Czy miłość istnieje ?

  liczba postów: 55
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 18:19
[autor]
Oczywiście mowa tu o czymś co jest trwałe, prawdziwe, dobrowolne oraz dające szczęście. Ofc miłość która dwoje ludzi łączy w związek.
Ja zaczynam wątpić.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 18:28
[autor]
Na pewno tak!
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 19:04
[autor]
kyoto pisze:
trwałe, prawdziwe, dobrowolne oraz dające szczęście
Trwałe i dające szczęście to już dwa wykluczające się kryteria odnośnie miłości (i geralnie wszelkich trwale zaspokajanych potrzeb), ale dobrowolne?

Znasz kogoś kto dobrowolnie się zakochał?
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 19:24
[autor]
freja pisze:
kyoto pisze:
trwałe, prawdziwe, dobrowolne oraz dające szczęście
Trwałe i dające szczęście to już dwa wykluczające się kryteria odnośnie miłości (i geralnie wszelkich trwale zaspokajanych potrzeb), ale dobrowolne?

Znasz kogoś kto dobrowolnie się zakochał?
mi chodzilo bardziej o to ze ktos kocha kogos nie z litosci nie bo musi ale czuje potrzebe kochania tej osoby

Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 19:43
[autor]
istnieje, ale myślę że rzadko się zdarza, miałem przykład w najbliższej rodzinie, babcia i dziadek znali się przed wojną jako dzieci, po wojnie wzięli ślub i do 2007 roku byli razem. i to nie było tylko przyzwyczajenie, sam widziałem po nich że jako staruszkowie mimo że nieraz się pokłócili, to nadal byli w sobie zakochani i okazywali sobie to, to było piękne móc coś takiego obserwować.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 21:00
[autor]
danny pisze:
babcia i dziadek znali się przed wojną jako dzieci, po wojnie wzięli ślub i do 2007 roku byli razem.

Bo kiedyś nie brało się ślubu, tylko po to, żeby brać za miesiąc rozwód z byle powodu. Małżonek zrobi małżonce głupi kawał i zaraz związek się rozpada Mam taki przypadek wśród swoich znajomych i wiem, że byli bardzo szczęśliwą parą, do czasu... w sumie głupota, ale ich miłość nie przetrwała pewnej próby . I chociaż mi ich szkoda i nie wiem nadal, czemu tak się stało, to myślę, że jeśli ktoś się szybko rozstaje ze swoją połówką bez ważnego powodu, to znaczy, że to nie mogła być prawdziwa Miłość, bo ta przecież wszystko wybacza.
Taka powiastka życiowa: "pyta wnuczek babci: << jak to możliwe, że wytrzymałaś z dziadkiem już tyle lat? >> a ona: << bo kiedyś się wszystko naprawiało, gdy to się psuło, a nie wyrzucało do śmieci, jak dziś >> "


zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2015.01.02, 21:01
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 21:25
[autor]
Miłość to sztuczna instytucja wymyślona przez ludzi tak jak instytucja małżeństwa. Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks. To są naturalne potrzeby populacji ludzkiej , które współczesny człowiek nazwał miłością. Kiedy te potrzeby zanikają zanika również miłość. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach , kiedy cywilizacja zapewnia kobiecie coraz większą niezależność, a mężczyznom większy łatwiejszy dostęp do zaspokojenia potrzeb seksualnych. To że dawniej ludzie rzadziej się rozchodzili to nie znaczy wcale ,że się bardziej kochali , po prostu żyli pod większą presją społeczną i presją ze strony silnego KK.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 22:02
[autor]
anetarosa pisze:
Miłość to sztuczna instytucja wymyślona przez ludzi tak jak instytucja małżeństwa. Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks. To są naturalne potrzeby populacji ludzkiej , które współczesny człowiek nazwał miłością. Kiedy te potrzeby zanikają zanika również miłość. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach , kiedy cywilizacja zapewnia kobiecie coraz większą niezależność, a mężczyznom większy łatwiejszy dostęp do zaspokojenia potrzeb seksualnych. To że dawniej ludzie rzadziej się rozchodzili to nie znaczy wcale ,że się bardziej kochali , po prostu żyli pod większą presją społeczną i presją ze strony silnego KK.

To chyba się nie sprawdza patrząc na przypadki facetów, którym zależy tylko na seksie i po pierwszej lepszej nocy idą od partnerki :P
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 22:03
[autor]
anetarosa pisze:
Miłość to sztuczna instytucja wymyślona przez ludzi tak jak instytucja małżeństwa. Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks.

To bardzo ciekawe... bo osoby spod znaku AS nie uznają seksu, czyli wynika z tego, że ich Miłość jest prawdziwsza i nie opiera się tylko na tym
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 22:37
[autor]
emilymae pisze:
anetarosa pisze:
Miłość to sztuczna instytucja wymyślona przez ludzi tak jak instytucja małżeństwa. Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks.

To bardzo ciekawe... bo osoby spod znaku AS nie uznają seksu, czyli wynika z tego, że ich Miłość jest prawdziwsza i nie opiera się tylko na tym
Noto powiedz nam Asie kim jest obiekt Twojej miłości, i jak długo Wasza miłość już trwa.
zmian: 1, ostatnia: anetarosa - 2015.01.02, 22:38
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 22:50
[autor]
anetarosa pisze:
emilymae pisze:
To bardzo ciekawe... bo osoby spod znaku AS nie uznają seksu, czyli wynika z tego, że ich Miłość jest prawdziwsza i nie opiera się tylko na tym
Noto powiedz nam Asie kim jest obiekt Twojej miłości, i jak długo Wasza miłość już trwa.

W tym sęk, że jak taki obiekt już będzie, to nasza miłość przetrwa wszystko
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.02, 23:43
[autor]
emilymae pisze:
anetarosa pisze:
emilymae pisze:
To bardzo ciekawe... bo osoby spod znaku AS nie uznają seksu, czyli wynika z tego, że ich Miłość jest prawdziwsza i nie opiera się tylko na tym
Noto powiedz nam Asie kim jest obiekt Twojej miłości, i jak długo Wasza miłość już trwa.

W tym sęk, że jak taki obiekt już będzie, to nasza miłość przetrwa wszystko

W takim razie Twoje doświadczenie w kwestii związku z drugim człowiekiem jest zerowe.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.03, 00:28
[autor]
anetarosa pisze:
W takim razie Twoje doświadczenie w kwestii związku z drugim człowiekiem jest zerowe.

Ale to może być równie dobrze związek przyjacielski A takie mam już za sobą.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.03, 03:50
[autor]
emilymae pisze:
Ale to może być równie dobrze związek przyjacielski
Równie dobrze, a może nawet lepiej.
Ogólnie uważam, że Freja (znowu) ma rację - nie może być szczęśliwy i stały :P Może być stały ale z gorszymi chwilami. Lub szczęśliwy ale nie trwający wiecznie ;)
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.20, 13:29
[autor]
Przemyślałam wiele spraw związanych w tej kwestii i zgodzę się tutaj z anetarosa bo w sumie ma to sens. Od zawsze żyłam w przekonaniu że coś takiego jak miłość oznacza wierność, wzajemne wspieranie się, bycie blisko siebie zwłaszcza w trudnych chwilach, poleganie na sobie, dawaniu sobie oparcia i siły do dalszego życia, odrzucenia samotności i spędzania z sobą czasu. Jednak prawda jest taka, że człowiek jest istotą wolną która powinna być szczęśliwa i ewentualnie dawać to szczęście tym którzy nie potrafią sami tego szczęścia znaleźć. Ponadto jeśli brakuje nam szczęścia w życiu to powinniśmy popracować nad sobą i sami sobie zapewnić to szczęście na różne sposoby. Przyjmując samowystarczalność oraz umiejętność radzenia sobie samemu w życiu z mojego dawnego spojrzenia na miłość odpada: wierność (człowiek ma prawo do zdrady/do odejścia), oraz wszystkie pozostałe punkty bo skoro ja sobie potrafie sama zapewnić szczęście w życiu (co jest postawą osoby dorosłej) to po co mi inna osoba do tego ?

I w sumie drugi człowiek przydaje sie nam tylko do tego, aby to jemu pomóc i nauczyć go lepszego życia i radzenia sobie z problemami lub do seksu oraz spłodzenia dziecka. No chyba że się mylę ale to już w ogóle nie będę rozumiała sensu wiązania się z kimś skoro możliwe (a nawet wskazane) jest zapewnienie sobie samej dokładnie tego wszystkiego (poza seksem) co dałąby nam druga osoba w związku.

Jeśli się mylę to czekam na odpowiedzi bo ta kwestia naprawde daję mi powody do poważnego zastanowienia isę i myślenia o tym czy aby nie miałam błędnego spojrzenia na związek....

Gdzieś przeczytałam dosyć sensowne stwierdzenie, że potrzeba miłości rodzi się z egoizmu co miałoby sens.
zmian: 2, ostatnia: kyoto - 2015.01.20, 13:33
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.20, 13:42
[autor]
Sorry, ale to co napisała Anetarosa to skrajnie patriarchalny seksizm:
Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks.
plus to że niby to kościół spajał dawniej rodziny itd.

Szczerze mówiąc nie dziwi mnie, że lesbijki i feministki po usłyszeniu takich stanowisk nie chcą wiązać się z mk, skoro z tego punktu widzenia one nie mają potrzeb seksualnych a jedynie potrzebują samczej opieki i wsparcia...

@miłość
O miłości można pisać rzeki słów. Są różne miłości, i rózni ludzie, i rózne potrzeby. Miłość osoby wolnej różni się od miłości dziecinnej. Inne potrzeby ludzie chcą zaspokajać w związkach a inne w we własnej relacji z rodzicami. Jeżeli ktoś pragnie w relacji z partnerem lub partnerką zapełnić to czego nie dali mu rodzice to może się zawieść, bo do opieki nad dzieckiem jesteśmy zobiligowani, do miłości do własnego dziecka skłania instynkt macierzyński (którego z różnych przyczyn jednak może nie być), dziecko nie jest w pełni wolne i od rodziców zależne, a relacja partnerska powinna być w pełni dobrowolna i równa. Tylko nie może być raczej miłości bez dania drugiej osobie wolności, zarówno rodzicielskiej (dziecko w końcu dorośnie i nie będzie od nas zależne) jak i partnerskiej (partner lub partnerka nie będą czuć się szczęśliwi gdy będą czuć się ograniczeni).

Koncepcje czym jest miłość sa jednak kulturowo zmienne i rozmaicie interpretowalne więc dla mnie nie służą jej żadne definicje tego pojęcia. Miłość zdefiniowana przestaje nią być w pełni, ważne jest w jakiej jesteśmy relacji, co nas łączy. Gdy nie mówimy tego wprost, ale oboje wiemy co nas łączy, i że czujemy w tej relacji się pełniej niż bez niej - co nie oznacza użaleznienia emocjonalnego. Relacja seksualna dla mnie często wiąże się z miłością i miłość taka istnieje, ale się do niego nie sprowadza; po prostu seks z miłości jest czymś innym niż seks dla samego seksu.
zmian: 5, ostatnia: justy - 2015.01.20, 13:56
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.20, 14:50
[autor]
justy pisze:
@miłość
O miłości można pisać rzeki słów. Są różne miłości, i rózni ludzie, i rózne potrzeby. Miłość osoby wolnej różni się od miłości dziecinnej. Inne potrzeby ludzie chcą zaspokajać w związkach a inne w we własnej relacji z rodzicami. Jeżeli ktoś pragnie w relacji z partnerem lub partnerką zapełnić to czego nie dali mu rodzice to może się zawieść, bo do opieki nad dzieckiem jesteśmy zobiligowani, do miłości do własnego dziecka skłania instynkt macierzyński (którego z różnych przyczyn jednak może nie być), dziecko nie jest w pełni wolne i od rodziców zależne, a relacja partnerska powinna być w pełni dobrowolna i równa. Tylko nie może być raczej miłości bez dania drugiej osobie wolności, zarówno rodzicielskiej (dziecko w końcu dorośnie i nie będzie od nas zależne) jak i partnerskiej (partner lub partnerka nie będą czuć się szczęśliwi gdy będą czuć się ograniczeni).

Koncepcje czym jest miłość sa jednak kulturowo zmienne i rozmaicie interpretowalne więc dla mnie nie służą jej żadne definicje tego pojęcia. Miłość zdefiniowana przestaje nią być w pełni, ważne jest w jakiej jesteśmy relacji, co nas łączy. Gdy nie mówimy tego wprost, ale oboje wiemy co nas łączy, i że czujemy w tej relacji się pełniej niż bez niej - co nie oznacza użaleznienia emocjonalnego. Relacja seksualna dla mnie często wiąże się z miłością i miłość taka istnieje, ale się do niego nie sprowadza; po prostu seks z miłości jest czymś innym niż seks dla samego seksu.

Cóż, ja mogę powiedzieć od siebie tyle, że właśnie nigdy nie stworzyłam niczego co można by nazwać partnerstwem. Nigdy nie byłam w związku ani żadenj relacji która nie byłaby relacją z litości. Nie wiem co robię źle bo nawet jak robię wszystko tak jak napisałam to i tak się rozpada. I niech tu nikt nie mówi że problem leży w tym że nie akceptuje samotności albo ze nie potrafię sama zapewnić sobie szczęscia itd bo ja to wszystko juz przerabiałam. Wiem na czym polegają zaburzenia osobowości i nie robię (staram sie) i nie myśle tak jak osoby z zaburzeniami. Po prosu robie tak ze nie robie rzeczy które są złe i jajco....nadal nic się nie układa. Po prostu zawsze wychodzi na to, że relacja jest jednostronna. Dlatego miałam powody do tego, żeby myśleć o tym że wygląd jest moją wadą bo skoro już robiłam wiele aby zmienić swój charakter a to i tak nie pomogło to co mi pozostało ostatniego na myśli ?

Ostatnie o czym myślę to to, że może jednak mogę być autystyczką (podejrzewano u mnie Zespół Aspergera) ale dziwne ze mimo tego ze wiem jak sie komunikować z inna osoba i co robic a czego nie robic to nic sie nie zmienia dlatego znów zaczynam wracać do tego, że winny jest mój wygląd. I powoli nie wiem czy wierzyć mam osobom które mnie widziały i twierdzą że z moim wyglądem jest wszystko ok, że wyglądam kobieco itd itd że jestem ładna skoro jakoś powodzenia nie mam ? Niestety ale jak kobieta jest ładna z wyglądu to = będzie mieć powodzenie i koniec kropka. A tutaj nie ma nic, zero (poza przypadkami pochlebiania przez meneli, facetów ktorzy sa dalecy od higieny) no chyba, że wyjdę na miasto w mini oraz z butami na szpilce to wtedy wzbudzam zainteresowanie ale to nie o to chodzi...

Nie wiem już sama ock.
zmian: 2, ostatnia: kyoto - 2015.01.20, 15:00
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.20, 15:36
[autor]
kyoto pisze:

Nigdy nie byłam w związku ani żadenj relacji która nie byłaby relacją z litości. Nie wiem co robię źle bo nawet jak robię wszystko tak jak napisałam to i tak się rozpada.
(...)
Po prostu zawsze wychodzi na to, że relacja jest jednostronna. Dlatego miałam powody do tego, żeby myśleć o tym że wygląd jest moją wadą
Jeżeli twoje relacje z ludźmi podpadają zawsze pod jeden schemat, to to nie jest wina twojego wyglądu, tylko wzorców, które masz w głowie i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że je masz, bo bo myśli, postawy i zachowania, które możesz uważać za normalne, oczywiste i nie wyobrażać sobie nawet, żeby mogły wyglądać inaczej.

psycholog > introspekcja > zrozumienie swoich zachowań > zmiana > testowanie w praktyce
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.20, 21:00
[autor]
freja pisze:

Jeżeli twoje relacje z ludźmi podpadają zawsze pod jeden schemat, to to nie jest wina twojego wyglądu, tylko wzorców, które masz w głowie i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że je masz, bo bo myśli, postawy i zachowania, które możesz uważać za normalne, oczywiste i nie wyobrażać sobie nawet, żeby mogły wyglądać inaczej.

psycholog > introspekcja > zrozumienie swoich zachowań > zmiana > testowanie w praktyce

Nie Freja, ja juz chyba dam sobie z tym spokój. Za długo walczyłam i próbowałam to zmienić i nigdy nie wychodziło. Mam już za dużo problemów na głowie (chodzi o zdrowie fizyczne). Jedyne co mnie teraz pociesza to to, że przepraszam tych których zraniłam swoją postawą i że w razie czego będę mieć czyste sumienie że nikogo nie męczyłam a jeśli już to przeprosilam tą osobę.

Zresztą ja już to wszystko próbowałąm, byłam na terapii dla osób z chorobami i niestety to też nie pomogło. Także ważne dla mnie jest nie to, żeby mieć kogoś ale to że nikt nie będzie mieć żalu do mnie ani żadna osoba nie będzie czuła, że ma ten żal do mnie.
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2015.01.20, 21:08
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.20, 23:21
[autor]
kyoto:
Jednak prawda jest taka, że człowiek jest istotą wolną która powinna być szczęśliwa i ewentualnie dawać to szczęście tym którzy nie potrafią sami tego szczęścia znaleźć. Ponadto jeśli brakuje nam szczęścia w życiu to powinniśmy popracować nad sobą i sami sobie zapewnić to szczęście na różne sposoby. Przyjmując samowystarczalność oraz umiejętność radzenia sobie samemu w życiu z mojego dawnego spojrzenia na miłość odpada: wierność (człowiek ma prawo do zdrady/do odejścia), oraz wszystkie pozostałe punkty bo skoro ja sobie potrafie sama zapewnić szczęście w życiu (co jest postawą osoby dorosłej) to po co mi inna osoba do tego ?

Przeczytałem Twojego posta kilka razy... podoba mi się... Ogólnie masz rację! (a ta druga osoba, to może raczej do dzielenia się szczęściem niż konieczna by być szczęśliwym :P też uważam, że tak to nie powinno wyglądać, nie powinno się uzależniać swojego szczęścia od nikogo poza sobą samym).

A co do seksu - w zasadzie tutaj też możemy być samowystarczalni :P


kyoto:
Gdzieś przeczytałam dosyć sensowne stwierdzenie, że potrzeba miłości rodzi się z egoizmu co miałoby sens.


O, to na pewno.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 11:04
[autor]
Tylko teraz pytanie czym w takim razie jest przyjaźń albo związek ? Skłaniam się do twierdzenia że zarówno przyjaźń jak i związek są dowodem na niedojrzałość jednej lub 2 osób wchodzących w skład związku. No bo skoro potrafimy być samowystarczalni, potrafimy sami zatroszczyć się o swoje szczęście i żadna osoba nam nie jest do szczęścia potrzebna to do czego (poza seksem i spłodzeniem dziecka) jest nam drugi człowiek do związku (bo co do znajomości to inna sprawa - są nam potrzebne w pracy albo gdy chcemy coś załatwić) ? Nawet jeśli założymy że do wspólnego dzielenia się szczęściem to czy aby tej drugiej osoby nie kaleczymy dając szczęście które sama sobie powinna znaleźć.

No i dochodzimy wreszcie do paradoksu takiego, że jeśli chcemy komuś dzielić się swoim szczęściem to może okazać się, że ta osoba naszego szczęścia nie potrzebuje bo sama potrafi to szczęście sobie zapewnić. Więc na podstawie tego co napisałam nie widzę sensu przyjaźni ani związków jeśli ktoś potrafi sam zatroszczyć się o swoje szczęście.

Btw. gdyby w topicu były osoby które mnie znają to wiedzcie że zaczęłam tak myśleć od jakiegoś czasu bo stwierdziłam że moje dawne myślenie o zwiazkach i przyjaźni było chore.

Co do seksu to wendigo lepiej go robić z kimś niż samej :P Jednak naturalne jest lepsze niż sztuczne :P

Podsumowując - miłość nie istnieje.
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2015.01.21, 11:13
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 13:16
[autor]
Etam. Istnieje. ja już 4 raz w związku. :) A możliwe, że się ślubnę w czerwcu. :)
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 13:44
[autor]
bozena pisze:
Etam. Istnieje. ja już 4 raz w związku. :) A możliwe, że się ślubnę w czerwcu. :)

Gratuluję :)
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 16:42
[autor]
jeszcze nie ma czego.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 17:16
[autor]
kyoto pisze:
Co do seksu to wendigo lepiej go robić z kimś niż samej :P Jednak naturalne jest lepsze niż sztuczne :P
Też tak myślę :D Ale generalnie związek to samo - może fajniej mieszkać z kimś niż samemu, może fajniej inne rzeczy robić z kimś.
Poza tym... gdzieś niedawno przeczytałem, że przytulanie się jest konieczne dla zdrowia - tego nie ma raczej bez związku :P
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 18:27
[autor]
Jest. jakoś 2 lata temu spotkałam na rynku gościa z tabliczką : hog free :)
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.21, 23:07
[autor]
@Bożena: Wiem, że literówka, ale wizja darmowego prosiaka mnie rozbawiła xD .

Zawsze wychodziłem z założenia, że samo zauroczenie kimś to chemia, a reszta zależy od tego jak wam idzie w związku.

Zgadzam się, że człowiek jest samowystarczalny i najlepiej by samemu było mu dobrze ze sobą, ale z drugiej strony jesteśmy też istotami wymagającymi kontaktu z innymi. "Związki" są mikrokomórką społeczeństwa bo wytwarzają więzi, przekaz wiedzy, kultury i dóbr ;) .

Generalnie podobnież najłatwiej z kimś być za młodu - mniejsze doświadczenie, mniej uformowana osobowość, mniejsza potrzeba niezależności. Potem już nabierasz pewnych nawyków i należy się uczyć komunikacji i tolerancji. Wstrzelić się w zbudowane życie drugiego człowieka trudno, budować razem łatwiej.

To "dzielenie szczęściem" to nie tak, że uszczęśliwiasz kogoś lub sterczysz mu nad głową i nadajesz jak ci dobrze, bardziej chodzi o wspólne przeżywanie rzeczy. Osiągniesz sukces, niby masz uczucie satysfakcji ale nikt cię w tym nie wspierał i nie cieszy się razem z tobą - to samo działa w drugą stronę.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.22, 15:42
[autor]
Darmowy prosiak? Nie ten szyk, "hog free" to raczej "bez wieprza". ;)
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.22, 17:15
[autor]
Czepiacze ^^
A oferent był przy kości, więc może podświadomość, a nie literówka? XD
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.22, 17:23
[autor]
emu pisze:
Darmowy prosiak? Nie ten szyk, "hog free" to raczej "bez wieprza". ;)

OMG! Zawstydziłaś mnie! Jak mogłaś!? Moja reputacja spadła :( (z -12 do -13!) .

Hm, a może to reklama jedzenia koszernego była? Chociaż pana tez mogła być :P.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.23, 21:29
[autor]
justy pisze:
Sorry, ale to co napisała Anetarosa to skrajnie patriarchalny seksizm:
Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks.
plus to że niby to kościół spajał dawniej rodziny itd.

Szczerze mówiąc nie dziwi mnie, że lesbijki i feministki po usłyszeniu takich stanowisk nie chcą wiązać się z mk, skoro z tego punktu widzenia one nie mają potrzeb seksualnych a jedynie potrzebują samczej opieki i wsparcia...

@miłość
O miłości można pisać rzeki słów. Są różne miłości, i rózni ludzie, i rózne potrzeby. Miłość osoby wolnej różni się od miłości dziecinnej. Inne potrzeby ludzie chcą zaspokajać w związkach a inne w we własnej relacji z rodzicami. Jeżeli ktoś pragnie w relacji z partnerem lub partnerką zapełnić to czego nie dali mu rodzice to może się zawieść, bo do opieki nad dzieckiem jesteśmy zobiligowani, do miłości do własnego dziecka skłania instynkt macierzyński (którego z różnych przyczyn jednak może nie być), dziecko nie jest w pełni wolne i od rodziców zależne, a relacja partnerska powinna być w pełni dobrowolna i równa. Tylko nie może być raczej miłości bez dania drugiej osobie wolności, zarówno rodzicielskiej (dziecko w końcu dorośnie i nie będzie od nas zależne) jak i partnerskiej (partner lub partnerka nie będą czuć się szczęśliwi gdy będą czuć się ograniczeni).

Koncepcje czym jest miłość sa jednak kulturowo zmienne i rozmaicie interpretowalne więc dla mnie nie służą jej żadne definicje tego pojęcia. Miłość zdefiniowana przestaje nią być w pełni, ważne jest w jakiej jesteśmy relacji, co nas łączy. Gdy nie mówimy tego wprost, ale oboje wiemy co nas łączy, i że czujemy w tej relacji się pełniej niż bez niej - co nie oznacza użaleznienia emocjonalnego. Relacja seksualna dla mnie często wiąże się z miłością i miłość taka istnieje, ale się do niego nie sprowadza; po prostu seks z miłości jest czymś innym niż seks dla samego seksu.

<div class="cytat"><div class="cytat_naglowek"><b>justy</b> pisze:</div>Sorry, ale to co napisała Anetarosa to skrajnie patriarchalny seksizm:<br><blockquote>Samiec potrzebuje zaspokojenia seksualnego, a samica potrzebuje wsparcia i ochrony, którą dostaje od samca w zamian za seks. </blockquote><h6></h6>plus to że niby to kościół spajał dawniej rodziny itd.<br><br>Szczerze mówiąc nie dziwi mnie, że lesbijki i feministki po usłyszeniu takich stanowisk nie chcą wiązać się z mk, skoro z tego punktu widzenia one nie mają potrzeb seksualnych a jedynie potrzebują samczej opieki i wsparcia...<br><br>@miłość<br>O miłości można pisać rzeki słów. Są różne miłości, i rózni ludzie, i rózne potrzeby. Miłość osoby wolnej różni się od miłości dziecinnej. Inne potrzeby ludzie chcą zaspokajać w związkach a inne w we własnej relacji z rodzicami. Jeżeli ktoś pragnie w relacji z partnerem lub partnerką zapełnić to czego nie dali mu rodzice to może się zawieść, bo do opieki nad dzieckiem jesteśmy zobiligowani, do miłości do własnego dziecka skłania instynkt macierzyński (którego z różnych przyczyn jednak może nie być), dziecko nie jest w pełni wolne i od rodziców zależne, a relacja partnerska powinna być w pełni dobrowolna i równa. Tylko nie może być raczej miłości bez dania drugiej osobie wolności, zarówno rodzicielskiej (dziecko w końcu dorośnie i nie będzie od nas zależne) jak i partnerskiej (partner lub partnerka nie będą czuć się szczęśliwi gdy będą czuć się ograniczeni).<br><br>Koncepcje czym jest miłość sa jednak kulturowo zmienne i rozmaicie interpretowalne więc dla mnie nie służą jej żadne definicje tego pojęcia. Miłość zdefiniowana przestaje nią być w pełni, ważne jest w jakiej jesteśmy relacji, co nas łączy. Gdy nie mówimy tego wprost, ale oboje wiemy co nas łączy, i że czujemy w tej relacji się pełniej niż bez niej - co nie oznacza użaleznienia emocjonalnego. Relacja seksualna dla mnie często wiąże się z miłością i miłość taka istnieje, ale się do niego nie sprowadza; po prostu seks z miłości jest czymś innym niż seks dla samego seksu.<br> </div><br>


To nie jest patriarchalny seksizm tylko potrzeby normalnych zdrowych ludzi. Większość mężczyzn instynktownie odczuwa potrzebę współżycia seksualnego z kobietą i to jest normalne zachowanie , wystarczy popatrzeć na świat zwierząt , a my różnimy się tylko od nich tym że mamy rozum i potrafimy manipulować swoim zachowaniem. Jeśli by tak nie było to nie było by problemu z dziećmi osób duchownych, bo tych dzieci by nie było. Dlatego podtrzymuję tezę ,że nie ma czegoś takiego jak wzajemna miłość mężczyzny i kobiety. Tak jak już wcześniej ktoś wspomniał na początku jest chemia , a potem to już tylko więzy przysięgi małżeńskiej i obowiązek wobec dzieci trzyma ludzi w związku. Prawdziwa miłość jeżeli istnieje to jest niezależna od płci partnerów. Miłość do dziecka? Tak , myślę że więź jaka wytwarza się między matką i dzieckiem można nazwać miłością, ale ta więź zaczyna się od momentu poczęcia i buduje się przez cakle życie , a co najważniejsze jest bezwarunkowa. Ciekawa jestem czy chłopak mógłby zakochać się w dziewczynie od pierwszego wejrzenia, gdyby w perspektywie nie było współżycia seksualnego? Do takiej miłości zdolne są tylko jednostki. Prawda jest taka że to właśnie seks jest bodźcem i jednocześnie spoiwem związku mężczyzny i kobiety.
Wiadomo również że między bliźniętami istnieje bardzo silna więź, silniejsza niż między zwykłym rodzeństwem, to w sumie też można nazwać miłością.
Nie twierdzę , że kobieta transseksualna nie ma szans na znalezienie partnera, z którym stworzy trwały związek, ale będzie jej o wiele trudniej niż statystycznej biologicznej kobiecie. I niestety decydując się na korektę trzeba mieć tego świadomość.
Moim zdaniem związek nie powinien być celem samym w sobie , najważniejsze to być sobą i żyć w zgodzie z własną świadomością, być wolnym człowiekiem, a reszta się jakoś ułoży.

Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.23, 23:46
[autor]
Cóż, zgadzam się z tobą Anetarosą.

Generalnie, bez perspektywy seksu zakochują się jednostki aseksualne bądź z tego spektrum. Podejrzewam że wtedy chodzi o feromony nie atrakcyjność seksualną, bardziej sensualną i czy typ danej osoby nam się podoba.

Z rodzicami też tak nie do końca jest że kochają od razu i bezwarunkowo - zaiste więź biologiczna jest, ale wiele matek i ojców dopiero potem się uczy kochać dzieci - mało osób o tym mówi bo to tabu i stereotyp Matki Polki. Wiele kobiet też wpada w pewien rodzaj depresji (nie po-porodowej, ale pewnie związany) gdy nie odczuwa automatycznie tej więzi bo uważa, że coś jest z nimi nie tak.

Bliźniaki to ciekawa sprawa - mogą się intensywnie nie znosić albo kochać ;) . Mam dziwną parę w rodzinie, którzy przechodzą fazy.

Ludź niezależnie od seksualności w różnych etapach życia faktycznie odczuwa potrzebę rozprzestrzeniania genów tak jak zwierzęta (chociaż w świecie zwierząt są i gatunki gdzie związki jednopłciowe dominują niezależnie od potomstwa - pingwiny przykładowo, różne gatunki ryb i ciut słonie). Mamy toż pary homo co pragną własnych dzieci i decydują się na surogatki bądź sztucznie/naturalne zapłodnienie.

Ludzie są skomplikowani xD, emocje i seksualność są skomplikowane. W sumie ... to nasz urok :D .
zmian: 1, ostatnia: sig - 2015.01.26, 05:21
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.24, 13:27
[autor]
Gdy pogorszył mi się stan zdrowia i byłam zmuszona leżeć w łóżku sama w mieszkaniu bite 3 tygodnie w nieoświetlonym mieszkaniu (światło mnie po prostu raziło + migreny) a był okres wtedy gdy miałam dosłowne 0 znajomych to uwierzcie mi, że jeśli wcześniej miałam jakąś deprechę to po tygodniu takiego życia dostałam takiego załamania psychicznego, że nawet sama byłam sobą zaskoczona, że moja psychika może aż tak nisko upaść. Do głowy zaczęły mi uderzać różne schizy myśli samobójcze lęki. I to w środowisku gdzie dosłownie nie miałam z nikim kontaktu, zero światła, zero wychodzenia z domu, zero dostępu do mediów(bo nie miałam sił). Mój stan poprawił się dopiero po paru dniach wychodzenia z domu jak tylko się poprawiło.

Także nie wiem - po moim przykładzie i przykładach które znalazłam na internecie do takiego samotnego trybu życia trzeba mieć chyba specjalne predyspozycje genetyczne (o ile takie człowiek może mieć) tak jak do tańca śpiewania lub malowania. Podziwiam mnichów i pustelników że tak potrafią wytrzymać, ale tak jak piszę - do tego trzeba mieć "powołanie".

Także nie wiem czy dla człowieka życie w samotności nie jest dobre. Są badania naukowe, które mówią że osoby samotne krócej żyją i częściej umierają na choroby serca wynikające z frustracji która po LATACH samotnego trybu życia zaczyna rosnąć oraz stresu. Można powiedzieć, że w sumie natura pomaga takim ludziom krócej żyć - nie muszą się dalej męczyć z powodu swojej sytuacji.

OK, samotność jest fajna w czasach młodości gdy człowiek się rozwija i gdy ma inne sprawy na głowie, ale przychodzą "swoje" lata i z nikim sobie nie pogadasz bo inni ludzie będą już mieć swoje rodziny, nikt Ci nie pomoże jeśli zachorujesz (no chyba, że sprzedasz mieszkanie i pójdziesz spędzić ostatnie lata życia w OPS-ie).

Co do tezy, że osoby TS mają gorzej z znalezieniem partnera to sprostuję: Osoby ts z odchyłami psychicznymi mają problem z znalezieniem partnera :P. TS tutaj problemem nie jest bo znałam (gdy sie obracałam w środowisku) osoby m/k które były w udanych związkach. Charakteryzowało je to, że nie miały związków z środowiskiem i były "normalne" pod względem psychicznym.
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2015.01.24, 13:30
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.24, 15:32
[autor]
@Anetarosa

Aż się zarejestrowałam, mimo, że nie miałam tu więcej pisać, bo po prostu nie mogę zignorować gdy na forum organizacji Queerowej, LGBT, głosi sie aż tak seksistowskie, konserwatywny bzdury.

NIE, to nie są 'normalne potrzeby zdrowych ludzi'. Homoseksualizm na przykład już od lat nie jest uważany za chorobę, zaburzenie ani odstępstwo od normy. Więc te wszystkie esencjalne płciowo poglądy które głosisz uzasadniajac niby naturalnymi potrzebami seksualnymi człowieka, nie mają żadnych podstaw naukowych, i nie znajdują odzwierciedlenia w badaniach ludzkiej seksualności.

Pogląd, że kobieta nie ma seksualności, że kobieca seksualnosć jest gorsza od męskiej, że kobiety w związkach nie szukaja zaspokojenia seksualnego itd. wynika jak mi się z daje z teorii Freuda, że ogólnie z seksu przyjemność może mieć tylko mężczyzna bo tylko penis w seksie coś robi, cipka nic. Więc seks istnieje dla mężczyzn a kobiety nim handlują, aby uzyskać opieke i bezpieczeństwo, bo, oczywiście, jako istoty słabe i niesamodzielne tej męskiej opieki potrzebują.

To jest właśnie seksizm a nie żadna norma, i istnienie związków homoseksualnych, transeksualizmu i innych zjawisk w ludzkiej seksualności które odbiegaja od tak przedstawionej patriarchalnej normy temu przeczą.

I naprawdę szokuje mnie przestawianie takich poglądów tutaj, bo o ile jeszcze biorąc pod uwagę, że jesteś mk to jestem w stanie to zrozumieć to pisanie takich pogladów w miejscu gdzie piszą też biologiczne kobiety oraz kmowie że ich seksualnosć nie istnieje i że to czego potrzebują w związku ze swoją biologią to opieka silnego mężczyzny dla mnie jest wyjątkowo chamskie.

Nie każda biologiczna kobieta potrzebuje opieki silnego mężczyzny.

Nie każdy mężczyzna dobrze odnajduje się w roli pana haremu.

Tyle.
zmian: 6, ostatnia: trolukik - 2015.01.24, 15:39
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.24, 21:49
[autor]
kyoto:
Co do tezy, że osoby TS mają gorzej z znalezieniem partnera to sprostuję: Osoby ts z odchyłami psychicznymi mają problem z znalezieniem partnera :P


Czyli większość osób TS :P


@trolukik
Ale co ona takiego napisała? Bo nie widzę nic rażącego w postach Anety. Ok, pisała o związkach hetero, ale wziąłem to za skrót myślowy i w homo-związkach jest to samo. Tzn. w związkach generalnie chodzi o seks, cała reszta jest jakośtam wokół, przychodzi z czasem (albo nie) itp.

Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.24, 23:09
[autor]

Pogląd, że kobieta nie ma seksualności, że kobieca seksualnosć jest gorsza od męskiej, że kobiety w związkach nie szukaja zaspokojenia seksualnego itd. wynika jak mi się z daje z teorii Freuda, że ogólnie z seksu przyjemność może mieć tylko mężczyzna bo tylko penis w seksie coś robi, cipka nic. Więc seks istnieje dla mężczyzn a kobiety nim handlują, aby uzyskać opieke i bezpieczeństwo, bo, oczywiście, jako istoty słabe i niesamodzielne tej męskiej opieki potrzebują.

Niczego takiego nie napisałam, każdy osobnik niezależnie od płci potrzebuje seksu, po prostu skupiłam się bardziej na mężczyźnie. Kobieta tak samo jak mężczyzna potrzebuje seksu.

I naprawdę szokuje mnie przestawianie takich poglądów tutaj, bo o ile jeszcze biorąc pod uwagę, że jesteś mk to jestem w stanie to zrozumieć to pisanie takich pogladów w miejscu gdzie piszą też biologiczne kobiety oraz kmowie że ich seksualnosć nie istnieje i że to czego potrzebują w związku ze swoją biologią to opieka silnego mężczyzny dla mnie jest wyjątkowo chamskie.


To, to już sobie wyssałaś z palca.



Nie każda biologiczna kobieta potrzebuje opieki silnego mężczyzny.


Oczywiście że nie każda , ale większość.
Proponuję Ci zajdź w ciążę najlepiej z trzecim dzieckiem i radź sobie sama.


Tyle
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.25, 08:11
[autor]
gabi pisze:
mało która kobieta osiąga orgazm przy każdym stosunku.

Dlatego, że są wychowane w "katolickiej mentalności", która nie pozwala im się cieszyć seksem.
Dlatego, że dość spora część facetów do stosunku się nie nadaje.
Dlatego, że nie muszą mieć orgazmu, żeby czuć się dobrze psychicznie, a to znowu warunkuje popęd seksualny, który u większości kobiet nie jest wysoki.

Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.25, 11:25
[autor]
Jak zwykle pojęcie miłości redukowane jest do miłości partnerskiej... Dlaczego tak się dzieje, że kochanie świata, kochanie swojego życia - to "nie jest prawdziwa miłość"?
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.25, 22:34
[autor]
Gabi:
To faceci szukają fajnej"dupci" "suczki" czy jak je tam teraz nazywają, to faceci patrzą na "cycusie i tyłeczek" i mówią "ale bym ją brał" kobiety częściej patrzą na to czy facet ma kasę i czy zapewni byt i możesz się z tym nie zgadzać, takie Twoje prawo. Tam gdzie w kobiecej głowie głównym priorytetem jest sex nie ma rodziny, bo cały związek opiera się na alkoholu i sexie z czasem co raz mniej satysfakcjonującym i związek się rozpada. Lub alkohol zaczyna brać górę i powstają "meliny".

No coś w tym jest. Ale to tylko wyraźnie widać że i kobiety i mężczyźni są interesowni. Więc nikt nie jest "lepszy", nie wiem po co ta kłótnia. Dla mnie porwnywalne jest szukanie "fajnej dupci" żeby było w seksie fajnie, a szukanie źródła utrzymania bo samemu jest ciężko. N ale ja jestem idealistą, a ludzie generalnie są bardzo interesowni :P

Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.25, 23:29
[autor]
gabi pisze:
Tam gdzie w kobiecej głowie głównym priorytetem jest sex nie ma rodziny, bo cały związek opiera się na alkoholu i sexie z czasem co raz mniej satysfakcjonującym i związek się rozpada. Lub alkohol zaczyna brać górę i powstają "meliny".
Wnioskuję stąd, iż uważasz, że jeśli kobieta lubi seks, to musi być alkoholiczką?

Wybacz, ale to brzmi podobnie jak "argumentacja" niektórych księży, mówiących, że jeśli ktoś nie wierzy w boga, to jest pozbawionym zasad nihilistą i komunistą, co prowadzi do totalitaryzmu i ludobójstwa.

gabi pisze:
Ale nie porównuj proszę homoseksualizmu do heteroseksualizmu bo to dwie różne rzeczy a i w takich związkach jeśli nie są to związki na "chwilowy sex" a niestety takich jest większość to partnerzy czy partnerki muszą podzielić się pewnymi obowiązkami, jest ktoś kto dba o "dom" i ktoś kto zapewnia utrzymanie. Nie da się inaczej bo albo nie będzie środków na życie albo nie będzie gdzie żyć. Takie układy nie przejdą nawet w hetero związkach, bo wiemy czym sie one kończą gdy żadne nie utrzymuje domu lub oboje 90% czasu spędzają w pracy i widzą się tylko w weekendy.
Czyli nawet pary homoseksualne muszą przejąć genderowy szablon "klasycznej rodziny", gdzie jedna osoba zarabia, a druga zajmuje się domem? A jakie prawa fizyczne zabraniają im (homo czy też hetero) w sprawiedliwym podzieleniu się obowiązkami?

p.s. Ktoś tu zgłaszał posta Gabi do moderacji, ale chociaż osobiście nie zgadzam się z w.w poglądami, to nie widzę regulaminowych podstaw do jego usunięcia. Nie zgadzacie się - dyskutujcie, tłumaczcie itp.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.25, 23:57
[autor]
gabi pisze:
A nie uważasz, że podział obowiązków to właśnie to? jak wyobrażasz sobie trwały związek dwojga osób, które widują się raz w tygodniu wieczorem bo resztę czasu zajmują się pracą i interesami? raczej słaby to będzie związek. A może taki gdzie oboje siedzą razem w domciu na zasiłku z UP? Oj chyba dobre by to nie było. Związek to tez kompromisy "ok Ty ciężko pracujesz to ja zajmę się domem" i odwrotnie. Czy to coś złego? A może to Gender co? czy seksizm?
No ale czemu widzisz tylko takie możliwości:
- obaj/oboje pracują i nie widują się przez 90% czasu,
- obaj/oboje nie pracują i i żyją z zasiłku,
- jeden/jedna/jedno pracuje, a drugi/druga/drugie zajmuje się domem.

Czemu to niby nie mogłoby być 50/50? Osiem godzin siedzisz w robocie, potem zajmujecie się domem, swoimi pasjami itp?
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.26, 05:27
[autor]
Nie wyświetlają mi się posty Gabi, ale sądzę że chodziło jej właśnie o to Freju?

W sensie, że w każdym związku gdzie osoby mieszkają razem następuje podział obowiązków i że każdy ma swoją rolę niezależnie od płci. To jest przykładowo jedna osoba pracuje na pół etatu i sprząta chawirę a druga na cały i gotuje obiad bo lubi pichcić. Tu się z nią zgadzam bo jak mieszka się razem to ważne by wszyscy się wspierali nawzajem i kohabitacja pomagała a nie frustrowała.

Trollik była świetna :(, tak bardzo sens wypowiedzi Anetarosy jej umknął. Mojemu nie-hetero ja aż smutno z tego powodu.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.27, 12:02
[autor]
Mojemu nie-hetero ja aż smutno z tego powodu.
Nie rozumiem cię Sig, tez nie jestem hetero. I smutno mi raczej przez to jakie poglądy głosi się na forum Transfuzji. Bo z tego co ja odbieram z postów Anetarosy i Gabi (tych usuniętych) to jest tak:

1. Kobieta z trójką dzieci jest "sama". Skoro sobie nie poradzi "sama" to znaczy że jest nieporadna istotą która do ogarnięcia swojego życia potrzebuje silnego, mądrego, zaradnego (tłum. lepszego) mężczyzny który zarobi kasę i przez to ją zbawi. Nawet jeżeli to zbawianie polega na okreslaniu ról i obowiązków, zarabianiu kasy i ruchaniu od czasu do czasu, ale tylko żeby siebie zaspokoić, bo wiadomo że kobiety nie mają orgazmu itd. seks po prostu jest nie dla nich.

2. Kobieta chcąca mieć satsfakcję ze swojego życia seksualnego to degenratka i potencjalna alkoholiczka, która niszczy rodzinę. Prawdziwa rodzina opiera się na poświęcaniu się kobiety. Na zadowalaniu seksualnym swojego męża, sprzątaniu, praniu i nie wychylaniu się.

3. Mężczyzna który nie chce widzieć się w tej roli, nie chce małżeństwa i dzieci, albo z kobietami nawiązuje relacje równościowe, to ktoś mniejszej wartości.

4. Związki homoseksualne to głównie "chwilowy seks". Przynajmniej większość. Skąd to wiadomo? Nie dane nam będzie wiedzieć.

5. Jeżeli związki homoseksualne nie są na "chwilowy seks" to po prostu polegają na podział na rolę męską i kobiecą. Inaczej się nie da, każdy niepatriarchalny rodzaj związków jest patologią i tworzy meliny.

6. Rolą kobiety jest rodzenie dzieci, opiekowanie się nimi i poświęcanie się, rolą mężczyzny jest zarabianie kasy. Ktoś kto wychodzi z tych schematów będzie starą panną i nie znajdzie miłości.

Podobno to nie jest seksizm, po prostu



Naprawdę?

Nie wiem jak można byc m/k i pisać takie bzdury, oparte o chamskie stereotypy, na temat związków, czy hetero cz niehetero. Przecież ludzie w to naprawdę wierzą co prowadzi do tragedii w postaci samobójstw, prześladowań.
zmian: 13, ostatnia: facepalmc - 2015.01.27, 12:15
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.01.27, 12:50
[autor]
facepalmc pisze:
Mojemu nie-hetero ja aż smutno z tego powodu.
Nie rozumiem cię Sig, tez nie jestem hetero. I smutno mi raczej przez to jakie poglądy głosi się na forum Transfuzji. Bo z tego co ja odbieram z postów Anetarosy i Gabi (tych usuniętych) to jest tak:

1. Kobieta z trójką dzieci jest "sama". Skoro sobie nie poradzi "sama" to znaczy że jest nieporadna istotą która do ogarnięcia swojego życia potrzebuje silnego, mądrego, zaradnego (tłum. lepszego) mężczyzny który zarobi kasę i przez to ją zbawi. Nawet jeżeli to zbawianie polega na okreslaniu ról i obowiązków, zarabianiu kasy i ruchaniu od czasu do czasu, ale tylko żeby siebie zaspokoić, bo wiadomo że kobiety nie mają orgazmu itd. seks po prostu jest nie dla nich.

2. Kobieta chcąca mieć satsfakcję ze swojego życia seksualnego to degenratka i potencjalna alkoholiczka, która niszczy rodzinę. Prawdziwa rodzina opiera się na poświęcaniu się kobiety. Na zadowalaniu seksualnym swojego męża, sprzątaniu, praniu i nie wychylaniu się.

3. Mężczyzna który nie chce widzieć się w tej roli, nie chce małżeństwa i dzieci, albo z kobietami nawiązuje relacje równościowe, to ktoś mniejszej wartości.

4. Związki homoseksualne to głównie "chwilowy seks". Przynajmniej większość. Skąd to wiadomo? Nie dane nam będzie wiedzieć.

5. Jeżeli związki homoseksualne nie są na "chwilowy seks" to po prostu polegają na podział na rolę męską i kobiecą. Inaczej się nie da, każdy niepatriarchalny rodzaj związków jest patologią i tworzy meliny.

6. Rolą kobiety jest rodzenie dzieci, opiekowanie się nimi i poświęcanie się, rolą mężczyzny jest zarabianie kasy. Ktoś kto wychodzi z tych schematów będzie starą panną i nie znajdzie miłości.

Podobno to nie jest seksizm, po prostu



Naprawdę?

Nie wiem jak można byc m/k i pisać takie bzdury, oparte o chamskie stereotypy, na temat związków, czy hetero cz niehetero. Przecież ludzie w to naprawdę wierzą co prowadzi do tragedii w postaci samobójstw, prześladowań.

Do wszystkiego można podpiąć swoją ideologię, a istotą tego wątku było pytanie, czy istnieje miłość, która wiąże dwoje ludzi w związek i czy jest to trwałe, prawdziwe i dające szczęście. Otóż ja twierdzę że to co wiąże dwoje ludzi w związek w 99% to są potrzeby kobiety i mężczyzny. Teorię swoją opieram na doświadczeniu życiowym swoim i bezpośrednio otaczających mnie ludzi, a nie informacjach wyczytanych gdzieś w internecie.

Na tym dyskusję swoją zakończę.

Re: Czy miłość istnieje ? 2015.02.01, 10:39
[autor]
Też się nad tym zastanawiam, moja miłość mnie zawiodła. Moja znajoma powiedziała mi kiedyś, że tacy jak my mają trudniej, z tego względu, że społeczeństwo jest, jakie jest.
Re: Czy miłość istnieje ? 2015.02.01, 22:47
[autor]
Mają, ale to może nawet nie ze względu na społeczeństwo.
Też mi się kiedyś wydawało, że świat powinien być taki piękny i że ta wielka miłość, blablabla, ale jednak tak nie jest, nawet ze mną :P Każdy ma jakieś preferencja, po prostu mało kto preferuje transsksualistów (albo: wielu nie potrafi zaakceptować naszych niedoskonałości... i trudno się temu dziwić).
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj