Znowu ja i moje smuty?

  liczba postów: 7
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Znowu ja i moje smuty? 2014.02.27, 20:41
[autor]
Cześć. Pisałem tutaj niedawno o swojej bezradności w kontekście zamiłowania do pewnej niewiasty, której nie mam odwagi wyznać co czuję i tak przekopując neta, szukając odpowiedzi na pytania różnorakie związane z relacjami damsko-męskimi, natknąłem się na artykuł traktujący o chemii międzyludzkiej. Wiecie przyciąganie, pragnienie kogoś, podniecenie na sam widok tej osoby, chyba każdy wie o czym mówię. Generalnie pisali tam o tym, że za te doznania odpowiedzialne są nasze geny, mózgi, feromony, a także przeróżne reakcje chemiczne zachodzące w mózgu. Wywnioskować by można z tego, że do zakochania się w kimś niepotrzeba nawet rozmowy, wszystko dzieje się samo. Stąd moje pytanie - Czy tak zwana 'chemia' między przedstawicielami, tej samej, biologicznej płci, jest możliwa według Was? Dla przykładu trans k/m hetero i kobieta hetero - jaka jest szansa, że zaiskrzy, jeśli za wszystko odpowiedzialne są faktycznie geny i inne ultrafale niewidoczne dla nas? Zwłaszcza, że podobno chemia jest zawsze obustronna. To wbrew prawom natury, że ta hetero k to poczuje, prawda? Dręczy mnie to, bo zatracam się w niej co raz bardziej i bardziej, za chooya nie przechodzi. W ogóle wczoraj miała miejsce szokująca dla mnie akcja. Obiekt moich westchnień rozłożył mnie na łopatki swoim spojrzeniem. Idąc obejrzała się w moją stronę, nawiązała ze mną kontakt wzrokowy i trwało to jakieś 5 sek. Spojrzenie było raczej zimne i nie towarzyszył mu uśmiech. W tym momencie całe moje ciało przeszył gorący dreszcz. Dosłownie poczułem jak serce mi płonie. Euforia, dziki szał, coś nie do opisania. To było lepsze niż orgazm. Myślicie, że ona mogła poczuć się podobnie? Pewnie nie, ale w takim razie po co tak się wpatrywać w kogoś obojętnego dla nas?
Re: Znowu ja i moje smuty? 2014.02.27, 21:01
[autor]
airmaxx1992 pisze:
Czy tak zwana 'chemia' między przedstawicielami, tej samej, biologicznej płci, jest możliwa według Was?
Tak. Jest przecież możliwa w najróżniejszych układach z gejami, leskami, heterykam, transami.

airmaxx1992 pisze:
Idąc obejrzała się w moją stronę, nawiązała ze mną kontakt wzrokowy i trwało to jakieś 5 sek. Spojrzenie było raczej zimne i nie towarzyszył mu uśmiech. W tym momencie całe moje ciało przeszył gorący dreszcz. Dosłownie poczułem jak serce mi płonie. Euforia, dziki szał, coś nie do opisania. To było lepsze niż orgazm. Myślicie, że ona mogła poczuć się podobnie? Pewnie nie, ale w takim razie po co tak się wpatrywać w kogoś obojętnego dla nas?
Ech... facet, ech... Nie żebym się z ciebie śmiała, bo każdy z nas chyba przez to w życiu przeszedł, a jak nie przeszedł, to pewnie jeszcze przejdzie, ale jak już się przez to przejdzie, to się nabiera trochę dystansu i nie spala tak strasznie przy każdej możliwej okazji. Można wtedy nawet po prostu bawić się flirtem i zainteresowaniem ze strony drugiej osoby. Sama nie jestem specjalnie dobra w te klocki, ale widywałam w życiu prawdziwe mistrzynie tej gry

dzielę się smutnym uśmiechem...

dzielę się smutnym
uśmiechem
z obrazem na ścianie

wyobrażeniem o tym
co wydawało się być
lub być by mogło
- być może

chociaż uśmiecha się słodko
dzielę się smutnym
uśmiechem
z własnymi tylko myślami

14.10.2002
Re: Znowu ja i moje smuty? 2014.02.27, 22:25
[autor]
Myślę że ta cała ''chemia'' to bzdury, pseudo naukowy bełkot. I nic takiego nie istnieje. Bo powiedz mi, w jaki sposób panowie oświeceni naukowcy dokonują tych pomiarów? Mając zainstalowane elektrody w mózgach ludzi?

Nie sposób takich zjawisk zarejestrować, to tylko teorie i domysły, za miłość, stan zakochania jest odpowiedzialne coś innego niż tylko ta ''chemia''. Bo czasem jest dziwne że może na przykład pociagać cię niska brunetka podczas gdy ty zawsze patrzyłeś z zachwytem na wysokie blondyny. To jest to tajemnicze - ''coś'' ale nie uznaję tego za procesy chemiczne w mózgu, ponieważ to jest wyższa metafizyka. Miłość to coś co wymyka się naukowym bajaniom.

Jesteś być może po prostu zauroczony tą kobietą, może nawet zakochany. Tutaj jest ta sprawa, o czym czasem piszę w moich postach że przed leczeniem, przed hormonami wiadomo że ludzie postrzegają cię jako kobietę, i ona cię w taki sposób postrzega. A to jakby dyskwalifikuje na starcie, bynajmniej mam takie wrażenie. Bo nawet jeśli ona stwierdziłaby że coś jest w tobie i o zgrozo! Mógłbyś się nawet jej podobać czy pociągać ją, to ona może uciekać od tego, gasząc takie myśli, odsuwając od siebie, sądząc że budzą się w niej jakieś homoseksualne skłonności i nie da tego po sobie poznać. O ile jest kobietą hetero. Ona może postrzegać Cię jako lesbijkę butch. Może po prostu powiedz jej kim jesteś. 
zmian: 1, ostatnia: antares - 2014.02.27, 22:27
Re: Znowu ja i moje smuty? 2014.02.28, 12:41
[autor]
airmaxx1992 pisze:
To było lepsze niż orgazm. Myślicie, że ona mogła poczuć się podobnie? Pewnie nie, ale w takim razie po co tak się wpatrywać w kogoś obojętnego dla nas?
Wielu losowych ludzi "wpatrywało się" we mnie zimnym wzrokiem. Odbieram to raczej za negatywny odbiór mojej osoby niż zauroczenie :p
Raczej była to reakcja na nachalne spojrzenia albo po prostu zwracasz uwagę wyglądem...
Re: Znowu ja i moje smuty? 2014.02.28, 19:58
[autor]
antares:
Nie sposób takich zjawisk zarejestrować, to tylko teorie i domysły, za miłość, stan zakochania jest odpowiedzialne coś innego niż tylko ta ''chemia''. Bo czasem jest dziwne że może na przykład pociagać cię niska brunetka podczas gdy ty zawsze patrzyłeś z zachwytem na wysokie blondyny. To jest to tajemnicze - ''coś'' ale nie uznaję tego za procesy chemiczne w mózgu, ponieważ to jest wyższa metafizyka. Miłość to coś co wymyka się naukowym bajaniom.

Wydaje mi się, że teraz to mylisz miłość z pożądaniem :) Moim zdaniem miłość, to jest coś co rośnie, rozwija się itp., tu nie wygląd się liczy, nie pierwsze wrażenie, moim zdaniem miłość to proces. A jak Ci się ktoś podoba czy to od pierwszego spojrzenia czy od trzeciego, to raczej jest to pożądanie. Przynajmniej ja tak mam :P 
Re: Znowu ja i moje smuty? 2014.02.28, 21:16
[autor]
wendigo pisze:
antares:
Nie sposób takich zjawisk zarejestrować, to tylko teorie i domysły, za miłość, stan zakochania jest odpowiedzialne coś innego niż tylko ta ''chemia''. Bo czasem jest dziwne że może na przykład pociagać cię niska brunetka podczas gdy ty zawsze patrzyłeś z zachwytem na wysokie blondyny. To jest to tajemnicze - ''coś'' ale nie uznaję tego za procesy chemiczne w mózgu, ponieważ to jest wyższa metafizyka. Miłość to coś co wymyka się naukowym bajaniom.

Wydaje mi się, że teraz to mylisz miłość z pożądaniem :) Moim zdaniem miłość, to jest coś co rośnie, rozwija się itp., tu nie wygląd się liczy, nie pierwsze wrażenie, moim zdaniem miłość to proces. A jak Ci się ktoś podoba czy to od pierwszego spojrzenia czy od trzeciego, to raczej jest to pożądanie. Przynajmniej ja tak mam :P 


Ale pierwsze wrażenie jest tym co sprawia że zaczynasz się ineteresować tą osobą :) i potem w miarę dalszego wchodzenia w tą relację możesz także poznawać inne przymioty. 
A miłość określam jako wyższą metafizykę ponieważ wyrywa się z wszelkich ramek gdzie  próbują ją wcisnąć :) Miłość to nie tylko uczucia lecz coś więcej. Dużo więcej. 
zmian: 1, ostatnia: antares - 2014.02.28, 21:16
Re: Znowu ja i moje smuty? 2014.03.01, 01:15
[autor]
Myślę że ta cała ''chemia'' to bzdury, pseudo naukowy bełkot. I nic takiego nie istnieje. Bo powiedz mi, w jaki sposób panowie oświeceni naukowcy dokonują tych pomiarów? Mając zainstalowane elektrody w mózgach ludzi?

Nie sposób takich zjawisk zarejestrować, to tylko teorie i domysły, za miłość, stan zakochania jest odpowiedzialne coś innego niż tylko ta ''chemia''. Bo czasem jest dziwne że może na przykład pociagać cię niska brunetka podczas gdy ty zawsze patrzyłeś z zachwytem na wysokie blondyny. To jest to tajemnicze - ''coś'' ale nie uznaję tego za procesy chemiczne w mózgu, ponieważ to jest wyższa metafizyka. Miłość to coś co wymyka się naukowym bajaniom.


Cóż, pożądanie, czy miłość to pstryczek psychiczny, który oddziałowuje na ciało i w efekcie mamy zjawiska typu: wydzielanie potu na widok "tej" osoby, feromonów, zachowywanie się inaczej niż na co dzień, a w ekstremalnych sytuacjach nawet omdlenia. I jest możliwe, aby to zarejestrować. Chociażby ciepło ciała w zależności od uczuć jest różne.
Czemu może pociągać mnie brunetka, a nie blondyny "jak z reguły"? To proste - brunetka może mieć lepsze aspekty fizyczne lub być na przykład mądrzejsza. Takie "coś", czego blondynka nie ma. I może to być nawet szczeniaczek, woof.

Jesteś być może po prostu zauroczony tą kobietą, może nawet zakochany. Tutaj jest ta sprawa, o czym czasem piszę w moich postach że przed leczeniem, przed hormonami wiadomo że ludzie postrzegają cię jako kobietę, i ona cię w taki sposób postrzega. A to jakby dyskwalifikuje na starcie, bynajmniej mam takie wrażenie. Bo nawet jeśli ona stwierdziłaby że coś jest w tobie i o zgrozo! Mógłbyś się nawet jej podobać czy pociągać ją, to ona może uciekać od tego, gasząc takie myśli, odsuwając od siebie, sądząc że budzą się w niej jakieś homoseksualne skłonności i nie da tego po sobie poznać. O ile jest kobietą hetero. Ona może postrzegać Cię jako lesbijkę butch. Może po prostu powiedz jej kim jesteś.

"Ludzie postrzegają cię jako kobietę"? Żebyś jeszcze fizycznie wyglądał na babkę to bym się zgodził, ale Ty cały czas panikujesz i sam widzisz się jako kobieta. Rzadko kiedy k/m wygląda na tyle okropnie, by nie zmienić wyglądu na lekko zniewieściałego faceta... Twoja niepewność jest powodem, dla którego i ludzie mają wątpliwości. Prawdziwy facet i prawdziwa kobieta nie ma wątpliwości co do tego, kim są (w odniesieniu do psychicznej formy naszego bytu, która pozwala postrzegać swoją fizyczność), tylko transi wykazują takie skłonności. Uwierz, że jesteś facetem, a nie, że będziesz, jak dostaniesz hormony/zrobisz operację. Co, jeśli nie będziesz mógł brać hormonów z powodu zdrowia? Nie będziesz nigdy facetem, bo będziesz sam w to powątpiewał? Hormony nie zmienią tego, że nie wierzysz w swój sukces.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj