miłość przed zmianą

  liczba postów: 139
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
miłość przed zmianą 2012.12.12, 23:59
[autor]
Czy to możliwe aby być z kimś przed hrt/op? Co z robić gdy ktoś nam się podoba? Czy na 100% nas wyśmieje i rozpowie innym? Ryzykować? Jak tak to za co?
zmian: 1, ostatnia: lifeishard - 2012.12.13, 00:01
Re: miłość przed zmianą 2012.12.13, 09:27
[autor]
Uczucie  jest wspaniałym stanem a jeszcze lepiej gdy odwzajemnionym.  W zasadzie każdy układ partnerski wymaga szczerości i wzajemnej otwartości .....i to jest sprawa wyłącznie tych dwojga .
Pojęcie płci i wzajemne kompilacje z tym związane są wyzwaniem do którego oboje winni dorosnąć.
Pisząc o tym , myślę wyłącznie o trwałym związku skierowanym w stronę małżeństwa .
Wszelkie ,,zabawy,, w związki i ,posiadanie chłopaka,, tylko na pokaz są czymś zupełnie innym i siłą rzeczy skutkują zupelnie innym kształtem relacji , często bazującym  wyłącznie na  namiętności seksualnych kontaktów .
Pozostawienie drugiej osoby , naszej partnerki/partnera  będącego w stanie pre op lub post op TS jest czymś wstrętnym i wynika wyłącznie z podłego egoizmu.
Oczywiście , że rozwalić relację każda strona może ...ale relacje są po to by je budować, wzajemnie sobie pomagać i kochać nie za ,,coś,, ale pomimo  ,,coś,, .
Z moich obserwacji ale i z mojego życia wynika , że czasem warto dlużej zastanowić się nad wejściem w mocną relację . 
Znane mi są związki osób ts w różnej kompilacji , są to liczne przypadki i mogę zaświadczyć , że w większości są to udane związki ...ale tylko te w których od początku ich trwania byla wzajemność i zaufanie.
W tym co piszę nie biorę pod uwagę osób tv, shemale ponieważ skutki i relacje są wprost odwrotne do powyżej wskazanych tzn tych pomiędzy osobami ts a ich parnerami czy partnerkami.
Związki oparte wyłącznie na sexie są raczej krótkotrwałe , brak jest płaszczyzny do budowania codzienności i tego co pozwala oprzeć się osobie ts na swoim partnerze czy  partnerce gdy zajdzie taka potrzeba.
A zresztą , uczucia są dla wszystkich  tylko trzeba je umieć szanować i rozwijać, a nawet stają się głęboko intelektualnym przeżyciem ...ale zawsze we dwoje.


Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 00:36
[autor]
No ja powiem coś troszkę innego... 
Jeżeli jakaś dziewczyna jest w związku z trans k/m i o tym nie wie i powoli sprawy zaczynają się wyjaśniać to nie jest tak źle! 
Nie wiem czemu, ale jak jakaś kobieta dowiaduje się o tym, że jej facet był kobietą to nie reaguje tak mocno jak reaguje facet kiedy dowiaduje się, że jego kobita ma jaja między nogami xD 
Wybaczcie za śmiech! 

Dziewczyny są bardziej wyrozumiałe jeżeli chodzi o k/m... 
Najgorzej mają się m/k! nawet po SRS
Facet to facet! 
Dla niego to jest nie pojęte że jego dziewczyna miała tam kiedyś penisa. 
Dla niego jest to automatyczne z tym, że jesteś facetem! 
Masz piersi jesteś ładna i masz pochwę, ale dla niego i tak będziesz facetem z cyckami i dzurką. 

Ja sama często zastanawiam się nad tym gdybym poznała fajnego faceta a sama była bym przed SRS to było by mi ciężko :( 
Koleś jest zarąbisty! Mega ciacho! O! wyższy ode mnie o 5 cm xD 
Jest miły, troskliwy, kulturalny.... Nie jakiś drechol czy ktoś tam! 
To powiem, że długo bym się hamowała, ale w końcu i tak miłości nie uciekniesz... 
Od silnych uczuć nie uciekniemy. 
Ale kurde! Nawet nie wiecie jak by mnie rwało by się z nim kochać! 
Wiem też, że będzie wiele takich sytuacji kiedy się zapomnę i kiedy on będzie chciał zejść niżej to i ja będę musiała zejść na ziemię i przerwać! 
I co ja mu powiem? 
Nie jestem gotowa! To najlepsza wymówka. No, ale jak długo będziesz ją stosowała. 
Zacznie potem się czegoś domyślać. Facet nie jest głupi. 
Jak jest cierpliwy to poczeka, aż nie stanę się pełnowartościową kobietą... 
W końcu i tak prędzej czy później dowie się. Sama dłużej nie mogłabym go oszukiwać, a kiedy bym już wiedziała, że mocno mnie kocha i zrobi dla mnie wszystko i zrozumie wszystko wtedy będę pardziej pewna siebie by mu powiedzieć. 
No niestety... Sama nie będę w stanie przewidzieć jego reakcji. 
Jak będzie kochany to zrozumie i nie będzie mógł się doczekać mojej operacji
Jak będzie mniej kochany to zwieje, ale nikomu nie powie i zachowa to dla siebie
Jak będzie świnią to się na mnie porzyga i zaraz zacznie sms'ować do znajomych i zaraz wsiądzie na facebooka i opisze wszystko, a wtedy mi pozostanie nic innego jak wiać do innego kraju! 
Biegun Północny? Alaska? 

Nawet po SRS kiedy bym kogoś poznała to nie wydaje mi się że będzie również łatwo... 
Choć przyznam, że nie co łatwiej... 
Mamy wszystko na swoim miejscu no, ale teraz zostaje jedna rzecz i ona zależy już od nas... 
Można facetowi nic nie mówić i ukrywać to że się było facetem... 
Można nigdy nie mówić, nawet po ślubie! Można uznać, że jesteś tym kim od zawsze byłaś i nie ma potrzeby gadać o tym że dostało się wyrok odsiadki w nieswoim ciele... 
Dostałaś 20 lat! Karę będziesz odbywać w ciele faceta! To więzienie! A nawet gorsze od niego. 
I nic was nie przekona by powiedzieć o kiciu. Nawet domek z ogrodem i pieskiem?

No i wreszcie jak siądziesz sobie na tarasie swojego wymarzonego domu.. Piesek się bawi z twoim księciem i jak już wtedy zaczniesz się zastanawiać czy by mu prawdy nie powiedzieć! 
W końcu powinien wiedzieć! Jest moim mężem.... Księciem na białym koniu! 
Zrobicie fantastyczną kolajcę i może wtedy mu powiecie? 
A może sprawa wyjdzie w łóżku? Przerywam bo mam mu coś do powiedzenia, albo będę tydzień łazić jak w depresjii.... 
No to chwila prawdy... 
Mówicie mu!! Delikatnie! Nie zaczynajcie od słów... Wiem jak to być facetem, albo wiem jak to jest kiedy swędzą jaja, albo jeszcze gorzej! Ty ty wiesz, że kiedyś byłam facetem i jeździłam na motorze w skórzanej kórtce z frędzelkami... 
No i jak już mu to powiecie to jest parę możliwości.
" Kochanie liczy się to co jest teraz! Nie obchodzi mnie to, że byłaś kiedyś facetem. Jesteś teraz! Tu! Ze mną! I nic innego się nie liczy"
"Nic nie szkodzi. Dobrze że mi powiedziałaś. To teraz nie ważne. Nie zamartwiaj się bo kocham Cię taką jaką jesteś" 

Poważną rolę odgrywają tu uczucia! I nasze charaktery. Nie wiążmy się z pajacami i blacharami! 
Po za tymi opcjami istnieje możliwość, że facet się wkurzy nie o to, że byłście kiedyś facetami, ale o to, że nie powiedziałaś mu dużo wcześniej! Zacznie czepiać się o zaufanie i szczerość. 
W sumię wolę to najbardziej.... Bo dla niego fakt, że byłam facetem nie robi różnicy i nie wiadomo kiedy bym mu nie powiedziała to nadal będzie mnie kochać. 
Njgorsze scenariusze: 
" A więc byłaś facetem? Super to od jutra podzielimy dom na dwie połówki"
Weźmie z nami rozwód albo nie będzie miał z nami nic wpólnego bo poczuje się oszukany... 
No wiadomo, że najgorsze jest rozstanie, wojna i zdemaskowanie.
Musimy to dobrze rozegrać! 

A wiecie jak ja sobie to rozegrałam? No może to teraz pół żartem pół serio, ale pomyślałam sobi czy by mu prawdy nie wyznać jak już będzie starym dziadem! 
Wtedy będzie tak stary i tak mocno do nas przyzwyczajony, że wszystko będzie mu obojętne byle by obiad był i wyprane skarpety xD 
Będzie już tak stary, że nie będzie miał siły i odwagi by zrobić coś z tym :) 
Niemniej jednak wiem, że jest to dość okrutny sposób. 
Ale tak jak już mówiłam na początku... 
W kwestiach związków lepiej mają się k/m a gorzej m/k bo wiadomo, że rozumowanie biologicznego faceta jest zupełnie inne od rozumowania kobiet... 
Są bardziej wyrozumiałe i bardziej angażują się we związki. Romantyczki i marzycielki. 
Dlatego Panowie jak odpowiednio dobrze to rozeracie to nie powinno być łez. 
A ja nadal mogę się zastanawiać co ja biedna pocznę w związku przed SRS czy po!
I ciąglę będę wierzyć w to, że kiedyś ktoś pokocha mnie tak mocno, że nic innego nie będzie się liczyć. Moją przeszłość przełknie po czym pocałuje mnie i pocieszy nas oboje słowami że najważniejsze jest to co jest teraz...
 Wierzę w prawdziwą miłość!    
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 13:13
[autor]
Jeśli faktycznie, związek który istnieje z miłości jest prawdziwy, szczery aż do bólu, to niech się wali cały świat ale taki "twór" miłosny przetrwa wszystko. To nie znaczy, że wystarczy powiedzieć swojemu partnerowi, że: jestem trans, i będzie dalej pięknie. Nad tym trzeba pracować i to czasami bardzo ciężko. To są ciężkie chwile dla związku, wiele wylanych łez (i troche alkoholu). Ale ktoś kto chce być z kimś, nie robi tego dlatego, że ktoś ma ładne ciało, długie blond włosy czy jest dobrze zbudowany. Kocha się za to jaki ktoś jest w środku, za duszę, za ciepło które nam daje, a to się nie zmienia, bo to jest w środku, to jest w nas.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 15:24
[autor]
Cleo już Ciebie lubię :) Masz rację. Tylko najgorsze jest to, że np. Ja nie wiem kiedy bym mu miała wyznać prawdě. Na początku to się może wystraszyć.... Może mam poczekać aż bardziej się we mnie rozkocha? Niestety nie raz okazało się, że takie wyznanie zabiło nie jedną wielką miłość. Czy istenie na tyle potężna miłość która nie zginie po takim wyznaniu? A jak nic mu nie powiem, a przyjdzie czas że będziemy chcieli mieć dzieci? Na początku fajne dla faceta jest to, że może ładować w kobietę ile się da a ona i tak nie zajdzie w ciąże... Dopiero kiedy zacznie się pytać CZEMU to co ja mu powiem? Prawda jest najlepszym rozwiązaniem... Najgorsze jest to, że nie potrafimy przewidzieć reakcji. To mnie paraliżuje ;(
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 15:34
[autor]
Przecież jeżeli się spotykasz z kimś konkretnym to umiesz wyczuć JAKI on jest. Nie ma co demonizować, nie każdy facet pragnie dzieci, rodziny i partnerki jak z szablonu. Ja nie dostałam nigdy kosza przez moją przeszłość, natomiast jak już kiedyś pisałam facet który w pełni mnie zaakceptował nie chciał ze mną być przez moje wyznanie... xd Nie warto kogoś okłamywać dla własnego spełnienia, miałam jeden związek w którym partner nic o mnie nie widział i czułam się z tym fatalnie, byłam ciągle spięta i bałam się wspólnej przyszłości... lepiej grać w otwarte.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 15:53
[autor]
wicki pisze:
I nic was nie przekona by powiedzieć o kiciu. Nawet domek z ogrodem i pieskiem?

No i wreszcie jak siądziesz sobie na tarasie swojego wymarzonego domu.. Piesek się bawi z twoim księciem i jak już wtedy zaczniesz się zastanawiać czy by mu prawdy nie powiedzieć! 
W końcu powinien wiedzieć! Jest moim mężem.... Księciem na białym koniu!
Czy ja czytam "Pamiętnik nastolatki"?
Wicki, z pełnym szacunkiem ale ile ty masz lat? Bo nie więcej niż 13/14.

A teraz odnośne tematu, wiem że zaraz mnie tu zjecie ale wiele dziewczyn m/k nawet nie będzie musiało długo okłamywać nowo poznanego chłopaka (ja też)...

Jesteś przed leczeniem czy już PO SRS? Bo wiesz co czasem tranzycja trwa trochę czasu a ty już zastanawiasz się co będzie kiedy poznasz swojego księcia z bajki, czy mu powiedzieć czy nie i w jakim momencie?
Może na razie nie warto zadręczać się tymi pytaniami tylko po prostu zająć się doprowadzeniem swojego wyglądu do takiego jakiego chcemy i dążyć do upragnionej operacji SRS.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 16:09
[autor]

mały offtop: nie każdy musi dążyć do SRS, to tylko opcja, nie obowiązek

 

tak samo nie każdy musi robić sobie powiększanie cycków czy FFS

Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 16:17
[autor]
Prawdziwa miłość jest możliwa. Ja mojego faceta poznałam kiedy byłam w trakcie zmiany (HRT przed srs). On od początku znał prawdę. Wspierał mnie podczas walki z biegłym, wspierał podczas srs. Ba odwiózł mnie Gdańska, a potem przyjechał i odebrał ze szpitala. Znamy się dwa lata. Półtora roku mieszkamy razem, a nasz związek wciąż kwitnie. I takiego wspaniałego faceta życzę każdej z was. 
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 16:20
[autor]
fteroto pisze:

mały offtop: nie każdy musi dążyć do SRS, to tylko opcja, nie obowiązek

 

tak samo nie każdy musi robić sobie powiększanie cycków czy FFS

Nie twierdzę że trzeba mieć przeprowadzony SRS aby w ogóle byc już uznaną za PO.
Rozumiem w pełni jeśli ktoś zamierza w ogóle nie przeprowadzać operacji i żyć z penisem, dla mnie to taka sama transseksualna kobieta jak ta po SRS.

Ale Wicki sama napisała o tym SRS więc chyba zamierza wykonać tą operację.

Nie chcę byś mnie źle zrozumiała fteroto, bo pewnie rączka Ci świerzbi już na sam widok nazwy mojego loginu. :))
Nikomu nie sugeruję że bycie PO jest już po operacji SRS. Doskonale rozumiem jeżeli dla kogoś innego stan PO jest chociażby po zmianie płci metrykalnej i doprowadzeniu się do odpowiedniego wyglądu.
Ja sama też nie wiem jak to będzie u mnie czy będę zbierać 10/15 lat na operację czy może uda mi się spełnić wymogi banku i dostać ten upragniony kredyt.
I nawet gdybym miała żyć z penisem jeszcze 10 czy 15 lat to nie będę uważała siebie za jakąś gorszą kobietę transseksualną tylko taką samą jak np ta która już po tej operacji jest.

Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 16:24
[autor]
barbwire pisze:
Ja mojego faceta poznałam kiedy byłam w trakcie zmiany
O, czyli można!
Ale to i tak zależy na kogo trafimy, możemy natrafić na chłopaka który mimo wielkiego szoku zrozumie ten temat i okaże wielkie wsparcie a możemy trafić na "prawdziwego mena" który powie nam od razu dowiedzenia i żebyśmy nigdy nie wracały.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 16:35
[autor]
Przepis na miłość......hmm.......to jest życie!!!. Tego pojęcia nie da się skatalogować, opisać, przekazać dalej i używać jak cudownej recepty. Miłości nie można szukać na siłę, bo tak się nie da. Miłość miłością, ale związek dwojga ludzi to już coś znacznie więcej. A szczerość to podstawa, nawet jeśli będzie boleć, bo bez tego nie zbuduje się zaufania. O i tyle narazie /
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 18:29
[autor]
Magdaleno.... Nie musisz mnie cytwać, bo wiem co piszę :) Mam 20 lat a mówiąc o księciach chciałam dodać swojej wypowiedzi dozę humoru i dystansu. Użyłam tych określeń specjalnie. Książę na białym koniu to dla mie ten jedyny którego bym mocno kochała. Humor i lekki dystans. Nie będę pisała jak 40 letnia psycholoszka. Taki jest mók styl wypowiedzi. Jak wy się o wszystko czepiacie, a wypowiadając się chciałam by było sympatyczniej, a nie sztywno.....
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 18:47
[autor]
Barbwire kochana jesteś i bardzo ci dziękuję:*** Takie historie jak twoja pomagają uwierzyć w to, że nie koniecznie takie wyzwanie musi się skończyć źle :) Pomagasz uwierzyć, że mimo wszystko będzie dobrze:) Ciesze się, że masz tak wspaniałego faceta! Magdalenko :) Tak zamierzam poddać się SRS i to jak najszybciej! Pragnę tego tak mocno, że nie jestem w stanie tego wyrazic. Tylko że chcieć a móc to dwie inne rzeczy :( Jeżeli chodzi o sąd i zmiany w papierach to też chciała bym już być w trakcie. Mogłabym odetchnąć z ulgą i to wystarczy by być sobą :) To jest również ważne i satysfakcjonujące, ale nawet po tyn sądzie i tych wszystkich zmianach w papierach mimo, że była bym sobą, to nie czułabym się pełnowartościową kobietą, a by się tak czuć jest mi potrzebny zabieg SRS... Kiedy bym już kogoś poznała to nie miusiałabym się bać zbliżenia. Byłabym bardziej pewna siebie. Boję się ukrywania penisa. Ani na basen człowiek nie pójdzie ani nigdzie tam gdzie trzeba się rozebrać. A kocham pływać :) No chyba że znacie jakiś sposób na umiejętne ukrycie tego, tak by nie odstawało z majtałasów xD
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 19:35
[autor]
fteroto pisze:

mały offtop: nie każdy musi dążyć do SRS, to tylko opcja, nie obowiązek

 

tak samo nie każdy musi robić sobie powiększanie cycków czy FFS


FFS to jak dla mnie kosztowny kaprys.... Chociaż niektóre bardzo tego potrzebują. Ja ślicznotką nie jestem, ale FFS bym nie robiła bo aż takiej potezeby nie mam. No chyba, że stałabym się milionerką to taka potrzeba mogła bt zaistnieć xD Co SRS to trudno mi się ustosunkować do twojej wypowiedzi. Uważam, że jest to potrzebne i obowiązkowe gdyż zwarza to naszą dalszą egzystencję. Skoro SRS nie jest potrzebme to w moim mniemaniu hormony też można wywalić do śmietnika, gdyż one właśnie sprawiają, że "dopasowywujemy" się do płci którą przeżywamy, a zabieg SRS jest niczym innym jak "dopasowanie" się do płci jaką przeżywamy...
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 19:44
[autor]
wicki pisze:
FFS to jak dla mnie kosztowny kaprys.... Chociaż niektóre bardzo tego potrzebują. Ja ślicznotką nie jestem, ale FFS bym nie robiła bo aż takiej potezeby nie mam. No chyba, że stałabym się milionerką to taka potrzeba mogła bt zaistnieć xD 
Z drugiej strony koszt FFS może być całkiem niezłą motywacją do ogarnięcia się i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, jak sobie człowiek uświadomi, że bez tego przenigdy nie będzie w stanie zarobić tych "wszystkich pieniędzy świata", a w każdym razie nie przed 60-tką
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 19:47
[autor]
FFS to jak dla mnie kosztowny kaprys...

Wiesz, z pewnego punktu widzenia przeszczep włosów, SRS itp. oraz wszystkie zabiegi kosmetyczne, które robią sobie osoby obu płci, to tylko kosztowny kaprys.
 
Z drugiej strony koszt FFS może być całkiem niezłą motywacją do ogarnięcia się i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie
Szczególnie jeśli ktoś urodził się i mieszkał całę życie w jakiejś Armenii. Cały świat to nie tylko Europa. :P

zmian: 2, ostatnia: fteroto - 2013.03.21, 19:53
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 19:51
[autor]
SRS to jest wisienka na torcie a nie niezbędny krok żeby żyć w pełni jako kobieta. Jeżeli któraś czuje się dobrze ze swoim ciałem przed zabiegiem to ma zmuszać się do tego kroku "bo tak wypada"? To chyba mija się z celem. Jeżeli zabieg ma pomóc dostosowywać się do płci, jak sama napisałaś... to co będzie w wypadku jeżeli ktoś już czuł się ze sobą dobrze przed SRS, a zabieg go od tego oddali? Nie można patrzeć na wszystko tak zero-jedynkowo.

Co do FFS... taki sam kaprys jak SRS, jeżeli patrzymy na to okiem przeciętnego człowieka. 
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 20:19
[autor]
@wicki
1. nie każda kobieta jest taka kochana i wyrozumiała ;)
2. nie każdy k/m jest hetero :P a jak nie jest to ma chyba jeszcze gorzej, bo Wasz SRS to przynajmniej daje dobre efekty :P
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 21:36
[autor]
Kochani, Kwestia SRS i innych zabiegów to indywidualna sprawa każdej z nas. Ja wyraziłam swoją opinię i nie zmuszam do tego byście wszyscy myśleli jak ja. Jeżeli mieć pochwę jak każda kobieta to dla nas wisienka na torcie to ja właśnie chcę tej wisienki bo bez niej JA nie czuła bym się wartościowo. Jeżeli ktoś czuje się dobrze bez SRS i uważa , że jej nie potrzebuje to nie ma sprawy... Wszystkie dobrze wiemy, że kobieta różni się od faceta nie tylko psychiką ale w szczególności różni się tym że ma piersi i pochwę! Wszystkie tak mocno czujecie się kobietami, a zapytajcie inne kobiety czy mogły by żyć bez pochwy.... Pochwa jest czymś co sprawia że kobieta to kobieta a facet to facet. Taka mała dygresja: Skoro wszystkie czujecie się jak pełnowartościowe kobiety i uważacie, że nie potrzebujecie SRS, to po co Wam w takim bądź razie hormony? One też nas zmieniają, rosną piersi itp. Mogłybyście równie ich nie brać, założyć damskie ciuchy i być sobą. Bo bez hormonów czułybyście się i tak pełnowartościowymi kobietami. SRS to etap, który w przybliżeniu "dopasowuje" nas do płci jaką się czujemy. Hormony robią to samo, a być kobietą to nie tylko nią się czuć, ale i wyglądać i mieć w przybliżeniu jej cech. Bo wiadomo, że nigdy nie będziemy jak biologiczna kobieta.... Bo po to się bierze hormony by wykształciły się cechy odpowiednie jak u kobiety, po to się robi SRS by by osiągnąć do końca te cechy, które są typowe dla kobiet.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 21:46
[autor]
wendigo pisze:
@wicki
1. nie każda kobieta jest taka kochana i wyrozumiała ;)
2. nie każdy k/m jest hetero :P a jak nie jest to ma chyba jeszcze gorzej, bo Wasz SRS to przynajmniej daje dobre efekty :P

I tu też się z Tobą zgadzam :) Jeżeli chodzi o "męskie SRS" to rzeczywiście i ubolewam nad tym, że macie się gorzej :( U nas wystarczy coś ciachnąć "wywiercić dziurę" a reszta to już zabawa w modelowanie xD Za to u was testosteron działa cuda! Nie idzie nawet poznać, że ktoś był kiedyś kobietą. Tacy faceci są na ogół przystojni i ładni. Zmienia wam się głos, robi jabłko adama,, zarost i nie rosną wam bioderka. U nas biodra się nie powiększą, nie zniknie jabłko adama, nie zmienia się głos w takim stopniu jak wam... No i mniej wydajecie na leki ;) Wiem, że marne to pocieszenie i na prawdę chciałabym tego by Wasze SRS było takie proste i dawało tyle efektów co nasze :( :***
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 21:49
[autor]
Pochwa jest czymś co sprawia że kobieta to kobieta a facet to facet.

Nie.

Bo bez hormonów czułybyście się i tak pełnowartościowymi kobietami. 

Kto i skąd wiesz? Poza tym jeśli dla kogoś hormony służą dowartosciowywaniu siebie i ocenia swoją wartość jako kobietę m.in. po rozmiarze cycków, to doradzam trochę zmienić myślenie, bo można nabawić się mocnych dołów widząc efekty HRT... W sumie sama przez to trochę przeszłam w swoim czasie, więc mogę z doświadczenia zapewnić, że to pułapka w mysleniu która prowadzi donikąd.

Zresztą znam i ludzi, którzy żyją stale i przez lata zgodnie ze swoją odczuwaną płcią bez żadnych hormonów, mają passing i są traktowani tak jak chcą; skoro mogą to mieć bez to nie ma sensu wciskać im na siłę czegoś, czego najwidocnziej nie potrzebują.

Skoro wszystkie czujecie się jak pełnowartościowe kobiety i uważacie, że nie potrzebujecie SRS, to po co Wam w takim bądź razie hormony?

Z prostego powodu - hormony zmieniają wygląd i umożliwiają ci życie jako kobieta a nie crossdresser, oraz powstrzymują maskulinizujące zmiany i tłumią męską seksualność której ktoś może nie lubić.

SRS tylko zmienia zawartość majtek. Ale wiesz, poza tym nie zmienia nic. SRS nie sprawia, że ktoś stanie się bardziej kobietą, albo że poczuje się bardziej kobieco.

Myślę, że dobrze o tym wiesz, tylko z nie do końca zrozumiałego dla mnie powodu łączysz gender i ciało. Słuchaj - możliwości są takie: albo płeć wiąże się z psychiką i definiuje ją przede wszystkim to, kim się czujesz, albo związana jest z ciałem, ale wtedy nigdy w pełni nie "staniesz się" kobietą.

Tak więc definiując swoje prawo przynależności do płci poprzez nieustanne upadabnianie swojego ciała do wymogów, przez lata ciągle będzie trwał proces zmiany, ale nigdy się on nie skończy, aż w końcu po prostu będziesz wyczerpana syzyfową pracą.

Tak samo można powiedzieć, że dlaczego zatrzymwać się na SRS a nie przeszczepiać sobie jajników, w końcu kobiety mają jajniki i większość z nich nie wyobraża sobie życia bez jajników.

Zmienia wam się głos, robi jabłko adama,, zarost i nie rosną wam bioderka.

Przeceniasz też efekty terapii k/m...

 
zmian: 10, ostatnia: fteroto - 2013.03.21, 22:05
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 22:26
[autor]
Pochwa sprawia, że osoba jest osobą z pochwą. A to czy jest mężczyzną czy kobietą to już chyba kwestia tego co się dzieje w jej głowie.
Poza tym dlaczego schodzimy do łączenia całego HRT z SRS? Jeżeli ktoś czuje się w pełni komfortowo ze swoim ciałem bez SRS, jeżeli czuje że niezgodność ciała z psychiką jest już przeszłością... to po co ma to robić? Żeby się wpasować w jakieś normy płciowe, bo bez tego będzie uważany/a za dziwadło? Bo tak trzeba? Tak nie jest.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 22:41
[autor]
wicki pisze:
i nie rosną wam bioderka.
Niestety także nie maleją XD
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 22:43
[autor]
Dla mnie srs na tą chwilę nie jest wcale tak ważny, jak hrt czy orchidektomia. Ostatnie o czym pomyślę, że jestem przez to mniej kobieca :)
Może będę miała taką potrzebę, by mieć srs, ale to nie jest priorytetem; nie stanowi o moim poczuciu kobiecości.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 22:59
[autor]
Fteroto.... Dziękuję:**** Nie jestem osoba, która desperacko chce się dopasowywać. Ja chcę dopasować się do siebie :) Ja chce SRS moźe to i dlatego, że wychowałam się w śród ludzi, dla których dziewczynka ma "cytrynkę" a chłopczyk siusiaka.... Piszę w takiej postaci ponieważ te słowa w tej formie utkwiły mi w głowie. Ja potrzebuję SRS bo będąc kobietą, chcę być nią również w majtlach. Skoro kobieta nie charakteryzuje się np. piersiami i pochwą a facet penisem to w takim bądź razie jakie znaczenie ma słowo płeć? Najlepiej wszystkich wrzucić do jednego wora. Zawszze czułam się kobietą, hormony to sposób leczenia. Przecież osobno bierze się blockery testosteronu i osobno hormony kobiecr. Gdyby chodzilło tylko o pochamowanie popędu i w ogóle testosteronu to równie dobrze można brać tylko blockery. Hormony żeńskie są po to by wykształciły się cechy odpowiednie dla kobiecych. Bierzemy je! Biorą je nawet te które czują się pełnowartościowymi kobietami. Ja je biorę po to by kobiece cechy mi się wykształciły. Ciesze się z moich piersi i tych wszystkich zmian. Ciesze się tym że testosteron zniknął z mojego organizmu. Czuję się kobietą, ale jeszcze wiele pracy mnie czeka nade mną. Pragnę tylko SRS i robię to nie dla społeczeństwa lecz dla samej siebie :) Bo to ja mam się czuć dobrze we własnym ciele. To ja mam być bardziej pewna siebie. SRS to jedyna i ostatnia rzecz jakiej potrzebuje. Nie będę gonić za ideałami bo one nie istnieją. Za długo żyłam w nie swoim ciele by poprzestać na zmianach w papierach. Po ich zmianie i tak odetchnę z ulgą i już będę czuć się sobą. SRS to końcowy etap, który ja uważam w stosunku do mnie jest potrzebny... Wtedy moja podróż dobiegnie końca będę mogła zacząć nową :) Zawsze chciałam wyjechać na wakacje do Egiptu i zwyczajnie pójść do kina. PS: choćby nie wiem co to nie będę przeszczepiała sobie żadnych jajników czy macic. Gdybym aż tak bardzo chciała dopasować się do biologicznej kobiety to po 1. Musiała bym się zmniejszyć tak do 170 cm 2. Zmniejszyć stopy o rozmiar dwa? 3. Usunąć pare żeber 4. Implanty lub przeszczep tłuszczu do bioder 5. Przeszczep tłuszczu do pośladków. Nie wspominając o twarzy. A mi zależy tylko na SRS by czuć się jeszcze lepiej ze samą sobą i pewniej :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:05
[autor]
caprica pisze:
Dla mnie srs na tą chwilę nie jest wcale tak ważny, jak hrt czy orchidektomia. Ostatnie o czym pomyślę, że jestem przez to mniej kobieca :)
Może będę miała taką potrzebę, by mieć srs, ale to nie jest priorytetem; nie stanowi o moim poczuciu kobiecości.

Co to jest te hrt i to drugie? Wybaczcie za literówki, ale piszę z telefonu. Safiya ja to rozumiem i nie mieszam z błotem kobiet które nie chcą SRS. Mówiłam o sobie i wiem że istnieją wyjątki. Szanuję to. Tylko czytając to o czym piszecie zastanawiam się co się nam nie podoba w naszej biologicznej płci skoro ktoś z penisem czy pochwą to nie kobietaani facet tylko ludzie z pochwami i z penisani? Po co bierzemy hormony? Tylko po to by stanąć przed sądem i zmienić dokumenty?
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.21, 23:12
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:12
[autor]
Ej ja Cie wicki widzialam, pochodzimy z tegho samego miasta! :D siemka!
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:13
[autor]
duzami pisze:
Ej ja Cie wicki widzialam, pochodzimy z tegho samego miasta! :D siemka!

Siemka :) Ty mnie znasz? Skąd? :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:15
[autor]
Widzialam Cie kiedys na teatralnym :D
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:18
[autor]
wicki pisze:
caprica pisze:
Dla mnie srs na tą chwilę nie jest wcale tak ważny, jak hrt czy orchidektomia. Ostatnie o czym pomyślę, że jestem przez to mniej kobieca :)
Może będę miała taką potrzebę, by mieć srs, ale to nie jest priorytetem; nie stanowi o moim poczuciu kobiecości.

Co to jest te hrt i to drugie? Wybaczcie za literówki, ale piszę z telefonu. Safiya ja to rozumiem i nie mieszam z błotem kobiet które nie chcą SRS. Mówiłam o sobie i wiem że istnieją wyjątki. Szanuję to. Tylko czytając to o czym piszecie zastanawiam się co się nam nie podoba w naszej biologicznej płci skoro ktoś z penisem czy pochwą to nie kobietaani facet tylko ludzie z pochwami i z penisani? Po co bierzemy hormony? Tylko po to by stanąć przed sądem i zmienić dokumenty?

A czy zmiana płci opiera się wyłącznie na ucięciu penisa i wytworzeniu pochwy? Moim zdaniem ważniejsze jest to, że funkcjonujemy w społeczeństwie jako płeć którą się czujemy, że ludzie tak nas odbierają i tak się do nas zwracają, że wyglądamy tak jak chcemy. IMO to nam nie odpowiada przed zmianą. A SRS jest na szarym końcu.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:18
[autor]
Po czym mnie pozmałaś i jakim cudem zapamiętałaś? :) kurde zaczynam się bać xD
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:21
[autor]
To było bardzo dawno temu, nie skłamię jak powiem że z 5 lat temu, miałaś full tapetę, tlenione blond włosy, taki strój choćby na rockowego wokalistę, rurki, i zwracałaś dużą uwagę swoim stylem każdego dookoła
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:26
[autor]
Full tapetę? xD Malowałam tylko mooocno oczy.... Tak miałam blond tlenione kłaki... To było ze 100 lat temu xD Nie wiedziałam, że zwracam na siebię uwagę xD Potem miałam czarne wĺosy.... Hahaha Miło mi :)
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.21, 23:28
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:27
[autor]
Ile ty masz lat teraz?
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:30
[autor]
20 a to było grubo przed 18 :) A ty co tutaj robisz? Kim jesteś bo nic nie wiem xD
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:34
[autor]
Skoro kobieta nie charakteryzuje się np. piersiami i pochwą a facet penisem to w takim bądź razie jakie znaczenie ma słowo płeć?

Dobre pytanie. ;)

Gdyby chodzilło tylko o pochamowanie popędu i w ogóle testosteronu to równie dobrze można brać tylko blockery. 

To nie jest ani zdrowe, ani przyjemne. Zresztą to nie chodzi o tłumienie popędu bo TS nie jest fetyszyzmem.

Hormony żeńskie są po to by wykształciły się cechy odpowiednie dla kobiecych. 

No wiesz, ale u większości osób te cechy nigdy nie będą takie jak u genetycznej kobiety. Właściwie to wiekszość ts m/k, które zaczęły terapię hormonalną po okresie dojrzewania, może wciąż spokojnie uchodzić jako mężczyźni bez ubrania. I co wtedy zrobią?

SRS to końcowy etap, który ja uważam w stosunku do mnie jest potrzebny... Wtedy moja podróż dobiegnie końca będę mogła zacząć nową :) 

Ech, właśnie - bardzo rzadko tak jest, że SRS jest końcem drogi. Tak samo ja myślałam, że HRT rozwiąże moje problemy inne niż dysforia płci - ale nie rozwiązało. Tak samo SRS nie zmieni nic poza wyglądem genitaliów.

Wiesz, ja nie mówię bynajmniej, żeby nie robić sobie SRS. Tylko to nie jest żadna magia - jeżeli ktoś w ogóle nie ma poczucia, że ma kobiece ciało, to SRS nie zmieni ogólnego niezadowolenia z własnego ciała - zawsze zostanie coś męskiego. I to też nie działa tak, że mając lepszy wygląd dostaje się świetnej pewności siebie - np. ja nie jestem zbyt pewna siebie mimo kobiecego wzrostu i rozmiaru butów, nawet dobry passing który cieszy na początku, z czasem staje się zwykłą codziennością i przestaje być powodem do radości. I wiem, że ani zmienione dokumenty, ani SRS, nic w tym nie zmienią, bo to są po prostu zupełnie niezależne rzeczy.

Tobie też polecam nie traktować SRS mitycznie, jako jakiegoś końca, bo to tylko etap w życiu, i jedyne co załatwia, to coś, czego na codzień nie widać i o czym się w sumie tak często nie myśli. :P
zmian: 5, ostatnia: fteroto - 2013.03.21, 23:43
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:38
[autor]
Wybierasz się na studia? Ja jestem tską i też z zabrza XD
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:50
[autor]
Ale ja już wspomniałam o tym że nigdy nie będziemy jak biologiczne kobiety. Ja jestem tego świadoma i nie przeszkadza mi to. Jedyne co mi przeszkadza to moje genitalia :) Nie chcę ich stale ukrywać. Czuję się kobietą, jestem pewna siebie, ale przy niektórych sprawach wysiadam. SRS doda mi większej pewności siebie i sprawi że poczuję się jeszcze lepiej. Nie będř musiała bać się zbliżenia seksualnego z chłopakiem nie będę bała się pójść na basen czy opalanie natryskowe. Nie lubię nic ukrywać i już to pisałam. Uwierz mi SRS zakończyło by moją podróż i sprawiło, że zaczęłabym nową o której już wspomniałam. Czułabym się swobodnie. Znam siebie i wiem, że niczego innego potem bym nie potrzebowała. Nie jestem zachłanna ani nie mam żadnej obsesji :) Wspomniałam o blockerach bo wypowiedziałeś/aś się o stosowaniu hormonów by zwalczyć męskie cechy :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:53
[autor]
Jeszcze Ci się pozmienia wicky, chodziłaś do liceum czy technikum w zabrzu?
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:56
[autor]
duzami pisze:
Wybierasz się na studia? Ja jestem tską i też z zabrza XD

Kochana ja przez swoje zawiłe i nie zbyt przyjemne sytuacje rodzinne za rok będę kończyła liceum... Potem jak dobrze pójdzie to wyjeżdżam do Paryża na stałe. Brałam pod uwagę szkołę policealną, ale to przed pojawieniem się szansy na wyjazd z kraju :) A ty jesteś ts m/k czy k/m? W trakcie czy przed leczeniem a może już po zmianie papierów. Miło mi cię poznać. Jestem Wiktoria :*
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:57
[autor]
m/k po zmianie papierow, do jakiego liceum chodzisz teraz?
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:59
[autor]

@Wendigo a nie prawda, maleją ;) I zmienia się sylwetka ogólnie... Przynajmniej mi sporo rzeczy totalnie zaniknęło. 


A co do miłości to istnieje.

zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2013.03.22, 00:03
Re: miłość przed zmianą 2013.03.21, 23:59
[autor]
Nie pozmienia mi się. Znam siebie i wiem jaka jestem. Wiem czego chcę. Nie nie chodziłam do technikum w Zabrzu :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 00:08
[autor]
itsme_a pisze:

@Wendigo a nie prawda, maleją ;) I zmienia się sylwetka ogólnie... Przynajmniej mi sporo rzeczy totalnie zaniknęło. 


Tak :) Miałam przyjmność poznać faceta ts i glebłam na ziemię bo nie wiedziałam że był kobietą puki nie powiedział. Miał jabłko Adama i ładny męski głos. Zmiany jakie dokonują w nas homony zależą od nszego organizmu :) Jedne/ni biorą hormony latami i ledwo coś się kształtuje a u innych po roku widać już duże zmiany. Ja biorę hormony od września a mam już biust w rozmiarze 75B Trochę mi się przytyło i widać zmiany na twarzy. Mniejsze jablłko adama peawie znikome, ale to.pewnie nie przez hormony a przez przytycie... A o zmianach na twarzy wiem bo mam zdjęcie z przed terapii. Dodam tu zdjęcie i sami porównacie jak nie wierzycie :) Nie u każdych hormony zadziałają tak samo :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 01:46
[autor]
wicki pisze:
Wszystkie tak mocno czujecie się kobietami, a zapytajcie inne kobiety czy mogły by żyć bez pochwy....
Mówię szczerze, skoro niejako wywołałaś ciskobiety do tablicy: myślę, że absolutnie tak. Oczywiście z poprawką na to, że jestem aseksualna, więc Jej Nietykalność (tak ma na imię moja cipka ;)) i tak jest narządem nieużywanym. Gdybym mogła swobodnie wybrać przed urodzeniem, wolałabym być społecznie kobietą, a cieleśnie człowiekiem bez płci.

wicki pisze:
Co to jest te hrt i to drugie?
HRT - hormony, orchidektomia - usunięcie jąder.
I tak przy okazji: passing - wiarygodność i gorąco zachęcam do używania polskich odpowiedników.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 09:40
[autor]
Wicky, masz GG? Podaj jak możesz:)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 10:23
[autor]
Transseksualizm polega na tym, że pojawia się niezgodność płci fizycznej do płci psychicznej. Prganiemy być kobietami, rodząc się mężczyznami, pragniemy być mężczyznami rodząc się kobietami. Pragniemy funkcjonować w społeczeństwie, na codzień tak jak czujemy, w sercu, w umyśle.

Leczenie mniej więcej wygląda tak, że na początku jest dojście do momentu w którym podejmuje decyzje o zmianie. To znaczy, że nadchodzi taki moment w nasyzm życiu, w Nas, że dalej już nie pojdziemy i zaczynamy leczenie. Nastepuje diagnostyka, rozmowy z psychologiem, rozmowy z SAMYM SOBĄ. Psycholog to lekarz, on da papierek i ok, ale to w Nas jest prawdziwa diagnoza. My SAMI siebie diagnozujemy. Potem nastepuje informowanie rodziny, bliskich o podjetej decyzji. To tak w skrocie. Potem zaczynamy terapie hormonalną (HRT) mając na celu dostosowanie (ile się da) ciała do naszej psychiki Czyli będąc wewnetrznie kobietami marzymy o tym aby owlosienie Nam zmalało, marzymy o zaokągleniu buzi, żeby Nam rysy twarzy choć troszkę złagodniały, marzymy o piersiach, A, B nie ważne, byle by były. Cieszymy się ogólnie że coś zaczyna się dziać. Że nie tylko na papierze ten transseksualizm jest, ale już zaczynamy prawdziwe leczenie. Coś powaznego, czyli juz zmieniamy nasze ciało, a przynajmniej jego część hormonalną. 

I to trwa. Różnie, oczywiscie, kazdy ma inaczej. Ale ogólnie trwa to od 3(to moje zdanie, nie czepiajcie się jak coś) do 12 miesiący ( tak myslę, średnio). W tym czasie łagodzimy spory rodzinne o ile takowe wystapily  ze wzgledu na naszą zmianę, zaczynamy małymi kroczkami życ tak jak tego od zawsze chcieliśmy, zaczyna się najwazniejsza lekcja, po prostu lekcja NORMALNEGO ZYCIA. 


Potem jest sąd. Zmiana dokumentów. Prawnie, Sędzia orzeka, że jesteśmy kobietą. Czyli Nasze Państwo zaczyna Nas traktować tak jak my tego chcieliśmy. Jesteśmy prawnie kobietami. Dowód, PESEL, prawo jazdy itp. itd. Już nie musimy sie tlumaczyc, obawiac, uzerać. 


SRS. Nie kazdego stać. Nie kazdy jest gotowy. Nie kazdy tego chce. Ale ogolnie to ostatni etap leczenia. W momencie przejscia przez ten etap, MOIM ZDANIEM transseksualizm, czyli dysforia płciowa, znika. Zrobiłyśmy tyle ile dało się zrobić, na rzecz złożenia naszego JA w całość.

A to, ze ktoś po tym wszystkim ma problem, ma ma męskie ramiona, czy co tam chce, to już nie jest istotą transseksualizmu. To są po prostu kompleksy. A w wielu przypadkach, coś co nadaje się na rozmowe ze specjalistą. I tyle.


Niby napisałam coś mega oczywistego. Każdy niby to wie sratata. Ale czasami mam takie poczucie, że tu są osoby które kompletnie nie wiedzą co jest istotą transseksualizmu. 

I tak już kończąc mój wywód, chciałabym zwrócić uwagę do transseksualisek M/K. 
Nie zapominajcie o jednym.  A mianowicie o tym, że urodziłyśmy się MĘŻCZYZNAMI. I tego nie da się od tak usunąć, delete. Nie da się. Więc lepiej zacząć realną walkę z tą męskością, niż biadolić, bo to jest nasz wróg którego trzeba zniszczyć. I da się. Tylko trzeba mieć dobrą strategię, motywację i WOJSKO:) hihihihi 



Pozdrawiam
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 10:29
[autor]
emu pisze:
wicki pisze:
Wszystkie tak mocno czujecie się kobietami, a zapytajcie inne kobiety czy mogły by żyć bez pochwy....
Mówię szczerze, skoro niejako wywołałaś ciskobiety do tablicy: myślę, że absolutnie tak. Oczywiście z poprawką na to, że jestem aseksualna, więc Jej Nietykalność (tak ma na imię moja cipka ;)) i tak jest narządem nieużywanym. Gdybym mogła swobodnie wybrać przed urodzeniem, wolałabym być społecznie kobietą, a cieleśnie człowiekiem bez płci.

wicki pisze:
Co to jest te hrt i to drugie?
HRT - hormony, orchidektomia - usunięcie jąder.
I tak przy okazji: passing - wiarygodność i gorąco zachęcam do używania polskich odpowiedników.


Dziękuję Ci za wyjaśnienie mi tych pojęć :) 
Nie chodzi mi o kobiety i mężczyzn aseksualnych... 
Pytam o większość ludzi nie o wyjątki ( chociaż one są bardzo fajną odmianą od tej normalności )
Dziękuję, że wypowidziałaś się na ten temat i uświadomiłaś, że oprócz tych "normalnych" wybaczcie za określenie są także wyjątki. 

Mam pytanie biorąc pod uwagę większośc np. społeczeństwa, porównując je, mam brać pod uwagę wyjątki czy też sugerować się większym procentem? 
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 10:42
[autor]
Moniczka! Huurrraaa... :*:*:*:*
Fajnie, że popatrzyłaś na to z takiej a nie innej perspektywy... 
Napisałam o sobie o SRS i wydaje mi się, że tępi się mnie tu za to, że ja chcę SRS i że to JA bez tego nie czuję się jeszcze lepiej i pewniej, pełnowartościowo... 
I ja uważam że SRS jest etapem końcowym tego właśnie jak to ujęłaś "co chciałybyśmy osiągnąć" i nic więcej nie mówię... 
A tu mi ktoś gada, że to i tak nic nie zmieni tak jak bym sama siebie nie znała i nie wiedziała czego chcę. Dla mnie zmieni to wiele! 
Po za tym mówią, że po SRS mogę dalej doszukiwać się w sobie nieprawidłowości Bo ja tak mocno i desperacko pragnę "dopasować" się i "upodobnić" się do kobiety biologicznej
Sama wiem, że nie jest to możliwe... akceptuję siebie, ale nie zaakceptuję do końca tego, że pełnoprawnie będę płci żeńskiej a między nogami będę miała penisa. 
Wiem, że zabieg jest DRROOOGIII i to bardzo. Jak na moje możliwości wręcz nie możliwy do zrealizowania.  Nie jestem pewna jutra, ale wiem jedno chcę tego zabiegu i będę robiła wszystko by na niego pójść! 

Nie mam nic przeciwko kobietą, które uważają, że nie potrzebują SRS i patrzą na siebie jak na prawdziwe pełnowartościowe kobiety. Chwała im za to! Ja jestem inna i inaczej to odczuwam i znaczy to, że jestem gorsza? Mam problemy z głową? Jestem desperatką biegającą za ideałami kobiecego piękna? 
Bzdura! 
Tak jak powiedziałaś. SRS to etap końcowy, sama tak pisałam. Nie wszystkie muszą się niemu poddawać. Nie każdą stać, inne się boją, inne wolą być takie jakie są. 
Wiem co to trasseksualizm, ale JA nie wyobrażam sobie być kobietą i nie mieć pochwy. 
Wiadomo, że przez jakiś tam czas będę właśnie taka, ale to etap przejściowy, który szybko będę chciała zamknąć.... Ten rok z dwa wytrzymam z penisem potem to już odetchnę z taką ulgą, że nawet tutaj mnie usłyszycie :)

Tyle dziękuję Moniczko :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 11:02
[autor]
wicki pisze:
emu pisze:
wicki pisze:
Wszystkie tak mocno czujecie się kobietami, a zapytajcie inne kobiety czy mogły by żyć bez pochwy....
Gdybym mogła swobodnie wybrać przed urodzeniem, wolałabym być społecznie kobietą, a cieleśnie człowiekiem bez płci.
Nie chodzi mi o kobiety i mężczyzn aseksualnych... 
Pytam o większość ludzi nie o wyjątki ( chociaż one są bardzo fajną odmianą od tej normalności )
(...)
Mam pytanie biorąc pod uwagę większośc np. społeczeństwa, porównując je, mam brać pod uwagę wyjątki czy też sugerować się większym procentem? 
A jakie to ma znaczenie?
Czy decydując o kolorze ścian w swoim pokoju, będziesz najpierw analizować, jaki procent sąsiadów ma żółty, a jaki zielony czy raczej wybierzesz sobie z wzornika taki, jaki ci pasuje?

No chyba, że nie przymierzasz się do malowania pokoju, tylko do napisania magisterki pt: "Preferencje Polaków odnośnie kolorystyki wnętrz mieszkalnych oraz posiadania pochwy z uwzględnieniem cis kobiet i transseksualistów m/k". Wtedy sugeruję zastosować narzędzia analizy statystycznej: histogram, średnia, mediana, analiza korelacji itp


Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 11:06
[autor]
A ja mimo wszystko uważam, że SRS nic nie zmienia poza wyglądem genitaliów. Problemy są te same, zmartwienia te same, codzienność ta sama... tylko sika się na siedząco. Niewątpliwie SRS daje komfort psychiczny, ale nie ma co gloryfikować że SRS jest gwarantem wiekuistego szczęścia i odmienia życie o 180stopni... bo naprawdę, nic się nie zmienia. Jeżeli czujesz się niekompletna czy gorsza teraz, bez SRS to zabieg nic nie zmieni, co najwyżej nakręci spiralę frustracji i niespełnionych oczekiwań.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 11:28
[autor]
Sikać na siedząco to raczej można i przed - z moich obserwacji wnioskuję, że transki i tak wolą sikać po damsku, żeby nie być zmuszone do kolejnego przypominania sobie "kurna, jestem facetem ". Bohaterka "Transameriki" podwija spódnicę i załatwia się po męsku dopiero kiedy zmuszają ją do tego okoliczności (potrzeba fizjologiczna na zupełnym pustkowiu i obawa, że w krzakach mogłaby spotkać węża). Ba, są mężczyźni, którzy wolą się załatwiać na siedząco, bo przynajmniej we własnym domu to zdecydowanie bardziej higieniczne - nie ma ryzyka mimowolnego spryskania moczem także otoczenia sedesu. Oj, do mężczyzn i ich obyczajów toaletowych mam stosunek dość drwiący, widywałam "panów" załatwiających się w miejscach doprawdy niestosownych... owszem, mają pewną wygodę w sytuacjach podbramkowych, ale ceną za to jest skłonność do chodzenia na łatwiznę i załatwiania się gdzie popadnie bez zastanowienia, że komuś to może przeszkadzać...

Znacie a propos ten dowcip o męskich obyczajach odnośnie mycia rąk po skorzystaniu z toalety?
"Podczas konferencji naukowej dwóch młodych doktorów trafia na siebie w toalecie. Jeden odchodzi od pisuaru i szykuje się do wyjścia.
- Nas na Hahvahdzie uczono, żeby myć hęce po skorzystaniu z ubikacji - mówi drugi.
- A nas na Yale uczono, żeby nie lać po rękach."
A znam, jakby co, gościa, który uważa, że nacisk na mycie rąk po załatwianiu się to przejaw pogardy dla ciała...
zmian: 1, ostatnia: emu - 2013.03.22, 11:29
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 11:53
[autor]
emu pisze:
Znacie a propos ten dowcip o męskich obyczajach odnośnie mycia rąk po skorzystaniu z toalety?
"Podczas konferencji naukowej dwóch młodych doktorów trafia na siebie w toalecie. Jeden odchodzi od pisuaru i szykuje się do wyjścia.
- Nas na Hahvahdzie uczono, żeby myć hęce po skorzystaniu z ubikacji - mówi drugi.
- A nas na Yale uczono, żeby nie lać po rękach."
A znam, jakby co, gościa, który uważa, że nacisk na mycie rąk po załatwianiu się to przejaw pogardy dla ciała...
PRAWDZIWY FACET myje ręce PRZED sikaniem.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 12:53
[autor]
wronowata pisze:
PRAWDZIWY FACET myje ręce PRZED sikaniem.
Potwierdzam! Mój brygadzista w stoczni twierdził, że "on mu brudnej ręki nie poda" ;P
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 14:09
[autor]
Niby napisałam coś mega oczywistego.

To co napisałaś jest nie tyle oczywiste, co jest oficjalnie powtarzanym w kółko schematem, jak wygląda terapia TS. Tylko, że nie znam nikogo, u kogo tak właśnie by to wyglądało, a znam osoby lata w trakcie leczenia u których wyglada to trochę inaczej. :P

 

Przede wszystkim tego, czego nie lubię, jest takie podkreślane często w tesktach skierowanych do ludzi transseksualnych: dążycie do bycia NORMALNYMI ludźmi i będziecie prowadzić NORMALNE życie, z NORMALNYMI związkami, NORMALNYMI zdarzeniami, a wszystko będzie tak NORMALNIE NORMALNE.

 

Nie wygląda ci to trochę na z jednej strony narzucanie ludziom jakichś schematów, a z drugiej jednak podreślanie że wcale normalni nie jesteśmy, mimo, że powinniśmy?

 

Ponadto wbrew pozorom rzadko zdarza się tak, że temat TS kończy się dla kogoś z momentem zrobienia sobie SRS i dostania dokumentów. W wielu przypadkach wtedy dopiero na serio się zaczyna... :P

zmian: 6, ostatnia: fteroto - 2013.03.22, 14:20
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 14:15
[autor]
fteroto jak zwykle najsensowniejsze wypowiedzi w temacie ;D podpisuję się w 100%
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 15:22
[autor]
freja pisze:
wicki pisze:
emu pisze:
wicki pisze:
Wszystkie tak mocno czujecie się kobietami, a zapytajcie inne kobiety czy mogły by żyć bez pochwy....
Gdybym mogła swobodnie wybrać przed urodzeniem, wolałabym być społecznie kobietą, a cieleśnie człowiekiem bez płci.
Nie chodzi mi o kobiety i mężczyzn aseksualnych... 
Pytam o większość ludzi nie o wyjątki ( chociaż one są bardzo fajną odmianą od tej normalności )
(...)
Mam pytanie biorąc pod uwagę większośc np. społeczeństwa, porównując je, mam brać pod uwagę wyjątki czy też sugerować się większym procentem? 
A jakie to ma znaczenie?
Czy decydując o kolorze ścian w swoim pokoju, będziesz najpierw analizować, jaki procent sąsiadów ma żółty, a jaki zielony czy raczej wybierzesz sobie z wzornika taki, jaki ci pasuje?

No chyba, że nie przymierzasz się do malowania pokoju, tylko do napisania magisterki pt: "Preferencje Polaków odnośnie kolorystyki wnętrz mieszkalnych oraz posiadania pochwy z uwzględnieniem cis kobiet i transseksualistów m/k". Wtedy sugeruję zastosować narzędzia analizy statystycznej: histogram, średnia, mediana, analiza korelacji itp




Czy ty wiesz o czym ja w ogóle mówiłam? 
Bo malowanie mieszkania w porównaniu z tym o czym mówłam jest kaszką z mleczkiem....
Na pewno większość kobiet nie wyobraża sobie życia bez swojej pochwy jak i większość mężczyzn nie wyboraża sobie życia bez penisa... 
Wzięłam pod uwagę większość, a nie niewielki ( bądź wielki jak zaraz mi napiszecie) procent wyjątków. B
Z resztą ja kończę już ten temat bo widać, że o kwiestii związanej z SRS można tutaj rozmawiać w nieskończoność. 
Mogę milion razy powtarzać, że czuję się dobrze sama ze sobą, ale zabieg SRS pomoże poczuć mi się jeszcze lepiej. 
Milion razy będę tutaj powtarzać, że ten zabieg w moim przypadku to końcowy etap i zmieni wiele spraw i po nim nie będzie tak samo tylko JESZCZE LEPIEJ a ja sama nie będę doszukiwać się innych wad czy też zabieg ten nie wywoła u mnie żadnych frustracji. Niby po co? Chcę mieć pochwę i to wszystko. 
Kurde wy wszyscy znacie mnie lepiej niż ja sama siebie xD 
Jedyną frustracją jaką mam i będę miała to ta, że mam penisa... Nie lubię go i kiedy stanę się pełnoprawną kobietą to pozbędę się tego narządu. 
Powtarzam już setny raz, że robię to dla siebie. Ja mam czuć się bardziej pewna bo kłopotliwym będzie ukrywanie penisa między nogami. 
Uważam całą swoją płeć fizyczną, za nie moje ciało, a w część ciała wchodzi penis i uważam, że to nie mój penis. 
Bo dyzmorfia płci to nie tylko wiąże się z psychiką, ale ze wszystkimi aspektami które cechują płeć fizyczną.. 
Ja chcę mieć tylko kobiecy narząd płciowy i proszę nie powtarzajcie mi, że nie będzie on taki jak u biologicznej kobiety, bo WIEM TO i jestem tego w pełni świadoma. 
Nikt mnie nie zmusi żebym myślała inaczej i nie pomogą mi gadki typu: To i tak nic nie zmieni, będziesz sfrustrowana, kobietą trzeba się czuć... 
Czuję się kobietą, ale nie kompletną! Tyle czy to takie trudne do pojęcia? 
Biologiczne kobiety nie czują się kobietami bo mają np. za małe piersi.. One im przeszkadzają i taka kobieta nie może normalnie funkcjonować. Każda z takich kobiet się starała, ale żadni psycholodzy ani nikt inny nie pomógł wyzbyć się jej kompleksu. 
Wtedy taka kobieta robi wszystko by zmienić ten "defekt" udaje się do chirurga plastycznego na powiększenie piersi. Nie pomogą rozmowy o tym, że kobietą trzeba się czuć i trzeba czuć się dobrze we własnym ciele..... Nie będzie się tak czuła bo przeszkadzają jej małe piersi bądź duży nos! 
A ja chcę tylko pochwy.... 
Powiększanie piersi jak i SRS to zabiegi plastyczne... 
Kto chce kogo stać to robi. 
Lecz operacji plastycznych i operacji zmiany płci nie wymyślono tylko po to by pacjentka dobrze wyglądała, takie zabiegi mają na celu pozbycia się problemu- kompleksu, który nam przeszkadza, a przekłada się na relacje między ludźmi. Wstydzimy się tak? Boimi się otworzyć itp. 
Czy kiedy jakaś kobieta pomniejszy sobie nos to jest sfrustrowana? Ktoś uważa, że to w ogóle nie potrzebne? 
Nie ona czuje się w pełni usatysfakcjonowana i cieszy się, że w końcu nie będzie musiała patzeć na swój długi nos bądź małe piersi. 
Ja nie chcę powiększania piersi, ani zminiejszania nosa tylko chcę mieć to co powinnam mieć! 
Czy to takie złe? 
Tak jak już mówiłam ( i znowu tu się powtarzam) 
Kwestia SRS i innych zabiegów są indywidualną sprawą każdego człowieka a zależy ona od tego jak patrzymy na siebie, jak się ze sobą czujemy i coś nam się mocno podoba czy nie. 
Są kobiety z małymi piersiami i ludzie z dużymi nosami mimo to nie uważają, że potrzebują jakiś tam operacji. Uważają, że ich nos czy kobiece piersi są w pożądku i nie potrzeby ingerencji chirurgicznej. 
Inni nie chcą skracać nosów inni znowu bardzo tego pragną.
Inne kobiety tutaj uważają, że nie jest im potrzebne SRS i mogą bez problemu żyć z penisem między nogami a inne znowu robią sobie SRS bo bardzo mocno chcą pozbyć się penisa, który przecież jest cechą osobników płci męskiej... 
Nie potrzebuje przypominacza o  tym, że byłam facetem. Nigdy nie wyrzucę tego okresu z głowy, nigdy się go nie pozbędę, ale na miłość nie chcę stale tam zerkać i wiedzieć, że mam coś co należy do faceta. Nie chce przypomnienia w formie " Halo Wiki Wiki kochana popatrz na dół.... Masz jaja! Więc się pilnuj.. Jesteś niekompletna" 

Uwżam, że moje powody są wystarczające. 
Chcę SRS by nie tylko by dopasować się do płci przeżywanej co usunięcia czegoś czego u siebie nienawidze i zmienie na to czego pragnę. 
Nawet jak znajdę sobie faceta, któremu nie będzie przeszkadzać to, że mam penisa to mimo tego że bardzo bym go kochała to i tak zrobie swoje. DLA SIEBIE! Nic i nikt nie wybije mi tego z głowy i będę ciężko pracować na to by spełnić swoje II marzenie... bo I-wszym marzeniem jest by stać się pełnoprawną kobietą i żyć już po swojemu, nie ukrywając swojej kobiecości.
Dlaczego kobiety powiększające sobie piersi i operujące nos i poddawające się innym operacją plastycznym są bardziej rozumiane i tłumaczone niż ktoś kto chce usunąć coś nienależącego do niego. 
Widzę, że zetknęłam się tutaj z przeciwnikami SRS... 
Nie zamierzam do końca życia żyć z penisem... Na rok dwa góra trzy bym wytrzymała potem zaczęłabym się czuć coraz gorzej. 
Chcę być sobą, skoro czuję się kobietą to czuje się nią wszędzie i chcę się nią czuć tam na dole.
Tyle 

PS: Jeżeli  chodzi o miłość, to wolę już komuś wyznać to że byłam facetem niż wyznać to, że mam penisa między nogami
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 15:32
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 16:44
[autor]

Nie unoś się tak, nikt ci nie zabrania robić czegokolwiek - tylko tłumaczyłam ci czemu niektórzy tego nie robią. Nie wszystkim zależy na tym aż tak bardzo, niektórzy czują się już dostatecznie szczęśliwi bez tej operacji i nie chce im się wydawać dziesiątek tys. zł na coś, co tak dużo im wcale nie da.

 

Ale jeśli masz takie marzenie to je spełniaj, nikt tobie tego nie broni przecież.

 

Na pewno większość kobiet nie wyobraża sobie życia bez swojej pochwy jak i większość mężczyzn nie wyboraża sobie życia bez penisa...

A po co ludziom do-życia penis lub pochwa? Nie wiem, zakupy nimi robią? Zresztą, z tego co mi wiadomo, to właśnie wiekszość przeciętnych ludzi zupełnie nie rozumie obsesji osób TS na punkcie płci i ich ciała, i nie rozumie bardziej tego, jak można nie akceptować zdrowego ciała...

zmian: 4, ostatnia: fteroto - 2013.03.22, 16:48
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 17:31
[autor]
Wicky masz gg?:D
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 17:36
[autor]
wicki pisze:
Czy ty wiesz o czym ja w ogóle mówiłam?
Pomyślmy:
- parę razy w życiu malowałam mieszkanie,
- jestem ts m/k i do pracy od jakichś 2-3 lat napędza mnie myśl o SRS (chociaż FFS chyba bardziej).
Tak, myślę, że wiem, o czym mówiłaś :)

wicki pisze:
Bo malowanie mieszkania w porównaniu z tym o czym mówłam jest kaszką z mleczkiem....
Zatem tym bardziej nie ma tu co się oglądać na opinie i wybory innych i liczyć to w procentach, tylko samemu wybierać, co nam najlepiej pasuje.

wicki pisze:
Mogę milion razy powtarzać, że czuję się dobrze sama ze sobą, ale zabieg SRS pomoże poczuć mi się jeszcze lepiej.
(...)
Powtarzam już setny raz, że robię to dla siebie. Ja mam czuć się bardziej pewna bo kłopotliwym będzie ukrywanie penisa między nogami.
I super. O to w tym chodzi: każdemu według jego potrzeb :)

wicki pisze:
Nikt mnie nie zmusi żebym myślała inaczej i nie pomogą mi gadki typu: To i tak nic nie zmieni, będziesz sfrustrowana, kobietą trzeba się czuć...
Czuję się kobietą, ale nie kompletną! Tyle czy to takie trudne do pojęcia?  
Nikt ci tutaj nie sugerował, że nie uważa cię za prawdziwą kobietę.

wicki pisze:
Lecz operacji plastycznych i operacji zmiany płci nie wymyślono tylko po to by pacjentka dobrze wyglądała, takie zabiegi mają na celu pozbycia się problemu- kompleksu, który nam przeszkadza, a przekłada się na relacje między ludźmi. Wstydzimy się tak? Boimi się otworzyć itp.
A tu powtórzę, co pisał ktoś przede mną: SRS rozwiązuje tylko problem tego co mamy między nogami i jego pochodnych: seks, plaża, basen itp.
Znam osoby przed SRS, które nie mają problemów w relacjach z innymi wyjąwszy właśnie sprawy łóżkowe, bo nikt oprócz najbliższych z najbliższych w majtki nam przecież nie zagląda.

wicki pisze:
Ja nie chcę powiększania piersi, ani zminiejszania nosa tylko chcę mieć to co powinnam mieć! 
Czy to takie złe?
Ktoś mówił, że to jest złe? Większość z nas przecież do tego właśnie dąży :)

wicki pisze:
Widzę, że zetknęłam się tutaj z przeciwnikami SRS..
Raczej z ludźmi (przynajmniej niektórymi) po SRS, którzy uważają go za ważny etap w swoim życiu, ale nie sposób na rozwiązanie wszystkich swoich problemów.

---------------
A tak generalnie: to chyba przyzwyczaiłaś się do tego, że w rozmowach ze wszystkim dookoła, musisz stale bronić swojego stanowiska i uzasadniać sensowność swoich wyborów. Tutaj jednak jesteś wśród swoich, którzy (w większości) chcą tego samego co ty, a nawet jak sami nie chcą, to rozumieją, że można chcieć. Zatem luzik - nas nie musisz przekonywać
zmian: 1, ostatnia: freja - 2013.03.22, 17:39
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 18:21
[autor]
fteroto pisze:

Nie unoś się tak, nikt ci nie zabrania robić czegokolwiek - tylko tłumaczyłam ci czemu niektórzy tego nie robią. Nie wszystkim zależy na tym aż tak bardzo, niektórzy czują się już dostatecznie szczęśliwi bez tej operacji i nie chce im się wydawać dziesiątek tys. zł na coś, co tak dużo im wcale nie da.

 

Ale jeśli masz takie marzenie to je spełniaj, nikt tobie tego nie broni przecież.

 

Na pewno większość kobiet nie wyobraża sobie życia bez swojej pochwy jak i większość mężczyzn nie wyboraża sobie życia bez penisa...

A po co ludziom do-życia penis lub pochwa? Nie wiem, zakupy nimi robią? Zresztą, z tego co mi wiadomo, to właśnie wiekszość przeciętnych ludzi zupełnie nie rozumie obsesji osób TS na punkcie płci i ich ciała, i nie rozumie bardziej tego, jak można nie akceptować zdrowego ciała...


Myślisz, że ja jestem bogatą pipą, która nic innego tylko czeka na ten dzień i zaciera rączki? xD
Jestem goła i wesoła, ale nie będzie tak zawsze. Będę na to ciężko pracować z uśmiechem nawet jak zapomne co  to sen . Akceptuję swoje ciało tylko nie akceptuje tego co mam na dole, tak jak ludzie nie akceptują swoich nosów czy innej części ciała. 
Biologicznym mężczyzną i kobietą (penis i pochwa) potrzebne jest do "rozmnażania" się xD 
Wiem błache wytłumaczenie, ale gdyby nie te narządy nas by nie było. 
Moja pochwa ma sprawić, że poczuję się lepiej i będę lepiej się czuła ( lepiej to znaczy więcej niż dobrze, bo jest dobrze a może być lepiej)

Mówiłam już, że nie mam nic przeciwko ludziom którzy uważają, że nie potrzebują wydawać dziesiątki złotych na SRS. 
Nie wykłócam się z Wami, żebyście myśleli jak ja i nie wmawiam wam różnych rzeczy takich jam mi tu wmawiają, że to i tak nie wiele zmieni.... 
Szanuję wybory każdego człowieka. Nie muszę z nimi zgadzać, ale mogę szanować i nie wciskać na hama takiemu człowiekowi swojego poglądu. 
Każdy ma swoje zdanie, a i ja mam swoje i je wyraziłam... 
Jestem z Wami szczera, a niektórzy myślą, że chce się dopasowywać do "wytycznych" społeczeństwa, że gonię za biologiczną kobietą bo chce być taka jak ona, a to przecież nie prawda :)


Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 18:37
[autor]
Piszę po raz trzeci, WICKY masz GIE GIE? :D
Re: [usuniety] 2013.03.22, 19:15
[autor]
Wicki
Napisz czy masz gg, bo nam Duzami nie da żyć!!!?
zmian: 1, ostatnia: julita_borowska - 2013.03.22, 19:16
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 19:36
[autor]
wicki pisze:
Jestem z Wami szczera, a niektórzy myślą, że chce się dopasowywać do "wytycznych" społeczeństwa, że gonię za biologiczną kobietą bo chce być taka jak ona, a to przecież nie prawda :)
Prawda jest taka, że wszystkie za czymś tutaj gonimy - każda za swoją koncepcją szczęścia.
Można rzec "kobieta nie jedno ma imię" :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 19:39
[autor]
fteroto pisze:
Na pewno większość kobiet nie wyobraża sobie życia bez swojej pochwy jak i większość mężczyzn nie wyboraża sobie życia bez penisa...

A po co ludziom do-życia penis lub pochwa? Nie wiem, zakupy nimi robią?

ROTFL

Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 19:47
[autor]
caprica pisze:
fteroto pisze:
Na pewno większość kobiet nie wyobraża sobie życia bez swojej pochwy jak i większość mężczyzn nie wyboraża sobie życia bez penisa...

A po co ludziom do-życia penis lub pochwa? Nie wiem, zakupy nimi robią?

ROTFL

 „Maksymalna dogodność [narzędzi – przyp. Wrona] zachodzi wtedy, gdy ich używanie jest przez nas niezauważane, tak jak nie zauważane jest przez nas na ogół stawianie kroków. Takie narzędzie, które jest maksymalnie dogodne, którym się sprawnie posługujemy, stanowi przedłużenie naszego ciała”

-Karolina M. Cern, Przestrzeń zrazu i zwykle, w Subiektywność a świadomość.

„Zatroskanie może napotkać najbliższy poręczny byt jako niestosowalny, nieprzysposobiony do danego zastosowania. Narzędzie pracy okazuje się uszkodzone, materiał nieodpowiedni. Narzędzie jednak jest w każdym przypadku poręczne. Niestosowalności zaś nie odkrywa ustalenie własności przez oglądanie, lecz przegląd obchodzenia się z nim w użytkowaniu”

(...) Im bardziej natrętna jest potrzeba czegoś, czego brak, im wyraźniej stwierdzamy nieporęczność tego czegoś, tym bardziej natrętne staje się owo coś poręcznego i wręcz zdaje się tracić charakter poręczności. Odsłania się ono jako coś już tylko obecnego, czego bez tego, czego brak, nie można ruszyć z miejsca.

(...) 

- M. Heidegger, Bycie i czas




Zatem jakie jeszcze pomysły?


fteroto pisze:

Zresztą, z tego co mi wiadomo, to właśnie wiekszość przeciętnych ludzi zupełnie nie rozumie obsesji osób TS na punkcie płci i ich ciała, i nie rozumie bardziej tego, jak można nie akceptować zdrowego ciała...

Bo ich ciała - w sensie Heideggerowskim - są maksymalnie dogodne ze wzgędu na ich "ze względu na co" - rozumieją siebie doskonale.

„Rozumieć, w najbardziej pierwotnym sensie, oznacza wiedzieć, jak się posługiwać narzędziami, i nie jest to wiedza propozycjonalna, lecz zorganizowana przez istotną cechę egzystencji człowieka, jaką jest funkcjonalne-ukierunkowanie-na-cel (heideggerowskie ze-względu-na-co Dasein)”

- M. Błaszak, Ja – analiza reprezentacyjna, w Subiektywność a świadomość,

Obchodząc się ze światem objętym zatroskaniem, możemy coś nieporęcznego napotkać nie tylko w sensie czegoś niestosowalnego albo po prostu brakującego, lecz jako coś nieporęcznego czego właśnie nie brakuje i nie jest niestosowalne, lecz »stoi na drodze« (...) zatroskania. Coś, ku czemu zatroskanie nie może się zwrócić, na co ono »nie ma czasu«, jest nieporęczne w sensie czegoś, co tu-nie-należy, co niezałatwione (...) Poprzez tę uporczywość w nowy sposób daje o sobie znać obecność czegoś poręcznego: jako bycie czegoś, co ciągle jeszcze leży przed nami i domaga się załatwienia"

- M. Heidegger Bycie i czas.

zmian: 7, ostatnia: wronowata - 2013.03.22, 20:40
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 20:00
[autor]
duzami pisze:
Piszę po raz trzeci, WICKY masz GIE GIE? :D
Mam GG, ale nie podaję go sobie od tak :) 
Mają je najbliżsi 
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 20:01
[autor]
31978856 napisz do mnie wicky, mam sprawe, prosze Cie, odezwij sie:)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 20:52
[autor]
freja pisze:
wicki pisze:
Czy ty wiesz o czym ja w ogóle mówiłam?
Pomyślmy:
- parę razy w życiu malowałam mieszkanie,
- jestem ts m/k i do pracy od jakichś 2-3 lat napędza mnie myśl o SRS (chociaż FFS chyba bardziej).
Tak, myślę, że wiem, o czym mówiłaś :)
Tak ja na saaamym początku jeszcze przed terapią myślałam o FFS, ale jak dowiedziałam się ile to w pzybliżeniu kosztuje i gdzie to trzeba wykonać to byłam w szoku i klnęłam na nasz kraj ponieważ nie można w Polsce wykonać takiego sabiego, na taką skalę na jaką wykonuje się to w Chcago. 
Mam wysokie czoło a na środku wąwóż ( tak czasami mówię w żartach xD )
Mam niezgrabny nos. Tata miał twardą rękę.. Kiedy nie mogłam już zjeść zupy to mnie w niej podtapiał ile razy krew leciała mi z nosa, a takie podtapianie nazywał tałchami. 
Nos również przysworzył mi wiele przykrości bo wielu z moich równieśników się z niego naśmiewało. Nabawiłam się tych kompleksów nie z samej siebie tylko przez ludzi, którzy stale mi go krytykowali. Zaczęłam potem sama myśleć, że coś jest z moim nosem nie tak i był mi uciążeniem.... Na jakiś czas udaje mi się zwalczyć ten kompleks aż całkiem niedawno moja najlepsza przyjaciółka kiedy była u mnie to powiedziała sobie tak całkiem swobodnie przy mojej mamie " No ja jak bym była na twoim miejscu to odkładała bym kasę i z operowałabym sobie nos" uśmiałam się bo nie wiedziałam jak mam się zachować. Moja mama była w szoku choć uwielbiała moją przyjaciółkę. Zawsze kiedy dochodziło do kłótni to najżeżdżała na mój nos i orientacje. W styczniu powiedziała " Chcesz mieć fajnego faceta? To uzbieraj sobie trochę kasy i zrób operację plastyczną nosa i ładnie się ubieraj" Szmata... Przyjaciółka, a znałyśmy się lat i tyle lat razem w szkole i tyle przygód i przeżyć! Już się z nią nie przyjaźnię! 
No i znowu przyszedł czas kiedy zaczęłam myśleć o nosie... 
Lecz teraz jak spojrzę na stare zdjęcia, a te obecne to widzę ogromną zmianę. Teraz czuję się świetnie. Tak jak już mówiłam, musiałabym stać się milionerką by sobie myśleć o różnych zabiegach xD Jest to drogie! Przewartościowałam swoje priorytety i skupiam się na tym na czym mi zależy najbardziej. 
Kiedy już zrobię sobie SRS to wtedy może, ale to na prawdę może zastanwowię się nad jakąś korektą nosa. 
Pokonałam swoje kompleksy. Czoło można zakryć a nos nie jest aż taki zły. Tyle gwiazd show-biznesu mają duże nosy no. Sarah Jessika Parker... Ma oblrzymi nos ( gorszy od mojego) ona ma kasę i nic z nim nie robi, to dlaczgo ja mam coś robić? 
Kwestię nosa uważam za coś co właśnie znajdowałoby się na końcu listy. Z tym nosem mogę żyć, ale nie mogę z penisem. 
Po za tym rozmyślałam nad tym czy jak już się zdecyzuję to czy by nie zrobić sobie "prowizorycznego" FFS w Polsce... Można sobie wybrać co się nam nie podoba... zmniejszyć płat czołowy i przesunąć linię włosów potem, można wziąć się za nos i zrobić sobie własne FFS etapami... Może to wyszło by taniej. 
Po za tym lubię swój typ urody i nie chciała bym się za bardzo go pozbywać, a boje się że po FFS nie poznam siebie xD A chcę wyglądać jak ja a, nie jak nie ja



wicki pisze:
Bo malowanie mieszkania w porównaniu z tym o czym mówłam jest kaszką z mleczkiem....
Zatem tym bardziej nie ma tu co się oglądać na opinie i wybory innych i liczyć to w procentach, tylko samemu wybierać, co nam najlepiej pasuje.
Liczyłam w procentach ponieważ wiele się tu mówi o czuciu się jak prawdziwe kobiety.
To czym jest tak na prawdę prawdziwa kobieta? 
Dla mnie to taka kobieta full service xD z pochwą.
Chcę się czuć wszędzie jak kobieta. Przecież dla mnie czuć się jak mega  prawdziwa kobieta to czuć się jak ktoś kto ma to coś tam na dole. Dlatego powiedziałam że większość prawdziwych kobiet jakimi się czujemy ( dotyczy to też mężczyzn) nie wyobrażała by sobie życia bez ich narządów płciowych.
SRS najlepiej mi pasuję i robię to dla siebie nie dla innych. Zawszę robię po swojemu. 


wicki pisze:
Nikt mnie nie zmusi żebym myślała inaczej i nie pomogą mi gadki typu: To i tak nic nie zmieni, będziesz sfrustrowana, kobietą trzeba się czuć...
Czuję się kobietą, ale nie kompletną! Tyle czy to takie trudne do pojęcia?  
Nikt ci tutaj nie sugerował, że nie uważa cię za prawdziwą kobietę.
Nie mówię tutaj o sobie lecz o tych które w odezwie na moją odpowiedź odnośnie związków zareagowały dość pretensjonalnie. 
To że nie chcę SRS i uważam, że tego nie potrzebuję sprawia, że nie jestem prawdziwą kobietą? I wiesz... Wielkie oburzenie. Tak jak bym oceniała te dziewczyny które nie chcą SRS. Ja wyraziłam swoje zdanie i nie chciałam urazić nikogo. Ja tylko mówiłam  o swoim stosunku co do tych spraw a nie wypowiadałam się za innych.
wicki pisze:
Lecz operacji plastycznych i operacji zmiany płci nie wymyślono tylko po to by pacjentka dobrze wyglądała, takie zabiegi mają na celu pozbycia się problemu- kompleksu, który nam przeszkadza, a przekłada się na relacje między ludźmi. Wstydzimy się tak? Boimi się otworzyć itp.
A tu powtórzę, co pisał ktoś przede mną: SRS rozwiązuje tylko problem tego co mamy między nogami i jego pochodnych: seks, plaża, basen itp.
Znam osoby przed SRS, które nie mają problemów w relacjach z innymi wyjąwszy właśnie sprawy łóżkowe, bo nikt oprócz najbliższych z najbliższych w majtki nam przecież nie zagląda.
I właśnie ja chcę rozwiązać ten problem między nogami. Dlatego uważam, że zabieg ten wiele zmieni ponieważ usunie problem, który mnie trapi. 
Ja nie mam problemów w relacjach z innymi. Jestem dość otwarta i ludzie zazwyczaj jak mnie poznają to mnie lubią, mówiąc o relacjach miałam na myśli te bidulki z dużymi nosami i małymi piersiami. Ich kompleksy je hamują i sprawiają, że są naprawdę zakompleksione i trudno jest im normalnie funkcjonować. Ukrywać można wszystko, ale przed samym sobą niczego nie ukryjesz. 
A jeżeli już chodzi o sprawy łóżkowe to powiem jedno. PODZIWIAM takie osoby ponieważ, ja nie dała bym rady. Nawet jakby komuś nie przeszkadzało to, że mam penis i nawet jakby taki facet chciał się nim "pobawić" to nie pozwoliłabym na to! Czułabym się niesfojo, źle, czułabym się skrępowana. Ja po prostubym tak nie mogła. Nie mogłabym też paradować po basenie i innych miejscach gdzie trzeba się rozebrać z myślą, ze świadomością  że mam penisa. Bałabym się że ktoś zauważy, coś zacznie podejrzewać. Wtedy radość z tak prostej rzeczy jak pływanie znikła by bo nie mogłabym się wyluzować. 
Nie robię sobie SRS z myślą żeby wszystkim wszem i wobec pokazywać moją waginę czy dawać się macać przez innych lub zaglądać mi w majty xD Nikt obcy nie zagląda mi w majty, ale ja zaglądam a SRS ma poprawić komfort życia :)

wicki pisze:
Ja nie chcę powiększania piersi, ani zminiejszania nosa tylko chcę mieć to co powinnam mieć! 
Czy to takie złe?
Ktoś mówił, że to jest złe? Większość z nas przecież do tego właśnie dąży :)
Na piersi nie mogę narzekać, nos jest jaki jest ( są gorsze). Mam ładne piersi i kocham je w sobie mimo iż nie są proste a to przez to że kiedy szybko rosłam to zdeformowała mi się klatka piersiowa i prawa strona odstawała od lewej. Też się często z tego nabijali w podstawówce i mówili, że mama karmiła mnie bagietą i że ta bagieta utknęła mi i dlatego mam takie odstające miejsce na klatce piersiowej. Miałam na nią operację i kompleks zniknął! 
Nie jest idealnie prosta a blizna sprawia, że czasem aż patrzeć nie mogę, ale i tak to nie jest ważne bo klatka jest o 70/80% prostrza niż była przed operacją. Tak samo będzie z SRS.. Po nim też już pozbędę się problemu. 
Większość jakoś do tego dąży, a ja nadal muszę bronic swoich wypowiedzi xD
wicki pisze:
Widzę, że zetknęłam się tutaj z przeciwnikami SRS..
Raczej z ludźmi (przynajmniej niektórymi) po SRS, którzy uważają go za ważny etap w swoim życiu, ale nie sposób na rozwiązanie wszystkich swoich problemów.

---------------
A tak generalnie: to chyba przyzwyczaiłaś się do tego, że w rozmowach ze wszystkim dookoła, musisz stale bronić swojego stanowiska i uzasadniać sensowność swoich wyborów. Tutaj jednak jesteś wśród swoich, którzy (w większości) chcą tego samego co ty, a nawet jak sami nie chcą, to rozumieją, że można chcieć. Zatem luzik - nas nie musisz przekonywać
SRS nie jest lekasrtwem na wszystko, ale jest lekiem na mój jedyny problem. 
Wiem, że SRS nie rązwiąże wszystkich naszych problemów? Nie powiedziałam że tak! 
Jest wiele problemów z któymi musimy sobie radzić same. Musimy walczyć i być silnymi i po upadku wstać z dumną i iść dalej i na każdym błędzie się uczyć.
Wiele przeżyłam tak jak pewnie wiele z was. Jestem świadoma wszystkich rzeczy, plusów i minusów, komplikacji, ryzyka itp. Jestem tego świadoma i mimo to chcę się podjąć tej walki.
Problemów nie idzie przewidzieć i nie ma na nich lekasrtwa. Jedynym lekiem jest nasze odpowiedzialne działanie.
Nie powiedziałam, że SRS rozwiązuje wszystko bo przecież za leki i wizyty trzeba płacić, trzeba pracować, jak będzie w Paryżu? Czy znajdę tam pracę? Czy coś odłożę? A ile z tym będzie zachodu, męczenia się i łez, ale jestem gotowa!  

Dziękuję Freju :*****

Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 21:23
[autor]
Jeju co za paskudny tworek! Używaj cytatów tylko jak ich umiesz używać. Oczy bolą. I to tylko po to, aby napisać to co było w kilku innych postach.

Interesująco brzmią Twoje zapewnienia, że nie potępiasz osób TS, które nie robią sobie SRS, ale po prostu Ty go byś chciała, w perspektywie tych stale przewijających się określeń na osoby po SRSie: pełnoprawna, prawdziwa, w pełni, pełnosprawna. Pokazuje to pomiędzy wierszami co myślisz o dziewczynach bez SRS. Bo w tych wypowiedziach SRS jest cechą prawdziwej, pełnej, pełnoprawnej jakoś jedynie kobiety. Czy k//m bez trójki też nie jest prawdziwym, pełnoprawnym, w pełni mężczyzną? Ciekawe czy penis byłby dla m/k, aż takim problemem jakby nie był tak silnym i ważnym symbolem w naszej kulturze.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 21:42
[autor]
Autumn, daj spokój, niech sobie zrobi ten SRS na który ma taki pęd, że zupełnie nie dostrzega  innych kwestii. Motywacji tylko pozazdrościć, ale co gdy okaże się że cel jest osiągnięty i klapki z oczu spadną...?
zmian: 1, ostatnia: fteroto - 2013.03.22, 21:43
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 21:46
[autor]
Depresja. Bo już życiowy cel osiągnięty, wszystko na tip top... i narastająca frustracja, że całą uwagę i sens życia poświęcała pracy na SRS a po tym wszystkim okaże się... że wszystko jest po staremu. Nie chce być złym prorokiem, ale przy takim nastawieniu to chyba nieuniknione.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 21:52
[autor]
autumn pisze:
Jeju co za paskudny tworek! Używaj cytatów tylko jak ich umiesz używać. Oczy bolą. I to tylko po to, aby napisać to co było w kilku innych postach.

Interesująco brzmią Twoje zapewnienia, że nie potępiasz osób TS, które nie robią sobie SRS, ale po prostu Ty go byś chciała, w perspektywie tych stale przewijających się określeń na osoby po SRSie: pełnoprawna, prawdziwa, w pełni, pełnosprawna. Pokazuje to pomiędzy wierszami co myślisz o dziewczynach bez SRS. Bo w tych wypowiedziach SRS jest cechą prawdziwej, pełnej, pełnoprawnej jakoś jedynie kobiety. Czy k//m bez trójki też nie jest prawdziwym, pełnoprawnym, w pełni mężczyzną? Ciekawe czy penis byłby dla m/k, aż takim problemem jakby nie był tak silnym i ważnym symbolem w naszej kulturze.
No i widzisz Freju o czym ja mówię? xD 
Znowu to samo. Jestem i nie umiem się tak umiejętnie posługiwać tymi cytatkami... 
Jak widać znowu muszę się powtarzać! 
Autumn nie rozumiesz. 
Nie tępie tych, które nie chcą robić sobie SRS :/ 
Wcześniej pisałam, że nie interesuje mnie to czy ktoś jest przed terapią, w trakcie, przed SRS czy po... Dla mnie wszystkie są tu kobietami i mężczyznami. 
A to czy ktoś sobie robi SRS czy nie to jego idywidualna sprawa!!! Nie mieszam się do tego i szanuję wybór każdej i każdego z was.. 
Ile razy do cholery mam mówić, że mówię tutaj o sobie?? 
Patrzę na każdego normalnie! Beż żadnych wyrzutów ani pogardy... Widocznie z pomiędzy tych wierszy nie pokazuje się nic co ja bym chciała ukryć!
I co ty mi tu wyjeżdżasz z zapewnieniami o nie tępieniu osób TS co nie chcą sobie robić SRS?
Ja tu niczego nie zapewniam tylko powtarzałam, że szanuję ich zdanie i jak czują się dobrze bez SRS do okej!
Mówiłam o sobie... Dla mnie jest to SRS to mi ten zabieg ma pomóc lepiej się poczuć! Nie narzucam nikomu mojej woli ani zdania.... 
Czy ja mówię coś w rodzaju... 
Dziewczyny!! Zróbcie sobie SRS! Macie sobie je zrobić bo inaczej nie będziecie prawdziwymi kobietami i nic tego nie zmieni! Tępie rzygam wami i najchętniej sama bym wam ucięła penisy i sama zrobiła to SRS? 
Bo gdybym tak powiedziała to rzeczywiście ty i paru innych mają powody by pisać to co piszą teraz i to co piszesz teraz ty. 
Ja tu powiedziałam tylko o sobie o tym jak ja patrzę NA SIEBIE nie na ciebie, czy Freje czy Moniczke czy inne dziewczyny jak na innych chłopaków! 
To ja uważam, że w stosunku do mnie samej SRS sprawi że to ja, nie ty nie Freja nie Moniczka mam się poczuć jak kompleta kobieta! Kompletna tam na dole! 
Chodzi tu o moje majtki i mój interes a do waszych się nie wtrącam. 
Wy same jak i wy sami wiecie bardzo dobrze czego wam trzeba, a ja nie chcę mądrzyć się tym, że SAMA WIEM CO JEST DLA WAS NAJLEPSZE! 
To jak ja patrzę się na samą siebie nie oznacza tego, że patrzę się tak samo na innych... 
Ja na siebie patrzę w zupełnie inny sposób a nieżeli patrzyłabym na ciebie czy inne kobiety ts jak i mężczyzn. 
Kurde to jest takie trudne do pojęcia, że mówiłam o sobie nie o was? 
Nie mówiłam, że uważam tych co nie chcą SRS za nieprawdziwe kobiety, że nimi nie jesteście, że jesteście bezwartościowe? Nie nie nie! 
Ja tu wyraziłam zdanie jakie mam ja o sobie i co ja o tym myślę biorąc pod uwagę siebie! 
Bo to ja zmieniam płeć i to ja jestem mną, to ja tu teraz siedzę i piszę... 

 

zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 22:37
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 21:59
[autor]
Ja widzę, że ty nadal nie rozumiesz o czym my mówimy, jesteś tak sfokusowana na jednym temacie (robienia/nie robienia SRS) że nic innego do ciebie nie trafia. 
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:04
[autor]
fteroto pisze:
Autumn, daj spokój, niech sobie zrobi ten SRS na który ma taki pęd, że zupełnie nie dostrzega  innych kwestii. Motywacji tylko pozazdrościć, ale co gdy okaże się że cel jest osiągnięty i klapki z oczu spadną...?

Mam pęd do tego by stać się tym kim się czuję!  Nie róbcie ze mnie idiotki... 
Dostrzegam inne kwestie... 
Wspominałam że SRS jest moim drugim marzeniem zaraz po marzeniu o tym by wstawić się w sądzie i zmeinić papiery! 
Rozumiecie wy to? 
Mam pęd by się zmienić bo za długo nie byłam sobą! 
Klapek na oczach nie mam żadnych więc nie ma co mi spaść! Jeżeli iluś tam kobietą po SRS spadły klapki z oczu to nie znaczy, że mi mają spaść! 
Mam pęd by w końcu być sobą i motywację do tego by to zmienić!
SRS to będzie etap końcowy dzięki któremu poczuje się jeszcze lepiej. Będzie to zwięczenie mojej walki! 
Przestańcie o mnie mówić w ten sposób. Nigdy prze nigdy nie wmówicie mi do głowy, że po SRS spadną mi jakieś klapki. 
Ja jestem świadoma tego, że wielu z was ma inny pogląd na te sprawy... Wy widocznie nie jesteście świadome mojego poglądu ( a mój pogląd dotyczy mnie samej nie WAS) 
Macie zamiar mi teraz dowalać z każdej strony? 
jesteś idiotką
patrzysz na ts które nie chcą SRS jak na nie prawdziwe kobiety
płytka lala
ZRÓB SOBIE TEN SRS i kij ci w oko ale zobaczysz spadną ci klapki z oczu.... 
Złe masz myślenie 
ple ple ple ple 
Moje myślenie to moje myślenie, mój pogląd i to jak patrzę na siebie to moja sprawa. 
To że mam cel który różni się od waszych oznacza że jestem jakaś inna? 
Nie musicie podzielać mojego zdania, ale mogłybyście/ moglibyście je uszanować. 
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:08
[autor]
Używany język, jest jednoznacznym wykładnikiem poglądów jakie wyraża człowiek. Wychodzi to pomiędzy wierszami. Skoro mówisz o sobie i tak miło nie potępiasz osób bez SRS to zastanówmy się logicznie. Skąd określenie, aby być prawdziwą kobietą musisz mieć pochwę. Aby być kobietą w pełni musisz być po SRS. Aby być kobietą pełnoprawną nie możesz mieć penisa. Pisząc takie coś sugerujesz, że w Twoim mniemaniu pełnia bycia kobietą, prawdziwość czy pełnoprawność to obecność konkretnego organu. Czym różni się to podejście od podejścia obrońców moralności dla których prawdziwą, pełną, pełnoprawną kobietą jest tylko ta z XX i taka, która urodziła się z odpowiednimi genitaliami. A różni się to tym, że Twój zbiór prawdziwych, pełnych i pełnoprawnych kobiet obejmuje też Ciebie? Nie potępiasz osób bez SRS, ale nie uznajesz ich za osoby pełnoprawne, pełne i prawdziwe? Jeśli nie to przepraszam, ale warto abyś zastanowiła się nad tym co piszesz. To i nauczyła się czytać z zrozumieniem. Może wtedy przestaniesz też produkować przydługie posty bez składu i powielające swoją treść. Może nawet dojrzejesz? Bo obrazu dojrzałej osoby z Twoich postów raczej nie idzie dostrzec. Na razie mamy dużo wielokropków, wykrzykników i bezładnych ciągów myślowych.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:16
[autor]
safiya pisze:
Depresja. Bo już życiowy cel osiągnięty, wszystko na tip top... i narastająca frustracja, że całą uwagę i sens życia poświęcała pracy na SRS a po tym wszystkim okaże się... że wszystko jest po staremu. Nie chce być złym prorokiem, ale przy takim nastawieniu to chyba nieuniknione.

Safiya a czy mówię, że po SRS wszystko będzie nowe i zajeb***ste?
Wiem, że będzie po staremu, ale przynajmniej będę się czuła bardziej komfortowo sama ze sobą. 
Mój sens życia to, żyć w swojej płci. By żyć po swojemu i w płci jaką się czuję. 
Po SRS uwagę poświęcę na co innego.... Chciałam pojechać na wakacje... Może kogoś poznam? Pójdę kina uzbieram na ładną podróż będę kupowała ładne ubrania... 
Po SRS życie toczy się dalej... lecz to życie dla mnie będzie bardziej komfortowe... 
Powiem sobie Fiuuu!!! Nareszcie! Udało mi się! 
Będę dumna, że udało mi się coś dokonać! 
Nie ma nic na tip top... 
Wymagać to będzie ode mnie dużo wysiłku i pracy. 
Wiem, że nie będę miała tej operacji od zaraz... tylko muszę poczekać i być cierpliwa, a na prawdę mogę znieść wiele w drodze do mety! 
Mam rodzinę i bardzo chciałabym jej pomagać. Chciała bym głupich błachostek których nie udało mi się zdobyć bo nie pozwalały na to pewne sprawy i które jeszcze muszą poczekać... 
Chciała bym mieć zdrowy fajny uśmiech... Tyle przede mną.. Tyle wypadów do kina i na spacery może na imprezy a wszystko to w zupełnej radości. 
Nawet jak nikogo nie znajdę to będę szczęśliwa sama ze sobą! 
Wypad do kina to może wydawać się śmieszne, ale od kąt pracowałam to ani razu nie mogłam sobie pozwolić na kino czy wycieczkę z przyjaciółmi, w góry czy gdzieś tam... 
Pomagałam rodzinie! Jedyną rzecz którą udało mi się osiągnąć i to jeszcze z wielkim trudem ( finanse) to to, że wkońcu postanowiłam zmienić swoje życie a nie tylko ciągle się oszukiwać i starać się być "facetem" 
Teraz moja kolej. Po SRS będę mogła pomyśleć o innych rzeczach, dalekich podróżach. Zawsze chciałam z bratem jego żoną i córeczką wyjechać na wakacje do Egiptu czy Turcji.
Wiele jeszcze przede mną i choćbym miała patrzeć przez pryzmat potu i zmęczenia to będę patrzeć z uśmiechem :) 
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 23:02
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:21
[autor]
Od dawna nie chodzę do kina bo nie byłam zbyt zainteresowana nowymi produkcjami kinowymi, ale nie wiedziałam, że na wejściu bileter każe pokazać zawartość majtek. Kiedyś pracowałam w jednym kinie i sprawdzałam bilety, ale nie było u nas takiej praktyki. Wiele się pozmieniało, oj wiele.

Swoją drogą nie wiem też w czym przeszkadza penis w dalekich podróżach? Upina siedząc w fotelu samolotu?
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:21
[autor]
safiya pisze:
Ja widzę, że ty nadal nie rozumiesz o czym my mówimy, jesteś tak sfokusowana na jednym temacie (robienia/nie robienia SRS) że nic innego do ciebie nie trafia. 

Już dawno bym skończyła temat... Nawet już powiedziałam, ale jak mam przestać gadać o tym SRS jak za każdym razem ktoś wyjedzie mi z tym i będzie uznawał że to płytkie myślenie... 
Zabieg nie potrzebny..... 
Już na prawdę chciałabym zakończyć ten temat, ale zaraz znowu ktoś na mnie wsiada mówiąc 
że nie patrzę na kobiety ts jak na prawdziwe kobiety bo nie są po SRS... 
Totalne bzdóry a ja nie lubię jak ktoś zmienia moje wypowiedzi i formułuje je po swojemu nie bacząc na to, że się myli... 
Już ledwo skończę wyjaśniać o co mi chodzi a tu znowu kolejny post i znowu 
albo oburzenie, albo wielkie proroctwo majów. 
Sama znam siebie najlepiej i wiem czego potrzebuję, to że ktoś miał inne przeżycia i inaczej czuł się po SRS nie znaczy, że ja tak też będę miała... 
Tutaj większość sądzi po sobie a nie sądzi się po sobie... 
Bo każdy człowiek jest inny i każdy na wszystko patrzy inaczej i nie ugnę się.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:34
[autor]
autumn pisze:
Od dawna nie chodzę do kina bo nie byłam zbyt zainteresowana nowymi produkcjami kinowymi, ale nie wiedziałam, że na wejściu bileter każe pokazać zawartość majtek. Kiedyś pracowałam w jednym kinie i sprawdzałam bilety, ale nie było u nas takiej praktyki. Wiele się pozmieniało, oj wiele.

Swoją drogą nie wiem też w czym przeszkadza penis w dalekich podróżach? Upina siedząc w fotelu samolotu?


Hahaha nie no nie mam słów.... Jeden kicz czy zaglądają czy nie! Mam to w dupie! Chcę się czuć swobodnie i lepiej niż dotychczas i czuć się pełnie taką jaką powinnam być! 
Do kina to ja sobie mogłam iść ;/ tylko szkoda mi było na to pieniędzy bo wiedziałam, że bardziej się przydadzą... Zawsze brakowało tych pieniędzy. Nawet jak pracowałam to było lepiej, ale nie do końca dlatego odkładałam kasę bym ja i moja rodzina miała co do jedzenia. Odkładałam pieniądze by mieć na wizyty i na hormony! 
Pomagałam finansowo rodzinie. Raz oddałam całą wypłatę bo rodzina zadłużyła się z prądem... Nie mieliśmy prądu, a że mam młodsze rodzeństwo to nie chciałam pozwolić na to by doświadczali błędów moich rodziców... Zapłaciłam dług! 
Żadko kupowałam sobie ubrania bo żal mi było pieniędzy udawać na samą siebie. Częściej patrzyłam na moją niepłenosprawną matkę i chciałam o nią zadbać! 
Penis nie przeszkadza w podróżach, ale jak miałam pracę to pomagałam rodzinie wyjść z różnych dołków... Uwielbiałam robić duże zakupy tak by był zapas. Sprawiało mi to większą radość niż jak bym miała kupić sobie spodnie czy coś tam innego. 
Teraz też nie ma mowy o podróżach bo będę odkładała ile tylko będę w stanie na zabieg, a leki przecież same się nie kupią. 
Dlatego mówiłam o kinie, o podróżach i imprezach bo wczęśniej nie miałam na to czasu. Praca na 3 zmiany w dodatku szkoła. 
Kiedy osiągnę swoje cele wtedy zacznę realizować inne. 
Aż mi przykro, że tak napisałaś Autumn. Nie znasz mnie ani mojej wcześniejszej sytuacji, a wypowiedziałaś się tak, że wolę się powstrzymać....
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 22:37
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:49
[autor]
autumn pisze:
Używany język, jest jednoznacznym wykładnikiem poglądów jakie wyraża człowiek. Wychodzi to pomiędzy wierszami. Skoro mówisz o sobie i tak miło nie potępiasz osób bez SRS to zastanówmy się logicznie. Skąd określenie, aby być prawdziwą kobietą musisz mieć pochwę. Aby być kobietą w pełni musisz być po SRS. Aby być kobietą pełnoprawną nie możesz mieć penisa. Pisząc takie coś sugerujesz, że w Twoim mniemaniu pełnia bycia kobietą, prawdziwość czy pełnoprawność to obecność konkretnego organu. Czym różni się to podejście od podejścia obrońców moralności dla których prawdziwą, pełną, pełnoprawną kobietą jest tylko ta z XX i taka, która urodziła się z odpowiednimi genitaliami. A różni się to tym, że Twój zbiór prawdziwych, pełnych i pełnoprawnych kobiet obejmuje też Ciebie? Nie potępiasz osób bez SRS, ale nie uznajesz ich za osoby pełnoprawne, pełne i prawdziwe? Jeśli nie to przepraszam, ale warto abyś zastanowiła się nad tym co piszesz. To i nauczyła się czytać z zrozumieniem. Może wtedy przestaniesz też produkować przydługie posty bez składu i powielające swoją treść. Może nawet dojrzejesz? Bo obrazu dojrzałej osoby z Twoich postów raczej nie idzie dostrzec. Na razie mamy dużo wielokropków, wykrzykników i bezładnych ciągów myślowych.

Nie wytrzymam!!

"Nie potępiasz osób bez SRS, ale nie uznajesz ich za osoby pełnoprawne, pełne i prawdziwe?"

Czemu zadajesz to pytanie skoro już enty- raz mówię że uznaję takie osoby za pełnoprawne pełne i prawdziwe!!!! 
I wybacz, ale nie jestem jakąś POLONISTKĄ! Rozumy pozjadałaś? Wiesz czemu się powielam?
Bo takim jak ty trzeba w kółko powtarzać jedno i to samo bo nic do takich nie dociera! 
Ja tu mówię o tym, że to 

ja

 chcę się czuć wartościowsza 


a inne kobiety ts bez SRS uznaję za prawdziwe i pełne kobiety



A ty zaraz wyjeżdżasz mi z takim pytaniem i wciskasz mi na hama, że nie wiem co pisze! Wiem co pisze! To ty chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem skoro ja ciągle muszę wałkować to samo! 
Być kobietą ma wiele innych kwestii, trzeba się nią czuć itp. 
W byciu kobietą nie chodzi mi o sam narząd płciowy,a mówie o nim bo obecny sprawia mi dyskomfort.
Nie oceniaj mnie i nie obrażaj mówiąc, że jestem niedojrzała. Nie znasz mnie! 

zmian: 3, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 23:02
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:50
[autor]
autumn pisze:
Od dawna nie chodzę do kina bo nie byłam zbyt zainteresowana nowymi produkcjami kinowymi, ale nie wiedziałam, że na wejściu bileter każe pokazać zawartość majtek. Kiedyś pracowałam w jednym kinie i sprawdzałam bilety, ale nie było u nas takiej praktyki. Wiele się pozmieniało, oj wiele.

Swoją drogą nie wiem też w czym przeszkadza penis w dalekich podróżach? Upina siedząc w fotelu samolotu?
Jeżeli zależy jej na zabiegu a póki co na nie dysponuje kwotą, to chyba lepiej odłożyć ponad tysiąc do puli operacji niż wydawać na wycieczki. To akurat w zupełności rozumiem, też wolałabym załatwić bieżące sprawy a dopiero potem rozdrabniać się na przyjemności
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 22:58
[autor]
safiya pisze:
autumn pisze:
Od dawna nie chodzę do kina bo nie byłam zbyt zainteresowana nowymi produkcjami kinowymi, ale nie wiedziałam, że na wejściu bileter każe pokazać zawartość majtek. Kiedyś pracowałam w jednym kinie i sprawdzałam bilety, ale nie było u nas takiej praktyki. Wiele się pozmieniało, oj wiele.

Swoją drogą nie wiem też w czym przeszkadza penis w dalekich podróżach? Upina siedząc w fotelu samolotu?
Jeżeli zależy jej na zabiegu a póki co na nie dysponuje kwotą, to chyba lepiej odłożyć ponad tysiąc do puli operacji niż wydawać na wycieczki. To akurat w zupełności rozumiem, też wolałabym załatwić bieżące sprawy a dopiero potem rozdrabniać się na przyjemności

Dziękuję Safiya. 
Z tym zaglądaniem do majtek przez biletera to było dość hamskie i grubiańskie jak na kogoś kto uważa się za dojrzalszego ode mnie. 
Dla mnie radość i potrzeby mojej rodziny były i są zawsze ważniejsze ode mnie! 
A teraz jak tylko uchwycę się pracy to będę odkładać! Co  mogę i ile będę mogła. 
Zabieg ważniejszy od wycieczek i innych duperelek.
zmian: 1, ostatnia: wicki - 2013.03.22, 22:59
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 23:22
[autor]
Każda/każdy jest jaki jest. Mamy swoje marzenia, plany. Możemy dążyć do tego, co w naszym mniemaniu jest słuszne i wierzyć w to, że da nam to szczęście. Każdy człowiek jest inny i tyle, ma swoje wyobrażenie o życiu i całym świecie i ma do tego całkowite prawo. Więc czepianie się z postu na post o jakieś słówka, to już zaczyna robić się zabawne. Więc już prawie po 48 godzinach wałkowania tego samego, można by było powiedzieć sobie dość.

Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 23:31
[autor]
cleo pisze:
Każda/każdy jest jaki jest. Mamy swoje marzenia, plany. Możemy dążyć do tego, co w naszym mniemaniu jest słuszne i wierzyć w to, że da nam to szczęście. Każdy człowiek jest inny i tyle, ma swoje wyobrażenie o życiu i całym świecie i ma do tego całkowite prawo. Więc czepianie się z postu na post o jakieś słówka, to już zaczyna robić się zabawne. Więc już prawie po 48 godzinach wałkowania tego samego, można by było powiedzieć sobie dość.


DOŚĆ!
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 23:43
[autor]
DUPA DUPA DUPA. 



Ale Beton się zrobił z tego tematu. Laski z penisami marzą o cipce, laski z cipkami mówią, że cipka niczego tak naprawde nie zalatwia jezeli chodzi o kompleksy/problemy. Tak naprawde SRS w moim odczuciu zmieni :

1. nie bede miala penisa
2. bede mogla nosic ciuchy obcisle nie dbajac o to czy jajko mi wsykoczylo z majteczek
3. bede mogla uprawiac seks gdzie penis nie bedzie mi latal to na lewo to na prawo
4. bede mogla w koncu nosic normalna bielizne, a nie taka ciasna zeby to upiąc

Pytanie czy ta cipka mi pomoze np. w relacjach miedzy ludzkich, gdzie wiele ts ma z tym problem, glownie np. z facetami, gdzie przeciez na pierwszej randki nie daje sie macac po kroku tylko glownie wazna jest rozmowa, ogolne zgranie się.
Czy pomoze w znalezieniu pracy, czy pomoze na niskie samopoczucie. 



No wlasnie. Cipka, zwlaszcza ta sztucznie wykonana to nie jest wygrana na loterri ktora moze odmienic nasze zycie. TO tylko narzad. I to jeszcze taki ktory na codzien jest schowany i nikt go nie widzi. Na Boga. 


Ja juz sie nie wypowiadam, bo to chore gadac o cipce. Normalnie jak faceci.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.22, 23:50
[autor]
moniczka pisze:
DUPA DUPA DUPA. 
No, no. Koleżanka - widzę - Gombrowicza zaczyna cytować.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 00:28
[autor]
@itsme_a
Maleją jak ktoś ma tam sam tłuszcz :P jak ktoś ma szeroko rozstawione kości to niestety ;)


wicki:
Napisałam o sobie o SRS i wydaje mi się, że tępi się mnie tu za to, że ja chcę SRS i że to JA bez tego nie czuję się jeszcze lepiej i pewniej, pełnowartościowo...


Nie przejmuj się, ja Ciebie rozumiem :)


fteroto:
A po co ludziom do-życia penis lub pochwa?


To bardzo proste: jak robisz te zakupy (jak nie zakupy to cokolwiek innego, może być w pracy, a może być w czasie wolnym kiedy np. zawiązujesz buta) i ukucniesz... to albo masz wypukłość między nogami odznaczającą się w spodniach albo nie - i już o samo to się rozchodzi :P Z resztą, wypukłość widać i bez tego. W sumie w przypadku małego rozmiaru może nie być widać, ale z kolei jak u faceta nie widać, to jest dziwne ;)


autumn:
Używaj cytatów tylko jak ich umiesz używać.


Na tym forum jest strasznie trudno używać cytatów...
Btw. Freja coś tam kiedyś wspomniała, że można by przejść na BBCode - tak tylko nieśmiało przypominam, bo byłoby to o wiele prostsze :P


autumn:
Interesująco brzmią Twoje zapewnienia, że nie potępiasz osób TS, które nie robią sobie SRS, ale po prostu Ty go byś chciała, w perspektywie tych stale przewijających się określeń na osoby po SRSie: pełnoprawna, prawdziwa, w pełni, pełnosprawna. Pokazuje to pomiędzy wierszami co myślisz o dziewczynach bez SRS. Bo w tych wypowiedziach SRS jest cechą prawdziwej, pełnej, pełnoprawnej jakoś jedynie kobiety.


Bo widzisz to jest tak... Jak widzę faceta bez SRS, to ogarnia mnie takie dławiące uczucie - przypominam sobie siebie przed (a to nie jest przyjemne), przypomina mi się że nawet teraz daleko mi do idealności (to też nie jest przyjemne). Mnie nawet ciężko/smutno patrzeć, ciężko mieć świadomość, że jest więcej ludzi w podobnej sytuacji i nawet jeśli wszem i wobec zapewniają że akceptują czy nawet kochają swoje ciała w takiej postaci... mnie jest bardzo trudno to sobie wyobrazić, że to jest w ogóle możliwe (i zawsze włącza mi się lampka, że może to albo z powodu braku kasy na operację albo strachu przed nią itp.). Może Wicki widzi to podobnie tylko w odniesieniu do dziewczyn. To nie jest ze złej woli mówione, to jest bardziej... reakcja obronna organizmu - raczej tak bym to nazwał.


fteroto:
Motywacji tylko pozazdrościć, ale co gdy okaże się że cel jest osiągnięty i klapki z oczu spadną...?


No to co się wtedy takiego strasznego stanie? Dostrzeże inne problemy najwyżej :) (tak jak ja, ale gdybym nie zrobił SRS, to byłby nadal dla mnie największy problem).

Wicki, nie tłumacz się, nie musisz :) Mam wrażenie, że ja Ciebie doskonale rozumiem... a każdy niech robi co chce ;)


wicki:
Nigdy prze nigdy nie wmówicie mi do głowy, że po SRS spadną mi jakieś klapki.


Tak to też bym tego nie ujął, po prostu poszerzy Ci się horyzont. Bo już nie będzie tego wielkiego problemu między nogami (zostanie tylko mały pod tytułem: "czy aby ta operacja wyszła dość dobrze? czy może dałoby się lepiej, może coś poprawić?", oraz cała masa innych malutkich problemów już nawet niekoniecznie związanych z ts ale zwykłych ludzkich).

wicki:
Z tym zaglądaniem do majtek przez biletera to było dość hamskie i grubiańskie jak na kogoś kto uważa się za dojrzalszego ode mnie.


Ja bym powiedział że to było dość... nieprzemyślane. Do majtek nie trzeba zaglądać żeby było widać czy coś/jak dużo w nich jest :P
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 03:36
[autor]
wendigo pisze:
fteroto:
A po co ludziom do-życia penis lub pochwa?


To bardzo proste: jak robisz te zakupy (jak nie zakupy to cokolwiek innego, może być w pracy, a może być w czasie wolnym kiedy np. zawiązujesz buta) i ukucniesz... to albo masz wypukłość między nogami odznaczającą się w spodniach albo nie - i już o samo to się rozchodzi :P Z resztą, wypukłość widać i bez tego. W sumie w przypadku małego rozmiaru może nie być widać, ale z kolei jak u faceta nie widać, to jest dziwne ;)

Tak z ciekawości na bazie ogromnego zdumienia: czy ktoś kiedyś dał Ci to odczuć? Bo mnie NAWET transi nie dali. A jak wiadomo transi czepiają się najbardziej xD


wendigo pisze:
autumn:
Interesująco brzmią Twoje zapewnienia, że nie potępiasz osób TS, które nie robią sobie SRS, ale po prostu Ty go byś chciała, w perspektywie tych stale przewijających się określeń na osoby po SRSie: pełnoprawna, prawdziwa, w pełni, pełnosprawna. Pokazuje to pomiędzy wierszami co myślisz o dziewczynach bez SRS. Bo w tych wypowiedziach SRS jest cechą prawdziwej, pełnej, pełnoprawnej jakoś jedynie kobiety.


Bo widzisz to jest tak... Jak widzę faceta bez SRS, to ogarnia mnie takie dławiące uczucie - przypominam sobie siebie przed (a to nie jest przyjemne), przypomina mi się że nawet teraz daleko mi do idealności (to też nie jest przyjemne). Mnie nawet ciężko/smutno patrzeć, ciężko mieć świadomość, że jest więcej ludzi w podobnej sytuacji i nawet jeśli wszem i wobec zapewniają że akceptują czy nawet kochają swoje ciała w takiej postaci... mnie jest bardzo trudno to sobie wyobrazić, że to jest w ogóle możliwe (i zawsze włącza mi się lampka, że może to albo z powodu braku kasy na operację albo strachu przed nią itp.). Może Wicki widzi to podobnie tylko w odniesieniu do dziewczyn. To nie jest ze złej woli mówione, to jest bardziej... reakcja obronna organizmu - raczej tak bym to nazwał.

Mmmmm, o dziwo rozumiem Cię. Jak ja patrzę na faceta po operacji, to w pierwszej kolejności automatycznie myślę: o rany, zrezygnował z tak zajebistego seksu...? Co ma w zamian? - co też ewidentnie jest przeniesieniem mojego własnego stosunku do ciała na drugą osobę. Dopiero później włącza mi się, że dysforia, że skoro zdecydował się na operację, to pewnie nie używał wcześniejszego narządu i bardzo mu on przeszkadzał, a nawet jeśli używał, to bez większej satysfakcji, że może dopiero teraz zaczyna życie seksualne...

Tak więc jasne jest dla mnie, że Ty masz odwotnie i najpierw włącza Ci się Twoje osobiste przekonanie, a dopiero potem przestrzeń na przekonania innych osób. 

Co nie zmienia faktu, że ta pełno(s)prawność jest trochę... ograniczająca. Tak naprawdę to my sami definiujemy, co decyduje, że jesteśmy pełno(s)prawni - a potem działamy według naszych definicji. 

Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 08:55
[autor]
O co wam wszystkim chodz?
Że któraś z nas nie wyobraża sobie bycia kobietą bez SRS?
No i co z tego? W czym problem?

Macie problem typu [eee... siusak].
zmian: 3, ostatnia: freja - 2013.03.23, 11:36
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 09:44
[autor]
wronowata pisze:


Macie problem typu  [eee... siusak].

No mowilam, jak faceci.


^^
zmian: 1, ostatnia: freja - 2013.03.23, 11:37
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 09:52
[autor]
wendigo pisze:

Na tym forum jest strasznie trudno używać cytatów...
Btw. Freja coś tam kiedyś wspomniała, że można by przejść na BBCode - tak tylko nieśmiało przypominam, bo byłoby to o wiele prostsze :P

ale się da ;). Zawsze mi się wydawało, że dbanie o czytelność posta jest oznaką szacunku względem współdyskutantów i każdego kto ten post przeczyta.
wicki pisze:

Nie wytrzymam!!

"Nie potępiasz osób bez SRS, ale nie uznajesz ich za osoby pełnoprawne, pełne i prawdziwe?"

Czemu zadajesz to pytanie skoro już enty- raz mówię że uznaję takie osoby za pełnoprawne pełne i prawdziwe!!!! 
I wybacz, ale nie jestem jakąś POLONISTKĄ! Rozumy pozjadałaś? Wiesz czemu się powielam?
Bo takim jak ty trzeba w kółko powtarzać jedno i to samo bo nic do takich nie dociera! 
Ja tu mówię o tym, że to 

ja

 chcę się czuć wartościowsza 


a inne kobiety ts bez SRS uznaję za prawdziwe i pełne kobiety



A ty zaraz wyjeżdżasz mi z takim pytaniem i wciskasz mi na hama, że nie wiem co pisze! Wiem co pisze! To ty chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem skoro ja ciągle muszę wałkować to samo! 
Być kobietą ma wiele innych kwestii, trzeba się nią czuć itp. 
W byciu kobietą nie chodzi mi o sam narząd płciowy,a mówie o nim bo obecny sprawia mi dyskomfort.
Nie oceniaj mnie i nie obrażaj mówiąc, że jestem niedojrzała. Nie znasz mnie! 


Super teraz do wykrzykników doszło pisanie większymi literami i w innych kolorach. Takie słowa na pewno mają większą siłę wyrazu. Jestem tego pewna. Skoro nie jesteś polonistką to przynajmniej mogłabyś zastanowić się, że tym co piszesz przekazujesz podświadomie konkretne informacje. Skoro Ty chcesz SRS to jak Ci już nie raz powiedziano: spoko. Cała dyskusja już dawno odbiegła od tej sprawy, wiesz większość z nas też planuje SRS. Ty niestety nie jesteś wstanie zrozumieć, ponieważ nie jesteś wstanie oderwać dyskusji od obrony swojego jedynego marzenia i to obrony godnej Częstochowy. Ale na przyszłość pomyśl dwa razy zanim napiszesz, że pełnoprawna kobieta to ta po SRS. Używałaś takich zwrotów wielokrotnie. Wiem, że o wiele łatwiej jest produkować słitaśne posty pełne wielokropków, całusków i księciów z bajki, ale następnym razem zastanów się co piszesz.
wicki pisze:
autumn pisze:
Od dawna nie chodzę do kina bo nie byłam zbyt zainteresowana nowymi produkcjami kinowymi, ale nie wiedziałam, że na wejściu bileter każe pokazać zawartość majtek. Kiedyś pracowałam w jednym kinie i sprawdzałam bilety, ale nie było u nas takiej praktyki. Wiele się pozmieniało, oj wiele.

Swoją drogą nie wiem też w czym przeszkadza penis w dalekich podróżach? Upina siedząc w fotelu samolotu?


Hahaha nie no nie mam słów.... Jeden kicz czy zaglądają czy nie! Mam to w dupie! Chcę się czuć swobodnie i lepiej niż dotychczas i czuć się pełnie taką jaką powinnam być! 
Do kina to ja sobie mogłam iść ;/ tylko szkoda mi było na to pieniędzy bo wiedziałam, że bardziej się przydadzą... Zawsze brakowało tych pieniędzy. Nawet jak pracowałam to było lepiej, ale nie do końca dlatego odkładałam kasę bym ja i moja rodzina miała co do jedzenia. Odkładałam pieniądze by mieć na wizyty i na hormony! 
Pomagałam finansowo rodzinie. Raz oddałam całą wypłatę bo rodzina zadłużyła się z prądem... Nie mieliśmy prądu, a że mam młodsze rodzeństwo to nie chciałam pozwolić na to by doświadczali błędów moich rodziców... Zapłaciłam dług! 
Żadko kupowałam sobie ubrania bo żal mi było pieniędzy udawać na samą siebie. Częściej patrzyłam na moją niepłenosprawną matkę i chciałam o nią zadbać! 
Penis nie przeszkadza w podróżach, ale jak miałam pracę to pomagałam rodzinie wyjść z różnych dołków... Uwielbiałam robić duże zakupy tak by był zapas. Sprawiało mi to większą radość niż jak bym miała kupić sobie spodnie czy coś tam innego. 
Teraz też nie ma mowy o podróżach bo będę odkładała ile tylko będę w stanie na zabieg, a leki przecież same się nie kupią. 
Dlatego mówiłam o kinie, o podróżach i imprezach bo wczęśniej nie miałam na to czasu. Praca na 3 zmiany w dodatku szkoła. 
Kiedy osiągnę swoje cele wtedy zacznę realizować inne. 
Aż mi przykro, że tak napisałaś Autumn. Nie znasz mnie ani mojej wcześniejszej sytuacji, a wypowiedziałaś się tak, że wolę się powstrzymać....
Ekshibicjonizm emocjonalny nie jest chyba czymś czego miejsce jest w tej konkretnej dyskusji, ponieważ to do niej nic nie wnosi. Tym bardziej, że tu akurat nie zadziała. Nvm. Inna sprawa, że jakie z wspomnianych przez Ciebie problemów rozwiąże SRS? Problemy finansowe? Pracę na 3 etaty? Znalezienie partnera? Cokolwiek? Przejście SRS lub nie, ani nie blokuje, ani nie otwiera wielu nowych możliwości przed ludźmi, ale też żadne problemy poza jednym nie znikną: obecnością konkretnych i nie akceptowanych genitaliów. Oto w tym wszystkim się rozbija. Wspaniała wizja ogólnej szczęśliwości po SRS jaką tu roztoczyłaś jest nierealna i to Ci każdy stara się przekazać. Osób TS, które przejechały się w ten sposób czy to na samej zmianie, czy też właśnie SRS jest pełno. Warto to sobie uświadomić zanim zaczniesz pokładać wszystkie swoje nadzieje w jednej kilku godzinnej operacji.

safiya pisze:
Jeżeli zależy jej na zabiegu a póki co na nie dysponuje kwotą, to chyba lepiej odłożyć ponad tysiąc do puli operacji niż wydawać na wycieczki. To akurat w zupełności rozumiem, też wolałabym załatwić bieżące sprawy a dopiero potem rozdrabniać się na przyjemności

Każdy w życiu ma priorytety i trzeba umieć wybierać co zrobić nie tylko z gotówką, ale i wszystkim co posiadamy w życiu. Tyle tylko, że uzasadnienia SRSu możliwością chodzenia do kina nie można potraktować poważnie. Nikt jeszcze nie odłożył 15 lub 40 tysięcy złotych oszczędzając 20 zł za kino czy kilkanaście za wejściówkę na koncert. Zamiast tych tysięcy można wtedy się dorobić jedynie frustracji.
wendigo pisze:

Bo widzisz to jest tak... Jak widzę faceta bez SRS, to ogarnia mnie takie dławiące uczucie - przypominam sobie siebie przed (a to nie jest przyjemne), przypomina mi się że nawet teraz daleko mi do idealności (to też nie jest przyjemne). Mnie nawet ciężko/smutno patrzeć, ciężko mieć świadomość, że jest więcej ludzi w podobnej sytuacji i nawet jeśli wszem i wobec zapewniają że akceptują czy nawet kochają swoje ciała w takiej postaci... mnie jest bardzo trudno to sobie wyobrazić, że to jest w ogóle możliwe (i zawsze włącza mi się lampka, że może to albo z powodu braku kasy na operację albo strachu przed nią itp.). Może Wicki widzi to podobnie tylko w odniesieniu do dziewczyn. To nie jest ze złej woli mówione, to jest bardziej... reakcja obronna organizmu - raczej tak bym to nazwał.

A ja dostrzegam, że brak SRSu u chłopaków nie jest tak potępiany jak ten u dziewczyn. Temat ten już wielokrotnie się przewijał nie tylko na tym forum.
wendigo pisze:

wicki:
Z tym zaglądaniem do majtek przez biletera to było dość hamskie i grubiańskie jak na kogoś kto uważa się za dojrzalszego ode mnie.


Ja bym powiedział że to było dość... nieprzemyślane. Do majtek nie trzeba zaglądać żeby było widać czy coś/jak dużo w nich jest :P

Myślę, że przeceniasz ludzką spostrzegawczość, a nie doceniasz własnych obsesji. Dziewczyny bez SRS są wstanie poradzić sobie nawet na plażach i pływając, a co dopiero w kinie. W tej perspektywie rzeczywiście jedynka chłopakom rzeczywiście duuuużo daje. Jednak też pewno nie każdy jej potrzebuje.
zmian: 1, ostatnia: autumn - 2013.03.23, 09:53
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 11:33
[autor]
wendigo pisze:
Na tym forum jest strasznie trudno używać cytatów...
Btw. Freja coś tam kiedyś wspomniała, że można by przejść na BBCode - tak tylko nieśmiało przypominam, bo byłoby to o wiele prostsze :P
Dopisałam sobie do TF todo zaraz po wyszukiwarce postów. Przy obecnych wiatrach, ma szansę na realizację gdzieś na przełomie kwietnia/maja. Może nie zamiast, ale jako trzeci tryb edycji.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 14:39
[autor]
Nikt jeszcze nie odłożył 15 lub 40 tysięcy złotych oszczędzając 20 zł za kino czy kilkanaście za wejściówkę na koncert.

Z pewnego punktu widzenia możesz mieć rację, ale zauważ, że jak się uzbiera takie drobne 20 zł oszczędzone to tu, to tam, to może na miesiąc wyjść całkiem spora suma. Więc jeśli ktoś chce naprawdę i totalnie oszczędzać, to faktycznie nie ma co marnować pieniędzy na przyjemności, a ograniczyć tylko wydatki do rzeczy niezbędnych do życia, jak najtańsze jedzenie i dach nad głową, a resztę po prostu odkladać.

Tylko tak - nie każdy ma aż tak dużą motywację do odkładania, żeby poświęcać aż tyle rzeczy, które mógłby mieć; nie każdy subiektywnie uzna to za opłacalne postępowanie - którko mówiąc dla większości ludzi jest jakieś optimum między oszczędzaniem na jakiś cel, a codziennymi przyjemnościami i to w nim będą się starali utrzymać.
zmian: 5, ostatnia: fteroto - 2013.03.23, 14:42
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 22:13
[autor]
Rany kota, jaka się awantura zrobiła...
Wicki - nikt Ci tu nie broni sobie robić SRS! Padła tylko sugestia, że to nie rozwiązuje jeszcze innych problemów życiowych. Ale pewnie lepiej samej do tego dojść i się z tymi "codziennymi" problemami zmierzyć, zamiast zamartwiać się swoją płcią - jeżeli ktoś do niezamartwiania się potrzebuje operacji, zapewne warto.
Ale robi się awantura; Wicki uważa, że ktoś ją usilnie próbuje zniechęcić do SRS, reszta uważa, że Wicki lekceważy transki bez SRS... Dajcie sobie spokój, bo tylko się robi nieprzyjemna atmosfera - po co się nawzajem żreć, kiedy co gorsza awantura wynika bardziej z nieporozumienia, niż ze złej woli?
Re: miłość przed zmianą 2013.03.24, 00:31
[autor]
Marcin:
Tak z ciekawości na bazie ogromnego zdumienia: czy ktoś kiedyś dał Ci to odczuć? Bo mnie NAWET transi nie dali. A jak wiadomo transi czepiają się najbardziej xD


Nie, nie dał i nie zamierzam czekać aż da ;) Sam widzę (ok, może jestem przewrażliwiony, może za bardzo się gapię na męskie krocza XD ale no widzę że oni mają wypukłości a ja właściwie nie ;) /to z resztą jest główny powód dla którego rozważam falloplastykę, chociaż wizualnie oraz funkcjonalnie uważam to za gorszą metodę od metoidioplastyki/ ).


Marcin:
Tak więc jasne jest dla mnie, że Ty masz odwotnie i najpierw włącza Ci się Twoje osobiste przekonanie, a dopiero potem przestrzeń na przekonania innych osób.


Tak to jest chyba w każdym przypadku.


autumn:
ale się da ;). Zawsze mi się wydawało, że dbanie o czytelność posta jest oznaką szacunku względem współdyskutantów i każdego kto ten post przeczyta.


Też byłem zawsze tego zdania i na każdym innym forum robię to wręcz pedantycznie :P ale na tym wymiękłem nawet ja i robię to szybciej - jak widać :D


autumn:
A ja dostrzegam, że brak SRSu u chłopaków nie jest tak potępiany jak ten u dziewczyn.


Bo myślę, że tu chodzi o efekt, koszt... no i w końcu to, że chyba łatwiej coś włożyć do gaci niż ukryć tam nadmiar ;) (chociaż też nie mówię, że się nie da).


freja:
Dopisałam sobie do TF todo zaraz po wyszukiwarce postów. Przy obecnych wiatrach, ma szansę na realizację gdzieś na przełomie kwietnia/maja. Może nie zamiast, ale jako trzeci tryb edycji.


Fajnie :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.24, 01:46
[autor]
wendigo pisze:
Marcin:
Tak z ciekawości na bazie ogromnego zdumienia: czy ktoś kiedyś dał Ci to odczuć? Bo mnie NAWET transi nie dali. A jak wiadomo transi czepiają się najbardziej xD


Nie, nie dał i nie zamierzam czekać aż da ;) Sam widzę (ok, może jestem przewrażliwiony, może za bardzo się gapię na męskie krocza XD ale no widzę że oni mają wypukłości a ja właściwie nie ;) /to z resztą jest główny powód dla którego rozważam falloplastykę, chociaż wizualnie oraz funkcjonalnie uważam to za gorszą metodę od metoidioplastyki/ ).   

Upewnię się: rozważasz negatywnie przez Ciebie ocenianą operację, ponieważ masz obsesję na punkcie zbyt małej w Twoim przekonaniu wypukłości w kroczu, mimo że również Tobie nikt nigdy nie dał odczuć, że coś z Twoim kroczem jest nie tak?


Przepraszam, że zasugeruję cyniczne rozwiązanie, ale czy nie myślałeś o kupieniu sobie wkładki do bielizny, która rozwiązałaby ten problem w mniej inwazyjny sposób, dając Ci i większą wypukłość, i znacznie lepiej przez Ciebie ocenianego penisa, i sporo kasy na inne wydatki?


Bo jakbyś uważał, że fallo jest lepsza niż meto, to bym rozumiał. Ale jeśli dla lepszego wyglądania w ubraniu chcesz obniżać sobie satysfakcję z wyglądu i funkcjonalności własnej części ciała, to ja mam WTF, oczy na czułkach i szczękę w piwnicy, ZWŁASZCZA że piszesz, że (poza Tobą) nikt się tego nigdy nie czepiał.


wendigo pisze:
Marcin:
Tak więc jasne jest dla mnie, że Ty masz odwotnie i najpierw włącza Ci się Twoje osobiste przekonanie, a dopiero potem przestrzeń na przekonania innych osób.


Tak to jest chyba w każdym przypadku.   

 Prawie. Ludzie różnią się podejściem do tej przestrzeni na przekonania innych. Niektórzy w ogóle nie są świadomi, że powinni jakąś mieć, a na drugiej stronie skali są tacy, którzy dają jej tak dużo, że wydaje się, że osobiste przekonania w ogóle im się nie uruchamiają.

Re: miłość przed zmianą 2013.03.24, 06:42
[autor]
Czy oglądaliście "sekrety chirurgii"? Tam przychodziły osoby, które przechodząc operację plastyczną przede wszystkim leczyły własne kompleksy. Dla nich taka operacja była przede wszystkim lekarstwem dla duszy. Lekiem na niską samoocenę i inne kompleksy. Nasze operacje też tak mają. Nie dawno z zupełnie innego powodu trafiłam do szpitala. Bez srs to byłby koszmar. Na samą myśl robi mi się słabo.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.24, 10:25
[autor]
Ja odpuszczam sobie sex, partnerstwo, z cieżkiem sercem, ale wybieram samotność, do czasu jak zacznę żyć jak normalna kobieta, potem się zobaczy. Dowiedziałam się, że jest możliwość chamowania popędu seksualnego, ostatecznie, to mi pozostanie, a samotność wypełnie pracą.

Pozdrawiam :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.24, 14:35
[autor]
Szanuję wszystkich. 
Nie potrafię jeszcze tak dobrze operować opcjami na dodawaniu postów lub odpisywaniu.. 
Jeszcze się tak dobrze nie znam.
Wielokropek to nawyk w pisaniu i tak już piszę.... 
Wykrzykniki wymyślono po to by wypowiedź nabierała ekspresji. 
Wyobrażacie sobie ciąg literek bez przecinków i innych znaków interpunkcyjnych... 
A to ile zamieszczę wykrzykników zależy od tego czy jestem zła, poirytowana czy nie. 

Re: miłość przed zmianą 2013.03.25, 14:09
[autor]
co do miłości przed zmianą. to moim zdaniem czasami warto. ja jestem k/m fakt mam jedynie 16 lat, ale spotkałem zaistą kobietę, praktycznie dwa lata starsza, na początku nie znała o mnie prawdy, bo poznaliśmy się przez internet, ale w końcu jej powiedziałem, bo nie mogłem już dusić tego w sobie.. no i cóż, zaakceptowała mnie.. ostatnio dopiero widzieliśmy się pierwszy raz i naprawdę było dobrze, traktowała mnie zwyczajnie, jakbym od urodzenia był facetem także ciałem i czułem się komfortowo z jej towarzystwie.. fakt, teraz została jedynie tęsknota, bo ja mieszkam na dolnym śląsku, a ona w warszawie i będzie problem ze spotykaniem się, bo mnie rodzice nie chcą tam puścić pociągiem i nie wiem jak ich przekonać, ale nie żałuję, bo czaasami warto ryzykować..
Re: miłość przed zmianą 2013.03.25, 14:29
[autor]
wicki pisze: 
A to ile zamieszczę wykrzykników zależy od tego czy jestem zła, poirytowana czy nie. 
Ale pamiętaj, że:

"Oso­by używające więcej niż 3 wyk­rzyk­ników lub py­taj­ników to oso­by z za­burze­niami włas­nej osobowości."
 - Terry Pratchett
Re: miłość przed zmianą 2013.03.25, 14:56
[autor]
wronowata pisze:
Ale pamiętaj, że:

"Oso­by używające więcej niż 3 wyk­rzyk­ników lub py­taj­ników to oso­by z za­burze­niami włas­nej osobowości."
 - Terry Pratchett
Hm.... ;->
http://forum.transfuzja.org/pl/post/portal/pytania_i_odpowiedzi_zwiazane_z_terapia/W_jaki_sposob_rozmowy_z_psychologami_pomagaja_ludziom/24.htm
Re: miłość przed zmianą 2013.03.25, 15:28
[autor]
długi wątek ale krotki, bo gdy miłość słuszna jest,
czy przemiana czy kociokwik, siła życia wzdłuż i wszerz
a natomiast kiedy martwa, ta zależna, ta złamana,
czy przemiana czy kociokwik, burza uczuć, i kaszana

bo w miłości nie uzależniona ale wszystko dobre jest,
ta bez granic i bez zarzut, błyśnie w sercach niezależnie jaki test

Re: miłość przed zmianą 2013.03.25, 15:58
[autor]
freja pisze:
wronowata pisze:
Ale pamiętaj, że:

"Oso­by używające więcej niż 3 wyk­rzyk­ników lub py­taj­ników to oso­by z za­burze­niami włas­nej osobowości."
 - Terry Pratchett
Hm.... ;->
http://forum.transfuzja.org/pl/post/portal/pytania_i_odpowiedzi_zwiazane_z_terapia/W_jaki_sposob_rozmowy_z_psychologami_pomagaja_ludziom/24.htm
;D (DDD...)
Wiedziałam, że ktoś - znaczy właśnie TY - wygrzebie coś takiego z moich postów :P

Całe szczęście nigdy nie uznawałam się za normalną... czy to nie było w wątku w którym napisałam o tym, że szukam pomocy - ekhmm.. zaraz po powrocie z Krainy Czarów? hmm... ;)
zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2013.03.25, 16:00
Re: miłość przed zmianą 2013.03.25, 16:10
[autor]
wronowata pisze:
;D (DDD...)
Wiedziałam, że ktoś - znaczy właśnie TY - wygrzebie coś takiego z moich postów :P
Bo ja jestem: zła, podstępna i perfidna, i nawet kumpluję się z niektórymi psychologami (wyjąwszy tych, z którymi kontaktuję się od strony zawodowej).

wronowata pisze:
Całe szczęście nigdy nie uznawałam się za normalną... czy to nie było w wątku w którym napisałam o tym, że szukam pomocy - ekhmm.. zaraz po powrocie z Krainy Czarów? hmm... ;)
A... to spoko. W takim razie zwracam honor. Poza tym większość moich znajomych tak o sobie mówi, bo z tymi "normalnymi" to jakoś trudniej mi się dogadać
Re: miłość przed zmianą 2013.03.27, 03:11
[autor]
Marcin:
Upewnię się: rozważasz negatywnie przez Ciebie ocenianą operację, ponieważ masz obsesję na punkcie zbyt małej w Twoim przekonaniu wypukłości w kroczu, mimo że również Tobie nikt nigdy nie dał odczuć, że coś z Twoim kroczem jest nie tak?


Ja bym nie nazwał tego obsesją :P (bo też bez przesady, nie spędza mi to snu z powiek, po prostu jak zwykle - jest trochę przykro) ale tak, rozważam "tą gorszą" opcję aby pod innym względem czuć się lepiej.


Marcin:
Przepraszam, że zasugeruję cyniczne rozwiązanie, ale czy nie myślałeś o kupieniu sobie wkładki do bielizny, która rozwiązałaby ten problem w mniej inwazyjny sposób, dając Ci i większą wypukłość, i znacznie lepiej przez Ciebie ocenianego penisa, i sporo kasy na inne wydatki?


Myślałem. Jednak to nie jest raczej zbyt wygodne rozwiązanie (z czego by to miało być? plastik za twardy, gąbka/poduszka za miękka, paker... no nie po to chyba robiłem operację by nosić dalej pakera).


Marcin:
ZWŁASZCZA że piszesz, że (poza Tobą) nikt się tego nigdy nie czepiał.


No wiesz... ale jak widzisz człowieka z jakąś wadą, to mówisz mu to wprost? No chyba raczej nie ;) Także to że nikt nigdy nic nie powiedział, to dla mnie żaden argument. Chyba tylko wyjątkowy cham wyskoczył by z: "Ej, a ty masz coś między nogami, bo jakoś tak płasko masz w spodniach?" ;)


barbwire:
Czy oglądaliście "sekrety chirurgii"? Tam przychodziły osoby, które przechodząc operację plastyczną przede wszystkim leczyły własne kompleksy. Dla nich taka operacja była przede wszystkim lekarstwem dla duszy. Lekiem na niską samoocenę i inne kompleksy.


Oglądałem. Nie odniosłem takiego wrażenia (ale też ostatnio od miesiąca już nie miałem okazji oglądać :( )
zmian: 1, ostatnia: wendigo - 2013.03.27, 03:14
Re: miłość przed zmianą 2013.03.27, 06:09
[autor]
wendigo pisze:
Marcin:
Upewnię się: rozważasz negatywnie przez Ciebie ocenianą operację, ponieważ masz obsesję na punkcie zbyt małej w Twoim przekonaniu wypukłości w kroczu, mimo że również Tobie nikt nigdy nie dał odczuć, że coś z Twoim kroczem jest nie tak?


Ja bym nie nazwał tego obsesją :P (bo też bez przesady, nie spędza mi to snu z powiek, po prostu jak zwykle - jest trochę przykro) ale tak, rozważam "tą gorszą" opcję aby pod innym względem czuć się lepiej.

To jest obsesja. Nie znam nikogo innego, kto przejmowałby się tym, że przy wiązaniu sznurowadeł widać, że w kroczu jest trochę mało. W ogóle nie znam nikogo, kto by się ludziom gapił na krocza, kiedy oni wiążą sznurowadła. Nawet geje tego nie robią!

Już nie mówiąc o tym, że to jest równie racjonalne co "Tak, planuję zaszantażować Batmana" ( http://www.youtube.com/watch?v=1z6o1GIEsQE )

No i wybacz, ale jeśli rozważasz operację subiektywnie pogarszającą efekt poprzedniej, bo jest Ci "trochę przykro" z powodu za małej wypukłości w kroczu, to samo to spełnia moje osobiste kryteria obsesji i jest nawet bardziej niepokojące, niż jakbyś nie mógł przez to spać.


wendigo pisze:

Marcin:
Przepraszam, że zasugeruję cyniczne rozwiązanie, ale czy nie myślałeś o kupieniu sobie wkładki do bielizny, która rozwiązałaby ten problem w mniej inwazyjny sposób, dając Ci i większą wypukłość, i znacznie lepiej przez Ciebie ocenianego penisa, i sporo kasy na inne wydatki?


Myślałem. Jednak to nie jest raczej zbyt wygodne rozwiązanie (z czego by to miało być? plastik za twardy, gąbka/poduszka za miękka, paker... no nie po to chyba robiłem operację by nosić dalej pakera).

No jasne, na pewno falloplastyka to wygodniejsze rozwiązanie. Oczywiście. I bez porównania tańsze. I taaakie racjonalne w obliczu Twojej motywacji. I odwracalne. I w ogóle nie boli. I nie ma ryzyka powikłań, blizn ani innych problemów. No i, przede wszystkim, podoba Ci się wizualnie i funkcjonalnie, byłbyś megazadowolony z efektu, taaaak. 

Przyjętą metodą jest wkładanie skarpetek albo wkładanie penisa do dziecięcej skarpetki.


Serio Cię nie rozumiem. Rozumiałbym Cię, jakbyś rozważał falloplastykę, bo za krótki, bo seks, bo efekt meto Ci się nie podoba. Ale przecież Ty wolisz meto! Psuć to sobie dla czegoś, co można załatwić SKARPETKĄ...?


wendigo pisze:

Marcin:
ZWŁASZCZA że piszesz, że (poza Tobą) nikt się tego nigdy nie czepiał.


No wiesz... ale jak widzisz człowieka z jakąś wadą, to mówisz mu to wprost? No chyba raczej nie ;) Także to że nikt nigdy nic nie powiedział, to dla mnie żaden argument. Chyba tylko wyjątkowy cham wyskoczył by z: "Ej, a ty masz coś między nogami, bo jakoś tak płasko masz w spodniach?" ;)

Wiesz co, nigdy nie widziałem krasnoludka, ale to dla mnie nie argument. Na pewno się świetnie ukrywają.

A tak serio, poszedłem skonsultować to z dwoma zaprzyjaźnionymi cisgejami, takimi co to nie mamy tematów tabu. Cisgeje zareagowali różnie, ale byli zgodni w jednym: To. Jest. Dziwne. Ten, który się raczej przygląda, powiadomił mnie, że u wielu chłopaków nie widać wypukłości - wystarczą luźne, wygodne spodnie i już nic nie widać. Czyli, jakby ktoś już się nawet gapił, to nie zauważy...

...no ale mam poczucie, że racjonalne argumenty do Ciebie nie trafiają.

Re: miłość przed zmianą 2013.03.27, 10:17
[autor]
Wendiego. Jak mogłeś nie odnieść wrażenia, że w sekretach chirurgii ludzie nie  leczyli swoje dusze. Lekarz prowadzący o tym mówił i niemal każda z osób biorących udział podczas podsumowania efektów operacji zwracała uwagę na ogromny wpływ wyniku na ich psychikę. Gość po operacji uszu mówił, że wreszcie nikt się na niego nie gapi i nie nazywa plastusiem, kobieta po plastyce brzucha jasno powiedziała, że dzięki temu przestała się siebie wstydzić, że poprawiły się jej relacje z mężem itd. itp. Niemal każdej z tych osób operacja pomogła pozbyć się kompleksów.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.27, 11:58
[autor]
Wendigo, serio, możesz wierzyć czy nie ale nikt patrząc mężczyźnie na krocze nie analizuje zawartości. Nie wiem, to tylko babski punkt widzenia, czasami mimowolnie wzrok leci mi na rozporek facetów gdzieś tam w busie czy na ulicy, ale to jest taki tępy, cielęcy wzrok, bez jakiegoś doszukiwania się informacji o rozmiarze. Moją uwagę zwróciłby nie wiem, widoczny wzwód albo penis wielkości kabaczka ale nie brak zagięć w spodniach :d Szkoda pieniędzy i twojego bólu tylko na to, żeby zepsuć fajnego i kompletnie funkcjonalnego ale małego członka po metoidio tylko po to żeby mieć wypukłość w spodniach.
zmian: 1, ostatnia: safiya - 2013.03.27, 11:58
Re: miłość przed zmianą 2013.03.27, 14:42
[autor]

Marcin. Zachowujesz się czasem jakbyś zjadł wszystkie rozumy. Owszem masz wykształcenie, ale to nie upoważnia cię do robienia psychoanalizy na podstawie wpisów na forum. Ponadto nie narzucaj swojego myślenia innym. Skąd niby wiesz co wendigo woli bardziej? Zgadzam się z tym, że wendigo zwraca uwagę na coś, co w ogóle nie przyszłoby mi do głowy, jak zaglądanie komuś na wypukłości w kroczu. Ale jeśli chce sobie zrobić phallo, to droga wolna. Przecież jest dorosłym człowiekiem i sam ma prawo do decydowania o sobie. Poza tym to nie jest decyzja, którą podejmuje się z dnia na dzień! Marcinie. Ja nie podważam twoich kompetencji, ale czasem zastopuj, bo nie wszyscy muszą się z tobą zgadzać i musisz to uszanować. A to nie pierwszy raz kiedy dajesz taki popis i nie tylko na tym forum.

Re: miłość przed zmianą 2013.03.27, 23:41
[autor]

"Psuć to sobie dla czegoś, co można załatwić SKARPETKĄ...?"

 Ta. Na górze się związać bandażem, a na dole powpychać se skarpetki. A potem czekać na rozwój raka narządów, które niszczeją. Bardzo to radosna wizja życia... 

 Co do patrzenia na krocze - ja bym sobie nic nigdy nigdzie nie wpychał. Niektóre lęki i obawy wynikają z natury problemu a nie z tego, że faktycznie ktoś Cię tam lustruje. Musisz nauczyć się rozróżniać sprawy które sobie wmawiasz od tych które istnieją faktycznie ;) Ponad to widziałem po dobrych meto, że całkiem fajnie(a nawet normalnie) się wygląda w boskerkach/slipach... Więc troszke nie rozumiem problemu :P


 Swoją drogą zauważyłem, że najwięcej do powiedzenia o plusach i minusach danej operacji zawsze mają osoby, które wiedzą o nich najmniej. 

zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2013.03.27, 23:42
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 00:44
[autor]
Marcin:
No i wybacz, ale jeśli rozważasz operację subiektywnie pogarszającą efekt poprzedniej, bo jest Ci "trochę przykro" z powodu za małej wypukłości w kroczu, to samo to spełnia moje osobiste kryteria obsesji i jest nawet bardziej niepokojące, niż jakbyś nie mógł przez to spać.


No ok, może i masz rację :P


Marcin:
 byłbyś megazadowolony z efektu,


Może byłbym, kto wie ;)


Marcin:
...no ale mam poczucie, że racjonalne argumenty do Ciebie nie trafiają.


Nie lubię za luźnych spodni (mam już i tak wystarczająco szerokie biodra, w luźnych wyglądam jeszcze gorzej). Nie no, jakośtam trafiają i postaram się o nich pamiętać ;)


@barbwire
No masz trochę racji, ale z drugiej strony... mam wrażenie, że mówimy nawet o dość podobnych kwestiach - dążenie do "normalności". Czy dążenie do wyglądania powiedzmy bardziej w przedziale większości (większość ma jednak niewystające uszy czy nie drastycznie powyciąganą skórę na brzuchu) i niechęć do wyróżniania się można nazwać kompleksem? Dlaczego mamy wszystkie nieodpowiadające nam w naszym wyglądzie cechy akceptować? zwłaszcza że można je zmienić.

itsme_a:
Ponad to widziałem po dobrych meto, że całkiem fajnie(a nawet normalnie) się wygląda w boskerkach/slipach... Więc troszke nie rozumiem problemu :P


Problem jest w "po dobrych meto" :P tzn. nie nawet w tym, raczej w rozmiarze - jak zawsze ;) U nas jak u genetycznych (tylko na mniejszą skalę) - nie każdemu urośnie 5cm, no i nie każdy ma budowę przy której da się małego wyeksponować.

Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 03:32
[autor]
wendigo pisze:
Marcin:
 byłbyś megazadowolony z efektu,


Może byłbym, kto wie ;)
No, Ty powinieneś ;P Ja bazuję na tym, o czym Ty mówiłeś od dawna, czyli że jesteś ogólnie zadowolony z efektu meto i że tak Ci ze sobą dobrze (psychicznie i seksualnie), oraz na tym, co napisałeś w tej dyskusji, czyli że fallo Ci nie pasuje wizualnie i funkcjonalnie, ale za to powiększyłaby się ta wypukłość. Z takimi danymi trudno mi kupić przekonanie, że po fallo byłoby Ci lepiej.

wendigo pisze:
Nie lubię za luźnych spodni (mam już i tak wystarczająco szerokie biodra, w luźnych wyglądam jeszcze gorzej).
Rozumiem, choć nadal myślę, że odpowiedni dobór ubrań czyni cuda. Ja zwykle mierzę po 6-8 dobrze się zapowiadających par dżinsów w rozmiarze swoim i sąsiednich, zanim kupię jedne, w których i mój tyłek, i biodra, i talia, i uda wyglądają akceptowalnie. I akurat luźne/obcisłe spodnie nie są jedynym ważnym kryterium, oprócz tego ważny jest krój nogawek, kolor materiału i nici, design kieszeni przednich i tylnych, brak przykuwających wzrok aplikacji...
Biorąc pod uwagę, że oceniasz swój wygląd hiperkrytycznie, mam pytanie: czy korzystałeś kiedyś (po całej tranzycji) z konsultacji odzieżowych jakiejś zaufanej osoby nie-trans (to ważne!), która umiałaby Ci szczerze powiedzieć, jak wyglądasz i w czym Ci dobrze, a w czym źle i co "transowego" mają również cis?

itsme_a pisze:

"Psuć to sobie dla czegoś, co można załatwić SKARPETKĄ...?"

 Ta. Na górze się związać bandażem, a na dole powpychać se skarpetki. A potem czekać na rozwój raka narządów, które niszczeją. Bardzo to radosna wizja życia... 

Abstrahując od tego, że widzę, że reagujesz na mnie nerwowo oraz że całkowicie zgadzam się z Tobą, że najlepiej niczego nie wpychać i po prostu przestać się przejmować... Jesteś pewien, że penis niszczeje od kawałka luźno włożonego do bielizny/założonego miękkiego i przepuszczającego powietrze materiału?
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 10:13
[autor]

Panowie !!!

 

Jakby nie było żyję 38 rok w męskim świecie więc z pozycji dobrze zakamuflowanego szpiega powiem Wam, że wypukłości związanej z penisem nie zauważyłam spokojnie u 70% cis-facetów, nawet jak się przyglądałam. Widziałam w życiu kilku osobników któzy mieli rozmiary kuśki, na tykle widoczne przez spodnie, że można było powiedzieć WOW :)

 

Marzenie wypchanych spodni jest chyba takie same jak marzenia posiadania przez MK piersi  o rozmiarze miseczki H i więcej :) - fajna fantazja i nie zawsze w praktyce wygodne :)  Jako facet miałam kilka razy możliwość odczuć jak "miło" jest mieć penisa we wzwodzie w ciasnych jeansach :), nie mówiąc już o próbie upuchania takiegoż do spodni :) - ja wiem, że dla KM to jest inna sfera chcenia, ale krótko powiem - praktyczne to nie jest. Nawet jeśli nie jest we wzwodzie - kurde, przecież to trzeba upchnąć jakoś do majtek, do spodni. Ja nigdy nie próbowałam, ale może zanim wydacie kupę kasy na realizację "marzeń fix" kupcie pętko kiełbasy zwyczajnej, tak żeby miało ze 30 cm i upchnijcie w majtki :) Nie żartuję tak całkiem, warto sprawdzić "o co prosisz" :) 

 

Ja nigdy penisa specjalnie nie doceniałam :) (poza wygodą przygodnego sikania)  ale i tak uważam że zdecydowanie niepotrzebnie fiksujecie się, niektórzy,  Panowie na swoich kiełbaskach, i ich niedostatkach :) 

Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 10:24
[autor]
safiya pisze:
Wendigo, serio, możesz wierzyć czy nie ale nikt patrząc mężczyźnie na krocze nie analizuje zawartości. Nie wiem, to tylko babski punkt widzenia, czasami mimowolnie wzrok leci mi na rozporek facetów gdzieś tam w busie czy na ulicy, ale to jest taki tępy, cielęcy wzrok, bez jakiegoś doszukiwania się informacji o rozmiarze. Moją uwagę zwróciłby nie wiem, widoczny wzwód albo penis wielkości kabaczka ale nie brak zagięć w spodniach :d Szkoda pieniędzy i twojego bólu tylko na to, żeby zepsuć fajnego i kompletnie funkcjonalnego ale małego członka po metoidio tylko po to żeby mieć wypukłość w spodniach.


Zdecydowanie tak samo uważm !!!     :) :) :)

Większość znanych mi cis-facetów nie zdradzała  marzeń o posiadaniu "buły" w spodniach. Sporo nastolatków, przed inicjacją ma dylemat w stylu "czy będę w stanie zadowolić kobietę" ale w momencie jak raz czy drugi doprowadzą kobietę "do nieba" :) to zaczynają w końcu wierzyć,  że penis, wbrew stereotypom powtarzanym przez kumpli przy piwie, ma niewielkie znaczenie dla "męskości" mężczyzny. I chyba tego jest się zdrowo trzymać :) Nie ma w tym krzty "pocieszania" po prostu jestem przekonana, że tak jest :)

zmian: 2, ostatnia: fizia - 2013.03.28, 15:20
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 12:44
[autor]
Jak nie rozmowy zaciekłe o cipeczkach, to o peniskach. I ktoś mówił, że płeć to nie genitalia.


Paranoja.


Nie będe mężczyzną bo nie wystaje mi penis ze spodni. Nie będe kobietą bo mi wystaje coś ze spodni.


Dajecie się omamić heteronormatywnemu patrzeniu na świat, na siłe chcecie sami się dostosować. A normalne zycie jest calkowicie inne od tego z waszych wyobrazen o murzynskich penisach. Prawda jest taka, ze u faceta na codzien ciezko przed spodnie czy spodenki zobaczyc wyraznie ze ten penis tam jest. Nie wiem, z mojej strony jakbym zobaczyla faceta u ktorego golym okiem da sie zauwazyc penisa, to by mnie to zniesmaczylo. Ale moze ja dziwna jestem i dla mnie genitalia to nie jest coś na pokaz. 



Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 14:38
[autor]
Najlepiej, żeby mężczyźni nosili spódnice. Akurat transi i tak nie mają jąder, ale cismężczyźni przegrzewają sobie "klejnoty rodowe" w ciasnych spodniach, a potem się dziwią, że nie mogą spłodzić dziecka.
Gdyby mężczyźni nosili spódnice, transi też mogliby na tym zyskać - nie byłoby takiej presji na to, żeby "się odznaczało" przez spodnie. A i widok lepszy... wiadomo, jako aseksualistka nie jestem entuzjastką tej części ciała i krępuje mnie widok takiej "buły" np. u rozkrokowca w metrze.
(Rozkrokowcy to buraki, które afiszują się z tym, jak to ich testosteron rozpiera i siadają tak, żeby zająć 2-3 miejsca. Wiem, że to zupełna dygresja, ale proponuję mały konkurs na złośliwą ripostę pod adresem takich osobników.)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 14:47
[autor]


Marcin ja chciałem przekazać dokładnie to samo co Fizia czyli po co sobie to wypychać skarpetą skoro nie ma takiej potrzeby i tak naprawdę:
a) bardzo mało osób
b) praktycznie nikt
nie zwraca na to uwagi?

 Natomiast irytujące jest wyśmiewanie przez Ciebie efektów czegoś, o czym tak z grubsza nie masz pojęcia i jak napisał Wendigo w kontrze na Twoją ironię. Fakt, mógłby być niezadowolony ale mógłby być też bardzo zadowolony. Pozostaw to do jego oceny. Nie rozumiem czemu tak bardzo zależy Ci na analizowaniu czyichś pomyslów/decyzji jeżeli istnieje duża szansa, że możesz się mylić.  


PS Emu ci po operacji mają.

PS2 Moniczka czyli już nie myślisz o miseczce D? Nie bij :D

zmian: 3, ostatnia: itsme_a - 2013.03.28, 14:50
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 15:42
[autor]
itsme_a, transi po operacji mogą mieć klejnoty ? W sumie pierwszy raz o tym słyszę...
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 15:43
[autor]
antares pisze:
itsme_a, transi po operacji mogą mieć klejnoty ? W sumie pierwszy raz o tym słyszę...

Implanty jąder
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 15:44
[autor]
Dzieki wielkie za info, jak widać to też tutaj idzie coś do przodu :)
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 16:16
[autor]
Tym niemniej implanty są sztuczne, nie produkują plemników, więc nie wymagają koniecznie chłodzenia. Co innego cismężczyźni - oni obniżają sobie płodność, uznając spodnie za jedyny dozwolony "dolny" strój.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 16:28
[autor]
emu pisze:
Najlepiej, żeby mężczyźni nosili spódnice. Akurat transi i tak nie mają jąder, ale cismężczyźni przegrzewają sobie "klejnoty rodowe" w ciasnych spodniach, a potem się dziwią, że nie mogą spłodzić dziecka.
Gdyby mężczyźni nosili spódnice, transi też mogliby na tym zyskać - nie byłoby takiej presji na to, żeby "się odznaczało" przez spodnie. A i widok lepszy... wiadomo, jako aseksualistka nie jestem entuzjastką tej części ciała i krępuje mnie widok takiej "buły" np. u rozkrokowca w metrze.
(Rozkrokowcy to buraki, które afiszują się z tym, jak to ich testosteron rozpiera i siadają tak, żeby zająć 2-3 miejsca. Wiem, że to zupełna dygresja, ale proponuję mały konkurs na złośliwą ripostę pod adresem takich osobników.)
Z tego co zauważyłam to większość facetów nosi spodnie luźne w kroku. Wydaje mi się, że większą rolę cisfaceci powinni przywiązywać do bielizny. Slipy- ciaste, większość bokserek- ciasne, luźne bokserki- mniej komfortowe?
zmian: 1, ostatnia: kams - 2013.03.28, 16:29
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 16:43
[autor]
sama nie lubie jak mi cos miedzy nogami lata.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 16:46
[autor]
kams pisze:
emu pisze:
Najlepiej, żeby mężczyźni nosili spódnice. Akurat transi i tak nie mają jąder, ale cismężczyźni przegrzewają sobie "klejnoty rodowe" w ciasnych spodniach, a potem się dziwią, że nie mogą spłodzić dziecka.
Gdyby mężczyźni nosili spódnice, transi też mogliby na tym zyskać - nie byłoby takiej presji na to, żeby "się odznaczało" przez spodnie. A i widok lepszy... wiadomo, jako aseksualistka nie jestem entuzjastką tej części ciała i krępuje mnie widok takiej "buły" np. u rozkrokowca w metrze.
(Rozkrokowcy to buraki, które afiszują się z tym, jak to ich testosteron rozpiera i siadają tak, żeby zająć 2-3 miejsca. Wiem, że to zupełna dygresja, ale proponuję mały konkurs na złośliwą ripostę pod adresem takich osobników.)
Z tego co zauważyłam to większość facetów nosi spodnie luźne w kroku. Wydaje mi się, że większą rolę cisfaceci powinni przywiązywać do bielizny. Slipy- ciaste, większość bokserek- ciasne, luźne bokserki- mniej komfortowe?
W "epidemii bezpłodności" zarówno spodnie jak i bielizna niewiele znaczą. Większym problemem są chemikalia w środowisku takie jak Diana 35 i inne xenoestrogeny "pochodzenia" rolniczego. 
Mowiąc inaczej im więcej transów na HRT i kobiet na antykoncepcji to tym więcej bezpłodnych facetów :)
Co gorsza problem ten dotyka samców wszystkich gatunków na całym świecie - Sexmisja, to był proroczy film :|
zmian: 1, ostatnia: wronowata - 2013.03.28, 16:46
Re: miłość przed zmianą 2013.03.28, 23:38
[autor]

"itsme_a, transi po operacji mogą mieć klejnoty ? W sumie pierwszy raz o tym słyszę..."

 Szczególnie po metodio bardzo spoko i naturalnie to wygląda. Ogólnie poprzeglądaj sobie galerie np na forach yahoo albo stronach klinik ;)

Re: miłość przed zmianą 2013.03.29, 21:07
[autor]
Marcin:
No, Ty powinieneś ;P


Eee nie, o tym to się wie jak się sprawdzi :P


Marcin:
 i że tak Ci ze sobą dobrze (psychicznie i seksualnie)


Chyba ostatnio mi gorzej ;) (nie no, lepiej niż kiedyś - to się nie zmieniło, ale... zawsze pozostaje to "ale").


Marcin:
Biorąc pod uwagę, że oceniasz swój wygląd hiperkrytycznie, mam pytanie: czy korzystałeś kiedyś (po całej tranzycji) z konsultacji odzieżowych jakiejś zaufanej osoby nie-trans (to ważne!), która umiałaby Ci szczerze powiedzieć, jak wyglądasz i w czym Ci dobrze, a w czym źle i co "transowego" mają również cis?


Nie, ponieważ nie znam takiej osoby.


fizia:
kurde, przecież to trzeba upchnąć jakoś do majtek, do spodni. Ja nigdy nie próbowałam, ale może zanim wydacie kupę kasy na realizację "marzeń fix" kupcie pętko kiełbasy zwyczajnej, tak żeby miało ze 30 cm i upchnijcie w majtki :)


Hahaha, przynajmniej mnie rozbawiłaś :D


Re: miłość przed zmianą 2013.03.30, 04:55
[autor]
Marcin:
Przepraszam, że zasugeruję cyniczne rozwiązanie, ale czy nie myślałeś o kupieniu sobie wkładki do bielizny, która rozwiązałaby ten problem w mniej inwazyjny sposób, dając Ci i większą wypukłość, i znacznie lepiej przez Ciebie ocenianego penisa, i sporo kasy na inne wydatki?


Myślałem. Jednak to nie jest raczej zbyt wygodne rozwiązanie (z czego by to miało być? plastik za twardy, gąbka/poduszka za miękka, paker... no nie po to chyba robiłem operację by nosić dalej pakera).
A dlaczego nie? Potraktuj pakera jako element ubrania. Masz wtedy i penisa i ubranie, które zwiększa Twój komfort.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.30, 15:11
[autor]
wendigo pisze:
Marcin:
No, Ty powinieneś ;P


Eee nie, o tym to się wie jak się sprawdzi :P
Noo, ja bez sprawdzania wiem, że mi meto nie pasuje XD
wendigo pisze:
Marcin:
Biorąc pod uwagę, że oceniasz swój wygląd hiperkrytycznie, mam pytanie: czy korzystałeś kiedyś (po całej tranzycji) z konsultacji odzieżowych jakiejś zaufanej osoby nie-trans (to ważne!), która umiałaby Ci szczerze powiedzieć, jak wyglądasz i w czym Ci dobrze, a w czym źle i co "transowego" mają również cis?


Nie, ponieważ nie znam takiej osoby.
Spróbuj poszukać. Najlepiej co prawda mieć kilka takich osób, żeby uśrednić obserwacje, ale jedna też byłaby super. To jedna z cenniejszych rzeczy, jakie można dla siebie zrobić. Wyjście poza ocenę swojego wyglądu przez pryzmat bycia trans (dysforia, kompleksy, wspomnienia siebie sprzed tranzycji) i usłyszenie praktycznych sugestii mających osadzenie w rzeczywistości. Oraz, oczywiście, konfrontacja naszych lęków z kimś, kto świadomie potraktuje Cię jak kolejnego cisa, porówna z innymi cisami a następnie powie Ci, co widzi.
Re: miłość przed zmianą 2013.03.30, 23:13
[autor]
Kasiaa:
A dlaczego nie? Potraktuj pakera jako element ubrania. Masz wtedy i penisa i ubranie, które zwiększa Twój komfort.


Bo generalnie to jest coś co trzeba nosić w gaciach, coś sztucznego, coś co się może przekręcić albo trzeba nosić jakieś uprzęże... Ale myślę, myślę. Na początek postanowiłem przekonać się do bokserek - to już trochę więcej w spodniach i może chociaż będzie to robić tam jakiś tłok ;D
Re: miłość przed zmianą 2013.04.03, 21:54
[autor]
wendigo pisze:
Kasiaa:
A dlaczego nie? Potraktuj pakera jako element ubrania. Masz wtedy i penisa i ubranie, które zwiększa Twój komfort.


Bo generalnie to jest coś co trzeba nosić w gaciach, coś sztucznego, coś co się może przekręcić albo trzeba nosić jakieś uprzęże... Ale myślę, myślę. Na początek postanowiłem przekonać się do bokserek - to już trochę więcej w spodniach i może chociaż będzie to robić tam jakiś tłok ;D
Hmm, jakby mój chłopak był nosił uprząż i skarpetę, chyba bym to uznawała za całkiem sexy.
To coś jak push-up w biustonoszu, możesz fantazjować cały wieczór, że dziewczyna ma miseczkę D, a jak już jesteś nakręcony, to nie robi specjalnej różnicy fakt, że miała biust częściowo wypchany. Chyba, że się mylę?? :) Ale sądząc z popytu na push-upy, chyba nie.
Re: miłość przed zmianą 2013.04.04, 18:01
[autor]
Hehe, no może i masz rację :D
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj