Co robić

  liczba postów: 18
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Co robić 2013.01.18, 16:09
[autor]

Cześć...

 

Nazywam się Robert, mam 37 lat. Właśnie dowiedziałem się, że moja żona była u seksuologa i będzie dążyć do korekty płci, powiedziała mi, że jest transseksualistą…

 

Moje życie legło w gruzach… zupełnie nie wiem, co robić... Jestem katolikiem, czy to znaczy, że małżeństwo zostanie unieważnione? Obiecywałem jej wierność aż do śmierci, jesteśmy ze sobą związani, ale nie wiem, czy wytrzymam świadomość braku oparcia gdziekolwiek i fakt odczucia upadku/zniszczenia mojego światopoglądu.

Ponadto obawiam się…nie wiem, czy będę umiał zaakceptować seks z innym mężczyzną.

Czuję, że wszystko mi się rozpada.

Cały czas myślę, że to moja wina, że byłem zbyt słabym mężczyzną i to ją popchnęło. Że nie umiałem być oparciem dla swojej rodziny, że się nie sprawdziłem.

Ponadto moja żona nie bardzo chce o tym rozmawiać, chce sobie z tym radzić sama. Nie wiem, co o tym myśleć.

 

Szukam jakiegoś wsparcia, ale nie wiem, gdzie szukać. Moi znajomi i rodzina są konserwatywni i nie zaakceptują tego. Tracę wszystko, chyba tylko prócz pracy.

 

Pomyślałem, że może tutaj znajdę jakieś wskazówki dla siebie.

Pozdrawiam wszystkich.

Re: Co robić 2013.01.18, 17:33
[autor]
Postaw się w jego sytuacji, pomyśl jakie dla niego to trudne, przez tyle lat walczyć ze sobą, zapewne robił to bo bardzo cię kochał i chciał, żeby wasza rodzina przetrwała, ale to w końcu i tak musi wyleźć. Teraz masz dwie opcje, albo opuścić go kiedy najbardziej cię potrzebuje, bo czeka go naprawdę ciężki okres w życiu, lub spróbować zaakceptować to co się dzieje i go wspomóc. Oczywiście żadnemu z was nie będzie łatwo, ale przydała by wam się szczera rozmowa, nie na zasadzie wybieraj albo to albo ja. tylko spróbuj poczytać, dokształcić się i wtedy podejść do tego z empatią i spokojem.  
Re: Co robić 2013.01.18, 17:51
[autor]
Cześć Robert nie bój się prawdy. Ja również pochodzę z rodziny katolickiej i wbrew opinii innych jestem nadal osobą wierzącą. Ja ciebie rozumiem, może być nadal przyjaciółmi :-) Zejdzi Robert na ziemie i pisz na s.dwojak@tlen.pl pomogę tobie:-) P.S :-) Ty decydujesz .
Re: Co robić 2013.01.18, 18:01
[autor]
Jasne, facetowi po iluś latach wspólnego życia wali się grunt pod nogami, jego żona okazała się psychicznie facetem a wy dajecie rady typu 'spojrz jak ona sie meczyla! jakie to dla niej bylo ciezkie!'. Z calym szacunkiem, ale mysle ze autor liczyl na co innego.

Robert - przede wszystkim jeżeli czujesz, że tracisz kontrole nad swoim życiem to żadnym wstydem jest zwrócić się do psychologa o pomoc. Naprawdę to może pozwolić ci poukładać w głowie sprawy związane z twoją żoną.

Najważniejsze - NIGDY SIĘ NIE OBWINIAJ!To nie jest niczyja wina, a już na pewno nie twoja. Pomysł twojej żony nie wziął się z twojego zachowania czy z twojego bycia dla niej *zbyt miękkim*, nie możesz tak myśleć. Transseksualizm nie pojawia się nagle, on kiełkuje całe życie. Jeżeli masz do kogokolwiek pretensje, to prędzej do niej że dopiero teraz zdecydowała ci się o tym powiedzieć i przez tyle lat dusiła swoją płeć psychiczną (koniec końców skazując ciebie na dramat).

Z tego co widzę jesteś bardzo wrażliwym facetem i twoja żona niejako na tym gra. Podjęła decyzję która zmieni całe wasze życie i nie chce o tym rozmawiac? Uznała że po prostu przyjdzie pewnego dnia zarośnięta, bez piersi i z jajkami w majtkach i powie ci cześć kochanie, wróciłEm? Co za egoizm.
Sama jestem transseksualistką, ale uważam że nie powinieneś zmuszać się do akceptacji jej jako mężczyzny. Pokochałeś kobietę, przez ileś lat życia była dla ciebie kobietą, żoną. Naprawdę, nawet pomimo ogromnych pokładów miłości NIE MOŻESZ pozwolić, aby jej szczęście było dla ciebie ważniejsze od własnego. Nie musisz tak żyć.
Re: Co robić 2013.01.18, 19:48
[autor]
Dziękuję za odpowiedzi, pozwalają mi zrozumieć różne punkty widzenia.
Też nie uważam, żeby zwrócenie się do psychologa było wstydem, powstrzymuje mnie raczej strach, co psycholog zobaczy we "wrażliwym facecie". Boję się też, że mnie nie zrozumie, nie wysłucha do końca; że może patrzeć na mnie z góry albo zmuszać do rzeczy ponad moje siły.

Myślę, że mój związek może się rozpaść. Mam wrażenie, że moja żona się zmieniła. Kiedy się poznaliśmy była delikatną osobą i byliśmy partnerami, a ostatnio ukazuje osobowość autorytarną, również w stosunku do mnie.

Poruszyliście też mimochodem ważną kwestię - jeślibyśmy się rozstali - jak o niej mówić? O swojej przeszłości z nią? Nie chcę okazywać jej braku szacunku, ale przez te lata była dla mnie kobietą. Może to się wyda dziwnym problemem i pozornie błahym, ale męczy mnie jakoś ta wizja: rozmawiam z kimś, wspominam nasz ślub i mówię: "Miał na sobie długi welon?" Wtedy za każdym razem musiałyby nastąpić wyjaśnienia, w gruncie rzeczy mało potrzebne wyjaśnienia, bo chciałem mówić o swoich wspomnieniach, a nie o jej tranzycji. Nie bardzo wiem, jak myśleć o własnej przeszłości.
Re: Co robić 2013.01.18, 20:13
[autor]
Robert,ale Ona z Tobą w ogóle rozmawiała? napisałeś  ,,nie bardzo chce o tym ze mną rozmawiać,, al;e chyba choćby ze względu na to ,że jesteście sobie bliscy,to wyjaśniła choć trochę? użyłeś słowa tranzycja-więc wnioskuję ,że temat skądś ogarniasz znając takie słowo chociażby.
Re: Co robić 2013.01.18, 22:46
[autor]
Ja nie mogę, histora straszna... Zbudowales zycie z kobieta a tu takie coś... Życzę ci z całego serca przede wszystkim spokoju, odnalezienia pomocy.

Co do kwestii religijnych bardzo wątpie, że zmiana płci żony może być gruntem do unieważnienia malzenstwa. 

Maciuś - serio, no comments, myślisz że jak ktoś nie jest ts to znaczy ze nie ma problemów i wszystko gra? masakra

Safiya usunięto tu mój post do ciebie chyba więc piszę ponownie, sprawdź email, nie wiem czy odebralas więc wolę jeszcze raz napisac
zmian: 2, ostatnia: duzami - 2013.01.18, 22:49
Re: Co robić 2013.01.18, 22:57
[autor]

Robert przede wszystkim pomyśl o sobie. Osoba z którą żyłeś podjęła decyzję. W pewnym sensie oparła małżeństwo na fałszu, nie przygotowała nawet gruntu pod jakąś rozmowę naprowadzajacą itd itp Do tego po x czasie nie umie nawet z Tobą porozmawiać. To jest brak szacunku do Ciebie.

 Z jednej strony jest to co czuła przez te x lat owa osoba, co ją powstrzymywało i co podkusiło do założenia rodziny z Tobą itd itp Z drugiej jesteś Ty. Wiesz nie sądze, że konserwatywna rodzina obwini Ciebie za cokolwiek- poza tym, czy naprawdę musisz im o tym mówić? W pewnym sensie ta osoba "odejdzie" więc nie lepiej wytłumaczyć im po prostu, że to było takie właśnie odejście? Zwyczajne, bez w ogóle poruszania kwestii ts. Może też da się jakoś normalnie ugadać rozwód?

 Jeżeli owy człowiek chce w ogóle utrzymwać z Tobą normalnie kontakt, rozmawiać itd to myślę że to jest maks na jaki móglbys się zdobyć. Po prostu zrozum, że to nie jest ta osoba za którą "się podawała"(w pewnym sensie), pokochaleś raczej "tarczę przed światem", którą sobie wypracowała. Najsmutniejsze jest to, że wasz związek przed i teraz(już wcześniej, zanim powstał był narażony na to co jest teraz) to tak naprawdę nie Twoje decyzje. Jeżeli ta osoba nie potrafi okazać Ci szacunku i jakoś wyjaśniać, pomóc w tym wszystkim i musisz sobie radzić za pośrednictwem internetu czy psychologa to naprawdę ręce opadają... Ale może to otworzy Ci oczy i troszke odmieni uczucia ;) Tego Ci życzę. Stań chłopie na nogi i po prostu żyj dalej, po załatwieniu tej "sprawy".

Re: Co robić 2013.01.18, 23:16
[autor]
robert76 pisze:

Cześć...

 

Jestem katolikiem, czy to znaczy, że małżeństwo zostanie unieważnione?

Cywilne automatycznie. O unieważnienie kościelnego możesz się ubiegać i w opisanej sytuacji KK powinien je raczej bezproblemowo unieważnić.

robert76 pisze:

Obiecywałem jej wierność aż do śmierci, jesteśmy ze sobą związani, ale nie wiem, czy wytrzymam świadomość braku oparcia gdziekolwiek i fakt odczucia upadku/zniszczenia mojego światopoglądu.

Ponadto obawiam się…nie wiem, czy będę umiał zaakceptować seks z innym mężczyzną.

(...)

Ponadto moja żona nie bardzo chce o tym rozmawiać, chce sobie z tym radzić sama. Nie wiem, co o tym myśleć.

Pytanie brzmi też co ona (no w sumie on) myśli o swojej przyszłości? Chce pozostać sobą, myśli raczej o budowaniu nowego życia od nowa, nie ma jeszcze koncepcji? Jaka jest żony orientacja seksualna itp. Bo twoje chęci tu nie wystarczą.

Jeśli nie chce w ogóle o niczym absolutnie rozmawiać, to warto czasem postawić sprawy na ostrzu noża. Może nie chcieć się wywnętrzać ze swoich emocji, ale jest też wasze wspólne życie, wasza przyszłość, sprawy które dotyczą dwóch osób i o tym porozmawiać trzeba.

robert76 pisze:

Cały czas myślę, że to moja wina, że byłem zbyt słabym mężczyzną i to ją popchnęło. Że nie umiałem być oparciem dla swojej rodziny, że się nie sprawdziłem.

Absolutnie nie. To ci mogę akurat zagwarantować, chociaż rozumiem, że w tej sytuacji mogą cię męczyć właśnie takie myśli, ale to tak nie działa. Jeśli ktoś jest transseksualistą, to będzie pragnął zmiany płci choćby nawet jej partner/partnerka był urodzonym aniołem, księciem z bajki, misiem i tygryskiem w jednym. Przyczyna tkwi w tej osobie. Jeśli czujemy się zawiedzeni partnerem, to nie zmieniamy przecież płci, tylko zmieniamy partnera.

robert76 pisze:
Szukam jakiegoś wsparcia, ale nie wiem, gdzie szukać. Moi znajomi i rodzina są konserwatywni i nie zaakceptują tego. Tracę wszystko, chyba tylko prócz pracy.

 

Pomyślałem, że może tutaj znajdę jakieś wskazówki dla siebie.

Pozdrawiam wszystkich.

Przykro mi. Co prawda znam problem raczej od drugiej strony, ale pamiętam, jak te kwestie  przeżywała moja partnerka. Szczerze mówiąc słabo to wszystko widzę na przyszłość :/ Cokolwiek by się nie miało stać, nie szukaj tu swojej winy. Osoby transseksualne (zwłaszcza te z twojego pokolenia, nie dysponujące wiedzą, która obecnie jest łatwiej dostępna) często wchodziły w małżeństwa w akcie desperacji jak w coś, co miało je ostatecznie "wyleczyć". Niestety efekty owego "leczenia" zazwyczaj tak właśnie wyglądały.

Osoba z którą jesteś prawdopodobnie również bardzo całą sprawę przeżywa, najprawdopodobniej nabrzmiewało to wszystko w niej aż pękło, i zapewne nie będzie jej teraz łatwo porozmawiać o tym, co myśli, czuje i zamierza. Niemniej będziecie musieli.

pozdrawiam
Re: Co robić 2013.01.18, 23:25
[autor]

1. Robercie - po pierwsze to bez watpliwosci nie jest to Twoja wina. Transseksualizm nie da sie zaindukować ani zagłuszyc chocby małżonek stawał na uszach. Po prostu nie masz na to wpływu.

 

2.To przykre że dowiedziałeś się tak nagle i zaskakujaca i, jakkolwiek rozumiem że strach przed powiedzeniem o takich rzeczach partnerowi jest ogromny.

 

3. Dalszy rozwój sytuacji zalezy od tego jakie uczucia Was łaczą, jesli jest to jeszcze coś pozytywnego to masz prawo wymóc szczera rozmowę, poznac punkt widzenia partnera i ustalić coś wspólnego bo niewatpliwie to co Twoja dotychczasowa żona planuje zrobić to bedzie spora wywrotka dla obojga. Skorzystanie z psychologa było by super.

 

4.  Co do unieważnienia - kościół katolicki nie uznaje zmiany płci więc chyba to nie będzie powód do unieważnienia. Jesli macie dzieci to prawie na 100% nie unieważnią ale jak nie macie to byc może by zadziałało gdyby wyszło że nigdy nie było między wami zbliżeń. Prawo kościelne ma sporo kruczków i w zasadzie od widzimisię biskupa zalezy czy coś zaliczą czy nie. Ale to jest tez sprawa moralnosci - czy jesteście w stanei oboje kłamać aby osiagnąć unieważnienie kościelne.

Po edycji: przeczytałam post Freji i rzeczywiście przypomniałam sobie ze jest ten zapis o zatajeniu istotnych spraw z zycia osoby przed slubem. Najlepiej jednak aby Twoja dotychczasowa zona to potwierdziła iz zataiła to przed Tobą

 

5. Strasznie smutna historia, jeszcze raz zapewniam Cie - nie miałes wpływu na transseksualizm Twojej zony, nie mieli wpływu jej rodzicie, nikt. Po prostu smutny przypadek.

 

6. Bedąc kobietą w męskim ciele tkwię w takim małżeństwie jak opisała Freja od nastu lat, z tym że u nas od początku z mojej strony była maksymalna szczerość. Niemniej moja zona i ja wiedzielismy przed slubem ze jestem transwestytą. W  trakcie małżeństwa, im bardziej poznawałam siebie doszłam do wniosku że tak naprawde jestem transseksualistką. Oczywiście , że wiedząc o tym przed, tego małżeństwa by nie było. mamy dziecko to jeszcze bardzij komplikuje rozstanie. Jesli nie macie dzieci, to powinno byc nieco łatwiej.  

 

Trzymam kciuki !!!!  

zmian: 2, ostatnia: fizia - 2013.01.18, 23:38
Re: Co robić 2013.01.19, 02:41
[autor]
Przedmówcy powiedzieli już chyba wszystko i ze wszystkim się zgadzam, a najbardziej z itsme_a (nie ma w tym Twojej winy, rozwód kościelny myślę, że dostaniesz bez problemu, a co do psychologa, to gdybyś chciał się do jakiegoś wybrać, to warto chybawybrać takiego, który ma pojęcie o transseksualizmie, nie wiem skąd jesteś ale w Krakowie poleciłbym Jabłońskiego).


robert76:
Ponadto obawiam się…nie wiem, czy będę umiał zaakceptować seks z innym mężczyzną.


No... to może być problem. Nie zmuszaj się. Z resztą nie wiadomo też jakiej Twoja dotychczasowa żona jest orientacji (nie wiadomo czy jest homo i chętnie by z Tobą została, czy może hetero, a małżeństwo było tylko przykrywką).
To są sprawy o których moim zdaniem musicie wcześniej czy później porozmawiać, a nie że nie chce i już.


robert76:
Poruszyliście też mimochodem ważną kwestię - jeślibyśmy się rozstali - jak o niej mówić? O swojej przeszłości z nią? Nie chcę okazywać jej braku szacunku, ale przez te lata była dla mnie kobietą. Może to się wyda dziwnym problemem i pozornie błahym, ale męczy mnie jakoś ta wizja: rozmawiam z kimś, wspominam nasz ślub i mówię: "Miał na sobie długi welon?" Wtedy za każdym razem musiałyby nastąpić wyjaśnienia, w gruncie rzeczy mało potrzebne wyjaśnienia, bo chciałem mówić o swoich wspomnieniach, a nie o jej tranzycji. Nie bardzo wiem, jak myśleć o własnej przeszłości.


Muszę Ci powiedzieć, że zaimponowałeś mi :) Bo pomimo wszystko okazujesz szacunek nawet w takiej kwestii jak mówienie o przeszłości, wow, wierz mi że większość ludzi się tym wcale nie kłopocze :/
Ale myślę, że w Twojej sytuacji, zwłaszcza jeśli się rozstaniecie, masz prawo wspominać żonę (np. bez wdawania się w szczegóły). Jeśli będzie tak jak pisze itsme_a - rozwód i koniec wspólnego życia, to masz prawo się odciąć i nic nikomu nie będziesz musiał wtedy tłumaczyć.
Re: Co robić 2013.01.19, 07:15
[autor]
robert76 pisze:
Też nie uważam, żeby zwrócenie się do psychologa było wstydem, powstrzymuje mnie raczej strach, co psycholog zobaczy we "wrażliwym facecie". Boję się też, że mnie nie zrozumie, nie wysłucha do końca; że może patrzeć na mnie z góry albo zmuszać do rzeczy ponad moje siły.   

A co miałby zobaczyć we wrażliwym facecie w trudnej sytuacji oprócz wrażliwego faceta w trudnej sytuacji?

Rozumiem Twoje lęki, bo to bardzo nowy temat i sporo psychologów może zareagować w formie "transseksualizm? nie znam się" albo włączyć uprzedzenia. Nie podałeś miasta, rekomdendację krakowską już masz. Gdybyś był z Trójmiasta (lub miał tam blisko), polecam Ci gdańską poradnię Bez Tabu - osobiście znam trzy z pracujących tam czterech specjalistek i wszystkie są w temacie. Gdybyś był z Warszawy lub okolic - Daniela Bąka, który również ma doświadczenie. 


robert76 pisze:
Myślę, że mój związek może się rozpaść. Mam wrażenie, że moja żona się zmieniła. Kiedy się poznaliśmy była delikatną osobą i byliśmy partnerami, a ostatnio ukazuje osobowość autorytarną, również w stosunku do mnie. 

Ponieważ obie cechy, które podałeś, są bardzo płciowe, mam wrażenie, że Twoja żona porzuca właśnie kobiecą rolę i wchodzi w męską. W której, cóż, nie ma wprawy, więc nie do końca ją czuje i może przeginać.

To trudny okres dla związku, a Ty dowiedziałeś się w nieciekawy sposób i nie jesteś dobrze traktowany. Może uprzedza Twoje odrzucenie, którego się obawia, a może faktycznie nie chce Cię w życiu? Szkoda, że nie dopuszcza rozmów na ten temat.

Gdyby nie te okoliczności, może miałbyś okazję odkryć, że Twoja żona nadal jest tym człowiekiem, którego pokochałeś (większość cech się nie zmienia, gorzej jeśli to mniejszość Cię pociągała najbardziej), ale tak... 


robert76 pisze:
Poruszyliście też mimochodem ważną kwestię - jeślibyśmy się rozstali - jak o niej mówić? O swojej przeszłości z nią? Nie chcę okazywać jej braku szacunku, ale przez te lata była dla mnie kobietą. Może to się wyda dziwnym problemem i pozornie błahym, ale męczy mnie jakoś ta wizja: rozmawiam z kimś, wspominam nasz ślub i mówię: "Miał na sobie długi welon?" Wtedy za każdym razem musiałyby nastąpić wyjaśnienia, w gruncie rzeczy mało potrzebne wyjaśnienia, bo chciałem mówić o swoich wspomnieniach, a nie o jej tranzycji. Nie bardzo wiem, jak myśleć o własnej przeszłości.

Gdybyście się rozstali, mów po prostu tak, jak czujesz, że w danych okolicznościach będzie najlepiej. Pewnie jeszcze będziecie mieli okazję ustalić ewentualne życzenia co do ujawniania faktu tranzycji, bo może być i tak, że Twoja żona (uff, te płciowe formy w języku nie są fajne) zechce, by przed niektórymi osobami zatajać fakt korygowania płci.

I do tego "miał welon" też się nie zmuszaj. Być może przyjdzie Ci to naturalnie, z czasem, bo Twoje wspomnienia same się zmodyfikują - a być może nie, być może będziesz miał potrzebę rozdzielania "przed" i "po". Tak jak wendigo, bardzo doceniam, że się starasz, ale dbaj również o siebie :)  

Wiele informacji można zresztą przekazać bezrodzajowo - co jest fajną metodą obchodzenia tego problemu ingerowania w tożsamość LUB Twoje wspomnienia. Np. w tej sytuacji: "(...) Welon był naprawdę długi, miał 2 metry i ciągnął się po ziemi! (...)". "-iśmy" też jest fajne, i strona bierna, i połykanie końcówek... Nadal pewnie będzie Ci trudno, ale sporo osób postawionych przed faktem tranzycji członka rodziny znajduje w tym pewną ulgę.

Re: Co robić 2013.01.19, 07:21
[autor]

hmm , mojej żonie ksiądz powiedział że transpłciowość męża ujawniona w małżeństwie  po nastu latach ,  dodatkowo w sytuacji w której są dzieci , nie jest podstawą do unieważnienia małżeństwa . Oczywiście może się ze mną rozwieść i to nie jest grzech ale do końca życia nie wolno jej zawrzeć innego małżeństwa. Nie przeszkodziło to innemu wikaremu do którego poszła po radę ,  sypiać z nią , w ramach pomocy  bliźniemu , do czasu aż przenieśli go do innej parafii.

Cóż , mówią jedno , robią co innego  i wszystko pewnie zależy na kogo byś trafił i pewnie ile masz forsy do wydania.

Re: Co robić 2013.01.19, 07:37
[autor]

Pewnie najgorsze w tym wszystkim będzie poczucie winy i krzywdy które długo będzie z Tobą , strach przed samotnością  i  poczucie załamania się światopogladu ale Freja ma rację: szanse na utrzymanie takiego związku są raczej iluzoryczne . Safiya też ma rację , to jest bardzo trudne i  wspólczuję Ci .Niestety nawet gdyby Twoja żona zmieniła  decyzję i chciała zostać z Tobą jako kobieta to już nic nie będzie takie same . 5 lat dojrzewałam do decyzji że mogę złamać przysięgę małżeńską i związać się z kimś innym kto zaakceptuje moją transpłciowość  i zrzucałam z siebie poczucie mojej winy i mojej krzywdy. Bardzo trudno jest znaleźć taką osobę i ciagle szukam ale wiem już że nie ma sensu żyć przeszłością .  Życzę Wam żebyście oboje potrafili  zachować do siebie szacunek do końca życia i mimo wszystko wspierali się zawsze kiedy będzie taka możliwość i potrzeba . 

Re: Co robić 2013.01.19, 11:27
[autor]
Cześć :-) Robert ja znam taką historię - jaką jest twoja. Podałam na forum swojego meila dla ciebie - do mnie niektóre osoby z forum piszą- tak na prawdę jest .Przeczytałam tutaj dużo spraw pozytywnych. Jak można ja poznałabym drugą stronę tego samego medalu - od strony jak mówisz twojej ( żony) - do roztrzygnięcia, sytuacji jest dobrze mieć dwie,opinie tej sprawy. Jak byś chciał mogłabym spróbować dla was obojga porozmawiać,z osobą tą z twojego obecnego zwiążzu? Ja jestem kobietą już po takich przejściach, a osoby które tobie poza mną tobie odpisywał - są raczej w trakcie swej drogi do celu :-) Tylko nie próbuj teraz łapać kompleksów - bo najkrucej muwiąc sobie znimi nie poradzisz. P.S.Stasia :-)
Re: Co robić 2013.01.19, 15:16
[autor]
stanisia pisze:
 Ja jestem kobietą już po takich przejściach, a osoby które tobie poza mną tobie odpisywał - są raczej w trakcie swej drogi do celu :-)
No chyba nie.
Re: Co robić 2013.01.19, 18:26
[autor]
safiya pisze:
stanisia pisze:
 Ja jestem kobietą już po takich przejściach, a osoby które tobie poza mną tobie odpisywał - są raczej w trakcie swej drogi do celu :-)
No chyba nie.
No chyba napewno nie. Stanisia poniosło Cie rozGwiazdo.
Re: Co robić 2013.01.20, 00:35
[autor]
Dzięki wszystkim.
Padło pytanie, czy o tym rozmawialiśmy, tak, choć niewiele. Żona nie chce rozmawiać. Być może to jest jej prawdziwsza natura albo też sama próbuje poradzić sobie z własnymi problemami. To jest dobre pytanie, jak żona widzi przyszłość, mam wrażenie, że chce zmienić styl życia i zacząć je jakby "na nowo". W tej sytuacji nie wiem, może ja jej nawet przeszkadzam... Ja  również nie mam pewności co do tego, czy chcę pozostać w związku, obawiam się, że mnie najbardziej odpowiadała ta wspomniana "mniejszość" jej cech, które jakoś ulegają wytraceniu.

Co do wspomnień, prawdopodobnie macie rację, że wiele da się powiedzieć bezosobowo, ale kiedy nie da się tego uniknąć, dla mnie chyba łatwiej by było, jakby pozostała "kobietą". Dobrze słyszeć od osób transseksualnych, że są w stanie zrozumieć taką decyzję. To mi wiele pomogło, nie lubię się czuć nie-fair wobec ludzi.
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj