Biologiczne dzieci.

  liczba postów: 35
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Biologiczne dzieci. 2012.12.20, 17:21
[autor]
Mam taki temat, dla osób, które nie mają jeszcze dzieci, ale oczywiście wypowiadać mogą się wszyscy. Zastanawia mnie aspekt podejmowania decyzji o metamorfozie.  k/m i m/k podejmując się operacji, są świadomi, że tracą możliwość na dzieci biologiczne. Pytanie, czy ktoś miał wątpliwości?. Czy myślał o tym, po operacji? Jakie ma przemyślenia, doświadczenia z  wątpliwościami.

Ciekawa jestem, bo myślę o tym czasami.
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.20, 17:51
[autor]
Jak się decydowałam i definiowałam jako ts-ka, to już nie chicałam mieć dzieci. Jak bym się decydowała naście lat wcześniej, to pewnie byłdy szkoda.
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.20, 19:19
[autor]
Ja też myślę ostatnio o utracie płodności . Nie wiem na dzień dzisiejszy czy chcę mieć w przyszłości dzieci, ale jeżeli tak to bym adoptowała, albo in vitro, z mojego nasienia sprzed operacji. 
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.20, 19:28
[autor]
Ciekawy teamat :)
W sumie zawsze się tego bałam, był to pewien argument "przeciw", nigdy jednak nie miał dostatecznej siły, aż do czasu, gdy nie zaczełam brać hormonów. 15 dnia HRT zmarł mój ojciec. Był to moment w którym zwątpiłam. W tym całym smutku pojawiła się we mnie myśl, że powinnam spłodzić potomka, że to mój biologiczny obowiązek. Po jakimś czasie ucichła, jednak od miesiąca znow szaleje. Z tym, że już chyba jest za późno, to se nevrati. A może.... ];>
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.20, 22:34
[autor]

Posiadanie potomstwa jest bardzo indywidualną sprawą.  Ja osobiście szczególnie cenię osoby które zaadotowały dzieci...często te właśnie niechciane przez  ,,genetycznych ,,  . Odruch macierzyństwa jest chyba tym większy im  głębsza  kobiecość duszy. 


W pięknym odruchu adopcji zamyka się niewypowiedziana chęć dawania miłości komuś nowemu w naszym życiu. Kobiety ts  które zdecydowały się na taką drogę życia  są bardzo dobrymi matkami. Znam co prawda tylko kilka takich rodzin...ale mogę potwierdzić , że  są  doskonałe w tej roli..

 A co do mrożonej spermy... po co ? mało to jest  malutkich cudownych dzieci którym ,genetyczni,, zgotowali sieroctwo....? Jeśli tylko stać nas na adopcję i gotowi jesteśmy wytrwać w tej roli...to po co   zabawiać się w całą tą procedurę posiadania własnego genetycznie dziecka  ...z lodówki  a może przez surogatkę....???  to byłby egoizm , zwłaszcza ,że zmiany psychiki przed leczeniem i po są w wielu przypadkach dość znaczne. Często sama pacjętka nie jest w stanie przewidzieć kierunku swojej ewolucji mentalnej..

Byłbym zwolennikiem - dawania szansy tym malutkim czekającym na nią . A rozmyślania o powielanie samych siebie  pozostawiłbym raczej ze swoimi gonadami i tam gdzie powędrowały.

Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.20, 23:08
[autor]

1. Ja uważam , że warto zamrozić swoje komórki - tak na wszelki wypadek

2. Jako rodzic własnego dziecka nie mam jednoznacznych porad dla innych. Jestem przed zmianami i myślenie o tym jak się potoczy dalej moje rodzicielstwo jest tak samo bardzo przerażające jak wielka jest radość z bycia rodzicem. Przychylam się jednak do tego, że TS powinni zostawać rodzicami dopiero po zmianach.

3. Co do dzieci adoptowanych - no cóż , nie będe poprawna ale dla mnie to jest różnica. Sądzę, że mogłabym być świetnym rodzicem zastępczym ale nie adopcyjnym.

4. Ciekawe czy w Polsce ososby TS mają szanse byc rodzicami adopcyjnymi?

5. Dosyć naturalny sposób to przysposobienie sobie ewentualnych dzieci partnera/partnerki

Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 02:08
[autor]
Ja raczej nie chcialam miec (biologicznego) dziecka z roznych powodów. A zrobienia czegos w stylu zamrozenia komorek nawet sobie nie wyobrażam...
Jesli juz to adopcja
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 04:05
[autor]
Od dziecka mówiłem: "ja dzieci adoptuję", tak jakoś zawsze wiedziałem, że nie będę miał biologicznych więc nie miałem nigdy żadnych wątpliwości.
Dla mnie to bez różnicy - dziecko to i tak oddzielny organizm, ważne co mu przekażę w procesie wychowania, a nie z jakiej komórki powstało. Tyle, że w mojej sytuacji nawet bym nie chciał mieć biologicznych - bo mieć świadomość, że powstało z... (bleh) mojej (bleh) komórki jajowej (bleh) to nieee... :/
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 10:51
[autor]
wendigo pisze:
Od dziecka mówiłem: "ja dzieci adoptuję", tak jakoś zawsze wiedziałem, że nie będę miał biologicznych więc nie miałem nigdy żadnych wątpliwości.
Dla mnie to bez różnicy - dziecko to i tak oddzielny organizm, ważne co mu przekażę w procesie wychowania, a nie z jakiej komórki powstało. Tyle, że w mojej sytuacji nawet bym nie chciał mieć biologicznych - bo mieć świadomość, że powstało z... (bleh) mojej (bleh) komórki jajowej (bleh) to nieee... :/

W tej mierze rozumiem KMów. Choć kiedyś się wkurzyłam jak usłyszałam od KM - "Wam, MK-om to łatwo być naturalnym rodzicem bo co wy tam poświęcacie, kilka minut?"  :) - może aż takie proste i trywialne to nie jest :) ale świadomość, że dziecko ma jadnak prawdziwą matkę daje mi pewien spokój.

 

 


Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 14:42
[autor]
Jeżeli chodzi o posiadanie dzieci, to zawsze marzyłam o tym, że to ja będę ich biologiczną matką, że to ja urodzę owoc miłości mojej i mojego ukochanego. Nigdy, nawet jakbym miała mnóstwo okazji i nawet jakby mi za to zapłacili, nie zamroziłabym swoich naturalnych gamet, tylko po to by tak czy owak dziecko z mojej krwi ujrzało ten świat. Bo kim ja bym wtedy dla niego była... nikim innym jak ojcem! A o to przecież mi nie chodzi, to byłaby dla mnie osobista, życiowa porażka (oczywiście nie niewinne dziecko byłoby porażką, ale moja rola, mój wkład w jego "powstanie"). I co do tematu to zgadzam się całkowicie ze słowami Androgenida. Mam takie przeświadczenie, że skoro nie możemy mieć własnych dzieci (nie mówię, o tych którzy je mają, bo zostali rodzicami przed zmianą) powinniśmy (jeżeli oczywiście chcemy) darzyć miłością rodzicielską dzieci niechciane, z domów dziecka, albo jak napisała Fizia, chociażby dzieci swoich partnerów. Może po prostu taki nasz los, powinność, w końcu nie wszystkim dane jest zostać rodzicem...

Z resztą płodność zawsze była mi obojętna, bo co mi po takiej płodności, skoro matką zostać nie będę mogła nigdy w życiu. I właśnie to jest w tym wszystkim najsmutniejsze...
zmian: 1, ostatnia: bia - 2012.12.21, 14:45
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 15:22
[autor]
Ja nie chcę dzieci na chwilę obecną, nie mam ani warunków ani odpowiedniej dojrzałości. Poza tym posiadanie dzieci nigdy nie było jakimś moim priorytetem, w zasadzie nigdy o tym nie myślałam i nie myślę. Czasami ktoś o to pyta, czasami pojawi się wątek na forum i wtedy dopiero przypominam sobie, że potomstwo to jakaś tam część życia ludzkiego... dla mnie chyba nieistotna.

Pomijając kwestię samej chęci posiadania dzieci a skupiając się na możliwościach... brrr, w życiu nie chciałabym urodzić dziecka. Po prostu nijak ma się to do mojej wizji życia, lubię dzieci ale nie chciałabym być matką, to jednak największe poświęcenie jakiego kobieta może dokonać. Bo kończy się MOJE życie, nie jestem JA, MOJE plany, MOJE marzenia... wszystko trzeba jakby układać pod dziecko, bo to ono staje się najważniejsze. I nie chcę wyjść na egoistkę przez to co mówię, bo to nie jest tak. Lubię się kimś zajmować i o kogoś troszczyć, o partnera, kota, ale chyba nie jestem osobą która stać na wyrzeczenie się siebie i swojego życia w imię dziecka. Lubię wolność, dzikość, lubię spontaniczność, jestem typową artystką i jedyne czego w życiu pragnę to wolności i prawa do tworzenia i wyrażania siebie.

Na szczęście trafiłam na kogoś kto ma podobną wizję świata, co prawda stąpa po ziemi twardo, nie żyje światem abstrakcji jak ja, ale w tych sprawach się rozumiemy. Nawet niedawno o tym *gadaliśmy*, spytałam go luźno znad sztalugi, totalnie wybrudzona akrylami 'ty, a wyobrażasz sobie jakby to było jakbyśmy kiedyś mieli dziecko? nie byłoby fajnie?', na co on oderwany od Xboxa, z padem w ręce i wypiekami na twarzy spojrzał na mnie wymownie. Ten obrazek utwierdził mnie tylko w tym, że mogę być szczęśliwa, być kochana i spełniać się w życiu bez podtrzymywania siebie w przekonaniu, że tylko posiadanie dziecka uczyni moje życie kompletnym.
zmian: 1, ostatnia: safiya - 2012.12.21, 15:23
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 16:22
[autor]
safiya pisze:
Ja nie chcę dzieci na chwilę obecną, nie mam ani warunków ani odpowiedniej dojrzałości. Poza tym posiadanie dzieci nigdy nie było jakimś moim priorytetem, w zasadzie nigdy o tym nie myślałam i nie myślę. Czasami ktoś o to pyta, czasami pojawi się wątek na forum i wtedy dopiero przypominam sobie, że potomstwo to jakaś tam część życia ludzkiego... dla mnie chyba nieistotna.

Pomijając kwestię samej chęci posiadania dzieci a skupiając się na możliwościach... brrr, w życiu nie chciałabym urodzić dziecka. Po prostu nijak ma się to do mojej wizji życia, lubię dzieci ale nie chciałabym być matką, to jednak największe poświęcenie jakiego kobieta może dokonać. Bo kończy się MOJE życie, nie jestem JA, MOJE plany, MOJE marzenia... wszystko trzeba jakby układać pod dziecko, bo to ono staje się najważniejsze. I nie chcę wyjść na egoistkę przez to co mówię, bo to nie jest tak. Lubię się kimś zajmować i o kogoś troszczyć, o partnera, kota, ale chyba nie jestem osobą która stać na wyrzeczenie się siebie i swojego życia w imię dziecka. Lubię wolność, dzikość, lubię spontaniczność, jestem typową artystką i jedyne czego w życiu pragnę to wolności i prawa do tworzenia i wyrażania siebie.

Na szczęście trafiłam na kogoś kto ma podobną wizję świata, co prawda stąpa po ziemi twardo, nie żyje światem abstrakcji jak ja, ale w tych sprawach się rozumiemy. Nawet niedawno o tym *gadaliśmy*, spytałam go luźno znad sztalugi, totalnie wybrudzona akrylami 'ty, a wyobrażasz sobie jakby to było jakbyśmy kiedyś mieli dziecko? nie byłoby fajnie?', na co on oderwany od Xboxa, z padem w ręce i wypiekami na twarzy spojrzał na mnie wymownie. Ten obrazek utwierdził mnie tylko w tym, że mogę być szczęśliwa, być kochana i spełniać się w życiu bez podtrzymywania siebie w przekonaniu, że tylko posiadanie dziecka uczyni moje życie kompletnym.
Pamiętam, że kiedyś napisałaś (bo było już coś o dzieciach na forum), że w przyszłości chciałabyś mieć dziecko i że do tego celu wykorzystałabyś komórkę jajową siostry i nasienie partnera. Widzę, że coś się jednak zmieniło...
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 16:28
[autor]
Bo kończy się MOJE życie, nie jestem JA, MOJE plany, MOJE marzenia... wszystko trzeba jakby układać pod dziecko, bo to ono staje się najważniejsze.

Nie do końca tak jest - to znaczy, oczywiście, dziecko to duża odpowiedzialność, ale nie żyje sie dla dziecka, cały czas trzeba się nim zajmować tylko przez pierwsze lata, potem jest już większy luz...


Nie można się wyrzekać całego życia dla dziecka, jakkolwiek szczytnie by to brzmiało, bo potem dziecko nie wyrzeknie się swojego życia dla nas. O tym trzeba pamiętać - a tacy dobrzy, poświecający się rodzice czasami potem stają się toksyczni.


Natomiast jak ja widzę swoje życie? Kariera w inżynierii i projektowaniu, nawet nie do końca widzę możliwość założenia rodziny. Zresztą z uwagi na moja rodzinę też sama jestem bardzo niechętna małżeństwu, wychowywaniu dzieci; czuję, że nie byłabym dobrą matka bo sama z ułożeniem swojego życia mam problemy a tego nie może być jak ktoś jest od ciebie zależny. :P

zmian: 3, ostatnia: fteroto - 2012.12.21, 17:08
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 16:48
[autor]
bia pisze:
Pamiętam, że kiedyś napisałaś (bo było już coś o dzieciach na forum), że w przyszłości chciałabyś mieć dziecko i że do tego celu wykorzystałabyś komórkę jajową siostry i nasienie partnera. Widzę, że coś się jednak zmieniło...

Zmieniło się bardzo wiele. Uzmysłowiłam sobie że nie muszę powtarzać środowiskowych schematów. Że boli mnie brak płodności, że boli mnie że nie urodzę dziecka, że boli mnie brak okresu. Że bez tego czuję się atrapą kobiety. Bo mnie to cieszy i dla mnie to są zalety bycia transseksualistką. :) Aczkolwiek GDYBY coś się zmieniło i w przyszłości poczułabym chęć dawania miłości dziecku to na pewno zrobiłabym to, o czym już kiedyś pisałam.

Myślę, że dojrzałam do tego żeby jasno sobie odpowiedzieć czego chcę od życia i czego chcę od siebie. I macierzyństwa na tej liście nie ma.
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 17:05
[autor]

Wiesz co Safiya, mnie tam też jakoś brak płodności ani możliwości urodzenia dziecka nigdy specjalnie nie martwił. Bardziej to, że komuś z kim będę chciała żyć może na tym szczególnie mocno zależeć... :P


Ale co kto lubi. Znam taką jedną, która spełnia się w życiu jako pani domu, ja się spełniam jako inżynier (szkoda że to słowo nie ma nawet żeńskiej formy...) i lubię projektować fajne rzeczy. Moim zdaniem głównym dążeniem i osiągnięciem fenimizmu mogłoby być właśnie to, żeby każda z tych dróg była postrzegana jako równie właściwa i dobrowolna, a nie wartościowana. Zresztą ni tylko dla naszej plci, ale dla obu.

zmian: 3, ostatnia: fteroto - 2012.12.21, 17:10
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 17:43
[autor]
Jako osoba trwale bezpłodna, nigdy nie byłam w stanie mieć biologicznego dziecka. Jednak nawet jeśli mogłabym mieć je "przed", to nigdy nie zdecydowałabym się na żadne morożenia, czy naturalne metody. Teraz nie mam jakiegoś ciśnienia do macierzyństwa. Może kiedyś. Jednak chciałabym wtedy wszystko jasno ustalić z partnerem. Zastanawia mnie jednak jedna kwestia. Wielu TS, którzy chcą mieć dzieci bardzo zależy, aby ich potomkowie mieli drugiego rodzica GG, jednocześnie uważając, że sami nie będą dostatecznie dobrymi rodzicami. Niejednokrotnie bezpodstawnie. Jeśli ma się poukładane w głowie, to k/m może być świetnym ojcem, zarówno jak m/k matką. Nie rozumiem zatem dlaczego niektórzy uważają, że para m/k + k/m ma zły wpływ na dzieci? Zgodzę się tylko w przypadku, kiedy matka jest zmanierowaną panienką, albo ojciec odgrywa macho i chcę swoje przekolorowane role przelać na dzieci. Jednak i biologicznych rodzinach tak bywa.
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.21, 18:05
[autor]
A ja tam będę najlepszą ciocią na świecie i tyle. A w sumie to już jestem :) A co do dziecka, to przecież mamy mężczyzn. A to takie duże dzieci :D :)
Re: Biologiczne dzieci. 2012.12.22, 18:40
[autor]
Czytam i tak sobie myślę, może to dobry punkt patrzenia, że rezygnując z biologicznych dzieci, dajemy szanse tym nie chcianym dzieciom, a także potrzebującym miłości. Ja zawsze chciałam być mamą, ale nie wiem jakbym się sprawdziła, jako mama. Życie pokaże, jak to będzie i może mi jeszcze będzie dane być rodzicem.
Co do swojej spermy, to rzeczywiście byłoby dziwne dla mnie, zapłodnić i być mamą, ale na wszelki wypadek lepiej dać sobie zamrozić spermę, bo nigdy nic nie wiadomo.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.07, 12:01
[autor]
Ja bym bardzo chciał mieć swoje biologiczne dzieci, ale nie wyobrażam sobie ani być w ciąży, ani rodzić, samo myślenie o tym mnie przerasta. Więc przyjąłem to do wiadomości i pogodziłem się z tym, że nie będę ich mieć. Zawsze mogę zaadoptować i tym samym spełnić dobry uczynek, mniejsza z tym, że te dzieci nie będą "mojej krwi".
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.07, 14:32
[autor]

Jeśli chodzi o dzieci to jak najchętniej aczkolwiek z wielu przyczyn jest to niemożliwe u mnie akurat. Najwżniejsze powody to: to że niestety fundusze nie pozwalają (po co wychowywać kolejne pokolenie ''niewolników'' ?) U mnie zasada jest twarda skoro już tylko sobie nie można zapewnić godziwego poziomu życia to co dopiero całej rodzinie, dzieciom, wnukom itd..

Ale jeszcze ważniejszym powodem jest wychodzącym na pierwszy plan jest to że z racji tego iż jestem ''zyebem genetycznym'' nie mogę i nawet nie chcę przekazywac dalej genów i to nie dlatego że ktos tak mi kazał czy każe czy opinia publiczna, prawo czy też co inne tak wygłasza - tylko dlatego żeby dziecoi/dzieci nie musiały się tak męczyc przez całe życie jak ja bo to okropieństwo i nie miec dzieći jest moją suwerenną decyzją!

Coż nie oceniajcie mnie z góry pod tym względem jako samolubną, pyszną istotę i takie tam podobne bo naprawdę jeśli by fundusze pozwalały na godziwe a lepiej luksusowe życie (Nie tam żeby zaraz co tydzień kupować odrzutowiec i Rolls-Royce'a ale żeby nie martwić się o ''jutro'' i żeby było stać na wszystko co potrzeba nie odmawiając sobie przy tym przyjemności) i pojawiłaby się do tego jeszcze możliwość stworzenia rodziny (normalnej, odpowiednie miejsce i czas itd.) to byłaby u mnie chęć posiadania nawet adoptowanych dzieci lub idąc dalej wystąpiło by pozwolenie moje na wykorzystanie osoby postronnej przez mojego partnera/partnerkę (w zależności oczywiście nie to że jestem lesbą czy gejem) w celu zapłodnienia, tak nawet taką myśl dopuszczam, oczywiście musiało by to być niejako zagwarantowane że dzieci nie są czy też nie będą (tak jak w drugiej opcji) zyebane genetycznie tak jak ja.

Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.07, 14:49
[autor]
silveira pisze:
Ja bym bardzo chciał mieć swoje biologiczne dzieci, ale nie wyobrażam sobie ani być w ciąży, ani rodzić, samo myślenie o tym mnie przerasta. Więc przyjąłem to do wiadomości i pogodziłem się z tym, że nie będę ich mieć. Zawsze mogę zaadoptować i tym samym spełnić dobry uczynek, mniejsza z tym, że te dzieci nie będą "mojej krwi".

Jeśli tak bardzo tego pragniesz i jesteś gotów poświęcić co innego przez to, to nie jest to nie możliwe, tu masz coś na ten temat https://www.youtube.com/watch?v=McR1t2nDOmA
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 04:28
[autor]
michaelaneta:
Coż nie oceniajcie mnie z góry pod tym względem jako samolubną, pyszną istotę i takie tam podobne

No coś Ty, właśnie prezentujesz najbardziej racjonalne i mądre stanowisko jakie można mieć.


michaelaneta:
Jeśli tak bardzo tego pragniesz i jesteś gotów poświęcić co innego przez to, to nie jest to nie możliwe, tu masz coś na ten temat https://www.youtube.com/watch?v=McR1t2nDOmA

Nie trzeba zaraz aż tak drastycznie. Można też zamrozić swoją komórkę jajową, a potem np. zapłodnioną może donosić partnerka i tadam - jest dziecko biologiczne. Ale dla mnie to by było... rzyg ;) Ja to widzę tak: jestem facetem ale mój organizm nie produkuje (i nigdy nie produkował) PLEMNIKÓW = jestem (i zawsze byłem) bezpłodnym facetem. Ale to nie problem, też nie kumam po grzyba miałbym przekazywać akurat swoje geny. Bardzo chcę mieć dzieci kiedyś ale spokojnie mogą być adoptowane (albo dzieci partnera).
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 07:13
[autor]
Gdybym był zdrowy fizycznie i psychicznie może miałbym chcicę na posiadanie dzieci "biologicznie" niezależnie od płci. Jednak nie mam. Nie jestem w stanie skazać potomków na ojca który ledwie ogarnia fakt, że musi jeść, a co dopiero kogoś nakarmić. Sama ciąża wywołuje u mnie dreszcze i gdybym się zdecydował to musiałbym przeleżeć, w wielkich bólach.

Gdybym był jednak z kimś kto ogarnia temat dzieci, posiada własne lub chce adoptować - to może. Nie chciałbym by to była nasza chcica z cyklu "nie chcemy być sami". Czasem taką mam i moja mama mi dopieka z cyklu "wykorzystaj, pókim młoda i mogę ci pomóc!". Z jednej strony ma rację, bo potrzebowałbym pomocy i mogę adoptować jako samotny rodzić (gdzieś na końcu kolejki i zapewne kogoś starszego ;) ). Nie przemawia do jednak do mnie jako motywacja - jestem egoistą, ale wydaje się zbyt egoistyczna.

Gdybym był hipotetycznym cis-facetem, dalej byłbym gejem i nie wiem czy zdecydowałbym się na surogację bo nadal jestem pojebem. Dzieci lubię co prawda D: . DYLEMATY.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 11:39
[autor]
wendigo pisze:
michaelaneta:
Coż nie oceniajcie mnie z góry pod tym względem jako samolubną, pyszną istotę i takie tam podobne

No coś Ty, właśnie prezentujesz najbardziej racjonalne i mądre stanowisko jakie można mieć.


michaelaneta:
Jeśli tak bardzo tego pragniesz i jesteś gotów poświęcić co innego przez to, to nie jest to nie możliwe, tu masz coś na ten temat https://www.youtube.com/watch?v=McR1t2nDOmA

Nie trzeba zaraz aż tak drastycznie. Można też zamrozić swoją komórkę jajową, a potem np. zapłodnioną może donosić partnerka i tadam - jest dziecko biologiczne. Ale dla mnie to by było... rzyg ;) Ja to widzę tak: jestem facetem ale mój organizm nie produkuje (i nigdy nie produkował) PLEMNIKÓW = jestem (i zawsze byłem) bezpłodnym facetem. Ale to nie problem, też nie kumam po grzyba miałbym przekazywać akurat swoje geny. Bardzo chcę mieć dzieci kiedyś ale spokojnie mogą być adoptowane (albo dzieci partnera).
No o, ja mam tak samo. Adopcja czy przysposobienie dzieci partnera jak najbardziej, ale zamrożenie komórki jajowej... gdybym był z kobietą, to rzyg, no bo jakiś obcy by to zapłodnić musiał :x czyli że bezpłodni faceci jesteśmy.
Ale, z drugiej strony, jak świrnięty ma dzieci wychowywać? żółte papiery w końcu mam ._.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 12:50
[autor]
Nawiasem mówiąc, abstrahując od dylematów transów co do "kobiecości" komórki jajowej - pobranie takowej z organizmu żeńskiego to straszliwie brutalny zabieg, nie do porównania z pobraniem nasienia u mężczyzny. To jest żadne wkłuwanie się do jajnika przez powłoki brzucha, narzędzie do pobrania jest spore i wprowadza się je drogą wsadzania. Dla mnie jako aseksualistki i dziewicy samo wyobrażenie jest przenajskrajniej odrażające. (No właśnie, piszę "straszliwie brutalny", bo ja po prostu odruchowo odbieram wsadzanie czegoś we wrażliwe miejsce jako akt ze swej istoty brutalny.) Na szczęście nigdy nie chciałam mieć dzieci, podjęłam taką decyzję w wieku pięciu lat i nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek choć przez chwilę miała w tej sprawie inne zdanie.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 13:15
[autor]
Jezu... to mnie przeraziłaś :O jakoś tak mógłbym z tym kobiecym narządem żyć, ale też zupełnie nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi tam miał cokolwiek tam, za przeproszeniem, wsadzać :x to obrzydliwe i strasznie bolesne jest.
Także teraz tym bardziej przeraża mnie taka perspektywa :O
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 20:10
[autor]
wendigo pisze:
mieć świadomość, że powstało z... (bleh) mojej (bleh) komórki jajowej (bleh) to nieee... :/

Ja mam trochę inny problem - nawet jeśli można by było je ode mnie pobrać ( a nie miałem takiej możliwości ) to przekazałbym swojemu dziecku wszystkie swoje choroby, ułomności i niedomagania i jeśli miałoby tak cierpieć jak ja, to lepiej, że nie miałem tego nasienia.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 20:27
[autor]
wendigo pisze:
Można też zamrozić swoją komórkę jajową

Był taki film o ts na YT i pewien lekarz tłumaczył, że właśnie nie można. Zamraża się tylko męskie nasienie.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 20:30
[autor]
silveira pisze:
czyli że bezpłodni faceci jesteśmy.
Ale, z drugiej strony, jak świrnięty ma dzieci wychowywać? żółte papiery w końcu mam ._.

tak, jak zawsze, podpiszę się pod wszystkim ww
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 21:09
[autor]
hmm .. ale numer , mam troje dzieci i jest fajowo , mam już wnuki ale nie jestem, ani babcią, ani dziadkiem dla nich , po prostu Edyta . Ciekawostka prawda ?
Można by było książkę napisać .
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 21:25
[autor]
edyta11011 pisze:
hmm .. ale numer , mam troje dzieci i jest fajowo , mam już wnuki ale nie jestem, ani babcią, ani dziadkiem dla nich , po prostu Edyta . Ciekawostka prawda ?
Można by było książkę napisać .

Gratuluję samozaparcia. U mnie to byłoby nie możliwe, jak już napisane zostało powyżej.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 21:37
[autor]
Jeśli już jest mowa o dzieciach i o ich posiadaniu lub braku, możliwościach medycznych co do zamrażania itp. Chcę zapytać czy jest możliwość jakakolwiek zmiany kodu genetycznego (na lepszy oczywiście) u człowieka czytaj przyszłego rodzica ? Czy jest to zupełnie nie możliwe? Jeśli dobrze wiem to zdania naukowców na ten temat są podzielone. Jeśli ktoś posiada większą wiedzę na ten temat prosze się nią podzielić.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 21:39
[autor]
michaelaneta pisze:
zmiany kodu genetycznego

W tym temacie medycyna dopiero raczkuje. Przewiduję że na większą skalę to będzie stosowane za jakieś 50 lat. Są już pewne drobne sukcesy ze zmianą kodu gen jako formy leczenia. Ale też i porażki, gdzie pacjent zmarł.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.08, 22:43
[autor]
emilymae pisze:
Był taki film o ts na YT i pewien lekarz tłumaczył, że właśnie nie można. Zamraża się tylko męskie nasienie.
Można. Z poprawką na to, że zapłodnienie takiej rozmrożonej komórki jajowej stosunkowo często się nie udaje. Dlatego właśnie przy zapłodnieniu in vitro mrozi się niestety nadliczbowe zarodki, a nie komórki jajowe - mrożenie niezapłodnionych komórek jajowych jeszcze zwiększałoby i tak niemałe ryzyko niepowodzenia całej procedury.
Re: Biologiczne dzieci. 2015.02.09, 02:50
[autor]
sig:
Nie przemawia do jednak do mnie jako motywacja - jestem egoistą, ale wydaje się zbyt egoistyczna.

Och, a mnie to akurat nie martwi. Chęć posiadanai dziecka zawsze jest egoistyczna, to nie muszę być lepszy od większości ziemskiej populacji ;) Grunt to potem być dobrym rodzicem.


silveira:
to rzyg, no bo jakiś obcy by to zapłodnić musiał :x czyli że bezpłodni faceci jesteśmy.


Akurat nie dlatego ten żyg w moim przypadku :P (z resztą chciałbym np. wychowywać biologiczne dziecko mojego faceta, bo jakbym już miał jakiegoś faceta to na pewno by mi się podobał i fajnie by było mieć dziecko podobne do niego :P ), tylko no żyg, bo komorka jajowa u faceta jest no żyg ;)


Emilymae:
Ja mam trochę inny problem - nawet jeśli można by było je ode mnie pobrać ( a nie miałem takiej możliwości ) to przekazałbym swojemu dziecku wszystkie swoje choroby, ułomności i niedomagania i jeśli miałoby tak cierpieć jak ja, to lepiej, że nie miałem tego nasienia.


Słusznie piszesz. Toteż właśnie nie rozumiem tego parcia wielu ludzi na biologiczne dzieci - tak naprawdę większość chyba ludzi ma w genach coś nie tak :D (np. kilka pokoleń wstecz), więc ja osobiście już wolę chyba obcą ruletkę niż moje geny :D


Emilymae:
Był taki film o ts na YT i pewien lekarz tłumaczył, że właśnie nie można. Zamraża się tylko męskie nasienie.


A to ciekawe... coś jednak się robi (może to już zapłodnione zarodki się zamraża? no bo to przecież jest możliwe /in vitro/ ), bo ktoś kiedyś pisał na Niebieskim Forum że zachował swoje komórki jajowe.


na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj