elektryczka

Zobacz cały wątek:  portal / szkoła, praca i reszta świata / elektryczka
Re: elektryczka 2014.12.11, 01:22
[autor]
malami pisze:

emilymae, a czy nie byłoby Ci łatwiej jeśli pracował/a byś w jakiejś firmie lub korporacji przez okres przemiany na formalnie K? O ile tego pragniesz (tzn funkcjonowania jako kobieta). Wtedy, o ile tylko firma-matka Cię zaakceptuje, to o ile będziesz wykonywać pracę poprawnie, to nie powinno być problemu ze zleceniami.


Jak by tylko była taka możliwość, to już dawno bym pracował w firmie
ale
ale
- nie nadaję się do prac na dużej wysokości
- nie nadaję się do prac ziemnych ( zakopywanie kabli )
- kompletnie, ale to kompletnie nie zdam egzaminu jako pomocnik, a jedynie w takiej formie, że organizuję pracę zgodnie ze swoją koncepcją i to ja mam pomocnika
- zbyt wolno pracuję ( przynajmniej wg części osób )
- raczej nie dogadam się z kolegami z pracy, bo tak jak to było...erhh na stażu, będą się ze mnie nabijać na każdym kroku
- no i wgl u nas to kobieta elektryczka nie przejdzie w firmie, bo zaraz będą się doszukiwać, co ze mną nie tak
- ze względu na mój stan zdrowotny potrzeba by mi było dużo dni wolnych ( zwolnień ) aby odwiedzić lekarzy oraz pozałatwiać podobne sprawy
- apropos stanu zdrowotnego - obecnie żaden poważny lekarz nie podpisze mi zgody na wykonywanie pracy, zwłaszcza TEGO TYPU pracy; skoro słyszę już od początku, czyli od 13 lat, że "ta praca nie jest mi wskazana" to raczej to się nie zmieni tak z dnia na dzień, PLUS obserwując reakcje obronne swojego organizmu ( kurz, pył, szybkie męczenie się ), to nawet wiem, czemu oni tak mówią
- tak czy owak muszę często robić sobie dni wolne, bo mój organizm nie podoła pracy typu 10-5-11 ( dziesięć godzin 5dni w tygodniu przez 11mieś non stop ) ( czyli argument nijak nie trafiający do moich rodziców )

Jedyne co mogę robić, to pracować tak-o, na własne ryzyko - jeśli ktoś uznał, że nie podołam pracy w standardowych warunkach i typowych "ryzach" i z tytułu tej niezdolności przyznał mi rentę, to raczej się nie pomylił. A prawda jest taka, że te 700zł nijak a nijak nie starcza mi na pokrycie leczenia i po prostu muszę dorobić do tej kwoty, ale i tak za każdym razem brakuje. Poza tym nie mam takiej mentalności, żeby cały czas non stop siedzieć w domu i nic nie robić, tylko np gierki i gierki. Po prostu dla zdrowia psychicznego muszę się zająć czymś pożytecznym, bo tak już mam wryte na "dysk twardy" od małego.

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj