Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty?

  liczba postów: 76
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 14:01
[autor]
Z góry przepraszam, że nie wprosiłam się do tajemniczego wątku (szafa?), w którym umieszczacie swoje zdjęcia. Postanowiłam założyć wątek dla odważnych i tych mniej w celu podzielenia się.. a co tam, w celu chwalenia się ;> swoimi efektami na hrt. Będę pierwsza, załączam foto :>  // 8 miesięcy na hrt, przed wszystkimi zabiegami.



zmian: 1, ostatnia: kams - 2013.03.28, 14:04
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 14:40
[autor]
Brawo. Robią na mnie spore wrażenie pokazy typu "transition timeline" i chętnie zobaczę przykłady "tubylcze". ;)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 15:23
[autor]
Super! Gratuluję :D
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:07
[autor]
caprica pisze:
Super! Gratuluję :D
Aj tam gratulacje, też się pokażcie! :P
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:10
[autor]
Wczoraj miałam kolejny laser i wyglądam jak Quasimodo :/
Uwierz, nie chcesz mnie teraz widzieć...
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:19
[autor]
Ołaa.. Jak się wygoisz to bardzo chętnie Cie zobaczę :)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:22
[autor]
Taki pęd do pokazywania się światu kiedyś wam przejdzie i będzie nerwowe zacieranie śladów i foteczek w sieci...
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:24
[autor]
Tylko wtedy was przejdzie chłodny dreszcz po plecach gdy się dowiecie że sa osoby które zapisały sobie wasze zdjęcia przed i po i nie zamierzają bynajmniej ich usunąć
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:26
[autor]
transszpiedzy są wśród Nas.


<rozgląda się nerwowo>
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:33
[autor]
duzami pisze:
Tylko wtedy was przejdzie chłodny dreszcz po plecach gdy się dowiecie że sa osoby które zapisały sobie wasze zdjęcia przed i po i nie zamierzają bynajmniej ich usunąć
Nie wstydzę się tego kim jestem. To, że jestem trans nie znaczy, że muszę rezygnować z tego kim byłam. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:34
[autor]
kams pisze:
duzami pisze:
Tylko wtedy was przejdzie chłodny dreszcz po plecach gdy się dowiecie że sa osoby które zapisały sobie wasze zdjęcia przed i po i nie zamierzają bynajmniej ich usunąć
Nie wstydzę się tego kim jestem. To, że jestem trans nie znaczy, że muszę rezygnować z tego kim byłam. 

<3

Dokładnie. Lepiej wyłożyć kawę na ławe i pokazać, że tez chcemy normalnie żyć niż sie chowac, martwic itp. Choc moze nas spotkac cos niemilego, ale warto. Bo to co robimy jest warte o wiele wiecej niz opinia jakichs debili.


Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:40
[autor]
Nie mowie ze macie sie wstydzisz albo ze macie sie chowac, ale za jakis czas wam przejdzie te wielce pokazywanie swiatu, nie bedziecie mogly spojrzec na wasze stare zdjecia, niezaleznie jak ślicznie wyglądacie teraz... plus jak ktoś by wam zaczął grzebać w przeszłości to już siara do potęgi. Wyjdziecie do ludzi, pożyjecie jako kobieta to zobaczycie, że nie ma nic fajnego w chwaleniu się że jest się TS :D teraz żyjecie jako kolesie, siedzicie w domu przed kompem i obrończynie transświata jesteście za klawiaturą, powodzenia  
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:46
[autor]
duzami pisze:
Nie mowie ze macie sie wstydzisz albo ze macie sie chowac, ale za jakis czas wam przejdzie te wielce pokazywanie swiatu, nie bedziecie mogly spojrzec na wasze stare zdjecia, niezaleznie jak ślicznie wyglądacie teraz... plus jak ktoś by wam zaczął grzebać w przeszłości to już siara do potęgi. Wyjdziecie do ludzi, pożyjecie jako kobieta to zobaczycie, że nie ma nic fajnego w chwaleniu się że jest się TS :D teraz żyjecie jako kolesie, siedzicie w domu przed kompem i obrończynie transświata jesteście za klawiaturą, powodzenia  
w [...] byłaś [...] widziałaś.

Nie wiesz nic o zyciu ani moim ani Leny. Juz od dawna zyjemy jako laski jakbys chciala wiedziec.I jakos patrze sie na swoje zdjecia, nie wstydze sie swojego dziecinstwa ani nic. Nie jestem przesiąknietą trans depresatnka ktora na widok zdjecia z dziecinstwa robi kupe pod siebie i obgryza paznokcie. Siara do potegi? No bycie trans to siara i co? Nie zmienimy tego. Wiec sama wyjdz do ludzi bo troche wieje jakims wiejskim sloganem trans hejterki.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2013.03.28, 18:14
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:50
[autor]
Nie jestem hejterką, ale jak tak kochasz swoj transseksualizm idź na stadion i powiedz o tym kolegom obok
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:51
[autor]
moniczka pisze:
kams pisze:
duzami pisze:
Tylko wtedy was przejdzie chłodny dreszcz po plecach gdy się dowiecie że sa osoby które zapisały sobie wasze zdjęcia przed i po i nie zamierzają bynajmniej ich usunąć
Nie wstydzę się tego kim jestem. To, że jestem trans nie znaczy, że muszę rezygnować z tego kim byłam. 

<3

Dokładnie. Lepiej wyłożyć kawę na ławe i pokazać, że tez chcemy normalnie żyć niż sie chowac, martwic itp. Choc moze nas spotkac cos niemilego, ale warto. Bo to co robimy jest warte o wiele wiecej niz opinia jakichs debili.


:DD pjona! Jeśli chodzi o mnie to choćbym się [...] na środku skwerku w Gdyni to i tak nie ukryję tego kim byłam. Często zdarzają mi się sytuacje, kiedy jakiś "barwny" typ wyzwie mnie od transwestyty na ulicy. Takie akcje zawdzięczam byłym znajomym, którzy rozgadali i rozgadują o mnie wszystkim. Parę miesięcy temu był straszny szum na moją osobę w kilku szkołach w Gdyni, ale to sprawiło, że jestem silniejsza w codzienności. Proponowałabym większości polubić i zaakceptować siebie, a nie podrzucać sobie kolejne kłody pod nogi. Koryguję płeć, nie zmieniam siebie, nie zaczynam życia od zera. Fakt zmiana trochę nas zmienia, ale i tak jestem zdania, że to ludzie się wokół nas zmieniają. My wciąż jesteśmy tacy sami, no chyba, że ktoś woli poddać się lękom innych ludzi, to wtedy wychodzą komentarze jak wyżej. Zacieranie śladów i foteczek? A po co?:D Kiedyś żyłam z ogromnym defektem, ale to nie znaczy, że nie chcę pamiętać i rozmawiać o tamtym okresie. Zachowujecie się czasem komicznie, to nic innego jak poddawanie się manipulacji przez nieszczęśliwych ludzi. Zdecydowałam się na korektę w czasie szkoły średnie. Mniej więcej wiedziałam na co się piszę. Nie weszłam do ciemnego pokoju, wcześniej trochę sobie go oświetliłam.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2013.03.28, 18:16
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:51
[autor]
A pracowałyście już? Macie świadomość, że życie zawodowe może runąć na zawsze w momencie kiedy ktoś wam nieprzychylny w pracy dostanie w łapki taki kolaż 'ja jako facet/ja teraz'?
Bo akurat łatwo jest być obrońcą transów jak się nie zaczęło kariery zawodowej a jedyną grupą ludzi wokół są znajomi.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:52
[autor]
nie o to chodzi, ale mowisz ze zyjemy jak kolesie a nic o nas nie wiesz wiec to jest slabe. nikt nie mowi o obnoszeniu sie swoim transem, ale to ze taka jestem nie oznacza ze wyjade na drugi kon iec Polski czy bede chodzila ubrana jak chlopak zeby kogos nie drazni. kazdy dokonuje swojego wyboru, szkoda tylko ze wiekszosc tsow po zmianie co wymazuja swoja przeszlosc na sile chca wsadzac swoja wizje innym. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:55
[autor]
safiya pisze:
A pracowałyście już? Macie świadomość, że życie zawodowe może runąć na zawsze w momencie kiedy ktoś wam nieprzychylny w pracy dostanie w łapki taki kolaż 'ja jako facet/ja teraz'?
Bo akurat łatwo jest być obrońcą transów jak się nie zaczęło kariery zawodowej a jedyną grupą ludzi wokół są znajomi.
hahahaha. w XXI wieku ja mam sie bac o swoja przyszla niedoszla prace ze ktos sie dowie ze bylam facetem. Sama nic chyba nie wiesz, mam znajome ktore sa po drobych studiach, mialy zajebista dobra prace jako faceci, zaczely zmiane takze w pracy i oprocz wiadomych problemow, nie stracily owej pracy. Ale to jest wpisane w zmiane. I tyle.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:55
[autor]
duzami pisze:
Nie mowie ze macie sie wstydzisz albo ze macie sie chowac, ale za jakis czas wam przejdzie te wielce pokazywanie swiatu, nie bedziecie mogly spojrzec na wasze stare zdjecia, niezaleznie jak ślicznie wyglądacie teraz... plus jak ktoś by wam zaczął grzebać w przeszłości to już siara do potęgi. Wyjdziecie do ludzi, pożyjecie jako kobieta to zobaczycie, że nie ma nic fajnego w chwaleniu się że jest się TS :D teraz żyjecie jako kolesie, siedzicie w domu przed kompem i obrończynie transświata jesteście za klawiaturą, powodzenia  
Zaraz zaraz... Kto siedzi w domu przed kompem? Od 5 miesięcy funkcjonuję jako kobieta na codzień. W szkole, w banku, w pociągu, na ulicy, na poczcie itd. itd. Nie wydaje mi się, żebyśmy się poznały, więc nie wygaduj takich głupot. Nie każda i nie każdy jest trzęsidupą, żeby przechodzić tranzycję po cichu. Zaraz.. to tak się w ogóle da? Przynajmniej będąc w 3klasie technikum się nie da, więc sorry :)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:58
[autor]
Tak, my nic nie wiemy, a wy po 5 miesiacach brania hormonków znacie życie, nic was nie zaskoczy i generalnie cycki do przodu i proud trans... niech wam będzie, zobaczymy kto miał rację :)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 17:59
[autor]
safiya pisze:
A pracowałyście już? Macie świadomość, że życie zawodowe może runąć na zawsze w momencie kiedy ktoś wam nieprzychylny w pracy dostanie w łapki taki kolaż 'ja jako facet/ja teraz'?
Bo akurat łatwo jest być obrońcą transów jak się nie zaczęło kariery zawodowej a jedyną grupą ludzi wokół są znajomi.
Hehehe no wiesz Safi... Najwyżej zostanę posłanką:)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:01
[autor]

Coś Cie sie uczepiły tego ze napisałam ze zyjecie jako kolesie? Whatever, mneijsza z tym

Druga sprawa, ja tez przechodzilam zmiane w licuem i żałuje że to wszystko wyszło. Poza tym zobaczymy jak bedzie gdy trafisz do innego środowiska, do pracy czy innej szkoły/uczelni, i chciałabyś żeby wszyscy od razu Cie mieli za transa? to ten co zmienia plec? No sorry, chcesz zyc jako kobieta, a jak wyjdzie o tobie to 99,9% bedzie cie miało za faceta, jaki jest sens sie obnosic z tym więc? 

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:03
[autor]
safiya pisze:
Tak, my nic nie wiemy, a wy po 5 miesiacach brania hormonków znacie życie, nic was nie zaskoczy i generalnie cycki do przodu i proud trans... niech wam będzie, zobaczymy kto miał rację :)
Safi ja wiem jak jest. Nie mówię, że nie masz racji, ale po czym oceniasz, że nie dam sobie rady w takich sytuacjach? Ja wiem na co się piszę, świadomie i samodzielnie podjęłam tę decyzję. Jeśli chodzi o to czy pracowałam jako laska, to śmiem odpowiedzieć, że tak. Co prawda dorywczo, bo jak tu pracować, kiedy 5dni w tyg. chodzę do szkoły. Poza tym nie spotkałam się jeszcze z ts, którą/którego spotykałyby takie sytuacje bez żadnych możliwości. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:04
[autor]
laska wstawila zdjecia gdzie widac przemiane. chciala troche sie pochwalic co zrozumiale ze jej sie udalo i to duzo. dwa trzy mile komenatarze a reszta juz......... BEDZIESZ CIERPIALA, UMRZESZ, PRACY MIEC NIE BEDZIESZ, B EDZIESZ ZALOWAC, TY JESTES TRANS A MUSISZ BYC NORMALNA, ZAPOMNIJ O TYM KIM BYLAS, moze jeszcze zabij wszystkich ktorzy cie znali, ucieknij do afryki do Kongo zeby czasem nikty cie nie poznal.


frustracje dnia codziennego przelewac na kogos kto chcial od tak pochwalic sie swoim sukcesem. i niech ktos mi powie, zenie  najciemniej pod latarnia.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:05
[autor]
Nie dopowiadaj sobie Monika, schemat sfrustrowanego transa akurat w przypadku moim i dużejmi się nie sprawdza. My tylko mówimy o ewentualnościach, o konsekwencjach z którymi powinnyście się liczyć. Ty atakujesz, więc zamiast wypominać innym frustrację... spójrz na siebie :)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:06
[autor]
duzami pisze:

Coś Cie sie uczepiły tego ze napisałam ze zyjecie jako kolesie? Whatever, mneijsza z tym

Druga sprawa, ja tez przechodzilam zmiane w licuem i żałuje że to wszystko wyszło. Poza tym zobaczymy jak bedzie gdy trafisz do innego środowiska, do pracy czy innej szkoły/uczelni, i chciałabyś żeby wszyscy od razu Cie mieli za transa? to ten co zmienia plec? No sorry, chcesz zyc jako kobieta, a jak wyjdzie o tobie to 99,9% bedzie cie miało za faceta, jaki jest sens sie obnosic z tym więc? 

O, no nie wiedziałam, że znasz wszystkich hihihi :DD To, że Ty żałujesz, że to wszystko wyszło?(wtf?) nie oznacza niepowodzenia we wszystkich trans przypadkach w tym kraju :)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:08
[autor]
Chyba zależy jakie ma się efekty ;)

Ty Lenka na pewno za 6mc (a za dwa lata to w ogóle) znikniesz ze sfery publicznej jako facet. Nie mniej są osoby, które takiej opcji nie mają.
Zastanawiam się czy dla takich osób właśnie takie podejście nie jest lepsze - iść z wysoko podniesioną twarzą, z podniesioną przyłbicą.

P.S. Wyglądasz super :)
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2013.03.28, 18:10
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:10
[autor]
safiya pisze:
Nie dopowiadaj sobie Monika, schemat sfrustrowanego transa akurat w przypadku moim i dużejmi się nie sprawdza. My tylko mówimy o ewentualnościach, o konsekwencjach z którymi powinnyście się liczyć. Ty atakujesz, więc zamiast wypominać innym frustrację... spójrz na siebie :)
Safiya po tak długim czasie znajomości wątpię, żebyś nie wiedziała, że my z takimi ewentualnościami i konsekwencjami się liczymy. Tak samo mogę mieć konsekwencje z powodu wydziabanych i poprzypalanych łap, jak i z tego, że byłam pełnosprawnym facetem.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:14
[autor]
duzami pisze:

Coś Cie sie uczepiły tego ze napisałam ze zyjecie jako kolesie?

Bo bylo to totalnie bezpodstawne stwierdzenie? Nie dziwie sie, ze sie doczepiły

safiya pisze:
A pracowałyście już? Macie świadomość, że życie zawodowe może runąć na zawsze w momencie kiedy ktoś wam nieprzychylny w pracy dostanie w łapki taki kolaż 'ja jako facet/ja teraz'?
Tak, juz widzę wywalają kogos z pracy na tej podstawie. Jasne, mogą Cię inaczej/gorzej traktować albo sklonic do odejscia, ale "runąć na zawsze" to gruba przesada imo
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:17
[autor]
wronowata pisze:
Chyba zależy jakie ma się efekty ;)

Ty Lenka na pewno za 6mc (a za dwa lata to w ogóle) znikniesz ze sfery publicznej jako facet. Nie mniej są osoby, które takiej opcji nie mają.
Zastanawiam się czy dla takich osób właśnie takie podejście nie jest lepsze - iść z wysoko podniesioną twarzą, z podniesioną przyłbicą.

P.S. Wyglądasz super :)
Jestem tego świadoma, nie mniej jednak wszystko leży w głowie. Czasami faktycznie zdarzy się, że bez ffs czy "czegoś tam" będzie ciężej, ALE. Ja sama nie jestem super, piękną ts laską, która według ludzi może wyjść sobie z domu kiedy chce, tak jak wstanie prosto z łóżka. Nie chciałabym wrócić do stanu, kiedy to po 2h przygotowań odważyłam się wyjść z domu. Teraz nie widzę żadnego problemu, żeby pójść po bułki zaraz po przebudzeniu, poza mrozem który wciąż nam ściska poślady, bo ja sama w końcu siebie akceptuję jako DZIEWCZYNĘ.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:17
[autor]
Oczywiście, że cię  nie wywalą, ale serio chcesz cały czas w robocie być traktowana jako pośmiewisko, nikt z tobą się nie bedzie powaznie zadawał tylko na zasadzie przymusu. Ja chciałabym byc NORMALNIE traktowana, a nie jak zjawisko rodem z kampanii przeciw homofobii
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:19
[autor]
wronowata pisze:
P.S. Wyglądasz super :)
Dziękuję, taki urok gówniary. Ty również wyglądasz super, trzymasz fason co bardzo mi się podoba. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:20
[autor]
Kazdy przechodzi swoja zmiane inaczej. Najgrosze jest kogos pouczanie/nakazywanie/wytykanie nie wiedza nic o zyciu kogos innego. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:22
[autor]
duzami pisze:
Oczywiście, że cię  nie wywalą, ale serio chcesz cały czas w robocie być traktowana jako pośmiewisko, nikt z tobą się nie bedzie powaznie zadawał tylko na zasadzie przymusu. Ja chciałabym byc NORMALNIE traktowana, a nie jak zjawisko rodem z kampanii przeciw homofobii
opierasz swoje doś na swoim zyciu jak mniemam? Bo ja np. znam kilka osob ktore w pracy sie wyoutowaly i jakos przezyyly. Bylo ciezko ale daly rade. tylko czasami trzeba miec jaja, bo zmiana nie jest dla potulnych dziewczynek. sama o tym wiem, bo juz mi ktos grozil i nie bylo latwo. wiec czuje ze moge miec wieksze doś. jako ts niz ty szczesliwa laseczka.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:24
[autor]
duzami pisze:
Oczywiście, że cię  nie wywalą, ale serio chcesz cały czas w robocie być traktowana jako pośmiewisko, nikt z tobą się nie bedzie powaznie zadawał tylko na zasadzie przymusu. Ja chciałabym byc NORMALNIE traktowana, a nie jak zjawisko rodem z kampanii przeciw homofobii
Heh no jeśli szukasz przyjaciół tam gdzie masz zarabiać pieniądze to powodzenia. Nie ma nic gorszego niż spoufalanie się i wchodzenie w dupę ludziom z którymi/dla których się pracuje. Wrona ostatnio wstawiłaś super obrazek na fb...



Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:28
[autor]
Ty zapominasz ze musisz jakos funkcjonowac miedzy ludzmi, nie musisz sie z nimi żenić i nie wiem, zwierzać się, ale trzeba zachować jakieś relacje interpersonalne... i badz co badz siedzisz 8 godzin w miejscu gdzie cie traktowaliby jak transa, faceta, i ze lepiej sie nie zblizac do ciebie, bo to ten co zmienil plec, rly?
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:33
[autor]
duzami pisze:
Ty zapominasz ze musisz jakos funkcjonowac miedzy ludzmi, nie musisz sie z nimi żenić i nie wiem, zwierzać się, ale trzeba zachować jakieś relacje interpersonalne... i badz co badz siedzisz 8 godzin w miejscu gdzie cie traktowaliby jak transa, faceta, i ze lepiej sie nie zblizac do ciebie, bo to ten co zmienil plec, rly?
HELLOŁ. ALE KTOS TU ZAPOMINA, ZE JEST NA FORUM TRANS. 


TRANS:)  Mężczyzni staja sie kobietami i na odwrot. LECZENIE TRWA. i wiele z tych osob musi w trakcie leczenia pracowac, uczyc sie ZYC. nie kazdy ma kasiorke, nie kazdy ma super mega cichy plan na zmiane. I co tym osobom powiesz? 


o.O
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:36
[autor]
Problem jest wtedy, kiedy osoba całe życie chce uchodzić za transa, a nie za kobietę/mężczyznę. Ale to wasze życie, wasze decyzje, my tylko mówimy jak MOŻE być bazując na, nie ujmując, większym doświadczeniu.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:38
[autor]
duzami pisze:
Ty zapominasz ze musisz jakos funkcjonowac miedzy ludzmi, nie musisz sie z nimi żenić i nie wiem, zwierzać się, ale trzeba zachować jakieś relacje interpersonalne... i badz co badz siedzisz 8 godzin w miejscu gdzie cie traktowaliby jak transa, faceta, i ze lepiej sie nie zblizac do ciebie, bo to ten co zmienil plec, rly?
Ekhm... Nawet jeśli, to wcale nie oznacza, że Ty musisz być dla takich ludzi nieprzyjemna. To jest praca, chodzisz do niej przede wszystkim po to, żeby zarabiać pieniądze. Przyjazna atmosfera nie jest wymagana, ale wiem, że każdemu potrzebna. Jeśli ktoś nie umie oddzielić pracy od życia prywatnego, to wtedy samopoczucie może podupadać. Nie chcę, żebyś miała mnie za beztroską gówniarę, co nigdy nie spotkała się z prawdziwym trans życiem. Codziennie mam do czynienia z takimi sytuacjami, gdzie chcąc nie chcąc muszę się ujawnić. Takie sytuacji wpędzały mnie w panikę i inne głupie emocje, zwłaszcza kiedy musiałam się ujawniać w obecności mojej zaściankowej mamy. Kiedy zażegnasz konflikt z samą sobą to zrozumiesz o co mi chodzi.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:39
[autor]
Nie oceniam i współczuje każdemu kogo spotykają przykre sytuacje na początkowaniu funkcjowania jako płec odczuwana, też miałam nieprzyjemności, nie ukrywam tego :) Rzecz w tym żeby nie uważać swojeog TS jako czegoś mega emancypacyjnego, co w ogóle stawia nas ponad ludźmi i czego wy oczekujecei? Że ktoś wam podejdzie i powie gratuluje czy coś? Może tak, nie przecze, ale w umysłach 99% ludzi bedziecie pośmiewiskiem, sensacją
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:45
[autor]
safiya pisze:
Problem jest wtedy, kiedy osoba całe życie chce uchodzić za transa, a nie za kobietę/mężczyznę. Ale to wasze życie, wasze decyzje, my tylko mówimy jak MOŻE być bazując na, nie ujmując, większym doświadczeniu.
Nie chodzi o to, żeby uchodzić za trans. Nie chodzę i nie będę chodzić z tabliczką przyklejoną do czoła; "jestem transseksualną kobietą". Myślałam, że co jak co, ale, na tym forum można liczyć na wsparcie podczas leczenia. WSPARCIE, a nie ciągłe ostrzeżenia i rady "jak przestać być facetem". Niestety jak widać w środowisku trans nie ma normalności, ludzie porzućcie swoje lęki -.-' Już nie wspomnę, że świadomość ludzi w Polsce się zwiększa i ludzie nad zwyczajniej leją na to jeśli ktoś jest trans...
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:45
[autor]
duzami pisze:
Nie oceniam i współczuje każdemu kogo spotykają przykre sytuacje na początkowaniu funkcjowania jako płec odczuwana, też miałam nieprzyjemności, nie ukrywam tego :) Rzecz w tym żeby nie uważać swojeog TS jako czegoś mega emancypacyjnego, co w ogóle stawia nas ponad ludźmi i czego wy oczekujecei? Że ktoś wam podejdzie i powie gratuluje czy coś? Może tak, nie przecze, ale w umysłach 99% ludzi bedziecie pośmiewiskiem, sensacją
Może dlatego warto zawalczyć o tą emancypację?
Bo tak to niestety, zawsze może pojawić się  ta super optymistyczna i zaiste bardzo budująca myśl, że: "oni wszyscy wiedzą".
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:48
[autor]
kams pisze:
Ty również wyglądasz super, trzymasz fason co bardzo mi się podoba. 
Dzięki.
To zasługa Taty, zawsze mnie uczył, aby o własnych siłach wracać do domu ;)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:48
[autor]
duzami pisze:
Nie oceniam i współczuje każdemu kogo spotykają przykre sytuacje na początkowaniu funkcjowania jako płec odczuwana, też miałam nieprzyjemności, nie ukrywam tego :) Rzecz w tym żeby nie uważać swojeog TS jako czegoś mega emancypacyjnego, co w ogóle stawia nas ponad ludźmi i czego wy oczekujecei? Że ktoś wam podejdzie i powie gratuluje czy coś? Może tak, nie przecze, ale w umysłach 99% ludzi bedziecie pośmiewiskiem, sensacją
W dupie mam to czy ktoś mi pogratuluję czy napluje w moje "naiwne" oko, ale nie powiem, że liczyłam na to, że na tym forum za jakikolwiek sukces dostanę gratki, a nie kijem po głowie. Boże co ja w ogóle zrobiłam, też mi się zachciało płeć zmieniać, jakaś nienormalna i zboczona chyba jestem.

Sensacją? Kurna sądząc po tym jak mi parę osób powiedziało, że wyglądam super, mogłam się zgłosić do tap madl czy innego gówna i zrobić szum na całą Polskę jak Michalina. Ale niestety, ja zwyczajnie tylko NIE WSTYDZĘ SIĘ SIEBIE, ot co wielkie halo.
zmian: 1, ostatnia: kams - 2013.03.28, 18:50
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:51
[autor]
O rany, Lena tu nie chodzi o tutorial 'Jak przestać być facetem w 5 minut', to jest realne zagrożenie, mówisz że to nie jest wsparcie? Ja myślę, że gdybym dostała brak takiego wsparcia, jakim nazywasz to co mówimy to byłabym w stanie uniknąć wielu przykrych sytuacji.  A lęki naprawdę nie biorą się znikąd, karmią się przykrymi doświadczeniami.

Nie wiem, chodziło ci tylko o to, żeby każdy napisał ci SUPER WYGLĄDASZ WOWOWOW, spoko, mogę ci to napisać, ale ja wyłącznie poruszyłam temat kuszenia losu umieszczaniem takich fot na ogólnodostępnym forum (nawet nie w ukrytym dziale yyy) więc nie róbcie obie dramatu jakbyśmy nie wiem co, chciały was zadeptać za chęć zmiany i chęć chwalenia się progresem. Tylko forum na które dostęp ma każdy (przykład to chociażby współpracownicy Barbwire którzy parę lat temu wysmarowali tu post na jej temat), różne persony... mi chodziło WYŁĄCZNIE o rozwagę a nie o jakieś gnębienie kogokolwiek... LITOŚCI.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 18:54
[autor]
safiya pisze:
O rany, Lena tu nie chodzi o tutorial 'Jak przestać być facetem w 5 minut', to jest realne zagrożenie, mówisz że to nie jest wsparcie? Ja myślę, że gdybym dostała brak takiego wsparcia, jakim nazywasz to co mówimy to byłabym w stanie uniknąć wielu przykrych sytuacji.  A lęki naprawdę nie biorą się znikąd, karmią się przykrymi doświadczeniami.

Nie wiem, chodziło ci tylko o to, żeby każdy napisał ci SUPER WYGLĄDASZ WOWOWOW, spoko, mogę ci to napisać, ale ja wyłącznie poruszyłam temat kuszenia losu umieszczaniem takich fot na ogólnodostępnym forum (nawet nie w ukrytym dziale yyy) więc nie róbcie obie dramatu jakbyśmy nie wiem co, chciały was zadeptać za chęć zmiany i chęć chwalenia się progresem. Tylko forum na które dostęp ma każdy (przykład to chociażby współpracownicy Barbwire którzy parę lat temu wysmarowali tu post na jej temat), różne persony... mi chodziło WYŁĄCZNIE o rozwagę a nie o jakieś gnębienie kogokolwiek... LITOŚCI.
No właśnie, litości. Nie założyłam tego wątku, żeby wszyscy mi słodzili, ale po to, żeby każdy kto chce mógł ocenić efekty, w moim przypadku, brania hormonów. Nie wątpię w Twoje intencje, ale to nie jest już pierwszy raz kiedy pierwsze co piszecie w wątku to coś co jest odpychające, a wręcz nieprzyjemne. Nie wszyscy mają ochotę słuchać milion razy o tym co powinnaś, a czego raczej nie. Nie róbcie z tego forum melodramatu, założyłam wątek o efektach i o tym powinien być, a nie w kółko to samo gadanie.
zmian: 1, ostatnia: kams - 2013.03.28, 18:58
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:09
[autor]

Mnie się zmiany baaardzo podobają, a kiedy spojrzałem na wiek na dwóch ostatnich fotkach, a później porównałem daty... Wow, to był ekspres :) Świetnie wyglądasz i cieszę się, że się podzieliłaś fotkami :)


W kwestii dyskusji - myślę sobie, że każdy z nas najlepiej wie, 

a) jakie ma warunki w otoczeniu,

b) z czym umie sobie poradzić tu i teraz, a co go tu i teraz przerasta,

i wobec tego:

c) jakie mogą być konsekwencje pewnych decyzji,

d) jak sobie z nimi poradzi,

więc podejmuje decyzje optymalne dla siebie.


Tak więc coś, co dla kogoś jest przerażającą wizją końca świata i z czym poradzić sobie nie potrafi, dla drugiej osoby stanowi chleb powszedni. Realna ocena własnych możliwości w konkretnych sytuacjach to fajna sprawa.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:15
[autor]
Dodam również, że będąc tak przyjemną osobą dla ludzi mało dla mnie znaczących na codzień, sprawia, że nie wszyscy, przed którymi jestem i będę zmuszona się ujawnić mnie potępią.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:26
[autor]
Lenka, słuchaj siebie i ludzi którzy Ci dobrze życzą :)
Zawsze będzie ktoś, kto będzie Ci próbował wmówić swoje lęki. To że niektórzy boją się świata i zamiast przełamywać w swojej głowie schematy zachowują się jak "stare dziady, które na wszystkim zęby zjadły" to część ich uroku ;P
Wyglądasz świetnie i bądź z Tego dumna. A inni niech zajmą się swoim życiem, albo pisaniem blogów "Wujek Dobra Rada" ;D
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:37
[autor]
caprica pisze:
Lenka, słuchaj siebie i ludzi którzy Ci dobrze życzą :)
Zawsze będzie ktoś, kto będzie Ci próbował wmówić swoje lęki. To że niektórzy boją się świata i zamiast przełamywać w swojej głowie schematy zachowują się jak "stare dziady, które na wszystkim zęby zjadły" to część ich uroku ;P
Wyglądasz świetnie i bądź z Tego dumna. A inni niech zajmą się swoim życiem, albo pisaniem blogów "Wujek Dobra Rada" ;D
Dziękuję! Radę "słuchaj siebie" uważam za właściwą :DD Z tego, że wyglądam "świetnie" dumna mogę być w 15%, pozostałe 85% to robota dropsów. Dumna jestem z tego jak zmieniłam siebie w swoich własnych oczach. 7 miesięcy na hormonach były dla mnie katorgą. Każdego dnia sama siebie zabijałam, aż w końcu dałam sobie na luz. W przeciągu miesiąca moja fizyczność pewnie się nie zmieniła, więc stawiam na to, że warto podać sobie swoją własną rękę. Nie zgadzam się z tym, że to właśnie ludzie nas niszczą, my sami to robimy. Hej transko/transie polub siebie!
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:37
[autor]
po prostu dziwne jest jak taka Duzami, do Leny np. pisze jak do kogos otępiałego, kogos kto nie zyje jako laska, kogos kto sie w ogole nie leczy, kiedy taka Lena swoim doś. jako ts moze przewyższac inne tu osoby o wiele wiele. Wiec lepiej przed ocenianiem i radzeniem, poznac te druga strone. Bo co jak co ale czy ja czy Lena wiemy co to oznacza zmiana plci. W kazdym wymiarze. I tym spolecznym glownie. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:38
[autor]
Że ktoś wam podejdzie i powie gratuluje czy coś? Może tak, nie przecze, ale w umysłach 99% ludzi bedziecie pośmiewiskiem, sensacją

Po przeczytaniu tego naszła mnie jedna myśl - czy zmienia się płeć po to, żeby realizować siebie i swój kierunek w życiu, czy też po to, żeby nie być dla innych pośmiewiskiem i sensacją. Sama przez większość życia byłam pośmiewiskiem i powiem szczerze, że jakoś da się z tym żyć. Nie jest tak, że jeśli społeczeństwo czegoś nie akceptuje, to tego trzeba się wstydzić. Dwie kobiety bądź dwaj mężczyźni trzymajacy się za rękę też będą w naszym kraju pośmiewiskiem i sensacją. Czy w związku z tym osoby takie jak ja mają się kryć i udawać, że są hetero?

 

Lenka ma rację, to jest bardziej kwestia wewnętrznej odwagi i dojrzałego, racjonalnego rozważania zysków i strat. Zresztą, jeżeli jesteśmy wyoutowani jako TS przed częścią ludzi, bez względu na to, czy wrzucamy fotki do sieci czy nie, to w dzisiejszych czasach zawsze jest szansa, że to wyjdzie do ludzi z pracy itp.

 

Fakt, jest to jedna z rzeczy które mogą poważnie zmniejszać szanse na zatrudnienie, ale to nie znaczy, że nie można pracować. Sama z niezmienionymi dokumentami w Warszawie znalazłam nową pracę w coś ok. 2 tygodni.

 

Jednak w ogólnym zarysie nie jest tak, że bycie rozpoznawaną jako osba transseksualna jakoś szczególnie musi prześladować kogoś w życiu. Kobieta rozpoznana jako TS nie zawsze będzie odbierana jako mężczyzna - mnie w poprzedniej pracy po wyoutowaniu się jako kobieta wszyscy zaczęli traktować zgodnie z moim życzeniem mimo nie tylko braku odgórnego nakazu, a nawet niechęci do tego kierownictwa, nawet mimo niezmienionych danych. Tylko wyjątkowo nieprzychylne mnie osoby traktowały mi inaczej, ale to były sporadyczne przypadki.

zmian: 5, ostatnia: fteroto - 2013.03.28, 22:00
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 19:50
[autor]
Krótko i na temat - wyglądasz świetnie ; )
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.28, 23:37
[autor]
Że wyglądasz super to nawet nie będę mówić, bo wow. Gratulację. Aż chciała bym zobaczyć Twoje zdjęcie za kolejne 8 miesięcy.

Co do outowania, nieoutowania się w pracy i tak dalej, do pracy zostałam zatrudniona jako on, potem burzliwy czas w mojej głowie, i zaczęły się pojawiać elementy pasujące do niej a nie do niego, i w końcu pełen comming out (długo przed cukierkami), w międzyczasie diagnoza, oczywiście za zarobione pieniążki, i w końcu cukierki szczęścia.

Co się zmieniło w pracy po moim comingoucie ? Część była "ok twoja sprawa, spoko", część "wow, super", czy znalazły by się osoby mniej/nieprzychylne oczywiscie ale to mniejszość, tylko tak ze względu na androgynicznośc mojego starego imienia, nie boczę się gdy ktoś go używa, zresztą sama gdy ktoś mnie spytał mówiłam wprost, może być ... bo i tak poleci na drugie przy zmianie dokumentów, ale "preferowane choć nieobowiązkowe, Weronika". Czy coś się poza tym zmieniło, tak łapię dużo lepszy kontakt z dziewczynami z pracy, stanowisko i wynagrodzenie bardzo na plus, na to akurat nie miało wpływu moje ts tylko ciężka praca (tak więc nie zawsze jest ten czarny scenariusz). Jak by ktoś pytał branża it,e-commerce fashion.

Co do outowania przed znajomymi, uniknąć się tego nie da chyba, że wyprowadzasz się do innego miasta. Lekko licząc powiedzmy, że bliskich znajomych którzy o mnie wiedzą jest z 50, i oni mają znajomych którzy, mają znajomych, i nagle świat okazuje się mały jak siedzisz w pubie z facetem, a tu się okazuje, że macie "wspólnych znajomych" a on akurat jeszcze nie wie...  cóż, życie.

Tak więc nie zgodzę się z dyskutantkami, że "lepiej w domu po kryjomu". Zresztą każdy sam powinien najlepiej widzieć co jest dla niego najlepsze.

PS: Swojego kolarzu aktualnie nie wrzucę bo nie mam

PPS: Dobra wymówka, nie jest zła
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.03.29, 21:05
[autor]
duzami:
zobaczycie, że nie ma nic fajnego w chwaleniu się że jest się TS :D


Yyy... a ktoś tu się niby chwali? o.O


safiya:
A pracowałyście już? Macie świadomość, że życie zawodowe może runąć na zawsze w momencie kiedy ktoś wam nieprzychylny w pracy dostanie w łapki taki kolaż 'ja jako facet/ja teraz'?


Tylko tak właściwie kto udowodni, że to naprawdę są nasze zdjęcia, zwłaszcza te przed? :) Zawsze możesz powiedzieć: "Co to ma być? Nic o tym nie wiem. Ktoś chyba zrobił mi głupi dowcip robiąc taki kolaż/fotomontaż!" - bo przecież jest to możliwe.


duzami:
 ale serio chcesz cały czas w robocie być traktowana jako pośmiewisko, nikt z tobą się nie bedzie powaznie zadawał tylko na zasadzie przymusu.


Nie musisz swoich kompleksów narzucać innym.


duzami:
 Rzecz w tym żeby nie uważać swojeog TS jako czegoś mega emancypacyjnego, co w ogóle stawia nas ponad ludźmi i czego wy oczekujecei? Że ktoś wam podejdzie i powie gratuluje czy coś?


W OGÓLE nie kumam skąd taka tematyka w wątku o wyglądzie przed i po leczeniem. 
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 18:27
[autor]

przypuszczam ze jestem tutaj jedna z niewielu osob ktore faktycznie przeszly zmiane caly czas pracujac w jednym miejscu wiec chcialabym troche przystopowac wasze megaoptymistycze mrzonki o tym jak fajne jest outowanie sie. Przechodzilam zmiane w MEGA wspierajacej firmie, mialam zmienione dane, identyfikator i wszystko co widoczne dla innych pracownikow na dlugo przed jakimikolwiek zmianami sadowymi (gdy tylko ludzie mnie nie znajacy brali mnie za kobiete). Pracuje w wielkiej firmie gdzie sporo osob po 3-4 miesiacach mojego leczenia zachowywalo sie jakby widzialo mnie po raz pierwszy (tzn nei kojarzyli mnie). Ale i tak wystarczylo ze wiedzili moi najblizsi wspolpraownicy. Super, wszsscy mnie tolerowali, niektorzy nawet zaakceptowali ale nie liczcie na normalne traktowanie w miejscu gdzie wiekszosc wie. Normalne czyli takie jak sa traktowane genetyczne dziewczyny. To sie po prostu czuje, to jak zachowanie tych osob jest nienaturalne/wymuszone i udawane (typu przepuszczxenie w drzwiach  iid). A na nawet niewinny flirt nie macie nawet co liczyc. Zwykle rozmowy nie o pracy beda skrocone do niezbednego minimum... I sorry, nie chodzi o mieszanie zycia prywatnego z zawodowym. Do pracy nie chce chodzic za kare i chce sie tam dobrze czuc, a ze nie pracuje w klatce tylko z ludzmi to atmosfera jest bardzo wazna.


Teraz pracuje w miejscu gdzie moja przeszlosc jest moja prywatna sprawa i jestem traktowana ZUPELNIE inaczej. Po prostu normalnie, zachowania innych sa naturalne. Roznica jest kolosalna, chociaz przeciez ja sie nie zmienilam w momencie zmiany pracy, a jedynie otoczenie. A najlepsze jest ze pracuje tez z osoba ktora znalam takze wczesniej (i ona kojarzy "mnie kiedys") ale nie ma zielonego pojecia ze ja to ja - traktuje mnie bez zadnych uprzedzen i podtekstow. 


Wiec jesli faktycznie ktos chce "po" byc soba, to nie ma co sie obnosic ze swoja przeszloscia. Bo nawet nieswiadomie podejscie innych do was sie zmieni. Tyle z doswiadczenia, teraz mozecie wrocic do fantazjowania i pisania o "dumy z przeszlosci". Ja jestem dumna ze skutecznie walcze z moja choroba a nie ze jestem chora!

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 18:35
[autor]

A takie zdjecia przed/po, i to jeszcze w dziale otwartym dla kazdego to strzelanie sobie w stope. Jasne, ja tez mialam wiele wiele razy ochote podzielic sie z innymi jak olbrzymie moga byc zmiany (bo ci co mnie znaja i widzieli fotki przed to wiedza ze dobrym materialem to ja nie bylam). Ale to wycieknie. Dzis. Jutro. Kiedys. Gdy juz zapomnicie. W necie nic nie ginie, sa narzedzia ktore potrafia odtworzyc strone www sprzed 10 lat!! Bedziecie mega piekne, poderwiecie super faceta na ktorego ochote miala inna laska i ona was wygoogluje.


I znow wiem co mowie, bo mialam dosc problemow z "tlumaczeniem" kilku innych powiazan z "soba", na ktore nie mialam wplywu, choc na szczescie ludzie z reguly nie podejrzewaja trensseksualizmu, tylko sami wymyslaja najbardziej cudaczne tlumaczenia. Ja jedynie musialam nie wchodzic im w droge w tej tworczosci :-)

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 18:41
[autor]

Dziekuje Lilith za te słowa


100% racji, same zobaczycie


Podpisuje sie dwiema rękami i dwiema nogami, mówię z autopsji

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 18:55
[autor]
Super, wszsscy mnie tolerowali, niektorzy nawet zaakceptowali ale nie liczcie na normalne traktowanie w miejscu gdzie wiekszosc wie. Normalne czyli takie jak sa traktowane genetyczne dziewczyny.

Mnie współpracownicy traktowali normalnie. Oczywiscie, nie podrywali mnie itp. ale to nic takiego, zresztą po co mi flirt z osobą która nie jest zainteresowana osobami ts? Dla odmiany jeden się mną interesował (pewnie nie powiedzieli mu) i to było tylko krępujące - przez świadomosć, że on własnie nie wie, że jestem ts. :P

 

Zresztą do pracy przychodzę pracować a nie flirtować i wyrywać facetów, od tego są inne miejsca i inny czas.

 

Sama znacznie więcej luzu czuję gdy ludzie wokół mnie to wiedzą i akceptują. Ukrywanie się zwiększa poziom stresu w już i tak stresującej często pracy (moja obecna przynajmniej nie jest aż tak jak poprzednia). Ponadto nie traktowanie przez kolegów jako obiekt seksualny jest bardzo korzystne do stworzenia profesjonalnego i kompetentnego wizerunku. :P

 

Zwykle rozmowy nie o pracy beda skrocone do niezbednego minimum...

Naprawdę u ciebie tak było? Pracowałam w firmie inżynierskiej, gdzie poza mną nie było generalnie kobiet, a mimo to nie zauważyłam jakichkolwiek różnic w rozmowach przed i po przemianie - poza tym, że zaczęli traktować mnie jak kobietę i zwracać się moim imieniem, mimo braku pozorów typu mail, podpisy na rysunkach itp.

 

Myślę, że to może zależyć od firmy i ludzi jacy w niej pracują, ale nie przeczę, że przypadki takie jak twój mogą mieć miejsce często.

 

Bedziecie mega piekne, poderwiecie super faceta na ktorego ochote miala inna laska i ona was wygoogluje.

Nie będzie musiałą googlować jeśli sama będzie wiedziała od ciebie. Sposób na szantażowanie kogoś przeszłoscią jest jeden niezawodny - nie ukrywać przeszłości. :)

 

zmian: 5, ostatnia: fteroto - 2013.04.03, 19:03
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 19:04
[autor]

jasne, jak wiedza to jest wygodnie i komfortowo. Ale jak nie wiedza to jest normalnie. Nie chce zeby ludzie na mnie patrzyli przez pryzmat tego kim bylam ale tego kim jestem teraz i jaka jestem.


Jasne, pierwsze dni, gdy nikt nie wie sa straszne, mi sie horrory snily przed pierwszym dniem w nowej pracy. Ale teraz gdy chocby mam zaniesc cos ciezkiego z czym sama sobie nie poradze to mi ktos pomoze, zamiast myslec "byla facetem ma duzo sily i poradzi sobie". 


I jezu, nie chodzi mi o robienie sobie w pracy randek. Ale o zwykle uprzejmosci i rozmowe na innym pozimie niz dwaj kumple! 

zmian: 1, ostatnia: lilith - 2013.04.03, 19:06
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 19:07
[autor]
lilith pisze:
Ale teraz gdy chocby mam zaniesc cos ciezkiego z czym sama sobie nie poradze to mi ktos pomoze, zamiast myslec "byla facetem ma duzo sily i poradzi sobie". 
Sorry ale bez przesady, mi nawet przed czymkolwiek pomagali w takich sytuacjach

A tak poza, wolałabym zeby wszyscy o mnie wiedzieli niż łapać takie paranoje ,)
zmian: 1, ostatnia: prolaktynka - 2013.04.03, 19:07
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 19:09
[autor]

ale ja nie zmieniłam się, tylko byłam i jestem sobą - tylko używam innego imienia i mam nieco inny wygląd; skoro nie czuję się nienormalna to jak moja sytuacja mogłaby być nienormalna?

 

btw noszenia: u nas był taki jeden, który przyjeżdżał z zakłądu mechanicznego, gdzie moja firma wykonywałą części - nie wiedział, że jestem m/k; kiedy próbowałam mu pomóc w rozładowywaniu stalowych kół z bagażnika to obraził się i stwierdził, że głupio mu, jak kobieta przy nim tak pracje

 

co za absurd, przez to, że stałam i patrzyłam wszystko szło 2x wolniej, a i tak bym uniosła

 

 

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2013.04.03, 23:23
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 19:36
[autor]
Ja miałem z kolei inne doświadczenie - pracowałem w miejscu gdzie współpracownikom zostałem przedstawiony nie tak jak wówczas było w dowodzie czyli "po nowemu", a wiedziała o mnie w sumie garstka ludzi(przełożony i jeszcze 2 osoby). Doświadczenie o tyle pozytywne, że wiadomość się nie rozniosła i zostałem potrakowany przez "szefostwo" naprawdę po ludzku. Minusem tej sytuacji był stres, że ktoś się jakoś tam dowie i przez to pracowałem dużo gorzej i nienawidziłem tej pracy(zawsze szedłem z nastawieniem, że akurat dziś będzie ten zły dzień i coś się wydarzy itd).
 Natomiast zgadzam się z lilith odnośnie tego, że trzeba uważać z tym co się umieszcza w sieci, komu co się mówi i tak dalej. Tak samo jest z ludźmi - jeżeli jesteśmy zmuszeni do wyotuowania się(w pracy, na uczelni) to fajnie jest ograniczyć kontakt z tymi co do których nie jesteśmy pewni co tam sobie naprawdę myślą. Może i odseparujemy się od nich ale zyskamy to, że po pewnym czasie oni zaczną ignorować nasze istnienie. Nie zawsze możemy pozwolić sobie na zmianę środowiska ale to nie oznacza, że mądrością w tym wypadku będzie epatowanie "transowatością" na prawo i lewo i duma z tego.  Lepiej żyć sobie po cichu, spokojnie i realizować swój konkrenty cel(zarabianie, wykształcenie czy cokolwiek to nie jest) niż spieprzyć sobie życie głupotą.

Co do zdjęć w sieci - ja kiedyś umieściłem swoje(dodam, że niewyraźne, beznadziejnej jakości itd i widząc mnie na stronie z setką innych fot a potem przypadkowo spotykając ulicy szansa rozpoznania jest minimalna...) i na "tym drugim" forum tsowym w wątku w ogóle nie związanym z danym zdjęciem(dodam, że ono nie było nigdzie oficjalnie zalinkowane na moim profilu czy coś w ten deseń) otrzymałem od moderatora(!) tak chamski i bezczelny komentarz, że... żałuję, iż je w ogóle wrzucałem gdziekolwiek ;) . To tak apropo zdjęć.
zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2013.04.03, 19:38
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 20:08
[autor]
Safiya ma absolutną rację. Same się o tym przekonacie jak życie kopnie was porządnie w zad. Świat się zmienia ale nie tak szybko i akurat ci co decydują są starej daty i starych poglądów. I siedzą na wysokich stołkach. Przeszłyście zmianę pracując w jednej firmie fajnie ja też i sorka ale spójrzcie obiektywnie jak zmienił się stosunek do was waszych współpracowników. Ale tak uczciwie. A klientów czy kontrahentów?
Akceptujecie to kim byłyście fajnie. Mam nadzieję że polubicie siebie jak jakiś dres połamie wam twarz kastetem. Czego nikomu absolutnie nie życzę.
Anonimowość ma swoje plusy. Duże plusy!
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 21:58
[autor]
Same się o tym przekonacie jak życie kopnie was porządnie w zad.
Och, zapewne nie kopło wystarczająco porządnie, żeby nauczyć się, że trzeba wstydzić się siebie. :P

Tak, kopnie - jeżeli zbudujesz swoje życie na fikcji, to w końcu wyjdzie (jak nie za rok, to za 10 lat - jeśli ktoś wie, to ktoś w końcu wygada), i właśnie wtedy może się pojawić poważny problem. Kiedy w sytuacji gdy "nikt nie wie" w końcu informacja o czyjejś przeszłości może wyjść, i skrupulatnie chowany wstydliwy sekret może ujrzeć światło dzienne.

Fajnie będzie, jeśli okaże się, że jakimś cudem otoczyło się ludźmi akceptującymi i tolerancyjnymi, ale trudno to zrobić, gdy skrzętnie ukrywa się fakt bycia osobą transseksualną i nie ma żadnego odsiewu, kogo warto znać bliżej a kogo nie.

Czy muszę przytaczać przykłady ts m/k ze związkami zbudowanymi na iluzjach, że są cis, które upadały dopiero po latach?

Moim zdaniem to działa bardzo prosto - jeżeli będziesz otwarta, to ludzie, z którymi będziesz się przyjaźnić i wiązać, nie odrzucą cię z powodu, że kiedyś byłaś mężczyzną. Jeżeli będziesz wolała to chować, to najprawdopodobniej twoje normalne życie normalnej kobiety będzie przepełnione, zapewne normalnym dla kobiety, strachem że się wyda. :P

Mam nadzieję że polubicie siebie jak jakiś dres połamie wam twarz kastetem. 
Powiem tyle - mój kuzyn gdy mu wybili oczy za bycie metalem nie ściął wcale włosów.



zmian: 12, ostatnia: fteroto - 2013.04.03, 22:58
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 22:13
[autor]

Ja teraz jestem na stażu i niektórzy już wiedzą, inni się mogą domyślać, a reszcie to do głowy nie przyjdzie. Nie czuję żadnej różnicy w ich podejściu i nieszczególnie mnie to obchodzi. Co prawda jedna z moich bliższych koleżanek w rozmowach odnosi się czasem do mojej domniemanej męskiej płci biologicznej, fizjologii etc., ale dokładnie tak samo reagowały koleżanki ze studiów rok po coming-oucie, więc nawet to o niczym nie świadczy.


W oficjalnym mailu w stopce mam link do Trans-Optymisty, informuję o współpracy z organizacjami LGBT, konkretnie takimi i takimi, opowiadam o temacie pracy magisterskiej, o specyfice pracy z osobami transpłciowymi, ach, nawet mówiłem o chodzeniu na grupę wsparcia dla osób transpłciowych.  Jeśli ktoś chce się domyślić, to się domyśli. Jeśli nie chce - to mogę mówić o tym w nieskończoność, a jemu nic nie zaskoczy. Nie rusza mnie to.

Niedawno koleżanka zapytała mnie, czym się zajmuję na co dzień, wśród aktywności wymieniłem prowadzenie bloga - poprosiła o adres i jedyne, co zauważyłem, to jednorazowe Spojrzenie pod hasłem "Aha! Już wiem!". 


Dodatkowo okazało się, że dwie osoby z organizacji znają mnie z przeszłości: z jedną chodziłem do liceum, a z drugą na studia. Świat jest mały. Ta z liceum się domyśliła, skąd mnie zna. Ta ze studiów albo nigdy nie usłyszała żadnych plotek, albo jej głupio było o tym mówić.

Gdybym bał się, że Coś Się Wyda i chodziłbym pracować w stresie takim jak opowiada itsme_a, nienawidził tego miejsca itd. - cóż, równie dobrze mógłbym się w ogóle na staż nie zapisywać. Sporo bym stracił.


W poprzedniej pracy ileś osób nie wiedziało, a dwie pozostałe wiedziały. I te dwie pozostałe - już po zakończeniu mojej umowy - pochwaliły się moim wystąpieniem w telewizji trzeciej koleżance. Coś w stylu "o, zobacz, nasz wspólny kolega, w telewizji i jak on fajnie mówi!" A potem przekazały mi pozdrowienia od niej. Tragedia XD


Mniej więcej wiem o co chodzi w różnicach w traktowaniu, bo to odczułem - ale wtedy, gdy byłem niepewny siebie i przy ludziach, którzy mnie onieśmielali. Zaczynali traktować mnie protekcjonalnie i wpadali w seksizm. W ostatnim roku była to jedna osoba, kilka lat temu druga... wcześniej parę więcej. Zazwyczaj jednak ludzie reagują "Marcin", a nie "transseksualista". Zapewne dlatego, że ja tak siebie postrzegam ;)

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 22:48
[autor]

ej ale w ogole jakie ukrywanie? to ze nie chwale sie w nowym miejscu na lewo i prawo tzn ze sie ukrywam? gowno ich obchodzi ze mialam grype tydzien temu, nandczynnosc tarczycy  w dziecinstwie i ze bylam transseksualna.  


a mam pytanie do "obroncow prawdomownosci". Ile z was faktycznie outowalo sie (dobrowolnie) w miejscu gdzie mialo szanse, aby nikt nie wiedzial?

zmian: 1, ostatnia: lilith - 2013.04.03, 22:50
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 22:54
[autor]
Ile z was faktycznie outowalo sie (dobrowolnie) w miejscu gdzie mialo szanse, aby nikt nie wiedzial?
ja w obecnej pracy :)

wiesz, ja wiem jak to jest gdy ludzie nie wiedzą że jestem ts, nawet żyłam tak jakiś czas mieszkając z dziewczynami które o mnie nie wiedziały a teraz też na codzień mam kontakt z osobami które o mnie na pewno nie wiedzą - nie widzę różnicy w zachowaniu

wcale nie było łatwiej, nawet trudniej, bynajmniej nie przez pierwsze dni, tylko przez cały czas; miałam ciągłą konieczność ukrywania się przed nimi (nie stać mnie jeszcze na cycki i SRS), a wcale nie ułatwiało mi to zaprzyjaźnienia się; podejrzewam, że gdybym od początku była szczera z nimi, to łatwiej byłoby mi nawiazać z nimi kontakt i zdobyć zaufanie

zresztą nie wiem czy w końcu się jednak nie domyśliły - trudno to ocenić

to ze nie chwale sie w nowym miejscu na lewo i prawo tzn ze sie ukrywam?
temat był chyba o przyznawaniu się w necie do bycia osobą ts a nie o "cześć, jestem trans"? :P

zmian: 4, ostatnia: fteroto - 2013.04.04, 00:29
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 23:33
[autor]
lilith pisze:

to ze nie chwale sie w nowym miejscu na lewo i prawo tzn ze sie ukrywam? (...)


a mam pytanie do "obroncow prawdomownosci". Ile z was faktycznie outowalo sie (dobrowolnie) w miejscu gdzie mialo szanse, aby nikt nie wiedzial?

Czy to, co opisałem wyżej, to chwalenie się, bo chętnie i dość obszernie mówię "działam tu i tu, robię to i to"? A może się ukrywam, skoro nie mówię w pierwszym zdaniu "jestem trans"?

Nie mam pojęcia.


Czy miałem gdzieś szanse, żeby nikt nie wiedział? I czy się tam outowałem dobrowolnie? 

Eee... Nie wiem. Nie zwracam uwagi na takie rzeczy jak "mieć szanse" czy "nie mieć szans", po prostu mówię.


Ostatnio na spotkaniu z grupą osób, z którymi współpracuję, omawiając jakieś ćwiczenie bazujące na naszych życiowych doświadczeniach, powiedziałem coś w stylu "...z moim partnerem, który... a potem on..." i dopiero po kilku minutach dotarło do mnie, że właśnie wyoutowałem się jako gej. Na użytek dyskusji dodam, że przed dwudziestoma paroma osobami, z którymi spędzę najbliższy rok, a które widziałem trzeci raz w życiu. Tylko że mnie to nie obeszło - raczej zaskoczyło, że to do tego stopnia nie jest już dla mnie problem.


Więc nie mam zielonego pojecia, jak odpowiedzieć na Twoje pytania, bo nie myślę w Twoich kategoriach.

Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.03, 23:36
[autor]
Ostatnio na spotkaniu z grupą osób, z którymi współpracuję, omawiając jakieś ćwiczenie bazujące na naszych życiowych doświadczeniach, powiedziałem coś w stylu "...z moim partnerem, który... a potem on..." i dopiero po kilku minutach dotarło do mnie, że właśnie wyoutowałem się jako gej.
Sama w ten sposób (przypadkowo) zwykle wygaduję się że jestem ts. :)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.04, 18:14
[autor]
barbwire:
Same się o tym przekonacie jak życie kopnie was porządnie w zad.


 Ja ka nie kopnie? To osoby jak Barbwire czy Duzami powiedzą, że na pewno kopnęło tylko mamy klapki na oczach i nawet tego nie widzimy :D
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.04, 19:35
[autor]
wendigo pisze:
barbwire:
Same się o tym przekonacie jak życie kopnie was porządnie w zad.



Podejrzewam, że gdybyś dostała takiego kopniaka jak ja będąc nastolatką, to już dawno byłabyś martwa.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.04, 20:16
[autor]
kams pisze:
wendigo pisze:
barbwire:
Same się o tym przekonacie jak życie kopnie was porządnie w zad.



Podejrzewam, że gdybyś dostała takiego kopniaka jak ja będąc nastolatką, to już dawno byłabyś martwa.

Cóż Kams sorry ale  nie masz pojęcia ile naprawdę przeszłam. Nie będę się licytowała. Teraz robię wszystko aby o tym po prostu zapomnieć. Przeszłość omal nie kosztowała mnie życie. Teraz skupiam się tylko na przyszłości. Koszmar się skończył, a zaczęło życie.
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.04, 20:25
[autor]
Nie będę się licytowała.

ale ważne żeby mieć ostatnie słowo, nie? ;)
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.04, 20:35
[autor]
Gdybym bał się, że Coś Się Wyda i chodziłbym pracować w stresie takim jak opowiada itsme_a, nienawidził tego miejsca itd. - cóż, równie dobrze mógłbym się w ogóle na staż nie zapisywać. Sporo bym stracił.

To prawda, to było dla mnie bardzo ciężkie i dlatego też bardzo szybko odszedłem(na szczęście owa praca była mi potrzebna tylko jako dorobienie). Głównym problemem było to, że formalne wtedy imię i nazwisko mógł przeczytać każdy, więc tylko się nerwowo obracałem, zasłaniałem i takie tam... Pamiętam nawet, że raz(po 2 miesiącach xD) koleżanka zapytała mnie o to. Odpowiedziałem coś w stylu "moja sprawa" i o dziwo to nie pogorszyło naszych stosunków, kolegujemy się do dzisiaj. W sumie nie wiem jak to zinterpretowała, a ja akurat z nią nie chciałem o tym rozmawiać ;)
Teraz jest inaczej - jestem pewny siebie, nie boję się "dziwnych sytuacji"(za dużo ich było). Przy oficjalnych rozmowach na temat lbgtq mówię co naprawdę sądze, obojętnie od towarzystwa. W zasadzie przez rok poznałem tylko jedną osobę z którą "zakończyłem znajomość" mimo, że pozornie dobrze się dogadywaliśmy. Po prostu usłyszałem kilka kiepskich żartów w tym temacie(oczywiście nie o mnie) i stwierdziłem, że źle czułbym się sam z sobą udając, że mnie to nie rusza, że to akceptuję.
 No a w życiu bywa różnie - nie pozwoliłem sobie stracić najważniejszych dla mnie osób, nie mówię tu o rodzinie(chociaż bałem się reakcji). Bałem się co prawda ale w zasadzie w każdym przypadku niesłusznie. I tutaj wcale nie czuję, że jest "inaczej niż było" baa jest zadziwiająco tak, jak być powinno. No i kumple wiedzą, że w zasadzie mogą ze mną lecieć w otwarte karty jak mają jakieś pytania, są czegoś ciekawi choć ten temat był "on top" tylko na samym początku. Tak normalnie jest po prostu życie, rzeczywistość. 
Innych ludzi poznałem już czując się ze sobą dobrze, pewnie itd Nie widzę powodu dla którego miałbym ich "wtajemniczać". To troszkę jak rozmowa z koleżanką, z którą spotykasz się sporadycznie na piwo/cośtam robicie razem i wypalisz do niej "a wiesz, jestem gejem". Nie uważam, że to jest potrzebne. To nie jest wiedza, która coś zmieni w jej życiu, która zmieni jakoś nasze relacje.
Związki - tu dla mnie partner musi wiedzieć 100% prawdy, najlepiej zanim się jakoś super zaangażuje. Stety niestety to co przeszliśmy ukształtowało nas jako ludzi. Tu już nie chodzi o samo ts ale o to jacy jesteśmy, co nas boli, co nas drażni, jak trzeba z nami postępować, jakie konsekwencje się wiążą kiedy ktoś wchodzi w związek z nami. Inaczej to będzie życie fikcją, życie z którego nie będziemy zadowoleni.

I tak właśnie postrzegam ten problem. Nie żyć jako ts, nie udawać kogoś kim się nie jest - żyć jako jednostka ludzka z konkretnym imieniem i płcią odczuwalną z całą konwekwencją przeszłości i nie robić nic "wbrew sobie". Tyle ode mnie.



PS co do tej durnej licytacji kto ma gorzej i kto przeszedł więcej kogo kopnęło a kogo dopiero kopnie - nie wiem czy sobie zdajecie sprawe z istnienia zjawiska, które sobie roboczo nazwę "bólem małego palca u stopy".


Kolega1: Cześć, co tam u ciebie?

Kolega2: A życie mi się wali. Nie mam czym zapłacić za czynsz, dziewczyna mnie zdradza i to z drugą dziewczyną. Umarł mój kochany kotek, babcia wylądowała na intensywnej terapii(...)

Kolega1: Ojej! Strasznie ci współczuję. Chciałbym jakoś pomóc, ale nie wiem jak...


(Mija godzina, Kolega1 wraca do mieszkania)

Kolega1: "rany, jak mnie swędzi ten cholery palec u stopy. Nie wytrzymam. Wolałbym wszystkie nieszczęścia świata od tego pieprzonego swędzenia!

zmian: 2, ostatnia: itsme_a - 2013.04.04, 20:42
Re: Zmiany, zmiany, zmiany... Efekty? 2013.04.05, 11:31
[autor]
Swędzenie to nie jest byle co. Mnie się praktycznie nie zdarzają chwile, kiedy nic mnie nie swędzi, nie czuję swędzenia tylko kiedy śpię (no i po nafaszerowaniu lekami, ale to tylko cztery razy po ostrym ataku - hydrokortyzon i inne leki przeciwalergiczne mają takie skutki uboczne*, że na co dzień nie stosuję nic poza maścią, herbatką ziołową i ogólnym nawilżaniem mojej tzw. skóry). Oczywiście nie twierdzę, że to tragedia - sama przeszłam w życiu większe cierpienia niż uczulenie i uznaję wręcz pewne, choć raczej negatywne (ma to w sobie coś z wymuszania współczucia), korzyści psychiczne z przewlekłych chorób - ale ogólnie nie lubię uznawania, że swędzenie to taka tam drobniutka nieprzyjemnostka.

* Drastyczne szczegóły dla ciekawych: zyrtec to względna drobnostka, ale po części od niego się roztyłam. Hydrokortyzon - trzy razy akurat miałam ostry atak podczas okresu, ale raz nie; wzięłam pod język dwie klemastyny i dziesięc hydrokortyzonów i następnego dnia zaczęłam krwawić... Ciągnęło mi się tak po trochu 10 dni, do końca przewidywanego terminu okresu.
Założyć bym się mogła, że u transek mogłoby mieć jeszcze inne nieciekawe skutki...
A teraz, a propos, wypróbowałam nowe krople przeciwalergiczne do oczu (Azelastin) i niestety, w odróżnieniu od poprzednich (Zaditen), mają koszmarny gorzki posmak. Płukanie gardła nie pomaga, sztyft do nosa też nie, mocna guma do żucia jako tako, wypłukać nosa (zwłaszcza bezboleśnie) nie umiem.
zmian: 1, ostatnia: emu - 2013.04.05, 11:33
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj