czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ?

  liczba postów: 19
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.29, 20:53
[autor]
Pisze, bo jestem ciekawa ilu z nas tak naprawde udaje sie znalezc kogos na stale. Ja mam 25 i jeszcze z nikim nie bylam, nie mam szczescia w tym temacie. W sumie trzy dni temu poznalam chlopaka z Nigerii, ale pewne osoby ostrzegaja mnie, ze moze mu zalezec tylko na obywatelstwie. Mam takie dziwne i pewnie bedne wyobrazenie ze jak bede juz po operacjach to latwiej sobie kogos znajde, bo na przyklad dam ogloszenie na portalu randkowym i bedzie do mnie pisalo mnostwo osob, ale pewnie jak zwykle to takie moje marznie nie do spelnienia. Babcia mowi mi, ze dla mnie bylby potrzebny sopnsor z kasa. A ja po prostu chcialabym znalezc kogos przy kim bym sie czula dobrze i czasami jest mi zupelnie obojetne jakiej plci.
ps klawiatura mi sie poprzestawiala i nie mam polskich czcionek
zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2013.11.30, 11:10
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.29, 20:58
[autor]
Murzyn z Nigerii chce tylko obywatelstwo. Daj sobie z nim spokój. Powie co zechcesz i obieca co zechcesz, a potem się zmyje.   
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.29, 22:08
[autor]
No proszę, przecież to aż wieje historiami z telewizji....nie mów że w ogóle wierzysz...
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.29, 22:09
[autor]
hmm... ja jako kobieta przeżyłam piękną miłość, pełną przygód gdzie przez tą chwilę nie miałam do zaoferowania nic z punktu widzenia fizyczności. w sumie nadal nie mam.

jak chcesz, by ludzie cię kochali to zbieraj dużo wiedzy i sprawiaj sobie dużo przyjemności. przede wszystkim się rozwijaj i postaraj się pozostać skromną (to chyba najtrudniejsza część). jak ludzie będą czuć od ciebie pewność siebie, pogodę ducha i jeszcze zauważą, że empatycznie podchodzisz do innych, to szybko znajdziesz przyjaciół, lub przyjaciela. a to właściwie jedyne osoby, które warto brać pod uwagę w miłości. jeśli będziesz jej szukać, to nie znajdziesz, ale tak samo będzie, jeśli zamkniesz się na ludzi. myślę, że należy się wyluzować w tym temacie, co ma być to będzie.

a co do chłopaka z Nigerii... kto ci każe podejmować decyzje? słuchaj znajomych i krewnych i ich uprzedzeń, a daleko zajdziesz... samodzielnie patrz, myśl i czuj. tylko nie czuj na siłę, bo żeby czuć na siłę musisz przestać patrzeć lub myśleć. wtedy dasz się zrobić w konia.

dlatego żeby nie było, że ci źle radzę, też mam uprzedzenia, nawet poparte własnymi doświadczeniami, uważam, że powinnaś zachować ostrożność, bo biali kolonialiści nauczyli Afrykańczyków oszukiwać by przetrwać i kombinować by uszczknąć rąbek tego, co do nich należało. oni mają inną mentalność, ale twój kolega może myśleć inaczej niż Nigeryjczycy. ja myślę inaczej niż Polacy. Polska wolna od Polaków!
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 01:39
[autor]
Wiesz Salamandra, już któryś raz jestem pod wrażeniem Twojego posta :)

salamandra pisze:
jak chcesz, by ludzie cię kochali to zbieraj dużo wiedzy i sprawiaj sobie dużo przyjemności. przede wszystkim się rozwijaj i postaraj się pozostać skromną (to chyba najtrudniejsza część). jak ludzie będą czuć od ciebie pewność siebie, pogodę ducha i jeszcze zauważą, że empatycznie podchodzisz do innych, to szybko znajdziesz przyjaciół, lub przyjaciela. a to właściwie jedyne osoby, które warto brać pod uwagę w miłości. jeśli będziesz jej szukać, to nie znajdziesz, ale tak samo będzie, jeśli zamkniesz się na ludzi. myślę, że należy się wyluzować w tym temacie, co ma być to będzie. 
Super to napisałaś :)
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 02:12
[autor]
salamandra pisze:

jak chcesz, by ludzie cię kochali to zbieraj dużo wiedzy i sprawiaj sobie dużo przyjemności. przede wszystkim się rozwijaj i postaraj się pozostać skromną (to chyba najtrudniejsza część).
A ja myślę, że nie do końca w tym rzecz. Owszem, wiedza jest fajna i poszerzanie jej oraz zdobywanie nowych umiejętności również, ale jeśli chodzi o związki to z mojej perspektywy
kluczem jest emocjonalność. Zdecydowanie. Tą część też można rozwijać i doskonalić. Nie tylko dla siebie, ale też dla innych.
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 02:33
[autor]
bardzo mi miło, że tak uważasz... mając okazję powiem, że też jakoś nie przyłapuję Cię na pisaniu głupot xD
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 02:43
[autor]
emilymae pisze:
 Mam takie dziwne i pewnie bedne wyobrazenie ze jak bede juz po operacjach to latwiej sobie kogos znajde
Ja też mam taką (może i złudną) nadzieję, że jak już będę po zmianie to łatwiej znajdę dziewczynę. Obecnie jestem sam i jeszcze nigdy nie byłem w związku i źle mi z tym bo chciałbym mieć kogoś ale wydaje mi się, że żadna dziewczyna mnie nie zaakceptuje przed zmianą. Na portalach randkowych/czatach to nawet nie próbuje szukać, bo jeden związek internetowy już miałem, właśnie się zakończył 3 dni temu i wcale nie dlatego że jestem ts (dziewczyna to zaakceptowała) tylko dlatego że tak długo zwlekałem z powiedzeniem jej prawdy, poprostu miała dość czekania na spotkanie i żal, że nie powiedziałem odrazu
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 03:02
[autor]
Po ''wszystkim'' jest łatwiej ale tylko trochę...
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 03:02
[autor]
salamandra pisze:
bardzo mi miło, że tak uważasz... mając okazję powiem, że też jakoś nie przyłapuję Cię na pisaniu głupot xD
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;) Zawsze miałam wrażenie, że nie jestem dobra w przelewaniu swoich myśli na papier/ekran komputera. To wynika z tego, że większości swoich emocji zwyczajnie nie potrafię szerzej opisywać. Już chyba bardziej wychodzi mi różnoraka wizualizacja.
zmian: 1, ostatnia: lucy - 2013.11.30, 03:08
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 03:06
[autor]
lucy pisze:
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;)
Mówisz, że na głupotę przyjdzie czas? Na pewno nie u każdego.
Każdy dzień może nauczyć Cię czegoś nowego, jeśli tylko potrafisz to dostrzec i wykorzystać wtedy co dzień będziesz mądrzejszy. ;)
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 03:19
[autor]
lidocainum pisze:
lucy pisze:
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;)
Mówisz, że na głupotę przyjdzie czas? Na pewno nie u każdego.
Każdy dzień może nauczyć Cię czegoś nowego, jeśli tylko potrafisz to dostrzec i wykorzystać wtedy co dzień będziesz mądrzejszy. ;)
Napisałam to bardziej ironicznie, bo każdy czasami może palnąc głupotę.

To fa
kt, jedynie sztuką jest korzystanie z tego, bo nie oszukujmy się, wiele rzeczy jest sprzecznych z naszą podświadomością. A kontrola podświadomości to strasznie trudne zadanie.
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 03:22
[autor]
lucy pisze:
lidocainum pisze:
lucy pisze:
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;)
Mówisz, że na głupotę przyjdzie czas? Na pewno nie u każdego.
Każdy dzień może nauczyć Cię czegoś nowego, jeśli tylko potrafisz to dostrzec i wykorzystać wtedy co dzień będziesz mądrzejszy. ;)
Napisałam to bardziej ironicznie, bo każdy czasami może palnąc głupotę.

To fa
kt, jedynie sztuką jest korzystanie z tego, bo nie oszukujmy się, wiele rzeczy jest sprzecznych z naszą podświadomością. A kontrola podświadomości to strasznie trudne zadanie.
Bardziej, co znaczy, że nie całkiem ironicznie ;)
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 03:28
[autor]
lidocainum pisze:
lucy pisze:
lidocainum pisze:
lucy pisze:
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;)
Mówisz, że na głupotę przyjdzie czas? Na pewno nie u każdego.
Każdy dzień może nauczyć Cię czegoś nowego, jeśli tylko potrafisz to dostrzec i wykorzystać wtedy co dzień będziesz mądrzejszy. ;)
Napisałam to bardziej ironicznie, bo każdy czasami może palnąc głupotę.

To fa
kt, jedynie sztuką jest korzystanie z tego, bo nie oszukujmy się, wiele rzeczy jest sprzecznych z naszą podświadomością. A kontrola podświadomości to strasznie trudne zadanie.
Bardziej, co znaczy, że nie całkiem ironicznie ;)
Napisałam już - bo każdy czasami może palnąc głupotę. Nieomylni ludzie nie istnieją, więc jest duża szansa, że i ja mogę napisac coś niezbyt mądrego.
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 05:46
[autor]
lucy pisze:
lidocainum pisze:
lucy pisze:
lidocainum pisze:
lucy pisze:
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;)
Mówisz, że na głupotę przyjdzie czas? Na pewno nie u każdego.
Każdy dzień może nauczyć Cię czegoś nowego, jeśli tylko potrafisz to dostrzec i wykorzystać wtedy co dzień będziesz mądrzejszy. ;)
Napisałam to bardziej ironicznie, bo każdy czasami może palnąc głupotę.

To fa
kt, jedynie sztuką jest korzystanie z tego, bo nie oszukujmy się, wiele rzeczy jest sprzecznych z naszą podświadomością. A kontrola podświadomości to strasznie trudne zadanie.
Bardziej, co znaczy, że nie całkiem ironicznie ;)
Napisałam już - bo każdy czasami może palnąc głupotę. Nieomylni ludzie nie istnieją, więc jest duża szansa, że i ja mogę napisac coś niezbyt mądrego.
chciałam tylko napisać, że Wendigo jest pomocny i życzliwy, i to miała być taka drobna uprzejmość, a nie zmiana tematu z tego istotnego, którym jest budowanie związku w trakcie, przed i po zmianie... co wydaje mi się rzeczą istotniejszą od tego komu i jak często zdarza się palnąć głupotę.

w międzyczasie zauważyłam, że mój i jego post oddzielił post Lucy, co do której nie mogę się wypowiedzieć, bo jeszcze się nie doczytałam dostatecznie dużo by wytworzyć sobie w głowie jej obraz... poza przepięknym malowanym zarostem :) (szacuken!!!)

wracając więc do Lucy, i sprowadzając temat na dawne tory.

A ja myślę, że nie do końca w tym rzecz. Owszem, wiedza jest fajna i poszerzanie jej oraz zdobywanie nowych umiejętności również, ale jeśli chodzi o związki to z mojej perspektywy
kluczem jest emocjonalność. Zdecydowanie. Tą część też można rozwijać i doskonalić. Nie tylko dla siebie, ale też dla innych.

kiedy mówiłam o rozwoju i wspominałam o empatii to właśnie to miałam na myśli. nie chciałam się rozpisywać o tym, że jak altruizm jest inną wersją egoizmu, tak zdrowy egoizm jest wersją altruizmu. chodzi mi o to, że jak uda ci się rozbudzić w sobie coś, czego innym brak - to może być pewność siebie, poczucie własnej wartości, poszanowanie dla swojej osoby itd - to będą się oni przy tobie lepiej czuć. jeśli dasz im jasno do zrozumienia, że nie uważasz siebie za inną/lepszą i wynikać to będzie z twojego wewnętrznego zrozumienia, że tak jest (nie jesteś inna czy lepsza), a do tego będziesz kierować się w życiu empatią, to uzyskasz koktajl cech pożądanych, by nazwać cię prawdziwie piękną. jakkolwiek trzeba poukładać sobie w środku żeby wzbudzić w sobie empatię. inaczej można mieć przebłyski, ale nie zastanowisz się, czy ktoś ma migrenę póki masz migrenę. tak to wygląda z mojego punktu widzenia.

wspominałam o zdobywaniu wiedzy, bo wyczytałam gdzieś, że regularne zdobywanie wiedzy zwiększa wydolność mózgu, też szybkie kojarzenie faktów, a to prowadzi do wzmożonej pewności siebie. nie wiem, czy sprawdza się to u wszystkich, ale u mnie raczej tak, chociaż jest raczej efektem ubocznym.

dorzucając jeszcze trzy grosze do tematu...

moje podejście do związków jest delikatnie inne niż chyba zdecydowanej większości. po pierwsze jest to spotkanie dwóch (lub więcej) niezależnych osób, które bez poczucia jakiegokolwiek zniewolenia decydują się być przy sobie i się wspierać. tylko kilka w tym wszystkim stawiam wymogów; szczerość, wierność i uszanowanie dla wzajemnej autonomii. z tym ostatnim przeważnie jest problem, bo ludzie lubią taki "moja" "twoja" itd. ja na to patrzę jak wspólne łowy, dziki pęd przez mgłę, czy węszenie za żarciem. i nie dzielę związków na udane i nieudane w zależności od tego, czy skończą się śmiercią, czy rozstaniem. udany związek to wtedy, kiedy miejsce miało wiele pięknych chwil, przygód, szacunek, dużo rozwoju emocjonalnego i udało się zachować wolność wszystkich osób. nazwa związek nie pasuje tutaj w pełni, ale "wolna miłość" kojarzy się zupełnie z czymś innym. przeżyłam jeden nieudany związek, wytłumaczył mi on czego w związku nie chcę i kolejne dwa były udane, gdzie godziny ściekały leniwie z zegara,  gdy my patrzyłyśmy/liśmy sobie w oczy próbując wynaleźć koło xD. aż lekko drżę z podniecenia jak sobie wyobrażę co będzie w następnym... tym bardziej że wolę odłożyć go jak najdalej w czasie...

edit: kilometrowe posty rulez, pewnie nikt tego nie chce czytać.
zmian: 1, ostatnia: salamandra - 2013.11.30, 05:48
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 11:09
[autor]
Salamandra pisze :

"  kilometrowe posty rulez, pewnie nikt tego nie chce czytać. "

Ja przeczytałam bardzo chętnie. I dziękuję za wszystkie odpowiedzi i ciepłe słowa
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 14:23
[autor]
salamandra pisze:
lucy pisze:
lidocainum pisze:
lucy pisze:
lidocainum pisze:
lucy pisze:
Jak to mówią, na wszystko przyjdzie czas ;)
Mówisz, że na głupotę przyjdzie czas? Na pewno nie u każdego.
Każdy dzień może nauczyć Cię czegoś nowego, jeśli tylko potrafisz to dostrzec i wykorzystać wtedy co dzień będziesz mądrzejszy. ;)
Napisałam to bardziej ironicznie, bo każdy czasami może palnąc głupotę.

To fa
kt, jedynie sztuką jest korzystanie z tego, bo nie oszukujmy się, wiele rzeczy jest sprzecznych z naszą podświadomością. A kontrola podświadomości to strasznie trudne zadanie.
Bardziej, co znaczy, że nie całkiem ironicznie ;)
Napisałam już - bo każdy czasami może palnąc głupotę. Nieomylni ludzie nie istnieją, więc jest duża szansa, że i ja mogę napisac coś niezbyt mądrego.
chciałam tylko napisać, że Wendigo jest pomocny i życzliwy, i to miała być taka drobna uprzejmość, a nie zmiana tematu z tego istotnego, którym jest budowanie związku w trakcie, przed i po zmianie... co wydaje mi się rzeczą istotniejszą od tego komu i jak często zdarza się palnąć głupotę.

w międzyczasie zauważyłam, że mój i jego post oddzielił post Lucy, co do której nie mogę się wypowiedzieć, bo jeszcze się nie doczytałam dostatecznie dużo by wytworzyć sobie w głowie jej obraz... poza przepięknym malowanym zarostem :) (szacuken!!!)

wracając więc do Lucy, i sprowadzając temat na dawne tory.

A ja myślę, że nie do końca w tym rzecz. Owszem, wiedza jest fajna i poszerzanie jej oraz zdobywanie nowych umiejętności również, ale jeśli chodzi o związki to z mojej perspektywy
kluczem jest emocjonalność. Zdecydowanie. Tą część też można rozwijać i doskonalić. Nie tylko dla siebie, ale też dla innych.

kiedy mówiłam o rozwoju i wspominałam o empatii to właśnie to miałam na myśli. nie chciałam się rozpisywać o tym, że jak altruizm jest inną wersją egoizmu, tak zdrowy egoizm jest wersją altruizmu. chodzi mi o to, że jak uda ci się rozbudzić w sobie coś, czego innym brak - to może być pewność siebie, poczucie własnej wartości, poszanowanie dla swojej osoby itd - to będą się oni przy tobie lepiej czuć. jeśli dasz im jasno do zrozumienia, że nie uważasz siebie za inną/lepszą i wynikać to będzie z twojego wewnętrznego zrozumienia, że tak jest (nie jesteś inna czy lepsza), a do tego będziesz kierować się w życiu empatią, to uzyskasz koktajl cech pożądanych, by nazwać cię prawdziwie piękną. jakkolwiek trzeba poukładać sobie w środku żeby wzbudzić w sobie empatię. inaczej można mieć przebłyski, ale nie zastanowisz się, czy ktoś ma migrenę póki masz migrenę. tak to wygląda z mojego punktu widzenia.

wspominałam o zdobywaniu wiedzy, bo wyczytałam gdzieś, że regularne zdobywanie wiedzy zwiększa wydolność mózgu, też szybkie kojarzenie faktów, a to prowadzi do wzmożonej pewności siebie. nie wiem, czy sprawdza się to u wszystkich, ale u mnie raczej tak, chociaż jest raczej efektem ubocznym.

dorzucając jeszcze trzy grosze do tematu...

moje podejście do związków jest delikatnie inne niż chyba zdecydowanej większości. po pierwsze jest to spotkanie dwóch (lub więcej) niezależnych osób, które bez poczucia jakiegokolwiek zniewolenia decydują się być przy sobie i się wspierać. tylko kilka w tym wszystkim stawiam wymogów; szczerość, wierność i uszanowanie dla wzajemnej autonomii. z tym ostatnim przeważnie jest problem, bo ludzie lubią taki "moja" "twoja" itd. ja na to patrzę jak wspólne łowy, dziki pęd przez mgłę, czy węszenie za żarciem. i nie dzielę związków na udane i nieudane w zależności od tego, czy skończą się śmiercią, czy rozstaniem. udany związek to wtedy, kiedy miejsce miało wiele pięknych chwil, przygód, szacunek, dużo rozwoju emocjonalnego i udało się zachować wolność wszystkich osób. nazwa związek nie pasuje tutaj w pełni, ale "wolna miłość" kojarzy się zupełnie z czymś innym. przeżyłam jeden nieudany związek, wytłumaczył mi on czego w związku nie chcę i kolejne dwa były udane, gdzie godziny ściekały leniwie z zegara,  gdy my patrzyłyśmy/liśmy sobie w oczy próbując wynaleźć koło xD. aż lekko drżę z podniecenia jak sobie wyobrażę co będzie w następnym... tym bardziej że wolę odłożyć go jak najdalej w czasie...
http://forum.transfuzja.org/pl/watek/portal/ratunku_kim_ja_jestem/Prosze_o_pomoc_1.htm - Tu jest nieco o mnie. Mały skrawek. 

A no, w takim razie myśl była ta sama. Chyba już nie mam co dodać od siebie. Z tym zdobywaniem wiedzy chyba też na mnie działa.

Jeśli chodzi o związki...to patrzę na to bardzo podobnie, trafnie to opisałaś. Większośc ludzi chyba bardziej postrzega osobę, którą 'kocha' jak swoją własnośc. Nie bez powodu związek większościom osób kojarzy się z pewnym zniewoleniem i brakiem swobody. Takie coś jest okropne, mnie zawsze odrzucało i unikałam takich osób (znaczy, odrzuca w dalszym ciągu, ale teraz nie ma ryzyka, że zwiążę się z kimś takim - zresztą, to szybko da się zauważyć).
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2013.11.30, 17:02
[autor]
jako iż teraz też nie mam nic do dodania... dodam to:


Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady
Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,
I, tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,
I, zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.

A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci
Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście,
I twe dłonie, jak w pąki, mnę w zdrobniałe pięście,
By się w nich docałować twych chrząstek i kości.

A one wypukleją na dłoni przegibie,
Niby pestki owoców, zróżowionych znojem,
I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem,
Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie.

Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie,
A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę,
Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie,
Chwila — a już cię do snu z lat dawnych kołyszę.

Bolesław Leśmian
Re: czy ktoras z was jest w szczesliwym zwiazku ? 2014.09.10, 10:28
[autor]
Przepraszam, jeśli odpowiem nie tak jak trzeba lub po prostu zrobię coś źle tym postem, ale to moja pierwsza wypowiedź na tym forum.
Zacznijmy od tego, że nie jestem osobą transeksualną, w sumie to mam problemy ze stwierdzeniem czy jestem psychicznie płci męskiej czy żenśkiej, ale nie jest to szczególnie dla mnie ważne, jestem fizycznie płci żeńskiej i nie przeszkadza mi to. Mam szczerze głęboko gdzieś czy jestem homoseksualana czy heteroseksualana. Wracając do tematu od roku posiadam partnerkę m/k, która jest ode mnie o rok starsza (ma 16 lat) i właśnie niedawno powiedziała rodzicom o tym, że chce zmienić płeć, stresuję się tym, tym bardziej, że utrzymujemy kontakt głównie przez internet i przyjeżdżamy do siebie tylko, gdy mamy dłuższe wolne i nie ma mnie przy niej, gdy ona potrzebuje mojego wsparcia, niedługo zapewne będzie mieć pierwszą wizytę u psychologa związaną z jej transeksualizmem , w każdym razie wracając do tematu dogadujemy się bez przeszkód i nie mam problemu z tym, że jest ona m/k i sądzę, że nasz związek jeszcze długo pociągnie :)
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj