W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom?

Zobacz cały wątek:  portal / pytania i odpowiedzi związane z terapią / W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom?
Re: W jaki sposób rozmowy z psychologami pomagają ludziom? 2013.03.14, 22:16
[autor]
freja pisze:
wronowata pisze:
Powinniście szanować Klientów. 
Wy - filozofowie - powinniście trochę mniej generalizować 
Podałaś jednostkowy przykład przerwania Ci w połowie zdania dokonany przez jednego psychologa i jesteś gotowa odnosić to do wszystkich psychologów i każdego dnia?

wronowata pisze:
zawsze mnie zastanawiała ta PEWNOŚĆ jaką mają psychologowie - szczególnie zważywszy, że ich "nauka" dotyczy tak subtelnej materii i oparta jest na intuicjach 
Na intuicjach mógł się opierać wioskowy szaman i ew. jeszcze dziadek Freud. Współczesna psychologia stara się posługiwać metodologią naukową:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
http://badania.net/dlaczego-psychologia-jest-nauka-cz-2-%E2%80%93-psychologia-naukowa/
1. Opieram się na doświadczeniu swoim - nie tylko u jednego psychologa
doświadczeniu mojej dziewczyny (z zupełnie innymi psychologami)
doświadczeniu mojej matki (z jedną -inną- psycholożką)
doświadczeniu znajomej (również z kilkoma psychologami)
oraz na waszych CUDOWNYCH psycholożkach, którre służą pomocą w fundacji (mogę -  odnośnie nich-  powiedzieć, że nie jestem jedyną "ofiarą" ich "pomocy"!!!!!!!!!!)

Moje wnioskowanie jest generalizacją - tzw. wnioskowanie przez indukcję, które owszem jest zawodne, ale stanowi podstawę wszelkich nauk humanistycznych (statystyka, psychometria itp).

a zatem odpowiadając na twój punkt drugi
Chcesz powiedzieć, że psychoterapia jest nauką? Powiedz mi jakie są kryteria intersubiektywnej komunikowalności i sprawdzalności psychoterapii?
(równie dobrze możemy powiedzieć, że spowiedź święta jest nauką) 

Karl Popper uważał, że najważniejszą metodą w nauce jest falsyfikacjonizm - czyli podanie kryteriów, które dyskwalifikują daną teorię i sprawdzić ją w tych zakresach. 

Wraz z rozbudową danej dziedziny nauki, dochodzimy w końcu do punktu, w którym żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć całości wiedzy z danej dziedziny, a w każdym razie w każdej z nich być specjalistą.
Fizyk optyk może nie mieć pojęcia o tym, o czym wie fizyk krystalograf, obaj nie będą mieć pojęcia o tym, czym zajmuje się fizyk gorącej plazmy.
Niektórzy znajomi nazywają mnie informatyczką. Owszem znam kilka technologii informatycznych i mam naście lat doświadczenia w ich wykorzystaniu, jednocześnie jednak zdaję sobie sprawę z istnienia dziesiątek, jeśli nie setek, ważkich technologii informatycznych, na których poznanie życia by mi zabrakło.
To jest absolutnie normalne. Nie mniej kiedy idę do neurochirurga a ten stwierdzi, że guz w mózgu jest przerzutem z pułc, to nie będzie mi wycinał guza z pułc tylko wytnie tego z mózgu i skieruje mnie na onkologię. Kiedy mam coś z przewodem pokarmowym nie ide do urologa - a jeśli pójde to on mnie wyśle do gastrologa.
Fakt jednak, że odpowiedziałaś na ten cytat w następujący sposób - przez co odpowiedziałam powyższym - oznacza, że nie zrozumiałaś tego co on oznaczał. Chodzi o to co Popper ujął następującymi słowami:
 „Dwadzieścia pięć lat temu [czyli w roku 1937 – przyp. moje] usiłowałem wyjaśnić tę kwestię grupie studentów fizyki w Wiedniu, rozpoczynając wykład od następującego polecenia: «Proszę wziąć pióro i papier, pilnie obserwować i zapisać to, co udało się wam zaobserwować!» Zapytali mnie oczywiście, co chciałem, aby obserwowali. Jest jasne, że polecenie «Obserwuj!» jest absurdalne. […] Obserwacja jest zawsze wybiórcza. Wymaga wybranego obiektu, określonego celu, zainteresowania, punktu widzenia, problemu, a jej zapis zakłada jakiś język opisowy ze słowami oznaczającymi własności, zakłada punkty widzenia i problemy”

Mówiąc inaczej psychoterapeuta zawsze już coś tam z góry sobie upatruje - czy tego chce czy nie chce - nie istnieje czysta obserwacja. Ocenia czlowieka pod jakims kątem, wybiórczo "docinając czlowieka do swojej teorii" - Marcin sam to opisywał w przypadku "schizofremika idealnego" na swoim blogu.

Teoria względności od prawie stulecia pozostaje w rażącej sprzeczności z fizyką kwantową, co nie znaczy, że obie nie dają nam skutecznych narzędzi do opisu określonej klasy zjawisk w określonym przedziale parametrów, przewidywania ich zachowań i praktycznego wykorzystywania obu teorii.
Co nie znaczy, że od tych stu lat nie staramy się dążyć do jakiejś syntezy naszej wiedzy na temat fizyki.

TAK - wciąż fizycy mają ten problem, wciąż szukają Teorii UNIFIKACJI by jakoś ten problem rozwiązać - jednym z podejść była teoria superstrun - no ale "brzytwa Ockhama" jej trochę krzyżuje plany.
Inną sprawą jest to, że - jak sama to doskonale zauważyłaś - teoria względności nie wchodzi na grunt mechaniki kwantowej i odwrotnie (choć "mechanicy" mają koncepcje "grawitonu" - nie mniej NASA nie korzysta z obliczeń opartych na tej koncepcji ;))
U psychologów jest inaczej, jedna teoria wchodzi z buciorami w zakres drugiej i co lepsze całkowicie wykluczając się wzajemnie.

Chcąc jednoczesnie mierzyć teorie nauk ścisłych z psychologicznymi wiedz, że nauki humanistyczne nie wytrzymają takiego starcia - to, że teologia ma w sobie człon "logia" nie czyni z niej jeszcze nauki.

O psychologii możemy wciąż mówić w kategoriach protonauki.
cc
Mniemam, że nawiązujesz tutaj do dystansu jaki starają się zachować psycholodzy w rozmowie z pacjentem, i który to (jak mniemam) Ci przeszkadza...

Ładnie to ujelaś - że mniemasz. Zupełnie nie o to mi chodzi. Chodzi mi dokładnie o to co jest w tym cytacie.

Owszem, zgodzę się, ta "psychologiczna twarz" potrafi być wkurzająca. Widuję psycholożkę na grupie wsparcia i widzę, że ona stoi z boku i nie da się z nią nawiązać "normalnej relacji" jak z ludźmi na grupie, ale też rozumiem, że ona przychodzi tutaj w innym celu niż reszta.

Z racji tego, że jesteś taka obeznana z mechaniką kwantową to nie śmiem wątpic, że wiesz o tym, że sam proces badawczy ma wpływ na eksperyment - wiesz ta cała sprawa z nieoznaczonością i tym podobne.
Psycholog nie jest duchem i sama jego obecność ma wpływ na badanie. Co więcej psycholog jest takim samym człowiekiem jak ja i ty, ma również twarz. Jak to sprytnie zauważył Martin Heidegger inny człowiek już jest przez nas zawsze jakoś rozumiany i z racji tego, że ma możliwość mówienia, uśmiechania, robienia różnych gestów - które są dla nas zrozumiałe - psycholog to nie jest pies, którego milczenie nie jest nawet milczeniem.
W przypadku psychoterapii mamy doczynienia z sytuacją JA-TY (jeśli chcesz się dowiedzieć o niej więcej poczytaj sobie Bubera i Levinasa). Sytuacja psychoterapii jest sytuacją dialektyczną, dialektyka osobowości, "ja" które odpowiada na pytanie zadane przez "ty", w tym samym czasie ty odpowiadasz na moje pytanie (twarzą, mimiką, gestem). Jest to relacja wiązana - o tym właśnie pisze Kępiński w przytoczonym przeze mnie cytacie, czyli:
Twarz zawsze odbija patrzącego. Patrząc na kogoś, widzimy jednocześnie siebie, swoje odbicie społeczne, tj. widzimy, jak dana osoba nas odbiera, z lekceważeniem, lękiem, podziwem, pogardą itp. Każda więc twarz ma coś z aspektu sędziowskiego, w jej wyrazie mimicznym zawarty jest wyrok na patrzącego

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj