fetyszyzm a transseksualizm

  liczba postów: 13
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.07, 13:31
[autor]
Dedykuję niniejszy wątek dla forcedbekamilla, może mu się na coś przyda, ew. może przyda się kiedyś komuś jeszcze. A jeśli się nie przyda to trudno.

forcedbekamilla pisze:
Frejo to jestem ciekawy jakie Ty masz fantazje i fetysze ?;)
(...)
tak jak kiedys niedawno tu napisałem że można tak głęboko wejsc w fetysz i masochizm i nawet sie nie zauważy jak sie juz bedzie po tzw operacji zmiany płci:)
To tak nie działa. Można się strasznie jarać fantazjami o feminizacji i uległości, a jednocześnie czuć się facetem i chcieć nim pozostać. Jeśli ktoś chce zmieniać płeć, to jego motywacje nie wynikają z fetyszyzmu. A teraz omówię to na wybranym przykładzie, co oznacza, że oddam się robieniu tego, co lubię robić najbardziej czyli mówieniu o sobie :p

Zacznę od tego, że mam już tyle lat, że moja seksualność zdążyła się przez ten czas kilka razy pozmieniać, więc część z tego, o czym będę mówić dotyczy bardziej przeszłości niż teraźniejszości, ale po kolei.

3-6 lat, przedszkole

Moje pierwsze fantazje seksualne, które sama sobie i sama z siebie wymyśliłam (bo był wtedy PRL i nie było niczego). Dotyczyły BDSM, (w tamtym okresie okolic bondage i instrumentalizacji) oraz modyfikacji ciała.

Jednocześnie w tymże wieku zazdrościłam dziewczynkom i kobietom ich włosów, ubrań, butów, biżuterii, makijaży i było to takie dojmujące, czasem wręcz wyżerające od środka uczucie, ale nie wydaje mi się, żeby w tamtym czasie wiązało się to dla mnie jakoś z podnieceniem.

10-12 lat, podstawówka

Szósta klasa, to był w moim życiu okres absolutnego szczytu seksualnego. Wszystko (ale to absolutnie wszystko) było wtedy podniecające. Kawałek nogi, kawałek dekoltu, wytuszowane rzęsy. Wcześniej w kobietach fascynowało mnie głównie to, co one noszą na sobie, teraz zaczęłam zauważać ich ciała. No i te ciała, ubrania, buty (i w ogóle wszystko) ewidentnie mnie podniecały. Podniecało mnie też myślenie o tym, że ja sama jestem kobietą i właśnie tak wyglądam. Pamiętam, że próbowałam wtedy na silę fantazjować o tym, że jestem facetem i uprawiam seks z kobietą, bo... bałam się, że jak coś z tym nie zrobię, to mi już na stałe tak zostanie, ale fantazje o seksie hetero ze mną w męskiej roli kompletnie mnie nie ruszały. Najchętniej fantazjowałam wtedy, że jestem dziewczyną i np. idę tak sobie ulicą.

Jednocześnie zaczęłam też zwracać większą uwagę również na swoje własne ciało, a ono niestety zaczynało się zmieniać. Porastało w różnych miejscach włosami, które początkowo próbowałam wyrywać dopóki nie było ich już tyle, że dałam sobie spokój. Również to co mam między nogami bardziej mi wtedy zaczęło przeszkadzać, bo czułam, że wolałabym mieć tam coś innego. Ciągle przychodziły mi do głowy fantazje w stylu: spotykam wróżkę i ona zamienia mnie, albo budzę się któregoś dnia i jestem już dziewczyną.

A... 12 lat to moje pierwsze zakochania - w dziewczynach. Co dołożyło jeszcze jeden kamyczek do tego całego zamieszania, bo już kompletnie nie wiedziałam, jak to wszystko razem poskładać, kim powinnam w takim razie być, jaką rolę pełnić itp.

15-16 lat, szkoła średnia

Libido nadal utrzymywało mi się na bardzo wysokim poziomie i fantazjowanie o wyglądaniu jak kobieta nadal mnie podniecało, ale najbardziej kręciły mnie znowu fantazje BDSM (tym razem już chyba w pełnym spektrum). W tamtym czasie odkryłam np. "Historię O". Poza tym, jakoś w tym okresie uświadomiłam sobie jak strasznie potrafią mnie kręcić fantazje o seksie z facetami, z czym z resztą na początku usiłowałam walczyć, bo... nie chciałam być gejem:p

Miewałam też wtedy fantazje typu forced feminization, ew. fantazje na zasadzie: miałam wypadek, urwało mi i okazało się, że teraz trzeba mnie przerobić na kobietę. Jak teraz na to patrzę, to z jednej strony takie wizje podniecały mnie, a z drugiej w tego typu fantazjach, moje marzenia ziszczały się w taki sposób, że nie musiałam się do nich oficjalnie przyznawać (nawet przed sobą samą). Teraz taka postawa mnie śmieszy, bo uważam, że jeżeli czegoś chcę, to dążę do tego, żeby to osiągnąć, a nie udaję, że jest inaczej, ale wtedy miałam zdrowo pokręcone w głowie.

Generalnie ze swoją seksualnością sobie nie radziłam, ale libido mi już trochę zaczynało spadać, więc w czasie kiedy moi koledzy zdobywali pierwsze doświadczenia, ja starałam się raczej wypierać ze świadomości tę tematykę.

22-27 lat, studia
Jakoś w tym okresie w Polsce zaczynają pojawiać się wzmianki na temat piercingu i artystycznych tatuaży. Pamiętam, że przez parę lat strasznie mnie to jarało. Normalni ludzie chodzili przeglądać pornusy, ja chodziłam do Empiku pooglądać sobie miesięcznik Tatoo. Ew. lubiłam jeszcze przeglądać kolorowe, babskie magazyny, bo sposób w jaki prezentowano w nich kobiety był (jak dla mnie) bardziej estetyczny i... bardziej erotyczny, niż ten, w jaki prezentowano kobiety w "męskich magazynach". W wieku 27 lat podpięłam się wreszcie do internetu i odkryłam http://www.bme.com , no i to była dla mnie wtedy ostra jazda. Po paru latach niestety opatrzyło się. Część modyfikacji ciała nadal mi się podoba, ale niestety już raczej nie jara.

Poza tym, na swój prywatny użytek generowałam wtedy mnóstwo pokręconych, hardkorowych fantazji w nieprawdopodobnych sceneriach, wspieranych magią, fantastyczną technologią itp. Miało być kolorowo i orginalnie :)

Poza tym, 25-27 lat, to okres, kiedy postanowiłam się wreszcie "wyleczyć" z transowania metodą znalezienia sobie dziewczyny. Znalezienie dziewczyny udało się, "leczenie" nie bardzo.

30+

Libido dalej spada. Odkryłam "japońśką część internetu" z perwersjami przy których moje własne, to często były tylko małe miki, ale pocieszam się, że moje były ładniejsze. Te "japońskie perwersje" miały w sobie pewien urok nowości i trochę ożywiły na jakiś czas moje fantazje, ale libido dalej spada.

Jednocześnie w tym okresie zaczynam mieć w necie kontakty z innymi transami. Czytam o tv, ts, poznaję ludzi w realu, rozmawiam z nimi, poznaję ich doświadczenia i dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie jestem tv, bo nie rozumiem np. dlaczego ci z nich, którzy bez specjalnych zabiegów wyglądają en femme prześlicznie nie chcą natychmiast zmieniać płci. Z rozmów z ts-kami z kolei, dowiaduję się, że niektóre z nich potrafiło "to" podniecać, co wcześniej uznawałam za symptom kompletnie wykluczający transseksualizm. Jednocześnie stwierdzam, że leczenie transu partnerką ewidentnie nie działa, że ja zwyczajnie nie chcę pełnić w związku i w życiu męskiej roli.

na ten moment

Libido oscyluje w dolnych strefach stanów niskich. Z fantazji najbardziej kręci mnie chyba coś w stylu ja-kobieta + facet i ostry bdsm-owy seks. W praktyce żyję z partnerką, chociaż facetem w tym związku ewidentnie nie jestem.

Kwestie swojego transseksualizmu mam od dawna poukładane. Mniej poukładane mam ciągle sprawy finansowe. Znajomi mnie ciągle pytają: Freja, czemu ty ciągle nic nie robisz w sprawie tranzycji? Partnerka mnie ciągle pyta: To kiedy wreszcie kończysz te swoje projekty i zaczynasz kosić gruby szmal? A ja się siebie pytam: czy libido mi już takie niskie zostanie i jak z nim będzie po hormonach? Bo świat pełen smakowitych fetyszy jest nawet całkiem fajny, a bez nich bywa trochę nudno ;)p
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.07, 17:28
[autor]
Dziękuję bardzo się przyda:)napewno sie przyda bo takich jak ja my jest napewno wiecej tylko nie mają może takiej odwagi:)?
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.08, 01:19
[autor]
Freja:
Jak teraz na to patrzę, to z jednej strony takie wizje podniecały mnie, a z drugiej w tego typu fantazjach, moje marzenia ziszczały się w taki sposób, że nie musiałam się do nich oficjalnie przyznawać (nawet przed sobą samą). Teraz taka postawa mnie śmieszy, bo uważam, że jeżeli czegoś chcę, to dążę do tego, żeby to osiągnąć, a nie udaję, że jest inaczej, ale wtedy miałam zdrowo pokręcone w głowie.

To nie trzeba mieć nawet pokręcone żeby takie fantazje mieć - np. wiele kobiet fantazjuje o gwałtach, bo to działa na tej samej zasadzie - brutalny seks, do którego jakby nie muszą się przyznawać.


Freja:
Te "japońskie perwersje"


A jakie to są te "japońskie perwersje"? :P (bo też widziałem kilka i mi się podobało...)


forcedbekamilla:
bo takich jak ja my jest napewno wiecej tylko nie mają może takiej odwagi:)?


Ludzie mają po prostu różne fetysze i dlatego generalnie nie mają odwagi o nich często mówić :P Ja nie mam jakichś takich konkretnych (ja mogę np. bez problemu powiedzieć co lubię oglądać na filmach pornograficznych, co mnie podnieca jak to oglądam, ale sam siebie w tym nie odnajduję). I to mnie chyba dziwi najbardziej :P - że i tak można, lubić coś oglądać bez identyfikowania się...
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.08, 09:54
[autor]
znalezione w sieci :

"A ja znałem autentyczny przypadek wsadzenia chłopaka w suknię. Dawno temu , pod koniec lat siedemdziesiątych, miałem kolegę, który pochodził z bardzo religijnej rodziny. A byli wyznania prawosławnego. I jego rodzice postanowili, że po zrobieniu matury, pójdzie on dozakonu.
Aby przyzwyczajał się do noszenia habitu, na polecenie matki w domu musiał nosić długą, czarną suknię, z długim rękawem, szczelnie zapiętą pod szyją. Ta sukienka była chyba z satyny, z takim połyskiem.
Po szkole nie wolno mu było kontaktować się z kolegami, praktycznie był zamknięty w domu, wychodził tylko do szkoły i codziennie na mszę do cerkwi, tylko nauka i modlitwa.
Często na tą sukienkę musiał zakładać taki falbaniasty fartuch, bo matka uczyła go różnych prac domowych, gotowanie, pranie, prasowanie, a nawet szycie i haftowanie, bo te umiejętności miały mu się przydać w zakonie. Spytałem go kiedyś, jak się czuje w takiej sukni, to odpowiedział, że cudownie i jest szczęśliwy, że będzie mógł nosić do końca życia habit, czyli rodzaj sukni. Pokazał mi zdjęcie mnicha prawosławnego w habicie. Rzeczywiście ten habit miał krój takiej dziewiętnastowiecznej sukni, czarny, długi do samej ziemi, pasowany w talii, a dół szeroki, układany w fałdy no i takie szerokie rękawy. Jeszcze ten mnich miał na głowie okrągłą czapeczkę, do której przyczepiony był długi jedwabny welon.
Bardzo malowniczy strój, podobno nazywa się riasa.
Potem kontakt z tym kolegą urwał się, ale słyszałem, że zaraz po zdaniu matury, rodzice odwieżli go do zakonu, gdzieś w Bieszczady.
A swoją drogą takie suknie z XIX wieku były przepiękne, kwintesencja kobiecości, jak było to już tutaj napisane"
"Przedstawione obrazki „wkładania chłopców w sukienki” (petticoating) to specyficzna forma głównie psychicznego ukarania, polegająca spacyfikowaniu chłopięcej (męskiej) dumy, pychy zadufania a zwłaszcza jednak jako próba ugrzecznienia. Jeszcze w latach 60 była w miarę stosowana w wielu krajach, nawet w Polsce. Matki czasami za karę przebierały właśnie małych chłopców w sukienki (lub im jedynie groziły, że za karę będą nosić sukienkę), jeżeli np. pobrudzili lub podarli spodnie. Budziło to w chłopcach niepohamowany strach, lęk przed tak okrutną karą, a przede wszystkim przed szyderstwem swoich kolegów. Nie było dla nich bardziej hańbiącej kary niż założenie różowej sukienki z kokardkami czy też falbankami. Taka kara, dość popularna w Anglii epoki wiktoriańskiej była właśnie nazywana petticoating (kara spódniczki), o czym już wcześniej pisałem.
Aczkolwiek obecnie nieraz także się jeszcze da słyszeć o jakiejś matce (najczęściej samotnej), która zawiedziona ze ma syna jednak robi wszystko by poprzez pełna stylizacje upodobnić go do dziewczynki
Odnośnie „kary spódniczki”. Faktycznie ona była zdecydowanie najbardziej powszechna w Anglii pod koniec XIX wieku. Tym niemniej przetrwała w różnych formach i powszechności do końca lat 60, a nawet początku lat 70 ubiegłego wieku. Była stosowana nie tylko oczywiście w Anglii, ale także w USA, a także w innych krajach Europy, w tym w Polsce. Na ile była popularna to trudno mi powiedzieć. Myślę, że sporo matek jednak w pojedynczych przypadkach bezwiednie ją stosowała, nie wchodząc w jakieś psychiczne aspekty owej kary czy też ogólnej powszechności jej stosowania. Myślę, że bardziej siedziało to w naturze zdenerwowanych matek, nie zawsze mogących sobie poradzić z rozwydrzonymi bachorkami. Potem ta kara zanikła z oczywistych względów, a mianowicie z umacniania się metod humanitarnych i wszelakich obronnych stowarzyszeń czy też organizacji piętnujących, ich zdaniem poniżające traktowanie dzieci. Z pewnością jednak pojedynczo dalej ktoś tam stosuje dyscyplinę spódniczki. Podkreślić jednak bym chciał, że kara ta nie była stosowana nawet w sytuacji jej powszechności, w oficjalnych, publicznych instytucjach jak np. w szkołach. Z tym, że akurat miała znaczne powiązania z formami dyscypliny i nauką. Zatem częstymi inicjatorkami owej kary były nauczycielki, czy też wychowawczynie prywatne a mianowicie guwernantki. I co najdziwniejsze – szczególne nasilenie stosowania owej kary miało w sferach wyższych = stad też nawiązanie w przedstawionych rysunkach do sukni wytwornych, eleganckich, wieczorowych a nawet ślubnych.
Zauważyć także należy, że w dawniejszych czasach znaczny wpływ na stosowanie owej kary miała także sytuacja społeczno-ekonomiczna. Z pewnością niejedna rodzina borykała się z trudnościami związanymi z zapewnieniem wszystkim dzieciakom stosownych ubrań. Często młodsi nosili ubrania po starszych, a bardzo mali chłopcy byli ubierani w sukienki po starszych siostrach. To było dość powszechną normą."
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.08, 17:30
[autor]
dzis na mszy kobiety były tak kobieco wyzywająco ubrane że nikt mi nie powie że jednak te damskie ciuchy nie są po to by zapraszać do seksu:)
wcale sie nie dziwie ze kiedys ksieza w czasie mszy byli odwróceni do wiernych tyłem bo Ich kobiety nie kusiły:)
zmian: 2, ostatnia: forcedbekamilla - 2015.03.08, 18:12
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.08, 20:31
[autor]
forcedbekamilla pisze:
dzis na mszy kobiety były tak kobieco wyzywająco ubrane że nikt mi nie powie że jednak te damskie ciuchy nie są po to by zapraszać do seksu:)
wcale sie nie dziwie ze kiedys ksieza w czasie mszy byli odwróceni do wiernych tyłem bo Ich kobiety nie kusiły:)
Ty do kościoła chodzisz żeby patrzeć, w co się kobiety ubierają? A to perwersja.
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.08, 22:53
[autor]
forcedbekamilla pisze:
dzis na mszy kobiety były tak kobieco wyzywająco ubrane że nikt mi nie powie że jednak te damskie ciuchy nie są po to by zapraszać do seksu:)
wcale sie nie dziwie ze kiedys ksieza w czasie mszy byli odwróceni do wiernych tyłem bo Ich kobiety nie kusiły:)
Ale jaki problem? tez stań do wiernych tyłem i powiedź, że chcesz odnowić starą tradycję, pewnie biskup przystanie na to jak mu opowiesz że nie możesz w takich warunkach mszy odprawiać , bo potem na forum musisz się rozładować ;-)
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.09, 10:59
[autor]
No nawet w kosciele wzrok wedruje po kobieco ubranych kobietach :). Ja mysle sobie ze jest blad logiczny w mysleniu transwestytow fetyszystycznych polegajacy na tym ze chlopak sobie jakby mysli ze jego meska glowa zostala dodana do kobiecego ciala a przeciez jakby sie bylo biologiczna nietransowa kobieta to chodzenie w kieckach nie jest straszne:) .po drugie wrazliwosci transwestytow dowodzi to np ze bardzo to przezywaja jak mama mowi takiemu mlodemu transwestycie zanim zostal transwestyta ze go jako dziewczyne ubierze
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.09, 22:15
[autor]
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.10, 00:10
[autor]
bez przesady
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.10, 01:03
[autor]
forcedbekamilla pisze:
po drugie wrazliwosci transwestytow dowodzi to np ze bardzo to przezywaja jak mama mowi takiemu mlodemu transwestycie zanim zostal transwestyta ze go jako dziewczyne ubierze
Ja myślę, że młodych transvestytów wcale mama nie musi do tego namawiać ;-) Aczkolwiek nie wykluczam, że dzięki takim namową jakiś transvestyta mógł się przekonać do tej zabawy ;-)
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.10, 10:16
[autor]
gabi pisze:
dzięki takim namową

;O
Re: fetyszyzm a transseksualizm 2015.03.10, 10:59
[autor]
W nawiazaniu do spowiedzi Freji ja tez tak w wieku moze 12 lat zauwazylem ze dziewczyny sa inaczej ubrane niz chlopcy tzn wtedy sadzilem ze dziewczyny sa ubrane jakos tak dziwnie smiesznie, zaczalem jakby gleboko analizowac czemu dziewczyny sa inaczej ubrane niz chlopcy,zaczalem myslec ze jakbym byl dziewczyna to bym musial tez chodzic ubrany jak one ,troche pozniej cos mnie zaczelo kusic zeby jak bede sam w domu ubrac sie jak dziewczyna zeby zobaczyc jak to jest
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj