Trans-lenie

  liczba postów: 56
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Trans-lenie 2012.12.21, 17:14
[autor]
Chciałabym poruszyć temat o którym ostatnio myślałam, czytając nasze i inne fora da osób TS. Oczywiście nie piję do nikogo konkretnego, nie chcę też żeby ktoś poczuł się urażony bo to zwykły, luźny temat ;)
To może zacznę ze swojego punktu widzenia. Na pewno mamy wielu transseksualnych znajomych, bliższych, dalszych, ale nie sposób będąc częścią środowiska nie natknąć się na ciekawe osobistości. Otóż mam na myśli TRANS-LENI. :D

Kim są trans-lenie? Ja zdefiniowałabym to zjawisko jako osoby (myślę, że 99% to M/K), które żyją tak głęboko w świecie wyobrażeń i stereotypów, że popadają... w lenistwo.
Co mam przez to na myśli? Dziewczyna m/k, koniecznie młoda lub drugiej młodości (tak do 30stki, bez obrazy dla starszych koleżanek, wiecie co mam na myśli :P), świeżo po terapii, w trakcie lub przed. Nie styrane życiem, bez większego bagażu doświadczenia zawodowego. Po prostu przeciętna, młoda dziewczyna. Jak wszystkie.
Różni się jedną rzeczą od swoich rówieśniczek. Jej koleżanki ciężko pracują, studiują lub uczą się, zdobywają doświadczenie, natomiast trans-leń... czeka na księcia z bajki. Najlepiej takiego, który zapewni jej dostatnie życie, zapłaci za wszystkie zabiegi, ożeni się z nią i adoptują dziecko. Oczywiście razem przelewając morze łez nad bezpłodnością trans-lenia.

Generalnie trans-leń jest niezdolny do pracy. Bo dużo przeszła. Bo ma za małe kwalifikacje, no bo przecież musiała przejść terapie. Bo ma niezmienione dokumenty. Bo wstyd. Trans-leń jest skupiony na fantazjowaniu o byciu kurą domową. O byciu strażniczką ogniska domowego. O leżeniu i pachnieniu. Nawet jeżeli trans-leń nie potrafi gotować, sprzątać nienawidzi, to i tak marzy o tym, że będzie kurą domową i utrzymanką swojego szalenie bogatego męża. Tak chce spędzić życie. Dlaczego? BO JEST KOBIETĄ. A przecież AMBICJA jest domeną mężczyzn, samców, urodzonych przywódców!

A co jeżeli trans-leń w końcu przejrzy na oczy i dostrzeże nonsens, w którym tkwiła? Pamiętajmy, że nasz trans-leń nie będzie próbowała znaleźć pracy. Bo dużo przeszła. Bo ma za małe kwalifikacje, no bo przecież musiała przejść terapie. Bo ma niezmienione dokumenty. Bo wstyd.
Trans-leń, w dalszym ciągu uważając się za stereotypowo-stereotypową kobietę prawdopodobnie zostanie prostytutką. No bo uczyć się nie trzeba. Bo nie trzeba harować. No i ta adoracja mężczyzn. Oczywiście parając się najstarszym zawodem świata nie przestanie marzyć o małżeństwie, kurodomostwie i leżeniu i pachnieniu.

I teraz kończąc już moje przemyślenia, czy nie macie wrażenia obserwując środowisko, że gorycz i brak akceptacji dla swojego transseksualizmu, że tłoczenie się w stereotypy wywołuje brak ambicji, przez co trans-lenistwo? Że życie odległymi marzeniami, nawet takimi, które de facto nie są ich marzeniami (ale są stereotypowo KOBIECE. rola pani domu, rola kucharki, rola matki) wywołuje trans-lenistwo? Czy myslicie, że w wielu przypadkach trans-lenistwo prowadzi do prostytucji?

Oczywiście luźno bazowałam na przykładzie paru moich bliższych koleżanek, ale myślę że każdy z nas kogoś takiego zna. ;)
zmian: 1, ostatnia: safiya - 2012.12.21, 17:16
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 17:19
[autor]

Myślę, że trans-lenistwo wywołuje życie w oderwaniu od świata i postrzeganie samej siebie jako ofiary losu, której nie może się udać. Taka osoba nie wierzy w siebie, więc w końcu akceptuje siebie w roli takiej nieporadnej dziewczynki i raczej nie wyjdzie z tej roli, w której czuje się komfortowo.


Wiem to po sobie, bo jestem częściowo tym skażona, choć życie mnie zmusiło jednak do pracy, bo nikt utrzymać mnie i mojego leczenia nie mógł, ale cała reszta życia leży nie ruszona i wcale się za to nie biorę przez uczucie komfortu w tym czym jestem - żyć się da, choć nie jest to spełnienie marzeń, ale spełnianie ich to za duży wysiłek.

zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2012.12.21, 17:23
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 17:57
[autor]

Ależ Safcia, masz 100000000000000000 % racji.

 

Ja może nie myślałam o tym, aby być kurą domową ale ogólnie też zasrany ze mnie trans-leń śmierdzący nierób był. Rodzina zaakceptowała, ja się obijałam i w ogóle mi się w dupie poprzewracało.

 

Ale teraz to się zmienia. I to tak dosyć poważnie. Poznałam kogoś, kto jest naprawdę dla mnie ważny, w końcu odważyłam się chodzić na rozmowy o pracę i przekonałam się, że warto. Że dość tego marazmu transowego. Staram się cały czas szkolić język ze względu na prawdopodobny wyjazd za granice. I jakoś to moje życie nabiera kolorów. Teraz mam takie pokłady energii, że już mam w dupie czy ktoś na mnie źle spojrzy czy nie. Wzięłam się za siebie i to moje postanowienie noworoczne zamierzam utrzymać. A co bedzie to się okaze.

 

 

Ale masz naprawde racje, wiem po sobie, lenistwo mnie dopadlo. Taka w tym transie bylam pogrążona, że normalnie mi się w dupie poprzewracało. Ale już się ogarniam. :)

zmian: 1, ostatnia: moniczka - 2012.12.21, 17:57
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 19:39
[autor]
Mogę się z ręką na sercu przyznać, że byłam trans-leniem na początku. Po prostu za dużo sobie wyobrażałam. Teraz wiem, że życie to życie, trzeba twardo stąpać po ziemi, ale marzenia... cóż, któż ich nie ma. Wydaje mi się, że chyba każda z nas miała tak przynajmniej na początku, że skrzywdzona przez los, że książę z bajki itd. Ja uświadomiłam sobie, że chcę i muszę z resztą pracować nad sobą, by być w przyszłości niezależna i silna, i odważna. Nic się samo nie zrobi. I chociaż finansowo jestem jeszcze uzależniona od najbliższych to do samodzielności mi niedaleko. Na wszystko przychodzi czas, tak jak ze zmianą.    
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 20:28
[autor]
Ja może i czasem jestem leniwa, ale na pewno nie w kontekście przytoczonym przez autorkę, choć zgadzam się z tą tendencją. Oczywiście nie wyklucza to marzeń. Nie mniej jednak nigdy nie chciałam mieć faceta, który byłby wyżej opisanym księciem z bajki. Owszem. Chciałabym, aby mój facet był troskliwy, asertywny i zdecydowany. Pewnie i znalazłoby się więcej pożądanych cech charakteru, ale daleka jestem od tego, żeby się od niego uzależniać. Chcę osiągnąć to co sobie zaplanowałam, dążę do tego, choć nie zawsze jest łatwo. Fajnie jest mieć kogoś kto dopinguje w działaniu i ewentualnie wspiera w osiągnięciu wyznaczonych celów. Nigdy kogoś, kto Ciebie ze wszystkiego wyręcza. Chciałabym, aby mężczyzna, z którym się zwiążę dawał mi również możliwość samorealizacji.
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 20:55
[autor]
Ciekawa myśl Safiya,
Gratulacje, bo to dobry temat i daje do myślenia. Ja jeszcze nie podjęłam decyzji o leczeniu, ale też mam coś z trans-lenia i czekam na księcia z bajki. No cóż, czasami się zapędzam za bardzo w swe marzenia i gubię się. Choć staram się myśleć twardo. Nie podejmę się leczenia, jak nie będę na to przygotowana finansowo i zawodowo. Nie liczę także na wsparcie bliskich, zawsze sama musiałam wszystko osiągać i zadbać o siebie. Dlatego dość mocno stąpam po ziemi i dlatego chyba lubię marzyć o spokojnym życiu, no i wierzę, że spełnię swe marzenia :)
No, a teraz po takim kopie motywacyjnym, to będę pamiętać, że trzeba ciężko walczyć o swoje życie, by nie poddawać się prostytucji, lub bym nie została uzależniona kurą domową. Trzeba w końcu dbać o siebie i się szanować.

Dziękuje
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 21:24
[autor]
A ja właśnie mocno poczułam że autor postu pije do mnie. ;)
I to całkiem na serio, bo tak to prawda jestem a raczej byłam trans leniem. I to trans-leniem w takim wydaniu mocnym. :)
Mam 23 lata i ten czas który dotąd minął to przyznam że zmarnowałam i mogę za to obwiniać tylko i wyłącznie samą siebie.
Chociaż o podjęciu radykalnych kroków myślałam już w wieku 18. lat. Odwiedzałam to forum. Ale byłam tchórzem, wołałam omijać "problem" i udawać że go nie ma.
Nawet sama wolałam myśleć że jestem tylko takim dziwnym, kobiecym gejem i że to mi przejdzie że może sobie to trochę tak ubzdurałam.
Na studia poszłam normalnie jako chłopak, wszędzie czy to w towarzystwie, szkole czy w swoim otoczeniu wszędzie starałam się "być" jako chłopak.
Chciałam się dostosować do reszty, tak aby nie budzić podejrzeń. Chociaż i tak od czasów licem to non stop mój ojciec nazywał mnie pedałem i nadal to robi.

Jak poszłam do dr Robachy na pierwszą wizytę to zapytałam się czy aby ze mną jest wszystko w porządku. Czy jestem zdrowa psychicznie.
Przez ten cały czas na siłę starałam się być "facetem", wychodziło mi to dość żałośnie.
Teraz już wiem z czym to się je tą całą przemianę.
Tamtego czasu już nie cofnę.
Mogę mieć pretensje tylko sama do siebie i przyznać się że tak byłam trans-leniem.

Teraz, na tą chwilę usuwam zarost z twarzy. Chcę w przyszłym roku rozpocząć HRT. Chcę przejść operację SRS w Tajlandii, nad tym celem aby doszedł on do skutku, pracuję. Myślę nad wzięciem pożyczki aby to sfinansować.
Cóż mogę więcej dodać? Teraz z perspektywy czasu na pewno ogromnie mam żal sama do siebie że nic nie robiłam ale przecież gdybym drugi raz była w tym wieku to tak samo bym robiła, bo wtedy myślałam tak a nie inaczej.

A jeszcze autorka napisała o tym że trans lenie marzą o księciu z bajki...
Co do finansowania przemiany, to mam to szczęście że moja mama wie i ja mogę spokojnie wszystkie pieniądze przeznaczać już na zabiegi, nie muszę płacić jej za mieszkanie z nią. Co do operacji to też nie oczekuję że mi ktoś je "zasponsoruje", bo w sumie po co ja bym miała się w takim razie starać o ten kredyt skoro można inaczej...
Kurą domową nie będę. Zdałam sobie sprawę że zwracają na mnie uwagę tylko żule spod sklepu Biedronka.
Wyglądam zbyt męsko i też wiem że nawet jak poprawię urodę poprzez operacje nosa czy podbródka to i tak dalej będę tą samą osobą. To aż tak bardzo człowieka nie zmienia.
Chociażby już mój głos mnie dyskwalifikuje.
Nikt się nigdy mną nie zainteresuje i nie rozpaczam z tego powodu. Życie jest zbyt piękne i krótkie aby się tak użalać.
Mnie do szczęścia wystarczy to że wreszcie się zmienię. Nie będę mieć między nogami tego czego tak bardzo nie cierpię i czego tak bardzo się wstydzę.
Szczęście da mi już to że będę żyła wreszcie tak jak chce a nie wiecznie w kłamstwie i usilnym udawaniu kogoś kimś się nie jest.
Będę sama w sensie braku partnera ale nie uważam tego za jakiejś tragedii, ludzie mają gorsze rzeczy, choroby.

Więc można mnie nazwać spokojnie tym "trans-leniem".
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 22:44
[autor]
magdalena pisze:
A ja właśnie mocno poczułam że autor postu pije do mnie. ;)
I to całkiem na serio, bo tak to prawda jestem a raczej byłam trans leniem. I to trans-leniem w takim wydaniu mocnym. :)
Mam 23 lata i ten czas który dotąd minął to przyznam że zmarnowałam i mogę za to obwiniać tylko i wyłącznie samą siebie.
Chociaż o podjęciu radykalnych kroków myślałam już w wieku 18. lat. Odwiedzałam to forum. Ale byłam tchórzem, wołałam omijać "problem" i udawać że go nie ma.
Nawet sama wolałam myśleć że jestem tylko takim dziwnym, kobiecym gejem i że to mi przejdzie że może sobie to trochę tak ubzdurałam.
Na studia poszłam normalnie jako chłopak, wszędzie czy to w towarzystwie, szkole czy w swoim otoczeniu wszędzie starałam się "być" jako chłopak.
Chciałam się dostosować do reszty, tak aby nie budzić podejrzeń. Chociaż i tak od czasów licem to non stop mój ojciec nazywał mnie pedałem i nadal to robi.

Jak poszłam do dr Robachy na pierwszą wizytę to zapytałam się czy aby ze mną jest wszystko w porządku. Czy jestem zdrowa psychicznie.
Przez ten cały czas na siłę starałam się być "facetem", wychodziło mi to dość żałośnie.
Teraz już wiem z czym to się je tą całą przemianę.
Tamtego czasu już nie cofnę.
Mogę mieć pretensje tylko sama do siebie i przyznać się że tak byłam trans-leniem.

Teraz, na tą chwilę usuwam zarost z twarzy. Chcę w przyszłym roku rozpocząć HRT. Chcę przejść operację SRS w Tajlandii, nad tym celem aby doszedł on do skutku, pracuję. Myślę nad wzięciem pożyczki aby to sfinansować.
Cóż mogę więcej dodać? Teraz z perspektywy czasu na pewno ogromnie mam żal sama do siebie że nic nie robiłam ale przecież gdybym drugi raz była w tym wieku to tak samo bym robiła, bo wtedy myślałam tak a nie inaczej.

A jeszcze autorka napisała o tym że trans lenie marzą o księciu z bajki...
Co do finansowania przemiany, to mam to szczęście że moja mama wie i ja mogę spokojnie wszystkie pieniądze przeznaczać już na zabiegi, nie muszę płacić jej za mieszkanie z nią. Co do operacji to też nie oczekuję że mi ktoś je "zasponsoruje", bo w sumie po co ja bym miała się w takim razie starać o ten kredyt skoro można inaczej...
Kurą domową nie będę. Zdałam sobie sprawę że zwracają na mnie uwagę tylko żule spod sklepu Biedronka.
Wyglądam zbyt męsko i też wiem że nawet jak poprawię urodę poprzez operacje nosa czy podbródka to i tak dalej będę tą samą osobą. To aż tak bardzo człowieka nie zmienia.
Chociażby już mój głos mnie dyskwalifikuje.
Nikt się nigdy mną nie zainteresuje i nie rozpaczam z tego powodu. Życie jest zbyt piękne i krótkie aby się tak użalać.
Mnie do szczęścia wystarczy to że wreszcie się zmienię. Nie będę mieć między nogami tego czego tak bardzo nie cierpię i czego tak bardzo się wstydzę.
Szczęście da mi już to że będę żyła wreszcie tak jak chce a nie wiecznie w kłamstwie i usilnym udawaniu kogoś kimś się nie jest.
Będę sama w sensie braku partnera ale nie uważam tego za jakiejś tragedii, ludzie mają gorsze rzeczy, choroby.

Więc można mnie nazwać spokojnie tym "trans-leniem".
Ja uważam, że Safiya nie miała na myśli akurat takiej sytuacji jak Twoja. Wydaję mi się, że chodziło jej o rozkapryszone ts-ki, które myślą, że wszystko co związane z ich życiem i zmianą załatwi się samo. Ja osobiście podziwiam Cię - w końcu przemyślałaś wszystko i dążysz do bycia sobą, powiedziałbym, w sposób racjonalny, nie tak jak zapewne większość z nas "na żywioł" nie licząc się z konsekwencjami, tylko metodą "aby jak najszybciej" (nie wiem, może się mylę).
A co do miłości i partnera, to nie bądź taka pewna. Zobaczysz, jeszcze znajdzie się miejsce w Twoim życiu na kogoś kto cię pokocha

A co do tych "trans-leni". Cóż wcale się takim dziewczynom nie dziwię, w końcu początki bywają różne. Z resztą dla nich wzór księżniczki z dzieciństwa, brak chłopaka w okresie szkoły (a potem w okresie zmian jego pragnienie), podpatrywanie matki jako dobrej żony i rodzica staje się swoistym kultem, które zamierzają wyznawać. Z czasem to się zmienia, przychodzi coś takiego jak świadomość i wtedy wychodzi, że życie w kobiecym ciele, to nie tylko marzenia, to także obowiązki i praca. Okazuje się bowiem, że kobieta = człowiek, jak każdy inny. Chyba, że są wyjątki, dla których rzeczywiście stereotyp ukochanej, pięknej, pachnącej, o którym mówiła autorka, jest celem życia bez względu na okres, po którym nastąpiła korekta.       
zmian: 2, ostatnia: bia - 2012.12.21, 22:48
Re: Trans-lenie 2012.12.21, 23:02
[autor]
bia pisze:
A co do tych "trans-leni". Cóż wcale się takim dziewczynom nie dziwię, w końcu początki bywają różne. Z resztą dla nich wzór księżniczki z dzieciństwa, brak chłopaka w okresie szkoły (a potem w okresie zmian jego pragnienie), podpatrywanie matki jako dobrej żony i rodzica staje się swoistym kultem, które zamierzają wyznawać. Z czasem to się zmienia, przychodzi coś takiego jak świadomość i wtedy wychodzi, że życie w kobiecym ciele, to nie tylko marzenia, to także obowiązki i praca. Okazuje się bowiem, że kobieta = człowiek, jak każdy inny. Chyba, że są wyjątki, dla których rzeczywiście stereotyp ukochanej, pięknej, pachnącej, o którym mówiła autorka, jest celem życia bez względu na okres, po którym nastąpiła korekta.       
Dokładnie tak!
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 02:11
[autor]
Ja bym tego zjawiska nie wiązał z transseksualizmem :) Transseksualizm może być jedynie świetną wymówką (baa, kto wie czy i dla mnie w pewnym stopniu nie jest :D ). Jest przecież równie wiele świetnie wykształconych m/k, które są twardo stąpającymi po ziemi babkami :)
Myślę, że to po prostu pewien typ człowieka a tutaj (w opisanych przez Safi przypadkach) traf chciał że ten typ współwystąpił z transseksualizmem.
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 11:45
[autor]
bia pisze:
Ja uważam, że Safiya nie miała na myśli akurat takiej sytuacji jak Twoja. Wydaję mi się, że chodziło jej o rozkapryszone ts-ki, które myślą, że wszystko co związane z ich życiem i zmianą załatwi się samo. Ja osobiście podziwiam Cię - w końcu przemyślałaś wszystko i dążysz do bycia sobą, powiedziałbym, w sposób racjonalny, nie tak jak zapewne większość z nas "na żywioł" nie licząc się z konsekwencjami, tylko metodą "aby jak najszybciej" (nie wiem, może się mylę).

To tylko teraz, mam plan, już zanim rozpocznę HRT to już myślę o tym jak sfinansuję SRS i wszystkie inne zabiegi i koszta z tym związane.
Ale jednak ten czas kiedy miałam lat 18, 19, 20 itd... kiedy moglam to zrobic i efekty byłyby przez to lepsze niewątpliwie zmarnowałam.
Teraz jak czytam posty osób ktore mają 18, 19 lat i które zaczynaja leczenie to im zazdroszczę i mam jednocześnie żal do siebie za to że ja byłam takim tchórzem.
A teraz mam lat 23 i gdybym wczeniej nie była taką boi dupą to teraz juz pewnie byłabym po SRS-sie i już pewnie prowadzilabym normalne życie splacając pożyczkę za operację.
No ale mogę winić za to tylko siebie i przyznać się do trans-lenistwa.
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 11:53
[autor]
magdalena pisze:
bia pisze:
Ja uważam, że Safiya nie miała na myśli akurat takiej sytuacji jak Twoja. Wydaję mi się, że chodziło jej o rozkapryszone ts-ki, które myślą, że wszystko co związane z ich życiem i zmianą załatwi się samo. Ja osobiście podziwiam Cię - w końcu przemyślałaś wszystko i dążysz do bycia sobą, powiedziałbym, w sposób racjonalny, nie tak jak zapewne większość z nas "na żywioł" nie licząc się z konsekwencjami, tylko metodą "aby jak najszybciej" (nie wiem, może się mylę).

To tylko teraz, mam plan, już zanim rozpocznę HRT to już myślę o tym jak sfinansuję SRS i wszystkie inne zabiegi i koszta z tym związane.
Ale jednak ten czas kiedy miałam lat 18, 19, 20 itd... kiedy moglam to zrobic i efekty byłyby przez to lepsze niewątpliwie zmarnowałam.
Teraz jak czytam posty osób ktore mają 18, 19 lat i które zaczynaja leczenie to im zazdroszczę i mam jednocześnie żal do siebie za to że ja byłam takim tchórzem.
A teraz mam lat 23 i gdybym wczeniej nie była taką boi dupą to teraz juz pewnie byłabym po SRS-sie i już pewnie prowadzilabym normalne życie splacając pożyczkę za operację.
No ale mogę winić za to tylko siebie i przyznać się do trans-lenistwa.
To ja mam podobnie, z tym, że mam 28lat i przed 30 nie uda się mi zrobić operacji. 23 lata to piękny wiek :)
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 12:06
[autor]
Zaczełam terapie w wieku 28 zmieniłam miejsce zamieszkania przyjaciół, poszłam na zywioł   z poznanym na necie znajomym zamieszkałam w wiekszym miesci , miałam oszczednosci samóchód  wszystko przez rok wydałam sprzedałam, zyjac w imie zasady nie załuj sobie byłam leniem i jestem mam gdzies te transowe brednie o zyciu kazdy zyje jak chce a to całe ts to jedna wielka brednia jak jakas sekta zyj według zasad bo nie bedzie tru ts.
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 12:17
[autor]
magdalena pisze:
Teraz jak czytam posty osób ktore mają 18, 19 lat i które zaczynaja leczenie to im zazdroszczę i mam jednocześnie żal do siebie za to że ja byłam takim tchórzem.
A teraz mam lat 23 i gdybym wczeniej nie była taką boi dupą to teraz juz pewnie byłabym po SRS-sie i już pewnie prowadzilabym normalne życie splacając pożyczkę za operację.
No to ja zaczęłam 2 miesiące przed 20tką.. i gdybym była odrobinkę sprytniejsza i nie wmawiała sobie, że i tak nic mi nie wyjdzie to zaczelabym przed 17tką.. ale tak nie było i taka jest moja historia =P

Przez jakis czas zazdrosciłam tym co zaczynały w wieku 13/14 lat ale teraz nie widzę sensu w żałobie i stresowaniu się "bo mogło być lepiej". Najwyrazniej dla mnie byc nie moglo i nie bylam gotowa.. i tyle :)
Świat się nie skonczył a życie potrafi być piękne nawet kiedy nie jest zawsze idealnie
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 12:50
[autor]
prolaktynka pisze:
Świat się nie skonczył a życie potrafi być piękne nawet kiedy nie jest zawsze idealnie
Dla mnie świat też jest piękny pomimo wszystkich trudności. Ludzi dotykają o wiele większe kłopoty niż nasz "przypadek".
Zamierzam cieszyć się życiem i przeżyć je do końca w zgodzie z samą sobą.
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 12:53
[autor]
karolciakosmyk pisze:
To ja mam podobnie, z tym, że mam 28lat i przed 30 nie uda się mi zrobić operacji. 23 lata to piękny wiek :)
To ty widzę jeszcze jesteś młoda laska i praktycznie cale życie dopiero przed Tobą. :)

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 12:58
[autor]
Nie użalajcie się nad tym wiekiem swoim tak, Magdalena, nawet jakbyś zaczęła w wieku kurna siedmiu lat to i tak byś miała jakieś "oj... gdybym się urodziła/gdybym zaczela wczesniej to... gdybym miała tamto i nie miała tamtego to... blabla" bo to siedzi w psychice, a nie w metryce czy ciele
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 13:46
[autor]

A mnie zastanawia jak ludzie robią że są tacy szczęśliwi - wchodząc na to czy inne forum widzę tylko jak inni cieszą się życiem mimo trudności itp., szkoda tylko że sama jakoś tak nie umiem, i trudno mi zaakceptować że jestem gorsza od innych i zawsze będę, ze jestem fizycznie mężczyzną i żeby zmienić ten fakt i w miarę utrzymać potrzeba mi lat ciężkiej pracy której nawet nie zaczęłam bo jestem na to za leniwa. A czas ucieka i niedługo minie wszystko co jeszcze mam - passing, możliwości kariery, znalezienia sobie kogoś, rodziny itp...


Ale mimo wszystko uśmiechać się mam i cieszyć wszystkim wokół - jak? Nie mam mentalności osoby szczęśliwej i radzącej sobie z życiem, mam mentalność nieporadnej, leniwej ofiary losu, zmiana tego to trudne zadanie i nie wiem czy nastąpi za 5, 10 czy 15 lat - różni ludzie dojrzewają wszak w różnym czasie...

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.12.22, 13:49
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:26
[autor]
fteroto pisze:

Ale mimo wszystko uśmiechać się mam i cieszyć wszystkim wokół - jak?

Jak to czym? Zdrowiem, przyrodą, ogólnie życiem. Wiesz ilu ludzi chciałoby tak żyć tak jak my i mieć nawet ten transseksualizm.
Są ludzie skazani na wózek inwalidzki i to już od samych narodzin, rodzą się bez nóg czy rączek i co oni mają powiedzieć?
Jak oglądam reportaże o takich osobach w telewizji to ich podziwiam. Dziewczyna, bardzo ladna zresztą a urodziła się bez rąk, straszne prawda? Ale jest uśmiechnięta, maluje obrazy, cieszy się z tego co ma a ma tak na prawdę nie wiele, a inne dziewczyny to potrafią zrobic wielka awanturę tylko o to jak im się byle kiecka (jedna z wielu) zaplami pred wyjściem na imprezę i z tego robią dramat,l czy jak się pokłócą z chłopakiem.
Taka dziewczyna chciałaby mieć takie problemy bo tak samo jest dziewczyną i co ona ma powiedzieć? Ma ciągle rozpaczać?

My z naszym transseksualizmem wcale nie mamy najgorzej. Przestańmy robić z siebie męczenników i jeszcze tego aby rodzina i bliscy się dla nas poświęcali. Ciągle tylko my i ten nasz transseksualizm.
Tak samo jak inni możemy pracować, zarabiać, studiować. A jak chcecie się zmienić to róbcie z tego takiego wielkiego problemu.
Pracujecie, to ok, rozpocznijcie terapię i jak inni wydają kasę na pierdoły, iPhone'y itp to wy wydawajcie to na leki i zabiegi depilacji jeśli Wam na tym zależy.
Jak inni biorą pożyczkę na samochód to wy weźcie pożyczkę ale na operację i nie róbcie z tego jakiejś wielkiej afery, tak żeby wszyscy skakali obok Wam i Wam pomagali bo Wy jesteście strasznie pokrzywdzeni przez los.
A z tego co wiem to operację SRS i inne zabiegi chirurgiczne to można dokonywać i zazwyczaj dokonuje je się kiedy jest sie pełnoletnim, więc? Do pracy, wymagania banki teraz mają sporo ale to też tak musi być, mnie w parabanku już by dawno dali pożyczkę, a w banku dopiero za jakiś czas spełnię warunki ale to jest wszystko do zrobienia.
I jeżeli chcecie dokonać przemiany to jej dokonacie.
Ale jak ktoś lubi wydawać kasę na ciuszki, kosmetyki, przyjemności albo chyba tak na prawdę do końca sam nie wie czy chce tego SRSu czy nie to już jest jego wybór.
Bo często po rozmowach z różnymi osobami poznanymi przez internet to odnoszę wrażenie że niektórzy to chyba sami nie wiedzą jeszcze czego tak na prawdę chcą.
Bo jeśli ktoś na prawdę chce przejść operację SRS to ją przejdzie w Polsce lub za granicą. A jeśli za granicą i chce tego to tak jak mówię trzeba się zdecydować co jest dla nas ważniejsze, nowy samochód, inne pierdoły czy ta operacja.
Bo jak się chce to pożyczke w Banku też można otrzymać ale niektórzy chyba wolą mieć tego penisa między nogami i zgrywać taką bidulkę pokrzywdzona przez los i jeszcze czasem do tego spotykać się z napaleńcami za kase których to podnieca... Przykre ale dość mocno prawdziwe z tego co wnioskuję po rozmowach z dziewczynami m/k poznanymi przez różne czaty czy portale.

Wracając do wątku. Tak cieszę się tym że żyję w wolnym kraju, na szczęście w takim w którym nie rządzą fundamentaliści islamscy.
Cieszę się ze spacerów po lesie w mojej rodzinnej wiosce, zwłaszcza w kwietniu i maju kiedy przyroda się budzi. Kurcze no jest tyle powodów do radości. Zwierzęta, ludzie, oczywiście są ciągle kłopoty finansowe, mam takie jak każdy inny człowiek bo nie pochodzę z zamożnej rodziny ale cieszę się że mogę dokonać swojej przemiany.

fteroto, znajdź sobie fajnych znajomych. Nie dołuj się tak. Ja nawet nie rozpoczęłam jeszcze HRT, na razie usuwam zarost, praktycznie mam go teraz tyle że nie jest to już dokuczliwy problem dla mnie.
Ale myślę pozytywnie, rozpocznę HRT, w przyszłym roku zrobię nalot na wszystkie Banki aby jeszcze sprawdzić wszystkie możliwe opcje.
Myślę pozytywnie ale nie odbiegając za bardzo od rzeczywistości.
Słuchaj jeżeli chcesz to możesz napisać do mnie na gg. :)
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:38
[autor]

A ja mam gdzies innych ludzi i ich problemy. Bo ok, można powiedziec, że są ludzie którzy mają gorzej. Ale też mozna powiedziec, że jest masa osób ktore są i mają lepiej od Nas. I co z tego wynika? NIC.

 

Lepiej się zająć sobą, a nie patrzeć na innych.

 

Każdy inaczej przechodzi swoją zmiane jak i cały temat. Inni mają gorzej drudzy lepiej. Ja zaczęłam od brania hormonów na lewo, po trzech miesiącach zaczęłam żyć jako laska. A tego nie planowałam. Też tak sobie myślałam, jak Magdalena, że najpierw plany, wszystko trzeba zaplanować, po co się śpieszyć, trzeba opracować plan na SRs itp. A jednak życie życiem, plany gdzieś tam zostały i teraz jestem szczęśliwa i ot co. Mam akcpetacje rodziny, mam chłopaka, zmiana jakoś tam idzie.

 

I nic z moich dawnych planów się nie spełniło. Planowałam odrzucenie, brak miłości, same problemy itp. A tu guzik. Nie warto nic planować. Trzeba korzystać dopoki mozna. W moim przypadku HRT zmieniło bardzo wiele, a to dopiero 6 miesiąc niecały. Poszłam na grupe, poznałam zajebiste osoby i wzięłam się za siebie. A jakbym tego nie zrobiła, pewno dalej bym tu gderała i gówno bym miała.

 

 

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:39
[autor]
magdalena pisze:
fteroto pisze:

Ale mimo wszystko uśmiechać się mam i cieszyć wszystkim wokół - jak?

Jak to czym? Zdrowiem, przyrodą, ogólnie życiem. Wiesz ilu ludzi chciałoby tak żyć tak jak my i mieć nawet ten transseksualizm.
Są ludzie skazani na wózek inwalidzki i to już od samych narodzin, rodzą się bez nóg czy rączek i co oni mają powiedzieć?
Jak oglądam reportaże o takich osobach w telewizji to ich podziwiam. Dziewczyna, bardzo ladna zresztą a urodziła się bez rąk, straszne prawda? Ale jest uśmiechnięta, maluje obrazy, cieszy się z tego co ma a ma tak na prawdę nie wiele, a inne dziewczyny to potrafią zrobic wielka awanturę tylko o to jak im się byle kiecka (jedna z wielu) zaplami pred wyjściem na imprezę i z tego robią dramat,l czy jak się pokłócą z chłopakiem.
Taka dziewczyna chciałaby mieć takie problemy bo tak samo jest dziewczyną i co ona ma powiedzieć? Ma ciągle rozpaczać?

My z naszym transseksualizmem wcale nie mamy najgorzej. Przestańmy robić z siebie męczenników i jeszcze tego aby rodzina i bliscy się dla nas poświęcali. Ciągle tylko my i ten nasz transseksualizm.
Tak samo jak inni możemy pracować, zarabiać, studiować. A jak chcecie się zmienić to róbcie z tego takiego wielkiego problemu.
Pracujecie, to ok, rozpocznijcie terapię i jak inni wydają kasę na pierdoły, iPhone'y itp to wy wydawajcie to na leki i zabiegi depilacji jeśli Wam na tym zależy.
Jak inni biorą pożyczkę na samochód to wy weźcie pożyczkę ale na operację i nie róbcie z tego jakiejś wielkiej afery, tak żeby wszyscy skakali obok Wam i Wam pomagali bo Wy jesteście strasznie pokrzywdzeni przez los.
A z tego co wiem to operację SRS i inne zabiegi chirurgiczne to można dokonywać i zazwyczaj dokonuje je się kiedy jest sie pełnoletnim, więc? Do pracy, wymagania banki teraz mają sporo ale to też tak musi być, mnie w parabanku już by dawno dali pożyczkę, a w banku dopiero za jakiś czas spełnię warunki ale to jest wszystko do zrobienia.
I jeżeli chcecie dokonać przemiany to jej dokonacie.
Ale jak ktoś lubi wydawać kasę na ciuszki, kosmetyki, przyjemności albo chyba tak na prawdę do końca sam nie wie czy chce tego SRSu czy nie to już jest jego wybór.
Bo często po rozmowach z różnymi osobami poznanymi przez internet to odnoszę wrażenie że niektórzy to chyba sami nie wiedzą jeszcze czego tak na prawdę chcą.
Bo jeśli ktoś na prawdę chce przejść operację SRS to ją przejdzie w Polsce lub za granicą. A jeśli za granicą i chce tego to tak jak mówię trzeba się zdecydować co jest dla nas ważniejsze, nowy samochód, inne pierdoły czy ta operacja.
Bo jak się chce to pożyczke w Banku też można otrzymać ale niektórzy chyba wolą mieć tego penisa między nogami i zgrywać taką bidulkę pokrzywdzona przez los i jeszcze czasem do tego spotykać się z napaleńcami za kase których to podnieca... Przykre ale dość mocno prawdziwe z tego co wnioskuję po rozmowach z dziewczynami m/k poznanymi przez różne czaty czy portale.

Wracając do wątku. Tak cieszę się tym że żyję w wolnym kraju, na szczęście w takim w którym nie rządzą fundamentaliści islamscy.
Cieszę się ze spacerów po lesie w mojej rodzinnej wiosce, zwłaszcza w kwietniu i maju kiedy przyroda się budzi. Kurcze no jest tyle powodów do radości. Zwierzęta, ludzie, oczywiście są ciągle kłopoty finansowe, mam takie jak każdy inny człowiek bo nie pochodzę z zamożnej rodziny ale cieszę się że mogę dokonać swojej przemiany.

fteroto, znajdź sobie fajnych znajomych. Nie dołuj się tak. Ja nawet nie rozpoczęłam jeszcze HRT, na razie usuwam zarost, praktycznie mam go teraz tyle że nie jest to już dokuczliwy problem dla mnie.
Ale myślę pozytywnie, rozpocznę HRT, w przyszłym roku zrobię nalot na wszystkie Banki aby jeszcze sprawdzić wszystkie możliwe opcje.
Myślę pozytywnie ale nie odbiegając za bardzo od rzeczywistości.
Słuchaj jeżeli chcesz to możesz napisać do mnie na gg. :)
Madziu, kochana, to jest piękne, aż się wzruszyłam
darmowy hosting obrazków
Dodam jeszcze moją ulubioną przypowieść, która mnie motywuje
"Pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę i nosiła je na drążkach powieszonych na ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymał pełną porcję wody. Po długiej drodze od rzeki do domu starej kobiety jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. To trwało całe dwa lata a stara kobieta przynosiła do domu zawsze tylko jeden dzban pełen wody.

Dobry dzban był oczywiście zawsze dumny ze swojego wyczynu. Biedny pęknięty dzban za swoją wadę bardzo się wstydził i bardzo go to trapiło, że potrafił wykonać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.
Po dwu latach, które wydawały mu się straszne, rzekł do kobiety:
„Bardzo się wstydzę za swoje pęknięcie, gdyż z niego wycieka woda po całej drodze do twojego domu“.
Stara kobieta uśmiechnęła się. „Nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kiwną kwiaty a na drugiej stronie nie?
Zasiałam na twojej stronie nasionka, gdyż wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewałeś je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu”.
Każdy z nas ma swoje wady, ale to właśnie one czynią nasze życie interesującym i wartościowym. Powinniśmy każdego człowieka przyjmować takim, jakim jest i akceptować go w pełnej jego istocie, z jego “wadami” i “zaletami”. Są to tylko nasze interpretacje, więc zamiast oceniać nauczmy się kochać i akceptować, przyjmować wszystko takie, jakie jest."




Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:41
[autor]
Jak to czym? Zdrowiem, przyrodą, ogólnie życiem. Wiesz ilu ludzi chciałoby tak żyć tak jak my i mieć nawet ten transseksualizm. Są ludzie skazani na wózek inwalidzki i to już od samych narodzin, rodzą się bez nóg czy rączek i co oni mają powiedzieć?

Nie mówię, że jestem jakoś szczególnie pokrzywdzona przez los. W sumie to nie jestem. Tylko to mnie jakoś nie cieszy, nie czuję się szczęśliwa.


Może właśnie dlatego, że życie potraktowało mnie za lekko, ominął mnie prawdziwy gnój, dlatego nie potrafię docenić tego co mam?


Tak, wiem, że wszystko mogę, ze mam pracę, rodzinę, mieszkam w bogatym kraju, nikt się nade mną nie znęca, jest super w ogóle.


Tylko jakoś to mnie nie uszczęśliwia - nie wiem jak wy to robicie, ja na pewno szczęśliwa nie jestem. Widzę jak bardzo marnuję swoje życie i nie osiągam tego co mogłam mieć, ale to mnie nie motywuje, i tak pogrążam się w stagnacji i jest ze mną coraz gorzej.


Myślę, że to zależy chyba od genetycznych skłonności, nie wiem, po prostu mam taką konstrukcję psychiczną - żyję w oderwaniu od prawdziwego życia, w wygodnym świecie w którym wszystko mam mimo że na to nie zasłużyłam niczym.

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.12.22, 14:50
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:44
[autor]

A i jeszcze jedno. Magda, tak czesto poruszasz tematyke tego SRS, że ja już naprawde nie rozumiem. Czy naprawde ta neowagina, to dla Ciebie najwazniejsza rzecz na swiecie? Co zamierzasz po SRS wymarzonym, chodzic bez majtek po ulicy?

 

Ważniejsze są inne rzeczy. Asymiliacja ze spoleczenstwem, wyglad, zachowanie, bycie sobą. A na to trzeba czasu. Tzw. test realnego zycia. To nie bedzie tak, ze lekarz ci zrobi cipke i ty nagle bedziesz super laska. Cipka to wisienka na torcie w tym calym leczeniu. Lepiej zacząć HRT, leczenie ogolnie, badania, zycie jako laska wsrod ludzi, niz zamartwiac sie czy bede miala na super neowagine. Naprawde.

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:45
[autor]
moniczka pisze:

A ja mam gdzies innych ludzi i ich problemy. Bo ok, można powiedziec, że są ludzie którzy mają gorzej. Ale też mozna powiedziec, że jest masa osób ktore są i mają lepiej od Nas. I co z tego wynika? NIC.

 

Lepiej się zająć sobą, a nie patrzeć na innych.

 

Każdy inaczej przechodzi swoją zmiane jak i cały temat. Inni mają gorzej drudzy lepiej. Ja zaczęłam od brania hormonów na lewo, po trzech miesiącach zaczęłam żyć jako laska. A tego nie planowałam. Też tak sobie myślałam, jak Magdalena, że najpierw plany, wszystko trzeba zaplanować, po co się śpieszyć, trzeba opracować plan na SRs itp. A jednak życie życiem, plany gdzieś tam zostały i teraz jestem szczęśliwa i ot co. Mam akcpetacje rodziny, mam chłopaka, zmiana jakoś tam idzie.

 

I nic z moich dawnych planów się nie spełniło. Planowałam odrzucenie, brak miłości, same problemy itp. A tu guzik. Nie warto nic planować. Trzeba korzystać dopoki mozna. W moim przypadku HRT zmieniło bardzo wiele, a to dopiero 6 miesiąc niecały. Poszłam na grupe, poznałam zajebiste osoby i wzięłam się za siebie. A jakbym tego nie zrobiła, pewno dalej bym tu gderała i gówno bym miała.

 

 

Dobrze napisane, zgadzam się, ale z Magdą także się zgadzam, to kwestia motywacji siebie i najważniejsze, by pamiętać, że to nasze życie i my decydujemy, jak je widzimy, bo to jak je widzimy, będzie kierowało naszymi decyzjami. Jak to mówi Brian Trace "Nieważne skąd pochodzisz, ważne dokąd zmierzasz"

Pozdrawiam 

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:46
[autor]
fteroto pisze:
Jak to czym? Zdrowiem, przyrodą, ogólnie życiem. Wiesz ilu ludzi chciałoby tak żyć tak jak my i mieć nawet ten transseksualizm. Są ludzie skazani na wózek inwalidzki i to już od samych narodzin, rodzą się bez nóg czy rączek i co oni mają powiedzieć?

Nie mówię, że jestem jakoś szczególnie pokrzywdzona przez los. W sumie to nie jestem. Tylko to mnie jakoś nie cieszy, nie czuję się szczęśliwa.


Może właśnie dlatego, że życie potraktowało mnie za lekko, ominął mnie prawdziwy gnój, dlatego nie potrafię docenić tego co mam?

Jak ja Cię świetnie rozumiem. Dokładnie to samo mam. Za wiele szczęścia w moim życiu i czasami się gubię i nie wiem co zrobić. Też czasami myślę, że w ogole to nie zasluguje na to wszystko. Ale staram sie z tym walczyc.
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:50
[autor]
moniczka pisze:
fteroto pisze:
Jak to czym? Zdrowiem, przyrodą, ogólnie życiem. Wiesz ilu ludzi chciałoby tak żyć tak jak my i mieć nawet ten transseksualizm. Są ludzie skazani na wózek inwalidzki i to już od samych narodzin, rodzą się bez nóg czy rączek i co oni mają powiedzieć?

Nie mówię, że jestem jakoś szczególnie pokrzywdzona przez los. W sumie to nie jestem. Tylko to mnie jakoś nie cieszy, nie czuję się szczęśliwa.


Może właśnie dlatego, że życie potraktowało mnie za lekko, ominął mnie prawdziwy gnój, dlatego nie potrafię docenić tego co mam?

Jak ja Cię świetnie rozumiem. Dokładnie to samo mam. Za wiele szczęścia w moim życiu i czasami się gubię i nie wiem co zrobić. Też czasami myślę, że w ogole to nie zasluguje na to wszystko. Ale staram sie z tym walczyc.
Ciekawe, czy można sobie robić wyrzuty, bo się ma za dużo szczęścia?
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 14:55
[autor]

Moniczka, a ja się nie staram z niczym i o nic nie walczę, takie mam lenistwo wpisane w swoją osobowość. Gdybym umiała zaplanować sobie dzień i żyć racjonalnie to miałabym 200x lepsze i ciekawsze życie, mogłabym spełniać marzenia itd.


Mi się wydaje, że naprawdę działa to tak jak mówił Budda - szczęście to nie zaspokajanie potrzeb, ale pozbywanie się potrzeb, stan pełni szczęścia osiąga osoba wyzwolona nawet od potrzeby istnienia.


W tym kontekście nie wiem czy jakakolwiek terapia hormonalna miała w ogóle u mnie sens, skoro wiem, że do niczego mnie to nie zaprowadzi, bo i tak mam za mało wewnętrznej siły, żeby dociągnąć zmianę do końca. Tylko - gdy to zaczynałam myślałam inaczej, że zmienię swoje życie, że zmienię siebie... Jednak siebie jak widać nie da się zmienić, jak nie umiałam żyć jako chłopak tak nie umiem żyć jako dziewczyna.


Ale to jakoś mnie nie rajcuje, ja chciałabym poznawać świat a nie zostawać mistrzynią duchową - szkoda tylko że jestem za leniwa i na jedno i na drugie, bo codzienność mnie nie boli.


Tzw. test realnego zycia.

Test realnego życia trwa od urodzenia do śmierci i przechodzą go i osoby cis i trans. 

A w kontekście, że to niby ma coś dawać osobie ts w ogarnięciu siebie, to mogę tylko parsknąć śmiechem, bo wiem z doświadczenia, że zupełnie nic nie daje. Jak ktoś miał problemy przed zmianą to będzie miał je i po zmianie, jakiś arbitralnei ustalony test ma tu coś pomóc?

zmian: 3, ostatnia: fteroto - 2012.12.22, 15:08
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 15:14
[autor]
fteroto pisze:

Moniczka, a ja się nie staram z niczym i o nic nie walczę, takie mam lenistwo wpisane w swoją osobowość. Gdybym umiała zaplanować sobie dzień i żyć racjonalnie to miałabym 200x lepsze i ciekawsze życie, mogłabym spełniać marzenia itd.


Mi się wydaje, że naprawdę działa to tak jak mówił Budda - szczęście to nie zaspokajanie potrzeb, ale pozbywanie się potrzeb, stan pełni szczęścia osiąga osoba wyzwolona nawet od potrzeby istnienia.


W tym kontekście nie wiem czy jakakolwiek terapia hormonalna miała w ogóle u mnie sens, skoro wiem, że do niczego mnie to nie zaprowadzi, bo i tak mam za mało wewnętrznej siły, żeby dociągnąć zmianę do końca. Tylko - gdy to zaczynałam myślałam inaczej, że zmienię swoje życie, że zmienię siebie... Jednak siebie jak widać nie da się zmienić, jak nie umiałam żyć jako chłopak tak nie umiem żyć jako dziewczyna.


Ale to jakoś mnie nie rajcuje, ja chciałabym poznawać świat a nie zostawać mistrzynią duchową - szkoda tylko że jestem za leniwa i na jedno i na drugie, bo codzienność mnie nie boli.

Mam przyjaciółkę, która także twierdziła, że nie ma sił, że nie ma powodów do szczęścia itd. Po długich rozmowach ze mną, zaczyna widzieć, ile osób dobrych ją otacza, ile ma siły w sobie, że ma powody do radości, że ma wielkie możliwości i jest wyjątkowa. Fteroto Ty też masz na pewno w sobie tą siłę i radość. Pytanie, masz pasję? marzenia? masz uczucia? Potrzebujesz jakiegoś powera w życiu. Coś, co obudzi w Tobie kocice. Najłatwiej osiągnąć to, przełamując monotonnie, zrobić coś szalonego, dobrego, jak np wakacje i wyluzować na maksa. Znaleźć cel. Ludzie często tracą wiarę w sobie, jak nie mają celu, to cel i droga napędza nasze serca.
Ja wierzę w Ciebie, odnajdziesz drogę swoją :)

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 15:19
[autor]

Mam dużo celów i otacza mnie za dużo wręcz przyjaznych mi ludzi, więc powodów do szczęścia na pewno mam masę - tylko to samego szczęścia mi nie daje, a celów i tak nie realizuję i wiem, że nie zrealizuję, bo po prostu taka już jestem, że wolę tracić czas na pierdoły niż na rzeczy konstruktywne.


To jest kwestia mentalności a nie otoczenia. Niektórzy mają już taką kontrukcję psychiczną że nigdy nie będą zadowoleni z życia.

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 15:45
[autor]
fteroto pisze:

Mam dużo celów i otacza mnie za dużo wręcz przyjaznych mi ludzi, więc powodów do szczęścia na pewno mam masę - tylko to samego szczęścia mi nie daje, a celów i tak nie realizuję i wiem, że nie zrealizuję, bo po prostu taka już jestem, że wolę tracić czas na pierdoły niż na rzeczy konstruktywne.


To jest kwestia mentalności a nie otoczenia. Niektórzy mają już taką kontrukcję psychiczną że nigdy nie będą zadowoleni z życia.

Uważam, że się mylisz trochę,ale to moja opinia i odczucia. Wierzę że ludzie z natury mają szczęście w sobie, zobacz na małe dzieci, są szczęśliwe, nie potrzebują wiele do niego, są bo to naturalne, rodzimy się z tym. Potem efekty zewnętrze psują nas mózg. Bo patrzymy, na to co mają i uzależniamy się od stereotypów, przedmiotów i opinii innych. Szczęście, to droga, a nie cel. Jak znajdziesz coś, co ci daje satysfakcję, to będziesz szczęśliwa.
Polecam filmiki....

zmian: 1, ostatnia: karolciakosmyk - 2012.12.22, 15:48
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 18:29
[autor]
moniczka pisze:

A ja mam gdzies innych ludzi i ich problemy.

Ah oh, jak mi tego brakowało.

Moniko Droga, nawet nie wiesz jak bardzo tęskniłam za Tobą i Twoimi postami które są jak zawsze pełne serdeczności. ;p

Re: Trans-lenie 2012.12.22, 18:35
[autor]
moniczka pisze:

A i jeszcze jedno. Magda, tak czesto poruszasz tematyke tego SRS, że ja już naprawde nie rozumiem. Czy naprawde ta neowagina, to dla Ciebie najwazniejsza rzecz na swiecie? Co zamierzasz po SRS wymarzonym, chodzic bez majtek po ulicy?

Tak, ta neowagina jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy których pragnę. Nie akceptuję swojego penisa, brzydzę się nim i marzę tylko o tym aby zamiast niego była tam neowagina.


I po SRS nie zamierzam chodzić bez majtek po ulicy ale zamierzam po prostu czuć się dobrze we własnym ciele. Taki mój komfort psychiczny ale pewnie wg Ciebie to taki mój kaprys.
zmian: 1, ostatnia: julita_borowska - 2012.12.23, 07:31
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 18:47
[autor]
Kobietki, bez zgryźliwości, po co się kłócić miedzy sobą? dajcie sobie
Zobaczcie jak Safiya ładnie napisała temat, nie urażajac nikogo, kulturalnie i metorycznie z klasą, można rozmawiać ze sobą, bez dokuczliwości. Każda ma prawo do swojej opinii i poglądów i nie powinna atakować innych za to, no i warto poczytać mój poradnik

Amen, kropka i basta :) będę rozstawiać, jak niedobra ciocia :)
Re: Trans-lenie 2012.12.22, 18:52
[autor]
moniczka pisze:
Ważniejsze są inne rzeczy. Asymiliacja ze spoleczenstwem, wyglad, zachowanie, bycie sobą. A na to trzeba czasu. Tzw. test realnego zycia.
Z tym się z Tobą całkowicie zgadzam. Ta asymilacja jest ważniejsza, bo co mi po pochwie skoro ludzie dalej będą odbierali mnie jako faceta w damskich ciuszkach.
Rozumiem to dokładnie co chcesz mi przekazać.
I to nie jest tak że ja mam już zaplanowane co gdzie i jak z SRS. :D
Teraz powalczyłam z zarostem, chcę rozpocząć HRT a SRS to wykonam dopiero za około 2 lata a może i później. Tylko że ja zakładam opcję SRS że chcę przejść tą operację.
Ale wiem że HRT swoją drogą ale chcę już teraz upewnić się że będę mogła sfinansować operację SRS, bo prędzej czy później będę chciała ją przejść. Jednak nie mam tego w planie że np. wiosną tego roku biorę kredyt i pod koniec roku 2013 SRS, nie wcale nie.
Też chcę aby to się toczyło wszystko własnym torem, ale chcę się zabezpieczyć i odpowiednio na to przygotować finansowo bo obserwuję inne m/ki i nie wygląda to różowo a raczej tak jak opisała to Safiya w pierwszym poście.

Zgadzam się całkowicie z tym co napisałaś. Właśnie wciąż funkcjonuję jako chłopak ale ludzie mylą mnie z dziewczyną.
Teraz kiedy tylko jestem we Wrocławiu to staram się być tam jako ONA i przyznam że nie wychodzi mi to najlepiej. :/
Moje główne mankamenty to makijaż i ubiór. Co do robienia makijażu to jestem ogromną amatorką, a w kwestii ubioru to jestem totalnym bezguściem. Kompletnie nie potrafię ani dobrać odpowiedniego koloru pudru ani dobrze ubrać jak dziewczyna w moim wieku.
Więc potrzebna mi jakaś trans eM/kowa koleżanka. Jak mieszkacie w okolicach Oleśnicy albo Sycowa to się odezwijcie bo boję się że jestem sama na mojej zabitej dechami wiosce. :DD
Re: Trans-lenie 2012.12.23, 01:04
[autor]
fteroto:
A mnie zastanawia jak ludzie robią że są tacy szczęśliwi - wchodząc na to czy inne forum widzę tylko jak inni cieszą się życiem mimo trudności itp., szkoda tylko że sama jakoś tak nie umiem, i trudno mi zaakceptować że jestem gorsza od innych i zawsze będę, ze jestem fizycznie mężczyzną i żeby zmienić ten fakt i w miarę utrzymać potrzeba mi lat ciężkiej pracy której nawet nie zaczęłam bo jestem na to za leniwa. A czas ucieka i niedługo minie wszystko co jeszcze mam - passing, możliwości kariery, znalezienia sobie kogoś, rodziny itp...


Bo życie to nie tylko to :) Życie to też zaje***** film w telewizji, książka przy której czytaniu zapominasz o całym świecie, letnie popołudnie kiedy leżysz leniwie na plaży wiedząc, że nie goni Cię żaden termin i rozkoszując się zapachami lata, grudniowy wieczór przy kominku... czy cokolwiek co lubisz! :)

Ale wiesz co... w sumie bardzo przypominasz mi siebie, ja przed leczeniem też się tym wszystkim nie potrafiłem cieszyć...Musiałem zacząć leczenie żeby nauczyć się radości życia.
Ale nawet mimo tego, nie wszystkie z tych uczuć zniknęły, tylko że teraz potrafię odsuwać je na bok :)


Magdalena:
My z naszym transseksualizmem wcale nie mamy najgorzej. Przestańmy robić z siebie męczenników i jeszcze tego aby rodzina i bliscy się dla nas poświęcali. Ciągle tylko my i ten nasz transseksualizm.


Zgadzam się z Tobą, że transseksualizm to nie jest najgorsze co może być ALE jest to trudniej zrozumiałe przez otoczenie niż wszystko to co wymieniłaś. Na tym polega nasz dramat.


Magdalena:
Bo jeśli ktoś na prawdę chce przejść operację SRS to ją przejdzie w Polsce lub za granicą. A jeśli za granicą i chce tego to tak jak mówię trzeba się zdecydować co jest dla nas ważniejsze, nowy samochód, inne pierdoły czy ta operacja.


I to nie jest ok, że w ogóle musimy takich wyborów dokonywać.


@Karolcia
Super przypowieść :)
Re: Trans-lenie 2012.12.23, 02:28
[autor]

Poruszyliście ciekawy wątek "co jest najważniejszym, wymiernym skutkiem tranzycji"

ja widzę, że sa trzy, dla każdego inaczej cenne i niezależne od siebie:

 

1) zmiana życia - roli społecznej , ubiorów, sposobu bycia

2) zmiana płci w  dokumentach

3) zmiana budowy ciała majaca na celu maksymalne upodobnienie do tej dobrej płci

 

Mnie w "mojej bajce" zaskakuje, to ze tak niewiele można sobie wyobrazić na poważnie, dopóki się tego nie dotknie. Dla mnie przez długi czas najważniejsza była zmiana dokumentów, później "zmiana życia" i dalej dopiero - "operacje" 

Na razie dosyć bezpiecznie bawię się zmianą wizerunku majaca na celu "mimwolny" passing na surowo - czyli bycie uznana za kobietę nie mając na sobie ciuchów zarezerowanych dla kobiet, makijazy, biżuterii. Staram się robić to wszędzie gdzie byłam do tej pory anonimowa. Wszystkie udane próby "uchodzenia" na ulicy, w sklepach za babkę jaraja mnie jak cholera - wiadomo, ale jeszcze bardziej twórcze dla myslenia sa próby kończace sie "proszę Pana" - dzieki takim dołujacym przezyciom zmierzyłam się na powaznie z uczuciem - co jeśli zrobię "coming out", dostanę w końcu dobre dokumenty i..... co mi to da. Czy uchroni od usłyszenia przy kasie w sklepie - Porsze Pana? :) Czy makup to zmieni, czy kiecka i szpilki to zmienią? - jeśli nie to dopiero mam przekichane. No bo co? - na czole sobie wytatuuję - Jestem kobietą!!!! Po wyrzuceniu z damskiego kibla bedę się okazywała dokumentami i co...policjanatka wezwana pierwotnie do zboczeńca w damskim kiblu pójdzie ze mną zrobić siku? :) :) :)

I....? :)

 

A co do lenistwa.

A jakie efekty sie liczą "na plus"?

-edukacja - zaliczam

-praca, samowystarczalność -też zaliczam

-asymilacja w społeczeństwie - zaliczam, aczkolwiek z tendencją do spadku wraz z wiekiem

-założenie rodziny - zaliczam

-wydanie potomstwa- zaliczam

- korekcja płci - HRT i SRS - NIE ZALICZAM , mając 37lat  :)

 

No i teraz pytanie - czy to znaczy , że jestem trans-leniem czy nie? Czy jeśli nie żyję w dobrej płci to nie zrobiłam nic czy "nie zrobiłam tylko tego" :)

 

 

Też 

Re: Trans-lenie 2012.12.23, 10:24
[autor]
magdalena pisze:
moniczka pisze:

A i jeszcze jedno. Magda, tak czesto poruszasz tematyke tego SRS, że ja już naprawde nie rozumiem. Czy naprawde ta neowagina, to dla Ciebie najwazniejsza rzecz na swiecie? Co zamierzasz po SRS wymarzonym, chodzic bez majtek po ulicy?

Tak, ta neowagina jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy których pragnę. Nie akceptuję swojego penisa, brzydzę się nim i marzę tylko o tym aby zamiast niego była tam neowagina.


I po SRS nie zamierzam chodzić bez majtek po ulicy ale zamierzam po prostu czuć się dobrze we własnym ciele. Taki mój komfort psychiczny ale pewnie wg Ciebie to taki mój kaprys.

Nie kaprys, ale Monika ma rację. Neowagina to meta, potem nie trzeba już nic. Natomiast zaczynać z myślą o tym i całą zmianę opierać o SRS to błąd. Mówisz mój komfort - uwierz, znacznie bardziej komfortowo czulabys sie gdyby nikt nie mial watpliwosci dot. twojej płci nie patrząc ci w majtki. To ciężka praca i to jest kwintesencją zmiany, właśnie ta praca nad sobą.
Re: Trans-lenie 2012.12.23, 11:32
[autor]
fizia pisze:

Wszystkie udane próby "uchodzenia" na ulicy, w sklepach za babkę jaraja mnie jak cholera - wiadomo, ale jeszcze bardziej twórcze dla myslenia sa próby kończace sie "proszę Pana" - dzieki takim dołujacym przezyciom zmierzyłam się na powaznie z uczuciem - co jeśli zrobię "coming out", dostanę w końcu dobre dokumenty i..... co mi to da. Czy uchroni od usłyszenia przy kasie w sklepie - Porsze Pana? :)
A ja właśnie teraz nie wychodze ubrana jeszcze jak cis kobieta. Swoje włosy mam krótkie i w nich tez jestem brana za kobietę, zakładam więc perukę aby mieć dłuższe i wtedy większość ludzi zwraca się do mnie per Pani czy to w sklepie czy w kasie aby kupić bilet. Do tego mam tylko kobiece spodnie a resztę... buty marki adidas tylko że męskie, bluza męska, kurtka typowo męska. :DD
I nie wszyscy zwracają się do mnie na per Pani no ale jak wychodzę tak całkowicie jako Ona to już mi to bardziej wychodzi. :) Jednak przyznam że nie zawsze. mam jabłko Adama które dość mocno się u mnie odznacza zwłaszcza teraz kiedy tracę wagę.

Re: Trans-lenie 2012.12.23, 12:32
[autor]
wendigo pisze:

@Karolcia
Super przypowieść :)
Dziękuje Wendigo, miło, ze komuś się podoba

Re: Trans-lenie 2012.12.23, 13:54
[autor]
wendigo pisze:
Zgadzam się z Tobą, że transseksualizm to nie jest najgorsze co może być ALE jest to trudniej zrozumiałe przez otoczenie niż wszystko to co wymieniłaś. Na tym polega nasz dramat.   

Złudzenie.

Wolałbyś, żeby ludzie rozumieli Cię tak dobrze, jak rozumieją osoby niepełnosprawne? 

Na przykład żeby założyli, że skoro nie widzisz, to również nie słyszysz, a jeśli nawet przypadkiem słyszysz, to nie rozumiesz, co się do Ciebie mówi?

Albo że skoro się nietypowo poruszasz, to zdumiewające, że w ogóle masz jakieś osobiste cechy i np. rozumiesz, że to z Ciebie śmieją się w Twojej obecności albo jesteś w stanie wykonywać jakąś pracę wymagającą przeciętnej inteligencji? 

Albo żeby myśleli, że skoro jesteś niepełnosprawny psychicznie (bo np. rozwala Cię stres, z którym pełnosprawni ludzie jeszcze dają sobie radę), to na pewno słyszysz głosy i prędzej czy później rzucisz się na nich z siekierą?


wendigo pisze:
Magdalena:
Bo jeśli ktoś na prawdę chce przejść operację SRS to ją przejdzie w Polsce lub za granicą. A jeśli za granicą i chce tego to tak jak mówię trzeba się zdecydować co jest dla nas ważniejsze, nowy samochód, inne pierdoły czy ta operacja.


I to nie jest ok, że w ogóle musimy takich wyborów dokonywać.
O rany, mało to ludzi musi wybierać, na co chce wydać swoje pieniądze? Kto inny chciałby kupić samochód, ale mu zależy na wysłaniu dziecka na studia do wielkiego miasta - i co, to jest bardziej fair?
Re: Trans-lenie 2012.12.23, 14:35
[autor]
safiya pisze:
Mówisz mój komfort - uwierz, znacznie bardziej komfortowo czulabys sie gdyby nikt nie mial watpliwosci dot. twojej płci nie patrząc ci w majtki. To ciężka praca i to jest kwintesencją zmiany, właśnie ta praca nad sobą.

O to chodzi !!!!!!!!:)              ..... :(            .......:)


Re: Trans-lenie 2012.12.23, 20:50
[autor]
Marcin:
Złudzenie.
Wolałbyś, żeby ludzie rozumieli Cię tak dobrze, jak rozumieją osoby niepełnosprawne?
Na przykład żeby założyli, że skoro nie widzisz, to również nie słyszysz, a jeśli nawet przypadkiem słyszysz, to nie rozumiesz, co się do Ciebie mówi?
Albo że skoro się nietypowo poruszasz, to zdumiewające, że w ogóle masz jakieś osobiste cechy i np. rozumiesz, że to z Ciebie śmieją się w Twojej obecności albo jesteś w stanie wykonywać jakąś pracę wymagającą przeciętnej inteligencji?
Albo żeby myśleli, że skoro jesteś niepełnosprawny psychicznie (bo np. rozwala Cię stres, z którym pełnosprawni ludzie jeszcze dają sobie radę), to na pewno słyszysz głosy i prędzej czy później rzucisz się na nich z siekierą?


Wiesz co... może niepełnosprawność psychiczną pomińmy (bo w sumie TS jest tak traktowany czasem), ale fizyczna - tak, wolałbym aby ludzie nadinterpretowali to czego nie mogę, niż że mogę coś czego w istocie nie mogłem (mówię tu zwłaszcza o okresie sprzed leczenia).
Przede wszystkim jednak uważam, że przejaskrawiasz - ludzie jednak bardziej współczują osobie niepełnosprawnej niż transowi.


Marcin:
O rany, mało to ludzi musi wybierać, na co chce wydać swoje pieniądze? Kto inny chciałby kupić samochód, ale mu zależy na wysłaniu dziecka na studia do wielkiego miasta - i co, to jest bardziej fair?


Oczywiście, że bardziej - to jest bowiem jego decyzja - dla siebie czy dla dziecka. Co innego wybór pomiędzy dwoma rzeczami dla siebie, z których jedna jest niezbędna do życia, a druga też by się przydała (bo wszyscy inni mają). Oczywiście, że są i ludzie, którzy muszą podobne albo i wyższe sumy wydawać na leczenie (bo NFZ czegośtam nie refunduje) a jest to leczenie być może jeszcze bardziej dla życia niezbędne - no ale nikt nie mówi że i oni nie mają ciężko.
zmian: 1, ostatnia: wendigo - 2012.12.23, 20:54
Re: Trans-lenie 2012.12.24, 08:31
[autor]
wendigo pisze:
Wiesz co... może niepełnosprawność psychiczną pomińmy (bo w sumie TS jest tak traktowany czasem), ale fizyczna - tak, wolałbym aby ludzie nadinterpretowali to czego nie mogę, niż że mogę coś czego w istocie nie mogłem (mówię tu zwłaszcza o okresie sprzed leczenia).
Przede wszystkim jednak uważam, że przejaskrawiasz - ludzie jednak bardziej współczują osobie niepełnosprawnej niż transowi.   

"Jest tak traktowany CZASEM" to co innego niż autentyczne doświadczenia osoby, która naprawdę jest niepełnosprawna psychicznie i oprócz tego, że jest tak traktowana cały czas, to jeszcze, cóż, jest niepełnosprawna - często w sposób utrudniający radzenie sobie z takim stresem.

Odnośnie niepełnosprawności fizycznej - nadinterpretacje że ktoś coś może też się zdarzają, powiedziałbym, że nagminnie - chociaż to raczej ślepota na czyjeś niemożliwości. I, przypominam, dotyczy płaszczyzny fizycznej, czyli bywasz de facto bezradny i skazany na zależność od kogoś z kim nie chcesz mieć nic wspólnego. I co prawda to wykracza poza lepsze rozumienie, ale chciałem Ci przypomnieć, że często nie masz "okresu przed leczeniem" i "okresu po leczeniu" i musisz żyć ze świadomością, że nigdy nie będzie lepiej.

I nie wiem, gdzie przejaskrawiam, bo podałem konkretne sytuacje, natomiast wiem, że osoby niepełnosprawne często skarżą się na nadmiar współczucia idący w litowanie się. 


wendigo pisze:
Oczywiście, że bardziej - to jest bowiem jego decyzja - dla siebie czy dla dziecka. Co innego wybór pomiędzy dwoma rzeczami dla siebie, z których jedna jest niezbędna do życia, a druga też by się przydała (bo wszyscy inni mają).

Wszyscy inni mają...? Kiedy ostatnio byłeś w Polsce...? Większość moich znajomych (cis) samochodów aktualnie NIE MA. Albo nigdy ich nie było stać, albo mieli, ale sprzedali, bo np. koszty utrzymania samochodu były za wysokie, stracili pracę, potrzebowali kasy na coś innego, pracodawcy zalegają im z wypłatami, etc. Są też nadal tacy, którzy samochodu nie chcą. 


Poza tym tranzycja to też jest decyzja, są ludzie, którzy nie traktują tranzycji jako niezbędnej do życia...

I jestem BARDZO ciekaw, co odpowiedziałaby któraś z obecnych tu osób trans będących równocześnie rodzicami dbającymi o dobro swoich dzieci.

Re: Trans-lenie 2012.12.24, 11:28
[autor]
Wielu ludzi ma o wiele gorzej niż my i ten nasz transseksualizm to jest pikuś w porównaniu do tego co mają niektórzy.

Przykładem mogą być ludzie chorzy na SM. Jeżeli ktoś w jakimkolwiek stopniu wie co się dzieje w tym kraju to wie że tym ludziom nasz NFZ refunduje leczenie tylko przez 5 lat... Na kolejny okres czasu muszą leczyć się sami i sami zdobywać fundusze na leki które kosztują nawet 3/4 tys zł, jeśli nie będą się leczyć to choroba postępuje i często niestety trafiają na wózek inwalidzki :/
I co ktoś z Was chce się zamienić na SM? Bo ja nie, już wolę mieć ten cały transseksualizm.
Re: Trans-lenie 2012.12.24, 11:44
[autor]
magdalena pisze:
Wielu ludzi ma o wiele gorzej niż my i ten nasz transseksualizm to jest pikuś w porównaniu do tego co mają niektórzy.

Przykładem mogą być ludzie chorzy na SM. Jeżeli ktoś w jakimkolwiek stopniu wie co się dzieje w tym kraju to wie że tym ludziom nasz NFZ refunduje leczenie tylko przez 5 lat... Na kolejny okres czasu muszą leczyć się sami i sami zdobywać fundusze na leki które kosztują nawet 3/4 tys zł, jeśli nie będą się leczyć to choroba postępuje i często niestety trafiają na wózek inwalidzki :/
I co ktoś z Was chce się zamienić na SM? Bo ja nie, już wolę mieć ten cały transseksualizm.
To wszystko, to dowód na pewną prawdę, wszystko zależy od naszej interpretacji, czyli to My kształtujemy sobie nasze życie. Najprostszy przykład, dwóch ludzi ma te same porażki, jeden mówi, nic mi nie wychodzi, wszystko to jest do kitu, nie nadaje się i to na pewno wina Polityków :) Druga osoba mówi, nowe doświadczenie, nowa lekcja, jestem coraz bliżej sukcesu, to mnie nie złamie, dam radę. Pytanie logiczne, komu pójdzie lepiej w życiu? :) ehh, taka mała refleksja przed wigilią :)

A ja jestem już nastawiona na powiedzenie rodzicom, ale nadal nie jestem pewna co do zmian :)
Re: Trans-lenie 2012.12.24, 11:56
[autor]
karolciakosmyk pisze:
A ja jestem już nastawiona na powiedzenie rodzicom, ale nadal nie jestem pewna co do zmian :)
Jeśli jesteś w pełni niezależna to możesz powiedzieć o sobie rodzicom, a co oni z tym zrobią to jest juz ich wybór.
Jeżeli nie jestes pewna do zmian to wciąż masz jakieś wątpliwości.
Powinnaś zacząć chodzić do jakiegos dobego psychologa ktory miał juz kontakt z osobami trans. I jeszcze najważniejsze to oczym pisały inne dziewczyny to to abyś zaczęła obserwować samą siebie.
Może czasem nawet spróbój wyjśc na ulice do ludzi jako kobieta, w ubraniu kobiecym, jeśli wciąż masz krótkie włosy to polceam jakąś dobrą perukę, zrób sobie delikatny makijaż ale taki naturalny nie taki z masą tapety od razu. ;)
Musisz sama zobaczyć jak się wtedy czujesz, czy np. jak podejdziesz do ulicznego straganu kupić kilo jabłek to czy sprzedawca obierze Cię jako zwykłą CIS kobietę czy wciąż Pana.

A jako że bardzo Cię polubiłam Karolciu, Życzę Ci aby wszytko poszło dobrze.
Trzymam kciuki.
No i Wesołych Świąt. :)
Re: Trans-lenie 2012.12.24, 21:27
[autor]
I co ktoś z Was chce się zamienić na SM?

A czy ktoś chce się zamienić na życie na małej afrykańskiej wsi bez perspektyw i w czasie wojny?

 

Takich rzeczy jest wiele. Mnie to jakoś nie pociesza mimo wszystko. Nie mówię tego po to żeby się poużalać jak mi źle i jak to zostałam pokrzywdzona przez życie - nie, obiektywnie moje życie i wielu osób stąd jest świetne i pełne perspektyw, ale to nie daje uczucia szczęścia. Logicznym rozumowaniem do tego uczucia się nie dojdzie - a przynajmniej ja nie umiem.

 

w sumie bardzo przypominasz mi siebie, ja przed leczeniem też się tym wszystkim nie potrafiłem cieszyć...Musiałem zacząć leczenie żeby nauczyć się radości życia.

Po rozpoczęciu leczenia to przez kilka miesięcy też się pocieszyłam życiem, ale to było którkie i chwilowe.

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.12.24, 21:30
Re: Trans-lenie 2012.12.24, 22:57
[autor]
fteroto pisze:
I co ktoś z Was chce się zamienić na SM?

A czy ktoś chce się zamienić na życie na małej afrykańskiej wsi bez perspektyw i w czasie wojny?

 

Takich rzeczy jest wiele. Mnie to jakoś nie pociesza mimo wszystko. Nie mówię tego po to żeby się poużalać jak mi źle i jak to zostałam pokrzywdzona przez życie - nie, obiektywnie moje życie i wielu osób stąd jest świetne i pełne perspektyw, ale to nie daje uczucia szczęścia. Logicznym rozumowaniem do tego uczucia się nie dojdzie - a przynajmniej ja nie umiem.

 

w sumie bardzo przypominasz mi siebie, ja przed leczeniem też się tym wszystkim nie potrafiłem cieszyć...Musiałem zacząć leczenie żeby nauczyć się radości życia.

Po rozpoczęciu leczenia to przez kilka miesięcy też się pocieszyłam życiem, ale to było którkie i chwilowe.

Z tym szczęściem to różnie bywa, czytałam o historiach, gdzie osoby cały życie biegały za sukcesami, kasą i sławą, władzą i szacunkiem, by stwierdzić, że szczęście im uciekło i się nie znalazło, że to nie jest to. Nie chce filozofować za bardzo, ale często słyszę i czytam, że szczęście to droga, a nie cel. Co daje do myślenia, że nie można iść znaleźć szczęście, tylko trzeba je poznać, tu i teraz, co oznacza, że to jest w Nas. (Oczywiście, to tylko teoria, dobra, ale nie zawsze tak jest, sama często mam doła i chce mi się płakać, bo nie jestem sobą, bu udaje dla ludzi, bo czuję się spętana, nie kochana i samotna, bo mam pragnienia, których nie mogę spełnić) Lecz staram się cały czas myśleć, że szczęście jest we mnie, wystarczy w nie uwierzyć, a gdy pomagam komuś i ktoś mi mówi, lub piszę, dziękuje, to na mojej twarzy pojawia się uśmiech i duma, że mogłam pomóc, że jestem wartościowa, że jednak warto żyć. Lubię także pisać z przyjaciółmi, którzy są pozytywni, zawsze szczęśliwi i o wszystkich mówią dobrze, zawsze myślą pozytywnie i otaczają się piękną energią, którą się czuję. Jestem wdzięczna za takie osoby.


Re: Trans-lenie 2012.12.24, 23:50
[autor]
@Marcin
Nie wiem jak lepiej ująć co mam na myśli, może przytoczę pewną wypowiedź Fizi z innego tematu na tym forum, zapisałem ją sobie, bo bardzo mi się spodobała:

"jak się rodzi dziecko bez rąk to łatwiej w to uwierzyć. Transseksualisci ciagle walczą aby znaleźć sposób na pokazanie swojego problemu. Bo jak czegos nie widać "na oko" to pozornie tego nie ma. A jest, po prostu."

może teraz lepiej widać to co chcę powiedzieć, czym się różnimy.
Kiedy ludzie słyszą o dziecku bez rąk, mówią: biedne niewinne dziecko, no cóż takie się urodziło.
Kiedy słyszą o ts: wariat, w d*** mu się poprzewracało, że chce się na babę przerabiać.
/oczywiście jasne, że nie wszyscy, ale to pewna tendencja/


Marcin:
Wszyscy inni mają...? Kiedy ostatnio byłeś w Polsce...?


No teraz jestem ;) Ok, może za bardzo zapatrzyłem się w swoją rodzinę... ale to jest tak: ja i moje kuzynostwo dostaliśmy to samo, dostaliśmy takie same szanse finansowe. Oni mają (np. samochody), ja mam blizny. No dziękuję Bogu, że w ogóle coś dostałem, bo inaczej to i na te blizny musiałbym ciężko zapracować. Ale chodzi o sam fakt. Wiadomo - nic na to nie poradzę i nie myślę o tym jakoś często bo i po co się zadręczać. Ale czasem sobie o tym przypominam i jest mi przykro. Po prostu.
Re: Trans-lenie 2012.12.25, 00:17
[autor]
Ja nie wiem czy typowy leń ale miałam spryt życiowy.
Przed leczeniem mówiłam że mam astmę i wszyscy w szkole uważali żeby mi krzywda nie stała (ja miałam astme ale ataki miałam kilka razy na rok).
Umiałam udawać różne dolegliwości na maxa. I szkołę skończyłam bez większego wysiłku tylko stresik na maturze.

Co do mnie to mam jedną zasadę nie wzięłam bym kasy od mojej biednej spracowanej mamy.
od byłych panów) czy zapomoga, czy zasiłek - bez wyrzutów sumienia ja też wycierpiałam.
Szanuje siebie i jak jestem przeziębiona to biorę zwolnienie z pracy i kuruje się. Bo zdrowie jedno mam.
Jakbym miała dziecko to kochałabym ale nie wypruwałabym się zupełnie bo to toksyczne np: jakby studiowało ambitny kierunek to dałabym pieniądze ale jak np marketing to kazałabym iść do pracy i zaocznie. Jeśli dziecko nie chciałoby studiować i zrobiło fajny zawód cieszyłabym się co do szkoły to do żadnej prywatnej płatnej tylko zwykłej państwowej. Nie płaciłabym jak jest możliwość darmowej edukacji. I tak kto chce się uczyć to uczy a kto nie to nie.
Co do aut- nie interesują mnie nawet marek nie znam zresztą miałam epizod epilepsi  więc prowadzenie niemożliwe i nie ubolewam nad tym.
Re: Trans-lenie 2012.12.25, 08:28
[autor]
wendigo pisze:
@Marcin
Nie wiem jak lepiej ująć co mam na myśli, może przytoczę pewną wypowiedź Fizi z innego tematu na tym forum, zapisałem ją sobie, bo bardzo mi się spodobała:

"jak się rodzi dziecko bez rąk to łatwiej w to uwierzyć. Transseksualisci ciagle walczą aby znaleźć sposób na pokazanie swojego problemu. Bo jak czegos nie widać "na oko" to pozornie tego nie ma. A jest, po prostu."

może teraz lepiej widać to co chcę powiedzieć, czym się różnimy.
Kiedy ludzie słyszą o dziecku bez rąk, mówią: biedne niewinne dziecko, no cóż takie się urodziło.
Kiedy słyszą o ts: wariat, w d*** mu się poprzewracało, że chce się na babę przerabiać.
/oczywiście jasne, że nie wszyscy, ale to pewna tendencja/


Marcin:
Wszyscy inni mają...? Kiedy ostatnio byłeś w Polsce...?


No teraz jestem ;) Ok, może za bardzo zapatrzyłem się w swoją rodzinę... ale to jest tak: ja i moje kuzynostwo dostaliśmy to samo, dostaliśmy takie same szanse finansowe. Oni mają (np. samochody), ja mam blizny. No dziękuję Bogu, że w ogóle coś dostałem, bo inaczej to i na te blizny musiałbym ciężko zapracować. Ale chodzi o sam fakt. Wiadomo - nic na to nie poradzę i nie myślę o tym jakoś często bo i po co się zadręczać. Ale czasem sobie o tym przypominam i jest mi przykro. Po prostu.

Przyjmuję do wiadomości porównanie i wydaje mi się, że rozumiem o co Ci chodzi, ale dla mnie to piekielnie krótkowzroczne podejście. Oprócz tego namacalnego dowodu, że brak rąk dziecka to fakt i żaden kaprys, a dziecku się współczuje (...i cofnijmy się teraz o 100-200 lat albo zmieńmy kulturę na taką, gdzie trzeba zadbać o siebie i porozmawiajmy), dziecko bez rąk zawsze będzie miało bardziej przerąbane. Ludzie będą się nad nim litowali, będa odbierali mu prawo do intymności, będą dopowiadać sobie w myślach, co jeszcze jest z nim nie tak, prawdopodobnie dodatkowo ograniczali jego możliwości, uznają, że nie wolno mu zakładać rodziny, no bo jak to... Dziecko nie będzie miało wizji, że pójdzie sobie do paru lekarzy, dostanie trochę tabletek czy zastrzyków, przejdzie kilka ciężkich operacji i rozprawę sądową i nagle ręce odzyska - nie, będzie skazane na brak rąk w świecie, w którym nikomu nie przychodzi do głowy (tak z automatu), że można rąk nie mieć.

"Pod górkę" będzie się zaczynało zaraz po przebudzeniu i trwało przy wykonywaniu praktycznie każdej czynności. Mnie tu się włącza od razu seria wizji typu "no dobra, mam nogi, więc idę do toalety, mam drzwi i co...? stać mnie na specjalnie zaprojektowane mieszkanie, które uwzględnia to, że nie mam rąk? nie stać. więc mam klamkę". A przypadkiem akurat klamki do mojej łazienki nie da się otworzyć nogą - czyli od razu widzę, że będzie ileś jeszcze klamek, które sprawią takiemu człowiekowi większą trudność niż przeciętna, wszystko dlatego, że rozumiejący i niemyślący w kategoriach "w dupie mu się poprzewracało" ludzie nie wpadli na to, że ktoś może nie mieć dłoni zakończonych pięcioma palcami. I jasne, że można się spróbować przystosować, rozwinąć sprawność, tylko tu wracamy do Twojego "to nie fair".

Dlatego NIE ROZUMIEM, po cholerę w ogóle się porównywać. Żeby się umartwiać? Żeby mieć argumenty, jak bardzo życie jest brutalne i jak bardzo kogoś poszkodowało? Przecież te argumenty upadają w codziennym życiu, kiedy ewidentnie mamy bez porównania łatwiej niż osoba bez rąk - bo świat mimo wszystko jest dużo bardziej rękonormatywny niż cisnormatywny. I jak tak porównujesz się z kuzynami, wyobraź sobie, jak mało byś osiągnął - albo jak wiele musiałbyś w to włożyć wysiłku - gdybyś tych rąk nie miał. Samochód...? 


Wracając do rzeczywistości z rękami, taaak, mamy pod górkę. I co z tego? Ja też na bank osiagnąłbym materialnie dużo więcej, gdyby nie różne rzeczy. Tylko że mnie ten tok myślenia nie pociąga, bo przy takiej ilości powodów do użalania się całe życie tkwiłbym w depresji i uciekliby ode mnie wszyscy znajomi. Dlatego celowo NIE MAM papierka na niepełnosprawność, bo nie mieć na piśmie, że coś mnie ogranicza, nawet jeśli naprawdę jestem przez to ograniczany. Ze swojego stada problemów robię swój atut, bo w moich branżach doświadczenie życiowe jest użyteczne. Innymi słowy, coś tam tracę (np. również nie mam samochodu, dwie długie historie; może powinienem to włączyć do archiwum swoich powodów do użalania się nad sobą?), ale coś zyskuję w zamian. Tu mam trudniej, tu mam łatwiej - i powody do umartwiania się znikają, bo nagle mam taką samą sytuację jak wszyscy ludzie wokół, którzy też gdzieś mają trudniej, a gdzieś łatwiej.

Re: Trans-lenie 2012.12.25, 12:41
[autor]
marcin pisze:
taaak, mamy pod górkę. I co z tego? Ja też na bank osiagnąłbym materialnie dużo więcej, gdyby nie różne rzeczy. Tylko że mnie ten tok myślenia nie pociąga, bo przy takiej ilości powodów do użalania się całe życie tkwiłbym w depresji i uciekliby ode mnie wszyscy znajomi. Dlatego celowo NIE MAM papierka na niepełnosprawność, bo nie mieć na piśmie, że coś mnie ogranicza, nawet jeśli naprawdę jestem przez to ograniczany. Ze swojego stada problemów robię swój atut, bo w moich branżach doświadczenie życiowe jest użyteczne.
Świetne podsumowanie ;) Też staram się tak podchodzić do życia, chociaż codziennie trafiam na rzesze malkontentów.
Re: Trans-lenie 2012.12.25, 12:59
[autor]
Słusznie piszecie, że narzekanie nic nie wnosi i tylko zatruwa innym życie, więc nie ma sensu narzekać. To oczywiste.

W sumie można powiedzieć na podstawie tego, że szczęście istnieje w obrazie na zewnątrz, że by innym wokół nas było z nami bardziej komfortowo, bo do umysłu i tak nie wejdą.

Ma to sens, choć faktycznie wymaga nieco pracy aby to osiągnąć i wyćwiczyć.
Re: Trans-lenie 2012.12.25, 13:15
[autor]
fteroto pisze:
W sumie można powiedzieć na podstawie tego, że szczęście istnieje w obrazie na zewnątrz, że by innym wokół nas było z nami bardziej komfortowo, bo do umysłu i tak nie wejdą.

Do umysłu nie wejdą, ale my możemy im trochę to co w naszym umyśle się dzieje przybliżać. I chyba powinniśmy, żeby zupełnie nie zatracić się tylko w naszym myślowym świecie, bo to jest toksyczne też dla nas samych. Jesteśmy istotami społecznymi. A co do szczęścia,  to jeżeli ono jest w Tobie to i widać je na zewnątrz. Przy czym widzą je głównie Ci, którzy sami też są szczęśliwi i pogodzeni z samym sobą.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj