pomożecie mi zrozumieć?

  liczba postów: 30
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 08:24
[autor]
Witam. Mój mąż kilka lat temu przyznał mi się do tego, że lubi nosić damskie bluzki, zgodziłam się, żeby nosił je w domu, kilka nawet kupiłam mu sama. Ubierał do tego legginsy i był, wydawałoby się ogólnie zadowolony, choć według mnie w niektórych rzeczach wygląda wyjątkowo kiepsko-ale to już detal. Wczoraj robiąc porządki na strychu otworzyłam walizkę pełną damskiej bielizny, niektóre rzeczy były używane, inne pachniały nowością. dodatkowo kilka zestawów typowych dla sexshopów-tj. strój zakonnicy, sprzątaczki i jeszcze jakieś bliżej niezidentyfikowane. Nadal jestem w szoku. Część tych rzeczy powyciągałam z zamiarem rzucenia mu ich w twarz, ale oprzytomniałam i teraz rozumiem, że muszę z nim porozmawiać o tym. Najbardziej boli mnie to, że ukrywał to przede mną, z drugiej jednak strony jestem mu za to wdzięczna, bo przeraża mnie myśl o zobaczeniu go w koronkowych majtkach i staniku. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, ale bardzo wrażliwym, martwię się, czy jeżeli pozwolę mu na całkowitą "wolność" w naszym zwiazku to czy dam radę to wytrzymać. Sami na pewno też przeżyliście jakieś rozterki w temacie crossdresingu. Pomóżcie mi zrozumieć ten temat, na czym to polega?Jestem w miarę tolerancyjna, ale moja tolerancja ma też swoje granice, a nie chcę skrzywdzić mojego męża, chcę mu pomóc, ale też chcę trochę życia dla siebie.
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 10:11
[autor]

co to zmieniło? teraz jak o tym myślę, to w zasadzie nic nie zmieniło między nami, no może on jest szczęśliwszy, a mnie czasem denerwuje, gdy widzę go w damskich ciuchach. Ale to jest znośne. Teraz martwię się bardziej tą bielizną, jakoś nie mogę tego przetrawić. Wiesz, tak wizualnie, nie czuję się na siłach, żeby go tak oglądać. No i dodatkowo te przebrania z sexshopu mnie martwią, bo jeżeli on chciałby w czymś takim chodzić po domu, to moje libido już całkiem oklapnie :)

Czy barierą jest mój ciasny umysł? być może, ale naprawdę staram się to ogarnąć, jednak cały czas tego po prostu nie rozumiem. I to mnie przeraża.

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 10:44
[autor]
Witaj
Po pierwsze to nie wiem czy wybrałaś właściwe forum na twoje pytanie. Po drugie ja na twoim miejscu zapytałam bym go wprost o co chodzi. Czy jest transseksualistą typu M/K czy transwestytą czy fetyszystą. To podstawa. Ustalenie prawdy.
Po drugie czy twój związek na tym ucierpi? Już ucierpiał.
Czy przed ślubem wiedziałaś o preferencjach męża? Zakładam że nie. Zatem odrzuć obawy bo nie ty ponosisz winę za to co może się stać.
Bardzo ci współczuję, ale teraz uratować was może tylko prawda. Nie pół prawda, nie jakieś zdawkowe kręcenie ale dokładne wyjaśnienie sobie co i jak.
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 11:32
[autor]
"Czy jest transseksualistą typu M/K czy transwestytą czy fetyszystą." To on sam może dobrze nie wiedzieć, ale obstawiałabym raczej jakiś transwestytyzm/fetyszyzm.

Co do strojów zakonnicy i francuskiej pokojówki to:
- Nie jest powiedziane, że on sam chciałby w tym chodzić po domu. To zapewne tylko taki fetysz do "zabawy".
- Gdyby jednak chciał, nie jest powiedziane, że ty się musisz na to zgodzić.

Jak w przypadku każdego konfliktu tak i tu najlepiej robią negocjacje i ustalenie, kto w czym i kiedy będzie chodził, a kiedy nie. Kto o czym marzy i ile ktoś inny jest w stanie znieść. Zdarzają się związki, które pozostają ze sobą nawet po zmianie płci partnera, a bywa też tak, że sama świadomość faktu, iż partner się przebiera (sam i z dala od czyjegokolwiek wzroku) staje się podstawą do zerwania. Wszystko zależy od ludzi.

VCo do meritum:
Przekonałaś się, że twój partner nie jest taki, jak zakładałaś. Nie rozumiesz... no po prostu jest taki. Ma takie potrzeby, to go kręci i tyle. Nie ma tu za bardzo co do rozumienia. Na pytania typu - czy on jest gejem, czy będzie mnie zdradzał z facetami, czy to znaczy, że ja go pociągam, czy będzie chciał iść do łóżka w rajstopach i jak to wpłynie na moje libido - można próbować odpowiadać. Natomiast samego transwestytyzmu partnera nie ma co rozkminiać. Można go zaakceptować albo nie. Zrozumieć w tym momencie to możesz właściwie tylko swoje emocje z tym związane.

Możesz też sobie poczytać:
http://www.crossdressing.pl/main.php?lv1_id=26&lv2_id=64&lang=pl
http://www.crossdressing.pl/main.php?lv1_id=26&lv2_id=65&lang=pl
Natomiast wszystkiego co piszą na tamtejszym forum nie radzę brać na serio. Siedzi tam trochę takich "posępnych ciotek" Nie to co u nas, pełen optymiz

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 13:24
[autor]

Do wypowiedzi Frei dodam, że chyba każdy człowiek ma taki aspekt seksualności, którym dzieli się ze światem, taki, którym dzieli się z partnerem/partnerką i taki, który zachowuje dla siebie. To "nasze prywatne" to czasem tylko fantazje, a czasem także pornografia czy akcesoria, czyli elementy trochę bardziej namacalne. 

Skoro odkryłaś coś, czego partner Ci nie chciał powiedzieć, to pewnie to było to "jego prywatne". Nie jestem pewien, czy to można zaklasyfikować jako kłamstwo - ujawnił się przed Tobą jako transwestyta, ale pokazał Ci tylko tę bezpieczniejszą, grzeczniejszą część. Może nie czuł się na tyle swobodnie, by pokazać Ci wszystko od razu (bojąc odrzucenia), a może nie zamierzał się tym dzielić w ogóle. 

Skoro jednak już o tym wiesz, możesz zadecydować, co z tym zrobić. Nie rozstrzygałbym tego w kategoriach "on jest winny, a Ty nie". Raczej obydwoje jesteście odpowiedzialni za Wasz związek. On za decyzję o niepowiedzeniu Ci wszystkiego, a Ty za to, jak postąpisz, czy/co mu powiesz. Wy razem jesteście natomiast odpowiedzialni za to, co ustalicie w tej kwestii.

Jeżeli boisz się, że straciłabyś pociąg do partnera po zobaczeniu go w tym, co znalazłaś, możecie zadecydować, że będzie nosił te rzeczy pod Twoją nieobecność. Tak jak Freja, uważam, że nie musisz się zgadzać na wszystko. Masz pełne prawo do postawienia granic i oznajmić, na co się zgadzasz, co być może kiedyś zaakceptujesz, a czego absolutnie nie chcesz widzieć.

Z tego co napisałaś, widzę że kochasz swojego męża i chcesz dla niego jak najlepiej. Myślę, że jeśli zapewnisz go w rozmowie o swoich uczuciach i podkreślisz, że granice stawiasz dlatego, że chcesz z nim nadal być, będzie to dla niego dużo bardziej pomocne niż krzywdzące.

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 14:21
[autor]

Rozmawiajcie. Rozmowa może pomóc i Tobie i jemu.

To już Freja napisała ale ja powtórzę - jak Ci na pytanei czy jest tranwestytą czy transeksualistą nei będzi epotrafił odpowiedzieć to też zrozum że tak może być - on sam może nie wiedzieć - zresztą czy definicje mają znaczenie? Raczej ważne jest to abyś w związku znajdowałą coś co sprawia że chcesz w nim trwać.

Rozmawiajcie.

On pewnie na poczatku będzie zaskoczony że znalzałaś rzeczy któcych nie chciałaś znaleźć - nie rób mu \awantury ale masz prawo wyjasnić po co ta walizka jest i czemu służy jej zawartość - chodziłaś kiedyś przed nim w stroju pokojówki ? albo pielęgniarki? :) :) :)

 

 

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 16:04
[autor]
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście zostane skrytykowany, za ten post, gdyż są tutaj również ludzie podobni do Twojego męża i forum jest właśnie dla nich. Kpina jest przekierowywanie na to forum przez inną strone fundacji. 
zmian: 1, ostatnia: nightmare - 2012.06.05, 16:07
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 17:04
[autor]
nightmare pisze:
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście zostane skrytykowany, za ten post, gdyż są tutaj również ludzie podobni do Twojego męża i forum jest właśnie dla nich. Kpina jest przekierowywanie na to forum przez inną strone fundacji. 


A napisz ile Ty masz lat trwałego związku za sobą. Oczywiście sielanka, nie?

nightmare -jak ja zazdroszczę takich szybkich wyników śledztwa - albo Ty tą walizkę chowałaś na strychu albo masz uzdolenienia paranormalne - Nie wiemy czy On te rzeczy nosił na przykład.

 

Jedna znajoma dowiedziała sięo tym że mąż jest transwestytą znajdując długachny bląd włos na kanapie. Awanturę z paragrafu "zdrada" wyszykowała aż miło a prawda okazała się trywialna - włos z peruki męża. Sam fakt odkrycia szokujący, ukrywanie tego przez faceta - "nie fair" - Zgoda (ja tak uważam) ale zdrady jednak nie było :)

 

A co sądzisz o związkach w których latami kobieta wie że mąż a jakże "czysty" heteryk zalicza kolejne kobiety a do domu przychodzi sienajeść i wyprać skarpety.....albo chla po katolicku do nieprzytymności 8 razy wtygodniu i codziennie dba żeby kobiecinei wątroba nei zgniła :) - to wtedy jest OK.  A może napiszesz że są ideały na świecie? 

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 17:28
[autor]
Przpraszam Fiziu. Twoje argumenty są z gatunku; ciesz się droga autorko posta, żeś straciła lewą dłoń, innym gorzej bo muszą żyć bez prawej. Nie wartościujmy. Moim zdaniem jednym z filarów udanego związku jest zainteresowanie seksualne partnerem, to taki związek w którym druga osoba jest obiektem naszego zainteresowania, a nie walizka na strychu. Do tego to się przecież sprowadza. Możemy sobie podyskutować o tej walizce, o jej zawartości itd. Istotne tutaj jest jedno; CZY AUTORKA POSTA jest atrakcyjna dla swojego męża, czy jest jego koleżanką/przyjaciółką, bo facet wali konia na strychu w stroju zakonnicy. Jak ktoś nie rozumie, że jest to upokarzające dla kobiety to właściwie nie mamy o czym dyskutować. Osobiście nie skreślałbym tego związku, może jest nie do końca tak źle, może... da sie z tym żyć. Ale podjeście większości osób do zagadnienia jest dla mnie nie zrozumiałe i irytujące.
zmian: 1, ostatnia: nightmare - 2012.06.05, 17:32
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 17:36
[autor]
Dobra
Może zanim zaproponujecie rozwód, podział majątku itd, pozwolicie "zainteresowanym" poważnie porozmawiać?
:)
 
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 17:42
[autor]
julita_borowska pisze:
Dobra
Może zanim zaproponujecie rozwód, podział majątku itd, pozwolicie "zainteresowanym" poważnie porozmawiać?
:)
 


Masz racje.

 

Ja bardzo współczuje autorce posta i zrobiło mi się podwójnie bardzo przykro, najpierw czytając jej posta a potem widząc, że inni nie rozumiejąc dlaczego ją to tak dotknęło w końcu facet nie robi nic złego (?!). Stąd może za ostry ton mojej wypowiedzi, za który przepraszam.

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 18:46
[autor]


nightmare pisze:
Kpina jest przekierowywanie na to forum przez inną strone fundacji. 

A statut tej fundacji to chociaż czytałeś?
http://fundacja.transfuzja.org/pl/artykuly/statut_fundacji.htm

II. CELE I REALIZACJA DZIAŁAŃ FUNDACJI


§ 3

Fundacja realizuje następujące cele:
  1. upublicznienie dyskusji na temat problemów osób transseksualnych, transpłciowych, bi- i homoseksualnych, oraz zwiększenie ich reprezentacji społecznej,
  2. kształtowanie postaw tolerancji i przełamywanie uprzedzeń i stereotypów wobec osób transseksualnych, transpłciowych, bi- i homoseksualnych,
  3. kształtowanie pozytywnej tożsamości osób transseksualnych, transpłciowych, bi- i homoseksualnych,
  4. (...)
  5. (...)
  6. przeciwdziałanie dyskryminacji osób transseksualnych, transpłciowych, bi- i homoseksualnych oraz przeciwdziałanie objawom transfobii i homofobii w społeczeństwie,
  7. (...)
  8. wypracowanie i wprowadzenie do obiegu publicznego dyskursu antytransfobicznego i antyhomofobicznego, wrażliwego na procedury wykluczenia i stygmatyzacji,
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 20:20
[autor]

nightmare pisze:
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście zostane skrytykowany, za ten post, gdyż są tutaj również ludzie podobni do Twojego męża i forum jest właśnie dla nich. Kpina jest przekierowywanie na to forum przez inną strone fundacji. 

Po pierwsze, nie rozumiem, jak w ogóle można napisać żonie coś tak jadowitego o jej mężu, którego kocha i który jest dla niej wspaniałym człowiekiem. Nie odpowiadasz w tej wypowiedzi na potrzeby pattipe, nie słuchasz, z czym przychodzi - chce zrozumieć męża, chce mu pomóc - po prostu wykorzystujesz temat, żeby wylać własne frustracje: na fetyszystów w ogóle, na to forum i na tutejszych użytkowników.


Po drugie, merytorycznie.


Pattipe:

Nie wiemy, kim jest Twój mąż. Może być transwestytą i podwójnej roli, i fetyszystycznym jednocześnie. Mamy za mało informacji, by go diagnozować online. Porozmawiaj z nim na ten temat, jeśli to dla Ciebie ważne.


Nie jest prawdą, że dla wszystkich fetyszystów osoba to dodatek do fantazji. Dla osób ze skrajnie rozwiniętym fetyszyzmem - tak. Tyle że wtedy partnerka przeważnie czuje, że jej tak naprawdę w łóżku nie ma. Twoja wypowiedź nie wskazuje, żebyś czuła się odrzucona i zbędna. W jakimś tam stopniu fetyszystami jest większość mężczyzn, jeśli nie wszyscy, a fetyszyzm - nawet w tej wersji, którą seksuologia traktuje już jako problem - polega stopniowaniu. Nigthmare pisze w obydwu swoich wypowiedziach o wersji skrajnej, "dużym" fetyszyzmie. Seksuologia rozróżnia jeszcze "mały" fetyszyzm, gdzie jest on dodatkiem do związku: partnerka jest kochana, atrakcyjna i pociągająca, ale mężczyzna dodatkowo ma ten swój skrawek seksualności, który wymaga konkretnych bodźców. Przy czym nie muszą one wtedy występować zawsze w łóżku - jeśli masz coś, co szczególnie lubisz w seksie (miejsce, klimat, słownictwo, pozycję, czynność itd.), ale nie chciałabyś tego robić zawsze i umiesz osiągnąć spełnienie bez tego elementu, o to mniej więcej chodzi.

Skoro on Cię nigdy nie prosił o to, by mógł z Tobą iść do łóżka w bieliźnie, a odkrycie było dla Ciebie szokiem, jest bardzo możliwe, że jego potrzeby były słabe. Na tyle silne, żeby kupować bieliznę i przebrania, ale na tyle słabe, że nie przeszkadzały Wam dotychczas w relacji. (Mężczyźni zresztą mają tendencję do ścisłego rozdzielania różnych aspektów swojego życia - także na poziomie ich seksualności - i możliwe, że rzeczy ze strychu są czymś, co traktuje zupełnie osobno, jako coś, co w ogóle nie ma nic wspólnego z Wami. O tym też możecie porozmawiać). 

Możecie przegadać temat i nadal być na etapie sprzed odkrycia - to, czy tak się stanie, zależy od Was obojga, choć głównie od Twoich uczuć w tym momencie. Najważniejsze jest to, jaki Ty masz stosunek do tematu, jak się czujesz z odkryciem i jak będziesz się czuła w przyszłości. Oraz, oczywiście, co postanowicie wspólnie.


I wreszcie: fetyszyzm podlega terapii. Jeśli z czasem, po rozmowie, okazałoby się, że macie problem z jego pragnieniami, możecie iść razem do seksuologa. To wcale nie jest tak, że jak on jest feszystystą, to grób i mogiła :) Wasz związek jak najbardziej ma sens.

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.05, 23:21
[autor]

Dziekuje Marcinie za tak dogłębną analize psychologiczną tak moją jak i moich intencji. Jestem pod wreżeniem nieumiejętności wyciągania wniosków.

 

Sam nie napisałeś wiele ponad to co dałem do zrozumienia. Ja nie rozumiem jedynie, jak można bronić osoby ze środowiska (trans), za wszelką cene i mimo wszystko, bagatelizując i sprowadzając do banału poważny problem. Informacje via wikipedia.pl są jak najbardziej cenne ale przypuszczam, że łatwo dostępne i często obrażające osobę która pyta. Jak narazie temat uważam, za martwy gdyż wszystko tak naprawde zależy od Państwa, którzy mają problem a nie od dalszej spekulacji forumowiczów.

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 00:13
[autor]
nightmare:
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu.

Znaczy co, fetyszysta nie może stworzyć związku? To że ktoś lubi się onanizować w stroju zakonnicy to oznacza, że "normalny" heteroseksualny seks mu się nie może podobać równie bardzo albo i bardziej?
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 00:22
[autor]
nightmare pisze:
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście zostane skrytykowany, za ten post, gdyż są tutaj również ludzie podobni do Twojego męża i forum jest właśnie dla nich. Kpina jest przekierowywanie na to forum przez inną strone fundacji. 

wiesz co, ja tutaj uchodze za bezczelną i sama się za taką uwazam, ale ty to jest po prostu [zgadzam się co do meritum, natomiast określenia można było dobrać trochę inne - Freja] Nawet nie wiem jak mozna takie rzeczy pisac. Sam jestes transem a oceniasz innego czlowieka. I dla mnie np: ty jestes chory i to tak powaznie.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2012.06.06, 15:08
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 00:37
[autor]
moniczka pisze:
nightmare pisze:
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście zostane skrytykowany, za ten post, gdyż są tutaj również ludzie podobni do Twojego męża i forum jest właśnie dla nich. Kpina jest przekierowywanie na to forum przez inną strone fundacji. 

wiesz co, ja tutaj uchodze za bezczelną i sama się za taką uwazam, ale ty to jest po prostu  [zgadzam się co do meritum, natomiast określenia można było dobrać trochę inne - Freja] wiem jak mozna takie rzeczy pisac. Sam jestes transem a oceniasz innego czlowieka. I dla mnie np: ty jestes chory i to tak powaznie.

Dorosnij, nie krzycz i nie obrażaj. Związek jest czymś nieco bardziej skomplikowany niż Ci się wydaje. Twoja reakcja jest zrozumiała, ale obnoszenie się z takimi emocjami co najmniej żałosne.
zmian: 2, ostatnia: freja - 2012.06.06, 15:09
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 00:42
[autor]
wendigo pisze:
nightmare:
Dla mnie nie o czym dyskutować. To fetyszysta, który latami Cię oszukiwał. Tacy ludzie osiągają spełnienie seksualne onanizując się w damskich ciuchach, Ty jesteś tylko dodatkiem w jego świecie fantazji. Nie wyleczysz go, jeśli chcesz żyć z takim kimś - Twój wybór. Dla mnie to chory człowiek i uważam, że taki związek nie ma najmniejszego sensu.

Znaczy co, fetyszysta nie może stworzyć związku? To że ktoś lubi się onanizować w stroju zakonnicy to oznacza, że "normalny" heteroseksualny seks mu się nie może podobać równie bardzo albo i bardziej?

Nie wiem, trudno powiedzieć. Na pewno takie zachowanie męża to cios poniżej pasa.
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 07:04
[autor]

nightmare pisze:

Sam nie napisałeś wiele ponad to co dałem do zrozumienia. 


Masz rację - ponieważ moja druga wypowiedź jest poprawniem błędów (merytorycznych i nie tylko) w Twojej wypowiedzi. Siłą rzeczy jest podobna. Tylko napisana zgodnie z zasadami poradnictwa seksuologicznego.


Nie zgadzam się też, że "na pewno takie zachowanie męża to cios poniżej pasa". Owszem, MOŻE takie być, ale to zależy od żony, jej oczekiwań, przekonań i uczuć.

Na informację o umiarkowanym fetyszyzmie partnera można zareagować spokojnie - i mówię teraz z własnego doświadczenia, bo mi się jeden z partnerów wyoutował jako 2xTV. Nie wziąłem tego do siebie. Nie było to dla mnie upokarzające - wbrew temu co założyłeś we wcześniejszej wypowiedzi jako pewnik. Potraktowałem to raczej jako wyraz zaufania.

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 10:54
[autor]

WOW!!! Serdeczne dzięki za komentarze, to co piszecie naprawdę mi pomogło, nawet trochę uspokoiło. Wczoraj rozmawialiśmy na ten temat, myślę, ze była to uczciwa rozmowa, biedak wił się i kręcił, ale w końcu wyrzucił z siebie wszystkie swoje rozterki :)

Będziemy dalej pracować nad naszym związkiem, bo uważam, że ogólnie jesteśmy naprawdę pozytywną, zgraną parą. Nie zgadzam sie z tym co pisał Nightmare. Ludzi trzeba przede wszystkim SZANOWAĆ. Każdy z nas ma swoje tajemnice, swoje fetysze, mniej lub bardziej szokujące. Nie można skreślać drugiego człowieka tylko dlatego, że robi coś co nie jest w zgodzie z naszym prywatnym poglądem. W moim środowisku jest wiele nieszczęśliwych, ale "normalnych" par, więc nie wydaje mi się, żeby partner transpłciowy = dramatycznemu końcowi związku. Przecież świadomie wchodzimy w związki, nie po to, żeby mieć darmowe dupczenie i ugotowany obiad, ale po to, żeby razem tworzyć jakąś przyszłość. A gdy pojawi się problem? Próbujemy znaleźć jakiś konsensus...bo trzeba być chyba nie lada tchórzem, żeby skreślać wiele lat wspólnego życia tylko dlatego, że partner zrobił coś co nam nie odpowiada. (no i nie mówię tutaj o jakiś ekstremalnych zboczeniach czy psychopatach, oczywiście ;D)

Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 10:59
[autor]
pattipe pisze:

WOW!!! Serdeczne dzięki za komentarze, to co piszecie naprawdę mi pomogło, nawet trochę uspokoiło. Wczoraj rozmawialiśmy na ten temat, myślę, ze była to uczciwa rozmowa, biedak wił się i kręcił, ale w końcu wyrzucił z siebie wszystkie swoje rozterki :)

Będziemy dalej pracować nad naszym związkiem, bo uważam, że ogólnie jesteśmy naprawdę pozytywną, zgraną parą. Nie zgadzam sie z tym co pisał Nightmare. Ludzi trzeba przede wszystkim SZANOWAĆ. Każdy z nas ma swoje tajemnice, swoje fetysze, mniej lub bardziej szokujące. Nie można skreślać drugiego człowieka tylko dlatego, że robi coś co nie jest w zgodzie z naszym prywatnym poglądem. W moim środowisku jest wiele nieszczęśliwych, ale "normalnych" par, więc nie wydaje mi się, żeby partner transpłciowy = dramatycznemu końcowi związku. Przecież świadomie wchodzimy w związki, nie po to, żeby mieć darmowe dupczenie i ugotowany obiad, ale po to, żeby razem tworzyć jakąś przyszłość. A gdy pojawi się problem? Próbujemy znaleźć jakiś konsensus...bo trzeba być chyba nie lada tchórzem, żeby skreślać wiele lat wspólnego życia tylko dlatego, że partner zrobił coś co nam nie odpowiada. (no i nie mówię tutaj o jakiś ekstremalnych zboczeniach czy psychopatach, oczywiście ;D)


Dziękuję Ci za lekcję tolerancji i zrozumienia.
:)
Pomyślcie czy nie wybrać się we wrześniu na PTP (plenerowe trans party)?
Z całej Polski (i nie tylko) zjeżdżają się pary takie jak Wy.
Impreza trwa 3 dni - piątek, sobota, niedziela.
Wspaniała atmosfera.
Ogłoszenie już wkrótce na portalu www.crossdressing.pl
:)
J.B.

zmian: 1, ostatnia: julita_borowska - 2012.06.06, 11:03
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.06, 15:29
[autor]
pattipe pisze:

WOW!!! Serdeczne dzięki za komentarze, to co piszecie naprawdę mi pomogło, nawet trochę uspokoiło. Wczoraj rozmawialiśmy na ten temat, myślę, ze była to uczciwa rozmowa, biedak wił się i kręcił, ale w końcu wyrzucił z siebie wszystkie swoje rozterki :)

Będziemy dalej pracować nad naszym związkiem, bo uważam, że ogólnie jesteśmy naprawdę pozytywną, zgraną parą. Nie zgadzam sie z tym co pisał Nightmare. Ludzi trzeba przede wszystkim SZANOWAĆ. Każdy z nas ma swoje tajemnice, swoje fetysze, mniej lub bardziej szokujące. Nie można skreślać drugiego człowieka tylko dlatego, że robi coś co nie jest w zgodzie z naszym prywatnym poglądem. W moim środowisku jest wiele nieszczęśliwych, ale "normalnych" par, więc nie wydaje mi się, żeby partner transpłciowy = dramatycznemu końcowi związku. Przecież świadomie wchodzimy w związki, nie po to, żeby mieć darmowe dupczenie i ugotowany obiad, ale po to, żeby razem tworzyć jakąś przyszłość. A gdy pojawi się problem? Próbujemy znaleźć jakiś konsensus...bo trzeba być chyba nie lada tchórzem, żeby skreślać wiele lat wspólnego życia tylko dlatego, że partner zrobił coś co nam nie odpowiada. (no i nie mówię tutaj o jakiś ekstremalnych zboczeniach czy psychopatach, oczywiście ;D)

...a świstak siedzi i zawija te cukierki w papierki...
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.06.13, 18:06
[autor]
Taka partnerka to skarb. Życzę szczęscia i wytrwalości. I wierzę, że uda sie wam to osiągnąc, bo to, co on dostaje od Ciebie jest wspaniałe i byłby idiotą, gdyby to zaprzepaścił. Ja na wyborach poznałam jedną parę. On był razem żoną, która go wspiera. Nie robią tego w domu ze wzgledu na małe dzieci. Ale wspólnie korzystają z różnych okazji, żeby dać jemu zrealizować sie w jego pasjach. Im się udało, więc czemu Wam by nie miało. Mi sie co prawda nie udało, ale to, że się rozwodzimy nie ma przyczyny w tym, kim jestem. Chociaż wiem, że dla mojej żony, gdyby nie to, że w skutek innych wydarzń nie związała sie z kimś innym, teraz by cierpiała, bo Ona tolerowała, nie walczyła, ale jednocześnie nie wspierała i oboje męczylibyśmy sie coraz bardziej.
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.07.03, 20:50
[autor]
Po pierwsze-kolejny raz dziękuję Wam wszystkim za Wasze opinie i zainteresowanie. Po drugie-dzięki Wam dałam sobie znacznie więcej luzu. Skutek tego bardzo pozytywny. Wiele w moim związku pozytywnych zmian. Chcemy wybrać się na tę imprezę, o której pisze Julita. Mój mąż wyjechał niedawno służbowo za granicę. Dzisiaj przysłał mi swoje zdjęcie, ubrany w słodką bluzeczkę, leginsy i balerinki spacerował po Paryżu. Uśmiech na jego twarzy-bezcenny. Czego chcieć więcej? Pozdrawiam Was serdecznie. Wszystkie(wszyscy) zasługujecie na szczęście i zrozumienie, tego Wam życzę i mam nadzieję do zobaczenia na imprezie trans.
p.s. jedna rzecz mnie martwi-większość z Was wygląda znacznie lepiej w typowo damskich ubraniach niż ja....:|
pozdrawiam :)))
Re: pomożecie mi zrozumieć? 2012.07.03, 20:59
[autor]
pattipe pisze:
p.s. jedna rzecz mnie martwi-większość z Was wygląda znacznie lepiej w typowo damskich ubraniach niż ja....:|
pozdrawiam :)))
To miłe, ale weź pod uwagę że są tu też osoby transseksualne, które przechodzą/przeszli zmianę płci a nie tylko transwestyci którzy się przebierają :)
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj