Taki tam sobie kryzys

  liczba postów: 12
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 16:56
[autor]
Witam,  na forum pojawiłam się 1,5 roku temu kiedy to mój mąż wyznał mi swoją wielką tajemnicę. I mimo moich niepewności wszystko poszło super. Nadal jestesmy zgranym małżeństwem, które świetnie się bawi w swoim towarzystwie. Ale od jakiegoś czasu coś co wypierałam z moich myśli w końcu wylazło na wierzch i nie daje mi spokoju. Trochę głupio mi o tym pisać ale co tam. Odkąd wiem mój mąz mnie nie podnieca. mam wrażenie, że mogłabym się z nim nie kochac miesiącami i tez byłoby ok. Początkowo była to świetna zabawa i było gorąco. A teraz od prawie roku coś umarło. Mąz rzadko przebiera się gdy się kochamy, bo ktoś pewnie o to zapyta. Wiem, że to dziwne bo przecież nic się nie zmieniło, to jest ciągle ten sam facet, to samo ciało, a mimo to jakoś dziwnie i inaczej. Coś mi się w głowie poprzestawiało. Nagle mi się samca zachciało, heheheee :)

Jeszcze o tym nie rozmawialismy a wiem, że powinniśmy i pewnie niedługo  otym pogadamy. 

Czy ktoś przechodził coś podobnego? 
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 17:52
[autor]
Hej Sabino,

To o czym piszesz wydaje mi się nie tylko znajome, ale chyba całkowicie naturalne i biologiczne.
Nie oszukujmy się nie jesteśmy tylko SOBĄ, jesteśmy pewnymi reprezentacjami, za którymi stoją pewne wartości.
Mimo naszych idealistycznych wierzeń, że "prawdziwa miłość" przetrwa wszystko, to niestety albo i stety o tą miłość się wciąż walczy. Jednym ze sposobów walki o drugą osobę jest chęć podobania się drugiej osobie, czyli chcąć nie chcąc popadanie w pewne "schematy płci".
Twierdzę tak na podstawie własnego doświadczenia.
Kiedy powiedziałam swojej dziewczynie o sobie to "coś się skończyło". Jest miłość, ale chyba brak głębszego pożądania, takiego podniecania się sobą w tym wymiarze symblicznym (rźnie mnie samiec alfa etc.). Mojej dziewczynie znacznie bardziej fizycznie podobam się obecnie, ale jest coś czego jej brakuje - specyficznego sposobu bycia, podejścia, czy też może pewnej tajemnicy i dreszczyku, tango...
Tak więc twoja reakcja dla mnie jest absolutnie zrozumiała, niezależnie czy twój partner jest tv, tg, czy ts.

Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 18:26
[autor]
Dziękuję za odpowiedź. Pisałam swojego posta pod wpływem emocji i wyszedł bardzo nieskładniowy. Dobrze, że to nie tylko ja mam taki problem, no właśnie samiec alfa.... Ale przeciez nic nie jest tylko białe albo tylko czarne. 

ciekawe czy to kiedyś minie i znów poczuję to mrowienie....
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 18:38
[autor]
sabinka1890 pisze:
Dziękuję za odpowiedź. Pisałam swojego posta pod wpływem emocji i wyszedł bardzo nieskładniowy. Dobrze, że to nie tylko ja mam taki problem, no właśnie samiec alfa.... Ale przeciez nic nie jest tylko białe albo tylko czarne. 

ciekawe czy to kiedyś minie i znów poczuję to mrowienie...
Zwykle mam mrowienie, gdy ona leży na mojej ręce i trace w niej czucie - więc sądzę, ze masz jeszcze szansę to poczuć.
Nic nie jest ani białe, ani czarne... ale czasami fajnie jak pewne rzeczy spowija mrok ;)


Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 18:44
[autor]
sabinka1890 pisze:
ciekawe czy to kiedyś minie i znów poczuję to mrowienie....
A to się skończyło nagle, w momencie, kiedy dowiedziałaś się, że twój partner jest trans, czy po iluśtam miesiącach od tego momentu?

Mrowienie bardzo dobrze nakręca namiętność. To co się czuje obok osoby, z którą łączą nas intensywne emocje jest nie do podrobienia za pomocą samego pożądania. A silnie emocje niestety przechodzą z czasem w każdym związku.

W przypadku związków trans dochodzi jeszcze taki aspekt, że pewne rzeczy, które w przypadku  klasycznych par niejako "robią się same", tutaj po prostu już tak łatwo nie trybią i trzeba się trochę nakombinować, żeby jednak działało. Przypomina to trochę jedzenie nożem albo krojenie widelcem. Da się, ale wymaga więcej wysiłku i trzeba mieć jakiś powód, żeby tak robić, bo można np. kochać swój nożo-widelec dojrzałym uczuciem, cenić za osobowość, dzielić z nim wspólne pasje itp :)
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 18:58
[autor]
halo Freja
Dzięki za odpowiedź. To o czym mówię jakoś tak strasznie trudno wytłumaczyć. Bo my jesteśmy bardzo udanym, zgodnym małżeństwem, które doskonale czuje się w swoim towarzystwie. Szczerze, nie widzimy świata poza sobą, możemy przegadać całe noce, mamy wspólne zainteresowania i można by tak wymieniać w nieskończoność. Nie zamieniłabym mojego męża na innego za żadne skarby, tylko ten cholerny seks :) 
Po tym jak się dowidziałam to wręcz wrzało bo było to totalnie inne. A teraz jakoś tak wszystko opadło. Ale może jest właśnie tak jak mówisz, w pewnym momencie emocje w każdym związku się zmieniają. Nic to, pogadać szczerze trzeba i tyle. 
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 19:11
[autor]
A może brakuje Ci czegoś świeżego?

Jak ze swoją zaczełam się bawić w BDSM to przez rok było SUPER, po prostu czyste emocje...
Nie mniej po czasie to się wypaliło, teraz obydwie patrzymy na BDSM i się z tego śmiejemy, bo wydaje się nam to takie dziecinne ;D
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 19:39
[autor]
wronowata pisze:
Zwykle mam mrowienie, gdy ona leży na mojej ręce i trace w niej czucie - więc sądzę, ze masz jeszcze szansę to poczuć.
Nic nie jest ani białe, ani czarne... ale czasami fajnie jak pewne rzeczy spowija mrok ;)


Hmmm, znam to szczególne mrowienie. Tez wierze, że jest jeszcze dla mnie szansa :)))

Mrok, musi być, całość obdarta z tajemniczości staje się totalnie blada i oklepana.
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 19:40
[autor]
Nie wiem, może coś świeżego by się przydało. Ale najpierw musimy porozmawiać :)
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.03.28, 20:39
[autor]
sabinka1890 pisze:
Po tym jak się dowidziałam to wręcz wrzało bo było to totalnie inne. A teraz jakoś tak wszystko opadło. Ale może jest właśnie tak jak mówisz, w pewnym momencie emocje w każdym związku się zmieniają. Nic to, pogadać szczerze trzeba i tyle. 
Skoro po ujawnieniu transu przez partnera nie było gorzej, a nawet przez jakiś czas lepiej, to bym stawiała raczej na efekt przyzwyczajenia. Emocje z czasem niestety opadają i jeśli związek był zbudowany tylko na emocjach, to najczęściej też i on się rozpada. Ale jeśli ludzi naprawdę coś łączy, to właśnie wtedy mogą zacząć budować coś naprawdę trwałego.

A co do smaczków: cóż, trza próbować, eksperymentować, zawsze szukać czegoś nowego, być otwartym (tak w życiu jak w seksie). Zajrzyj może, w ramach inspiracji, na:  http://seksualnosc-kobiet.pl

I wykazywać się przy tym pewnym realizmem, bo cóż... w najbardziej kolorowe gry grałam 20 la temu na Amidze 500
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.04.01, 14:02
[autor]
I jak zawsze szczera rozmowa czyni cuda. 

Freja, muszę przyznać Ci 100% racji przyzwyczajenie nas dopadło i tyle :) 

Wątek zakończony dziękuje wszystkim za wsparcie!
Re: Taki tam sobie kryzys 2013.04.01, 14:03
[autor]
I wykazywać się przy tym pewnym realizmem, bo cóż... w najbardziej kolorowe gry grałam 20 la temu na Amidze 500

BTW, Freja, uwielbiam Twoje komentarze :))))
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj