Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić?

  liczba postów: 14
UWAGA: Forum Trans-Fuzji zostało zamknięte. Tworzenie i edycja postów nie są już możliwe.

Wszystkich forumowiczów zapraszamy pod nowy adres: http://transpomoc.pl
do naszego własnego, społecznościowego, Wolnego Forum Transowego.

Zawartośc starego forum zostanie zapisana i przeniesiona w nowe miejsce w postaci archiwum.

na dół strony  
Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić?
zobacz komentowany artykuł
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2011.12.03, 19:16
[autor]
Mysle ze powinnas go zaakceptowac poniewaz jest on "nieszkodliwym" dla waszego zwiazku osobnikiem. Ja Jestem juz od 30 lat transwestyta i nigdy nie miałem skłonnosci do plci meskiej i nigdy nawet nie popatrzyłem na penisa.kobieta jest moim obiektem satysfakcji sexualnej.Ja bardzo kocham kobiety i to co jest kobiece i mysłe ze tylko dlatego pragne miec damska bielizne na sobie.nadmieniam ze z natury jestem szowinista meskim. Choc to tak na ogól raczej w parze nie idzie. Uwazam jednak ze transwestyci to prawdziwi,wrazliwi ludzie na ktorych mozna polegac!!!!!
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2011.12.04, 21:25
[autor]
koronkowefigi pisze:
...Ja bardzo kocham kobiety ... z natury jestem szowinista meskim...
Genialne. Taki mąż to dopiero musi być prawdziwy skarb ;-)
zmian: 1, ostatnia: ania - 2011.12.04, 21:29
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2011.12.07, 22:00
[autor]
ania pisze:
koronkowefigi pisze:
...Ja bardzo kocham kobiety ... z natury jestem szowinista meskim...
Genialne. Taki mąż to dopiero musi być prawdziwy skarb ;-)


tak myślisz?

 

Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 18:16
[autor]
witam jestem mężatka transwestyty od 7 lat
 o swoich upodobaniach i potrzebach opowiedział mi przed ślubem dając mi do wyboru tzn. czy go takiego zaakceptuję czy raczej wolę tylko Huberta.moja decyzja ku nawet mojemu zaskoczeniu była oczywista_ kocham cię takiego jakim jesteś i akceptuję twoje fetysze( bo tak wtedy to nazwał). i przez te wszystkie lata było oki pojawiły się dzieci umarł mi tata (sama ze soba mam niskie poczucie własnej wartosci) , a mój meżczyzna z dusza kobiety (jak ja to nazywam) co raz bardziej sie w to wciągał.A mnie zaczeło to draźnić.Śpimy w przechodnim pokoju więc zasypiam w stresie bo jest Aneta i budzę sie w stresie bo jest Aneta a tu lada chwila dzieciaki wstaną do to łazienki dostep zblokowany a jemu/ jej tak dobrze ze nie ma zamiaru wstac. co chwile prezenty wiesz kupiłem ci bluzkę to Anecie też kupiłem coś fajnego a częściej to raczej Anecie.I co rusz słyszę: wiesz juz chce zeby był wieczór i zeby goscie sobie poszli bo chce juz byc Anetą ( wiec dla gosci ma mine jakby miał zaraz wybuchnać i wszystkich pozabijać- przez to też tracimy w oczach przyjaciół bo nawet jeśli o niej wiedza nie kazdy chce w tym brac udział i ma do tego prawo uwazam ale gosc czuje sie jakby był wypraszanyco mi sie osobiscie nie podoba). Jak sie dla niego ładnie ubiore to musze podpytywać jak wyglądam to słysze tylko na odczepnego - no ładnie no co mam ci powiedzieć?! a jak on staje się Anetą to stale oczekuje komplementów i aprobaty. KOCHAM GO NADAL ale po mału jestem zmęczona bo jakbym szczerze nie pogadała nie powiedziala : słuchaj martwie sie bo ja juz cie tak nie rajcuje w sytuacjach intymnych jak cie racuje to ze jesteś Anetą to jest obraza majestatu i zapewnienia tłumaczenia ale jak przychodzi co do czego jego ciało pokazuje cos innego widać ze jest mniej podniecony niż w swym kobiecym wcieleniu, a ja się czuje jakbym była dodatkiem do Anety jak dwie przyjaciółki z ktorych jedna jest zawsze na drugim planie. a mnie z tym coraz bardziej źle gdyż moje niskie poczucie własnej wartosci zaczeło sie odbudowywać dopiero jak poznałam mojego kochanego a tu zaczeła dominować Aneta a ja sie czuje do niczegoprzy nim jako kobieta dla mężczyzny. Jestem kochana jak sam powiedział za tolerancje i aceptacje tej jego podwójnej osobowości. tyle tylko że postać Anety czasem jest przeze mnie odbierana że jak koleżanka potrafi być egocenrtryczna narcyztyczna i zapatrzona w siebie. przepraszam jesli kogos uraziłam tymi słowami ale tak własnie to odczuwam moze nieporadnie to nazywam ale tak czuje. wiem jedno kocham tego człowieka chce z nim być tylko czuje sie w tym wszystkim porzucona opuszczona czasem nawet przez niego/nia tak jak gdybym miała to aceptowac i juz tylko ja pytam -a gdzie moje uczucia? pomóżcie błagam bo sobie nie radzimy juz dwa tygodnie bardzo cierpimy szukamy wyjscia ale wychodzi ze ciagle cos kosztem kogos i w efekcie albo on albo ja cierpie albo oboje......
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 18:18
[autor]
krys_ia pisze:
ania pisze:
koronkowefigi pisze:
...Ja bardzo kocham kobiety ... z natury jestem szowinista meskim...
Genialne. Taki mąż to dopiero musi być prawdziwy skarb ;-)


tak myślisz?

 

ja bym tak chyba jednak chciała

Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 18:51
[autor]
gonati pisze:
krys_ia pisze:
ania pisze:
koronkowefigi pisze:
...Ja bardzo kocham kobiety ... z natury jestem szowinista meskim...
Genialne. Taki mąż to dopiero musi być prawdziwy skarb ;-)


tak myślisz?

 

ja bym tak chyba jednak chciała

Osobiście uważam, że kobiety jeszcze zatęsknią za "facetem z jajami" ;)
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 19:16
[autor]
gonati pisze:
I co rusz słyszę: wiesz juz chce zeby był wieczór i zeby goscie sobie poszli bo chce juz byc Anetą
Witaj :)

A powiedz mi, jak często Twój mąż chce być Anetą?

Bo, czytając, co napisałaś, mam taką hipotezę na szybko - która to hipoteza nie musi być wcale prawdziwa - że może to wcale nie jest transwestytyzm. Mi się np. przez parę lat wydawało, że jestem transwestytą, ale jak to ujęła pewna moja znajoma: "Transwestyta to taki facet, który jak akurat jest facetem, to jest w pełni facetem, a jak zmienia się w kobietę to staje się kobietą. A nie tak, że ciągle trochę tak, trochę tak". Pytałaś go np. kiedyś, czy myślał o zmianie płci? To byłaby  opcja 100% Anety bez potrzeby czekania do wieczora.

Druga hipoteza - również na szybko i z palca - że po prostu erotycznie najbardziej kręcą go właśnie przebieranki.

Trzecia wersja może być taka, że np. kobiety i seks jak najbardziej go kręcą, ale tylko wtedy, kiedy sam może funkcjonować jako ona.


gonati pisze:
a mnie z tym coraz bardziej źle gdyż moje niskie poczucie własnej wartosci zaczeło sie odbudowywać dopiero jak poznałam mojego kochanego a tu zaczeła dominować Aneta a ja sie czuje do niczegoprzy nim jako kobieta dla mężczyzny.
Tu mówisz o dwóch różnych sprawach:
1). O tym, że każdy z nas chciałby czuć się atrakcyjnym jako kobieta/mężczyzna dla naszego partnera/partnerki. I to rozumiem i z tym się zgadzam.
2).  O tym, że swoje poczucie wartości budujesz na tym, jak postrzega cię ktoś inny (choćby i najbliższy) i to jest zasadniczy błąd i sposób na przyspażanie sobie lęków i cierpień, i to niezależnie od tego z kim byś była. Prawdziwe poczucie własnej wartości musimy nauczyć się budować w swoim własnym wnętrzu (to może być długa droga i kupa pracy nad sobą). Wtedy sytuacje, które opisujesz, mogą być bolesne, ale nie uderzają w naszą samoocenę.

Moja sugestia jest tu taka, żebyś mniej skupiała się na partnerze i na tym, co masz zrobić, żeby on cię wreszcie docenił, a skupiła się raczej na sobie. Na tym co możesz w sobie zmienić, poprawić, czego się nauczyć, jak poprawić sobie samopoczucie i samoocenę. Pomyśl może o jakimś psychologu, do którego mogłabyś/moglibyście pójść.

Natomiast co do waszych relacji, to długofalowo wyjścia są dwa:
- Znaleźć kompromis, w którym obie strony w możliwie dużym stopniu zaspokajają i pozwalają sobie na wzajem zaspokajać swoje potrzeby,
- Jeśli się okaże, że tak się nie da, to budować sobie dalsze życie osobno, tak by móc zaspokajać swoje potrzeby.
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 19:27
[autor]
gonati pisze:
(...)  Jestem kochana jak sam powiedział za tolerancje i aceptacje tej jego podwójnej osobowości. tyle tylko że postać Anety czasem jest przeze mnie odbierana że jak koleżanka potrafi być egocenrtryczna narcyztyczna i zapatrzona w siebie. przepraszam jesli kogos uraziłam tymi słowami ale tak własnie to odczuwam moze nieporadnie to nazywam ale tak czuje. wiem jedno kocham tego człowieka chce z nim być tylko czuje sie w tym wszystkim porzucona opuszczona czasem nawet przez niego/nia tak jak gdybym miała to aceptowac i juz tylko ja pytam -a gdzie moje uczucia? pomóżcie błagam bo sobie nie radzimy juz dwa tygodnie bardzo cierpimy szukamy wyjscia ale wychodzi ze ciagle cos kosztem kogos i w efekcie albo on albo ja cierpie albo oboje......
Proponuję lekturę - wspólną - Levinasa "Całość i nieskończoność" - ale to jeżeli należycie do osób lubiących myśleć. Równie dobrym rozwiązaniem może być "Ja-Ty" Bubera, lub "Razem. osobno" Zygmunta Baumana.
To może wam dać pewną refleksję, oraz świadomość pewnej perspektywy i wspólnego dyskursu w tym kierunku.
Jakbym była psychologiem (tu dzież psychoterapeutą) zapytałabym się czego od nas oczekujesz.
Jednak jako zwykła nie-psycholożka sądzę, że twój cel da się wywieść już z treści tego posta.

Piszesz, że odczuwasz niepokuj w związku z tym, że śpicie w "przechodnim pokoju" - z treści wywnioskowałam również, że twoj mąż kładzie się spać jako ONA. Co więcej piszesz, że w tym wszystkim są dzieci.
Zastanawia mnie zatem fakt czy "chcesz uchronić dzieci przed czymś", czy może siebie, albo męza?
Jeśli tak, to kogo i przed czym?

Po sposobie "akcentowania" wyrażenia "KOCHAM GO NADAL" zastanawiam się, czy nie czujesz obawy przed tym, że możesz zostać źle zrozumiana. Że nie przeszkadza ci on jako osoba, że go jako osobę kochasz? Sądzę, że to iż sie o to boisz i tak to zaznaczasz może świadczyć - tylko przypuszczam - że SAMA SIĘ BOISZ, że go NIE KOCHASZ - może przyjrzyj się temu odczuciu.

Z tego co piszesz, że "nie może się doczekać wieczora" zaczynam przypuszczać, że się trochę zafiksował - może to forma uzależnienia? Może ucieczka przed jakimiś problemami? Może ucieka przed samym sobą? Może się siebie wstydzi i nie może tego znieść? Ucieka "do bycia Anetą" jako, że wówczas się nie musi wstydzić.
To co piszesz później, mianowicie, iż: " jak przychodzi co do czego jego ciało pokazuje cos innego widać ze jest mniej podniecony niż w swym kobiecym wcieleniu, a ja się czuje jakbym była dodatkiem do Anety jak dwie przyjaciółki z ktorych jedna jest zawsze na drugim planie" - wskazuje na to, że czujesz za mało uwagii płynącej od niego (potwierdza to jego sposób odnoszenia się do Ciebie w przypadku tego gdy się jakoś ładnie ubierzesz).
Łącząc ostatnie akapity w jeden, można wnioskować, że twój facet ma zaburzenie "narcystyczne" (czy też osobowość narcystyczną) - mianowicie ON SAM SIEBIE NIE AKCEPTUJE PRZEZ CO JEST CIĄGLE ZAOBSORBOWANY SOBĄ.

Piszesz też, że masz niskie poczucie własnej wartości. Sądzę, że właśnie nie to, że on LUBI PRZEBIERANKI i BYĆ ANETĄ jest problemem, ale forma waszego kontaktu.
Jako osoba o niskim poczuciu wartości sama czujesz, że potrzebujesz adoratora - który mógłby upewniać cię w swojej wartości. (jest to naturalne, biologiczne, jesteś kobietą, chcesz by ciebie jakoś zdobywano - zdobywa się to co jest CENNE).
Z racji tego, że on wciąż "adoruje siebie" co oznacza, że chce zobaczyć wartość "w sobie" doprowadza do "paradoksu narcystycznego" - sam nie widzi w sobie wartości, ale sam o siebie zabiega, ale zabiega o niego osoba bez wartości, jest więc bezwartościowy" (paradoks pijaczka z Małego Księcia).
Myślę, że jedynym sposobem jest otwarcie go na Ciebie. Nie mniej nie na zasadzie "bądź mężczyzną!" ale na zasadzie pewnej dialektyki.
Może pobawcie się w związek lesbijski? Niech bedzie emancypatką - kobietą wyzwoloną, która "podbija świat"!

Poczytajcie sobie szczególnie Levinasa - on mocno ukazuje w jaki sposób Inny człowiek przełamuje naszą znikomość i samoadorację - dlaczego jest on istotny w naszym życiu.
Wiedza ta, może wam pomóc w refleksji nad samymi sobą, nad waszym związkiem, nad waszymi celami (wedle Levinasa, celem jest zawsze Drugi).

Powiedz mu o lisku, który do Małego Księcia powiedział niniejsze słowa "Jesteś na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś" - Mały Książe był zdecydowanie "wrażliwym" i chyba takim kobiecym chłopcem - kto wie, symbolika jego może ująć twojego męża.

PAMIĘTAJ, ŻE MOJA WYKŁADNIA JEST TYLKO PEWNĄ DEKONSTRUKCJĄ TEGO CO NAPISAŁAŚ - NIE WIEM JAK JEST W RZECZYWISTOŚCI, ZATEM TO CO NAPISAŁAM TO TYLKO PEWNA PROPOZYCJA DOKONANA DROGĄ REFLEKSJI, Z WYKORZYSTANIEM PEWNYCH SWOICH DOŚWIADCZEŃ I PRZEMYŚLEŃ

Pozdrawiam.


Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 20:38
[autor]
jak sie nie przegladac w oczach najblizszej osoby przeciez to daje siłe do walki to daje motywacje ze jestem oki. całe zycie słyszałam ze jestem do niczego ze za mało sie staram nawet jak dawałam z siebie na 200 procent mozliwosci. poznałam faceta( o kobiecej czułej duszy) w ktorego oczach teraz zgasłam wiec skad tu miec motywacje do dzialania i aceptowac to zze on barzdiej zwraca uwage na swa kobieca strone niz na mnie?
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 21:48
[autor]
gonati pisze:
jak sie nie przegladac w oczach najblizszej osoby przeciez to daje siłe do walki to daje motywacje ze jestem oki. całe zycie słyszałam ze jestem do niczego ze za mało sie staram nawet jak dawałam z siebie na 200 procent mozliwosci. poznałam faceta( o kobiecej czułej duszy) w ktorego oczach teraz zgasłam wiec skad tu miec motywacje do dzialania i aceptowac to zze on barzdiej zwraca uwage na swa kobieca strone niz na mnie?
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,823

Może warto powrócić do tej "transcendencji"? (wychodzenia z siebie, dla innych). Nie ty masz zacząć "wychodzić" ale twój mąż. Wskazać, że "ty tu jesteś" jesteś jako osoba, czekająca na jego uczucie. na jego ciepło?
Porozmawiać z nim o tym zimnie dookoła was. O tym jak czujesz, że on zamyka się w sobie, nie otwiera się na ciebie.
Mozesz również troszkę bardziej otworzyć się na siebie - to nie da ukojenia, wręcz przeciwnie, jednak będziesz mogła zmierzyć się ze swoim AUTENTYCZNYM PRAGNIENIEM.
Chcesz INNEGO w swoich oczach, chcesz być w oczach innego. Nie mniej pozostaje jeszcze kwestia odczucia tej samotności - wówczas gdy pozostajesz "sama ze sobą".
To pozostanie ze sobą może pokazać Ci co jest zaniedbane - czego pragniesz najbardziej. Dzięki temu otworzysz się na siebie i kto wie, może to ON dostrzeże. Może twoje otwarcie na siebie wzbudzi go i on się również otworzy na ciebie (a po części na siebie - co da  mu samoakceptację).

Wydaje mi się, że żyjecie niejako obok siebie. Budowaliście powoli jakiś mur, który was podzielił - wrzucuł was w samotność siebie.
Myślę, że warto wtulic się w siebie i porozmawiać. Nie jak Aneta z Koleżaknką, ale jak "TY i JA".

Kobiecość to niejako "otwartość" otwartość na innego - otwartość na dziecko, otwartość na emocje, otwartość na rozmowę -- może stereotypowo, ale dlaczego nie korzystać z tych pojęć?

Porozmawiajcie o tej otwartości - może to coś pomoże?

Problemem nie jesteś TY ani ON, problemem jest brak "widzenia siebie".

Możliwe, że ON chce również być jakoś dostrzegany - domaga się komplementów. Możliwe, że w waszych relacjach zachwiana symetria komunikacji i "dostrzegania się".
zmian: 2, ostatnia: wronowata - 2013.03.17, 22:42
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.17, 22:57
[autor]
gonati pisze:
jak sie nie przegladac w oczach najblizszej osoby przeciez to daje siłe do walki to daje motywacje ze jestem oki. całe zycie słyszałam ze jestem do niczego ze za mało sie staram nawet jak dawałam z siebie na 200 procent mozliwosci. poznałam faceta( o kobiecej czułej duszy) w ktorego oczach teraz zgasłam wiec skad tu miec motywacje do dzialania i aceptowac to zze on barzdiej zwraca uwage na swa kobieca strone niz na mnie?
Przeżyłam przed laty coś podobnego. Co prawda trochę z drugiej strony, bo zgasłam w czyichś oczach, (między innymi dlatego) że nie byłam facetem. A starałam się, naprawdę się starałam i nawet coś mi zaczęło wychodzić, i ciągle czekałam na to, że wreszcie usłyszę jakieś słowa uznania, że wreszcie zostanę doceniona i dzięki temu poczuję się wartościowa. Zamiast tego w pewnym momencie dowiedziałam się, że "jest ktoś", kto jest bardziej facetem niż ja :P

Świat mi się rozsypał, czułam się bezwartościowa, nie wiedziałam kim właściwie jestem i kim chciałabym być. A potem zaczęłam myśleć w pierwszym rzędzie o sobie, dbać o swój rozwój, szukać własnej drogi i swoich życiowych celów. Zabrało mi to kilka lat, ale znalazłam w życiu sens i radość. I wtedy się okazało, że zostałam też nagle doceniona chociaż... w tym momencie już mi na tym nawet jakoś specjalnie nie zależało, bo sama wiedziałam już ile jestem warta.
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2013.03.18, 10:43
[autor]

do gonati:

 

Pewnie byś się doskonale porozumiała z moją żoną. Przez 10lat naszego małżeństwa przechodzimy ciężką drogę mojego dochodzenia do siebie. To nie jest łatwe. Nie wiem czy poleciłabym komuś bo jest trudno, słabo rokuje na przyszłość ...ale póki co jesteśmy razem, jesteśmy do siebie przywiązane uczuciowo, mamy syna. To co opisałaś bardzo przypomina mi mój związek. Moja żona przed ślubem wiedziała że jestem transwestytą. Ja wtedy też tak sądziłam. Później wszystko ewoluowało i w efekcie okazało się, że najpewniej jestem Transseksualna. Odkrycie to mnie cieszy (bo po latach pytania się lustra kim jestem odnalazłam siebie) i przeraża (bo uważam że wogóle nie powinno dojść do tego małżeństwa). Moją żonę- przeraża (bo jakkolwiek mnie kochała to kochała i wychodziła z faceta).

Niestety kiedyś stwierdzenie " jestem transseksualna" wydawło mi się tak absurdalne, że odrzucałam ze świadomości wszystkie przesłanki, które wskazywały na to.

Nie wiem co Ci poradzić. Twój partner powinien skorzystać z pomocy sepcjalistów i jednak się zadeklarować - będzie to dobre i dla niego i dla Ciebie.

Ściskam Cię mocno w Twoim zagubieniu. Na pewno nie jesteś jedyna.

   

 

zmian: 1, ostatnia: fizia - 2013.03.18, 12:50
Re: Mój mąż jest transwestytą! I co ja teraz mam zrobić? 2014.03.12, 17:31
[autor]

Ja jestem transem ale to mój problem i nikogo w to nie wciągam . Swoje pasje uprawiam tak ,żeby tego rodzina nie doświadczyła i nie dowiedziała się. Na razie przez 60 lat swoje drugie życie prowadziłem z powodzeniem i mam nadzieję ,że tak pozostanie. Moja żona jest normalną kobietą , Nie ma podobnych moim inklinacji , próbowałem więc wiem . Poślubienie jej to był błąd należało szukać swojego alter'ego czyli drugiej połowy - odpowiednika żeńskiego . Ślub z taką osobą znacznie ułatwiłby nam uprawianie swoich pasji . Z normalną kobietą jest to utrudnione szczęśliwie żona nosi  buty rozmiar  41 w które bez problemu wchodzę ze swoją stopą nr 43  i jej wszystkie ciuszki pasują na mnie jak ulał zwłaszcza te z młodości . Teściowa chyba mnie przejrzała bo sukcesywnie darowywała mi swoje używane majtki /naprawdę / w tajemnicy przed żoną. To nastąpiło  po tym jak opowiadała mi swoje relacje z teściem i po stwierdzeniu ,że teść nie ruszył jej przez pół roku ja też jej nie ruszyłem zaczęła mi robić takie prezenty i raz podarowała mi halke która do dzisiaj wykorzystuję jako rekwizyt do zdjęć. Lubię się fotografować i pasjami lubię mieć świadomość ,że jestem oglądany . Niestety strony typu flickr czy podobne są tak kołtuńskie ,że w praktyce zdjęcia może sobie pooglądać tylko autor . Mam profil 1Adam oraz notaga1001 , Mam stronkę na flickr [ciach]

Przeglądałem profile i widze ,że 99% z nich to puste strony mające chyba na celu uzyskanie dostępu do głębi portalu. Ech adminie Ty się popraw i kasuj takie puste założenia bo co ci po takich członkach którzy zakładają strony w celach wyłącznie szpiegowskich .

zmian: 3, ostatnia: freja - 2014.03.12, 18:53
na górę strony  

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj