miłość przed zmianą

Zobacz cały wątek:  portal / nasze związki / miłość przed zmianą
Re: miłość przed zmianą 2013.03.23, 09:52
[autor]
wendigo pisze:

Na tym forum jest strasznie trudno używać cytatów...
Btw. Freja coś tam kiedyś wspomniała, że można by przejść na BBCode - tak tylko nieśmiało przypominam, bo byłoby to o wiele prostsze :P

ale się da ;). Zawsze mi się wydawało, że dbanie o czytelność posta jest oznaką szacunku względem współdyskutantów i każdego kto ten post przeczyta.
wicki pisze:

Nie wytrzymam!!

"Nie potępiasz osób bez SRS, ale nie uznajesz ich za osoby pełnoprawne, pełne i prawdziwe?"

Czemu zadajesz to pytanie skoro już enty- raz mówię że uznaję takie osoby za pełnoprawne pełne i prawdziwe!!!! 
I wybacz, ale nie jestem jakąś POLONISTKĄ! Rozumy pozjadałaś? Wiesz czemu się powielam?
Bo takim jak ty trzeba w kółko powtarzać jedno i to samo bo nic do takich nie dociera! 
Ja tu mówię o tym, że to 

ja

 chcę się czuć wartościowsza 


a inne kobiety ts bez SRS uznaję za prawdziwe i pełne kobiety



A ty zaraz wyjeżdżasz mi z takim pytaniem i wciskasz mi na hama, że nie wiem co pisze! Wiem co pisze! To ty chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem skoro ja ciągle muszę wałkować to samo! 
Być kobietą ma wiele innych kwestii, trzeba się nią czuć itp. 
W byciu kobietą nie chodzi mi o sam narząd płciowy,a mówie o nim bo obecny sprawia mi dyskomfort.
Nie oceniaj mnie i nie obrażaj mówiąc, że jestem niedojrzała. Nie znasz mnie! 


Super teraz do wykrzykników doszło pisanie większymi literami i w innych kolorach. Takie słowa na pewno mają większą siłę wyrazu. Jestem tego pewna. Skoro nie jesteś polonistką to przynajmniej mogłabyś zastanowić się, że tym co piszesz przekazujesz podświadomie konkretne informacje. Skoro Ty chcesz SRS to jak Ci już nie raz powiedziano: spoko. Cała dyskusja już dawno odbiegła od tej sprawy, wiesz większość z nas też planuje SRS. Ty niestety nie jesteś wstanie zrozumieć, ponieważ nie jesteś wstanie oderwać dyskusji od obrony swojego jedynego marzenia i to obrony godnej Częstochowy. Ale na przyszłość pomyśl dwa razy zanim napiszesz, że pełnoprawna kobieta to ta po SRS. Używałaś takich zwrotów wielokrotnie. Wiem, że o wiele łatwiej jest produkować słitaśne posty pełne wielokropków, całusków i księciów z bajki, ale następnym razem zastanów się co piszesz.
wicki pisze:
autumn pisze:
Od dawna nie chodzę do kina bo nie byłam zbyt zainteresowana nowymi produkcjami kinowymi, ale nie wiedziałam, że na wejściu bileter każe pokazać zawartość majtek. Kiedyś pracowałam w jednym kinie i sprawdzałam bilety, ale nie było u nas takiej praktyki. Wiele się pozmieniało, oj wiele.

Swoją drogą nie wiem też w czym przeszkadza penis w dalekich podróżach? Upina siedząc w fotelu samolotu?


Hahaha nie no nie mam słów.... Jeden kicz czy zaglądają czy nie! Mam to w dupie! Chcę się czuć swobodnie i lepiej niż dotychczas i czuć się pełnie taką jaką powinnam być! 
Do kina to ja sobie mogłam iść ;/ tylko szkoda mi było na to pieniędzy bo wiedziałam, że bardziej się przydadzą... Zawsze brakowało tych pieniędzy. Nawet jak pracowałam to było lepiej, ale nie do końca dlatego odkładałam kasę bym ja i moja rodzina miała co do jedzenia. Odkładałam pieniądze by mieć na wizyty i na hormony! 
Pomagałam finansowo rodzinie. Raz oddałam całą wypłatę bo rodzina zadłużyła się z prądem... Nie mieliśmy prądu, a że mam młodsze rodzeństwo to nie chciałam pozwolić na to by doświadczali błędów moich rodziców... Zapłaciłam dług! 
Żadko kupowałam sobie ubrania bo żal mi było pieniędzy udawać na samą siebie. Częściej patrzyłam na moją niepłenosprawną matkę i chciałam o nią zadbać! 
Penis nie przeszkadza w podróżach, ale jak miałam pracę to pomagałam rodzinie wyjść z różnych dołków... Uwielbiałam robić duże zakupy tak by był zapas. Sprawiało mi to większą radość niż jak bym miała kupić sobie spodnie czy coś tam innego. 
Teraz też nie ma mowy o podróżach bo będę odkładała ile tylko będę w stanie na zabieg, a leki przecież same się nie kupią. 
Dlatego mówiłam o kinie, o podróżach i imprezach bo wczęśniej nie miałam na to czasu. Praca na 3 zmiany w dodatku szkoła. 
Kiedy osiągnę swoje cele wtedy zacznę realizować inne. 
Aż mi przykro, że tak napisałaś Autumn. Nie znasz mnie ani mojej wcześniejszej sytuacji, a wypowiedziałaś się tak, że wolę się powstrzymać....
Ekshibicjonizm emocjonalny nie jest chyba czymś czego miejsce jest w tej konkretnej dyskusji, ponieważ to do niej nic nie wnosi. Tym bardziej, że tu akurat nie zadziała. Nvm. Inna sprawa, że jakie z wspomnianych przez Ciebie problemów rozwiąże SRS? Problemy finansowe? Pracę na 3 etaty? Znalezienie partnera? Cokolwiek? Przejście SRS lub nie, ani nie blokuje, ani nie otwiera wielu nowych możliwości przed ludźmi, ale też żadne problemy poza jednym nie znikną: obecnością konkretnych i nie akceptowanych genitaliów. Oto w tym wszystkim się rozbija. Wspaniała wizja ogólnej szczęśliwości po SRS jaką tu roztoczyłaś jest nierealna i to Ci każdy stara się przekazać. Osób TS, które przejechały się w ten sposób czy to na samej zmianie, czy też właśnie SRS jest pełno. Warto to sobie uświadomić zanim zaczniesz pokładać wszystkie swoje nadzieje w jednej kilku godzinnej operacji.

safiya pisze:
Jeżeli zależy jej na zabiegu a póki co na nie dysponuje kwotą, to chyba lepiej odłożyć ponad tysiąc do puli operacji niż wydawać na wycieczki. To akurat w zupełności rozumiem, też wolałabym załatwić bieżące sprawy a dopiero potem rozdrabniać się na przyjemności

Każdy w życiu ma priorytety i trzeba umieć wybierać co zrobić nie tylko z gotówką, ale i wszystkim co posiadamy w życiu. Tyle tylko, że uzasadnienia SRSu możliwością chodzenia do kina nie można potraktować poważnie. Nikt jeszcze nie odłożył 15 lub 40 tysięcy złotych oszczędzając 20 zł za kino czy kilkanaście za wejściówkę na koncert. Zamiast tych tysięcy można wtedy się dorobić jedynie frustracji.
wendigo pisze:

Bo widzisz to jest tak... Jak widzę faceta bez SRS, to ogarnia mnie takie dławiące uczucie - przypominam sobie siebie przed (a to nie jest przyjemne), przypomina mi się że nawet teraz daleko mi do idealności (to też nie jest przyjemne). Mnie nawet ciężko/smutno patrzeć, ciężko mieć świadomość, że jest więcej ludzi w podobnej sytuacji i nawet jeśli wszem i wobec zapewniają że akceptują czy nawet kochają swoje ciała w takiej postaci... mnie jest bardzo trudno to sobie wyobrazić, że to jest w ogóle możliwe (i zawsze włącza mi się lampka, że może to albo z powodu braku kasy na operację albo strachu przed nią itp.). Może Wicki widzi to podobnie tylko w odniesieniu do dziewczyn. To nie jest ze złej woli mówione, to jest bardziej... reakcja obronna organizmu - raczej tak bym to nazwał.

A ja dostrzegam, że brak SRSu u chłopaków nie jest tak potępiany jak ten u dziewczyn. Temat ten już wielokrotnie się przewijał nie tylko na tym forum.
wendigo pisze:

wicki:
Z tym zaglądaniem do majtek przez biletera to było dość hamskie i grubiańskie jak na kogoś kto uważa się za dojrzalszego ode mnie.


Ja bym powiedział że to było dość... nieprzemyślane. Do majtek nie trzeba zaglądać żeby było widać czy coś/jak dużo w nich jest :P

Myślę, że przeceniasz ludzką spostrzegawczość, a nie doceniasz własnych obsesji. Dziewczyny bez SRS są wstanie poradzić sobie nawet na plażach i pływając, a co dopiero w kinie. W tej perspektywie rzeczywiście jedynka chłopakom rzeczywiście duuuużo daje. Jednak też pewno nie każdy jej potrzebuje.
zmian: 1, ostatnia: autumn - 2013.03.23, 09:53

forum / dział

  kontakt@transfuzja.org użwamy cookies »  
fundacja na rzecz osób transpłciowych
 
login

hasło

zapomniane hasłozarejestrujzaloguj