Szczęście - jak to zdefiniować ?

  liczba postów: 195
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.26, 21:02
[autor]

Witajcie ponownie,

Jestem rodzicem dziecka TS i cały czas nie rozumiem ale akceptuje jego wybór. Zależy mi na jego szczęściu – to chyba oczywiste (dla rodziców!). Mamy tutaj sytuację M/K. Będziemy „ją” wspierać w całym procesie. (kurde drogie to się okazuje niż na początku myśleliśmy L mam tu an myśli FFS, które wydaje się być ciekawą opcją do rozważenia). Ale po co ta zmiana – jak mówi aby być szczęśliwym – ale szczęście to bardzo trudne do zdefiniowania zjawisko - co znaczy być szczęśliwym? Obecnie całym moim życiem i szczęściem jest rodzina (żona + dzieci). I jak sobie myślę, że moje dziecko (19 l.) definiuje je jako „bycie kobietą”, to zadaje sobie pytanie czy nie znając życia, tylko szkoła, Internet i komputer, można tak twierdzić. Cały czas nie możemy z żoną zrozumieć jak można poświęcić możliwość bycia ojcem, posiadania rodziny, dzieci – co w moim przypadku daje mi właśnie szczęście i sens życia - na poczet bycia „prawie” kobietą - może dać szczęście? Ja rozumiem, że w wieki 19-25 lat może tak - ale co potem ??? W wieku 30, 40? Czy nie tęskni się za założeniem rodziny, posiadania dzieci? Po co żyć? Po to aby „tylko” ubierać się i zachowywać jako kobieta ? O co tu chodzi? Czy budząc się rano w wieku 40 lat jako samotna, bezdzietna, mieszkająca z rodzicami kobieta można być szczęśliwą?

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.26, 22:54
[autor]
>Czy budząc się rano w wieku 40 lat jako samotna, bezdzietna, mieszkająca z rodzicami kobieta można być szczęśliwą?

Trochę więcej optymizmu!
Przecież można być szczęśliwym nie posiadając dzieci, co nie?
Adopcja to też jest rozwiązanie, poza tym to chyba znalezienie drugiej połówki nie jest niemożliwe.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.26, 23:26
[autor]
Każdy definiuje szczęście na obecny moment. Twojemu dziecku, jak mówi, obecnie da tranzycja.

Czy będzie szczęśliwa później? Grom go wie. Spytaj czy kiedyś planuje założyć rodzinę, może nie, może tak i już ma to przemyślane.

Grunt by obudzić się w wieku tych 40 lat i wiedzieć, że było się szczerym wobec siebie i robi się wszystko by spełniać swoje plany i cele.

Poza tym 40stka to młody wiek ;), wiele osób dopiero po 50tce, 60tce odmienia drastycznie życie czego nie planowały X-lat temu.

Wiadomo, że chce się by dzieci nie popełniały drastycznych błędów, ale to życie ... tak się uczymy i dojrzewamy.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 01:40
[autor]
tomek_wwa pisze:

Ale po co ta zmiana – jak mówi aby być szczęśliwym – ale szczęście to bardzo trudne do zdefiniowania zjawisko - co znaczy być szczęśliwym?
Żyć w zgodzie z samym sobą. Robić to, co się lubi, realizować swoje (a nie cudze) marzenia i plany.

I jak sobie myślę, że moje dziecko (19 l.) definiuje je jako „bycie kobietą”
To źle myślisz. Bycie kobietą/mężczyzną nie zapewnia nikomu szczęścia.
Życie w zgodzie z odczuwaną przez siebie płcią chroni jedynie przed chronicznym nieszczęściem odczuwanym w sytuacji, kiedy taki warunek nie jest spełniony.


to zadaje sobie pytanie czy nie znając życia, tylko szkoła, Internet i komputer, można tak twierdzić
Czy to ma być grzeczniejsza wersja wica pt: "Jesteś zbyt smarkaty, żeby podejmować takie decyzje"?

Cały czas nie możemy z żoną zrozumieć jak można poświęcić możliwość bycia ojcem, posiadania rodziny, dzieci – co w moim przypadku daje mi właśnie szczęście i sens życia
Słowo kluczowe w: twoim przypadku. Twoje dziecko nie jest tobą, nie musi czuć i myśleć tak jak ty.
Zaś co do meritum: w idealnym świecie moglibyśmy chcieć wszystkiego i dostawać wszystko, co zachcemy. W prawdziwym świecie, dążenie do szczęścia jest sztuką osiągania realnych celów z możliwej do osiągnięcia puli, co wiąże się z koniecznością wyborów. Np. jem na co mam ochotę albo jestem szczupły.


na poczet bycia „prawie” kobietą
J.w. Czy gdyby np. przydarzył ci się wypadek, w wyniku którego zostałbyś sparaliżowany od pasa w dół, a potem dowiedziałbyś się, że istnieje terapia, która pozwoli ci odzyskać 60% władzy w nogach, to czy wtedy:
a) marudziłbyś, że na co komu taka terapia, która pozwoli ci "prawie" odzyskać sprawność,
b) skupiłbyś się na tym, by osiągnąć tyle sprawności ile tylko osiągnąć jesteś w stanie?

Ja rozumiem, że w wieki 19-25 lat może tak - ale co potem ??? W wieku 30, 40? Czy nie tęskni się za założeniem rodziny, posiadania dzieci? Po co żyć?
Przywołujesz tu przykład swojego odczuwania, więc opowiem, jak to było u mnie. Gdzieś między 22-28 miałam ostre parcie na dziecko. I gdzieś po 30 mi to kompletnie przeszło. W tej chwili nie mam, nie chciałabym mieć i nie mam też poczucia, żeby mi czegokolwiek brakowało.


Czy budząc się rano w wieku 40 lat jako samotna, bezdzietna, mieszkająca z rodzicami kobieta można być szczęśliwą?
Ok, bezdzietna rozumiem.
Ale skąd wziąłeś dwa pozostałe założenia: samotna, mieszkająca z rodzicami?
Dlaczego zakładasz, że w wieku 40 lat, twoje dziecko nadal będzie dzieckiem?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 05:22
[autor]
Tomku, podoba mi się, że zadajesz sobie takie pytania, zaczynasz myśleć... o tym, o czym Twoje dziecko prawdopodobnie myśli od lat. Jeśli Cię to boli, pomyśl, że je bolało to od dawna...

Co do samych pytań, Freja dpowiedziała chyba najlepiej:
"Życie w zgodzie z odczuwaną przez siebie płcią chroni jedynie przed chronicznym nieszczęściem odczuwanym w sytuacji, kiedy taki warunek nie jest spełniony."
- świetnie ujęte.

Ja natomiast też dużo w przeszłości myślałem i chciałbym Ci to również jakoś z moich własnych wniosków przedstawić... Ale może po kolei:

tomek_wwa:
nie rozumiem ale akceptuje jego wybór


To nie wybór. Chociaż właściwie... może to i wybór - jak między przyjęciem przeszczepu gdy się go potrzebuje a odmówieniem... To wybór jak pomiędzy spróbowaniem terapii pozwalającej odzyskać 60% władzy w nogach, a odrzuceniem jej. To wybór jak pomiędzy trwaniem w chronicznym stanie nieszczęśliwości, a próbą sięgnięcia po szczęście, czymkolwiek by ono nie było. To taki wybór.


tomek_wwa:
jak mówi aby być szczęśliwym


Gdyby powiedziała, że "aby nie być nieszczęśliwym" to może lepiej byś to zrozumiał?

Wiesz, przejrzałem trochę mój pamiętnik, wybrałem kilka wpisów, które mógłbyś przeczytać żeby być może trochę lepiej zrozumieć...
http://wendigo.blog.pl/2004/02/28/post-4/
http://wendigo.blog.pl/2004/06/15/jak-to-byc-transem/
http://wendigo.blog.pl/2005/12/01/kolejna-notka-ale-musze-czasem-musze/
http://wendigo.blog.pl/2007/12/04/dwumilionowy-juz-podobno-serwis-i-ogolnie-sporo-o-ts-bo-tak-mnie-jakos-naszlo/ (od zdania: "Nie można być szczęśliwym będąc nieleczącym się transseksualistą.")
- żaden z tych wpisów nie odpowiada na pytanie co to znaczy być szczęśliwym. Ale myślę, że całkiem nieźle odpowiadają na to, co to znaczy być nieszczęśliwym. I to powinno Ci wystarczyć - żeby chcieć ukrócić ten stan u swojego dziecka...


tomek_wwa:
Obecnie całym moim życiem i szczęściem jest rodzina (żona + dzieci).


Bo "masz siebie", jesteś mężczyzną, masz męskie ciało i taką identyfikację, dlatego możesz w ogóle myśleć o żone i dziecku. Naprawdę nieposiadanie dzieci to mały pikuś w porównaniu z "nieposiadaniem siebie" (i to mówię ja, czyli ktoś kto w sumie bardzo chce mieć kiedyś dzieci też :) także mam porównanie).


tomek_wwa:
Cały czas nie możemy z żoną zrozumieć jak można poświęcić możliwość bycia ojcem, posiadania rodziny, dzieci – co w moim przypadku daje mi właśnie szczęście i sens życia - na poczet bycia „prawie” kobietą - może dać szczęście?


Jak już wyżej napisałem - to nie jest wybór. Transseksualistka m/k nie jest mężczyzną, nigdy nie byłaby tak naprawdę ojcem... A co do "poświęcenia" płodności... to ostatni zalinkowany przeze mnie wpis chyba odpowiada na to pytanie (odpowiedzi pod wytluszczonymi pytaniami). Z resztą... Ty myślisz o tym co zrobić aby Twoje dziecko było szczęśliwe, a ono pewnie myśli o tym co zrobić by choć nie być nie szczęśliwym... - taka jest różnica, to jest sedno sprawy. Gdybyś mnie dzisiaj zapytał czy jestem szczęśliwy po korekcie, odpowiedziałbym: nie do końca. Nie, bo mam jeszcze sporo do przerobienia (ale im dłużej żyłbym nie dokonując korekty, tym byłoby tego paskudztwa więcej!), gdybym jednak miał porównać stan sprzed korekty a dzisiejszy... to jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, w ogóle bez porównania ;)

A już tak całkiem na koniec: m/k może zamrozić nasienie (przed rozpoczęciem terapii hormonalnej) i może w przyszłości zostać biologicznym rodzicem (zwłaszcza jeśli okaże się, że jest homoseksualna - mogą mieć z partnerką biologiczne dziecko ich obu). A nawet jeśli nie, zawsze pozostaje adopcja, dzieci partnerki/partnera itp. Naprawdę nie trzeba z góry zakładać, że zawsze będzie samotna i nigdy nie będzie miała dzieci :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 09:39
[autor]
tomek_wwa pisze:
na poczet bycia „prawie” kobietą - może dać szczęście?
"Prawie kobietą"? Tak określasz swoją córkę? Czyli nawet jeśli rzejdzie taką tranzycję to dla Ciebie będzie tylko i aż prawie kobietą, czyli taką pseudo kobietą, taką imitacją kobiety... Mam nadzieję że ona tego nigdy nie usłyszy jak ty o niej myślisz. Bo mnie byłoby przykro usłyszeć że jestem tylko taką prawie lub sztuczną kobietą.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 10:01
[autor]
tomek_wwa pisze:
W wieku 30, 40? Czy nie tęskni się za założeniem rodziny, posiadania dzieci? Po co żyć? Po to aby „tylko” ubierać się i zachowywać jako kobieta ? O co tu chodzi? Czy budząc się rano w wieku 40 lat jako samotna, bezdzietna, mieszkająca z rodzicami kobieta można być szczęśliwą?
I już zakładasz że będzie, samotna, bezdzietna i nadal z Tobą mieszkała. :/
Nie każdy do szczęścia potrzebuje dzieci.
Nie musi być samotna, może być sama ale może być singielką i może nie lubić stałych związków i tak samo może być szczęśliwa żyjąc w taki sposób.
Może jednak poznać chłopaka, tak samo może jak każda inna dziewczyna, zakochać się, ożenić a dziecko może adoptować.

Słuchaj, a powiedziałbyś to samo do kobiety która nie może mieć dzieci? Powiedziałbyś Jej tak -Hej to ty kiedyś rano się obudzisz w wieku 40 lat jako samotna, bezdzietna itd?
Wiesz co zastanów się, bo tylko swoimi wypowiedziami ranisz ludzi, obyś nigdy swojego dziecka nie zranił.
Twoja córka nie będzie się różniła praktycznie niczym od kobiet które są bezpłodne.
To tak jakbyś od razu swoją córką oraz bezpłodne kobiety uznał za kobiety drugiej kategorii, te gorsze albo tak jak ty to napisałeś o swojej córce "prawie kobieta".
Zastanów się i nie krzywdź więcej takimi słowami i określeniami.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 10:12
[autor]
wendigo pisze:
tomek_wwa:
Obecnie całym moim życiem i szczęściem jest rodzina (żona + dzieci).


Bo "masz siebie", jesteś mężczyzną, masz męskie ciało i taką identyfikację, dlatego możesz w ogóle myśleć o żone i dziecku. Naprawdę nieposiadanie dzieci to mały pikuś w porównaniu z "nieposiadaniem siebie" (i to mówię ja, czyli ktoś kto w sumie bardzo chce mieć kiedyś dzieci też :) także mam porównanie).

Bardzo dobrze to napisałeś Wendi.
Dla mnie jako dla m/ki przed leczeniem to właśnie to "posiadanie siebie" jest teraz najważniejsze.
Mam teraz taką specyficzną znajomość gdzie ktoś chciałby czegoś więcej może jakiś uczuć z mojej strony ale nie rozumie tego że ja najpierw chcę się sama zmienić.
Zmiana samej siebie czyli w tym przypadku wykonanie operacji jest dla mnie czymś dzięki czemu poczuję się komfortowo i szczęśliwie sama ze sobą i dopiero wtedy posiadając samą siebie mogę szukać miłości i ją dawać.
Najpierw samemu trzeba być szczęśliwym i trzeba żyć w zgodzie ze sobą i dopiero wtedy można zaczynać jakieś związki oparte na uczuciach.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 11:35
[autor]
W pewnej sprawie autor wątku ma rację: niekiedy osoby ts, zwłaszcza bardzo młode, nie mają planów życiowych poza przemianą. Rozwiązywanie wszelkich problemów z nią związanych skupia całą ich uwagę, a kiedy już ukończą cały proces, okazuje się, że nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Niektórzy twierdzą wręcz, że właśnie stąd bierze się większość przypadków osób, które zaczynają żałować korekty płci i myślą "może ja jednak wcale nie byłem/-am ts?...".
Ale w sytuacji, kiedy dziewczyna ma wsparcie rodziców, ma dużo większe szanse tego uniknąć. Rodzice powinni dbać o jej rozwój, zachęcać ją do nauki i do zastanowienia się, jak ma wyglądać jej życie po korekcie płci.

Za to co do dzieci itd. Nie mieszkam z rodzicami - ojciec nie żyje, co do mamy, po prostu nigdy nie chciałam całe życie z nią mieszkać, mam sporą potrzebę bycia w samotności. Natomiast co do dzieci: ani razu w życiu nie czułam pragnienia posiadania dzieci, wręcz przeciwnie, ciąża i poród zawsze były dla mnie czymś niewyobrażalnie odstręczającym. Ponadto jestem radykalna, bo tak samo ostro odrzucam możliwość wyjścia za mąż albo wejścia w jakąkolwiek relację seksualną. I nie jestem osobą nieszczęśliwą.
Szczerze mówiąc nigdy nie umiałam powiedzieć, że chciałabym być szczęśliwa, w jakimś sensie mogłabym powiedzieć w ślad za mottem Habsburgów: świat to za mało. Szczęście mało mnie interesuje, ja chcę intensywności odczuwania, a nie samego szczęścia. Wolę cierpieć, niż odczuwać łagodnie i spokojnie.
Ale tak czy inaczej szczęście to nie tylko rodzina - dla niektórych rzekomo jedyny możliwy wzorzec życia rodzinno-seksualnego byłby skrajnie unieszczęśliwiający. Aż mnie zadziwia, kiedy heteronormatywność prowadzi do nieświadomych założeń, że szczęście to WYŁĄCZNIE rodzina, a takie rzeczy, jak pielęgnowanie swoich zainteresowań, pozostają niezauważalne...
PS. Jak dobrze pójdzie, jadę w najbliższych dniach na miniwyjazd w celu czegoś, co przy mojej kondycji jest mocno nieprzyjemne fizycznie, a jednak bardzo uszczęśliwiające psychicznie: zwiedzenia kilku skoczni. Taki sobie przykładzik tego, co może dla kogoś oznaczać szczęście...
zmian: 1, ostatnia: emu - 2014.12.27, 11:35
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 13:35
[autor]
Tomku - jeśli Twoje dziecko jest transseksualne to Ci powiem, nie tylko ze swojego 40-letniego życiowego doświadczenia - NIE ma takiego zdarzenia, które by na długo pozwoliło zapomnieć o TYM, że tkwisz w "złej" płci i jej społecznej roli. Tomku - NIC - studia, dobra praca, jakiekolwiek hobby, rodzina, własna założona "w złej roli" rodzina, własne dzieci itp. Możesz w każdej z tych dziedzin osiągnąć mistrzostwo i dalej czuć, że nie masz NIC. Żyjąc w złej roli nic od świata nei dostajesz bo świat widzi MASKĘ, mówi do maski, chwali maskę, krzyczy na maskę....natomiast ty dajesz światu siebie, zza tej maski, dajesz serce, dajesz duszę a nie dostajesz z powrotem prawie niczego. Nie dostajesz akceptacji, dostajesz powątpiewanie bliskich. Zawsze daję jako przykład tak trudne chwile dla osób tkwiących w złej roli - święta czy urodziny. Wyobraź sobie - czujesz się kobietą, masz jakieś swoje imię np Ewa, ale oficjalnie funkcjonujesz jako Bartek. Święta , na ogół miły czas, uroczysta kolacja i prezenty i ...słyszysz albo czytasz na paczkach "dla Bartusia", "dla Bartka", "dla Barteczka" - rozpakowujesz a tam oczywiście nic z tego co byś chciała jako kobieta dostać. Życzenia? - a proszę bardzo - dostaniesz tonę życzeń zaczynających się od wymienienia imienia twojej męskiej atrapy i życzenia tej atrapie zdrowia i wszystkiego czego sobie atrapa zapragnie. A pod atrapą Twoje serce drży, dusza płacze - DLACZEGO - nikt nie życzy niczego DLA MNIE?!!!

Zapewniam Cię - bezpłodność to jest minimalny kłopot w całym syfie bycia transseksualiską bez robienia zmian. A nawet więcej - jak nie daj Boże Twoja córka zrobi dziecko jakiejś dziewczynie, utworzy z nią formalna rodzinę to jest ogromna szansa, że za kilka lat po rodzinie zostanie Twojemu dziecku tylko ŻAL i alimenty, rozdarte serce i poczucie zgnojenia. A jeśli pomożecie jej przejść przez ten kołowrót zmian i wejdzie w życie w swojej dobrej roli to oczywiście, że nic oprócz tego , że będzie kobietą się na lepsze nie zmieni, ALE będzie sobą - to jest coś czego osoby cispłciowe nie rozumieją a co nam jest trudno wytłumaczyć, bo jest to nieporównywalne do czegokolwiek innego. Dziewczyny, które zmieniły swoje funkcjonowanie przed 30-tką w większości znajdują partnerów lub partnerki (czasem z dziećmi) i tworzą całkiem normalne rodziny.
Pomóżcie się Jej zdiagnozować i akceptujcie taką jaka jest.

A co do tego, że młodzi ludzie po zmianie nagle zauważają, że są inne problemy? - a to chyba z jednej strony normalne, że ból transseksualizmu zagłusza wszystkie inne "bóle" a po drugie - a ileż cispłciowych osób kończy liceum lub studia i nie wie co ze sobą zrobić?

I dobrze, że Cię "to" męczy. Pocieszę Cię, że Twoje dziecko myśli o tym w każdej godzinie swego życia. Trwanie w złej płci jest strasznie destrukcyjne dla zdrowia psychicznego osoby transpłciowej, jej funkcjonowania społecznego oraz jest też przykre dla bliskich
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 13:54
[autor]
tomek_wwa pisze:

Witajcie ponownie,

Jestem rodzicem dziecka TS i cały czas nie rozumiem ale akceptuje jego wybór. Zależy mi na jego szczęściu – to chyba oczywiste (dla rodziców!). Mamy tutaj sytuację M/K. Będziemy „ją” wspierać w całym procesie. (kurde drogie to się okazuje niż na początku myśleliśmy L mam tu an myśli FFS, które wydaje się być ciekawą opcją do rozważenia). Ale po co ta zmiana – jak mówi aby być szczęśliwym – ale szczęście to bardzo trudne do zdefiniowania zjawisko - co znaczy być szczęśliwym? Obecnie całym moim życiem i szczęściem jest rodzina (żona + dzieci). I jak sobie myślę, że moje dziecko (19 l.) definiuje je jako „bycie kobietą”, to zadaje sobie pytanie czy nie znając życia, tylko szkoła, Internet i komputer, można tak twierdzić. Cały czas nie możemy z żoną zrozumieć jak można poświęcić możliwość bycia ojcem, posiadania rodziny, dzieci – co w moim przypadku daje mi właśnie szczęście i sens życia - na poczet bycia „prawie” kobietą - może dać szczęście? Ja rozumiem, że w wieki 19-25 lat może tak - ale co potem ??? W wieku 30, 40? Czy nie tęskni się za założeniem rodziny, posiadania dzieci? Po co żyć? Po to aby „tylko” ubierać się i zachowywać jako kobieta ? O co tu chodzi? Czy budząc się rano w wieku 40 lat jako samotna, bezdzietna, mieszkająca z rodzicami kobieta można być szczęśliwą?

Mówisz, że trudno zdefiniować szczęście, a mimo wszystko trochę narzucasz swoją interpretację innym. Mówisz, że akceptujesz wybór dziecka ale chyba jednak nie do końca.

Nie chodzi o szczęście przez "bycie kobietą", a odnalezienie swojego miejsca w życiu. Nie dla wszystkich tym miejscem jest rola ojca rodziny.

A jeśli jedyny możliwy sens życia jaki sobie wyobrażasz to dzieci, to problem bardziej twój niż twojego dziecka. Cała reszta twojego postu to jakieś dziwne wyobrażenia. Dlaczego brak dzieci ma oznaczać samotność i mieszkanie z rodzicami? :D
Mało to młodych rodziców mieszka z dziadkami, a bezdzietnych na własnym?
zmian: 3, ostatnia: ktynka - 2014.12.27, 13:58
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 14:23
[autor]

Witam,

Na początek chciałem przyznać, że "40 letnia bezpłodna kobieta" to był zły pomysł na analogię i przepraszam! Nie o to mi chodziło.

Macie racje, że nikt nie wie co go czeka i na jakie "szczęście" trafi. Z tym, że każdy rodzić mając pewien bagaż doświadczeń (przynajmniej tak mu się wydaje) wie, co będzie dobre dla jego dzieci. I teraz - jeżeli z jednej strony mamy nastolatka, który znaczną część życia spędza grając na komputerze (z kolegami) online i to jest tak na prawdę to całe jego zaagnażowanie w życie (nie licząc szkoły), nigdy nie wykazując żadnych sygnałów, które dały by nam coś do myślenia o TS (sporo czytaliśmy na ten temat) to powstaje się pytanie - co da ta zmiana? ... Pisząc to sam sobie odpowiadam na pytania, króre się tutaj nasuwają - potrzeba wsparcia specjalistów. Jesteśmy jeszcze przed pierwszym spotkaniem z seksuologiem i psychologiem. Mam w głowie 1000 pytań i też nie chcę tutaj ich zadawać bo są trudne i wiem, że ciężko na nie odpowiadać.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 14:28
[autor]
wendigo pisze:
nieposiadanie dzieci to mały pikuś w porównaniu z "nieposiadaniem siebie"
Dobre!
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 14:46
[autor]
Wiesz Tomku ja wybrałam właśnie takie życie jakiego Ty chciałbyś dla swojego dziecka. Mam rodzinę, żonę, dom pod miastem, dobrą pracę, wszyscy są w miarę zdrowi, w zasdzie czego chcieć więcej. Ale szczęśliwa nie jestem, bo nie jestem sobą, cały czas muszę udawać kogoś innego. W tej chwili mam do wyboru albo rozpocząć leczenie i odzyskać siebie, albo odchować dziecko i odebrać sobie życie, bo takie życie jakie teraz mam jest dla mnie po prostu męką.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 14:52
[autor]
tomek_wwa pisze:
Z tym, że każdy rodzić mając pewien bagaż doświadczeń (przynajmniej tak mu się wydaje) wie, co będzie dobre dla jego dzieci.
Wie albo nie wie. Gdyby to faktycznie działało tak, że rodzice zawsze wiedzą, co jest najlepsze dla ich dzieci, to do tej pory mieszkalibyśmy na drzewach, ew. w jaskiniach, bo przecież dziadziuś mieszkał na drzewie i tatuś mieszkał na drzewie, to ty się Australopitek nie wygłupiaj z tym łupaniem kamieni, tylko w te pędy wracaj między gałęzie

tomek_wwa pisze:
jeżeli z jednej strony mamy nastolatka, który znaczną część życia spędza grając na komputerze (z kolegami) online i to jest tak na prawdę to całe jego zaagnażowanie w życie (nie licząc szkoły), nigdy nie wykazując żadnych sygnałów, które dały by nam coś do myślenia o TS (sporo czytaliśmy na ten temat)
Hie, hie. Moi rodzice dowiedzieli się o moim TS, kiedy im sama powiedziałam wieku trzydziestu paru lat, a wcześniej też podobno "nie wykazywałam żadnych sygnałów".

A teraz: jeżeli z jednej strony mamy człowieka, który nigdy w życiu nie doświadczył na własnej skórze, co oznacza posiadać ciało niezgodne ze swoimi oczekiwaniami i całe jego zaangażowanie w temat ogranicza się do tego, co sobie poczytał...

tomek_wwa pisze:
to powstaje się pytanie - co da ta zmiana?
Na to pytanie w tym wątku odpowiedziano ci już kilkukrotnie.

tomek_wwa pisze:
potrzeba wsparcia specjalistów. Jesteśmy jeszcze przed pierwszym spotkaniem z seksuologiem i psychologiem
Jak najbardziej.

tomek_wwa pisze:
Mam w głowie 1000 pytań i też nie chcę tutaj ich zadawać bo są trudne i wiem, że ciężko na nie odpowiadać.
Pytaj. Kto pytanie błądzi, a wielu z nas tutaj, to stare wygi, co tema mają dawno przetrawiony, przemielony przez lata i nie strachają się byle czego
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 15:10
[autor]
tomek_wwa pisze:
mamy nastolatka, który znaczną część życia spędza grając na komputerze (z kolegami) online i to jest tak na prawdę to całe jego zaagnażowanie w życie (nie licząc szkoły)
(...)
to powstaje się pytanie - co da ta zmiana?
Dobra, spróbuję odnieść się do tego możliwie merytorycznie:

Nastolatek ma już za sobą naście lat doświadczeń z przebywania w swoim ciele. Może zatem ocenić, czy dobrze się w tym ciele czuje, czy nie. Może ocenić, czy pasuje mu płciowy świat, do którego z urodzenia został przypisany: ubrania, ekspresja, zachowania, czy też może mu kompletnie nie pasuje, a pasowałby mu świat płci przeciwnej.

Zmiana daje tyle, że można przestać udawać kogoś, kim się nie czujemy. Można zacząć ubierać się i zachowywać tak, jak człowiekowi pasuje, porzucić zaś to, co niepasujące. Zmienia się też charakter relacji w jakie wchodzimy z innymi ludźmi, przestajemy udawać i wreszcie mamy poczucie, że jesteśmy sobą i że inni rozmawiając z nami, również widzą nas, a nie tylko kogoś, kogo na ich użytek udajemy.

Działa to zarówno w przypadku nastolatka jak i np. pięćdziesięciolatka.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 15:10
[autor]
tomek_wwa pisze:

mamy nastolatka, który znaczną część życia spędza grając na komputerze (z kolegami) online i to jest tak na prawdę to całe jego zaagnażowanie w życie (nie licząc szkoły), nigdy nie wykazując żadnych sygnałów, które dały by nam coś do myślenia o TS (sporo czytaliśmy na ten temat) to powstaje się pytanie - co da ta zmiana? ...

A może warto pomyśleć, czemu Twoje dziecko ucieka w wirtualny świat i gry komputerowe? Przed czym z życia realnego wieje w rzeczywistość, w której może być wszystkim, czym sobie zamarzy? Co takiego gry oferują, czego Twoje dziecko nie dostaje na co dzień?

Przed tranzycją życie wielu osób transseksualnych jest ciężkie, bolesne i na swój sposób puste. Ranią pojedyncze słowa (nawet wypowiadane z najlepszymi intencjami, jak "kochany synku"), wszystko przypomina o tym, że własne życie nie jest takie, jakby się pragnęło. Bardzo często te doświadczenia wzmacnia depresja kliniczna, która z czasem może urosnąć do rangi osobnego problemu. Jak Ci już pisano - tranzycja niekoniecznie daje szczęście. Ale zabiera całkiem sporo nieszczęścia.

Twoje dziecko teraz cierpi. Bardzo. Jest nieszczęśliwe, poranione i biedne. Radzi sobie z tym jak umie najlepiej, ale jest tylko nastolatką i nie umie zbyt wiele. Dlatego pewnie ucieka w komputer. Ta zmiana zdejmie z ramion Waszego dziecka olbrzymi ciężar i pozwoli zająć się innymi celami, pragnieniami... po prostu umożliwi normalne życie i dążenie do szczęścia.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 16:41
[autor]
To może jeszcze 1 pytanie :) - dla mnie ważne. Czy jest tutaj ktoś kto miałby doświadczenie i napisał jak jest tak realnie z akceptacją osób M/K w życiu codziennym? Ale tak z doświadczenia, opowieści znajomych - ale nie tak aby odpowiedź było poprawna "terapeutycznie". Moja troska polega na tym, że (już chyba przejdę na ona) moja córka jest bardzo wrażliwa i delikatna. Boję się czy na przykład brak zrozumienia w otoczeniu w efekcie nie będzie problemem podobnego kalibru jak uwięzienie w swoim ciele i również nie będzie prowadzić do depresji. Bo jeżeli się cierpiało przez ostatnie 5 lat, później nadejdą 2 lata kuracji a przywita go jakiś "żul" na przystanku jakimś fajnym tekstem. Pewnie przytrafiało się coś takiego wielu z Was?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 17:41
[autor]
tomek_wwa pisze:
To może jeszcze 1 pytanie :) - dla mnie ważne. Czy jest tutaj ktoś kto miałby doświadczenie i napisał jak jest tak realnie z akceptacją osób M/K w życiu codziennym? Ale tak z doświadczenia, opowieści znajomych - ale nie tak aby odpowiedź było poprawna "terapeutycznie". Moja troska polega na tym, że (już chyba przejdę na ona) moja córka jest bardzo wrażliwa i delikatna. Boję się czy na przykład brak zrozumienia w otoczeniu w efekcie nie będzie problemem podobnego kalibru jak uwięzienie w swoim ciele i również nie będzie prowadzić do depresji. Bo jeżeli się cierpiało przez ostatnie 5 lat, później nadejdą 2 lata kuracji a przywita go jakiś "żul" na przystanku jakimś fajnym tekstem. Pewnie przytrafiało się coś takiego wielu z Was?
Wiesz... twoje dorosłe dziecko już zapewne nieraz usłyszało podobne"fajne teksty" w szkole, tym bardziej jeśli jest wrażliwe. Nie ochronisz dziecka przed życiem, a ono (w tym również element spotykania nieprzyjemnych ludzi) i tak je dopadnie niezależnie czy jest TS/przejdzie zmianę czy nie :D

Jeśli chodzi o akceptację (i wszystko inne zresztą) to zależy dużo od charakteru i aparycji osoby. Nie ma jednego doświadczenia TS.

Marcin pisze
Twoje dziecko teraz cierpi. Bardzo. Jest nieszczęśliwe, poranione i biedne. Radzi sobie z tym jak umie najlepiej, ale jest tylko nastolatką i nie umie zbyt wiele. Dlatego pewnie ucieka w komputer. Ta zmiana zdejmie z ramion Waszego dziecka olbrzymi ciężar i pozwoli zająć się innymi celami, pragnieniami... po prostu umożliwi normalne życie i dążenie do szczęścia.
Marcin - z takimi tekstami może zaczekaj aż się zdiagnozuje, bo chyba za mało wiadomo o przypadku, żeby mówic takie rzeczy :P
zmian: 6, ostatnia: ktynka - 2014.12.27, 17:53
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 18:13
[autor]
Ależ Marcin niczego nie rozstrzyga. Po prostu wskazuje, jak może czuć się osoba transpłciowa i jak można wyjaśnić pewne jej zachowania.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 19:43
[autor]
tomek_wwa pisze:
To może jeszcze 1 pytanie :) - dla mnie ważne. Czy jest tutaj ktoś kto miałby doświadczenie i napisał jak jest tak realnie z akceptacją osób M/K w życiu codziennym? Ale tak z doświadczenia, opowieści znajomych - ale nie tak aby odpowiedź było poprawna "terapeutycznie". Moja troska polega na tym, że (już chyba przejdę na ona) moja córka jest bardzo wrażliwa i delikatna. Boję się czy na przykład brak zrozumienia w otoczeniu w efekcie nie będzie problemem podobnego kalibru jak uwięzienie w swoim ciele i również nie będzie prowadzić do depresji. Bo jeżeli się cierpiało przez ostatnie 5 lat, później nadejdą 2 lata kuracji a przywita go jakiś "żul" na przystanku jakimś fajnym tekstem. Pewnie przytrafiało się coś takiego wielu z Was?
Tak do bólu? Akceptacja osób MK jest niska. Wydaje się,że z roku na rok jest lepiej, ale celem powinno być "wtopienie się" w środowisko,co jest możliwe jak dziewczyna "dobrze" wygląda". Jeśli dobrze , wiarygodnie wygląda to nawet jeśli ktoś się dowiaduje, że była kiedyś chłopcem to jest lepiej akceptowana niż jeśli wygląda "słabo"- jak to wczoraj przeczytałam o jednej transkobiecie "wygląda jak ciężarówka w sukience" :/
A im szybciej zacznie terapię hormonalną tym lepiej będzie wyglądała - o to idzie walka. Później też można ale testosteron niszczy kobiecość i jednak mówi się, że aby wiarygodnie wyglądać jak się zmianę zaczyna po 40-tce to już większość powinna przejść operacje plastyczne.

Jeszcze jedna sprawa - dla was ona długo może wyglądać niewiarygodnie bo długo będziecie patrzyli przez pryzmat tego co do tej pory widzieliście, natomiast dla obcych, na ulicy będzie wyglądała już całkiem inaczej.

z żulami może mieć kłopot tylko tymi co się dowiedzą, ale na to jest dosyć prosta sprawa - zmienić miejsce zamieszkania - w końcu każdy z nas jak opuszcza dom rodzinny to trafia w nowe miejsce i tam już może spokojnie funkcjonować jako ONA. Wiesz co "tato" :) - nie wiem czy oglądałeś ten film. Znam tą dziewczynę z facebooka, ma 32 lata teraz i zobacz jak się zmienił jej wygląd wciągu 3 ostatnich lat. Nie mów mi, że 90% facetów zrzuciło by ją gdyby im w klubie usiadła na kolana :) Zrobiła tylko operację biustu, reszta to dieta, hormony i wiara w siebie. https://www.youtube.com/watch?v=i6HaVYg6kB4
zmian: 1, ostatnia: fizia - 2014.12.27, 19:44
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 20:18
[autor]
ktynka pisze:
Marcin pisze
Twoje dziecko teraz cierpi. Bardzo. Jest nieszczęśliwe, poranione i biedne. Radzi sobie z tym jak umie najlepiej, ale jest tylko nastolatką i nie umie zbyt wiele. Dlatego pewnie ucieka w komputer. Ta zmiana zdejmie z ramion Waszego dziecka olbrzymi ciężar i pozwoli zająć się innymi celami, pragnieniami... po prostu umożliwi normalne życie i dążenie do szczęścia.
Marcin - z takimi tekstami może zaczekaj aż się zdiagnozuje, bo chyba za mało wiadomo o przypadku, żeby mówic takie rzeczy :P
Wiadomo, że "przypadek" ma kilkanaście lat (wiek, kiedy wszystko się Przeżywa, a pryszcz na nosie urasta do rangi Tragedii Roku), mówi, że chce korekty płci (ręka w górę, kto wierzy w szczęśliwe transnastolatki przed tranzycją) i spędza niepokojąco dużo czasu na grach komputerowych (świat wirtualny jest bardziej kuszący, real nic nie oferuje). Przepraszam za jechanie stereotypem, ale... nic go nie obala.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.27, 21:58
[autor]
Druga teoria to że gry jak książki, filmy i muzyka oferują odstresowanie i zapomnienie, tak więc mocne wpadnięcie w nie coś znaczy.

W okresie pierwszego poważnego załamania, 12 lat, zacząłem czytać w stopniu nałogowym - mowa o całodziennym leżeniu w książkach, ignorowaniu wszystkich i wszystkiego. Tak więc, to nie tylko komputer zapewnia takie wrażenia.

Ale, wracając do akceptacji - będzie kiepsko, jest kiepsko i było kiepsko. Jednak jedno pomaga - silne wsparcie rodziców i znajomych. Więc, jeżeli Tomku dasz kapitał emocjonalny córce na przyszłość, to będzie silniejsza. Chyba jednak serio brakuje wam rozmów, naprawdę - zagadaj, nie od razu wysypem miliona pytał, ale zbuduj mocniejszą relację. Przykładowo spytaj jakie gry lubi, kim są jej znajomi w internecie, potem może dojdź do tego czy wiedzą o niej, zaoferuj że zawsze może ci się wyżalić, itd.

Wiele rzeczy o jakich piszesz, możesz spytać ją - jakie ma plany, jak widzi przyszłość, obecne cele, czy czuje się akceptowana.

Rodzice też nie wlezą do głowy dziecka, tak jak fizia, okazywałem zero znaków - ba, zagadnienie płci mnie wcale nie obchodziło, więc moja mama też była z lekka w szoku. Tak samo jak ty zapewne nie mówisz o wszystkich swoich odczuciach bliskim, tak samo córka nie mówi i tobie, a udawać przed sobą i innymi jest łatwo.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 04:00
[autor]
tomek_wwa:
Bo jeżeli się cierpiało przez ostatnie 5 lat, później nadejdą 2 lata kuracji a przywita go jakiś "żul" na przystanku jakimś fajnym tekstem. Pewnie przytrafiało się coś takiego wielu z Was?

Heh... właśnie sobie uświadomiłem jak to widzą cis-płciowi - że to "po" może być coś nie tak a "przed" było wszystko super? :P Oj jak bardzo się mylisz... Ktynka ma rację - Twoja córka zapewne już wiele usłyszała... gorzej nie będzie, to raczej niemożliwe.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 11:55
[autor]
Dla mnie najbardziej nieprzyjemne teksty i to wcale nie od żula na przystanku to. Co z ciebie za facet? Bądź mężczyzną, pokaż że jesteś chłop itp. Już wolała bym od żula usłyszeć "ty głupia dziwk..." Ale czy Ty potrafisz to zrozumieć? Dla was ktoś kto wygląda jak facet ma się zachowywać jak facet bo inaczej to ciota, pedał, zbok, frajer itp. Nie licz na to, że kobieta będzie zachowywać się jak facet tylko dlatego, że Ty tak chcesz bo wygląda jak facet. Tak się nie da bo to sprawia ból. Czy korsarza, który wygląda jak pająk zmusisz do robienia pajęczyn?
zmian: 1, ostatnia: gabi - 2014.12.28, 12:23
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 18:31
[autor]

Witam,

Tak, filmik w youtube o transformacji M/K jest bardzo przekonując (dzięki Fizia). Niemniej jednak wg mnie na 100% osoba ta poddała się zabiegowi FFS, który jest bardzo drogi i dostępny chyba najbliżej dla nas to w Belgii. Jak czytałem to naeży mieć od 100 tys. PLN w górę. A nie jest to dla nas takie proste. Jak zresztą dla ogromnej większości.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 19:01
[autor]
Ale wydatki związane z korektą płci nie wyglądają tak, że dzisiaj wykładasz 100 tysięcy, a jutro masz gotowy efekt końcowy. Korekta płci jest procesem, co oznacza, że poszczególne badania i zabiegi przeprowadza się w pewnych odstępach czasu.
Bardzo dużą zmianę w młodym wieku potrafią zrobić same hormony, zwłaszcza połączone z wybraniem się do stylistki i kosmetyczki, które pomogą znaleźć odpowiedni styl i kolorystykę, maskujące męskie cechy. Bez FFS wiele transdziewczyn może wyglądać kobieco - być może nie jakoś szczególnie atrakcyjnie, ale tak, że nie będą wzbudzały podejrzeń przypadkowych przechodniów.
Równie dużą zmianę wnosi zmiana sposobu poruszania się na bardziej kobiecy - który niestety trzeba wytrenować, ale za to nie wymaga on dużych nakładów finansowych. Ot, poobserwowanie kobiet i naśladowanie ich przed dużym lustrem, ewentualnie nagranie się na kamerce i obejrzenie efektów. Wiele osób ma tak, że potrafi zbudować sobie wizerunek samą ekspresją ciała, gestykulacją i mimiką. Inne tym właśnie - i tylko tym - rujnują efekty drogich zabiegów pielęgnacyjnych i chirurgicznych.
Myślenie od razu o FFS to rzucanie się na głęboką wodę zanim nauczy się pływać :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 19:16
[autor]
W wieku 19 lat, to jeszcze nie jest to czas na to, żeby od razu lecieć do hirurga i robić ffs. W takim wieku można jeszcze bardzo niezłe efekty osiągnąć właśnie takim hrt.
Proszę - tutaj osoba, która zaczęła tranzycję w wieku 20-21 lat. Sama pisze, że ffs miała, ale czy był jej potrzebny? I don't think so… Zresztą ffs całego nie trzeba robić. Czasem wystarczy nos poprawić, żeby widzieć efekty feminizacji.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 20:01
[autor]
a głupoty mówicie, ja już się chyba zamknęłam w kwocie 100 tysięcy od pierwszej wizyty u psychologa licząc ffs miałam tylko troche zabiegów i w sumie to wystarczyło więc nie trzeba od razu wydawać 100 tyś na sam ffs, przykładowo też widziałam rosjankę poznałam ją u Kamola, która robiła ffs u Marcelo di Maggio w argentynie dała na nasze ponad 60 tysięcy i co z tego że ma np płaskie czoło itd jak bez problemu po niej poznałam kim była.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 20:09
[autor]
kokosowa pisze:
jak bez problemu po niej poznałam kim była.
a co ma jedno z drugim wspólnego? jeśli ona jest szczęśliwa, to co ją będzie obchodzić twoje 'poznawanie'?
zresztą… jak można poznać osobę po czole? to istnieje coś takiego jak męskie i damskie czoło? oO"
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2014.12.28, 20:10
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 20:14
[autor]
chodziło mi o to że zrobił jej niby porządnie zabiegi feminizujące a i tak ją poznałam czyli widać nie zawsze ffs wystarczy, a owszem męskie czoło ma dużą kość nad brwiami i głęboko osadzone oczy są bo jest ten wał, a damskie ma oczy płytko brak wału i czoło jest płaskie
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 20:17
[autor]

Kokosowa - mam pytanie (dzieki za wpisy). Argentyna to duża egzotyka. Czy jak byłaś tam w celu zrobienia FFS to czy miałaś jakiegoś "opiekuna", czy choć tłumacza? Bo raz, że to ciężki zabieg i na pewno pomoc drugiej osoby się przyda nawet aby pomóc i podać"szklankę z wodą" a dwa to bariera językowa no i pewnie jeszcze kilka szczegółów, o których nawet nie wiem. Czy może jest taka opieka wliczona w cenę?

Co do kontekstu to córka nie ma "twarzy boksera" także nie jest tak źle.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 20:19
[autor]
spoko, ja byłam na ffs u Kamola w trakcie srs, ale nie robiłam full ffs, tylko troche w każdym razie ona robiła w argentynie ale ja ją spotkałam u Kamola w Tajlandii bo ona tam robiła piersi i jabłko adam, nie miałam tłumacza angielski to nie trudny język przynajmniej na tyle żeby się dogadać, inna sprawa że jestem ogarnięta więc nie potrzeba mi opiekuna;)
zmian: 1, ostatnia: kokosowa - 2014.12.28, 20:20
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:10
[autor]
tomek_wwa pisze:

Co do kontekstu to córka nie ma "twarzy boksera" także nie jest tak źle.

Skoro nie ma, to po co się tak fiksujesz na tym FFSie?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:15
[autor]
wiesz ktynka nie znamy tego ojca, może ma tyle kasy że dla niego ffs to nie duży wydatek i chce żeby usunąć co tylko jest męskie aby ułatwić jej życie bez gadek typu pedał czy coś, widzisz jak on pisze nie pyta jak najtaniej zrobić tylko już się pytał o argentyne
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:23
[autor]

nie ma :( ma kredyt w CHF w dużej kwocie z perspektywą jeszcze 10 lat.

ale na pewno pomoże w uzbieraniu (jezeli będzie konieczne)

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:27
[autor]
Córka ma 19 lat - wiek, w którym chyba zdaje maturę (zgadza się?).
Nie myślała nad studiami za granicą? W takim UK, DE czy CH operacja SRS jest z ubezpieczenia zdrowotnego. Zamiast bulić kasę na srs lepiej w edukację zainwestować, a srs będzie mogła zrobić w takim kraju za darmo no i zdecydowanie lepszy papierek po takiej szkole aniżeli polskiej ;)
Nie mówiąc już o tym, że na zachodzie większa tolerancja, bezpieczeństwo i perspektywy na rozwój kariery są ;)

BTW - no nie mówcie, że Argentyna to taki 3i świat - w takim Buenos Aires więcej białych niż indian jest ;) Samo nazwisko tego doktora z Arg jest Europejskie (dokładniej to Włoskie), więc taka Argentyna (a jeszcze bardziej Urugwaj) to kraje 'iście Europejskie' ;P
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2014.12.28, 21:31
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:33
[autor]
xyz dobrze mówisz co do studiów, tylko że studia to musi dobrze znać np angielski żeby studiować w tym języku, bardzo dobrze musi, a co do srsa to jednak polecam tajlandie robią tam najlepiej na świecie, w końcu tam oficjalnie uznają 3 płeć itd najwięcej tam ts
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:37
[autor]
Jak na razie to jest w takim stanie, że nie wiemy czy podejdzie do matury (tak, w tym roku pisze maturę). A z zagranicą to dobry pomysł ale nie wiem czy akurat w naszym przypadku. Brzmi sensownie (nie tylko dla TS) ale jak pisałem wcześniej nie jest ona silną, przebojową osobą tak aby sama odnalazła się z obcym mieście, kraju. Ale może warto to rozważyć.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:38
[autor]
w takiej anglii może zawsze wziąć 'zerówkę', która właśnie skupia się na tym aby przez cały rok taki żak nauczył się angielskiego na tyle żeby móc później kolejne 3 lata studiować już po angielsku

wiadomo, że tajlandia należy do top z operacji srs, ale jednak jak ktoś nie ma za dużo kasy, to lepiej jednak mieć i naukę i srs w pakiecie ;)

kokosowa pisze:
w końcu tam oficjalnie uznają 3 płeć itd najwięcej tam ts
W Australii również uznają 3 płeć (literka X w paszporcie) :P
zmian: 3, ostatnia: xyz - 2014.12.28, 21:46
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:38
[autor]
My jak na razie (jeżeli potwierdzi to kuracja) nastawiamy się na Gdańsk (SRS). Czy odradzacie?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 21:41
[autor]
Można poczytać wiele opinii nt. gdańskiego srs - nie wiele jest pochlebnych, więc tak ze swojego punktu widzenia bym brała Gdańsk jako ostatnią deskę ratunku… btw - w gdańsku operacja kosztuje 15-20k, w tajlandii ten Kamol to chyba z 30k (poprawcie jeśli się mylę), więc to nie jest już taka duża różnica cenowa…
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:14
[autor]
tak tylko po srs dla pewności pasuje być ten miesiąc jakby były jakieś komplikacje, więc dochodzi pokój u kamola 4500zł za standard i 9000 za vip, co jeszcze przelot około 3000 więc już wychodzi koło 40 tysięcy trzeba coś jeść więc z 1000 więcej czy 2000, fakt hotel u Kamola zapewnia śniadania w cenie, Gdańsk przykładowo 14 tysięcy srs podobno po nowym roku 22 nie wiem ile w tym prawdy, do tego mieszkanie wynająć na miesiąc koszt jakieś 1500zł, jedzenie z 1000 sami widzicie że dużo tanie, tylko po gdańsku każda z tego co są recenzje na niebieskim forum, miała poprawki bo sikały po kropelce, to musi być straszne uczucie, w gdańsku nie dają dilatorów, pochwa płyciutka, itd, a wygląd też nie jest realny, z tego co widziałam to bym poznała że coś było robione a nie naturalna, więc jak xyz mówi ostatnia deska ratunku podsumowując kamol około 42 tysiące z wszystkim bez zwiedzania itd, gdańsk teraz z 18 tysięcy po nowym roku z 24
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:15
[autor]
Tomku - po kolei może? Niech się młoda zdiagnozuje, okrzepnijcie ze wszystkim (myślę, że dużo przed Wami do myślenia i rozmawiania) potem terapia hormonalna, w międzyczasie usuwanie niechcianego owłosienia laserem (min. ze 2tysiace ), z rok real-life (co przy Waszej pomocy, będzie może nieco łatwiejsze) i wtedy dopiero operacje (biust? 15tys. ). SRS Gdańsk czy "Tajlandia" -widziałam fotki "dzieł" od Chettawut'a i z Gdańska. I powiem tak - w Gdańsku mają gorsze lepsze dni i jakbym miała 20lat to wolałabym chyba czekać 5lat niż robić w Gdańsku. Porównując wygląd zawsze mi się nasuwało pytanie - jak to jest, że w Gdańsku przez ponad 20lat nie nauczyli się tego robić? Chyba im nie zależy bo jakby chcieli to mogliby jednego z lekarzy wysłać gdzieś na staż (Tajlandia czy USA) żeby się nauczył jak to się robi.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:29
[autor]
Dokładnie możemy pogadać jestem po wszystkim i mogę coś doradzić:) a co do tej pochwy co dałaś na przyckład jurekaleks to mi się nie podoba bo brak warg sromowych mniejszych, tych takich jakby ust
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:34
[autor]
OK, macie racje. powoli. my nawet nie byliśmy na pierwszej wizycie, która notabene jutro. także będę w kontakcie.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:36
[autor]
no moja rada idźcie do libera na kwitnącą 7/4a taki wieżowiec na chomiczówce, od razu jej przepisze hormony i jak już zatrzymacie testosteron i zacznie córka brać hormony to można się dalej diagnozować.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:45
[autor]
mamy już umówioną wizytyę z Dulko.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 22:48
[autor]
kokosowa pisze:
no moja rada idźcie do libera na kwitnącą 7/4a taki wieżowiec na chomiczówce, od razu jej przepisze hormony i jak już zatrzymacie testosteron i zacznie córka brać hormony to można się dalej diagnozować.
whoa whoa whoa, no nie można też tego robić też za szybko. no bez przesady… nie sądze by rodzice chcieli żeby już jutro córka jutro zaczynała hrt :P

tomek_wwa pisze:
mamy już umówioną wizytyę z Dulko.
nic tylko życzyć good luck ;)
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2014.12.28, 22:50
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 23:00
[autor]
oj nie dobra decyzja, Dulko jest drogi za opinię do sądu chce ponad 1000zł za recepty też sporo za wszystko ciągnie u libera tylko 250zł pierwsza wizyta kolejne 100 opinia do sądu ja miałam za darmo
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 23:10
[autor]
kokosowa pisze:
a co do tej pochwy co dałaś na przyckład jurekaleks to mi się nie podoba bo brak warg sromowych mniejszych, tych takich jakby ust
Ale te wargi są, tylko że małe xD
To raczej kwestia gustu kokosowa ;) tobie mogą sie podobać wargi sromowe wielkości uszu słonia, a innym tylko takie 'małe' :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 23:35
[autor]
Czy będzie taka czy inna - napalonej osobie nie będzie robiło to różnicy.
A córka na pewno czyta/ogląda takie rzeczy, więc w sumie wie 'z czym to się je'… Może jest i czyta to forum? :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.28, 23:41
[autor]
tomek_wwa pisze:

Witam,

Tak, filmik w youtube o transformacji M/K jest bardzo przekonując (dzięki Fizia). Niemniej jednak wg mnie na 100% osoba ta poddała się zabiegowi FFS, który jest bardzo drogi i dostępny chyba najbliżej dla nas to w Belgii. Jak czytałem to naeży mieć od 100 tys. PLN w górę. A nie jest to dla nas takie proste. Jak zresztą dla ogromnej większości.

To czy Sona miała zabieg FFS musisz zapytać Inkę one się znają osobiście, ale wiedz też, że Sona ma 30 lat a nie 18 i zaczynała mając wygląd weterana osiłka ;-)
Ale tu masz też filmik Dziewczyny, która nie miała FFS
https://www.youtube.com/watch?v=ZdgcVTDJJto

zmian: 1, ostatnia: gabi - 2014.12.28, 23:45
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 00:29
[autor]
Mi Sona na FB pisała, że nie miała FFSa :), zresztą kilka razy o tym mówiła bo ludzie nie mogą uwierzyć.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 00:29
[autor]
kokosowa pisze:
oj nie dobra decyzja, Dulko jest drogi za opinię do sądu chce ponad 1000zł za recepty też sporo za wszystko ciągnie u libera tylko 250zł pierwsza wizyta kolejne 100 opinia do sądu ja miałam za darmo
IMO właśnie dobra decyzja, biorąc pod uwagę, kto się wybiera do lekarza.
Dulko jest dużo lepszy jeśli idzie się rodzinnie - odpowiada na pytania rodziców, wyjaśnia wątpliwości, nie odstrasza swoim lekce wszystko ważącym sposobem bycia. Ponadto mam podejrzenia, że im więcej mu się zapłaci, tym bardziej pomaga i udziela bardziej wartościowych porad - są ludzie, którzy u niego wyrobili się ze wszystkim w pół roku, bo tak skutecznie ich pokierował. Jego opinia do sądu też jest wyżej ceniona.
No i jeżeli rodzice mają wątpliwości, to przeprowadzający cały proces diagnostyczny Dulko jest dużo bardziej odpowiedni niż Liber. Liber jest OK, jeśli się idzie samemu, wie się czego się chce i nie ma tendencji do popełniania życiowych błędów pod wpływem impulsu. Jeżeli idzie się z rodzicami, którzy wyraźnie mówią, że potrzebują diagnozy (takiego zdystansowanego potwierdzenia kogoś z zewnątrz, że ich dziecko rzeczywiście jest transseksualne), to lepszy jest ktoś z autorytetem, kto nie działa na ura i nie traktuje hormonów jak cukierków - taki jak Dulko czy Robacha.
No ale jutro się okaże, jakie są wrażenia z pierwszej wizyty :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 00:37
[autor]
fizia pisze:
Mi Sona na FB pisała, że nie miała FFSa :), zresztą kilka razy o tym mówiła bo ludzie nie mogą uwierzyć.
No właśnie też tak mi się wydaje bo ffs widać bo zmienia podstawowe rysy twarzy a poza tym też nigdzie w jej opisach nie znalazłam aby gdzieś o tym wspominała.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 00:38
[autor]
tomek_wwa:
Brzmi sensownie (nie tylko dla TS) ale jak pisałem wcześniej nie jest ona silną, przebojową osobą tak aby sama odnalazła się z obcym mieście, kraju. Ale może warto to rozważyć.


Fakt, ja w tamtym okresie też nie byłbym w stanie studiować gdziekolwiek, a co dopiero za granicą. Nie każdy TS tak lekko idzie ze swoim TSem przez życie...

A co do odnajdywania się w obcym kraju - jeśli pojedzie tam na operację, to spoko się odnajdzie, jak trzeba w tak ważnym celu, to każdy sobie poradzi, wiem coś o tym :D


Jurekaleks:
W tym rzecz, że mi się własnie taka ci... ka nawet bardziej podoba.
Ale je jestem tylko facetem hetero ... to ja się oczywiście nic nie znam.


A co Ty myślisz, że kobiety to sobie robią ci...ki dla nas facetów? :D Dla siebie sobie robią! Im się musi podobać :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 00:49
[autor]
wendigo pisze:


A co Ty myślisz, że kobiety to sobie robią ci...ki dla nas facetów? :D Dla siebie sobie robią! Im się musi podobać :P
X-D)))))))))))) Nie, no aż się kawą zachłysnęłam.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 02:05
[autor]
wendigo pisze:
A co Ty myślisz, że kobiety to sobie robią ci...ki dla nas facetów? :D Dla siebie sobie robią! Im się musi podobać :P
Obśmiałem się na koniec! ze śmiechu!!! Nie awansuj mnie tylko na transa! Bo ja osobą trans nie jestem. Byłem , jestem i umrę jako zwykły cis facet. A jedyna przemiana jaka mnie interesuje , to chętnie bym wrócił do swojej wagi sprzed 20 lat. Ale nawet do tego brak mi charakteru! ... Albo żarcie dziś za dobre ( za Gierka jakoś wszystko inaczej smakowało).
zmian: 1, ostatnia: jurekaleks - 2014.12.29, 02:07
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 02:20
[autor]
xyz pisze:
Czy będzie taka czy inna - napalonej osobie nie będzie robiło to różnicy.
Chyba udało Ci się przemycić całkiem ciekawe i słuszne spostrzeżenie. Faktycznie podniecenie pojawia się dużo wcześniej niż , że tak powiem ... wszystko widać.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.29, 14:22
[autor]
Szczęściem u mnie to kiedy mam dużo ciekawych zleceń, najlepiej na niezbyt dużej wysokości A przy okazji spotykam ciekawych ludzi ( moi klienci ). Nie siedzę sam w domu za długo, bo to jest nużące.
Również szczęściem jest jak mnie ktoś pomyli i powie na "Pani" Choć bardziej chodzi o sam fakt mylenia się.
Albo jak uda mi się z kimś spotkać twarzą w twarz na mieście i pogadać ( najczęściej osoby ze środowiska ts ).
Szczęśliwym jest dla mnie dzień, w którym się dobrze czuję.
Zaś ts, as, ng czy inne to dla mnie osobista tragedia.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 04:58
[autor]
@jurekaleks
Wiem, że cis jesteś, miałem na myśli ogólnie facetów :P (swoją drogą tez mi się chyba bardziej podoba ten efekt co Tobie, jak już w ogóle mają mi się podobać żeńskie genitalia ;) ).

Cieszę się że Was rozbawiłem ;) ale w sumie taka prawda... no ale my (k/m) też chyba raczej robimy SRS dla siebie :P a przynajmniej tak powinno być ;)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 08:45
[autor]
wendigo pisze:
@jurekaleks
Wiem, że cis jesteś, miałem na myśli ogólnie facetów :P (swoją drogą tez mi się chyba bardziej podoba ten efekt co Tobie, jak już w ogóle mają mi się podobać żeńskie genitalia ;) ).

Cieszę się że Was rozbawiłem ;) ale w sumie taka prawda... no ale my (k/m) też chyba raczej robimy SRS dla siebie :P a przynajmniej tak powinno być ;)
Nie to mnie rozbawiło. Jak tu trafiłem jakieś 2-3 miesiące temu , to na początek dostałem od Was generalnie zjeb-kę. Jako cis poczułem się wtedy nawet jakbym należał do podludzi. Nie było to wcale miłe. Jeśli dobrze pamiętam i Ty nieraz przyłożyłeś do tego swoją kawiaturkę.
A teraz proszę: zostałem przez Ciebie awansowany do równych osobom TS. To dobre :-)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 15:41
[autor]
jurekaleks pisze:
Jak tu trafiłem jakieś 2-3 miesiące temu , to na początek dostałem od Was generalnie zjeb-kę.
Ale skoro jesteś już tu dłużej, to chyba już wiesz dlaczego :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 16:08
[autor]
jurekaleks pisze:
Jak tu trafiłem jakieś 2-3 miesiące temu , to na początek dostałem od Was generalnie zjeb-kę.
Bo to wiesz… tutaj trzeba pnąć się w górę i awansować w hierachii tak jak w więz… prawdziwym życiu :D
zmian: 2, ostatnia: xyz - 2014.12.30, 16:09
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 17:10
[autor]
marcin pisze:
kokosowa pisze:
No ale jutro się okaże, jakie są wrażenia z pierwszej wizyty :)


Witajcie,

Byliśmy wczoraj u pana Dulko i ja osobiście jestem zaskoczony :-/ Dla niewiedzących jestem rodzicem TS. Praktycznie po zamianie z synem dwóch zdań (w naszej obecności) stwierdził, że jest on TS typu M/K. Wiem, że upraszczam ale w przekazu wynikało, że możemy to załatwić w kilka miesięcy aby syn już był oficjalnie kobietą. Oczywiście dał skierowania na badania, testy ale np z "testu życia realnego", to chyba tak się nazywa, lekarz by zrezygnował. Wg niego szkoda na to czasu. A wydaje mi się, że to istotne. Najgorsze jest to, że idąc na wizytę syn sam nam powiedział, że chciałby mieć pewność, że czegoś sobie nie uroił, żeby to lekarz stwierdził i zdjagnozował. Z 1,5 godzinnego spotkania doktor bezpośrednio z symen zamienił chyba 4 zdania. Reszta była opowieścią co to jest TS, odpowiedzi na nasze pytania itd. Druga sprawa to, że doktor opowiadał nam same superlatywy przemiany. Nic nie wspomniał co by choć cieniem rzuciło się na tą wizję. A myślę, że trzeba mówić o wszystkim o plusach ale i o minusach. Jedyny minus jaki wymienił to koszty terapii. Że całość może koszować około 35 tys. PLN (SRS Gdańsk). Nie chcę tu źle pisać o panu Dulko, bo naprawdę ma wiedzę, renomę i doświadczenie (to oczywiste) - tylko się zastanawiam nad szybkością postawionej diagnozy. A może tak zna ten temat, że widzi na wskroś człowieka i już wie ??? Co gorsza większość odpowiedzi syna brzmiała "CHYBA ... tak". No cóż, zobaczymy. W styczniu idziemy także jeszcze do innego psychologa, chcemy to zrobić równolegle aby mieć dwie niezależne diagnozy. A być może zmienimy z Dulki na Libera? Z tym, że sam nie wiem. Boję sie abym nie zmieniał tych lekarzy dotąd aż znajdę takiego, który powie, że "to jemu się tylko wydaje" - bo większość rodziców tego by chciała. No ale czas pokaże.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 17:34
[autor]
Tomku, nie jestem osobą trans (jestem ciskobietą), ale mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, jeśli odpiszę na Twój post. Po pierwsze, naprawdę się cieszę, że są tacy rodzice, jak Ty, którzy wspierają swoje dziecko w tej niełatwej drodze - to naprawdę wiele znaczy, bo często rodzice stają się niestety największymi wrogami młodej osoby, która cierpi z powodu transseksualizmu. Jednocześnie rozumiem Twoje wątpliwości, bo oczywiście jako rodzic czułbyś się spokojniej, gdyby jednak okazało się, że Twoje dziecko jest zwykłym chłopakiem, który być może ma taką "fazę" na bycie kobietą albo co najwyżej jest transwestytą - bo oznaczałoby to, że nie potrzebuje radykalnych zmian, które nie zawsze uwieńczone są sukcesem.

Nie znam się dokładnie na procesie diagnozowania TS, ale jedno jest pewne - żaden lekarz, nawet najlepszy na świecie, nawet używając 100 specjalistycznych testów, nie może powiedzieć Ci z całą pewnością, czy dana osoba jest TS. To może wiedzieć tylko sam zainteresowany/a i tu zaczynają się schody, bo taka osoba może mieć okropny mętlik w głowie - to zapewne dotyczy również Twojego dziecka. Ale jedno jest pewne - nikt mu nie zrobi SRS i nie da nowego dowodu od ręki. Jeśli nawet opuszczamy etap testu realnego życia, najpierw mamy terapię hormonalną, która nie powoduje natychmiastowych nieodwracalnych zmian. Całkiem sporo osób, które podejrzewały u siebie TS, może zrezygnować na tym etapie, bo czuje, że zachodzące zmiany (w przypadku osoby M/K - rosnące piersi, zanik erekcji itd) im nie pasują, że chyba jednak bardziej odnajdują się w swojej biologicznej płci i ewentualnie mają potrzebę sporadycznego przebierania się za osobę płci przeciwnej. Właśnie obserwowanie zmian we własnym ciele jest tym etapem, kiedy taka nieco zagubiona osoba może poczuć, czego tak naprawdę chce. Chyba właśnie z takich założeń wychodzą niektórzy lekarze, na przykład Liber, przepisując często hormony już na pierwszej wizycie. To dobrze, że idziecie jeszcze do psychologa - zawsze lepiej mieć więcej opinii. Trzymajcie się ciepło!
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 17:52
[autor]
Dzięki, też myślę, że to, że to nie jest 'pstryk' i zmiana pozytywnie wpłynie na nas i nasze dziecko. To znaczy czas to ułoży, bo jakoś musi ulożyć.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 18:20
[autor]
Jestem zdziwiona :/ Nie wiem jak to u Dulki dawniej bywało ale przyznam, że brzmi nieco niepoważnie te 4 zdania rozmowy i brak jakiegokolwiek testu "real life". Co do Gdańska to już było pisane :( (może się skończyć wyglądem a'la drugi odbyt) W całości brzmi to dziwnie.
Do Libera to nie masz po co iść jak chcesz dogłębnej analizy.
Robacha mi w tej sytuacji przychodzi do głowy, ale przede wszystkim to KONIECZNIE idźcie do niezależnego od Dulki psychologa, który spotka się z młodą kilka razy ,porobią testy itp. W Łodzi jest b.dobra mgr Jolanta Olszyca.

Jeśli Dulko tak robi to rośnie szansa, że się pomyli w końcu :/ Dla niego to będzie mniej jak 1% pomyłek, dla czyjegoś dziecka to będzie 100%

Do tego dochodzi dodatkowa zamota, o czym już wyżej napisano , że nie ma żadnego sposobu zdiagnozowania w 100% transseksualizmu bo generalnie ocenia się tylko niewystępowanie odchyłów fizycznych, psychicznych i psychologicznych, które mogą czasem dawać takie poczucie jak transseksualizm.


zmian: 1, ostatnia: fizia - 2014.12.30, 18:24
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 18:26
[autor]
Generalnie myślimy nie o Gdańsku SRS ale o Tajlandii. Gdańsk to 22 tys. a Tajlandia z 60. ale może lepiej poczekać rok-trzy ale mieć lepszą operację. Tego się nauczyłem z tego forum. Co do psychologa to żona wie ale to nie jest ten, o którym piszesz ale też dobry (wg opinii internetu).
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 19:30
[autor]
nie koniecznie rok trzy, ja się z całą przemianą uwinęłam w 1 rok i 3 miesiące a robiłam w Tajlandii więc głowa do góry, to tylko takie trudne się na początku wydaje, potem to już z górki, ani się obejrzysz i córka będzie już po rozprawie i sądzie, ja same opinie badania itd robiłam może 2 3 miesiące, potem oczekiwanie na termin rozprawy, rozprawa za pierwszym razem wyrok pozytywny, szukanie gdzie najlepiej robić srs na anglojęzycznych forach i wyjazd:)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 19:58
[autor]
kokosowa pisze:
ja same opinie badania itd robiłam może 2 3 miesiące

lol
POWAŻNIE ?????
Ja jestem prawie 2 lata na hrt a mam na razie TYLKO opinię psychologa i wg niektórych niekompletną. Wydaje mi się bardzo, ale to bardzo mało realne w tak krótkim czasie pozałatwiać wszystkich specjalistów, co raczej graniczy z cudem. Wg mnie standard to minimum pół roku nawet do roku, nie ma opcji zrobić tego szybciej :/
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 19:58
[autor]
tomek_wwa pisze:
Najgorsze jest to, że idąc na wizytę syn sam nam powiedział, że chciałby mieć pewność, że czegoś sobie nie uroił, żeby to lekarz stwierdził i zdjagnozował.
Cóż... widzisz, z diagnozowaniem ts jest tak, że tego się w zasadzie nie da zdiagnozować z zewnątrz. To zainteresowany/a przychodzi i mówi, co czuje i czego chce, a całość diagnozy: seksuolog, psycholog, psychiatra i testy biologiczne służą (jak już napisano) właściwie tylko wykluczeniu innych zaburzeń.

Wiele osób ts ma na tym etapie straszny mętlik w głowie i bardzo by chciały jakiegoś obiektywnego potwierdzenia swojej kondycji, ale na to nie ma żadnego zewnętrznego testu.

Najlepsze, co można zrobić to poznać inne osoby, tv i ts, pogadać z nimi, posłuchać ich historii, dowiedzieć się co czują i co myślą, a potem porównać to z własnymi doświadczeniami i odczuciami.

I wtedy podobnie jak u Sherlocka Holmesa: jeśli wykluczymy to, co do nas nie pasuje, to co zostanie musi być prawdą, nawet jeśli ta prawda wydaje nam się nieprawdopodobna i nawet jeśli się jej boimy.
zmian: 1, ostatnia: freja - 2014.12.30, 20:01
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:12
[autor]
Dulko to tak właściwie prowadzący, więc nie wystawia jeszcze oficjalne diagnozy, powinien pokierować córkę do psychologa i psychiatry, którzy dłużej porozmawiają z córką. Liber bardziej zajmuje się wypisywaniem recept i do niego się idzie już z określonym zamiarem.

Ktoś kiedyś polecał Robachę za prowadzącą dla rodzin bo podobnież wnikliwie obserwuje.

Tomku, o co właściwie spytał twoją córkę, o czym były te 4 zdania? Może widział, że córka pewna swego a wy jako jej rodzice potrzebujecie zapewnień - w końcu to ty piszesz na forum o swoich wątpliwościach a nie ona (właśnie, czy ma jakieś?).

U mnie, minus wieeeeeeeeeczne czekanie, diagnoza została wystawiona po 4 około 2 godzinnych spotkaniach z różnymi specjalistami, pomijam odstęp 2,5 letni, bo publiczna służba zdrowia (tak, tak, wiem przywilej). Też byłem na dwóch z nich z mamą, bo wiadomo - wsparcie to dobro.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:20
[autor]
Emilymae, psycholog 2 wizyty czas łączny 2 tygodnie między tym psychiatra czas 2 miesiące, liber 3 miesiące i opinia, więc można? można, jeszcze kartiotyp na wynik czekałam miesiąc, reszta badań to 2 tygodnie, z kompletem 4 opinii chyba do sądu termin za rok po pierwszej tabletce i po 3 mc srs
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:33
[autor]
dla mnie nie ma wątpliwości, powiem tak albo osoba wie że chce być kobietą albo nie i tyle, jak ma wątpliwości to to nie ts ja wiedziałam od razu
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:35
[autor]
kokosowa pisze:
jak ma wątpliwości to to nie ts ja wiedziałam od razu
nie każdy jest taki pewny siebie jak Ty
niektóre tski mają ten mętlik w głowie, i potrzebują jakiegoś lekarza czy coś (wiadomo, że nie powie im tego, że są ts, ale może je jakoś nakierować podczas terapii)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:36
[autor]
kokosowa pisze: ...

psycholog 6 wizyt plus jedna - czas ok 2 mce plus 2mce oczekiwania
psychiatra 4 wizyty u dwójki specjalistów, efekt - podwójny fail ( bez opinii ) 1,5 mca
Liber - rok czasu ( i raczej zostanie na dłuuuugo )
kariotyp - na razie brak ( wynik najszybciej pod koniec stycznia )
badania hormonalne - dwukrotnie, w odstępie pół roku
brak innych badań
początek hrt - nieoficjalny - luty 2013 / oficjalny - luty 2014

teraz podlicz

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:39
[autor]
no to liber nakierowuje skutecznie "a co się będziesz zastanawiać bierz hormony i będziesz piękna kobitka duuuuża motywacja
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:39
[autor]
kokosowa pisze:
dla mnie nie ma wątpliwości, powiem tak albo osoba wie że chce być kobietą albo nie i tyle, jak ma wątpliwości to to nie ts ja wiedziałam od razu

Ja też niby wiedziałem "od razu", po przemyśleniu wyszło mi co innego, a teraz możliwe, że papier pokaże co innego. A byłem pewien MUR BETON 10000%
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:40
[autor]
xyz pisze:
Córka ma 19 lat - wiek, w którym chyba zdaje maturę (zgadza się?).
Nie myślała nad studiami za granicą? W takim UK, DE czy CH operacja SRS jest z ubezpieczenia zdrowotnego. Zamiast bulić kasę na srs lepiej w edukację zainwestować, a srs będzie mogła zrobić w takim kraju za darmo no i zdecydowanie lepszy papierek po takiej szkole aniżeli polskiej ;)

A właśnie ludzie.
Ciekawi mnie jedna rzecz.
Na zachodzie SRSik jest refundowany ale w jakiej "technologii" jest tam wykonywany? Penile inversion czy scrotal skin graft?
Ciekawi mnie to jak to robią w UK, Niemczech, Holandii czy Francji.
Czy wszędzie robią to metoda penile?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:41
[autor]
kokosowa pisze:
no to liber nakierowuje skutecznie "a co się będziesz zastanawiać bierz hormony i będziesz piękna kobitka duuuuża motywacja

....

no coment
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:44
[autor]
Martyna ty o Tajlandii myśl a nie jakieś srs nie wiadomo gdzie.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:45
[autor]
kokosowa pisze:
Martyna ty o Tajlandii myśl a nie jakieś srs nie wiadomo gdzie.
nie każdy ma furę kasy żeby na tajlandie lecieć
na zachodzie też nieźle robią (i za darmo :D), tylko też trzeba poszukać
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:47
[autor]
ok ale każdy może poczekać kilka lat i mieć fajny rezultat a nie na hura i żałować
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:51
[autor]
kokosowa pisze:
Martyna ty o Tajlandii myśl a nie jakieś srs nie wiadomo gdzie.
Od zawsze jestem nastawiona na tajlandię, na 70 tys zł u Supporna. :))

Tyle że pojawiają się u mnie możliwości wyjazdu, póki co Holandia czy UK i byłaby to całkowicie legalna praca, więc też jestem ciekawa jak to na zachodzie wygląda.
No laski no nie mówcie mi że wszędzie w UE robią to tą samą metodą.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:52
[autor]
zawsze to w takiej Europejskiej Jamajce czy Wyspach to łatwiej zarobić na takiego srsa w taj ;)
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2014.12.30, 20:53
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:54
[autor]
kokosowa pisze:
ok ale każdy może poczekać kilka lat i mieć fajny rezultat a nie na hura i żałować
Nie no to ja tez wole poczekać i mieć to lepiej. Bo zawsze myślałam i nadal tak myśle że albo tajlandia albo śmierć. :D

Ale z czystej ciekawości pytam. :) No kurcze czy w całej europie tak samo robią.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 20:55
[autor]
martyna_1989 pisze:
Od zawsze jestem nastawiona na tajlandię, na 70 tys zł u Supporna. :))

Cooooo ??!
To widać bogate z nasz towarzycho, oj nie powiem
Ja wolę dać 10tyś i mieć zrobione w Czechach dokładnie to samo. A jak nie widać różnicy to po co przepłacać ??
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:01
[autor]
W UK głównie scrotal graft, ale nie jestem pewien czy to aktualne informacje. U nas też jeżdżą do Tajlandii, więc zapewne efekty niezbyt szałowe. Jedynie k/m decydują się na trójkę w Londynie, bo wypada nieźle (specjalizują się w phallo).
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:02
[autor]
emilymae pisze:
A jak nie widać różnicy to po co przepłacać ??
a widziałaś jakieś zdjęcia? pochwal się nimi w linkach, to też ocenimy, czy ludzie przepłacają lecieć na drugi koniec świata ;)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:12
[autor]
emilymae pisze:
martyna_1989 pisze:
Od zawsze jestem nastawiona na tajlandię, na 70 tys zł u Supporna. :))

Cooooo ??!
To widać bogate z nasz towarzycho, oj nie powiem
Ja wolę dać 10tyś i mieć zrobione w Czechach dokładnie to samo. A jak nie widać różnicy to po co przepłacać ??
Wypraszam sobie. :0
Jestem z biednej rodzinki i sama na wszystko muszę sobie uzbierać a od rodzinki to mogę usłyszeć tylko -wypie***J :)
Na wszystko można zarobić, praca zagranicą, zupki chińskie, ubrania z second handu i można odkładać. :)
Ty tez tak możesz emily, tylko zagranice pojedź. :)
Tam też sobie możesz robić remonty. Wiesz ile osób w Uk czy Holandii ma swoje firmy?

W czechach robią to tak jak w tajlandii? :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:16
[autor]
xyz pisze:
emilymae pisze:
A jak nie widać różnicy to po co przepłacać ??
a widziałaś jakieś zdjęcia? pochwal się nimi w linkach, to też ocenimy, czy ludzie przepłacają lecieć na drugi koniec świata ;)

Co to ma do rzeczy?? Dziura to dziura, dla mnie bez różnicy. A Wgl jak można wydać na nią tyle gotówki ?? To mi się w głowie nie mieści!! Jak chcesz mieć dziurę w ciele, to idziesz do pierwszego lepszego piercera, on Ci zrobi w dowolnym miejscu, dowolniej wielkości i jeszcze założy na obrzeża ciekawy kolczyk ale nie weźmie za nią 70tyś tylko góra tysiąc. Ktoś kto pisze, że da na taką głupotę SIE DEM DZIE SIĄT (!) tysięcy albo jest głupcem albo nie zna wartości pieniądza! jprdl To przekracza wszelkie pojęcie!! Jak można tak marnować cenne fundusze, jak można to samo zrobić za ułamek tej ceny i zafundować sobie jakąś dziurę! Do Disneylandu można za to pojechać albo biznes otworzyć i z tego potem żyć ale to co tu piszecie mi się w głowie nie mieści !
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:17
[autor]
xyz pisze:
emilymae pisze:
A jak nie widać różnicy to po co przepłacać ??
a widziałaś jakieś zdjęcia? pochwal się nimi w linkach, to też ocenimy, czy ludzie przepłacają lecieć na drugi koniec świata ;)
No właśnie emily, za 10 tys i skoro efekt taki sam to te wszystkie amerykanki nam jeszcze terminy w Czechach zablokują. :))
Tak zachwalasz te Czechy, podaj jakieś linki, zdjęcia. Ja jestem z dolnego śląska więc dla mnie to byłaby oferta w sam raz. :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:19
[autor]
martyna_1989 pisze:
Wypraszam sobie. :0
Jestem z biednej rodzinki i sama na wszystko muszę sobie uzbierać a od rodzinki to mogę usłyszeć tylko -wypie***J :)

Wiem, dlatego Cię nie rozumiem. Ja też jestem z biednej rodzinki i nie mam na podstawowe leczenie, więc tym bardziej nie rozumiem, jak można być tak rozrzutnym ?! Ja za 70 tyś to mam zrobiony komplet WSZYSTKICH operacji w Cz plus oczy plus żołądek i jeszcze mi zostanie.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:19
[autor]
idąc twoim tokiem myślenia:
po co dom? można spać w kartonie pod mostem
po co ferrari? mogę jeździć na świni do pracy
po co ubrania? mogę chodzić w liściach

każdy orze jak może. jak ty nie chcesz wydawać kasy na siebie, to ok.
ale nie zakazuj tego innym.
każdy wydaje kase jak chce
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:26
[autor]
emilymae pisze:
Ktoś kto pisze, że da na taką głupotę SIE DEM DZIE SIĄT (!) tysięcy albo jest głupcem albo nie zna wartości pieniądza! jprdl
Głupota to jest żenienie sie z jakaś kobietą i udawać to kim sie jest!
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:27
[autor]
xyz pisze:
po co dom?
po co ferrari?

Bo ja mam trochę inne rozumowanie. Jak chcę "ulepszyć się" cieleśnie, to mogę to zrobić i tanio i dobrze. A wgl to przeliczam te 70tyś na zrobione instalacje elektryczne i powiedzmy hydrauliczne na dom. Moja mentalność jest taka, że jak miałbym 70(!!) tyś i chciałbym tylko srs to zrobiłbym go za 10tyś i za pozostałe zafundował różnym osobom w dużych domach wypasioną elektrykę i miałbym WIĘKSZĄ satysfakcję niż z samego zrobienia sobie dziury w ciele. Wolę też tak, bo przy okazji robię coś dobrego dla siebie i innych. A jak dam tylko na ten cel cała kwotę?? Co potem? Będę patrzył cały dzień na tą dziurę i podziwiał??? Dla mnie to trochę egoizm. No i rozrzutność, jak by nie było, tyle przepłacić ...
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:29
[autor]
emilymae pisze:
Do Disneylandu można za to pojechać albo biznes otworzyć i z tego potem żyć ale to co tu piszecie mi się w głowie nie mieści !
Dla Ciebie może disneyland czy własny biznes jest ważniejszy niż to co będziesz mieć między nogami ale dla mnie i dla innych dziewczyn to co będziemy tam mieć jest ważniejsze.
I nawet gdyby ta tajlandia kosztowała co najmniej 200 tys to i tak bym na nią zbierała. Kredyt bym wzięła pod zastaw nieruchomości. :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:30
[autor]


A co tam. Ja mam doskonalszy plan który by wprowadzilł na naszej planecie szczęście absolutne.

1. Wprowadzenie zakazu udziału kobiet w wojsku
2. Wywołanie 3 wojny światowej
3. Użycie bronii nuklearnej
4. Wykorzystać promieniowanie jonizujące do wychodowania wirusa sprężonego z męskim chromosomem
5. Wprowadzenie ideologii udowadniającej ze kobiety wprowadzają pokój a faceci wojne i konflikty
6. Wybić facetów

SRS przyszłości:

nic za niego nie placisz bo jestes do tego zmuszony ;P
pasuje Emilyame ?? :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:30
[autor]
martyna_1989 pisze:
emilymae pisze:
Ktoś kto pisze, że da na taką głupotę SIE DEM DZIE SIĄT (!) tysięcy albo jest głupcem albo nie zna wartości pieniądza! jprdl
Głupota to jest żenienie sie z jakaś kobietą i udawać to kim sie nie jest!

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:31
[autor]
emilymae pisze:
Dla mnie to trochę egoizm. No i rozrzutność, jak by nie było, tyle przepłacić ...
tak jak wcześinej pisałam - każdy wydaje kase jak chce
zresztą… może ktoś ma więcej niż 70k, i wyda je na coś innego? :P

to, że Ty nie chcesz robić srs w Taj, nie znaczy że możesz zabraniać innym

typowe wiejskie myślenie - 'ja nie mogę, to on tez nie może!'
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:31
[autor]
martyna_1989 pisze:
emilymae pisze:
Ktoś kto pisze, że da na taką głupotę SIE DEM DZIE SIĄT (!) tysięcy albo jest głupcem albo nie zna wartości pieniądza! jprdl
Głupota to jest żenienie sie z jakaś kobietą i udawać to kim sie jest!

To idź i wytargaj 70tyś skoro to takie proste
Wiesz, ile ja muszę pracować, żeby tyle mieć !?
A wgl co masz na myśli w/w ? Kogo niby udawać? o.O
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:31
[autor]
Czas rozpocząć zabieg naturalizacji masowej !
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:32
[autor]
Emily reprezentujesz to co mi się w ludziach nie podoba po co komuś liczysz? może dla kogoś to nie różnica czy wyda 20 czy 70 tysięcy nie pomyślałaś?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:33
[autor]
kyoto pisze:
1. Wprowadzenie zakazu udziału kobiet w wojsku
2. Wywołanie 3 wojny światowej
3. Użycie bronii nuklearnej
4. Wykorzystać promieniowanie jonizujące do wychodowania wirusa sprężonego z męskim chromosomem
5. Wprowadzenie ideologii udowadniającej ze kobiety wprowadzają pokój a faceci wojne i konflikty
6. Wybić facetów
no to już wiemy na co Kyoto zbiera pieniądze - nie na srs, tylko na darmowy srs dla wszystkich <------ to się nazywa HOJNOŚĆ!
EmilyMae - możesz od niej brać przykład jak z tą Twoją hojnową elektryką :D
zmian: 3, ostatnia: xyz - 2014.12.30, 21:36
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:35
[autor]
kyoto pisze:
6. Wybić facetów

Z punktem nr 6. przesadziłaś. :P

Już bym nawet chyba tego srsu nie robiła. :D
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:38
[autor]
Ewentualnie możemy zamknąć facetów w klatkach w ZOO i pozwolić im na kontrolowaną reprodukcję w celach edukacyjnych :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:38
[autor]
emilymae pisze:
jak miałbym 70(!!) tyś i chciałbym tylko srs to zrobiłbym go za 10tyś i za pozostałe zafundował różnym osobom w dużych domach wypasioną elektrykę i miałbym WIĘKSZĄ satysfakcję niż z samego zrobienia sobie dziury w ciele.
Ważniejsza jest dobrze wykonana instalacja elektryczna niż dobrze wykonany SRS.
Chyba przestanę już nawet się produkować bo nie ma o co. :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:40
[autor]
Emily weź w takim razie kredyt na 6000 zł, wejdź do kadłubu samolotu na gape tak jak tu:
http://joemonster.org/art/27607

poleć do Tajlandii, zrób srs u Thepa i pozostań w kraju kwitnących motyli :O
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2014.12.30, 21:41
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:41
[autor]
kyoto pisze:
Ewentualnie możemy zamknąć facetów w klatkach w ZOO i pozwolić im na kontrolowaną reprodukcję w celach edukacyjnych :P
między sobą? houston, możemy mieć problem :D
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:41
[autor]
emilymae pisze:
martyna_1989 pisze:
emilymae pisze:
Ktoś kto pisze, że da na taką głupotę SIE DEM DZIE SIĄT (!) tysięcy albo jest głupcem albo nie zna wartości pieniądza! jprdl
Głupota to jest żenienie sie z jakaś kobietą i udawać to kim sie jest!

To idź i wytargaj 70tyś skoro to takie proste
Wiesz, ile ja muszę pracować, żeby tyle mieć !?
A wgl co masz na myśli w/w ? Kogo niby udawać? o.O
A wiesz ile ja muszę na to pracować za 1100 miesięcznie?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:43
[autor]
kyoto pisze:
Ewentualnie możemy zamknąć facetów w klatkach w ZOO i pozwolić im na kontrolowaną reprodukcję w celach edukacyjnych :P
Wszyscy geje byliby zachwyceni tymi klatkami i reprodukcją. :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:46
[autor]
Tak na poważnie emilyame coś dla Ciebie:

"u mnie wracaja psychozy! icon_frown.gif ;( ;( wytrzymalem bez lekow max. 10 dni.. i dostawalem czuba icon_frown.gif .. nie wiem niestety, radze probowac pod kontrola/wiedza swojego lekarza!
"

"częśc leków nowej generacji (olanzapina, risperidon, ziprasidon, kwetiapina) leczy także te objawy schizofrenii o jakich tu mowa."


Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:47
[autor]
martyna_1989 pisze:
kyoto pisze:
Ewentualnie możemy zamknąć facetów w klatkach w ZOO i pozwolić im na kontrolowaną reprodukcję w celach edukacyjnych :P
Wszyscy geje byliby zachwyceni tymi klatkami i reprodukcją. :P

Widzisz ! Jaka ja jestem postępowa, wierząca a zarazem tolerancyjna :P ?
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:49
[autor]
martyna_1989 pisze
Ważniejsza jest dobrze wykonana instalacja elektryczna niż dobrze wykonany SRS.
Chyba przestanę już nawet się produkować bo nie ma o co. :)

To był przykład. Wolę zrobić coś dobrego dla innych, mieć z tego podwójną satysfakcję plus z reszty zrobić coś dobrego dla siebie i też mieć satysfakcję. A tak naprawdę to większą z tej elektryki niż z "dziury" XD
Dodatkowo, wiesz, jakie miałbym wyrzuty sum. jak bym zrobił inaczej?? Znienawidziłbym i siebie i tą dziurę i myślał "Boże, oj Boże, jaką to ja głupotę p**em ;( Przecież za to można było zrobić o wiele więcej, a na zmarnowanie poszło"
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:50
[autor]
kyoto pisze:
Widzisz ! Jaka ja jestem postępowa, wierząca a zarazem tolerancyjna :P ?
all-in-one - takich ludzi brakuje w polsce! :D
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:51
[autor]
emilymae pisze:
Przecież za to można było zrobić o wiele więcej, a na zmarnowanie poszło"
zawsze można jeszcze raz zarobić, i wydać dla 'potrzebujących nowego gniazdka' ;P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:54
[autor]
kyoto pisze:
Tak na poważnie emilyame coś dla Ciebie:

"u mnie wracaja psychozy! icon_frown.gif ;( ;( wytrzymalem bez lekow max. 10 dni.. i dostawalem czuba icon_frown.gif .. nie wiem niestety, radze probowac pod kontrola/wiedza swojego lekarza!

nieeee :/

najszybciej to http://asexuality.org/pl/ się sprawdzi. Pod w/w forum nie mam powodu się podpisywać, ZWŁASZCZA że wiem, że mam rację
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:54
[autor]
xyz pisze:
kyoto pisze:
Widzisz ! Jaka ja jestem postępowa, wierząca a zarazem tolerancyjna :P ?
all-in-one - takich ludzi brakuje w polsce! :D
Zaraz przyjdzie posłanka Pawłowicz i powie że nas transów z tymi gejami do tych klatek i do krokodyli. :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:57
[autor]
xyz pisze:
emilymae pisze:
Przecież za to można było zrobić o wiele więcej, a na zmarnowanie poszło"
zawsze można jeszcze raz zarobić, i wydać dla 'potrzebujących nowego gniazdka' ;P

ehh, widać, że nie rozumiesz
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:58
[autor]
martyna_1989 pisze:
xyz pisze:
kyoto pisze:
Widzisz ! Jaka ja jestem postępowa, wierząca a zarazem tolerancyjna :P ?
all-in-one - takich ludzi brakuje w polsce! :D
Zaraz przyjdzie posłanka Pawłowicz i powie że nas transów z tymi gejami do tych klatek i do krokodyli. :P

Mnie nie weźmie, bo trzeźwo myślę.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:58
[autor]
Kyoto! Ale będzie internet w tej klatce? Mogę i mieszkać tak, ale bez internetów nie przeżyję :( .

Muszę to przeanalizować, czy darmowa elektryka od Emily czy klatka od Kyoto. Taki wybór!

A tak na poważnie, to każdy wybiera lekarzy i metody jakie ich usatysfakcjonują i tyle. Grunt to zapoznać się z informacjami na temat wszystkich i opiniami od eks pacjentów.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 21:59
[autor]
emilymae pisze:
ehh, widać, że nie rozumiesz
tak, nie rozumiem Ciebie
bo zamiast się cieszyć, że ktoś idzie się leczyć, to ty gadasz, że to głupota tyle wydawać

tak samo mogę Tobie powiedzieć, żebyś przestała brać hrt, bo soja też ma estrogen, a jest tańsza!
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:01
[autor]
sig pisze:
Kyoto! Ale będzie internet w tej klatce? Mogę i mieszkać tak, ale bez internetów nie przeżyję :( .

Muszę to przeanalizować, czy darmowa elektryka od Emily czy klatka od Kyoto. Taki wybór!

A tak na poważnie, to każdy wybiera lekarzy i metody jakie ich usatysfakcjonują i tyle. Grunt to zapoznać się z informacjami na temat wszystkich i opiniami od eks pacjentów.

Spokojnie, internet do tego czasu będzie bezprzewodowy na całej Ziemii z tą samą największą mocą sygnału tak jak bezprzewodowy dostęp do energii elektrycznej ! Wszak Tesla odziedziczył mądrość po matce - kobiecie : d !

Emilyame, sory ale niestety ja będę oponować za tym że powinnaś brać leki na schizofrenie. To taka sama choroba jak grypa, zapalenie płuc, rak, ebola, AIDS tylko dotycząca ludzkiej psychiki i niestety ale ŻĄDNE zioła ani ŻADNE diety nie wyleczą Cię z tej choroby. Nie chciałam Ci tego pisać, ale nie lecząc swojej choroby umrzesz i to prędzej czy później bo jeszcze jakiś czas temu czułaś się kobietą, dostałaś psychozy i odwaliło Ci być facetem, znów psychoza i jesteś AS-em. Za rok bedziesz uważała siebie za dinozaura ? Albo co gorsza uznasz, że mordowanie ludzi to sens życia bo jednak Hitler miał rację. Dziewczyno zginiesz i nie widzę przyszłości dla Ciebie jeśli nie będziesz leczyć schizofreni. Siostra mojej przyjaciółki nie brała leków na schizofrenie i chciała zabić ją i swoich rodziców bo uznała, że rodziców nalezy eliminować za ich rzekomy zły wpływ na obecną młodzież. Wylądowała w psychiatryku i czeka ją UBEZWŁASNOWOLNIENIE

CHCESZ TEGO KOBIETO ?
CHCESZ ZAMAIST BYĆ SZCZĘŚLIWA Z SĄDOWYM NAKAZEM SKOŃCZYĆ ŻYCIE W PSYCHIATRYKU ?
zmian: 1, ostatnia: kyoto - 2014.12.30, 22:06
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:10
[autor]
Może i nie leki, ale być bod kontrolą psychologiczną coby zachować stabilność - zdrowia nie należy ignorować. Niestety gdy nie możesz sam rozpoznać psychozy lub okresu deluzyjnego to wpadasz coraz głębiej i głębiej.

Co do Tesli to miał niezły pomysł na infrastrukturę informacyjną :D i faktycznie mówił, że wiele zawdzięcza mamie która była mechanikiem samoukiem i kultywowała w nim kreatywność.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:16
[autor]
sig pisze:
Może i nie leki, ale być bod kontrolą psychologiczną coby zachować stabilność - zdrowia nie należy ignorować. Niestety gdy nie możesz sam rozpoznać psychozy lub okresu deluzyjnego to wpadasz coraz głębiej i głębiej.

Co do Tesli to miał niezły pomysł na infrastrukturę informacyjną :D i faktycznie mówił, że wiele zawdzięcza mamie która była mechanikiem samoukiem i kultywowała w nim kreatywność.

Przy ciężkich psychozach i osobowości mnogiej (a emily zdecydowanie ma to i to) trzeba regularnie brać psychotropy bo inaczej człowiek nie da rady pójść na tą terapie. Ponadto schizofrenia to nie nerwica/depresja gdzie masz zachowana swiadomosc rzeczywistości i masz wolną wole - tutaj często trzeba taką osobę w kaftanie przyprowadzać do specjalisty aby nie popełnila samobójstwa lub aby nie wymordowała swojej rodziny. Leki to podstawa, a terapie to tymbardziej. Niestety często i przymus.

A co do Tesli to ten gość jest dobrym przykłądem na to jak nie mając kasy nie dostaniesz Nobla ._.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:33
[autor]
kyoto pisze:
Emilyame, sory ale niestety ja będę oponować za tym że powinnaś brać leki na schizofrenie. To taka sama choroba jak grypa, zapalenie płuc, rak, ebola, AIDS tylko dotycząca ludzkiej psychiki i niestety ale ŻĄDNE zioła ani ŻADNE diety nie wyleczą Cię z tej choroby. Nie chciałam Ci tego pisać, ale nie lecząc swojej choroby umrzesz i to prędzej czy później bo jeszcze jakiś czas temu czułaś się kobietą, dostałaś psychozy i odwaliło Ci być facetem, znów psychoza i jesteś AS-em. Za rok bedziesz uważała siebie za dinozaura ? Albo co gorsza uznasz, że mordowanie ludzi to sens życia bo jednak Hitler miał rację. Dziewczyno zginiesz i nie widzę przyszłości dla Ciebie jeśli nie będziesz leczyć schizofreni. Siostra mojej przyjaciółki nie brała leków na schizofrenie i chciała zabić ją i swoich rodziców bo uznała, że rodziców nalezy eliminować za ich rzekomy zły wpływ na obecną młodzież. Wylądowała w psychiatryku i czeka ją UBEZWŁASNOWOLNIENIE

CHCESZ TEGO KOBIETO ?
CHCESZ ZAMAIST BYĆ SZCZĘŚLIWA Z SĄDOWYM NAKAZEM SKOŃCZYĆ ŻYCIE W PSYCHIATRYKU ?

Jaki nakaz ? Z jakiej paki ?

Swoją drogą, to leki biorę, na wszystko zresztą.

Każdy z nas umrze, i na to nie ma lekarstwa. To jedyna pewna rzecz w życiu i nikt nie wie, czy z tego powodu, czy innego, opuści ten świat.

Kiedy mi "odwaliło być facetem" ??? Bo sobie nie przypominam. A AS owszem, potwierdzam i nie kłóci się to z niczym innym.

Sens życia to u mnie Bóg - po pierwsze, po drugie - elektryka i od wielu lat to mi się NIE ZMIENIŁO. To co piszesz jest absolutnie skandaliczne ;/ i mnie nie dotyczy

Tak, zginę. Taki smutny fakt. A jeśli zabraknie dziadków, to na pewno. Dlatego na ten wypadek muszę mieć opcję awaryjną. I nie ma to nic ze schizo czy inną dolegliwością.

Wgl, za mówienie prawdy, nawet niewygodnej w kraju demokratycznym jeszcze tak nie zamykają. A innych powodów nie mają. Moi klienci, wszyscy, potwierdzą, że jestem osobą zrównoważoną i poczytalną, więc było by trudno znaleźć powód.

To tyle

pozdrawiam

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:42
[autor]
emilymae pisze:
kyoto pisze:
Emilyame, sory ale niestety ja będę oponować za tym że powinnaś brać leki na schizofrenie. To taka sama choroba jak grypa, zapalenie płuc, rak, ebola, AIDS tylko dotycząca ludzkiej psychiki i niestety ale ŻĄDNE zioła ani ŻADNE diety nie wyleczą Cię z tej choroby. Nie chciałam Ci tego pisać, ale nie lecząc swojej choroby umrzesz i to prędzej czy później bo jeszcze jakiś czas temu czułaś się kobietą, dostałaś psychozy i odwaliło Ci być facetem, znów psychoza i jesteś AS-em. Za rok bedziesz uważała siebie za dinozaura ? Albo co gorsza uznasz, że mordowanie ludzi to sens życia bo jednak Hitler miał rację. Dziewczyno zginiesz i nie widzę przyszłości dla Ciebie jeśli nie będziesz leczyć schizofreni. Siostra mojej przyjaciółki nie brała leków na schizofrenie i chciała zabić ją i swoich rodziców bo uznała, że rodziców nalezy eliminować za ich rzekomy zły wpływ na obecną młodzież. Wylądowała w psychiatryku i czeka ją UBEZWŁASNOWOLNIENIE

CHCESZ TEGO KOBIETO ?
CHCESZ ZAMAIST BYĆ SZCZĘŚLIWA Z SĄDOWYM NAKAZEM SKOŃCZYĆ ŻYCIE W PSYCHIATRYKU ?

Jaki nakaz ? Z jakiej paki ?

Swoją drogą, to leki biorę, na wszystko zresztą.

Każdy z nas umrze, i na to nie ma lekarstwa. To jedyna pewna rzecz w życiu i nikt nie wie, czy z tego powodu, czy innego, opuści ten świat.

Kiedy mi "odwaliło być facetem" ??? Bo sobie nie przypominam. A AS owszem, potwierdzam i nie kłóci się to z niczym innym.

Sens życia to u mnie Bóg - po pierwsze, po drugie - elektryka i od wielu lat to mi się NIE ZMIENIŁO. To co piszesz jest absolutnie skandaliczne ;/ i mnie nie dotyczy

Tak, zginę. Taki smutny fakt. A jeśli zabraknie dziadków, to na pewno. Dlatego na ten wypadek muszę mieć opcję awaryjną. I nie ma to nic ze schizo czy inną dolegliwością.

Wgl, za mówienie prawdy, nawet niewygodnej w kraju demokratycznym jeszcze tak nie zamykają. A innych powodów nie mają. Moi klienci, wszyscy, potwierdzą, że jestem osobą zrównoważoną i poczytalną, więc było by trudno znaleźć powód.

To tyle

pozdrawiam


1. Czemu wcześniej pisałaś w rodzajnikach żeńskich a teraz męskich ?
2. Śledząc Twoje posty można stwierdzić ze Twoja osobowość zmieniała się i to bardzo.
3. Każdy Twój post i każda Twoja informacja jest sprzeczna z kolejną. Nie chce mi sie cytować postów Twoich ale jak bardzo chcesz to mogę to zrobić w każdej chwili.
4. Zważ na to, że NIKT nie zrobi Ci SRS wiedzac ze masz nieleczoną schizofrenie
5. Zamknąć to Cię może zamknąć rodzina jeżeli dostaniesz napadu psychozy zagrażający życiu Twojemu lub bliskich zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego dodając fakt że nie leczysz schizofrenii będzie wystarczającym argumentem do tego aby ubezwłasnowolnić Cię na podstawie tego, że nie potrafisz podejmować świadomych decyzji.
6. Klienci nie widza ze jestes niepoczytalna - to naturalne. Bo gdyby widzieli straciłabyś prace i na transfuzji nie zalilabys sie jaki to SRS jest drogi tylko ryczałabyś jakie to państwo jest zle bo nie daje pracy (którą byś stracila przez nieleczona chorobe)

Lecz schizofrenie to Twoje życie sie odmieni,
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:50
[autor]
Chociaż raz posłuchaj ludzi jak Ci tutaj piszą na forum.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 22:52
[autor]
kyoto pisze: ...

...

nie, nie będę tu śmiecić
ale nie zgadzam się z pewnymi punktami
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 23:00
[autor]
To może już tak czas na dobranoc ?

Chociaż ten filmik to raczej pasowałby na jutrzejszy dzień kiedy to większośc z nas będzie w takim stanie po imprezie sylwestrowej :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.30, 23:48
[autor]
jurekaleks pisze:
Osoby trans przed przemianą , na skutek iluś tam lat nieustannych docinków i szykan ze strony otoczenia, wykształcają mniej więcej taki tok myślenia: nikt mnie nie lubi i nie rozumie to i ja nikogo nie lubię. Więc każdego kto się nimi zainteresuje na początek traktują pomyjami lub ucieczką ( zależnie od temperamentu).
Nie zawsze. Ja choć zawsze dochodzę do wniosku, że nikt mnie nie lubi to nigdy nie stwierdziłam, że ja też nikogo nie lubię, wręcz przeciwnie staram się zawsze być miła i uczynna staram się polubić każdego ale ludzie lubią ludzi przebojowych a ja taka nie jestem i nigdy nie będę bo jestem introwertyczką dlatego choć bardzo pragnęłam w życiu gdzieś się wtopić to zawsze kończyło się tym, że i tak trzymałam się na dystans. A to, że nie ufamy obcym to akurat nic dziwnego. Ale masz rację jedni uciekają inni atakują i to zależy od typu człowieka.

fizia pisze:
Jestem zdziwiona :/ Nie wiem jak to u Dulki dawniej bywało ale przyznam, że brzmi nieco niepoważnie te 4 zdania rozmowy i brak jakiegokolwiek testu "real life".sposobu zdiagnozowania w 100% transseksualizmu bo generalnie ocenia się tylko niewystępowanie odchyłów fizycznych, psychicznych i psychologicznych, które mogą czasem dawać takie poczucie jak transseksualizm.


To fakt że nieco dziwnie szybka diagnoza pewnie Dulko postanowił też się szybciej dorabiać. Jednak co do "real life" tu akurat mam inne zdanie ale to tylko moje odczucia. Taki test dla osoby TS jest raczej upokarzający już nie mówię tu o osobach starszych gdzie jakoś sobie nie wyobrażam "faceta" z brodą latającego po mieście w sukience taki test co najwyżej może dowieść, że osoba jest TV bo osoba TS wolałaby aby nikt nie widział w niej osoby jaka się urodziła. Fakt, że u osób młodych łatwiej o taki kamuflaż ale. Jeśli osoba młoda ucząca się przechodzi przemianę na HRT to zmienia wizerunek stopniowo i koledzy, koleżanki w szkole mogą się przyzwyczaić, że "Damian będzie Dominiką" a co jak "Damian" ni z tego ni z owego przyjdzie do szkoły w sukience bo pan doktor mu kazał najpierw sprawdzić jak to jest być dziewczynką? Najpewniej dostanie niezły łomot i łatkę TV czego osoby TS nie lubią i zamiast sprawdzić jak to jest sprawdzi jak okrutni mogą być ludzie.
zmian: 1, ostatnia: gabi - 2014.12.30, 23:59
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 01:32
[autor]
jurekaleks pisze:
gabi pisze:
Jednak co do "real life" tu akurat mam inne zdanie ale to tylko moje odczucia. Taki test dla osoby TS jest raczej upokarzający już nie mówię tu o osobach starszych gdzie jakoś sobie nie wyobrażam "faceta" z brodą latającego po mieście w sukience ...
Masz rację. To typowy "dupochron" lekarskich pleców ( dolnej części). Coś zupełnie nie potrzebnego i robione tak aby wywołać jak największy stres , kiedy on i tak jest już wielki.
A wszystko oczywiście "dla dobra pacjenta".


idea testu real life nie jest z założenia głupia - kto był zakochany ale nie mieszkał z partnerem a później po ślubie zaczął mieszkać, to po kilku latach powie czym się różni "kocham" - przed ślubem do "kocham" - po ślubie . Dlatego warto się jednak sprawdzić w konkretnych życiowych sytuacjach bo one takie właśnie będą po zmianie. Tego co w majtkach ludzie nie widzą,- passing zależy od wyglądu i głosu a nie od "chcenia bycia kobietą czy mężczyzną". Z jednej strony ten "test" to bardziej wygląda jak test na "survival" a z drugiej - jak teraz nie mam 100% passingu to co mi zmienią dokumenty?

Zrobić zmianę dokumentów i później nie wychodzić na ulice bo masz słaby passing -ma to sens?, a niestety znam takie przypadki. Zaczęło się brawurowo, szybko, zmiana papierów operacje a później - deprecha, utrata pracy, renta i siedzenie w domu. Po to się to robi?

ja nie mówię o formalnym "real life" bo z tego sobie można ściemę zrobić i poudawać, jak się lekarz uprze, ale chodzi mi oto, że warto sobie wziąć urlop, jechać w drugi koniec Polski i pobyć "full time", również sprawdzić swoją odporność - jeśli się ma słabszy passing. Bo później- szczególnie dla MK to już nie będzie jaj, w przenośni i w realu :)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 01:41
[autor]
Może tak: nie bardzo wiem kiedy ten test miałby się odbywać ale przyznasz chyba, że inaczej taki test przejdzie osoba będąca na HRT od roku a inaczej taka która idzie do lekarza mówiąc, że jest TS a lekarz mówi "nich pan ubierze sukienkę po łazi po mieście przez rok lub dwa a potem przyjdzie po receptę.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 10:10
[autor]
To może zmienić przebieg tego "testu" ? Najgorszym skutkiem złego wyboru jest chyba zmiana dokumentów i operacje, więc może po prostu dawać ludziom hormony jak chcą i pozwalać robić taki "soft test" przed zmianą dokumentów i operacjami "genitalnymi"?
Oczywiście, że jest bez sensu robienie testu bez hormonów bo porażka jest prawie murowana. Ja tylko zwracam uwagę, że wyobraźnia co do naszego funkcjonowania po zmianie bywa daleka od tego co w realu będzie i od tego jak nam się to będzie, już w praktyce, widziało.
Piszę ze swojego przykładu troszkę. Z powodów medycznych obawiam się, że estrogenów nie będę mogła brać, od 1,5 roku biorę finasteryd, mam usunięty zarost, biorę też fitoestrogeny, no i mam 39lat :( i powiem tak - passing jak na moje ponad 100kg wagi i 189 wzrostu, mam zaskakująco niezły, buźka się po finasterze zaokrągliła, zdelikatniała skóra ale obawiam się, że to już jest prawie wszystko co było można osiągnąć. Póki pojawiam się w stroju uniseks i tak się prezentuję - sprawa odbioru mojej płci zależy od odbiorcy i jest "soft". Niemniej zdarzyło się, kilka razy , że zostałam zatytułowana "pan" , choć przeważnie jest "pani" albo "no sex" Kobiece ciuchy i makijaż pomagają, praktycznie przez ostatnie półtora roku nie otrzymałam na ulicy żadnych uwag podczas codwutygodniowych wyskoków do innego miasta w wersji "dobrej", nie ma też generalnie dziwnych spojrzeń. Ale np w momencie kiedy muszę mieć kontakt słowny mam duże opory, mimo że jestem gadułą. Trening głosu to wyzwanie, i myśle, że wcale nie mam takich złych warunków "wyjściowych" (np jak chce to przez telefon jest spoko jak kobieta) to jednak mnie to blokuje psychicznie, bo wiem, że jak się odezwę to w głowie mojego rozmówcy zaczyna niebezpiecznie "iskrzyć" Wczoraj miałam np taką sytuację - szukałam lokalizacji jednego sklepu w podwórku kamienicy i kobitka chciała mi pomóc : "przepraszam może Pani pomogę bo widzę, że Pani czegoś szuka" - a ja STRES , no ale zaczynam głosem "najlepszym jak mogę" tłumaczyć Pani ... i po pierwszych słowach widzę jej delikatnie zadziwienie...delikatne , ale wymowne, smutne i przykre :( ...dalej było jakby spoko ale widzialam, że coś się "przepaliło" :( W momencie takiego "soft testowania" - nie ma tragedii, po prostu muszę to przeżyć, chwilowo przeżyć ponowne wtrącenie do samczego świata, pomyśleć, wyciągnąć wnioski, poprawić ale i zastanowić się - "co zrobię jak tak będzie zawsze", "czy dam radę to znieść "?

Jestem jak najbardziej za walczeniem o siebie bo trzeba, bo to ma sens ale naprawdę chcę zwrócić uwagę na to, że mamy realne osoby (jest to pewnie poniżej 1%) które twierdzą, że drugi raz by zmiany nie zrobiły i które jej żałują. I nawet 50 osób, które mi powiedzą - "dobrze, że mnie namówiłaś do zmian" nie zrównoważy mi smutku jeśli od jednej osoby usłyszę kiedyś: " dlaczego nie byłaś ze mną szczera, że bywa baaaaaardzo smutno i baaaaaaardzo trudno? "

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2014.12.31, 10:36
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 13:42
[autor]
Gratuluję, zaspamowaliście wątek rodzica psychozami emilymae.

Dulko jest naciągaczem i zupełnie mnie nie dziwi to jak do tego podszedł. On nie diagnozuje, tylko wszystkim osobom wciska, ze są TS w celu wyssania z nich gotówki (nie wspominając przy okazji, że toczy się przeciwko niemu masa spraw o długi i oszustwa finansowe).
Z prowadzących stosujących dwuletni test realnego życia i przyjmujacych na nfz jest dr. Robacha z Łodzi (choć osobiscie bym sie u niej nie diagnozowała to nie znam innej opcji dla "ostrożnych").
zmian: 3, ostatnia: ktynka - 2014.12.31, 13:48
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 14:37
[autor]
jurekaleks pisze:
fizia pisze:
...
Idea real testu "na żywca" , przed operacjami i przed hrt , to tak jak rady rabina z kawału o kozie i Żydzie co miał małe mieszkanie a liczną rodzinę. To jakby jakiś najgorszy przeciwnik osób trans wymyślił : a polataj sobie dziadu taki jaki jesteś w kiecce z rok czy dwa po mieście , a masz "zdrowy" moralnie naród wybije Ci z tego chorego łba pomysły o zostaniu kobietą! Ja to przeżyjesz i nie zwariujesz to masz rację! To jest wg mnie chore. Może jeszcze połowę testu powinno się spędzać w bandzie skinów ? ? ? -
Jurku, jak Cię lubię i jak doceniam to, jak szybko zdobywasz wiedzę - posłuchaj czasem osób mówiących Ci - z własnego doświadczenia - że może być inaczej.
Fizia pisze rozsądnie, nie jest super hiper ultra fanką RLT, tylko po prostu tłumaczy co i jak, na swoim przykładzie pisząc, jak to wygląda. Ja mogę dodać, że takiego RLT bez hormonów mam łącznie na koncie z pięć lat (połowa przed hormonami, połowa po tym, jak się cofnęła większość zmian). I daję radę.
Fakt, że ludzie mają różne warunki wyjściowe i umiejętności i dla niektórych RLT będzie katorgą. Ale ci sami ludzie w większości i tak kiedyś będą musieli wyjść na ulicę jako oni sami. Kiedyś będą musieli nauczyć się uchodzić i radzić sobie z mikroporażkami. Kiedyś być może ktoś ich zaatakuje, bo coś jest nie tak. Hormony działają powoli, a operacje nie wszystko zmienią.
Dla niektórych po prostu okres przejściowy BĘDZIE ciężki, a dla niektórych NIGDY się nie skończy, bo ZAWSZE będzie po nich widać, że są TS. I choć idea RLT przed hormonami jest przegięciem, to jednak nie można traktować jej jak kozła ofiarnego: ludzie, którzy przed hormonami nie mają szans, bardzo często potem też mają ciężko. I tak, czasami zdarza się, że ktoś ma tak ciężko, że już ze zmienionymi dokumentami i SRS nie daje rady psychicznie uporać się z tym, że wciąż nie uchodzi.
Nie każda osoba transseksualna koryguje płeć. Wiele tego nie robi. Część rezygnuje właśnie dlatego, że wiedzą (skądś), że nie mają szans na pełen passing, a wiedzą (skądś), że kto jak kto, ale oni bez passingu sobie nie poradzą i łatwiej im będzie żyć bez tranzycji niż ze skutkami nieudanej tranzycji. To jest strasznie smutne i za każdą taką osobą stoi ogromny dramat i cierpienie, ale... nie jest fajnie, jeśli udajemy, że tego problemu nie ma i zwalamy wszystkie swoje frustracje na ten biedny test realnego życia.


Na inny temat - szlag mnie trafia, jak widzę amatorskie diagnozowanie u EmilyMae kolejnych zaburzeń. Osobowość mnoga, prych.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 16:01
[autor]
sig pisze:
Tomku, o co właściwie spytał twoją córkę, o czym były te 4 zdania? Może widział, że córka pewna swego a wy jako jej rodzice potrzebujecie zapewnień - w końcu to ty piszesz na forum o swoich wątpliwościach a nie ona (właśnie, czy ma jakieś?).

Pytania były tendencyjne ;).

Co czujesz, od kiedy, czy masz już nowe imie. I to chyba wszystko. Potem jak pisałem założył kartę i tyle. Teraz jak sobie jeszcze przypominam całkowicie zignorował (nawet nie wpisał do karty), że w rodzinie z mojej strony były problemy i choroby natury psychiatrycznej. A to chyba może być dziedziczne w dalszych pokoleniach.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 16:07
[autor]
jurekaleks pisze:
marcin pisze:
Jurku, jak Cię lubię i jak doceniam to, jak szybko zdobywasz wiedzę - posłuchaj czasem osób mówiących Ci - z własnego doświadczenia - że może być inaczej.
W sumie to nie wiem , jaki jest sens tego wpisu. Co "może być inaczej"? Że trż może być udany , że nie musi być ciężkim przeżyciem i przynieść osobie ts na koniec wielką ulgę? może w 10% czy 20% przypadków tak, ale dla reszty to jest niepotrzebne, dodatkowe, bardzo przykre obciążenie.

Gdybyś przeczytał całość, to może byś zrozumiał ;P

Tomku - mogło też być tak, że lekarz zachował się jak lekarz, czyli zapytał o podstawy, a bardziej szczegółowy wywiad niejako delegował psychologowi. Bo tak czy siak potrzebujecie opinii psychiatrycznej i psychologicznej, i bez nich on formalnej diagnozy nie postawi. Niemniej jednak, to rozczarowujące, że zignorował informację o zaburzeniach psychicznych w rodzinie oraz dał Wam sygnał, że traktuje sprawę Waszego dziecka po łebkach. Być może nie dotarło do niego, że macie wszyscy wątpliwości i potrzebujecie większej czujności z jego strony.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 16:35
[autor]
Ale Fizia już Ci wyjaśniała, że ten RLT nie musi być "skokiem na głęboką wodę bez karty pływackiej". Przeciwnie, RLT zwykle jest stopniowym zanurzaniem się połączonym z ochlapywaniem wodą. Uważa się, że ma trwać dwa lata m.in. dlatego, że to nie jest hop-siup, po drodze trzeba się nauczyć masy rzeczy, które z początku są trudne, ale z czasem stają się coraz łatwiejsze, w miarę jak nabywa się umiejętności i włącza w to hormony i różne zabiegi. RLT to NAUKA z kartkówkami i klasówkami po drodze, nie dwuletni codzienny egzamin-piła.
No, chyba że ktoś jest idiotą i od razu skacze na główkę. Wtedy rzeczywiście może nawet skręcić sobie kark, jeśli źle rozpozna okoliczności (kibole i "hej, jestem trans!" to naprawdę kiepski pomysł). Ale to już nie wina testu tylko ludzkiej głupoty.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 16:55
[autor]
marcin pisze:
Tomku - mogło też być tak, że lekarz zachował się jak lekarz, czyli zapytał o podstawy, a bardziej szczegółowy wywiad niejako delegował psychologowi. Bo tak czy siak potrzebujecie opinii psychiatrycznej i psychologicznej, i bez nich on formalnej diagnozy nie postawi.


Niestety nie. Opinia psychologa w naszym przypadku leczenia u pana Dulko ma być "korespondencyjna" polegające jedynie na ocenie testów, które udostępnił nam lekarz. Później ma je sam osobiście dostarczyć do swojego znajomego psychologa. Nie brane jest pod uwagę osobiste spotkania czy rozmowy TS vs Psycholog. Dlatego powiedzieliśmy panu doktorowi, że będziemy chcieli na własną rękę wziąć "drugiego"psychologa aby to potwierdzić.

p.s.

Wszystkiego najlepszego z nowym rokiem, dzięki wielkie za uczestnictwo w wątkach i pozdrawiam

Tomek

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 18:03
[autor]
Jurekaleks:
Osoby trans przed przemianą , na skutek iluś tam lat nieustannych docinków i szykan ze strony otoczenia, wykształcają mniej więcej taki tok myślenia: nikt mnie nie lubi i nie rozumie to i ja nikogo nie lubię. Więc każdego kto się nimi zainteresuje na początek traktują pomyjami lub ucieczką ( zależnie od temperamentu). Ale kiedy się zrozumie zasadę tego mechanizmu obronnego, to te pomyje przelatują obok. Bo wtedy już się wie, ze to tylko taki odruch (często już chyba bezwarunkowy?) a nie prawdziwy charakter danej osoby. Tak więc trzeba trochę cierpliwości, bo dopiero potem poznaje się prawdziwe jej oblicze. Nie zawsze warto! nie będę kadził! ale czasem na pewno tak. W tym wypadku zasada pierwszych dobrych połączeń nie działa.


Dobry jesteś, całkiem spostrzegawczy :) Może nie do końca jest tak, ale podobnie.
Po prostu pojawia się ktoś i pisze że jest zainteresowany "TRANS" i co my mamy sobie myśleć? Może to taki współczesny widz widowska pod tytułem "Kobieta z brodą" (o, nie tylko w przenośni ale i dosłownie pasuje ;) ).


Emilymae:
Wiesz, ile ja muszę pracować, żeby tyle mieć !?


Ale my tu sobie MARZYMY, wiesz? :P a Ty się wściekasz, że ludzie mają marzenia ;) Ja Ci tu zaraz moje mogę opisać, przy których SRS za 70 tyś. to chyba pikuś :D
Ale z drugiej strony... gdyby ludzie nie wydawali pieniędzy (np. na wymarzony dom, w którym potrzebują między innymi instalacji elektrycznej), to byś nie miała pracy :P (akurat mi to przyszło do głowy, bo remont to i moje marzenie).


martyna_1989:
Wszyscy geje byliby zachwyceni tymi klatkami i reprodukcją. :P


No ja już nic nie chciałem pisać ale takie pozamykanie wszystkich facetów razem w klatkach... całkiem kusząco brzmi XD mogę sobie dobrać towarzystwo do klatki? :D

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 19:25
[autor]
Fizia masz dużo racji w tym co piszesz.
Są młode osoby trans którym test nie jest aż tak potrzebny. Młode osoby od razu zapuszczają włosy, biorą hormony i bardzo łatwo wchodzą w "nową płeć".
Jednak inaczej sprawa wygląda przy osobie wysokiej, niezbyt kobiecej twarzy u której passing może być ciężki. Oczywiście to że hormony to i tak nawet one dużo mogą nie dać. Warto aby taka osoba zobaczyła jak to jest, jak będzie się czuć, po hormonach się zmieni, czy nawet jeśli jakąś operacje na twarzy przejdzie ale czasem może nawet to bardzo nie pomóc.
Ja wolałabym żyć jako brzydka kobieta niż żyć dalej jako nieszczęśliwy mężczyzna ale nie można komuś zarzucać braku odwagi albo że jest tylko zwykłym transwestytą że się poddał bo nie powiodło mu się na takim teście.
Jednak taki test jest dobry, pokaże jak to będzie później, jak będziemy odbierani.

A teraz Tomku. Słuchaj ta wizyta u dr Dulki to weźcie poszukajcie sobie dobrego psychologa.
Byłam w 2010 roku u dr Aleksandry Robachy w Łodzi, przyjmuje (nie wiem czy jeszcze) na NFZ.
Tam mogłam sie wygadać, ona sama zadaje duzo pytań, o dzieciństwo, wszystko, nawet takie intymne pytania jak masturbacja czy moje kontakty seksualne i wyobrażenia w seksie.
Wszystko u niej idzie wolno, hormony przepisze po około roku, to mnie wtedy denerwowało ale nie jest to taki zły pomysł.
Pojawiają się już osoby które zostały źle zdiagnozowane.
A pamiętacie jeszcze w tym roku na tym forum pojawiła się jedna ts mka, młoda 20-25 l. która jest po srs i pisała że jest teraz nieszczęśliwa, że wolałaby mieć znowu penisa i być nawet chłopakiem.
Rodzice wzięli kredyt na jej srs, z tego co pamiętam.

Tak więc może warto jednak iść do dobrego psychologa/seksuologa.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 19:40
[autor]
nieszczęśliwa po srs? bez jaj dajcie mi link do tego wątku w szoku jestem wow
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 20:00
[autor]
kokosowa pisze:
nieszczęśliwa po srs? bez jaj dajcie mi link do tego wątku w szoku jestem wow
nie pamiętam jej nicku
ale była tu taka, chyba w tym roku nawet, tutaj się ciężko te wątki wyszukuje bo ona mogła o tym pisać w wątku nie dotyczacym nawet tego, w sumie u nas na forum to norma
no ja szukać nie będe bo mi sie nie chce xD
ale zapewniam Cie kokosowa że taka tutaj była i niektórzy forumowicze pisali jej że jeszcze niesłyszeli aby ktoś chciał spowrotem z tranzycją jechać
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 20:47
[autor]
kokosowa pisze:
nieszczęśliwa po srs? bez jaj dajcie mi link do tego wątku w szoku jestem wow
A co w tym szokującego? Po prostu dziewczyna/chłopak się pomylił/a i teraz jak jest po srs to nie ma odwrotu za bardzo.
Zdarzają się pomyłki przecież…
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 22:18
[autor]
kokosowa pisze:
nieszczęśliwa po srs? bez jaj dajcie mi link do tego wątku w szoku jestem wow
Nie wiem czy uwierzysz, ale poznałam Ją/ Go? osobiście. Lekarzem prowadzącym był Dulko. Trudna sprawa, właściwie nie bardzo było co mądrego jej powiedzieć :/ może się jakoś pozbiera :/
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 22:27
[autor]
tomek_wwa pisze:
marcin pisze:
Tomku - mogło też być tak, że lekarz zachował się jak lekarz, czyli zapytał o podstawy, a bardziej szczegółowy wywiad niejako delegował psychologowi. Bo tak czy siak potrzebujecie opinii psychiatrycznej i psychologicznej, i bez nich on formalnej diagnozy nie postawi.


Niestety nie. Opinia psychologa w naszym przypadku leczenia u pana Dulko ma być "korespondencyjna" polegające jedynie na ocenie testów, które udostępnił nam lekarz. Później ma je sam osobiście dostarczyć do swojego znajomego psychologa. Nie brane jest pod uwagę osobiste spotkania czy rozmowy TS vs Psycholog. Dlatego powiedzieliśmy panu doktorowi, że będziemy chcieli na własną rękę wziąć "drugiego"psychologa aby to potwierdzić.

p.s.

Wszystkiego najlepszego z nowym rokiem, dzięki wielkie za uczestnictwo w wątkach i pozdrawiam

Tomek


Gdybym już tego kiedyś nie słyszała to bym nie wierzyła !!! Coś się chyba dr Dulko zepsuł :( W takim razie idźcie NA PEWNO jeszcze do innego psychologa. Na kilka osobistych spotkań a nie jakieś sraty-pierdaty korespondencyjne. Jest duża szansa, że wszystko się potwierdzi ale to jest za poważna sprawa aby coś zaniedbać. cały czas polecam pod tym kątem Robachę jako seksuologa i psychiatrę oraz Olszycę jako psychologa - obie są dosyć ścisłe i "upierdliwe" ale ich kasa nie zepsuła i nie wyobrażam sobie aby Robacha machnęła taki numer z zaocznym załatwianiem opinii psychologa.


Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 22:37
[autor]
kokosowa pisze:
nieszczęśliwa po srs? bez jaj dajcie mi link do tego wątku w szoku jestem wow
Co w tym szokującego? Nie każdy, kto w wielkim pędzie dobija do SRS
a) jest transseksualny
b) jest gotowy psychicznie na tranzycję.

Też znam tę osobę, choć nigdy nie widzieliśmy się na żywo.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2014.12.31, 23:06
[autor]
fizia pisze:
Nie wiem czy uwierzysz, ale poznałam Ją/ Go? osobiście. Lekarzem prowadzącym był Dulko. Trudna sprawa, właściwie nie bardzo było co mądrego jej powiedzieć :/ może się jakoś pozbiera :/
Również miałam okazje ją poznać. Nawet miałam okazje ją poznać na żywo.
A co u niej/jego aktualnie? Sama napisze jak będzie chciała ;)

ciężka sprawa jak ktoś jednak żałuje srs… jeszcze jak z hrt można się wykaraskać, to po srs jest już 'po wszystkim'.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 01:01
[autor]
Cóż pomyłki zdarzają się każdemu i w każdej dziedzinie. Czy pomylił się lekarz? Być może też ale jak sami wiecie w tej specyficznej chorobie to pacjent ma decydujące zdanie czy jest chory czy nie. Jej niestety z tego co pamiętam przytrafiła się po drodze jeszcze inna choroba co ją dodatkowo dobijało. Co do tego całego testu to nie wyobrażam go sobie jak miała bym go niby przejść, widocznie nie pasuję do tego schematu. Ale i pewnie po osiągnięciu wiarygodnego wizerunku z męskim dowodem miała bym niezły ubaw przy np.: Kontroli drogowej. "Panie oficerze. Tatuś jak się urodziłam był tak prze szczęśliwy że z kolegami pił przez 5 dni a jak już udało mu się jakimś cudem dotrzeć do urzędu stanu cywilnego to zdumą zarejestrował swojego syna. Dopiero po powrocie mnie i mamusi ze szpitala jak wytrzeźwiał zrozumiał swój błąd ale było już za późno" X-D
zmian: 2, ostatnia: gabi - 2015.01.01, 02:01
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 04:44
[autor]
Jurekaleks:
wyzwalasz się ze swoich stereotypów.

Och, ja bym się bardzo chętnei wyzwolił ze swoich stereotypów, tylko że one z kosmosu się nie wzięły ;) I nie ma wiele okazji by się z nich wyzwolić niestety...
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 12:29
[autor]
ale mnie to śmieszy, na forum trans osoba trans która jest po wszystkim nie może się dowiedzieć co to za osoba dokładnie mimo że dużo osób tutaj wie, a ta osoba podzieliła się swoim wątkiem, więc gdzie tu niby jest tajne? Jak ktoś coś wie to niech się podzieli w takim razie a nie zasłania się że nie wie czy ta osoba sobie życzy, skoro pisała to raczej że sobie życzy, żenada, ale dużo polaków jest takich że lubią mieć tajemnice itd, np w Tajlandii pytanie ile zarabiasz nie jest niczym dziwnym, u nas to już się każdy obruszy, szkoda
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 13:03
[autor]
No nie powinno byc to tajne bo przecież pisała o tym publicznie na forum i każdy mógł to przeczytać. Pamiętam jak o tym pisała, ale sama z nią nigdy poza forum na jakims gg czy skype nie miałam kontaktu. Nie wiem na ile była tam wina psychologa który stwierdził u niej ten transseksualizm a na ile było jej samej w tym winy.
Ona chyba sama siebie nie zdążyła poznać, sama siebie blednie zdiagnozowała.

A kiedyś oglądałam w telewizji nie wiem gdzie, czy to jakieś tyn style czy coś takiego. Jakiś program amerykański i tam był przykład jednaj ts m/k która normalnie przeszła SRS, piersi sobie zrobiła i później doszła do wniosku że popełniła błąd i znowu chciała być mężczyzną...
Pamiętam chyba że tam było że z usunięciem piersi nie było problemu, gorzej z tam na dole.
Ona a raczej on wypowiadał się w tym programie jako facet i były tam pokazywane Jego zdjęcia kiedy zmienił się w kobietę.
W programie mówił że teraz ma ogromne problemy ze znalezieniem sobie kogoś, bo wygląda już męsko, a miedzy nogami ma pochwę... A jakieś tam rozwiązania obecne aby miał penisa go nie interesują.

Nie pamiętam co to był za program, jak sie nazywal. Pamiętam tylko że to widziałam i oglądałam na wlasne oczy i uszy w telewizorze jeszcze bez HD. ;P
Tak samo jak pamiętałam tą m/kę która tutaj pisala na forum że wolalaby znowu byc chłopakiem.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 14:58
[autor]
jurekaleks pisze:
kokosowa pisze:
ale mnie to śmieszy, na forum trans osoba trans która jest po wszystkim nie może się dowiedzieć co to za osoba dokładnie mimo że dużo osób tutaj wie, a ta osoba podzieliła się swoim wątkiem, więc gdzie tu niby jest tajne? Jak ktoś coś wie to niech się podzieli w takim razie a nie zasłania się że nie wie czy ta osoba sobie życzy, skoro pisała to raczej że sobie życzy, żenada, ale dużo polaków jest takich że lubią mieć tajemnice itd, np w Tajlandii pytanie ile zarabiasz nie jest niczym dziwnym, u nas to już się każdy obruszy, szkoda
Kokosowa! Osoba załamana po srs ma specjalne prawo do anonimowości, większe niż Ty , której wszystko poszło jak "wyciśniecie pryszcza". Wstydź się!


Co ty Jurek piszesz? Jakie wstydź się? Mnie też to ciekawi i wcale nie jest mi z tego powodu wstyd! Raczej byłoby ze mną coś nie tak gdybym tylko po przeczytaniu tego wzruszyła ramionami i nawet bym się nad tym nie zastanowiła.

To nas dotyczy, skoro ja sama widziałam w polskiej telewizji podobny przykład ze stanów to później taki typowy widz sobie pomyśli -Ci to się chcą na babę przerobić a później znowu im sie odwidzi i chcą znowu być chłopami, faktycznie dewianci i psycholoe!

Takim osobom należy współczuć oczywiście bo nie dość że myśleli że sobie pomogą przemianą a się nagle okazuje że tylko sobie jeszcze większej tragedii narobili.
Niemniej jednak jeśli mamy tutaj taki w polsce przypadek to dobrze byłoby go opisać. Oczywiście przy zachowaniu jej anonimowości.
Przecież jacyś lekarze ją diagnozowali? Ktoś ją do tego srsu dopuścił.
Mnie czasem az szokuje że ok dr liber wypisuje hormony na pierwszej wizycie wszystko ok, jednak jak czytam ze jakiś psycholog daje wizyty juz przez skypa to mi aż ręce opadają...
Albo że wszystko w ciągu kilku wizyt i jet opinia. Dla wielu osób które są zdecydowane i które nie mają żadnych wątpliwości kim są i kim sie czują to jest dobre rozwiązanie ale jak widać są osoby które są źle zdiagnozowane i które chyba nie do końca wiedzą kim są i potrzebują więcej czasu.

Niech to będzie nauczka dla innych. A Ci "specjaliści" którzy ją diagnozowali niech teraz się nią zajmą i pomyślą gdzie zrobili błąd, w którym miejscu coś przeoczyli.
Bo dla nich to kolejny pacjent, praca jak praca, kasa z tego jest ale odbębnili taką manianę że teraz jeden z ich pacjentów ma kulawe życie a jest to bardzo młoda osoba która ma całe życie przed sobą.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:01
[autor]
kokosowa pisze:
ale mnie to śmieszy, na forum trans osoba trans która jest po wszystkim nie może się dowiedzieć co to za osoba dokładnie mimo że dużo osób tutaj wie, a ta osoba podzieliła się swoim wątkiem, więc gdzie tu niby jest tajne? Jak ktoś coś wie to niech się podzieli w takim razie a nie zasłania się że nie wie czy ta osoba sobie życzy, skoro pisała to raczej że sobie życzy, żenada, ale dużo polaków jest takich że lubią mieć tajemnice itd, np w Tajlandii pytanie ile zarabiasz nie jest niczym dziwnym, u nas to już się każdy obruszy, szkoda
śmieszy? tragedia ludzka Cię śmieszy? brak Ci w ogóle jakiejkolwiek empatii do drugiej osoby chyba. proponuję trochę podciągnąć język. Myślisz, że złapałaś boga za nogi, że Ci się tak 'udał SRS', i teraz na lewo i prawo gadasz o tym jaki to z Ciebie geniusz, że Ci się udało.
czytaj ze zrozumieniem jak już coś czytasz - nie zasłaniam się tym, czy ta osoba sobie życzy żeby o niej mówić, tylko że nie będę za nią mówić jak tam u niej jest.
znam nick tej osoby, ale nie podam Ci go, bo to nie jest Twój interes jest. poszukaj se sama jak chcesz. anonimowość drugiej osoby jest tutaj chyba ważniejsza i jak najbardziej na miejscu.

Już nie będę wypominać jakie Ty posty pisałaś na forum wcześniej pod tym jak i innymi nickami ;)
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2015.01.01, 15:03
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:16
[autor]
Martyna_1987:
jednak jak czytam ze jakiś psycholog daje wizyty juz przez skypa to mi aż ręce opadają...


A wytłumacz mi jaka to różnica jest czy widzisz kogoś na żywo czy przez kamerę? :P
Bo tu trochę przesadzasz.


Martyna_1987:
Albo że wszystko w ciągu kilku wizyt i jet opinia.


No tu gorzej. Niektórzy to już niby nawet po 1-2 wizytach wystawiają...


Martyna_1987:
A Ci "specjaliści" którzy ją diagnozowali niech teraz się nią zajmą i pomyślą gdzie zrobili błąd, w którym miejscu coś przeoczyli.


Z drugiej strony taki ostry bym nie był. Jeśli stwierdzili, że ta osoba nie jest chora psychicznie, jest poczytalna i zdolna do podejmowania decyzji - to podjęła. A że błędną? Zdarza się. Uważam, że nie można odpowiedzialności zwalać na lekarzy. To my i tylko my odpowiadamy za swoje życie, oni są tylko do pomocy.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:21
[autor]
wendigo pisze:
Martyna_1987:
jednak jak czytam ze jakiś psycholog daje wizyty juz przez skypa to mi aż ręce opadają...


A wytłumacz mi jaka to różnica jest czy widzisz kogoś na żywo czy przez kamerę? :P
Bo tu trochę przesadzasz.

No tu faktycznie przesadziłam, bo sama jakbym teraz wyjechała za granicę to bym chyba skorzystała z psychologa za pomocą skypa. :P
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:24
[autor]
wendigo pisze:
Martyna_1987:
Albo że wszystko w ciągu kilku wizyt i jet opinia.


No tu gorzej. Niektórzy to już niby nawet po 1-2 wizytach wystawiają...
To jest nie poważne. Taki psychologa powinien obserwować pacjenta na jakiejś przestrzeni czasu, chociażby pół roku.
A niektórzy to kilka wizyt i opinia gotowa...
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:27
[autor]
wendigo pisze:
Martyna_1987:
A Ci "specjaliści" którzy ją diagnozowali niech teraz się nią zajmą i pomyślą gdzie zrobili błąd, w którym miejscu coś przeoczyli.


Z drugiej strony taki ostry bym nie był. Jeśli stwierdzili, że ta osoba nie jest chora psychicznie, jest poczytalna i zdolna do podejmowania decyzji - to podjęła. A że błędną? Zdarza się. Uważam, że nie można odpowiedzialności zwalać na lekarzy. To my i tylko my odpowiadamy za swoje życie, oni są tylko do pomocy.
Wychodzi na to że diagnoza od specjalisty diagnozą ale każdy niech sobie wyda swoją diagnozę wszystkich diagnoz bo inaczej będzie po ptokach... u eMeK to dosłownie po ptokach.

Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:31
[autor]
xyz pisze:
kokosowa pisze:
ale mnie to śmieszy, na forum trans osoba trans która jest po wszystkim nie może się dowiedzieć co to za osoba dokładnie mimo że dużo osób tutaj wie, a ta osoba podzieliła się swoim wątkiem, więc gdzie tu niby jest tajne? Jak ktoś coś wie to niech się podzieli w takim razie a nie zasłania się że nie wie czy ta osoba sobie życzy, skoro pisała to raczej że sobie życzy, żenada, ale dużo polaków jest takich że lubią mieć tajemnice itd, np w Tajlandii pytanie ile zarabiasz nie jest niczym dziwnym, u nas to już się każdy obruszy, szkoda
czytaj ze zrozumieniem jak już coś czytasz
No właśnie xyz czytaj ze zrozumieniem. ;-)
Bo ja też czytałam jeszcze raz posta kokosa i nie napisała w nim że ją śmieszy ta osoba tylko że ją śmieszy ta sytuacja w której to osoba po udanym srs (czyli kokosowa) nie może się dowiedzieć nic o tamtej osobie która by chciała powrotnej tranzycji.
:)
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 15:42
[autor]
martyna_1989 pisze:
xyz pisze:
kokosowa pisze:
ale mnie to śmieszy, na forum trans osoba trans która jest po wszystkim nie może się dowiedzieć co to za osoba dokładnie mimo że dużo osób tutaj wie
czytaj ze zrozumieniem jak już coś czytasz
No właśnie xyz czytaj ze zrozumieniem. ;-)
Bo ja też czytałam jeszcze raz posta kokosa i nie napisała w nim że ją śmieszy ta osoba tylko że ją śmieszy ta sytuacja w której to osoba po udanym srs (czyli kokosowa) nie może się dowiedzieć nic o tamtej osobie która by chciała powrotnej tranzycji.
:)
O, masz racje. Nie przeczytałam dokładnie, i zgłaszam swój błąd :)
Co nie zmienia faktu, że zastanawia mnie zacytowanie mojego 'czytaj ze zrozumieniem' tutaj, ponieważ odnosi się do kokosowej, która rownież źle przeczytała dokładnie postów :P
więc jesteśmy kwita xD
zmian: 1, ostatnia: xyz - 2015.01.01, 15:44
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.01, 16:23
[autor]
Generalnie jest tak. I to dotycz każdej choroby. Jeśli nie wiesz co ci dolega idziesz do lekarza a jeśli twoje objawy są niespójne to biorą cię na obserwację. Jeśli przedstawisz konkretnie co ci dolega lekarz może od razu postawić diagnozę. Gorzej jak opiszesz dokładnie obiawy zapalenia wyrostka mając nadzieję że dostaniesz antybiotyk i tydzień wolnego a lekarz powie proszę na salę operacyjną.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.02, 11:34
[autor]
za kogo mnie macie nie jestem jakaś walnięta na tyle żeby z tak nieszczęśliwą osobą o tym gadać mnie tylko interesuje link do tematu w którym ona to pisze tak tylko żeby to przeczytać a jej samej w ogóle nie chcę zaczepiać.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.02, 13:20
[autor]
Przypominam wam tylko że ta nieszczęśliwa po SRS mk ma borderline, więc robienie z niej generalizacji na wszystkie mk i straszenie jakie to bedziemy po SRS nieszczęśliwe, jak to transseksualistki są głupie i chcą po zmianie z powrotem wracać, jest po prostu skrajnie nieuczciwym nadużyciem.

Poniewaz ludzie z borderline w ogóle, nie tylko transseksualni, ale także hetero, zwykli, mają skłonnoc do podejmowania ważnych decyzji pod wpływem chwili i żałowania później. Rozumiecie? Ona popełniła złą decyzję nie dlatego, że była TS, tylko dlatego że miała bordera.

Równocześnie żyją TYSIĄCE transseksualistów którzy zrobili zmianę i nie żałują.

Kiedyś w ten sam sposób mądrze zauważono, że homoseksualizm powoduje zaburzenia osobowości, psychozy, skłonnośc do przemocy itd. bo wszyscy homoseksualni pacjenci psychiatryków mieli jakieś zaburzenia.
zmian: 2, ostatnia: nonienonienonieno - 2015.01.02, 13:21
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.02, 13:22
[autor]
PS. A jak się płaci ekstra lekarzom diagnostom żeby jak najszybciej wszystko załatwili bez rzetelnego zbadania i ze zignorowaniem własnych zaburzeń to tak właśnie się kończy.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.02, 14:38
[autor]
jurekaleks pisze:
Jeżeli ona jest już pogodzona w losem i wróciła do jakieś równowagi , to oczywiście masz racje , dla dobra innych transek nie powinna ukrywać przyczyn porażki swojej przemiany.
To takie troche egoistyczne, nie uważasz? To tak jak byś stanął na piedestale i opowiadać na lewo i prawo o swoich porażkach… :/
Wiadomo, jeśli będzie chciała opowiedzieć, no to ok, ale jak nie chce to nie musi tego robić. Sugerujesz, że powinna to zrobić dla dobra innych transek - a gdzie jest jej/jego dobro w tym wszystkim?

@nonienonienonieno, o co ci chodzi z jakimś borderlinem? Tutaj też generalizujesz, że on/ona jest 'borderlinem', bo zrobiła srs. Nie znasz sytuacji za bardzo i wyciągasz zbyt pochopne wnioski.
zmian: 2, ostatnia: xyz - 2015.01.02, 14:42
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.02, 15:39
[autor]
Ja rozumiem to o czym piszesz. Wiadomo, że ktoś kto jest doświadczony (nawet w te porażki) chce się podzielić swoimi doświadczeniami z mniej doświadczonymi.
Ale nie sądzę, że taki błędny srs jest czymś po czym można się 'ot tak' pozbierać.
Jeśli ktoś źle zdecydował, i jednak taka osoba nie powinna była zmienić płci, to dopiero teraz jest ona transseksualna, i to teraz jest wyczyn wyjść z tego, bo na pewno z zorientowanem się o błędnej decyzji dochodzi jeszcze depresja itd.
Re: Szczęście - jak to zdefiniować ? 2015.01.02, 16:32
[autor]
Abstrachując już od tej osoby, to nie o tym był temat wątku :)
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj