autor]
magdalena pisze:
Starałam się mniej jeść co słabo mi wychodzi bo jeden czy dwa dni potrafię zjeść tylko około 600 kcal dziennie. To były jabłka, jakaś kaszka. Ale 2 dni i znowu wracam do "żarcia".
No właśnie tka przed laty robiłam. Jadłam np. jeden jogurcik dziennie (500 kcal) i tak jedząc byłam w stanie jakoś wytrzymać. Ale po kilku dniach zaczynało mi zwyczajnie siadać normalne funkcjonowanie i musiałam coś zjeść, żeby nie chodzić jak zombie albo dopadał mnie Wielki Głód i wtedy organizm próbował nadrabiać. Teraz się staram jeść np. 3 kromki dziennie + dodatki + ew. jakiś budyń ka kolację (dobrze zakleja brzuch i usypia) i w sumie jestem syta i chudnę chociaż powoli, tak 3-5 kg / miesiąc, a nie pół kilo dziennie jak potrafiłam kiedyś, mordując się.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2012.11.23, 12:28
Re: odchudzanie 2012.11.23, 12:32
[autor]

Schudnie się spokojnie mając 1600 kcal dziennie i ćwicząc, daje to szybkie efekty, niedożywienie nie jest zdrowe bo nie jest to dieta zbilansowana i organizmowi brakuje cennych składników odżywczych.  


Wiem bo sprawdzałam, czyli w sumie w 3 m-ce z 98 do 65 kg (teraz trochę przytyłam po tym bo przestałam dbać o dietę i ruch).


Czyli "NIE ŻREĆ DUŻO".


Działa tylko jak chcesz zejść z dużej nadwagi / otyłości, gdy chcesz osiagnąć idealna wagę to ta metoda nie działa.


To oczywiście brak silnej woli u mnie.

Raczej brak sensownego podejścia.

zmian: 4, ostatnia: fteroto - 2012.11.23, 12:44
Re: odchudzanie 2012.11.23, 12:44
[autor]
Kilka lat temu zaserwowaliśmy sobie z mężem dietę odchudzającą wg dr. Montignaca.
Jeśli ktoś jest zainteresowany, odsyłam do Googla.

Kompletne zestawy ( 5 posiłków dziennie) dostarczała nam z jednodniowym wyprzedzeniem firma cateringowa. Zasada była taka:
1. opróżniamy lodówkę ze wszystkiego i jemy wyłącznie to co nam przywiozą
2. napoje to niegazowana woda mineralna, niesłodzona herbata
3. zero alkoholu

Byliśmy na tej diecie pół roku. (wbrew zakazowi piliśmy duże ilości piwa), mimo to chudnąc ładnych kilka kilogramów miesięcznie.
Samopoczucie rewelacyjne. Kondycja również. Zero zmywania w kuchni - wszystkie posiłki w jednorazowych opakowaniach.
Jedzenie przepyszne. Bardzo urozmaicone. 
No i zrzucone kilogramy.

Wada - wysoka cena. Miesięczny koszt takiej diety (dowożonej) to ponad 1000zł od osoby.


 
Re: odchudzanie 2012.11.23, 12:48
[autor]
Odchudzanie.......ważna rzecz 
Ja swoich kalorii nie liczę ale na pewno jest to mniej niż 1000. Zawsze mam zapas jakiś owoców i warzyw. Więc na śniadanie (jeśli już jem) to jakieś jabłko, na drugie śniadanie marchewka, Obiadek normalny, byle by był lekki (raczej żadnych tłustych rzeczy i też nie za dużo). A na kolację ewentualnie znów jakiś owoc albo lekka zupka warzywna (i słodyczy sobie czasami nie odmawiam). No i po 19 już nic nie jadam. A generalnie to z rana kawa i fajeczek, to dobrze oszukuje mój brzusio i do jakiejś 12 mam spokój.

Zdaję sobie doskonale sprawę, że takie odżywianie to męka dla organizmu, a ćwiczyć za bardzo nie mogę bo mam duży problem z kręgosłupem i za bardzo nie mogę go nadwyrężać. Ale co zrobić jak chce się być ładną i szczupłą. Może nie odchudzam się na siłę ale w dwa miesiące 6 kilo . Jeszcze tylko 10 kilo mniej i będę w niebie.
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:10
[autor]
freja pisze:
Teraz się staram jeść np. 3 kromki dziennie + dodatki + ew. jakiś budyń ka kolację (dobrze zakleja brzuch i usypia) i w sumie jestem syta i chudnę chociaż powoli, tak 3-5 kg / miesiąc, a nie pół kilo dziennie jak potrafiłam kiedyś, mordując się.
Nawet jak tylko te 3 kg na jeden miesiąc to i tak jest spory wyczyn. To ja od kwietnia do teraz schudłam z tych 64. do 59.
U mnie takie odżywianie nie ma sensu na dłuższą metę. 2 dni a później czuję wspaniały zapach pierogów ruskich z cebulką i kiedy mama mówi -Magda podać ci? Ja odpowiadam -No jasne że tak!
Myślę żeby jeść właśnie takie rzeczy po których nie będę jakoś szczególnie głodna.
Budyń też czasem jem. :)
A tak to na mnie osobiście dobrze działają jabłka, zjem dwa lub czasem nawet jedno, popije to większą ilością wody aby jakoś tam "napchać" do tego żołądka i nie jestem po tym już głodna.
Nawet robię błąd taki że rano spokojnie mogę wytrzymać bez żadnego posiłku do godziny 11/12.
W ciągu dnia jest to samo, zjem już coś np. te d jabłka, nie jestem już po tym głodna ale zawsze coś tam dodatkowego zjem i to jest mój główny problem.
Jem wciąż wtedy kiedy nawet głodna już nie jestem, a mimo to jem. Często zdarza mi się przejeść i to zwykle niepotrzebnie bo strasznie głodna nie jestem.

Tak samo tyczy się to słynnej zasady że po 18 jeść się już nie powinno. Na mnie niestety to też nie działa. Robię kurs językowy i teraz wieczorami aby się uczyć siedzę do 23, a jak się tak siedzi to nawet ciężko się skupić na lekcji kiedy brzuch prosi się o jedzenie.
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:13
[autor]
julita_borowska pisze:

Wada - wysoka cena. Miesięczny koszt takiej diety (dowożonej) to ponad 1000zł od osoby.
No i tu można postawić sobie wybór: albo zbierania kasy na SRS w Tajlandii albo taka dieta. :)
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:26
[autor]
fteroto pisze:

Schudnie się spokojnie mając 1600 kcal dziennie i ćwicząc, daje to szybkie efekty, niedożywienie nie jest zdrowe bo nie jest to dieta zbilansowana i organizmowi brakuje cennych składników odżywczych.  


Wiem bo sprawdzałam, czyli w sumie w 3 m-ce z 98 do 65 kg (teraz trochę przytyłam po tym bo przestałam dbać o dietę i ruch).

Te 1600 kcal to jak sprawdzałam w takich kalkulatorach odżywiania które są w internecie to jest właśnie dzienna dawka którą ja potrzebuję. I wg tamtych zaleceń osoba która chce schudnąć 1 kg tygodniowo musi zjeść około 600 kcal.
Próbowałam kilka razy i wytrzymywałam tylko 2, góra 3 dni. To nie dla mnie, za bardzo lubię jedzenie. Poza tym to też jest nie zdrowe tak nie jeść.
Dlatego nie będę jakoś specjalnie odmawiać sobie jedzenia, no postaram się nie obżerać.
Postawię jednak na więcej ruchu, biegam sporadycznie więc teraz powinnam zacząć biegać chociaż tą godzinę co dzień lub co 2 dni. Zobaczę jakie wtedy będą rezultaty czy waga zejdzie w dół.
Ale jeszcze apropo biegania to powiem Wam z własnego doświadczenia że to jest naprawdę dobre na zdrowie.
Mam problemy z sercem, a odkąd zaczęłam biegać (raz na 2/3dni) to moje problemy z krążeniem jakby się poprawiły. Lepiej mi się oddychało, czułam się lepiej, serce mniej mi dokuczało.
Teraz znowu przestałam biegać i nawet nie spaceruje już i znowu czuję się tak no gorzej. Odporność znowu u mnie zmalała.
Dlatego postawię no to bieganie jeszcze raz ale teraz już na dłuższy czas a nie tylko na miesiąc. Zobaczę czy moja waga się od tego zmniejszy i dam wam znać o efektach. :)
A słodyczy to ja jakoś nie będę sobie specjalnie odmawiać. :)
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:34
[autor]
A słodyczy to ja jakoś nie będę sobie specjalnie odmawiać. :)

Słodyczy własnie sobie odmawiaj.


Słodyczy i innych kalorycznych rzeczy, nimi się nie najesz (orzechy, paluszki itp.), tylko wpakujesz w siebie kalorie które spowodują, że ćwiczenia mało dadzą. Chyba, że będziesz ćwiczyć bardzo intensywnie ale nie każdy jest do tego zdolny.


ale zawsze coś tam dodatkowego zjem i to jest mój główny problem

To jedz rzeczy z małą iloscią kalorii. Np. papryka ma ich niewiele a można to jeść.


 I wg tamtych zaleceń osoba która chce schudnąć 1 kg tygodniowo musi zjeść około 600 kcal.

Chyba żartujesz. Ogólnie, to każde kalorie, których organizmowi nie dostarczysz z żywnością, są brane z organizmu. Czyli chudniesz zawsze jak masz ujemny bilans kaloryczny. Możesz to załatwic wysiłkiem fizycznym albo dietą, tylko akurat 600 kcal dziennie nie skończy się niczym dobrym. Ok, schudniesz szybko, ale organizm wejdzie w tryb oszczędziania zapasów energii i niedożywienia, co ten proces spowalnia (zmeczenie, brak energii). W mojej pracy (umysłowej) żywiąc się tak nie jestem zdolna do pracy na dłuższy okres, więc jednak trzeba jeść te przynajmniej 1200-1400 kcal. Takie coś ustaliła mi kiedyś specjalistka dietetyczka.


zmian: 7, ostatnia: fteroto - 2012.11.23, 14:47
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:44
[autor]
magdalena pisze:
A tak to na mnie osobiście dobrze działają jabłka, zjem dwa lub czasem nawet jedno, popije to większą ilością wody aby jakoś tam "napchać" do tego żołądka i nie jestem po tym już głodna.
Ja przy ostrych głodówkach potrafiłam wytrąbić nawet 2-3 litry wody mineralnej na dzień. Teraz trochę mniej, ale to podobno nawet wskazane przy odchudzaniu.
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:46
[autor]

Gratulacje za odchudzanie przez głodówkę, a potem narzekanie, że nie działa.

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.11.23, 14:47
Re: odchudzanie 2012.11.23, 14:50
[autor]
fteroto pisze:

Gratulacje za odchudzanie przez głodówkę, a potem narzekanie, że nie działa.

No o tym też piszę. Kiedyś jak mi ludzie mówili: "Freja nie głodź się, bo to tak nie działa" to robiłam wielkie oczy i myślałam: "no jak nie działa, skoro to jedyne, co na mnie działa". Teraz już wiem, że działa tylko na krótką metę. Teraz zostałam apostołką zbilansowanej diety. Błogosławieni, którzy odżywiają się w sposób rozsądny, albowiem oni trwałego odchudzenia dostąpią
Re: odchudzanie 2012.11.23, 15:34
[autor]
magdalena pisze:
julita_borowska pisze:

Wada - wysoka cena. Miesięczny koszt takiej diety (dowożonej) to ponad 1000zł od osoby.
No i tu można postawić sobie wybór: albo zbierania kasy na SRS w Tajlandii albo taka dieta. :)

To też nie jest tak do końca
Koszt diety, owszem spory. Ale coś za coś.
1. nieprawdopodobna oszczędność czasu związana z wyprawami po zakupy, oraz samym przygotowywaniem posiłków.
Zaoszczędzony czas można przeznaczyć na inne - dowolne działania, choćby zawodowe.
2. żywiąc się we własnym zakresie rzeczywiście możemy przeżyć miesiąc taniej.
Ile taniej?... tutaj trzeba by usiąść z ołówkiem w ręku i policzyć:
- koszt produktów
- koszt dojazdu po zakupy
- koszt przygotowania posiłku (prąd i gaz)

Do tego dochodzi fachowość i profesjonalizm firmy cateringowej.
Dieta jest ustalana indywidualnie - z uwzględnieniem wieku, PRZEBYTYCH CHORÓB!!!, wagi ciała, celu (ile miesięcznie chcemy zrzucić), oraz przede wszystkim bezpieczeństwa!!!
Posiłki przy diecie odchudzającej muszą być tak skonstruowane, aby dostarczyć organizmowi minimum niezbędnych substancji odżywczych. 
Aby przy okazji odchudzania nie wyrządzić sobie krzywdy.

Pamiętajcie o tym.
J.B.
 
zmian: 1, ostatnia: julita_borowska - 2012.11.23, 15:36
Re: odchudzanie 2012.11.23, 15:49
[autor]
Teraz miałam obiad, były kotlety mielone i zjadłam ich 8. Do tego 3 duże kromki chleba.

Przyznam więc że nie potrafię przez głodówki czy nawet jedzenie tylko samych warzyw i owoców.
Re: odchudzanie 2012.11.23, 15:57
[autor]
Lubię jeść, zawsze lubiłam co skończyło się, że ważyłam sporo. Teraz ważę 30kg mniej, osiągnięte przez 6 miesięcy, dla mnie działał ruch fizyczny. Zresztą dalej działa, potrzeba do tego jednak sporego samozaparcia, z tego co zauważyłam większość osób diety/ćwiczenia, albo zaczyna "od jutra", albo robi tak, aby się nie narobić. Tak efektów nie będzie.
Re: odchudzanie 2012.11.23, 16:04
[autor]
magdalena pisze:
Teraz miałam obiad, były kotlety mielone i zjadłam ich 8. Do tego 3 duże kromki chleba.

Przyznam więc że nie potrafię przez głodówki czy nawet jedzenie tylko samych warzyw i owoców.
Trzy lata temu znajoma rozśmieszyła mnie, zamawiając sobie w sklepie jedno (słownie: jedno) ciasteczko wielkości spodeczka pod szklankę, takie posypane dynią/słonecznikiem. Rozśmieszyła mnie, bo ja takich zamawiałam sobie pół kilo, albo wcale. Tymczasem ze dwa dni temu zjadłam cztery czekoladki kokosowe i stwierdziłam, że w zasadzie to mam już dość, chociaż kiedyś też bym ich zeżarła od razu ze 20-30 deko. Tak więc nie trać wiary w możliwość zwycięstwa ducha nad materią :)
Re: odchudzanie 2012.11.23, 18:08
[autor]
julita_borowska pisze:
2. żywiąc się we własnym zakresie rzeczywiście możemy przeżyć miesiąc taniej.
Ile taniej?
Moi znajomi, kiedy zbierali na porządny sprzęt muzyczny dali radę wyżyć za 200zł przez miesiąc - w dwóch.
Żer dla skner!!!
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.11.23, 18:09
Re: odchudzanie 2012.11.23, 18:18
[autor]
Istotą utrzymania prawidłowych funkcji ciała jest zachowanie  ustabilizowanej czystości jelit. To bardzo długi zestaw organów ( jelita nie są jednym organem w sensie biologicznym ) a utrzymanie prawidłowej perystaltyki eliminuje zbędne odkładanie złogów w organizmie. 
Co do samej diety to jest na ten temat wystarczająco dużo publikacji. 

Ważnym jest wiedzieć , że tzw dieta poprzez limitowanie jedzenia ,,głodzenie sie, - nie prowadzi do dobrych efektów , ponieważ organizm głodzony pobiera deficyt z rezerw którymi staje się masa mięśniowa. Tłuszcz pozostaje  jeko dalsze zródło energii. Zatem, osoba głodząca się ma procentowy udział tłuszczu większy niż osoba żywiąca się normalnie. Inną sprawą jest pojawiająca się atrofia u osób stosujących niekontrolowaną medycznie głodówkę..
Prawidłowa waga to aktywność fizyczna plus naturalne żywienie ...no i słodycze , ciasteczka raczej odpadają.
Nie ma cudownych pigułek i środków które przestawią tak metabolizm ,że będziemy mieć nagle cudowne ciałó i wagę perfekcyjną. 
Utrzymanie wagi to dla wielu osób bardzo cieżka praca i mizerne rezultaty pomimo wielu cudownych środków. Pamiętać warto , że kazda kolejna pastylka np na odchudzanie tylko da wątrobie  znać o sobie. Efekty nie są natychmiastowe ale budowane w czasie mogą być decydujące o naszym zdrowiu.Jeszcze jest jeden , dość istotny faktor ....genetyczne uwarunkowania. Jednak ja skupiałbym się raczej na czystości jelit i dbaniu o to by nic tam nie zalegało.
Efekty są  zdumiewające.


Re: odchudzanie 2012.11.23, 18:42
[autor]
No to wstawiam linka po anglisku; https://sites.google.com/site/innasbodyplan/
życzę chudości, lol :)


zmian: 3, ostatnia: inna - 2012.11.24, 23:51
Re: odchudzanie 2012.11.23, 20:17
[autor]
ad postu Inna.....doskonała linia ciała , chyba perfekcyjnie dobrane wszysto o czym wspominasz. Czyli...więcej niż wola charakteru....gratuluję.......czyli da się.....
Re: odchudzanie 2012.11.23, 20:57
[autor]
Ja też kiedyś ważyła 85 kg przy 176 wzrost.
Moją zgubą okazał się cukier, potrafiłam słodzić po 2 łyżeczki(( + bardzo kochałam słodyczki. Nawet jak byłam po SRS to byłam zła że cukru nie ma do herbaty. Do tego zajadałam problemy np owłosienie.
Mój endo powiedział że cukier odżywia niechciane włoski i wpierw zastąpiłam słodzikiem a teraz wcale nie używam. Waga Obecna 69 kg+ mniejsze owłosienie.

inna mnie też chodzi zamiar posiadania blond włosów na razie z czarnej farby zrobiłam ściąganie i jestem szatynka) ale na blond jakoś na razie nie mogę się odważyć
Re: odchudzanie 2012.11.24, 01:31
[autor]
Dwa razy w życiu byłem na diecie i po tych doświadczeniach mogę powiedzieć: jedyna dieta jaką jestem w stanie zaakceptować (to była ta pierwsza) to "dieta Shangri-la": http://diety.pozmu.net/inne-diety/dieta-szangri-la.html (o nawet jest trochę fragmentów książki, bo jednak warto przeczytać, krótka relacja nie wyjaśni wszystkiego: http://www.republikadzieci.pl/edukacja-i-wychowanie/co-mamy-na-talerzu/2449-jak-stosowaietzangri-la-fragmenty-ksipiki-dieta-szangri-la-seth-roberts.html ), bo to właściwie nie jest dieta tylko sposób na oszukanie organizmu by nie czuł głodu (gdy się spożywa mniejsze ilości pokarmu) i nie hamował właśnie tego odchudzania. Tylko taką "dietę" jestem w stanie zaakceptować, bo z innymi dietami jest ten problem, że ja nie lubię zbytnio mięsa (a już gotowanego to w ogóle), a to jest jednak istotny składnik diet z tego co widzę. I w ogóle nie lubię też całej masy innych rzeczy ;) A przy Shangri-la jadłem to co zwykle tyle że np. połowę porcji. I naprawdę spada apetyt na słodycze po wypiciu wody z cukrem... (a po oleju odechciewa się smażonych :P ) Sama w sobie dieta nie jest więc ani zdrowa ani niezdrowa - zależy co będziemy jeść. [no ale to nie na każdego działa, autor szczerze przyznaje]
Osobiście wróciłbym teraz do tej diety bo tak ze 2-3kg chętnie bym zrzucił, tylko niech mi ktoś powie gdzie ja mogę kupić oliwę extra-light bo to wcale nie jest łatwo kupić :/ (a woda z cukrem ciężko wchodzi :D no olej to też nie rarytas ale przynajmniej szybciej się przełknie :D )
Byłem na tej "diecie" jakoś razem z rozpoczęciem przyjmowania hormonów i było to dobre dla mnie, bo akurat spadło mi wszędzie tam gdzie powinno (biodra itp.) i nigdy więcej tam tłuszczyk nie wrócił ;) plus faceci szybciej chudną/wolniej tyją (co też zauważyłem po sobie, bo nigdy już nie przytyłem tak jak wyglądałem przed leczeniem).


Drugi raz z ciekawości chciałem wypróbować dietę South Beach, bo słyszalłm o niej dobre opinie, no to pomyślałem, że co tam - spróbuję. Przerwałem po tygodniu, osłabiony. Bo jak wyżej - wielu rzeczy z jej menu nie lubię, a to co lubię to jednak za mało było żeby zachować siły najwyraźniej.


Aktywność fizyczna nie za bardzo mi odpowiada :P bo szkoda mi czasu ;D (no a tak poważnie - w pracy non-stop stoję, nie bardzo ma się potem siły na coś jeszcze).


androgenid:
 Jednak ja skupiałbym się raczej na czystości jelit i dbaniu o to by nic tam nie zalegało.


To może podpowiesz jak to osiągnąć?
Re: odchudzanie 2012.11.24, 03:50
[autor]
Rusz dupsko sprzed kompa:D
Re: odchudzanie 2012.11.24, 09:57
[autor]
dorotkazzaplotka pisze:
Rusz dupsko sprzed kompa:D

To będzie najlepsze rozwiązanie żeby stracić na wadze :) żadna dieta nie będzie skuteczna jeśli do tego nie "dołożymy" zmiany stylu życia. Aktywność fizyczna to w tym przypadku priorytet. Ja na szczęście z otyłością problemu nie mam, ale to wszystko przez mój bardzo aktywny tryb życia i szybką przemianę materii. Nie ma dnia żebym ciągle siedział na tyłku. Każda forma ruchu jest wskazana, od biegania, basenu, nordicu i roweru, po zwykly spacer. W jedzeniu ograniczcie po prostu produkty zawierające tłuszcze i cukry, a diety wyrzućcie do kosza :)


Re: odchudzanie 2012.11.24, 12:52
[autor]
dorotkazzaplotka pisze:
Rusz dupsko sprzed kompa:D
Niekoniecznie. Docelowo myślę o stanowisku pozwalającym ćwiczyć na rowerku i/lub orbiterku przy czytaniu z kompa.
Re: odchudzanie 2012.11.24, 13:34
[autor]

Jakbym policzyła wszystkie swoje "spadki" wliczając tylko te przekraczające 5kg (inie wliczając późniejszych wzrostów) to pewnie dobiłam gdzieś do 100kg :)

Pisząc tu o odchudzaniu mam na myśli spadki masy przekraczające co najmniej 5kg (ok. 5%) masy ciała „statecznego” faceta (jakim biologicznie jestem) .

Nie będę się odnosiła do nielicznych przypadków otyłości wynikającej z chorób metabolicznych czy brania leków dających jako skutek uboczny otyłość.

Nie będę się odnosiła do wszelkich diet „błyskawicznych” mających na celu wpasowanie się w ciuch czy , jak w sporcie - wpasowanie się w konkretną grupę wagową na 5 dni przed zawodami – 3-4kg to ja chudnę w ciągu tygodnia dla wygrania zakładu, tylko po co?

1. Nie udało mi się skutecznie (tzn bez jojo w ciągu 2x czas diety) schudnąć na żadnej diecie zalecanej powszechnie przez lekarzy

2. Nie udało mi się schudnąć stosując zioła, tabletki (słynna Meridia, antydepresanty np)

Według mnie - najwiekszy grzech wykluczający trwałość odchudzania to "OLEWANIE" zarówno przez większość "specjalistów" czy zainteresowanych Prawdziwych PRZYCZYN otyłości

99% diet co znam skupia się na ODCHUDZANIU (albo na odchudzaniu skupiają się podświadomie sami odchudzający), tymczasem jestem przekonana, że kluczem jest ZMIANA SYSTEMU funkcjonowania bo to system doprowadził do przytycia.

ZŁY SYSTEM to dla mnie: zły plan dnia, złe pory posiłków, za mała liczba posiłków, słaba jakość, BRAK HIGIENY PSYCHICZNEJ co powoduje że kumulujemy stresy a organizm w stresie a) działa źle b) u niektórych wprost wymusza rekompensowanie sobie "strat" w psyche przez zapełnianie brzuszka (byle czym i byle kiedy), brak ruchu Według mnie trzeba zacząć od "rachunku sumienia" czyli wypisania sobie pytań - kiedy tyję, dlaczego tyję?

 I sądzę że jak się dobrze zastanowimy to każdy dorosły człowiek który coś tam teorii nt zdrowego życia poznał może sobie odpowiedzieć. Tylko rzetelnie a nie skupić się na dwóch - "bo za dużo jem" i "bo nie biegam" - to najczęściej prawda ale te sprawy mają swoje głębsze przyczyny - trzeba "rozebrać" je do "gołej skóry"

Każdy ma troszkę inne przyczyny, inaczej nasz organizm reaguje i my inaczej na stres reagujemy – np. ja byłam w stanie ( i nadal jest we mnie ten mechanizm tylko go w miarę kontroluję) stresu POŻREĆ 200g czekolady, 500g chałwy, 1litr lodów. A moja partnerka z kolei jak ma „stresa” to bardziej zwymiotuje niż cokolwiek zje. Dlatego dalej opiszę tylko to co jest u mnie i jako to działa – wiem że część osób ma podobne mechanizmy.

"Kluską" jestem mniej lub bardziej od 3 roku życia- czyli niewątpliwie zaczęli rodzice przez wpajanie złych nawyków, pewnie do tego jak płakałam to dostałam czekoladę albo jakieś cukierki i po kilkunastu razach wytworzyłam sobie fantastycznie skuteczny mechanizm psychiczno- fizyczny : „na stresa się najedz” Nie dość, że jest to po jakimś czasie uzależnienie psychiczne to jeszcze jak się je słodycze, to, to dobre samopoczucie jakie się potem pojawia jest też wynikiem fizycznego działania organizmu a w szczególności wydzielania endorfin czy działania samego cukru na mózg. Jadłam i było fajnie, najgorzej , że tylko do chwili kiedy się pojawiało poczucie winy że się objadam – najpóźniej jak się ważyłam albo jak ciuchy „przestawały” pasować (i to jest nieubłagalne bo nie da się tego tak omijać, jak wagi pod szafą) Jeszcze jedną „zaletą” młodzieńczego „obżerania” się jest to że młody organizm gromadzi tłuszcz tworząc nowe komórki, stary – raczej rozpycha „stare szafy” – i różnica jest taka że jak się ma w spadku po młodości „milion szaf” albo 100milionów to do tych 100milionów da się napchać więcej niż do miliona, a już na pewno napycha się szybciej do szaf istniejących niż do takich które organizm musiałby wytworzyć – w efekcie – nawet mega „wylaszczona” 40-latka która za młodu była prosiaczkiem będzie miała zawsze pod skórą gotowe do działania, choć obkurczone komórki tkanki tłuszczowej czekające na każde jej potknięcie żywieniowe lub niedbałość w treningach.

 Najlepiej chudnę jak się nie odchudzam! Za pierwszym razem schudłam 20kilogramów po tym jak się zakochałam w partnerce, rok temu schudłam jeszcze więcej jak się zakochałam……. w sobie. Tzn. po prostu przestałam się czarować i doszłam do wniosku, że albo się odchudzam albo za rok dwa pochowają mnie z powodu powikłań otyłości. Dlaczego się chciałam zabić w tak „wyrafinowany” sposób? – bo miałam dość życia „w ukryciu” i do tego jeszcze oszukiwania innych , w tym lekarzy na temat prawdziwych przyczyn „mienia w d…” swojego życia. A powód pewnie dobrze znacie? – ten sam czynnik stresujący co u wszystkich TS przed zmianą. Uwierzenie w siebie, zobaczenie , że mimo spiętrzonych trudności mam szansę na poprawę swojego bytu , i że to zależy tylko ode mnie –to dodało mi siły do odchudzania się…a właściwie przepraszam – do walki o zmianę mojego życia.

 Frajdę jaką przez lata dawało mi obżeranie się zastąpiłam frajdą z bycia sobą – to było fundamentalne. Po drugie – ustaliłam sobie sama ze sobą, że odrzucam jedzenia czekolady i słodyczy bo żywieniowo to jest g… a jako sposób na skończenie ze sobą jest to sposób strasznie długi i niekontrolowany – no bo co jeśli uda mi się tylko trochę i będę leżała po udarze obśliniona i obsrana JAKO FACET przez następnych 10 lat zanim nie zabije brak opieki, za bardzo zgniłe odleżyny czy coś równie „miłego”

 Moje odchudzanie jest skutkiem ubocznym zmiany mojego życia, objawia się to w higienie traktowania mojego życia jako jedynej i niepowtarzalnej wycieczki przez ten świat, wycieczki nie tyle miłej i idealnej ale po prostu JEDYNEJ. Wycieczki o tyle fajnej, że to ja wybieram następne jej punkty!!!

Chudnę, inaczej się ubieram, nadrobiłam zaległości w kontaktach z lekarzami, przestałam obgryzać paznokcie (a obgryzłam przez całe swoje dotychczasowe życie)Zasady zdrowego żywienia znajdzie się każdej książce – oczywiście trzeba je stosować , tylko że jak się wie o co walczę to , przynajmniej dla mnie, samo ustawienie sobie jadłospisu, czasów posiłków, itd. To było zupełnie naturalne i bezstresowe. I jedna zasada – chcę schudnąć ale nic na siłę i małe kroczki, jeśli danego dnia chciałam jeść o 19.45, mimo że ustaliłam sobie, że graniczna godzina to 20.00 to zaczynałam posiłek nawet o 19.59 bo wiem, że jakbym sobie odmawiała tego jedzenia to najpewniej będzie tak , że zanim usnę, to „pęknę” o 22.30 i dopiero wtedy, głodna jak wilk, nażrę się byle czego i dużo i jeszcze będę miała poczucie winy i doładuję jeszcze swoją niską samoocenę. Musiałam czymś zastąpić słodycze (przynajmniej na pierwszy okres). Jak Wam dietetyk powie żeby zastąpić wodą to kopnijcie go w d…. Ja zastąpiłam kiełbasą, szynką i Coca Colą Light. Syf (ta Cola szczególnie?) TAK, ale mniejszy niż czekolada i chałwa w ilościach pół kilograma. W ciągu 10 miesięcy zeszło ze mnie 30kg. Naturalnie i bez uczucia umęczania się. Jeszcze dużo przede mną ale cieszy mnie, że teraz mam po prostu patent na moje odchudzanie – SPOKÓJ DUSZY.

 

Teraz jak widzę na ulicy, taką smutną „przytytą Pusię” to mam wielką ochotę podejść do niej, zaprosić na herbatę i patrząc w oczy zapytać – CO CIĘ DUSI? Co sprawia, że się nie szanujesz? I zdecydowanie zaczynałabym odchudzanie takich osób od szybkiej terapii psyche, mającej na celu odbarczenie umysłu ze złych emocji, skanalizowanie ich tak aby dawały szansę na poważną walkę. No bo – dietetyczce czy lekarzowi powiem? – stary mam w d..e odchudzanie bo jestem transem i nie chce mi się tak naprawdę żyć. Przecież to był z mojej strony brak szacunku dla siebie ale i dla czasu tego lekarza czy dietetyka.

Re: odchudzanie 2012.11.24, 13:35
[autor]
Też bardzo dobre rozwiązanie :) zawsze jest to połączone z ruchem. Nie zapomnijmy jednak, że warto wyjść i się dotlenić :)
Re: odchudzanie 2012.11.24, 14:54
[autor]
Ech Fizia, jak ciebie poczytałam, to mi się przypomniał mój system "poprawy humoru" jaki stosowałam gdzieś od 2002 do połowy 2006. A system był taki: 30 deko pianki cytrynowej, 30 deko ciasteczek mafijnych i 30 deko czegoś tam jeszcze i tak... codziennie :p Od  lipca 2006 ważę się codziennie i nanoszę na wykres w Excelu (takie informatyczne zboczenie) i staram się kontrolować wagę, a od jakiegoś roku zaczęło mi to wychodzić w skali długoterminowej, bo przedtem to był rolecaster :p

Po sobie też widzę, że stres jest czynnikiem cholernie utrudniającym zapanowanie nad wagą. Nie tylko stres wynikający z transu, ale też np. realizacja jakiegoś "trefnego projektu" czy generalnie niechciana, nielubiana praca.

I jeszcze czynnikiem utrudniającym chudnięcie jest to jak się... nie chudnie. Był taki czas, kiedy patrzyłam na ten swój wykres i jak on przestawał spadać albo i podskakiwał do góry, to się wkurzałam i... zajadałam to wkurzenie, więc waga znowu podskakiwała.

Teraz staram się wychodzić z założenia, że każda ilość wstrzemięźliwości jest dobra. Nawet jeśli utyłam właśnie pół kilo, albo nie chudnę nic od tygodnia, to zachowanie konsekwencji i przemyślanego rytmu posiłków ma sens i ten sens da się zauważyć, jak nie dziś to za tydzień albo dwa.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2012.11.24, 14:55
Re: odchudzanie 2012.11.24, 16:03
[autor]

Frejo - tylko uzupełnię - pewnie że nie tylko "Transi" stres nas dopada, ale tak na mój babo-"chłopski" rozum - u mnie przynajmniej te inne stresy po prostu przelewają czarę bo naczynie jest zawsze w 3/4 pełne "transiego" stresu.  Co do reszty - jakbyś była moją siostrą od obżarstwa (choć przecież Ty masz ładną smukłą figurę)

 

Timo69 - wiele osób pisze o ruchu. Święta prawda, tylko że to działa jak się ma "nadwagę". Jak się ma BMI>40 to bieganie już takie przyjemne nie jest. A jak się ma BMI=50 to chodzenie BOLI (wiem bo w najgorszym swoim momencie już dopijałam do 50 :(   ).

To rodzi też następny problem psychologiczny, który osoby otyłe mają do przeskoczenia - potraktować poważnie osobę (lekarza, dietetyka, mądrą panią "keep fit" z TV) która mówi Ci o odchudzaniu mając BMI <20 i nigdy nie miała więcej niż BMI= 22 .   Jedyny tekst, który masz słuchając takich osób jest - "a co ty k.. wiesz o odchudzaniu???" i ............zamykasz skorupę jeszcze bardziej. 

I to jest realny problem - bo blokuje czasem dotarcie do adresata naprawdę mądrych rad :) 

 

Pływanie nie obciąża stawów? - TAK, nie obciąża, sporo pływam i znajomym mówię " Tak, naprawdę warto jest chodzić na basen bo się człowiek rusza i rozrusza ale na odchudzanie to on nie wpływa u mnie" (a mówię o chodzeniu 3x w tygodniu i pływaniu w ciągu jednej godziny 2km co najmniej) . Nie wpływa bo nie wiem dlaczego ale po basenie mam takiego "wilka", że to aż przykro patrzeć jak napadam lodówkę.

Dlatego teraz chodzę popływać tylko dla frajdy swojej.

 

Według mnie - poważnego odchudzania nie warto zaczynać bez psychoterapii mającego na celu poukładanie w bańce, przynajmniej na tyle aby wiedzieć jak się pozbywać stresu. Dobrze działa akupunktura albo masaż (relakcacyjny :) ) Nie próbowałam jogi i medytacji - może to byłby taki w mięrę szybki "wentyl".

 

 

Re: odchudzanie 2012.11.24, 18:09
[autor]
fizia pisze:

(choć przecież Ty masz ładną smukłą figurę).

Bo mnie widziałaś na TP w 2007, jak jeszcze (po swoich wielkich głodówkach) ważyłam jakieś 80 Kg. Trza mnie było widzieć dwa lata temu jak byłam już w okolicach setki

fizia pisze:

 

Timo69 - wiele osób pisze o ruchu. Święta prawda, tylko że to działa jak się ma "nadwagę". Jak się ma BMI>40 to bieganie już takie przyjemne nie jest. A jak się ma BMI=50 to chodzenie BOLI (wiem bo w najgorszym swoim momencie już dopijałam do 50 :(   ).
 

Nie wiem, czy to nie będzie boleć, ale od paru lat używam hula-hop (no chyba, że akurat nie używam). Takie ciężkie, z wypustkami. Stoisz tylko i kręcisz e... no ciałem kręcisz, a to cię masuje po brzuchu i okolicach. Tylko trzeba zaczynać ostrożnie i od 2-3 minutowych sesji, bo laski sobie potrafiły siniaki tym porobić (sic!). Ale jak już się wprawisz, to po 10-15 minutowej sesji naprawdę masz poczucie, że "coś się dzieje" :)



fizia pisze:

Według mnie - poważnego odchudzania nie warto zaczynać bez psychoterapii mającego na celu poukładanie w bańce, przynajmniej na tyle aby wiedzieć jak się pozbywać stresu. Dobrze działa akupunktura albo masaż (relakcacyjny :) ) Nie próbowałam jogi i medytacji - może to byłby taki w mięrę szybki "wentyl".

I kolejna rzecz, z którą się kiedyś absolutnie nie zgadzałam - trzeba pokochać siebie.  Siebie taką jaką się jest (tzn. teraz ważę może o 20-30 kg za dużo, ale jestem świetną, godną szacunku laską, która potrafi to wszystko zrzucić, a jak już zrzuci to im wszystkim pokaże jaka jest szprycha, że im gały wyjdą). Bo jak się startuje do tego odchudzania z nienawiścią (boże, jak ja wyglądam, jaki wstyd, nie znoszę siebie i swojego ciała, zacisnę zęby i wyduszę z niego wszystkie zbędne kilogramy, bo teraz to mi się wstyd ludziom pokazać) to nawet przez jakiś czas działa, ale potem zęby zaczynają boleć ;)
zmian: 2, ostatnia: freja - 2012.11.24, 18:11
Re: odchudzanie 2012.11.24, 22:56
[autor]
freja:
Niekoniecznie. Docelowo myślę o stanowisku pozwalającym ćwiczyć na rowerku i/lub orbiterku przy czytaniu z kompa.


Czytać to chyba będzie trudno. Ale można oglądać tv :D Też myślałem o jakimś rowerku stacjonarnym czy bieżni.

A ten hula-hop to nie wyrabia przy okazji zbyt babskich kształtów? :D bo brzmi fajnie, ale podkreślonych bioder mi nie potrzeba XD
Re: odchudzanie 2012.11.24, 23:53
[autor]
czystość jelit...czyli na max jabłuszka i owoce z naszej strefy geograficznej. Mleko w jak najbardziej niezmienionej formie. Ja nie mam problemu z mięsem - nie jem go ...zupełnie nic (mięso to mięso czyli kurki, rybki, cielątka , świnki itd ) . Czas trawienia mięsa  jest 2-3 razy dłuższy niż owoce, jarzyny, wymaga  oczywiście  więcej przemian kwasowych.
Wszelkie ,,zielone,, wzmagają perystaltykę jelit , mięsko - odwrotnie  a szczególnie  kotleciki mniam itp.
Człowiek to nie krowa ...ale krowie jedzenie  jest bardziej wartościowe.
Nadto, wszelkie fasolowate  są doskonałe nie tylko energetycznie ale i hormonalnie w przypadku m/k.

Wiele osób żyje w stresie .... ten daje znać o sobie w różny sposób , czasem są to konstypacje - czyli przeciwnik niebezpieczny i dokuczliwy...cóż wtedy lepszym niż pasylki jest irygacja  (jeśli ktoś woli to lewatywa .... coś na ten temat publicznie wygłaszał  ostatnio poseł Kalisz ).
Faktem jest , że mnisi buddyjscy dbają bardzo 3x dziennie o prawidłowe wyzbycie się pozostałości po procesie trawienia.

Ja stosuję wszystko j/w bez najmniejszych ubytków na zdrowiu a wręcz przeciwnie.

Re: odchudzanie 2012.11.25, 11:10
[autor]
wendigo pisze:
Czytać to chyba będzie trudno. Ale można oglądać tv :D Też myślałem o jakimś rowerku stacjonarnym czy bieżni.
Przy mojej miłości do telewizji to więcej niż raz na rok bym nie poćwiczyła

wendigo pisze:
A ten hula-hop to nie wyrabia przy okazji zbyt babskich kształtów? :D bo brzmi fajnie, ale podkreślonych bioder mi nie potrzeba XD
No u mnie właśnie jakoś nie, ale gdyby tobie się udało, to napisz, jak ćwiczyłeś
Re: odchudzanie 2012.11.25, 13:29
[autor]
A która z was czytała dietę Dukana (książkę)? Szczególnie etap ostatni czyli stabilizacja, który omawia zasady codziennego życzenia z zachowanie odpowiedniej ilości kalorii w odniesieniu do wieku i aktywności fizycznej.

PS W przypadku komentarzy do mojego postu proszę o odniesienie ich do konkretnych cytatów  z książki.
Re: odchudzanie 2012.11.29, 12:42
[autor]
Chłopaki mają całkiem nowatorskie podejście do robienia tzw. "rowerka". No i ogólnie nietrywialne ćwiczenia na brzuch


Re: odchudzanie 2012.12.01, 11:32
[autor]
Hej :-0 Miałabym się katować takimi ćwiczeniami ? Zchudnoć można już z samego parzemia bez ćwiczenia , A gdzie reszta ? :-0
Re: odchudzanie 2012.12.01, 20:09
[autor]
stanisia pisze:
 Zchudnoć można już z samego parzemia bez ćwiczenia , A gdzie reszta ? :-0
Słyszałem, że podobno mięśnie wykazują taką samą aktywność nawet jeśli tylko myślimy o ćwiczeniach, może więc można schudnąć siedząc tylko i myśląc jak byśmy ćwiczyli :P (ale nie przez 5 sekund myśleć, tylko tyle samo czasu ile poświęcilibyśmy ćwiczeniom).
Re: odchudzanie 2012.12.01, 20:34
[autor]
wendigo pisze:
stanisia pisze:
 Zchudnoć można już z samego parzemia bez ćwiczenia , A gdzie reszta ? :-0
Słyszałem, że podobno mięśnie wykazują taką samą aktywność nawet jeśli tylko myślimy o ćwiczeniach, może więc można schudnąć siedząc tylko i myśląc jak byśmy ćwiczyli :P (ale nie przez 5 sekund myśleć, tylko tyle samo czasu ile poświęcilibyśmy ćwiczeniom).
Ciekawe bo ludzi po efektach takiego myślenia jakoś nigdy nie widziałam :). Albo inaczej widziałam: z nadwagą :)
Re: odchudzanie 2012.12.02, 19:35
[autor]
autumn pisze:
Ciekawe bo ludzi po efektach takiego myślenia jakoś nigdy nie widziałam :). Albo inaczej widziałam: z nadwagą :)
Serio spotkałaś kogoś, kto by przez powiedzmy pół godziny potrafił tylko siedzieć i wyobrażać sobie, że ćwiczy? :) Ja jeszcze nigdy :D Chciałem zrobić eksperyment ze sobą, ale ja myślę, że W TYM jest trudność, jak człowiek nie ma zajęcia, to zaraz myśli zaczynają błądzić :P i wychodzi na to, że prościej jest przez półgodziny faktycznie poćwiczyć niż naprawdę się skupić na myśleniu o tym :D
Re: odchudzanie 2012.12.02, 20:34
[autor]
wendigo pisze:
stanisia pisze:
 Zchudnoć można już z samego parzemia bez ćwiczenia , A gdzie reszta ? :-0
Słyszałem, że podobno mięśnie wykazują taką samą aktywność nawet jeśli tylko myślimy o ćwiczeniach, może więc można schudnąć siedząc tylko i myśląc jak byśmy ćwiczyli :P (ale nie przez 5 sekund myśleć, tylko tyle samo czasu ile poświęcilibyśmy ćwiczeniom).
A co z tkanką tłuszczową? Od myślenia się nie spali (aż dziwię się samej sobie, że w momencie pisania tego posta jadałam chipsy :-))
Re: odchudzanie 2012.12.03, 22:12
[autor]
U mnie działa zasada 4-5 posiłków dziennie; małych, max. wielkości dwóch zaciśniętych pięści (podobno takiej wielkości jest żołądek, a jedzenie więcej jest tylko przeżeraniem się). Dużo soków warzywnych, wody, zero mięsa, z alko - czerwone wytrawne wino. Unikam podjadania i jedzenia na wieczór. Na razie działa :) Spadam jakieś 1,5 kg na tydzień, więc chyba ok :D
Re: odchudzanie 2012.12.03, 23:19
[autor]
aurora:
A co z tkanką tłuszczową?


Jak co? To samo.


aurora:
Od myślenia się nie spali


wiesz... ja jestem z tych, którzy uważają, że świat każdego człowieka jest przede wszystkim taki jakim on sam go widzi. Skoro uważasz, że to nie możliwe, to masz rację - dla Ciebie nie będzie to możliwe :P Ja uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych :) Ale podstawowe trudności opisałem już w poprzednim poście.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj