wizja tematu transesksualizmu za 15 lat starego_sciemniacza

Zobacz cały wątek:  portal / śmietnik / wizja tematu transesksualizmu za 15 lat starego_sciemniacza
Re: wizja tematu transesksualizmu za 15 lat starego_sciemniacza 2012.02.20, 15:11
[autor]
jul7 pisze:
Tak wiec czy o tym czym jest transeksualizm uczą na WOS ,biologii w gimnazjum to stad bierze sie identyfikacja problemu u tej osoby ? Jakas akceptacja i podjęcie działań ?

Jakby uczyli to nic by się nie zmieniło, bo uczyliby fikcji...

 

Ja widzę dwa obrazy transseksualizmu, popularny - czyli takie popularne stereotypy jak to powinno wyglądać i przebiegać w życiu, oraz rzeczywistość - która od tego schematu często mocno odbiega.

 

Jedyna szansa to kontakt z innymi osobami transseksualnymi i odkrycie, że jest się wśród swoich, żę Ci ludzie doskonale wszystko rozumieją.

No to troche skopałem tego posta bo sie za szybko oderwałem.
Bo chodziło mi też o odmiennośc wizji rodzica zwizana z przyszłościa dziecka  tym co  on wie na temat transeksualizmu .
Czy nie da sie tego wyrównać ?

Chodzi mi o to czy kreowane wizerunki medialne, rozne od wizji rodziców.
W przypadku Michaliny to raczej coś w stylu , jest transeksualizm ale nie widać co dalej z tego cie dzieje -czyli znak zapytania.
Gdyby zawierały osoby ktore sie odnalazly i były zbliżone do tego standardowego modelu nie wzbudziły by wiekszego poczucia zrozumienia u rodzica z jego światopogladem i wizja przyszłości dziecka ? Czyli łatwiej by sie godził i zrozumial z tym ze transeksualizm u dziecka to w sumie pewna sprawa i all is ok.

Natomiast to co piszesz rozumiem . Akceptacja swojego problemu jest mozliwe chyba tylko wtedy jak znajdzie sie osoby podobne do siebie. Znaczy zaczyna sie od tego ale ja sie nie znam tak mi sie wydaje.
--
to słabo mam nadzieje ze ta moja robota analityczna nie pojdzie w d ..
na tyle oczywiscie ile to moze miec jakas wartosc
bo ja tam sie na temacie nie znam
Moze jeszcze pare pytan sie przepchnie przeciez ja patrze na ta sprawe inczej niz Wy?
Bez wdawania sie w dyskusje o pogodzie bo to mnie nie interesuje jako informatyk tez miedzy innymi admin mam biznesowe podejscie do osiagania celów(powiedzmy ze to moj problem - jest cel są ludzie) .
Z innej strony jak patrze na historie sprawy to rzeczy jak przymusowa sterylizacja zostały załatwione stosunkowo niedawno. Wiec w sumie nie dziwie sie ze podejscie że zmiana płci  ci wystarczy i tyle jest krzewione. Rozwala mnie ten wątek o dzieciach i rodzicach.
To jedyny przypadek ktory znam ze dziecko musi albo podada w konflikt z rodzicami  .
Mysle że to negatywny potencjał całości ale to poza moim zakresem pojmowania.
Moim zdaniem to wszystko zwiazane jest z poczuciem wlasnej wartości i zbywaniem . Tym że ktos nie potrafi powiedziec "chce od cholernego zycia cały pakiet i ani grama mniej".
Powiedzmy że to sie zmieni.
Wystarcza mu samo przywrócenie płci fizycznej i nie widzi nic poza tym .
Ale moge sie mylic ja sie przeciez nie znam .
Troche szkoda mi ze ten czas ktory poswieciłem zalicze jako stracony jezeli tego nie ogarne.
Natomiast inna sprawa jest to ze jezeli w cos wierze i widze tego sens to nie chce z tego zrezygnować.

Po prostu bez wzgledu jak negatywny bedzie mialo to wydzwiek chcialem powiedziec.
Ze jako obywatel tego kraiku mam dosyc ogladania patologii dla ktorych jedynym spełnieniem snow jest przemiana . A potem kończy sie to tak że zyja z rodzicami albo w gorszym syfie.
Bo jedna sprawa to dać ludziom możliwośc odszukania siebie a inna stworzyc im realne szanse odnalezienia sie w rzeczywistosci.  Tego drugiemo mi brakuje chociaz może moje doświdczenia są powiedzmy przejaskrawione przez to co widziałem wiec moge nie miec racji.
zmian: 6, ostatnia: stary_sciemniacz - 2012.02.20, 21:42

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj