Jestem na zakręcie...

  liczba postów: 35
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 15:37
[autor]
(moje przemyślenia)
Ostatnio moje posty były chyba trochę dokuczliwe i trochę goryczy w nich było, więc jak w jakimś komentarzem kogoś uraziłam, to przepraszam :)

Miałam trudny okres, wszystkie blokady, jakie sobie robiłam, tyle lat, puściły, cała męskość po prostu znikała. Kiedyś walczyłam, by zniszczyć swoją kobiecość, teraz by zniszczyć swoją męskość. Sama świadomość, że oto ja KOBIETA! dumna i nie wstydząca się tego, daje mi ogromną satysfakcje, cieszę się, że jestem kobietą i cieszą mnie drobnostki, że nie muszę udawać przed bliskimi. Ale wzrosła pogarda do ciała, do swojego życia i walka na nowo. Codziennie większe pragnienie, by być kobietą, by móc tak żyć, by w końcu posmakować pełni życia i bycia sobą zewnętrznie. Sprawiło, że każde zdjęcie, każdy film, powoduje emocje, zazdrość, gniew, smutek, podziw, tęsknotę za tym, czego nie mam... wszystko na raz, burza w mózgu. Nawet wpadłam w depresje, nic mi się nie chciało, ani jeść, ani wstawać z łóżka.

Było trzeba wygrać z sobą, powiedzieć sobie, to jeszcze nie koniec, jeszcze czekają mnie walki, a meta gdzieś tam jest. No i tak jakoś skusiło mnie na serial SPARTAKUS, ostatni sezon. Tak mi dało kopa w dupę, że pomyślałam sobie, albo powstanę, albo przegram. Zmienił się mi plan trochę, nie wytrzymam 2 lat, jako facet, dlatego jak najszybciej chce osiągnąć cel, na który potrzebuje z 250tys :)(jestem ambitna) tak sobie wyliczyłam.

I oto jestem na zakręcie, zaczynam mieć efekty, po rocznej nauce w świecie biznesu :) Dlatego, by się skupić na celu, by być jeszcze bardziej skuteczna i nie katować swojej duszy walką, poświęcam się pracy, aż w końcu będę mogła iść na swoje mieszkanie w Gdańsku i zacząć zmianę, żyć, jako Karolina.

Dlatego też, na jakiś czas zniknę z forum, będę rzadziej zaglądać, ale wrócę, wrócę na pewno i opowiem o efektach, wrócę jak będę gotowa zacząć leczenie, bo będę potrzebować pomocy i wsparcia. Więc proszę nie zapomieć o mnie :) Bo teraz nic mnie powstrzyma przed celem, no chyba, że śmierć.

Pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 15:45
[autor]
Calusy kochana, jestes wielka, a marzenia zamienia sie w prawde i rzeczywistosc. Stapaj ku prawdzie i milosc sama ogarnie. Zycze zlamania paznokcia.........lol :)
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 16:04
[autor]
Sama na swój cel potrzebuję tylko marne 50-60 tys. ale jakiegoś sensownego planu zdobycia takich pieniedzy bynajmniej nie mam. Przynajmniej codzienność mnie nie dręczy aż tak bardzo. 
zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2013.03.29, 16:04
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 16:36
[autor]
Kochana Karolciu :) TULE CIE SIOSTRO DO SERCAA:)


Najwieksze diwy tutejsze to przechodzily. Czasem sie troluje, ale potem sie wraca i wychodzi pokora. To normalne. Ale jestesmy razem mimo wszystko:) 


<3 


Bo musimy sie trzymac razem. 
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 16:59
[autor]
Trzymaj się i nie puszczaj

I pamiętaj, że:
Wielkość przychodzi do tych, którzy pragną osiągać wielkie cele - Napoleon Hill
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 17:09
[autor]
fteroto pisze:
Sama na swój cel potrzebuję tylko marne 50-60 tys. ale jakiegoś sensownego planu zdobycia takich pieniedzy bynajmniej nie mam.
Myślę, że to co - mnie w każdym razie - najbardziej ograniczało, to własna wyobraźnia i ambicjia (a raczej jej brak). Dopiero w momencie, kiedy stwierdziłam, że chcę wymyślić coś naprawdę dużego, że to przecież możliwe, skoro takie przedsięwzięcia jak: Google, Facebook itp zaczynały od zera, żeby w kilka lat wyrosnąć na gigantów, zaczęłam też myśleć w innej skali. Bo przedtem to było tylko takie kombinowanie jak przeżyć do końca miesiąca, bo przecież "wszyscy" tak kombinują.

No i samo to wymyślanie zajęło mi dwa lata czytania cudzych doświadczeń, rysowania diagramów swojej wiedzy i medytowania nad tym, a potem również praktycznych eksperymentów, żeby się przekonać, co działa a co nie.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2013.03.29, 17:10
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 17:41
[autor]
fteroto pisze:
tylko to jest zawsze tak - "wiem że można, tylko trzeba ostro pracować"; najwodoczniej skoro pozwalam sobie na lenistwo to nie mam aż tylu chęci i dojrzałości życiowej, może mnie też za bardzo życie rozpieściło i nie nauczyłam się życia?
A z tym się akurat nie zgodzę. To nie moje, ale "Gdyby ciężka praca była źródłem bogactwa, to najbogatsi byliby niewolnicy". Nie trzeba pracować/uczyć się więcej, tylko mądrzej. A właśnie nasze lenistwo potrafi wspaniale motywować do wymyślania sposobów na takie zorganizowanie życia, żeby w nim nie trzeba było ciężko pracować.

A jak już wymyślisz taki - najlepszy dla siebie sposób - to często faktycznie poświęcasz mu potem mnóstwo czasu, ale to już nie jest "ciężka praca" tylko oddawanie się swojej pasji. Wtedy można godziny, dnie i miesiące siedzieć nad czymś i to nie boli :)
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 18:14
[autor]
jem lody Grycan miętowe
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 18:25
[autor]
a dupa rośnie

Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 18:31
[autor]
lodow to ja dawno niejadlam......co najmniej 3 dni!

@Moniczka, oj zeby tak dupa rosla to ja bym wcinala lodziki zamiast kaszy!
zmian: 1, ostatnia: inna - 2013.03.29, 18:32
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 19:03
[autor]
fteroto pisze:

Widzisz - rzecz w tym, że to tak nie działa. Owszem, fajnie, jeśli ktos ma pasję, ale są ludzie, którzy ich nie mają, bądź rzeczy, które zabierają im czas, i umiejetności, które posiadają, nie mają przełożenia na coś przydatnego w życiu.

Wiesz - przez lata tak właśnie o sobie myślałam. Że żadna z moich pasji się tak naprawdę nie da spieniężyć. Umiem np. pisać, ale to o czym pisałabym najlepiej i najchętniej jest średnio/mało dochodowe, a to za co dobrze płacą na dłuższą metę mnie nudzi. Umiem tworzyć systemy/programy, ale nie niestem klasycznym informatykiem, co świata za kodem nie widzi i jest w tym 10× lepszy ode mnie, jestem raczej taką informatyczną wariatką, co pisała dla czystej radości rzeczy, które niczemu nie służą. Itp.

fteroto pisze:
Satysfakcję sprawia zrobienie czegoś działającego, wyrażanie swojej kreatywnosci itp. ale żeby umieć to robić na tyle porządnie, żeby miało jakiś sens i wartość, trzeba spędzać godziny na mozolnym samodoskonaleniu.
Tu się zgodzę. Trzeba najpierw przekroczyć jakąś masę krytyczną wiedzy i doświadczenia, żeby móc coś z tego wyrzeźbić. Pewne rzeczy mogłabym wymyśleć/zrobić w swoim życiu kilka lat wcześniej, ale już np. nie 10, bo zbyt mało jeszcze wtedy umiałam.

fteroto pisze:

Mam 25 lat i dowiaduję się, że powinnam odkryć jakąś pasję życiową, której jakoś mimo wszystko nie odkryłam w czasie studiów ani w wieku nastoletnim, i to ma niby mi pomóć w zarobieniu na dobry SRS?

Żadnej? Ani jednej? Ani nawet takiej "kompletnie nieprzydatnej"?

fteroto pisze:

Z tego co widzę u innych to ambitne cele w życiu osiąga się tylko bardzo ciężką pracą i wyrzeczeniami, a mało kto ma tyle siły psychicznej, żeby to zrobić.

 

Uwierz mi: ja jestem cholernie leniwą osobą. Wyjątki od tej reguły są dwa:
- jak się do czegoś strasznie zapalę,
- jak sobie wykombinuję, że jak coś zrobię, to potem będę mogła bardzo długo nic nie robić :)

fteroto pisze:

Wszystko więc sprowadza się do dużej ilości wysiłku intelektualnego i często także fizycznego, przez długo czas, kosztem latwych przyjemności.

No nie wiem, może trochę masz rację. Naście lat temu też było mi dużo trudniej zająć się realizacją jakichś celów, a nie np. zagraniem sobie w coś. A teraz łapię się na tym, że granie w gierki i budowanie w nich fikcyjnych imperiów potrafi mnie nudzić, jak wiem, że mogę zamiast tego, zająć się pracą nad tym, co robię naprawdę. Z drugiej strony takie problemy miałam jeszcze raptem 4-5 lat temu, jak nie pracowałam nad tym, żeby ucieleśniać własne wizje tylko robiłam za wyrobnika "na cudzym polu".

Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 19:35
[autor]
freja pisze:
fteroto pisze:

Widzisz - rzecz w tym, że to tak nie działa. Owszem, fajnie, jeśli ktos ma pasję, ale są ludzie, którzy ich nie mają, bądź rzeczy, które zabierają im czas, i umiejetności, które posiadają, nie mają przełożenia na coś przydatnego w życiu.

Wiesz - przez lata tak właśnie o sobie myślałam. Że żadna z moich pasji się tak naprawdę nie da spieniężyć. Umiem np. pisać, ale to o czym pisałabym najlepiej i najchętniej jest średnio/mało dochodowe, a to za co dobrze płacą na dłuższą metę mnie nudzi. Umiem tworzyć systemy/programy, ale nie niestem klasycznym informatykiem, co świata za kodem nie widzi i jest w tym 10× lepszy ode mnie, jestem raczej taką informatyczną wariatką, co pisała dla czystej radości rzeczy, które niczemu nie służą. Itp.
A jak o tych pasjach myślisz i co robisz teraz? 
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 20:30
[autor]
Żadnej? Ani jednej? Ani nawet takiej "kompletnie nieprzydatnej"?

Zainteresowania i umiejętności oczywiście mam, w tym i przydatne, ale to nic, co można nazwać pasją. Zresztą wiem, że nie jestem w tym jedyna - większość ludzi nie ma pasji.

Uwierz mi: ja jestem cholernie leniwą osobą. Wyjątki od tej reguły są dwa: - jak się do czegoś strasznie zapalę, - jak sobie wykombinuję, że jak coś zrobię, to potem będę mogła bardzo długo nic nie robić :)

No właśnie o tym mówię. Zauważyłam, że ludzie dzielą się na dwie grupy:
- ci, którzy oczekują dużej satysfakcji za jakiś czas, i w celu jej uzyskania potrafią ciężko pracować, rezygnując z drobnych przyjemności,
- ci, którzy oczekują satysfakcji w krótkim terminie i gdy pojawia się jakiś cel długoterminowy, tracą motywację i zapał do działania.

Te dwie grupy różnią się sposobem, w jaki realizują swoje zamierzenia, i generalnie pierwszy sposób jest lepszy do osiagania dalekosieżnych celów, a drugi jest lepszy do improwizowania sposobu działania "na teraz".

Nie jesteś osobą leniwą ponieważ potrafisz cieżko pracować teraz aby uzyskać zwrot w odległej przyszłości. Tak samo nie jest leniwa osoba, która potrafi się zmusić do bardzo intensywnego wysiłku na potrzeby chwili. Lenistwo według mnie polega na tym, żę ktoś mininalizuje jakiekolwiek podejmowanie wysiłku, bez względu na to, jaki będzie skutek w przyszłości.

A teraz łapię się na tym, że granie w gierki i budowanie w nich fikcyjnych imperiów potrafi mnie nudzić

Mnie też nudzi, bo generalnie osiąganie kolejnych punktów EXP, golda itp. nie jest niczym co mogłoby dać jakąkolwiek konkretną satysfakcję ze zrobienia czegoś realnego, ale od jakiegoś czasu odkryłam że gdy faktycnzie mogą być dobrym sposobem zagospodarowania czasu który zamiast tego spędziłoby się bezproduktywnie np. na pisaniu na forach bądź czytaniu gazet.
zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2013.03.29, 20:34
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 21:22
[autor]
Freja:
Ani nawet takiej "kompletnie nieprzydatnej"?


A jak się ma taką kompletnie nieprzydatną, to co? :P
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 21:35
[autor]
marcin pisze:
freja pisze:
Wiesz - przez lata tak właśnie o sobie myślałam. Że żadna z moich pasji się tak naprawdę nie da spieniężyć. Umiem np. pisać, ale to o czym pisałabym najlepiej i najchętniej jest średnio/mało dochodowe, a to za co dobrze płacą na dłuższą metę mnie nudzi. Umiem tworzyć systemy/programy, ale nie niestem klasycznym informatykiem, co świata za kodem nie widzi i jest w tym 10× lepszy ode mnie, jestem raczej taką informatyczną wariatką, co pisała dla czystej radości rzeczy, które niczemu nie służą. Itp.
A jak o tych pasjach myślisz i co robisz teraz? 
Teraz to mam podobne cele życiowe jak George Soros. Chcę zarobić tyle pieniędzy, żeby móc się spokojnie zajmować pisaniem, filozofią i inżynierią społeczną
(Oczywiście jak już kupię sobie cycki).

Ale po kolei, moje główne pasje i cele życiowe:

1. Pisanie - w tym się spełniam, siedząc nad tekstem (i chodząc nad tekstem) mam poczucie przekraczania granicy światów i wszechświatów. To jest moja zasadnicza, życiowa pasja, kręciło mnie to jak miałam 10 lat, kręci jak mam 40. To chcę robić dla czystej satysfakcji, bo wielkiej kasy się z tego nie da nakosić.

2. Informatyka, teoria systemów. Takie: zrozum jak działa, zbuduj mechanizm, stwórz coś, co będzie twoją 3-cią ręką i 333-cią ręką. Równie dobrze może u mnie oznaczać: pisanie programu, rozpracowywanie gry strategicznej, jak i budowanie systemu informatyczno-biznesowego. To mnie wzięło jak miałam lat 12-15, jak się pojawiły w naszym kraju pierwsze domowe komputery. Ciężko chorowałam na to gdzieś między 15-25 rokiem życia. Z czasem mi trochę odpuściło. To jest fajne i czasem nawet pożyteczne, ale nie aż tak ekstatyczne jak pisanie i z czasem się trochę znudziło, jak np. zabawa klockami. Niemniej z tym wiążę swoją przyszłość finansową.

3. Władza i rząd dusz. Jak masz kasę, własne systemy IT, własne portale i jeszcze potrafisz się sensownie i dowcipnie wysłowić, to możesz się pobawić w kształtowanie opinii społecznej, sponsorowanie akcji społecznych itp. To się we mnie urodziło w ostatnich latach, ale jakoś wypływa z dwóch powyższych i je uzupełnia. Być takim Michnikiem / Lisem / Terlikowskim. Czyli jak na TF tylko jeszcze × 7654

A obecnie drugi rok uczę komputer samodzielnego pisania tekstów po polsku. Na ten moment przerabiamy dobór właściwych przypadków podmiotu i dopełnienia w konstrukcjach typu: wagon żołnierzy, dwie kury, pięć kur, pięciu panów.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 21:52
[autor]
wendigo pisze:
Freja:
Ani nawet takiej "kompletnie nieprzydatnej"?


A jak się ma taką kompletnie nieprzydatną, to co? :P
Jak się ma same kompletnie nieprzydatne, to trochę bieda :/

Pamiętam np. jak sobie parę lat temu przeczytałam, że jeśli ktoś chce osiągnąć sukces (także finansowy) w IT, to powinien poświęcić się temu i zrobić portal o tym, co jest jego pasją.

- Ok - pomyślałam sobie wtedy - zrobię portal o najcudowniejszym księżycu Jowisza: Europie.



A potem mnie otrzeźwiło - no tak... dla wszystkich tych 5 pozostałych miłośników Europy w naszym kraju.

-----------------------------------

Zatem jak ma się mało przydatne pasje, to czasem trzeba iść trochę na kompromis. Np. ja obecnie pracuję m.in nad komputerowymi generatorami horoskopów. Nie dlatego, że lubię horoskopy, czy w ogóle w nie wierzę, ale dlatego, że horoskopy sprzedają się w necie 18.625 do 497.653 razy lepiej do księżyców Jowisza :/
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.29, 22:46
[autor]
Freju ja Cię bardzo lubię i szanuję Cię za to jaka jesteś, ale szzerze mówiąc, powiem ci tak. Życie (patrząc pod kątem realnego zycia jako kobieta, nie oszukiwanie się) przecieka ci między palcami. Zaraz będzie 50tka 60 tka. Kasa może bedzie, ale sensu możesz już nie widzieć. Fajnie, że planujesz i planujesz, masz pomysł, ale to chyba jak narazie nie popycha Cię w strone realnej zmiany. 


Nie oceniam CIe, po prostu tak uwazam. Moim zdaniem wieczne planowanie tego, to jedynie wymowka. A wymowek szukaja osoby ktore nie sa czegos pewne, boja sie efektow. Tyle.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 00:23
[autor]
moniczka pisze:
Nie oceniam CIe, po prostu tak uwazam. Moim zdaniem wieczne planowanie tego, to jedynie wymowka. A wymowek szukaja osoby ktore nie sa czegos pewne, boja sie efektow. Tyle.
Trudno być sędzią w swojej własnej sprawie, więc nie wykluczam, że możesz mieć trochę racji.

Niemniej osobiście staram się teraz "grać w jedną grę na raz", żeby nie znaleźć się w takiej sytuacji jak Hitler podczas kampanii wschodniej i w pierwszym rzędzie skończyć robotę, którą rozkopałam. Tranzycja jest jedną z wielu rzeczy, z których na ten moment zrezygnowałam, żeby się nie rozdrabniać: nowych książek, nowego komputera, stron www które robiłam z byłą wspólniczką, czy nawet rozwijania tego forum.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 04:12
[autor]
freja pisze:
moniczka pisze:
Nie oceniam CIe, po prostu tak uwazam. Moim zdaniem wieczne planowanie tego, to jedynie wymowka. A wymowek szukaja osoby ktore nie sa czegos pewne, boja sie efektow. Tyle.
Trudno być sędzią w swojej własnej sprawie, więc nie wykluczam, że możesz mieć trochę racji.

Niemniej osobiście staram się teraz "grać w jedną grę na raz", żeby nie znaleźć się w takiej sytuacji jak Hitler podczas kampanii wschodniej i w pierwszym rzędzie skończyć robotę, którą rozkopałam. Tranzycja jest jedną z wielu rzeczy, z których na ten moment zrezygnowałam, żeby się nie rozdrabniać: nowych książek, nowego komputera, stron www które robiłam z byłą wspólniczką, czy nawet rozwijania tego forum.
Czemu zrezygnowałaś, co Ci przeszkodziło?

Warto w każdym wieku. Idź dalej, skoro doszłaś tak daleko, znaczy, że chcesz i potrafisz. Zwątpienie się zdarza, to normalne. Droga do spełnienia marzeń jest prosta, idź za swoimi potrzebami. Spróbuj zauważać niewielkie zmiany, zobaczysz, jak ich dużo. Może spróbuj spisywać na kartce?
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 09:35
[autor]
kasiaa pisze:
 Tranzycja jest jedną z wielu rzeczy, z których na ten moment zrezygnowałam, żeby się nie rozdrabniać: nowych książek, nowego komputera, stron www które robiłam z byłą wspólniczką, czy nawet rozwijania tego forum.
Czemu zrezygnowałaś, co Ci przeszkodziło?
Z powodu kasy. I nie tyle zrezygnowałam, co zawiesiłam wejście w dalsze badania i hormony / operacje / depilacje po wstępnym zdiagnozowaniu się u seksuologa/psychologa/psychiatry. Ale to zdiagnozowanie się zmotywowało mnie wreszcie do wzięcia się za swoje życie, bo przedtem, przez lata żyłam w dużej mierze z dnia na dzień.

Chcę mieć pewność, że jak się wpakuję w tranzycję, to będzie mnie stać np. na możliwie szybkie zrobienie FFS (bo gęba jest jaka jest i swoje lata też już mam:)p, albo że nie będę musiała się martwić o to gdzie mieszkam, w razie gdyby mój związek się wtedy rozpadł.

Na ten moment pracuję nad tym, co mogę: zrzuciłam 2x kg, od półtora roku intensywnie pracuję nad głosem i są już nawet efekty. No i pracuję nad tym, co sobie finansowo wymyśliłam. Tutaj - przyznam - nie sądziłam na początku, że to mi pochłonie ponad dwa lata, nie wiem, czy miałabym w sobie tyle entuzjazmu na starcie, gdybym wiedziała.

Tak czy siak stoję na stanowisku, że: alleluja i do przodu :)
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:18
[autor]
moniczka pisze:
Freju ja Cię bardzo lubię i szanuję Cię za to jaka jesteś, ale szzerze mówiąc, powiem ci tak. Życie (patrząc pod kątem realnego zycia jako kobieta, nie oszukiwanie się) przecieka ci między palcami. Zaraz będzie 50tka 60 tka. Kasa może bedzie, ale sensu możesz już nie widzieć. Fajnie, że planujesz i planujesz, masz pomysł, ale to chyba jak narazie nie popycha Cię w strone realnej zmiany. 


Nie oceniam CIe, po prostu tak uwazam. Moim zdaniem wieczne planowanie tego, to jedynie wymowka. A wymowek szukaja osoby ktore nie sa czegos pewne, boja sie efektow. Tyle.

Tak? To co Freja ma zrobić? Wskoczyć w koronki i szpileczki, cyc do przodu i hej, skoro nie czuje się ze sobą jeszcze na tyle dobrze żeby zacząć żyć tak jakby chciała i zbiera na FFS?

Życie uciekałoby jej między palcami jeżeli siedziałaby i gdybała, ona ma konkretny plan na zmianę, konkretny plan na zarobienie pieniędzy. To więcej niż 90% ludzi stąd, którzy żyją dniem dzisiejszym.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:24
[autor]
safiya pisze:
moniczka pisze:
Freju ja Cię bardzo lubię i szanuję Cię za to jaka jesteś, ale szzerze mówiąc, powiem ci tak. Życie (patrząc pod kątem realnego zycia jako kobieta, nie oszukiwanie się) przecieka ci między palcami. Zaraz będzie 50tka 60 tka. Kasa może bedzie, ale sensu możesz już nie widzieć. Fajnie, że planujesz i planujesz, masz pomysł, ale to chyba jak narazie nie popycha Cię w strone realnej zmiany. 


Nie oceniam CIe, po prostu tak uwazam. Moim zdaniem wieczne planowanie tego, to jedynie wymowka. A wymowek szukaja osoby ktore nie sa czegos pewne, boja sie efektow. Tyle.

Tak? To co Freja ma zrobić? Wskoczyć w koronki i szpileczki, cyc do przodu i hej, skoro nie czuje się ze sobą jeszcze na tyle dobrze żeby zacząć żyć tak jakby chciała i zbiera na FFS?

Życie uciekałoby jej między palcami jeżeli siedziałaby i gdybała, ona ma konkretny plan na zmianę, konkretny plan na zarobienie pieniędzy. To więcej niż 90% ludzi stąd, którzy żyją dniem dzisiejszym.
Planowanie jest dobre. Ale życie jest życiem. Dobrze wiemy, źe planowac sobie możemy, a to czy się wszystko powiedzie wg naszych planow to druga sprawa. Czy ma wskoczyc w koronki? Nie wiem jak wygladala Twoja zmiana, ale chyba nie od tego sie zaczyna proces korekty plci. :)


A tak w ogóle Wesolych Swiat i mokrego Dyngusa zycze wszystkim :)              
zmian: 1, ostatnia: moniczka - 2013.03.30, 12:26
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:26
[autor]
No to daj w takim razie złotą radę, co ma zrobić m/k w wieku ~40lat, która zdaje sobie sprawę że może budzić wśród ludzi konsternację bez zabiegów FFS i tym podobnych... ale obecnie nie ma na to pieniędzy. Słuchamy
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:30
[autor]
safiya pisze:
No to daj w takim razie złotą radę, co ma zrobić m/k w wieku ~40lat, która zdaje sobie sprawę że może budzić wśród ludzi konsternację bez zabiegów FFS i tym podobnych... ale obecnie nie ma na to pieniędzy. Słuchamy

Ale ja nie chce radzić, napisałam coś do Freji bo jakoś trochę ją znam i chcialam wyrazic swoja opinie jedynie. Nie baw się w adwokata bo tu nikt nikogo nie oskarza ani nic. Tak wiec naprawde easyyyyy.

Proces Korekty Płci dzieli się na etapy. Patrząc np. na Inkę (:*) przed leczeniem, co byś jej powiedziała? Nie miala kasy, rodzina rodziną... wygląd wyglądem.. I co? Teraz Inka promienieje i jest super. Znam rowniez osobe po 40 stce ktora wygladala jak Banderaz(Freja znasz tę osobę) a teraz jest fajna kobietką. Da się. Naprawde się da. Ale nie od razu Rzym zbudowano. 



Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:32
[autor]
Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie, pomożesz też innym m/k w tym wieku które żyją z dylematem zawartym w moim poście.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:33
[autor]
A i jeszcze jedno. Ani FFS-y ani SRS-y nie pomogą, jezeli się sama zainteresowana nie upora z calym trudem zmiany. To nie to jest najwazjniejsze. A tak troche sie postrzega zmiane jako tylko buzie i to na dole. To jest dla ludzi, to jest wyglad. A w tym wszystkim jeszcze jest nasze wnetrze psychika nad ktorymi tez musimy pracowac. I ta praca jest moim zdaniem wlasnie takim prenatalnym leczeniem.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:35
[autor]
Nie wiem co musi zrobić, powiem tylko, że z doś osob ktore znam czy z forum czy  z rl nastepuje moment totalnego apogeum i HOP. Zaczyna sie to wszystko. I juz wyglad, rodzina, kasa moze nie miec znacenia. Chec zawalczenia o siebie o to aby spedzic zycie bedac soba jest tak wazna, ze wszystko inne odchodzi na drugi plan. I ten moment w kazdej z nas nastpi/nastpail. Takie mam odczucie.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:43
[autor]
Mmmm a ja tu widzę mimo wszystko strategię Barbwire, podpalanie komuś gruntu pod nogami, pospieszanie, wypominanie upływającego czasu a żadnej konkretnej rady. Mimo tego że ta osoba doskonale zdaje sobie z tego sprawę. 
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 12:54
[autor]
Bo jam jest trans Alfą i Omegą i powiadam. Albo true trans albo spłoń w ogniu piekielnym. Nie ma nic pomiędzy.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





Jestem święcie przekonana, że Freja nie czuje, ze ja jej pale grunt pod nogami. Wyrazilam jedynie swoja opinie, krotkie dwa zdanka. Ide robic ciasto na swieta, w koncu jestem prawdziwa kobieta!

Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 13:33
[autor]
Ale fajniście - gadają o mnie - lubię tak Chyba faktycznie się muszę bardziej pospieszyć, bo jak tak dłużej potrwa, to się niedługo doczekam na pudelku i plotkarnia.pl własnego działu pt: "Dlaczego Freja zwleka z tą tranzycją"

Jeśli mogę coś wtrącić, to nawet nie tyle jest plan, to są konkretne setki roboczogodzin poświęcone konkretnemu celowi. Mam na ścianie dwie tablice korkowe z harmonogramem i rozpiskami pokazującymi, co robię, gdzie jestem i do czego to zmierza

Natomiast co do finansów, to - z tego co pamiętam - Inna sprzedała dom, żeby mieć na FFS, a np. znajoma w moim wieku z grupy wrocławskiej zaczynała rok temu tranzycję, mając kilkadziesiąt tys oszczędności na koncie i postęp faktycznie po niej widać, tylko że na ten moment ma puste konto i przestała dostawać zlecenia od swoich wcześniejszych klientów, a jest jeszcze przed zabiegami, dopiero po procesie. Ja nie mam domu ani kilkudziesięciu tysięcy oszczędności (chociaż w tym wieku to już w sumie powinnam), mam tylko to, co w głowie i z tym się staram pracować.

Poza tym nie mam w tej chwili takiej strasznej presji na natychmiastową zmianę. Największe parcie miałam zaraz po tym jak sobie uświadomiłam, że to jednak jest możliwe. Tranzycja jest na ten moment tylko jedną z wielu rzeczy, które chcę zrobić w życiu. Jedną z najpilniejszych, ale nie czymś co mnie bez reszty pochłania.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 13:40
[autor]
moniczka pisze:
Nie wiem co musi zrobić, powiem tylko, że z doś osob ktore znam czy z forum czy  z rl nastepuje moment totalnego apogeum i HOP. Zaczyna sie to wszystko. I juz wyglad, rodzina, kasa moze nie miec znacenia. Chec zawalczenia o siebie o to aby spedzic zycie bedac soba jest tak wazna, ze wszystko inne odchodzi na drugi plan. I ten moment w kazdej z nas nastpi/nastpail. Takie mam odczucie.
No więc ja ten moment chyba już przeszłam parę lat temu. Znajomi wiedzą i mówią mi per ona, rodzina wie i nie chce mi mówić per ona, partnerce zakomunikowałam, że to jest to, czego chcę, nawet jeśli miałoby to oznaczać koniec. Jak dla mnie została tylko kwestia praktycznej realizacji. Ale na wariata tego robić nie chcę, za dużo się naczytałam pokręconych historii lasek, co się rzuciły na główkę, a potem wyglądają niejedoznacznie, nie mają pomysłu, co dalej i  mieszkają w taborze przy wędrownym cyrku.
Re: Jestem na zakręcie... 2013.03.30, 14:11
[autor]
moniczka pisze:
Bo jam jest trans Alfą i Omegą i powiadam. Albo true trans albo spłoń w ogniu piekielnym. Nie ma nic pomiędzy.!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jestem święcie przekonana, że Freja nie czuje, ze ja jej pale grunt pod nogami. Wyrazilam jedynie swoja opinie, krotkie dwa zdanka. Ide robic ciasto na swieta, w koncu jestem prawdziwa kobieta!
Nie ma to jak UKRYTY PRZEKAZ ;)))
Miłego gotowania, nie zapomnij o konfiturach.

Też jestem zdania, że "tertium not datur" - dlatego dla mnie istnieją tylko bio-kobiety i bio-faceci reszta to zboczki choćby nie wiem co zrobili(ły).
Re: Jestem na zakręcie... 2013.04.17, 12:56
[autor]
Witam, stęskniłam się za wami   Dziękuje za miłe słowa.
Moja walka trwa i mam zaplanowane, że za 2 lata ukaże tu na portalu moje focie, które będą przedstawiać, ja to ja :D

:D choć planuje wakacje zacząć, ale najpierw ustabilizować grunt i przyszłość, by się nie martwić, że będę mieć na leczenie i życie.

Pozdrawiam Was i kocham za to, że jesteście
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj