Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie

  liczba postów: 30
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.25, 20:27
[autor]
Witam. Mam taki niemały problem. Od czego by tu zacząć...
W paździeniku mam dwa wesela : jedno ze strony dziewczyny a drugie ze strony brata. Na wesele do dziewczyny idę na pełnym luzie, wszyscy mnie tam znają, niedługo kupuje garniak a więc wszystko będzie okej.
Dzisiaj, jakieś 30 min temu, przyszli do mnie rodzice. Powiedzieli mi żebym przemyślał wesele u brata, czy na pewno chcę iść w garniaku. Zaczeli mówić, że wcześniej na wesela chodziłem w sukienkach, że byłem normalny. Powiedzieli że nie mają nic przeciwko mojemu wyglądowi, jak się ubieram, jak rozmawiam z dziewczyną ani nic takiego. Jednakże stwierdzili, że jeśli pójdę w garniturze to ich to bardzo zaboli. Wiadomo, że na weselu znajomi, rodzina sobie wypiją, będą mieć więcej odwagi. Rodzice boją się tego, że oni będą się śmiać, że co to przyszło, jakieś niewiadomo co... Powiedzieli, że nie mają nic przeciwko żebym poszedł z dziewczyną ale żebym się ubrał " normalnie " i wtedy dziewczyna mogłaby być uważana za koleżanke ( chyba w Boga nie wierzą ). Tak za bardzo nie wiem co mam robić, nie chcę ranić ani dziewczyny, ani rodziców. Ale to jednak dziewczyna jest dla mnie ważniejsza, z nią spędzę reszte życia. Przecież to tylko jedne wesele, czemu oni tego nie rozumieją...
Może miał ktoś z Was taką sytuacje? Może poradzicie mi jak wybrnać z tej opresji ? Pozdrawiam, Jakub.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.25, 20:38
[autor]
jakup pisze:
Tak za bardzo nie wiem co mam robić, nie chcę ranić ani dziewczyny, ani rodziców. Ale to jednak dziewczyna jest dla mnie ważniejsza, z nią spędzę reszte życia...
Też tak uważam.

Do jakiegoś tam momentu, jak jesteś na etapie przedtranzycyjnym, można robić za cichociemnego dla własnej wygody, ale w którymś momencie trzeba z tym skończyć. No bo jeśli nie, to czy zamierzasz chodzić na wesela w kieckach/żakietach przez resztę swojego życia? A jeśli nie zamierzasz, to w którym momencie i dlaczego chcesz dać sobie prawo do tego, żeby tego nie robić?
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.25, 21:12
[autor]
To ja mam trochę gorszą sytuację. Niedawno były zaręczyny moich dobrych znajomych i usłyszałam, że mam się ubrać "ładnie" ale się wykręciłam i poszłam w stroju no genderowym.
Teraz jestem zaproszona na ślub i wartałoby się tym razem naprawdę odświętnie ubrać, tylko w co? Skoro garnituru NIE CIERPIĘ i go nie założę, a sukienki tym bardziej, bo MNIE TO DO SZPIKU PRZERAŻA ?!!! Nawet jeśli bym chciała, to na takiego "słonia" jak ja trzeba by było coś specjalnie uszyć, bo w rozmiarze XXXXXXXXL trudno by było cokolwiek znaleźć, zresztą wyglądałabym groteskowo i koszmarnie po prostu. Więc nie pozostaje mi nic innego, jak pójść w bluzce z loompa za 2 zł i spodniach za 3. Total porażka. Dobrze, że to nie rodzina, bo mama by mi kazała iść w garniturze. A cały czas wisi jeszcze w szafie i chętnie bym go wypierdzieliła do kontenera dla PCK, tyle że jest niewymiarowy, bo mały, szeroki i na tęgą osobę, to na mało kogo by pasował. Aż kurcze jak o tym myślę, to jutro pójdę i się go z chęcią pozbędę.
A wracając do tematu, to od jakiegoś czasu nie pozostaje mi nic innego jak tylko chodzenie na uroczystości właśnie w tej bluzce za 2 zł. Kicha trochę ale co zrobię. Jeszcze gorzej byłoby po operacjach, bo wtedy siłą woli TRZEBA by było jakąś sukienkę ale i tak nie założę. Mam wszystkich w d**e! Nie będę specjalnie dla czyjegoś widzi mi się przebierać się w ciuchy, w których nie czuję się komfortowo. Zawsze jeszcze pozostaje mi olać uroczystość i np w pewnym momencie urwać się z niej do lasu pod drzewko, żeby tylko nie mieć dylematu, w co się ubrać. I uciec, tak jak uciekłam z imienin Ani, bo znowu by chciały, żebym założyła spódniczkę, ale nie ma nawet mowy. Spierdzieliłam i już. Wróciłam późno w nocy i poszłam prosto do wyra. Tak też można i w pewnych sytuacjach polecam.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.25, 21:57
[autor]
EmilyMae: To nie pamiętnik, nie pisz w czyimś temacie od rzeczy :|

Jakubie, uważam że powinieneś postępować jak uważasz, a nie jak uważają rodzice którzy z tego co widać wstydzą się problemu trans bardziej niż ty. Polecam założenie garnituru i nie zwracanie uwagi jeśli ktoś się będzie przyczepiał, rodzice może wtedy zobaczą że ciebie zaczepki nie obchodzą. Jak bardzo nie chcesz urazić rodziców, to nie zabieraj dziewczyny jako partnerki, sądzę że zrozumie jeśli zna dobrze twoją sytuację (zresztą co to jest jedno nie pójście na ślub).
Zawsze pozostaje ubranie się uniseks w żakiet/białą koszule i zwykłe czarne spodnie, dostatecznie stosowne ubranie na ślub i chodzą tak zarówno dziewczyny jak i faceci.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.25, 22:24
[autor]
apatefilotes pisze:
EmilyMae: To nie pamiętnik, nie pisz w czyimś temacie od rzeczy :|

To było bardzo do rzeczy i w temacie.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 00:49
[autor]
To musisz ty wyczuć. Jest opcja, żeby w ogóle na ten ślub nie iść, a możesz też pójść w garniaku, ale spróbować uprzednio "oswoić" z tym rodziców, żeby nie robić wrażenia iż masz ich obawy w dupie.

Zawsze pozostaje ubranie się uniseks w żakiet/białą koszule i zwykłe czarne spodnie, dostatecznie stosowne ubranie na ślub i chodzą tak zarówno dziewczyny jak i faceci.
No męskie żakiety troche się różnią od damskich. W "oficjalnych" strojach niestety raczej ciężej o uniseksowe opcje.
zmian: 3, ostatnia: prolaktynka - 2014.08.26, 00:54
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 03:02
[autor]
emilymae pisze:
Nawet jeśli bym chciała, to na takiego "słonia" jak ja trzeba by było coś specjalnie uszyć, bo w rozmiarze XXXXXXXXL trudno by było cokolwiek znaleźć, zresztą wyglądałabym groteskowo i koszmarnie po prostu.
Nic bardziej mylnego Emilka ;-) i wcale nie "XXXXXXXXL"
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 13:14
[autor]
1. Nie zabijesz swojej transeksualności zakładając jeszcze na jedną imprezę kieckę......TYLKO....
2. Bardzo smutna ta wiadomość bo starałam się sobie wyobrazić jakbyś się czuł ...i nie o kieckę chodzi, tylko o tańce z podpitymi wujkami itd ......koszmarek mały :(
3. Zapytaj jeszcze swojej dziewczyny jak ona by zniosła Ciebie z sukience i w sytuacji kiedy będzie patrzyła jak Cię rwią wujkowie do tańca ?
4. Myślę, że zanosi się na poważna rozmowę z Tobą i rodzicami , i to jeszcze przed weselem bo zdaje się,że nie bardzo do nich dociera co się z Tobą dzieje. Znam temat z własnego życia. Wygląda mi na to, że to nie chodzi o to jak wystąpisz na weselu, tylko o to, że Twoi rodzice będą w kolejnych takich sytuacjach sugerowali , żebyś "jeszcze tym razem" poszedł jak dziewczyna.....
5. Ja bym zapytała najważniejsze osoby na imprezie (Państwa młodych) jakie mają zdanie na ten temat. Bo dla nich może być wszystko jedno, tylko ty swoim zachowaniem (ubiorem itd) nie powinieneś robić z siebie największego zjawiska na imprezie - na co z kolei możesz nie mieć wpływu jak się pojawisz jako facet......
6. Porozmawiaj z młodymi i jeśli nie widzisz siebie w babskiej formie ( w 150% to rozumiem) to wytłumacz im, że może nie będziesz im "rozwalać" imprezy - możesz się przecież nagle rozchorować.

Kiszka i farsa to nasze życie w pewnych momentach :( Nie zazdroszczę Ci wyboru. Niemniej Twoi Rodzice widzę są jeszcze mocno z lesie z przyjęciem do wiadomości faktów :(

PS. U mnie jest tak, że rodzice wiedzą o mnie ,ale póki co oszczędzam im widoku prawdziwej siebie i pozwalam nazywać się starym imieniem i mniej więcej tak przy nich mówię - używając starych końcówek rodzajowych :( Tłumaczę sobie, że są blisko 70-tki, ja mam prawie 40...ale... efekt jest taki, że za każdym razem czuję się zeszmacona i dodatkowo czuję,że pozornie robiąc rodzicom przysługę - robię im też krzywdę, bo utrzymuję ich w stanie kłamstwa...co w konsekwencji i tak kopie mnie w du.ę a im odbieram szansę na prawdziwe zmierzenie się z demonami w ich głowach :(

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2014.08.26, 13:24
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 19:36
[autor]
gabi pisze:
Nic bardziej mylnego Emilka ;-) i wcale nie "XXXXXXXXL"

Oj żebyś wiedziała że tak. W czasach, jak jeszcze miałam ochotę na "wygłupy" kupiłam sobie na Allegro 3 maksymalnie duże sukienki i każda okazała się za mała.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 21:52
[autor]
emilymae pisze:
gabi pisze:
Nic bardziej mylnego Emilka ;-) i wcale nie "XXXXXXXXL"

Oj żebyś wiedziała że tak. W czasach, jak jeszcze miałam ochotę na "wygłupy" kupiłam sobie na Allegro 3 maksymalnie duże sukienki i każda okazała się za mała.
to mierz moze najpierw?
albo schudnij, tez zawsze opcja;)
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 22:05
[autor]
emilymae:
wartałoby się tym razem naprawdę odświętnie ubrać, tylko w co?


Może jakiś damski żakiet? Wydaje mi się, że dobrze byś w tym wyglądała.


apatefilotes:
EmilyMae: To nie pamiętnik, nie pisz w czyimś temacie od rzeczy :|


Ale to forum TransFuzji i mamy pozwolenie od Freji na offtopowanie :P


jakup:
Jednakże stwierdzili, że jeśli pójdę w garniturze to ich to bardzo zaboli.


A mnie to boli jak czytam takie rzeczy... Normalnie rozwala mnie to na łopatki. Tak bardzo pokazuje to jak ludzie nas nie rozumieją... Ich to zaboli... tak jakby tylko ich cokolwiek bolało... Nas boli o wiele bardziej, o wiele więcej rzeczy i o wiele częściej ale o tym już jakoś nasi niby bliscy nie myślą mówiąc nam takie rzeczy...
No ale skoro nie mają takiej świadomości, to może można im to powiedzieć? Że Ciebie też bolą takie wymagania. Plus to co pisze apatefilotes - a nawet skłonny jestem stwierdzić, że pewnie nie będzie żadnych zaczepek czy komentarzy i rodzice boją się trochę nad wyrost :)
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.26, 23:07
[autor]
Patrząc na to totalnie obiektywnie:.

Jeżeli wyglądasz na tyle, żeby iść w garniaku i wyglądać w nim jak facet - to ok.
Jeżeli nie, to miej na uwadze fakt, że ślub jak i wesele to dzień pary zakochanych. I to na nich powinny być wpatrzone oczy gości. Jeżeli swoim wyglądam, wzbudzasz kontrowersje - przyćmisz ich. A nie powinieneś. Nie powinieneś bo ani Tobie ani im to nie pomoże a zaszkodzi. Oni będą się martwić tym, że wszyscy się gapią na Ciebie i cię komentują, Ty będziesz się źle czuł.

Ja mogę powiedzieć, że gdybym wyglądała pomiędzy, nie wiadomo jak, to bym sobie wesele odpuściła. Nawet jeśli to brata. Bo to dla mnie by była męczarnia, dla rodziny. Rozumiem obawy Twoich rodziców. Musisz ich też zrozumieć. To nie musi być poczucie wstydu, po prostu sytuacja trochę trudna. Już tutaj wielcy tego forum piszą i pisać będą jaka to nietolerancja. Ale trzeba sie wykazac zrozumieniem. Decydujac sie na przemiane, musimy sie pogodzic z pewnymi rzeczami. Jezeli ja na poczatku przemiany bym zostala zaproszona na slub kogos z rodziny, na pewno bym nie poszla. Po prostu, ze wzgledu na SIEBIE. Co to za przyjemnosc czuc sie jak malpa w zoo.


Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 06:53
[autor]
cleopatra pisze:
Co to za przyjemnosc czuc sie jak malpa w zoo.
I właśnie dlatego nie byłam na ślubie kuzynki, kuzyna i koleżanki z Liceum.

Nic więcej nie napiszę bo zgadzam się z całym postem Cleopatry w tej kwestii pójścia na ślub..
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 09:02
[autor]
cleopatra pisze:
Jeżeli wyglądasz na tyle, żeby iść w garniaku i wyglądać w nim jak facet - to ok.
Jeżeli nie, to miej na uwadze fakt, że ślub jak i wesele to dzień pary zakochanych. I to na nich powinny być wpatrzone oczy gości.

Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 12:31
[autor]
emilymae pisze:
gabi pisze:
Nic bardziej mylnego Emilka ;-) i wcale nie "XXXXXXXXL"

Oj żebyś wiedziała że tak. W czasach, jak jeszcze miałam ochotę na "wygłupy" kupiłam sobie na Allegro 3 maksymalnie duże sukienki i każda okazała się za mała.

To jaki Ty rozmiar nosisz? sorry ale w takie bajki że największe kupiłaś i za małe ciężko mi wierzyć, widziałam nieraz sukienki na allegro rozmiar 56,58,60,62 no chyba że masz 2 metry w pasie to tylko u krawcowej :D


Byłam X lat temu na weselu i siostra panny młodej była w garniaku krawacie typowo męski strój, ale ona jest męską lesbijką i wszyscy o niej wiedzą, była ze swoją dziewczyną która była w sukience balowej. Jeśli nie chcesz zrobić sensacji a zrobisz jeśli rodzina co Cię zna nie wie ze "zmieniasz płeć" to idz unisex, jesteś "kobietą" dla nich więc więcej Ci przystoi, masa moich kolegów k/m w czasie przemiany ubierała na imprezy rodzinne, ciemne dżinsy, koszulę i marynarkę nie wzbudzali sensacji.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 16:57
[autor]
dalida pisze:
To jaki Ty rozmiar nosisz?

Były za małe. Słowo harcerza.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 17:16
[autor]
Nie chcę podejmować żadnych decyzji tylko z myślą o sobie i swoim szczęściu. Chciałbym aby dziewczyna jak i również rodzice nie zostali zranieni przeze mnie. Chciałbym iśc na tą uroczystość lecz nadal nie wiem czy jest to dobry pomysł. Wszyscy widzą, że się zmieniam, że mam męską fryzurę, męskie ubrania, brak cycków, niektórzy z rodziny wiedzą, że mam dziewczynę. Niektóre ciocie czasami się podśmiewają ( w dobrym znaczeniu tego słowa ) " oo chłopaczek przyszedł ". Staram się rozważać wszystkie "za" i "ale" , nie chcę niczego postanawiać pod wpływem chwili. Mój brat i jego Narzeczona wiedzą o mnie. Powiedziałem im jakieś kilka miesięcy temu, rozmawialiśmy o weselu, co mam zrobić i tak dalej. Zrozumieli, że nie potrafiłbym iść na wesele w sukience, że pragnę iść z dziewczyną, że nie chcę aby cała uwaga gości skupiała się na mnie, choć jest to nieuniknione. Będę dośc kontrowersyjną osobą na tym weselu ale postanowiłem pójść. Chcę to zrobić dla siebie, dla własnego szczęścia. Bo jak nie teraz to kiedy ? Za każdym razem znajdzie się osoba która w danej sytuacji poprosi mnie abym ten jedyny dzień " był sobą ".
Dziękuję Wam wszystkim za wiadomości, naprawdę mi pomogliście. A po weselu zdam relacje czy było naprawdę aż tak okropnie.
Może jednak mam tolerancyjną rodzine ? :)
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 17:35
[autor]
jakup pisze:
Dziękuję Wam wszystkim za wiadomości, naprawdę mi pomogliście.

Powodzenia, mam nadzieję że nie będzie tak źle
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 20:17
[autor]
Ja bym sie chyba załamał jakbym musiał iść na wesele w sukni:( współczuję
życzę powodzenia:)
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 21:36
[autor]
wannabeboy pisze:
Ja bym sie chyba załamał jakbym musiał iść na wesele w sukni:( współczuję
życzę powodzenia:)

Oj ja teeeż, to byłoby straszne
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.27, 23:12
[autor]
emilymae pisze:
dalida pisze:
To jaki Ty rozmiar nosisz?

Były za małe. Słowo harcerza.
Podaj mi swój wzrost, talię, wymiar pod biustem i w biuście i zaraz znajdziemy Twój rozmiar :-)
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.28, 06:04
[autor]
Emily przeciez Ty chcesz byc kobieta to czemu nie chcesz isc na wesele w sukni:)?
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.08.28, 07:52
[autor]
wannabeboy pisze:
Emily przeciez Ty chcesz byc kobieta to czemu nie chcesz isc na wesele w sukni:)?

Bo chcę być "kobietą" no genderową i nie wpisuje się w schemat.
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.09.02, 19:53
[autor]
wannabeboy pisze:
Emily przeciez Ty chcesz byc kobieta to czemu nie chcesz isc na wesele w sukni:)?

Są różne kobiety :P

Emily były za małe bo zły rozmiar wybrałaś :D :P Pamiętaj o jednym to Ty masz się dobrze czuć ze sobą i być szczęsliwa, nawet w jutowym worku :P
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.09.02, 21:58
[autor]
A nie ma opcji niepójścia na wesele?
W sobotę mój kuzyn bierze ślub. Mama już mnie zapytała, czy chcę być na weselu i nie ma żadnych pretensji o to, że skoro mogę, wolę być tylko na samym ślubie.
Mam problemy z eleganckim ubraniem z innych powodów - częściowo podobnych jak Emily Mae. Jestem tęga (rozmiar 48, czyli jeszcze zupełnie dostępny, ale już, powiedzmy, dyskryminowany i jednak dostępny nie wszędzie) i przede wszystkim cierpię na uczulenie. Jakoś mam wrażenie, że w eleganckim stroju, a już zwłaszcza eleganckim stroju damskim (jako mniej zakrytym) moje ranki wyglądałyby szczególnie rażąco... Poza tym także z powodu uczulenia muszę bardzo pilnować składu materiału - powinnam nosić wyłącznie włókna roślinne (od innych naprawdę bardzo mnie swędzi, a wręcz pojawia się wysypka i tym podobne widoczne objawy), a nie wiem, czy w ogóle można dostać eleganckie sukienki z czystej bawełny, bawełny z lnem lub czegoś podobnego...
Ponadto jestem wstydliwa, krótka sukienka jest dla mnie wykluczona, strój bez rękawów też, dekolt - dla mnie dekolt, przy którym nie czuję dyskomfortu, to dekolciątko tak do obojczyków... I ogólnie wolę spodnie - mogę założyć spódnicę, ale tylko kolorową, elegancka spódnica to dla mnie jakiś koszmar. Innymi słowy, jedyny eleganckawy strój, w jakim mogę się dobrze czuć, to strój raczej typu unisex.
Mój ojciec zmarł 12 lat temu, dwa lata temu mama ponownie wyszła za mąż. Ślub i wieczorek były bardzo kameralne z powodu pewnej dysproporcji rodzinnej (mąż rozwiódł się z pierwszą żoną, ta była żona nastawiła córki przeciwko niemu i byłoby niemiłe, gdyby ze strony mamy było dużo krewnych, a z jego strony tylko rodzice, siostra i przyjaciel/świadek), w każdym razie mama mnie prosiła o strój w miarę elegancki (żebym "nie ubrała się jak choinka"), wiedząc zarazem o moich trudnościach ze zdobyciem czegoś ściśle eleganckiego i zamiłowaniu do pstrokacizny. Ostatecznie miałam na sobie czarne spodnie, białą koszulę z kołnierzem Słowackiego i szerokimi rękawami (mama uszyła mi ją kilkanaście lat temu na studniówkę) i do tego, żeby było trochę bardziej kolorowo, kamizelkę w orientalne wzory w odcieniach głównie czerwono-rdzawych. Do tego fryzura najprostsza, bo jako hipiska mam długie włosy, wystarczy je dobrze rozczesać (mama miała więcej roboty - od zawsze nosi krótkie włosy, same z siebie proste jak druty i mało podatne na układanie, więc musiała je ułożyć u fryzjerki). Efekt był całkiem dobry i tak samo zamierzam się ubrać w sobotę, tylko spodnie będą inne (ale też czarne, bo poza czarnymi mam głównie dżinsy albo wzorzyste sztruksy).
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.09.02, 22:07
[autor]
emu pisze:
A nie ma opcji niepójścia na wesele?
(...)
jedyny eleganckawy strój, w jakim mogę się dobrze czuć, to strój raczej typu unisex.


Widzę że są jeszcze na forum osoby, co potrafią mnie zrozumieć
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.10.21, 17:02
[autor]
Witam ponownie :)
Miałem zdać relacje z wesel a więc teraz znalazłem chwilkę czasu. Może komuś akurat pomoże ten komentarz :)
Na wesele ze strony mojej dziewczyny pojechałem w dobrym nastroju. Wiedziałem, że nikt mnie tam nie zna, że nikt się nie domyśli co jest tak naprawdę grane. Oczywiście co chwilę obsesyjnie się poprawiałem ( chodziłem do łazienki i poprawiałem balast ) ale oprócz tego wszystko było w jak największym porządku. Noc przed weselem i w czasie wesele spędziłem spokojnie bo w hotelu. Jednak po poprawinach przyszło mi spać w 8-osobowym pokoju na sali weselnej. Cóż, musiałem spać w spłaszczaku.
Wesele mojego brata nie przebiegło aż tak kolorowo jak poprzednie ale również nie było źle. Oczywiście, gdy rodzina mnie zobaczyła to o mało się nie przeżegnała... Co chwilę były jakieś spojrzenia, szepty odnośnie mojej osoby i partnerki. Starałem się to olewać, dziewczyna również. Z całego wesela wyniknęło to, że poznałem bardzo fajną ciocie która od razu się zorientowała o co chodzi, zapytała o drugie imię i nim się do mnie zwracała :) Rozmawialiśmy o operacjach, o przyszłości, o gościach którzy wciąż się na mnie patrzyli. W pewnym momencie dodała mi siły by po prostu się bawić. Rodziców nie dotknęła żadna przykrość ze strony gości, nikt nic im nie mówił, rozmawiali normalnie.
Jeśli ktoś jest w podobnej sytuacji w jakiej ja byłem powiem jedno. Nie bój się, walcz o swoje i po prostu bądź sobą. Ludzie zawsze gadali i gadać będą. Może się jednak okazać, że źle wszystkich oceniłeś i tak naprawdę nie było się czego bać. Życzę wytrwałości w dążeniu do celów.
Pozdrawiam
Jakub
Re: Ciężki orzech do zgryzienia - pomóżcie 2014.10.21, 21:25
[autor]
Wziąłeś to po męsku- EKSTRA. Gratuluję :)

na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj