Pytanie o Poradnie INTIMED w Gdyni

Zobacz cały wątek:  portal / pytania i odpowiedzi związane z terapią / Pytanie o Poradnie INTIMED w Gdyni
Re: Pytanie o Poradnie INTIMED w Gdyni 2013.12.06, 09:39
[autor]
tak, jak napisałam - mam zastrzeżenia do sposobu prowadzenia przez niego terapii TS, ale to bardzo daleko od informacji "to przestępca i gwałciciel" na forum dla osób transseksualnych - to jest po prostu zła informacja. jeśli nie ma tematu "opinie o dr. czernikiewiczu", czy innych lekarzach to jestem jeszcze bardziej zdziwiona.

Rozumiem, wychodzimy z innych założeń. Niemniej jednak, przemoc jest przestępstwem. Nie tylko przemoc seksualna, ale także fizyczna i psychiczna. To kilka form dokładnie tego samego zjawiska. W każdym przypadku chodzi o nadużycie władzy. Po prostu forma realizacji jest inna. 

Doprecyzowując: znęcanie się nad ludźmi, podobnie jak molestowanie seksualne, jest przestępstwem, jest na to paragraf w kodeksie karnym. Poza tym lekarzowi nie wolno znęcać się nad ludźmi, jego maksymą jest "po pierwsze - nie szkodzić".

Mnie wkurza, że facet przez lata niszczył psychicznie wybrane osoby, uzależniał je od siebie, sprawiał, że potem miały klasyczny syndrom sztokholmski oraz diagnozowane u innych specjalistów PTSD, i NIC nie dawało się z tym zrobić, zwłaszcza że chodziło tylko o te biedne osoby TS, co to i tak go wybierały, bo kogoś wybrać musiały, a jak wiadomo, praw żadnych nie mają. Okazało się, że dopiero trzy - 3! - ciskobiety molestowane seksualnie okazały się dostatecznie alarmujące.


nie wiem nic na pewno, chociaż słyszałam o nim tylko dobre opinie przez moje 2,5 roku diagnozy. niewykluczam, ale nadal nawet "oprawca stażystów" nie zbliża się do "przestępcy i gwałciciela".


Mhm, bo "przestępca i gwałciciel" są etykietami kojarzonymi jako znacznie mocniejsze. Straumatyzowanie biednego studenta poprzez pozbawione żadnego przygotowania czy późniejszej superwizji wymuszenie na nim pracy, samej w sobie ponad jego kompetencje a więc stresującej, z psychopatą opowiadającym z uśmiechem, jak gwałcił małe dzieci... tak, to jest nic. Przynajmniej dopóki się samemu tego nie doświadczy i nie dowie się, że nie ma po co tego racjonalizować i mówić, że cóż, taka praca, trzeba się przyzwyczajać, bo tak naprawdę NIE powinno być.


mną zajmowała się psycholog-seksuolog stażystka na terapeutkę, pracowała ze mną jako psycholog-seksuolog. raz na jakiś czas pytała, czy chcę pójść na spotkanie ze stażystą, zgodziłam się za pierwszym razem a potem już nigdy i nie było to dla mnie żadnym problemem, a później zajmowali się mną Dr.Bryła i Mgr.Muszyńska, którzy wyglądali w pracy, jakby to był sens ich życia, najwyższa pasja. możliwe, że to tylko moje subiektywne odczucie.


Nie, to po prostu kwestia tego, że nie każdy dostawał niedoświadczoną stażystkę. Mnie się udało dostać dobrą terapeutke, mgr psychologii w trakcie szkoły psychoterapeutycznej, naprawdę kompetentną. Ale potem została zwolniona w niedopuszczalny z perspektywy procesu terapeutycznego sposób, i na jej miejsce pojawiła się jakaś biedna, przerażona dziewczynka, która chciała być miła, bo tylko to umiała. Naprawdę, nie potrafiła nawet przeprowadzić wywiadu. Porównując z moimi doświadczeniami jako stażysty w poradnictwie psychologicznym, prawdopodobnie była studentką lub absolwentką psychologii, która dopiero zaczęła staż i jeszcze nie była samodzielna - nie umiała słuchać, kontrolować rozmowy, zadbać o danie sobie możliwości prowadzenia pracy, dostosowywać się do potrzeb klienta. A miała prowadzić psychoterapię. I to moją, kiedy ja naprawdę jestem z tych trudniejszych klientów... Zmiażdżyłem ją w kwadrans. Lekarz nie chciał mi jej zmienić, bo upierał się, że jest najwłaściwsza, więc podziękowałem. W sumie miała szczęście, że zażądałem dla siebie, żeby przy pierwszym spotkaniu była również dawna psychoterapeutka - co nie było praktykowane. Przynajmniej miał kto dziewczynkę pozbierać. (To tak a propos stażystek pracujących pod czyimś okiem).





jednym z mocniejszych filarów tych moich depresyjno-nerwicowych stanów były metody stosowane przez Czernikiewicza, który zdaje się stosować metodę trzymania w niepewności dopóki pacjent nie obroni swojego transseksualizmu z każdej wątpliwości, co jest straszne i odbiera siły, a ja idąc do doktora wiedziałam kogo i dlaczego wybieram, dlatego nie czuję się ofiarą, byłam świadoma co mnie czeka i pomimo tego z jakiegoś powodu zdecydowałam się właśnie na niego. nie miałam pewności, więc pozwoliłam mu mnie sprawdzić i teraz wątpliwości odeszły (w olbrzymim skrócie). 


Dobrze, że to wiedziałaś wcześniej i podjęłaś świadomą decyzję. Jeżeli pozwoliłaś mu na coś, bo wiedziałaś, że właśnie tego potrzebujesz, rzeczywiście, nie masz powodu czuć się ofiarą. 


ale nie brałam sobie do serca przykrych słów z jego strony, tylko wyciągałam z nich informacje, a dużo więcej mnie spotkało przykrych słów od nieznajomych podczas rozpoczynania próby realnego życia, której niestety wymagał.


Aha. To chyba główna różnica pomiędzy nami. Bo ja takich doświadczeń ze strony nieznajomych - ani znajomych - nie miałem. Czernikiewicz mnie któregoś razu zrównał z ziemią, obiecując, że tak będą mnie traktowali oraz postrzegali wszyscy i mam przywyknąć, totalnie ślepy i głuchy na to, że mam za sobą dwa lata życia w męskiej roli, podobne teksty słyszałem tylko od jednego z moich przyjaciół i właśnie zerwałem z nim kontakt.



W ogóle mam problem z Czernikiewiczem, bo to co on robi, jest sterowane czystym sadyzmem. I wydaje mi się, że on tego nie przerobił. Gdyby ustalił zasady, że on ma takie i takie metody, w trakcie terapii zwykle robi to i to, dowiedział się o potrzeby pacjenta i z nim elastycznie uzgodnił, co się będzie działo w trakcie spotkań, uwzględniając potrzeby pacjenta, doświadczenia, traumy, granice itd., a następnie przegadywaliby razem to, co właśnie zaszło... czyli zrobiłby dokładnie to, co dzieje się podczas sesji BDSM... to by mogło mieć ręce i nogi. Ale on jest sadystyczny na ślepo, więc czasami trafia w czyjeś potrzeby, czasami robi coś bez sensu, czasami całkowicie przekracza czyjeś granice. Równocześnie nie jest transparentny, bo boi się utracić władzę. Nie powie "zrobiłem tak i tak, bo..." albo "aha, czyli nie powinienem był tego zrobić", bo nie umie się przyznać do błędu, jego argumentem jest raczej "nie podoba się to idź". I nie traktuje ulgowo nastolatków.



właśnie dla tego pomyślałam o (o ile nie ma, co wydaje mi się mało prawdopodobne) założeniu tematów z opiniami o danym lekarzu, gdzie byłyby artykuły, opinie znawców i opiniami dzieliły się osoby, które w życiu miały jakąś styczność z danym lekarzem (choćby przez historię zaufanej osoby). nie znalazłam w tym temacie opinii na temat poradni Intimed w Gdyni. -,-'


To jest coś, co działa na Niebieskim, bardzo dobrze zorganizowane (acz trochę nieprzejrzyste), z bogatą bazą informacji zebraną przez wiele lat. Działa według nazwisk, co chyba ma sens, bo poradnia to ludzie. Ta konkretnie poradnia jest nowa, ale zatrudnia znanych ludzi, no i prowadzi ją kojarzony już lekarz, więc siłą rzeczy mamy dyskusję o lekarzu.

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj