[usuniety]

  liczba postów: 24
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 10:16
[autor]
kwiatek pisze:
> Nawet doszło między nami do dwóch spotkań w rzeczywistości,
> oczywiście na gruncie czysto koleżeńskim (...)
> wariowałam z rodzącego się we mnie uczucia do niego, a on nic.
> Chciał być tylko kolegą, mimo że często ze sobą flirtowaliśmy.
> (...)
> Zupełnie przypadkiem dowiedziałam się przez internet, że on zamieszczał wulgarne ogłoszenia o tematyce czysto erotycznej.
> (...)
> Ufałam temu człowiekowi, a tu takie coś.
> swoim ukrytym zachowaniem przeciął między nami nić zaufania jakim go obdarzyłam.

Podsumowując. Dorosły facet, który był tylko twoim przyjacielem:
- Zamieszczał w internecie wulgarne propozycje. - Miał prawo, to jest legalne.
- Nie mówił ci o tym. - Również miał prawo. Ludziom, którzy są naszymi przyjaciółmi, zwłaszcza płci przeciwnej, nie opowiadamy raczej o intymnych szczegółach swojego życia seksualnego.

Nie jest tym, kim chciałaś go widzieć. Nigdy nim nie był. Boli, bo czujesz się odrzucona przez kogoś komu poświęciłaś swoje uczucia, komu nie poświęciłabyś ich, wiedząc o nim to, co teraz wiesz. Trudno. Zostało zrzucić to z siebie, oczyścić się i pamiętać na przyszłość, ale nie rozpamiętywać.

Na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że chociaż najwidoczniej uznał, że nie jesteś w stanie zaoferować mu tego, czego szukał w tych wszystkich powierzchownych relacjach, to jednocześnie musiał czerpać z tej znajomości coś, czego nie potrafiły mu dać wszystkie te bezpruderyjne relacje. A zatem, chociaż czujesz się odrzucona/gorsza/oszukana, to masz jednocześnie w sobie coś, czego nie posiadała żadna z tych kobiet.

p.s. Dawno, dawno temu przeżyłam coś podobnego. Moja najwspanialsza bogini taplała się w g.... Myślałam, że zwymiotuję. Rozumiem zatem, jak to potrafi boleć, ale żyć trzeba dalej, nie angażując już dłużej swoich uczuć i emocji tam, gdzie nie warto było tego robić.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2013.09.27, 10:17
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 12:50
[autor]
Prawdopodobnie dałaś mu szansę do wyrażenia tej lepszej części siebie. Widział, jak jest przez ciebie postrzegany i podobał mu się ten lepszy obraz swojej osoby, nawet jeśli nie potrafił takim właśnie być.

Może dzielił odruchowo w swoim umyśle kobiety na dwie różne kategorie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Madonny_i_ladacznicy
http://facet.interia.pl/seks-i-zwiazki/partnerstwo/news-madonna-i-ladacznica-czyli-patologie-seksualne,nId,450479

Zauważ, że na swój sposób próbował cię jakoś chronić/szanować. Z jego punktu widzenia pójście z tobą do łóżka oznaczałoby prawdopodobnie sprowadzenie cię do roli kolejnej zabawki i zniszczenie przyjaźni, którą sobie cenił, nawet jeśli nie chciał się z tobą wiązać.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 12:56
[autor]

Mam mindfuck.


Zachowanie tego faceta jest absolutnie... typowe, żeby nie powiedzieć normalne. Był samotny. Umawiał się na seks. Lubił być penetrowany. Niczego Ci nie obiecywał, na początku nawet nie wiedział o Twoich uczuciach. Zaprosił Cię na kanapki i był wobec Ciebie po prostu miły. Nie wynajmował drugiego mieszkania na spotkania z kobietami. Nie zakładał kolejnej skrzynki specjalnie dla Ciebie i nie uwzględnił, że ktoś się na nią włamie, więc powinien mieć ładnie posegregowane maile. Interesowały go kobiety i cis, i trans, Ty akurat wydawałaś się lepszym materiałem na przyjaciółkę. Nie zwierzał Ci się z tego, z czego zazwyczaj mężczyźni nie zwierzają się kobietom.


Tymczasem Ty brzmisz, jakbyście co najmniej byli małżeństwem i tradycyjnie obiecywali sobie wyłączność seksualną, a następnie Ty odkryłaś, że on Cię od lat zdradza.


Szczerze, współczuję Ci bolesnego zderzenia marzeń niewinnej dziewczynki z rzeczywistością, w której dorośli ludzie wchodzą na strony dla dorosłych, a nawet mają seks z innymi dorosłymi ludźmi. Wierzę, że to musiało być straszne, szczególnie że masz tak mało doświadczeń społecznych i nie dorastałaś sobie w zwyczajnym, powolnym tempie.  

Ale usunięcie komuś skrzynki pocztowej... o rany. Dobrze, że nie spaliłaś mu mieszkania.

Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 13:26
[autor]

Myślę, że sama znalazłaś przyczynę, pisząc:


Urodziłam się jako chłopak, do 18-stki żyłam uwięziona w nieswoim ciele, bardzo cierpiałam, bo świadomie odcinałam się od ludzi i świata. Bardzo często popadałam w depresję, marzyłam o przeżyciu miłości, której zawsze mi brakowało... 


Dorastałaś w izolacji, odcięta od innych, traktowana jako chłopak, a nie dziewczyna, samotna. Brzmisz trochę jak piętnastolatka, która w odpowiedzi na czyjś uśmiech i kilka ciepłych słów rysuje w zeszycie serca z Waszymi inicjałami czy podstawia jego nazwisko zamiast Twojego.  Nie dostałaś możliwości przeżycia doświadczeń, które inne kobiety przerobiły w podstawówce, gimnazjum, liceum, a teraz musisz je bardzo szybko nadrobić, więc może być tak, że Twoje emocje jeszcze nie nadążają za Twoim wiekiem i sytuacjami, w których się znajdujesz. Z czasem to się powinno wyrównać. Widzę, że z perspektywy jakiegoś czasu widzisz, co się działo i jak to interpretowałaś, wyciągasz wnioski na przyszłość, więc jestem przekonany, że sobie poradzisz :)

Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 13:32
[autor]
kwiatek pisze:
Chyba jednak wyszłam na "mściwą wariatkę" :(   
Nie ty pierwsza i nie ty ostatnia. Potraktuj to jako doświadczenie i wyciągnij wnioski na przyszłość.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 14:48
[autor]
kwiatek pisze:
nie mówię, że każdy kto się tu ogłasza jest zły, nienormalny albo zboczony. Na pewno są tu tacy, którzy rzeczywiście mają dobre zamiary i nikogo nie chcą skrzywdzić ani wykorzystać. Po prostu warto najpierw zastanowić się nad sobą i swoimi potrzebami, pamiętając oczywiście o szacunku do samej siebie. Teraz to wiem. Teraz... 

Dobrze, że to wiesz. Czyli prawdopodobnie nie popełnisz drugi raz takiego samego błędu.


Ja jeszcze bym sugerował zastanowienie się nad potrzebami drugiej strony. I tym, jak duża jest między Wami zgodność. Warto też sprawdzać co jakiś czas, czy Wasze potrzeby są nadal zgodne.

Skupianie się tylko na własnych potrzebach i szacunku do siebie może sprawić, że nie zobaczysz w porę, że druga osoba nie chce, nie może bądź nie umie dać Ci tego, czego pragniesz - albo że ją skrzywdzisz z żalu i złości, że nie daje Ci tego, czego chcesz. 

Bardzo dużo osób nie jest złych, nienormalnych i zboczonych, tylko po prostu mają inne potrzeby niż my.

Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 19:23
[autor]
Dla własnego zdrowia psychicznego powinnas jak najszybciej o nim zapomniec, czy warto tracic swoj czas na rozmyslania o facecie który robi sobie nagie zdjecia i wystawia na widok publiczny w internecie? A ty jeszcze próbujesz go usprawiedliwiac..  Miej do siebie więcej szacunku dziewczyno, na takich ludzi nie warto tracic czasu, niech sami gnija w swoim gównie  i ludzi sobie podobnych, na swiecie jest wielu wartosciowych facetów! Ja sama poki nie poznalam mojego dotychczasowego faceta musialam sie uzerac z kilkoma podobnymi do twego kolegi, niestety wielbiciele ts bardzo czesto opowiadaja bajki byle tylko  zaspokoic swoje potrzeby sexualne nie baczac zupelnie na to ile takie osoby dotyczczas przykrosci w swoim zyciu zaznaly, po prostu totalni egoisci.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 19:48
[autor]
kwiatek pisze:
Może on rzeczywiście był w porządku... Czy to znaczy, że to ja straciłam kogoś wartościowego?
Myślę, że starał się być w porządku.

Nie straciłaś, bo nigdy nie miałaś.

Prawdopodobnie nie miałaś też szansy mieć, bo gdyby był tobą zainteresowany jako partnerką, to zachowywałby się inaczej.

Największy mętlik masz chyba teraz w głowie odnośnie tego, co masz właściwie o nim myśleć. Uwaga,  będzie krótki kurs wiedzy o człowieczeństwie:
- Ludzie są różni (źli, dobrzy, średni).
- Ludzie są niejednolici (ktoś dobry w jakiejś dziedzinie może być zły w innej).
- Gusta kulinarne i seksualne są subiektywne i nie podlegają jakimś nadrzędnym osądom moralnym dopóki nie krzywdzi się innych. (Czyli kanibal i pedofil - nie ok. Miłośnik śledzi w kisielu i lizania stóp - ok).
- Można być kulturalnym, inteligentnym, wykształconym i wartościowym człowiekiem, a jednocześnie posiadać nietypowe czy nawet odrzucające dla większości osób upodobania seksualne.
- Żeby móc z kimś być, trzeba do niego pasować. Trzeba żeby wasze zainteresowania, upodobania, preferencje seksualne jakoś się zazębiały.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 19:57
[autor]
kwiatek pisze:
Czemu jednak tacy faceci, którzy przeżywają rozstanie, na siłę szukają pocieszenia?
Cóż... jedni ludzie, żeby trochę sobie ulżyć ból zawiedzionej miłości spotykają się z innymi towarzysko/seksualnie. Inni wolą kasować cudze skrzynki pocztowe ;)

Nie zakładaj, że inni ludzie (nawet starsi od ciebie) nie cierpią, nie miewają problemów ze swoimi emocjami, racjonalnie planują każdy krok w swoim życiu i w ogólności mają nad nim pełną kontrolę. Starają się po prostu żyć i przeżyć.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 21:44
[autor]
zenita pisze:
Dla własnego zdrowia psychicznego powinnas jak najszybciej o nim zapomniec, czy warto tracic swoj czas na rozmyslania o facecie który robi sobie nagie zdjecia i wystawia na widok publiczny w internecie? A ty jeszcze próbujesz go usprawiedliwiac..  Miej do siebie więcej szacunku dziewczyno, na takich ludzi nie warto tracic czasu, niech sami gnija w swoim gównie  i ludzi sobie podobnych, na swiecie jest wielu wartosciowych facetów! Ja sama poki nie poznalam mojego dotychczasowego faceta musialam sie uzerac z kilkoma podobnymi do twego kolegi, niestety wielbiciele ts bardzo czesto opowiadaja bajki byle tylko  zaspokoic swoje potrzeby sexualne nie baczac zupelnie na to ile takie osoby dotyczczas przykrosci w swoim zyciu zaznaly, po prostu totalni egoisci.

Po pierwsze, dobrowolne zamieszczanie przez dorosłego, samotnego człowieka płci dowolnej swoich zdjęć erotycznych w miejscach do tego przeznaczonych nie jest niczym złym. Ludzie mają różne preferencje seksualne oraz formy ekspresji własnej seksualności, mają do nich prawo i innym nic do tego. Przynajmniej dopóki nie są z tą osobą w związku i nie umawiały się na inne zasady funkcjonowania tegoż związku.  


Po drugie, ja widzę, że kwiatek głównie chce zrozumieć tę sytuację. Zetknięcie się niewinnych do bólu, dziewczęcych snów o nieskazielnym księciu z bajki z nieocenzurowaną seksualnością mężczyzny często jest trudnym i bolesnym doświadczeniem. 


Po trzecie, ten facet nie brzmi na wielbiciela ts, który opowiadałby bajki, żeby zaciągnąć kwiatka do łóżka. Chodzi raczej o to, że NIE zaciągnął i NIE opowiadał bajek. Po prostu, co zupełnie naturalne, nie opowiadał o swoim życiu intymnym koleżance znanej od pół roku.


Po czwarte, to włamywanie się komuś na skrzynkę i czytanie prywatnych maili jest czynnością wybitnie paskudną, stanowi pogwałcenie praw człowieka i kwalifikuje się do zgłoszenia na policję ORAZ najczęściej kończy się źle dla osoby włamującej się, ponieważ poznaje fakty, których wcale nie chciała znać. 


Dla mnie dużo sensowniejsze wydaje się przemyślenie swojego doświadczenia, wyciągnięcie wniosków i unikanie na przyszłość podobnych sytuacji - kiedy krzywdzi się i siebie, i drugą osobę - niż stwierdzenie, że facet był zbokiem i szkoda na niego czasu. Zwłaszcza że ten facet naprawdę brzmi zupełnie, zupełnie przeciętnie. Ani super, ani tragicznie. Czyli podobnych spotka się w życiu więcej.


kwiatek pisze:
Czemu jednak tacy faceci, którzy przeżywają rozstanie, na siłę szukają pocieszenia? Czasem wychodzi z nich ten cały męski egoizm, gdy ich pocieszycielka zacznie robić sobie nadzieję, a oni odwracają głowę. Nie wiedzą, jak bardzo krzywdzą tę drugą osobę...


Taka rola pocieszycielki. Tudzież pocieszyciela. Nie polecam. Bardzo często osoba służąca za poduszeczkę do wypłakiwania się nie jest brana pod uwagę jako partner/ka. Przez obydwie płci. Poza tym to nie działa w taki sposób, że ja ciebie pocieszę, a ty w zamian będziesz ze mną. Więc robienie sobie nadziei jest... cóż, naiwne. Ale większość osób przynajmniej raz w życiu się na to nabrała.


kwiatek pisze:
Boli mnie też kwestia związana ogólnie z moim życiem. Dosyć, że musiałam borykać się od początku z transseksualizmem i wynikającą z niego depresją, nietolerancją ze strony rówieśników i samotnością, to jeszcze musiałam przeżyć taki zawód... Wiem, że to czysty przypadek, że nie miałam na to wpływu, ale czy ja w końcu zaznam tego upragnionego szczęścia? 
Twoje doświadczenie faktycznie jest powiązane z tym, że jesteś trans i nie miałaś okazji normalnie dorosnąć. Ale znowu... Nie dość, że jest mnóstwo innych przeszkód w dorastaniu "jak każdy", to jeszcze naprawdę trudno jest znaleźć osobę, która nigdy nie przeżyła zawodu miłosnego. Większość z nich zadawała sobie pytanie, czy w końcu zazna upragnionego szczęścia.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 22:40
[autor]
Marcinie oczywiscie ze mi nic do tego ze ktos wywiesza swoje nagie zdjecia na płocie, bloku, czy internecie, jasne ze ma do tego prawo. Tak jak i ja mam prawo radzic innym dziewczynom by nie zadawaly sie z tej kultury facetami. Ty mozesz doradzac inaczej swoim siostrom czy córkom jesli je masz.
Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.27, 23:23
[autor]
kwiatek pisze:
On był świadomy tego, że czułam do niego "miętę", a mimo to dalej utrzymywał ze mną kontakt. Wydaje mi się, że gdyby miał choć odrobinę szacunku do mnie, zerwałby tę znajomość, skoro wiedział, że nie o to mu chodziło. Mam żal o to do niego, bo pozwolił bym zaprzątała sobie nim głowę. On i tak miał mnóstwo przyjaciół, podczas gdy ja żadnego, po co więc szukał kogoś takiego ja? Skoro chciał pocieszycielki, mógł pogadać z koleżanką z pracy. Na jedno by wyszło...

Zerwanie z kimś znajomości dla jego dobra jest nie lada wyzwaniem. Wielu facetów myśli "bo ona jest sama, biedna, coś tam, ja się zaopiekuję, to by ją skrzywdziło, i tak jest jej trudno" etc., zależy od sytuacji. Wiele kobiet też tak myśli. Dużo osób wychodzi z założenia, że druga osoba jest dorosła i jakby jej coś przeszkadzało, to by to powiedziała / poszła sobie. Ale owszem, mógł to zrobić. Mógł też wprost powiedzieć Ci, że nie masz na co liczyć. Mógł wiele rzeczy.

Ale on odpowiada tylko za jego 50% Waszej relacji. Za drugie 50% odpowiadasz Ty. Ty też w teorii mogłaś wiele rzeczy zrobić inaczej - na przykład zerwać wcześniej dla własnego dobra - ale nie umiałaś. Bywa, jesteś mądrzejsza o jedno doświadczenie. Tak samo jak on.


Rozumiem, że jest w Tobie dużo żalu i kierujesz go na zmianę do niego, do siebie, do swojej przeszłości... To zupełnie naturalne. Z czasem zapewne z Ciebie wypłynie i poczujesz się z powrotem wolna.

Re: Mściwa wariatka czy nieszczęśliwie zakochana? 2013.09.28, 11:40
[autor]
kwiatek pisze:
 ugościł mnie w swoim mieszkaniu, gdzie rozmawialiśmy, jedliśmy kanapki i słuchaliśmy muzyki. 
marcin pisze:

Zaprosił Cię na kanapki i był wobec Ciebie po prostu miły. 


XDDDDDDDD poprawiliście mi humor, dzięki XD

na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj