zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie

  liczba postów: 217
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 13:40
[autor]

Aby wniesc troche swiezosci na to forum mam do was dziewczyny pytanie, pewnie glownie tych w trakcie i po leczeniu. Jak zaczynalyscie swoje pierwsze zwiazki z facetami? Czy oni wiedzieli o Was przed poznaniem? (np poznaliscie sie przez neta) a moze szlyscie na zywiol i spotykalyscie sie z kims kto nic nie wiedzial? Zaczelyscie po srs czy przed? :-) Ciekawi mnie to, ja mimo ze lecze sie ponad rok i generalnie po otoczeniu widze ze nikt mnie nawet nie podejrzewa o przeszlosc, a jak ktos sie dowie to jest zaskoczony to nadal jestem sama i nie spiesze sie by to jakos na sile zmieniac. Jestem jeszcze przed srs i to na pewno mnie tez blokuje, bo jak bym miala sie spotykac z kolesiem z neta to mialabym przeswiadczenie ze to jest zwykly shemale lover, leci na moja innosc a nie charakter czy nawet cialo jako takie. Pomozcie, moze uwierze ze mozna spotkac kogos wartosciowego ;-)   

zmian: 2, ostatnia: lilith - 2012.11.18, 14:25
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 15:56
[autor]
Można poznać kogoś wartościowego jeśli naprawdę się tego chce. Trzeba tylko być otwartą na świat i nowe doświadczenia.
A przy okazji ciekawe ile kobiet na tym forum, w ogóle pociągają mężczyźni.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 16:10
[autor]
Trzeba tylko być otwartą na świat i nowe doświadczenia.

Jakie doświadczenia? Nie rozumiem twojego postu.


 przy okazji ciekawe ile kobiet na tym forum, w ogóle pociągają mężczyźni.

Ponoć mało jest 100% homoseksualnych ts, choć znam takie które są. ;)


zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2012.11.18, 16:11
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 17:57
[autor]
Barbwire jak zwykle napisała bardzo merytoryczny post :D
Ale nie, tak poważnie, to przepraszam że się czepiam, ale uważam, że to ciekawy temat, tylko Barbwire jak zwykle nie podajesz konkretów. Co to znaczy "być otwartą na świat"? Konkrety by się przydały. Krok po kroku.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 18:10
[autor]
barbwire pisze:
A przy okazji ciekawe ile kobiet na tym forum, w ogóle pociągają mężczyźni.
A jeśli ich nie pociągają, to co? Gorsze? Nieprawdziwe Kobiety?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 19:57
[autor]

stop, STOP........... STOP!!!

4 posty, 4 osoby, 0 na temat!! 


Zadałam pytania, ponumerować je? Idźcie sobie pospamować gdzie indziej, ten temat jest mój. Nie chcę tu filozofowania i przekomarzania się, tylko opinie na temat poparte własnym doświadczeniem. Dziewczyn. Facetom podziękuje, bo nie macie doświadczenia i nie możecie takiego mieć. 


Znam parę tsek, które z facetami się umawiają, ale widzę, że rzadko który jest zainteresowany osobą z którą się spotyka. Interesuje go jedynie to że ona ma penisa, takie niesamowite, że wygląda jak 100% genetyczna a nie jest... I nic tu nie ma do rzeczy otwieranie się na nowe doświadczenia, bo Cię wykorzysta i zostawi gdy zaspokoi ciekawość.

Co masz na myśli Barbwire? Poznałaś faceta przed który wiedział? Jak? Jak Cię traktował? Czy nie nalegał żebyś nie robiła srs?



Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 20:17
[autor]
Znam jedną ts która jest w stałym zwiazku z chłopakiem, który początkowo o niej nie wiedział, poznali się przez Internet; mieszka z nim, wyglądają na szczęśliwą parę. Normalna, zwykła para. Żadnego wykorzystywania ani fetyszu penisów. Z tego co mniemam (mogę pokręcić), obecnie oboje zbierają na jej SRS. :)  
zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.11.18, 20:20
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 20:31
[autor]
Pisałam już o tym ale przypomnę. Ja byłam z mężczyzną przez krótki czas. Poznała nas moja koleżanka ze studiów. Nikt o mnie nic nie wie więc on tym bardziej nie wiedział. Jestem przed SRS, ale nie doszło między nami do czegoś więcej. Po tym jak on coraz bardziej się angażował (chyba naprawdę się we mnie zakochał z resztą ja w nim też), spanikowałam i zerwałam z nim. Naprawdę nie wiem jak bym mogła mu o sobie powiedzieć. Myślałam o tym, ale się bałam. Nie chciałam mieszać mu w głowie, wiedziałam też, że to skomplikuje nasze relacje. Bałam się, że odejdzie i sama odeszłam. Może jeszcze nie dojrzałam do partnerstwa. Tak czy owak nie chciałam wiązać się z chłopakiem przed operacją, ale to było silniejsze ode mnie. On był dla mnie taki kochany, dobry. Po raz pierwszy doznałam ze strony faceta czułości. Wiedziałam jednak, że nie unikniemy zbliżenia dlatego wycofałam się, choć z wielkim bólem. Z miłością wolę poczekać do końca procesu.   
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.11.18, 20:35
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 22:27
[autor]
A ja zapytam tak: po co zakładać, że facet, który będzie próbował transkę zniechęcać do operacji, to fetyszysta shemales? Takiemu gościowi może chodzić o coś innego, coś w stylu: "po co masz się męczyć, wydawać ciężkie pieniądze, ja cię akceptuję taką jaka jesteś". Oczywiście nie dla każdej transki to jest dobre wyjście - są takie, które nie chcą robić SRS, są takie, które bez tej operacji zawsze będą się czuły w obcym ciele. Ale po prostu nie ma sensu z góry zakładać złych intencji faceta, węszyć wszędzie gości, dla których transpłciowość jest tylko fetyszem.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.18, 23:32
[autor]
emu pisze:
A ja zapytam tak: po co zakładać, że facet, który będzie próbował transkę zniechęcać do operacji, to fetyszysta shemales? Takiemu gościowi może chodzić o coś innego, coś w stylu: "po co masz się męczyć, wydawać ciężkie pieniądze, ja cię akceptuję taką jaka jesteś". Oczywiście nie dla każdej transki to jest dobre wyjście - są takie, które nie chcą robić SRS, są takie, które bez tej operacji zawsze będą się czuły w obcym ciele. Ale po prostu nie ma sensu z góry zakładać złych intencji faceta, węszyć wszędzie gości, dla których transpłciowość jest tylko fetyszem.
meczyc? Operacją? Zylas kiedys z penisem? Nie, wiec nie wiesz co to jest za meka. To co piszesz jest bzdura. Jesli ja nie akceptuje swojego ciala a facet wmawia mi zebym nie robila op bo on to akceptuje to znaczy ze mnie nie zna i nie obchodza go moje potrzeby, a jedynie swoje. Ale koniec offtopu, prosze o konkretne wypowiedzi osob ktore mialy takie zwiazki a nie gdybanie...
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 00:10
[autor]
lilith pisze:
meczyc? Operacją? Zylas kiedys z penisem? Nie, wiec nie wiesz co to jest za meka. To co piszesz jest bzdura. Jesli ja nie akceptuje swojego ciala a facet wmawia mi zebym nie robila op bo on to akceptuje to znaczy ze mnie nie zna i nie obchodza go moje potrzeby, a jedynie swoje. Ale koniec offtopu, prosze o konkretne wypowiedzi osob ktore mialy takie zwiazki a nie gdybanie...

Nie bardzo jesteś wstanie sterować tym jak Twój topic się rozwinie tym bardziej, że na tym forum nie ma zakazu całkowitego offtopowania. So deal with it. Dodatkowo znów w tle pojawia się tematyka, że jak partner leci na transseksualność dziewczyny to coś złego. Na ten temat zostało już tu wiele opisane, a i świetny artykuł stworzył Trans-Optymista.
Inna sprawa, że ten topic z założenia jest homofobiczny. TSki w związkach z kobietami nie mogą się o nich wypowiadać?

A teraz druga sprawa odnośnie posta emu. Męczyć w związku z operacją- tak. Bo każda operacja jest wyzwaniem dla organizmu i dla zdrowia, a jako taka powinna być odbyta dopiero po odpowiednim rozważeniu wszystkich za i przeciw. Tymczasem większość dziewczyn m/k dąży do pociachania się byleby tylko mieć wymarzoną dziurkę. Ciekawe jakby sobie radziły jakby efekty były na poziomie tych dla chłopaków? Tymczasem SRS nic nie rozwiązuje, z wyjątkiem tych nie licznych, które mają bardzo bardzo silną dysforię. Z moich doświadczeń to jednak jedynie część z dziewczyn. Decyzja o SRS-ie powinna być podjęta zupełnie dojrzale, nawet jeśli wymaga odczekania odrobinę, a może i po poradzeniu sobie z wieloma innymi problemami. Obecność lub nie penisa nie wpływa na wszystko w życiu. I facet, który akceptuje dziewczynę przed i zachęca do rozważenia wszystkiego odnośnie op zasługuje na uznanie póki nie stara się zniechęcić do tej operacji. Tak jak ta decyzja powinna być przemyślana tak i powinna być decyzją tylko jednej osoby - głównej zainteresowanej.


emu pisze:
barbwire pisze:
A przy okazji ciekawe ile kobiet na tym forum, w ogóle pociągają mężczyźni.
A jeśli ich nie pociągają, to co? Gorsze? Nieprawdziwe Kobiety?

W domyśle pewno tak ;). Ale wszyscy wiemy, że nie ma hetero. Są tylko źle wyrwane ;)
zmian: 2, ostatnia: autumn - 2012.11.19, 00:12
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 00:23
[autor]
autumn pisze:
TSki w związkach z kobietami nie mogą się o nich wypowiadać?  

Nie, bo zwiazek z kobieta to zupelnie co innego, nie jestem homofobiczna. Kobiety patrza na ts zupelnie inaczej, czuja mniejsza fobie przed innoscia. Dlatego pytam heteroseksualne kobiety, bo to mnie interesuje jak one sobie poradzily, jakie mialy DOSWIADCZENIA. Zrozumcie ze interesuje mnie doswiadczenie a nie opinie. 


Wiec prosze uszanujcie choc raz to ze ktos chce sie dowiedziec konkretow z zycia wzietych oraz rad a nie czczych opinii. 

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 05:15
[autor]
lilith pisze:
autumn pisze:
TSki w związkach z kobietami nie mogą się o nich wypowiadać?  

Nie, bo zwiazek z kobieta to zupelnie co innego, nie jestem homofobiczna. Kobiety patrza na ts zupelnie inaczej, czuja mniejsza fobie przed innoscia. Dlatego pytam heteroseksualne kobiety, bo to mnie interesuje jak one sobie poradzily, jakie mialy DOSWIADCZENIA. Zrozumcie ze interesuje mnie doswiadczenie a nie opinie. 


Wiec prosze uszanujcie choc raz to ze ktos chce sie dowiedziec konkretow z zycia wzietych oraz rad a nie czczych opinii. 


W Twoich postach wyczuwam agresję, która może skutecznie zniechęcić do zabrania głosu osoby mające coś do powiedzenia w temacie.
J.B.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 07:58
[autor]
Nie wydaje mi się, żebym pisała takie znowu bzdury. Owszem, dla mnie osobiście temat transseksualizmu jest teorią, ale trochę osób trans w życiu poznałam. Znam i transki, którym bardzo zależy/zależało na operacji, i takie, którym odpowiada posiadanie ptaszka i są zirytowane, że lekarze oczekiwali od nich kłamstw na temat własnych odczuć.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 08:50
[autor]
lilith pisze:
autumn pisze:
TSki w związkach z kobietami nie mogą się o nich wypowiadać?  

Nie, bo zwiazek z kobieta to zupelnie co innego, nie jestem homofobiczna. Kobiety patrza na ts zupelnie inaczej, czuja mniejsza fobie przed innoscia. Dlatego pytam heteroseksualne kobiety, bo to mnie interesuje jak one sobie poradzily, jakie mialy DOSWIADCZENIA. Zrozumcie ze interesuje mnie doswiadczenie a nie opinie. 


Wiec prosze uszanujcie choc raz to ze ktos chce sie dowiedziec konkretow z zycia wzietych oraz rad a nie czczych opinii. 

Cóż, ja mam spore doświadczenie z mężczyznami umawiającymi się z osobami trans -  również tymi, którzy deklarują zainteresowanie transkobietami - lub myślącymi z początku, że jestem cis. I tymi fobicznymi, i tymi niefobicznymi, i fetyszyzującymi, i nie, a nawet z takimi, którzy byli przekonani, że jestem transką. Mógłbym się podzielić konkretami z życia wziętymi i radami, ale zgaduję, że to również nie będzie pomocne, bo pytanie jest skierowane do dziewczyn, prawda? XD

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 09:14
[autor]
lilith pisze:

Nie, bo zwiazek z kobieta to zupelnie co innego, nie jestem homofobiczna. Kobiety patrza na ts zupelnie inaczej, czuja mniejsza fobie przed innoscia. Dlatego pytam heteroseksualne kobiety, bo to mnie interesuje jak one sobie poradzily, jakie mialy DOSWIADCZENIA. Zrozumcie ze interesuje mnie doswiadczenie a nie opinie. 



W jaki sposób kobiety inaczej patrzą na TS niż mężczyźni?
lilith pisze:

Wiec prosze uszanujcie choc raz to ze ktos chce sie dowiedziec konkretow z zycia wzietych oraz rad a nie czczych opinii. 


Jak przestaniesz z pianą na ustach awanturować się o utrzymanie tematu, o którym najwyraźniej nikt nie ma nic do powiedzenia (przynajmniej przy Twoich ograniczeniach tego tematu) to jest duża szansa, że rzeczywiście się czegoś pożytecznego dowiesz.
aurora pisze:
Pisałam już o tym ale przypomnę. Ja byłam z mężczyzną przez krótki czas. Poznała nas moja koleżanka ze studiów. Nikt o mnie nic nie wie więc on tym bardziej nie wiedział. Jestem przed SRS, ale nie doszło między nami do czegoś więcej. Po tym jak on coraz bardziej się angażował (chyba naprawdę się we mnie zakochał z resztą ja w nim też), spanikowałam i zerwałam z nim. Naprawdę nie wiem jak bym mogła mu o sobie powiedzieć. Myślałam o tym, ale się bałam. Nie chciałam mieszać mu w głowie, wiedziałam też, że to skomplikuje nasze relacje. Bałam się, że odejdzie i sama odeszłam. Może jeszcze nie dojrzałam do partnerstwa. Tak czy owak nie chciałam wiązać się z chłopakiem przed operacją, ale to było silniejsze ode mnie. On był dla mnie taki kochany, dobry. Po raz pierwszy doznałam ze strony faceta czułości. Wiedziałam jednak, że nie unikniemy zbliżenia dlatego wycofałam się, choć z wielkim bólem. Z miłością wolę poczekać do końca procesu.   

Ciekawi mnie ta historia. Co w waszej relacji poza seksem zmieniłby Twój SRS? Z seksem można się wstrzymać jeśli tak Ci bardzo zależało. Nie bardzo rozumiem rdzeń problemu, ale chyba wiem o co w tym chodzi... Ciekawi mnie bardzo czemu się nie wyoutowałaś i czemu nie chciałaś mu o sobie powiedzieć? Po SRSie też nie będziesz o sobie mówić swoim partnerom? Cała sytuacja w mojej ocenie skończyła się i tak rozstaniem, co jest absurdalne. Aż tak bardzo nie akceptujesz tego kim jesteś, że nie wierzysz, że ktoś inny może Ciebie pokochać ponad to?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 09:42
[autor]
lilith pisze:
autumn pisze:
TSki w związkach z kobietami nie mogą się o nich wypowiadać?  

Nie, bo zwiazek z kobieta to zupelnie co innego, nie jestem homofobiczna. Kobiety patrza na ts zupelnie inaczej, czuja mniejsza fobie przed innoscia.

Czyli jak patrzą kobiety na TS? Skąd pomysł, że kobiety mają mniejszą fobię?

Myślisz, że kobieta nie boi się cycków u TS, tak bardzo jak facet tego, że jego słodziutka ma ptaszka?


zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.11.19, 09:47
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 13:06
[autor]
Większość pisze jakby hetero faceta w życiu nie spotkała (posty w stylu jak niby mężczyzni inaczej traktują TS niż kobiety)
Otwarci i nie mający tuzina fobii przed innością traktują tak samo, ale weź takiego znajdź ;P
zmian: 1, ostatnia: prolaktynka - 2012.11.19, 13:08
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 13:58
[autor]
autumn pisze:
Ciekawi mnie ta historia. Co w waszej relacji poza seksem zmieniłby Twój SRS? Z seksem można się wstrzymać jeśli tak Ci bardzo zależało. Nie bardzo rozumiem rdzeń problemu, ale chyba wiem o co w tym chodzi... Ciekawi mnie bardzo czemu się nie wyoutowałaś i czemu nie chciałaś mu o sobie powiedzieć? Po SRSie też nie będziesz o sobie mówić swoim partnerom? Cała sytuacja w mojej ocenie skończyła się i tak rozstaniem, co jest absurdalne. Aż tak bardzo nie akceptujesz tego kim jesteś, że nie wierzysz, że ktoś inny może Ciebie pokochać ponad to?
Łatwo ci mówić. Nie wszystko wydaje się takie proste. Ja też jeszcze za nim go poznałam myślałam sobie, że zawsze będę szczera ze swoim partnerem, ale jak już przyszło co do czego to strach był silniejszy ode mnie. Było między nami pięknie, a ja po prostu nie chciałam tego psuć. Bałam się! Nie wiem jak będzie kiedy przejdę SRS. Naprawdę nie wiem. Z perspektywy czasu doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam. To był dopiero mój pierwszy mężczyzna w życiu. A czy wy każdemu waszemu potencjalnemu chłopakowi będziecie mówiły prawdę. Każdemu? Myślę, że po operacji będzie mi łatwiej mówić o tym, ale może tylko się łudzę? Partnerowi, który będzie mnie kochał i chciał spędzić ze mną resztę swojego życia (mowa o takim stałym, życiowym związku, a nie o studenckiej miłostce) na pewno powiem o sobie wszystko. Tak czy owak to trudne i może kosztować wiele... 

Poza tym, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy ty autumn miałaś kiedyś partnera? Wiesz jak to jest? Mówiłaś mu o sobie? Ja kiedy byłam jeszcze chłopcem, zawsze w szkołach wszyscy inni chłopacy wyśmiewali się ze mnie, mniej lub bardziej otwarcie. Jedni prosto w twarz nazywali mnie pedałem, a inni zachowywali sobie tego typu obelgi w myślach. Przez takie zachowanie, doznałam urazu w stosunku do płci męskiej. Wiele razy zakochiwałam się nieszczęśliwie w kolegach. Dopiero kiedy przeszłam tę fizyczną przemianę, stałam się kobietą, mężczyźni zaczęli zwracać na mnie uwagę, taką o jakiej zawsze marzyłam. Na studiach nie raz ktoś ze mną flirtuje, stara się poderwać. Fajnie. Teraz nie muszę obawiać się mężczyzn, bo wreszcie są dla mnie tacy jak chciałam, żeby byli wobec mnie: uprzejmi, mili, nie patrzą na mnie spode łba. Więc gdy w końcu przyszła do mnie ta upragniona miłość, a raczej zakochanie, ale tym razem odwzajemnione, czułam się bosko, jak w siódmym niebie. Każda w was by to poczuła. I dla tego nie potrafiłam tego zepsuć gadaniną o tym kim się urodziłam. Może jak nabiorę doświadczenia z facetami, dopiero to przemyślę. Pierwszej takiej przygody nie można od razu traktować jako coś poważnego i od razu przyznawać się do Bóg wie czego. Jakbyś ledwo co wyszła z więzienia za morderstwo, też byś się przyznała do tego na pierwszej randce?
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.11.19, 14:16
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 14:47
[autor]
U mnie trochę inna historia: SRS zrobiłam w wieku lat 20.
Pierwszy rok po poprawka+bolesne ćwiczenia z prawidłami i myśl o seksie rozpłynęły się.
Do tego pozostało wiele problemów takich jak nadwaga, bardzo duże owłosienie całego ciała.
czyli byłam po SRS, miałam dokumenty ale nadal tak jakbym miała leczenie niedokończone.
Był jeden na początku odtrącił mnie ze wzgląd na TS ale potem chciał być ze mną ale ja jego nie kochała( więc nie jesteśmy razem.
Drugi to ten z Rosji, powiedziałam szybko potem ok 2 tygodnie nie dawał znaku ale potem wrócił. Zapragnęłam spróbować seksu, doszło do intymnej sytuacji i rozpłakałam się ( zaawansowany hirsutyzm,nadwaga,rozstępy, duży brzuch, małe piersi). byłam zaakceptowana ale sama źle się czułam że mimo SRS nie potrafię być prawdziwą partnerką i zadowolić mężczyzny. On przytulił powiedział że bardzo mnie kocha ale że nie wie jak mi pomóc. Powiedział że jak będę gotowa na związek to mam dać mu znać. Wkrótce wrócił do Rosji a ja postanowiłam dość tej wegetacji. Postanowiłam

1.iść do profesora endokrynologi aby ustawił mi leczenie( oprócz hormonów dał mi 2 leki przeciw nadmiernemu owłosieniu)
2.odchudzić się (schudłam 15 kg w 9 miesięcy)
3. Skorzystałam z zabiegów fotoepilacji na całe ciało( wzięłam zapomogę z pracy+ oszczędności)
4.Poddałam się zabiegowi usunięcie jabłka na NZ
5. Zrobiłam serie zabiegów wyszczuplających na brzuch.

Obecnie jestem już inną kobietą niż wtedy ))
przestałam mieć kompleksy, wyszłam dużo do ludzi, chodzę na tańce, panowie często robią uśmieszki do mnie i powodzenie mam duże.
- oczywiście że troszkę tych włosków zostalo ok 30% ale można je zliwidować kolejnymi zabiegami))
Teraz w chwili obecnej jak najbardziej mogę uprawiac seks bo i na dole w porządku i nie wstydzę się ciała a wręcz jestem z niego dumna)))
dla mnie zmiana pełna skończyła się 3 lata po SRS bez męskich pozostałości, bez kompleksów, (teraz czuje się sobą )jeszcze żeby USC dał zgodę na zmianę znienawidzonego nazwiska to SUPER)
i
zmian: 2, ostatnia: lady_g - 2012.11.19, 14:58
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 15:37
[autor]
bardzo mnie podniosłaś na duchu tym postem :)  
zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2012.11.19, 15:38
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 16:47
[autor]
Brawo Lady!
To o czym wspomniałam cipka nie zmienia wszystkiego, jest wiele innych spraw i Ty z nimi się uporałaś.
aurora pisze:
Łatwo ci mówić. Nie wszystko wydaje się takie proste. Ja też jeszcze za nim go poznałam myślałam sobie, że zawsze będę szczera ze swoim partnerem, ale jak już przyszło co do czego to strach był silniejszy ode mnie. Było między nami pięknie, a ja po prostu nie chciałam tego psuć. Bałam się! Nie wiem jak będzie kiedy przejdę SRS. Naprawdę nie wiem. Z perspektywy czasu doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam. To był dopiero mój pierwszy mężczyzna w życiu. A czy wy każdemu waszemu potencjalnemu chłopakowi będziecie mówiły prawdę. Każdemu? Myślę, że po operacji będzie mi łatwiej mówić o tym, ale może tylko się łudzę? Partnerowi, który będzie mnie kochał i chciał spędzić ze mną resztę swojego życia (mowa o takim stałym, życiowym związku, a nie o studenckiej miłostce) na pewno powiem o sobie wszystko. Tak czy owak to trudne i może kosztować wiele... 

Pytanie czy osoba, która Ciebie nie akceptuje lub nawet jest nietolerancyjna względem ludzi Transpłciowych jest odpowiednią parą dla dziewczyny m/k i zasługuje na Twoje uczucia? Tak naprawdę nie wiesz czy ten chłopak był wart Twoich uczuć i wspomnień jakimi go obdarzasz.
Zgodzę się, że nie każdemu należy mówić, ale nigdy nie zrozumiem tych, które ukrywają swój Transseksualizm przed stałymi partnerami.
aurora pisze:
Jakbyś ledwo co wyszła z więzienia za morderstwo, też byś się przyznała do tego na pierwszej randce?

Auroro Ty nikogo nie zabiłaś, nikogo nie skrzywdziłaś. Masz pewną przeszłość, ale ani nie jesteś jej winna, ani nie powinien nikt Ciebie za nią potępiać. Szczególnie Ty sama.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 17:01
[autor]
autumn pisze:
Pytanie czy osoba, która Ciebie nie akceptuje lub nawet jest nietolerancyjna względem ludzi Transpłciowych jest odpowiednią parą dla dziewczyny m/k i zasługuje na Twoje uczucia? Tak naprawdę nie wiesz czy ten chłopak był wart Twoich uczuć i wspomnień jakimi go obdarzasz.
Zgodzę się, że nie każdemu należy mówić, ale nigdy nie zrozumiem tych, które ukrywają swój Transseksualizm przed stałymi partnerami.
aurora pisze:
Jakbyś ledwo co wyszła z więzienia za morderstwo, też byś się przyznała do tego na pierwszej randce?

Auroro Ty nikogo nie zabiłaś, nikogo nie skrzywdziłaś. Masz pewną przeszłość, ale ani nie jesteś jej winna, ani nie powinien nikt Ciebie za nią potępiać. Szczególnie Ty sama.
Nie dziwię się temu, że ktoś czuje lęk przed powiedzeniem komuś o sobie - nie uważam, że jest to dobre (wręcz przeciwnie), jednak potrafię zrozumieć, iż ludzie nie potrafią. 
Może nie są tak silnymi osobami jak inne, które potrafią być zawsze szczere i mają swoją wartość opartą na solidnych podstawach. Sądzę, że wiele z nas nie ma wypracowanych pewnych mechanizmów, które byłyby osobistą tarczą - zresztą kiedy chodzi o uczucia, każdemu może "zmięknąć rura". Wiele należy doświadczyć aby móc działać tak jak mówisz Autumn - nie od razu Rzym zbudowano. 
Uważam, że nikt nie ma prawa potępiać kogoś za to, że trudno mu przyznać się do siebie , bo jeszcze nie jedno z nas "3 razy zaprzeczy zanim kogut zapieje".
zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2012.11.19, 17:06
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 18:01
[autor]
autumn pisze:
Pytanie czy osoba, która Ciebie nie akceptuje lub nawet jest nietolerancyjna względem ludzi Transpłciowych jest odpowiednią parą dla dziewczyny m/k i zasługuje na Twoje uczucia? Tak naprawdę nie wiesz czy ten chłopak był wart Twoich uczuć i wspomnień jakimi go obdarzasz.
Zgodzę się, że nie każdemu należy mówić, ale nigdy nie zrozumiem tych, które ukrywają swój Transseksualizm przed stałymi partnerami.

Nie wiem do końca jaki światopogląd wyznawał mój były chłopak. Nigdy nie rozmywaliśmy na temat LGBT. On wydawał się ogólnie niezainteresowany tymi sprawami. Dla niego liczyło się po prostu być z ukochaną - raczej nie filozofował.
Co do jego uczuć. Widocznie naprawdę był we mnie zakochany, bardzo przeżył nasze rozstanie. Krótko po tym nalegał na spotkanie, wysyłał sms-y. Tak naprawdę nie potrafiłam mu podać konkretnej odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Wykręcałam się, że nie jestem jeszcze gotowa na związek, że teraz ważniejsze są dla mnie studia, nauka. Było mi przykro. Wkrótce potem zrozumiał i wycofał się, no a ja potraktowałam naszą znajomość jako sprawdzian z nowego życia.
A jeżeli chodzi o ukrywanie prawdy, to przed życiowym partnerem w przyszłości nie zamierzam milczeć. Jeżeli mężczyzna kocha, to musi cię zaakceptować, taką jaką jesteś, bez względu na to jaka byłaś (a raczej nie byłaś).
zmian: 2, ostatnia: aurora - 2012.11.19, 18:23
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 21:31
[autor]
Oj dziewczyny z tym powiedzeniem to jakaś obsesja i paranoja((((
wiele może by chciało dwie piękne literki TS wytatuować na czole. Wiec po co zmieniać dokumenty i robić SRS?
Jak macie taką potrzebę to powiedzcie ale jak związek jest głęboki, taki prawie jak małżeństwo.W innych wypadkach jest niebezpieczeństwo że nasz kochaś np w zemście za zerwanie: rozpowie innym i będzie 'o widzisz te dupę wiesz że to trans ''.
albo żądać pieniędzy za milczenie lub nawet puścić w internet.
Dlatego najlepiej aby było jak najmniej ludzi w to wtajemniczonych.

Oczywiście że jak umawiamy się na sex czy bycie kochankami też nie mówimy.

A jeżeli mamy pragnienie poinformować partnera to najlepiej działa zrobienie z siebie męczennicy nawet część facetów niezbyt tolerancyjnych można złapać na to))

Ja obecnie podobam się, podrywają mnie faceci ale ja nie szukam nikogo na siłę, trzeba być wpierw zadowoloną z siebie żeby stworzyć dobry związek)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 21:54
[autor]
aurora pisze:
autumn pisze:
Ciekawi mnie ta historia. Co w waszej relacji poza seksem zmieniłby Twój SRS? Z seksem można się wstrzymać jeśli tak Ci bardzo zależało. Nie bardzo rozumiem rdzeń problemu, ale chyba wiem o co w tym chodzi... Ciekawi mnie bardzo czemu się nie wyoutowałaś i czemu nie chciałaś mu o sobie powiedzieć? Po SRSie też nie będziesz o sobie mówić swoim partnerom? Cała sytuacja w mojej ocenie skończyła się i tak rozstaniem, co jest absurdalne. Aż tak bardzo nie akceptujesz tego kim jesteś, że nie wierzysz, że ktoś inny może Ciebie pokochać ponad to?
Łatwo ci mówić. Nie wszystko wydaje się takie proste. Ja też jeszcze za nim go poznałam myślałam sobie, że zawsze będę szczera ze swoim partnerem, ale jak już przyszło co do czego to strach był silniejszy ode mnie. Było między nami pięknie, a ja po prostu nie chciałam tego psuć. Bałam się! Nie wiem jak będzie kiedy przejdę SRS. Naprawdę nie wiem. Z perspektywy czasu doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam. To był dopiero mój pierwszy mężczyzna w życiu. A czy wy każdemu waszemu potencjalnemu chłopakowi będziecie mówiły prawdę. Każdemu? Myślę, że po operacji będzie mi łatwiej mówić o tym, ale może tylko się łudzę? Partnerowi, który będzie mnie kochał i chciał spędzić ze mną resztę swojego życia (mowa o takim stałym, życiowym związku, a nie o studenckiej miłostce) na pewno powiem o sobie wszystko. Tak czy owak to trudne i może kosztować wiele... 

Poza tym, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy ty autumn miałaś kiedyś partnera? Wiesz jak to jest? Mówiłaś mu o sobie? Ja kiedy byłam jeszcze chłopcem, zawsze w szkołach wszyscy inni chłopacy wyśmiewali się ze mnie, mniej lub bardziej otwarcie. Jedni prosto w twarz nazywali mnie pedałem, a inni zachowywali sobie tego typu obelgi w myślach. Przez takie zachowanie, doznałam urazu w stosunku do płci męskiej. Wiele razy zakochiwałam się nieszczęśliwie w kolegach. Dopiero kiedy przeszłam tę fizyczną przemianę, stałam się kobietą, mężczyźni zaczęli zwracać na mnie uwagę, taką o jakiej zawsze marzyłam. Na studiach nie raz ktoś ze mną flirtuje, stara się poderwać. Fajnie. Teraz nie muszę obawiać się mężczyzn, bo wreszcie są dla mnie tacy jak chciałam, żeby byli wobec mnie: uprzejmi, mili, nie patrzą na mnie spode łba. Więc gdy w końcu przyszła do mnie ta upragniona miłość, a raczej zakochanie, ale tym razem odwzajemnione, czułam się bosko, jak w siódmym niebie. Każda w was by to poczuła. I dla tego nie potrafiłam tego zepsuć gadaniną o tym kim się urodziłam. Może jak nabiorę doświadczenia z facetami, dopiero to przemyślę. Pierwszej takiej przygody nie można od razu traktować jako coś poważnego i od razu przyznawać się do Bóg wie czego. Jakbyś ledwo co wyszła z więzienia za morderstwo, też byś się przyznała do tego na pierwszej randce?
Tak samo Ci koledzy co dokuczali mogli by dokuczać koleżance(genetycznej ) z krzywą nogą czy zezem. A kobiety też potrafią być wredne
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 22:41
[autor]
Ludzie są czasami okrutni i nie potrafią zrozumieć pewnych spraw. Czasami trudno powiedzieć o sobie prawdę ze strachu przed utratą tej drugiej osoby. Doskonale cię rozumiem





wirtualne biuro



zmian: 2, ostatnia: kores - 2012.12.07, 22:06
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.19, 23:51
[autor]
lilith:
Zadałam pytania, ponumerować je? Idźcie sobie pospamować gdzie indziej, ten temat jest mój. Nie chcę tu filozofowania i przekomarzania się, tylko opinie na temat poparte własnym doświadczeniem. Dziewczyn. Facetom podziękuje, bo nie macie doświadczenia i nie możecie takiego mieć.


Zabrzmiało trochę nieładnie ;) I nie że jestem złośliwy, ale mam coś do powiedzenia w odpowiedzi na inne posty toteż się odezwę.


emu:
Ale po prostu nie ma sensu z góry zakładać złych intencji faceta, węszyć wszędzie gości, dla których transpłciowość jest tylko fetyszem.


No łatwo mówić. To w sumie to samo co dylemat k/m czy aby facet nie jest fetyszystą ;) Ale to już Marcin pisał.


lilith:
Kobiety patrza na ts zupelnie inaczej, czuja mniejsza fobie przed innoscia.


Stereotyp.


autumn:
Nie bardzo rozumiem rdzeń problemu, ale chyba wiem o co w tym chodzi... Ciekawi mnie bardzo czemu się nie wyoutowałaś i czemu nie chciałaś mu o sobie powiedzieć? Po SRSie też nie będziesz o sobie mówić swoim partnerom? Cała sytuacja w mojej ocenie skończyła się i tak rozstaniem, co jest absurdalne. Aż tak bardzo nie akceptujesz tego kim jesteś, że nie wierzysz, że ktoś inny może Ciebie pokochać ponad to?


A ja doskonale rozumiem rdzeń problemu, aż za bardzo.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.20, 07:33
[autor]
lady_g pisze:
Oj dziewczyny z tym powiedzeniem to jakaś obsesja i paranoja((((
wiele może by chciało dwie piękne literki TS wytatuować na czole. Wiec po co zmieniać dokumenty i robić SRS?
Jak macie taką potrzebę to powiedzcie ale jak związek jest głęboki, taki prawie jak małżeństwo.W innych wypadkach jest niebezpieczeństwo że nasz kochaś np w zemście za zerwanie: rozpowie innym i będzie 'o widzisz te dupę wiesz że to trans ''.
albo żądać pieniędzy za milczenie lub nawet puścić w internet.
Dlatego najlepiej aby było jak najmniej ludzi w to wtajemniczonych.

Oczywiście że jak umawiamy się na sex czy bycie kochankami też nie mówimy.

A jeżeli mamy pragnienie poinformować partnera to najlepiej działa zrobienie z siebie męczennicy nawet część facetów niezbyt tolerancyjnych można złapać na to))

Ja obecnie podobam się, podrywają mnie faceci ale ja nie szukam nikogo na siłę, trzeba być wpierw zadowoloną z siebie żeby stworzyć dobry związek)

O, jakie ładne ogólniki ze strony bardzo doświadczonej w tworzeniu dobrych związków osoby ;).


Im mniej ludzi wtajemniczonych, tym mniejsza szansa na czyjeś zemsty i szantaże? Ciekawa teoria, tylko że najlepiej sprawdza się, kiedy nie wie NIKT. 

No i SRS robi się z różnych powodów. Sporo transek robi je dla siebie, a nie żeby ukryć jakąś wstydliwą i zagrażającą im prawdę.


Po przeczytaniu dyskusji najbardziej szkoda mi byłego chłopaka Aurory. Rozumiem lęk i sam też spieprzyłem swoje pierwsze relacje, ale w ten sposób zakochany facet został wykorzystany jako poligon doświadczalny i nigdy nie dowiedział się prawdy. Przykro mi, że przez nasze problemy z pewnością siebie i samoakceptacją cierpią jacyś najbliżsi bądź kandydaci na nich...


Aha - niemówienie o sobie ze strachu przed odrzuceniem i utratą ukochanej osoby bardzo zubaża związek (cudownie jest mieć w związku 120% akceptacji, mnie nic nie pomogło na problemy ze sobą tak bardzo jak moi mężczyźni) i stanowi dla niego zagrożenie, bo ludzie głupi nie są i często czują, że coś jest przed nimi ukrywane. Lub nie czują, ale kiedy się dowiedzą - tracą całe zaufanie.


I, LOL, walka z offtopem spowodowała offtop :D Serio mógłbym długo opowiadać, nawet po przefiltrowaniu doświadczeń tak, aby wyłapać tylko tych mężczyzn, których interesują również M/K XD

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.20, 21:29
[autor]
Opowiadaj, ja chętnie poczytam :D
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.21, 10:12
[autor]
W domyśle pewno tak ;). Ale wszyscy wiemy, że nie ma hetero. Są tylko źle wyrwane ;)
To tylko ja jestem 100% hetero. :D Mnie by chyba nigdy żadna kobieta niczym nie zainteresowała chodź by nie wiem jak się starała.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.21, 10:35
[autor]
wronowata pisze:
autumn pisze:
Pytanie czy osoba, która Ciebie nie akceptuje lub nawet jest nietolerancyjna względem ludzi Transpłciowych jest odpowiednią parą dla dziewczyny m/k i zasługuje na Twoje uczucia? Tak naprawdę nie wiesz czy ten chłopak był wart Twoich uczuć i wspomnień jakimi go obdarzasz.
Zgodzę się, że nie każdemu należy mówić, ale nigdy nie zrozumiem tych, które ukrywają swój Transseksualizm przed stałymi partnerami.

Uważam, że nikt nie ma prawa potępiać kogoś za to, że trudno mu przyznać się do siebie , bo jeszcze nie jedno z nas "3 razy zaprzeczy zanim kogut zapieje".
A ja je rozumiem mimo że nigdy nie miałam żadnego partnera i raczej nigdy mieć nie będę. Osobiście sama wolałabym aby mój partner (gdybym takiego posiadała po zmianie) wiedział, szczerość jak dla mnie to podstawa.
A ja nie chciałabym mieć w świadomości tego że mój mąż który mnie tak bardzo kocha, gdyby tylko się dowiedział o "mojej przeszłości" nagle mógł by mnie zostawić i wtedy by się okazało ile słowa "Kocham Cię" dla niego znaczyły. I nie chciałabym żyć w ciągłym strachu że jakaś "dobra znajoma" by mu o tym powiedziała.
Ale absolutnie nie potępiam i całkowicie rozumiem te m/ki które nic nie mówią i nawet biorą ślub. Rozumiem że jest to strach przed samotnością której tak na prawdę nikt z nas chyba nie chce doświadczyć.
A jeżeli wyprowadziliśmy się po zmianie na drugi kraniec kraju czy za granicę. Nikt nas tam nie zna, dla otoczenia jesteśmy jak "normalna osoba" to po co mówić. Jesteśmy przecież kobietami, prawda?
Nikogo nie zabiłyśmy, nie zraniłyśmy. Nie musimy się obowiązkowo z tego tłumaczyć bo tak na dobrą sprawę nie mamy z czego. Tak jakby nasz transseksualizm był jakimś strasznym wykroczeniem.
Jesteśmy kobietami przede wszystkim!

Sama też nie wiem jak moje życie się potoczy kiedy będę po całkowitej zmianie i będę mieszkać gdzieś za granicą.
Nie potępiajmy tych eMeK które nie mówią, a tym które mówią gratulujmy odwagi (i to niebywałej!) i podziwiajmy faceta który to zaakceptuje.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 14:01
[autor]
Hej. lilith przeczytałem Twojego posta i podskoczyło mi nieco ciśnienie dlatego postanowiłem napisać. Jestem facetem,genetycznym i chyba w miarę normalnym. Piszesz że facet który zwiąże się z teeską to shemalelover,zabawi się i zostawi,wogóle faceci są be,owszem pewnie są też tacy ale może nie popadaj w paranoje...zauważ że to właśnie WY dużo częściejczęściej się zabawiacie,krzywdzicie i ranicie i w imię czego?jakiegoś testu na kobiecość?...bo skoro wyrwie tego czy tamtego to jestem wystarczająco kobieca i super sexi...ewentualnie jak już to zostawiacie ogłupiałego faceta bo niemacie odwagi mu powiedzieć "bo co to będzie jak sie dowie"...facet to nie maszyna i też ma uczucia,a wy robicie z siebie jakieś ofiary losu,oki rozumiem że urodziłyście się w nie swoim ciele ale co z tego?jakie to ma wogóle znaczenie?to sie leczy niczym katar chociaż dość przewlekły (koryguje)...zrozum że nie jesteście jakimiś świętymi krowami lecz zwykłymi,normalnymi kobietami jak każda inna... KOBIETA to nie nażąd między nogami a nawet nie kiecka,KOBIETA to coś więcej,to psychika,to charakter,sposób bycia i zachowania. . Co do srs...jeśli już jesteś w związku to już niestety nie jest tylko TWOJA decyzja lecz WASZA,chociaż ostatnie słowo należy do Ciebie ale po przemyśleniu i długich rozmowach...a jeśli myślisz inaczej jest to skrajny egoizm...bo powiedz ile operacji srs się udaje w 100%?bez kąplikacji i bez koniecznosci kilkunastu poprawek?...jeśli się uda...fajnie...ale jeśli nie to co?płacz i zgrzytanie zębami Lecz jeśli już podejmiecie taką decyzje to psim obowiązkiem Twojego faceta jest Cię wspierać i modkić się do wszystkich Bogów żeby się udało. Pozdrawiam D.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 16:13
[autor]




" TWOJA decyzja lecz WASZA,chociaż ostatnie słowo należy do Ciebie ale po przemyśleniu i długich rozmowach...a jeśli myślisz inaczej jest to skrajny egoizm...bo powiedz ile operacji srs się udaje w 100%?bez kąplikacji i bez koniecznosci kilkunastu poprawek?...jeśli się uda...fajnie...ale jeśli nie to co?płacz i zgrzytanie zębami Lecz jeśli już podejmiecie taką decyzje to psim obowiązkiem Twojego faceta jest Cię wspierać i modkić się do wszystkich Bogów żeby się udało. Pozdrawiam D."

Ogólnie na forach i chyba w światopoglądach panuje przekonanie(co widać po postach i ich treści), że jedyny problem z SRS to tylko pieniążki i mało która mk podchodzi do tego inaczej niż na zasadzie "wycięcie migdałków". Wynika to pewnie z tego, że jak się przeczyta 50 czy tam 100 opinii, że dla lekarzy Tajskich(czy tam innych) to tego typu operacja - no i nastawienie się zmienia stosownie do opinii.

 I pewnie drugą kwestią jest fakt, że dla wielu to będzie(o ile nastąpi rzeczywiście) w sumie pierwsza operacja(chyba tylko nieliczne robią jeszcze FFS-a, tego takiego pełnego i drastycznego) nielicząc tych, które wcześniej robią piersi. Zapewne strach przed bólem, ryzykiem, powikłaniami i konfrontacji słowa pisanego koleżanek z forum(bo zdjęcia na stronach... no wiadomo, że każdy lekarz zaprezentuje najlepsze operacje) z rzeczywistością jest wtedy marginalny. Natomiast jak się już przeszło jakąś operacje to z pewnością jest w tym względzie inaczej. Choćby dlatego, że znamy predyspozycje własnego ciała do gojenia, swoje reakcje na narkozę choćby itd 


 Inną sprawą jest, że żadna ts i żaden ts nie chce, żeby ktoś wszedł z buciorami w caly ten proces, a właśnie tak to wygląda jak się wejdzie w związek. Ja też od Kobiety usłyszałem, że to "wcale nie jest konieczne" itd Partnerzy nie postrzegają tego w taki sposób w jaki my na to patrzymy. Oni widzą głównie problemy, komplikacje(zdrowotne) itd itp Boją się najwyczajniej w świecie o nasze życie, zdrowie itd a to nie czyni ich fetyszystami. Ale też chcą naszego szczęścia i powinni potrafić stanąć przy nas w tym "dniu ostatecznej zmiany".

 

 I ostatnia rzecz - wiadomo, że jeśli mk widzi, że facet nie ma żadnych problemów z "tym co na dole" ani specjalnie nie przeszedł wiadomości o ts albo do tego jest poznany na portalu, który zrzesza głównie miłośników "takich osób" no to... Trudno niczego nie podejrzewać ;)


Pozdrawiam.

zmian: 4, ostatnia: itsme_a - 2012.11.27, 16:17
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 20:03
[autor]
W sumie ten temat jest też podręcznym zestawem stereotypów na temat mężczyzn i ogólnym jak się zdaje podejściem ts do osób, którym się podobają PRZED operacją- pewnie fetyszysta i w ogóle wcielenie zła. A może niekoniecznie? Sądzę, że czasem warto spróbować, choćby szczerości w związku. 

Jasne, że ryzyko zawsze jest. Ale życie samo w sobie jest ryzykowne i wchodzenie w związki też jest ryzykowne. Z drugiej strony ciężko wymagać, żeby każdy miał odwagę np. Marcina. Z drugiej strony wydaje mi się, że z odwagą żyje się łatwiej po prostu.

No, ale w końcu nie jestem heteroseksualną kobietą po operacji, więc nie mam prawa się wypowiadać na temat związków :D.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 20:29
[autor]

Z mojego doświadczenia wynika, że gdy mężczyźni nie wiedzą że jestem ts, to traktują mnie jak normalną kobietę, a gdy wiedzą że nią jestem, to ignorują i nawet nie krępują się przy mnie zachowywać tak, jak przy żadnej innej kobiecie by się nie zachowali. Mogę wyciągnać z tego wniosek, że jednak lepiej o sobie nie mówic, tak jest fajniej i normalniej.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 20:42
[autor]
- fteroto,współczuje, idioci są wszędzie i nie tylko faceci lecz kobiety również lepsze nie są, tak genetyczne jak i emki,to poprostu zależy od człowieka. Piszesz że lepiej nie mówić bo tak jest fajniej i normalniej.Napewno jest fajniej i prościej ale nie normalniej bo to nie jest normalne,fakt jesli jest to tylko kolega nie musisz mówić bo i po co,lecz jeśli jest to związek to facet powinien znać prawde,to poprostu kwestia zaufania...nie daj Bogowie żebym np.dowiedział się z trzeciej ręki np. od "życzliwej" przyjaciółki lub w inny sposób to choćbym nie wiem co czuł do tej kobiety niebyło by tułmaczenia...to już jest utrata zaufania które łatwo stracić ale trudno odzyskać,związku poprostu nie można budować na kłamstwie.
zmian: 2, ostatnia: daniel11 - 2012.11.27, 21:05
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 22:47
[autor]

http://deser.pl/deser/1,111857,12932861,Po_19_latach_malzenstwa_odkryl__ze_jego_zona_byla.html

 

może jednak gdzieś tak granica jest?

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.27, 23:09
[autor]
Jeśli to prawda to koleś jest idiotą, bo co nagle jej nie kocha? nie pociąga go? 19 lat bzykał ,kochał a teraz rzuca?z drugiej strony 19lat coś ukrywać i pisać z innymi kolesiami to rozumiem Jego gniew,sama już nie wiem co myśleć bo sama jeśli nigdy nie będę chciała to nie powiem,a z drugiej..
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.28, 00:09
[autor]
Tak, już widziałam ten artykuł. Aż krew człowieka zalewa, mają z czego robić aferę. Czy przypadkiem nie mamy już wiecznego sezonu ogórkowego?

Mogę mieć tylko nadzieję, że przyczyny w opisanej sprawie, są bardziej złożone, niż dziennikarska fantazja.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.28, 01:10
[autor]
daniel11:
 Co do srs...jeśli już jesteś w związku to już niestety nie jest tylko TWOJA decyzja lecz WASZA,chociaż ostatnie słowo należy do Ciebie ale po przemyśleniu i długich rozmowach...a jeśli myślisz inaczej jest to skrajny egoizm...


No przeeepraszam Cię bardzo, ale wspólną decyzją to może być decyzja o umeblowaniu domu czy zakupie samochodu, ewentualnie ciąży, bo tu jednak dwie osoby mają wpływ na stan kobiety, a nie narządach płciowych jednej z osób! Owszem rozmowa może być, no ale wybacz, związek jest albo go nie ma, a nasze narządy płciowe są nasze, nie wspólne. I to my będziemy musieli żyć z nimi do śmierci.


daniel11:
bo powiedz ile operacji srs się udaje w 100%?bez kąplikacji i bez koniecznosci kilkunastu poprawek?


99%? :P Kilkanaście poprawek, to już przesada, nawet po SRS w Polsce robi się najwyżej kilka poprawek ;)

Ale poza tym to ładny post :) oby wszyscy faceci tak myśleli jak Ty.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.28, 16:45
[autor]
daniel ja miałam SRS i 1 poprawkę i tyle więcej nie będzie
Ja szanuje osoby co nie mówią i nic mi do czyjegoś życia.
Też uważam że rozkochać w sobie dla potwierdzenia kobiecości(( i potem rzucić -to nieludzkie
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.28, 21:16
[autor]
Lilith miała na myśli, że Ci z neta co piszą "akceptuję TSkę/szukam TSki/poznam TSkę" są shemale-loverami i to jest prawda, może jakiś marny odsetek to ciekawscy, ale nikt normalny nie szuka kobiety lub mężczyzny z racji, że są oni transseksualni...

Danielu, uwierz, jak napisałeś "KOBIETA to sposób bycia, charakter, zachowanie", otóż Kobieta to ani jedno, ani drugie, ani trzecie, z podanych przez Ciebie składników na ciasto pod tytułem "KOBIETA" (P.S. brakuje mi nogi nietoperza, i szczypty cynamonu ;-)

Weź, nie wiem czego sie naczytałeś odnośnie kilkunastu poprawek i tej niesukcesywności operacji u m/k, ale to jakieś bzdury... W Gdańsku jest naprawdę źle pod tym względem, ale nawet tam robią góra 5-6 poprawek. Nie uogólniaj, że wszystkie "zmiany płci" tak się kończą

Zgadzam się co do niepodchodzenia do SRS jak do wycięcia migdałków.

I dodam coś od siebie, to jest, była i będzie prawda, faceci są nietolerancyjni, okrutni, prześmiewczy, o wiele, wiele, wiele bardziej niż kobiety. Nie mieszkam w Polsce, dlatego owe sytuacje pomnóżcie razy dziesięć (bo w Polsce byłoby dziesięć razy gorzej) i żyję w bardzo tolerancyjnym kraju, teoretycznie jako TSka nikt Was w twarz nie uderzy, ani nie opluje, ani nie obrazi. Natomiast, to co się dzieje za Waszymi plecami to istne piekło... Mam w pracy koleżankę transseksualistkę (oj taki ten świat mały), o mnie (póki co) nikt nie wie, i trochę czuję się jak agentka spod znaku konia trojańskiego, bo wysłuchuję litanie i wulgaryzmy jakimi jest obrzucana owa pracowniczka... Kpiny, wyszydzenia, wulgaryzmy, przekręcanie zaimków, totalne pozbawienie szacunku. Wychodzi to natomiast wyłącznie z ust mężczyzn, kobiety milczą lub mówią, że nie obchodzi ich to, ewentualnie przyznają, że to miła osoba. Procent facetów, którzy podzielają zdanie kobiet jest nikły

Fteroto, traktowanie Ciebie przez innych mężczyzn nie jest stereotypem, jest normą. I nie nazywaj ich Danielu idiotami, ale jesteś wyjątkiem, a wyjątek potwierdza regułe.

Co do mówienia o sobie... To bardzo niebezpieczne, szalenie zagrażające i to naprawdę kaliber z wyższej półki. To nie jest coś co ludzie łatwo zaakceptują, zrozumieją... Aczkolwiek budować związek bez poinformowania o tak fundamentalnej rzeczy, która ukształtowała nas w pewien sposób to duże pominięcie, ale każdy ma swoje życie i swoje wybory, szanuję je 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.28, 21:43
[autor]
Ja generalnie uważam, że wszyscy źle wychodzimy z założenia, bo gdybamy nad czymś, o czym nie mamy tak na prawdę w stu procentach pojęcia. Wydaje mi się, że zamiast rozmyślać i bawić się w eksplorowanie psychiki ludzi powinniśmy się bardziej skupić na naszych doświadczeniach. Widzę, że temat zszedł na tolerancję TS. No to i ja dorzucę swoje trzy grosze. Chodzę do klasy maturalnej i z trudem ukrywam już swoje zmiany, ale póki co jeszcze się kryję. Wie o mnie w prawdzie kilka osób, część z nich nie należy do LGBT. Od razu powiem, że są to dwie dziewczyny i chłopak. Nigdy do tej pory nie spotkałam się z odrzuceniem. Wszyscy przyjęli moją zmianę naturalnie. Póki co widzą raczej moje zdjęcia en femme, ale do tej pory spotkałam się tylko z pozytywną reakcją i komplementami. Nawet chłopak, który za moją zgodą dowiedział się o mnie od koleżanki przyjął to bardzo dobrze. W ogóle nie zmieniły się nam relacje. NIe rozmawiamy tylko o tak zwanych "męskich sprawach". Myślę zatem, że akceptacja jest sprawą bardzo indywidualną i będzie się tyczyła również związków. Człowiek człowiekowi nie równy. Nawet w naszym zróżnicowanym środowisku. Są przypadki gdzie homo nie akceptują TS, TS homo, TS TG, albo TV. Myślę, że powinno się o sobie mówić wtedy, kiedy mamy jakieś podstawy do bliższej relacji, albo mamy pewność, że ktoś nas dobrze przyjmie.
Re: [usuniety] 2012.11.29, 00:54
[autor]
Lilith miała na myśli, że Ci z neta co piszą "akceptuję TSkę/szukam TSki/poznam TSkę" są shemale-loverami i to jest prawda, może jakiś marny odsetek to ciekawscy, ale nikt normalny nie szuka kobiety lub mężczyzny z racji, że są oni transseksualni...

Powyższa opinia jest obraźliwa dla:
- osób transseksualnych (wprost mówisz, że nikt normalny nas nie akceptuje i nie szuka)
- ich partnerów i potencjalnych partnerów, którzy "akceptują/szukają/poznają" (Twoim zdaniem nie są normalni).

Na bazie moich doświadczeń mogę ponadto powiedzieć, że jest błędna. Na przykład mój partner jest wcieleniem normalności (kochający swoją pracę biznesmen z całkowicie ułożonym życiem, bez trupów w szafie, toksycznej rodziny czy czegokolwiek w tym stylu), a zagadał mnie, bo pociągają go m.in. transi.

I dodam coś od siebie, to jest, była i będzie prawda, faceci są nietolerancyjni, okrutni, prześmiewczy, o wiele, wiele, wiele bardziej niż kobiety. (...) Fteroto, traktowanie Ciebie przez innych mężczyzn nie jest stereotypem, jest normą. I nie nazywaj ich Danielu idiotami, ale jesteś wyjątkiem, a wyjątek potwierdza regułe.

Współczuję doświadczeń, które tak bardzo obniżają standardy stawiane mężczyznom.

Dla mnie wyjątkiem są raczej idioci i chamy, nie dopuszczam ich blisko siebie i raczej nie mam z takimi ludźmi kontaktu.

Polecam myśleć podobnie, bo inaczej dajemy przyzwolenie na nietolerancję, okrucieństwo i wyśmiewanie i zgadzamy się, by w naszym otoczeniu byli tacy ludzie (bo to przecież norma).


Co do mówienia o sobie... To bardzo niebezpieczne, szalenie zagrażające i to naprawdę kaliber z wyższej półki. To nie jest coś co ludzie łatwo zaakceptują, zrozumieją...

Ponownie współczuję doświadczeń.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 00:56
[autor]
Moim zdaniem przed operacją, to można sobie jedynie dorobić, bo ani o zabawie ani tym bardziej o głębszym związku nie ma zbytnio, a przynajmniej nigdy nie było mowy jeśli wziąć pod uwagę moje doświadczenia. O mnie wiedzą chyba wszyscy z otoczenia i traktują raczej po koleżeńsku i z dystansem - przynajmniej dopóki nie znajdziemy się np w klubie po paru drinkach. Wtedy jest nawet fajnie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że mnie akceptują. Następnego dnia jednak wracamy do szarej rzeczywistości...
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 08:09
[autor]

@dorotkazzaplotka


Może to nie wynika z transowości, bo znam ts m/k, które nie mają problemu ze znalezieniem związku normalnego i stałego przed SRS (jedna nawet znalazła jeszce przed swojego przyszłego męża).


Prawda jest też taka, że wielu mężczyzn jest po prostu biseksualnych, i im ciało partnerki niejednocznanie kobiece nie przeszkadza, ale nie przyznają sie do tego ani przed innymi, ani przed samymi sobą, bo taką mamy kullturę która skłania ich do wypierania tego. Przemóc to może tylko zakochanie się w kimś. :P

zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2012.11.29, 08:11
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 09:45
[autor]
fteroto masz oczywiście sporo racji w tym co mówisz ale niekoniecznie wszysto musi kręcić się wokół sekualności,ok seks jest cacy ale jest dopełnieniem związku,ja np.nie pójdę do łużka z kobietą do której nic nie czuje,i tu właśnie zgadzam się z marcinem,otaczamy się ludzmi którzy są nam bliscy pod względem charakteru,zainteresowań czy poprostu czujemy się dobrze w towarzystwie tej oosoby i niema znaczenia czy jast to blądynka,brunetka,teeska czy genetyczna.Tak samo ma się rzecz z koleżeństwem czy pójściem na przysłowiowe piwo,napewno nie pójde z jakimś chamem kibolem-zadymiarzem natomiast czy to jest kaem czy gej jeśli jest wporządku to w czym problem?Inna sprawa że napewno nie traktuje i niebęde traktował teesek na jakiś specjalnych prawach czy warunkach "bo biedna,pokrzywdzona przez los tego wymaga" a niestety często tak jest że teeski stawiają warunki i rządania. I jeszcze jedno,ludki kochane macie często i gęsto tendencje do problematyzowania problemu,widzicie i szukacie problemu tam gdzie poprostu go niema. Pozdrawiam.
zmian: 2, ostatnia: daniel11 - 2012.11.29, 09:58
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 12:23
[autor]
denerwują mnie niektóre posty-Duzami po co straszysz na forum inne Ts i opowiadasz jakieś historie które są jakimś pieprzonym generalizowaniem?! To nieprawda,że czeka je tylko strach,upokarzanie,wyśmiewanie w pracy,zaczepki,odrzucenie wyalienowanie i nóż w plecy. Bzdury gadasz. Nastawienie masz straszne,ale na szczęscie to tylko gadanie.Piszesz,że mówienie o sobie jest zagrożeniem i straszną rzeczą i równa się ukamieniowaniu.Nieprawda-jeśli chcesz komuś o sobie mówić to można to zrobić i olać czy ktoś nas zaakceptuje ,podniesie na duchu,przytuli czy nie. Jego wybór.Nie to nie. Tak jak napisała Avonlea-nie można się skupiać na tym co ktoś powiedział,tylko żyć ,nie oglądać się na innych,wtapiać się w tłum i pokazywać ,że jesteśmy silne,niezależne i  robimy swoje.Nie muszę dodawać ,że wcale nie jest tak ,że wszyscy faceci to gnoje,chamy itd,a obgadywanie za plecami to norma w Polsce bez względu na to jaka jesteś,zawsze dla kogoś jesteś za gruba,za chuda,za ładna,za głupia,za pyskata,za pewna siebie,za niska,za wysoka,za piegowata czy masz blizne na twarzy i to jest wystarczający powód dla niektórych żeby uprzykrzać komuś życie,no i co z tego? A jeśli chodzi o związki to nieprawda,że nie można mieć partnera przed srs i być szczęsliwą. Ja nigdy nie byłam samotna,NIGDY nawet przed srsem spotykałam się z mężczyznami prawdziwymi i dawałam im się poznać i pokochać,spędzałam z nimi czas,wchodziłam w związki i nie lękałam się ,że o matko-ja nie mam prawa być szczesliwą bo jestem ułomna.  To nie na tym polega,owszem można mnie zgnoić że może kogoś oszukałam nie mówiąc mu prawdy ale to nieprawda bo zawsze byłam sobą i dawałam im to czego chcieli (nie bawiąc się nikim).mieli u boku  atrakcyjną kobietę ,odpowiadający im charakter,może kogoś z kim chcieli by wiązać przyszłość,potem gdy im mówiłam już w końcu prawdę -nie wycofywali się  ale takie historie też pewnie już znacie. Po operacji zdecydowałam ,że nie muszę już nigdy nikomu mówić i nie powiem,mam faceta od ponad 9ciu miesięcy i nie powiem mu,ewentualnemu następnemu też nie. A jeśli chodzi o znajomych to też nie powiedziałąm nikomu bo nikt na to nie zasługuje i nie zasłuży, a starzy znajomi sprzed lat? Wiedzieli,widzieli że zmieniam swoje życie,przechodzę zmianę,operację i gdy wyjeżdżałam ze swojego Poznania to z  opadniętą szczęką patrzyli jak robie swoje i jestem sczęsliwa i nie liczę ile durnych ludzi mnie za to spisze na straty jako człowieka.Pewnie mi obrobili dupe-napewno,ale kto by na to patrzył.Nie błagajcie nikogo o akceptacje.


zmian: 4, ostatnia: hardpinkcandy - 2012.11.29, 12:37
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 12:44
[autor]
Moim zdaniem przed operacją, to można sobie jedynie dorobić, bo ani o zabawie ani tym bardziej o głębszym związku nie ma zbytnio, a przynajmniej nigdy nie było mowy jeśli wziąć pod uwagę moje doświadczenia. O mnie wiedzą chyba wszyscy z otoczenia i traktują raczej po koleżeńsku i z dystansem - przynajmniej dopóki nie znajdziemy się np w klubie po paru drinkach. Wtedy jest nawet fajnie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że mnie akceptują. Następnego dnia jednak wracamy do szarej rzeczywistości...

W swoim otoczeniu mam podobnie, ale nie narzekam, bo wolę rozdzielać grono przyjaciół od potencjalnych partnerów seksualnych - inaczej potem na dużych spotkaniach towarzyskich jest DZIWNIE, bo od 11 lat jestem w tym samym środowisku i mam kontakt ze swoimi byłymi.
 
Za to na portalach randkowych nie mam problemów ze znalezieniem kogoś zainteresowanego, interesującego i z podejściem mniej więcej takim jak Daniela. Jasno komunikuję kim jestem i jakie mam oczekiwania, widać też, że nie mam kompleksów i blokad, umiem też zarówno flirtować, jak i spławiać.
Efekt: mam więcej chętnych na spotkania niż czasu i ochoty. Ostatnio odkryłem, że kiedy ktoś jest wobec mnie nie w porządku, nie biorę tego do siebie ("jaki ja jestem biedny, jestem transem, nikt mnie nie chce"), nie uogólniam na wszystkich ("faceci tak już mają, cudem jest znalezienie kogoś sensownego") tylko po prostu rezygnuję z faceta ("jednak nie w moim typie, cóż, bywa"). Jeszcze niedawno miałem z tym problem i wiedziałem, jak myśleć, ale jednak wpadałem w kompleksy - teraz z automatu uznaję, że problem jest po stronie drugiej osoby.

Ponadto jest dla mnie dosyć jasne, że skoro jestem trans, interesują się mną ludzie, dla których transi sa pociągający (przynajmniej jeden), więc nie używam tego jako filtru, bo zostaliby mi tylko ludzie mną NIEzainteresowani. Trochę tak, jakbym był cis-gejem i próbował umawiać się tylko z mężczyznami, których interesują wyłącznie kobiety, bo reszta to zboczeńcy. (Są ludzie, którzy myślą w ten sposób!).
Zamiast tego patrzę, czy facet jest na poziomie, traktuje mnie z szacunkiem, wie co lubi, akceptuje moje granice i oczywiście czy ma szansę między nami zaiskrzyć.
     
Inna sprawa że napewno nie traktuje i niebęde traktował teesek na jakiś specjalnych prawach czy warunkach "bo biedna,pokrzywdzona przez los tego wymaga" a niestety często tak jest że teeski stawiają warunki i rządania. I jeszcze jedno,ludki kochane macie często i gęsto tendencje do problematyzowania problemu,widzicie i szukacie problemu tam gdzie poprostu go niema.

DOKŁADNIE.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 12:47
[autor]

Wg mnie zamiast pieprzyć farmazony o tym, że tutaj ważną rolę odgrywa seksualność i to, czy się ma penisa między nogami czy nie - zastanówicie się (mowa tu o kobietach [nie nazywam was trans - bo tak]) nad swoim życiem pod względem uczynków co do drugiego człowieka.


Bo w mojej opinii facet nie będzie do końca życia patrzeć tylko na wasze hormony, zmiany dokumentów, pieprzenie 24/7 o zmianie płci, operacji srutututu itd. tylko o waszym nastawieniu do niego, do drugiego faceta i ogólnie - CZŁOWIEKA. Bo sorka - gdybym ja miała wybrać inną ts to nie wezmę pod mój dach kogoś, kto nie będzie mieć penisa i będzie niewiadomo jak kobieca.......ale jeśli do drugiego człowieka i do siebie samej będzie GNOJEM to nie ma szans u mnie. I seksualność można sobie wsadzić głęboko w d....


Co z tego, że zmienicie płeć, wyrwiecie kutasa i zrobicie ją w ci... ? Jeśli w głowie i wewnątrz będziecie skończonymiu zouzami i nie będziecie siebie szanować to ŻADEN FACET WAS NIE ZECHCE lub będzie traktować TAK JAK WY TRAKTUJECIE INNYCH I SIEBIE.


Ja jestem prostytutką - niedługo byłą i robie to m.in. dlatego, że chce ZMIENIĆ SIEBIE aby ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE. Ci - którzy również tego nie zrobią skończą jak samotne pały na wydmuchowisku.


A.T. Sonny L.


Pamiętajcie też, aby nie zmieniać się tak bardzo, aby zniszczyć swoje ja - ja zmieniłam się aby inni mnie lubieli i to zaprowadziło mnie do bagna, z którego wychodze. Wiem, że moje prawdziwe ja to cel moich zmian ku pierwotności...

zmian: 1, ostatnia: sonny - 2012.11.29, 12:52
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 13:23
[autor]
sonny pisze:

Bo w mojej opinii facet nie będzie do końca życia patrzeć tylko na wasze hormony, zmiany dokumentów, pieprzenie 24/7 o zmianie płci, operacji srutututu itd. tylko o waszym nastawieniu do niego, do drugiego faceta i ogólnie - CZŁOWIEKA. Bo sorka - gdybym ja miała wybrać inną ts to nie wezmę pod mój dach kogoś, kto nie będzie mieć penisa i będzie niewiadomo jak kobieca.......ale jeśli do drugiego człowieka i do siebie samej będzie GNOJEM to nie ma szans u mnie. I seksualność można sobie wsadzić głęboko w d....

Dokładnie.
Chociaż dodam, że podejście do seksualności - ale nie kształt ciała, tylko właśnie podejście - też ma znaczenie dla mężczyzn. Mało którego zainteresuje osoba obudowana murem niedostępności, wysyłająca sygnał "nawet nie próbuj, bo nie masz szans".
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 13:48
[autor]

Marcin chodziło o to, że nikt z nas nie chce być w związku bo ktoś szuka/bo podnieca go ts tylko bo ktoś szuka faceta/kobiety i akurat nami się zainteresował. Nie ma tu sensu wchodzić na płaszczyzny pt "co jest dla kogo normalne i właściwe". Ale jak np uśmiecha się do mnie kobieta na ulicy i przypuszczalnie dalej jest szansa, żeby to jakoś rozwinąć -to wtedy ja wiem, że ona nie szuka spełnienia swojego fetyszu we mnie tylko zwyczajnie flirtuje. I tyle. 

 Jeżeli jakaś kobieta zagadałaby do mnie bo szuka "kma" to bym powiedział "na razie" i poczułbym się jak rzecz. Co innego wg mnie szukać partnera:

- wysokiego/niskiego

- wysportowanego/misiakowatego

- zarośniętego/ogolonego

- ubranego w ramach jakiejś subkultury

itd itp a szukać otwarcie:

 - kobiety z penisem

 - weterana wojennego bez przyrodzenia

- niepełnosprawnego bez czegośtam ;)

etc.


Jeżeli nie łapiesz tej różnicy to nie zrozumiesz punktu widzenia mojego i paru innych osób tutaj. Nie ma co się przekonywać kto ma rację bo w takiej dziedzinie każdy ma swoją i tyle.


PS A do tej pani co snuje jakieś tragiczne wizje, że nikomu nie można powiedzieć, że nóz w plecy itd Marcin słusznie zwrócił uwagę na fakt "sama decydujesz o tym, w jakim kręgu się obracasz i na co sobie pozwalasz". No i dodałbym jeszcze, że z kobietami problemów nigdy nie miałem a jestem już ponad rok w świetnym, ciepłym związku z Piękną i bardzo mądrą genetyczną Kobietą - ale pewnie tutaj zarzucisz mi "kobiety to są inne" i znowu wrócisz do punktu wyjścia.

Prawa jest taka, że jak chcesz stanowić dla społeczeństwa inny gatunek człowieka to tak będzie ale tylko i wyłącznie z Twojego wyboru.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 14:36
[autor]

Moim zdaniem to zależy od danej osoby. Są ludzie słabsi i silniejsi psychicznie. Niektórzy potrafią pracować nad sobą, są pewni siebie i swojej wartości, dlatego mogą osiagać to czego chcą, np. zwiazki. 


Są jednak ludzie krórzy z powodu swojej mentalności zawsze przegrwają i tracą siłę do działania.


Więc można podsumować że to nie zależy od tego jak ktoś wygląda czy czy jest przed SRS czy po, a od jego własnego nastawienia i osobowości, niektóre genetyczne kobiety też są samotne całe życie i też w siebie nie wierzą.

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.11.29, 14:49
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 14:50
[autor]
Obawiam się, że ja rozumiem Was, bo niedawno myślałem tak samo, ale Wy nie rozumiecie mnie, bo nigdy nie myśleliście tak samo ;P
Poza tym obawiam się, że to ja umiem dostrzec/odczuć/usłyszeć, który z mężczyzn świadomych, że podrywa transa - mnie - podrywa obiekt swoich fantazji, a kto podrywa atrakcyjnego dla niego człowieka.
I obawiam się jeszcze, że patrzenie na każdego pod kątem "aaa, szukasz obiektu do spełnienia swojego fetyszu" świadczy o własnym przewrażliwieniu.
Oraz obawiam się, że część z Was korzysta z moich profitów ze związku z "shemale loverem", ponieważ mój partner jasno deklaruje zainteresowanie transkami, a część z Was lubi moje teksty, które - dzięki niemu i jego zajebistości - powstały w tym roku.

Notabene, mój partner jest inteligentny, czuły, wrażliwy, odpowiedzialny, dojrzały, przystojny, zadbany, wysportowany, bogaty, szczęśliwy, zrównoważony emocjonalnie, romantyczny, zajebisty w łóżku, utalentowany, przedsiębiorczy, tolerancyjny, z poczuciem humoru etc. Inspiruje mnie do działania, zawsze traktuje z najwyższym szacunkiem i akceptuje dosłownie każdą moją decyzję i zachowanie, o ile go bezpośrednio nie krzywdzą.
Dla Was byłby "shemale loverem" i "nikt z Was nie chciałby być z nim w związku, bo szuka/bo podnieca go ts" i jeszcze napisał o tym w profilu!
I kto tu kogo traktuje jak rzecz...?
zmian: 1, ostatnia: marcin - 2012.11.29, 14:52
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 14:57
[autor]
Marcin, bo to jest takie tłumaczenie własnych lęków i dlaczego się nikogo nie ma. A potem okazuje się że mimo tego, że ktos jest tym rzekomym "shemale loverem" to o jego uczucia też nie jest wcale tak łatwo i byle jaka m/k też nie ma szans. :)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 15:57
[autor]
No i widzicie, żadne z was nie dałoby mi szansy się poznać albo na odwrót bo:

1. Niby traktujecie nas jak normalne kobiety, ale z góry zakładacie że jesteśmy zakompleksionymi nudziarami nawijającymi jedynie o hormonach i operacjach;

2. Moje oczekiwania przerosłyby każdego z was;

3. Macie nas za sieroty które trzeba jedynie pocieszać, przytulać i im współczuć, zamiast cieszyć się z tego co się ma i dążyć, żeby w przyszłości mieć więcej.

Utwierdzacie mnie tylko w przekonaniu, że rzeczywiście albo to ja nie nadaję się do związku z kimkolwiek, albo pozostali mi po prostu starzy kawalerowie lub skończeni nudziarze. Poglądy zmienię zapewne dopiero gdy na mojej drodze spotkam kogoś wartego mojego czasu, zaangażowania - wartego mnie, z kim będę miała podobne poglądy i zainteresowania. Tak, aby na wzajem znajdywać w sobie spełnienie.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 17:51
[autor]
A mnie się naiwnie wydawało, że ludzie tu przedstawiają bardziej uogólnioną opinię, i też nigdzie nie udało mi się wyczytać, że transki to samo zło i chodzące nieszczęścia. No, ale może źle czytam, nie wykluczam tej opcji.

Choć to z oczekiwaniami wydaje mi się akurat dość prawdopodobne. Że nikt ich nie spełnia. 

Natomiast budowanie związku wydaje mi się, że zawsze wymaga wysiłku z obu stron, niezależnie od tego, jakie dana strona nosi w sobie ciężary. Związek to przyjemność, jasne, ale to też sporo wysiłku. Budowanie więzi trochę od nas wymaga. 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 18:07
[autor]
sonny pisze:

Wg mnie zamiast pieprzyć farmazony o tym, że tutaj ważną rolę odgrywa seksualność i to, czy się ma penisa między nogami czy nie - zastanówicie się (mowa tu o kobietach [nie nazywam was trans - bo tak]) nad swoim życiem pod względem uczynków co do drugiego człowieka.


Bo w mojej opinii facet nie będzie do końca życia patrzeć tylko na wasze hormony, zmiany dokumentów, pieprzenie 24/7 o zmianie płci, operacji srutututu itd. tylko o waszym nastawieniu do niego, do drugiego faceta i ogólnie - CZŁOWIEKA. Bo sorka - gdybym ja miała wybrać inną ts to nie wezmę pod mój dach kogoś, kto nie będzie mieć penisa i będzie niewiadomo jak kobieca.......ale jeśli do drugiego człowieka i do siebie samej będzie GNOJEM to nie ma szans u mnie. I seksualność można sobie wsadzić głęboko w d....


Co z tego, że zmienicie płeć, wyrwiecie kutasa i zrobicie ją w ci... ? Jeśli w głowie i wewnątrz będziecie skończonymiu zouzami i nie będziecie siebie szanować to ŻADEN FACET WAS NIE ZECHCE lub będzie traktować TAK JAK WY TRAKTUJECIE INNYCH I SIEBIE.


Ja jestem prostytutką - niedługo byłą i robie to m.in. dlatego, że chce ZMIENIĆ SIEBIE aby ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE. Ci - którzy również tego nie zrobią skończą jak samotne pały na wydmuchowisku.


A.T. Sonny L.


Pamiętajcie też, aby nie zmieniać się tak bardzo, aby zniszczyć swoje ja - ja zmieniłam się aby inni mnie lubieli i to zaprowadziło mnie do bagna, z którego wychodze. Wiem, że moje prawdziwe ja to cel moich zmian ku pierwotności...

Twój post spodobał mi się najbardziej.

Przecież facet szuka sobie faceta bo jest w końcu gejem! I będzie mógł się zakochać i to nie będzie żaden fetysz bo on jest przecież gejem!
Kobieta szuka drugiej kobiety bo jest lesbijką. I jakoś szumu nie robicie. To jest taka orientacja.
Faceta podnieca że kobieta wygląda jak kobieta, ma piersi i ma penisa i co źle? Powinniście się cieszyć że tacy biseksualni faceci też są, nawet i kobiety.
Oczywiście zgodzę się też że dla wielu facetów jest to też zwykły fetysz. Mają swoje żony, kochają je a szukają seksu z trans kobietą aby spełnić swe fantazje.
Ale nie wszyscy. Są faceci których to tez podnieca i którzy mogliby się zakochać w m/k przed SRS.
Ale przyznam że Shemale love'rów to w internecie nie brakuje.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 19:49
[autor]
Są też księża i nie księża których podniecają małe dziewczynki i chłopcy.
Są też tacy których podniecają zwłoki.
Są tacy którzy lubią zwierzątka.
I co z tego wynika?

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 20:14
[autor]
barbwire pisze:
Są też księża i nie księża których podniecają małe dziewczynki i chłopcy.
Są też tacy których podniecają zwłoki.
Są tacy którzy lubią zwierzątka.
I co z tego wynika?

Że wszyscy mamy źle w głowach... hej hej na na na hej hej hej
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 22:01
[autor]
Pociąg do transseksualistek czy transseksualistów to juz jest parafilia, a nie orientacja czy preferencja

Marcin, Jak mówisz byśmy otaczali się ludźmi co akceptują, to się zastanawiam czy ty żyjesz w trans-ghetcie czy w społeczeńswtie. Nie wiesz jak to jest żyć w środowisku, w którym jesteś olewany, ignorowany, i każdy się z Ciebie śmieje? Zasuerowałeś, że miałam takie doświadczenia i stąd wynika moja opinia, ale nie bazuję na swojej osobie. Raczej na słowach ludzi, którzy o mnie nie wiedzą, temat transseksualizmu jest obecny, i słyszę co mówią. Nie usłyszałabym tego gdyby wiedzieli, bo byłoby im głupio, natomiast prawda jest taka jaką mówią. Są osoby oczywiście, które miałyby gdzieś, lub nawet by akceptowały, ale większość ma negatywne zdanie, bardzo obraźliwe żarty i kpiny na temat takich osób.

Po drugie nie decydujemy w jakich kręgach się obracamy, są takie rzeczy jak rodzina, sąsiedztwo, szkoła, praca, z którymi musisz obcować, musisz mieć kontakt, i nie możesz wysłać telegramu albo posługiwać się językiem migowym. W dodatku, jakie jest to chore, codziennie otrzymujesz dawkę pomyji na pysk, i bezczelności innych. Serio, w imię czego? W imię bycia dumnym transem? Żałosne

Hardpinkcandy, mówisz, że masz gdzieś czy ktoś Cię zaakceptuje czy nie, ale pamiętaj, że mówiąc o sobie, domyślam się, że nie mówisz o osobie, która mieszka 300 km od Ciebie, a raczej z Twojego otoczenia, i to się rozniesie, i każdy za Twoimi plecami będzie gadał. Poza tym nie gadaj bzdur, że jest Ci to obojętne czy za plecami ludzie Cię mają za pedała czy nie, bo musieć się z takim czymś stykać na codzień to nie jest nic fajnego. Nie wiem czy oglądałaś DDTVN ostatnio z Rafalalą, jak opowiadała jak jedna TSka dostała kasketem w mordę i musiała 2 lata szczęki rekonwalescencje mieć. Gratuluję Ci bycia passable i posiadania faceta, ale jednak żyjesz zbyt wyidealizowanym image społeczeństwa
zmian: 2, ostatnia: duzami - 2012.11.29, 22:02
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 22:03
[autor]
Marcin:
Na bazie moich doświadczeń mogę ponadto powiedzieć, że jest błędna. Na przykład mój partner jest wcieleniem normalności (kochający swoją pracę biznesmen z całkowicie ułożonym życiem, bez trupów w szafie, toksycznej rodziny czy czegokolwiek w tym stylu), a zagadał mnie, bo pociągają go m.in. transi.


Patrz, ale to ma też drugą stronę medalu i można to widzieć tak: co może być pociągającego w transie, a nie może być w genetycznym? Już samo to może mnie obrażać.


itsme_a to dobrze ujął:
Marcin chodziło o to, że nikt z nas nie chce być w związku bo ktoś szuka/bo podnieca go ts tylko bo ktoś szuka faceta/kobiety i akurat nami się zainteresował.


Marcin:
Poza tym obawiam się, że to ja umiem dostrzec/odczuć/usłyszeć, który z mężczyzn świadomych, że podrywa transa - mnie - podrywa obiekt swoich fantazji, a kto podrywa atrakcyjnego dla niego człowieka.


No to już brzmi inaczej, trzeba było tak od razu :P Jeśli wyczuwasz tą różnicę, to ok.


Marcin:
"nikt z Was nie chciałby być z nim w związku, bo szuka/bo podnieca go ts" i jeszcze napisał o tym w profilu!
I kto tu kogo traktuje jak rzecz...?


No to pewnie mimo wszystko faktycznie bym nie chciał. Ale wiesz, jakby ktoś mi napisał, że szuka tylko ludzi o niebieskich oczach, uwielbia to i to go podnieca... to też bym się poczuł dziwnie, sprowadzony do oczu i nie chciałbym takiego partnera :P (mimo że też lubię moje oczy ;) czego nie da się powiedzieć o transseksualizmie).
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 22:32
[autor]
barbwire pisze:
Są też księża i nie księża których podniecają małe dziewczynki i chłopcy.
Są też tacy których podniecają zwłoki.
Są tacy którzy lubią zwierzątka.
I co z tego wynika?


Gratuluje Barbwire jeśli w Twojej opinii seks z osobą Trans sprzed SRS to taka obrzydliwość jak seks z zwierzętami lub trupami. Pozwól, że nie którzy i nie które z nas będą mieć odmienną opinię na temat swoich ciał. Pytanie tylko czy nagle SRS powoduje, że nagle przestajemy być obrzydliwością według tego porównania? Porównania do pedofilii nawet nie skomentuje, osoba TS jest dorosła i raczej świadomie angażuje się w relacje/stosunek.
duzami pisze:
Pociąg do transseksualistek czy transseksualistów to juz jest parafilia, a nie orientacja czy preferencja

Marcin, Jak mówisz byśmy otaczali się ludźmi co akceptują, to się zastanawiam czy ty żyjesz w trans-ghetcie czy w społeczeńswtie. Nie wiesz jak to jest żyć w środowisku, w którym jesteś olewany, ignorowany, i każdy się z Ciebie śmieje? Zasuerowałeś, że miałam takie doświadczenia i stąd wynika moja opinia, ale nie bazuję na swojej osobie. Raczej na słowach ludzi, którzy o mnie nie wiedzą, temat transseksualizmu jest obecny, i słyszę co mówią. Nie usłyszałabym tego gdyby wiedzieli, bo byłoby im głupio, natomiast prawda jest taka jaką mówią. Są osoby oczywiście, które miałyby gdzieś, lub nawet by akceptowały, ale większość ma negatywne zdanie, bardzo obraźliwe żarty i kpiny na temat takich osób.

Po drugie nie decydujemy w jakich kręgach się obracamy, są takie rzeczy jak rodzina, sąsiedztwo, szkoła, praca, z którymi musisz obcować, musisz mieć kontakt, i nie możesz wysłać telegramu albo posługiwać się językiem migowym. W dodatku, jakie jest to chore, codziennie otrzymujesz dawkę pomyji na pysk, i bezczelności innych. Serio, w imię czego? W imię bycia dumnym transem? Żałosne

Hardpinkcandy, mówisz, że masz gdzieś czy ktoś Cię zaakceptuje czy nie, ale pamiętaj, że mówiąc o sobie, domyślam się, że nie mówisz o osobie, która mieszka 300 km od Ciebie, a raczej z Twojego otoczenia, i to się rozniesie, i każdy za Twoimi plecami będzie gadał. Poza tym nie gadaj bzdur, że jest Ci to obojętne czy za plecami ludzie Cię mają za pedała czy nie, bo musieć się z takim czymś stykać na codzień to nie jest nic fajnego. Nie wiem czy oglądałaś DDTVN ostatnio z Rafalalą, jak opowiadała jak jedna TSka dostała kasketem w mordę i musiała 2 lata szczęki rekonwalescencje mieć. Gratuluję Ci bycia passable i posiadania faceta, ale jednak żyjesz zbyt wyidealizowanym image społeczeństwa

Nie wiem skąd Duzami wyciągnęłaś te doświadczenia, ale współczuje. Ja nic takiego nie doświadczam. Jedynymi osobami, które mnie źle potraktowały z powodu mojej tożsamości płciowej była moja rodzina i niektórzy przedstawiciele profesji lekarskiej. Reszta społeczeństwa najwyraźniej ma z tym mniejszy problem niż Ty i mówię to jako osoba, o której np. w pracy wiedzą wszyscy. Ale pewno obgadują mnie za plecami, cóż muszę się chyba więcej przejmować tym co myślą inni i mówią nie w mojej obecności. Nie spotykam się, ani z kpiną czy agresją przy częstym legitymowaniu (nie zagłębiając się szczegóły odbywa się to conajmniej kilka razy w tygodniu w moim wypadku), ani wśród kolegów z pracy, ani pracowników firm klienckich.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 22:40
[autor]
No większej głupoty nie słyszałam, przecież pisałam, że nikt Ci w twarz NIC nie powie, bo tacy są ludzie, zwłaszcza faceci, głupi, nietolerancyjni, kpiący, wyszydzajacy i agresywni ale w sumie tchórze... W miejscu pracy nikt Ci nic nie powie ani nie zrobi bo to może być grunt na którym może być wywalony z pracy. Chodzi o te piekiełko, które dzieje się za Tobą, w którym każdy uczestniczy, a każdy robi piękne uśmiechy do Ciebie... Mówię o tym zakłamaniu, o tym jaką opinię ma społeczeństwo, większość społeczeństwa. Oczywiście to czasami jest odzwierciedlane w traktowaniu, i to codziennym traktowaniu, ale gwarantuję Ci, że nieraz za Twoimi plecami ktoś mówił, że ma faceta w pracy, co się na babę przerobił, a ktoś dorzuca "ty, ale masakra, na takiego to bym się nadziać nie chciał".

Powtarzam, że wnioski wyciągam z dyskusji wyciągniętych jako uważana za cis-dziewczynę transseksualistka, na temat owej dyskusji

P.S. mówisz, że społeczeństwo ma z tym mniejszy problem niż ja, otóż społeczeństwu przeszkadza nawet istnienie takich ludzi, sam ich byt jest dla ludzi już "za dużo". pamiętam wielokrotne uwagi mężczyzn w mojej pracy na temat jak szalenie im niekomfortowo, i jak bardzo ich to denerwuje, że muszą pracować i przebywać w jednym miejscu z tranzystorem, którzy nawzajem sobie wtórowali na ten temat. Natomiast owa TSka pracowała w zupełnie innych godzinach pracy, w zupełnie innym dziale, i w ogóle nie rozmawiała z nimi ani nie miała kontaktu
zmian: 3, ostatnia: duzami - 2012.11.29, 22:45
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 22:51
[autor]
duzami pisze:
No większej głupoty nie słyszałam, przecież pisałam, że nikt Ci w twarz NIC nie powie, bo tacy są ludzie, zwłaszcza faceci, głupi, nietolerancyjni, kpiący, wyszydzajacy i agresywni... W miejscu pracy nikt Ci nic nie powie ani nie zrobi bo to może być grunt na którym może być wywalony z pracy. Chodzi o te piekiełko, które dzieje się za Tobą, w którym każdy uczestniczy, a każdy robi piękne uśmiechy do Ciebie... Mówię o tym zakłamaniu, o tym jaką opinię ma społeczeństwo, większość społeczeństwa. Oczywiście to czasami jest odzwierciedlane w traktowaniu, i to codziennym traktowaniu, ale gwarantuję Ci, że nieraz za Twoimi plecami ktoś mówił, że ma faceta w pracy, co się na babę przerobił, a ktoś dorzuca "ty, ale masakra, na takiego to bym się nadziać nie chciał".

Powtarzam, że wnioski wyciągam z dyskusji wyciągniętych jako uważana za cis-dziewczynę transseksualistka, na temat owej dyskusji

Większą głupote to Ty tu opowiadasz, więc poczytaj swoje posty jak jej szukasz. Ale ludzie ogólnie są wredni i złośliwi, szczególnie jak są sfrustrowani obrywa się ludziom za wszystko. Obrywa się grubym, wysportowanym, niskim, wysokim, niepełnosprawnym, samotnym, matkom małych dzieci, cokolwiek, również gejom i lesbijkom i również nam. Mamy żyć w szafie bo ludzie gadają? A co mnie oni obchodzą? I nie nikt mi komentarzy złośliwych nie prawi, ani nie traktuje jak kumpla-faceta i uśmieszków też nie widzę.
Zresztą nie wydaje mi się, żeby źle gadali skoro regularnie dostaje premie i pochwały od firm klienckich, a ludzie w pracy nie dają mi po niczym poznać, że wiedzą, iż byłam facetem. Może, ale to może wszystko zależy od osoby?

Swoją drogą ktoś kiedyś Ciebie skrzywdził za to kim jesteś czy tak poprostu bo zasłyszałaś?

edit. Dodane zostało w czasie mojego pisania postu:
duzami pisze:

P.S. mówisz, że społeczeństwo ma z tym mniejszy problem niż ja, otóż społeczeństwu przeszkadza nawet istnienie takich ludzi, sam ich byt jest dla ludzi już "za dużo". pamiętam wielokrotne uwagi mężczyzn w mojej pracy na temat jak szalenie im niekomfortowo, i jak bardzo ich to denerwuje, że muszą pracować i przebywać w jednym miejscu z tranzystorem, którzy nawzajem sobie wtórowali na ten temat. Natomiast owa TSka pracowała w zupełnie innych godzinach pracy, w zupełnie innym dziale, i w ogóle nie rozmawiała z nimi ani nie miała kontaktu

Gratuluje zważania na to co mówią debile.
zmian: 2, ostatnia: autumn - 2012.11.29, 22:54
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 23:09
[autor]
No ale dziubasku, jeżeli będziesz tak kategoryzować, że Ci debile, a Ci nie, to do niczego nie dojdziemy. Fakty są takie, że TSki/TSi są spośród grona, które wymieniłaś (niscy, grubi, homo, etc.) najbardziej kontrowersyjni.

Cieszę się, że masz w pracy taką sytuację, gratuluję Ci szczerze tego, ale to raczej wyjątek i ciesz się z tego.

Poza tym, mówiąc "co mnie oni obchodzą" naprawdę chyba nie wiesz co mówisz, bo codziennie spotykać się z ludźmi, którzy patrzą na Ciebie jak na pod-człowieka to nie jest nic fajnego, nawet jeżeli przykleisz sobie w głowie łatkę "jestem dumna"

Czy zależy od osoby? Nie wiem. Bo ty chyba masz na myśli, zależy od WYGLĄDU, czyli na ile passujemy, ale ja tego osobiście nienawidzę i to dla mnie poniżające, że jeżeli jesteś fajną dupą, to zyskujesz akceptację jako TSka, ale już jeśli Ci się mniej poszczęściło to jesteś pedałem z kanciatą mordą? Wiem, że ten świat tak funkcjonuje, ale wracając do obiektu moich badań, ona jest 100% passable, wygląda jak zwykła, szara, przeciętna kobieta. Nie ma ani głośnej, ani jakiejś nie wiem, szokującej osobowści, jest zwykła.

Na twoje pytanie odnośnie czy ktoś mnie skrzywdził już odpowiedziałam, poczytaj wyżej :D

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 23:09
[autor]
Duzami Ty jesteś chyba jakaś nienormalna!~piszesz same czarne scenariusze mimo,że już kilka osób powiedziało Ci że się z czymś takim nie spotkało, piszesz tak jakbyś chciała wymusić na nas siedzenie w szafie z latarką i czekanie na to aż ludzie z zewnątrz  w magiczny sposób dostaną dar empatii i otwarte serduszka i powiedzą nam uwielbiamy transów,to się nie zdarzy! ale mimo to my musimy żyć i nie jest to wcale trudne! jest bardzo łatwe a już napewno po tysiąckrość łatwiejsze niż w Twoich bajkach ku przestrodze , bo Ludzie zawsze ze wszystkim mają problem i powód do obgadywania za plecami! każdego! nie tylko TS,każdego za miliony różnych rzeczy.Ale Ty myślisz ,że trzeba podchodzić do każdego na ulicy i pytać ,,przepraszam czy nie będzie Ci przeszkadzać ,że zmieniłam płeć?,,   Jaką Ty masz miękką dupę zbierając sobie do głowy te komentarze które słyszysz na codzień odnośnie TSKI z Twojego miejsca pracy,straszne. Ludzie na świecie oblewają ludzi kwasem z zazdrości.mordują,gwałcą,biją,podpalają,a ja mam opierać swój byt na tym ,że jakaś DUZAMI słyszała ,że koleżanka Rafalali dostała kastetem w twarz.Kurde to może jednak zaszyję cipkę,cofnę papiery i zostanę chłopcem bo mnie ktoś zbije.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 23:14
[autor]
Nie o to chodzi, żebyście się bały żyć, ale do czego zmierzam, nie outujcie się zbyt pochopnie bo to jest szalenie śliski grunt, a po drugie, nie dajcię się tej ułudzie jaką jest pełne akceptacji i miłości społeczeństwo, jak tu niektórzy piszą, bo naprawdę może być źle...

Mówicie, że pisze czarne scenariusze, ale to co ja pisze to jest namiastka, bo niektórzy mają z powodu bycia TS naprawdę przewalone i to grubo. Dziękuję losowi, że nic mi się nigdy na taką skalę nie przytrafiło, ale kto wie...
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 23:18
[autor]
nie ma czegoś takiego jak pełne miłości i akceptacji społeczeństwo i nigdy takiej fatamorgany nawet chwilowej nie miałam.Ale przesadzasz. Jeśli chcesz przestrzeć kogoś przed mówieniem o sobie i coming outem-to rozumiem ,ale Twoje posty są przesadzone jak już mówiłam.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 23:37
[autor]
A ja uważam, że nie są, są z życia wzięte, a osoby, które się wypowiadają z pewnością reprezentują miażdżącą część społeczeństwa, o czym się przekonuję od urodzenia, zwłaszcza w Polsce. 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.29, 23:59
[autor]
Pociąg do transseksualistek czy transseksualistów to juz jest parafilia, a nie orientacja czy preferencja

Czasy się zmieniły. Pociąg do trans sam w sobie nie spełnia kryteriów diagnozy parafilii.

Marcin, Jak mówisz byśmy otaczali się ludźmi co akceptują, to się zastanawiam czy ty żyjesz w trans-ghetcie czy w społeczeńswtie. Nie wiesz jak to jest żyć w środowisku, w którym jesteś olewany, ignorowany, i każdy się z Ciebie śmieje?

Przez jakieś pięć lat mojego życia tak wyglądało całe moje środowisko. Ach, dodaj przemoc fizyczną. Dużo przemocy fizycznej. Potem był rok przejściowy, a potem zmieniłem liceum i od tej pory miałem już mniej więcej kontrolę nad tym, kto jest moim znajomym.
Żyję w społeczeństwie. Po prostu starannie dobieram sobie grupy społeczne i skreślam ludzi, którzy mnie źle traktują. Lubię być akceptowany i przywykłem do tego, że czuję się bezpiecznie, więc jeśli coś mi nie odpowiada, próbuję to zmienić lub idę gdzieś indziej. Dzięki temu mam duży komfort i fajne życie.
Unikam zamykania się w trans-getcie, bo jakbym był zamknięty w trans-getcie, to jeszcze bym Ci uwierzył...

Po drugie nie decydujemy w jakich kręgach się obracamy, są takie rzeczy jak rodzina,


Uciąłem kontakt z każdym, kto mnie nie akceptował (część to otrzeźwiło i zaczęli akceptować, z resztą nie działamy sobie na nerwy), poza tymi, którzy ucięli kontakt ze mną (też wygodne).

sąsiedztwo,


Nigdy nie miałem problemów z sąsiadami. Ależ oczywiście, że wiedzą, matka im powiedziała ("tak, miałam córkę, a teraz mam syna" "aaach, rozumiem, mieliśmy taką sytuację w dalszej rodzinie"). Chyba że już zapomnieli.

szkoła,


W ostatniej szkole byłem lubiany i popularny. Tak, wszyscy wiedzieli. Popularność zacząłem budować na coming-oucie jako trans pierwszego dnia zajęć, wychodząc z założenia, że jeśli bym tego miał żałować, to zapłaciłem dopiero dwie raty czesnego i w każdej chwili mogę zrezygnować. Najlepsze zagranie va banque w moim życiu.

praca,


Odszedłem z firmy, w której nie byłem do końca akceptowany i znalazłem pracę w firmie, w której część ludzi nie wie, reszta nie ma najmniejszego problemu, a jakby niewiedzący się dowiedzieli i ktoś robiłby problemy, to szef jest tak zajebiście profesjonalny, że spokojnie mógłbym mu zgłosić mobbing.


pamiętam wielokrotne uwagi mężczyzn w mojej pracy na temat jak szalenie im niekomfortowo, i jak bardzo ich to denerwuje, że muszą pracować i przebywać w jednym miejscu z tranzystorem, którzy nawzajem sobie wtórowali na ten temat. Natomiast owa TSka pracowała w zupełnie innych godzinach pracy, w zupełnie innym dziale, i w ogóle nie rozmawiała z nimi ani nie miała kontaktu

Czyli Twoje wnioski pochodzą z obserwacji tego, jak ludzie plotkują o kimś, kogo nawet nie znają, bez świadomości, że słucha ich ktoś, kogo to dotyczy?
A zasygnalizowałaś chociaż jakoś, że takie teksty są durne, czy żyją w poczuciu przyzwolenia?

*

Patrz, ale to ma też drugą stronę medalu i można to widzieć tak: co może być pociągającego w transie, a nie może być w genetycznym? Już samo to może mnie obrażać.



Ciało, doświadczenie, podejście do świata, oryginalność, możliwości w łóżku... Mężczyźni lecą na różne rzeczy. Kobiety też. No a my się różnimy między sobą, więc też ciężko mówić, co konkretnie fajnego sobą reprezentujemy.
Jak tak piszesz o tym i o niebieskookich, kojarzy mi się, że sporo osób pociągają ludzie o innym kolorze skóry niż własny. I co, to też takie zue?


No to pewnie mimo wszystko faktycznie bym nie chciał. Ale wiesz, jakby ktoś mi napisał, że szuka tylko ludzi o niebieskich oczach, uwielbia to i to go podnieca... to też bym się poczuł dziwnie, sprowadzony do oczu i nie chciałbym takiego partnera :P


A wiesz, MNIE mój partner tego nie napisał, po prostu zaprosił mnie na wieczór. O tym, że jestem trans i coś z tego wynika rozmawialiśmy przez ten rok dosłownie kilka razy - raz, kiedy zapytał mnie podczas pierwszej randki, czym się zajmuję, potem kilka razy, kiedy mu mówiłem, że transom w Polsce trudno kogokolwiek znaleźć, a on zachęcał mnie, żebym próbował, to wtedy będę miał szansę, i jeszcze raz, kiedy mu zaproponowałem coś bardzo w stylu "transi tego nie robią" i chciałem, żeby wiedział, że traktuję go wyjątkowo. 
Natomiast mówił mi kilkakrotnie, że bardzo chciałby się kiedyś spotkać również z transką i ma w profilu informację, że pociągają go m.in. kobiecy mężczyźni i osoby trans - co sprawdziłem w sumie tylko po to, żeby wiedzieć, że się nie zdziwi na żywo.

Ach...
Kolega mi przypomniał. Raz jeden poczułem się potraktowny tak przedmiotowo, że aż mnie zatkało: pewna M/K zaproponowała mi związek drugiego dnia znajomości, ponieważ jako dwoje transów byliśmy fizycznie kompatybilni. I nie bardzo rozumiała, czemu coś mi nie pasuje.
To aż dziwne, że z loverami nie mam takich doświadczeń XD
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 09:19
[autor]
Ja tam nie wiem o co chodzi, o co tyle szumu?
Kobiety powinny sobie cycki amputować, bo faceci mają fetysz i uwielbiają je macać. Geje niech sobie ucinają penisy i biorą estrogeny, bo przecież inni homo się na nich napalają. Masz piekne oczy - wydłub je, przecież stają się obiektem seksualnym dla ludzi.
Kobiety nie chodźcie w sukienkach, golcie się na łyso a buty na obcasie spalcie.
Jestem za tym by ku chwale najwspanialszego Pana wszystkie kobiety i mężczyźni chodziły w burkach! Albo jeszcze lepiej, wszystkich przeróbmy na nullo dzięki czemu fetysze - przynajmniej niektóre - zostaną unicestwione.
Rozwiązania są proste, czas przestać pieprzyć, czas działać!
zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2012.11.30, 09:23
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 09:48
[autor]
Widzisz Marcinie, sprawiasz wrażenie takiego niezależnego, dumnego człowieka, ale nie zdajesz sobie sprawy, że nie każdy może sobie pozwolić na to by zerwać kontakt z rodziną, by się uniezależnić, by zmienić pracę, by zmieniać środowisko etc. Poza tym to z deczka chore, latasz od środowiska do środowiska by znaleźć te w którym Cię akceptują, to wydaje się jakieś histeryczne. Ja żyłam, żyję w społeczności, w której zawsze, przez 90% osób takie rzeczy były odbierane szalenie negatywne, do punktu kpin, rozważań czy to on czy ona, słownik jak transwestyta, tranzystor, więc kluczem jest pogodzenie się z tym, że świat tak funkcjonuje i nie outowanie się zbyt pochopne.

Pytasz czy zwróciłam uwagę tym kolesiom co ją obrazili, wzywałam do szacunku do drugiego człowieka, i że w czym ona im przeszkadza blabla. Odpowiedzi dostawałam jeszcze gorsze "W niczym, o ile wybudujesz mur i go za nim postawisz" etc.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 10:21
[autor]
duzami pisze:
Poza tym to z deczka chore, latasz od środowiska do środowiska by znaleźć te w którym Cię akceptują, to wydaje się jakieś histeryczne.
Że co? Chore jest właśnie wychodzenie z założenia: "moje środowisko to ludzie, z którymi widywałam się na podwórku, w szkole, w pracy". To nie jest (a w każdym razie nie musi być) moje środowisko, tylko jacyś przypadkowi ludzie, którzy akurat przypadkowo mieszkają / uczą się / pracują w tym samym miejscu. Moje środowisko to ludzie, z którymi się rozumiem, ludzie którzy dzielą ze mną podobne pasje, ludzie z którymi się zwyczajnie dobrze czuję. Kumpli i przyjaciół można sobie znaleźć, dobrać i w sposób świadomy zbudować sobie swoje środowisko. Co nie oznacza, że jak ktoś jest ts, to to muszą być akurat ludzie LGBT, nie - w zupełności wystarczy, żeby mieli otwarte umysły. Z resztą większość rzeczy można w swoim życiu wybrać i stworzyć w sposób świadomy, a nie tylko przyjmować i godzić się na to, co akurat jest i cośmy zastali.

Gdzie tu histeria? To tylko przemyślane podejście do życia i zdrowy rozsądek.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 10:31
[autor]
nie zdajesz sobie sprawy, że nie każdy może sobie pozwolić na to by zerwać kontakt z rodziną, by się uniezależnić, by zmienić pracę, by zmieniać środowisko etc.

A ile osób może sobie pozwolić na to, by dzień w dzień byli gnojeni w miejscu, w którym są? By bali się o swoje zdrowie i życie? By czuli się jak ostatni śmieć i przepraszali za to, że żyją? By z trudem wstawali z łóżka i mieli ataki paniki na myśl o wyjściu z domu? By nigdy nie mieli na kim polegać i nikomu nie ufali? By łykali psychotropy, żeby się nie zabić któregoś dnia wskutek prześladowania?
Mnie się to nie kalkuluje. Może innym tak, ludzie mają różne priorytety.

Poza tym to z deczka chore, latasz od środowiska do środowiska by znaleźć te w którym Cię akceptują, to wydaje się jakieś histeryczne.


Tak?
W jednym ze środowisk jestem od 2001 roku - niemalże odkąd powstało. Można powiedzieć, że jestem jego współzałożycielem. Kiedy w jednej z podgrupek okazało się, że jeden z jej liderów mnie nie akceptuje, odszedłem, a ze mną odeszli moi przyjaciele. Po jakimś czasie włączyłem się w życie innego odłamu tego samego środowiska - sporo osób znało mnie wcześniej jako dziewczynę, nie mieli problemów. Większość ludzi stamtąd jest heteronormatywna, a jednak to w tej grupie czuję się najbardziej akceptowany.
Drugie to moje studia, pieć lat + kontynuacja przyjaźni. Większość ludzi stamtąd jest heteronormatywna, a jednak to w tej grupie - dość losowej - nie miałem żadnych przykrości z powodu outu.
Trzecie jest tutaj, też ładnych parę lat.
Zaiste, latam od grupy do grupy tak bardzo, że aż się robi przeciąg...

Ja żyłam, żyję w społeczności, w której zawsze, przez 90% osób takie rzeczy były odbierane szalenie negatywne, do punktu kpin, rozważań czy to on czy ona, słownik jak transwestyta, tranzystor, więc kluczem jest pogodzenie się z tym, że świat tak funkcjonuje i nie outowanie się zbyt pochopne.

I co, daje Ci to szczęście, poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję z życia? Bo wyglądasz, jakbyś była przerażona, ale mogę się mylić, może tkwienie w świecie, który Cię niszczy, rzeczywiście Ci odpowiada najbardziej ze wszystkich dostępnych opcji i może to Twój świadomy wybór, że chcesz dla siebie właśnie takiej rzeczywistości?
Czy w ogóle masz świadomość wyboru?

W każdym razie mnie jest dobrze, mam mocną pozycję w grupach z wyboru, czuję się bezpiecznie na ulicy i w miejscu pracy, cieszy mnie poczucie wpływu na moje życie. I jest to moje osiągnięcie, a nie coś, z czym przyszedłem na świat. Naprawdę wiem cholernie dużo o przemocy i samotności - na tyle dużo, że nie chcę tego więcej w swoim życiu.
zmian: 1, ostatnia: marcin - 2012.11.30, 10:34
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 12:32
[autor]
duzami pisze:
No ale dziubasku,

To miłe, że zwracasz się do mnie tak pieszczotliwie, ale postaraj się mnie nie infantylizować. To nie doda siły Twoim argumentom.
duzami pisze:
jeżeli będziesz tak kategoryzować, że Ci debile, a Ci nie, to do niczego nie dojdziemy. Fakty są takie, że TSki/TSi są spośród grona, które wymieniłaś (niscy, grubi, homo, etc.) najbardziej kontrowersyjni.

Jacy my biedni nikt nas nie kocha... A podobno, tak przynajmniej czytałam ludzie nas akceptują bo się wtapiamy w środowisko. A tych gejów i innych LGB to stale widać. Tak przynajmniej uzasadniano, że nie powinniśmy angażować się w ruchy LGBT.
I dlaczego nie wolno mi kategoryzować na ludzi debili? Zasada jest taka, żeby głosem tychże się nie przejmować. Szczególnie jak to kilku prymitywnych gości, przekrzykujących się jeden przez drugiego kto jest większy chojrak.
duzami pisze:
Poza tym, mówiąc "co mnie oni obchodzą" naprawdę chyba nie wiesz co mówisz, bo codziennie spotykać się z ludźmi, którzy patrzą na Ciebie jak na pod-człowieka to nie jest nic fajnego, nawet jeżeli przykleisz sobie w głowie łatkę "jestem dumna"


Jakie to ma znaczenie jak patrzą ludzie, którzy nic nie znaczą? Prawda jest taka, że zawsze komuś nie będzie coś pasować. Ty rozwijasz wizje jakiś mrocznych tragedii i nienawiści społecznej. Tymczasem, niektórzy z nas nie mają wyboru i muszą być out. Te osoby piszą tutaj, że to co Ty opowiadasz jest nie prawdą.

duzami pisze:
Czy zależy od osoby? Nie wiem. Bo ty chyba masz na myśli, zależy od WYGLĄDU, czyli na ile passujemy, ale ja tego osobiście nienawidzę i to dla mnie poniżające, że jeżeli jesteś fajną dupą, to zyskujesz akceptację jako TSka, ale już jeśli Ci się mniej poszczęściło to jesteś pedałem z kanciatą mordą? Wiem, że ten świat tak funkcjonuje, ale wracając do obiektu moich badań, ona jest 100% passable, wygląda jak zwykła, szara, przeciętna kobieta. Nie ma ani głośnej, ani jakiejś nie wiem, szokującej osobowści, jest zwykła.


Niee to Ty uznałaś, że na myśli mnam wyglad. Ciekawe czemu? Hmmmm. Ja miałam na myśli to, że jak człowiek jest dobrym pracownikiem, przyjazny, życzliwy,a nie wrednym, burakiem, który robi z siebie cierpiętnika to może wtedy otoczenie będzie inaczej patrzeć na taką osobę? Zresztą sama opisujesz, że tą TSkę wyzywają w swoim gronie ludzie, którzy jej nie znają. Może na jej zmianie ją lubią?
duzami pisze:
Widzisz Marcinie, sprawiasz wrażenie takiego niezależnego, dumnego człowieka, ale nie zdajesz sobie sprawy, że nie każdy może sobie pozwolić na to by zerwać kontakt z rodziną, by się uniezależnić, by zmienić pracę, by zmieniać środowisko etc.

Marcin już na to nieźle odpisał. Ja się tylko podpisze i stwierdzę, że jak komuś nie po drodze ze mną, z tym kim jestem, to mi z tą osobą też nie. Zysk? Zdrowie psychiczne. Straty? Ludzie, o których może i myślałam, że są ważni, ale jak przyszło co do czego to na to nie zasłużyli. Czy dla tych ludzi warto poświęcać zdrowie psychiczne?
duzami pisze:
Poza tym to z deczka chore, latasz od środowiska do środowiska by znaleźć te w którym Cię akceptują, to wydaje się jakieś histeryczne. Ja żyłam, żyję w społeczności, w której zawsze, przez 90% osób takie rzeczy były odbierane szalenie negatywne, do punktu kpin, rozważań czy to on czy ona, słownik jak transwestyta, tranzystor, więc kluczem jest pogodzenie się z tym, że świat tak funkcjonuje i nie outowanie się zbyt pochopne.

Czyli wpasować się na siłę? Nawet jeśli ma to być nie komfortowe. Są naprawdę ludzie, którym nasza sytuacja nie przeszkadza. Można się takimi otoczyć.
duzami pisze:
Pytasz czy zwróciłam uwagę tym kolesiom co ją obrazili, wzywałam do szacunku do drugiego człowieka, i że w czym ona im przeszkadza blabla. Odpowiedzi dostawałam jeszcze gorsze "W niczym, o ile wybudujesz mur i go za nim postawisz" etc.

W pracy u znajomej obrażano Anie Grodzką, stanęła w jej obronie i się wyoutowała, kiedy typowe teksty jak ten Twój nie pomogły. Zamknęła wszystkim pysk i było im głupio. A jest dawno po zmianie i nie musiała. Po prostu niektórzy ludzie mają siłę i odwagę stanąć w obronie tego o co walczą i jak żyją. Kojarzy mi się sytuacja jak kiedyś jedna m/k napisała, że facetowi o sobie nie powie bo jest nietolerancyjny względem LGBT. Cóż ja bym nie mogła być z kimś, dla kogo to kim jestem jest odrażające. Niektórzy ludzie po prostu siebie samych nie szanują.
zmian: 1, ostatnia: autumn - 2012.11.30, 12:33
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 13:13
[autor]
Dokładnie. Duzami naprawdę współczuję Ci tej strasznej histerii bo Ona uprzykrza Ci życie jak nic innego,to straszne musieć żyć w takiej spince. Uważaj ,żeby nikt się nie dowiedział o Tobie bo wtedy będziesz musiała wybudować schron w lesie. A tak ogólniej mówiąc powtórzę ,że generalizujesz,wyobraz sobie ,że do Polski czasem przyjeżdzają obcokrajowcy innego koloru skóry i chcą tu żyć-tak wybrali. I owszem może zdarzyć im się być dyskryminowanym,obgadywanym za plecami również przez współpracowników,znajomych,ludzi na ulicy ALE będą też ludzie inteligentni i z otwartymi umysłami i będą darzyć ich szacunkiem,traktować jak jednostkę która też chce żyć i mieć nie tylko święty spokój ale i normalne życie. Więc nie ważne kim jesteś,jeśli jesteś inny,masz inne poglądy,to zawsze będziesz budzić w niektórych ludziach niechęć ale jak mówił Marcin-sama musisz odnalezc sobie środowisko które jest w porządku albo ignorować tych którzy szczekają. Nie oświeciłaś Nas tym,że Polska nie jest cudownie tolerancyjną krainą,ale z Twoim podejściem nikt się nie zgadza bo my też mamy doświadczenia i radzimy sobie
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 14:14
[autor]

Kiedyś kiedy chodziłam do szkoły nikt nie wiedzial że jestem ts a mnie bili, ponizali, nikt mnie nie lubił, czułam się straznie samotnie. Potem sobie znalazłam innych znajomych w internecie z którymi niekiedy znam się od 10 lat i nikt nie odsunął się ode mnie po zmianie, nawet akceptują mnie i tolerują jako normalną osobę bardziej niż ja samą siebie akceptuję (to w duzej mierze LGBT i ludzie LGBT-przyjaźni).

 

Ponadto w pracy, funkcjonuję na nie zmienionych dokumentach, a wszyscy mnei traktują jak kobietę, z nielicnymi wyjątkami, o których nie wspominam, ale często z nimi kontaktu nie mam; nawet mimo tego, że nie akcepują mojej tożsamości to jednak jako praownik oceniana jestem sprawiedliwie. Co prawda zdarzyło mi się naciąć na różne komentarze, kiedy ktos myślał, że nie słyszę, ale wiem, że to nie od ludzi z którymi pracuje na codzień i którzy darzą mnie sympatią.

 

Nikt mi nie groziłza bycie ts, nawet w r odzinnym mieście nikt mi złego słowa nie powiedział choć rzadko tam bywam. Więc to nie jest takie trudne, nawet nie trzeba wysiłku ani pozytywnego nastawienia, wystarczy po prostu zmienić otoczenie...

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.11.30, 14:17
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 14:21
[autor]
fteroto pisze:

Kiedyś kiedy chodziłam do szkoły nikt nie wiedzial że jestem ts a mnie bili, ponizali, nikt mnie nie lubił, czułam się straznie samotnie. Potem sobie znalazłam innych znajomych w internecie z którymi niekiedy znam się od 10 lat i nikt nie odsunął się ode mnie po zmianie, nawet akceptują mnie i tolerują jako normalną osobę bardziej niż ja samą siebie akceptuję (to w duzej mierze LGBT i ludzie LGBT-przyjaźni).

 

Ponadto w pracy, funkcjonuję na nie zmienionych dokumentach, a wszyscy mnei traktują jak kobietę, z nielicnymi wyjątkami, o których nie wspominam, ale często z nimi kontaktu nie mam; nawet mimo tego, że nie akcepują mojej tożsamości to jednak jako praownik oceniana jestem sprawiedliwie. Co prawda zdarzyło mi się naciąć na różne komentarze, kiedy ktos myślał, że nie słyszę, ale wiem, że to nie od ludzi z którymi pracuje na codzień i którzy darzą mnie sympatią.

 

Nikt mi nie groziłza bycie ts, nawet w r odzinnym mieście nikt mi złego słowa nie powiedział choć rzadko tam bywam. Więc to nie jest takie trudne, nawet nie trzeba wysiłku ani pozytywnego nastawienia, wystarczy po prostu zmienić otoczenie...

Widzisz Duzami? buziak fteroto
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 16:49
[autor]
Postanowiłam napisać ten post nawiązując do moich wcześniejszych w tym temacie. Nie uwierzycie, ale w poniedziałek gdy miałam trochej luzu między zajęciami poszłam z koleżankami do centrum handlowego. Koleżanka, która poznała mnie z moim byłym chłopakiem, umówiła się tam ze swoim facetem. No i kiedy wszyscy tak się zebraliśmy ON tez tam był (bo jest kolegą chłopaka mojej koleżanki)! Boże kiedy się spotkaliśmy, myślałam, że zemdleję. Normalnie słabo mi się zrobiło. Czułam duszność w klatce piersiowej, byłam wystraszona. Czy to normalna reakcja? Chyba nie. Jarek, bo tak ma na imię, przywitał się ze mną. Był wyraźnie zdumiony moją obecnością, ale stwierdziłam, że chyba ucieszył się z naszego spotkania. Nie pomyślałabym, że go jeszcze zobaczę, tym bardziej, że jakiś tydzień temu pisałam o nim posty. Reszta wiedziała, że byliśmy razem, więc zostawili nas, a my trochę pogadaliśmy. Chodząc po tym centrum rozmawialiśmy co tam u mnie, co u niego. Boże, jaka ja byłam przejęta. Mówił, że dalej studiuje, rodzice sfinansowali mu nowy samochód, że ma dziewczynę. Było mi strasznie przykro. Teraz odzywają się wyrzuty sumienia. Przecież mieszkamy i studiujemy w jednym mieście, a tym bardziej mamy wspólnych znajomych. A ja głupia myślałam, że się już nie spotkamy...

Piszę to, bo chciałam się wam wszystkim wyżalić. Nie spodziewałam się tego. Mam już umówiony termin operacji SRS. Wracając do spotkania z Jarkiem, to wyczułam, że on nadal coś do mnie czuje. Mówił tak spokojnie,troskliwie, jakby się bardzo mną przejmował. Trochę się zmienił. Ma bujniejszą czuprynę na głowie, nawet lepiej wygląda, wcześniej nosił wystrzyżone włosy. Po tym spotkaniu przepłakałam cały wieczór i noc.

Wiecie, po tych postach i waszych radach i opiniach, myślałam o tym by zebrać się na odwagę i porozmawiać z nim o mnie. Teraz kiedy się znowu spotkaliśmy, może warto co? Może wyoutować się??? Dla mnie nie bycie szczerym w tej sprawie z kimś naprawdę bliskim powoduje taką wewnętrzną blokadę. Mam wrażenie, że wtedy nie jestem wiarygodna nawet sama przed sobą. Czuje się taka zblokowana, bo komuś wydaje się, że wie o mnie wszystko, a tak naprawdę nie wie dużo. I właśnie poniekąd to zmusiło mnie do rozstania z nim jakieś pół roku temu. Co innego jacyś zwykli znajomi. Doradźcie mi co mam zrobić. On jest bardzo wartościowym człowiekiem, nie jest burakiem i jakimś macho. Warto się znów angażować? Wiem on ma dziewczynę, ale może teraz będzie łatwiej? Ja chyba wciąż coś do niego czuję..................ech................ 
zmian: 4, ostatnia: aurora - 2012.11.30, 19:48
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 17:44
[autor]
Ale Ameryki nie odkrywamy przecież. Ludzie są tacy że w twarz nam nic nie powiedzą ale za naszymi plecami zawsze będą mówić swoje.
- Ej wiecie że ten Marcin to się na babę przerabia?
- Tak, chyba ma coś z głową, bo przecież chłopak brzydki nie jest. To że delikatny jest to pal licho, znalazłby sobie dziewczynę i by się wyrobił...
- Pewnie zwykły pedał i mu na dekiel rypło, bo który normalny facet by sobie jaja wycinał?!

Taki tekst powiedziała mi moja znajoma, słyszała rozmowę odnośnie mojej osoby.
I wiecie co, takich tekstów słyszałam o sobie całą masę.

W ogóle co wy macie z tym mówieniem o sobie. Po co ludzie maja to o was wiedzieć? Ok, rozumiem jak ktoś jest na starych dokumentach i dalej pracuje w tej samej firmie.
Pomijam rodzinę, znajomych i całe to otoczenie które się dowiedziało. O nich zapomnijcie, albo miejcie ich w głębokim poważaniu tak jak ja to robię.

Mieszkam na wsi, w promilu piętnastu kilometrów jedyne miasto jakie jest ma aż 6 tys. mieszkańców więc jest to spora metropolia. Jedno gimnazjum, szkoła średnia, jedna parafia i wszystkie wioski do okoła no i jedna Biedronka.
Wszyscy mają mnie tutaj za "pedała", idę ulicą w mojej metropolii i mija mnie grupka młodzieży (którzy także znają mojego brata) i słyszę teksty typu "- O to ten co się maluje", "- O to ten pedałek" itp. Kiedyś jakiś dwóch chłopaków mi powiedziało abym sobie długopis wsadził w dupę...
I wiecie co? Leję na to.
Mam to gdzieś co o mnie mówią a mówią i to dużo gorzej. Mam swoich informatorów.
Jak na razie jestem przed leczeniem hormonalnym i zmianą metryki. Wtedy jak się ludzie dowiedzą że się na babę przerobiłem to dopiero będą teksty leciały.
I kompletnie się tym nie przejmuję.
Coś mi się stanie jak stracę znajomość z nimi, szacunek do mnie, jakąkolwiek sympatię, nie zbiednieję.
Z tym wychodzeniem z szafy to uważajcie, moja koleżanka która chodziła za mną z kąta w kąt. Od pierwszej klasy liceum aż do lat 20., (zakochała się we mnie) jej pierwszej powiedziałam o sobie i od tej pory nikomu w moim otoczeniu nie powiedziałam bo ona już dawno mnie wydała...

I teraz tak. Nie wiem czego wy oczekujecie od społeczeństwa? Akceptacji? Zrozumienia?
Że co? Że my transi jesteśmy to trzeba się z nami obnosić jak z jajkiem? Co to ludzi obchodzi, ludzie mają swojej problemy. Jeśli dołożyć do tego że mają konserwatywny światopogląd podsycany ostatnio przez jeden obóz polityczny to już "lipa z miodem".
Czego wy byście chcieli? Ze kiedy ludzie w waszym otoczeniu czy miejscu pracy dowiedzą się o was to że będą Was traktować jak osobę strasznie pokrzywdzona przez los?
A guzik! Nikt Wam nie powie że to co my przechodzimy to musi być strasznie trudne i ciężkie i że wiele w życiu pewnie wycierpieliśmy.
Ich to w ogóle nie obchodzi!
Tak samo jak my nigdy nie dowiemy się co czują ludzie którzy skaczą na spadochronie, którzy są niewidomi, narkomanami na głodzie czy nawet jak to jest być Jarosławem Kaczyńskim! Tego się nie da zrozumieć bo my tego nigdy nie przeżywaliśmy. Tak samo jak inni ludzie nigdy nie poczują nawet jak to jest żyć w obcym ciele którego się nie akceptuje i jak to jest się czuć kiedy wszyscy dookoła biorą nas za dziwaków.

I nie myślmy w kategoriach że my transi to mamy najgorzej, że nikt nas nie chce, że nikt nas nie pokocha, nie zaakceptuje. Bo co, ułomnie jesteśmy, czy jak? Jesteśmy normalnymi ludźmi w końcu.
Wydaje mi się że niektóre osoby trans mają problem z zaakceptowaniem samego siebie i to nawet kiedy są już po pełnej czy w trakcie przemiany.

Czy jesteśmy PRZED leczeniem, w TRAKCIE czy też PO SRS to wydaje mi się że każdym z tych etapów możemy tworzyć udane relacje czy nawet związki budowane na głębszych uczuciach.
Blokadą tylko jest chyba brak samoakceptacji i niska samoocena. Także też to że sami myślimy o sobie jako o jakiś "podludziach" którymi nikt się nigdy nie zainteresuje a jeśli już to koniecznie jest to fetyszyszta, zboczeniec i "Shemale Lover".
Fetyszystę, typowego zboczka i Lovera który leci na trans możecie rozpoznać po dłuższych rozmowach, jak interesuje go tylko wasz penis i tylko sex sex sex to dajcie sobie z nim spokój.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 18:27
[autor]
aurora pisze:
Postanowiłam napisać ten post nawiązując do moich wcześniejszych w tym temacie. Nie uwierzycie, ale w poniedziałek gdy miałam trochej luzu między zajęciami poszłam z koleżankami do centrum handlowego. Koleżanka, która poznała mnie z moim byłym chłopakiem, umówiła się tam ze swoim facetem. No i kiedy wszyscy tak się zebraliśmy ON tez tam był (bo jest kolegą chłopaka mojej koleżanki)! Boże kiedy się spotkaliśmy, myślałam, że zemdleję. Normalnie słabo mi się zrobiło. Czułam duszność w klatce piersiowej, byłam wystraszona. Czy to normalna reakcja? Chyba nie. Jarek, bo tak ma na imię, przywitał się ze mną. Był wyraźnie zdumiony moją obecnością, ale stwierdziłam, że chyba ucieszył się z naszego spotkania. Nie pomyślałabym, że go jeszcze zobaczę, tym bardziej, że jakiś tydzień temu pisałam o nim posty. Reszta wiedziała, że byliśmy razem, więc zostawili nas, a my trochę pogadaliśmy. Chodząc po tym centrum rozmawialiśmy co tam u mnie, co u niego. Boże, jaka ja byłam przejęta. Mówił, że dalej studiuje, rodzice sfinansowali mu nowy samochód, że ma dziewczynę. Było mi strasznie przykro. Teraz odzywają się wyrzuty sumienia. Przecież mieszkamy i studiujemy w jednym mieście, a tym bardziej mamy wspólnych znajomych. A ja głupia myślałam, że się już nie spotkamy...

Piszę to, bo chciałam się wam wszystkim wyżalić. Nie spodziewałam się tego. Mam już umówiony termin operacji SRS. Wracając do spotkania z Jarkiem, to wyczułam, że on nadal coś do mnie czuje. Mówił tak spokojnie,troskliwie, jakby się bardzo mną przejmował. Trochę się zmienił. Ma bujniejszą czuprynę na głowie, nawet lepiej wygląda, wcześniej nosił wystrzyżone włosy. Po tym spotkaniu przepłakałam cały wieczór i noc.

Wiecie, po tych postach i waszych radach i opiniach, myślałam o tym by zebrać się na odwagę i porozmawiać z nim o mnie. Teraz kiedy się znowu spotkaliśmy, może warto co? Może wyoutować się??? Doradźcie mi co mam zrobić. On jest bardzo wartościowym człowiekiem, nie jest burakiem i jakimś macho. Warto się znów angażować? Wiem on ma dziewczynę, ale może teraz będzie łatwiej? Ja chyba wciąż coś do niego czuję..................ech................ 
Aurora,chcesz pogadać na gg? na spokojnie
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:05
[autor]

Freja: ja mówiąc środowisko miałam  na myśli osoby, z którymi żyjemy na zasadzie narzucenia, jesteśmy tam razem mimo że się nie znamy/nie znaliśmy wcześniej. Ty natomiast mówisz o znajomych/przyjaciołach, z którymi spędzamy czas i tu z pewnością możesz kierować się preferencją

A ile osób może sobie pozwolić na to, by dzień w dzień byli gnojeni w miejscu, w którym są? By bali się o swoje zdrowie i życie? By czuli się jak ostatni śmieć i przepraszali za to, że żyją? By z trudem wstawali z łóżka i mieli ataki paniki na myśl o wyjściu z domu? By nigdy nie mieli na kim polegać i nikomu nie ufali? By łykali psychotropy, żeby się nie zabić któregoś dnia wskutek prześladowania?

i tutaj właśnie opisałeś scenariusz gdyby ludzie wiedzieli, czyli przyznałeś mi rację - być dumnym transem możesz sobie przed lustrem, ale nie dla otoczenia, bo Cię zniszczą. dodatkowo, od niektórych spraw jest policja i inne. a co do bycia nienawidzonym w miejscu, w którym kiedyś żyliśmy jako inna płeć, to polecam zmianę, bo to niezdrowe

co, daje Ci to szczęście, poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję z życia? Bo wyglądasz, jakbyś była przerażona, ale mogę się mylić, może tkwienie w świecie, który Cię niszczy, rzeczywiście Ci odpowiada najbardziej ze wszystkich dostępnych opcji i może to Twój świadomy wybór, że chcesz dla siebie właśnie takiej rzeczywistości?

Nie jestem przerażona, gdybym została wyoutowana z pewnością nie panikowałabym, ale co mam na myśli: przykro by mi było jeżeli codziennie chodziłabym do szkoły/pracy, w której każdy na mnie patrzy źle i pod nosem coś mruczy. Ciekawa jestem co byś zrobił gdyby na studiach Cię nie akceptowali, albo w przyszłej pracy...? Latałbyś od jednej do drugiej by Cię zaakceptowali? W każdym miejscu znajdą się przeciwnicy, i to bardzo dużo z nich, i to jest to o czym mówię, nie uciekniemy od nienawiści jeśli wyjdzie nasz TS.

A podobno, tak przynajmniej czytałam ludzie nas akceptują bo się wtapiamy w środowisko. A tych gejów i innych LGB to stale widać.

Ale głupoty, co jeśli ludzie wiedzą o Tobie lub widać po Tobie? Wtedy już jesteś w tej, jak zaznaczyłaś, "gorszej" grupie, bo widać. Poza tym nie po każdym geju, lesbijce czy zwłaszcza biseksualiscie widać...

Mówisz, że jakie to ma znaczenie co myślą Ci co nic nie znaczą... Nie gadaj głupot, że w przeszłości słowa jak "gej", "pedał", "transwestyta", "tranzystor" Cię nie bolały, a przecież pochodziły od nic nie znaczących przechodniów...? Poza tym nie doświadczyłaś, i się cieszę z tego powodu, traktowania kto o Tobie wie. To już nie jest tak jakby nie wiedzieli. Jest w tym nutka kpiny, ignorowania, pozorów i chamstwa, które boli

Może na jej zmianie ją lubią?

Ale co to ma za znaczenie... Jak ktoś ma pogląd "wsadź go za mur i bedzie spoko" to nawet jakby ta TSka mu różami drogę usłała to on i tak bedzie miał ją za pod-człowieka

Są naprawdę ludzie, którym nasza sytuacja nie przeszkadza. Można się takimi otoczyć.

W swoim prywatnym gronie: jasne, ale życie to nie prywatne grono, ale wyjście na studia, do pracy, do stu różnych rodzajów innych rzeczy.

W pracy u znajomej obrażano Anie Grodzką, stanęła w jej obronie i się wyoutowała, kiedy typowe teksty jak ten Twój nie pomogły. Zamknęła wszystkim pysk i było im głupio. A jest dawno po zmianie i nie musiała. Po prostu niektórzy ludzie mają siłę i odwagę stanąć w obronie tego o co walczą i jak żyją.

Podziwiam odwagę, ale sama bym się na to nie zdobyła, bo wiem, że jeśli się miniemy na korytarzu, będę czuła ten wzrok negatywny, że na przerwie, gdy jemy obiad przy jednym stoliku sytuacja byłaby szalenie niekomfortowa etc.

do Polski czasem przyjeżdzają obcokrajowcy innego koloru skóry

To że ktoś oprócz nas dostaje wpiernicz słowny lub fizyczny nie zmienia faktu rzeczy... na marginesie: znam jednego muzułmanina, który odwiedzając ze swoją dziewczyną Gdańsk w Polsce, przepłacił to 3 tygodniowym pobytem w szpitalu :)

Co prawda zdarzyło mi się naciąć na różne komentarze, kiedy ktos myślał, że nie słyszę,

wystarczy po prostu zmienić otoczenie


zaprzeczasz sama sobie :D ludzie po Tobie jeżdżą, a Ty jesteś zadowolona że zmieniłaś środowisko? na jakie? na takie, w którym dalej po tobie jeżdżą? gratulacje..

On jest bardzo wartościowym człowiekiem, nie jest burakiem i jakimś macho.

On jest "inny" tak? :D Ohh, guess I heard that one before? O_o rozumiem Twoje uczucia, stara miłość nie rdzewieje, ale czego oczekujesz? że zostawi obecną narzeczoną by rzucić się w ramiona zranionej przez los transseksualistce? wyluzuj, nie daj się kierować ślepo uczuciami, używaj też troche racjonalnego myślenia
zmian: 3, ostatnia: duzami - 2012.11.30, 20:08
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:23
[autor]
duzami pisze:

Freja: ja mówiąc środowisko miałam  na myśli osoby, z którymi żyjemy na zasadzie narzucenia, jesteśmy tam razem mimo że się nie znamy/nie znaliśmy wcześniej. Ty natomiast mówisz o znajomych/przyjaciołach, z którymi spędzamy czas i tu z pewnością możesz kierować się preferencją

A ile osób może sobie pozwolić na to, by dzień w dzień byli gnojeni w miejscu, w którym są? By bali się o swoje zdrowie i życie? By czuli się jak ostatni śmieć i przepraszali za to, że żyją? By z trudem wstawali z łóżka i mieli ataki paniki na myśl o wyjściu z domu? By nigdy nie mieli na kim polegać i nikomu nie ufali? By łykali psychotropy, żeby się nie zabić któregoś dnia wskutek prześladowania?

i tutaj właśnie opisałeś scenariusz gdyby ludzie wiedzieli, czyli przyznałeś mi rację - być dumnym transem możesz sobie przed lustrem, ale nie dla otoczenia, bo Cię zniszczą. dodatkowo, od niektórych spraw jest policja i inne. a co do bycia nienawidzonym w miejscu, w którym kiedyś żyliśmy jako inna płeć, to polecam zmianę, bo to niezdrowe

co, daje Ci to szczęście, poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję z życia? Bo wyglądasz, jakbyś była przerażona, ale mogę się mylić, może tkwienie w świecie, który Cię niszczy, rzeczywiście Ci odpowiada najbardziej ze wszystkich dostępnych opcji i może to Twój świadomy wybór, że chcesz dla siebie właśnie takiej rzeczywistości?

Nie jestem przerażona, gdybym została wyoutowana z pewnością nie panikowałabym, ale co mam na myśli: przykro by mi było jeżeli codziennie chodziłabym do szkoły/pracy, w której każdy na mnie patrzy źle i pod nosem coś mruczy. Ciekawa jestem co byś zrobił gdyby na studiach Cię nie akceptowali, albo w przyszłej pracy...? Latałbyś od jednej do drugiej by Cię zaakceptowali? W każdym miejscu znajdą się przeciwnicy, i to bardzo dużo z nich, i to jest to o czym mówię, nie uciekniemy od nienawiści jeśli wyjdzie nasz TS.

A podobno, tak przynajmniej czytałam ludzie nas akceptują bo się wtapiamy w środowisko. A tych gejów i innych LGB to stale widać.

Ale głupoty, co jeśli ludzie wiedzą o Tobie lub widać po Tobie? Wtedy już jesteś w tej, jak zaznaczyłaś, "gorszej" grupie, bo widać. Poza tym nie po każdym geju, lesbijce czy zwłaszcza biseksualiscie widać...

Mówisz, że jakie to ma znaczenie co myślą Ci co nic nie znaczą... Nie gadaj głupot, że w przeszłości słowa jak "gej", "pedał", "transwestyta", "tranzystor" Cię nie bolały, a przecież pochodziły od nic nie znaczących przechodniów...? Poza tym nie doświadczyłaś, i się cieszę z tego powodu, traktowania kto o Tobie wie. To już nie jest tak jakby nie wiedzieli. Jest w tym nutka kpiny, ignorowania, pozorów i chamstwa, które boli

Może na jej zmianie ją lubią?

Ale co to ma za znaczenie... Jak ktoś ma pogląd "wsadź go za mur i bedzie spoko" to nawet jakby ta TSka mu różami drogę usłała to on i tak bedzie miał ją za pod-człowieka

Są naprawdę ludzie, którym nasza sytuacja nie przeszkadza. Można się takimi otoczyć.

W swoim prywatnym gronie: jasne, ale życie to nie prywatne grono, ale wyjście na studia, do pracy, do stu różnych rodzajów innych rzeczy.

W pracy u znajomej obrażano Anie Grodzką, stanęła w jej obronie i się wyoutowała, kiedy typowe teksty jak ten Twój nie pomogły. Zamknęła wszystkim pysk i było im głupio. A jest dawno po zmianie i nie musiała. Po prostu niektórzy ludzie mają siłę i odwagę stanąć w obronie tego o co walczą i jak żyją.

Podziwiam odwagę, ale sama bym się na to nie zdobyła, bo wiem, że jeśli się miniemy na korytarzu, będę czuła ten wzrok negatywny, że na przerwie, gdy jemy obiad przy jednym stoliku sytuacja byłaby szalenie niekomfortowa etc.

do Polski czasem przyjeżdzają obcokrajowcy innego koloru skóry

To że ktoś oprócz nas dostaje wpiernicz słowny lub fizyczny nie zmienia faktu rzeczy... na marginesie: znam jednego muzułmanina, który odwiedzając ze swoją dziewczyną Gdańsk w Polsce, przepłacił to 3 tygodniowym pobytem w szpitalu :)

Co prawda zdarzyło mi się naciąć na różne komentarze, kiedy ktos myślał, że nie słyszę,

wystarczy po prostu zmienić otoczenie


zaprzeczasz sama sobie :D ludzie po Tobie jeżdżą, a Ty jesteś zadowolona że zmieniłaś środowisko? na jakie? na takie, w którym dalej po tobie jeżdżą? gratulacje..

On jest bardzo wartościowym człowiekiem, nie jest burakiem i jakimś macho.

On jest "inny" tak? :D Ohh, guess I heard that one before? O_o rozumiem Twoje uczucia, stara miłość nie rdzewieje, ale czego oczekujesz? że zostawi obecną narzeczoną by rzucić się w ramiona zranionej przez los transseksualistce? wyluzuj, nie daj się kierować ślepo uczuciami, używaj też troche racjonalnego myślenia
Dlaczego ty wszystko widzisz w czarnych barwach? Życie ci się widocznie nie potoczyło tak jak byś chciała. Chyba masz problemy sama ze sobą. Ja wszędzie tam gdzie dowiedziano się o moim transseksualizmie byłam traktowana spoko, a to co sobie ktoś o mnie pomyślał w głowie to mnie w ogóle nie obchodzi. Współczuję ci złych doświadczeń. Ja miałam takie przed zmianą, ale po całkowicie wtopiłam się w tłum. W zasadzie to nie obracam się w żadnym środowisku LGBT. Mam tylko jedną koleżankę TS. Cały czas żyję pośród zwykłych ludzi, dla których ja też jestem najzwyklejsza na świcie. Wie o mnie tylko moja mama, tata, rodzeństwo, koleżanka "po fachu" i lekarz prowadzący. Nikt po za tym. Nikt się nawet nie domyśla. Jedyne przed kim mam obawy to właśnie przed potencjalnym partnerem. I właśnie z tym teraz walczę, bo mój były chłopak znów wkroczył w moje życie....
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:33
[autor]
Jakich czarnych barwach? ja to widzę w realnych, podpartych doświadczeniem barwach.

Życie mi się nie potoczyło jakbym chciała? No Ku**a, a komu się potoczyło? :D znasz osobę, która jest zadowolona z obrotu każdej minuty w swoim życiu?

Jak możesz wypowiadać się na temat złych doświadczeń i opinii społeczeństwa jeśli z niczym tak owym się nie spotkałaś, czego Ci gratuluję. Po drugie przyznałaś mi niechcąco rację w tym, żeby nie outować się nikomu poza lekarzem, rodzicami (+ rodzeństwo), przyjaciółmi, i ewentualnie partnerem/partnerką.  To najzwyczajniej w świecie nie ma sensu, i do  niczego nie prowadzi.
zmian: 1, ostatnia: duzami - 2012.11.30, 20:34
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:37
[autor]
A poza tym skoro tak ci ŹLE w nowej skórze na tym brutalnym, nietolerancyjnym świecie,to mam pytanie: po co ci ta cała terapia, skoro teraz wyraźnie widać, że wstydzisz się swojego TS. Ja rozumiem, że zmianą nie ma co się chwalić i chlubić, bo zawsze znajdą się ludzie, którzy tego nie zrozumieją. Ale to normalne. Jest wiele aspektów życia, których nie rozumiemy. Jedni z tego forum pisali też w innym temacie, że nie akceptują prostytucji albo shemale. Widzisz? nawet my - TRANS też pewnych rzeczy nie łykamy. Dziwisz się ludziom? Mają swój uporządkowany świat, a tu nagle wieść o zmianie płci? Kto nie jest w temacie i nigdy czegoś takiego nie doświadczył, ten zawsze będzie dla wszystkich "wyróżniających się" chamem i prostakiem. 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:44
[autor]
duzami pisze:
Jakich czarnych barwach? ja to widzę w realnych, podpartych doświadczeniem barwach.

Życie mi się nie potoczyło jakbym chciała? No Ku**a, a komu się potoczyło? :D znasz osobę, która jest zadowolona z obrotu każdej minuty w swoim życiu?

Jak możesz wypowiadać się na temat złych doświadczeń i opinii społeczeństwa jeśli z niczym tak owym się nie spotkałaś, czego Ci gratuluję. Po drugie przyznałaś mi niechcąco rację w tym, żeby nie outować się nikomu poza lekarzem, rodzicami (+ rodzeństwo), przyjaciółmi, i ewentualnie partnerem/partnerką.  To najzwyczajniej w świecie nie ma sensu, i do  niczego nie prowadzi.
No to masz smutne doświadczenia, przykro mi.

Są tacy, którzy konsekwentnie darzą do celu i potrafią uporządkować swoje życie i być z tego życia zadowoleni. Spójrz na chociażby Barbwire

Spotkałam się z nietolerancją w szkole. Też byłam wyzywana od pedałów, odkąd pamiętam. Było mi bardzo przykro, źle się z tym czułam, ale czas leczy rany. Ludzie, którzy nieświadomie cię krzywdzili zapominają o tobie. Mija jakiś czas i nikt nie mówi: o, a pamiętasz tego padałka z IIIa?

Ja też nie widzę sensu outować się przed resztą świata. Tylko najbliżsi.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:49
[autor]
duzami pisze:
Jakich czarnych barwach? ja to widzę w realnych, podpartych doświadczeniem barwach.

Życie mi się nie potoczyło jakbym chciała? No Ku**a, a komu się potoczyło? :D znasz osobę, która jest zadowolona z obrotu każdej minuty w swoim życiu?

Jak możesz wypowiadać się na temat złych doświadczeń i opinii społeczeństwa jeśli z niczym tak owym się nie spotkałaś, czego Ci gratuluję. Po drugie przyznałaś mi niechcąco rację w tym, żeby nie outować się nikomu poza lekarzem, rodzicami (+ rodzeństwo), przyjaciółmi, i ewentualnie partnerem/partnerką.  To najzwyczajniej w świecie nie ma sensu, i do  niczego nie prowadzi.
,,bitch,please.,,
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:51
[autor]
A ile osób może sobie pozwolić na to, by dzień w dzień byli gnojeni w miejscu, w którym są? By bali się o swoje zdrowie i życie? By czuli się jak ostatni śmieć i przepraszali za to, że żyją? By z trudem wstawali z łóżka i mieli ataki paniki na myśl o wyjściu z domu? By nigdy nie mieli na kim polegać i nikomu nie ufali? By łykali psychotropy, żeby się nie zabić któregoś dnia wskutek prześladowania?

i tutaj właśnie opisałeś scenariusz gdyby ludzie wiedzieli, czyli przyznałeś mi rację - być dumnym transem możesz sobie przed lustrem, ale nie dla otoczenia, bo Cię zniszczą. dodatkowo, od niektórych spraw jest policja i inne. a co do bycia nienawidzonym w miejscu, w którym kiedyś żyliśmy jako inna płeć, to polecam zmianę, bo to niezdrowe


Buahaha.
Dumnym transem jestem dla czterocyfrowej liczby osób. Albo może już pięciocyfrowej? Osoby wobec mnie nieprzyjazne to nawet nie procent, to promil. Nikt mnie nie niszczy i jestem lata świetlne od przyznania Ci racji w czymkolwiek.
Owszem, bardzo możliwe, że TOBIE by groziła sytuacja jak z opisu powyżej. Ale mnie najprawdopodobniej nie grozi, bo emanuję postawą "mój transseksualizm to nie problem" i nie-transi to kupują. Więcej, jakby ktoś mnie zaatakował, bo jestem trans, wszędzie mogę liczyć na czyjeś wsparcie i poparcie.

co, daje Ci to szczęście, poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję z życia? Bo wyglądasz, jakbyś była przerażona, ale mogę się mylić, może tkwienie w świecie, który Cię niszczy, rzeczywiście Ci odpowiada najbardziej ze wszystkich dostępnych opcji i może to Twój świadomy wybór, że chcesz dla siebie właśnie takiej rzeczywistości?

Nie jestem przerażona, gdybym została wyoutowana z pewnością nie panikowałabym, ale co mam na myśli: przykro by mi było jeżeli codziennie chodziłabym do szkoły/pracy, w której każdy na mnie patrzy źle i pod nosem coś mruczy. Ciekawa jestem co byś zrobił gdyby na studiach Cię nie akceptowali, albo w przyszłej pracy...? Latałbyś od jednej do drugiej by Cię zaakceptowali? W każdym miejscu znajdą się przeciwnicy, i to bardzo dużo z nich, i to jest to o czym mówię, nie uciekniemy od nienawiści jeśli wyjdzie nasz TS.


Skoro nie jesteś przerażona, to czemu udowadniasz nam, że niebo jest zielone w żółte ciapki i zaraz spadnie nam na głowy? ;)

Wieszczysz, że jak wyjdzie nasz TS, to będzie nienawiść - o mnie wiedzą prawie wszyscy ludzie, z którymi mam kontakt bliższy niż "poproszę dwie bułki", wystarczy wpisać moje nazwisko do Googli, żeby się wszystkiego dowiedzieć, a ja nic o żadnej nienawiści nie wiem.

A gdyby mnie nie akceptowali, to bym się naprawdę zdziwił, bo się z tym nie spotykam. I bym im to okazał. Ciekawi mnie, co by z tą wiedzą zrobili.
Bawi mnie trochę to Twoje "latanie". Do tego stopnia idea "mnie też mogą akceptować taką, jaką jestem" jest dla Ciebie niepokojąca, że dystansujesz się nawet wobec akceptowania mnie przez innych? XD

Są naprawdę ludzie, którym nasza sytuacja nie przeszkadza. Można się takimi otoczyć.

W swoim prywatnym gronie: jasne, ale życie to nie prywatne grono, ale wyjście na studia, do pracy, do stu różnych rodzajów innych rzeczy.


Najwyraźniej moje studia i moja praca to prywatne grona? ROTFL.
Dodam, że na studiach miałem na 1 roku zaocznych 600+ osób, a informacja o tym, że jestem trans, dotarła nawet na 5 rok dziennych. Zajebiście prywatne grono, nawet na FB mam mniej znajomych XD
zmian: 1, ostatnia: marcin - 2012.11.30, 20:53
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 20:54
[autor]
duzami pisze:
Jakich czarnych barwach? ja to widzę w realnych, podpartych doświadczeniem barwach.

Życie mi się nie potoczyło jakbym chciała? No Ku**a, a komu się potoczyło? :D znasz osobę, która jest zadowolona z obrotu każdej minuty w swoim życiu?

Jak możesz wypowiadać się na temat złych doświadczeń i opinii społeczeństwa jeśli z niczym tak owym się nie spotkałaś, czego Ci gratuluję. Po drugie przyznałaś mi niechcąco rację w tym, żeby nie outować się nikomu poza lekarzem, rodzicami (+ rodzeństwo), przyjaciółmi, i ewentualnie partnerem/partnerką.  To najzwyczajniej w świecie nie ma sensu, i do  niczego nie prowadzi.
A tak poza tym. Spójrz na znane osoby TS. Dana International od samego poczatku swej kariery głośno mówiła o tym, że jest TS. I co? Umarła, zabili ją, zlinczowali? Miała swoich przeciwników, bo to jest oczywiste, ale miła to w d....e! Dziś minęło sporo czasu i jej transseksualizm nie robi ani w Izraelu ani chyba na świcie, żadnego wrażenia. Tylko na początku jest zdumienie, zainteresowanie albo agresja i nienawiść, potem kiedy już się ktoś z czymś oswoi mimo swoich uprzedzeń, to wyrobi sobie zdanie na temat tego kogoś w myślach, ale nie będzie już atakował.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 21:04
[autor]
Marcin,Aurora po co Wy z Nią jeszcze piszecie,już pozno-poszła do bunkra bo ma godzine policyjną.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 21:10
[autor]
Bo takie dyskusje czytają inni ludzie i wyrabiają sobie opinie.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 21:14
[autor]
Ciężko jest dyskutować z kimś, kto ma zupełenie inny pogląd na rzeczywistość, a tym bardziej z kimś kto przeżył coś, czego sami nie doświadczyliśmy, albo doświadczyliśmy tyle, że wyciągnęliśmy zupełnie inne wnioski. Cóż, burza mózgów.  
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 21:14
[autor]
Coś Ty Marcin.Niesamowite jest to,że każdy przeżył jakieś tam niemiłe momenty na swojej drodze a i tak słowa tej histeryczki mają się nijak do rzeczywistości.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 21:32
[autor]
Wiecie co, to nawet dobrze, że wszyscy mamy rożne doświadczenia, bo co by było gdybyśmy wszyscy byli tacy sami? Nie byłoby z kim i oczy rozmawiać, a tak to zawsze ktoś dorzuci coś od siebie i wspólnie możemy analizować.

Hardpinkcandy, czytałam wcześniej, że ponoć Ty nie powiedziałaś partnerowi o sobie. Mogłabyś nieco szerzej naświetlić sytuację, jestem bardzo ciekawa.
 
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.11.30, 21:32
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 21:44
[autor]
Ja Wam wszystkim winszuję, że nic Wam się nie stało, wszyscy Was kochają, ale nie każdy tak ma. I nie zależy to od naszej postawy, bardziej żałosnego stwierdzneia nie słyszałam... Myśllisz, że ludzie linczują TSki/TSów bo ich postawa jest niedumna z transseksualizmu? Ale głupoty. Poza tym, odwołam się do stereotypu Marcinie, bo ten stereotyp ma szalenie, szalenie dużo do rzeczy. Ludzie inaczej patrzą na k/m, a inaczej na m/k, po prostu. W dodatku studiujesz psychologię, a na to raczej nie idzie zacietrzewiony idiota. Ciekawa jestem jaką sytuację miałaby TSka, informatyczka na polibudzie rzędu wielkości takiej jak w Warszawie czy Gliwicach, w typowo męskim środowisku. Do czego zmierzam po raz kolejny to po prostu nie czyńcie ze swojego transseksualizmu pokazu dla innych, trzymajcie to dla Was, bądźcie szalenie ostrożni z tak owym coming-outem, i nie kierujcie się intuicją "bo ona się wydaje miła i tolerancyjna :-) nawet pożyczyła mi lakier do paznokci", albo "on nie macho, tylko wrażliwy i inteligentny <3", czasami lepiej naprawdę się wstrzymać
zmian: 1, ostatnia: duzami - 2012.11.30, 21:47
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 22:13
[autor]
duzami... Ale dlaczego ciągle wmawiasz nam tylko złe doświadczenia? Co zaglądam do tego wątku, to w odpowiedzi na pozytywny komentarz piszesz notorycznie "tak, ale..." i piszesz o tym jak to jest źle i niedobrze. Może i przed nami są nieprzyjemne wydarzenia, albo już przechodziliśmy przez nie, ale to nie wyklucza szczęścia w naszym życiu. Myśląc Twoimi kategoriami, powinniśmy obracać się tylko w środowisku TS, ablo przynajmniej LGBT i spotykać się w szczelnie zamkniętych pomieszczeniach, żeby nikt nas nie skrzywdził. Jesteśmy ludźmi jak każdy i przebywamy z ludźmi. Musimy liczyć się z przyjemnymi, jak i przykrymi doświadczeniami. A poza tym to mało genetycznych też ma problemy ze środowiskiem? Nie. Także widzisz. NIe ma sensu kategoryzować TS, bo to do niczego nie prowadzi.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 22:14
[autor]

Ciekawa jestem jaką sytuację miałaby TSka, informatyczka na polibudzie rzędu wielkości takiej jak w Warszawie czy Gliwicach, w typowo męskim środowisku.

 

Skoczyłam automatykę i robotykę na wydziale mechanicznym, na moim roku były 3 dziewczyny poza mną na kilkuset studentów na 3 kierunki, w mojej firmie pracuje ok. 150 inżynierów, sami mężczyźni, na budowie też pracują sami mężczyźni. Jest bardzo mało kobiet inżynierów mechatroników, w informatyce się zdarzają dużo częściej, a ja funkcjonuję na niezmienionych dokumentach od ponad 1,5 roku - więc wszyscy o mnie wiedzą, z firm z którymi współpracujemy w sumie też często wychodzi, skoro ja nie robię z tego problemu to inni też go nie widzą. :)


Jak jest - już pisałam.

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.11.30, 22:16
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 22:21
[autor]

Całkowicie zgadzam się z AVONYL. Jestem przekonana ze gdzieś tam w tłumie czeka na mnie jakiś fajny ,wyrozumiały i dobry facet. 

ps: nie mozna zamykac się w sobie

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 22:25
[autor]
duzami pisze:
Ja Wam wszystkim winszuję, że nic Wam się nie stało, wszyscy Was kochają, ale nie każdy tak ma. I nie zależy to od naszej postawy, bardziej żałosnego stwierdzneia nie słyszałam... Myśllisz, że ludzie linczują TSki/TSów bo ich postawa jest niedumna z transseksualizmu? Ale głupoty. Poza tym, odwołam się do stereotypu Marcinie, bo ten stereotyp ma szalenie, szalenie dużo do rzeczy. Ludzie inaczej patrzą na k/m, a inaczej na m/k, po prostu. W dodatku studiujesz psychologię, a na to raczej nie idzie zacietrzewiony idiota. Ciekawa jestem jaką sytuację miałaby TSka, informatyczka na polibudzie rzędu wielkości takiej jak w Warszawie czy Gliwicach, w typowo męskim środowisku. Do czego zmierzam po raz kolejny to po prostu nie czyńcie ze swojego transseksualizmu pokazu dla innych, trzymajcie to dla Was, bądźcie szalenie ostrożni z tak owym coming-outem, i nie kierujcie się intuicją "bo ona się wydaje miła i tolerancyjna :-) nawet pożyczyła mi lakier do paznokci", albo "on nie macho, tylko wrażliwy i inteligentny <3", czasami lepiej naprawdę się wstrzymać
A więc konkluzją Twoich rozważań jest to, by nie mówić BYLE KOMU o swojej przeszłości. Ale my to już wiemy, chyba każdy z nas to wie.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 22:52
[autor]
duzami pisze:
Myśllisz, że ludzie linczują TSki/TSów bo ich postawa jest niedumna z transseksualizmu? Ale głupoty.
Dobra, no to robimy grupę wsparcia. Opowiem o swoich doświadczeniach.

Kiedy miałam 16-17 lat i chodziłam do technikum zoologicznego (tzn. technikum było energetyczne, zoologicznych było wielu "ludzi" z którymi tam chodziłam) to starałam się wyglądać maksymalnie przeciętnie, nie wychylać się, nic nikomu o swoim transie nie mówić itp. A i tak... miałam problem. Przemykałam pod ścianami (w sumie to całkiem dosłownie) i starałam się zniknąć, żeby nikt na mnie uwagi nie zwracał i nie zaczepiał, a i tak się zdarzały typy co zwracały uwagę i zaczepiały. No i pamiętam jak se któregoś dnia stałam pod tą ścianą do znikania i patrzyłam jak (jeden z normalniejszych i w sumie niezaczepliwy) kolega szedł sobie korytarzem.

On SZEDŁ sobie korytarzem, samym k... jego p...nym środkiem. Z rękami w kieszeniach, uśmiechem na pysku i rozwiązanymi (celowo, bo taki dziwny był zwyczaj) sznurówkami ciągnącymi się za nim malowniczo po parkiecie. I ja tak patrzyłam na niego, PATRZYŁAM, gały wybałuszałam i intensywnie główkowałam, bo za cholerę nie mogłam zrozumieć. Jak to jest, że on tak sobie idzie, IDZIE, IDZIE SOBIE, gęba mu się cieszy, luz absolutny i nikt, ale to za cholerę nikt na niego uwagi nie zwraca.

Zrozumiałam to po latach, jak sama zaczęłam popylać po ulicach (w sumie ciągle i nadal jako facet) z jebut rudymi włosami, kolczykami w uszach.

Nie mówię, że tak można zawsze i w każdym kontekście, bo np. na kibolską imprezę byłoby pewnie trudno. Nie mówię, że to tylko kwestia decyzji "od dziś jestem pewna swego". To droga i proces, który może potrwać. Myślę, że raczej ciężko jest przebudować swoją postawę (i odbiór siebie) w dotychczasowym środowisku. Łatwiej jest zaczynać w nowym miejscu, starając się nie popełniać poprzednich błędów. Myślę, że warto na początek poszukać sobie takiej grupy, w której będziemy się czuli naprawdę swobodnie, żeby móc w ogóle doświadczyć, jak to jest być akceptowanym, traktowanym normalnie i jak to jest się nie bać. Sama przeszłam w swoim życiu bardzo długą drogę od osoby, która w wieku lat 17 bała się wejść do urzędu po swój paszport (sic!), do kogoś, kto nie ukrywa obecnie przed znajomymi i znajomymi znajomych, że jest ts, kogo przedstawiają innym w rodzaju żeńskim (nawet jeśli ciągle nie wygląda) sam(a) tak o sobie mówi i nie robi z tego problemu.

Fakt, że to są raczej tacy mądrzejsi, wykształceni ludzie. Owszem - w takim środowisku jest łatwiej. Ale też ogromnie dużo daje nasza własna postawa. Wiem, bo sama doświadczyłam tego na własnej skórze. Może nie bardzo wiem, jak tego nauczyć innych, ale wiem, że to jest możliwe i że od naszej własnej postawy i tego jak "sprzedajemy" siebie innym naprawdę dużo zależy. Może nie wszystko i nie zawsze, ale naprawdę dużo.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 23:02
[autor]
duzami pisze:
Ja Wam wszystkim winszuję, że nic Wam się nie stało, wszyscy Was kochają, ale nie każdy tak ma. I nie zależy to od naszej postawy, bardziej żałosnego stwierdzneia nie słyszałam... Myśllisz, że ludzie linczują TSki/TSów bo ich postawa jest niedumna z transseksualizmu? Ale głupoty. Poza tym, odwołam się do stereotypu Marcinie, bo ten stereotyp ma szalenie, szalenie dużo do rzeczy. Ludzie inaczej patrzą na k/m, a inaczej na m/k, po prostu. W dodatku studiujesz psychologię, a na to raczej nie idzie zacietrzewiony idiota. Ciekawa jestem jaką sytuację miałaby TSka, informatyczka na polibudzie rzędu wielkości takiej jak w Warszawie czy Gliwicach, w typowo męskim środowisku. Do czego zmierzam po raz kolejny to po prostu nie czyńcie ze swojego transseksualizmu pokazu dla innych, trzymajcie to dla Was, bądźcie szalenie ostrożni z tak owym coming-outem, i nie kierujcie się intuicją "bo ona się wydaje miła i tolerancyjna :-) nawet pożyczyła mi lakier do paznokci", albo "on nie macho, tylko wrażliwy i inteligentny <3", czasami lepiej naprawdę się wstrzymać
Ja uważam, że niewłaściwie rozegrałaś swoje życie po zmianie, skoro teraz tak ci źle.
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.11.30, 23:09
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 23:13
[autor]
duzami pisze:

Freja: ja mówiąc środowisko miałam  na myśli osoby, z którymi żyjemy na zasadzie narzucenia, jesteśmy tam razem mimo że się nie znamy/nie znaliśmy wcześniej. Ty natomiast mówisz o znajomych/przyjaciołach, z którymi spędzamy czas i tu z pewnością możesz kierować się preferencją
Tu możesz mieć trochę racji o tyle, że w przypadku "osób z którymi żyjemy na zasadzie narzucenia" jest trochę trudniej. Czasami trzeba zacisnąć zęby i przemęczyć jakoś rok czy dwa, żeby skończyć szkołę, odpracować kredyt czy w ogóle zarobić jakoś na życie, zanim nie znajdzie się czegoś innego.

Ale tylko trudniej, może tylko dużo trudniej, niemniej tylko... W przypadku dorosłej, niezależnej osoby nie ma tak naprawę osób "osób z którymi żyje się na zasadzie narzucenia" (no chyba, że cię np. zamkną w więzieniu, wezmą do wojska itp). We wszystkich pozostałych przypadkach nikt nie może nam niczego narzucić. Szkołę można zmienić, pracę można zmienić, zmienić można miejsce zamieszkania. To może być czasochłonne, wymagać wysiłku itp, ale nikt nie może ci przecież narzucić, że masz tu mieszkać, tu się uczyć, tu pracować.

Jeśli tylko jesteś wystarczająco zmotywowana i wierzysz w to, że możesz swoimi działaniami poprawić sobie życiowy dobrostan, to go sobie poprawiasz, nawet jeśli to wymaga wysiłku. A jak już sobie poprawisz, to działa tu dodatnie sprzężenie zwrotne: poprawiły ci się okoliczności życiowe, poprawiła ci się samoocena (o rany, ja mogę kierować swoim życiem, to się opłaca), poprawiło ci się widzenie siebie i zmienił się "komunikat" który wysyłasz do świata odnośnie tego, co sama o sobie myślisz. A jak ten komunikat się zmienia, to zmieniają się też reakcje ludzi na ciebie, bo większość naszego odbioru innych zasadza się na komunikatach pozawerbalnych. Na tym jak mówisz, jak stoisz, jak chodzisz, jak patrzysz, jak się drapiesz za uchem. Tylko, że tego się nie da nauczyć na zasadzie "muszę się drapać za uchem w taki i taki sposób", do tego można dojść jeśli w tobie samej jest spokój i uśmiech. A pierwszym krokiem do tego jest przejęcie odpowiedzialności za swoje życie, czyli np. zmiana "narzuconego" otoczenia, które nam nie pasuje.

Jeśli zaś uważasz, że są takie "narzucone" towarzystwa, które naprawdę są narzucone (ok, rodziny nie zmienisz, ale też nie masz obowiązku z nią przestawać, jeśli jest ci niechętna) to bardzo cię proszę, wymień je tutaj, to może wspólnie zastanowimy się nad konkretnymi przypadkami.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.11.30, 23:49
[autor]
Myśląc Twoimi kategoriami, powinniśmy obracać się tylko w środowisku TS, ablo przynajmniej LGBT i spotykać się w szczelnie zamkniętych pomieszczeniach, żeby nikt nas nie skrzywdził.

Ja właśnie mówię na odwrót, żeby spotykać się z kim chcesz, mieć relacje z ludźmi etc, ale nie outuj się, bo to serio nie ma sensu, świata nie zmieni, a przysporzyć może wiele, wiele kłopotów... Nie mówię by się wstydzić transseksualizmu, ale czy osoby, które poznajesz w szkole, pracy etc mówią o prywatnych rzeczach ze sfery seksualno-cielesnej? Nie sądze, wiec lepiej sobie odpuscic.

Ja osobiście, wbrew Waszemu wrażeniu, nigdy nie otrzymałam pogróżek dot. zamordowania mnie, nie zostałam ani razu uderzona, zlinczowana ani nawet nie usłyszałam ani jednej negatywnej uwagi na temat mojej zmiany ze strony rodziców czy znajomych.

Do pewnego czasu w przeszłości myślałam sobie, że to czy wiedzą czy nie mam gdzieś, jestem sobą, blabla, ale potem zobaczyłam jak traktują wyoutowaną TSkę (nie z własnej woli, ona tam pracowała przed przemianą), i nie zazdroszczę jej... Nikt mi nic nie powie, ale za plecami będzie się działo, a co w sercu, to na ustach (czy tam języku)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.01, 00:38
[autor]
duzami pisze:
Do pewnego czasu w przeszłości myślałam sobie, że to czy wiedzą czy nie mam gdzieś, jestem sobą, blabla, ale potem zobaczyłam jak traktują wyoutowaną TSkę (nie z własnej woli, ona tam pracowała przed przemianą), i nie zazdroszczę jej... Nikt mi nic nie powie, ale za plecami będzie się działo, a co w sercu, to na ustach (czy tam języku)

Wbrew pozorom bardzo, bardzo dobrze wiem, o czym piszesz. Chodziłem do liceum, w którym uczyła Ewa Hołuszko zaraz po korekcie płci. I nie tylko widziałem, jak ją gnoją, ale i słyszałem wszystkie komentarze, jakie latały po klasie, kiedy wyszła. Ja w tym liceum znalazłem akceptację, jeszcze jako dziewczyna - ona nie.

Tyle że to było dziesięć-osiem lat temu. Byłem przed decyzją o korekcie płci i MUSIAŁEM przejść przez "dobra, będę się outował, MOŻE to przeżyję, MOŻE nie będzie AŻ TAK ŹLE". Szczerze mówiąc, kiedy outowałem się przed całym rokiem, nie byłem pewien, czy to przeżyję. Nie znałem ani jednej podobnej historii. Po prostu wizja kolejnych lat życia gdzieś na marginesie rzeczywistości, w nowej grupie, tych wszystkich dziwnych komentarzy, niezrozumienia, była jeszcze bardziej przerażająca. I, na szczęście, miałem już trochę wiedzy psychologicznej oraz kilka doświadczeń z outami na mniejszą skalę - udanymi i nie. Doświadczenia ze szkół podstawowych i liceów też się przydały. Wiedziałem, jak się zachować, żeby zwiększyć swoje szanse - odegrać pewność siebie, pokazać, że jestem na swoim miejscu, że się nie boję.

Dodatkowo pomógł mi wykładowca, który wyłożył studentom na szybko cały temat TS i dał mi "plecy".

A potem okazało się, że ludzie zaakceptowali mnie szybciej niż ja sam. Przyjęli do wiadomości, że jestem facetem, kiedy ja sam jeszcze nie czułem się pewnie w męskiej roli i miałem tysiące kompleksów. Coś tam gadali między sobą, ale nikt nie podszedł i nie powiedział mi tego w twarz, bo ogół okazywał mi akceptację i podziwiał za brawurę. 

Ponadto bardzo szybko zorientowałem się, że dzięki outowi każdy z roku wie, że ja też jestem z jego roku i to do mnie ludzie podchodzą pytać się, czy wiem coś o zaliczeniu albo skąd wziąć materiały. A że już studiowałem, dobrze odnajdywałem się na uczelni. Odpowiadałem na pytania, byłem pomocny i zauważyłem, że zaczynają kojarzyć mnie nie jako transa, lecz jako świetnego studenta, który na pewno będzie miał same piątki z egzaminów i który wyjaśni trudniejsze zagadnienia. Utrzymałem ten wizerunek. Na okazywaną akceptację odpowiadałem przyjaźnią i nagle zorientowałem się, że w tym jednym aspekcie mam fajne życie i czuję się bezpiecznie - bo w końcu do mnie dotarło, że skoro nikt na mnie nie napadł, to wcale się do tego nie przymierzają, ale po prostu tego nigdy nie zrobią, bo po cholerę mieliby napadać dobrego kolegę. 

Poza tym moja grupa nauczyla mnie śmiać się z niezrozumienia innych - ja się bałem, że kiedy jakiś wykładowca uprze się, żeby do mnie mówić w rodzaju żeńskim, grupa to podchwyci, tymczasem kiedy mieliśmy sytuację mniej więcej tego typu i wykładowca zgłupiał przez moje podwójne dane, grupa na przerwie zbiorowo obśmiała całą tę sytuację - i kilka innych tego typu też. Na początku było to dla mnie szokujące, a potem przywykłem i przejąłem ich podejście oraz sam zacząłem bawić się w ten sposób. Tyle że ich podejście w pewnym stopniu sam ukształtowałem okazaniem im zaufania na samym początku i odegraniem pewności siebie, której wówczas jeszcze nie miałem.


Ja właśnie mówię na odwrót, żeby spotykać się z kim chcesz, mieć relacje z ludźmi etc, ale nie outuj się, bo to serio nie ma sensu, świata nie zmieni, a przysporzyć może wiele, wiele kłopotów... Nie mówię by się wstydzić transseksualizmu, ale czy osoby, które poznajesz w szkole, pracy etc mówią o prywatnych rzeczach ze sfery seksualno-cielesnej? Nie sądze, wiec lepiej sobie odpuscic.


Ależ to właśnie coming-outy zmieniają świat. Zobacz: dzięki mnie sporo absolwentów psychologii ma pozytywne doświadczenia z osobą transseksualną i nie myślą takimi stereotypami, jakie mieliby, gdyby nie spotkali ani mnie, ani nikogo innego. Działa to także w drugą stronę, bo dzięki nim ja nie myślę takimi stereotypami o cisach, jakie dominują w tym wątku i mogłem przenieść doświadczenia ze studiów w inne miejsca, odnajdując się w innych grupach oraz nieco modyfikując przekonania zaprzyjaźnionych osób trans o tym, jaki to świat jest beznadziejnie zły i podły, dzięki czemu możliwe są kolejne coming-outy... i tak dalej.

A rozmowy w pracy potrafią być BARDZO pikantne XD

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.01, 01:12
[autor]
duzami:
No większej głupoty nie słyszałam, przecież pisałam, że nikt Ci w twarz NIC nie powie, bo tacy są ludzie, zwłaszcza faceci, głupi, nietolerancyjni, kpiący, wyszydzajacy i agresywni ale w sumie tchórze... W miejscu pracy nikt Ci nic nie powie ani nie zrobi bo to może być grunt na którym może być wywalony z pracy. Chodzi o te piekiełko, które dzieje się za Tobą, w którym każdy uczestniczy, a każdy robi piękne uśmiechy do Ciebie... Mówię o tym zakłamaniu, o tym jaką opinię ma społeczeństwo, większość społeczeństwa. Oczywiście to czasami jest odzwierciedlane w traktowaniu, i to codziennym traktowaniu, ale gwarantuję Ci, że nieraz za Twoimi plecami ktoś mówił, że ma faceta w pracy, co się na babę przerobił, a ktoś dorzuca "ty, ale masakra, na takiego to bym się nadziać nie chciał".


No i co z tego? A kogo to obchodzi o czym rozmawia Kowalski ze szwagrem? Jakby się każdy takimi rzeczami miał przyjmować to byśmy dawno wykitowali :D


duzami:
Poza tym, mówiąc "co mnie oni obchodzą" naprawdę chyba nie wiesz co mówisz, bo codziennie spotykać się z ludźmi, którzy patrzą na Ciebie jak na pod-człowieka to nie jest nic fajnego,


Ale ja przecież NIE WIEM o tym jak oni patrzą skoro gadają za plecami :D Rozumiesz? Po co w ogóle się o tym dowiadywać? Żeby poczuć się gorzej?


Marcin:
Jak tak piszesz o tym i o niebieskookich, kojarzy mi się, że sporo osób pociągają ludzie o innym kolorze skóry niż własny. I co, to też takie zue?


Hehe... no mnie na przykład :D ale to zależy od hmm... od tego jak się to ujmie. Nigdy bym nie napisał: "pociągają mnie czarnoskórzy" czy "szukam czarnoskórych" (wolę: "kolor skóry nie ma dla mnie znaczenia"), naturalnie że się komuś mogą podobać bardziej niż np. biali, tak samo jak się komuś mogą podobać niebieskoocy, ale to jest tylko jedna cecha i skupianie się na tym byłoby uprzedmiotowieniem. I nie tylko ja to tak odbieram, kiedyś pewna Azjatka zwróciła mi uwagę (jak jeszcze i ja nie miałem wyczucia).


duzami:
Widzisz Marcinie, sprawiasz wrażenie takiego niezależnego, dumnego człowieka, ale nie zdajesz sobie sprawy, że nie każdy może sobie pozwolić na to by zerwać kontakt z rodziną, by się uniezależnić, by zmienić pracę, by zmieniać środowisko etc.


Mylisz się, każdy może. Tylko nie każdy ma odwagę.


duzami:
 Poza tym to z deczka chore, latasz od środowiska do środowiska by znaleźć te w którym Cię akceptują, to wydaje się jakieś histeryczne.


Chore to jest akceptowanie nieakceptującego środowiska.


aurora:
Wiecie, po tych postach i waszych radach i opiniach, myślałam o tym by zebrać się na odwagę i porozmawiać z nim o mnie. Teraz kiedy się znowu spotkaliśmy, może warto co? Może wyoutować się??? Dla mnie nie bycie szczerym w tej sprawie z kimś naprawdę bliskim powoduje taką wewnętrzną blokadę.


Myślę, że to niezły pomysł :)


magdalena:
Taki tekst powiedziała mi moja znajoma, słyszała rozmowę odnośnie mojej osoby.


I co, ulżyło jej jak Ci to powiedziała? Nie rozumiem po co ludzie przekazują nam takie rzeczy. Ja też różne rzeczy słyszałem o moich znajomych i raczej tego nie powtarzam dalej, bo po co?


magdalena:
Mam to gdzieś co o mnie mówią a mówią i to dużo gorzej. Mam swoich informatorów.


Pytam po raz drug: PO CO CI TO? Bo serio nie pojmuję. Jak mam obawy, że ludzie źle o mnie mówią, to nie przykładam ucha do ściany - proste. I jakie zdrowe! ;)


duzami:
Ale co to ma za znaczenie... Jak ktoś ma pogląd "wsadź go za mur i bedzie spoko" to nawet jakby ta TSka mu różami drogę usłała to on i tak bedzie miał ją za pod-człowieka


No a ja kogoś takiego mam za pod-człowieka. Czyli jesteśmy kwita :D Nadal nie wiem w czym problem - w buraku który nie lubi mnie tak samo jak ja jego nie lubię?


duzami:
Jakich czarnych barwach? ja to widzę w realnych, podpartych doświadczeniem barwach.


Oj przestań. Prawda jest jak d***, każdy ma własną - znasz to przysłowie? Dokładnie tak jest. Ty widzisz wszystko w czarnych barwach, to oczywiste, że będziesz widzieć tylko sytuacje potwierdzające Twoje przekonania - tak jest świat skonstruowany.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.01, 11:24
[autor]
wendigo pisze:
No i co z tego? A kogo to obchodzi o czym rozmawia Kowalski ze szwagrem? Jakby się każdy takimi rzeczami miał przyjmować to byśmy dawno wykitowali :D
Od siebie dorzucę, że plotkowanie nie musi oznaczać niechęci. Ze swoimi kumplami plotkujemy o innych naszych kumplach i kumpelach, że mają takie czy inne jazdy, że tak już z nimi jest, albo że może by im w czym pomóc, a jednocześnie lubimy ich i jak najlepiej im życzymy. Nie wątpię, że moi kumple i przyjaciele plotkują między sobą również na mój temat (taka już natura ludzka), co nie zmienia faktu, że to są moi znajomi i przyjaciele, że mnie lubią, i że z wzajemnością.

Znajomi (np. z pracy) takoż będą plotkować o ts, choćby dlatego, że to jest news i sposób na zajęcie czasu do 15:00, co nie musi zaraz oznaczać, że są wrogo nastawieni do osoby czy samego zjawiska.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.01, 20:07
[autor]
Dokładnie. Nam to się wydaje, że my nie plotkujemy, a to nieprawda, tak się nie da. I ludzie tak samo - plotkują bo to normalne, ale zwykle bez złej woli.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 09:33
[autor]
wendigo pisze:
Marcin:
Jak tak piszesz o tym i o niebieskookich, kojarzy mi się, że sporo osób pociągają ludzie o innym kolorze skóry niż własny. I co, to też takie zue?


Hehe... no mnie na przykład :D ale to zależy od hmm... od tego jak się to ujmie. Nigdy bym nie napisał: "pociągają mnie czarnoskórzy" czy "szukam czarnoskórych" (wolę: "kolor skóry nie ma dla mnie znaczenia"), naturalnie że się komuś mogą podobać bardziej niż np. biali, tak samo jak się komuś mogą podobać niebieskoocy, ale to jest tylko jedna cecha i skupianie się na tym byłoby uprzedmiotowieniem. I nie tylko ja to tak odbieram, kiedyś pewna Azjatka zwróciła mi uwagę (jak jeszcze i ja nie miałem wyczucia).

W pierwszym zdaniu zgodziłeś się, że Cię pociągają. Ale byś tak nie napisał wprost. Problem w tym, że gdyby chodziło o transów i jakiś przewrażliwiony trans by to czytał, JUŻ byłbyś skreślony, no bo jednak Cię pociągają, czyli skupiasz na tym uwagę, czyli jesteś fetyszystą i uprzedmiotawiasz, czyli to upokarzające. Czy jesteś fetyszystą osób o innym kolorze skóry i zauważasz TYLKO ten kolor, a nie człowieka? ;)

"Nie ma znaczenia"  to pewna pułapka. Załóżmy, że kogoś pociągają osoby szczupłe. Jeśli tak napisze, osiągnie zupełnie inny efekt niż kiedy napisze, że waga/sylwetka nie ma znaczenia. Szczególnie gdy będzie to czytała osoba z dużą nadwagą...

No i wcześniej w dyskusji pojawił się motyw, że "akceptuję trans" to też fetyszyzm, a "akceptuję trans" wcale nie jest daleko od "nie ma znaczenia", tylko po prostu nikt nie musi pisać "akceptuję cis" i prawdopodobnie stąd taka fraza pochodzi - można się upewnić, rozmawiając z ludziem osobiście.


Problem z seksem jest taki, że każde z nas ma jakieś preferencje, jakieś cechy i jakieś kompleksy. I jeśli czyjaś preferencja jest zgodna z cechą drugiej osoby, to fajnie. Wtedy możemy mieć rozmowę w stylu "Uwielbiam długie, gęste włosy, takie jak twoje" "Dziękuję". Ale jeśli ta osoba ma kompleks na tle tej właśnie cechy, zareaguje negatywnie i te dwie osoby raczej razem nie będą.


Drugi problem jest taki, że ludzie zaczynają być poprawni politycznie wobec WŁASNEJ seksualności i nie potrafią rozmawiać szczerze o tym, co lubią. Ba, czasami nie potrafią o tym szczerze sami ze sobą pomyśleć. No bo np. jak można być feministką i walczyć o równość kobiet, jeśli jednocześnie lubi się męską dominację w łóżku? I feministka ma dylemat zamiast po prostu rozdzielić te sfery: w sferze publicznej jestem działaczką na rzecz równości płci, ale w mojej sypialni nie zbawiam świata tylko cieszę się udanym seksem.

Tutaj poprawność polityczna dotyczy koloru skóry. Najpierw się myśli, że to dla kogoś może być niefajne, potem się myśli, że to jest niefajne, potem wstydzi się własnych preferencji, a potem się ich wypiera... Co jest trochę dziwne, biorąc pod uwagę, że równocześnie odwrotny nurt mówi, że pociąg do osób tej samej płci (też) jest fajny i umożliwia ludziom odkrycie tych samych preferencji, częstokroć wypieranych, bo wcześniej były niefajne.

Najbardziej udane życie seksualne mają ludzie, którzy wiedzą co lubią, potrafią o tym rozmawiać i nie mają problemów z tym, że inni lubią coś trochę innego ;)

zmian: 1, ostatnia: marcin - 2012.12.02, 09:34
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 10:43
[autor]
marcinie to jest takie zamknięte koło,i w sumie oprócz dyskusji do niczego nie prowadzi,a prawda jest taka że każdy człowiek ma jakiś tam fetysz i mniejszego lub większego jobla na jakimś tam punkcie...a co do obrabiania tyłka mi też obrabiają a trans nie jestem i co mam sie popłakać z tego powodu?...duzami naprawde przykro mi że masz takie doświadczenia w dodatku żyjąc w tolerancyjnym kraju,może wróć właśnie do tego mało tolerancyjnego jakim jest PL bo z wypowiedzi dziewczyn wynika że wcale tak zle nie jest...powiem ci tak...jeśli jakaś teeska jest wporządku,jest wspaniałym człowiekiem i cudowną przyjaciółką to mam w d...ie czy ktoś mnie nazwie parafilem,shemalelowerem czy innym kosmitą.
zmian: 1, ostatnia: daniel11 - 2012.12.02, 10:58
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 13:40
[autor]
Ludzie są rożni. Każdy ma swoje upodobania, fetysze, zboczenia i Bóg wie co jeszcze. To, że ktoś jest shemaleloverem to niech sobie nim będzie, byleby kochał swoją partnerkę TS i nie zdradzał jej Ja np. płonę na widok owłosionych mężczyzn (ale nie takich całkowicie futerkowych ) i chciałabym, żeby facet wziął mnie na siłę (ale tylko w formie takiej erotycznej zabawy za moją zgodą) Dobra po zaraz odpłynę.............

Co do Duzami to ja również współczuję. Ja też nieraz słyszałam rozmowy innych na temat TS i choć wszystkie te opinie były owszem niepochlebne to i tak olałam to, bo wiem, że takie podejście ludzi wynika z czystej niewiedzy. Oni myślą, że płeć zmieniają bogaci ludzie, którzy nie mają co robić z pieniędzmi albo, że operacji poddają się skrajni geje, którzy, by mieć swobodny dostęp do heteroseksualnych mężczyzn, są gotowi obciąć sobie ptaszka. Żałosne...  Nikt nie zdaje sobie sprawy, że to cierpienie towarzyszące człowiekowi od niemalże dziecka i nieleczone doprowadzi prędzej czy później do depresji, autodestrukcji i w konsekwencji do samobójstwa.

A Tobie Danielu11 to gratuluję tego normalnego podejścia do TS i wcale nie uważam, że to Cię czyni jakimś parafilem. Dla przykładu podam moich braci. Obaj wspierają mnie w terapii i wiedzą jak sprawy z TS mają się od kuchni (doświadczenia z moimi problemami ich tego nauczyły) I co też są jacyś nie tego? Gdy zapytałam ich kiedyś, czy gdyby poznali taką dziewczynę jak ja (tj. TS) i gdyby się w niej zakochali to czy byliby w stanie ją zaakceptować, to odpowiedzieli, że pewnie tak.

zmian: 2, ostatnia: aurora - 2012.12.02, 14:23
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 20:08
[autor]
Marcin:
W pierwszym zdaniu zgodziłeś się, że Cię pociągają.


No dobrze, fakt, poddaję się ;) To wszystko dlatego, że wspomniałem o tych niebieskich oczach co może nie było jednak najlepszym przykładem. O wiele mniej by mi przeszkadzało gdyby ktoś lubił moje niebieskie oczy niż gdyby lubił moje choroby (wieeem, wiem, ale to to co napisał itsme_a (jeszcze raz przytoczę):

Marcin chodziło o to, że nikt z nas nie chce być w związku bo ktoś szuka/bo podnieca go ts tylko bo ktoś szuka faceta/kobiety i akurat nami się zainteresował.


Nie wiem, może nie każdy tak ma, ale ja tak mam - nie chcę by ktoś podkreślał we mnie to, że nie jestem genetycznym mężczyzną.

Wracając jednak do czarnoskórych - ja bym powiedział że to kwestia estetyki - podoba mi się ten kolor skóry bardziej niż biały, a skośne oczy bardziej niż nie skośne. Trudno jednak widzieć coś estetycznego w efektach operacji transseksualisty ;) w najlepszym wypadku blizny są minimalne, w najgorszym... można by je w sumie nazwać deformacjami. I może ja popadam w pułapkę jakiejś normy ale no... jest coś dziwnego, jeśli komuś podobają się deformacje, no tak czy nie? ;)


Marcin:
"Nie ma znaczenia"  to pewna pułapka. Załóżmy, że kogoś pociągają osoby szczupłe. Jeśli tak napisze, osiągnie zupełnie inny efekt niż kiedy napisze, że waga/sylwetka nie ma znaczenia. Szczególnie gdy będzie to czytała osoba z dużą nadwagą...


Masz całkowitą rację. Dlatego ja nie potępiam tych co piszą: "pociągają mnie trans" - a niechże tak sobie piszą, przynajmniej dzięki temu wiem do kogo nie startować ;) Tak samo jak kogoś pociągają szczupli - jeśli tak napisze, to ja do niego też nie napiszę nawet zakładając, że nie jestem gruby. Bo też jest różnica między "pociągają mnie wyłącznie szczupli" a "waga nie jest najważniejsza, choć wolałbym by mój partner nie miał nadwagi". No przynajmniej dla mnie jest :P


Marcin:
No i wcześniej w dyskusji pojawił się motyw, że "akceptuję trans" to też fetyszyzm, a "akceptuję trans" wcale nie jest daleko od "nie ma znaczenia", tylko po prostu nikt nie musi pisać "akceptuję cis" i prawdopodobnie stąd taka fraza pochodzi - można się upewnić, rozmawiając z ludziem osobiście.


Tu też pewnie masz rację o tyle, że ludzie często aż tak na czynniki pierwsze nie rozbierają tego co piszą jak ja ;)

Marcin:
Problem z seksem jest taki, że każde z nas ma jakieś preferencje, jakieś cechy i jakieś kompleksy. I jeśli czyjaś preferencja jest zgodna z cechą drugiej osoby, to fajnie. Wtedy możemy mieć rozmowę w stylu "Uwielbiam długie, gęste włosy, takie jak twoje" "Dziękuję". Ale jeśli ta osoba ma kompleks na tle tej właśnie cechy, zareaguje negatywnie i te dwie osoby raczej razem nie będą.


O, tu dobrze to ująłeś :P
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 20:47
[autor]
No ale dziubas Marcin zupełnie źle rozumuje... Mieć pociąg do szczupłego, blondyna, skośnookiego, cokolwiek etc. jest pociągiem naturalnym, takie rzeczy wystepują w przyrodzie, natomiast pociąg do czegoś co nie istnieje (istnieje ale tylko jako deformacja bądź ingerencja ludzka), czym jest "kobieta z penisem" to już jest parafilia. Poza tym akceptować TS, a szukać konkretnie shemale to zupełnie dwie różne rzeczy.

Oglądałam wczoraj reportaż Ladyboys, zrobiony przez telewizję Sky, i koleś znalazł sobie kathoey z Tajlandii, i odwiedza ją w celach pozornego związku, a faktycznie dla swojej dewiacji seksualnej, i prosi ją by 4-5 tygodnie przed każdym jego przyjazdem odstawiła żeńskie hormony by penis był sprawny. Serio, czy Ty nie widzisz różnicy w pociągu "naturalnym" do czegoś co jest częścią estetyki, między pociągiem do kogoś z fundamentalną różnicą anatomiczną?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 21:00
[autor]
duzami pisze:
No ale dziubas Marcin zupełnie źle rozumuje... Mieć pociąg do szczupłego, blondyna, skośnookiego, cokolwiek etc. jest pociągiem naturalnym, takie rzeczy wystepują w przyrodzie, natomiast pociąg do czegoś co nie istnieje (istnieje ale tylko jako deformacja bądź ingerencja ludzka), czym jest "kobieta z penisem" to już jest parafilia. Poza tym akceptować TS, a szukać konkretnie shemale to zupełnie dwie różne rzeczy.
Zgadzam się z Tobą. Poza tym pociąg seksualny, który polega na szukaniu tylko i wyłącznie partnerów seksualnych będącymi osobami TS to rzeczywiście nie jest normalne. Co innego gdy ktoś kogo kochamy akceptuje nas jako trans. Bo np. jak jakiś shemalelover zerwie z shemale to zacznie szukać następnej shemale, a powiedzmy normalny mężczyzna, który zerwie z trans, którą akceptował, będzie sobie szukał po prostu kobiety, a nie konkretnie kolejnej trans, tylko dlatego że jego eks taka właśnie była.  


zmian: 3, ostatnia: aurora - 2012.12.02, 21:14
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.02, 23:12
[autor]
Nie wierzę, koniec offtopu o brutalnym świecie, wróciliśmy do związków i facetów :P

wendigo:

Trudno jednak widzieć coś estetycznego w efektach operacji transseksualisty ;) w najlepszym wypadku blizny są minimalne, w najgorszym... można by je w sumie nazwać deformacjami. I może ja popadam w pułapkę jakiejś normy ale no... jest coś dziwnego, jeśli komuś podobają się deformacje, no tak czy nie? ;)

Emmm, zazwyczaj ludzie mówiący o transach myślą o osobach niezoperowanych. Zestawienie genderu nie(do końca)zgodnego z ciałem jest dla wielu osób bardzo seksowne. A czasami po prostu wygodne. 
Jeden z moich partnerów był zadeklarowanym gejem, ale z gatunku rozwiedzionych. Związku z kobietą sobie nie wyobrażał, ale seks z cismężczyznami trochę mu się przejadł. Mieliśmy wspólne zainteresowania, podobne systemy wartości, zbieżny gust i wspólnych znajomych, a udany seks był miłym dodatkiem. Niestety nam nie wyszło.

może nie każdy tak ma, ale ja tak mam - nie chcę by ktoś podkreślał we mnie to, że nie jestem genetycznym mężczyzną.

Najbardziej podkreślamy to sami sobie. Jeden człowiek może być odbierany na kilka różnych sposobów w zależności od tego, co mamy w głowie. Z moim ulubionym partnerem inny trans czułby się niedobrze ("pociągają mnie transi w profilu" = podkreśla bycie transem), kolejny dobrze (mówi w męskich formach, używa męskiego imienia, traktuje jak każdego mężczyznę = podkreśla męskość), a dla mnie w tym związku ważniejsze jest co innego i kwestie transowo-płciowe po prostu mi wiszą. 

duzami:

Mieć pociąg do szczupłego, blondyna, skośnookiego, cokolwiek etc. jest pociągiem naturalnym, takie rzeczy wystepują w przyrodzie, natomiast pociąg do czegoś co nie istnieje (istnieje ale tylko jako deformacja bądź ingerencja ludzka), czym jest "kobieta z penisem" to już jest parafilia.


Kryteria diagnostyczne parafili są zupełnie inne, a kobiety z penisem występują naturalnie w przyrodzie (i są interseksualne).

W przeciwieństwie do kobiet z neowaginami.


Serio, czy Ty nie widzisz różnicy w pociągu "naturalnym" do czegoś co jest częścią estetyki, między pociągiem do kogoś z fundamentalną różnicą anatomiczną?


Wychodzę z innego punktu widzenia: dla mnie bycie trans jest neutralne. Różnorodności anatomiczne też są dla mnie neutralne. Nie wartościuję ich jako lepszych i gorszych oraz bardziej i mniej naturalnych. Obchodzi mnie tylko to, które kombinacje cielesno-genderowe są dla mnie osobiście pociągające, a które nie. I, o zgrozo, umawiam się z mężczyznami, którzy myślą podobnie. Trudno więc, żebym widział różnicę, skoro nie widzę parafilii.

aurora:

Bo np. jak jakiś shemalelover zerwie z shemale to zacznie szukać następnej shemale, a powiedzmy normalny mężczyzna, który zerwie z trans, którą akceptował, będzie sobie szukał po prostu kobiety, a nie konkretnie kolejnej trans, tylko dlatego że jego eks taka właśnie była.
Poza tym pociąg seksualny, który polega na szukaniu tylko i wyłącznie partnerów seksualnych będącymi osobami TS to rzeczywiście nie jest normalne. Co innego gdy ktoś kogo kochamy akceptuje nas jako trans. Bo np. jak jakiś shemalelover zerwie z shemale to zacznie szukać następnej shemale, a powiedzmy normalny mężczyzna, który zerwie z trans, którą akceptował, będzie sobie szukał po prostu kobiety, a nie konkretnie kolejnej trans, tylko dlatego że jego eks taka właśnie była.



Ale gdzie tu problem? Związek to związek, zerwanie to zerwanie, a nowa partnerka to nowa partnerka. 
Natomiast mam skojarzenia z bifobią: lesbijki nie umawiają się z bi, bo mogłyby je zostawić dla mężczyzny!!!, tak jakby zostawienie dla kobiety byłoby w mniejszym stopniu rozstaniem.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 05:25
[autor]
duzami pisze:
Oglądałam wczoraj reportaż Ladyboys, zrobiony przez telewizję Sky, i koleś znalazł sobie kathoey z Tajlandii, i odwiedza ją w celach pozornego związku, a faktycznie dla swojej dewiacji seksualnej, i prosi ją by 4-5 tygodnie przed każdym jego przyjazdem odstawiła żeńskie hormony by penis był sprawny. Serio, czy Ty nie widzisz różnicy w pociągu "naturalnym" do czegoś co jest częścią estetyki, między pociągiem do kogoś z fundamentalną różnicą anatomiczną?

Oglądam długo tą serię i chyba źle zrozumiałaś. Facet w tym właśnie odcinku podjął decyzję o przeprowadzce do niej. A hormony bierze PRZED jego przyjazdem, i bodajże chodzi o tabletki antykoncepcyjne (nie wiem jaki rodzaj hormonów biorą), by czuła się pewniej. Tłumaczył, że to NIE jest dewiancja i jest kompletnie hetero, również starał się jej wyperswadować operację z powodu inwazyjności (w sensie, że jemu nie przeszkadza jak nie chce tejże operacji, bo ona w młodości bardzo chciała, potem stwierdziła, że nie warto i miała dylemat wobec niego). Gość pojawiał się w innych odcinkach i był całkiem sensny.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 10:52
[autor]
Poza tym pociąg seksualny, który polega na szukaniu tylko i wyłącznie partnerów seksualnych będącymi osobami TS to rzeczywiście nie jest normalne. 

Bycie TS też nie jest normalne, więc do siebie pasujemy.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 14:30
[autor]
marcin pisze:
Ale gdzie tu problem? Związek to związek, zerwanie to zerwanie, a nowa partnerka to nowa partnerka. 
Natomiast mam skojarzenia z bifobią: lesbijki nie umawiają się z bi, bo mogłyby je zostawić dla mężczyzny!!!, tak jakby zostawienie dla kobiety byłoby w mniejszym stopniu rozstaniem.
Marcin wiedziałam, że zaczniesz się zagłębiać i drążyć. Osoby o innej orientacji seksualnej i ich związki to co innego, nie porównuj do nich związków TS (nawet jeżeli TS też mogą być homo albo bi) Chodzi konkretnie o TS!!!!
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 14:41
[autor]
fteroto pisze:
Poza tym pociąg seksualny, który polega na szukaniu tylko i wyłącznie partnerów seksualnych będącymi osobami TS to rzeczywiście nie jest normalne. 

Bycie TS też nie jest normalne, więc do siebie pasujemy.

Gadanie... Po zmianie wszyscy traktujemy siebie jako przedstawiciele naszej płci psychicznej:
byłam mężczyzną - jestem kobietą
byłem kobietą - jestem mężczyzną
Wiadomo, że bycie TS nie jest może nie nienormalne ale powiedziałam bym raczej nienaturalne. My (albo przynajmniej ja) chcemy przecież być traktowani normalnie przez swoich partnerów. No a ktoś kogo pociąga kobieta, tylko dlatego, że była mężczyzną, no to coś tu jest nie tak. Prawda??? Może taki ktoś nie ma coś źle w głowie, tyle, że jego preferencja wydaje się być dość dziwna. No bo gdy kobieta TS wygląda zupełnie jak cis - ma piersi, łagodne rysy twarzy, smukłe ciało, długi włos - to skoro to kogoś podnieca, równie dobrze będzie go podniecało u naturalnej kobiety. A to, że podnieca go świadomość, tego, że jeszcze kiedyś kobieta TS była facetem, no to wybaczcie, ale DLA MNIE to jest może rzeczywiście nie nienormalne ale co najmniej dziwne i podejrzane (mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!!!!!)

Wicie co dajcie już spokój, bo wszyscy wpadamy w jakąś czarną dziurę!!! Gdy się tak zagłębiam w ludzką seksualność i te wszystkie upodobania to, aż mi się rzygać chce, co się wyprawia na tym świecie...oszaleć można...

PS Marcin, przepraszam za nietaktowne pytanie, ale ile miałeś partnerów (bo z tego co zrozumiałam jesteś homo)? Z tego co piszesz, dochodzę do wniosku, że miałeś tylu facetów, że wygląda na to że jesteś męską prostytutką dla przyjemności - sorry za wyrażenie.... wciąż poszukujesz czy tak lubisz? A może przeprowadzasz psychologiczno - seksuologiczną ankietę???
Czy był okres w twoim życiu już po zmianie, kiedy byłeś sam z wyboru?     
zmian: 4, ostatnia: aurora - 2012.12.03, 15:31
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 15:45
[autor]
A to, że podnieca go świadomość, tego, że jeszcze kiedyś kobieta TS była facetem, no to wybaczcie, ale DLA MNIE to jest może rzeczywiście nie nienormalne ale co najmniej dziwne i podejrzane (mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!!!!!)

Może niekoniecznie podnieca. Niektórzy faceci np. jakoś bardziej lubią nas mając świadomość, że przez X lat widziałyśmy, jak wygląda świat po drugiej stronie.


mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!


Jeśli ktoś leci na babskich facetów, to leci na babskich facetów a nie na transseksualne kobiety, gdyż różnica miedzy nimi jest dość podstawowa (płeć), choć jedno drugiego (oba pociągi) też nie wyklucza raczej. Jakoś na tzw. Zachodzie shemale-loverzy uważani są za heteroseksualnych, a transki za po prostu taki rodzaj kobiet. U nas oni są uważani za kryptogejów, właśnie dlatego, że z założenia uznajemy, że w transce znając jej przeszłosć nie da się zawuażyć kobiety, albo że w jej osobowości, zachowaniu itp. nie ma zauważalnych różnic między "babskim facetem".


Bla, bla bla, którko mówiąc: twierdząc, że ktoś, komu podoba się transka, w istocie szuka babskiego faceta, twierdzisz, że transka jest nieodróżnialna od babskiego faceta. 


Owszem, można to wrzucić do kategorii biseksualizmu. Ale to już kłótnia o definicję - jak definiujemy orientację, a o definicje nie ma sensu się kłócić.


Moim zdaniem właśnie rzutujesz swoje kompleksy na innych ludzi, obrażając ich przy okazji.


Boże jakie to skomplikowane!!!!!

Dziwne - dla mnie to proste.

zmian: 16, ostatnia: fteroto - 2012.12.03, 16:08
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 19:50
[autor]
aurora pisze:
Wiadomo, że bycie TS nie jest może nie nienormalne ale powiedziałam bym raczej nienaturalne. 
Właściwie to bycie TS jest naturalne, gdyż prawdopodobnie ma pochodzenie biologiczne. Nienormalne, gdyż "norma" jest pojęciem sztucznym i dotyczy konkretnych kultur i społeczności.

. A to, że podnieca go świadomość, tego, że jeszcze kiedyś kobieta TS była facetem, no to wybaczcie, ale DLA MNIE to jest może rzeczywiście nie nienormalne ale co najmniej dziwne i podejrzane (mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!!!!!)

Tak to jest nienormalne, gdyż mamy wdrukowane to, że istnieją pewne "normy"; jednak jest to całkiem naturalne, że ludzie lubią i zawsze lubili to co stanowi tabu. Dziwność jest fajna. Jest 7 mld. ludzi - dlaczego mam podniecać się tym co oni - troszkę to nudne.

Wicie co dajcie już spokój, bo wszyscy wpadamy w jakąś czarną dziurę!!! Gdy się tak zagłębiam w ludzką seksualność i te wszystkie upodobania to, aż mi się rzygać chce, co się wyprawia na tym świecie...oszaleć można...

Uważaj z tym rzyganiem bo jeszcze ktoś się podnieci.


Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 19:57
[autor]
wronowata pisze:
aurora pisze:
Wiadomo, że bycie TS nie jest może nie nienormalne ale powiedziałam bym raczej nienaturalne. 
Właściwie to bycie TS jest naturalne, gdyż prawdopodobnie ma pochodzenie biologiczne. Nienormalne, gdyż "norma" jest pojęciem sztucznym i dotyczy konkretnych kultur i społeczności.

. A to, że podnieca go świadomość, tego, że jeszcze kiedyś kobieta TS była facetem, no to wybaczcie, ale DLA MNIE to jest może rzeczywiście nie nienormalne ale co najmniej dziwne i podejrzane (mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!!!!!)

Tak to jest nienormalne, gdyż mamy wdrukowane to, że istnieją pewne "normy"; jednak jest to całkiem naturalne, że ludzie lubią i zawsze lubili to co stanowi tabu. Dziwność jest fajna. Jest 7 mld. ludzi - dlaczego mam podniecać się tym co oni - troszkę to nudne.

Wicie co dajcie już spokój, bo wszyscy wpadamy w jakąś czarną dziurę!!! Gdy się tak zagłębiam w ludzką seksualność i te wszystkie upodobania to, aż mi się rzygać chce, co się wyprawia na tym świecie...oszaleć można...

Uważaj z tym rzyganiem bo jeszcze ktoś się podnieci.
Hahahahahahahhahahaha


Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 19:59
[autor]
duzami pisze:
Mieć pociąg do szczupłego, blondyna, skośnookiego, cokolwiek etc. jest pociągiem naturalnym, takie rzeczy wystepują w przyrodzie, natomiast pociąg do czegoś co nie istnieje (istnieje ale tylko jako deformacja bądź ingerencja ludzka), czym jest "kobieta z penisem" to już jest parafilia. Poza tym akceptować TS, a szukać konkretnie shemale to zupełnie dwie różne rzeczy.
Na tym polega dobór seksualny w darwinizmie.
Ewolucja to nie tylko selekcja naturalna, ale też seksualna. Mówiąc inaczej pociąg do jakiejkolwiek cechy ma znaczenie ewolucyjne, jeśli się komuś podoba wielki nos, to przyczynia się do przetrwania tej cechy w przyszłości. Przykładem parafilii w przyrodzie może być - nudny - pawi ogon.
Kto wie, może jeśli shemale mogłyby dac potomstwo to kiedyś pojawiłby się osobny gatunek człowieka gdzie dymorfizm płciowy by zaniknął.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 20:40
[autor]
wronowata pisze:
aurora pisze:
Wiadomo, że bycie TS nie jest może nie nienormalne ale powiedziałam bym raczej nienaturalne. 
Właściwie to bycie TS jest naturalne, gdyż prawdopodobnie ma pochodzenie biologiczne. Nienormalne, gdyż "norma" jest pojęciem sztucznym i dotyczy konkretnych kultur i społeczności.
Pisząc, że bycie TS jest nienaturalne miałam na myśli samą przemianę - terapię hormonalną i operacje, a nie samo poczucie psychiczne - bo to akurat jest naturalne, bo najczęściej uwarunkowane przez naturę (tacy się urodziliśmy i nie mieliśmy na to wpływu, ale na samą przemianę już wpływ mieliśmy podobnie jak lekarze zajmujący się nami).
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.12.03, 20:41
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 20:56
[autor]
Wracając do tych upodobań i preferencji seksualnych. Dla mnie mężczyzna, któremu podobają się shemale są trudni do określania. Kim oni są? Wielu deklaruje się jako hetero i strasznie kwestionują to jakoby mieli by być homo, jakby się bali, że ktoś mógłby ich o to posądzić. Który facet hetero chciałby patrzeć podczas stosunku na penisa partnerki, nie mówiac już o jakimś wytrysku na jego twarz... obrzydliwe... po prostu porno dla nienormalnych...
Skoro takiego faceta to podnieca, podnieca go cudzy penis (nawet jeśli należy do TS) to on musi być homo albo co najmniej bi, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że zwykły hetero by o czymś takim fantazjował (on by wolał przecież waginę).
Nie sądziłam, że będę pisać o takich pruderyjnych sprawach. Do shemale nic nie mam, ale do facetów, którzy takich szukają to nie mam cierpliwości... kim oni k***a są? Zboczeńcy...    
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.12.03, 20:58
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 22:25
[autor]
No kto jak kto, ale "MY" nie powinnyśmy/iśmy odwoływać się do NORMALNOŚCI. Sądzę, że z uwagi na naszą przypadłość trudniej ją zdefiniować niż orientację faceta, którym podobają się shemale. 
Zaczynam się zastanawiać nad orientacją mojej dziewczyny, bo razem kiedyś oglądałyśmy shemale porno i jej się podobało - próbuje mi wmówić, że jest hetero, no ale jej się podobało, że laska z penisem posuwała inną laskę...
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.12.03, 22:28
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 22:32
[autor]
Pociąg faceta do kobiety z penisem to heteroseksualna gynemimetofilia.

I choćbyś Marcin nie wiem ile razy napisał, że czasy się zmieniają blabla, filia na końcu oznacza zboczenie

Sig, oglądałeś i takie głupoty wypisujesz? koleś ewidentnie leci na penisa, nie ma w nim żadnego zrozumienia jej sytuacji, wykorzystuje jej naiwność i biedę w rodzinie żeby ulżyć swoim fantazjom... Jak mówił, że problemem w ich pożyciu jest że Pang ma syndrom "limp noodle" czyli mniej więcej smutnego korniszonka i w ogóle ble, koniec, nie chce o tym myśleć.

Poza tym, Marcin, dziubas, tak, kobiety z penisem istnieją ale tak jak pisałam to efekt ZABURZENIA/DEFORMACJI, natura/Bóg (nie chce tutaj wchodzic w debaty na temat wiary) stworzyła kobietę i mężczyznę, i są oczywiście różne zaburzenia, ale to nienaturalne, coś się pokićkało.

A co do kwestionowania naszej normalności, to bez przesady... My jesteśmy albo kobietami albo mężczyznami, kropka... Nikt z nas sobie tego nie wybrał, chcemy mieć anatomię płci odczuwanej czyli jest to zupełnie naturalne, nie dążymy do posiadania czegoś ekstremalnie dziwacznego, a jedynie normalnej normy i masła maślanego
zmian: 1, ostatnia: duzami - 2012.12.03, 22:35
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 22:49
[autor]
duzami pisze:

A co do kwestionowania naszej normalności, to bez przesady... My jesteśmy albo kobietami albo mężczyznami, kropka... Nikt z nas sobie tego nie wybrał, chcemy mieć anatomię płci odczuwanej czyli jest to zupełnie naturalne, nie dążymy do posiadania czegoś ekstremalnie dziwacznego, a jedynie normalnej normy i masła maślanego
Ciekawe czy facet który ma pociag do kobiet z penisem sobie to wybrał?

Wybieram bramkę nr 3.... ZONK!

Chlip chlip... mamo, tato, babciu, sasiedzie i ty frajerze, 
wybaczcie, że jestem taka jaka jestem, ja sobie tego nie wybrałam... 

nie chcę chędożyć,
 chcę być chędożona, 
niczym żona upragniona, 
przez męża pierd@!0na
wybacz tatku, to biologia, 
tyś mnie spłodził, a nie ma wola...
ja nie jestem p0pii@rd0!0, 
normy żadnej nie złamałam,
tylko palca gdy się brandzlowałam
mam nadzieję, że nie oślepnę
w końcu jestem młodym wieprzem
wszystko to przecież wola boża,
tato... mamo... taka jest światowa.... norma?

zmian: 5, ostatnia: wronowata - 2012.12.04, 00:15
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 23:07
[autor]
Lubię Cię wronowata :D I mamy dużo wspólnego

Jaka jest przyczyna, panie Marcinie, studencie psychologii, występowania zboczeń u ludzi?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 23:35
[autor]
aurora pisze:
Który facet hetero chciałby patrzeć podczas stosunku na penisa partnerki, nie mówiac już o jakimś wytrysku na jego twarz... obrzydliwe... po prostu porno dla nienormalnych...
(...)
Do shemale nic nie mam, ale do facetów, którzy takich szukają to nie mam cierpliwości... kim oni k***a są? Zboczeńcy...    
Skąd w ludziach tyle nienawiści do cudzej odmienności? I to w sytuacji, gdy samemu jest się odmiennym i ma okazję doświadczyć braku akceptacji?

Skąd w ludziach przekonanie, że tylko to co oni robią, to jak czują, myślą, czego chcą i co ich podnieca jest normalne?

Skąd w ludziach, którzy sami przecież zostali doświadczeni odmiennością, taki straszliwy brak empatii i refleksji ???
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 23:41
[autor]
No tak,kobiety z penisami i ich admirerzy to spełnianie gynemimetofilicznych fantazji,tak jak pociąg seksualny np do karłów (wiem wiem moźe to być potraktowane jako nieprzychylne porównanie) ale ( uwaga zdanie które teraz wystąpi może z lekka nie mieć ładu ani składu)np facet który spotyka się z kobietą a po kilku miesiącach związku gdy ma dojść do seksu i Ona  mu wyznaję ,,wiesz mam sekretny bonus w portkach,, i On jest w szoku szczęka mu opada  ale ją kocha i mówi Jej ,że ok akceptuje  to i jest z nią nadal mimo,że Ona ma something extra to On nie jest gynemimetofilem-bo nie prosił się o babę z worem? co nie?  a gdy Ona mu mówi ,że nie zamierza się pozbyć męskich genitaliów a On mimo to mówi ok i nadal z nią jest (bo poznał ją jako kobietę i taką pokochał) to już staje się gynemimetofilem z wyboru? czaicie temat? chcę odpowiedzi :D
zmian: 1, ostatnia: hardpinkcandy - 2012.12.03, 23:43
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 23:47
[autor]
Marcin:
Emmm, zazwyczaj ludzie mówiący o transach myślą o osobach niezoperowanych.


O niezoperowanych w ogóle nie chciałem pisać, bo nie chciałbym być może urazić kogoś przez to co mógłbym napisać (choć bardzo się zawsze staram tego nie zrobić), no ale generalnie chodzi o to co napisała duzami - tutaj się z nią zgadzam co do rozróżniania na pociąg do czegoś co występuje w naturze jako norma, a coś co występuje jako ingerencja/deformacja/margines błędu.


Marcin:
Zestawienie genderu nie(do końca)zgodnego z ciałem jest dla wielu osób bardzo seksowne. A czasami po prostu wygodne.


Nie wątpię. Tylko no właśnie - ja nie bardzo widzę w roli mojego partnera kogoś, dla kogo coś takiego jest seksowne, bo dla mnie nie jest :P Tak samo jak nie widzę w roli mojego partnera rasisty, antysemity, ateisty uważającego każdego wierzącego za półgłówka, islamofoba itp., bo po prostu nie zgadzamy się w kwestiach światopoglądowych ;)


aurora:
Wiadomo, że bycie TS nie jest może nie nienormalne ale powiedziałam bym raczej nienaturalne. My (albo przynajmniej ja) chcemy przecież być traktowani normalnie przez swoich partnerów. No a ktoś kogo pociąga kobieta, tylko dlatego, że była mężczyzną, no to coś tu jest nie tak. Prawda??? Może taki ktoś nie ma coś źle w głowie, tyle, że jego preferencja wydaje się być dość dziwna. No bo gdy kobieta TS wygląda zupełnie jak cis - ma piersi, łagodne rysy twarzy, smukłe ciało, długi włos - to skoro to kogoś podnieca, równie dobrze będzie go podniecało u naturalnej kobiety. A to, że podnieca go świadomość, tego, że jeszcze kiedyś kobieta TS była facetem, no to wybaczcie, ale DLA MNIE to jest może rzeczywiście nie nienormalne ale co najmniej dziwne i podejrzane (mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!!!!!)


To faktycznie skomplikowane, ale bardzo podobnie to widzę :)


aurora:
Skoro takiego faceta to podnieca, podnieca go cudzy penis (nawet jeśli należy do TS) to on musi być homo albo co najmniej bi, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że zwykły hetero by o czymś takim fantazjował (on by wolał przecież waginę).


Ee, tu już się nie zgadzam. Podobno faceci po prostu bardzo lubią penisy... niekoniecznie własne :D
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.03, 23:59
[autor]
hardpinkcandy pisze:
(...) chcę odpowiedzi :D
Pytanie dość trudne... a odpowiedz jeszcze trudniejsza do wy... wypowiedzenia.

Pytając o kwestię normalności w odniesieniu do wolnego wyboru odwołujemy się do problemu determinizmu.... (ehh... jeszcze troszkę, jeszcze chwilaaa...)
Czy ODPOWIEDZIALNOŚĆ i wolny wybór ma związek z normalnością?
(aaaa...) musimy odpowiedzieć, na jakiej zasadzie ustalone zostaje co jest normalne. Kto decyduje o tym co jest normalne, a co nie. I pytanie (ufff....) czy sędzia może być graczem i rozgrywać po jakieś stronie?
(poszło... :)) ale chwilka, eee gdzie jest papier?)

zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2012.12.04, 00:04
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.04, 00:16
[autor]
Wrrronowata no odpowiedz mi nie bądz leszcz :) A np jak se posmaruje kromke chleba dżemem a drugą kromkę chleba musztardą i je złoże i w taki dziwaczny sposób opier***ole to jestem sandwichomimetoMinetofilem bo zeżarłam kanapkę hybrydę i mi smakowała?
Może o to chodzi hetero którzy chcą spróbować dziwnego połączenia i im przypasi? i potem już nie chcą innych kanapek tzn lasek
chyba powinnam sie zdrzemnąć
zmian: 2, ostatnia: hardpinkcandy - 2012.12.04, 00:18
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 1970.01.01, 01:00
[autor]

Aurora:


Gadanie... Po zmianie wszyscy traktujemy siebie jako przedstawiciele naszej płci psychicznej:

byłam mężczyzną - jestem kobietą
byłem kobietą - jestem mężczyzną

Mów za siebie. Ja byłem i jestem sobą. Tylko teraz inni ludzie również widzą mnie, a nie maskę.

No a ktoś kogo pociąga kobieta, tylko dlatego, że była mężczyzną, no to coś tu jest nie tak. Prawda??? Może taki ktoś nie ma coś źle w głowie, tyle, że jego preferencja wydaje się być dość dziwna. (...) A to, że podnieca go świadomość, tego, że jeszcze kiedyś kobieta TS była facetem, no to wybaczcie, ale DLA MNIE to jest może rzeczywiście nie nienormalne ale co najmniej dziwne i podejrzane (mam wtedy wrażenie, że taki ktoś myśli, że nadal jesteśmy facetami tyle, że wyglądamy jak kobiety, a on leci ta takich "babskich" facetów bo jest albo homo albo bi - Boże jakie to skomplikowane!!!!!)

Przekombinowane. Alias projekcja.
Osoba, którą podniecają osoby transpłciowe, widzi osobę transpłciową jako całość. Jedną. Od początku do końca. I akceptuje. To osoby trans - zwłaszcza TS - dzielą się na kawałeczki i jedne akceptują, a inne odrzucają.
Jeżeli ktoś SIEBIE nie akceptuje i akceptować nie zamierza, nie może związać się z kimś akceptującym. Sporo z Was o tym mówi, tylko pytanie, z kim chcecie się związać?

Gdy się tak zagłębiam w ludzką seksualność i te wszystkie upodobania to, aż mi się rzygać chce, co się wyprawia na tym świecie...oszaleć można...

Taaa. Dużo ludzi rzyga na myśl o facetach, co się przebierają za kobiety i jeszcze nawet sobie cipki robią, BLEECH, co za ZBOCZEŃCY! 

Osoby TS uczą się myślenia o sobie w ten sposób i to tak pięknie widać w dyskusjach o seksie, gdzie nagle osoba akceptująca trans jest zboczona, bo nikt normalny nie zainteresowałby się takim dziwadłem jak kobieta z penisem czy facet bez niego...


Wracając do starszego wątku, Auroro:

Piszę to, bo chciałam się wam wszystkim wyżalić. Nie spodziewałam się tego. Mam już umówiony termin operacji SRS. Wracając do spotkania z Jarkiem, to wyczułam, że on nadal coś do mnie czuje. Mówił tak spokojnie,troskliwie, jakby się bardzo mną przejmował. Trochę się zmienił. Ma bujniejszą czuprynę na głowie, nawet lepiej wygląda, wcześniej nosił wystrzyżone włosy. Po tym spotkaniu przepłakałam cały wieczór i noc.

Wiecie, po tych postach i waszych radach i opiniach, myślałam o tym by zebrać się na odwagę i porozmawiać z nim o mnie. Teraz kiedy się znowu spotkaliśmy, może warto co? Może wyoutować się??? Dla mnie nie bycie szczerym w tej sprawie z kimś naprawdę bliskim powoduje taką wewnętrzną blokadę.


&

Do shemale nic nie mam, ale do facetów, którzy takich szukają to nie mam cierpliwości... kim oni k***a są? Zboczeńcy...

Jeśli Cię odrzuci, to Cię odrzuci, a jeśli Cię zaakceptuje, to będziesz się obawiała, że to kolejny zboczeniec i mniej lub bardziej świadomie rozwalisz związek...
JA bym powiedział, bo moim zdaniem to rewelacyjny moment (rozmowa typu "dlaczego wtedy z nami skończyłaś?"), ale wydaje mi się, że TOBIE najbardziej opłacałoby się poczekać do SRS, bo minimalizuje i ryzyko odrzucenia, i ryzyko akceptacji. I pewnie nabierzesz trochę pewności siebie.

Dla mnie mężczyzna, któremu podobają się shemale są trudni do określania. Kim oni są? Wielu deklaruje się jako hetero i strasznie kwestionują to jakoby mieli by być homo, jakby się bali, że ktoś mógłby ich o to posądzić. Który facet hetero chciałby patrzeć podczas stosunku na penisa partnerki, nie mówiac już o jakimś wytrysku na jego twarz... obrzydliwe... po prostu porno dla nienormalnych...

MY jesteśmy trudni do określenia. Wielu z nas deklaruje się jako jedna płeć i strasznie kwestionuje to, jakoby mieliby mieć cokolwiek wspólnego z drugą. Kim jesteśmy? Która kobieta urodziłaby się z penisem?
Normy, normy, normy. Do znudzenia normy. I nienormalni. Was to nie nudzi? XD

och... odświeżyłem forum i znalazłem wypowiedź duzejmi

A co do kwestionowania naszej normalności, to bez przesady... My jesteśmy albo kobietami albo mężczyznami, kropka... Nikt z nas sobie tego nie wybrał, chcemy mieć anatomię płci odczuwanej czyli jest to zupełnie naturalne, nie dążymy do posiadania czegoś ekstremalnie dziwacznego, a jedynie normalnej normy i masła maślanego

O tym właśnie mówię XD
I nieeee, transseksualizm dla nikogo nie jest dziwaczny, oczywiście... 



duzami:


Pociąg faceta do kobiety z penisem to heteroseksualna gynemimetofilia.

I choćbyś Marcin nie wiem ile razy napisał, że czasy się zmieniają blabla, filia na końcu oznacza zboczenie


Lubienie dużych penisów to phallofilia. Zamiłowanie do kobiecych piersi to mammofilia. Są też słowa kończące się -filią na określenie pociągu do ludzi o innym kolorze skóry, prowadzenia seks-rozmów telefonicznych, używania brzydkich słów w łóżku... Łącznie jest ich ponad 200 i wątpię, żeby jakakolwiek osoba mająca popęd seksualny, nie znalazła na tej liście żadnej swojej preferencji.

Niszowe preferencje seksualne obecnie określa się mianem dewiacji, co dla umiarkowanie nowoczesnego seksuologa NIE JEST pejoratywne - oznacza po prostu niszowość. Parafiliami są te dewiacje, które wymknęły się spod kontroli i powodują cierpienie. Słowa zboczenia szanujący się seksuolog nie używa, bo to świadczy o jego zacofaniu.


I mój dzisiejszy faworyt.


aurora:


Marcin, przepraszam za nietaktowne pytanie, ale ile miałeś partnerów (bo z tego co zrozumiałam jesteś homo)? Z tego co piszesz, dochodzę do wniosku, że miałeś tylu facetów, że wygląda na to że jesteś męską prostytutką dla przyjemności - sorry za wyrażenie.... wciąż poszukujesz czy tak lubisz? A może przeprowadzasz psychologiczno - seksuologiczną ankietę???
Czy był okres w twoim życiu już po zmianie, kiedy byłeś sam z wyboru?


Dlaczego z góry przepraszasz za nietakt, który Twoim zdaniem popełnisz? Nie lepiej ugryźć się w palce i nie musieć za nic przepraszać? ;)


Twoje pytania mnie zagięły, bo uświadomiły mi, z jak totalnie odmiennych perspektyw patrzymy na seks. Ty wchodzisz w cispłciową, heteroseksualną, monogamiczną normę kobiecą, która dominuje w naszej kulturze... Nie jestem pewien, czy Cię dobrze zrozumiałem, ale chyba nie chodziło Ci o płatny seks tylko o ocenę moralną KOBIET mających wielu partnerów, co to wg norm kulturowych są dziwkami (bo mężczyźni jedynie mają powodzenie).
Z tej totalnie normatywnej perspektywy próbujesz zrozumieć i moralnie ocenić moje życie - transpłciowego, poliamorycznego mężczyzny i geja. Error!


Odpowiadając na Twoje pytanie, obecnie jestem w moim drugim związku z mężczyzną - tym biznesmenem, o którym pisałem wyżej. Mieszka za granicą, więc związek jest obustronnie otwarty i każdy z nas może nawiązywać relacje z innymi ludźmi. Korzystamy z tego. Próbowałem i w sumie nadal próbuję znaleźć kogoś na stałe tutaj, dodatkowo, ale dwa razy mi nie wyszło (o obydwu próbach pisałem tu na forum), bo gdzieś po drodze okazało się, że do siebie nie pasujemy. Mam natomiast kilku znajomych, z którymi się od czasu do czasu spotykam i kilka razy umówiłem się na coś, co miało być i faktycznie okazało się jednorazowe. 

Oprócz tego wielo, wielokrotnie ktoś próbował się ze mną umówić (często biorąc mnie z początku za M/K), bo mam aktywne konta na kilku portalach randkowych i przyciągam uwagę. Kilkakrotnie to ja próbowałem umówić się z kimś. Do spotkań nie dochodziło, za to często w takich sytuacjach prowadziliśmy bardzo interesujące rozmowy, z których wyciągnąłem wiele wniosków. Odpowiadając na Twoje inne pytanie, nie przeprowadzam ankiety psychologiczno-seksuologicznej, ale bardzo dużo uczę się od swoich partnerów i niedoszłych partnerów. No i czytam fora, gdzie ludzie prowadzą dyskusje podobne do tej w tym wątku.


Ogólnie norma seksualna w środowisku męsko-męskim jest zupełnie inna od heteronormy. Nie dominuje "na ile pozwolić na pierwszej randce? co on o mnie pomyśli, jeżeli się zgodzę na..." tylko raczej "podobamy się sobie, chcemy czegoś więcej, okej, zróbmy to". Również mężczyzna nie musi udawać grzecznego w obawie przed zgorszeniem delikatnej kobiety. Nie włączają im się tak szybko oceny moralne i stereotypy, przez co dużo łatwiej jest rozmawiać o swoich preferencjach i doświadczeniach. Ogólnie jest to dużo bardziej otwarte, bezpruderyjne otoczenie. 

Dodatkowo norma poliamoryczna umożliwia cieszenie się ilomaś relacjami równolegle, o ile nikt nikogo nie krzywdzi. 


Nie mogę natomiast równie dokładnie odpowiedzieć na Twoje ostatnie pytanie, "Czy był okres w twoim życiu już po zmianie, kiedy byłeś sam z wyboru?", ponieważ zawiera błędne założenie.


Zadowolona?

A może już chcesz wiaderko i coś do wypłukania ust? :P

-145
zmian: 1354578307, ostatnia:
hardpinkcandy pisze:
No tak,kobiety z penisami i ich admirerzy to spełnianie gynemimetofilicznych fantazji,tak jak pociąg seksualny np do karłów (wiem wiem moźe to być potraktowane jako nieprzychylne porównanie) ale ( uwaga zdanie które teraz wystąpi może z lekka nie mieć ładu ani składu)np facet który spotyka się z kobietą a po kilku miesiącach związku gdy ma dojść do seksu i Ona  mu wyznaję ,,wiesz mam sekretny bonus w portkach,, i On jest w szoku szczęka mu opada  ale ją kocha i mówi Jej ,że ok akceptuje  to i jest z nią nadal mimo,że Ona ma something extra to On nie jest gynemimetofilem-bo nie prosił się o babę z worem? co nie?  a gdy Ona mu mówi ,że nie zamierza się pozbyć męskich genitaliów a On mimo to mówi ok i nadal z nią jest (bo poznał ją jako kobietę i taką pokochał) to już staje się gynemimetofilem z wyboru? czaicie temat? chcę odpowiedzi :D
Nie... no mnie od leszcza.... o jaa... .... .niee dam się, nie dam...  a co ja nie dam rady?
Mogę odpowiedzieć w sposób prosty: skąd ja to mam wiedzieć...
Mogę zacytować de Mello:
/Kiedy osoby religijne w kółko rozpamiętują grzech innych, można podejrzewać, że to wgłębianie się daje im więcej przyjemności niż grzesznikowi./




- 1970.01.01, 01:00
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.04, 00:45
[autor]
duzami pisze:
Sig, oglądałeś i takie głupoty wypisujesz? koleś ewidentnie leci na penisa, nie ma w nim żadnego zrozumienia jej sytuacji, wykorzystuje jej naiwność i biedę w rodzinie żeby ulżyć swoim fantazjom... Jak mówił, że problemem w ich pożyciu jest że Pang ma syndrom "limp noodle" czyli mniej więcej smutnego korniszonka i w ogóle ble, koniec, nie chce o tym myśleć.

Faktycznie tak mówił, ale to w kontekście efektów hormonów. Odcinek toż był o konieczności operacji by być zaakceptowaną jako kobieta w społeczeństwie - dziewczyny się do tego odnosiły. Mówiły między innymi o hormonach i jak na nie wpływają. Może gość lubi jej narządy, nic mi do tego, ale we wcześniejszych odcinkach było powiedziane że poznał ją przez dziewczynę znajomego. Cała seria mówi o uprzedmiotowieniu kobiet trans przez kraj i społeczeństwo (dziewczyny mogą znaleźć pracę jedynie w rozrywce, nie mogą zmienić dokumentów i są widziane jako odrębna płeć). Pary tam występujące mają robić za kontrast, plus jedna rzeczniczka, która założyła pierwszą fundację na rzecz kobiet trans w Tajlandii.
zmian: 1, ostatnia: sig - 2012.12.04, 00:46
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.04, 01:10
[autor]
marcin pisze:


Niszowe preferencje seksualne obecnie określa się mianem dewiacji, co dla umiarkowanie nowoczesnego seksuologa NIE JEST pejoratywne - oznacza po prostu niszowość.

Indie Sex!!!
A czy ty jesteś wystarczająco niszowy?
 

I want YOU in my ass!






Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.04, 12:59
[autor]
I choćbyś Marcin nie wiem ile razy napisał, że czasy się zmieniają blabla, filia na końcu oznacza zboczenie


Filia oznacza pociąg do czegoś, np. ginefilia to pociąg do kobiet, androfilia to pociąg do mężczyzn. O zboczneiach to sobie pogadaj z prof. Lwem-Starowiczem - wg niego transseksualizm też do nich należy.


Duzami, czy dla ciebie homoseksualizm też zalicza się się do zboczeń?

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2012.12.04, 13:08
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.04, 22:26
[autor]
Nie, nie jest :D I dziękuję za doedukowanie odnośnie filii!

Pary były przedstawione jako kontrast? Z pewnością bardzo kontrastowy byl ten wykładowca, który traktował (nie pamiętam imienia) ją jako seks-zabawkę, którą zmieni za jakiś czas, jak zrobił to ze wszystkimi innymi, przechwalając się, że jakaś inna do niego wydzwania, i wyliczając i podkreślając niedoskonałości swojej "partnerki", idealnie wpasowując się w gorszy sposób traktowania TSek w Tajlandii, tylko on to robił z perspektywy "masz gdzie mieszkać i masz na buty, więc mogę robić co chcę z tobą"
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.04, 23:09
[autor]
mar:
Jeżeli ktoś SIEBIE nie akceptuje i akceptować nie zamierza, nie może związać się z kimś akceptującym. Sporo z Was o tym mówi, tylko pytanie, z kim chcecie się związać?

Dobre pytanie. Tylko właściwie musiałbym chyba poznać definicję akceptacji, bo w tym momencie autentycznie nie wiem czy siebie akceptuję czy nie :D (wydaje mi się, że tak ale może się mylę? :D może ja co innego rozumiem pod tym pojęciem).
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 02:21
[autor]
wendigo pisze:
mar:
Jeżeli ktoś SIEBIE nie akceptuje i akceptować nie zamierza, nie może związać się z kimś akceptującym. Sporo z Was o tym mówi, tylko pytanie, z kim chcecie się związać?

Dobre pytanie. Tylko właściwie musiałbym chyba poznać definicję akceptacji, bo w tym momencie autentycznie nie wiem czy siebie akceptuję czy nie :D (wydaje mi się, że tak ale może się mylę? :D może ja co innego rozumiem pod tym pojęciem).

Yyy, akceptacja siebie = akceptacja siebie. 

Nie obrazu idealnego siebie, okrojonego o fragmenty nieakceptowane, jak na przykład najgorsze zachowania widoczne w skrajnym stresie, przeszłość w innej roli, budowa ciała (z naciskiem na kształt genitaliów), wyjątkowo pornograficzne fantazje seksualne, stare decyzje wpływające na współczesność, problemy ze zdrowiem fizycznym czy psychicznym, dziwne dla innych nawyki, braki w kompetencjach, blizny widoczne i metaforyczne, etc. 

Po prostu akceptacja siebie. Tu i teraz, w całości, ze wszystkimi przyległościami. Tymi, które wychodzą na jaw w związkach - i przyjaźniach - opartych na szczerości, zaufaniu i obustronnej akceptacji.



I teraz wróć do cytatu.



A potem do zestawienia "my jesteśmy normalni, jesteśmy zwyczajnymi mężczyznami/kobietami, nie ma w nas nic dziwacznego" i "ktoś, kto mówi, że akceptuje TS, jest zboczeńcem, to nienormalne".



Bo mnie się wydaje, że postawa "jestem normalny!!!!!!!!!!! nie przypominaj mi o TS!!!!!!" trochę utrudnia zbudowanie związku opartego na szczerości, zaufaniu i obustronnej akceptacji. Dlatego nie za bardzo umiem sobie wyobrazić zarówno idealnego partnera takiej osoby trans, jak i zdrowy związek tegoż idealnego partnera z osobą trans i ponawiam pytanie z cytatu.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 07:51
[autor]
Wtrącę jeszcze swoje trzy grosze, bo to mi nie daje spokoju. Wrócę do shemaleloverów. Przecież takiemu mężczyźnie, który leci na shemale, jako jeszcze dorastającemu chłopakowi, rodzice nie mówili przecież: "wiesz, na tym świecie są nie tylko chłopcy i dziewczęta, są jeszcze shemale, może się zainteresujesz?". Zwykle o shemale faceci dowiadują się z internetu, rzadziej z TV, ale nierzadko też (szczególnie z programów dokumentalnych). No to przecież zanim ktoś odkryje, że coś takiego jak shemale istnieje, to nie mógł wcześniej mieć do tego pociągu seksualnego. To skoro mu się takie dziewczyny spodobały, to na kogo on leciał wcześniej, zanim odkrył TG Girls? Na facetów czy kobiety? Bo widzę, że ten fetysz penisa gdzieś tu przenika, prawda? Ja nie mogę mówić o takich mężczyznach, że są hetero (pewnie gdyby mieli już doświadczenia z shemale, to na pewno znudziłaby ich zwykła kobieta i by takich już nie pragnęli - ale oni przecież są hetero!). Mi się wydaje, że oni w ten sposób coś maskują. Hetero facet myśli o waginie partnerki (na słowa: "weź mnie i moją wilgotną muszelkę" staje mu na pewno). A shemalelover woli penisy, bo musi być albo homo albo bi. Owszem hetero mężczyźni na punkcie swych przyrodzeń też mają jakiś kaprys, ale nigdy by ŚWIADOMIE nie fantazjowali o seksie gdzie cudzy penis coś tam wyrabia z nimi). Facet będący z shemale jeśli jest bi, to wie, że wtedy taka TG łączy w sobie cechy fizyczne dwóch płci i to mu nie przeszkadza. A jeśli jest homo, to np. równie dobrze może się wstydzić swojego homoseksualizmu i by nie być branym za geja, w swoich fantazjach "doczepia" tego uwielbianego penisa do ciała kobiety. Potem gdy ju jest z taką dziewczyną to na ulicy wszyscy mają ich za hetero-super parę i nikt go o homo nie podejrzewa. No a w domu, by spełnić swe skrywane wizje o facetach (do czego boi i wstydzi się przyznać) to i tak on daje się penetrować shemale (jeżeli się ona na to godzi), bo poprzez jej penisa wyobraża sobie, że robi to z facetem.
Trochę to pokręcone, ale zgadzam się z Duzami, że zwykle shemale jest tylko "seks-zabawką". Gdyby nawet mnie facet zaakceptował jeszcze z penisem i nalegałby, żebyśmy to zrobili bo on jest ciekawy, albo gdyby namawiał, żebym nie robiła SRS bo on i tak mnie kocha, to z pewnością zerwałbym z nim, bo miałabym świadomość, że on leci na mnie tylko ze względu na przyrodzenie. I wiecie, to już wolałabym być sama ale przynajmniej z waginą między nogami...

Marcin napisał wcześniej:
Twoje pytania mnie zagięły, bo uświadomiły mi, z jak totalnie odmiennych perspektyw patrzymy na seks. Ty wchodzisz w cispłciową, heteroseksualną, monogamiczną normę kobiecą, która dominuje w naszej kulturze... Nie jestem pewien, czy Cię dobrze zrozumiałem, ale chyba nie chodziło Ci o płatny seks tylko o ocenę moralną KOBIET mających wielu partnerów, co to wg norm kulturowych są dziwkami (bo mężczyźni jedynie mają powodzenie).
Z tej totalnie normatywnej perspektywy próbujesz zrozumieć i moralnie ocenić moje życie - transpłciowego, poliamorycznego mężczyzny i geja. Error!


Rzeczywiście zupełnie inaczej patrzymy na te sprawy. Masz rację, że "wchodzę w cispłciową, heteroseksualną, monogamiczną normę kobiecą" bo taka już jestem, po prostu zwykła kobieta jak większość. Co do tego, że chodziło mi o ocenę moralną KOBIET mających wielu partnerów, co to wg norm kulturowych są dziwkami (bo mężczyźni jedynie mają powodzenie), to ja tak nie myślę, może w twoim przekonaniu tak to zabrzmiało. Sam napisałeś, że:
Próbowałem i w sumie nadal próbuję znaleźć kogoś na stałe tutaj, dodatkowo, ale dwa razy mi nie wyszło (o obydwu próbach pisałem tu na forum), bo gdzieś po drodze okazało się, że do siebie nie pasujemy. Mam natomiast kilku znajomych, z którymi się od czasu do czasu spotykam i kilka razy umówiłem się na coś, co miało być i faktycznie okazało się jednorazowe.

...
Ogólnie norma seksualna w środowisku męsko-męskim jest zupełnie inna od heteronormy. Nie dominuje "na ile pozwolić na pierwszej randce? co on o mnie pomyśli, jeżeli się zgodzę na..." tylko raczej "podobamy się sobie, chcemy czegoś więcej, okej, zróbmy to".


Mając partnera żyjesz w wolnym związku, a umawiasz się na jakieś numerki, bo w waszym męsko-męskim środowisku to normalne? Dobrze zrozumiałam? Wiesz, nie będę Cię oceniać, bo to do mnie nie należy. Ale tylko potwierdzasz (ja nic nie mam do gejów absolutnie, bo jesteśmy z tej samej rodziny można by rzec. Niech żyje LGBT!!!), że geje tylko myślą o jednym.
Ale to tylko tak na marginesie. Błagam nie rozwiajaj tylko tego wątku... 

       
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.12.05, 08:04
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 09:31
[autor]
aurora pisze:
Rzeczywiście zupełnie inaczej patrzymy na te sprawy. Masz rację, że "wchodzę w cispłciową, heteroseksualną, monogamiczną normę kobiecą" bo taka już jestem, po prostu zwykła kobieta jak większość.
Żadna kobieta CIS którą znam nigdy o sobie by nie powiedziała, że jest ZWYKŁĄ KOBIETĄ JAK WIĘKSZOŚĆ. Powiedzieć o nich tak to chyba najwieksza potwarz.

a odnośnie:
Gdyby nawet mnie facet zaakceptował jeszcze z penisem i nalegałby, żebyśmy to zrobili bo on jest ciekawy, albo gdyby namawiał, żebym nie robiła SRS bo on i tak mnie kocha, to z pewnością zerwałbym z nim, bo miałabym świadomość, że on leci na mnie tylko ze względu na przyrodzenie. I wiecie, to już wolałabym być sama ale przynajmniej z waginą między nogami..
To zastanawia mnie taki problem:
Jest sobie facet umawia się z jakąś kobietą, pokochał ją, świetnie się dogadują, w końcu mają iść razem do łóźka i ona mu wyznaje, że jest TS. On jej mówi, że: PRZYKRO MI, ALE DO CZASU JAK NIE ZROBISZ OPERACJI NIE DOJDZIE MIĘDZY NAMI DO NICZEGO.
To czy on ją kocha, czy tylko leci na waginę. I czy należy z nim zerwać.

Większość facetów nie umawia się z brzydkimi kobietami (w ich mniemaniu) poszukuja konkretnych cech w  wyglądzie kobiety - czy czasami oni nie leca tylko na te cycki i waginy?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 09:51
[autor]
Nie samowicie podoba mi się sprowadzanie orientacji seksualnej do genitaliów przez osoby TS! Filia, filią, ale dywagacje czy facet lubiący kobiecą kobietę jest homo bo śmie tknąc jej nie skorygowanego operacyjnie penisa jest absurdalne. Przynajmniej dla mnie. A jak już tknie jej wykręconego tył na przód penisa czyli neovagine to jest ok? Zawsze mi się wydawało, że gej leci ogólnie na męskość, bez względu na jej dokładną formę. Tak jak lesbijka na kobiecość. Twierdzenie inaczej jest zwyczajnym nie zrozumieniem tego czym jets orientacja. Przypomina mi się zasłyszane kiedyś twierdzenie, że femmy les lecące na butch tak naprawdę szukają w nich facetów. Butch też jest kobietą, jej kobiecość tylko wyraża się inaczej. I shemale/non-op/pre-op mk też jest kobietą mimo penisa, a facet, który z nią jest napewno nie jest gejem. Jeśli już to geje interesują się prędzej k/m, a nie m/k.
I znów przewija się motyw mocno zakamuflowanej bi-fobii. Bo Hetero lepszy niż Bi. Jak Bi jest z TSką to dla jej cech obu płci. Totalne nie zrozumienie biseksualizmu, na które polecam przeczytanie paru książek i artykułów, można zacząć od polskich Zakazanych Miłości i historii bisexa nie lubiącego "ciot". Jestem biseksualna i lubię raczej męskich facetów i kobiece kobiety, ewentualnie androgeniczne. Nie lubię kobiecych facetów, stone butch lesb etc. To, że ktoś jest Bi nie znaczy, że lubi obie cechy płci w jednym partnerze. To znaczy, że lubi obie płcie i nie koniecznie w równym stopniu. Osób Bi jest sporo czy cis laska z Bi facetem ma się czuć gorzej bo on też lubi facetów? Ma to znaczyć, że pewno ma męską urodę? Albo facet będący z Bi laską ma się obawiać, że jest zniewieściały? Zadziwia mnie straszna Bi fobia widoczna w środowisku osób trans. Stały mit 100% hetero.

aurora pisze:

Mając partnera żyjesz w wolnym związku, a umawiasz się na jakieś numerki, bo w waszym męsko-męskim środowisku to normalne? Dobrze zrozumiałam? Wiesz, nie będę Cię oceniać, bo to do mnie nie należy. Ale tylko potwierdzasz (ja nic nie mam do gejów absolutnie, bo jesteśmy z tej samej rodziny można by rzec. Niech żyje LGBT!!!), że geje tylko myślą o jednym.
Ale to tylko tak na marginesie. Błagam nie rozwiajaj tylko tego wątku... 

       

Myślę Auroro, że powinnaś przestać się wypowiadać na tematy Ci zupełnie nie znane i obce. Nie przyjmuję oczywiście, że życie seksualne akurat Marcina jest mi znane w jakikolwiek sposób :P. Sex ma to do siebie, że jest fajny i przyjemny, chyba, że jest robiony z musu i jedna lub obie strony nie interesują się samopoczuciem partnera, ale coś takiego cechuje głównie patologiczne związki, o dziwo taką patologią cechuje się większość związków vanilla cis hetero normalnych. Więc nie oceniaj. Spojrzenie na ludzką i własną seksualność może być różnorodne. Jednym z nich jest polyamoria i naprawdę wolny związek ma swój sens w sytuacji, gdy większość związków monogamicznych według badań Kinsey'a wcale takimi nie jest, wbrew wiedzy przeważnie jednego z partnerów. Dodatkowo takie podejście cechuje nie tylko gejów, ale ludzi o różnych orientacjach i identyfikacjach. Proponuję zapoznać się z podanym przez Marcina pojęciem Polyamory.
zmian: 2, ostatnia: autumn - 2012.12.05, 09:54
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 10:50
[autor]
wronowata pisze:
a odnośnie:
Gdyby nawet mnie facet zaakceptował jeszcze z penisem i nalegałby, żebyśmy to zrobili bo on jest ciekawy, albo gdyby namawiał, żebym nie robiła SRS bo on i tak mnie kocha, to z pewnością zerwałbym z nim, bo miałabym świadomość, że on leci na mnie tylko ze względu na przyrodzenie. I wiecie, to już wolałabym być sama ale przynajmniej z waginą między nogami..
To zastanawia mnie taki problem:
Jest sobie facet umawia się z jakąś kobietą, pokochał ją, świetnie się dogadują, w końcu mają iść razem do łóźka i ona mu wyznaje, że jest TS. On jej mówi, że: PRZYKRO MI, ALE DO CZASU JAK NIE ZROBISZ OPERACJI NIE DOJDZIE MIĘDZY NAMI DO NICZEGO.
To czy on ją kocha, czy tylko leci na waginę. I czy należy z nim zerwać.

Większość facetów nie umawia się z brzydkimi kobietami (w ich mniemaniu) poszukuja konkretnych cech w  wyglądzie kobiety - czy czasami oni nie leca tylko na te cycki i waginy?
Ale w przypadku hetero mężczyzny to normalne, a nie, że jakiś facet leci na kobietę z penisem.
I gdyby partner powiedział mi, że lepiej żebym zrobiła sobie najpierw SRS zanim będziemy się kochać to przynajmniej dałby mi dowód na to, że nie kręcą go penisy i jest całkowicie normalny, bo lubi kobiety z waginą. A poza tym jak on by się czuł kochając się z partnerką, która ma penisa? Oglądałam taki program on trans z USA i tam taki jeden uprawiał seks z TG i mówił jej, żeby za każdym razem zakrywała penisa, bo nie może na to patrzeć.Ale widocznie zależało mu na niej skoro z nią był. I tylko te małe "ale" sprawiało, że czuł się trochę niekomfortowo.
zmian: 2, ostatnia: aurora - 2012.12.05, 11:12
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:11
[autor]
Nie samowicie podoba mi się sprowadzanie orientacji seksualnej do genitaliów przez osoby TS! Filia, filią, ale dywagacje czy facet lubiący kobiecą kobietę jest homo bo śmie tknąc jej nie skorygowanego operacyjnie penisa jest absurdalne. Przynajmniej dla mnie. A jak już tknie jej wykręconego tył na przód penisa czyli neovagine to jest ok? Zawsze mi się wydawało, że gej leci ogólnie na męskość, bez względu na jej dokładną formę. Tak jak lesbijka na kobiecość. Twierdzenie inaczej jest zwyczajnym nie zrozumieniem tego czym jets orientacja. Przypomina mi się zasłyszane kiedyś twierdzenie, że femmy les lecące na butch tak naprawdę szukają w nich facetów. Butch też jest kobietą, jej kobiecość tylko wyraża się inaczej. I shemale/non-op/pre-op mk też jest kobietą mimo penisa, a facet, który z nią jest napewno nie jest gejem. Jeśli już to geje interesują się prędzej k/m, a nie m/k.
I znów przewija się motyw mocno zakamuflowanej bi-fobii. Bo Hetero lepszy niż Bi. Jak Bi jest z TSką to dla jej cech obu płci. Totalne nie zrozumienie biseksualizmu, na które polecam przeczytanie paru książek i artykułów, można zacząć od polskich Zakazanych Miłości i historii bisexa nie lubiącego "ciot". Jestem biseksualna i lubię raczej męskich facetów i kobiece kobiety, ewentualnie androgeniczne. Nie lubię kobiecych facetów, stone butch lesb etc. To, że ktoś jest Bi nie znaczy, że lubi obie cechy płci w jednym partnerze. To znaczy, że lubi obie płcie i nie koniecznie w równym stopniu. Osób Bi jest sporo czy cis laska z Bi facetem ma się czuć gorzej bo on też lubi facetów? Ma to znaczyć, że pewno ma męską urodę? Albo facet będący z Bi laską ma się obawiać, że jest zniewieściały? Zadziwia mnie straszna Bi fobia widoczna w środowisku osób trans. Stały mit 100% hetero.


O czym ty gadasz? Czy ja wyraziłam się niepochlebnie o bi? Mnie tylko zastanawia do jakiej kategorii seksuologicznej wrzucić shemaleloverów, że się tak wyrażę! Co mnie obchodzą BI? Ja nikogo nie potępiam, staram się tylko zrozumieć i analizować. W takim razie skoro tak bronicie osoby których podniecają TG i tak dalej to brońcie też osoby których podniecają dzieci. Bo według was to wszystko i wszyscy są normalni i nikt nie jest parafilem albo dewiantem bo po prostu ma takie upodobania.
A co do BI jeśli już chcesz wiedzieć, to np. nie chciałbym żeby mój partner był bi, bo co jakby mnie zdradził z facetem, który był by moim kolegą - gejem? Czułabym się podwójnie zdradzona. A poza tym BI są tacy, że z reguły potrzebują raz kobiety, raz mężczyzny. Więc trudno tu mówić o jakichś stałych związkach.
Ja napisałam, że facet będący z shemale jeśli jest bi, to wie, że wtedy taka TG łączy w sobie cechy fizyczne dwóch płci i to mu nie przeszkadza. Umiesz czytać ze zrozumieniem? Bo najwyraźniej nie zrozumiałaś. TO MU NIE PRZESZKADZA! A takiemu typowemu jednostronnie zdeklarowanemu homo to jej ciało (np. piersi) już by chyba przeszkadzały co nie? No a bi jest w stanie być z taką shemale bo skoro lubi to i owo u kobiet jak i u mężczyzn, to z TG może spróbować!  

A może ja nie wiem jak to jest to nie będę już nic mówić na ten temat.    

PS Odwrócone prącie tworzące neowaginę to nie to samo co sterczący w erekcji penis tryskający nasieniem :-P
zmian: 3, ostatnia: aurora - 2012.12.05, 11:33
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:11
[autor]
No to straszne... pozostaje mi się tylko dać rzucić pod pociąg, bo żaden normalny facet nie chce miec przecież kobiety która była facetem... a z psycholami nie będe się umawiać! (mogą przecież lubić się w sukienkę ubrać - obrzydliwość).
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:12
[autor]
wronowata pisze:
No to straszne... pozostaje mi się tylko dać rzucić pod pociąg, bo żaden normalny facet nie chce miec przecież kobiety która była facetem... a z psycholami nie będe się umawiać! (mogą przecież lubić się w sukienkę ubrać - obrzydliwość).
Tu nie chodzi o TS (które pozbyły się prącia) ale o TG (które prącie nadal mają)!!!!!
zmian: 1, ostatnia: aurora - 2012.12.05, 11:21
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:31
[autor]
aurora pisze:
wronowata pisze:
No to straszne... pozostaje mi się tylko dać rzucić pod pociąg, bo żaden normalny facet nie chce miec przecież kobiety która była facetem... a z psycholami nie będe się umawiać! (mogą przecież lubić się w sukienkę ubrać - obrzydliwość).
Tu nie chodzi o TS (które pozbyły się prącia) ale o TG (które prącie nadal mają)!!!!!
A co to za różnica?
To było facetem i mialo penisa i to.... bleeee boże drogi, jak sobie pomyślę co musi czuc facet, który sobie to uświadomi. Przeciez to dla niego trauma: "lizałem neowaginę, to tak jakbym robił loda... czy to już było gejowskie... boże wezmą mnie za geja".

Ogólnie widze to tak, że twoje myślenie jest wewnętrznie sprzeczne i niespójne Auroro.
Opiera się na nienawiści do samej siebie, przez co uznajesz, że ktokolwiek chciałby coś zrobić z toba zanim będziesz wyglądała tak jak chcesz, to jest zboczeńcem niewartym twoich uczuć, tak jak ty jesteś niewarta tego dla samej siebie.
Ogólnie w seksie chodzi o to aby zapomnieć O SOBIE i się oddac przyjemności i porzadaniu jakie wzbudza w nas inne ciało. Czy elementem tego porządania beda cycki, stopy, wagina czy może oczy i wlosy to nie ma znaczenia, ważne że druga osoba się zatraca we mnie, a ja w niej.
Nie myslę "ale po!@b, gryzie mnie w palca, przecież ten palec jest taki duży, wiekszy niz maja inne osoby, jaki on NIENORMALNY, PSYCHOL, jakim moim ochydztwem się jeszcze podnieci?"
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.12.05, 11:37
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:36
[autor]
wronowata pisze:
aurora pisze:
wronowata pisze:
No to straszne... pozostaje mi się tylko dać rzucić pod pociąg, bo żaden normalny facet nie chce miec przecież kobiety która była facetem... a z psycholami nie będe się umawiać! (mogą przecież lubić się w sukienkę ubrać - obrzydliwość).
Tu nie chodzi o TS (które pozbyły się prącia) ale o TG (które prącie nadal mają)!!!!!
A co to za różnica?
To było facetem i mialo penisa i to.... bleeee boże drogi, jak sobie pomyślę co musi czuc facet, który sobie to uświadomi. Przeciez to dla niego trauma: "lizałem neowaginę, to tak jakbym robił loda... czy to już było gejowskie... boże wezmą mnie za geja".
Przypominam, że tkanki tworzące waginę i penisa są analogiczne i zbudowane z tej samej "materii". Penis odpowiada łechtaczce, moszna wargom sromowym itd. Więcco tu jest obrzydliwego już po SRSie dla faceta akceptującego parterkę TS ???
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:40
[autor]
aurora pisze:
Przypominam, że tkanki tworzące waginę i penisa są analogiczne i zbudowane z tej samej "materii". Penis odpowiada łechtaczce, moszna wargom sromowym itd. Więcco tu jest obrzydliwego już po SRSie dla faceta akceptującego parterkę TS ???
W sumiem, może podotykam jezykiem czyjegoś mózgu bo teoretycznie to przeciez powstało z tej samej komórki, jakby mózg uformować w pochwe, to przecież to bylaby minetka co nie?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:46
[autor]
aurora pisze:

O czym ty gadasz? Czy ja wyraziłam się niepochlebnie o bi?

Kilka linijek niżej mamy piękny pokaz całkowitego nie zrozumienia biseksualizmu. I bifobii.
aurora pisze:

A co do BI jeśli już chcesz wiedzieć, to np. nie chciałbym żeby mój partner był bi, bo co jakby mnie zdradził z facetem, który był by moim kolegą - gejem? Czułabym się podwójnie zdradzona.

Zdrada z laską mniej boli? Np. z Twoją koleżanką? Czemu?
aurora pisze:
A poza tym BI są tacy, że z reguły potrzebują raz kobiety, raz mężczyzny. Więc trudno tu mówić o jakichś stałych związkach.

Wiesz to ponieważ??? Hetero nie zdradzają? Badania mówią co innego. Pisałam Ci już byś nie wypowiadała się o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia. To czy ktoś zdradza zależy od jego nastawienia do danych obietnic i związków, a nie od orientacji. Wykazujesz się sporą niesprawiedliwością względem osób Bi i powielasz istniejące stereotypy.
aurora pisze:
Ja napisałam, że facet będący z shemale jeśli jest bi, to wie, że wtedy taka TG łączy w sobie cechy fizyczne dwóch płci i to mu nie przeszkadza. Umiesz czytać ze zrozumieniem? Bo najwyraźniej nie zrozumiałaś. TO MU NIE PRZESZKADZA! A takiemu typowemu jednostronnie zdeklarowanemu homo to jej ciało (np. piersi) już by chyba przeszkadzały co nie? No a bi jest w stanie być z taką shemale bo skoro lubi to i owo u kobiet jak i u mężczyzn, to z TG może spróbować!  

Chyba już Ci pisałam, że bisexualizm to nie jest jakieś perwersyjnę poszukiwanie andorgenicznego doskonałego hemafrodyty łączącego w sobie cechy fizyczne i psychiczne obu płci. Cokolwiek zrozumiałaś z tego co pisałam, czy wszystko sprawadza Ci się do tego i owego? Dodatkowo to człowiek jest o niebo czymś więcej niż genitaliami i kilkoma cechami płciowymi. Wiesz o tym prawda?
aurora pisze:
A może ja nie wiem jak to jest to nie będę już nic mówić na ten temat.    

Nareszcie! Proponuję wyzbyć się szkodliwych uogólnień i stereotypów.
aurora pisze:
PS Odwrócone prącie tworzące neowaginę to nie to samo co sterczący w erekcji penis tryskający nasieniem :-P

Będę nie przyjemna, ale na HRT coś tam tryska? :>
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:47
[autor]
wronowata pisze:
aurora pisze:
wronowata pisze:
No to straszne... pozostaje mi się tylko dać rzucić pod pociąg, bo żaden normalny facet nie chce miec przecież kobiety która była facetem... a z psycholami nie będe się umawiać! (mogą przecież lubić się w sukienkę ubrać - obrzydliwość).
Tu nie chodzi o TS (które pozbyły się prącia) ale o TG (które prącie nadal mają)!!!!!
A co to za różnica?
To było facetem i mialo penisa i to.... bleeee boże drogi, jak sobie pomyślę co musi czuc facet, który sobie to uświadomi. Przeciez to dla niego trauma: "lizałem neowaginę, to tak jakbym robił loda... czy to już było gejowskie... boże wezmą mnie za geja".

Ogólnie widze to tak, że twoje myślenie jest wewnętrznie sprzeczne i niespójne Auroro.
Opiera się na nienawiści do samej siebie, przez co uznajesz, że ktokolwiek chciałby coś zrobić z toba zanim będziesz wyglądała tak jak chcesz, to jest zboczeńcem niewartym twoich uczuć, tak jak ty jesteś niewarta tego dla samej siebie.
Ogólnie w seksie chodzi o to aby zapomnieć O SOBIE i się oddac przyjemności i porzadaniu jakie wzbudza w nas inne ciało. Czy elementem tego porządania beda cycki, stopy, wagina czy może oczy i wlosy to nie ma znaczenia, ważne że druga osoba się zatraca we mnie, a ja w niej.
Nie myslę "ale po!@b, gryzie mnie w palca, przecież ten palec jest taki duży, wiekszy niz maja inne osoby, jaki on NIENORMALNY, PSYCHOL, jakim moim ochydztwem się jeszcze podnieci?"
Posiadanie upragnionych narządów płciowych są dla mojej osoby wyznacznikiem. Nie nienawidziłam siebie jako chłopaka i zawsze czułam się z tym okropnie. Może jestem skrajna w swych przekonaniach i dążeniach, ale ja nie chcę zaliczać się do jakiejś kategorii "pomiędzy" i uczestniczyć w życiu "pomiędzy" nawet jeśli ktoś kto by mnie pokochał z moim wadami i niedoskonałościami, których nie akceptuję. Ja się czuję kobietą, jestem nią i chcę żyć jak kobieta normalna z normalnym mężczyzną u boku, nawet jeśli on miałby nic o mnie nie wiedzieć. Nie chcę uczestniczyć w żadnych wychodzących poza normy i ludzkie wyobrażania dziwnościach, mimo że sama jestem dziwna kim czyni mnie mój transseksualizm i macie rację, NIE POTRAFIĘ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo bycie dziwnym mnie wykańcza. Powinnam urodzić normalną kobietą i nigdy losowi tego nie wybaczę.

Wiecie co nie bedę już tu pisała, bo tylko się popłakałam. Może jestem głupia i nic nie rozumiem,może też wyszło na to że jestem nietolerancyjna, bo ja nawet nie chcę rozumieć, ja chcę być cis-kobietą. Nienawidzę siebie
zmian: 2, ostatnia: aurora - 2012.12.05, 11:55
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 11:56
[autor]
aurora pisze: macie rację, NIE POTRAFIĘ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo bycie dziwnym mnie wykańcza. Powinnam urodzić normalną kobietą i nigdy losowi tego nie wybaczę.

Pomyśl nad wizytą u psychologa. Dopóki nie zaakceptujesz siebie i swojej przeszłości, dopóty będziesz się miotać.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 12:27
[autor]
aurora pisze:
NIE POTRAFIĘ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo bycie dziwnym mnie wykańcza. Powinnam urodzić normalną kobietą i nigdy losowi tego nie wybaczę.

Wiecie co nie bedę już tu pisała, bo tylko się popłakałam. Może jestem głupia i nic nie rozumiem,może też wyszło na to że jestem nietolerancyjna, bo ja nawet nie chcę rozumieć, ja chcę być cis-kobietą. Nienawidzę siebie
Problem z LOSEM jest taki, że to czy go kochamy czy nienawidzimy zupełnie go nie interesuje. Zatem nie ma sensu marnowac swoich uczuć na coś tak nieczułego jak on. Ja powinnam się urodzić nie tylko kobietą, ale bogatą kobietą, powinnam bo tak właśnie czuję.
Wiesz, nienawiść do siebie nie zakłada tego, że muszę z tej racji być istotą nierozumną.
Ja siebie też nie akceptuje, czasami czuję nienawiść do siebie i wielką zazdrość do ogromnego grona kobiet, ludzi sukcesu itp. Jednak nie zwalnia mnie to z akceptacji innych i wcale nie czuje się nienormalna bo jestem TS... uważam, że nienormalne jest uznawanie tego za nienormalne, a przynajmniej odrzucanie czegoś bez próby zrozumienia.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 13:14
[autor]
przecież zanim ktoś odkryje, że coś takiego jak shemale istnieje, to nie mógł wcześniej mieć do tego pociągu seksualnego. To skoro mu się takie dziewczyny spodobały, to na kogo on leciał wcześniej, zanim odkrył TG Girls? Na facetów czy kobiety? Bo widzę, że ten fetysz penisa gdzieś tu przenika, prawda? Ja nie mogę mówić o takich mężczyznach, że są hetero (pewnie gdyby mieli już doświadczenia z shemale, to na pewno znudziłaby ich zwykła kobieta i by takich już nie pragnęli - ale oni przecież są hetero!). Mi się wydaje, że oni w ten sposób coś maskują.

Uważasz się za osobę akceptującą ludzi bez względu na ich orientację seksualną, więc czemu nagle wchodzisz w ocenianie, jaką to ktoś może mieć orientację, i to z perspektywy wyższości hetero?
Czyżby orientacja Twojego potencjalnego partnera uderzała w Twoją kruchą tożsamość 100% kobiety? Wtedy lepiej mówić o SOBIE i SWOJEJ niepewności siebie, nienawiści, żalu, a nie szukać problemów u innych.
A może to po prostu homofobia?

Gdyby nawet mnie facet zaakceptował jeszcze z penisem i nalegałby, żebyśmy to zrobili bo on jest ciekawy, albo gdyby namawiał, żebym nie robiła SRS bo on i tak mnie kocha, to z pewnością zerwałbym z nim, bo miałabym świadomość, że on leci na mnie tylko ze względu na przyrodzenie. I wiecie, to już wolałabym być sama ale przynajmniej z waginą między nogami...

Wielu mężczyzn wychodzi z założenia, że nasze ciała są ładne i atrakcyjne takie, jakie są (bez oceniania ich płciowości!), im nie przeszkadzają i szkoda, że nam tak, bo blizny, bo niebezpieczeństwo powikłań, bo stres, bo koszty... U nich to nie ma nic wspólnego z "leceniem na kogoś ze względu na przyrodzenie" (lub w moim przypadku cycki: mój pierwszy partner był przekonany, że już ich nie miałem), to po prostu jest "ale po co to sobie robisz?". Takie samo jak w "ale po co się odchudzasz?".

Co do tego, że chodziło mi o ocenę moralną KOBIET mających wielu partnerów, co to wg norm kulturowych są dziwkami (bo mężczyźni jedynie mają powodzenie), to ja tak nie myślę, może w twoim przekonaniu tak to zabrzmiało.

To co myślisz? Bo ta "męska prostytutka dla przyjemności" jest naprawdę ciekawą frazą.

Mając partnera żyjesz w wolnym związku, a umawiasz się na jakieś numerki, bo w waszym męsko-męskim środowisku to normalne? Dobrze zrozumiałam? Wiesz, nie będę Cię oceniać, bo to do mnie nie należy. Ale tylko potwierdzasz (ja nic nie mam do gejów absolutnie, bo jesteśmy z tej samej rodziny można by rzec. Niech żyje LGBT!!!), że geje tylko myślą o jednym.
Ale to tylko tak na marginesie. Błagam nie rozwiajaj tylko tego wątku...


Czyli nie tylko oceniasz, nie rozumiejąc nic, ale i nie chcesz, żebym odpowiedział?
Masz pecha. Żebym NIE odpowiedział, mogłaś SAMA nie rozwijać wątku.

W MOIM ZWIĄZKU TO NORMALNE, bo tak się ze sobą umówiliśmy. Próby monogamicznej wierności nie miałyby sensu, bo widujemy się za rzadko, żeby to nam wystarczało. Tylko byśmy się męczyli, co rzutowałoby na nasze relacje.
Natomiast w środowisku częstsze jest to, że jak się ktoś komuś podoba i nikogo się nie zrani, to dwóch mężczyzn idzie ze sobą do łóżka bez myślenia, że ktoś tu się puszcza i przez to zasługuje wyłącznie na pogardę.
Co do mitu: geje myślą o seksie mniej więcej tak samo często jak heterycy, ale umawiają się z tą samą płcią, co zmienia dynamikę relacji.

A poza tym jak on by się czuł kochając się z partnerką, która ma penisa? Oglądałam taki program on trans z USA i tam taki jeden uprawiał seks z TG i mówił jej, żeby za każdym razem zakrywała penisa, bo nie może na to patrzeć.Ale widocznie zależało mu na niej skoro z nią był. I tylko te małe "ale" sprawiało, że czuł się trochę niekomfortowo.

Dla odmiany polecę normą:
BLECH. Jak można iść do łóżka z kimś i mówić mu "weź zakryj się częściowo, bo nie mogę na ciebie patrzeć?". Przecież to upokorzenie i uprzedmiotowienie partnerki, która nie jest tu sobą w pełni, tylko jest kimś z doczepioną ohydą.
Żeby było weselej, takie coś seksuologia nazywa antyfetyszem i traktuje jako problem. O ile się nie mylę - chociaż to raczej kwestia interpretacji - odgórnie, ponieważ odrzucanie partnerki narusza jeden z warunków normy partnerskiej (czyli obustronnej akceptacji) bez względu na to, co partnerka o tym odrzuceniu myśli. No i takie odrzucenie bardzo wpływa na relacje pozałóżkowe, nawet jeśli się tego nie dostrzega...

ja nawet nie chcę rozumieć, ja chcę być cis-kobietą. Nienawidzę siebie

Przyłączam się do sugestii Julity.

Szczególnie jeśli chcesz kiedyś byc w jakimś związku i chcesz być w nim szczęśliwa. Bo inaczej to wszystko, o czym piszesz tutaj, wyjdzie w relacji z drugą osobą i Ci ten związek od środka zatruje.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 13:15
[autor]
rozmawiała gęś z prosięciem,
bardzo długo i z przejęciem:
jedno gęga, drugie kwika
i nic z tego nie wynika.
;)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 18:16
[autor]
Jak i kiedy zaczęłam, hmm... Na pewno wtedy kiedy moja inteligencja emocjonalna była bliska zeru ;) Kolega szepnął mi na ucho, że koleżanka się we mnie zabujała, to pomyślałam, a co tam, zaproponuję jej związek. Trwał 3 dni. Po tych 3 dniach powiedziała, że potrzebuje czasu i musi się zastanowić. Nic dziwnego. Na pierwszym spotkaniu powiedziałam jej, że ją kocham(sic!), a gdy ona powiedziała, że podkochuje się we mnie inna znajoma, stwierdziłam że teraz ta druga mnie nie obchodzi i tylko ona jest dla mnie wszystkim ;) Do tej pory pozostało mi szybkie zakochiwanie się (tak też wyszło mi w eneagramie), ale na szczęście o wiele lepiej radzę sobie z rozpoznawaniem uczuć i staram się lepiej dobierać słowa do odpowiedniego czasu w tworzeniu realcji.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 22:21
[autor]
julita_borowska pisze:
         Pomyśl nad wizytą u psychologa. Dopóki nie zaakceptujesz siebie i swojej przeszłości, dopóty będziesz się miotać.


Podpisuję sie pod tym wszystkimi swoimi pięcioma :(  członkami :). Niepogodzona przeszłość gryzie i truje. Saczy się jak jad, rzutuje na nasze relacje "ze samym sobą" i z innymi Ja wciąż mam ze soba "na pieńku".  Mimo walki i postępów w tej walce to jednak sporo jeszcze zostało. Traktuje bycie TS jako ułomność, nieperfekctyjność, coś co mnie niszczy, krzywdzi bliskich i niszczy moje życie.  Bez poukładania sobie ze soba mogę sobie odpuścic jazdę w dalsze zmiany.

Niedopbite demony przeszłości dopadna mnie nawet długo po zmianie jak ich teraz nie wytłukę :)

A jeśli uda mi się przejść tą karkołomną wycieczkę na drugą stronę lustra to chciałabym nie tracić wtedy przyjaciół z powodów przeszłości, bo to boli dodatkowo. 

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 22:36
[autor]
fizia pisze:
Traktuje bycie TS jako ułomność, nieperfekctyjność, coś co mnie niszczy, krzywdzi bliskich i niszczy moje życie.
Tak to (momentami) postrzegałam jakieś 7 lat temu.

X X X

czasami tak trzeba
choć spływa makijaż

strachu swego dotknąć
z bólem zawrzeć przyjaźń

dłonią w końcu sięgnąć
gdzie zalega cień

piersią karmić diablę
co przeraża cię

A potem to "diablę" wydobyłam z cienia, nakarmiłam, rozmówiłam się z nim poważnie i teraz już nie widzę sensu, rozważać swojej odpowiedzialności za coś czego sobie nie wybierałam i na co nie mam wpływu. A ostatnimi czasy, to w ogóle staram się skupiać na tym, na co mam wpływ* i frajda jest z tego dużo mniejsza niż z rozkminiania "wyroków gwiazd".

*
Strefa wpływu to są wszystkie obszary, na które masz bezpośredni wpływ, np. twoja rodzina, praca, studia, to jak dbasz o swoje zdrowie. Strefa zainteresowania to te elementy, na które nie jesteś w stanie wpłynąć w chwili obecnej tak jak pogoda, wydarzenia międzynarodowe, polityka. Oczywiście strefa twojego wpływu jest dużo mniejsza od strefy zainteresowania, bo ta obejmuje cały świat.


Czym różnie się osoba proaktywna od osoby reaktywnej. Osoba reaktywna koncentruje się na strefie zainteresowania wyszukując tam wymówek dla swoich porażek i nic niezrobienia. Osoba proaktywna działa w swojej strefie wpływu, powiększając ją z czasem i uzyskując coraz większy wpływ na rzeczywistość. Niestety nie jest to takie proste w rzeczywistości. Jest to długotrwały proces, często opiera się na relacjach z innymi ludźmi, których nie tworzy się z dnia na dzień. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i robić swoje, nie zniechęcając się. Biorąc to na logikę, to jedyna sensowna droga. Nie ma sensu zajmować się czymś, na co nie masz w chwili obecnej wpływu, lepiej zagospodarować swój "ogródek".

http://www.proaktywnie.pl/2007/09/7-nawykow-skutecznego-dzialania-badz-proaktywny-2/
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.05, 23:34
[autor]
@ aurora:
Jakkolwiek dziwacznie to zabrzmi jesteś najzupełniej normalna w swoich pragnieniach. Twoje myślenie nie jest (jak pisze wronowata) wewnętrznie sprzeczne ani podszyte nienawiścią do samej siebie. Przeciwnie oparte jest na szacunku do siebie i dążeniu (marzeniu ?), by żyć jako normalna kobieta w prawdziwym świecie.

Nie pozwól sobie wmówić, że nie masz prawa się wypowiadać (autum), bo rzekomo jesteś od niej głupsza i nie rozumiesz jej skomplikowanej osobowości, że nie masz prawa nikogo oceniać i wyrażać swoich opinii.

Problemem jest to, że Twoi rozmówcy to, niestety, osoby mniej lub bardziej perwersyjne oraz, z niezrozumiałych powodów, uważające się za lepszą i niepodlegającą ocenom kategorię ludzi. Zamiast uznać, że skoro ich zdaniem dewiacje i zboczenia nie istnieją a jest tylko niszowość, więc należałoby moze zamknąć się w owej niszy, próbują udowodnić normalnym ludziom, że powinni wstydzić się swojej banalnej zwyczajności.

Podziwiam Twoją desperacką walkę o siebie, boję się jednak, że nawet gdy zrealizujesz swoje marzenia pojawią się inne problemy. Julita ma rację, szukaj pomocy i wsparcia. Pozdrawiam :)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 00:01
[autor]

"Problemem jest to, że Toi rozmówcy to, niestety, osoby mniej lub bardziej perwersyjne oraz, z niezrozumiałych powodów, uważające się za lepszą i niepodlegającą ocenom kategorię ludzi. Zamiast uznać, że skoro ich zdaniem dewiacje i zboczenia nie istnieją a jest tylko niszowość, więc należałoby moze zamknąć się w owej niszy, próbują udowodnić normalnym ludziom, że powinni wstydzić się swojej banalnej zwyczajności."


W tej wypowiedzi pokazujesz, że sama uważasz siebie za lepszą(nie można "nie podlegać ocenom" - nie wiem czy książki Cię tego nie nauczyły, ale to wstyd w takim wieku ukazując siebie jako autorytet i filozofa pisać na poziomie gimnazjalisty) to znaczy "normalną" osobę. Weź mi wskaż definicję normalności i uzasadnij dlaczego to akurat Ty a nie osoby wyżej na nią zasługujesz ;) .


"Podziwiam Twoją desperacką walkę o siebie, boję się jednak, że nawet gdy zrealizujesz swoje marzenia pojawią się inne problemy."

 A skąd Ty wiesz, nie znając kogoś, że jego walka jest desperacka? A co do drugiej części zdania to nie powstydziłby się go nawet niejaki Wróżbita Maciej.

  

- Dzień dobry.

- Ah witam, poproszę imię złociutka?

- Kunegunda

<tu wróżbita tasuje Tarota>

- Pani Kunegundo gwiazdy, anioły i demony mówią, że coś nie tak z Twoim systemem immunologicznym, ale nie martw się! Gdy tylko udasz się do lekarza to po paru miesiącach problem pryśnie. W dodatku znacznie się wzbogacisz i zrealizujesz jedno ze swoich marzeń. Ale niestety potem też pojawią się kolejne problemy!


 Innymi słowy: problemy są zawsze. Problemem jest znalezienie dobrej pracy, znalezienie wartościowego partnera/partnerki. Problemem jest wzięcie kredytu na dom. Problemem jest rozwój osobisty, studia, stosunki międzyludzkie. Każdy ma problem. Czy jest czarny czy gruby czy chudy czy jest tg czy jest gg czy jest gejem czy ma na imie Andżelika czy nie. 

 Walka o siebie i spełnianie marzeń nie = bezkresne szczęście, spełnienie i dobra passa. Źle pojmujesz motywacje osób z którymi usiłujesz dyskutować(a raczej przekonywać do swoich bzdurnych jak Partia Poparcia Palikota poglądów)

 Po tym etapie można po prostu bez depersji wywoływanej wcześniejszym problemem(który jest kluczowy i nie da się z nim normalnie egzystować) zająć się tymi innymi, codziennymi jak każdy człowiek. 


A i jeszcze coś: to jak piszesz i sposób w jaki to piszesz nawet dla domorosłego psychologa mówi jedno - masz NAPRAWDĘ duży problem sama ze sobą. :)



zmian: 3, ostatnia: itsme_a - 2012.12.06, 00:12
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 00:34
[autor]
Na początku było tu kilka rzeczy, które mnie rozśmieszyły. Np.
[i]Hetero facet myśli o waginie partnerki (na słowa: "weź mnie i moją wilgotną muszelkę" staje mu na pewno).[/i]

No cóż, mój obecny partner jest hetero i nie, nie staje mu na takie słowa. Prędzej serce by mu stanęło z nadmiaru śmiechu. Naprawdę momentami mam wrażenie, że Aurora jest wręcz opętana waginami (mogę się mylić, więc z góry przepraszam). Jasne, że genitalia mają znaczenie, ale NIE jest to decydujące. O niczym, włącznie z orientacją seksualną. Orientacja nie polega na leceniu na same cipki lub penisy. Do tego nie trzeba by było dołączać reszty człowieka, istnieje sporo zabawek seksualnych, nie? Więc po co wchodzić w dodatkowe kłopoty, skoro można mieć czystą waginę bez zbędnego człowieka XD? Z człowiekami to i tak same problemy :P.

Orientacja, jak już to tłumaczyła Autumn, to raczej kwestia psychiki. Więc "shemalelover" jest hetero, jeżeli twierdzi, że jest hetero. Ponieważ shemale to KOBIETA. Ma po prostu inne genitalia, ale jest kobietą.

Bardzo mi się nie podobały teksty o bi i poliamori Aurory. Chyba sam fakt, że fakt słowa poliamoria w poście Marcina zdałaś się zupełnie zignorować.  I to doszukiwanie się wszędzie ciężkich zboczeń i "dewiacji" (tu kilka osób). Bi, tak samo jak osoba homo lub heteroseksualna też może i potrafi być wierny. Orientacja wcale nie powoduje, że od razu chcemy przelecieć wszystko, co się rusza, bądź musimy działać w rytm powiedzenia "żeby życie miało smaczek...". Osoba biseksualna może oczywiście być poliamorystą i żyć w otwartym związku, ale może też żyć w związku "normalnym" i pozostać osobą wierną partnerowi lub partnerce. 

*"normalny" wedle heteronormatywnej części osób

Można też być panseksulaną osobą i NIE czuć się zboczeńcem, choć chyba z postów niektórych wynika, że osoba pan jest z samej swojej natury zboczeńcem i niemal potworem (spod łóżka chyba). Nie uważam, żeby moja orientacja była złem, jeżeli nikogo tym nie krzywdzę- krzywdzę bezpośrednio, a nie na zasadzie "a bo ja nie lubię pedałów, zboków i inszych takich". Owszem, podobają mi się osoby TG. Podobają mi się fizycznie shemale, tak samo, jak podoba mi się fizyczna strona wyglądu transów k/m po hormonach, a przed operacją na genitaliach (i po też w obu wypadkach). Co nie powoduje, że nagle postrzegam transów k/m czy m/k jako osoby bezpłciowe, androgyniczne, czy inne. A. I podobają mi się osoby naturalnie androgyniczne i hermafrodyci. 

I podobają mi się blizny.

Bo mi ogólnie podoba się ludzkie ciało. Jako takie. Nie "normalne", bo natura stworzyła TYLKO mężczyzn i kobiety- nie jest to dla mnie prawdą. Bo to, że hermafrodytów i osób androgynicznych jest mniej, nie oznacza, że ich nie ma, bądź że są niezgodne z naturą. Obecnie osób o tak zwanym czerwonym kolorze skóry też jest bardzo mało, ba, prawie ich nie ma. Czy to czyni z Indian osoby nienormalne i pomyłkę natury? Czy nie, bo byli eksterminowani? A rudzi? Rudych osób jest naturalnie mniej, więc może też są wybrykiem?

A poza tym jak tylko, skoro każdy tak naprawdę wygląda inaczej? (i genitalia np. dwóch cis-kobiet czy penisy dwóch cis-mężczyzn też mogą się między sobą dość istotnie różnić)

I czy naprawdę jestem zboczeńcem godnym potępienia, skoro podobają mi się osoby transpłciowe? Bo już sam fakt, że mi się podobają (bo to, że podobają mi się też cis-mężczyźni i cis-kobiety nie ma przecież znaczenia...?), czyni im krzywdę? I czyni mnie osobą równie złą, co aktywnego pedofila, tak?

Dodam też, że bycie panseksualistą nie oznacza, że patrz TYLKO na cechy fizyczne, czy też że jest się zafiksowanym. Patrzymy, podobnie jak większość, na CZŁOWIEKA. W całości. Na jego charakter, zachowanie, czyny i wygląd. Ale nie na sam wygląd, czy samo cokolwiek. Bo człowiek to całość (a nie tylko genitalia).

zmian: 1, ostatnia: pandora - 2012.12.06, 00:43
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 00:44
[autor]
@Marcin
No to nie akceptuję siebie ;) ale tak szczerze to nie znam chyba nikogo, kto wg tej definicji by siebie w pełni akceptował. Zaakceptować swoje braki i nie pracować nad poprawą ich? To by wcale nie rozwijało.

Marcin:
i ponawiam pytanie z cytatu.


No to ja już kiedyś chyba odpowiedziałem na to pytanie: ideałem byłby facet który miałby taki sam stosunek jak ja: "naturalnie to nie jest fajne, że jesteś ts, że masz takie a nie 'standardowe' męskie genitalia, ale cię kocham, dlatego akceptuję tą niedoskonałość; to nie jest najważniejsze" - no coś takiego. Wiem, mało realne :P ale pomarzyć można ;)


aurora:
To skoro mu się takie dziewczyny spodobały, to na kogo on leciał wcześniej, zanim odkrył TG Girls?


Obstawiam, że na kobiety. I nagle to: "wow, kobieta może mieć do tego penisa!". Zrozum, oni nie lecą na penisa + kobietę, tylko kobietę + penisa. Lubią ich piersi, kobiecość itp. Jak można powiedzieć, że ktoś taki jest gejem? To już ja bym wolał faceta z pochwą, bo jednak to co nas w ludziach podnieca to przecież nie przede wszystkim narządy! No chyba przecież nikt na narządy nie leci. Narządy mogą co najwyżej ostudzić zapędy (albo przeciwnie - podniecić jeszcze bardziej).


aurora:
Ale tylko potwierdzasz (ja nic nie mam do gejów absolutnie, bo jesteśmy z tej samej rodziny można by rzec. Niech żyje LGBT!!!), że geje tylko myślą o jednym.


Nie geje tylko myślą o jednym, a faceci tylko myślą o jednym. Też myślę głównie o tym jednym przez większą część dnia ;) Geje jedynie tym się różnią od heteryków, że słabiej się maskują - bo nie muszą. Facet hetero częstokroć musi po prostu przekonać dziewczynę, że nie tylko o tym jednym myśli ;)


wronowata:
To zastanawia mnie taki problem:
Jest sobie facet umawia się z jakąś kobietą, pokochał ją, świetnie się dogadują, w końcu mają iść razem do łóźka i ona mu wyznaje, że jest TS. On jej mówi, że: PRZYKRO MI, ALE DO CZASU JAK NIE ZROBISZ OPERACJI NIE DOJDZIE MIĘDZY NAMI DO NICZEGO.
To czy on ją kocha, czy tylko leci na waginę. I czy należy z nim zerwać.


Na moje, to po prostu go schłodziły narządy partnerki. Mnie to nie dziwi. Może miał ochotę na seks penetracyjny (a nie lubi analnego)? Wcale mnie nie dziwi, że mógł się poczuć rozczarowany.


wronowata:
Ogólnie w seksie chodzi o to aby zapomnieć O SOBIE i się oddac przyjemności i porzadaniu jakie wzbudza w nas inne ciało. Czy elementem tego porządania beda cycki, stopy, wagina czy może oczy i wlosy to nie ma znaczenia, ważne że druga osoba się zatraca we mnie, a ja w niej.


Tak myślisz? A co jak po chwili/godzinie/dwóch dniach przyjdzie niekomfortowość, że się zatraciło i zrobiło coś, o czym teraz myśli się z przykrością?


aurora:
Nie chcę uczestniczyć w żadnych wychodzących poza normy i ludzkie wyobrażania dziwnościach, mimo że sama jestem dziwna kim czyni mnie mój transseksualizm i macie rację, NIE POTRAFIĘ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo bycie dziwnym mnie wykańcza. Powinnam urodzić normalną kobietą i nigdy losowi tego nie wybaczę.


A ja Ciebie nawet rozumiem. Nawet czuję podobnie (poza tym, że lubię dziwności tylko trochę inne ;) no i losowi wybaczyłem ;) ).
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 02:12
[autor]
angelika469 pisze:
@ aurora:
Jakkolwiek dziwacznie to zabrzmi jesteś najzupełniej normalna w swoich pragnieniach. Twoje myślenie nie jest (jak pisze wronowata) wewnętrznie sprzeczne ani podszyte nienawiścią do samej siebie. Przeciwnie oparte jest na szacunku do siebie i dążeniu (marzeniu ?), by żyć jako normalna kobieta w prawdziwym świecie.

Zacytowałem to cispłciowej przyjaciółce w kontekście "Aurora nie chce partnera, który by ją akceptował jako TS".

Cispłciowa przyjaciółka odparła: "Hmm, dowiedziałam się właśnie, że pragnienie znalezienia partnera, który by mnie akceptował, świadczy o tym, że NIE pragnę życ jak normalna kobieta..."

Swoją drogą, osoba emanująca brakiem akceptacji do własnej trans-córki okazująca zrozumienie nieakceptującej siebie transce. Taaak, to ma sens. Niestety.


angelika469 pisze:
@ aurora:
Problemem jest to, że Twoi rozmówcy to, niestety, osoby mniej lub bardziej perwersyjne oraz, z niezrozumiałych powodów, uważające się za lepszą i niepodlegającą ocenom kategorię ludzi. Zamiast uznać, że skoro ich zdaniem dewiacje i zboczenia nie istnieją a jest tylko niszowość, więc należałoby moze zamknąć się w owej niszy, próbują udowodnić normalnym ludziom, że powinni wstydzić się swojej banalnej zwyczajności.

Wydaje mi się, że pijesz do mnie, tylko bez zrozumienia o czym mówiłem.

Dziwi mnie Twoje podejście, bo w zasadzie cytowałem uznanego i popularnego doktora seksuologii. Medialny, autorytet, wydaje książki, prowadzi audycje radiowe... Z czasem pewnie zastąpi Lwa-Starowicza. Nie trafia to do Ciebie? :P


wendigo pisze:
@Marcin
No to nie akceptuję siebie ;) ale tak szczerze to nie znam chyba nikogo, kto wg tej definicji by siebie w pełni akceptował. Zaakceptować swoje braki i nie pracować nad poprawą ich? To by wcale nie rozwijało.

Zapewne w takim razie zaskoczy Cię, że ja mogę wskazać kilka takich osób i większość z nich to trenerzy rozwoju osobistego i coachowie. Jedyny wyjątek jest liderem, więc pełni niekiedy rolę coacha.


Rozwój osobisty jest bez porównania łatwiejszy, jeśli akceptujesz siebie tu i teraz, bo to daje Ci siłę do zmiany na jeszcze lepsze. Jeśli zmieniasz się, bo siebie nie lubisz, nie masz wsparcia w samym sobie i w momencie porażki dokarmiasz swoje kompleksy. Jeśli siebie akceptujesz, dajesz sobie prawo do błędów i posiadania słabych stron, a to oznacza, że chętniej próbujesz, szybciej wybaczasz sobie porażki i łatwiej wyciągasz z nich cenną lekcję dla siebie. Oznacza to również, że akceptujesz to, że pewnych rzeczy nie przeskoczysz (teraz lub na razie) i koncentrujesz się na tym, żeby być lepszym w tym, w czym jesteś i tak dobry, zamiast rozpaczliwie próbując poprawiać coś, co zawsze było Twoją piętą Achillesową i co sprawia, że czujesz się beznadziejnie. Aha, i nie czujesz się beznadziejnie odnośnie pięty Achillesowej, po prostu uznajesz, że z pewnych powodów Tobie jest trudniej, bywa, ale nie jest tak tragicznie, bo umiesz wskazać pierwszy mały sukces i zmotywować się do dalszego działania.


Dla mnie dobrą ilustracją jest nauka języków obcych, bo jestem dyslektykiem i jestem teoretycznie skazany na słabą znajomość języków i duuuże problemy z gramatyką. Póki koncentrowałem się na tym, że nie umiem żadnego języka, a X to już zdaje CAE, a Y tłumaczy z dwóch języków - byłem beznadziejny i nie mówiłem słowa po angielsku przy ludziach, żeby nie pokazywać, jak bardzo jestem beznadziejny. Oraz, oczywiście, tłukłem gramatykę, bo ciągnęła mnie w dół - zamiast uczyć się czegoś, co lubiłem i do czego byłem zmotywowany. Na szczęście równolegle oglądałem anglojęzyczne filmy z napisami, słuchałem piosenek... czyli miałem kontakt z językiem. 

Kiedy po iluś latach hodowania kompleksów i równania do znajomych odkryłem, że kurczę, radzę sobie lepiej niż przeciętni dyslektycy i czegoś się jednak uczę, było mi łatwiej. Podszedłem do egzaminu Cambridge i go zdałem (będąc już na tyle mądrym, by wybrać łatwiejszy poziom), a ponieważ go zdałem, uznałem, że jednak coś naprawdę potrafię. Skoro coś potrafię, to mogę się umówić z obcokrajowcem na randkę i chyba się dogadamy. A jak obcokrajowiec nie tylko mnie rozumiał, ale jeszcze zaczął korespondencję, wyłączał moje kompleksy stwierdzeniami, że mój angielski jest OK i okazało się, że umiemy rozmawiać o WSZYSTKIM, pewność siebie nagle mi skoczyła i obecnie chcę mieć kontakt z językiem, nie mam problemów z używaniem go w kontaktach z nie-Polakami, zawsze najpierw koncentruję się na tym, co już umiem, a nie na tym, ile nie umiem oraz szukam takich metod nauki, żeby były dopasowane do moich możliwości zamiast podkreślać moje trudności. To duży postęp. A że gramatyka nadal mi leży? Nikt nie zwraca na to uwagi, więc czemu ja miałbym potępiać siebie za błędy?


wendigo pisze:
Marcin:
i ponawiam pytanie z cytatu.

No to ja już kiedyś chyba odpowiedziałem na to pytanie: ideałem byłby facet który miałby taki sam stosunek jak ja: "naturalnie to nie jest fajne, że jesteś ts, że masz takie a nie 'standardowe' męskie genitalia, ale cię kocham, dlatego akceptuję tą niedoskonałość; to nie jest najważniejsze" - no coś takiego. Wiem, mało realne :P ale pomarzyć można ;)

Mało realne. Bardzo łatwo jest znaleźć kogoś nieakceptującego w ogóle. Dość łatwo jest znaleźć akceptującego. Akceptujący połowicznie to dziwny twór.


wendigo pisze:
wronowata:
Ogólnie w seksie chodzi o to aby zapomnieć O SOBIE i się oddac przyjemności i porzadaniu jakie wzbudza w nas inne ciało. Czy elementem tego porządania beda cycki, stopy, wagina czy może oczy i wlosy to nie ma znaczenia, ważne że druga osoba się zatraca we mnie, a ja w niej.

Tak myślisz? A co jak po chwili/godzinie/dwóch dniach przyjdzie niekomfortowość, że się zatraciło i zrobiło coś, o czym teraz myśli się z przykrością?
To wtedy okaże się, że nie było się psychicznie gotowym na taki seks z tą osobą w tym miejscu i czasie.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 12:56
[autor]
angelika469 pisze:
@ aurora:
Jakkolwiek dziwacznie to zabrzmi jesteś najzupełniej normalna w swoich pragnieniach. Twoje myślenie nie jest (jak pisze wronowata) wewnętrznie sprzeczne ani podszyte nienawiścią do samej siebie. Przeciwnie oparte jest na szacunku do siebie i dążeniu (marzeniu ?), by żyć jako normalna kobieta w prawdziwym świecie.
(...)
Problemem jest to, że Twoi rozmówcy to, niestety, osoby mniej lub bardziej perwersyjne oraz, z niezrozumiałych powodów, uważające się za lepszą i niepodlegającą ocenom kategorię ludzi. Zamiast uznać, że skoro ich zdaniem dewiacje i zboczenia nie istnieją a jest tylko niszowość, więc należałoby moze zamknąć się w owej niszy, próbują udowodnić normalnym ludziom, że powinni wstydzić się swojej banalnej zwyczajności.
Droga Angeliko,
Mówisz o tym, że działanie Aurory jest oparte na szacunku do siebie i dążeniu by żyć jak normalna kobieta - trudno się z Tobą nie zgodzić. Fakt, że ktoś zamiast zapijać swoje smutki bierzę się za siebie jest dowodem SZACUNKU do siebie.
Czym innym jest jednak brak zrozumienia i tolerancji wobec innych.
Uważam za nieestetyczne kobiece ciało z męskimi genitaliami, podobnie jak dziwją mnie faceci, którym takie ciało się podoba. Nie uważam jednak, iż osoba, która ma inne pragnienia i potrzeby niż ja jest nienormalna - dopóki swoją postawą nie krzywdzi lub ogranicza innych osób.
Nazwanie kogoś zboczeńcem bo ma inaczej niż ja, jest co najmniej aktem barbarzyństwa wobec GODNOŚCI przysługującej tej osobie. Szczególnie gdy potępienie kogoś ma u źródeł nieakceptację samej siebie.
Czy uważam się za lepszą od Ciebie - NIE, ale cieszę się, że jestem sobą, choć mam spore problemy z akceptacją wielu swoich "ułomności".
Każdemu należy się szacunek - ale to jest "mój" pogląd, liberalnej ironistki.
W sumie czy jestem dewiantką? Tak, jestem. Jak wszystkie osoby, które myślą inaczej niż "myśli się". Tylko cholera, jak w dzisiejszym swiecie "myśli się"?
I ciekawostka: człowiek zboczony.
Zatem również każda osoba wybitna w swojej dziedzinie jest zboczeńcem, dewiantem (nie wyłaczając z tego grona osób mających ZA).

Nie dziwię wielokrotnie parafrazowanej wypowiedzi Nietzchego, iż "W niebie brak wszystkich interesujących ludzi". Jezus przecież też był zboczeńcem i dewiantem.
 
@Wendigo
Tak myślisz? A co jak po chwili/godzinie/dwóch dniach przyjdzie niekomfortowość, że się zatraciło i zrobiło coś, o czym teraz myśli się z przykrością?
Zawsze możesz podczas seksu mysleć o tym, że jesteś wątłej budowy i twoja partnerka się z ciebie śmieje, ewentualnie martwić się, że twoje piersi są brzydkie, i jesteś gruby, lub że masz jeszcze do zrobienia pranie i tyle innych zmartwień na głowie - czysta esencja dobrego seksu.


zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.12.06, 12:59
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 13:30
[autor]
@ wronowata:
Nie chcę brać udziału w tej dyskusji, bo temat średnio mnie interesuje, ale Tobie odpowiem.

Zajrzałam w poniedziałek na forum, czy może nie rozmawiacie o czymś ciekawym i zatrzęsłam się z oburzenia widząc jak metodycznie dwie osoby wdeptują Aurorę w ziemię tylko dlatego, że nie jest w ich odczuciu dostatecznie zdeprawowana. Postanowiłam nie wtrącać się i nie komentować licząc, ze ktoś inny to zrobi. Jedyną osobą, która wykazała jakieś ludzkie odruchy byłaś Ty, chociaż myślę, że opacznie zrozumiałaś dramatyczne słowa Aurory.

To "nienawidzę siebie, jestem głupia, nie rozumiem i nie chcę rozumieć" było moim zdaniem, krzykiem rozpaczy osoby, która poczuła się odrzucona, niezrozumiana i zaszczuta. Uznałam za swój moralny obowiązek wyrazić swój sprzeciw wobec jawnej niesprawiedliwości wobec niej. Tylko tyle.

I jeszcze coś, ktoś doszukiwał się w jej wypowiedziach nienawiści. Sprawdziłam dość dokładnie nie ma tam śladu nienawiści, jest dezaprobata dla pewnych zachowań, dość delikatnie  wyrażona a to przecież coś innego.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 14:13
[autor]
angelika469 pisze:
Zajrzałam w poniedziałek na forum, czy może nie rozmawiacie o czymś ciekawym i zatrzęsłam się z oburzenia widząc jak metodycznie dwie osoby wdeptują Aurorę w ziemię tylko dlatego, że nie jest w ich odczuciu dostatecznie zdeprawowana.

Angeliko.
Otrzymujesz ode mnie ostrzeżenie, które wyklucza Cię z aktywności Forumowej na miesiąc.
Nie życzę sobie tonu, jaki od dawna tutaj prezentujesz.
Nie życzę sobie insynuacji o zdeprawowaniu, dewiacjach, itd.
Twój język do naszej, jak to nas już nazwałaś "sekty" nie pasuje.
J.B. 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 14:54
[autor]
Mogę sie czepiać słówek jakie używasz, przykładowo "jakieś ludzkie odruchy" oraz wielu innych, które mogą być probą obrażania kogokolwiek. To jednak nie prowadzi do niczego.
Czy zrozumiałam coś "opacznie"? Zapewne - i to nie tylko w tym wątku, ale w wielu innych - wszystko dlatego, że słowa i pojęcia sa tylko "grą językową" zasłaniającą coś, a coś odkrywającą.
Czy słowo "nienawiść" które w kontekście twojej wypowiedzi użyłam własnie ja oddawało to co Aurora czuje do siebie? Nie wiem, wedle mnie jej postawa bierze się z silnej nieakceptacji siebie - co rozumiem dość dobrze.
Zgadzam się - choć wiem, że w pewien sposób krzywdzę pewne osoby - z tym, że osoba, która pisze "szukam kobiety TS" jest fetyszystą - ja tak uważam i nie dlatego, że pozbawiam nas (kobiet TS) znamion bycia normalnymi kobietami, ale stąd, że wszelka wybiurczość ma coś takiego (niczym rasizm: "szukam kobiety polskiego pochodzenia", "szukam kobiety która ma piegi" "szukam kobiety bez ręki"). Rozumiem, że moga za tym stać różne RACJE, np. sparzenie się na pewnym typie kobiet, pewne upodobania, strach przed innością.
Nie chcę być widziana przez pryzmat tego, że jestem POLKĄ, TRANSSEKSUALISTKĄ, INTELEKTUALISTKĄ - nie chcę by, te rzeczy sprawiały, że ktoś nie widzi mnie jako MNIE.
Czym innym jest to, że ktoś się we mnie zakocha i mu moja transowość nie przeszkadza, a czym innym jest to, że ktoś zakochał się we mnie gdyż jestem transką - wówczas COŚ jest PRZEDE MNĄ w uczuciu do mnie danej osoby - JA to coś więcej niż jedna cecha, a nawet więcej niż ich suma).

Wiem, że krzywdzisz swoją córkę Angeliko przez jej nieakceptację, a także fakt, że z tego faktu wbijasz (lub wbijałaś) szpilki innym osobom na tym forum; jednak jestem przeciwna temu, że dostałaś ostrzeżenie. Uważam, że w innych dyskusjach padały znacznie ostrzejsze sformułowania i nikt takiego nie dostał. 
W pewnym sensie niektóre moje posty były pisane ze znacznie silniejszą intencją obrażenia lub wysmiania czyjegoś poglądu, za co nie dostałam ostrzeżenia.
Nie podoba mi się, że z faktu, iż ktoś jest nielubiany (zasłużenie) ma silniejsze sankcje niż inni.

P.S. Chyba, że Julitko chodziło Ci o pierwszy post Angeliki w tym wątku, a nie ten który zacytowałaś.


zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2012.12.06, 15:19
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 15:31
[autor]
Słabe psychicznie, chowające się po kątach, zastraszone, zamknięte w sobie i wstydzące się siebie samych osoby należące do mniejszości są na rękę ludziom, którym zależy na wypisaniu ich takich osób z życia społecznego. Można wtedy udawać, że takich osób nie ma, można ustawić je automatycznie na pozycji jaką powinny zajmować. Pozycji poza społeczeństwem. Pokorny i usłużny murzyn nie wsiadający do autobusu białych czy nie opuszczający swoich slumsów, kobieta pokornie zajmująca się domem, bez dostępu do edukacji i prawa odezwania się publicznie, wychowująca dzieci i chodząca po ulicy zakryta od stóp do głów, żyd nie siadający na krzesłach w tramwaju czy w ławkach na uniwersytecie przewidzianych dla nie żydów, gej, który wstydzi się i ukrywa swoją orientację, faceta i uważa siebie za zboczeńca, czy nienawidząca sama siebie, sama siebie uważająca za chorą psychicznie, zazdroszcząca tym wspaniałym genetycznym ich wspaniałych ciał osoba Transseksualna, która pogrążona w lekach i depresji nie wyściubi nosa z domu. Podstawą wykluczenia jest udowodnienie mizerności wykluczonym i wyrzucenie ich poza nawias "Zdrowego społeczeństwa". Kobieta profesor, murzyn w radzie nadzorczje korporacji, wyoutowany gej polityk czy szczęśliwa nie przyjmująca postawy cierpiętniczej osoba Transseksualna są problemem. Taki problem trzeba zgnieść, zmiażdżyć i zdeptać. Przypomnieć im wszystkim o ich pozycji. Prawda Angeliko?

wronowata pisze:
Wiem, że krzywdzisz swoją córkę Angeliko przez jej nieakceptację, a także fakt, że z tego faktu wbijasz (lub wbijałaś) szpilki innym osobom na tym forum; jednak jestem przeciwna temu, że dostałaś ostrzeżenie. Uważam, że w innych dyskusjach padały znacznie ostrzejsze sformułowania i nikt takiego nie dostał. 
W pewnym sensie niektóre moje posty były pisane ze znacznie silniejszą intencją obrażenia lub wysmiania czyjegoś poglądu, za co nie dostałam ostrzeżenia.
Nie życzę sobie tego, że z faktu, iż ktoś jest nielubiany (zasłużenie) ma silniejsze sankcję niż inni.
A ja uważam, że działanie Julity jest prawidłowe. Forum ma stanowić miejsce pomocy, dyskusji i źródło informacji dla osób Trans. Kłótnie między forumowiczami są tu akceptowalne, bo forma forum jest dość luźna. Jednak trafiają tu różne osoby. Osoby, które mają problemy z samymi sobą, z swoimi pragnieniami, z wizją true, etc. Sytuacja jest nie akceptowalna, aby takie osoby wysłuchiwały, że akceptacja siebie to nie normalność i perwersja. Wpychanie ludzi w kolejne kompleksy i lęki.

@Auroro jeśli jeszcze tu zajrzysz to wiedz, że nikt nie jest tutaj Twoim wrogiem. A zmiany, terapia, operacje, ucieczka od dawnego życia nic, a nic nie pomogą jeśli nie zrozumiesz, że jesteś wartościową osobą Ty jako Ty. Taka jaka jesteś.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 17:20
[autor]
autumn pisze:
A ja uważam, że działanie Julity jest prawidłowe. Forum ma stanowić miejsce pomocy, dyskusji i źródło informacji dla osób Trans. Kłótnie między forumowiczami są tu akceptowalne, bo forma forum jest dość luźna. Jednak trafiają tu różne osoby. Osoby, które mają problemy z samymi sobą, z swoimi pragnieniami, z wizją true, etc. Sytuacja jest nie akceptowalna, aby takie osoby wysłuchiwały, że akceptacja siebie to nie normalność i perwersja. Wpychanie ludzi w kolejne kompleksy i lęki.
W postach Angeliki (pełnych miłosnej mowy nienawiści) szczerze  mówiąc nie odnalazłam tego, że akceptacja siebie to nienormalność (przynajmniej nie wprost - w domyśle owszem). Widzę za to niezgodę na zaakceptowanie tego, że istnieje "inny świat" oraz "inne wartości" które mają równe prawo do istnienia. Uważam, że są przesiąknięte przesadną i wyniosłą moralnością oraz niesamowitym konserwatyzmem, które mogą szkodzić niektórym osobom - przede wszystkim tym bardziej wrażliwym, którym potrzebne jest wsparcie.
Jednak jest to reprezentacja jakiegoś poglądu na dany temat, pogladu który w naszym spoleczestwie nie jest odosobniony.
Tutaj własnie mieści się ta liberalna ironia - ta której doświadczają Francuzi, Niemcy, Duńczycy, Brytyjczycy w związku z akceptacją islamu na swoim terytorium.
Nieskrepowana tolerancja obraca się wobec tolerującego.
Ideologicznie nie zgadzam się z decyzją Julity, ale wiem, że działa zgodnie z RACJĄ STANU ;>

Tak na marginesie, jak Aurora musiała się poczuć, gdy ktoś kto stanął po jej stronie dostał ostrzeżenie?

@Auroro
Choć Autumn ujęła to bardzo zgrabnie i moje stwierdzenie bedzie już biciem piany jednak dorzuce swoje 3 grosze:
"

jeśli wyrzekasz się czegoś, to zrastasz się z tym na zawsze. Kiedy coś zwalczasz, wiążesz się z tym na wieki. Tak długo, jak z tym walczysz, tak też długo dajesz temu moc. Dokładnie taką moc, jak ta, którą wkładasz w tę walkę. Dotyczy to komunizmu i wszystkiego innego. Tak więc musisz "przyjąć" swoje demony, bo kiedy z nimi walczysz dajesz im siłę.

(..)

Kiedy się czegoś wyrzekasz, stajesz się z tym związany. Jedynym sposobem, aby się z tego wyzwolić, jest poddać się temu. Nie wyrzekaj się niczego, poddaj się temu. Pojmij prawdziwą wartość takiego czy innego obiektu, a już nie będziesz musiał się go wyrzekać. Po prostu odpadnie to od ciebie.

Obrazowo ujęte to zostało przez rodzeństwo Wachowskich w tej oto scenie:

Z racji, że wczytałam się troszke dalej w lektórę, znalazłam fragment, o którym zapomniałam, a jak ulał pasuje do pewnych problemów poruszonych w temacie o aspergerze. (Szkoda, że nie bedę miała feedbacku):

Czy słuchasz jedynie po to, by potwierdzić swe dotychczasowe przekonania? A może słuchasz, by odkryć coś nowego? To bardzo ważne, po co słuchasz. I jakże trudno śpiącym to odróżnić. Jezus głosił DOBRĄ nowinę, a jednak odrzucono ją. Nie dlatego, że nie była dobra, ale dlatego, że była nowa. Nie cierpimy rzeczy nowych. Nienawidzimy ich. Im szybciej to sobie uświadomisz, tym lepiej. Nie chcemy wiedzieć rzeczy nowych, jeśli nas niepokoją. Zwłaszcza, jeśli wymagają od nas zmiany nas samych. A najbardziej nie chcemy ich, gdy wymagają od nas stwierdzenia: "Myliłem się". Pamiętam spotkanie z pewnym osiemdziesięciosiedmioletnim jezuitą z Hiszpanii. Był moim profesorem i rektorem w Indiach trzydzieści czy czterdzieści lat wcześniej.

- Powinienem ciebie usłyszeć sześćdziesiąt lat temu - powiedział. - Coś ci powiem. Przez całe życie myliłem się. Boże, usłyszeć coś podobnego! To jakby ujrzeć jeden z cudów świata. Panie i panowie, to jest wiara! Otwartość na prawdę, bez względu na konsekwencje, bez względu na to, dokąd ona prowadzi i nawet jeśli nie wiadomo, dokąd cię zaprowadzi. To jest wiara! Nie tyle zbiór przekonań, co zawierzenie. Wiara daje nam olbrzymie poczucie bezpieczeństwa, zawierzenie natomiast jest niepewnością. Porzuć taką zadufaną wiarę. Przygotuj się na to, by iść, i bądź otwarty. Szeroko otwarty! Jesteś gotów, by słuchać? Pamiętaj jednak: być otwartym nie oznacza bynajmniej, byś był naiwny; nie jest to równoznaczne z połykaniem wszystkiego, co mówią do ciebie. O nie! Musisz rzucić wyzwanie wszystkiemu, co mówię. Ale taki sprzeciw ma wypływać z twojej otwartości, a nie uporu. Sprzeciwiaj się wszystkiemu.

Przypomnij sobie wspaniałe słowa Buddy, kiedy powiedział: "Mnichom i uczonym nie wolno akceptować moich poglądów - z szacunku. Muszą je analizować tak, jak złotnik sprawdza jakość kruszcu. Trąc, skrobiąc, pocierając i topiąc".

zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2012.12.06, 17:41
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 18:28
[autor]
aurora pisze:
Trochę to pokręcone, ale zgadzam się z Duzami, że zwykle shemale jest tylko "seks-zabawką". Gdyby nawet mnie facet zaakceptował jeszcze z penisem i nalegałby, żebyśmy to zrobili bo on jest ciekawy, albo gdyby namawiał, żebym nie robiła SRS bo on i tak mnie kocha, to z pewnością zerwałbym z nim, bo miałabym świadomość, że on leci na mnie tylko ze względu na przyrodzenie. I wiecie, to już wolałabym być sama ale przynajmniej z waginą między nogami...     
Podpisuję się pod tym.
Nie mam nic do "Shemale Lover'ów", wg mnie to nie są heteroseksualni faceci a biseksualni.
Jeśli się okaże że nie będę mogła przejść operacji SRS to już chyba będę wolała być sama na zawsze niż być z kimś kto będzie mnie traktował jak swoją "seks-zabawkę".
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 18:53
[autor]
magdalena pisze:
aurora pisze:
Trochę to pokręcone, ale zgadzam się z Duzami, że zwykle shemale jest tylko "seks-zabawką". Gdyby nawet mnie facet zaakceptował jeszcze z penisem i nalegałby, żebyśmy to zrobili bo on jest ciekawy, albo gdyby namawiał, żebym nie robiła SRS bo on i tak mnie kocha, to z pewnością zerwałbym z nim, bo miałabym świadomość, że on leci na mnie tylko ze względu na przyrodzenie. I wiecie, to już wolałabym być sama ale przynajmniej z waginą między nogami...     
Podpisuję się pod tym.
Nie mam nic do "Shemale Lover'ów", wg mnie to nie są heteroseksualni faceci a biseksualni.
Jeśli się okaże że nie będę mogła przejść operacji SRS to już chyba będę wolała być sama na zawsze niż być z kimś kto będzie mnie traktował jak swoją "seks-zabawkę".

To w dużej mierze od Ciebie zależy jak będzie Cię partner traktował.
Seks, choć w związku bardzo istotny, to jeszcze nie wszystko.
J.B. 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 19:21
[autor]
aurora pisze:
Posiadanie upragnionych narządów płciowych są dla mojej osoby wyznacznikiem. Nie nienawidziłam siebie jako chłopaka i zawsze czułam się z tym okropnie. Może jestem skrajna w swych przekonaniach i dążeniach, ale ja nie chcę zaliczać się do jakiejś kategorii "pomiędzy" i uczestniczyć w życiu "pomiędzy" nawet jeśli ktoś kto by mnie pokochał z moim wadami i niedoskonałościami, których nie akceptuję. Ja się czuję kobietą, jestem nią i chcę żyć jak kobieta normalna z normalnym mężczyzną u boku, nawet jeśli on miałby nic o mnie nie wiedzieć. Nie chcę uczestniczyć w żadnych wychodzących poza normy i ludzkie wyobrażania dziwnościach, mimo że sama jestem dziwna kim czyni mnie mój transseksualizm i macie rację, NIE POTRAFIĘ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo bycie dziwnym mnie wykańcza. Powinnam urodzić normalną kobietą i nigdy losowi tego nie wybaczę.

Wiecie co nie bedę już tu pisała, bo tylko się popłakałam. Może jestem głupia i nic nie rozumiem,może też wyszło na to że jestem nietolerancyjna, bo ja nawet nie chcę rozumieć, ja chcę być cis-kobietą. Nienawidzę siebie
Doskonale Cię rozumiem Aurora.
Widzę że mamy podobne podejście do tego. Czy skrajne? Jeśli tak to ja jestem skrajna.
Moim marzeniem, chyba także podobnie jak i twoim, jest poznanie mężczyzny. Mężczyzny, zwykłego, normalnego który pokochałby mnie, zaakceptował i już co najważniejsze aby chcial być ze mną bez jakiś ukrytych podtekstów czy fantazji erotycznych.
Morze jak będę po SRS to może na takiego kiedyś trafię. I aby traktował mnie tak samo jak każdą inną zwyczajną kobietę.

"sama jestem dziwna kim czyni mnie mój transseksualizm i macie rację, NIE POTRAFIĘ SIEBIE ZAAKCEPTOWAĆ, bo bycie dziwnym mnie wykańcza."
Mnie też to wykańcza.

"Powinnam urodzić normalną kobietą i nigdy losowi tego nie wybaczę."
Ja mam tak co trzeci dzień. Zamyślę się, rozbeczę i też wtedy mówię "Ale dlaczego Ja?!!!"

"Nienawidzę siebie"
Tak pisać nie powinnaś!! Nie myśl w ten sposób. To nie jest twoja wina. A co wybrałaś sobie taki los przed wyjściem matce z brzucha? -O tak!, Chcę się urodzić jako transka!
Przecież to nie jest twoja ani moja wina że takie się urodziłyśmy. Tak samo jak ktoś się rodzi bez dwóch rąk, nikt sobie tego nie wybiera. Mój ojciec twierdzi że to "kara boża" ale jego to raczej nie warto słuchać bo on wyznaje ideologię faszystowską raczej. :)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 20:02
[autor]
magdalena pisze:
Moim marzeniem, chyba także podobnie jak i twoim, jest poznanie mężczyzny. Mężczyzny, zwykłego, normalnego który pokochałby mnie, zaakceptował i już co najważniejsze aby chcial być ze mną bez jakiś ukrytych podtekstów czy fantazji erotycznych.
Morze jak będę po SRS to może na takiego kiedyś trafię. I aby traktował mnie tak samo jak każdą inną zwyczajną kobietę.

Aseksualnego?
zmian: 1, ostatnia: marcin - 2012.12.06, 20:03
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 20:08
[autor]
Czyli już fantazje erotyczne wykluczają nas z grona osób wartych uwagi? A mężczyzna związany z shemale obowiązkowo musi ją traktować jak zabawkę erotyczną? Bo przecież jest chory i na pewno inaczej nie potrafi. Myślę sobie, że strasznie chcecie karać ludzi za to, że mogą mieć mniej typowe fantazje, albo że mogą być panseksualni i mogą im się po prostu podobać ludzie.

Nie oskarżam, ale jakoś nie mogę tego gładko przełknąć. Pomijając już fakt, że Julita ma rację pisząc, że to, jak jesteśmy traktowani w związku (podobnie jak to, z kim jesteśmy w związku) zależy od nas samych. 

Nie napiszę też, że całkiem nie rozumiem. Pewne uprzedzenie są, ale zwykle wynikają z niewiedzy (vide uprzedzenia w stosunku do transów)- ja tak miałam ze związkami i seksem SM i BDSM. Wydawało mi się, że to czyste zło, dopóki nie poznałem ludzi, którzy czynnie go uprawiają i nie wysłuchałem ich racji.

Ale w sumie jestem dziwakiem, więc to się pewnie nie liczy... 
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 21:16
[autor]
Miałam raczej na myśli mężczyznę heteroseksualnego, który nie będzie miał pociągu do mojego penisa.
Sama nie raz przekonałam się poznając chłopaków w internecie (są bardzo mili i sympatyczni) że zainteresowali się mną tylko dlatego iz mam między nogami penisa... Wyglądam jak zwykła dziewczyna a ich uwagę przyciąga do mnie mój penis.
I kiedy tak przy dłuższej rozmowie ich przycisnę aby byli ze mną szczerzy to wtedy mówią szczerze i bez ogródek że gdybym tego penisa nie miała to wcale by się mną nie zainteresowali.
Ale głównie chodzi im o ten sex, ale później chcą wrócić do "normalnej dziewczyny".
Chodź nie zawsze, znam i takich chłopaków których "to" podnieca i oni nie chcą tylko samego seksu ze mną. Chcą związku ze mną.
Nie myślcie sobie że ja o takich facetach mam złe czy negatywnie zdanie, wcale tak nie jest.

Prawdą jest że ja w "taki związek" nie chcę wchodzić bo nie chcę aby ktoś był ze mną tylko dlatego że mam tego penisa i tylko z prostego powodu nie chcę, bo ja mojego penisa nie akceptuję.
Nie akceptuję go i dlatego nie wyobrażam sobie seksu z chłopakiem. Źle się czuje z tym czymś pomiędzy nogami i tyle.
Ale o mężczyznach biseksualnych i heteroseksualnych którzy interesują się transkami przed SRS to nic do nich nie mam.
To są bardzo mile chłopaki. Oczywiście zdarzają się napaleńcy których nazywam "Shemale Lover" których interesuje tylko zwykły sex... Ale takich to ja poznaje przez rozmowy w internecie i nawet nie spotykam się z takimi w realu.
Więc jeszcze raz jeśli chodzi o facetów których także interesują TG, nic do nich nie mam. To tacy sami mężczyźni jak ci stuprocentowi heterycy.
Poznałam kilku chlopaków. Jeden jest Bi drugi deklaruje się jako hetero. Są ok, od tego biseksualnego to dużo się dowiedziałam. Jego interesują i faceci i kobiety a jeśli kobiety to takie dość kobiece, nie tam jakieś wieszaki.
To jest też dla mnie dość niezwykłe że są mężczyźni biseksualni którzy potrafią mieć pociąg seksualny zarówno do kobiet, mężczyzn oraz trans kobiet. Że mogą zainteresować się jakąś osoba niezależnie od jej płci i posiadanych narządów.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 21:44
[autor]
Marcin, mylisz coś. Dla Ciebie akceptacja faktu "aha, urodziłam się w nieswoim ciele, życie, cóż, jestem TS" równa się akceptacji genitaliów i mam wrażenie całego paketu bycia mężczyzną... Zupełnie to pomyliłeś, zupełnie. Nie wiem z czego to wynika, ciężko mi to wytłumaczyć, ale niszowa ilość k/mów pozwoli sobie na penetrację własnej pochwy przez faceta, bez względu na to jakiej są orientacji. I to nie wynika z nieakceptacji transseksualizmu, ale raczej z bycia trans... Koleżanki nie powinieneś był spytać czy chciałaby faceta akceptującego TS, tylko czy wolałaby faceta penetrować w gumie czy bez ;-) jestem przekonana że byłaby zachwycona taką fantazją.

Jeżeli masz problemy, to powiem to jaśniej, akceptować fakt urodzenia się w nieswojej płci, po prostu nie przejmować się tym, żyć z tym w spokoju, to coś innego niż nie czuć wstydu, niechęci, odnośnie swoich narządów płciowych (jeśli się jest przed op), już nie wspominając o używaniu ich i jakimś podkreślaniu ich istnienia, "o jaki ładny penis", "dzięx<3"

Największy bullshit jaki przeczytałam to to jednak poniżej. Takich głupot już dawno nie słyszałam.

jeśli wyrzekasz się czegoś, to zrastasz się z tym na zawsze. Kiedy coś zwalczasz, wiążesz się z tym na wieki. Tak długo, jak z tym walczysz, tak też długo dajesz temu moc. Dokładnie taką moc, jak ta, którą wkładasz w tę walkę. Dotyczy to komunizmu i wszystkiego innego. Tak więc musisz "przyjąć" swoje demony, bo kiedy z nimi walczysz dajesz im siłę.

(..)

Kiedy się czegoś wyrzekasz, stajesz się z tym związany. Jedynym sposobem, aby się z tego wyzwolić, jest poddać się temu. Nie wyrzekaj się niczego, poddaj się temu. Pojmij prawdziwą wartość takiego czy innego obiektu, a już nie będziesz musiał się go wyrzekać. Po prostu odpadnie to od ciebie.

zmian: 1, ostatnia: duzami - 2012.12.06, 21:46
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 22:14
[autor]
duzami pisze:
Marcin, mylisz coś. Dla Ciebie akceptacja faktu "aha, urodziłam się w nieswoim ciele, życie, cóż, jestem TS" równa się akceptacji genitaliów i mam wrażenie całego paketu bycia mężczyzną... Zupełnie to pomyliłeś, zupełnie.

Obawiam się, że zupełnie mnie nie zrozumiałaś, zupełnie. Dla mnie akceptacja równa się całościowe "jestem kim jestem, wyglądam jak wyglądam, umiem co umiem" + zmiany z tej perspektywy. Ewentualnie - później - akceptacja tego, co się udało osiągnąć, pozbawiona rozpaczania, co to kogo spotkało i dlaczego. I integracja doświadczeń zamiast wypierania przeszłości. 

To co innego niż prosta akceptacja męskich genitaliów & bycia mężczyzną (u m/k), które podważałyby zupełnie sens korekty płci. W mojej wizji ludzie żyją zgodnie ze sobą i korygują to, co sami potrzebują skorygować, ale równocześnie nie spędzają godzin na rozpaczaniu, że nie urodzili się cis i nie traktują siebie samych jak dziwadeł - po prostu lubią siebie, dążą do szczęścia i nie dają sobie wmawiać, że są gorsi przez to, w jakim ciele się urodzili.



duzami pisze:
niszowa ilość k/mów pozwoli sobie na penetrację własnej pochwy przez faceta, bez względu na to jakiej są orientacji. I to nie wynika z nieakceptacji transseksualizmu, ale raczej z bycia trans...

Dokładniej: z kulturowo przyjętej definicji męskości, którą transmężczyźni sobie internalizują. Ludzie być może rodzą się transseksualni (przyjmijmy, że tak), ale to przede wszystkim społeczeństwo kształtuje ich seksualność. Kobiety często mają problem z uklęknięciem przed mężczyzną i obdarowaniu go seksem oralnym, bo to ponoć je upokarza i czyni z nich dziwki, transmężczyźni mają problem z penetracją waginalną, bo to ponoć ich upokarza i czyni z nich kobiety, a cismężczyźni hetero mają problem z penetracją analną, bo to ponoć ich upokarza i czyni z nich homoseksualistów. Mnie natomiast zastanawia, kto decyduje, że to jest upokarzające...


duzami pisze:
Koleżanki nie powinieneś był spytać czy chciałaby faceta akceptującego TS, tylko czy wolałaby faceta penetrować w gumie czy bez ;-) jestem przekonana że byłaby zachwycona taką fantazją.
 Zapytałem. Rozbawiło ją to. Generalnie czasem pytam znajome ciskoleżanki o ich podejście do tego, o czym tu piszecie - jako transkobiety pragnące być jak one - i najczęściej wyraźnie wychodzi, że one mają do wielu spraw dystans, którego TS nie mają. Zresztą mnie cismężczyźni komunikowali to samo.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 22:29
[autor]
Marcin:
Rozwój osobisty jest bez porównania łatwiejszy, jeśli akceptujesz siebie tu i teraz, bo to daje Ci siłę do zmiany na jeszcze lepsze. Jeśli zmieniasz się, bo siebie nie lubisz, nie masz wsparcia w samym sobie i w momencie porażki dokarmiasz swoje kompleksy. Jeśli siebie akceptujesz, dajesz sobie prawo do błędów i posiadania słabych stron, a to oznacza, że chętniej próbujesz, szybciej wybaczasz sobie porażki i łatwiej wyciągasz z nich cenną lekcję dla siebie.


No ok, brzmi nawet sensownie, może masz i rację w tej kwestii :P


angelika469:
Zajrzałam w poniedziałek na forum, czy może nie rozmawiacie o czymś ciekawym i zatrzęsłam się z oburzenia widząc jak metodycznie dwie osoby wdeptują Aurorę w ziemię tylko dlatego, że nie jest w ich odczuciu dostatecznie zdeprawowana.


Żartujesz sobie w tym momencie? NIKT nie wdeptał jej w ziemię! Gdzie niby?


Pandora:
Czyli już fantazje erotyczne wykluczają nas z grona osób wartych uwagi? A mężczyzna związany z shemale obowiązkowo musi ją traktować jak zabawkę erotyczną? Bo przecież jest chory i na pewno inaczej nie potrafi. Myślę sobie, że strasznie chcecie karać ludzi za to, że mogą mieć mniej typowe fantazje, albo że mogą być panseksualni i mogą im się po prostu podobać ludzie.


Przecież nikt nie chce karać. Magda napisała wyraźnie, że nic nie ma do Shemale Loverów. Ale chyba ma prawo pragnąć innego faceta?


Duzami:
Największy bullshit jaki przeczytałam to to jednak poniżej. Takich głupot już dawno nie słyszałam.

No akurat to nie jest bzdura, z tego prostego powodu, że jak się czegoś wyrzekasz i ciągle podkreślasz, że tego nie chcesz, to to ciągle jest w Twoim życiu (no bo to podkreślasz) i oddajesz temu swoją energię/uwagę.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 22:47
[autor]
Ciesze się, że ta gównoprawda, była warta poświęcenia twej uwagi: DAJ JEJ JESZCZE TROSZKĘ :)
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 22:47
[autor]
Nie, to jest głupota, jakaś satanistyczna, pozbawiona głębszego sensu, głupia wizja. Każdy musi pracować nad sobą, nikt nie jest idealny, i to ta praca nas kształtuje. Poza tym każdy z nas wyrzekł się wielu rzeczy i czy to się ciągnie za nami? ja nawet o tym nie pamiętam. To zachęca do leniwego podejścia, wyparcia wartości i w ogóle, to głębszy temat, nie zrozumiesz wronowata.

Ich to bawi bo nigdy w naszych butach nie były. Nie bez powodu TSi żywią niechęć do swoich genitalii... One mają dystans bo nie wiedzą jak to jest byc TS. Poza tym kulturowego aspektu w tym nie widzę, że TSce jest wstyd, że ma penisa, i nie chce by partner nawet zobaczył, nie wspominając o dotykaniu etc. Urósł taki mit, że niby nie lubimy siebie bo trzeba tak mówić by byc wiarygodnym, ale ja, bez wpływu żadnej osoby trzeciej, żadnego poglądu społeczeństwa, szczerze i wiernie, nie lubię nawet myśleć o tym że mam penisa, a co dopiero jeśli mówimy o kontaktach z drugim człowiekiem
zmian: 1, ostatnia: duzami - 2012.12.06, 22:48
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 23:07
[autor]
Posłuchałam szatana.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 23:12
[autor]
duzami pisze:
Urósł taki mit, że niby nie lubimy siebie bo trzeba tak mówić by byc wiarygodnym, ale ja, bez wpływu żadnej osoby trzeciej, żadnego poglądu społeczeństwa, szczerze i wiernie, nie lubię nawet myśleć o tym że mam penisa, a co dopiero jeśli mówimy o kontaktach z drugim człowiekiem
Czyli to jednak nie mit?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 23:16
[autor]

Ich to bawi bo nigdy w naszych butach nie były. Nie bez powodu TSi żywią niechęć do swoich genitalii... One mają dystans bo nie wiedzą jak to jest byc TS.


Nie całkiem. One mają dystans, bo od urodzenia są dla wszystkich kobietami i nie mają tak spektakularnych problemów z tym, co czyni je kobietami, co czyni je niekobiecymi, a co czyni je mężczyznami. Owszem, nie wiedzą, jak to jest być TS, ale przede wszystkim wiedzą, jak to jest być cis.


Urósł taki mit, że niby nie lubimy siebie bo trzeba tak mówić by byc wiarygodnym, ale ja, bez wpływu żadnej osoby trzeciej, żadnego poglądu społeczeństwa, szczerze i wiernie, nie lubię nawet myśleć o tym że mam penisa, a co dopiero jeśli mówimy o kontaktach z drugim człowiekiem


Czyżby? Urodziłaś się z wiedzą, że penisy są przypisane mężczyznom, a waginy kobietom? Bo cis uczą się tego we wczesnym dzieciństwie od otoczenia, ale może transi to jakiś lepszy gatunek człowieka, u którego taka wiedza pojawia się w momencie zapłodnienia?

Nawet anoreksja jest uwarunkowana kulturowo - praktycznie nie występuje w krajach, gdzie społeczny przekaz jest taki, że najbardziej atrakcyjne są kobiety puszyste.


Aha, chciałbym jeszcze wrócić do K/Mów lubiących penetrację waginalną, bo właśnie przypadkiem zobaczyłem na Facebooku status fanpage'a The FTM Sex Guide: Let's Discuss It! - padło pytanie:

Have any of you who have chosen not to have the bottom surgery decided to use what you have completely? What are your thoughts and feelings on this?

i przede mną ośmiu K/Mów stwierdziło, że lubią / preferują / kochają, a jeden nawet stwierdził, że nie ma żadnej dysforii i kocha swoje ciało. Co mi przypomina, że w anglojęzycznym necie takich wypowiedzi jest znacznie więcej niż w polskojęzycznym, gdzie to wciąż temat tabu.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.06, 23:36
[autor]
Powiem Ci, zastanawiałam się ostatnio nad calym tym aspektem i opcją, że np. żyjemy w dżungli, jesteśmy sami, jedzenie musimy sobie sami załatwić, spanko etc. I co wtedy. Hmm... Powiem Ci tak, z pewnością aspektem kulturowym, który wpływa na naszą zmianę jest istnienie w społeczeństwie płci kobieta i mężczyzna, bo widząc to, wiemy kim jesteśmy, i wiemy kim nie jesteśmy, kim chcemy byc, i jak chcemy byc traktowani (ogólnie jako TS, niewazne czy m/k czy k/m). Aczkolwiek co do genitalii to mam śmieszna historie z przeszlosci, która może rzutować na Twoją rację, jak i moją (Twoją, że bez ludzi nie wiedzielibyśmy że jesteśmy TS, a moją, że dzięki temu że są ludzie, jest wiedza, są role społeczne, wiemy kim jesteśmy). Opowiadała mi to moja mama, bo sama nie sięgam tak pamięcią wstecz. Gdy miałam 5-6 lat, to miałam takie 2 koleżanki, z którymi się bawiłam, i pewnego razu pokazały mi co mają między nogami, i moja mama to mogła widzieć, lub jej mogłam powiedzieć (nie wnikałam w szczegóły jak ona o tym się dowiedziała), i mama mi powiedziała, że od tego czasu zawsze gdy byłam nago i np. siedziałam, to próbowałam by moje genitalia wyglądały jak kobiece (przynajmniej z przodu), albo w bieliźnie żeby nie było widać żadnego "wybrzuszenia". Ktoś mógłby powiedzieć, że ooj tam dzieci dzieci, różne rzeczy mają, różne zabawy, świat poznają etc., ale z perspektywy czasu widze, ze to miało jakieś znaczenie.

Sorry za taki prywatny szczegół, ale ten aspekt płci kulturowych w odniesieniu do odczuwania przez nas TS jest dla mnie szalenie ciekawy, i jak kogoś to zniesmaczyło to sorry XD
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 00:12
[autor]
duzami, nie wiem czy zniesmaczyło - wiele m/k tak robi...
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 00:33
[autor]
Ale ja nie chciałam nawiązywać do tuckingu czy coś w ten deseń, tylko do właśnie zderzenia społeczeństwo/inni/poznanie świata z naszym odbieraniem siebie
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 01:19
[autor]
Duzami - fajna historia :) Dzięki za podzielenie się, zwłaszcza że taaak, uważam, że to potwierdza moją teorię, że uczymy się od ludzi jacy mamy być :D Bo sama z siebie tak się nie zachowywałaś, dopiero odkąd zorientowałaś się, że inne dziewczynki są zbudowane inaczej.   
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 02:20
[autor]
duzami pisze:
ale z perspektywy czasu widze, ze to miało jakieś znaczenie.
Z perspektywy czasu wszystko nabiera SENSU, chcemy mieć tą swoją "historię", która udowodni nam to, że nasze odczucia to nie coś co wzieło się z nikąd.
Jakież to cudowne gdyż "już wówczas to czułam".

Ja do piątego roku życia myślałam, że poza sukienkami, włosami i innymi zabawkami chłopcy od dziewczynek niczym się nie różnią.
Jaki to był dla mnie szok jak zobaczyłam, że mama siada do sikania!!! Nie wierzyłam jej kiedy powiedziała "dlaczego", mówiłam, że kłamie.
Może w tamtym momencie był przebłysk mojej kobiecości, która zgadza się na penisa?
Tak to ma sens.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 02:24
[autor]
duzami pisze:
 to głębszy temat, nie zrozumiesz wronowata.
a jeszcze niedawno pisałaś, że mamy wiele wspólnego ze sobą.
Chyba nie chodziło ci o tego, no jak mu tam... psssss nie wiem jak ty nazywasz tą wstydliwą rzecz tam między nogami?
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 09:47
[autor]
Miałam na myśli podejście do pewnych kwestii, asperger, oraz zabawna zbieżność w tym, że jako dzieci byłyśmy strasznie niechlujne, i nie przejmowałyśmy się tym, totalnie

Fajna jest ta rozkminka, na zasadzie, chcemy mieć genitalia przeciwnej płci od naszej fizycznie bo zauważyliśmy to w społeczenstwie czy sami z siebie to chcemy... Pewnie troche tego, troche tego
zmian: 1, ostatnia: duzami - 2012.12.07, 09:47
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 19:11
[autor]

Mnie spotkała raz bardzo nie typowa sytuacja. Z powodu mojego dość kobiecego wyglądu (wiele osób myli mnie z kobietą, choć narazie biologicznie jestem mężczyzną) jeden starszy pan, który chyba był upity, powiedział do mnie coś w stylu "jesteś bardzo ładna". Miałam mieszane uczucia, z jednej strony się cieszyłam, że ktoś potraktował mnie jak kobietę, a z drugiej strony byłam zmieszana, było mi głupio, z racji, że jak na razie jestem chłopakiem, ale jeśli o coś chodzi to ja zdaję sobie sprawę, że on i tak by mnie nie kochał, z resztą pewnie miał żonę, a ja nigdy nie zwiąże się z żonatym mężczyzną. Z resztą nie był w moim typie. Podobnych sytuacji miałam bardzo dużo i to mnie bardzo podnosi na duchu, to znaczy że nawet jeszcze jako mężczyzna wyglądam kobieco. Z resztą myślę że kobiety trans mają takie same szanse na miłość jak reszta kobiet

 

PS. nie chcę, żebyście odebrały to, jako, że jestem zarozumiała, po prostu opisałam jedną sytuację która mnie spotkała

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 19:37
[autor]
Z resztą myślę że kobiety trans mają takie same szanse na miłość jak reszta kobiet

Dokładnie taką samą, i dokładnie tak samo jak inne kobiety musimy się o to starac i nad tym pracować. Dokładnie tak jak każda inna kobieta i mężczyzna muszą się starać. No i też za bardzo nie wybrzydzać.


Książę ani księżniczka z bajki do was nie przyjdą. Wiecie ilu jest samotnych mężczyzn i kobiet którzy tylko płaczą, jak to im w związkach nie idzie, mimo, że żadnymi ts nie są? Ogromna ilość.


Jeśli będziecie tylko narzekać na wasz ciężki transowy los to zostaniecie samotni do końca życia i nic tego nie zmieni, taka jest rzeczywistość czy tego chcecie czy nie.


@magdalena

Jeszcze się zdziwisz, bo nie tylko "shemale lover" może cię traktować jak seksualną zabawkę, ale także heteroseksualny mężczyzna lub homoseksualna kobieta, biorący cię za zwykłą genetyczna po SRS. Ogólnie to osoby cispłciowe wcale nie są mniej narażone na takie traktowanie, nie mają wcale cudownego i łatwego życia uczuciowego, a ich związki nie są usłane różami.


Tylko nie mogą zwalić wszystkiego na "no bo jestem ts".

zmian: 3, ostatnia: fteroto - 2012.12.07, 19:45
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.07, 20:13
[autor]
emilie pisze:
Jak i kiedy zaczęłam, hmm... Na pewno wtedy kiedy moja inteligencja emocjonalna była bliska zeru ;) Kolega szepnął mi na ucho, że koleżanka się we mnie zabujała, to pomyślałam, a co tam, zaproponuję jej związek. Trwał 3 dni. Po tych 3 dniach powiedziała, że potrzebuje czasu i musi się zastanowić. Nic dziwnego. Na pierwszym spotkaniu powiedziałam jej, że ją kocham(sic!), a gdy ona powiedziała, że podkochuje się we mnie inna znajoma, stwierdziłam że teraz ta druga mnie nie obchodzi i tylko ona jest dla mnie wszystkim ;) Do tej pory pozostało mi szybkie zakochiwanie się (tak też wyszło mi w eneagramie), ale na szczęście o wiele lepiej radzę sobie z rozpoznawaniem uczuć i staram się lepiej dobierać słowa do odpowiedniego czasu w tworzeniu realcji.
Ja pamiętam jak się zakochałam w pierwszej gimnazjum w koledze z kółka teatralnego. Wydawał mi się ideałem. Zawsze był dla mnie miły, wielokrotnie mi pomagał. Miłość ta trzymała mnie około 2 lata. Tak słodko było do czasu, aż zdarzyła sie taka sytuacja - jedna koleżanka z jego klasy siedziała i płakała. On z nią o czymś rozmawiał. Ja podeszłam i zapytałam co się stało, a on powiedział, że mam spadać. Wtedy naprawdę strasznie się na niego wkurzyłąm i przez długi czas go ignorowałam. Miała nawet ochotę mu dać w twarz. Obecnie już ni jesteśmy przyjaciółmi tak jak kiedyś, jednak czasem trochę ze sobą rozmawiamy. Jednak ta sytuacja duzo zmieniła w moim życiu. Od tego czasu bardzo trudno jest mi ulokować uczucia. Ciągle zmieniam swoją miłość, jednak to chodzi o to, że po prostu nikomu nie potrafię w pełni zaufać, boję się, że każdy następny potraktuje mnie tak samo jak ten dupek
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.08, 04:22
[autor]
wronowata pisze:
duzami pisze:
ale z perspektywy czasu widze, ze to miało jakieś znaczenie.
Z perspektywy czasu wszystko nabiera SENSU, chcemy mieć tą swoją "historię", która udowodni nam to, że nasze odczucia to nie coś co wzieło się z nikąd.
Jakież to cudowne gdyż "już wówczas to czułam".

Ja do piątego roku życia myślałam, że poza sukienkami, włosami i innymi zabawkami chłopcy od dziewczynek niczym się nie różnią.
Jaki to był dla mnie szok jak zobaczyłam, że mama siada do sikania!!! Nie wierzyłam jej kiedy powiedziała "dlaczego", mówiłam, że kłamie.
Może w tamtym momencie był przebłysk mojej kobiecości, która zgadza się na penisa?
Tak to ma sens.

U mnie w mieście wybór zabawek i ciuchów dla dzieci był mały tak więc prawie wszyscy mieli to samo. Przykładowo ja dorastałem z bratem ciotecznym i zawsze kupowano nam te same ciuchy w innych kolorach. Na podwórku dzieciaki latały tak samo, w szkole też bo panowała wtedy moda na dresy. Dopiero w liceum jak mieliśmy w szkole lżejszy dzień to dziewczyny zakładały spódniczki. Byli rodzice którzy wtłaczali dzieciaki w normy płciowe ale byli do zwykle nadopiekuńczy rodzice. Brat cioteczny do gdzieś 6 roku życia myślał że i dziewczynki i chłopcy mają penisy. Ja zaś ignorowałem wszelakie objawy dojrzewania i jak w gimnazjum mieliśmy pogadankę z nauczycielką na temat "kobiecych spraw" było dla nas dziwne, że podzielili nas na grupy wedle płci (i ki groma o tym gadamy). Może jesteśmy dziwnym pokoleniem? Wiedziałem podświadomie że coś jest nie tak z moją budową i dojrzewaniem, ale ... społecznie nie myślałem o płci.

Ahem, wracając do tematu, studiuję ten wątek bo podział w zakresie odczuwania siebie i potencjalnych związków jest ciekawy. Tak jak Marcin mówi, na forach zagranicznych jest więcej osób które decydują się zostać przy oryginalnych narządach i czerpać z nich przyjemność. Jednak, ten podział też zauważyłem i owszem obie grupy się zacięcie kłócą. Nie pojmuję, bo to w końcu sprawa indywidualna jak ktoś ustosunkowuje się do swojej przemiany.

ALE! Nienawidzenie siebie jest niezdrowe i niszczy życie, jak reszta powiedziała - by być w związku należy zaakceptować wpierw siebie (potem drugą osobę). Nie, nie jest to zależne od podjętych zabiegów, innych problemów i chorób. Można lubić siebie w każdej formie, itd. . Uprzedmiotowienie i fetyszyzacja (negatywna) to coś zupełnie innego niż "hej, nie przeszkadza mi twój penis, ba nawet interesuje". Sprowadzając daną osobę do rangi obiektu seksualnego bo posiada tą czy tamtą cechę jest małostkowe i wygląda zupełnie inaczej: partner nie widzi cię jako kogoś atrakcyjnego tylko widzi poprzez pryzmat danej cechy tylko i wyłącznie. Nie chodzi tu o mężczyzn co uważają kobiety z niestandardową anatomią za ciekawe ale o mężczyzn co jedynie na tym się skupiają i widzą tylko to nie zważając na potrzeby partnera. To tak jakbyśmy wszyscy umawiali się z czyimiś cyckami czy penisem nie z osobą.

Osobiście posiadam różne deformacje i nie, nie uważam je za atrakcyjne, ale co tam należą do mnie a siebie lubię. To JA mam z tym problem. Docelowo więc chciałbym poznać kogoś kto je zaakceptuje i powie że całokształt jawi się seksownie. Gdyby ten ktoś jednak się na tym skupił i nie interesowała ich moja osoba, a jedynie kształt tego czy tamtego to nara.

@Dużami: Ten odcinek o wykładowcy musiałem pominąć, więc być może mówimy o innych osobach. Ja mówiłem o Angliku co poznał dziewczynę poprzez partnerkę znajomego co mieszka w Tajlandii (mógł to być brat, ale tego nie pamiętam). Chyba miał jakiś własny biznes.

Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.08, 10:21
[autor]
duzami pisze:
Miałam na myśli podejście do pewnych kwestii, asperger...
Skąd wniosek, że mam aspergera?
Poza tym nie powiedziałabym, że byłam "strasznie niechlujna" tylko achlujna - nie przejmowałam się tym.

Odnośnie kolejnej historyjki, która się pojawiła. Hmmm.. mój post był ironiczny :/ (i z tego co widzę czas przeszły ma tu chyba duże znaczenie... BYŁ)

Psychika nasza działa tak, że "wszystko sobie wytłumaczy". Te same historyjki w innym "stanie psychicznym" będą miały inne znaczenie.

Wracając do związków.
Związek w miarę czasu zmienia się wewnętrznie. Kwestie, które były początkowo pierwszoplanowe z biegiem czasu stają się tłem, a pierwsze skrzypce grają zupełnie inne rzeczy. Cipka staje się cipką, penis penisem, ciało ciałem i tyle. NIMB nadzwyczajności danej osoby jest codziennością i przeciętnością (co nie znaczy wcale, że jest nudne, po prostu klaps w tyłek po 5 latach nie jest tym samym co po miesiącu). Wówczas okazuje się, że czyjaś osobowość, kóra wcześniej była poetycko ulotna, zmysłowa, czarująca, magnetyczna, staje się KONKRETNA taka jaka jest - pojawia się dojrzałe patrzenie na osobę, nie zaślepione "chemią mózgu".
Dojrzały związek to coś więcej niż stwierdzenie "podoba mi się twój penis moja słodziutka, nie usuwaj go, bo ON jest tym dlaczego z tobą jestem". Inaczej ludzie nie dożywaliby starości razem.
Najlepsze jest jednak to, że zwykle w związku to co my uznajemy za nasze wady jest przez drugą osobę zupełnie niewidoczne, ale to, że nieakceptujemy danej cechy dla innych staje się wadą: bo o tym mówimy, na to narzekamy... lubimy optymistów :)
http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=Sk1dcQmiung
zmian: 3, ostatnia: wronowata - 2012.12.08, 10:42
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2012.12.11, 12:30
[autor]
Pierwsze pseudo-związki tworzyłam jako chłopak z innymi chłopakami (dokładnie 2 razy). Niestety z powodu tego, że udawałam chłopaka te związki nie przetrwały - podstawową rzeczą, która rozwala każdy związek jest niemożność bycia sobą - to moja pierwsza obserwacja z mojego życia.

Po pierwszym w moim życiu poważnym związku nie myślałam racjonalnie i chciałam być z kimś, kto wyciągnie mnie z rozwijającej się tzw. "depresji pourazowej" z mężczyzną biseksualnym, który sam miał poważne, kliniczne problemy z depresją, na dodatek walczyl o dziecko w sądzie - przy tm był potwornie mało pewny siebie i w kółko tylko potrafił użalać się - nie pomagało to, że sama na siłę zapominałam o swoich problemach, aby Jemu pomóc. W końcu sama z nim zerwałam, ponieważ moje problemy zaczęły pogłębiać się - nie dbałam o siebie a pomoc facetowi byłą i tak bezskuteczna bo on pogrążał sie sam w swoim problemie automatycznie. Wysnułąm tutaj wiele morałów - nie powinnam aż tak mocno zapominać o siebie w związku, oraz związek nie przetrwa z dwoma depresantami - od tej pory osobom chorym na depresję pomagam i wchodzę z nimi tylko najwyżej w relacje przyjacielskie - na więcej nie mogę pozwolić sobie, ponieważ sama borykam się z zdiagnozowaną (oprócz transseksualizmu) depresją.

Wpadłąm potem jeszcze w związek, który kompletnie nie miał sensu bo - trójkąt, na dodatek ten w ktorym bylam zakochana był amerykaniem. Związałam się z nimi bo czułam sie przy nich dobrze, lecz niestety musiał wyjechać za granice a ja w momencie gdy jeszcze niby z nim bylam weszłam w obecne bagno - prostytucja.

Nauczyłam się nastepujących rzeczy dotyczących związków:
1.) W związku dbaj o partnera, ale nie zapominaj o sobie.
2.) Nie wiąż się z osobą, która ma takie same problemy jak ty. Jeśli już wiążesz się z osobą z problemami to rozwiąż swoje najszybciej jak tylko możesz, aby nie doszło do kolizji.
3.) Bądź sobą w związku i nie ubieraj maski na swoją twarz.
4.) Nie wiąż sie z kimś w akcie desperacji bo wpadniesz w coś mega toksycznego, co zniszczy Twoją psychikę na wióry.

Ja w chwili obecnej mam chłopaka (hetero) - bynajmniej odbieram to jako próbe, lecz tym razem nie popelnie tych błędów co wymieniłam powyżej - chłopak i ja pasujemy do siebie charakterami, lecz wiem że dla dobra naszego związku będe inaczej postępowała.

Na zakończenie powiem wam, że jeżeli oboje partnerów planuje mieszkać pod jednym dachem  to wykluczona jest możliwość, jeśliby jeden z nich nie miał pracy - uważam, że związek gdzie jedna osoba jest uzależniona finansowo od drugiej rujnuje go na wszystkie strony.

Ja w chwili obecnej szukam normalnej pracy, może udam się na terapię - dla mojej stabilizacji i m.in. dlatego, ze ja i mój obecny planujemy wspólne mieszkanie.
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2013.11.01, 22:40
[autor]
barbwire pisze:
Można poznać kogoś wartościowego jeśli naprawdę się tego chce. Trzeba tylko być otwartą na świat i nowe doświadczenia.
A przy okazji ciekawe ile kobiet na tym forum, w ogóle pociągają mężczyźni.
Mnie pociągają :)))
Re: zwiazki ,faceci, jak i kiedy zaczelyscie 2013.11.02, 04:24
[autor]
zuza_100 pisze:
Mnie pociągają :)))
Mnie też :)
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj