Spotkanie 10.12.2010

  liczba postów: 16
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Spotkanie 10.12.2010 2010.12.07, 09:37
[autor]
Witam

Zapytam wprost
Czy ktoś z Łodzi wybiera się na to spotkanie. Jeśli tak to może się jakoś umówimy, w moim profilu są kontakty.
Ja zdecydowałam się pojechać. Jak co roku mam przed świąteczną chandrę i takie spotkanie dobrze mi zrobi.

I pytanie drugie. Jak długo trwają takie spotkania. Pytam bo w TLK ostatni pociąg do Łodzi jest o 21:20 i boję się czy zdążę. Z drugiej strony następny jest 6 coś. Spędzenie samotnej nocy na dworcu nie bardzo mi się uśmiecha ale w miłym może być super.

pozdrawiam Iwona



Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.09, 06:30
[autor]
Dobra, temat wisi, to się podłączę. Pierwszy raz wybieram się na coś podobnego, możliwe, że z kolegą(pełniącym również funkcję ochroniarza w późniejszych godzinach), może mi któraś bardziej obyta koleżanka powiedzieć, jak to w ogóle wygląda? Znaczy ja sama mam tonę bagażu do zrzucenia, a spotkanie pewnie jednak do nocy nie trwa, mamy tam jakąś kolejność zgromadzenia, etc.? Swoja drogą to mam nadzieję, że przyprowadzenie ewentualne kolegi(i być może za jakiś czas kogoś znacznie więcej) na takie spotkanie to nie jest żadne faux pas?

ps.Nawet jeśli, to mam nadzieję, że uda mi się wywalczyć wyjątek, kolega to już dość przeterminowany termin u nas, gość był przy mnie przez całe najgorsze chwile transformacji, wytrzymał mój tryb drama queen i teraz w dodatku stwierdził, że dla mnie weźmie się za siebie.

Co ciekawe, faktycznie to zrobił, a wszystko zaczęło się 10 lat temu od wspólnego zainteresowania grami bitewnymi... Po prostu nie chciałabym, żeby mój najlepszy przyjaciel musiał czekać pod drzwiami.
zmian: 1, ostatnia: askalz - 2010.12.09, 06:39
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.09, 19:20
[autor]
hello :) ja też jestem z łodzi ,dopiero niedawno zaczęłam brać hormony :) fajnie byłoby wreszcie kogoś poznać.
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.09, 21:51
[autor]
Jak chcesz to moje namiary są w profilach.

Ja jutro jadę na spotkanie. A dokładnie o której to będę wiedziała jutro rano

Iwona
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.10, 20:04
[autor]
I wybrałam się na spotkanie grupy wsparcia do Warszawy. Przełamałam strach o którym pisałam, zebrałam się w sobie i pojechałam.
Na miejscu dowiedziałam się, że spotkania nie będzie, że jest odwołane.
Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Nie wiem czy drugi raz się na to zdecyduję. Z drugiej strony jak patrzę na moje życie to właśnie tak ono wygląda. Kiedy chcę coś zrobić, otworzyć się kiedy robię coś na czym mi zależy to właśnie tak się to zawsze kończy. Nie mam wątpliwości że gdyby istniała loteria w której byłoby 90 losów pełnych i 10 pustych i gdybym mogła losować 10 razy, to wylosowałabym wszystkie puste.

I dlatego tak starannie szykuje plan B, bo jestem przekonana, że plan A który zakłada pozytywny dla mnie wyrok sądu się zawali. Plan B zakończy moją nierówną walkę. Nareszcie będę wolna...... Na zawsze.

Iwona
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.10, 22:59
[autor]
barbwire pisze:
Jak patrzę na moje życie to właśnie tak ono wygląda. Kiedy chcę coś zrobić, otworzyć się kiedy robię coś na czym mi zależy to właśnie tak się to zawsze kończy. Nie mam wątpliwości że gdyby istniała loteria w której byłoby 90 losów pełnych i 10 pustych i gdybym mogła losować 10 razy, to wylosowałabym wszystkie puste.

To ja ci opowiem coś z własnego doświadczenia. Otóż w tym roku przestawiałam sobie różne rzeczy w głowie a jak już przestawiłam, to uświadamiałam sobie, że do tych nowych wynalazków to mnóstwo moich starych rupieci psychicznych nie pasuje, i że je trzeba wyrzucić.

szczęśliwe(?) numerki i maskotki - bzdrua!
ale pecha to przecież mam :p

No i dotarło do mnie, między innymi, że kpiłabym zawsze z każdego kretyna, który wierzy w szczęśliwe numery, talizmany, zajęcze łapki chuchanie na kości. Statystyka to statyka. Podstawiasz do wzoru, wykonujesz odpowiednią liczbę prób średnia zawsze musi wyjść zgodna z matematyką, zatem wszyscy ci zaklinacze szczęśliwego losu wzbudzali tylko mój śmiech i politowanie. A jednocześnie... sama konsekwentnie i bez potrzeby dowodów wierzyłam w swojego życiowego pecha :p

szczęśliwa gwiazda jest w nas
No może nie bezustannie, bo miałam też takie okresy, gdy czułam, że chcę, mogę i że warto. I teraz - zastanawiając się nad tym - doszłam do wniosku, iż:

Jeśli dany nie-pechowy okres wynikał akurat z faktu, iż uwierzyłam akurat, że właśnie los się do mnie uśmiechnął i zaświeciła nade mną szczęśliwa gwiazda, to kończył się zwykle w momencie pierwszego większego potknięcia, które ukazywało mi jasno, iż moja dobra passa właśnie zgasła.

Jeśli natomiast zmieniałam coś i polepszałam w sposób świadomy, zdając sobie sprawę z faktu, co zmieniam i dlaczego, i że to ja sama jestem źródłem swojego dobrostanu i autorką własnej przyszłości, to zmiany i ich efekty były zawsze trwałe.

łyżka i wszechświat
A na koniec opowiem ci jeszcze o tym, jak zrozumiałam, że łyżka nie istnieje. Jest taka scena w Matrixie, gdzie Neo w poczekalni u Wyroczni uczy się zginać łyżeczki siłą woli:
- Nie próbuj,|a wygnij tą łyżkę.
- To niemożliwe.
- Zamiast tego, spróbuj jedynie zdać sobię sprawę z prawdy.
- Jakiej prawdy?
- Że nie ma żadnej łyżeczki.
- Nie ma łyżeczki?
- Wtedy zrozumiesz, że to nie łyżka się wygina. To tylko ty.
No i cytat latami mnie frapował, bo ładny, ale brzmiał jak metafizyka sterowania rzeczywistością Matrixa nijak się mająca do praw rządzących naszą rzeczywistością.

Aż do dnia, w którym nagle sama się "zgięłam" i zobaczyłam jak wszechświat zareagował na moje zgięcie. I chyba nawet wiem, jak to działa.

Po pierwsze: nasze nastawienie do życia jest widoczne dla innych ludzi. Ludzie - nawet nieświadomie - reagują na twoją postawę.

Jeżeli jesteś słońcem, będą iść do ciebie jak do słońca i a czasem nawet  gotowi są przynosić ci wota, z radości, że jesteś.

Jeśli natomiast jesteś mrocznym upiorem cóż... w najlepszym razie dobierzesz sobie innego mrocznego upiora i razem będziecie drzeć szaty nad nędzą tego padołu.

Po drugie: nie postrzegamy nigdy obiektywnie istniejącego wszechświata. Postrzegamy jego odbicie i odwzorowanie w naszej głowie. Ograniczone i subiektywne. I teraz:

Jeżeli postrzegasz wszechświat jako miejsce w ogólności piękne, pełne nowych przestrzeni i możliwości, to tym właśnie wszechświat będzie dla ciebie. I będziesz chcieć penetrować owe przestrzenie i wykorzystywać owe możliwości.

Jeśli natomiast postrzegasz wszechświat jako miejsce w ogólności mroczne, posępne i pełne niebezpieczeństw, cóż... najpewniej będziesz się go starał unikać. Zaciągniesz czarne zasłony w oknach, zapalisz gromnice i będziesz kontemplować ból istnienia przy muzyce Lacrimosy, albo My dying bride.

A po kolejne: to może jest w tym też trochę prawdziwej magii :) Jakieś myślokształty, rezonans kształtotwórczy i splątanie kwantowe pomiędzy neuronami naszego mózgu a tkanką całej czasoprzestrzeni, które przekuwa nasze wizualizacje w materialną rzeczywistość. Nie ważne w sumie jak jest - ważne, że to działa :)
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.10, 23:28
[autor]
Sorka ale z tego co napisałaś niewiele zrozumiała.
Co się zaś tyczy moich słów to porostu opisałam fakt wynikający z długoletnich obserwacji i zmagań.

Iwona
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.10, 23:29
[autor]
barbwire pisze:
I dlatego tak starannie szykuje plan B, bo jestem przekonana, że plan A który zakłada pozytywny dla mnie wyrok sądu się zawali. Plan B zakończy moją nierówną walkę. Nareszcie będę wolna...... Na zawsze.

To nie jest "plan B", to jest poddanie partii wakowerem :P

Zdarzało mi się w życiu, że wiedziałam, iż czeka mnie ciężki okres, że będzie bolało i nie da się tego uniknąć, ale zawsze powtarzałam sobie słynny tekst bohaterki "Przeminęło z wiatrem" - Jutro też będzie dzień.

Wyłączenie się z gry to odebranie sobie wszelkich szans w kolejnych partiach :p
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.10, 23:35
[autor]
barbwire pisze:
Sorka ale z tego co napisałaś niewiele zrozumiała.
Co się zaś tyczy moich słów to porostu opisałam fakt wynikający z długoletnich obserwacji i zmagań.
Ok: to mam dla ciebie test na rzeczywistość: weź kostkę i rzuć nią z 200 razy. Notuj wyniki. Jak będziesz miała o połowę mniej 6 niż jakiejkolwiek innej liczby oczek, to uwierzę w twojego życiowego pecha :)
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.11, 05:49
[autor]
Tak. Pod warunkiem że jeszcze chce się grać. Myślę, że w życiu każdego człowieka są chwile, kiedy ma się ochotę odejść od stolika. Większość o tym myśli a nieliczni po prostu to robią.
Powiem krótko nie wyobrażam sobie abym po ewentualnej przegranej sprawie znowu miała się wbić w męskie ciuchy i udawać faceta.  Teraz prywatnie funkcjonuję jako kobieta, natomiast w pracy wciąż muszę "być" facetem i już to boli jak diabli i zdarza się, że w pracy mam łzy w oczach. Wczoraj rozmawiałam z moją prawniczką i wiem, że taki stan potrwa jeszcze kilka miesięcy i jestem tym przerażona a co dopiero wrócić do udawania w pełnym wymiarze.
Parafrazując słowa Maksia z seksmisji "wolę śmierć niż być mężczyzną".

Iwona
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.11, 11:14
[autor]
barbwire pisze:
Tak. Pod warunkiem że jeszcze chce się grać. Myślę, że w życiu każdego człowieka są chwile, kiedy ma się ochotę odejść od stolika. Większość o tym myśli a nieliczni po prostu to robią.
Powiem krótko nie wyobrażam sobie abym po ewentualnej przegranej sprawie znowu miała się wbić w męskie ciuchy i udawać faceta.  Teraz prywatnie funkcjonuję jako kobieta, natomiast w pracy wciąż muszę "być" facetem i już to boli jak diabli i zdarza się, że w pracy mam łzy w oczach. Wczoraj rozmawiałam z moją prawniczką i wiem, że taki stan potrwa jeszcze kilka miesięcy i jestem tym przerażona a co dopiero wrócić do udawania w pełnym wymiarze.
Parafrazując słowa Maksia z seksmisji "wolę śmierć niż być mężczyzną".

Iwona

Iwonko niezbyt rozumiem z czego wynikają Twoje obawy o przegranie sprawy? Tym bardziej, że korzystasz z pomocy prawniczki, ja i wiele moich znajomych ts bez pomocy żadnych prawników dały sobie bez problemu rade z sądem.

Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.12, 07:56
[autor]
Moje obawy wynikają a raczej są konsekwencją wielu lat samotnej walki, samotnego zmagania się z przeciwnościami losu. Kiedy nie masz żadnego wsparcia, kiedy nie masz się komu wypłakać ani do kogo przytulić kiedy jest ci źle, to naprawdę jest bardzo ciężko. Kiedy szczytem rozrywki jest samotne oglądanie filmu który się ściągnął  z sieci to naprawdę trudno pozytywnie patrzeć na świat.
Ktoś mnie kiedyś zapytał "a gdzie twój wrodzony optymizm", otóż zgubił się gdzieś jakieś 15 lat temu.
Po za tym jestem wrażliwa i zawsze wszystko biorę bardzo mocno do siebie.

Iwona
Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.12, 14:24
[autor]
Iwono. Czasami wystarczy kilka nowych, radosnych doświadczeń, żeby dotarło do nas, że negatywny schemat, w którym ugrzęźliśmy, nie jest jakimś uniwersalnym prawem życiowym, tylko schematem myślenia właśnie.

Poza tym zerknij tutaj:
http://proaktywni.wordpress.com/2006/03/09/proaktywnosc/

Gość, który stworzył teorię proaktywności jako konstruktywnej metody na życie, wymyślił ją, będąc więźniem obozu koncentracyjnego. Nawet w tak skrajnych, wydawałoby się pozbawionych wszelkiej wolności i wyboru warunkach, dostrzegł i docenił znaczenie naszych własnych wyborów dla naszego życia i... przeżycia :)

Aby dokonać zmiany potrzebna jest przestrzeń wolnego wyboru. Wolnego od nawyków, map uzależnień, ocen innych ludzi. Potrzebny jest wybór zgodny z naszym sumieniem, naszymi wartościami, zgodny z nami prawdziwymi a nie nami uwarunkowanymi (czasami dobrze, ale czasami jednak źle). Proaktywność jest właśnie takim zmienionym sposobem działania, w którym między bodźcem a naszą na niego reakcją dajemy sobie przestrzeń na wolny wybór. Wybór wolny od naszych determinizmów, lęków, nieświadomych nawyków.

Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.13, 15:00
[autor]

Iwona 


Kiedy nie masz żadnego wsparcia, kiedy nie masz się komu wypłakać ani do kogo przytulić kiedy jest ci źle, to naprawdę jest bardzo ciężko. Kiedy szczytem rozrywki jest samotne oglądanie filmu który się ściągnął z sieci to naprawdę trudno pozytywnie patrzeć na świat.
Ktoś mnie kiedyś zapytał "a gdzie twój wrodzony optymizm", otóż zgubił się gdzieś jakieś 15 lat temu.


Masz rację, to jest bardzo trudne. Myślę, że wiele z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, jak trudne. Ale widzę, że masz w sobie siłę. Więc gdzieś ten optymizm jeszcze jest - a raczej - nadzieja. Ja myślę, że jeśli to wszystko przetrwałaś, to teraz będzie już tylko lepiej. Jestem przekonana, że znajdziesz wspaniałych przyjaciół, partnera/rkę i będziesz żyć w szcześciu. Dlaczego to piszę? Bo widzę po znajomych, że to bardzo często tak jest - kiedy jest się sobą i niczego się już nie gra, nie ukrywa, to życie staje się prostsze. Życzę Ci wszystkiego dobrego :)

Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.14, 18:04
[autor]
Kochana Iwono. Czytam z prawdziwym żalem, że przyszłaś na spotkanie które tego samego dnia w południe (fakt - za późno) musieliśmy odwołać. Niestety tak stało się, a przyczyna leży po stronie Lambdy - gospodarza obiektu który tego powiadomił nas telefonicznie o konieczności odwołania grupy właśnie tuż przed spotkaniem. Nie zdarzyło się to nigdy przedtem.
Przepraszałam Cię już telefonicznie, kiedy pojawiłaś się na miejscu., Przepraszam jeszcze raz.
Ale nie wyciągaj na z tego złych wniosków. Wypadki się zdarzają. Ten był przykry nie tylko dla Ciebie choć może przede wszystkim, bo była to pierwsza wizyta u nas i dojechałaś na nią z innego miasta.
Statystycznie, wypadki różnego rodzaju zdarzają się po prostu i nie potwierdza to w żaden sposób Twojego pecha.
Przyjmij proszę ciepłe pozdrowienia i przeprosiny.
Ucałowania


Re: Spotkanie 10.12.2010 2010.12.16, 12:56
[autor]

Witam

Od kilku dni próbuję odpisać na ten post ale nie znajduję słów. Proponuję zakończyć wątek.

Być może uda mi się przyjechać na spotkanie 14.01 choć jak patrzę na chaos panujący na kolei i temperatury  na zewntąrz to czarno widzę i to oczywiście tylko wtedy jeżeli mój bużdżet to wytrzyma.

 

Iwona 

na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj