Związki partnerskie

  liczba postów: 33
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Związki partnerskie 2012.02.17, 11:05
[autor]
Co o tym myślicie. Ja jestem obiema rekoma za. I to nie tylko dotyczny osób tej samej płci ale również par żyjących w konkubinacie. Możliwość wspólnego rozliczania się, możliwość podziału majątku na który para pracowała wspólnie przez lata. Czy chociażby możliwość uzyskania informacji lekarskich o stanie zdrowia partnera. Lub możliwości opieki na dziećmi w przypadku śmierci jednej z osób. Niestety większości naszych posłów kojarzy się to tylko ze związkami osób tej samej płci bo mają za ciasne móżdżki aby spojrzeć dalej.
Re: Związki partnerskie 2012.02.17, 11:20
[autor]
z głupim polskim rządem, który słucha się KK, nie ma mowy, żeby to przeszło
Re: Związki partnerskie 2012.02.17, 11:33
[autor]
Jestem za.
J.B.
Re: Związki partnerskie 2012.02.17, 15:50
[autor]
Oczywiście że za.
Re: Związki partnerskie 2012.02.17, 23:26
[autor]
Jestem za i to nawet obejmującymi większą grupę osób niż dwie.
Związki partnerskie i adopcja dzieci? 2012.02.18, 00:25
[autor]

alescie sie rozpisali :D ja oczywiscie jestem za, bo to jest prawo do decydowania o swoim zyciu, ktore nie wplywa na nikogo poza "zainteresowanymi". Mysle, ze tutaj w ogole nie ma nad czym myslec, dwie kochajace sie osoby powinny miec bezwzgledne prawo byc razem. Kropka. Natomiast patrzac na te konstruktywne wypowiedzi powyzej:P chcialabym spytac Was o zdanie w innej, znacznie bardziej kontrowersyjnej sprawie: 


Co sadzicie o adopcji przez takie pary dziecka?

Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 09:22
[autor]
autumn pisze:
Jestem za i to nawet obejmującymi większą grupę osób niż dwie.
];> wizja nawet piękna. Jednak ja daje stanowczy sprzeciw wobec takiego rozwiązania (nie związków partnerskich, a poligamii). Nie dlatego, że związek z większą ilością osób jest niemoralny, ale z przyczyn społeczno technicznych.
Za przykład mogą posłużyć kraje arabskie. Facet może mieć 4 żony... ok, tylko należy pamiętać, że rodzi się nas (tak mniej więcej)  50/50. Jeśli zatem jest grupa mężczyzn, która zabiera 4 żony to z tej prostej przyczyny inni nie będą mieli kobiety. Oczywiście przyroda jest tak skonstruowana, że kto ma więcej możliwości (czyt. więcej kasy) ma więcej partnerek - oczywiście nie jest to żelazna zasada, ale reguła obowiązująca wszystkie gatunki zwierząt (por. Matt Ridley "Czerwona królowa"). Taka rzecz stwarza ogromne napięcia społeczne i albo reszte facetów należałoby wykastrować, albo dać im się bić na arenach o względy kobiet, albo część kobiet przeznaczyć na prostytutki.
Oczywiście może być sytuacja odwrotna - jedna kobieta, kilku mężczyzn.... w naszym świecie niewiele buło kultur poliandrycznych, więc mogę wnosić, że nawet jakby była możliwość poliandrii to raczej byłby to niewielki procent.
Zawsze jeszcze idea 2:2 ale czy to nie jest zbytnia utopia?

Co do związków partnerskich: jestem za! to powinno być w ogóle poza debatą społeczną. Jednak jestem przeciw pewnym przywilejom.
Odnośnie adopcji.... TAK, ale nie dziś. Społeczeństwo niech najpierw się przyzwyczai do związków homoseksualnych, a dopiero potem umożliwi adopcję. Problem moim zdaniem tkwi nie w homoseksualizmie, ale w społeczeństwie, które by takowe zaadoptowane dziecko wypaczyło.
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 09:32
[autor]
scarecrow pisze:
Odnośnie adopcji.... TAK, ale nie dziś. Społeczeństwo niech najpierw się przyzwyczai do związków homoseksualnych, a dopiero potem umożliwi adopcję. Problem moim zdaniem tkwi nie w homoseksualizmie, ale w społeczeństwie, które by takowe zaadoptowane dziecko wypaczyło.
Podpisuję się pod tym wszystkimi czterema łapami.
J.B.
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 13:38
[autor]

Ja osobiscie jestem za delegalizacja malzenstw konkordatowych poniewaz sa one wynaturzeniem zwiazku pomiedzy dwiema osobami.

 

Sprawa zwiazkow partnerskich nie jest moim zdaniem czarno biala, tak na prawde formalnie legalizowany zwiazek jest tworem sztucznym i trudno powiedziec na ile w dzisiejszym spoleczenstwie pozostaje on potrzebny. Mysle, ze najrozsadniej byloby zdelegalizowac tradycyjne malzenstwa, a zamiast tego wprowadzic zwiazki partnerskie, bez specjalnych przywilejow jak chociazby mozliwosc wspolnego rozliczania sie itp. gdyz to dyskryminuje osoby samotne, ktorym w zyciu obiektywnie jest trudniej.

 

Mysle, ze nie jest tajemnica, ze 90% slubow osoby myslace (myslacy = ateista) zawieraja w celu pozyskania mozliwosci kredytowej, pozwalajacej na zakup mieszkania... Czasem celem skozystania z innych przywilejow. Dyskryminowanie zwiazkow jedno pluciowych przez katolicki rzad i jednoczesnie przez KNF uwazam za praktyke naganna i jednoczesnie haniebna.

 

pozdrawiam cieplutko, buziaczki kochani :)

zmian: 1, ostatnia: fatal1ty - 2012.02.18, 13:41
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 15:33
[autor]
fatal1ty pisze:

Ja osobiscie jestem za delegalizacja malzenstw konkordatowych poniewaz sa one wynaturzeniem zwiazku pomiedzy dwiema osobami.

 

Sprawa zwiazkow partnerskich nie jest moim zdaniem czarno biala, tak na prawde formalnie legalizowany zwiazek jest tworem sztucznym i trudno powiedziec na ile w dzisiejszym spoleczenstwie pozostaje on potrzebny. Mysle, ze najrozsadniej byloby zdelegalizowac tradycyjne malzenstwa, a zamiast tego wprowadzic zwiazki partnerskie, bez specjalnych przywilejow jak chociazby mozliwosc wspolnego rozliczania sie itp. gdyz to dyskryminuje osoby samotne, ktorym w zyciu obiektywnie jest trudniej.

 

Mysle, ze nie jest tajemnica, ze 90% slubow osoby myslace (myslacy = ateista) zawieraja w celu pozyskania mozliwosci kredytowej, pozwalajacej na zakup mieszkania... Czasem celem skozystania z innych przywilejow. Dyskryminowanie zwiazkow jedno pluciowych przez katolicki rzad i jednoczesnie przez KNF uwazam za praktyke naganna i jednoczesnie haniebna.

 

pozdrawiam cieplutko, buziaczki kochani :)

Nie chce sie czepiac ale w sumie myslalem o tym Twoim poscie.
a dokładniej myslacy = ateista
A co by było jakby sie okazało ze Bóg ma poczucie humoru ?
Ze całe zycie jak człowiek mysli że jest najmadrzejszy to on sie z niego smieje ?
Każdy boi sie conajmniej tego samego samotności i starości.

No to wezmy taki dialog pod uwage z Bogiem ktory ma poczucie humoru.
- to jak człowieku nie wierzysz we mnie ?
- nie wierze to strata czasu i mitologia
-ty we mnie nie wierzysz ha . To poczekam az  kiedyś twoje spełnione zycie bedzie dobiegać konca.
Zobaczymy czy właczysz sobie nowy dzwonek w telefonie czy jednak uwierzysz ze Bog istnieje.
Ja wiem co jaką opcje wybierzesz , ty jeszcze nie wiesz. Ale jak uwazasz ze wiesz lepiej to poczekam.

Wiec powiedzmy że mam inne zdanie niż Ty aczkolwiek uwazam ze zycie kazdego nauczy pokory to kwestia czasu. Nie chce cie przekonywac też w sumie ale nie uwazam ze ateista =madry , uwazam ze ateista=ateista i tyle.


Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 15:47
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
fatal1ty pisze:

Ja osobiscie jestem za delegalizacja malzenstw konkordatowych poniewaz sa one wynaturzeniem zwiazku pomiedzy dwiema osobami.

 

Sprawa zwiazkow partnerskich nie jest moim zdaniem czarno biala, tak na prawde formalnie legalizowany zwiazek jest tworem sztucznym i trudno powiedziec na ile w dzisiejszym spoleczenstwie pozostaje on potrzebny. Mysle, ze najrozsadniej byloby zdelegalizowac tradycyjne malzenstwa, a zamiast tego wprowadzic zwiazki partnerskie, bez specjalnych przywilejow jak chociazby mozliwosc wspolnego rozliczania sie itp. gdyz to dyskryminuje osoby samotne, ktorym w zyciu obiektywnie jest trudniej.

 

Mysle, ze nie jest tajemnica, ze 90% slubow osoby myslace (myslacy = ateista) zawieraja w celu pozyskania mozliwosci kredytowej, pozwalajacej na zakup mieszkania... Czasem celem skozystania z innych przywilejow. Dyskryminowanie zwiazkow jedno pluciowych przez katolicki rzad i jednoczesnie przez KNF uwazam za praktyke naganna i jednoczesnie haniebna.

 

pozdrawiam cieplutko, buziaczki kochani :)

Nie chce sie czepiac ale w sumie myslalem o tym Twoim poscie.
a dokładniej myslacy = ateista
A co by było jakby sie okazało ze Bóg ma poczucie humoru ?
Ze całe zycie jak człowiek mysli że jest najmadrzejszy to on sie z niego smieje ?
Każdy boi sie conajmniej tego samego samotności i starości.

No to wezmy taki dialog pod uwage z Bogiem ktory ma poczucie humoru.
- to jak człowieku nie wierzysz we mnie ?
- nie wierze to strata czasu i mitologia
-ty we mnie nie wierzysz ha . To poczekam az  kiedyś twoje spełnione zycie bedzie dobiegać konca.
Zobaczymy czy właczysz sobie nowy dzwonek w telefonie czy jednak uwierzysz ze Bog istnieje.
Ja wiem co jaką opcje wybierzesz , ty jeszcze nie wiesz. Ale jak uwazasz ze wiesz lepiej to poczekam.

Wiec powiedzmy że mam inne zdanie niż Ty aczkolwiek uwazam ze zycie kazdego nauczy pokory to kwestia czasu. Nie chce cie przekonywac też w sumie ale nie uwazam ze ateista =madry , uwazam ze ateista=ateista i tyle.



Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli". Roman Kostrzewski powiedzial: "zyjemy w czasach, w ktorych nie ma ani boga ani szatana. Po prostu nie sa juz potrzebni". Ateista nie oznacza czlowieka madrego, ale takiego ktory mysli samodzielnie :-)

 

Pozdrawiam i zycze nawrocenia na droge prawdy, mysle ze jestes czlowiekiem madrym i prosze nie traktuja mojego rownania jako inwektywe. Trzymaj sie, buziaczki.

Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 15:51
[autor]
Moje doświadczenie pokazuje jedno:
- najwięcej ateistów jest wśród biologów,
- najwięcej teistów wśród fizyków.
i wszyscy oni wierzą w coś czego udowodnić się nie da.
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 18:07
[autor]
A ja jestem wierząca i jestem biolożką :) Więc punkt przeciw :) :)

Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 18:17
[autor]
bozena pisze:
A ja jestem wierząca i jestem biolożką :) Więc punkt przeciw :) :)

Ok, ty jesteś biolożką, a tam napisane jak byk: biologów ;P
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 18:31
[autor]
bozena pisze:
A ja jestem wierząca i jestem biolożką :) Więc punkt przeciw :) :)


Widocznie bog nie chcial abys byla biolozka...
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 18:43
[autor]
fatal1ty pisze:
bozena pisze:
A ja jestem wierząca i jestem biolożką :) Więc punkt przeciw :) :)


Widocznie bog nie chcial abys byla biolozka...
Ale który bóg, bo ja politeistką jestem.
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 18:44
[autor]
scarecrow pisze:
bozena pisze:
A ja jestem wierząca i jestem biolożką :) Więc punkt przeciw :) :)

Ok, ty jesteś biolożką, a tam napisane jak byk: biologów ;P
Ołkej, masz punkt za. :D :D :D
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 19:14
[autor]
fatal1ty pisze:

Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli". Roman Kostrzewski powiedzial: "zyjemy w czasach, w ktorych nie ma ani boga ani szatana. Po prostu nie sa juz potrzebni". Ateista nie oznacza czlowieka madrego, ale takiego ktory mysli samodzielnie :-)

 

Pozdrawiam i zycze nawrocenia na droge prawdy, mysle ze jestes czlowiekiem madrym i prosze nie traktuja mojego rownania jako inwektywe. Trzymaj sie, buziaczki.

No to to stary_sciemniacz moglby zemlec Twoja wypowiedz na 10 sposobów i wyjsc na prostą.
Ale ze jestem zadowolony z zycia i w sumie tez z tego ze płaski mózg informatyka ogarnia(albo próbuje) czasem rzeczy poza jego percepcja.

Napisze tak ...
Widzisz słonko gdybyś myslala samodzielnie to nie musiała byś cytować cudzych słow. ...
Proste nieprawdaż ?  :)

Natomiast ja uwazam ze wiara czy niewiara nie bierze sie z wymiany pogladów tylko z doświadczeń życiowych i podejścia do nich. Dlatego nie sądze że wiary w Boga da sie nauczyć na katechezie.

Dla jednych wiara w Boga to moze byc cos w stylu :
- pogodzenie sie z własnymi słabosciami
- uznanie ze sa jakies mądrosci zyciowe i pewne wartości
-żródło jakiejśc niepospolitej siły ( ze tam powiedzmy coś ich połamie a oni dalej podniośą łeb i ida bo w cos wierza dla mnie to jest niepospolite ogromny potencjał).
-lubowanie sie w zyciu w poczuciu winy
Globalnie i indywidualnie każdy z tych sposobów ma swoje plusy i minusy ale nie mnie o tym dywagować.
Ale to kwestia indywidualna. Natomiast nie sadze że można kogos przekonac do wiary w Boga słowami.
Można wyrobic w nim pewien poglad . Natomiast wydaje mi sie że albo w coś sie wierzy albo nie .
Niech chce sie spierać bo wychodze  z założenia ze w pewnych kwestiach wymiana słow nie da rezultatu. Wiec z mojej strony tak bym to zostawił.
zmian: 2, ostatnia: stary_sciemniacz - 2012.02.18, 19:18
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 19:24
[autor]
stary_sciemniacz pisze:
fatal1ty pisze:

Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli". Roman Kostrzewski powiedzial: "zyjemy w czasach, w ktorych nie ma ani boga ani szatana. Po prostu nie sa juz potrzebni". Ateista nie oznacza czlowieka madrego, ale takiego ktory mysli samodzielnie :-)

 

Pozdrawiam i zycze nawrocenia na droge prawdy, mysle ze jestes czlowiekiem madrym i prosze nie traktuja mojego rownania jako inwektywe. Trzymaj sie, buziaczki.

No to to stary_sciemniacz moglby zemlec Twoja wypowiedz na 10 sposobów i wyjsc na prostą.
Ale ze jestem zadowolony z zycia i w sumie tez z tego ze płaski mózg informatyka ogarnia(albo próbuje) czasem rzeczy poza jego percepcja.

Napisze tak ...
Widzisz słonko gdybyś myslala samodzielnie to nie musiała byś cytować cudzych słow. ...
Proste nieprawdaż ?  :)

Natomiast ja uwazam ze wiara czy niewiara nie bierze sie z wymiany pogladów tylko z doświadczeń życiowych i podejścia do nich. Dlatego nie sądze że wiary w Boga da sie nauczyć na katechezie.

Dla jednych wiara w Boga to moze byc cos w stylu :
- pogodzenie sie z własnymi słabosciami
- uznanie ze sa jakies mądrosci zyciowe i pewne wartości
-żródło jakiejśc niepospolitej siły ( ze tam powiedzmy coś ich połamie a oni dalej podniośą łeb i ida bo w cos wierza dla mnie to jest niepospolite ogromny potencjał).
-lubowanie sie w zyciu w poczuciu winy
Globalnie i indywidualnie każdy z tych sposobów ma swoje plusy i minusy ale nie mnie o tym dywagować.
Ale to kwestia indywidualna. Natomiast nie sadze że można kogos przekonac do wiary w Boga słowami.
Można wyrobic w nim pewien poglad . Natomiast wydaje mi sie że albo w coś sie wierzy albo nie .
Niech chce sie spierać bo wychodze  z założenia ze w pewnych kwestiach wymiana słow nie da rezultatu. Wiec z mojej strony tak bym to zostawił.


Dziekuje drogi Sciemniaczu za odpowiedz. Pragne dodac sprostowanie, pierwsze zdanie zawarte w cudzyslowiu, nie bylo cytatam z "innej osoby", a jedynie przytoczeniem wylacznie moich wlasnych slow. Drugi cytat istotnie jest cytatem innej osoby, o dosc orginalnych pogladach.

 

Bardzo prosze nie mlej nigdy mojej wypowiedzi na 10 sposobow, bo naprawde nie ma takiej potrzeby :) Pozdrawiam cieplutko i zycze milego wieczoru, buziaczki :-)

Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 19:29
[autor]
maja pisze:
alescie sie rozpisali :D ja oczywiscie jestem za, bo to jest prawo do decydowania o swoim zyciu, ktore nie wplywa na nikogo poza "zainteresowanymi". Mysle, ze tutaj w ogole nie ma nad czym myslec,
No jak mieliśmy się rozpisywać skoro jest tak jak mówisz - nie ma nad czym myśleć :D

maja pisze:
Natomiast patrzac na te konstruktywne wypowiedzi powyzej:P chcialabym spytac Was o zdanie w innej, znacznie bardziej kontrowersyjnej sprawie: 


Co sadzicie o adopcji przez takie pary dziecka?

No co, za jestem. Tylko że to też szeroki temat, prawie nie ma dzieci do adopcji, więc pary hetero i tak będą w pierwszej kolejności jeśli chodzi o obce adopcje. Tu chodzi przede wszystkim żeby jeden z partnerów mógł zaadoptować dziecko drugiego, a tu już jak najbardziej za i to już teraz bez żadnego czekania aż się nastroje społeczeństwa zmienią, bo czekanie działa tylko na niekorzyść takich rodzin.

fatal1ty pisze:
Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli".
A to ciekawe :P W takim razie jak duży jest wszechświat i dlaczego powstał, co było przedtem i co będzie po nim? :)
W sumie tylko te kwestie mnie nurtują i uważam, że nie da się na nie odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 20:44
[autor]
wendigo pisze:
fatal1ty pisze:
Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli".
A to ciekawe :P W takim razie jak duży jest wszechświat i dlaczego powstał, co było przedtem i co będzie po nim? :)
W sumie tylko te kwestie mnie nurtują i uważam, że nie da się na nie odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Niby tak, ale jeszcze jakieś 200 lat temu nie mieliśmy również pojęcia, jak powstał Układ słoneczny, jak długo istnieje, co było przedtem i co będzie po nim i wydawało się, że nie da się na te pytania odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Dzisiaj znamy jego historię i potencjalną przyszłość dość dobrze. "Czymś więcej" niezbędnym do jego wyjaśnienia okazały się: fizyka jądrowa (działanie Słońca, nukleosynteza cięższych pierwiastków wewnątrz gwiazd starszych generacji), astrofizyka galaktyczna i pangalaktyczna, obserwacje głębokiego kosmosu (dyski akrecyjne prowadzące do powstania nowych gwiazd), genetyka i teoria ewolucji (życie na Ziemi), teoria względności (pozanetonowskie aberacje orbity Merkurego).
Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 21:22
[autor]
freja pisze:
wendigo pisze:
fatal1ty pisze:
Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli".
A to ciekawe :P W takim razie jak duży jest wszechświat i dlaczego powstał, co było przedtem i co będzie po nim? :)
W sumie tylko te kwestie mnie nurtują i uważam, że nie da się na nie odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Niby tak, ale jeszcze jakieś 200 lat temu nie mieliśmy również pojęcia, jak powstał Układ słoneczny, jak długo istnieje, co było przedtem i co będzie po nim i wydawało się, że nie da się na te pytania odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Dzisiaj znamy jego historię i potencjalną przyszłość dość dobrze. "Czymś więcej" niezbędnym do jego wyjaśnienia okazały się: fizyka jądrowa (działanie Słońca, nukleosynteza cięższych pierwiastków wewnątrz gwiazd starszych generacji), astrofizyka galaktyczna i pangalaktyczna, obserwacje głębokiego kosmosu (dyski akrecyjne prowadzące do powstania nowych gwiazd), genetyka i teoria ewolucji (życie na Ziemi), teoria względności (pozanetonowskie aberacje orbity Merkurego).
/cytat I wciąz są pewne problemy, no bo gdy tylko staramy się powiedzieć co wydażyło się w 0,00000000000000000000001 sekundy od wielkiego wybuchu to fizykom wychodzą w równaniach "złośliwe nieskończoności".
Poza tym co było przyczyną Wielkiej Eksplozji? Co jest "Nieporuszonym Poruszycielem", "Pierwszą Przyczyną"?
Arystoteles pisał, że jeśli ciąg przyczynowo-skutkowy byłby nieskończony byłby bezsensowny. Dlatego jestem za związkami partnerskimi w stylu: Einstein-Hawking, ale już przeciw Lech-Jarosław

Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 21:41
[autor]
scarecrow pisze:
freja pisze:
wendigo pisze:
fatal1ty pisze:
Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli".
A to ciekawe :P W takim razie jak duży jest wszechświat i dlaczego powstał, co było przedtem i co będzie po nim? :)
W sumie tylko te kwestie mnie nurtują i uważam, że nie da się na nie odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Niby tak, ale jeszcze jakieś 200 lat temu nie mieliśmy również pojęcia, jak powstał Układ słoneczny, jak długo istnieje, co było przedtem i co będzie po nim i wydawało się, że nie da się na te pytania odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Dzisiaj znamy jego historię i potencjalną przyszłość dość dobrze. "Czymś więcej" niezbędnym do jego wyjaśnienia okazały się: fizyka jądrowa (działanie Słońca, nukleosynteza cięższych pierwiastków wewnątrz gwiazd starszych generacji), astrofizyka galaktyczna i pangalaktyczna, obserwacje głębokiego kosmosu (dyski akrecyjne prowadzące do powstania nowych gwiazd), genetyka i teoria ewolucji (życie na Ziemi), teoria względności (pozanetonowskie aberacje orbity Merkurego).
/cytat I wciąz są pewne problemy, no bo gdy tylko staramy się powiedzieć co wydażyło się w 0,00000000000000000000001 sekundy od wielkiego wybuchu to fizykom wychodzą w równaniach "złośliwe nieskończoności".
Poza tym co było przyczyną Wielkiej Eksplozji? Co jest "Nieporuszonym Poruszycielem", "Pierwszą Przyczyną"?
Arystoteles pisał, że jeśli ciąg przyczynowo-skutkowy byłby nieskończony byłby bezsensowny. Dlatego jestem za związkami partnerskimi w stylu: Einstein-Hawking, ale już przeciw Lech-Jarosław


Z tego co wiem Jaroslaw ewentualny coming out ma jeszcze przed soba, tak wiec nie osadzajmy pochopnie... Jesli nie moze sie zdecydowac albo obawia sie reakcji spoleczenstwa to jestem z nim duchowo i obiecuje, ze kiedy sie juz/ewentualnie na coming out sie zdecyduje nie pozwole w swojej obecnosci powiedziec o nim ani jednego gorzkiego slowa. Cale nasze srodowisko powinno sie wspierac, a im wiecej politykow znajdzie sie po naszej stronie tym lepiej.

 

pozdrawiam cieplutko, buziaczki :-)

Re: Związki partnerskie 2012.02.18, 22:07
[autor]
scarecrow pisze:
Poza tym co było przyczyną Wielkiej Eksplozji? Co jest "Nieporuszonym Poruszycielem", "Pierwszą Przyczyną"?
E... tam. Twierdzenie o tym, że każde zjawisko fizyczne musi mieć swoją przyczynę jest przereklamowane. Przykładowo:

Wirtualne cząstki cały czas powstają w próżni w parach cząstka-antycząstka i natychmiast znikają. Nazywa się to fluktuacjami kwantowymi. Obecność tych cząstek wpływa na różne zjawiska fizyczne.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cz%C4%85stka_wirtualna
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 09:54
[autor]
freja pisze:
scarecrow pisze:
Poza tym co było przyczyną Wielkiej Eksplozji? Co jest "Nieporuszonym Poruszycielem", "Pierwszą Przyczyną"?
E... tam. Twierdzenie o tym, że każde zjawisko fizyczne musi mieć swoją przyczynę jest przereklamowane. Przykładowo:

Wirtualne cząstki cały czas powstają w próżni w parach cząstka-antycząstka i natychmiast znikają. Nazywa się to fluktuacjami kwantowymi. Obecność tych cząstek wpływa na różne zjawiska fizyczne.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cz%C4%85stka_wirtualna
/cytat Czyli dochodzimy do twierdzenia, które było już przedstawiane. "Bóg jest zbiorem pustym", zgodnie z buddyjskim rozumieniem świata: "pustka jest wszędzie"... czyli próżnia jest Poruszycielem (i to Nieporuszonym - bo jak ruszyć "nic"?).
http://www.youtube.com/watch?v=X5vLLhJQcVI
zmian: 2, ostatnia: scarecrow - 2012.02.19, 10:22
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 11:40
[autor]
A może by to wydzielić do wątku "pofilozujmy" bo o związkach partnerskich nic tu nie ma.
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 11:51
[autor]
Rozumiem twoje wątpliwości, dlatego już wcześniej chcąc zauważyć, że temat idzie w innym kierunku napisałam coś takiego:

scarecrow pisze:
Dlatego jestem za związkami partnerskimi w stylu: Einstein-Hawking, ale już przeciw Lech-Jarosław

Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 13:28
[autor]
A w czym geje angielscy niby od polskich lepsi??? 
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 13:47
[autor]
scarecrow pisze: Dlatego jestem za związkami partnerskimi w stylu: Einstein-Hawking, ale już przeciw Lech-Jarosław
Na pohybel związkom! Ja będę popierać kondensat Bosego-Einsteina.
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 14:04
[autor]
freja pisze:
wendigo pisze:
fatal1ty pisze:
Swiat a wlasciwie sposob w jaki on funkcjonuje dostarcza wystarczajaca ilosc dowodow na nie istnienie sily wyzszej, aby pozwolic sobie na stwierdzenie: "nawet jesli bogowie istniaja, to nie chca aby ludze w nich wierzyli".
A to ciekawe :P W takim razie jak duży jest wszechświat i dlaczego powstał, co było przedtem i co będzie po nim? :)
W sumie tylko te kwestie mnie nurtują i uważam, że nie da się na nie odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Niby tak, ale jeszcze jakieś 200 lat temu nie mieliśmy również pojęcia, jak powstał Układ słoneczny, jak długo istnieje, co było przedtem i co będzie po nim i wydawało się, że nie da się na te pytania odpowiedzieć bez angażowania "czegoś więcej".
Dzisiaj znamy jego historię i potencjalną przyszłość dość dobrze. "Czymś więcej" niezbędnym do jego wyjaśnienia okazały się: fizyka jądrowa (działanie Słońca, nukleosynteza cięższych pierwiastków wewnątrz gwiazd starszych generacji), astrofizyka galaktyczna i pangalaktyczna, obserwacje głębokiego kosmosu (dyski akrecyjne prowadzące do powstania nowych gwiazd), genetyka i teoria ewolucji (życie na Ziemi), teoria względności (pozanetonowskie aberacje orbity Merkurego).
I nadal nie jest to wyjaśnione :P Sądzisz, że jeszcze kiedyś będzie? Hmm... może, ale obawiam się, że nie ;)
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 14:11
[autor]
wendigo pisze:
 teoria względności (pozanetonowskie aberacje orbity Merkurego).
I nadal nie jest to wyjaśnione :P Sądzisz, że jeszcze kiedyś będzie? Hmm... może, ale obawiam się, że nie ;)
Nadal nie wiemy wszystkiego o fizyce.
Re: Związki partnerskie 2012.02.19, 16:15
[autor]
freja pisze:
scarecrow pisze: Dlatego jestem za związkami partnerskimi w stylu: Einstein-Hawking, ale już przeciw Lech-Jarosław
Na pohybel związkom! Ja będę popierać kondensat Bosego-Einsteina.
Bosy Einstein nie robi na mnie wrażenia, jakby był nagi to też. A od bosego kondensatu, wolę już odkrywac prawo ciążenia z Bozonem Higgsa, czyli nowej taniej nalewce ;)
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj