co by było jak bym od zawsze formalnie był kobietą...

Zobacz cały wątek:  portal / pogaduchy / co by było jak bym od zawsze formalnie był kobietą...
co by było jak bym od zawsze formalnie był kobietą... 2015.03.10, 23:33
[autor]
Jak bym tak od zawsze był zidentyfikowany jako osoba płci żeńskiej... myślę od tym już od jakiegoś czasu. Bo obecnie z chromosomów, hormonów, wizerunku fizycznego oraz bliżej niezidentyfikowanych dolnych narządów to raczej jestem płci żeńskiej. I od początku by mnie za taką uznano....
będę brutalnie realistyczny. W dzieciństwie, to może i by mnie jeszcze i pociągały sukienki i inne. Ale zabawki to miałbym te same, bo i laki i kabelki. Zwłaszcza te kabelki byłyby moją nieodłączną częścią i dorastałyby, "dojrzewały" nieprzerwanie razem ze mną. Potem gdzieś w podstawówce pewnie by się zaczął okres chłopięcy typu "ja nie chcę sukienek!" oraz znany mi rodzaj buntu. I to samo niezdecydowanie co obecnie - "kim jestem?" No i kabelki cd. Potem doszłyby rurki. W szkole byłbym takim sam dziwnym odludkiem co obecnie. Gdzieś od podstawówki, żeby zająć się czymś pożytecznym, pomagałbym konserwatorowi/ woźnemu w drobnych pracach. Tak...ten woźny/ konserwator byłby moim najlepszym kumplem w szkole XD Potem przyszłaby faza na remonty, jako że tato nie miałby nikogo do pomocy, a brat byłby za mały, to wziąłby mnie. I dalej kabelki :D Tyle, że na wyższym rozwojowo poziomie. Byłbym jedyną dziewczyną w liceum, która zrobiłaby sobie ( możliwie szybko ) uprawnienia elektryczne.
Jakby któraś koleżanka zasugerowałaby mi coś w rodzaju malowania się, sukienek itp, to bym ją wyśmiał z lekksza i pomyślał coś w rodzaju "co ona p*li?" a nazwanie mnie "kobietą" uznałbym za uwłaczające mi. Pewnie na co dzień nosiłbym jakiś dres i bluzę z kapturem XDDD Zbytnie dbanie o siebie uznałbym za zbytek luksusu. Jeśliby nawet jacyś chłopacy ( jakimś cudem ) mnie podrywali, to bym ich popychał, żeby tylko się odwalili. Im byłbym starszy, tym częściej na co dzień, nawet w sytuacjach formalnych, używałbym rodzajnika męskiego, bo żeński by mi wadził zbytnio. Do kolczyków w uszach i długich włosów bym nic nie miał ale reszta byłaby bee :/ Byłbym daleki od korekty płci na męską, bo tak jak teraz bym uważał, że jest ok, ale na pewno miałbym w planach zmianę imienia i nazwiska na androgyniczne, bezpłciowe, i to bez względu na to, ile kasy i zachodu by mnie to kosztowało. Byłbym takim zbuntowanym gendertypem. sorka - Dżętertypem XD Uważałbym siebie za ASa Ng i nałogowo pisał od rzeczy na pewnym mniejszościowym forum. Reszta bez zmian - chorowanie, kilkunastu lekarzy i ciągłe wyjazdy. Aha, dzieci bym nie chciał mieć, a możliwe nawet, że by się okazało, że teraz z kolei byłbym kobietą XY i nie mogę :P :P Babcia by za mną "dżęter" wołała... I pewnie tak jak obecnie cierpiałbym na samotność i chciał się związać z ts czy inną bliżej nie określoną osobą, jak ja. Nie pieściłbym się, tak jak teraz, tylko starych podrywających mnie dziadków waliłbym po mordzie, że aż miło
To tyle. Czyli w sumie niewiele by się tak naprawdę zmieniło.
Jak ktoś ma ochotę, niech opisze swoje refleksje.
zmian: 1, ostatnia: emilymae - 2015.03.10, 23:37

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj