Czy jest jakaś szansa?

  liczba postów: 24
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Czy jest jakaś szansa? 2015.02.01, 20:52
[autor]
Tak mnie teraz naszło na zastanawianie się. Chyba nie jestem typowym człowiekiem, bo nigdy w życiu nie doświadczyłem nawet zauroczenia, a zakochany byłem tylko raz, ale bardzo na poważnie. O swoich problemach psychicznych (konkretnie o chorobie dwubiegunowej z objawami psychotycznymi) powiedziałem jej w zasadzie niemal od razu, o swojej dysforii nie. Ona była dla mnie kimś cudownym, nikt nigdy nie traktował mnie tak, jak ona - sprawiła, że znowu zachciało mi się żyć i że wszystko znów stało się piękniejsze. A potem jakoś się dowiedziała o mojej dysforii i czymś jeszcze, związanym z moim stanem psychicznym, i opisała to wszystko w internecie, dzieląc się tym z wszystkimi swoimi znajomymi (możecie się domyślić, co później było). Potem niby się pogodziliśmy (co prawda za swoje zachowanie nigdy mnie nie przeprosiła nawet), ale też zostawiła mnie i wróciła do swojego byłego, o czym ja dowiedziałem się dopiero tydzień po fakcie. A wcześniej wielokrotnie powtarzała mi, że jestem największą miłością jej życia i chce być moją żoną, i że nie ma takiej rzeczy, która sprawiłaby, że straciłbym jej miłość. Wiem, że popełniłem straszny błąd, zatajając to przed nią (powodował mną strach przed odrzuceniem... wiem, to mnie nie usprawiedliwia w sumie), ale wydawało się, że ona rozumie i akceptuje, a potem taki cios. Straciłem chyba wiarę w miłość. Czy jest w ogóle dla mnie szansa? Wybaczcie, musiałem się wygadać.
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.01, 20:59
[autor]
na wielka milosc watpie, na zwiazek z rozsadku jak najbardziej.
To stereotyp u Transseksualistow, ukrywaja prawde z obawy na reakcje partnera, po srs nie bede napewno nic juz ukrywala, to jest pewne.Pozdrawiam, Joanna
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.01, 21:09
[autor]
silveira pisze:
Tak mnie teraz naszło na zastanawianie się.

Też raczej nie doświadczyłem zauroczenia, ale ostatnio podoba mi się pewna osoba, choć to raczej miłość platoniczna. Tyle, że jestem ASem i seks mnie niezbyt interesuje, co najwyżej przytulanie i to w ubraniach. Jakoś nikt nie był mną zainteresowany, bo taki ni to chłopak ni dziewczyna i z jednej strony za bardzo kobiecy żeby być typowym M ale zbyt męski żeby z kolei być K i taki mój dylemat.
Wydaje mi się, że dla każdego jest szansa... i trafiłem wczoraj na filmik na YT o związkach i tam tska wspominała, że w pierwszej kolejności aby pokochać kogoś, trzeba pokochać siebie ze swoimi niedoskonałościami, bo jeśli nie będziemy za sobą przepadać i czuć do własnej osoby wstręt, to na zasadzie lustra przyciągniemy takiego samego partnera. Wielu też nie rozumie dziś, co znaczy "kocham Cię" i traktuje to jako zwykłe słowa a nie bycie i jakieś poświęcenie czasu i uwagi dla drugiej osoby. Traktują miłość luźno lub opierają ją na przygodnym seksie, czego NIE ZNOSZĘ.

Jak nie pracuję, też "tak mnie nachodzi na zastanawianie się" co kończy się deprechą i całym dniem spędzonym w piżamie w łóżku. Nie pomaga mi to, bo dochodzę do tragicznych wniosków. I jak mam być w związku z kimś, kto mnie oszuka i będzie nieszczery, to już wolę na zawsze być sam, choć to tragiczna wizja.
Dobrze, że się wygadałeś. Też tak robię, ale ze względu na mega skoki nastroju moje posty... bywają bardzo różne, nawet ekstremalne.
zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2015.02.01, 21:11
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.01, 21:51
[autor]
Dziękuję Wam obojgu :) tu właśnie pojawia się podobieństwo, też w końcu jestem aseksualny, i o ile przytulać się czy całować bym może i chciał, o tyle o normalnym seksie nie ma mowy, nawet go sobie nie wyobrażam. A i z tego względu myślę, że mógłbym tworzyć związek z drugą osobą bez względu na jej płeć - tak długo, jak jest wzajemne wsparcie, zrozumienie, chęć bycia razem. Ale też chyba jestem jakiś "szary aromantyczny", moje uczucie do niej pojawiło się z czasem, ewoluowało z przyjaźni, i chociaż jestem blisko z kilkoma przyjaciółmi, do żadnego z nich nie potrafię poczuć tego samego, co do niej. Najbardziej boli mnie to, że zrobiła publiczną sensację z mojego problemu i w zasadzie potraktowała jak przedmiot, i jeszcze stwierdziła, że "przecież nic wielkiego się nie stało i żebym nie przesadzał, a mnóstwo ludzi się ode mnie odwróciło po tym. Dzięki za miłe słowa znów, :) nie chcę być zbyt marudny czy coś, ale tutaj spotyka mnie zrozumienie :)
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.01, 23:19
[autor]
silveira:
Czy jest w ogóle dla mnie szansa?


Ale szansa na co? bo nie bardzo wyłapałem z wątku...
Ale ogólnie to Emilymae dobrze pisze :) (jeśli chodziło o szansę na miłość).

silveira:
tu właśnie pojawia się podobieństwo, też w końcu jestem aseksualny, i o ile przytulać się czy całować bym może i chciał, o tyle o normalnym seksie nie ma mowy, nawet go sobie nie wyobrażam.


To gorzej. Bo osoby aseksualne są jednak w mniejszości, dla większości ludzi ważny jest seks (ja np. w ogóle nie wyobrażam sobie związku bez seksu - bez seksu to mam przyjaciół :P ). Ale czasem dobierają się takie mniejszości, że naprawde nic nie jest niemożliwe :)
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.02, 00:09
[autor]
I tu jest właśnie problem, :D większość ludzi nie potrafi sobie wyobrazić związku bez seksu. A dla mnie takie przytulanie, dotyk, pocałunki czy dzielenie łóżka też liczy się jako seks, i taka ilość seksu jest dla mnie idealna akurat :) więc gdyby znalazł się ktoś, komu by to nie przeszkadzało, to super by było. Zakładając, że potrafiłbym się jeszcze w ogóle zakochać, a marzę o tym, by stworzyć z kimś szczęśliwą rodzinę. A moje pytanie dotyczyło właśnie szansy na miłość, trochę chaotycznie tam napisałem.
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.02, 21:59
[autor]
Tylko że weź pod uwagę, jeśli planujesz przyjmować testosteron, że może Ci właśnie po nim libido wzrosnąć :) U mnie tak było, wcześniej też byłem aseksualny można powiedzieć :D
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.02, 22:16
[autor]
A no wiem jak to działa, ale też hormony nie uśmiechają, wzrost popędu to akurat tylko jeden z wielu powodów :D więc to mi chyba nie grozi :o
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.02, 23:27
[autor]
silveira pisze:
A no wiem jak to działa, ale też hormony nie uśmiechają, wzrost popędu to akurat tylko jeden z wielu powodów :D więc to mi chyba nie grozi :o
u mnie libido wzrosło tylko na początku przez pierwsze 3 miesiące około, ale nie było na tyle silne bym się przekonał do seksu, powiedzmy odczuwałem potrzebę ale i tak bym się nie dał nikomu dotykać itp, w tym okresie wzrostu libido oglądałem sobie czasem różne filmiki ale bez za przeproszeniem dotykania siebie bo nadal mnie to obrzydzało mimo odczuwania jakieś tam chęci. Po około 3, miesiącach przeszło i wróciło do poziomu sprzed hormonów czyli zerowego :P
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.02, 23:43
[autor]
danny pisze:
silveira pisze:
A no wiem jak to działa, ale też hormony nie uśmiechają, wzrost popędu to akurat tylko jeden z wielu powodów :D więc to mi chyba nie grozi :o
u mnie libido wzrosło tylko na początku przez pierwsze 3 miesiące około, ale nie było na tyle silne bym się przekonał do seksu, powiedzmy odczuwałem potrzebę ale i tak bym się nie dał nikomu dotykać itp, w tym okresie wzrostu libido oglądałem sobie czasem różne filmiki ale bez za przeproszeniem dotykania siebie bo nadal mnie to obrzydzało mimo odczuwania jakieś tam chęci. Po około 3, miesiącach przeszło i wróciło do poziomu sprzed hormonów czyli zerowego :P
A to jest zawsze jakieś pocieszenie :D jak żyć z takim wielkim popędem :O
Jak to dobrze, że mi dali leki na depresję, one to szkodzą na "te sprawy" jeszcze bardziej.
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.03, 16:53
[autor]
silveira pisze:
jak żyć z takim wielkim popędem :O
trudno
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.03, 17:43
[autor]
wendigo pisze:
silveira pisze:
jak żyć z takim wielkim popędem :O
trudno
Domyślam się :O
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.04, 19:43
[autor]
No to teraz muszę się wygadać znów, właśnie przed chwilą jeden z moich najbliższych przyjaciół wyznał mi miłość. :x I co ja mam teraz zrobić?
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.05, 17:24
[autor]
Powiedzieć że Ci miło i dziękujesz, bardzo sobie cenisz Waszą przyjaźń i nie chcesz jej zniszczyć związkiem. I w ogóle to nie możesz się z nim związać. Jeśli taka jest prawda oczywiście.
No chyba że możesz i chcesz - ale to byś chyba nie miał problemu ;)
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.06, 10:34
[autor]
Ooo, znalazłem :D
No tak właśnie wysłałem mu maila (zbyt daleko od siebie mieszkamy, żeby tak o się spotkać) i napisałem tam, że nic to między nami nie zmieni, w każdym razie nie na gorsze. I czekam co odpisze :o w sumie to się zastanawiam, bo jakby nie było kocham go jak brata rodzonego, no ale czy coś więcej... :x bo sam fakt, że to biologiczny facet, nie przeszkadza mi ani trochę.
Tak myślę, że mogę mieć swego rodzaju blokadę, ponieważ w dzieciństwie doznawałem przemocy fizycznej, werbalnej i seksualnej, no i jak by nie było, na psychice mi to siadło. Trudno żeby było inaczej. ._.

On w każdym razie nigdy mnie nie zawiódł, wręcz przeciwnie, w każdej sytuacji mnie wspierał - nie to co ona, co to zrobiła z mojego problemu wielką publiczną sensację, rozpowiadając o tym komu się da. On nigdy tak wobec mnie nie postąpił.
zmian: 1, ostatnia: silveira - 2015.02.06, 10:39
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.06, 19:15
[autor]
silveira:
bo sam fakt, że to biologiczny facet, nie przeszkadza mi ani trochę.

Ale czy jemu nie rpzeszkadza, żeś też facet? :P I czy by mu nie przeszkadzalo po operacjach? To są bardzo ważne kwestie...


silveira:
Tak myślę, że mogę mieć swego rodzaju blokadę, ponieważ w dzieciństwie doznawałem przemocy fizycznej, werbalnej i seksualnej, no i jak by nie było, na psychice mi to siadło. Trudno żeby było inaczej. ._.

Ja nei doznawałem, a też mam blokadę :P Ale ja chcę (tyle że mam blokadę...)
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.06, 20:32
[autor]
Może niektórzy fabrycznie tak mają :D ale to jak to jest, że chcesz, a tu blokada? :o
A to też już wiem, on mnie w sumie od początku traktował jak faceta, więc by to zaakceptował. Chociaż tyle dobrze :o
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.06, 20:39
[autor]
silveira pisze:
on mnie w sumie od początku traktował jak faceta, więc by to zaakceptował
Czyli jest bi/homo? bo wiesz... czasem partnerzy transseksualistów przed leczeniem też składają takie deklaracje, a jednak nie wytrzymują tego procesu albo stwierdzają, że jednak nie mogą... Faceci tym bardziej...

No blokadę to mam w kontaktach z ludźmi w ogóle, więc ciężko tak jakoś umówić się na seks :P To raz. Dwa... ciało :/ (i co z tego że jestem po operacjach, wszak efekty SRS w naszym przypadku pozostawiają zawsze wiele do życzenia).
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.06, 20:58
[autor]
Też prawda, podobno m/k mają łatwiej pod tym względem :o może wkrótce ta dziedzina medycyny też pójdzie do przodu :D a tak to pozostaje chyba tylko kwestia znalezienia stałego partnera i stworzenia związku opartego na głębokim zaufaniu, tak żeby drugiej osobie nie przeszkadzało, że "coś tam nienaturalne jest".
A do ludzi wyjść też nie umiem, z racji problemów z głową ._.
No właśnie nie wiem jak on tam, ale wygląda, że jest tak samo aseksualny jak ja, czyli w sumie na plus :o czas pokaże ewentualnie, ale nie wydaje mi się, żeby się nagle brzydzić zaczął czy coś.
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.08, 03:54
[autor]
aa, no jak jest aseksualny to też ewentualnie może być :P (ale to nie, dla mnie to by odpadał partner asex :D także mam na każdym kroku problem ;D )
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.08, 07:15
[autor]
Hah, dla mnie by odpadał bardziej aromantyczny, bo sam jestem xD - byśmy żyli normalnie w toksycznym związku. Aseksualnych nie skreślam, mam duży popęd, ale na seks z konkretną osobą nie bardzo (asocjalizm rocks! anty-socjalizm też :P).
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.08, 11:25
[autor]
wendigo pisze:
aa, no jak jest aseksualny to też ewentualnie może być :P (ale to nie, dla mnie to by odpadał partner asex :D także mam na każdym kroku problem ;D )
A taki, co to chciałby się przytulać i całować? :D zawsze to coś :D
Ale zonka miałem, jak mi ten mój przyjaciel wypalił, że tak słodki jestem, że aż chciałby mnie pocałować o.O założę się, że miałem wyraz twarzy jak upośledzony wtedy :D
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.08, 11:32
[autor]
sig pisze:
Hah, dla mnie by odpadał bardziej aromantyczny, bo sam jestem xD - byśmy żyli normalnie w toksycznym związku. Aseksualnych nie skreślam, mam duży popęd, ale na seks z konkretną osobą nie bardzo (asocjalizm rocks! anty-socjalizm też :P).
Czemu zaraz toksyczny, bardziej taka kumpelska relacja by była :D a to nie jesteś szary aseksualny wtedy?
Re: Czy jest jakaś szansa? 2015.02.09, 01:49
[autor]
silveira pisze:
wendigo pisze:
aa, no jak jest aseksualny to też ewentualnie może być :P (ale to nie, dla mnie to by odpadał partner asex :D także mam na każdym kroku problem ;D )
A taki, co to chciałby się przytulać i całować? :D zawsze to coś :D
Bardzo mocno przytulać i bardzo głęboko całować - może być :D
No dobra, już mi trochę przeszło to przekonanie z kiedyś, że seks to koniecznie "włóż-wyjmij" bo inaczej to nie seks :D (ale orgazmy muszą być :P ).
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj