Nie jestem w mainstreamie

  liczba postów: 48
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Nie jestem w mainstreamie
zobacz komentowany artykuł
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.17, 13:45
[autor]
I niech się ode mnie odpieprzą ci, którzy lepiej wiedzą, czego mam chcieć i oferują mi rozwiązania w pakiecie albo wcale.

Dobre, dobre! Mogę się podpisać obiema łapkami i jeszcze prawą nogą :)

Ja jestem Ja. Ja ustalam zasady i ja wybieram swoją drogę.

Tak BTW: to kiedyś się np. zastanawiałam, czy nie powinnam ograniczyć używania zaimka "ja", no bo przecież kobiety podobno rzadziej go używają i nawet próbowałam się w tą zasadę wpasować. Dopiero teraz widzę, jakie ten mój ówczesny (i inne podobne) pomysły były absurdalne.

No ale jak się próbujesz zdefiniować w oparciu o coś zewnętrznego i całe życie czujesz, że ci to nie wychodzi, i źle ci z tym, i jesteś już tym cholernie zmęczona/y, to potem możesz mieć nadzieję, że może jak się wpasujesz w ten drugi stereotyp, to wreszcie osiągniesz spełnienie i święty spokój :p Aż któregoś dnia budizsz się i wtedy nagle zaczynasz rozumieć. Pozwólcie, że w ramach ilustracji lekko strawestuję pewien słynny dialog:

- Heteromatrix?
- Chcesz wiedzieć...
- ...co to jest?
- Heteromatrix jest wszędzie.
- Jest dookoła nas.
- Nawet teraz, w tym pokoju.
- Widzisz go patrząc przez okno...
- ...lub gdy włączasz telewizor.
- Czujesz go gdy idziesz do pracy...
- ...gdy idziesz do kościoła...
- ...gdy płacisz podatki.
- To jest świat, który został zaciągnięty na twoje oczy...
- ...by zasłonić przed tobą prawdę.
- Jaką prawdę?
- Że jesteś niewolnikiem.
- Jak wszyscy inni, urodziłeś się w więzach...
- ...urodzony w więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć.
- Więzienia...
- ...dla twojego umysłu.
- Niestety, nikomu nie można...
- ...wyjaśnić czym jest Heteromatrix.
- Trzeba go zobaczyć na własne oczy.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2011.08.17, 13:46
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 00:49
[autor]
Ale kto to, do diaska, jest CIS mężczyzna?:P
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 04:12
[autor]

Nietransseksualista.


http://civilliberty.about.com/od/gendersexuality/g/Cisman-Cissexual-Man.htm

http://en.wikipedia.org/wiki/Cisgender

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 06:04
[autor]
Siem uśmiałam:

Pronunciation: "siss-man"

W moich uszach to brzmi prawie jak "sissy male", a to racze słabo przystaje do powyższych definicji. No ale pewnie mam "zboczone uszy" ;)
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 08:36
[autor]
Rozumiem.  A czy mężczyzna i cismężczyzna to jedno i to samo?:)
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 08:48
[autor]
Z definicji wikipedii nie, bo samo słowo "mężczyzna" sugeurje jedynie płeć, a cis-mężczyzna sugeurje, że jest to mężczyzna który posiada zachowanie i rolę społeczną przypisaną do jego płci fizycznej
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 09:10
[autor]
Na logikę: mężczyzna jest pojęciem szerszym i obejmuje tak cismężczyznę jak i transmężczyznę.

W tym ujęciu stwierdzenie, że mężczyzna definiuje płeć trochę rozmija się z prawdą, bo płciowego mężczyznę nazywamy po prostu mężczyzną genetycznym, a jak wiadomo niektóre kobiety są przecież genetycznymi facetami
zmian: 1, ostatnia: freja - 2011.08.19, 09:13
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 17:01
[autor]
freja pisze:
Na logikę: mężczyzna jest pojęciem szerszym i obejmuje tak cismężczyznę jak i transmężczyznę.

W tym ujęciu stwierdzenie, że mężczyzna definiuje płeć trochę rozmija się z prawdą, bo płciowego mężczyznę nazywamy po prostu mężczyzną genetycznym, a jak wiadomo niektóre kobiety są przecież genetycznymi facetami
Dobrze rozumujesz, Freja, mężczyzna to taki parasol, pod którym mieszczą się cismężczyźni i transmężczyźni. A na warsztatach w Krakowie Lalka tłumaczyła, że cismężczyzna to ten, który nie dość, że jest genetyczny, ale jeszcze posiada męską tożsamość i pełni społecznie rolę męską. Podobnie jest z kobietami. Dlatego "kobieta, która jest genetycznym facetem" jest po prostu transkobietą. A tak w ogóle z tym definiowaniem płciowości byłabym bardzo ostrożna... ;-)
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 17:25
[autor]
voca pisze:
Ale kto to, do diaska, jest CIS mężczyzna?:P
Również jestem ciekaw?
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 19:28
[autor]
CIS mezczyzna to ten zwyczajny chłop, który jest fizycznie facetem, psychicznie facetem, + posiada męskie zachowanie i rolę społeczną. to brzmi tak nieściśle i dziwacznie, ale mysle ze wiecie o co chodzi. i nie czepiajcie sie jakichs szczegolow bo to nie o to chodzi XD cis mezczyzna to ten zwyczajny facet
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.19, 22:50
[autor]
Wyrażenia cis-mężczyzna i cis-kobieta wzięły się z chemii, jak się domyślam. W chemii organicznej związki posiadające wiązanie podwójne pomiędzy sąsiadującymi atomami węgla lub związki cykliczne mogą przyjmować formy cis- oraz trans- . Jako że istnieją trans-ludzie, to ktoś wymyślił też określenie "cis-ludzi" xD. Łatwo to skojarzyć i zrozumieć (przynajmniej wg. mnie ;).
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.20, 07:25
[autor]

a czym roznila sie ta sytuacja kiedy koleznka ubrala Cie w damskie ciuchy na rozmowe kwalifikacyjna i wygladales jak transwestyta od tej, w ktorej teraz jako facet marzysz o sukience- czy w obu czules sie rownie komfortowo?

i jak myslisz, ze rozmawiajac swobodnie z innymi transmezczyznami czujesz podobny komfort jaki czuja rozmawiajacy ze soba cis-mezczyzni czy cis-kobiety? czy uwazasz, ze oni sa ograniczeni stereotypami a Wy nie?;)

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.20, 14:39
[autor]
Myślę, że mamy "szerszy punkt widzenia". To tak jakbyś podróżował pomiędzy Polską i Japonią, poznał oba języki, kulturę i zwyczaje, żył sobie trochę w obu miejscach, a potem miałbyś porozmawiać z kimś, kto przez całe życie mieszkał tylko w jednym z tych krajów. Ba! Nawet nie zakładał, że wyjechanie poza granice swojego kraju jest w ogóle możliwe.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2011.08.20, 14:40
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.21, 21:47
[autor]
shadowland pisze:

a czym roznila sie ta sytuacja kiedy koleznka ubrala Cie w damskie ciuchy na rozmowe kwalifikacyjna i wygladales jak transwestyta od tej, w ktorej teraz jako facet marzysz o sukience- czy w obu czules sie rownie komfortowo?

i jak myslisz, ze rozmawiajac swobodnie z innymi transmezczyznami czujesz podobny komfort jaki czuja rozmawiajacy ze soba cis-mezczyzni czy cis-kobiety? czy uwazasz, ze oni sa ograniczeni stereotypami a Wy nie?;)

Tamta sytuacja - przymusowe i publiczne wystąpienie w obcym mi genderowo stroju w sytuacji, w której powinienem - i chciałem - założyć garnitur.

Sukienka na Paradę - zabawa konwencją w sytuacji zbliżonej do karnawału. I dowcip, bo ts k/m dobrowolnie zakładający sukienkę to jest jednak jedno wielkie ROTFL.

To są totalnie odmienne sytuacje, mnie w pierwszej chwili całkowicie zaskoczyło ich zestawienie.


  A, i jeszcze: trzeba być cholernie pewnym swojej tożsamości, żeby, będąc facetem, pokazać się przy ludziach w sukience. Do TEGO etapu jeszcze nie doszedłem, aczkolwiek na mojej stronie wiszą już zdjęcia mnie z okresu przed przemianą, w tym zdjęcie mnie w sukience, więc ten moment jest bliski :)  


To drugie to są dwa niezależne pytania? Bo na to drugie odpowiedziała Ci Freja (ponownie dziękuję, znowu ujęłaś to lepiej niż ja bym to zrobił :)), a co do pierwszego - owszem, myślę że tak. Spotkania jednopłciowe z reguły przebiegają dużo swobodniej niż spotkania więcejpłciowe.


Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 07:20
[autor]

ciekawi mnie wlasnie ta pewnosc wlasnej tozsamosci jako mezczyzny( czy kobiety)- co wg Ciebie przesadza o meskiej czy kobiecej tozsamosci, samoidentyfikacji- np kobieta butch tez preferuje meski gender- nie lubi sukienek, woli meskie fryzury, czesto porusza sie mesko, ma meska gestykulacje, w kontakcie z druga kobieta wchodzi poniekad w meska role- a mimo wszystko czuje sie kobieta choc uwaza, ze kobiecy gender jest dla niej opresywny 

co wg Ciebie jest istota tozsamosci i co odroznia np butch od trans k/m- czy to jakas fundamentalna roznica czy tylko nasilenie pewnych cech

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 07:30
[autor]
shadowland pisze:

ciekawi mnie wlasnie ta pewnosc wlasnej tozsamosci jako mezczyzny( czy kobiety)- co wg Ciebie przesadza o meskiej czy kobiecej tozsamosci, samoidentyfikacji- np kobieta butch tez preferuje meski gender- nie lubi sukienek, woli meskie fryzury, czesto porusza sie mesko, ma meska gestykulacje, w kontakcie z druga kobieta wchodzi poniekad w meska role- a mimo wszystko czuje sie kobieta choc uwaza, ze kobiecy gender jest dla niej opresywny 

co wg Ciebie jest istota tozsamosci i co odroznia np butch od trans k/m- czy to jakas fundamentalna roznica czy tylko nasilenie pewnych cech

Shadow, właściwie odpowiedź tkwi w twojej wypowiedzi. Buth czuje się kobietą. I to jest właśnie ta fundamentalna różnica. Ja czuję się kobietą, choć geny wskazują inaczej, no ale ja nią jestem, więc strój... nie ma znaczenia :)
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 07:52
[autor]
ja wiem ale chcialabym zdekonstruowac to czucie sie kobieta/ mezczyzna bo za tym cos sie kryje
czujesz sie kobieta bo....masz w domysle rozne cechy kobiecego genderu, prawda? a butch wlasnie odrzuca kobiecy gender tak samo jak bardzo przegiety gej odrzuca meski gender i meska role
na stronie trzyczesciowy garnitur zapytalam autorke co dla niej wynika z faktu, ze jest kobieta- odpowiedziala, ze kobieta jest bo tak jej do rubryczki w akcie urodzenia wpisali i uzywa zenskich form i ma kobiece imie- that's it; cala reszta to wg niej indoktrynacja kultury do roli kobiety i mezczyzny i nie wynika to z biologii tylko z kultury, zgadzasz sie z tym?
zmian: 1, ostatnia: shadowland - 2011.08.22, 07:53
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 09:04
[autor]
shadowland pisze:
ja wiem ale chcialabym zdekonstruowac to czucie sie kobieta/ mezczyzna bo za tym cos sie kryje
A jeśli potomek Niemki i Polaka czuje się Niemcem i/lub Polakiem, to co się za tym kryje?
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 09:11
[autor]

Ciekawa rozmowa, nie wiem jak inni, ale mnie się zdaje, że transseksualizm to bardziej kwestia biologii niż kultury... Po lekturze różnych wypowiedzi transów obu płci z całego świata uswiadomiłam sobie, że można mieć cechy kulturowo (genderowo) bliższe swojej biologicznej płci a mimo to czuć się obco we własnym ciele... I to jest właśnie zastanawiające, bo przecież istnieje wiele kobiecych mężczyzn i męskich kobiet, którzy sobie płci nie zmieniają i nie potrzebują tego, a my doświadczamy z tego powodu znacznych cierpień psychicznych. Z czego to wynika - z wychowania, bo sama już nie wiem?


czujesz sie kobieta bo....masz w domysle rozne cechy kobiecego genderu, prawda? a butch wlasnie odrzuca kobiecy gender tak samo jak bardzo przegiety gej odrzuca meski gender i meska role

No, ja tak próbowałam myśleć wcześniej, z buntowniczym nastawieniem, że nie będę wspierać tego systemu i zostanę takim "innym" mężczyzną który to wszystko ma gdzieś. No i co, nadal nie potrafię tak żyć, wykańcza mnie to każdego dnia, może jestem za słaba na indywidualizm? Nie wiem.


Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 09:23
[autor]

dzieki za ten post Julio- to ciekawe co napisalas- ze gender mniej lub bardziej niezgodny z kultura w ktorej zyjemy nie przesadza o poczuciu niezgodnosci plci psychicznej z fizyczna

choc to co sprawia, ze chcialas byc innym mezczyzna wynika przeciez z tego, ze nie odnajdujesz sie w typowym genderze meskim...

czy gdyby istniala w naszej kulturze uznana i akceptowalna trzecia plec czyli np mezczyzna o kobiecym genderze i ekspresji- to  dawaloby Ci to komfort psychiczny, poza ta dychotomia- kobieta, mezczyzna?

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 09:26
[autor]
shadowland pisze:
ja wiem ale chcialabym zdekonstruowac to czucie sie kobieta/ mezczyzna bo za tym cos sie kryje
czujesz sie kobieta bo....masz w domysle rozne cechy kobiecego genderu, prawda? a butch wlasnie odrzuca kobiecy gender tak samo jak bardzo przegiety gej odrzuca meski gender i meska role
na stronie trzyczesciowy garnitur zapytalam autorke co dla niej wynika z faktu, ze jest kobieta- odpowiedziala, ze kobieta jest bo tak jej do rubryczki w akcie urodzenia wpisali i uzywa zenskich form i ma kobiece imie- that's it; cala reszta to wg niej indoktrynacja kultury do roli kobiety i mezczyzny i nie wynika to z biologii tylko z kultury, zgadzasz sie z tym?
Shadow :) Ja tego nie potrafię zdekonsruować, a i nawet porządnie zwerbalizowaćn (zresztą od tego "mamy" Frejkę) Co mogę napisać, to to, że nawet w 3 częściowym garniturze i lakierkach nadal będę się czuła kobietą. Strój...no to jest wyznacznik, ale wyznacznik kulturowy. Wydaje mi się, że akcentujemy się nim, w celu ułatwienia identyfikacji, zamanifestowania li tylko wyłącznie kim się czujemy, natomiast to poczucie przynależności płciowej, o które nam tu chodzi tkwi właśnie jak wyzej napisano, w biologii. Podobnie jak orientacja seksualna. Moje stanowisko jest takie, że albo jest to zbieg dziedziczenia - geny na TS i na orientację byłyby przenoszone w chromosomach i przy rekombinacji trafiałby się nam taki zestaw, albo jest to czynnik hormonalny w trakcie ciąży... Ale to już do specjalistów. Niech oni to zbadają. Nauka idzie cały czas do przodu w końcu. :)
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 09:49
[autor]
a co dla Was znaczylo w dziecinstwie, ze czulyscie sie np. dziewczynkami a nie chlopakami- chodzilo o preferencje do okreslonych zabaw, ktore dziewczynki preferowaly, o wyglad i stroj czy o inny sposob traktowania dziewczynek przez doroslych czy identyfikowalyscie sie z rodzicem tej samej plci czy przeciwnej?
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 10:06
[autor]
czy gdyby istniala w naszej kulturze uznana i akceptowalna trzecia plec czyli np mezczyzna o kobiecym genderze i ekspresji- to dawaloby Ci to komfort psychiczny, poza ta dychotomia- kobieta, mezczyzna?
A gdybym to wiedziała... :P Mogłoby pomóc, bo miałabym wtedy zupełnie inne myślenie o płci już od bardzo wczesnego momentu, a może chciałabym nadal należeć do płci żeńskiej i taka trzecia płeć tylko trochę poprawiłaby sytuację? Gdyby istniała ta trzecia płeć to na pewno lubiłabym jej towarzystwo i miałabym przyjaźnie i relacje z innymi takie o jakich marzyłam, pewnie też inaczej by mnie wychowywano i byłabym kimś troche innym dzisiaj...


a co dla Was znaczylo w dziecinstwie, ze czulyscie sie np. dziewczynkami a nie chlopakami- chodzilo o preferencje do okreslonych zabaw, ktore dziewczynki preferowaly, o wyglad i stroj czy o inny sposob traktowania dziewczynek przez doroslych czy identyfikowalyscie sie z rodzicem tej samej plci czy przeciwnej?

U mnie to przebiegało chyba inaczej niż w przypadku klasycznych TS-ów, (Zresztą może i nie jestem transseksualna, może bardziej transgenderowa? Sama się w tym gubię :P - dlatego zaznaczam że piszę tu tylko o sobie i proszę czytelnika o nie przypisywanie tego wszystkim osobom transseksualnym...) bo jednak jakoś tam wpasowywałam się w dzieciństwie w chłopięce towarzystwo, byłam co prawda strasznie dziwna, wyalienowana i obcy był dla mnie ich styl interakcji między sobą, ale nauczyłam się tego co powinnam i w jakimś stopniu się jednak z nimi integrowałam; nie "byłam" dziewczyną w takim sensie, że nie bawiłam się lalkami itd., tylko myslałam o sobie jak o chłopcu stojącym po stronie dziewczyn, rozumiejącym je i będącym ich przyjacielem, należącym do kobiecego świata. :) Jednak jednym z głównych powodów mojej depresji było to, że mój wygląd i osobowość powodują, że nie nadaję się na prawdziwą dziewczynę, a nie to, że nie nadaję się na chłopaka - dziwne w mojej sytuacji, prawda?


Co do rodziców to nie wiem z kim identyfikowałam się.

zmian: 5, ostatnia: jul7 - 2011.08.22, 10:17
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 10:18
[autor]
shadowland pisze:
a co dla Was znaczylo w dziecinstwie, ze czulyscie sie np. dziewczynkami a nie chlopakami- chodzilo o preferencje do okreslonych zabaw, ktore dziewczynki preferowaly, o wyglad i stroj czy o inny sposob traktowania dziewczynek przez doroslych czy identyfikowalyscie sie z rodzicem tej samej plci czy przeciwnej?
Najwcześniejsze, co w tym względzie pamiętam, to swoje myśli w wieku kilku lat - gdzieś tak na wysokości przedszkola i myślałam sobie mniej więcej tak: Czemu ja nie mogę nosić długich włosów i biżuterii jak dziewczynki w przedszkolu. Czy jak się ma siusaka, to już się tego nie da zmienić? Pamiętam, że fascynował mnie też wtedy imidż dorosłych kobiet i żałowałam, że ja w przyszłości nie będę się tak mogła ubierać, malować itp. Co do zabaw, to się przeważnie bawiłam "po swojemu". Wymyślałam jakieś bajki np. związane z lotami w kosmos i zwiedzaniem innych planet i wciągałam w to kilka innych osób. Lalki i piłka nożna do mnie nie trafiały. Trafiała do mnie zabawa w wojnę i zajmowanie się młodszymi dziećmi (ale takimi, z którymi dało się już porozmawiać). Pamiętam, że strasznie irytowała mnie zasada stosowana przez przedszkolanki i potem nauczycielki w klasach 1-4 typu: ktoś coś zbroił, więc teraz wszyscy chłopcy staną pod ścianą/dostaną uwagę itp.

Później, jakoś tak w podstawówce. Doszła do tego irytacja związana z rolą społeczną: jesteś chłopcem, więc masz robić to i tamto (np. zdejmować czapkę w kościele). Pamiętam, że miałam głębokie poczucie niesprawiedliwości, bo w moim odczuciu dziewczynki nie dość, że mogły się ubierać tak jak ja nie mogłam, nosić takie fryzury jakich ja nie mogłam, to jeszcze były nieustannie faworyzowane.
Ale nie dam głowy, czy gdybym była po drugiej stronie, to też by mnie nie irytowało, że mam np. siedzieć w kościele po lewej stronie.

A jeszcze później zaczęły mnie irytować stereotypy w relacjach związkowych. Jesteś chłopakiem, oczekuję zatem od ciebie takich i takich zachowań.
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 10:22
[autor]
shadowland pisze:
a co dla Was znaczylo w dziecinstwie, ze czulyscie sie np. dziewczynkami a nie chlopakami- chodzilo o preferencje do okreslonych zabaw, ktore dziewczynki preferowaly, o wyglad i stroj czy o inny sposob traktowania dziewczynek przez doroslych czy identyfikowalyscie sie z rodzicem tej samej plci czy przeciwnej?
Jul i Frejka już ładnie odpisały... a ja też wlezę i napiszę, że nawet nie wyobrażam sobie tej trzeciej płci, więc odpada... baba jestem :) Ale nie identyfikowałam się - chyba - z żadnym z rodziców, natomiast pociąga mnie typ mężczyzny zbliżony do typu mojego taty, Natomiast kobiety, które mi się podobają nie są zupełnie w typie mamy. Nie wiem, to coś wnosi do tego identyfikowania się??? :)
zmian: 1, ostatnia: bozena - 2011.08.22, 10:27
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 10:27
[autor]
@shadowland:
może trochę zboczę z tematu, bo nie czytałem całej dyskusji, ale na Twoje pytanie tak Ci odpowiem:
jestem transem k/m i homo (czyli pociągają mnie wyłącznie mężczyźni). Pomimo tego, nie miałem nigdy wątpliwośći czy jestem facetem czy nie, czuję się nim i zawsze się nim czułem. Niezależnie od mojej orientacji. Czasem jestem bardziej przegięty (i w zachowaniu i w ubiorze), czasem czuję się bardziej męski. Nie przeszkadza mi ani jedno ani drugie w postrzeganiu siebie mężczyzną.
I nie zgodzę się, z Ewą Tomasiewicz (też czytałem jej wpis na blogu), że gender to tylko wpis w metryczce. Przegięty gej nie czuje się kobietą, i nawet jeśli jest ubrany na różowo od stóp do głów i kręci tyłkiem, nie jest kobietą, choć z pewnością czuje się gdzieś bliżej strony kobiecej niż np. jakiś mięśnior (chociaż, kto wie :P). I tak samo Ewa, chociaż jest lesbijką (butch?) nie czuje się facetem (choć może nie utożsamiać się w pełni z kulturowym pojęciem kobiecości). Nie jest trans, bo nawet używając dilda (etc etc) nie postrzega siebie jako faceta, i nie odrzuca swojego ciała bo "nie jest męskie" (wygląd) i nie odczuwa, ze ma nie te narządy płciowe co trzeba.
Tzn., nie chce jej przypisywać takich czy innych odczuć, tak mi się wydaje. Gdyby było przeciwnie,  z pewnością od dawna starałaby się coś w sobie "zmienić" (czyli przejśc korektę płci).

Kiedyś na swoim blogu zostałem zaatakowany przez jakąś lesbijkę, która twierdziła, że transi k/m to jeszcze mocniejsza wersja les butch a transi k/m homo z powodu złych kontaktów z ojcem chcą nimi być (dlatego przywdziewają rolę męską), a dowodem na to, że jednak kobietami są to jest to, że ciągle pociągają ich mężczyźni.
Jak widać, każdy sobie to tłumaczy trans jak chce, ja wiem kim jestem i takimi głosami się nie przejmuję. ;)

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 11:06
[autor]
 

@Freja- ale np. butch tez maja takie wspomnienia z okresu przedszkolnego- dlaczego nie moge latac po drzewach jak inni chlopcy, dlaczego nie moge miec chlopiecej fryzury, dlaczego nie moge siedziec rozwalona na krzesle tylko musze trzymac nozki zlaczone i meczyc sie w sukience, dlaczego chlopcy maja wicej swobody i sa faworyzowani- a jednak one ten rozdzwiek z kobiecym genderem rozwiazuja inaczej- twierdza, ze ten model kobiecosci, ktory opisalas- dlugie wlosy, bizuteria, sukieneczki- to tylko narzucona przez kulture opresja a one realizuja inny model kobiecosci- wlasnie tej prawdziwej, wolnej od patriarchalnych stereotypw i choc maja meska fryzure, meskie ciuchy, meskie gesty to sa jak najbardziej kobietami

wychodzi na to, ze tak naprawde niechec do wlasnego biologicznego ciala jest przesadzajaca o innej plci psychicznej ale przeciez tez nie skoro sa transboye, ktorzy akceptuja swoje waginy...? czym w najglebszej swojej istocie jest to przekonanie o byciu kobieta czy mezczyzna skoro nie do konca chodzi o gender- bo jak juz ktos pisal- sa meskie kobiety i kobiecy mezczyzni i nie chca plci zmieniac

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 11:16
[autor]
A ja jeszcze dodam, że zawsze identyfikowałam sie z tym bardziej niby "męskim" (ale nigdy to  nie było dla mnie męskie i nigdy tak o tym nie myślałam) obrazem kobiety, z tymi krotkówłosymi, silnymi bohaterkami w otaczającej mnie kulturze... :P Nie potrafiłam się identyfikować z takim bardzo stereotypowym obrazem kobiety, bez inicjatywy, odwagi i tak dalej... Ale mężczyzn nie chciałam i nie chcę naśladować, bo to dla mnie żaden ideał, bynajmniej. Nienawidziłam tego mocno i nigdy nie chciałam mieć z tym nic wspolnego.  


choc maja meska fryzure, meskie ciuchy, meskie gesty to sa jak najbardziej kobietami

Wyglądam jak mężczyzna, tak się ubierałam zawsze i mogę wyuczyć się bardziej męskich gestów i zachowania ale wątpię bym kiedykolwiek czuła się z tym komfortowo i mogła poczuć się męska i zadowolona z  tego... (w ubraniu kobiecym wyglądam niestety jak cudak z cyrku) Tak mi ktoś już probował pomóc, że poczuję się pewniejsza siebie gdy będę się czuć bardziej męska - więc miałam pracować nad męskim wyglądem, zachowaniem itd. Ale to mnie tylko wykańcza. Zawsze się bardzo cieszę gdy ktoś zauważy moją kobiecość - choć też nie postrzegam jej tak bardzo jak "się powinno". :/

zmian: 6, ostatnia: jul7 - 2011.08.22, 11:53
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 11:38
[autor]
shadowland pisze:

dlaczego nie moge latac po drzewach jak inni chlopcy, dlaczego nie moge miec chlopiecej fryzury, dlaczego nie moge siedziec rozwalona na krzesle tylko musze trzymac nozki zlaczone i meczyc sie w sukience, dlaczego chlopcy maja wicej swobody i sa faworyzowani

Che, che - dobre :) Tak w sumie właśnie podejrzewałam, niemniej swój obraz świata i swoją prywatną wizję "niesprawiedliwości płciowej" budujemy najpierw w oparciu o własne doświadczenia.

shadowland pisze:

wychodzi na to, ze tak naprawde niechec do wlasnego biologicznego ciala jest przesadzajaca o innej plci psychicznej ale przeciez tez nie skoro sa transboye, ktorzy akceptuja swoje waginy...? czym w najglebszej swojej istocie jest to przekonanie o byciu kobieta czy mezczyzna skoro nie do konca chodzi o gender- bo jak juz ktos pisal- sa meskie kobiety i kobiecy mezczyzni i nie chca plci zmieniac

Jeżeli o mnie chodzi (i mówię tu tylko we własnym imieniu) to dałam sobie spokój z upartym rozróżnianiem męskości/kobiecości i poszukiwaniem jakichś ich ostatecznych wyznaczników. Myślę, że mogę o sobie mówić jako o kobiecie i myślę, że jest to stosunkowo dobre przybliżenie, ale to tylko słowo i nie chce mi się już dłużej podniecać słowami.

Wyobraź sobie, że żyjesz na planecie, na której istnieją tylko dwa rodzaje owoców:
- Pierwszy rodzaj jest mały, zielony i kwaśny - nazywamy go agrestem.
- Drugi jest duży, pomarańczowy i słodki - nazywamy go brzoskwinią.
99.99% owoców spotykanych na tej planecie mieści się w/w kategoriach.

A potem spotykasz np. cytrynę i pytasz ją: no dobrze ty jesteś kwaśna, ale duża i masz żółtą skórkę. Co jest zatem najistotniejszym wyznacznikiem agrestowatości-brzoskwiniowatości: smak, kolor czy wielkość?
zmian: 1, ostatnia: freja - 2011.08.22, 11:40
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 15:13
[autor]

O rany, jaka dyskusja! :)



shadowland pisze:
ja wiem ale chcialabym zdekonstruowac to czucie sie kobieta/ mezczyzna bo za tym cos sie kryje
czujesz sie kobieta bo....masz w domysle rozne cechy kobiecego genderu, prawda? a butch wlasnie odrzuca kobiecy gender tak samo jak bardzo przegiety gej odrzuca meski gender i meska role
na stronie trzyczesciowy garnitur zapytalam autorke co dla niej wynika z faktu, ze jest kobieta- odpowiedziala, ze kobieta jest bo tak jej do rubryczki w akcie urodzenia wpisali i uzywa zenskich form i ma kobiece imie- that's it; cala reszta to wg niej indoktrynacja kultury do roli kobiety i mezczyzny i nie wynika to z biologii tylko z kultury, zgadzasz sie z tym?

 Ja się czuję facetem, bo czuję się facetem. Kropka. To moje Ja. Mogę sobie to porozmieniać na drobne, zacząć twierdzić, że coś tam, że jakieś tam cechy, ale to jest wtórne. Mam na imię Marcin i Marcinem jestem. Ze wszystkimi moimi cechami, niezależnie od tego, jakiej płci społeczeństwo je przypisuje. W ubraniu czy bez, robiąc coś męskiego czy kobiecego - ja to ja. Taki drobiazg jak pokazanie się bez ubrania/założenie kobiecego ubrania czy wykonywanie stereotypowo kobiecej czynności nie ma prawa zmienić tego, kim jestem.

Wczoraj mieliśmy rozmowę z moim facetem o tym, jak mnie postrzega: cały czas widzi mężczyznę, w łóżku też. Aż go w pewnym momencie napadło zaskoczenie, dlaczego mam cycki - po chwili przypomniał sobie, że aha, ten akurat facet tak ma. 

To "czucie się" jest tak fundamentalne, że naprawdę, wszelkie próby wnikania, co konkretnie z tego wynika itd. jest bez sensu. Równie dobrze możesz się zastanawiać, co wynika z faktu, że jesteś shadowland i próbować zrekonstruować czucie się shadowland oraz tłumaczyć, dlaczego nie czujesz się Freją czy mną. Ujmij w paru zdaniach, co świadczy o tym, że jesteś sobą, a nie kimkolwiek innym...

  

shadowland pisze:
a co dla Was znaczylo w dziecinstwie, ze czulyscie sie np. dziewczynkami a nie chlopakami- chodzilo o preferencje do okreslonych zabaw, ktore dziewczynki preferowaly, o wyglad i stroj czy o inny sposob traktowania dziewczynek przez doroslych czy identyfikowalyscie sie z rodzicem tej samej plci czy przeciwnej?

To dla mnie nic nie znaczyło. W dzieciństwie nie zwracałem uwagi na płeć. Byłem sobą. Wiedziałem, że miałem urodzić się chłopakiem, że jedyną dziewczęcą cechą u mnie są pewne konsekwencje gospodarki hormonalnej (co nazywałem trochę inaczej :P) i to było ok dla mnie i dla otoczenia. Bawiłem się jak chciałem, bo rodzina nie miała uprzedzeń. Otoczenie też. Tylko czasem wkurwiało mnie, że ktoś znowu dał mi lalkę, mimo że przecież ludzie wiedzieli, że ja lalek nie lubię i się nimi bawić nie umiem. No i czasem totalnie nie rozumiałem idei zabawy w dom czy w sklep - po cholerę odgrywać rzeczywistość, skoro można być Indianami, lwami lub kimkolwiek się zapragnie? Dopiero w okresie dorastania zacząłem być szufladkowany i coraz bardziej okazywało się, że żeński gender to nie ja i że ludzie nie widzą MNIE tylko jakąś fikcję, której narzucają, co ma robić, dokąd chodzić, z kim być etc.

A identyfikowałem się z ojcem, oczywiście. Tylko z tego też nic dla mnie nie wynikało. Nie myślałem w takich kategoriach, byłem dzieckiem, a nie kategoryzującym świat dorosłym.

 

em_fry pisze:
Niezależnie od mojej orientacji. Czasem jestem bardziej przegięty (i w zachowaniu i w ubiorze), czasem czuję się bardziej męski. Nie przeszkadza mi ani jedno ani drugie w postrzeganiu siebie mężczyzną. (...)
[butch] Nie jest trans, bo nawet używając dilda (etc etc) nie postrzega siebie jako faceta, i nie odrzuca swojego ciała bo "nie jest męskie" (wygląd) i nie odczuwa, ze ma nie te narządy płciowe co trzeba.

Ja mam dokładnie te narządy płciowe co trzeba ;P Moje własne. Bardzo przyjemnie mi się z nich korzysta. A że przypadkiem są takie jak u większości kobiet, a nie jak u większości mężczyzn - prych. Skoro są moje, to te akurat są męskie, bo do mężczyzny należą.

A pod pierwszym akapitem się podpisuję obiema łapkami.


Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.22, 15:51
[autor]
marcin pisze:


Ja mam dokładnie te narządy płciowe co trzeba ;P Moje własne. Bardzo przyjemnie mi się z nich korzysta. A że przypadkiem są takie jak u większości kobiet, a nie jak u większości mężczyzn - prych. Skoro są moje, to te akurat są męskie, bo do mężczyzny należą.



Tak, zgadzam się z Tobą. Może źle to ująłem z tymi narządami. To dość skomplikowane.

Z jednej strony, nie mam (tak jak niektórzy ts) całkowitego odrzucenia swoich narządów płciowych, czy cielesności.
Oczywiście nie jestem szczęśliwy, że je mam. Inaczej - przyzwyczaiłem się do nich i z czasem nauczyłem się je tolerować/akceptować. Co nie znaczy, że jedynki nie chciałbym mieć (trójki raczej nie). Wręcz przeciwnie, nie mogę się doczekać. ;)

Problem w tym, że zawsze odczuwałem te narządy, których nie mam. Czyli penisa w tym przypadku. I ze zdziwieniem odkrywałem za każdym razem, że go nie mam o.O I dziś mi się to zdarza!
Pamiętam jak na biologii uczyli nas układu rozrodczego (u ludzi ofc) i ja kompletnie nie brałem do siebie, że ja posiadam ten "żeński", wiedziałem jednocześnie, że nie mam tego "męskiego". Dla mnie jest to dziwne, a co dopiero dla kogoś kto nigdy się nie zetknął z ts.


Cd dzieciństwa, uważałem się za chłopca, i dopóki nie zacząłem dojrzewać takim się czułem. Nie przeszkadzało mi wtedy, ze mam mówić o sobie końcówkami żeńskimi. Byłem taki jaki chciałem, jak miałem ochotę bawić się w indianina to to robiłem, jak mialem ochotę być bardziej "sissy" to taki własnie bylem.
Oczywiście schody zaczęły się z dojrzewaniem, ale shadowland pytałeś o dzieciństwo, więc takie było moje.
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 09:02
[autor]

@Marcin- wezmy ten przyklad z lalka, ktorej nie lubiles- uwazasz, ze dziewczynki lubia bawic sie lalkami bo tak im sie wpaja od dziecka, ze to wlasciwa zabawa dla dziewczynki i skoro nia jestes to nie powinnas lubic samochodow a powinnas lubic lalki czy jednak zabawa lalkami wynika z mozgu, z tego, ze dziewczynki maja naturalne sklonnosci do takich zabaw
 
innymi slowy- pierwsze bylo u Ciebie zamilowanie do zabaw samochodzikami czy tez ktos Ci uswiadomil, ze chlopcy powinni bawic sie samochodzikami wiec czujac sie chlopcem zaczales wybierac  samochody
czy tez gdyby ktos Ci powiedzial, ze to chlopcy powinni bawic sie lalkami a dziewczynki powinny bawic sie w  indian to czujac sie chlopcem chcialbys bawic sie z innymi chlopcami lalkami czy byc dziewczynka bawiaca sie w indian, biegajaca po drzewach itd?

gdyby kulturowo odwrocic gendery i od dzis wychowywac chlopcow jak dziewczynki a dziewczynki jak chlopcow albo wszystkich identycznie to ktora plcia chcialbys wtedy byc?

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 10:24
[autor]
shadowland pisze:

@Marcin- wezmy ten przyklad z lalka, ktorej nie lubiles- uwazasz, ze dziewczynki lubia bawic sie lalkami bo tak im sie wpaja od dziecka, ze to wlasciwa zabawa dla dziewczynki i skoro nia jestes to nie powinnas lubic samochodow a powinnas lubic lalki czy jednak zabawa lalkami wynika z mozgu, z tego, ze dziewczynki maja naturalne sklonnosci do takich zabaw

Z tego co wiem, ten wybór wynika z biologii. A później pewnie dodatkowo wzmacniany jest kulturowo: wszyscy moi rówieśnicy mojej płci tak się bawią, więc chcę się bawić razem z nimi w to samo.

Z doświadczeń przeprowadzanych w izraelskich kibucach, takoż z doświadczeń przeprowadzanych na szympansach wynika, że maleństwa płci żeńskiej (generalnie) chętniej tuliły do siebie jakieś lalki, misie, szmacianki i opiekowały się nimi, natomiast maleństwa płci męskiej (generalnie) chętniej zajmowały się jakimiś mechanizmami, turlały po ziemi pojazdy itp.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc


Zasady życia w kibucach przypominały w pewnym stopniu niektóre postulaty utopijnego komunizmu, choć ich założyciele nie odwoływali się do tej ideologii. Główną zasadą był brak własności prywatnej, wspólnota całego majątku, wspólnota dzieci oraz całkowita równość kobiet i mężczyzn. W tym kontekście kibuce realizowały także częściowo postulaty feminizmu i egalitaryzmu. W kibucach negowano istnienie tradycyjnych ról płciowych. W praktyce odbywało się to przez maskowanie cech płciowych za pomocą luźnego ubrania, wykonywanie tradycyjnie męskich prac przez kobiety oraz unikanie np. stosowania makijażu. (...) Obserwacje dokonywane w kibucach w roku 1951 nie potwierdzają teorii o czysto kulturowym uwarunkowaniu ról płciowych. Analiza zabaw dzieci wychowywanych w ściśle egalitarnym środowisku pokazała, że chłopcy częściej niż dziewczynki bawili się przedmiotami (41% do 30%), w szczególności dużymi i wymagającymi większej siły fizycznej (17% do 9%). W zabawy związane z ruchem i aktywnością fizyczną angażowało się 33% chłopców i 21% dziewczynek. Dziewczynki z kolei preferowały zabawy werbalne i związane z wyobraźnią (39% do 24%)


http://badania.net/podzial-rol-plciowych-u-mlodych-szympansow/

Zgodnie z przeprowadzonymi obserwacjami, „niańczeniem” patyków zajmowały się głównie młode samice (...) Chociaż samice częściej używają patyków jako „sond” do poszukiwania pożywienia, to używanie kijów jako broni występuje niemal wyłącznie u samców.

http://kopalniawiedzy.pl/rezusy-werwety-samce-samice-chlopcy-dziewczynki-zabawki-preferencje-lalki-pluszaki-maskotki-samochody-kola-Kim-Wallen-4610.html

W eksperymentach Amerykanów wzięło udział 11 samców i 23 samice. Samce wolały się bawić zabawkami z kołami, np. wywrotkami, niż pluszowymi, podczas gdy samice bawiły się i tymi, i tymi.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2011.08.23, 10:40
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 10:47
[autor]
Dzięki za wyjaśnienia! Szczególnie to chemiczne:)
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 13:18
[autor]

no tak ale tulenie patykow u szympansow czy tez wozenie lalki w wozku przez dziewczynki moze wynikac z mechanizmu identyfikacji z matka- mala dziewczyna chce byc taka jak mama, nasladuje ja, jesli mama nie bedzie nosila sukienek ani bizuteri to pytanie czy corka sama z siebie wpadnie na to, ze woli sukieneczki od spodni? jest jeszcze grupa rowiesnicza, ktora tez oddzialywuje wiec dzieci nasladuja sie nawzajem- czy gdyby nikt ich nie wtlaczal w plciowe wzorce kulturowe( swiadomie i nieswiadomie poprzez przyklad) to czy bylyby jakies znaczace roznice w sposobie zachowania takich dzieci? te procenty to nie sa jakies wiekie rozbieznosci

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 13:41
[autor]
shadowland pisze:

moze wynikac z mechanizmu identyfikacji z matka- mala dziewczyna chce byc taka jak mama, nasladuje ja, jesli mama nie bedzie nosila sukienek ani bizuteri to pytanie czy corka sama z siebie wpadnie na to, ze woli sukieneczki od spodni?

Cytując dalej z Wiki z hasła kibuc:

W dłuższym okresie system ten nie został jednak utrzymany. Obserwacje dokonane w kibucu Kiryat Yedidim pokazały, że po pewnym czasie społeczności powróciły do tradycyjnych ról płciowych. O ile w 1920 roku zatrudnienie kobiet wynosiło 50%, o tyle po 30 latach pracowało już jedynie 12% kobiet, reszta zajmowała się wychowaniem dzieci, edukacją i usługami. W kibucu Artzi w 1975 roku pracowało również 12%, z czego 9% na roli zaś 3% w zawodach przemysłowych. Mężczyźni stanowili 87% rolników, 77% pracowników przemysłowych i 99% pracujących na budowach. Kobiety z kolei stanowiły 84% pracowników w edukacji i usługach. Również w administracji kibuców z czasem kobiety przestały zajmować równy procent miejsc – 84% stanowisk zajmowali w niej mężczyźni, którzy stanowili również 71% osób zarządzających kibucem oraz 78% aktywistów politycznych. Badacze przypisywali tę zmianę podejściu młodych pokoleń, urodzonych w kibucach, które nie podzielało ideologicznego zaangażowania ich założycieli w egalitaryzm. O ile w pierwszym pokoleniu 68% kobiet wyrażało przekonanie, że macierzyństwo jest dla nich ważniejsze niż praca, o tyle w drugim pokoleniu było to już 88%. Z czasem nastąpił także stopniowy powrót do indywidualnych relacji rodziców z dziećmi a także w parach małżeńskich.

Zmiana podejścia w stosunku do rodziny jest tym bardziej zdumiewająca, że nie był to bunt pokolenia wychowanego w tradycyjny sposób tylko pokolenia kobiet urodzonych w kibucach i wychowanych w skrajnie feministycznym środowisku, które prowadziło zinstytucjonalizowaną kontrrewolucję wobec kobiecości.

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 17:06
[autor]

shadowland pisze:

@Marcin- wezmy ten przyklad z lalka, ktorej nie lubiles- uwazasz, ze dziewczynki lubia bawic sie lalkami bo tak im sie wpaja od dziecka, ze to wlasciwa zabawa dla dziewczynki i skoro nia jestes to nie powinnas lubic samochodow a powinnas lubic lalki czy jednak zabawa lalkami wynika z mozgu, z tego, ze dziewczynki maja naturalne sklonnosci do takich zabaw
 
innymi slowy- pierwsze bylo u Ciebie zamilowanie do zabaw samochodzikami czy tez ktos Ci uswiadomil, ze chlopcy powinni bawic sie samochodzikami wiec czujac sie chlopcem zaczales wybierac  samochody
czy tez gdyby ktos Ci powiedzial, ze to chlopcy powinni bawic sie lalkami a dziewczynki powinny bawic sie w  indian to czujac sie chlopcem chcialbys bawic sie z innymi chlopcami lalkami czy byc dziewczynka bawiaca sie w indian, biegajaca po drzewach itd?

gdyby kulturowo odwrocic gendery i od dzis wychowywac chlopcow jak dziewczynki a dziewczynki jak chlopcow albo wszystkich identycznie to ktora plcia chcialbys wtedy byc?


Cały czas próbujesz dopasować doświadczenia osób transpłciowych - aktualnie mnie - do jakiejś teorii genderowej. Przestań. To tak nie działa, a ja nie chcę być Twoim obiektem badań. 


Lalkami nie umiałem nauczyć się bawić, nie rozumiałem idei. Samochodziki były fajne, bo się ruszały, a Indianie odpowiadali mi systemem wartości, natomiast obok Maya, Szklarskiego i Curwooda chętnie czytałem też Anię, Jeżycjadę itd.  Nie dlatego, że było to związane z płcią, bo na tamtym etapie miałem płeć gdzieś - i już o tym pisałem - tylko dlatego, że TO. BYŁO. DLA MNIE. ATRAKCYJNE. 

Nikt mi niczego nie uświadamiał, ponieważ jako dziecko byłem wychowywany w totalnej swobodzie i mogłem sobie wybierać to, na co miałem ochotę. A ja już jako małe dziecko doskonale wiedziałem, co mnie interesuje, a co nudzi i nie przejmowałem się cudzymi ograniczeniami. Odwracanie genderów nic by nie zmieniło, nadal bawiłbym się tym, co sam sobie wybrałem. Co jest odpowiedzią na Twoje pytanie o wychowywanie identycznie. To moja rodzina dostosowała się do mnie, nie ja do nich.

Btw, moja mama miała identyczne zainteresowania: Indianie, zabawy z chłopakami, klocki, rysunek... Czytała te same książki. Spędzała czas tak samo. Dlatego miałem pełną swobodę i nie dochodziło do konfliktów - rodzina w pełni akceptowała moje zachowania, bo były doskonale znajome. Tyle że moja mama jest kobietą, a ja mężczyzną.


Poza tym druga część Twojej wypowiedzi, łącznie z pytaniem, którą płcią chciałbym być, gdyby te gendery odwrócono, świadczy o tym, że nie umiesz przeczytać ze zrozumieniem tego, co do Ciebie już pisałem, albo zanadto jesteś przywiązana do swoich teorii, by załapać, o czym piszę.

To nie jest tak, że ja chcę być jakiejś płci, bo coś tam. Pytasz tak, jakbyś zakładała, że zewnętrzne warunki determinują wewnętrzną tożsamość. Błąd. To jest tak, że ja JESTEM jakiejś płci. Mam wewnętrzną świadomość tego, kim jestem, swoje Ja, które manifestuje się imieniem, rodzajem i np. postanowieniem, że skoro jestem takiej płci, to będę się ubierać zgodnie z genderem, by było widać, kim jestem, a także zachowywać w społecznie akceptowalny sposób. Ale zainteresowania nadal mam androgyniczne, jestem na sfeminizowanym kierunku, w relacji z moim facetem uzewnętrzniam trochę cech kulturowo przypisywanych kobietom, które zawsze miałem i z których nie zamierzam rezygnować...

Gdyby TERAZ wszystko się odwróciło i kobiety byłyby kulturowo męskie, a faceci kobiecy, nadal byłbym facetem, tylko bardzo odstawałbym od otoczenia i byłoby mi może trudno dowieść tym, co wymagają dowodów, dlaczego - mając odpowiednie ciało i odpowiednie cechy - nadal identyfikuję się z płcią, której nie przypominam.


A w ogóle to najchętniej bawiłem się klockami. I jak to ma się do Twoich teorii? :P

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 20:34
[autor]

to tylko taka zabawa wyobraznia- co by bylo gdyby;) np. masz 5 lat a wokol Ciebie dziewczyny lobuziary, bawiace sie w indian, z krotkimi wlosami, poobijanymi kolanami, biegajace, lazace po drzewach, lubiace przygody i chlopcy- grzeczni, bawiacy sie lalkami, czeszacy swoje wlosy w warkoczyki; od dziewczynek dorosli oczekuja, ze beda odwazne, wygadane, przebojowe a od chlopcow, ze beda grzeczni, czysci, uczynni, ze beda sie stroic i ladnie wygladac

masz cialo dziewczynki i masz takie same genderowe zainteresowania jak inne dziewczynki- co wtedy by przesadzilo, ze czulbys sie chlopcem?

 

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.23, 21:56
[autor]

PRZESTAŃ przykładać do mnie jakieś swoje genderowe teorie. TO NIE DZIAŁA.


marcin pisze:

Poza tym druga część Twojej wypowiedzi, łącznie z pytaniem, którą płcią chciałbym być, gdyby te gendery odwrócono, świadczy o tym, że nie umiesz przeczytać ze zrozumieniem tego, co do Ciebie już pisałem, albo zanadto jesteś przywiązana do swoich teorii, by załapać, o czym piszę.

To nie jest tak, że ja chcę być jakiejś płci, bo coś tam. Pytasz tak, jakbyś zakładała, że zewnętrzne warunki determinują wewnętrzną tożsamość. Błąd. To jest tak, że ja JESTEM jakiejś płci. Mam wewnętrzną świadomość tego, kim jestem, swoje Ja


Odpowiadając Ci TRZECI raz: Przesądzałoby to, *ŻE* się nim czuję.


Poważnie, zaczynam tracić cierpliwość. Jeśli zapytasz czwarty raz o to samo, tylko innymi słowami, przestanę być miły. 

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.26, 22:20
[autor]

to zapytam o cos innego- czym wg Ciebie rozni sie transkobieta, ktora jest dla Ciebie skrajnie aseksulna od ciskobiety, ktora jest pociagajaca? jedna i druga to przeciez kobieta

czy podobna roznice widzisz miedzy trans- mezczyzna a cis mezczyzna? czy dla geja trans mezczyzna tez moze byc skrajnie nieatrakyjny w przeciwienstwie do cismezczyzny- i co o tym przesadza?

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.27, 03:26
[autor]

Nie będę podejmował próby wypowiadania się za cis-geja. Pomijając kwestię zgadywanki, musiałbym mówić za każdego z osobna.

Ogólnie - gej to tożsamość seksualna, podobnie jak heteryk. I geja, i heteryka, transi/transki mogą pociągać albo nie. Zależy od tej konkretnej osoby, zakresu jej orientacji, ekspresji seksualności i ogólnie potrzeb seksualnych, elastyczności, światopoglądu i przywiązania do tożsamości (można sobie nie dawać prawa do interesowania się kimś), struktury osobowości i jeszcze iluś czynników, które ciężko tak po prostu wyodrębnić. U każdego wygląda to inaczej i z tego co zaobserwowałem, nie da się przewidzieć, jak dany cis zareaguje na transa. A jeszcze trzeba uwzględnić, że trans to osoba (znam ludzi, których pociąga osobowość i intelekt, a nie ciało) oraz że ciała osób trans mogą przybierać różne kształty...


Co do pytania o seksualność/aseksualność kobiet - wchodzi ono za głęboko w MOJĄ seksualność i nie zamierzam Ci na nie odpowiadać. 

Poza tym nadal jest to pytanie z gatunku "wskaż jakiś element, który w twoim odczuciu definiuje płeć", a takich pytań w Twoim wydaniu mam serdecznie dość i jeżę się na każde kolejne. Szczególnie jeśli sposób ich zadania świadczy o tym, że nie zarejestrowałaś czegoś, co JUŻ napisałem.

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.27, 06:02
[autor]

mi nie chodzi o Twoja seksualnosc i o to, ze ktos Cie indywidualnie pociaga a ktos nie- tylko wlasnie ten generalny podzial, ktorego dokonales rozrozniajac transkobiete od ciskobiety( bez wzgledu na ich osobowosc, intelekt, wyglad, cialo)

twierdzisz- jestem mezczyzna bo czuje sie mezczyzna- koniec kropka- ok

ale gdyby zastosowac analogiczny podzial jak twoj to w czyichs oczach nie jestes wcale mezczyzna tylko transmezczyzna i tylko i wylaczenie z tego powodu ktos nie patrzac na osobowosc, intelekt, cialo - uznalby, ze jestes skrajnie aseksualny i niepociagajacy

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.27, 20:57
[autor]
Może przeczytaj jeszcze raz mój tekst, co...?
Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.28, 22:49
[autor]
marcin pisze:

To "czucie się" jest tak fundamentalne, że naprawdę, wszelkie próby wnikania, co konkretnie z tego wynika itd. jest bez sensu. Równie dobrze możesz się zastanawiać, co wynika z faktu, że jesteś shadowland i próbować zrekonstruować czucie się shadowland oraz tłumaczyć, dlaczego nie czujesz się Freją czy mną. Ujmij w paru zdaniach, co świadczy o tym, że jesteś sobą, a nie kimkolwiek innym...

Że też nie zaglądałam wcześniej... To mi przypomina ukochane pytania mojego ojca. Kiedy coś mi nie smakowało, zawsze pytał "DLACZEGO ci nie smakuje?". Tata skąidnąd "tak miał", z wykształcenia był politologiem, liznął filozofii - tym niemniej jak można odpowiedzieć na takie pytanie? Mogę powiedzieć, że nie jem brukselki, BO jej nie lubię - ale samo to, że jej nie lubię, można uzasadnić tylko tautologicznie. To, dlaczego dla moich kubków smakowych i mojej świadomości brukselka jest nieprzyjemna, a czereśnie przyjemne, nie jest mi dostępne poznawczo.

Niemniej do czegoś te męczące pytania mi się przydały - także dzięki nim doszłam do wniosku, że nie wolno podważać prawdziwości odczuć. Trzeba mieć ogromnie mocne powody, by zasugerować, że ktoś może np. coś sobie wmawiać. A przecież w całej naszej kulturze z niesłychaną łatwością mówi się "zdaje ci się"... zwykle tym, które_rzy są niżej w hierarchii dziobania.

Re: Nie jestem w mainstreamie 2011.08.29, 07:18
[autor]
emu pisze:
marcin pisze:

To "czucie się" jest tak fundamentalne, że naprawdę, wszelkie próby wnikania, co konkretnie z tego wynika itd. jest bez sensu. Równie dobrze możesz się zastanawiać, co wynika z faktu, że jesteś shadowland i próbować zrekonstruować czucie się shadowland oraz tłumaczyć, dlaczego nie czujesz się Freją czy mną. Ujmij w paru zdaniach, co świadczy o tym, że jesteś sobą, a nie kimkolwiek innym...

Że też nie zaglądałam wcześniej... To mi przypomina ukochane pytania mojego ojca. Kiedy coś mi nie smakowało, zawsze pytał "DLACZEGO ci nie smakuje?". Tata skąidnąd "tak miał", z wykształcenia był politologiem, liznął filozofii - tym niemniej jak można odpowiedzieć na takie pytanie? Mogę powiedzieć, że nie jem brukselki, BO jej nie lubię - ale samo to, że jej nie lubię, można uzasadnić tylko tautologicznie. To, dlaczego dla moich kubków smakowych i mojej świadomości brukselka jest nieprzyjemna, a czereśnie przyjemne, nie jest mi dostępne poznawczo.

Niemniej do czegoś te męczące pytania mi się przydały - także dzięki nim doszłam do wniosku, że nie wolno podważać prawdziwości odczuć. Trzeba mieć ogromnie mocne powody, by zasugerować, że ktoś może np. coś sobie wmawiać. A przecież w całej naszej kulturze z niesłychaną łatwością mówi się "zdaje ci się"... zwykle tym, które_rzy są niżej w hierarchii dziobania.

jesli to aluzja do mnie to ja nie podwazam prawdziwosci czyjegos odczucia- owszem chcialabym zrozumiec co poza niespojnoscia z genderem powoduje odczucie bycia plcia odmienna od biologicznej i dlatego draze temat ale jesli jest to trudne do nazwania lub jesli jest to wlasnie czysto subiektywne uczucie (jak nielubienie brukselki) to akceptuje, ze tak wlasnie jest; zreszta juz mi sie duzo rozjasnilo-  poczytalam sobie pare tekstow w dziale naukowym, szczegolnie ten o rozumieniu transseksualizmu w kontekscie psychologii zorientowanej na proces- naprawde swietne spojrzenie na temat plciowosci
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj