jak tu wybrnac z tej sytulacji...

  liczba postów: 25
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.10, 10:37
[autor]

 

 

Jak juz pisalam w swoim ostatnim poscie jestem w trakcie rozstnia ze swoim bylym narzeczonym... tzn on nadal chce probowac jakos ten nasz zwiazek zalatac, ale ja juz nie jestem za bardzo zainteresowana. Za duzo rzeczy sie wydazylo i czuje sie bardzo skrzywdzona. Zaufanie jest jak lustro...mozesz je posklejac jak sie stlucze... ale nadal widzisz pekniecia w tego dupka odbiciu...

Moj partner obwinia mnie o wszystko, cokoliwiek by sie nie stalo zawsze jest moja wina i on nigdy nie potrafi przyznac sie do bledu. Jest samolubny i to bardzo. Bardzo go kocham ale watpie zebysmy mieli nadal jakas wspola przyszlosc. Ja potrzebuje duzo uwagi i tez potrzebowalam duzo jego pomocy. Gdy sie poznalismy ja mieszkalam w innym miescie, po okolo roku przeprowadzilam sie do niego. Nowe miasto, nowi ludzi, nikt nic o mnie nie wie. To bylo super. Ale potrzebowalam jego pomocy w takich sprawach jak lekarze, tzn chcialam zeby mi pokazal co gdzie jest. Niestety nigdy sie tego nie doczekalam. On zawsze jest zmeczony i nigdy nie ma czasu na to co ja potrzebuje i chce. Zawsze tylko on i on. Przelomowym momentem dla mnie byl moment kiedy powiedzial mi ze jesli zrobie operacje to on odejdzie. Tlumaczy to tym ze sie boi ze moze cos pojsc nie tak z operacja, ze moze nie bede odczuwala przyjemnosci tak jak powinnam. No i ze on mnie kocha za to kim jestem. Problem w tym ze ja bardzo chce operacji i chce poprostu get over it :D Nie widze w tym zadnego kompromisu i nie ma nawet mowy zebym zrezygnowala. On ciagle powtarza ze on zrobilby dla mnie wszystko i dlaczego ja tez tak nie moge. Dlatego mam dosyc... to jest bardzo trudne wszystko dla mnie. Moj siwat jest z nim. Mamy piekny dom, jego rodzice mnie uwielbiaja... jesli odejde to strace to wszystko bo juz mi zapowiedzial ze jesli odejde to zostane bez niczego :/ Nie wiem co mam dalej z tym robic :/

Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.10, 19:11
[autor]
Podwójnie uwięziona
Smutne...

zmian: 2, ostatnia: taliesin2 - 2010.05.11, 16:13
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.10, 20:41
[autor]
Dobrymi radami, przedsionek Piekla brukowany...
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.11, 13:40
[autor]
jak to jak poddasz sie operacji to on odejdzie? To jak masz penisa to ciebie chce a bez tego to juz mu nie będziesz potrzebna? To chyba nie jest miłość tylko przedmiotowe traktowanie drugiej osoby, faktycznie egoista.. ja bym na twoim miejscu odeszła bo mysle ze gdyby naprawde ciebie kochał to ważne byłoby dla niego twoje szczęscie a tłumaczenia jego ze boi sie ze operacja może niewyjsc - chyba na to nie idziesz? Jestes młoda, całe zycie przed tobą, lepiej poszukaj takiego dla którego bedziesz najwazniejsza a nie to co masz pomiedzy nogami...

Apropos to odrzucają mnie faceci lubujący sie w tskach którzy nie chcą by poddawała sie operacji, sama sobie nie wyobrazam bym miala np mojemu ukochanemu mówic ze jak zrobi sobie jakąs tam operacje to odejde, bo co to za miłosc by była
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.11, 16:14
[autor]
alea_iacta_est pisze:
Dobrymi radami, przedsionek Piekla brukowany...
Niestety. Muszę potwierdzić :((
To raczej nie jest miłość
zmian: 1, ostatnia: taliesin2 - 2010.05.11, 16:15
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.11, 17:34
[autor]
Slowo "milosc" to pojeciowy worek, bez dna. Ile ludzi tyle definicji.
A tak, przy okazji, czy nie wymagacie za duzo od homoseksualnego faceta? Gdyby chcial sobie znalezc dziewczyne to by szukal wsrod dziewczat a nie wsrod sfeminizowanych, mlodych mezczyzn.
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.11, 19:59
[autor]
Kamilo napisałas, że macie piękny dom - to chyba raczej on ma skoro po operacji juz nie bedzie tam miejsca dla ciebie...
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.11, 21:16
[autor]
alea_iacta_est pisze:
Slowo "milosc" to pojeciowy worek, bez dna. Ile ludzi tyle definicji.
A tak, przy okazji, czy nie wymagacie za duzo od homoseksualnego faceta? Gdyby chcial sobie znalezc dziewczyne to by szukal wsrod dziewczat a nie wsrod sfeminizowanych, mlodych mezczyzn.
Ale widzisz Kamila chce tych zmian (jak sama pisze ma ogromna tego potrzebę). Więc stwierdzenie,że to sfeminizowany MEN raczej nie wchodzi w grę .
Do boju dziewczyno! Czas na zmiany!
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.12, 02:16
[autor]
kamila_86 pisze:

 

Przelomowym momentem dla mnie byl moment kiedy powiedzial mi ze jesli zrobie operacje to on odejdzie. Tlumaczy to tym ze sie boi ze moze cos pojsc nie tak z operacja, ze moze nie bede odczuwala przyjemnosci tak jak powinnam. No i ze on mnie kocha za to kim jestem.
Czyli mu zależy na Tobie żeby Tobie było dobrze i przyjemnie, boi się o ciebie że coś się Tobie stanie, brzmi to okropnie że jeśli zrobisz operację to on odejdzie niemniej starajmy się i jego zrozumieć, związał się z kobietą która ma męki narząd płciowy pokochał Ciebie taką jaką jesteś, z pozycji osoby TS rozumiem że SRS jest dla Ciebie bardzo ważne i potrzebne po to byś czuła się sobą niemniej skoro umiesz iść do łóżka z facetem mając to coś to może będziesz umiała alej tak żyć?, a patrząc z jego perspektywy nie dziwię się że boi się o Ciebie taka operacja jest ryzykowna i po niej możesz mieć jedynie "dziurę w ciele" co nie znaczy że tak będzie:) zależu mu na Tobie i chce byś odczuwała przyjemność, jak by widział tylko swój koniec nosa powiedział by "idz i rób co chcesz ważne by mnie było dobrze podczas seksu" jednak on patrzy na ciebie:) Czeka was trudna rozmowa którą jak najprędzej przeprowadź, niech on ci powie dlaczego nie chce tej operacji, aty mu powiedź dlaczego chcesz :)
pozdrawiam
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.12, 09:42
[autor]

Twoje życie, twoje decyzje. 

Piszesz: "ja bardzo chce operacji i chce poprostu get over it :D"


Więc nie oglądaj się na nikogo i zrób to. To twoje ciało, to Ty! Znam takie, co się oglądały - na żony, na dzieci, na społeczeństwo... a odwlekanie latami przyprawiało je tylko o kolejne depresje. Jeśli jesteście dla siebie stworzeni, to i tak będziecie razem. Jeśli nie - to nie ma się co męczyć ze sobą, trzeba iść do przodu, korzystać z życia, póki można. Może będzie tak, że jeśli Ty się zmienisz (operacja), to i on, to i w nim się coś zmieni - dostosuje się do nowej sytuacji, zobaczy, że diabeł nie taki straszny. 

Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.12, 16:13
[autor]
alea_iacta_est pisze:
Slowo "milosc" to pojeciowy worek, bez dna. Ile ludzi tyle definicji.
A tak, przy okazji, czy nie wymagacie za duzo od homoseksualnego faceta? Gdyby chcial sobie znalezc dziewczyne to by szukal wsrod dziewczat a nie wsrod sfeminizowanych, mlodych mezczyzn.


ty chyba pomyliles/as/os definicje homoseksualizmu. i nie rob z siebie wielkiego medrca bo tego czytac sie nie da.

z calym szacunkiem dla autorki - odejdz od niego. tez mam doswiadczenia z wielbicielami ts ktorzy gotowi byli zapewniac mnie ze beda ze mna do konca swiata, ale kiedy wspominalam o operacji to szybko sie studzili... i srs to jest straszak na takich, zreszta uwazam ze najlepiej wiaazac sie z mezczyzna juz po opracji - wtedy przynajmniej jasnym jest ze jestes dla niego kobieta a nie zabawka z ptaszkiem.


Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.12, 16:31
[autor]
harajuku pisze:
alea_iacta_est pisze:
Slowo "milosc" to pojeciowy worek, bez dna. Ile ludzi tyle definicji.
A tak, przy okazji, czy nie wymagacie za duzo od homoseksualnego faceta? Gdyby chcial sobie znalezc dziewczyne to by szukal wsrod dziewczat a nie wsrod sfeminizowanych, mlodych mezczyzn.


z calym szacunkiem dla autorki - odejdz od niego. tez mam doswiadczenia z wielbicielami ts ktorzy gotowi byli zapewniac mnie ze beda ze mna do konca swiata, ale kiedy wspominalam o operacji to szybko sie studzili... i srs to jest straszak na takich, zreszta uwazam ze najlepiej wiaazac sie z mezczyzna juz po opracji - wtedy przynajmniej jasnym jest ze jestes dla niego kobieta a nie zabawka z ptaszkiem.


Nic dodać nic ująć
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.12, 18:44
[autor]
Harajuku, czy mozesz w takim razie podac definicje homoseksualizmu? Chetnie sie czegos naucze.
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.12, 23:24
[autor]
alea_iacta_est pisze:
Harajuku, czy mozesz w takim razie podac definicje homoseksualizmu? Chetnie sie czegos naucze.
nie moge bo nie mam ochoty z toba dyskutowac :)
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.13, 07:03
[autor]
Harajuku, zeby z kims dyskutowac, trzeba miec argumenty do dyskusji. Jesli sie nie ma argumentow, najlepiej strzelic "focha", co wlasnie uczynilas.
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.18, 07:21
[autor]
//alea_iacta_est pisze:
Slowo "milosc" to pojeciowy worek, bez dna. Ile ludzi tyle definicji.
A tak, przy okazji, czy nie wymagacie za duzo od homoseksualnego faceta? Gdyby chcial sobie znalezc dziewczyne to by szukal wsrod dziewczat a nie wsrod sfeminizowanych, mlodych mezczyzn.

Witamy na forum Transfuzji...pomoc i wsparcie to nasze glowne motto! Jednak czasami sie zdaza ze trafiaja nam sie tutaj zfrustrowani ignoranci ktorzy swoim smutnym zyciem chca nas jeszcze dobic. Jesli nie masz nic pozytywnego do powiedzenia to lepiej nie mow NIC! Najlepiej jest sobie siedziec przed kompem i wypowiadac sie na temat ludzi ktorych totalnie nie znamy i do tego pisac jakies prymitywne teksty! Wiec idz i walnij sobie czyms ciezkim w glowe i wtedy moze zmieni Ci sie sposob mysleniowy...

 

Co do calej fajnej reszty to dziekuje za komentarze :) I z gory przepraszam za cala sytulacje co do tego czegos u gory ;)  :D Rozmawiamy duzo i chyba powoli dociera do niego ze nie ma innej opcji. Chce go zabrac ze soba do lekrza na nastepna wizyte, moze ktos z wiekszym autorytetem uswiadomi mu ze medycyna w dzisiejszych czasach sie bardzo rozwinela i ryzyko nie jest takie wielkie jak by sie wydawalo. Nadal mam metlik w glowie bo nie wiem jak to dalej bedzie, kocham go do bolu i zalezy mi na nim. Nie chce go stracic, jednak w tej sytulacji musze byc samolubna i myslec tylko o sobie. Jak cos to swoje wycierpie a pozniej udeze plaze w bikini i poznam sobie jakiegos lationo lovera :D Buzka i pozdrawiam wszystkich goraco!!  

 

 


Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.18, 14:40
[autor]
Tak trzymać Kamilko :* hihihi :) 
zmian: 1, ostatnia: magneticgirl - 2010.05.18, 14:40
Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.05.18, 19:17
[autor]

Re: jak tu wybrnac z tej sytulacji... 2010.07.06, 15:13
[autor]
a ja myśle Kamila że jemu poprostu tak jest wygodnie i lepiej,to przecież egoista i samolub myśli tylko o sobie a pozatym podejzewam ze on chce byś miała takie ciało jak masz bo tak naprawde go to rajcuje czyli bardziej jest skłonny do homosexualizmu,nie patrz na niego a na siebie,to Tobie ma byc dobrze i zrób ta operacje i nie patrz na niego i znajdz sobie lepiej nowego partera olej go poprostu,ja jestem po operacji i wkońcu jetem szczesliwa znajdziesz sobie kogos wartościowego wkoncu,buziaki,pozdrawiam
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj