List do osób wierzących

  liczba postów: 19
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
List do osób wierzących
zobacz komentowany artykuł
Re: List do osób wierzących 2010.06.05, 11:17
[autor]

No, wierzący, odezwijcie się:) Bo my, ateiści, nie wiele możemy dla Was zrobić:)


Chociaż oczywiście robimyTrans-Fuzję:)

Re: List do osób wierzących 2010.06.05, 11:51
[autor]
Barbaro
Bardzo mi się podoba Twoje podejście do tematu wiary i ludzkiej "inności".
:)
Pozdrawiam
Julita
Re: List do osób wierzących 2010.06.06, 17:50
[autor]
Droga DrMous.
Witam. Z godną podziwu uwagą przeczytałem artykuł.
W związku z większą ilością osób porzucających KK proponuje stworzenie grupy wsparcia dla ateistów a miejsce tam znajdą przecież dla siebie i wierzący albo i odwrotnie. Nie dzielmy, żadnych podziałów "na tych i tamtych" wewnątrz naszej odmienności. Pozdrawiam pozytywnie.

PS. Jakiej Pani jest specjalizacji medycznej?
zmian: 1, ostatnia: taliesin2 - 2010.06.06, 17:54
Re: List do osób wierzących 2010.06.10, 11:52
[autor]
KK w Polsce to zawsze jest do tyłu, być może kwestia czasu, zresztą większości osób nie zależy na zdaniu KK, każdy ma prawo wierzyć  w kogo chce i co chce, pozdrawiam :)
Re: List do osób wierzących 2010.06.11, 19:08
[autor]
voca pisze:

No, wierzący, odezwijcie się:) Bo my, ateiści, nie wiele możemy dla Was zrobić:)


Chociaż oczywiście robimyTrans-Fuzję:)

Ciekawe, czy się ktoś z KK odezwie. Osobiście wątpię. I zupełnie nie łapię dlaczego grupy wsparcia mają być hermetyczne... no cóż... niech się KK-owcy wspierają. Bo i czemu nie.
Ja jestem wierząca niby... ale nie chrześcijanka nawet. Właściwie po co ja tu w tym wątku piszę, skoro mnie to nie tyczy? :D:D:D:D:D
zmian: 1, ostatnia: bozena - 2010.06.11, 19:10
Re: List do osób wierzących 2010.07.04, 20:06
[autor]

"Nie taki transwestyta straszny jak się pomaluje"  -

a ja 

jeszcze chcialam od siebie dodać 

....nie taki transwestyta straszny choć się nie deklaruje ....

nawet jak nie jest ateistą 

-to tak troszkę w kierunku Voci.

A swoją drogą te rozważania Barbary są dla mnie dość interesujące.

Pozdrawiam wszystkich trans-fauzjan-hej-Telka.

Re: List do osób wierzących 2010.07.05, 13:34
[autor]
A ja przekornie skomentuję - zamiast męczyć się z szukaniem w religii akceptacji dla swojej odmienności i tworzyć karkołomne konstrukcje myślowe jak tu być trans czy homo i zarazem w zgodzie z wiarą, to po prostu radzę krytycznie spojrzeć na samą religię (jaka by ona nie była) i zrozumieć, że jest ona niczym innym jak tylko bezmyślnym oszukiwaniem siebie...
Re: List do osób wierzących 2010.07.05, 19:51
[autor]

Ja proponuję najpierw rozgraniczyć pewne pojęcia. I fundamentaliści religijni, i krytycy religii popełniają ten sam błąd: traktują religię jako zjawisko monolityczne. Tymczasem oprócz tego, że istnieją przeróżne wierzenia, istnieją też pojęcia, które oznaczają jednak odrębne rzeczy: religia, wiara, duchowość. Religia to zjawisko społeczne, wiara to odczucie, wewnętrzne przekonanie. Bez religii wiele osób w zasadzie potrafi się znakomicie obyć (zastrzegam "w zasadzie", bo równie dobrze można twierdzić, że ateizm też jest pewną religią), natomiast jakiś rodzaj wiary - niekoniecznie w Boga czy jakkolwiek określoną siłę wyższą - prawdopodobnie jest nieodzowną częścią bycia człowiekiem, czymś niezbędnym człowiekowi do życia.

Doktryna moralna większości religii dyskryminuje jakieś grupy społeczne, bez wątpienia osoby transpłciowe są grupą, która z reguły nie znajduje w religii zrozumienia dla swoich specyficznie związanych z płcią problemów. Mimo tego różne osoby - także osoby transpłciowe - mogą w różnym stopniu odczuwać potrzebę uczestnictwa w tym społecznym, zrytualizowanym wymiarze religijności i duchowości. Natomiast przekonanie to jeszcze coś innego. I radziłabym całej kulturze poważnie traktować ludzkie odczucia, a nie przechodzić lekceważąco nad tym, że ktoś coś czuje. Nie zakładać, że pewne odczucia są w porządku, a inne zawsze są złudzeniem, "fałszywą świadomością". Albo że istnieje czysty intelekt i czysta emocjonalność i ten pierwszy jest dobry, a druga jest podejrzaną słabością (albo i odwrotnie). Zjawiska społeczne, w tym religia, nie powinny być wyjęte spod krytyki, natomiast mówienie komuś, co powinna czy powinien odczuwać, jest pewną arogancją. Walczyć z własnymi odczuciami, bo ktoś inny uważa, że religia jest oszustwem?

Naiwnym, a w porywach niebezpiecznym wydaje mi się zero-jedynkowe podejście do różnych części ludzkiego życia. Inny, ale częsty przykład: wiara w to, że seks zawsze jest dobry i wyzwalający, a to, co w zależności od epoki i orientacji ideologicznej zwie się aseksualizmem, wstrzemięźliwością, czystością, oziębłością, zahamowaniem, zawsze jest czymś niedobrym i przejawem zniewolenia. W tym wypadku z kolei przekonanie, że religia jest ze swej istoty opresyjna, a jej odrzucenie zawsze jest czymś wyzwalającym. Nie wiem, czy da się pogodzić przyjęcie "radykalnego" podejścia do płci (mamy prawo samodzielnie określać swoją tożsamość płciową, płci jest wiele, a nie dwie, decydujące jest nasze odczucie, a nie urzędowo-lekarski zapis, itd.) z pozostawaniem w obrębie jakiejkolwiek ortodoksji chrześcijańskiej. Ale tak, jak mamy prawo do własnego odczucia swojej płci, tak samo mamy prawo do własnych przekonań, do indywidualnego określania tego, jak daleko jesteśmy gotowe rozciągać ich granice. Nie można respektować tylko niektórych odczuć.

Religia, wiara, duchowość 2010.07.05, 22:14
[autor]

Podoba mi się ten podział: " odrębne rzeczy: religia, wiara, duchowość." 


Jeśli chodzi o skodyfikowane religie, to mój kolega należyć do reformowanego kościoła katolickiego RKK - więc i "zdeklarowani katolicy" mają alternatywę, gdyż RKK jest otwarty dla wszystkich.


A niektórzy wierzą w różne rzeczy - np. filmowa Hypiatia, która wierzyła w filozofię, była ateistką (agnostyczką?:) i jako "bezbożna" została ukamieniowana przez chrześcijan. 


O ile religia nie jest wszystkim potrzebna, o tyle - bez wiary - w cokolwiek: siebie, wszechświat, opatrzność, dobro, innych ludzi - żyć niełatwo:) Podoba mi się ten taki dżumowy ateizm dra Rieux - pamietacie jeszcze lektury szkolne? - który walczył z dżumą, bo wierzył, że tak trzeba i że można wygrać. To jest właśnie dobre w ludziach. 

Re: List do osób wierzących 2010.07.05, 22:21
[autor]
ania pisze:
radzę krytycznie spojrzeć na samą religię (jaka by ona nie była) i zrozumieć, że jest ona niczym innym jak tylko bezmyślnym oszukiwaniem siebie...

Aa... tam. Jak komuś metafizyka jest potrzebna, to co go "zbawiać" na siłę. Tylko niech to nie będzie religia, która szkodzi i niszczy. Jak patrzę z perspektywy na swoje doświadczenia, to stwierdzam, że gdzieś tak od 2-giej klasy podstawówki nie byłam już katoliczką, bo chociaż wierzyłam w boga, to było dla mnie oczywiste, że w wielu kwestiach księża zwyczajnie się mylą, więc należałam wtedy do jakiegoś Frejowego Kościoła Reformownaego ;)
Re: List do osób wierzących 2010.07.05, 23:03
[autor]
emu pisze:

równie dobrze można twierdzić, że ateizm też jest pewną religią),

No... ale gdyby przyjąć takie założenie, to mocny ateizm okazuje się być jedyną uniwersalną "religią" Pomiędzy ateistami z Indii, Chin, Iranu (bożesz - czy tam są jacyś ateiści?), Polski i Wielkiej Brytanii panuje doskonała zgoda co do zasadniczego "dogmatu", mówiącego iż: bogowie najpewniej nie istnieją, bo nie istnieją przesłanki pozwalające wnioskować ich istnienie.

Ale z drugiej strony, jakby się nad tym zastanowić, to ateistami jesteśmy chyba wszyscy, no bo dlaczego właściwie katolicy nie wierzą w Zeusa, szintoiści w Jezusa, Żydzi w Allacha, Arabowie w Śiwę, Hindusi Quetzalcoatla, a w Latającego Potwora Spagetti to chyba już nikt w ogóle?

emu pisze:

natomiast jakiś rodzaj wiary - niekoniecznie w Boga czy jakkolwiek określoną siłę wyższą - prawdopodobnie jest nieodzowną częścią bycia człowiekiem, czymś niezbędnym człowiekowi do życia.

A tu masz głęboką słuszność, bo wizja i wiara potrafi zmieniać świat. Ale by uniknąć religijnych konotacji wolę tę ludzką właściwość nazwać raczej Wolą Mocy niż Wiarą.

emu pisze:

przekonanie, że religia jest ze swej istoty opresyjna, a jej odrzucenie zawsze jest czymś wyzwalającym.

Cóż żyjemy w takim zakątku planety, w którym wszystkie chyba lokalne formy kultu są w jakiś sposób opresyjne. Ukazują wrogów, ukazują "grzechy", ukazują jedyną słuszną wizję pochodzenia i przeznaczenia świata. Odrzucenie Katolicyzmu/Islamu/Judaizmu przynosi zatem wyzwolenie, bo człowiek całość swej energii poświęcić może na własny rozwój, nie zaś na unikanie/obchodzenie zakazów/nakazów i próby redukcji dysonansu poznawczego pomiędzy tym, co na własne, uzbrojone w różne instrumenty, patrzałki może zobaczyć a tym, co zapisano w świętych księgach na temat natury wszechświata i kondycji człowieka.

Czy wszystkie religie świata są opresyjne? Nie wiem, nie znam wszystkich religii na świecie. Z tych, które znam najbardziej podoba mi się buddyzm. Niemniej i jemu czynię zarzut z tego, iż popycha swoich wyznawców raczej do tego, by "schować się we własnym pępku" niż faktycznie ogarnąć sobą cały świat, co poniekąd obiecuje.
Re: List do osób wierzących 2010.07.06, 16:10
[autor]
W swojej poprzedniej wypowiedzi użyłam słowa wiara w znaczeniu religia i wydawało mi się oczywiste, że tak to zostanie zrozumiane. Widać się przeliczyłam, skoro ubito aż tyle piany na ten temat...
Re: List do osób wierzących 2010.07.08, 01:30
[autor]

Niech już będzie - odezwę się jako wierząca.

Jestem katoliczką i jestem transką. Nawracam się i oddaję swoje życie Jezusowi i jednocześnie pytam się Go co robić z kobiecością, która we mnie tkwi.

I transuję :)

Wydaje mi się, że nakręcacie się w swoim uprzedzeniu, nie rozumiecie prawdziwej chrześcijańskiej duchowości, podobnie jak statystyczny Kowalski nie jest w stanie pojąć co dzieje się w mózgu transwestyty.

Stwierdzenie, że religia jest oszukiwaniem samego siebie wynika zapewne z wiary w to, że religia jest fikcją. Tyle że jest to po prostu wiara nie oparta na faktach. A chrześcijaństwo akurat jest oparte na faktach i człowiek, który decyduje się szczerze pójść drogą tej religii ma dużą szansę doświadczyć na własnej skórze prawdziwości jej przesłania.

Ja, mimo że mistyczką nie jestem i nadzwyczajnych cudowności osobiście nie doświadczyłam, mam głębokie przekonanie, że nie ma dla mnie lepszej drogi i nic na tym świecie nie zagwarantuje mi lepszego życia niż On.

Ot i tyle.

 

Ala

Re: List do osób wierzących 2010.07.14, 13:34
[autor]
Myszeczki drogie, grupy mają być dwie!
główna- dla wszystkich zainteresowanych budowaniem szczęśliwego związku dwóch osób, z których przynajmniej jedna jest całkowicie lub częściowo tęczowa !
Natomiast  druga grupa - ta religijna, ma wspierać tych (mniej licznych), którzy jednak religii potrzebują, oraz pisać apele do papieża, hierarchów i świeckich.  No przecież niewierzący nie są tym działaniem zainteresowani, więc nie muszą się czuć odrzuceni z jakiejś grupy. A jeśli chcą przyjść, to będą oczywiście mile witani!
pozdrawiam serdecznie dyskutujących, dr Mouse
Re: List do osób wierzących 2010.07.14, 13:48
[autor]
do Ali (alkaprim)
Bardzo Cię Alu pozdrawiam! Myślę że dużo rozumiem z tego co czujesz. Nie mam wątpliwości, że zostałaś stworzona w taki właśnie sposób w wyraźnym celu, i że odczytasz go w swoim życiu. Ja również ufam Jezusowi, choćby cały ziemski kościół rozpadał się na kawałki, ale tego nie da się każdemu wytłumaczyć. O swojej wierze, napiszę wkrótce tak jak umiem na moim blogu  doctor-mouse.blogspot.com
Nie daj się tylko pognębić współczesnym kościelnym przepisom, które bardzo krzywdzą ludzi LGBT! Jak zechcesz, zawsze chętnie pogadam.
Idę na EuroPride 17.07.2010, będę nieść transparent "Polak katolik też bywa (obrazek tęczowej ryby, uśmiechniętej)". Zapraszam wszystkich chętnych!
drMouse
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj