Dodaję ponownie mój post - tym razem sama wybieram kategorię

Zobacz cały wątek:  portal / śmietnik / Dodaję ponownie mój post - tym razem sama wybieram kategorię
Re: Szanowne dyskutantki, szanowni dyskutanci; 2009.11.10, 16:12
[autor]
Wiecie co? Czytam tak i czytam i mi się płakać chce. Piszą niektóre z Was, że nie mają nic do "tefałek", że odnoszą się do pojedynczych osób, a jednak wciąż jest mi przykro. Wiele z tych postów odbieram bardzo osobiście. Ilekroć spotykam w realu jakąś "teeskę", staram się zrozumieć jej sytuację. Nie gardzę nią dlatego, że jest inna niż ja. Częściowo jej współczuję, że musi/musiała przez to wszystko przechodzić. Te próby realnego życia, kuracje hormonalne, sądy... Nie mam o tym pojęcia, ale cieszę się wtedy, że mnie to nie dotknęło, że mogę się cieszyć moim "poczuciem kobiecości" okazyjnie. Choć nie zawsze jest to takie proste i nie zawsze wynika z moich chęci.

Zauważyłam pewną regułę w całym procesie transformacji niektórych osób transseksualnych. Omówię to na przykładzie naszej bohaterki Letizii. Letizię znam "od zawsze", czyli mniej więcej od 200n (gdzie n to 0, 1 lub 2). Z wspomnianego przez nią transpokoiku. Był taki okres, że gadałyśmy ze sobą cholernie dużo, bo codziennie. Trudno to nazwać przyjaźnią, ale była to dość intensywna znajomość. W tamtym okresie Letizia była pewna, że jest, tak jak ja, "tefałką", no może nie na 100% pewna, ale w każdym razie tak utrzymywała. Co i rusz popadała z kimś w konflikt, zupełnie tak jak teraz.

Do pewnego momentu, kiedy to uznała, że jest teeską. Wtedy mniej więcej pojawiły się jej tyrady na crossdressing.pl, jakie to my jesteśmy zboczone, że psujemy im życie, że ich postrzeganie jest spowodowane naszymi "wybrykami". Whatever. Ja zetknęłam się z tymi postami dużo, dużo później. W między czasie miałam okazję nawiązać kontakt z Letycją już po "wszystkim". Po zmianie dokumentów, korekcie płci. Sama się ze mną skontaktowała, wymieniłyśmy się informacjami co i jak, co się zmieniło, wysłałam jej nawet kilka fotek z transparty. I kilka dni później przypadek sprawił, że natknęłam się na te stare posty z crossdressing.pl. I od tamtego czasu zastanawiam się, skąd bierze się w osobach takich jak Letizia tyle nienawiści wobec nas, wobec mnie.
Czy jeśli kiedyś okaże się (swoją drogą szczerze w to wątpię :P ), że ja też jestem "teeską", to nagle zacznę nienawidzić "tefałki" i rzucać w nie mięsem przy każdej okazji?

Natomiast nigdy w życiu nie spotkałam się z agresją skierowaną w przeciwną stronę. Raczej spotykam się z takim traktowaniem "teesek" przez "tefałki", który jest bliski mojemu. Czasami myślę, że osoby takie jak Letycja czują się po prostu od nas lepsze. Tak jakby, będąc pierwotnie poniekąd "tefałkami" lub za takie się uważając, awansowały gdzieś na wyższy poziom w hierarchii i teraz chciały to w jakiś sposób podkreślić. I przykro mi się robi, gdy czytam "Pan Freja cośtam". Choć to zwykły tekst, bije pogardą na kilometr. Dlaczego tak to podkreślacie? Sprawia Wam radość robienie nam przykrości w ten sposób? Bo choć nikt dotychczas nie zwrócił się do mnie per "Pan Kinga" albo per "Pan zwany przez siebie Kingą" albo jeszcze inaczej, to każde tego typu określenie kłuje w serducho. A czasami nawet bardziej, kiedy pisze to właśnie Letycja, którą kiedyś uważałam za przyjaciółkę. Amen.

Przytoczę jeszcze kilka cytatów na dowód tego, że niektórzy tutaj po prostu są po to by robić zadymę, bo ich wypowiedzi sprawiają wrażenie, jakby autorki/autorzy w ogóle nie wiedzieli o czym rozmawiają.


Cinnamonelf pisze:
Magda_Motylek cały czas wygląda jak kobieta i choć jeszcze nie ma dokumentów, to tak funkcjonuje w społeczeństwie. Do tego drugiego zdjęcia w waszej chorej legitymacji musiałaby się specjalnie charakteryzować i nie byłaby to ona, tylko przebrana postać.


Ta Pani, na przykład sprawia wrażenie kogoś do kogo w żaden sposób nie dociera (choć było to przekazane przynajmniej kilkakrotnie w tym wątku), że legitymacje nie miałyby być obowiązkowe.

Dalida pisze:
legitymacje a po co one wogule???
osoba transseksualna lecząca sie ma zaświadczenie lekarskie!!
a po co transwestycie legityacja???? skoro on tylko chwilowo jest w stroju kobiety???

Można zapytać:
- A po co Tobie bilet autobusowy albo samochód, skoro można iść pieszo?
- A po co Tobie telewizor, skoro tylko czasami go oglądasz?
- A po co Tobie zmywarka, skoro można myć ręcznie?
- A po co Tobie dowód z imieniem i nazwiskiem żeńskim, skoro możesz po prostu wyglądać jak kobieta, wstawić sobie kobiece zdjęcie do dowodu, łykać hormony, pojechać do Tajlandii, zrobić sobie piersi i obciąć co innego? Będziesz przez ludzi traktowana jak kobieta, a tylko czasami będą się dziwić, że masz w dowodzie męskie imię.


Cinnamonelf pisze:
To nie makijaż czy ubiór czyni człowieka kobietą, ale umysł.
[...]
ale niestety prawda jest taka, że wygląd ma znaczenie. Niestety może komuś stać się przykro, bo niestety, ale wygląd dyskredytuje. Dla przykładu ruszcie wyobraźnią i wyobraźcie sobie następujących panów w sukienkach: Jack Nicholson, Cugowski, Pudzianowski etc.


Ta pani sprawia wrażenie osoby, która napisała coś, żeby po prostu coś napisać. Nawet pewnie nie zauważyła, że w jednym poście wyraziła dwa sprzeczne poglądy.

To tyle. Zrobiło mi się lżej, kiedy przelałam swój smutek na klawiaturę. Bo to nie chodzi o gniew, o złość, o chęć jakiegoś odwetu, ale o zwykły smutek. O to, że właśnie my, którzy jesteśmy gdzieś tam z boku społeczeństwa, nie do końca akceptowani, zamiast sobie pomagać to tylko ze sobą walczymy i robimy sobie przykrości. Smutek, dlatego że ja choć nie zawsze jestem tolerancyjna, potrafię sobie powiedzieć, że źle postępuję myśląc w ten sposób i nie okazuję tego na zewnątrz. Smutek dlatego, że staram się rozumieć "teeski" i wszystkie "tefałki", te które są podwójnej roli i te, które nie są, a jednocześnie spotykam się z ostentacyjnie okazywanym niezrozumieniem i pogardą.

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj