[usuniety]

  liczba postów: 59
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 05:40
[autor]
musisz sam zdecydować czego chcesz nikt ci nie może niczego narzucać. 
ja na twoim miejscu zrobiła bym wszystko by ją odzyskać.
byłam w takiej samej sytuacji jak ona, i wciąż chcę kochać osobę która odeszła z myślą że będe szczęśliwsza. tak nie jest nawet jak kogoś sobie znajdę to ta osoba kturą pokochałam będzie zawsze w moim sercu.
moja rada, kup bukiet roz zaproś ją do restauracji tam ją oficjalnie przeproś i powiedz że się pomyliłeś jeśl;i naprawdę cię kocha to do ciebie wruci.
musisz znaleźć czas dla niej, raczej ona nie wymaga od ciebie wiele chce byś ją kochał i tyle. powinieneś dopuścić do swojego serca miłość . 
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 10:46
[autor]
ania515 pisze:
moja rada, kup bukiet roz zaproś ją do restauracji tam ją oficjalnie przeproś i powiedz że się pomyliłeś jeśl;i naprawdę cię kocha to do ciebie wruci.
W sumie spróbować możesz. Moja rada: nie rób tego na zasadzie: piorun uderzył z nieba, a ty mi się laska tu teraz natychmiast zadeklaruj. Powiedz, co myślisz i czujesz. Daj jej np. z tydzień do namysłu i powiedz, że wtedy zapytasz. Niezależnie, co odpowie, będziesz mieć w tym momencie jasną sytuację. I jeśli odpowiedź zabrzmi "nie", to nie spotykaj się z nią póki ci całkiem nie przejdzie albo póki nie spotkasz kogoś innego, kto ci kompletnie w głowie zawróci.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 13:27
[autor]
W tym wypadku to dobry sposób, żeby się zmieżyć wewnątrzy siebie z sobą samym.Spróbuj popatrzyć na siebie z dystansu.Restauracja skromny  bukiet czerwonych róż,może jakieś dobre winko,a w trakcie spotkania możesz przyznać się do swojego błędu.CZAS LECZY RANY I MOŻE WREŚCIE BĘDZIECIE PASOWALI DO SIEBIE - WARTO SPRÓBOWAĆ? Jak by się udało ponownie dla was Napisz?         Pozdrawiam Stanisia. 
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 15:26
[autor]
Niko jaki jest kontakt do Ciebie teraz?
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 18:48
[autor]
Dziewczyny... Nie sądzicie chyba, że autor powinien nagle wyskoczyć z zaproszeniem do restauracji na romantyczną kolację i bukietem kwiatów... Owszem, to miłe, ale dla romantyków, a nie dla chłopaka z problemem. Z resztą sytuacja jest dosyć klarownie wyjaśniona. Nie chcę oczywiście narzucać swojego sposobu myślenia, ale wydaje mi się, że do sprawy należy podejść delikatnie, ale bez pośredników. Osobiście wybrałabym sposób dosyć pozaiczny. Mianowicie, wybrałabym formę pisemną. Mail, czy kartka, to nie ma znaczenia. Po prostu na spokojnie przemyślisz co i jak chcesz jej powiedzieć, niczego nie pominiesz, a ona z kolei będzie miała czas na przemyślenie całej sytuacji, jednocześnie nie będąc dostawioną do ściany, że odpowiedź musi być na już. Oczywiście nikt tutaj nie da Ci złotego środka. To Ty znasz ją najlepiej i Ty wiesz czego ona chce. Osobiście wnioskuję, że zależy jej na Tobie, z wzajemnością. Po co to niszczyć, skoro ona pragnie Ciebie takiego jakim jesteś, a nie przez pryzmat Twojego "problemu", na który pewnie nawet nie zwraca uwagi. Należy wziąć też pod uwagę jej obecnego partnera. Jak mogą być szczęśliwi w związku, gdzie dziewczyna w głębi duszy myśli o kimś innym? Taka sytuacja również jego krzywdzi. 
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 19:16
[autor]
Idź na spotkanie, co Ci szkodzi. Może już jest wolna? To wtedy zabiegaj o nią. Jak dalej jest w związku, to daj sobie spokój.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.22, 23:59
[autor]
maniek1242 pisze:
itsme_a pisze:
Niko jaki jest kontakt do Ciebie teraz?
na niebieskim wejdz na moj profil i tam znajdziesz moje gadu,nick ten sam co tutaj.Zgadamy się na gadu to podam Ci tel.
follow the white rabbit :D
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.23, 20:59
[autor]
maniek1242 pisze:
lilith pisze:
maniek1242 pisze:
itsme_a pisze:
Niko jaki jest kontakt do Ciebie teraz?
na niebieskim wejdz na moj profil i tam znajdziesz moje gadu,nick ten sam co tutaj.Zgadamy się na gadu to podam Ci tel.
follow the white rabbit :D
;p
Jak dla mnie to dałbym jej spokój...Ułożyła coś sobie bez Ciebie...Po co jej siać zamęt w głowie?
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.23, 22:29
[autor]
A może zapytaj wprost? Chyba że jest to taka sytuacja, że wysyłasz jej maile i smsy od miesiąca, a ona na smsy nie odpowiada, a w mailach pisze, że zadzwoni na policję. Wtedy istotnie sprawa wygląda na straconą... W dodatku, jeśli nie wiesz, gdzie ona mieszka i gdzie jest.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.23, 22:56
[autor]
Edit: A, nie wiem, jak Tobie, ale mnie się wyjaśniło. Ja się jej po prostu nie podobam. No z tym to już istotnie ciężko coś zrobić.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.24, 19:02
[autor]
maniek1242 pisze:
atropos pisze:
maniek1242 pisze:
lilith pisze:
maniek1242 pisze:
itsme_a pisze:
Niko jaki jest kontakt do Ciebie teraz?
na niebieskim wejdz na moj profil i tam znajdziesz moje gadu,nick ten sam co tutaj.Zgadamy się na gadu to podam Ci tel.
follow the white rabbit :D
;p
Jak dla mnie to dałbym jej spokój...Ułożyła coś sobie bez Ciebie...Po co jej siać zamęt w głowie?
Pewnie masz rację.Myślałem nad tym i tak zrobię.Dzięki, (nie wiem czy wiesz,ale tę osobę znasz.)
Możliwe. Jeżeli tak to jest to fantastyczna dziewczyna. Uważam jednak, że lepiej nie psuć tego, co sobie teraz ułożyła. To będzie mniej egoistyczne. Poza tym ten chłopak...warto pomyśleć, co on może czuć skoro ona nie daj Boże od niego odejdzie?...Może faktycznie ją kocha? Czy zasłużył na to by go porzucała dla wątpliwej jakości związku? Powiedzmy sobie prawdę. Co my możemy dać takim Kobietom? Oddanie? ... one mają prawo do dziecka, normalnej rodziny...z nami to niemożliwe. Miłość mija. Zauroczenie mija. Później czas żyć, rozwijać się. Przy nas? Czy to jest możliwe? One wszystkie generalnie chcą z nami być. Składają deklaracje na "do końca świata i jeden dzień dłużej" jednak później budzi się w nich ta refleksja, która zaburza spokój naszego funkcjonowania. Lepiej pozostać nieosiągalnym. To budzi lepsze wspomnienia. :-)
zmian: 2, ostatnia: atropos - 2012.10.24, 19:12
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.24, 23:09
[autor]
atropos pisze:
 Powiedzmy sobie prawdę. Co my możemy dać takim Kobietom? Oddanie? ... one mają prawo do dziecka, normalnej rodziny...z nami to niemożliwe. Miłość mija. Zauroczenie mija. Później czas żyć, rozwijać się. Przy nas? Czy to jest możliwe? One wszystkie generalnie chcą z nami być. Składają deklaracje na "do końca świata i jeden dzień dłużej" jednak później budzi się w nich ta refleksja, która zaburza spokój naszego funkcjonowania. Lepiej pozostać nieosiągalnym. To budzi lepsze wspomnienia. :-)

 Nie zgodzę się. W tym momencie każda, bezpłodna jednostka jest wg słów zacytowanych wyżej bezwartościowa w "prawdziwym" związku. Ile jest ludzi, którzy układają sobie życie i zakładają rodzinę bez dzieci lub z dziećmi korzystając z jednego z wielu dostępnych sposobów? I wcale nie piszę tu o ts(a znam jednego, zagranicznego, który zaadoptował córeczkę jest kilka lat po ślubie i nie narzeka). Wiele genetycznych(kobiet i mężczyzn) ma ten problem i sobie jakoś radzi. Zresztą wychodzenie z założenia, że każda genetyczna kobieta/facet która/który się nam podoba jest super płodna/płodny i zdolna do bezproblemowego powicia potomstwa to też idealizacja, stety-niestety ;) Jest wiele dzieciaków, którym można dać rodzinę. 

 Co do rozsypywania się związków, wygasania uczucia itd. Wiele zależy od nas. Może to w nas coś nie tak i może wcale nie chodzi o ts? Dlaczego nikt o tym nie pomyśli, tylko od razu schodzi na kwestię "oczywistych powodów" w stylu: to z pewnością przez bezpłodność/ przez to co mam w gaciach/ przez "blablabla ts ts ts ts". Poza tym ciężko trafić od razu na tego kogoś do kogo naprawdę pasujemy a i życie razem to sztuka kompromisów i ciągłej walki, zabiegania od drugą osobę itd

 Ale co ja tam wiem. I tak wszystko skazane jest na niepowodzenie ;) .

 

 

Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 08:41
[autor]
itsme_a pisze:
atropos pisze:
 Powiedzmy sobie prawdę. Co my możemy dać takim Kobietom? Oddanie? ... one mają prawo do dziecka, normalnej rodziny...z nami to niemożliwe. Miłość mija. Zauroczenie mija. Później czas żyć, rozwijać się. Przy nas? Czy to jest możliwe? One wszystkie generalnie chcą z nami być. Składają deklaracje na "do końca świata i jeden dzień dłużej" jednak później budzi się w nich ta refleksja, która zaburza spokój naszego funkcjonowania. Lepiej pozostać nieosiągalnym. To budzi lepsze wspomnienia. :-)



 

Nie zgodzę się. W tym momencie każda, bezpłodna jednostka jest wg słów zacytowanych wyżej bezwartościowa w "prawdziwym" związku. Ile jest ludzi, którzy układają sobie życie i zakładają rodzinę bez dzieci lub z dziećmi korzystając z jednego z wielu dostępnych sposobów? I wcale nie piszę tu o ts(a znam jednego, zagranicznego, który zaadoptował córeczkę jest kilka lat po ślubie i nie narzeka). Wiele genetycznych(kobiet i mężczyzn) ma ten problem i sobie jakoś radzi. Zresztą wychodzenie z założenia, że każda genetyczna kobieta/facet która/który się nam podoba jest super płodna/płodny i zdolna do bezproblemowego powicia potomstwa to też idealizacja, stety-niestety ;) Jest wiele dzieciaków, którym można dać rodzinę.

Twoje życie-Twoje prawo jednak pozwól, że inni będą mieli inne zdanie. Wiesz...Demokracja. Gratuluję optymizmu i wiary w cud a ja uważam,że jedna jaskółka wiosny nie czyni...Dywagować można natomiast na różne sposoby a życie...pisze swoje scenariusze.

 Co do rozsypywania się związków, wygasania uczucia itd. Wiele zależy od nas. Może to w nas coś nie tak i może wcale nie chodzi o ts? Dlaczego nikt o tym nie pomyśli, tylko od razu schodzi na kwestię "oczywistych powodów" w stylu: to z pewnością przez bezpłodność/ przez to co mam w gaciach/ przez "blablabla ts ts ts ts".


Od ręki mogę podać trzy takie przypadki na jeden odbiegający od pesymistycznie wcześniej opisanych.

 Ale cóż znaczą doświadczenia i obserwacja życia w obliczu domorosłej filozofii chwilowej ekscytacji szczęściem młodości. :)



Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 08:49
[autor]
maniek1242 pisze:
atropos pisze:
maniek1242 pisze:
atropos pisze:
maniek1242 pisze:
lilith pisze:
maniek1242 pisze:
itsme_a pisze:
Niko jaki jest kontakt do Ciebie teraz?
na niebieskim wejdz na moj profil i tam znajdziesz moje gadu,nick ten sam co tutaj.Zgadamy się na gadu to podam Ci tel.
follow the white rabbit :D
;p
Jak dla mnie to dałbym jej spokój...Ułożyła coś sobie bez Ciebie...Po co jej siać zamęt w głowie?
Pewnie masz rację.Myślałem nad tym i tak zrobię.Dzięki, (nie wiem czy wiesz,ale tę osobę znasz.)
Możliwe. Jeżeli tak to jest to fantastyczna dziewczyna. Uważam jednak, że lepiej nie psuć tego, co sobie teraz ułożyła. To będzie mniej egoistyczne. Poza tym ten chłopak...warto pomyśleć, co on może czuć skoro ona nie daj Boże od niego odejdzie?...Może faktycznie ją kocha? Czy zasłużył na to by go porzucała dla wątpliwej jakości związku? Powiedzmy sobie prawdę. Co my możemy dać takim Kobietom? Oddanie? ... one mają prawo do dziecka, normalnej rodziny...z nami to niemożliwe. Miłość mija. Zauroczenie mija. Później czas żyć, rozwijać się. Przy nas? Czy to jest możliwe? One wszystkie generalnie chcą z nami być. Składają deklaracje na "do końca świata i jeden dzień dłużej" jednak później budzi się w nich ta refleksja, która zaburza spokój naszego funkcjonowania. Lepiej pozostać nieosiągalnym. To budzi lepsze wspomnienia. :-)
Dałeś mi właśnie do zrozumienia,że jestem gorszy od niego :P
   Ona ma prawo do szczęścia.Dam jej spokój,kiedyś przestanę myśleć.Dzięki  
     
Długo na Ciebie czekała. Z tego, co wiem, nawet bardzo. Byłeś niedookreślony, znalazła miłość życia. Norma i nie ma co się nad sobą użalać. Nikt natomiast nie jest gorszy czy lepszy. Jedynie przegapiłeś moment. Nie znam tamtego chłopaka, ale uważam, że skoro z nią jest to ją kocha i nie wolno nam z pobudek egoistycznych psuć tego. Mój Boże, gdzie się podziało elementarne poczucie przyzwoitości i szacunek dla innych związków? Nie chcesz chyba by była z Tobą i z Nim? Dlaczego chcesz ją narażać na kolejne rozterki? Wybierać. Robiąc z siebie ofiarę tej sytuacji? Nie jesteśmy lepsi od normalnych facetów. Oni też mają prawo do szczęścia a czasami naszym niezdecydowaniem sami sobie odbieramy szansę na szczęście. Najgorzej być niedookreślonym. Później płacz i zgrzytanie zębów. Po co? Oni mają prawo do szczęścia,  tak On jak i Ona. Dla mnie to logiczne: Nie wchodzić z butami w cudze życie skoro związek trwa. Jak byś się czuł, gdyby to Tobie ktoś tak "ładował" się w związek? Poczekaj aż się rozstaną (o ile się rozstaną) i wówczas spróbuj. Wiem, że to może boleć, ale kto powiedział, że zawsze będzie kawior?
zmian: 1, ostatnia: atropos - 2012.10.25, 09:48
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 11:26
[autor]
Chciałabym tylko mocno przypomnieć o jednej rzeczy: nie wszystkie kobiety chcą mieć dzieci!!! Są takie, które absolutnie nie chcą.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 13:21
[autor]
atropos: "Twoje życie-Twoje prawo jednak pozwól, że inni będą mieli inne zdanie. Wiesz...Demokracja. Gratuluję optymizmu i wiary w cud a ja uważam,że jedna jaskółka wiosny nie czyni...Dywagować można natomiast na różne sposoby a życie...pisze swoje scenariusze.

tycznie wcześniej opisanych. "   


  Napisałem w swoim imieniu, że ja jako ja się nie zgodzę. Twój post był natomiast utrzymany w konwencji my "powiedzmy sobie prawdę" itd Trochę jakbyśmy żyli w iluzji, że cokolwiek nam się uda bo przecież i tak nic Kobiecie nie zaoferujemy i tak nas zostawi i tak nic z tego nie będzie i lepiej się z tym z dumą pogodzić(...)

 Moje, inne spojrzenie nie oznacza, że odpycham od siebie czyjeś  - ja odpycham tylko skrajnie negatywne myślenie. Ono wynika zwykle z tego, że coś komuś w życiu nie wyszło raz drugi czy dziesiąty i wyciąga ogólne wnioski dotyczące całego uniwersu, a nie tylko jego i np znajomego Mariana.

 Poznałem już takich transów i naprawdę ciężko nie dostać doła po rozmowie z nimi ;)


 To oczywiste, że mamy ten sam kompleks(bezpłodność) i z pewnością mi nie przychodzi łatwiej życie z nim niż Tobie. I to mimo tego, że nigdy(zanim zacząłem działać w kontekście swojego ts) nie chciałem mieć genetycznie dziecka i zawsze adopcja wydawała mi się fajnym, dobrym rozwiązaniem. Mimo tego, że myślałem sobie "dziecko... aa dziecko i adopcja to może po 30stce albo i później. Jak będzie porządna praca, jak będzie gdzie mieszkać, jak odpowiedino dojrzeje bla bla bla". Mimo tego, że myślałem sobie "a partnerka to może wtedy jak za 7-8 lat będę po wszystkim. Partnerka w odpowiednim wieku, z jakimiś większymi przejściami. Tylko bezpłodna albo ze swoimi dziećmi". Ale jak napisałeś - życie samo pisze scenariusze i mi napisało inny. Mimo, że się bardzo przed nim wzbraniałem.


 Jestem też troszkę taki carpe diem. Bez sensu jest dołować się tym co będzie lub nie za ileś tam lat, skoro te ileś lat można przeżyć w sposób szczęśliwy i spełniając się. Ale to tylko mój sposób patrzenia na świat. 

 

zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.10.25, 13:22
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 16:30
[autor]
no to siema ziom. my już kiedyś o tym gadali.. Powiem tak.. prosiła byś nie pisał, ani nie dzwonił, tak? ale chyba jednak coś się zmieniło, skoro teraz chce się spotkać. więc możesz pójść na spotkanie i tam wręczyć jej list (w liście opisz co czujesz, tą całą sytuację, wszystko co siedzi Ci w głowie i  sercu. tyko ułóż to wszystko w spójną całość.) ona będzie miała czas, przeczyta, przeanalizuje i da Ci odpowiedź lub nie da, wtedy będziesz wiedział, że nie chce do tego wracać. a jeśli odpisze, to także będziesz miał jasną decyzję. nie może być w pełni z nim szczęśliwa, skoro nadal czuje coś do ciebie. nie można kochać kilku osób na raz, chyba, że rodzinę, heh, ale to inna sprawa. ;) ja kiedyś sobie wmawiałem, że kocham kogoś, by zapomnieć o kimś innym i prawie mi się to udało, wiesz? ale jak napisała do mnie była to wszystko momentalnie wróciło, dosłownie i nie wiem jak mogłem się tak oszukiwać.. także rada ode mnie, spróbuj. kto nie ryzykuje ten nie żyje!
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 22:06
[autor]

[...] (sama sobie wycielam przeklenstwa)

Krew mnie zalewa jak to wszystko czytam. Dziewczyna chce sie z Toba spotkac razem z kolezanka? Super. Spotkaj sie. Po prostu! Idz tam i sie z nia zobacz. Pogadaj o czym chce pogadac. Widocznie ona ma taka potrzebe. Moze Ci powie ze tesknila, a moze chce definitywnie zamknac rozdzial. Tak, ja tez ogladam filmy romantyczne, milosc zycia itepe, ale nie licz na to, ze dziewczyna ktora ulozyla sobie zycie z innym teraz w podskokach wroci do Ciebie. Tylko namieszasz jej w glowie a ona jesli nawet chcialaby Cie miec za przyjaciela to przestraszy sie tego co napisales, jesli na pierwszym spotkaniu od dluzszego czasu wyznasz jej goraca milosc.

Idz, spotkaj sie z nia, ale niczego nie oczekuj i nie rob glupstw. Na to zawsze bedziesz mial czas pozniej, kiedy zobaczysz jak ona sie do Ciebie odnosi.

Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 22:38
[autor]
maniek1242 pisze:
lilith pisze:

[...] (sama sobie wycielam przeklenstwa)

Krew mnie zalewa jak to wszystko czytam. Dziewczyna chce sie z Toba spotkac razem z kolezanka? Super. Spotkaj sie. Po prostu! Idz tam i sie z nia zobacz. Pogadaj o czym chce pogadac. Widocznie ona ma taka potrzebe. Moze Ci powie ze tesknila, a moze chce definitywnie zamknac rozdzial. Tak, ja tez ogladam filmy romantyczne, milosc zycia itepe, ale nie licz na to, ze dziewczyna ktora ulozyla sobie zycie z innym teraz w podskokach wroci do Ciebie. Tylko namieszasz jej w glowie a ona jesli nawet chcialaby Cie miec za przyjaciela to przestraszy sie tego co napisales, jesli na pierwszym spotkaniu od dluzszego czasu wyznasz jej goraca milosc.

Idz, spotkaj sie z nia, ale niczego nie oczekuj i nie rob glupstw. Na to zawsze bedziesz mial czas pozniej, kiedy zobaczysz jak ona sie do Ciebie odnosi.

Kobieto czemu to robisz ? ;p Kiedy ja już się zdecydowałem ;]

...bo bezsensownie podbijasz temat...
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 23:17
[autor]
itsme_a pisze:
atropos:

  "Napisałem w swoim imieniu, że ja jako ja się nie zgodzę. Twój post był natomiast utrzymany w konwencji my "powiedzmy sobie prawdę" itd Trochę jakbyśmy żyli w iluzji, że cokolwiek nam się uda bo przecież i tak nic Kobiecie nie zaoferujemy i tak nas zostawi i tak nic z tego nie będzie i lepiej się z tym z dumą pogodzić(...)"


Mój post był napisany w konwencji: "Nie wchodź z butami w cudze życie skoro swoją szansę przegapiłeś".  Reszta była ku pobudzeniu zdrowego rozsądku. Mam wrażenie, że K/m bywają tak zadufani w sobie, że niczego innego nie biorą pod uwagę prócz siebie samych. Dla mnie to zwykły egoizm i kompletny brak empatii. Kobieta ułożyła sobie życie i nawet gdyby chaciała z sentymentu się spotkać to nic nie znaczy a sprawi to przykrość tylko jej obecnemu partnerowi! Jeżeli nawet ona sama tego nie wie to powinien wiedzieć TS bo pewnie by nie chciał żeby to działało w druga stronę! Myślcie do diaska!
zmian: 2, ostatnia: atropos - 2012.10.25, 23:24
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.25, 23:38
[autor]
itsme_a pisze:
atropos: "Twoje życie-Twoje prawo jednak pozwól, że inni będą mieli inne zdanie. Wiesz...Demokracja. Gratuluję optymizmu i wiary w cud a ja uważam,że jedna jaskółka wiosny nie czyni...Dywagować można natomiast na różne sposoby a życie...pisze swoje scenariusze.

tycznie wcześniej opisanych. "   


  Napisałem w swoim imieniu, że ja jako ja się nie zgodzę. Twój post był natomiast utrzymany w konwencji my "powiedzmy sobie prawdę" itd Trochę jakbyśmy żyli w iluzji, że cokolwiek nam się uda bo przecież i tak nic Kobiecie nie zaoferujemy i tak nas zostawi i tak nic z tego nie będzie i lepiej się z tym z dumą pogodzić(...)

 Moje, inne spojrzenie nie oznacza, że odpycham od siebie czyjeś  - ja odpycham tylko skrajnie negatywne myślenie. Ono wynika zwykle z tego, że coś komuś w życiu nie wyszło raz drugi czy dziesiąty i wyciąga ogólne wnioski dotyczące całego uniwersu, a nie tylko jego i np znajomego Mariana.

 Poznałem już takich transów i naprawdę ciężko nie dostać doła po rozmowie z nimi ;)


 To oczywiste, że mamy ten sam kompleks(bezpłodność) i z pewnością mi nie przychodzi łatwiej życie z nim niż Tobie. I to mimo tego, że nigdy(zanim zacząłem działać w kontekście swojego ts) nie chciałem mieć genetycznie dziecka i zawsze adopcja wydawała mi się fajnym, dobrym rozwiązaniem. Mimo tego, że myślałem sobie "dziecko... aa dziecko i adopcja to może po 30stce albo i później. Jak będzie porządna praca, jak będzie gdzie mieszkać, jak odpowiedino dojrzeje bla bla bla". Mimo tego, że myślałem sobie "a partnerka to może wtedy jak za 7-8 lat będę po wszystkim. Partnerka w odpowiednim wieku, z jakimiś większymi przejściami. Tylko bezpłodna albo ze swoimi dziećmi". Ale jak napisałeś - życie samo pisze scenariusze i mi napisało inny. Mimo, że się bardzo przed nim wzbraniałem.


 Jestem też troszkę taki carpe diem. Bez sensu jest dołować się tym co będzie lub nie za ileś tam lat, skoro te ileś lat można przeżyć w sposób szczęśliwy i spełniając się. Ale to tylko mój sposób patrzenia na świat. 

 

Myślałem o tym dziś cały dzień. Jest nawet 4:1. 1-dynka to moja żona (nie spełnia warunku). Reszta potwierdza regułę i nie prowadzę tu żadnych dywagacji opartych na "studium przypadku". Chociaż to pewnie ciekawy temat na pracę doktorancką.
zmian: 1, ostatnia: atropos - 2012.10.25, 23:40
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.26, 00:32
[autor]

"  Kobieta ułożyła sobie życie i nawet gdyby chaciała z sentymentu się spotkać to nic nie znaczy a sprawi to przykrość tylko jej obecnemu partnerowi!" 

 Tu się zgodzę, ale bez przesady - Niko z pewnością nic w tej sprawie nie zrobił/nie zrobi. Zakładam, że po prostu chciał w jakiś sposób wyrzucić tą całą historię z siebie i użył forum. Tak po prostu, żeby o tym pogadać, jakoś uporać się z tematem.


 PS gdybym żył z myślą, że "i tak nic się nie uda" to chyba wolałbym nie żyć. Tak w skrócie, bo już mi się rozpisywać nie chce ;)


PS2 Na świecie istnieją też homoseksualiści(jest ich od cholery, brzydko mówiąc), którzy z powodów wiadomych dzieci nie mają a jakoś układają sobie życie we dwójke. I podaje ten przykład jako, że ciekawi mnie w pewien sposób jak to jest... bo albo oni nie odczuwają potrzeby(każdy/każda z nich) powicia potomstwa albo świadomie rezygnują z tego na rzecz orientacji i to nie stanowi dla nich większego problemu... Ogólnie przyznasz, że interesująca sprawa?

 

zmian: 2, ostatnia: itsme_a - 2012.10.26, 00:39
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.26, 09:50
[autor]
Myślisz, że osoby homoseksualne nie mają dzieci? Miewają, niektóre świadomie starają się o to. Oczywiście nie spłodzą go same, ale zwłaszcza u par lesbijskich nie jest to szczególnie trudne - wystarczy nasienie dawcy (w takich amatorskich sytuacjach zwykle jakiegoś przyjaciela), wyliczenie dni płodnych, strzykawka i jest spora szansa, że się uda.
A poza tym oczywiście parą jednopłciową jest też para ciskobieta + transkobieta albo cismężczyzna + transmężczyzna i niekiedy w takich wypadkach możliwe jest spłodzenie biologicznie własnych dzieci...
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.26, 21:09
[autor]
atropos:
Kobieta ułożyła sobie życie i nawet gdyby chaciała z sentymentu się spotkać to nic nie znaczy a sprawi to przykrość tylko jej obecnemu partnerowi! Jeżeli nawet ona sama tego nie wie to powinien wiedzieć TS bo pewnie by nie chciał żeby to działało w druga stronę! Myślcie do diaska!


Czyli co, ona chce się spotkać a on ma nie iść, boo... cośtam? Oczywiście, że gdybym miał dziewczynę, która chciałaby się spotkać ze swoim byłym facetem, to wolałbym aby się z nim spotkała i wszystko stało się jasne (nawet gdyby miała do niego wrócić) niż na siłę nie spotkała się z nim i np. starała się o nim zapomnieć mimo że go kocha. Przecież to bez sensu. Całe życie miałbym się obawiać że może spotka byłego i wróci jej miłość? Jak tak, to już lepiej nich jej wraca od razu a nie po 10 latach związku/ małżeństwa ze mną itp.


Z tymi dziećmi to też bez przesady. Tak jak napisała Ewa - nie każda kobieta chce mieć dzieci (na 4 moje najlepsze przyjaciółki... trzy ABSOLUTNIE nie chcą), adopcja to jakieś rozwiązanie ale również istnieje inseminacja - wtedy nawet można razem przeżywać ciążę itp. więc już aż taki problem to to też nie jest. Dziewczyny (m/k) mają w tej kwestii chyba jednak troszeczkę gorzej.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.26, 21:52
[autor]
wendigo pisze:
atropos:


Czyli co, ona chce się spotkać a on ma nie iść, boo... cośtam? Oczywiście, że gdybym miał dziewczynę, która chciałaby się spotkać ze swoim byłym facetem, to wolałbym aby się z nim spotkała i wszystko stało się jasne (nawet gdyby miała do niego wrócić) niż na siłę nie spotkała się z nim i np. starała się o nim zapomnieć mimo że go kocha. Przecież to bez sensu. Całe życie miałbym się obawiać że może spotka byłego i wróci jej miłość? Jak tak, to już lepiej nich jej wraca od razu a nie po 10 latach związku/ małżeństwa ze mną itp.

Dlatego uważam, ze K/m-y są nad wyraz zadufani w sobie.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.26, 23:16
[autor]

Uffffff, nadrobiłem zaległości, bolało.


Pomijając już wciskanie K/Mów w uogólnione nieszczęście, rzuciła mi się w oczy jedna rzecz, przewijająca się w wypowiedziach atroposa przez cały czas i krystalizująca tu:


Kobieta ułożyła sobie życie i nawet gdyby chaciała z sentymentu się spotkać to nic nie znaczy a sprawi to przykrość tylko jej obecnemu partnerowi! Jeżeli nawet ona sama tego nie wie to powinien wiedzieć TS bo pewnie by nie chciał żeby to działało w druga stronę! Myślcie do diaska!


Ta dziewczyna nie jest rzeczą i, z tego co czytałem wcześniej, nie jest też idiotką. Ma prawo do samostanowienia o sobie. Ma prawo do samodzielnego określenia, czego chce od związku i z kim chce być. Ma nawet prawo do popełniania błędów i sprawiania przykrości innym. Tymczasem atropos ustawia tu jej życie i wypowiada ZA NIĄ, odgórnie i protekcjonalnie, narzucając komuś innemu odpowiednie zachowanie wobec niej - jeśli dobrze zrozumiałem, znanej mu osobiście.

Nie wiem, jaka jest ta dziewczyna, ale większość moich koleżanek byłaby zła o takie traktowanie.

Re: Pomoże ktoś? 2012.10.26, 23:17
[autor]

Apropo tego o czym piszesz wendigo - mój niegdysiejszy dobry kumpel, dwudziestopięcioletni wtedy, opowiedział mi kiedyś bardzo smutną historię. Przeprowadził się z dziewczyną(po 3 latach związku) do większego miasta. Zamieszkali razem w przytulnym mieszkanku. Ogólnie było dobrze, związek kwitnął itd On planował nawet ślub - choć jest raczej z ludzi anty ślub anty rodzina anty kościół i ogólnie anty standardy - ale czego się nie robi dla kobiety. Sielanka trwała kilka lat. Pewnego razu ona miała jakieś problemy z kręgosłupem czy coś w ten deseń no i wyjechała do sanatorium na bodajże 2-3 miesiące. Po tym czasie wróciła i żyli jak dawniej - praca, dom. Po kilku miesiącach dziewczyna nie wytrzymała i wyznała temu kumplowi, że spotkała w sanatorium swoją dawną miłość i hmm. Nie opanowali emocji, skończyli w łóżku. Mało tego ona jest teraz w ciąży i bla bla bla. Kumpel wybaczył, choć przeraziła go wizja zostania ojcem. Żyli razem jeszcze z miesiąc, choć on starał się jak mógł i niczego jej nie wypominał - laska po prostu powiedziała w końcu "wybacz, to nie ciebie kocham". Zeszła się z tamtą "miłością" i żyją razem. End.


PS Opisywany kumpel nie jest ani transem ani nie jest bezpłodny.

zmian: 1, ostatnia: itsme_a - 2012.10.26, 23:18
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.29, 21:50
[autor]
atropos pisze:
Dlatego uważam, ze K/m-y są nad wyraz zadufani w sobie.
Wybacz ale dalej nie rozumiem.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.29, 23:49
[autor]
wendigo pisze:
atropos pisze:
Dlatego uważam, ze K/m-y są nad wyraz zadufani w sobie.
Wybacz ale dalej nie rozumiem.
Nie ma się co przejmować ;]
  On  jest mega defetystą,a my po prostu realistami.
(Zaraz się przyczepi ;p )
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.30, 19:48
[autor]
No to może teraz ja coś powiem.
 Dziwne jest czytać takie rzeczy o samej sobie. Ciekawe jest jak inni są święcie przekonani co kto czuje, co kto myśli i jak łatwo jest im wydawać osądy.
Dodatkowo chciałam tylko powiedzieć, że jedyną osobą, która może tu cokolwiek powiedzieć/napisać i jednocześnie doradzić jest Atropos. Zna mnie i sytuacje,więc dziękuję za 'obrone' (można tak to nazwać?).. pomimo swojego jak wiele razy mu mówiłam pesymizmu :P
Cała sytuacja jest nie do końca prawdziwa, ktoś jak zwykle poplątał i chyba maniek wie o kim mówię.
Nic więcej chyba nie muszę dodawać. Dobranoc wszystkim Ts ;)
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.30, 23:35
[autor]
malinowa_mamba gdybyś była osobą za którą się podajesz,z pewnością wiedziałabyś że to co napisałem jest prawdą,i nic nie przekręciłem.
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.31, 00:48
[autor]
To ja już nie wiem o co chodzi ;)

Re: Pomoże ktoś? 2012.10.31, 11:30
[autor]
Getsu jedyne co napisałem a czego nie mogę być pewien to jest to co usłyszałem od kosmitki ale,z tym to już do niej.Skoro popierasz myślenie atropos'a to znaczy że wybrałaś więc nic tu po mnie.Dobrze że napisałaś,teraz bynajmniej wiem na czym stoję.3maj się
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.31, 11:32
[autor]
Dzięki chłopaki za to że się za mną wstawiliście.Skoro już wszystko wyjaśnione,temat można zamknąć.
zmian: 1, ostatnia: maniek1242 - 2012.10.31, 22:54
Re: Pomoże ktoś? 2012.10.31, 21:46
[autor]
malinowa_mamba pisze:
No to może teraz ja coś powiem.
 Dziwne jest czytać takie rzeczy o samej sobie. Ciekawe jest jak inni są święcie przekonani co kto czuje, co kto myśli i jak łatwo jest im wydawać osądy.
Dodatkowo chciałam tylko powiedzieć, że jedyną osobą, która może tu cokolwiek powiedzieć/napisać i jednocześnie doradzić jest Atropos. Zna mnie i sytuacje,więc dziękuję za 'obrone' (można tak to nazwać?).. pomimo swojego jak wiele razy mu mówiłam pesymizmu :P
Cała sytuacja jest nie do końca prawdziwa, ktoś jak zwykle poplątał i chyba maniek wie o kim mówię.
Nic więcej chyba nie muszę dodawać. Dobranoc wszystkim Ts ;)
/cytat WITAJ KOCHANA :)...to ja Twój defetysta
zmian: 1, ostatnia: atropos - 2012.10.31, 21:53
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 10:45
[autor]
itsme_a pisze:
To ja już nie wiem o co chodzi ;)

/cytat Widzisz...czasami jest dobrze poznać opinię drugiej strony... tej bezpośrednio omawianej i jej kontrargumenty, dokładnie czytać posty i wykazać się rozsądkiem nie emocjami...zwyczajnie wypowiedziała się druga strona...za co jej bardzo dziękuje bo...wykazała się mega odwagą...pragnę zaznaczyć, że zaprosiłem ją do oceny tego postu...przecież tu o niej była mowa...a ja zwyczajnie nie lubię manipulacji i egoizmu. Pozdrawiam.
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 15:52
[autor]
 
atropos pisze:
itsme_a pisze:
To ja już nie wiem o co chodzi ;)

/cytat Widzisz...czasami jest dobrze poznać opinię drugiej strony..
Jej,nie Twojej! Nie było żadnego kłamstwa w tym co napisałem i ona o tym doskonale wie.
  Już wszystko jest wiadome więc jak byś mógł to zaprzestań dodawanie swoich komentarzy bo są zbędne.  
 
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 15:54
[autor]
itsme_a pisze:
Niko jaki jest kontakt do Ciebie teraz?
    Jak coś to się odezwij bo mam interesa.
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 17:17
[autor]
maniek1242 pisze:
 
atropos pisze:
itsme_a pisze:
To ja już nie wiem o co chodzi ;)

/cytat Widzisz...czasami jest dobrze poznać opinię drugiej strony..
Jej,nie Twojej! Nie było żadnego kłamstwa w tym co napisałem i ona o tym doskonale wie.
  Już wszystko jest wiadome więc jak byś mógł to zaprzestań dodawanie swoich komentarzy bo są zbędne.  
 
/cytat O co chodzi? Chciałeś Jej opinii i ją dostałeś, a to, że Ciebie zdyskredytowała to inna sprawa. Chciałeś opinii innych TS i również je dostałeś (wspierających i tych mniej pochlebnych - takie życie, ale sam o nie prosiłeś - patrz: pierwszy post). Forum jest dla każdego i grzeczniej proszę...wypracuj sobie do tego dystans, pomyśl dlaczego się dziewczyna wypowiedziała i dlaczego powiedziała to, co powiedziała. Proste. Jednak muszę dodać, że ją teraz bardzo dobrze rozumiem...
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 17:37
[autor]

Jeżeli naprawdę czujecie potrzebę kontynuowania tego wątku, nie chcielibyście może przenieść się na priv?

Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 19:10
[autor]
atropos:
Widzisz...czasami jest dobrze poznać opinię drugiej strony... tej bezpośrednio omawianej i jej kontrargumenty, dokładnie czytać posty i wykazać się rozsądkiem nie emocjami...zwyczajnie wypowiedziała się druga strona...


I nie powiedziała nic w temacie :) Ale i tak jak już Marcin zauważył - to Wasze prywatne sprawy.
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 19:52
[autor]
atropos pisze:
maniek1242 pisze:
 
atropos pisze:
itsme_a pisze:
To ja już nie wiem o co chodzi ;)

/cytat Widzisz...czasami jest dobrze poznać opinię drugiej strony..
Jej,nie Twojej! Nie było żadnego kłamstwa w tym co napisałem i ona o tym doskonale wie.
  Już wszystko jest wiadome więc jak byś mógł to zaprzestań dodawanie swoich komentarzy bo są zbędne.  
 
/cytat O co chodzi? Chciałeś Jej opinii i ją dostałeś, a to, że Ciebie zdyskredytowała to inna sprawa. Chciałeś opinii innych TS i również je dostałeś (wspierających i tych mniej pochlebnych - takie życie, ale sam o nie prosiłeś - patrz: pierwszy post). Forum jest dla każdego i grzeczniej proszę...wypracuj sobie do tego dystans, pomyśl dlaczego się dziewczyna wypowiedziała i dlaczego powiedziała to, co powiedziała. Proste. Jednak muszę dodać, że ją teraz bardzo dobrze rozumiem...
heh gdyby powiedziała jeszcze coś na temat.Skończ już.Cześć
Re: Pomoże ktoś? 2012.11.01, 20:15
[autor]
maniek1242 pisze:
malinowa_mamba gdybyś była osobą za którą się podajesz,z pewnością wiedziałabyś że to co napisałem jest prawdą,i nic nie przekręciłem.
Nie mówię, że wszystko przekręciłeś tylko, że dostałeś przekręcone informacje. Anka jest jaka jest i dobrze o tym wiemy :)
Jak kolega wcześniej zaznaczył nie wypowiedziałam się co o tym myślę, bo nie jest to miejsce na wylewanie swoich żalów czy opowiadaniu o uczuciach (bynajmniej dla mnie), ale uznałam, że powinnam napisać cokolwiek. Nie wiem czy to źle czy dobrze dla Nikodema, ale... cóż. niesamowite jest to, że nadal ktoś o mnie pamięta... myślałam,że to niemożliwe. Powiem tylko tyle - JA TEŻ PAMIĘTAM.
I na tym zakończmy ;)
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj